www.DobraDieta.pl
Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl

Diety niskowęglowodanowe - Witamina C

Witold Jarmolowicz - Czw Sie 07, 2008 11:53

A co z tą witaminą C?
Generalnie wędrowne ludy Północy miały jej bardzo mało przez conajmniej pół każdego roku.
Zgromadzony w organizmie zapas witaminy C wystarcza na trzy miesiące. Dlaczego oni nie mieli szkorbutu?
JW

Hannibal - Czw Sie 07, 2008 12:06

Witold Jarmolowicz napisał/a:
A co z tą witaminą C?
Generalnie wędrowne ludy Północy miały jej bardzo mało przez conajmniej pół każdego roku.
Zgromadzony w organizmie zapas witaminy C wystarcza na trzy miesiące. Dlaczego oni nie mieli szkorbutu?
JW

no nie wiadomo, ile jej tak naprawdę jedli
w organach jest sporo witaminy C, nawet więcej niż w wielu owocach - np. w grasicy i śledzionie jest to ok. 50 mg w 100 g produktu
produkty zwierzęce zawierają sporo kwasu alfa liponowego (ALA), który uczestniczy w recyklingu witamin C i E, stąd większa efektywność i oszczędność w wykorzystywaniu tychże

mm4 - Czw Sie 07, 2008 12:26

Podobnież własnie w jakimś tam plemieniu jedzą te dane części z witaminą C.Kiedyś mi sie obiło o ucho. W sumie czemu ich podstawową wiedza miałoby nie być że muszą jeść dany organ by być zdrowym tak samo jak my jesteśmy nauczeni że 2+2 to 4?

Mieli setki lat by do tego dojść.

gudrii - Czw Sie 07, 2008 21:05

Cytat:
A co z tą witaminą C?
Generalnie wędrowne ludy Północy miały jej bardzo mało przez conajmniej pół każdego roku.
Zgromadzony w organizmie zapas witaminy C wystarcza na trzy miesiące. Dlaczego oni nie mieli szkorbutu?


kawalek z "The great cholesterol con" dr.M.Kendrick

"it is also the direction that L.Pauling took for the last 20 years of his life or so.Linus Pauling is the only person, ever, towin two individual Nobel prizes.in my book, this makes him quite clever.In his later years, though, his standing within the scientific community waned as he focused increasingly on vitamin C. He claimed that it could cure just about anything, and everything. I dont believe this, but when it comes to vitamin C and heart disease he was on a very interesting track indeed.Pauling had teamed up with a certain Dr.Matthias Rath on this subject.I believe Dr.Raths ideas on heart disease are brilliant.Despite a reputation for outspoken and unpopular views on anti-retrovial drugs, (which have been met with opposition from the AIDS lobby, the South African government and parts of the pharmaceutical industry),I would like to cite Dr Rath and his studies.One of Dr Raths theories that so enamoured Linus Pauling.It was as follows.Humans are one of very few animal species that cannot make their own vitamin C.Included in this exclusive group are guinea pigs, fruit bats and most other large apes.Which means that only way we humans can get sufficient vitamin C is to eat it,and we need to eat quite a lot- although perhaps not nearly as much as the two grams a day recommended by Pauling-although he did live to very nearly 100.(Maybe he had the ApoA-1 Paulingo mutation.)---->TO TAKI ZARCIK DOKTORA,WCZESNIEJ OPISYWAL JAK NAUKOWCY POTRAFIA TLUMACZYC WIELE SPRAW TWORZAC NOWE TEORIE I MUTACJE,NP:JEZELI JAKAS GRUPA LUDZI CHORUJE MNIEJ NA JAKAS CHOROBE NAPEWNO ZAWDZIECZAJA TO OCHRONNEMU GENOWI,CZYLI GRECY MAJA MNIEJ ZAWALOW BO CHRONI ICH GEN,FRANCUZI PODOBNIE,PROSTE,LADNE I ZGRABNE...
If we dont eat enough vitamin C, one of the first things to happen is that our blood vessels spring leaks as the supporting collagen structure breaks down around them.Then we strat to bleed, with bleeding gums being one of the early signs of scurvy.Left untreated, scurvy leads to death from internal bleeding.
It is speculated that during the ice age, our ancestors found it rather tricky to get hold of enough vitamin C, so a lot of them suffered from scurvy, and many died.However, some of them had a trick up their sleevs.This was to manufacture a lipoprotein called lipoprotein (a)-or Lp(a)-which you may remember me mentoining earlier.
Lp(a) is a form od LDL with an extra protein stuck on the side called apolipoprotein(a). This extra protein has several interesting properties. Firstly , it is attracted to areas of endothelial damage.Secondly, it sticks firmly to those areas,and helps to form a very strong and difficult-to-remove blood clot.
Thirdly, and perhaps most important of all,apolipoprotein(a) is almost identical in structure to an enzyme known as plasminogen.This enzyme is well known to the medical proffesion.It is incorporated into blood clots as they form.When it is activated, plasminogen turns into plasmin, and then acts like a little tiny stick of dynamite within the clot,cleaving it apart.Without plasminogen all blood clots would most likely remain in place for ever-which is not a great idea if the clot is completely blocking an artery.
Plaminogen, in turn, is activated by an enzyme known as plasminogen activator, or tissue plasminogen activator (tPA). If you are having a heart attack, you could well be given an injection of tPA to stimulate the plasminogen to blow apart the blood clot blocking your coronary arteries; tPA is thus also known as a "clot-buster".
Still with me? Good.Because you see, the important point here is that when Lp(a) becomes incorporated in a blood clot, it blocks the action of tPA, and makes the clot much more difficult to shift.This, of course, was probably a good thing if you were an ice-age cavemen with arteries leaking due to vitamin C deficiency.You probably nedded strong "plugs" to prevent excess blood loss, and You didnt want plasminogen blowing clots apart.But today, when no one really has vitamin C deficiensy, a high level of Lp(a) may be an important factor in creating big, difficult-to-shift blood clots in your arteries. So ,a high level of Lp(a) could well be a risk factor for causing the development of atherosclerotic plaques-coild it not?"

i dalej opisuje jak to moze byc...ale wazne jest to co napisal o tej lipoproteinie.
P.S sorki za bledy.. ;)

gudrii - Pią Sie 08, 2008 00:10

teraz tu link do badania o Lp(a)
http://www.labtestsonline.pl/tests/Lpa.html?lnk=2

czyli jezeli jest jak Kendrick pisze i Lp(a) jest uwarunkowana genetycznie mozna by sobie zbadac poziom takiej lipoproteiny i do tego dopasowac odpowiednia diete,jezeli ktos ma zbyt duzo jej to rozumiem ze nie powinien jesc zbyt duzo wit. C,jak ktos ma malo to moze wcinac wiecej wit. C itd...Eskimosi mieli raczej malo wit. C wiec moglo by to miec wszystko rece i nogi jak by sie w to bardziej zaglebic... 8) 8) 8) co myslicie?

Hannibal - Pią Sie 08, 2008 05:52

żeby wiedzieć, ile witaminy C dana osoba naprawdę potrzebuje trzeba sobie zrobić kalibrację "bowel tolerance" - http://www.endfatigue.com...in-c-flush.html
sprawa jest prosta jak drut - im osoba zdrowsza tym mniej witaminy C potrzebuje (mniej to znaczy np. 5 g dziennie), im bardziej chora tym więcej
średnio wychodzi to ok. 10 g dziennie - to wydaje sie rozsądna ilość
ale łatwo się przekonać, że jeśli zachorujemy to "bowel tolerance" będzie znacznie wyższy i będziemy mogli wówczas przyjmować po kilkadziesiąt gramów witaminy C (bez żadnego "flushu" w postaci wodnistego stolca)
działa to u zwierząt bezbłędnie; u ludzie - również, co potwierdza kilkudziesięcioletnia praktyka - http://www.seanet.com/~alexs/ascorbate/

Witold Jarmolowicz - Pią Sie 08, 2008 07:14

Gdzieś tu tkwi jakiś haczyk.
Zaleca się więcej niż dwa gramy wit.C w celu ochrony przed różnymi chorobami, szczególnie powstawaniem skrzepów.
Niektóre narządy wewnętrzne zwierząt zawierają dużo witaminy C, tyle co rośliny.
Tylko, że nie da się jeść wyłącznie tych narządów i dostarczają one
dziesiątek miligramów, a nie gramów wit.C. Podobne ilości zawierają owoce.
Więc nasi przodkowie nie mogli spożywać 2g tej witaminy przez cały rok, bo nie mieli jej skąd wziąć. Praktycznie taką ilość można dostarczyć tylko
z apteki.
Może syntetyczna witamina C to była ta słynna ambrozja, która bogom na Olimpie zapewniała nieśmiertelność?
pozdrawiam
JW

Waldek B - Pią Sie 08, 2008 07:44

Ambrozja, soma, haoma, amrita to raczej wywar z wizyjnego grzyba - Amanita muscaria. I chodziło tu nie o o nieśmiertelność fizyczną a o wrażenie wieczności duszy poza ciałem i materią.

A mbrotos > http://ambrosiasociety.org/ambrosia__nectar.html

Witold Jarmolowicz - Pią Sie 08, 2008 08:53

A deprywacja sensoryczna?
Otwieram nowy temat.
http://www.dobradieta.pl/...p?p=80764#80764

JW

gudrii - Pią Sie 08, 2008 10:10

Cytat:
żeby wiedzieć, ile witaminy C dana osoba naprawdę potrzebuje trzeba sobie zrobić kalibrację "bowel tolerance" -
to ze moge przyjac jakas maksymalna dawke witaminy C nie musi oznaczac chyba ze mamy tyle jej pochlaniac,ja rozumiem ze ona moze wyleczyc w ogromnych dawkach z wielu chorob wlacznie z rakiem,ale dawki ok.30g na dobe sa w stanie zsyntetyzowac sobie zwierzeta ktore posiadaja taka zdolnosc,my jej nie mamy co oznacza ze organizm wyrobil sobie inny mechanizm obronny i wcale takich dawek(do 10g na dobe)nie musimy potrzebowac,jednym z tych mechanizmow moze byc ta lipoproteina(a) ktora chroni nas przed krwotokami,patrzac na ludy dalekiej polnocy widac ze nie mogli miec takich dawek witaminy C a nie cierpieli z powodu szkorbutu wiec ta lipoproteina ma sens a i duze dawki wit.C nie sa jak widac potrzebne.Ciekaw jestem co by sie stalo jak by podawac dawnym eskimosom dawki wit. C dochodzace do 10g na dobe... :D
Witold Jarmolowicz - Pią Sie 08, 2008 10:22

Minimalna dawka jaka chroni przed szkorbutem, to 20mg/dobę.
Normy przewidują 60-70mg/dobę.
Przeciętne, nie ortodoksyjne pożywienie niskowęglowodanowe z warzywami dostarcza 100-150mg.
Kilkaset mg tej witaminy jest znakomite na niestrawność.

Może takie megadawki witaminy C leczą, ponieważ zakwaszają organizm.
100g kwasu askorbinowego, to jednak znaczne zakwaszenie.
Pozdrawiam
JW

Hannibal - Pią Sie 08, 2008 10:32

praktyka osób, które taki ilości przyjmują temu przeczy
i nie stosuje się kwasu askorbinowego, lecz sodu askorbinian, zbuforowaną wersję witaminy C
Eskimosi, których odwiedzał Stephansson żyli średnio 10 lat krócej niż współcześni mu rodacy - na pewno składał się na to klimat, nie tak łatwa sposobność do zdobycia jedzenia, szczególnie w porze zimowej
co do zakwaszenia - wiele zdrowych ludów ma Ph dosyć niskie!

gudrii - Pią Sie 08, 2008 14:38

tylko nalezy tez wziasc pod uwage ze taka dieta jak eskimoska moze nie pasowac do wysokich dawek witaminy C przez caly rok i moga sie pojawic problemy zdrowotne,moim zdaniem nie mozna tego wykluczyc...
Hannibal - Pią Sie 08, 2008 15:27

a praktykowałeś z tymi ilościami w przypadku Eskimosów? masz jakieś dowody, że takie ilości byłyby dla nich szkodliwe? tzn. ja mówię o ilościach, które byłyby dostosowane do ich "bowel tolerance"
gudrii - Pią Sie 08, 2008 19:45

oczywiscie ze nie praktykowalem,ale tylko daje takie swoje przemyslenie...nic wiecej :)
Hannibal - Pią Sie 08, 2008 19:49

no tak, ale to tylko przypuszczenia
fakty są takie, jakie są na tych linkach, które podałem
no i medycyna oficjalna tego nie uznaje - łatwo się domyślić dlaczego

gudrii - Pią Sie 08, 2008 20:58

wiadomo ze to co w linkach jest prawda i wiadomo dlaczego medycyna konwencjonalna tego nie uznaje...jednak ciekawi mnie czy witamina C bedzie dzialac tak samo w organizmach na roznych paliwach,dietach...czy jest mozliwe zeby na surowym LC (lub pol surowym) jej dawki byly znikome a wieksze poprostu niepotrzebne,a na innych bardziej urozmaiconych dietach(termicznych) wymagane i konieczne dawki wieksze? niby mogloby tak byc i jak rozumiem ma to wynikac z faktu ze na surowym LC organizm jest zdrowszy i nie potrzebuje tak wiele witaminy C jak na obrabianym termicznie,czyli to by sugerowlao ze surowy LC jest najlepszy jezeli mierzymy pod katem zapotrzebowania na wit C :D :D :D a owe zapotrzebowanie na wit C jest pewnym wyznacznikiem zdrowia :D :D :D
Hannibal - Sob Sie 09, 2008 05:17

w pewnym sensie masz rację
ale nadal myślisz o gramowych ilościach witaminy C jako o ogromnych
u nas na rynku największe ilości to 1000 mg w jednej tabletce - to też wpływa na nasze wyobrażenia
w USA masz normalnie kilogramowe opakowania tej witamin C i to w różnych postaciach
ale trzeba wyjść spoza te utarte poglądy i schematy
dla zwierząt takie ilości to są normalne ilości!
Robert - pewnie go znasz - też jest na surowym low-carb, najdłużej z nas wszystkich, ma praktykę przeogromną jeśli chodzi o diety i suplementacje i akurat jeśli chodzi o witaminę C to uważa, że warto ją brać - on sam bierze ok. 10 g dziennie

Waldek B - Sob Sie 09, 2008 05:41

Cytat:
dla zwierząt takie ilości to są normalne ilości!


No i znowu powtarzasz ten sam kompletnie chybiony argument.

"A królikowi szkodzą zółtka. A koty nie umieją syntetyzowac tauryny i musza jeśc 100% surowe. A koń, słoń i wieloryb muszą wytważać 10 g witaminy C."

Człowiek to nie zwierzę. Jeśli przez miliony lat bogowie/lub matka natura w toku ewolucji nie rozwinęła u człowieka sześciu odnóży, mozliwości syntetyzowania takich kosmicznych dawek wit C... to w jakim celu tak jest ?? Na logikę znaczyć to może, że człowiekowi to po prostu niepotrzebne.

No ale "nakukowcy odkryli", że człowiek musi jeść kilogramy tabletek z żelazem, błonnikiem i witaminą C, "bo koń tyle sobie wytwarza", musi tabletkami obniżać cholesterol, "bo królik umarł od żołtek" etc. :?

Waldek B - Sob Sie 09, 2008 05:48

O a tu znowu "nakukowcy odkryli" "przyczynę cukrzycy". Ale jest panaceum na wszystko - cudowna witamina C. Więc nie należy obniżać węglowodanów tylko iść do apteczki po tableteczki i na pastwisko pochłaniać "5 x warzywa i owoce". >> http://wiadomosci.onet.pl...rzycy,item.html :razz:
Hannibal - Sob Sie 09, 2008 05:56

Matka Natura też nie stworzyła tych suplementów, które Ty brałeś
to marny argument
odnoś się do faktów, bo na tej płaszczyźnie nie znajdziesz u mnie swojego interlokutora
na logikę to ludzie wcinają tony słodyczy, bo takie mają chcicę :]

Waldek B - Sob Sie 09, 2008 06:00

Cytat:
Matka Natura też nie stworzyła tych suplementów, które Ty brałeś


brałem póki nie zmądrzałem 8)

Hannibal - Sob Sie 09, 2008 06:06

to ja wolę być głupi i brać
teraz pasuje? :]

jurek 1946 - Sob Sie 09, 2008 10:31

Hannibal napisał/a:
to ja wolę być głupi i brać
teraz pasuje? :]


Hannibal wystarczy ,że zastosujesz u siebie to samo co polecasz innym
a mianowicie że "Każdy stosuje jak mu pasuje"I jak się czuje. A p.Witold do tego dodaje że wszystko można będzie sprawdzić ,za 10-15 lat.
Bo to że dzisiaj jest dobrze ,wcale nie oznacza, że tak będzie zawsze.np miażdżycy nikt nie dorobił się, z dnia na dzień tylko pracuje się na nią latami.Tobie jednak to nie grozi,pisaliśmy już o tym i doszliśmy do takich samych wniosków,z tą mała różnica że różnimy się tylko sposobem żywienia w postaci surowe czy przetwarzane.Ale reszta jest zgodna z tym co każdy z nas rozumie za dobre samo poczucie i jak długo te samo poczucie będzie pracowało dla własnego zdrowia .Zawsze jednak pozostawiając furtkę na ewentualne modyfikacje,dezeli zajdzie taka potrzeba.Czy jest to do przyjęcia w Twojej filozofii.

