www.DobraDieta.pl
Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl

Diety niskowęglowodanowe - Witamina C

Witold Jarmolowicz - Czw Sie 07, 2008 12:53

A co z tą witaminą C?
Generalnie wędrowne ludy Północy miały jej bardzo mało przez conajmniej pół każdego roku.
Zgromadzony w organizmie zapas witaminy C wystarcza na trzy miesiące. Dlaczego oni nie mieli szkorbutu?
JW

Hannibal - Czw Sie 07, 2008 13:06

Witold Jarmolowicz napisał/a:
A co z tą witaminą C?
Generalnie wędrowne ludy Północy miały jej bardzo mało przez conajmniej pół każdego roku.
Zgromadzony w organizmie zapas witaminy C wystarcza na trzy miesiące. Dlaczego oni nie mieli szkorbutu?
JW

no nie wiadomo, ile jej tak naprawdę jedli
w organach jest sporo witaminy C, nawet więcej niż w wielu owocach - np. w grasicy i śledzionie jest to ok. 50 mg w 100 g produktu
produkty zwierzęce zawierają sporo kwasu alfa liponowego (ALA), który uczestniczy w recyklingu witamin C i E, stąd większa efektywność i oszczędność w wykorzystywaniu tychże

mm4 - Czw Sie 07, 2008 13:26

Podobnież własnie w jakimś tam plemieniu jedzą te dane części z witaminą C.Kiedyś mi sie obiło o ucho. W sumie czemu ich podstawową wiedza miałoby nie być że muszą jeść dany organ by być zdrowym tak samo jak my jesteśmy nauczeni że 2+2 to 4?

Mieli setki lat by do tego dojść.

gudrii - Czw Sie 07, 2008 22:05

Cytat:
A co z tą witaminą C?
Generalnie wędrowne ludy Północy miały jej bardzo mało przez conajmniej pół każdego roku.
Zgromadzony w organizmie zapas witaminy C wystarcza na trzy miesiące. Dlaczego oni nie mieli szkorbutu?


kawalek z "The great cholesterol con" dr.M.Kendrick

"it is also the direction that L.Pauling took for the last 20 years of his life or so.Linus Pauling is the only person, ever, towin two individual Nobel prizes.in my book, this makes him quite clever.In his later years, though, his standing within the scientific community waned as he focused increasingly on vitamin C. He claimed that it could cure just about anything, and everything. I dont believe this, but when it comes to vitamin C and heart disease he was on a very interesting track indeed.Pauling had teamed up with a certain Dr.Matthias Rath on this subject.I believe Dr.Raths ideas on heart disease are brilliant.Despite a reputation for outspoken and unpopular views on anti-retrovial drugs, (which have been met with opposition from the AIDS lobby, the South African government and parts of the pharmaceutical industry),I would like to cite Dr Rath and his studies.One of Dr Raths theories that so enamoured Linus Pauling.It was as follows.Humans are one of very few animal species that cannot make their own vitamin C.Included in this exclusive group are guinea pigs, fruit bats and most other large apes.Which means that only way we humans can get sufficient vitamin C is to eat it,and we need to eat quite a lot- although perhaps not nearly as much as the two grams a day recommended by Pauling-although he did live to very nearly 100.(Maybe he had the ApoA-1 Paulingo mutation.)---->TO TAKI ZARCIK DOKTORA,WCZESNIEJ OPISYWAL JAK NAUKOWCY POTRAFIA TLUMACZYC WIELE SPRAW TWORZAC NOWE TEORIE I MUTACJE,NP:JEZELI JAKAS GRUPA LUDZI CHORUJE MNIEJ NA JAKAS CHOROBE NAPEWNO ZAWDZIECZAJA TO OCHRONNEMU GENOWI,CZYLI GRECY MAJA MNIEJ ZAWALOW BO CHRONI ICH GEN,FRANCUZI PODOBNIE,PROSTE,LADNE I ZGRABNE...
If we dont eat enough vitamin C, one of the first things to happen is that our blood vessels spring leaks as the supporting collagen structure breaks down around them.Then we strat to bleed, with bleeding gums being one of the early signs of scurvy.Left untreated, scurvy leads to death from internal bleeding.
It is speculated that during the ice age, our ancestors found it rather tricky to get hold of enough vitamin C, so a lot of them suffered from scurvy, and many died.However, some of them had a trick up their sleevs.This was to manufacture a lipoprotein called lipoprotein (a)-or Lp(a)-which you may remember me mentoining earlier.
Lp(a) is a form od LDL with an extra protein stuck on the side called apolipoprotein(a). This extra protein has several interesting properties. Firstly , it is attracted to areas of endothelial damage.Secondly, it sticks firmly to those areas,and helps to form a very strong and difficult-to-remove blood clot.
Thirdly, and perhaps most important of all,apolipoprotein(a) is almost identical in structure to an enzyme known as plasminogen.This enzyme is well known to the medical proffesion.It is incorporated into blood clots as they form.When it is activated, plasminogen turns into plasmin, and then acts like a little tiny stick of dynamite within the clot,cleaving it apart.Without plasminogen all blood clots would most likely remain in place for ever-which is not a great idea if the clot is completely blocking an artery.
Plaminogen, in turn, is activated by an enzyme known as plasminogen activator, or tissue plasminogen activator (tPA). If you are having a heart attack, you could well be given an injection of tPA to stimulate the plasminogen to blow apart the blood clot blocking your coronary arteries; tPA is thus also known as a "clot-buster".
Still with me? Good.Because you see, the important point here is that when Lp(a) becomes incorporated in a blood clot, it blocks the action of tPA, and makes the clot much more difficult to shift.This, of course, was probably a good thing if you were an ice-age cavemen with arteries leaking due to vitamin C deficiency.You probably nedded strong "plugs" to prevent excess blood loss, and You didnt want plasminogen blowing clots apart.But today, when no one really has vitamin C deficiensy, a high level of Lp(a) may be an important factor in creating big, difficult-to-shift blood clots in your arteries. So ,a high level of Lp(a) could well be a risk factor for causing the development of atherosclerotic plaques-coild it not?"