Hannibal - Sob Sie 09, 2008 11:02

jak najbardziej jest to przyjęcia :)
ja nic nikomu nie narzucam, ale lubię stawiać sprawę jasno :)

Waldek B - Sob Sie 09, 2008 13:19

Kwasniewski o witaminie C (zaleca choremu 100 mg na dzień) > http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=225

Oficjalne dane na temat zapotrzebowania dla zdrowych podają 60 mg.

W 100 g kapusty jest 50 mg. W papryce 144 mg, w porzeczkach czarnych 182 mg, w arbuzie 10 mg. Niedobory raczej nikomu nie grożą.

Co ciekawe, zwierzęta najbardziej do ludzi podobne również nie produkują witaminy C !

Można by tą dyskusje wydzielić z kosmitologii do specjalnego tematu o wit C, bo bajzel się tu robi powoli. :o

m - Sob Sie 09, 2008 14:36

Wydzielone jako osobny temat.
Hannibal - Sob Sie 09, 2008 15:46

@Waldek -
piszesz, że takie są oficjalne dane
przecież wiesz, że oficjalne dane wskazują, że węgli powinno być w diecie co najmniej 60%, że od jajek nabawisz się zawału serca, itd.
patrz na niszowe poglądy - tylko tam znajdziesz prawdę
wielu gości, którzy popierają te "duże" ilości witaminy C jakoś dziwnym trafem są również za low-carb, za tłuszczami, itd. :)
ja Cię nie przekonam - wiem o tym doskonale
sam by mnie nikt nie przekonał - sam musiałem się do wszystkiego samemu przekonać
jest taka podstawowa zasada 6*N - nikt nigdy nikogo niczego nie nauczył
bo każdy sam musi się nauczyć i przekonać :)

Waldek B - Sob Sie 09, 2008 16:30

Byzdury za przeproszeniem w ogóle piszesz. N6? i ty przekonaliście mnie do naturalnego miodu i do owoców. Była dyskusja, wyłożyłem co wiedziałem ty też i... przyznałem ci rację prawie natychmiast. To samo było z aerobami. Umiałeś wyjaśnić prosto i logiczne za co dzięki.

A tymczasem tutaj mamy absurdalne założenie, że natura popełniła jakiś gigantyczny błąd, "końskie dawki", "zwalczanie chorób" i argumentów zero. Tylko ten niefortunny ze zwierzętami, który obaliłem jasno i logiczne. A ty wtedy foha. :x :what:

Co do gości od tłuszczy to którzy? Ani Lutz, Weston ani Kwaśniewski nie polecają końskich dawek syntetycznych witamin. Wręcz odwrotnie.

Hannibal - Sob Sie 09, 2008 17:06

Argumenty podane są w linkach
mogę je jeszcze raz podać -
http://www.vitamincfoundation.org/
http://www.seanet.com/~alexs/ascorbate/
http://www.cforyourself.com/
http://www.internetwks.com/pauling/
http://www.orthomed.com/klenner.htm
http://www.mall-net.com/cathcart/
http://www.orthomed.com/polio.htm
http://www.internetwks.com/pauling/hoffer.html
http://www.vitamincfounda..._1.html#HOLFORD
http://www.orthomed.com/klenner.htm
http://doctoryourself.com/cathcart_thirdface.html
http://www.newmediaexplorer.org/...
http://www.communicationagents.com/...

Aha i jeśli Twój jedyny argument ogranicza się do tego, że to niezgodne z naturą to możesz sobie darować, bo tę opinię już znamy.
Konkretnie obal to, co przedstawiają goście w tych linkach.
I nie musisz się od razu rzucać - ja wiem, że prawda potrafi boleć. :]

-- przyciąłem linki. molar

Waldek B - Sob Sie 09, 2008 17:33

prawda nigdy nie boli, prawda nas wyzwoli 8)
Hannibal - Sob Sie 09, 2008 18:06

no to siekaj rzetelnie argumenty, badania, praktykę podane na tych stronach 8)
Waldek B - Nie Sie 10, 2008 05:50

Narazie oglądnąłem po łebkach i widzę gdzieniegdzie, przewija się założenie, iż to, że świnka morska, wszystkie naczelne i człowiek nie syntetyzują witaminy C jest "błędem genetycznym". :? No nie bardzo mnie to przekonuje ale poczytam dalej.
Hannibal - Nie Sie 10, 2008 06:04

ale to akurat nie jest ważny argument
ważne jest to, co może zdziałać wit. C - długoterminowo również!

Witold Jarmolowicz - Nie Sie 10, 2008 09:42

Cytat:
co do zakwaszenia - wiele zdrowych ludów ma Ph dosyć niskie!

Może więc modna obecnie walka z zakwaszeniem jest niepotrzebna?
Może jest tylko kolejną modą?
Cytat:
widzę gdzieniegdzie, przewija się założenie, iż to, że świnka morska, wszystkie naczelne i człowiek nie syntetyzują witaminy C jest "błędem genetycznym".

Nie mogą istnieć zwierzęta z błędami genetycznymi ważnych szlaków metabolicznych. One wymarłyby w pierwszym pokoleniu.
W przypadku człowieka przypadek i selekcja naturalna w każdym pokoleniu odrzucały ponad 80% urodzonego potomstwa. To tak, jakby potomkowie przeżywającej linii genetycznej przez 40 tys. lat za każdym pokoleniem wyrzucali kostką do gry szóstkę. To już nie jest przypadek, oni byli po prostu trochę lepsi niż inni.
Z tego wynika, że albo witamina C nie jest tak niezbędna albo człowiek ją otrzymywał w pożywieniu lub inną drogą, np syntezy przez jakieś mikroorganizmy, bądź nauka nie zbadała dokladnie tego problemu.
Co też jest prawdą i wszędzie w podręcznikach zaznacza się, że rola witaminy C nie jest dokładnie zbadana.
Co nie znaczy, że megadawki nie mogą przynosić pozytywnych efektów terapeutycznych. Ale to zupełnie inna historia.

JW

wiraha - Nie Sie 10, 2008 10:22

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Cytat:
co do zakwaszenia - wiele zdrowych ludów ma Ph dosyć niskie!

Może więc modna obecnie walka z zakwaszeniem jest niepotrzebna?
Może jest tylko kolejną modą?


Ellis tak twierdzi - ze np pH krwi jest tak silnie regulowane "odgornie" ze nie ma opcji by zmienic tam cos ot tak sobie. sa scisle okreslone ramy, tak jak w przypadku temp ciala

pozd
WiRAHA

Witold Jarmolowicz - Nie Sie 10, 2008 11:05

To prawda, te granice kwasowości krwi są bardzo wąskie. Krew ma odczyn lekko zasadowy.
Zwolennicy odkwaszania twierdzą jednak, że nie chodzi o pH krwi, ale o stopniowe, postępujące z latami zakwaszenie przestrzeni międzykomórkowych, które jak gąbka stopniowo z latami gromadzą toksyny i kwasy. To jest kolejny niezupełnie jasny temat.
JW

jurek 1946 - Nie Sie 10, 2008 11:09

wiraha napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Cytat:
co do zakwaszenia - wiele zdrowych ludów ma Ph dosyć niskie!

Może więc modna obecnie walka z zakwaszeniem jest niepotrzebna?
Może jest tylko kolejną modą?


Ellis tak twierdzi - ze np pH krwi jest tak silnie regulowane "odgornie" ze nie ma opcji by zmienic tam cos ot tak sobie. sa scisle okreslone ramy, tak jak w przypadku temp ciala

pozd
WiRAHA


Wiracha czy uwazasz ze jeżeli Ellis tak podaje to nie jest mozliwe zakwaszenie organizmu u ludzi ?

Witold Jarmolowicz - Nie Sie 10, 2008 11:16

Cytat:
Wiracha czy uwazasz ze jeżeli Ellis tak podaje to nie jest mozliwe zakwaszenie organizmu u ludzi ?

Oczywiście, że jest możliwe. W stanach patologicznych po przekroczeniu możliwości regulacyjnych organizmu następuje nadmierne zakwaszenie, grożące śmiercią.
Występuje to w patologicznej ketozie (w cukrzycy, ciąży bliźniaczej u przeżuwaczy, w zatruciu np. hipoglicyną i innymi toksynami) oraz w chorobach powodujących niewydolność układu oddechowego. Najprościej można się zakwasić, jedząc dużo kwaśnych produktów.
Wypicie półtora litra soku z cytryny codziennie, jak to jest w niektórych dietach, żeby nie wiem jak uzasadniać, powoduje niepotrzebne zakwaszenie.
Pozdrawiam
JW

wiraha - Nie Sie 10, 2008 11:36

zawsze mi sie wydawalo ze paradoksalnie sok z cytryny mimo ze kwasny ma odczyn zasadowy

pozd
WiRAHA

jurek 1946 - Nie Sie 10, 2008 11:42

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Cytat:
Wiracha czy uwazasz ze jeżeli Ellis tak podaje to nie jest mozliwe zakwaszenie organizmu u ludzi ?

Oczywiście, że jest możliwe. W stanach patologicznych po przekroczeniu możliwości regulacyjnych organizmu następuje nadmierne zakwaszenie, grożące śmiercią.
Występuje to w patologicznej ketozie (w cukrzycy, ciąży bliźniaczej u przeżuwaczy, w zatruciu np. hipoglicyną i innymi toksynami) oraz w chorobach powodujących niewydolność układu oddechowego. Najprościej można się zakwasić, jedząc dużo kwaśnych produktów.
Wypicie półtora litra soku z cytryny codziennie, jak to jest w niektórych dietach, żeby nie wiem jak uzasadniać, powoduje niepotrzebne zakwaszenie.
Pozdrawiam
JW


Czyli mozna stwierdzic ,ze jednak jest możliwośc zakwaszenia organizmu
dla niektórych grup ludzi,którzy nawet nie wiedzą co jest przyczyna ich złego samopoczucia i co własciwie im im dolega.Myślę że aby byc chorym trzeba miec zdiagnozowaną chorobe tak aby nie bylo wątpliwości ,to moze w niektórych przypadkach uratowac nawet życie.
Zgadzam się z Pana wyjaśnieniem, ze jest taka mozliwośc.
Dobrze aby Ci co piszą ze ELLIS czy jakiś inny uczony podaje że zakwszenia u człowieka byc nie moze,dopisywali dlaczego tal myślą.i dawali klauzule ze nie dotyczy to np ludzi chorych.

wiraha - Nie Sie 10, 2008 11:48

Ellis pisal o zmienie pH krwi - a nie ogolnie o zakwaszaniu organizmu

napisalem to dosc wyraznie

pozd
WiRAHA

Witold Jarmolowicz - Nie Sie 10, 2008 12:36

Cytat:
zawsze mi sie wydawalo ze paradoksalnie sok z cytryny mimo ze kwasny ma odczyn zasadowy

Wszystko, co kwaśne w smaku, ma odczyn kwasowy. Sok z cytryny, podobnie, jak inne kwasy, rozjaśnia herbatę i różne soki owocowe.

1. Nieporozumienie bierze się stąd, że spożyty sok cytrynowy jest kwaśny i w związku z tym zmniejsza wydzielanie kwasu solnego w żołądku, czyli jakby trochę odkwasza, ponieważ zgodnie z zasadą homeostatu, nasze organizmy starają się zachować własną równowagę wewnętrzną, również kwasową. Natomiast megadawki soku z cytryny muszą zakwasić i doprowadzić do schorzeń.
2. Cytrynian sodu jest składnikiem różnych mieszanin odkwaszających.
Tylko, że jest to związek słabego kwasu z silną zasadą, więc tutaj równowaga jest przesunięta w kierunku zasadowym. Ale cytrynian, to nie to samo, co kwas cytrynowy.

Pozdrawiam
JW

zenon - Nie Sie 10, 2008 15:34
Temat postu: Rada: Style moga byc stosowane szybko do zaznaczonego tekstu
Waldek B napisał/a:
Kwasniewski o witaminie C (zaleca choremu 100 mg na dzien) > http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=225

Oficjalne dane na temat zapotrzebowania dla zdrowych podaja 60 mg.

W 100 g kapusty jest 50 mg. W papryce 144 mg, w porzeczkach czarnych 182 mg, w arbuzie 10 mg. Niedobory raczej nikomu nie groza.



A od kiedy idea diety optymalne polega na tym by dostarczyc tyllko niezbedne minimum?

zenon - Nie Sie 10, 2008 15:43
Temat postu: Rada: Style moga byc stosowane szybko do zaznaczonego tekstu
Waldek B napisał/a:
Narazie ogladnalem po lebkach i widze gdzieniegdzie, przewija sie zalozenie, iz to, ze swinka morska, wszystkie naczelne i czlowiek nie syntetyzuja witaminy C jest "bledem genetycznym". :? No nie bardzo mnie to przekonuje ale poczytam dalej.


No wiesz, w kontekscie teorii ze stworzyli nas kosmici jest to jakis argument, nie?

Wez pod uwage, ze nie zyjemy juz w naturalnym srodowisku. Otacza nas nienaturalna ilosc toksyn i sztucznych patogenow. Czemu wiec nie suplementowac przez wzglad na to nienaturalnych ilosci antyoksydantow, skoro wiemy, ze to nie ma efektow ubocznych?

Witold Jarmolowicz - Nie Sie 10, 2008 16:55

Cytat:
Narazie ogladnalem po lebkach i widze gdzieniegdzie, przewija sie zalozenie, iz to, ze swinka morska, wszystkie naczelne i czlowiek nie syntetyzuja witaminy C jest "bledem genetycznym".

Wychodzi na to, ze nie tylko nas, ale i świnkę morską stworzyli Kosmici.
JW

Witold Jarmolowicz - Nie Sie 10, 2008 16:57

Cytat:
A od kiedy idea diety optymalne polega na tym by dostarczyc tyllko niezbedne minimum?

Dokladnie tak to Twórca określił, dostarczać tylko tyle w pożywieniu, żeby organizm nie musiał robić nic ponadto.
JW

Waldek B - Pon Sie 11, 2008 17:03

Cytat:
Wez pod uwage, ze nie zyjemy juz w naturalnym srodowisku. Otacza nas nienaturalna ilosc toksyn i sztucznych patogenow. Czemu wiec nie suplementowac przez wzglad na to nienaturalnych ilosci antyoksydantow


Ja wychodzę z innego założenia. Mianowicie nie walczę z chorobami a dbam o zdrowie. Czyli zamiast sztucznych oksydantów staram się zminimalizować toksyny, nie piję wody z plastików, unikam spalin etc.

Cytat:
, skoro wiemy, ze to nie ma efektow ubocznych?


No i ja miałem efekty uboczne. Bo jako dzieciak zeżarłem tej waszej cudownej witaminy C i rutinoscorbinu więcej niż całe to forum razem wzięte. Cud się nie stał. Miałem reumatyzm, gronkowce i milion chorób gardła. I do tego po tej witaminie C bolały mnie bebechy. Może dlatego, że jadłem ją samą a nie do posiłku?

Witold Jarmolowicz - Pon Sie 11, 2008 18:52

Panie Waldku, ja bym stawiał przede wszystkim na rutozyd, jako powodujący dzialania uboczne.
Oczywiście ma Pan rację, że lepiej się żywić właściwie, niż potem leczyć.
Tylko, że już nigdy nie będzie tak wartościowego pożywienia jak dawniej.
Dlatego musimy znaleźć jakiś złoty środek pomiędzy żywieniem a rozsądną suplementacją.
Jak mawiają Niemcy, diabeł siedzi w szczegółach.
Pozdrawiam
JW

Anonymous - Pon Sie 11, 2008 23:48

Witold Jarmolowicz napisał/a:

...Tylko, że już nigdy nie będzie tak wartościowego pożywienia jak dawniej.
Dlatego musimy znaleźć jakiś złoty środek pomiędzy żywieniem a rozsądną suplementacją...


Podpisuje sie wszystkimi swoimi lapami,
i dodam, ze My(nasz metabolizm) rowniez sie zmienia kazdego dnia 8)

Waldek B - Wto Sie 12, 2008 05:36

A co sądzicie o aceroli? Podobno naturalna witamina C więc może jakiś rutozydów nie ma..

http://www.allegro.pl/ite..._100_tabl_.html

http://www.allegro.pl/ite...witamina_c.html

Waldek B - Wto Sie 12, 2008 05:42

rutozyd i działania uboczne z innymi lekami > http://www.iripz.pl/ftp/3_48.pdf
Witold Jarmolowicz - Wto Sie 12, 2008 09:42

No nie, rutozyd występuje jako składnik rutinoscorbinu razem z witaminą C. Jak widać z tego opracowania, jest to połączenie szczególnie niekorzystne. Zresztą nie pierwsze, nie ostatnie. Tak, jakby technolodzy robili te leki nogami.
Witamina C nie ma nic wspólnego z rutozydem, jako takim.
Acerola jest jednym z najlepszych suplementów.

Problem z suplementami i wogóle wszystkimi lekami, czy jeszcze szerzej substancjami syntetycznymi polega na tym, że tworzą one zazwyczaj mieszaniny racemiczne, tzn. wszystkie możliwe izomery, konformacje przestrzenne, występują w nich w równych ilościach. Natomiast substancje naturalne składają się najczęściej z wybranych izomerów, a pozostałe izomery nie występują, ponieważ nie są biologicznie czynne, a nawet bywają toksyczne. Dotyczy to większości substancji organicznych, nawet glukozy.

JW

zenon - Wto Sie 12, 2008 12:21
Temat postu: Rada: Style moga byc stosowane szybko do zaznaczonego tekstu
WJ napisał/a:


Natomiast substancje naturalne skladaja sie najczesciej z wybranych izomerow, a pozostale izomery nie wystepuja



WLasnie dlatego jak pan pisal o szczurach i witaminie A to pytalem czy to byla naturalna czy syntetyczna.
W przypadku witamin rozpuszczalnych w tluszczach jest to bardzo istotne.

Waldek B - Śro Sie 20, 2008 14:13

Cytat:
Ja osobiscie suplementuje witamine C. Dostarczam jej w pozywieniuu wwystarczajaca ilosc, ale jestem zwolennikiem wiekszych - powiedzmy sobie uczciwie - nienaturalnych dla czlowieka ilosci tej witaminy.


Zenon to może napisz od jak dawna stosujesz owe nienaturalne dawki i jakie skutki tego nastapiły ?

zenon - Śro Sie 20, 2008 20:13

Mniej wiecej od kwietnia.
Jedyna obserwawalna sprawa to gojenie sie skory. Zatne sie przy goleniu wieczorem, rano nie ma sladu po tym. Kiedys trwalo to dluzej.

To ze nie choruje na katary czy przeziebienia to nic nadzwyczajnego i nie mozna tego przypisac W. C

gudrii - Śro Sie 20, 2008 21:41

Cytat:
Zatne sie przy goleniu wieczorem, rano nie ma sladu po tym. Kiedys trwalo to dluzej.

tez cos takiego zaobserwowalem, ostatnio sie ostro przecialem nozem i ku mojemu zdziwieniu krew bardzo szybko przestala leciec, krzepliwosc jest wieksza na LC, Lutz o tym pisze, dlatego w wieku po 30-stce lub z jakimis problemami naczyniowymi zaleca sie stopniowe wchodzenie na LC.

Hannibal - Wto Wrz 02, 2008 11:50

to, że szybko tworzy się skrzep też nie musi być takie dobry, bo może to być związane ze zbyt gęstą krwią
jak byłem teraz w górach to spożywałem od 6 do 15 g wit. C na dobę

Witold Jarmolowicz - Wto Wrz 02, 2008 12:36

Podwyższona krzepliwość krwi grozi powstawaniem skrzepów i udarami.
Obniżona krzepliwość powoduje częste wybroczyny i niebezpieczeństwo silnych kwotoków.
Jak wszystko w żywych organizmach, krzepliwość powinna być w sam raz.
JW

lalek - Pon Wrz 08, 2008 09:53

dobry tekst na ten temat

http://www.euromentor.org...a_nr200504.html

gudrii - Śro Wrz 10, 2008 23:00

leczy przez zakwaszenie..?, moze tez..., ponizej ciekawie napisane dlaczego leczy:
Cytat:
I want to emphasize first that the main reason that massive doses of vitamin C work against infectious diseases has little to do with the vitamin C functions as ordinarily understood. They work in massive doses because we are throwing away the vitamin C for the extra electrons carried. These extra electrons neutralize the free radicals (molecules missing electrons) that mediate all inflammations and cause the symptoms and deaths from these infectious diseases. It is not really a matter of medicine; it is a matter of chemistry. Doses of ascorbate which are massive enough to force a reducing redox potential into tissues affected by the disease will always neutralize the free radicals.

calosc z http://www.orthomed.com/mystery.htm#treatment

gudrii - Czw Wrz 11, 2008 16:28

a tak wogole to w niedziele bylem na koncercie i wypilem sporo bardzo zimnego piwka, efekt taki ze poniedzialek kac z lekkim bolem gardla, wtorek lekko przemeczony z obolalym gardlem pobiegelm sobie dosc ostro 8km i potem zrobilem silownie 1,5h, w srode obodzilem sie zmeczony w pi... z bolem gardla, jako ze od pewnego czasu biore askorbinian sodu 5-10g dziennie to od razu postanowilem zwiekszyc dawke, na dzien dobry na sniadanie do szejka poszly 4 gramy, pozniej co ok.45 minut po dwa gramy z 300-500ml wody, ale wieczorem pojawila sie goraczka i stan sie pogorszyl, straszne zmeczenie i brak apetytu, ale i tak zjadlem miecho z jajami :) , wiec widzac brak efektu a wrecz pogorszenie zdecydowalem sie na wieksza dawke 8g askorbinianu sodu z 500ml wody okolo 21.00 oraz 20 bilionow malych przyjaciol ,i znowu nic... bol taki sam itp. wiec ok.22.00 zastosowalem drastyczniejszy krok i wypilem pol litra wody z 8g kwasu askorbinowego (bo podawany doustnie ma podobno lepsze efekty niz askorbinian sodu), poszedlem spac.., godzina ok.1 budze sie z bolu brzucha, ide pierwszy raz do toalety, masakra Panowie i Panie, siedze z pol godziny ale jak juz wylazlem to ku mojemu zdziwieniu czulem sie duzo lepiej, wiec klade sie zadowolony znowu do wyrka, zasypiam...spie..., godzina 2.49 (pamietam dokladnie) znowu bol brzucha i powrot do toalety, znowu pol godziny, wykonczony polozylem sie spac grubo po trzeciej nad ranem.
Rano budze sie i jedna dziurka w nosie zatkana ten sam bol gardla ale jakby lzejszy, wiec daje do kuchni i wypijam 8g askorbinianu sodu z 500ml wody, pozniej 4g co 40 minut, teraz jest godzina 16.07 i moge powiedziec ze czuje sie dobrze, mam obolaly nos i cieknie mi troche z prawej dziurki wnosie ale generalnie uznaje ze jestem juz przywrocony do funkcjonalnosci. Kiedys jak mi sie cos takiego zdazalo to sie ratowlaem aspirynami, zawsze mi sie to robi jak przegne z zimnymi napojami(chociaz juz dawno tego nie mialem), mam wrazliwe migdaly i moze powinny zostac usuniete, bylem nawet kiedys w szpitalu bo dostalem takiej goraczki ze musieli mi dawac zastrzyki na zbicie, raz zaniedbalem to i sie doprowadzilem do (o ile dobrze pamietam ) zapalenia ropnego gornych drog oddechowych i dostalem jakies antybiotyki (pierwsze i ostatnie w zyciu) z penicylinom (ale wtedy to juz nie byly zarty), generalnie zawsze takie zaziebienie trwalo u mnie okolo 10 dni z czego polowe mialem z glowy przez katar i bol gardla i goraczke, leczylem sie aspiryna i syropami na gardlo, teraz uzylem wiekszych dawek witaminy C i moge powiedziec ze sprawuje sie ona o niebo lepiej od syropow i aspiryny, zdaje sobie sprawe z tego tez ze moj organizm jest teraz mocniejszy niz kiedys ale wiem ze nie az tak mocny zeby sobie poradzic z takim czyms samemu, wiec witamina C ma tu ogromna zasluge, naprawde wielki szacunek dla witaminy C :D 8)
Jak mi do wieczora nie minie zupelnie katar to sobie zakrople nos roztworem askorbinianu sodu, wchlania sie podobno tak samo jak podanie do zylne.

zenon - Czw Wrz 11, 2008 17:32

gdzie kupujesz witamine C?
gudrii - Czw Wrz 11, 2008 18:09

w iherb.com , przesylka troche kosztuje ale w sumie za 60$ mam 1300g sodium ascorbate, o takie:
http://www.iherb.com/Prod...=1&pid=785&at=0

Hannibal - Czw Wrz 11, 2008 19:23

lepszej chyba nie ma
ale Ty to masz możliwości
do Polski to przesyłka takiego pojemnika kosztuje krocie

gudrii - Czw Wrz 11, 2008 22:35

no jesli chodzi o mozliwosci zakupu supli to owszem jest ok, ale za to nie mam Hali Mirowskiej i cen jak u Ciebie.. 8)
W sobote bede kupowal ta wit.C na adres polski to sie dowiem ile to wyjdzie.. :?

Hannibal - Pią Wrz 12, 2008 09:05

tak patrzę to Ty tez nie mało płacisz za shipping
ja znalazłem na ebay-u tę witaminę C za $36, a koszty przesyłki do Polski to $30; do Wielkiej Brytanii koszty są takie same, więc w iherbie masz taniej
ale w iherbie nie ma możliwości wysyłki do Polski

gudrii - Pią Wrz 12, 2008 15:40

no malo nie jest, ale jak przelicze na funty to jeszcze jakos wyglada hehe..., cholera, bylem przekonany ze moge wyslac ja do Polski z iherbu.... :?
no to teraz bedzie problem...

zenon - Pią Paź 10, 2008 22:40
Temat postu: Rada: Style moga byc stosowane szybko do zaznaczonego tekstu
Znalazlem witamine C, sodium ascorbinate, bez dodatkow, proszek, 340g.
Dosc drogo bo 93zl z przesylka (choc wczesniej sprzedawali taniej!)
http://www.allegro.pl/sho...php?uid=3888742

lalek - Śro Paź 22, 2008 13:28

polecam, dobra jakość i cena

http://www.allegro.pl/ite...opakowanie.html

Waldek B - Śro Paź 22, 2008 14:11

Czy 25 mg bioflawonoidów cytrusowych w jednej kapsułce to nie przesada? :?
Hannibal - Śro Paź 22, 2008 14:49

Waldek B napisał/a:
Czy 25 mg bioflawonoidów cytrusowych w jednej kapsułce to nie przesada? :?

przesada? raczej zaleca się na każdy 1 g witaminy C 100 mg bioflawonoidów

jurek 1946 - Czw Paź 23, 2008 05:44

Hannibal napisał/a:
Waldek B napisał/a:
Czy 25 mg bioflawonoidów cytrusowych w jednej kapsułce to nie przesada? :?

przesada? raczej zaleca się na każdy 1 g witaminy C 100 mg bioflawonoidów


Hanibal Dziękuje za pomoc która otrzymałem NA priva.
Mam bardzo dla mnie stresująca sytuacjęZaczynam zauwazac wachania mojego lekarza dzisiaj rano ,niechcaco wtracił ,Jurek
przeciez Ty nie masz juz sił .ZACZYNASZ MNIE MARTFIC PO 10 DNIACH OD WYPADKU JESZCZE STAŁEM,dZISIAJ WYDAJE MI SIĘ ZE JA NIE MAM RZADNWJ WŁADZY NAD NOGAMI NIE MOGE NA NICH USTAC CZY TO POTWIERDZI JEGO OPINIĘ ZE tEN KREGOSLUP JEST zŁAMANY,Przypomnę że cos takiego zauważali na zdjeciu,ale chyba nie chcieli mi odbierac nadziei.Dzisiaj chyba zdecydują sie ze mna rozmawiac jak coś to napisze.

jurek 1946 - Czw Paź 23, 2008 15:02

jurek 1946 napisał/a:
Hannibal napisał/a:
Waldek B napisał/a:
Czy 25 mg bioflawonoidów cytrusowych w jednej kapsułce to nie przesada? :?

przesada? raczej zaleca się na każdy 1 g witaminy C 100 mg bioflawonoidów


Hannibal Dziękuję za pomoc która otrzymałem NA priva.
Mam bardzo dla mnie stresująca sytuację Zaczynam zauwazac wtachania mojego lekarza dzisiaj rano ,niechcący wtrącił ,Jurek
przeciez Ty nie masz juz sił .ZACZYNASZ MNIE MARTFIC PO 10 DNIACH OD WYPADKU JESZCZE STAŁEM,dzisiaj WYDAJE MI SIĘ ZE JA NIE MAM RZADNWJ WŁADZY NAD NOGAMI NIE MOGE NA NICH USTAC CZY TO POTWIERDZI JEGO OPINIĘ ZE ten KREGOSLUP JEST złamany,Przypomnę że cos takiego zauważali na zdjęciu,ale chyba nie chcieli mi odbierac nadziei.Dzisiaj chyba zdecydują sie ze mna rozmawiać jak coś to napisze.


Hannibal dzięki za pomoc mysle ze juz jutro postaram się ją realizować .
Jestem juz po decyzjach na jutro ,rodzina plus lekarz prowadzący podjęli decyzje że walka jeszcze musi trwać.Określić że jest to niestety
Złamanie Siódmego kręgu kręgosłupa.Który nie jest możliwy przy mojej chorobie w sposób tradycyjny czyli poprzez unieruchomienie.Bo moje niewydolne płuca tego nie zniosą.Pulmonolog ,musi narazie miec władze nad P.O.CH.P.a leki przeciwbólowe nad bólem,a zespalające na spokojny zrost,Dietą mam zaspokoić WAPŃ
wszystko POWINNO BYC Z GŁOWĄ ROBIONE.
dobrze ze są jeszcze takie miejsca gdzie człowiek może Wierzyc w to że ktos nad nim czuwa.Tobie również jestem wdzięczny ze znajdujesz czas
dla mnie,chociaż zaczął się rok akademicki.Pozdrawiam Jurek 1946.

wiraha - Czw Paź 23, 2008 16:26

Jurek - sa takie 2 preparaty homeopatyczne w formie zastrzykow stosowane czesto w medycynie sportowej w przypadku mniej lub bardziej powaznych urazow

jeden jest specjalnie na kregoslup
DISCUS COMPOSITUM
drugi ma bardziej wszechstronne zastosowanie TRAUMEEL

Discus dostepny jest jedynie na recepte i jedynie w formie zastrzykow, ktore wykwalifikowana kadra moze robic nawet bezposrednio w kregoslup. Wiem ze jest skuteczny i nie ma efektow ubocznych

Traumeel dostepny jest w roznych formach - od tabletek po krople i zastrzyki - jedynie zastrzyki sa na recepte - i stosowany jest w przypadku urazow sportowych itp.

tu jest opis Discus
http://www.doz.pl/leki/p5...ositum_iniekcje
tu Traumeel
http://www.doz.pl/leki/p5318-Traumeel_S_iniekcje

osobiscie znam osoby, ktorym bardzo to pomoglo

pozd
WiRAHA

jurek 1946 - Pią Paź 24, 2008 03:55

wiraha napisał/a:
Jurek - sa takie 2 preparaty homeopatyczne w formie zastrzykow stosowane czesto w medycynie sportowej w przypadku mniej lub bardziej powaznych urazow

jeden jest specjalnie na kregoslup
DISCUS COMPOSITUM
drugi ma bardziej wszechstronne zastosowanie TRAUMEEL

Discus dostepny jest jedynie na recepte i jedynie w formie zastrzykow, ktore wykwalifikowana kadra moze robic nawet bezposrednio w kregoslup. Wiem ze jest skuteczny i nie ma efektow ubocznych

Traumeel dostepny jest w roznych formach - od tabletek po krople i zastrzyki - jedynie zastrzyki sa na recepte - i stosowany jest w przypadku urazow sportowych itp.

tu jest opis Discus
http://www.doz.pl/leki/p5...ositum_iniekcje
tu Traumeel
http://www.doz.pl/leki/p5318-Traumeel_S_iniekcje

osobiscie znam osoby, ktorym bardzo to pomoglo

pozd
WiRAHA


Dzięki Wiracha dzisiaj te dane mi sie przydadzą,bo jak pisałem mam
konsultacje z ortopedą i najprawdopodobniej z Kardiologiem.Oczywiście podkresle ze wszystko przy współpracy z moim
Pulmonologiem U którego,na oddziale lezę.
I dąc za Ciosem ja naprawdę mam Taka nadzieje ,że i z tego się wyliże.
Ale powiem że uczucie jest Fatalne.Nie chodzi o ból bo daja leki przeciw bólowe i najnowsze plastry działają doskonale.
ALE O TĄ NIEMOC w której nie masz żadnej możliwości stać na nogach.
Chyba ze zostaniesz na nich postawiony i jesteś podparty.
Wracam do dobrego nastroju ,bo zaraz zgasnę. Jutro sie odezwę .
Powiem co na Homeopatia powiedzą specjaliści.

Waldek B - Wto Sty 20, 2009 17:25

http://kopalniawiedzy.pl/...ienie-3010.html


Cytat:
Witamina C nie chroni przed przeziębieniem
18-07-2007 14:08

witamina C · przeziębienie

Australijsko-fiński zespół naukowców obala kolejny popularny mit. Tym razem dotyczy on, rzekomych jak się okazuje, właściwości witaminy C.

Powszechnie uważa się, że witamina ta chroni przed przeziębieniem. Tymczasem naukowcy z Australian National University i uniwersytetu w Helsinkach uważają, że codzienne zażywanie witaminy jest po prostu nieopłacalne.

Akademicy przeprowadzili serię 30 badań, w które zaangażowano w sumie 11 350 osób. Wykazały one, że codzienne zażywanie co najmniej 200 miligramów witaminy C ma niewielki wpływ na ryzyko zachorowania, długość choroby i jej przebieg. Witamina C ma widoczny dobry wpływ jedynie wówczas, gdy zażywana jest przez osoby narażone na krótkotrwały intensywny wysiłek lub stres. W przypadku maratończyków może ona aż o 50% zmniejszyć ryzyko przeziębienia.

Dla przeciętnego człowieka jej zażywanie, czy to w postaci tabletek czy soków owocowych, ma niewielkie znaczenie. Codzienna dawka witaminy C skraca okres choroby o 8% w przypadku osób dorosłych i o 13,6% w przypadku dzieci. Biorąc pod uwagę fakt, że przeciętny człowiek choruje w ciągu roku dwa do trzech razy, zbawienny wpływ witaminy jest niemal niezauważalny.

Co prawda nasz organizm korzysta z witaminy C podczas zwalczania infekcji, ale nie ma żadnych dowodów na to, by jej regularne zażywanie w jakikolwiek sposób pomagało. Może pomóc tylko wówczas, gdy organizm cierpi na niedobór tej witaminy, jednak takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko.



Autor: Mariusz Błoński

Źródło: BBC

Hannibal - Wto Sty 20, 2009 17:31

już dawno przestałem systematyczne jej zażywanie, bo jednak mimo wielu jej zalet, wydaje mi się, że przy właściwym żywieniu jest to niepotrzebne
zażywam ją tylko w wyjątkowych okolicznościach

Waldek B - Wto Sty 20, 2009 17:34

No toś mnie zaskoczył! :o Takim byłeś wielkim zwolennikiem i to końskich dawek! :o To szło w gramy dziennie?? ile tego było najwięcej? gram dziennie? 5? 10? Ile czasu to stosowałeś ?