i dalej opisuje jak to moze byc...ale wazne jest to co napisal o tej lipoproteinie.
P.S sorki za bledy.. ;)

gudrii - Pią Sie 08, 2008 01:10

teraz tu link do badania o Lp(a)
http://www.labtestsonline.pl/tests/Lpa.html?lnk=2

czyli jezeli jest jak Kendrick pisze i Lp(a) jest uwarunkowana genetycznie mozna by sobie zbadac poziom takiej lipoproteiny i do tego dopasowac odpowiednia diete,jezeli ktos ma zbyt duzo jej to rozumiem ze nie powinien jesc zbyt duzo wit. C,jak ktos ma malo to moze wcinac wiecej wit. C itd...Eskimosi mieli raczej malo wit. C wiec moglo by to miec wszystko rece i nogi jak by sie w to bardziej zaglebic... 8) 8) 8) co myslicie?

Hannibal - Pią Sie 08, 2008 06:52

żeby wiedzieć, ile witaminy C dana osoba naprawdę potrzebuje trzeba sobie zrobić kalibrację "bowel tolerance" - http://www.endfatigue.com...in-c-flush.html
sprawa jest prosta jak drut - im osoba zdrowsza tym mniej witaminy C potrzebuje (mniej to znaczy np. 5 g dziennie), im bardziej chora tym więcej
średnio wychodzi to ok. 10 g dziennie - to wydaje sie rozsądna ilość
ale łatwo się przekonać, że jeśli zachorujemy to "bowel tolerance" będzie znacznie wyższy i będziemy mogli wówczas przyjmować po kilkadziesiąt gramów witaminy C (bez żadnego "flushu" w postaci wodnistego stolca)
działa to u zwierząt bezbłędnie; u ludzie - również, co potwierdza kilkudziesięcioletnia praktyka - http://www.seanet.com/~alexs/ascorbate/

Witold Jarmolowicz - Pią Sie 08, 2008 08:14

Gdzieś tu tkwi jakiś haczyk.
Zaleca się więcej niż dwa gramy wit.C w celu ochrony przed różnymi chorobami, szczególnie powstawaniem skrzepów.
Niektóre narządy wewnętrzne zwierząt zawierają dużo witaminy C, tyle co rośliny.
Tylko, że nie da się jeść wyłącznie tych narządów i dostarczają one
dziesiątek miligramów, a nie gramów wit.C. Podobne ilości zawierają owoce.
Więc nasi przodkowie nie mogli spożywać 2g tej witaminy przez cały rok, bo nie mieli jej skąd wziąć. Praktycznie taką ilość można dostarczyć tylko
z apteki.
Może syntetyczna witamina C to była ta słynna ambrozja, która bogom na Olimpie zapewniała nieśmiertelność?
pozdrawiam
JW

Waldek B - Pią Sie 08, 2008 08:44

Ambrozja, soma, haoma, amrita to raczej wywar z wizyjnego grzyba - Amanita muscaria. I chodziło tu nie o o nieśmiertelność fizyczną a o wrażenie wieczności duszy poza ciałem i materią.