Zenon jak tam z tobą? Jeszcze na pokładzie?

Hannibal - Wto Sty 20, 2009 17:46

jakieś 5 gram dziennie tego brałem - czasami miesiąc non-stop, później przerwa i znowu
w górach przez 3 tygodnie brałem po kilkanaście na dobę
przekonał mnie głównie ten Twój argument, że jest to niezgodne z naturą
z drugiej strony są całkowicie nienaturalne warunki, w jakim przyszło nam żyć, z mnóstwem zanieczyszczeń
ale wydaje mi się, że rawpaleodiet z high meatami jest tak potężną bronią, że spokojnie wystarczy 8)
natomiast przy gorszych żywieniach wit. C może odgrywać pozytywną rolę - pokazuje to praktyka medycyny ortomolekularnej

Waldek B - Wto Sty 20, 2009 17:59

Cytat:
z drugiej strony są całkowicie nienaturalne warunki, w jakim przyszło nam żyć, z mnóstwem zanieczyszczeń


No też prawda. Ja z kolei testowo włączyłem acerole do suplemantacji i przez jakies 2 miechy jadłem po 200-300 mg C. Ale jakiejś różnicy nie czuję i w sumie to nie wiem. :?

Hannibal - Wto Sty 20, 2009 18:16

ja właśnie też tej różnicy nie zauważyłem
obecnie spożywam jej niewiele -
z awokado mam jej ok. 20 mg
z podrobów, mięsa - 5-30 mg
jak przywiozę od babci ogórki kiszone to i z nich jest dodatkowa ilość
za to spożywam mnóstwo cynku i selenu, a są to niezwykle ważne biopierwiastki dla zdrowia
do tego sporo ALA z podrobów, które uczestniczy w recyklingu wit. C (wespół z wit. E)

zenon - Wto Sty 20, 2009 18:31

[quote="Waldek B"]No tos mnie zaskoczyl! :o Takim byles wielkim zwolennikiem i to konskich dawek! :o To szlo w gramy dziennie?? ile tego bylo najwiecej? gram dziennie? 5? 10? Ile czasu to stosowales ?

Zenon jak tam z toba? Jeszcze na pokladzie?[/quote]

Ja ja suplementuje.

Biore mniej niz jeszcze ze 2 miechy temu. Srednio 2g dziennie.
Czasem jak np orzed egzaminem ostatnio spalem 5 godzin to wzialem tamtego dnia z 8g.

Jak we wrzesniu bylem chory - ale tak porzadnie: kilkudniowy detoks na wszystkich frontach, przeczyszczenia, kaszel, pot, gloddowka - to bralem i 15 - 25g dziennie.

zbiggy - Wto Sty 20, 2009 18:36

panowie, a jakie marki bierzecie? (żeby był dobry współczynnik ceny do jakości)
beataZ - Wto Sty 20, 2009 18:42

zbiggy napisał/a:
panowie, a jakie marki bierzecie? (żeby był dobry współczynnik ceny do jakości)


Bezdyskusyjnie nutrilite, inne to juz blado wypadaja :-)

http://www.nutrilite.com/...ur-history.aspx

Waldek B - Wto Sty 20, 2009 19:39

Cytat:
Jak we wrzesniu bylem chory - ale tak porzadnie: kilkudniowy detoks na wszystkich frontach, przeczyszczenia, kaszel, pot, gloddowka - to bralem i 15 - 25g dziennie.


tak na pusty żołądek? czy z miodem np? nie miałes jakiś objawów ubocznych po takich dawkach?

ziutekt - Wto Sty 20, 2009 20:56

@jurek 1946
Wspolczuje Ci, w zeszlym roku mia[/list][/list]em podobna sprawe,
upadlem na schodach w sobote przed swietami wielkanocnymi i pekly dwa kregi ledzwiowe 2 i 5, swieta mialem z glowy, dwa tygodnie nie chodzilem, pozniej w gorsecie zaczalem troche dreptac, bol niesamowity, chirurg przepisal mi takie przeciwbulowe, ze dostawalem po nich swira, przez pierwszy tydzien spania prawie zero a jak juz sie zdzemnalem to mi sie nasnilo takich horrorow, ze budzilem sie wykonczony i mokry z potu.
Jak przeczytalem ulotke to wlosy mi na glowie stanely, jaki sa mozliwe dzialania nieporzadane, wyrzucilem do kosza i bralem ketanol 50mg oraz masc, zel ketanol, dopiero zaczalem dochodzic do siebie, ale bez tego nie dalo sie.
Krag 2 zrosnal sie dobrze, ale 5 przesunela sie do srodka, no i po zawodach, po zrobieniu tomografii powiedziano mi, ze tylko operacja.
Oczywiscie nie zgodzilem sie.
Przed wypadkiem remontowalem zaglowke, zdemontowalem wszystko, oskrobalem i mialem gotowe do malowania, no i pech.
W polowie kwietnia w gorsecie i naszprycowany przeciwbolowymi, wzialem sie do roboty, po kilku godzinach wracalem do domu polamany, pokrecony, na drugi dzien odchorowalem i znowu to samo, co ciezsze prace pomagal mi sasiad.
Znajomy moj zlamal kregoslup i nie chodzil prawie miesiac, wlozyli go w gips i po sprawie.
On dowiedzial sie gdzies, ze aby dobrze to wszystko sie zroslo potrzeba troche ruchu, wiec w gorsecie jezdzil na rowerze.
Ktos mu podpowiedzial, ze wit.C jest wrecz niezbedna aby sie zroslo, ja tez bralem duze dawki aceroli, papryka czerwona, od znajomych dostalem w sloikach porzeczke czarna taka nie pasteryzowana tylko ucierana z cukrem.
w maju juz zasuwalem jak maly samochodzik, remont dokonczylem i zwodowalem na poczatku czerwca.
Kilka lat temu bedac na DO przewrocilem sie na rowerze i zlamalem obojczyk w czwartek a na nastepna niedziele juz pojechalem na rower i to az 100 km.
Dlatego twierdze, ze wit. C w takich przypadkach jest niezbedna, w sumie bralem dziennie do 1g, jeden gram, do tego rosolki z pregi wolowej, gicz cieleca, goloneczka, zurek na nozkach itp.
Uwazam, ze 10 g to jest trucie organizmu, nawet wege tyle nie sa w stanie uzbierac jedzac tylko warzywa i owoce.

Wiadomo, ten kregoslup juz nie jest taki jak byl, trzeba sie oszczedzac, nie mozna pewnych prac wykonywac, osoby wlodsze napewno to przechodza lepiej i szybciej.

Ale i tak w lipcu ub.r. musialem zapakowac do piwnicy 6 ton wegla, oczywiscie w gorecie, ze pozniej odchorowalem 2 dni to juz o tym nie wspomne.


Badz dobrej mysli, stacje pogody bedziesz mial ciagle przy sobie.

zenon - Wto Sty 20, 2009 21:08
Temat postu: Rada: Style moga byc stosowane szybko do zaznaczonego tekstu
Waldek B napisał/a:
Cytat:
Jak we wrzesniu bylem chory - ale tak porzadnie: kilkudniowy detoks na wszystkich frontach, przeczyszczenia, kaszel, pot, gloddowka - to bralem i 15 - 25g dziennie.


tak na pusty zoladek? czy z miodem np? nie miales jakis objawow ubocznych po takich dawkach?


Nie. Pilem wtedy mnostwo wody, wiec moze dlatego.

Hannibal - Wto Sty 20, 2009 21:16

ziutekt, Jurek już nie żyje
ziutekt - Wto Sty 20, 2009 21:18

Sory nie wiedzialem, ze to ten gosc,
ale niech i tak sie trzyma, tam gdzie jest.

zbiggy - Śro Sty 21, 2009 10:51

beataZ napisał/a:

Bezdyskusyjnie nutrilite, inne to juz blado wypadaja :-)


no a ile to kosztuje i jak to kupić - przez kogoś z Amwaya?

Hannibal - Czw Sty 22, 2009 11:28

zbiggy napisał/a:
no a ile to kosztuje i jak to kupić - przez kogoś z Amwaya?

np. TU
trochę drogie, ale wydaje się w miarę naturalnym źródłem wit. C

zenon - Czw Sty 22, 2009 11:52
Temat postu: Rada: Style moga byc stosowane szybko do zaznaczonego tekstu
Czyli za 70 zl (bo przesylka) mamy... trzy gramy witaminy C

Nie opyla sie, drogo jak cholera.
Juz lepiej kupic 300g askorbinianu sodu za stowe, tez drogo w porownaniu do USA no ale coz...

Czasem bywa na allegro ten askorbinian w proszku.
Jest bez dodatkow, tzn bez wypelniaczy, substancji nadajacej ksztalt tabletce itd.

zbiggy - Pią Sty 23, 2009 10:37
Temat postu: Re: Rada: Style moga byc stosowane szybko do zaznaczonego te
zenon napisał/a:
Czyli za 70 zl (bo przesylka) mamy... trzy gramy witaminy C

Nie opyla sie, drogo jak cholera.

właśnie, taniej wyjdzie napchać się kapustą kiszoną :)

zenon napisał/a:

Juz lepiej kupic 300g askorbinianu sodu za stowe, tez drogo w porownaniu do USA no ale coz...


a kupowałeś jakieś suple w stanach, czy to jest możliwe w ogóle żeby przysłali, a jak już przyślą to co na granicy?

zenon - Pią Sty 23, 2009 12:51
Temat postu: Rada: Style moga byc stosowane szybko do zaznaczonego tekstu
Kupowalem w stanach i suple i plyty CD z muzyka.

Raz mi dowalili clo na plyty, przy czym wartosc cla byla kompletnie z kosmosu: tzn wartosc doplaty nie korelowala zupelnie z cena plyty. Tak po prostu sobie chyba dumali: "hmm ta okladka jest brzydka, to dopieprzymy 15 zl".

Gdzies czytalem ze do 50 dolarow jest bez cla, ale nie wiem czy tak rzeczywiscie jest.
Mi dowalili clo na paczke ktora kosztowala w sumie z 200$.
Zamawialem tez kiedys paczki o wartosci 100$ i wiecej i cla nie bylo.
Wiec ciezko przewidziec co zrobia urzedasy.

Suple mozna zamowic na thecatalog.com

ale czasem taniej wychodzi zamowic od polskich sprzedawcow. Poszukaj na jakichs stronach w stylu suple.us itp

i poprzegladaj allegro..
Wpisz w wyszukiwarce "Now", (od firmy now foods) potem wez "wszystkie kategorie glowne" i wybierz "sport kulturystyka".
Dostaniesz wykaz przedmiotow. Wchodz po kolei i pytaj sie sprzedawcow czy sa w stanie sprowadzic witamine C w wiekszych dawkach now foodsa.
Pytaj o taka w proszku bo ona najbardziej sie oplaca.

na allegro jest aktualnie cos takiego:
http://allegro.pl/item537...ylka_grati.html
To i tak bardziej sie oplaca od tej aceroli, ale nie jest to najtansza oplcja - jakis czas temu taka sama byla po 90zl razem z przesylka..

Hannibal - Czw Mar 26, 2009 12:22

witamina C (syntetyczne większe dawki) pogarsza sprawność fizyczną - http://www.docroberts.com/bg-223-.aspx
zenon - Czw Mar 26, 2009 13:00

Ja juz sporadycznie suplementuje wC.

Ale sa sytuacje gdy jest nieoceniona. Np teraz mam infekcje palca, dziabnalem sie koscia przy obrabianiu miecha, wdala sie infekcja i mi spuchlo i boli.

Trzasne se 10g kilka dni z rzedu i sadze ze zdecydowanie skroce czas regeneracji.

Hannibal - Czw Mar 26, 2009 13:08

zenon napisał/a:
Np teraz mam infekcje palca, dziabnalem sie koscia przy obrabianiu miecha, wdala sie infekcja i mi spuchlo i boli.

to nic innego jak oczyszczenie 8)

M i T - Czw Mar 26, 2009 13:38

Spoko Zenon, jak draśniesz się kolejny raz i Twój osłabiony ciągłą morderczą walką z patogenami organizm powie w końcu dość - zawsze możesz liczyć na Hanniego, że powie, "to oczyszczenie". Globalne, bo globalne, ale jednak ;) Mam nadzieję, że się nie obrazicie za ten Toporowy czarny humor.

Tomek

Hannibal - Czw Mar 26, 2009 13:42

Tomku, nie wiem jak Ty, ale ja z patogenami nie walczę - ja korzystam z ich pomocy i tyle
jak się drasnąłem jakieś 2 miesiące temu siekierą w nogę to też mi nieźle spuchło, ale zostawiłem i zagoiło się jak na psie :]

zenon - Czw Mar 26, 2009 14:08

Hannibal napisał/a:
zenon napisał/a:
Np teraz mam infekcje palca, dziabnalem sie koscia przy obrabianiu miecha, wdala sie infekcja i mi spuchlo i boli.

to nic innego jak oczyszczenie 8)


:D

Boli jak sk***syn.

Anonymous - Czw Mar 26, 2009 14:29

M i T napisał/a:
...Globalne, bo globalne, ale jednak...

;D :what: :hah:

Uwielbiam taki humor!!!

Nrmalnie lzy mi pociekly!!! ;D
.

chill - Czw Mar 26, 2009 17:23

Ja już dawno odstawiłem wszelkie suple włącznie z tranem.Jak trzeba to zjem jedno kiwi i styka a sezonie leśne.Reszta podroby.
Cytat:
Boli jak sk***syn.

...do wesela się zagoi ;)

Hannibal - Czw Mar 26, 2009 19:20

zenon napisał/a:
Boli jak sk***syn.

takie jest życie, mój drogi towarzyszu ;)
a miałeś kiedyś wykręcane śruby z zespoleniem z kości podudzia bez znieczulenia? no bo ja miałem i jest to naprawdę ostra jazda, ale udało się wytrzymać 8)

zenon - Czw Mar 26, 2009 20:30

Zrobilem se oklad ze spirytusowego roztworu propolisu (domowej roboty).
Anonymous - Czw Mar 26, 2009 21:28

zenon napisał/a:
teraz mam infekcje palca, dziabnalem sie koscia przy obrabianiu miecha, wdala sie infekcja i mi spuchlo i boli.

No to ja napiszę tak;
Leżała w izolatce kobiecina,która podobnie jak Ty dziabnęła sie kością od kurczaka-dostała wysokiej goraczki,ropiało jej "toto" niesamowicie-jak się o tym czymś dowiedziałam(od czego to się jej zrobiło),to od tamtej pory (juz ponad 10 lat) bardzo uważam przy obrabianiu mięsa.

chill - Czw Mar 26, 2009 21:43

Ale Wy jesteście wrażliwi :P ;)
Hannibal - Czw Mar 26, 2009 21:51

Iga napisał/a:
Leżała w izolatce kobiecina,która podobnie jak Ty dziabnęła sie kością od kurczaka-dostała wysokiej goraczki,ropiało jej "toto" niesamowicie-jak się o tym czymś dowiedziałam(od czego to się jej zrobiło),to od tamtej pory (juz ponad 10 lat) bardzo uważam przy obrabianiu mięsa.

jak byłem mały to nie raz się skaleczyłem, obtarłem sobie do krwi kolano, etc. i mimo dezynfekcji zdarzało, że coś się tam robiło; nic groźnego
teraz już od dłuższego czasu przy skaleczeniu nic nie dezynfekuję
przy krojeniu mięsa już wiele razy się ciachnąłem (a ostrzę swój nóż ze stali węglowej na brzytewkę)
siekierą też z brudem poszło w piszczel - myślałem, że w żyłę poszło i trzeba będzie to chirurga lecieć; ale jakoś zabandażowałem w polowych warunkach i tyle
wszystko goi się szybko i bez zarzutu, bez żadnych zakażeń, ropy, itd.

gudrii - Nie Mar 29, 2009 01:07

Cytat:
Zrobilem se oklad ze spirytusowego roztworu propolisu (domowej roboty).

Zenon ja bym wymoczyl palec w wodzie dobrze a potem wzial jakas paleczke np: do czyszczenia uszu lub cos w tym stylu i ladnie powyduszal i wyczyscil ta rane.

Mialem kiedys w palcu kawalek kolca z kaktusa przez dwa tygodnie, nie wiedzialem co sie dzieje i w koncu zakumalem ze kawaleczek musial zostac w srodku, palec byl jak te grube parowki...przyjzalem sie tym kolcom i sie okzalo ze na koncach maja takie malutkie haczyki, zeby nie wyjsc zbyt latwo z ofiary..przy probie wyciagniecia zlamalem kolec i zostal kawalek w palcu.

Jak sie dowiedzialem ze moge miec Zastrzal od tego to odrazu zostala przeprowdzona operacja wymaczania i wyciskania, wyszlo sporo ropska z palucha i kawalek kolca.

Wymoczenie w wodzie z mydlinami i wyduszenie pomaga i wcale az tak nie boli.

Hannibal - Nie Mar 29, 2009 05:00

gudri, w takich sytuacjach to ja bym pofatygował się jednak do chirurga, żeby na żywca mi to wyciągnął; w takich sytuacjach lekarz się jednak przydaje :)
zenon - Nie Mar 29, 2009 10:00

Ale ja nie mam rany.
Lekko sie zakulem. To sie wygoilo, a dopiero polem mi spuchlo. Wygoilo sie a nastepnie spuchl mi caly palec. Caly.