A mbrotos > http://ambrosiasociety.org/ambrosia__nectar.html

Witold Jarmolowicz - Pią Sie 08, 2008 09:53

A deprywacja sensoryczna?
Otwieram nowy temat.
http://www.dobradieta.pl/...p?p=80764#80764

JW

gudrii - Pią Sie 08, 2008 11:10

Cytat:
żeby wiedzieć, ile witaminy C dana osoba naprawdę potrzebuje trzeba sobie zrobić kalibrację "bowel tolerance" -
to ze moge przyjac jakas maksymalna dawke witaminy C nie musi oznaczac chyba ze mamy tyle jej pochlaniac,ja rozumiem ze ona moze wyleczyc w ogromnych dawkach z wielu chorob wlacznie z rakiem,ale dawki ok.30g na dobe sa w stanie zsyntetyzowac sobie zwierzeta ktore posiadaja taka zdolnosc,my jej nie mamy co oznacza ze organizm wyrobil sobie inny mechanizm obronny i wcale takich dawek(do 10g na dobe)nie musimy potrzebowac,jednym z tych mechanizmow moze byc ta lipoproteina(a) ktora chroni nas przed krwotokami,patrzac na ludy dalekiej polnocy widac ze nie mogli miec takich dawek witaminy C a nie cierpieli z powodu szkorbutu wiec ta lipoproteina ma sens a i duze dawki wit.C nie sa jak widac potrzebne.Ciekaw jestem co by sie stalo jak by podawac dawnym eskimosom dawki wit. C dochodzace do 10g na dobe... :D
Witold Jarmolowicz - Pią Sie 08, 2008 11:22

Minimalna dawka jaka chroni przed szkorbutem, to 20mg/dobę.
Normy przewidują 60-70mg/dobę.
Przeciętne, nie ortodoksyjne pożywienie niskowęglowodanowe z warzywami dostarcza 100-150mg.
Kilkaset mg tej witaminy jest znakomite na niestrawność.

Może takie megadawki witaminy C leczą, ponieważ zakwaszają organizm.
100g kwasu askorbinowego, to jednak znaczne zakwaszenie.
Pozdrawiam
JW

Hannibal - Pią Sie 08, 2008 11:32

praktyka osób, które taki ilości przyjmują temu przeczy
i nie stosuje się kwasu askorbinowego, lecz sodu askorbinian, zbuforowaną wersję witaminy C
Eskimosi, których odwiedzał Stephansson żyli średnio 10 lat krócej niż współcześni mu rodacy - na pewno składał się na to klimat, nie tak łatwa sposobność do zdobycia jedzenia, szczególnie w porze zimowej
co do zakwaszenia - wiele zdrowych ludów ma Ph dosyć niskie!

gudrii - Pią Sie 08, 2008 15:38

tylko nalezy tez wziasc pod uwage ze taka dieta jak eskimoska moze nie pasowac do wysokich dawek witaminy C przez caly rok i moga sie pojawic problemy zdrowotne,moim zdaniem nie mozna tego wykluczyc...
Hannibal - Pią Sie 08, 2008 16:27

a praktykowałeś z tymi ilościami w przypadku Eskimosów? masz jakieś dowody, że takie ilości byłyby dla nich szkodliwe? tzn. ja mówię o ilościach, które byłyby dostosowane do ich "bowel tolerance"
gudrii - Pią Sie 08, 2008 20:45

oczywiscie ze nie praktykowalem,ale tylko daje takie swoje przemyslenie...nic wiecej :)
Hannibal - Pią Sie 08, 2008 20:49

no tak, ale to tylko przypuszczenia
fakty są takie, jakie są na tych linkach, które podałem
no i medycyna oficjalna tego nie uznaje - łatwo się domyślić dlaczego

gudrii - Pią Sie 08, 2008 21:58

wiadomo ze to co w linkach jest prawda i wiadomo dlaczego medycyna konwencjonalna tego nie uznaje...jednak ciekawi mnie czy witamina C bedzie dzialac tak samo w organizmach na roznych paliwach,dietach...czy jest mozliwe zeby na surowym LC (lub pol surowym) jej dawki byly znikome a wieksze poprostu niepotrzebne,a na innych bardziej urozmaiconych dietach(termicznych) wymagane i konieczne dawki wieksze? niby mogloby tak byc i jak rozumiem ma to wynikac z faktu ze na surowym LC organizm jest zdrowszy i nie potrzebuje tak wiele witaminy C jak na obrabianym termicznie,czyli to by sugerowlao ze surowy LC jest najlepszy jezeli mierzymy pod katem zapotrzebowania na wit C :D :D :D a owe zapotrzebowanie na wit C jest pewnym wyznacznikiem zdrowia :D :D :D
Hannibal - Sob Sie 09, 2008 06:17