Waldek B - Nie Mar 29, 2009 10:05

jako dzieciak na słodyczowej diecie i śpiąc max 6 godzin miałem taki zastrzał w palcu u nogi przez chyba pół roku :o żadne zasypki, prochy i konowały nie pomagały

jak zacząłem ćwiczyć i przez to, że byłem zmęczony się wysypiać, samo przeszło 8)

wiraha - Nie Mar 29, 2009 10:06

zenon napisał/a:
Ale ja nie mam rany.
Lekko sie zakulem. To sie wygoilo, a dopiero polem mi spuchlo. Wygoilo sie a nastepnie spuchl mi caly palec. Caly.


umrzesz
zostaw mi kontakty na swoich dostawcow

PS - wlasnie na TVP2 leci dok o wilkach - powiedziano ze wilk na wolnosci zyje srednio 4 lata - i po kilku dniach postu kiedy uda sie zlapac duza ofiare zjada ok 9kg miesa na jednym posiedzeniu

pozd
WiRAHA

Hannibal - Nie Mar 29, 2009 10:14

wiraha napisał/a:
powiedziano ze wilk na wolnosci zyje srednio 4 lata - i po kilku dniach postu kiedy uda sie zlapac duza ofiare zjada ok 9kg miesa na jednym posiedzeniu

to słabo :]
basiory-kozaki potrafią zjeść za jednym razem do 15 kilo 8)

wiraha - Nie Mar 29, 2009 10:17

Hannibal napisał/a:
wiraha napisał/a:
powiedziano ze wilk na wolnosci zyje srednio 4 lata - i po kilku dniach postu kiedy uda sie zlapac duza ofiare zjada ok 9kg miesa na jednym posiedzeniu

to słabo :]
basiory-kozaki potrafią zjeść za jednym razem do 15 kilo 8)


i specjalnie info dedykowane dla Hannibala - wilki - zyjace na wolnosci i zywiace sie w sposob naturalny i w naturalnym trybie - z 15 mlodych przezyly 3 - bo padaja przez parwowirus lub nosowke - czyli stwierdzenie ze zwierzeta na wolnosci zyjace naturalnie nie padaja ofiarami patogenow jest mitem.

pozd
WiRAHA

Hannibal - Nie Mar 29, 2009 10:19

wiraha napisał/a:
i specjalnie info dedykowane dla Hannibala - wilki - zyjace na wolnosci i zywiace sie w sposob naturalny i w naturalnym trybie - z 15 mlodych przezyly 3 - bo padaja przez parwowirus lub nosowke - czyli stwierdzenie ze zwierzeta na wolnosci zyjace naturalnie nie padaja ofiarami patogenow jest mitem.

no jak źle odżywione (albo raz na tydzień) to padają - nigdy tego nie kwestionowałem, wiraha :)
ale to nie jest wina patogenów tylko złego stanu organizmu, organów "słabego sortu"
"Do you blame vultures for the carcass they eat?" :)

Witold Jarmolowicz - Nie Mar 29, 2009 10:47

Przeżywalność, to czysta matematyka.
Wadera może urodzić jednorazowo, przyjmijmy, że tylko cztery wilczki i niech będzie płodna tylko przez 5 lat. Razem wyda na świat 20 sztuk potomstwa, z czego przeżyją do rozrodu tylko 2 sztuki, 18 wymrze bezpotomnie. Czyli, skutecznie swoje geny przekaże krewnym zstępnym tylko co dziesiąty wilk. W rzeczywistości ta proporcja będzie jeszcze gorsza, bowiem przyjęliśmy na oko minimalne wartości.
Zbliżone wartości otrzymamy dla wszystkich ptaków i ssaków z człowiekiem włącznie. Tzn. że z grona żywo urodzonego potomstwa kilkakrotnie więcej musi wymrzeć bezpotomnie, niż przeżyć w każdym pokoleniu.
Dopiero od dwustu lat rozwój gospodarczy umożliwił większą przeżywalność człowieka. Zaczęło przeżywać czworo dzieci zrodzonych z jednej kobiety, zamiast dwóch. Dlatego włączyły się niezawodne mechanizmy regulacyjne przyrody i spowodowały zmniejszenie dzietności w rodzinie do rozsądnej wielkości około 2 dzieci na kobietę.

Reasumując, przeżywalność ssaków i ptaków, liczona w długoterminowych okresach, zawsze kształtowała się na poziomie kilku procent, w okresach wyjątkowej obfitości pożywienia na poziomie kilkunastu procent.
Wyjątkiem jest człowiek przez ostatnie dwieście lat.
JW

gudrii - Nie Mar 29, 2009 23:32

zenon napisał/a:
Ale ja nie mam rany.
Lekko sie zakulem. To sie wygoilo, a dopiero polem mi spuchlo. Wygoilo sie a nastepnie spuchl mi caly palec. Caly.

ale juz tobie przeszlo czy nie?

Hannibal, no wiem ze czasami warto isc do lekarza ale wlasnie tego chcialem uniknac. Poprostu wole sam sobie "grzebac" jak jestem w stanie, nie lubie jak mi ktos obcy grzebie w moim organizmie ;)

zenon - Pon Mar 30, 2009 12:38

Jeszcze nie. Ale obrzek jest wyraznie mniejszy.
Anonymous - Pon Mar 30, 2009 12:46

zenon napisał/a:
Jeszcze nie. Ale obrzek jest wyraznie mniejszy.


Mam nadzieje ze do martwicy nie doszlo! :P
.

Janusz - Czw Kwi 30, 2009 14:19

[quote="Witold Jarmolowicz"]A co z tą witaminą C?

Zgromadzony w organizmie zapas witaminy C wystarcza na trzy miesiące.

? ? ? ?
Które stwierdzenie prawdziwe ??

Na website :
http://m.allegro.pl/item5...alna_witamina_c
piszą : „człowiek nie potrafi jej (wit.C) sam wytwarzać ani gromadzić zapasów”
pozdrawiam
Janusz

Anonymous - Sob Maj 02, 2009 11:05

Janusz napisał/a:
...człowiek nie potrafi jej (wit.C) sam wytwarzać ani gromadzić zapasów”

Piersza czesc jest prawdziwa "bezwzglednie" a druga "wzglednie"
ale jedno jest w 100% pewne!!!

Vitaminy nalezy dodatkowo uzupelniac!!!
Celowo pisze w liczbie mnogiej, bowiem
"izolowane" niedobory pojedynczej witaminy spotyka sie
niemal wylacznie "teoretycznie".
8-)

Prawdziwe wyzwanie to jednak ustalenie "jak duze sa niedobory"
i ktore suplementy sa wartosciowe a ktore sa TRUCIZNA!!!

To przekracza mozliwosci intelektualne populacji calego "planktonu",
ktory w zadnym wypadku nie powinien tego robic na wlasna reke.

Zwykle taka aktywnosc "planktona" konczy sie smiercia!!! 8-)
.

Waldek B - Sob Maj 02, 2009 11:27

Ale czy sednem sprawy nie jest z czego te niedobory wynikają?

Są zazwyczaj dwie metody na niedobory.

Pierwsza objawowa "lekarska" - brać te witaminy i minerały, których wg badań mamy mniej w organizmie.

Druga metoda to dojśc do przyczyn dlaczego mamy niedobory? Czy dlatego, że dzisiejsze jedzenie zawiera mniej składników? Czy dlatego, że nie jemy pigułek? Czy może chodzi o gorsze wchłanianie? Dlaczego jest gorsze? Czy da się je poprawić?

Obie metody mogą być skuteczne, ale ta druga wydaje się dotykać istoty rzeczy, a pierwsza jedynie łata coś nie do końca zdając sobie sprawę co.

Anonymous - Sob Maj 02, 2009 12:01

Waldek B napisał/a:
...brać te witaminy i minerały...

Oczywista oczywistoscia jest, ze przestajemy
suplementowac "vitaminy" kiedy zaczynamy
wydzielac "trupi zapach". 8-)

Dlatego wazne sa tylko te dni,
ktorych "jeszcze nie znamy" 8-)

Wszystko zalezy czy problem
rozwiazuje "ELITA" czy "plankton" 8-)

W zdrowie nalezy "inwestowac" 8-)
.

arturtsk - Pon Maj 04, 2009 19:41

to jak to jest z tą "terapią" witaminową dr. Ratha? i z tym że chroniczny niedobór witamin, w szczególności w. c jest odpowiedzialny za choroby serca itd...?
Janusz - Wto Maj 05, 2009 02:53
Temat postu: Wit. C lewoskrętna c.d.
KILKA SZCZEGÓŁÓW O WITAMINIE C
Sztuczny kwas askorbinowy jest chemicznym związkiem prawoskrętnym i zakwasza organizm.
Jako syntetyk, może powodować kamienie w nerkach lub inne problemy zdrowotne. Zatem przyjmowanie większych dawek syntetycznej wit. C niesie skutki niepożądane.

Do celów leczniczych służy naturalna wit. C
Jej wzór chemiczny jest taki sam jak kwasu askorbinowego, ale różni się od syntetycznej wit.C zasadniczo : jest zbudowana lewoskrętnie .

Dr Pauling ( podwójny noblista) udowodnił, że wit. C jest niezbędna w prawidłowym przebiegu procesów fagocytozy (pochłaniania drobnoustrojów chorobotwórczych przez białe krwinki).
Wg Niego, człowiek potrzebuje 1,5-4 g wit. C dziennie. W stanach infekcji ponad 6 g.

Naturalnej wit. C zawsze towarzyszy kompleks bioflawonoidów, które zwiększają jej wchłanianie do komórek i wykorzystanie przez organizm. W ten sposób działanie naturalne Wit. C jest wielokrotnie spotęgowane – zachodzi synergizm pomiędzy bioflawonoidami a samą witaminą.
Stwierdzono, że małe ilości Wit. C nie zapobiegają chorobom.
Wit. C jest jedynym czynnikiem zwalczającym wolne rodniki, który możemy przyswoić w dużych ilościach.
Jest niezbędna do dostarczenia tej liczby elektronów, która zneutralizuje te ogromne ilości wolnych rodników, jakie są wytwarzane w większości chorób.

Linus Carl Pauling (1901-1994), - dwukrotny laureat Nagrody Nobla. chemik i fizyk amerykański, 1931-1963 profesor w California Institute of Technology (Pasadena), 1936-1958 dyrektor w Gates and Crellin, Laboratories of Chemistry, 1967-1969 profesor w University of California w Santa Barbara, od 1974 profesor w Stanford University oraz członek Center for the Study of Democratic Institutions (Santa Barbara), od 1949 prezes Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego. 1967 członek PAN

Warto odwiedzić poniższe Websites :
http://www.faceci.com.pl/pauling.html
http://www.euromentor.org...pcja_nr12_1.htm
http://www.euromentor.org...a_nr200504.html

Hannibal - Czw Maj 14, 2009 11:47

Dr. Andrew Saul - Great information on taking heavy doses of Vitamin C
Witold Jarmolowicz - Sob Maj 16, 2009 12:53

[quote="Janusz"]
Witold Jarmolowicz napisał/a:
A co z tą witaminą C?

Zgromadzony w organizmie zapas witaminy C wystarcza na trzy miesiące.

? ? ? ?
Które stwierdzenie prawdziwe ??

Na website :
http://m.allegro.pl/item5...alna_witamina_c
piszą : „człowiek nie potrafi jej (wit.C) sam wytwarzać ani gromadzić zapasów”
pozdrawiam
Janusz


Wszystko zależy, co rozumiemy pod słowem zapas.
Witaminy B12 mamy zapas na 5 lat.
Witaminę A wątroba może kumulować w dużych ilościach aż do choroby.
W tym kontekście witaminy rozpuszczalne w wodzie gromadzone są w niewielkich ilościach, tak mniej więcej na 3 miesiące.
I to znaczy ten slogan, że witaminy z grupy B muszą być dostarczane codziennie, bo nie kumulują się. W przeciwieństwie do wit.A ich nadmiar jest wydalany.
Gdyby było inaczej, to już po tygodniu głodówki chorowalibyśmy na szkorbut.
No i oczywiście allegro, to nie jest miejsce kompetentnej wiedzy.

Cytat:
Sztuczny kwas askorbinowy jest chemicznym związkiem prawoskrętnym i zakwasza organizm.

Jeżeli już, to syntetyczny związek stanowi zazwyczaj mieszaninę racemiczną, tzn. wszystkie stereomery występują w jednakowych ilościach.
Nie zawsze są tylko dwa izomery.
W przypadku "głupiej" glukozy jest ich kilkanaście, do tego niektóre toksyczne.
JW

Waldek B - Pią Cze 26, 2009 19:15

http://bioslone.pl/forum/index.php?topic=304.0

Cytat:


Dlaczego suplementy diety są szkodliwe dla zdrowia

Prócz ewidentnych objawów chorobowych będących w rzeczywistości późną konsekwencją toksemii organizmu, w zasadzie nie wspomina się o fazie wczesnej, tj. tej, w której organizm wszelkimi sposobami stara się jakoś wydalić nadmiar toksyn, zanim zdecyduje się (jest zmuszony) odłożyć je w postaci groźnych złogów toksycznych, albo wyrządzą one niepowetowane szkody, które następnie trzeba leczyć (czytaj: zarabiać na cudzych chorobach).
Ponieważ praktykowane od niepamiętnych czasów leczenie lekami pochodzenia naturalnego dawało efekty raczej mizerne, medycyna postawiła na sztuczne substancje chemiczne mające jakoby przyczynić się do zdrowia. Ponieważ ten zwrot spodziewanego efektu w postaci zdrowia nie przyniósł, a jedynie nowe choroby, medycyna wykonała kolejny zwrot, a więc powróciła do punktu wyjścia, czyli do lekarstw pochodzenia naturalnego, które (dla niepoznaki) zwą się obecnie suplementami diety; taki to już oszukańczy proceder, ta medycyna.
Tak zwane (celowo mylnie) suplementy diety są po prostu lekami. Lepszymi od chemicznych, bo wywierającymi mniejsze niepożądane działania uboczne, ale jednak lekami. A co innego jest w leczeniu, jak nie maskowanie objawów choroby? Przecież nie usunięcie jej przyczyny... Jeśli zaś pozostawimy przyczynę, to czy brak objawów będzie oznaczał, że choroby nie ma?
Weźmy na przykład witaminę C, która ma zastosowanie w obniżaniu stężenia w krwi cholesterolu, który jest tłuszczem. W jaki logiczny sposób witamina może wpłynąć na stężenie w krwi tłuszczu? Pożera go, czy co?
Otóż kolejną rzecz należy tu wyprostować, a mianowicie tę, że witamina C należy do tzw. przeciwutleniaczy (zwanych dla zagmatwania antyoksydantami), które w rzeczywistości są utleniaczami, czyli stosunkowo łatwo łączą się z tlenem. Utleniacze wykorzystywane są przez wszystkie organizmy żywe do wyłapywania wolnych rodników tlenowych, tj. tych, które uwolniły się spod kontroli; stały się wolne.

Wolne rodniki tlenowe

Rodniki tlenowe to cząsteczki tlenu zawierające w swoim składzie atom z niesparowanym, a więc wciąż wzbudzonym elektronem. Ze względu na ów niesparowany elektron, rodniki bardzo szybko wchodzą w reakcję chemiczną z innymi cząsteczkami, ale wzbudzony elektron uniemożliwia stworzenie trwałego związku chemicznego, toteż rodnik natychmiast uwalnia się i nadal jest gotowy do kolejnej reakcji z inną cząsteczką. Ze względu na ową cechę nietrwałości związków, z jednoczesnym dążeniem do tworzenia nowych związków, rodniki określane są mianem cząstek wysoce reaktywnych; nadreaktywnych cząstek, bowiem ich zachowanie przypomina przejście słonia z zespołem ADHD przez skład porcelany.
W organizmach żywych rodniki, gdy wymkną się spod kontroli, uszkadzają wszystko co napotkają na swej drodze, więc dokonują poważnych szkód, a przede wszystkim niszczą zdrowe komórki wymuszając tym samym przyspieszoną ich regenerację i – co za tym idzie – przyspieszają wykorzystanie puli, która przewiduje około pięćdziesięciu kopii, po których w aparacie kopiującym komórek zostaje tracony ostatni odcinek łańcucha DNA i następuje etap naturalnego starzenia się. Inaczej mówiąc, bardziej obrazowo: niekontrolowane (wolne) rodniki przyśpieszają tykanie zegara biologicznego. Innym negatywnym aspektem aktywności rodników jest możliwość uszkodzenia łańcucha DNA komórki, w wyniku czego może dojść do jej degeneracji, zwanej mutacją. Jeśli zmutowana komórka zachowa zdolność podziału, to w jego wyniku powstaje w organizmie zupełnie nowa tkanka; nowy twór, potocznie zwany nowotworem albo rakiem.
Rodniki pełnią także pozytywną rolę w organizmach żywych, które ich specyficzną nadreaktywność wykorzystują w ważnych procesach życiowych. W mitochondriach komórek rodniki tlenowe są niezbędne do inicjowania spalania tłuszczu, dzięki czemu wyzwalana jest energia. Rodniki tlenowe używane są również w procesach krzepnięcia krwi oraz w apoptozie, czyli zaprogramowanej śmierci komórki. Ze względu na ich zabójcze właściwości, także białe krwinki systemu odpornościowego wykorzystują rodniki do niszczenia o wiele większych od siebie drobnoustrojów, wymierzając przeciwko nim swoją „wolnorodnikową artylerię”.
Jak widzimy, praktycznych zastosowań rodników jest sporo, więc każda komórka posiada ich po kilkadziesiąt. W normalnych warunkach aktywność rodników jest ściśle kontrolowana, a dla obrony organizmu przed tymi, które wymkną się spod kontroli, zwanymi wolnymi rodnikami, natura opracowała odpowiednią strategię. Otóż jedynym sposobem okiełznania niesfornego rodnika jest unieczynnienie go poprzez związanie w trwały związek ze specjalną cząsteczką, zwaną przeciwutleniaczem, w rzeczywistości będącą utleniaczem. Wszystkie organizmy żywe wypracowały własną strategię obrony przed destrukcyjną aktywnością wolnych rodników tlenowych wykorzystując do tego utleniacze, czyli cząsteczki posiadające zdolność trwałego wiązania wolnych rodników tlenowych. Głównymi utleniaczami wykorzystywanym przez rośliny są witaminy C i E, zaś u zwierząt i człowieka rolę tę z powodzeniem pełni cholesterol LDL.

Utleniacze wolnych rodników tlenowych

Kłamstwem jest, albo nieporozumieniem; dezinformacją wprowadzoną do powszechnej wiadomości, że natura dała nam witaminy C i E jako witaminy młodości w... organizmach roślin. Natura dała je roślinom dla ochrony przed wpływem środowiska zewnętrznego, szczególnie tlenu atmosferycznego, który jako produkt przemiany materii roślin, działa na nie destrukcyjnie. Owszem, ludzki organizm jest w stanie te utleniacze roślinne wykorzystać, ale doraźnie, jako substytut zdrowia maskujący prawdziwą przyczynę choroby. Naszym unikalnym utleniaczem jest cholesterol LDL, o którym nic pozytywnego się nie mówi. Ale niby dlaczego? Czy w tym przypadku natura popełniła jakiś błąd? Że niby jesteśmy mniej obdarowani od roślin i większości zwierząt, bo one otrzymały witaminę C, zaś nasz organizm, ani bakterie acidofilne ludzkiego przewodu pokarmowego, jako jedynej, nie potrafią tej witaminy wyprodukować. Czy to znaczy, że naturę trzeba poprawiać?

Rola witaminy C w organizmie ludzkim

Spośród 4.000 gatunków ssaków tylko organizmy ludzi, większości naczelnych, świnek morskich oraz niektórych gatunków nietoperzy nie syntetyzują witaminy C. Okazuje się jednak, że w toku ewolucji nasze gatunki wypracowały niezwykle wydajny mechanizm znakomicie kompensujący tę rzekomą ułomność. Otóż w zamian za zdolność syntezy kwasu askorbinowego występuje u nas bardzo wydajny mechanizm wychwytywania utlenionej formy witaminy C, czyli kwasu dehydroaskorbinowego (DHA) – związku powstającego z witaminy C w wyniku reakcji z wolnymi rodnikami tlenowymi. W większości świata ożywionego używającego witaminę C jako narzędzie obrony przed niszczycielskim wpływem wolnych rodników tlenowych kwas DHA jest traktowany jak związek zużyty, a więc niepotrzebny. W organizmie człowieka zostaje on jednak pochłonięty przez czerwone krwinki (erytrocyty), a następnie powtórnie przetworzony do aktywnej formy witaminy C używanej do zgoła innych celów, niż wyłapywanie wolnych rodników tlenowych.
Mamy zatem koronny dowód, że organizm ludzki nie wykorzystuje łatwo utleniającej się witaminy C jako typowego utleniacza w obronie przed niszczycielskim wpływem wolnych rodników tlenowych, jak to ma miejsce wśród organizmów syntetyzujących tę witaminę, gdyż jest ona wykorzystywana do zgoła innych celów, a mianowicie: # jest podstawowym składnikiem kwasu hialuronowego niezbędnego do syntezy kolagenu oraz w procesach kostnienia # jest nieodzowna w przyswajaniu żelaza i syntezie hemoglobiny # uczestniczy w procesach odpornościowych utrudniając wirusom przenikanie przez ściany komórkowe zdrowych komórek # pełni ważną rolę regulacyjną we wzroście i rozwoju wszystkich komórek organizmu.
Organizmy zdolne do syntezy witaminy C są niezdolne do wychwytywania z krwi DHA, więc są zmuszone produkować ogromne ilości kwasu askorbinowego zużywając na to mnóstwo energii. O ile człowiekowi wystarcza pobranie z pożywienia 1 mg witaminy C na kilogram masy ciała, to na przykład kozły są zmuszone wytwarzać we własnym ciele 200 razy większą ilość tego związku.

Cholesterol LDL - wyłapywacz wolnych rodników tlenowych

Wszelkie odkrycia w naukach przyrodniczych prowadzą do jednego wniosku: natura jest doskonała – niczego nie zaniedbała, o niczym nie zapomniała, a więc niczego poprawiać nie trzeba. Natura w swej doskonałości przewidziała rzecz jasna wymykanie się rodników tlenowych spod kontroli organizmu i wyposażyła nas w idealny ich wyłapywacz – cholesterol LDL. Nie może być lepszej asekuracji przed niszczycielskim wpływem tych wysoce reaktywnych cząsteczek, by nie mogły swawolić, gdy staną się wolne, czyli wymkną się spod kontroli. Cholesterol LDL jest dostarczany z pożywieniem w mięsie zwierząt mających organizmy zbudowane podobnie do naszych, a więc takie same problemy z wolnymi rodnikami tlenowymi. Toteż logicznym się wydaje, że wymiatacz wolnych rodników tlenowych pochodzenia zwierzęcego jest najbardziej zbliżony do strategii naszego organizmu. Ponadto nasza wątroba może wyprodukować go w ilościach pokrywających niedostatek cholesterolu pokarmowego, dzięki czemu w normalnych warunkach nie wchodzą w rachubę jego niedobory, nawet chwilowe. Cholesterol jest rozprowadzany wraz z krwią, a więc dociera do każdej komórki, co czyni go wszechobecnym w niemalże w każdym zakamarku naszego ciała.
Inaczej mówiąc: cholesterol LDL jest zawsze i wszędzie, więc jest idealnym stróżem bezpieczeństwa organizmu, w każdej chwili narażonego na uszkodzenie w wypadku wymknięcia się spod kontroli wysoce reaktywnych rodników tlenowych. Łatwo wchodzi w reakcję z tlenem, z którym tworzy trwały związek zwany utlenionym cholesterolem LDL. Po utlenieniu się cholesterol LDL zmienia swe właściwości i zamiast „pałętać się” po krwiobiegu, osiada na ścianach tętnic, gdzie cierpliwie czeka, aż zabierze go specjalny nośnik – cholesterol HDL (zwany dobrym cholesterolem), którego zadaniem jest zbieranie z ścian tętnic utlenionego cholesterolu LDL (zwanego złym cholesterolem) i odtransportowanie go do wątroby, skąd drogą żółciową zostaje wydalony na zewnątrz organizmu, czyli do jelita cienkiego, a następnie wraz ze stolcem trafia do środowiska zewnętrznego. Trzeba przyznać – idealne rozwiązanie, które mógł wymyślić tylko Doskonały Stwórca!

Przyczyna wzrostu stężenia cholesterolu LDL w krwi

Hipokrates twierdzi: „Choroby są procesem pozbywania się toksyn z organizmu. Objawy są naturalną ochroną organizmu. Nazywamy je chorobami, lecz one w rzeczywistości leczą choroby. Wszystkie choroby mają jedną przyczynę, choć objawiają się w różny sposób, w zależności od miejsca, w którym występują.” Przez z górą dwa i pół tysiąclecia nikt tego twierdzenia nie podważył, nie ma zatem jakiegokolwiek powodu, by w każdej chorobie doszukiwać się innej przyczyny (patogenu – jak robi to medycyna zainteresowana zyskiem z „leczenia” objawów chorobowych, a więc celowo odwracająca uwagę od prawdziwej przyczyny wszystkich chorób).
Skoro tak, skoro objawy chorobowe chorobą nie są, a nawet odwrotnie – leczą one choroby, to i podwyższone stężenie cholesterolu LDL chorobą nie jest, a jedynie świadectwem determinacji organizmu w usunięciu zeń przyczyny chorób – toksyn wywołujących toksemię, a więc stan, w którym ilość toksyn przeznaczonych do wydalenia przekracza możliwości układów wydalniczych, a jednym z nich jest układ wydalania tych niezwykle groźnych toksyn, jakimi są wolne rodniki tlenowe.
Tutaj nasuwa się pytanie: skoro przyczyną wszystkich chorób jest toksemia, to jaka jest przyczyna toksemii? Czy tylko toksyny endogenne – powstające w organizmie jako odpady procesów metabolicznych? Otóż nie. Do wydalenia produktów przemiany materii nasze układy wydalnicze są ewolucyjnie doskonale przystosowane. Przyczyną toksemii są toksyny egzogenne – wnikające do organizmu w sposób niekontrolowany z zewnątrz, najczęściej z przewodu pokarmowego przez nadżerki nabłonka jelitowego. Do tej nienaturalnej sytuacji natura nas nie przystosowała, tymczasem w wyniku pojawienia się w naszym środowisku sztucznych substancji chemicznych istnienie licznych nadżerek nabłonka jelitowego stało się obecnie zjawiskiem powszechnym.
Stan toksemii organizmu wpływa na dysfunkcję wszystkich organów i układów, w tym także mechanizmów utrzymujących rodniki tlenowe w ryzach, więc ilość wolnych rodników tlenowych wrasta proporcjonalnie do wzrostu toksemii. Toteż wzrost stężenia w krwi cholesterolu LDL nie jest chorobą, a jedynie objawem determinacji organizmu w usunięciu nadmiaru tych groźnych toksyn, jakimi są wolne rodniki tlenowe.

Rola witaminy C w obniżeniu cholesterolu LDL

Witamina C nie jest w naszym organizmie magazynowana, więc jej nadmiar jest wydalany, ale zanim to nastąpi, krąży przez pewien czas w krwiobiegu, a jeśli napotka wolny rodnik tlenowy – utlenia się. Tym sposobem duże dawki witaminy C wpływają na zmniejszenie ilości wolnych rodników tlenowych, a więc organizm nie musi już utrzymywać w krwi zwiększonej ilości cholesterolu LDL do dezaktywacji i wydalenia wolnych rodników tlenowych, co skutkuje spadkiem jego stężenia w krwi.
Zwolennikiem stosowania dużych dawek witaminy C był Linus Pauling, amerykański fizyk i chemik, dwukrotny laureat nagrody Nobla (1954 w dziedzinie chemii, za badania fundamentalnych właściwości wiązań chemicznych, i 1962 – nagroda pokojowa Nobla za wkład w kampanię przeciwko próbom z bronią jądrową). Sam zażywał 18 g witaminy C dziennie, a za jego przykładem nastała moda na zażywanie olbrzymich ilości witaminy C. Entuzjazm Paulinga dla witaminy C nie znalazł potwierdzenia w faktach, gdyż sam zmarł na raka prostaty, więc moda na ten sposób łatania zdrowia na jakiś czas zanikła, aż do teraz, gdyż producenci tzw. naturalnych suplementów diety znów ożywiają tego trupa próbując na ludzkiej niewiedzy robić interes. By jakoś uzasadnić fiasko poprzedniej mody na witaminę C, pada argument, że Pauling zalecał i sam stosował witaminę C syntetyczną, oni zaś proponują naturalną, rzekomo lepszą. W rzeczywistości nie ma to istotnego znaczenia, gdyż nadmiaru witaminy C organizm i tak nie przyswaja (nie wykorzystuje na potrzeby metabolizmu) lecz ją wydala. A więc czy wydali sztuczną witaminę C, czy naturalną – jaka to różnica? To zwyczajna ściema, bo cóż z tego, że wskutek zażywania dużych dawek witaminy C, kilkusetkrotnie przewyższających zapotrzebowanie organizmu, spadnie stężenie cholesterolu LDL? Czy usunie to przyczynę choroby, czy tylko zamaskuje objawy świadczące o prawidłowym funkcjonowaniu naszego organizmu?

Łatanie dziur w zdrowiu

Przykład z witaminą C w maskowaniu objawów chorobowych, bez usunięcia ich przyczyny, można odnieść do wszystkich modnych obecnie tzw. naturalnych suplementów diety. Ich działanie nie ma nic wspólnego ani z profilaktyką zdrowotną, ani ze zdrowiem w ogóle. Jest to działanie stricte medyczne, a więc nastawione na robienie biznesu na ludzkiej niewiedzy przy pomocy fałszywych informacji. Przede wszystkim fałszywe jest nazywanie leków, czyli substancji wywierających aktywny wpływ na funkcjonowanie organizmu... suplementami, czyli dodatkami diety. To doprawdy szczyt bezczelności, gdy do „suplementu diety” dołączona jest ulotka z długą listą chorób, które ten specyfik... leczy, ale lekiem on nie jest, tylko... takim sobie dodatkiem; przyprawą do posiłku.
By wcisnąć, dosłownie: wcisnąć swoje produkty, dystrybutorzy wmawiają nabywcom, że przyczyną chorób jest niedobór jakichś substancji. No, to już jest oczywista bzdura! Owszem, wśród substancji odżywczych niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu są takie, których niedobór wywołuje objawy niedoboru. Ale są to właśnie objawy niedoboru, a to nie to samo, co choroba będąca następstwem nieodwracalnego uszkodzenia tkanek jako efekt niszczycielskiego oddziaływania toksyn, których organizm nie zdołał się pozbyć, gdyż wszystkie próby ich wydalenia są blokowane. A jeśli likwidujemy wszelkie objawy świadczące o samooczyszczaniu się organizmu z groźnych toksyn, to co się z nimi dzieje? Otóż kumulują się w organizmie i uszkadzają tkanki ważnych organów, czyli że wiodą do jednego finału – choroby.
Wiele badań wskazuje, że osoby systematycznie zażywające jakieś substytuty; erzace zwane suplementami diety, a w rzeczywistości będące lekami bez recepty służącymi do maskowania objawów chorobowych (swoistych wentyli bezpieczeństwa), o wiele częściej od pozostałych zapadają na choroby cywilizacyjne – cukrzycę wieku dorosłego, nadciśnienie, choroby z autoagresji czyli agresji systemu odpornościowego skierowanej przeciwko komórkom własnego organizmu, wreszcie raka będącego totalną katastrofą organizmu jako całości. I nie może być inaczej!

Hannibal - Pią Cze 26, 2009 20:01

Waldek, racja, ale jednak 100-razy lepiej sieknąć dożylnie megadawki askorbianianu sodu w przypadku zapalenia płuc, czy gruźlicy niż degenerować się tonami antybiotyków
sherpa - Wto Lip 07, 2009 13:59

A najlepiej "wbić się" w pielesze i dokładnie wygrzać.
Hannibal - Wto Lip 07, 2009 19:11

sherpa napisał/a:
A najlepiej "wbić się" w pielesze i dokładnie wygrzać.

no tak, tyle że to raczej nie wystarcza w przypadku zapalania płuc

sherpa - Śro Lip 08, 2009 06:54

Tylko żeby się tego "dorobić" to trzeba nieźle "potańczyć".
"Wbicie" w pielesze w odpowiednim czasie i nie będzie sprawy.
Ale dość na tym, bo odchodzimy od tematu.

Witold Jarmolowicz - Czw Lip 09, 2009 07:42

A czy ktoś tę szkodliwość suplementów jednoznacznie sprawdził?
Temat witaminy C jest kontrowersyjny. Ale każdy temat związany ze zdrowiem jest kontrowersyjny i niewyjaśniony, bo pijarzy od stu lat dbają, żeby tematy rozwadniać, stawiać na głowie, ośmieszać każdego, kto chociaż trochę pomaga.
Upieranie się przy jedynie słusznej idei już tyle razy się skompromitowało, że szkoda czasu na dyskusje. Niezależnie, czy teoria witaminy C jest słuszna, czy nie, po pierwsze nie szkodzi, po drugie Stowarzyszenie Ratha robi coś z sensem walcząc przeciwko ekspansji koncernów i organizując regularne akcje protestujące przeciwko Codexowi Alimentarius.

Merytorycznie, bazowanie na tym, co tam jakiś Grek wymyślił 3 tys. lat temu to trochę za mało. W tamtych czasach nie mieli środowiska skażonego truciznami, chlorowanej wody, wysokowydajnych szynek, polepszaczy do pieczywa, siedzącego trybu życia, a przede wszystkim nie mieli smogu elektromagnetycznego. Ba, nie mieli pojęcia, że istnieje promieniowanie elektromagnetyczne. Więc upieranie się przy toksemii jako uniwersalnej przyczynie wszelkich chorób przewlekłych to powrót do XIX wiecznego paradygmatu nauk biologicznych, które nie znając XX wiecznej fizyki na wszystko patrzyły przez pryzmat reakcji chemicznych. Nie po to dyskutowaliśmy tutaj na forum o istocie świadomości i różnorodności , żeby teraz powracać do jedynie słusznej idei chemicznej. To znakomicie robi medycyna akademicka. Nie po to Sedlak poświęcił swoje życie na wyjaśnienie sprzężenia kwantowo-chemicznego i nie po to stworzył bioelektroniczną teorię życia.

Sprawa suplementów tak obecnie, po rozwodzie z dr Janusem, zwalczanych przez Mistrza wkrótce sama się rozwiąże. Wkrótce zostanie znowelizowany Kodeks Żywności (Alimentarius) i te wszystkie niszowe firmy, które już teraz ledwo zipią, padną. Po co Mistrz się przyłączył do tej nasilonej ostatnio akcji Rockefelera i koncernów farmaceutycznych, nie wiem i nie chcę dociekać.
Wiem tylko, że idea jedynie słusznej drogi to oskurantyzm.
JW

PS. Czytając tę całą filipikę nie mogę się oprzeć wrażeniu, jakbym spotkał już gdzieś ten styl argumentacji. Może u dr Witoszek ośmieszającej miksturę, może u dr Kwaśniewskiego pokrzykującego, że tylko on zna prawdę a może u chirurga Gregorczyka, który ofiarnie walczy z homeopatią i za każdym razem pisząc o pigułkach dodaje: wyciąg z kaczego ścierwa.