w pewnym sensie masz rację
ale nadal myślisz o gramowych ilościach witaminy C jako o ogromnych
u nas na rynku największe ilości to 1000 mg w jednej tabletce - to też wpływa na nasze wyobrażenia
w USA masz normalnie kilogramowe opakowania tej witamin C i to w różnych postaciach
ale trzeba wyjść spoza te utarte poglądy i schematy
dla zwierząt takie ilości to są normalne ilości!
Robert - pewnie go znasz - też jest na surowym low-carb, najdłużej z nas wszystkich, ma praktykę przeogromną jeśli chodzi o diety i suplementacje i akurat jeśli chodzi o witaminę C to uważa, że warto ją brać - on sam bierze ok. 10 g dziennie

Waldek B - Sob Sie 09, 2008 06:41

Cytat:
dla zwierząt takie ilości to są normalne ilości!


No i znowu powtarzasz ten sam kompletnie chybiony argument.

"A królikowi szkodzą zółtka. A koty nie umieją syntetyzowac tauryny i musza jeśc 100% surowe. A koń, słoń i wieloryb muszą wytważać 10 g witaminy C."

Człowiek to nie zwierzę. Jeśli przez miliony lat bogowie/lub matka natura w toku ewolucji nie rozwinęła u człowieka sześciu odnóży, mozliwości syntetyzowania takich kosmicznych dawek wit C... to w jakim celu tak jest ?? Na logikę znaczyć to może, że człowiekowi to po prostu niepotrzebne.

No ale "nakukowcy odkryli", że człowiek musi jeść kilogramy tabletek z żelazem, błonnikiem i witaminą C, "bo koń tyle sobie wytwarza", musi tabletkami obniżać cholesterol, "bo królik umarł od żołtek" etc. :?

Waldek B - Sob Sie 09, 2008 06:48

O a tu znowu "nakukowcy odkryli" "przyczynę cukrzycy". Ale jest panaceum na wszystko - cudowna witamina C. Więc nie należy obniżać węglowodanów tylko iść do apteczki po tableteczki i na pastwisko pochłaniać "5 x warzywa i owoce". >> http://wiadomosci.onet.pl...rzycy,item.html :razz:
Hannibal - Sob Sie 09, 2008 06:56

Matka Natura też nie stworzyła tych suplementów, które Ty brałeś
to marny argument
odnoś się do faktów, bo na tej płaszczyźnie nie znajdziesz u mnie swojego interlokutora
na logikę to ludzie wcinają tony słodyczy, bo takie mają chcicę :]

Waldek B - Sob Sie 09, 2008 07:00

Cytat:
Matka Natura też nie stworzyła tych suplementów, które Ty brałeś


brałem póki nie zmądrzałem 8)

Hannibal - Sob Sie 09, 2008 07:06

to ja wolę być głupi i brać
teraz pasuje? :]

jurek 1946 - Sob Sie 09, 2008 11:31

Hannibal napisał/a:
to ja wolę być głupi i brać
teraz pasuje? :]


Hannibal wystarczy ,że zastosujesz u siebie to samo co polecasz innym
a mianowicie że "Każdy stosuje jak mu pasuje"I jak się czuje. A p.Witold do tego dodaje że wszystko można będzie sprawdzić ,za 10-15 lat.
Bo to że dzisiaj jest dobrze ,wcale nie oznacza, że tak będzie zawsze.np miażdżycy nikt nie dorobił się, z dnia na dzień tylko pracuje się na nią latami.Tobie jednak to nie grozi,pisaliśmy już o tym i doszliśmy do takich samych wniosków,z tą mała różnica że różnimy się tylko sposobem żywienia w postaci surowe czy przetwarzane.Ale reszta jest zgodna z tym co każdy z nas rozumie za dobre samo poczucie i jak długo te samo poczucie będzie pracowało dla własnego zdrowia .Zawsze jednak pozostawiając furtkę na ewentualne modyfikacje,dezeli zajdzie taka potrzeba.Czy jest to do przyjęcia w Twojej filozofii.

Hannibal - Sob Sie 09, 2008 12:02

jak najbardziej jest to przyjęcia :)
ja nic nikomu nie narzucam, ale lubię stawiać sprawę jasno :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group