Waldek B - Czw Lip 09, 2009 10:37

http://www.eioba.pl/a7384...e_a_syntetyczne

Cytat:
Syntetyczne witaminy "To strata pieniędzy"

- twierdzi prof. Rory Collins z Uniwersytetu Oksfordzkiego, szef zespołu, który przez pięć lat badał 20 tys. osób w wieku od 40 do 80 roku życia, faszerujących się preparatami witaminowymi.

Sztuczne witaminy to zwykle krystaliczna nieorganiczna substancja obca dla organizmu. Wchłania się ona do organizmu z trudnością, lub też nie jest w ogóle przyswajana, a szczególnie jeśli mają miejsce zaburzenia jelitowe. Łatwo się o tym przekonać obserwując mocz po spożyciu witamin. Zmienia on kolor i wręcz przyjmuje zapach spożytych witamin. Nierzadko po spożyciu sztucznych witamin mają miejsce różne formy nietolerancji organizmu, a w szczególności mdłości, osłabienie, swędzenie . Przeciążane są nerki i wątroba, oraz naruszana równowaga i proporcje składników mineralnych w organizmie. Nie przeszkadza to wielu firmom sprzedawać takie suplementy ...

Jest stosunkowo dużo dowodów na to, że syntetyczne witaminy nie działają tak jak można by od nich oczekiwać, aczkolwiek fakty na ten temat nie są powszechnie znane, a wręcz utajniane. Ponieważ jest to wbrew interesom ogromnemu lobby farmaceutycznemu, dokładają oni wiele starań, aby nie dokonywano wiarygodnych badań i nie udostępniano wyników już przeprowadzonych badań. Jeżeli by znaczna część społeczeństwa poznała te informacje, oznaczałoby to w ewidentny sposób dochody tych firm.

Tymczasem, takowe badania istnieją i każdy kto o nich wie i chce się z nimi zapoznać ma takową możliwość. Kilka przykładów:

Amerykański Instytut Badań nad Rakiem przeprowadził badanie znane w świecie medycznym jako ATBK. Grupie mężczyzn w wieku powyżej 49 lat podawano syntetyczny betakaroten, innej grupie sztuczną witaminę E, grupie kontrolnej nie podawano żadnych witamin. W pierwszej grupie - palaczy, gdzie spodziewano się zmniejszenia ilości chorób, a w szczególności chorób nowotworowych efekt doświadczenia był zaskakujący. Zachorowalność na raka płuc wzrosła o 18 %. W grupie, w której podano sztuczną witaminę E (alfatokofertol) nieco rzadziej zdarzały się nowotwory prostaty, jelita grubego i zawały serca, jednakże stwierdzono ewidentnie więcej przypadków raka pęcherza moczowego i kilku innych nowotworów. W grupie, której podawano syntetyczny beta-karoten śmiertelność wzrosła o 8 %.

Inne badanie, przeprowadzone 2 lata później, upowszechniane w piśmiennictwie medycznym jako Caret, dokonane na grupie ponad 18.000 osób palących papierosy, które paliły, lub pracowały przy azbeście, polegało na podzieleniu na dwie grupy. Jednej podawano syntetyczny beta-karoten, oraz sztuczną witaminę E, druga grupa otrzymywała placebo. Założono okres trwania badań na 8 lat, lecz zaistniała konieczność ich przerwania znacznie wcześniej , ponieważ u przyjmujących syntetyczny betakaroten ilość przypadków zachorowania na raka płuc wzrosła o 28%, a śmiertelność ogólna zwiększyła się o 17%. Podano również, że tenże betakaroten spowodował wzrost zawałów serca o 26%.

Opublikowane w 2000 r. wyniki badań na grupie 573 ochotników, którym podawano 500 mg. sztucznej witaminy C przez okres 12-18 miesięcy. Zaobserwowano zwiększoną szybkość postępowania zmian miażdżycowych, a szczególnie większą szybkość zawężania się tętnic szyjnych. Dodatkowo, u palaczy tytoniu proces ten postępował nawet 5 razy szybciej.

Sztuczna witamina C, może prowadzić do powstawania substancji uszkadzających DNA - wynika z badań opublikowanych w znanym naukowym miesięczniku "Science". Tenże kwas askorbinowy, był przedmiotem badań biologów molekularnych badających wpływ antyutleniaczy na DNA. Nasz materiał genetyczny jest niezwykle wrażliwy na działanie tzw. wolnych rodników, które przyczyniają się do powstawania uszkodzeń w DNA i w konsekwencji do mutacji. Następstwem mutacji może być zapoczątkowanie różnych procesów chorobowych, takich jak np. nowotwory. Takie wnioski wynikają z opublikowanych tamże naukowców amerykańskich z Center for Cancer Pharmacology – Uniwersytetu z Filadelfii, kierowanych przez Iana Blaira wykazały, witamina C może przyczyniać się do powstawania niezwykle szkodliwych dla DNA substancji - tzw. genotoksyn. Niekoniecznie więc witaminy musi oznaczać zdrowie .

Po drugiej stronie naszej planety inny wybitny znawca ludzkiego organizmu, G.P Małachow w sposób bardzo prosty i jednoznaczny stwierdza:

„Aktywność witamin zależy w wielkiej mierze od składnika białkowego. Bez tej drugiej połowy nie są one efektywne i w ogóle w procesie wyprodukowania ich w sposób sztuczny z formy organicznej przechodzą w krystaliczną, która w swojej istocie jest formą nieorganiczną i w takiej postaci nie jest przyswajana. Takie "leczenie" obciąża wątrobę i nerki, naruszając niezbędny bilans w organizmie, wprowadzając chaos zamiast struktur uporządkowanych. Gdy zażywamy witaminy naturalne w większej ilości niż jest to nam potrzebne, drobnoustroje rozkładają i wyprowadzają zbędne z nich z organizmu. Praktycznie nie jest możliwe przedawkowanie witamin naturalnych, inaczej się dzieje z witaminami sztucznymi. Znam osobiście przypadek, gdy dziecko zjadło paczkę takich "witamin” i umarło. Jako przykład szkodliwego oddziaływania dużych dawek witamin sztucznych. proponuję fragment artykułu: "witamina C ma reputację preparatu nieszkodliwego. Jednak ostatnio lekarze coraz częściej zaczęli wykrywać u ludzi skutki uboczne zażywania zbyt dużych dawek witaminy C. Wszystkie wirusowe choroby układu oddechowego, grypa i niektóre inne schorzenia, przebiegają i powstają częściej u ludzi, którzy biorą 4-6 a nawet 10 g na dobę witaminy C przy normie 100 mg." Uczeni wielu krajów są solidarni w swojej opinii, że zażywanie witaminy C nie zwiększa odporności organizmu"na przeziębienia, a zbyt wielkie dawki tej witaminy zdecydowanie utrudniają leczenie niektórych schorzeń zakaźno-alergicznych, np. reumatyzmu. Najbardziej niebezpiecznym skutkiem przedawkowania witaminy C jest zwiększona krzepliwość krwi, na skutek, czego powstają skrzepliny. Zbyt duże ilości witaminy C podrażniają błonę śluzową układu żołądkowo-jelitowego, z czym wiążą się mdłości, wymioty, zgaga, biegunki. Olbrzymia salaterka surówki z kapusty, marchwi, pietruszki, zawierająca furę naturalnej witaminy C, nie spowoduje niczego podobnego. Oto, dlaczego amatorzy "sztucznych witaminek" miewają często zapalenie żołądka, wrzody żołądka i dwunastnica, Witamina C może sprzyjać tworzeniu się kamieni w nerkach, pęcherzu z soli kwasów szczawiowego i moczowego. Chorzy na cukrzycę powinni wiedzieć, iż duże ilości witaminy C hamują produkowanie insuliny przez trzustkę i podnoszą poziom cukru w moczu i krwi. Najświeższe badania wykazały, że duże dawki witaminy C zwalniają przekazywanie impulsów nerwowo-mięśniowych, wskutek czego powstaje zmęczenie w mięśniach, narusza się koordynacja odruchów wzrokowych i nerwowych. Wniosek jest jednoznaczny: zażywajcie tylko naturalne witaminy”.

Przeskoczmy znowu na drugą półkulę i spójrzmy co mówi gr. Joel Wolles, nominowany do nagrody Nobla w dziedzinie medycyny:

Wykładając na uniwersytecie w stanie Michigan, poznałem człowieka, który jest właścicielem przenośnej ubikacji. Opowiedział, co w nich znajduje wśród nie strawionych przez ludzki żołądek resztek. Zawartość pojemnika przenośnej toalety, zanim zostanie wpuszczona do kanału przechodzi przez filtry, na których zatrzymują się rzucane przez dzieci do muszli kamienie oraz wszelkie nie rozpuszczone sokami żołądkowymi substancje. Mój rozmówca zaprowadził mnie do swojego warsztatu i pokazał stertę czegoś, co nazwał witaminami i minerałami. Zapytałem go skąd on to wie, że to witaminy. Odpowiedział, że na tym jest przecież napisane np. multiwitamina. Wiele firm produkuje witaminy, które źle rozpuszczają się zarówno w wodzie, jak i w soku żołądkowym



Obserwacje mieszkańców Los Angeles wykazały, że u osób, które zażywały megadawki syntetycznej witaminy C, złogi w tętnicach szyjnych powstawały 2,5 razy szybciej niż u ludzi nie stosujących żadnych witamin. Jeszcze gorzej na przyjmowaniu preparatów witaminowych wyszli palacze papierosów - miażdżyca rozwijała się u nich aż pięciokrotnie szybciej niż u innych. "Takiej zależności nie zaobserwowaliśmy jedynie u tych, którzy dbali o dietę bogatą w warzywa i owoce" - twierdzi dr James H. Dwyer z Uniwersytetu Karoliny Południowej.

Syntetyczna witamina C zakwasza organizm, a nasze organizmy zwykle i tak są zbyt mocno zakwaszone.

Z jakiego powodu medycyna akademicka, a w szczególności firmy farmaceutyczne bardzo nie chcą, aby znane były fakty dotyczące witaminy C i towarzyszących jej bioflawonoidów (naturalnych suplementów)? Z bardzo prostego powodu: informacje są dość skutecznie skrywane przed opinią publiczną, ponieważ każdy myślący człowiek szybko dochodziłby do wniosku, że skoro naturalna witamina C w otoczeniu bioflawonoidów może leczyć nawet zachorowania spowodowane wirusem Ebola, polio, ptasią grypę, gorączkę zachodniego Nilu, hemofilię, szkorbut, gościec stawowy, zapalenie nerek, to co może zdziałać w przypadku innych, nieco mniej niebezpiecznych patologii w rodzaju przeziębienia ...

Jedno z najważniejszych czasopism w dziedzinie farmakologii "Trends in Pharmacological Science" doniosło, że "Naturalne flawonoidy wykazują silne działanie antyalergiczne, przeciwzakaźne, i przeciwwirusowe. Zazwyczaj substancje te występują w codziennym pożywieniu, co sugeruje, że pełnią one ważną rolę w modyfikowaniu reakcji organizmu na naturalne, biologiczne substancje."

Waldek B - Śro Lut 10, 2010 08:21

http://wiadomosci.onet.pl...zenia,item.html

Cytat:

Witamina C odwraca proces starzenia u myszy


Witamina C odwraca u myszy objawy przyspieszonego starzenia. Naukowcy kanadyjscy zdołali odwrócić symptomy starzenia się o myszy cierpiących na zespół Wernera, czyli dorosłą odmianę progerii.

Ludzie chorzy na zespół Wernera zaczynają zdradzać objawy przyspieszonego starzenia się po 20 roku życia i umierają z powodu związanych z tym chorób przed ukończeniem 50 lat. Badania nad mutacją genu WRN u myszy wykazały, że duże dawki witaminy C są w stanie zatrzymać postęp zmian w organizmie chorego zwierzęcia.

peppek - Czw Lut 11, 2010 11:40

Co to znaczy "odwrócić proces starzenia" ???
Jeśli tak to myszkom powinno ubyć miesięcy czyli powinny odmłodnieć.

Chyba raczej chodzi i spowolnienie procesu starzenia.

Hannibal - Czw Lut 11, 2010 11:56

są różne substancje, które proces starzenia opuźniają
jeśli witaminy C jemy niedużo, ale innych więcej to one przejmują rolę

Anonymous - Czw Lut 11, 2010 12:47

peppek napisał/a:
Co to znaczy "odwrócić proces starzenia" ???
Jeśli tak to myszkom powinno ubyć miesięcy czyli powinny odmłodnieć.

Chyba raczej chodzi i spowolnienie procesu starzenia.


Dokladnie to "zadzialac" skutecznie i nie
umierac w wieku 60 lat tylko np 120- 130. 8-)

Oczywiscie te 120 lat budzi wiele "emocji"
dlatego, ze na dzisiaj jest to zarezerwowane dla "ELITY" 8-)

Osiagniecie takiego rezultatu warunkowane jest odpowiednim poziomem ROZUMU. 8-)
.

Cordoba_2004 - Czw Lut 11, 2010 13:31

Dla wielu życie po 70siątce to udręka a ty mówisz o 120 Daj CI Panie Boże
Anonymous - Czw Lut 11, 2010 14:08

Cordoba_2004 napisał/a:
Dla wielu życie po 70siątce to udręka a ty mówisz o 120 Daj CI Panie Boże
Cordoba a czy zastanawiales sie dlaczego po przekroczeniu
przykladowych 70 lat zycie dla wielu staje sie udreka? :shock:

Przyznaje Tobie racja, faktycznie tak jest jak to nadmieniles. :-(

Ale zobacz co sie dzieje z naszym zdrowiem skoro 30 letnie kobiety
sa TAK BARDZO NIESZCZESLIWE,
ze przypominaja swoim zachowaniem te 70-latki o ktorych piszesz? :razz:
.

Cordoba_2004 - Czw Lut 11, 2010 14:13

Ile masz lat ?

mówisz o kobietach chorych nie starych a to różnica...
Tobie i paru innym Kolegom wydaje się że dzięki diecie trybowi może filozofii życia zlapaliście Pana Boga za rękę.....ale czas naprawi to wasze złudzenie.......zobaczycie...
przypomnijcie sobie tę rozmowę bo ona nie jest przeciwko wam. Wspomnicie te prorocze słowa..
..

Byłeś kiedyś w DPS domu starości czy jak zwał tak zwał ...bo ja bywałem ...opiekowałem się kilka lat starszymi ludźmi ...
Młody człowiek nigdy tego nie zrozumie.. całokształtu człowieka po 70tce...
Będziesz tyle miał to zrozumiesz..

Czy 110 letni facet na wózku ledwie dychający pokazywany w tv.....to pełnia sukcesu.....Ja nie chciał bym doczekać ..Mówię to też daltego że żyłem wśród nich 5 lat , wśród takich starców, wiele mnie to nauczyło szacunku dla życia...Ale to i tak nic nie zmieni....Po tylu latach tylu chorobach wypadkach itd wszystko jest inne...

Widziałeś starego psa??? Taki 16 letnie a żyją i po 25 ?" Je samo mięso surowe ....Ma bude szacunek właścicieli , spacery ,,, wolną przestrzeń do biegania a chodzi spi jak z krzyża zdjęty....

Starość Panie Mój . Starość

zenon - Czw Lut 11, 2010 14:36

Hannibal napisał/a:
sa rozne substancje, ktore proces starzenia opuzniaja
jesli witaminy C jemy nieduzo, ale innych wiecej to one przejmuja role


Wedle mojej wiedzy Elohim suplementowali witamine C, zreszta.. "ambrozja" "askorbinian" - zbieznosc nazw IMHO nieprzypadkowa.

Cordoba_2004 - Czw Lut 11, 2010 14:40

Jeśli jesz dużo wit C to masz gwarantowaną kamicę nerkową :) udowodnione klinicznie :)
Nie ma róży bez kolców. Zresztą wynika to także z własciwości ascorbinianów jak związków katalizujących krystalizację :)
Na wydziale chemii na IV roku robi się takie ćwiczenia na przedmiocie krystalochemia :)
Kto robił ten wie a kto nie wie to tak ta gada co mu się widzi i śni.
u ludzi przedawkowywujących askobinian stwierdzano też wzrost problemów trzustkowych o niewiadomym podłożu etymologicznym

Zresztą pierwsza zasada toksykologi klinicznej mówi " Każda substancja jest trucizną"

Hannibal - Czw Lut 11, 2010 14:45

Cordoba_2004 napisał/a:
Jeśli jesz dużo wit C to masz gwarantowaną kamicę nerkową :) udowodnione klinicznie :)

co to znaczy duże ilości? gdzie było tu udowodnione? przy jakich założeniach?

zenon - Czw Lut 11, 2010 14:46

Cordoba_2004 napisał/a:

.......zobaczycie...
przypomnijcie sobie te rozmowe bo ona nie jest przeciwko wam. Wspomnicie te prorocze slowa....


tupnij nozka 8)

Cordoba_2004 - Czw Lut 11, 2010 14:47

it C przedawkujesz kiedy będziesz pożywać 1 gram dziennie. już po trzech dniach odkłada się nadmiar w nerkach. Prowadzi do kamieni nerkowych a w skutku do niewydolności nerek. Szerzej pisane badania na ten temat masz tu : http://www.slowoludu.com....04/II/13/12.pdf artykuł o przedawkowaniu witaminy c i e.
Anonymous - Czw Lut 11, 2010 14:51

Cordoba_2004 napisał/a:
...mówisz o kobietach chorych nie starych a to różnica...

Cordoba, przeciwnie starosc to "choroba jest"
i nalezy odpowiednio sobie z tym problemem radzic. :hug:

Na "dzisiaj" 120 lat jest realnie osiagalne! 8-)

Co bedzie "JUTRO" gdy "uruchomimy" genetyczna precyzyjna interwencje? 8-)

Jedno Tobie powiem pokolenie Kangura
ma realna szanse byc beneficjentami metod "JUTRA"! 8-)

Oczywiscie najwazniejsza bariera jest "POZIOM ROZUMU". 8-)
.

Hannibal - Czw Lut 11, 2010 15:00

Cordoba_2004 napisał/a:
it C przedawkujesz kiedy będziesz pożywać 1 gram dziennie. już po trzech dniach odkłada się nadmiar w nerkach. Prowadzi do kamieni nerkowych a w skutku do niewydolności nerek. Szerzej pisane badania na ten temat masz tu : http://www.slowoludu.com....04/II/13/12.pdf artykuł o przedawkowaniu witaminy c i e.

no to Ci powiem, że wiele ludzi spożywa nie 1 g dziennie, ale kilkanaście gramów przez wiele lat i żadnej kamicy nie stwierdzono
w przypadku schorowanych osób stosuje się nawet kilkadziesiąt gramów dziennie askorbinianu sodu podawanego dożylnie, a w przypadku poważniejszych chorób nawet do 250 g
w prywatnych amerykańskich klinikach stosuje się to z dużymi sukcesami
poczytaj sobie o medycynie ortomolekularnej

Cordoba_2004 - Czw Lut 11, 2010 16:52

może wszak ja nie wszystko wiem :) i nie wszystko rozumiem :) jestem tylko małym człowieczkiem :)
Hannibal - Czw Lut 11, 2010 16:55

chciałem to tylko napisać a propos kamicy
natomiast sam osobiście nie polecam profilaktycznego zażywania ogromnych ilości witaminy C
jest to tak nienaturalne, że aż szkoda gadać, ale...
są ciężkie przypadki, kiedy askorbinian sodu w dużych ilościach naprawdę przyczynia się do dużych zdrowotnych sukcesów
właśnie Krzysztof Zięba, tłumacz książki Ravnskova o cholestolu, pisze m.in. na ten temat książkę

_flo - Czw Lut 18, 2010 18:16

Troche dziwny i jak zwykle troche kontrowersyjny artykul
witamina C vs. lp(a)
http://high-fat-nutrition...te-and-lpa.html

Waldek B - Wto Maj 11, 2010 16:33

http://wiadomosci.onet.pl..._raka,item.html

Cytat:

Nadmiar witamin może zwiększać ryzyko raka

Zażywanie wysokich dawek preparatów z przeciwutleniaczami, jak witamina C czy witamina E, może przyczyniać się do powstawania zmian genetycznych grożących rakiem - wynika z amerykańskich badań, które publikuje pismo "Stem Cells".

Przeciwutleniacze (inaczej antyoksydanty) to związki, które neutralizują w naszym organizmie wolne rodniki - bardzo aktywne cząsteczki powstające, jako produkt przemiany materii, a także pod wpływem działania czynników zewnętrznych, np. promieniowania UV. Ponieważ wolne rodniki uszkadzają komórki i tkanki, już wiele lat temu wysunięto hipotezę, że mogą one w istotny sposób przyspieszać starzenie, a także przyczyniać się do wielu groźnych schorzeń, np. układu krążenia czy nowotworów. Teoria ta przyczyniła się w dużym stopniu do rozpowszechnienia preparatów z przeciwutleniaczami, takimi jak witamina E i C. Producenci reklamują zawierające je suplementy, jako remedium na starzenie i wiele schorzeń podeszłego wieku. Jednak ostatnio coraz więcej badań wskazuje, że stosowanie takich preparatów, zwłaszcza w nadmiarze, nie pomaga w dłuższym i zdrowszym życiu, a może wręcz szkodzić. Niebezpieczeństwo związane z wysokimi dawkami przeciwutleniaczy naukowcy z Centrum Medycznego Cedars-Sinai w Los Angeles odkryli przypadkowo w trakcie badań nad komórkami macierzystymi ludzkiego mięśnia sercowego. Komórki hodowane na szalkach w laboratorium są eksponowane na kilkakrotnie wyższe stężenie tlenu niż w organizmie, co nasila procesy utleniania. Marban i jego koledzy zaobserwowali, że w tych warunkach w komórkach macierzystych serca częściej pojawiają się niekorzystne zmiany genetyczne, które uniemożliwiają wykorzystanie tych komórek w medycynie regeneracyjnej. Badacze próbowali znaleźć sposób na zredukowanie tych nieprawidłowości i dodali wysokie dawki przeciwutleniaczy do pożywki, w której hodowano komórki. Spowodowało to znaczny spadek poziomu wolnych rodników w komórkach, ale liczba zaburzeń dotyczących chromosomów niespodziewanie wzrosła. Dalsze testy na komórkach macierzystych serca oraz na ludzkich zarodkowych komórkach macierzystych pozwoliły ustalić, że przeciwutleniacze chronią DNA przed uszkodzeniami tylko w niskich dawkach, a w wyższych nasilają te uszkodzenia. Wysokie stężenie przeciwutleniaczy prowadzi bowiem do spadku poziomu różnych enzymów naprawiających materiał genetyczny komórek (m.in. kinazy ATM), zaobserwowali naukowcy. Zdaniem prowadzącego badania dr. Eduarda Marbana, wyniki te dowodzą, że fizjologiczny poziom wolnych rodników w komórkach macierzystych jest niezbędny do tego, by stymulować procesy naprawy DNA i utrzymywać stabilność materiału genetycznego. Nadmierne obniżanie go przy pomocy przeciwutleniaczy zwiększa ryzyko zmian genetycznych, które mogą prowadzić do raka. Dr Marban podkreśla zarazem, że odkrycie jego zespołu odnosi się wyłącznie do stosowanych w nadmiarze suplementów diety, a nie żywności naturalnie bogatej w przeciwutleniacze, jak warzywa, owoce, orzechy. "Zażywanie jednej pigułki wielowitaminowej dziennie jest w porządku, ale wiele osób przyjmuje je w nadmiarze, ponieważ sądzi, że jeśli mała ilość działa korzystnie, to większa musi działać jeszcze lepiej" - tłumaczy dr Marban. Tymczasem, zażywając dziennie 10- lub 100-krotnie większą dawkę witamin, możemy zwiększać swoje predyspozycje do rozwoju raka, czyli wyrządzać sobie więcej szkody niż pożytku. Zespół dr. Marbana prowadzi przełomowe badania kliniczne nad wykorzystaniem komórek macierzystych mięśnia sercowego w leczeniu pacjentów po zawałach. Procedura jest dwustopniowa. Najpierw, w mało inwazyjny sposób pobiera się od chorego biopsję komórek z serca, aby wyizolować z nich komórki macierzyste tego narządu. A miesiąc później, namnożone w hodowlach komórki wstrzykuje się z powrotem do serca pacjenta (przez tętnicę wieńcową), aby pomogły naprawić obszary uszkodzone podczas zawału. W czerwcu 2009 procedura ta została zakończona u pierwszego pacjenta. Wyniki tego eksperymentu poznamy jednak dopiero na początku 2011 r.

M i T - Wto Maj 11, 2010 16:37

Waldek B napisał/a:
http://wiadomosci.onet.pl/2166793,16,nadmiar_witamin_moze_zwiekszac_ryzyko_raka,item.html



Zauważył może ktoś, jak pięknie i logicznie się to wiąże z Codex Alimentarius?

Marishka

jatoja - Wto Lip 20, 2010 20:26

Waldek B napisał/a:
(...)Cholesterol LDL - wyłapywacz wolnych rodników tlenowych (...)


czytajac o tym cholesterolu przypomnial mi sie film dokumentalny ktory daaaaawno temu ogladalem. byl to film o jakiejs tam miejscowosci, gdzies w gorach oddalonej od cywilizacji od normalnych miast. prawie wszyscy mieszkancy mieli to samo nazwisko, gdyz zenili sie w rodzinie. wedlug realizatorow filmu jakies znieksztalcenia i odchyly od normy nie wystepowaly gdyz natura stoponiowo wyeliminowala genetyczne ucybienia, gdyz nie ma tam medycyny, a wiec osobniki slabe i uposledzone umieraly, a przezywaly te najlepsze.

ale do rzeczy - pamietam ze mowili ze mimo kazirodztwa wszyscy tryskaja zdrowiem - zadnych rakow, zawalow, miazdzyc, cukrzyc, mimo wysokiego poziomu cholesterolu. nie potrafili tego wytlumaczyc.

figa - Wto Lip 20, 2010 20:40

M i T napisał/a:
Zauważył może ktoś, jak pięknie i logicznie się to wiąże z Codex Alimentarius?

Bystra jesteś -nie wpadłabym na to -ale z drugiej strony taka jest prawda
- jeżeli to są sztuczne witaminy .
Te z pożywienia chyba nie da się przedawkować.
Ziół ludziom chyba nie zabronią zbierać .

jatoja - Wto Lip 20, 2010 21:13

figa napisał/a:
M i T napisał/a:
Zauważył może ktoś, jak pięknie i logicznie się to wiąże z Codex Alimentarius?

Bystra jesteś -nie wpadłabym na to -ale z drugiej strony taka jest prawda
- jeżeli to są sztuczne witaminy .
Te z pożywienia chyba nie da się przedawkować.
Ziół ludziom chyba nie zabronią zbierać .


a wlasnie ze chca -
http://www.rynekzdrowia.p...16960,14,0.html
to taki 1szy z brzegu. niedlugo na czosnek trzeba bedziemiec zezwolenie ;)

figa - Wto Lip 20, 2010 21:35

jatoja napisał/a:
to taki 1szy z brzegu. niedlugo na czosnek trzeba bedziemiec zezwolenie

Jednak to prawda ,myślałam ,że ludzie nie dopuszczą do tego ,
co tam ludzie -po co my władze wybieramy jak takie numery krecą.
Troche niewierze w nakazy UNI ,to Nasi robią przekręty .
Przeciez mieliśmy zachować tożsamośc

Witold Jarmolowicz - Wto Lip 20, 2010 22:56

Przecież nawet na tym forum nikogo Codex Alimantarius nie obchodzi, a co dopiero w szerokim świecie. Nawet tutaj 99,9% postów jest o czymś innym, w najlepszym wypadku o D.Marynie, byle nie o Kodeksie.
JW

Maad - Śro Lip 21, 2010 07:49

figa napisał/a:
Troche niewierze w nakazy UNI

a co powiesz o obowiązującej przez długie lata normie krzywizny banana? no przecież idiotyzm do sześcianu, a jak dobrze funkcjonował :razz:

M i T - Śro Lip 21, 2010 12:05

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Przecież nawet na tym forum nikogo Codex Alimantarius nie obchodzi, a co dopiero w szerokim świecie. Nawet tutaj 99,9% postów jest o czymś innym, w najlepszym wypadku o D.Marynie, byle nie o Kodeksie.
JW


To proszę pisać jak najwięcej. Pana nie oskarżą o teorie spiskowe, co najwyżej posty spotkają się z pobożnym milczeniem.

Tomek

jatoja - Śro Lip 21, 2010 15:53

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Przecież nawet na tym forum nikogo Codex Alimantarius nie obchodzi, a co dopiero w szerokim świecie. Nawet tutaj 99,9% postów jest o czymś innym, w najlepszym wypadku o D.Marynie, byle nie o Kodeksie.
JW


bo pisanie nic nie zmieni. lepiej dzialac. pozatym jeden plus jesli chodzi o prawa codex alimentarius - surowe nieprzetworzone mozna kupic lokalnie - a wiec mozna - nie zakazojue calkowicie zdrowiej zywnosci , a na tym forum mozna poznac wiele lokalnych zrodel takiej zywnosci, to lepiej niz pisac ze jest poblem i nic sie nie da zrobic.

M i T - Śro Lip 21, 2010 16:08

jatoja napisał/a:
bo pisanie nic nie zmieni. l


No nie wiem. Pisanie to jakby też działanie odnoszące konkretne skutki:

- naświetla istnienie problemu
- stanowić może zalążek do działań zmieniających stan rzeczywistości
- jest polem dla konstruktywnej analizy

Gdyby słowo pisane nie miało istotnego wpływu na formowanie przestrzeni, np. publicznej i nie miało siły opiniotwórczej, a dalej sprawczej, nikt by się nim nie przejmował. Cóż, nie jarano by książek na stosach.

Pióro i słowo bywa o wiele bardziej niebezpieczne niż się powszechnie sądzi.

Tomek

jatoja - Czw Lip 22, 2010 13:23

M i T napisał/a:
jatoja napisał/a:
bo pisanie nic nie zmieni. l


No nie wiem. Pisanie to jakby też działanie odnoszące konkretne skutki:

- naświetla istnienie problemu
- stanowić może zalążek do działań zmieniających stan rzeczywistości
- jest polem dla konstruktywnej analizy


no dobra zle to ujalem. jakos tak podchodzilem ze kazdy na forum temat zna, wiec nie ma sensu "naswietlania problemu", zwlaszcza ze nie przejrzalem wszystkich dzialow jeszcze tego forum i nie wiem czy temat byl "konstruktywnie analizowany", jednak doszedlem do wniosku skoro jest znany, nie ma sensu wspominac o nim w kazdym jednym temacie, skoro byc moze jst oddzielny temat w jakims dziale (z takiego zalozenia wychodzilem, ze w koncu i do niego "dojde")

a co dowitaminy C
http://www.biovi.biz/img/komponenty/witaminac.pdf

jatoja - Wto Lip 27, 2010 14:14

a jeszcze jedno co do witaminy C - podobno przy poczatkach nidoboru zaczynaja skorki przy paznokciach odchodzic - czy ktossie orientuje czy to rzeczywiscie wina braku wit C ??
rakash - Wto Lip 27, 2010 15:08

jatoja napisał/a:
a jeszcze jedno co do witaminy C - podobno przy poczatkach nidoboru zaczynaja skorki przy paznokciach odchodzic - czy ktossie orientuje czy to rzeczywiscie wina braku wit C ??


Nie można patrzeć na problemy w organizmie jedynie jako niedobory i jako rozwiązanie stosować suplementację czy nawozić wielkie dawki danej substancji. OWszem to może pomóc tylko jak przestajesz nawozić to problem wraca. Zresztą teoria niedoborów jest stara i niewystrzymałą praktyki.

U mnie skórki odrastały jak suplementowałem chrom, selen, cynk... jak przestałem to zniknęły. Drugim razem zacząłem jeść systematycznie dosyć sporo ziaren (siemie lniane itd.), ale też jak przestałem to skórki się pogorszyły. Ale wraz z wzmocnieniem organizmu (lepszym funkcjonowaniem) nie jadam nic specjalnie, żadnych supli i skórki w końcu powoli odrastają i są trwałe.

Paweł-poprostu - Czw Sie 19, 2010 15:33

Oj co wy piszecie. Podstaw nie znacie?
Mięso i ryby zjadane w wystarczającej ilości leczą szkorbut spowodowany niedoborem witaminy C.
Nie liczy się ile jesz, a ile tracisz na bzdurne przetwarzani, na LC masz mniejsze zapotrzebowanie więc taki jarosz który zjada wszystkie witaminy ponad normę i tak będzie miał gorsze wyniki niż taki niskowęglowodanowiec. Na co człowiek wydaje witaminy?
Min. na budowanie enzymów których jest zużywanych kilka razy więcej jedząc dużo węgli obrobionych termicznie. Spalenie jednej cząsteczki glukozy wymaga użyciu 12 enzymów, a tłuszczu nasyconego tylko dwóch.
W przetwarzaniu węglowodanów na tłuszcz jest tracony ogrom enzymów, są jeszcze inne procesy które są wymuszane przez za dużą ilością węglowodanów, ale nie chce mi się pisać 8/ . Tak czy inaczej stosując LC masz kilkakrotnie mniejsze zapotrzebowanie na witaminy rozpuszczalne w wodzie, wiec o szkorbut jest bardzo trudno
Ale co z tym ewenementem jaki na samym początku tematu podał Pan Witold. Przecież może i mieli mniejsze zapotrzebowanie ale jednak mieli....
Na rozwiązanie można wpaść doczytując jak można wyleczyć niedobór wit. C objawiający się szkorbutem surowym mięsem. Tak da się i ma to swoje logiczne podłoże choć surowe mięso nie zawiera wit. C, to zawiera za to aktywne enzymy w których ta oto witamina jest niczym mała śrubka w samochodzie. Dzięki temu Eskimosi i inne ludy mający rzekomy niedobór mogły spokojnie funkcjonować.

jatoja - Pią Sie 20, 2010 13:55

Paweł-poprostu napisał/a:
Spalenie jednej cząsteczki glukozy wymaga użyciu 12 enzymów, a tłuszczu nasyconego tylko dwóch.

co do calej wypowiedzi nie mam nic przeciwko, jedank co do tego fragmenru, bym sie zapytal skad takie dane ??
uwazam ze mozna czyjes dane powielac, jednak przed wczesniejszym sprawdzeniem.
dlatego moje pytanie - skad te dane ??

rakash - Pią Sie 20, 2010 13:58

Paweł-poprostu napisał/a:
Oj co wy piszecie. Podstaw nie znacie?


A wy znacie? W której klasie podstawówki te podstawy?

Molka - Pią Sie 20, 2010 14:44

Paweł-poprostu napisał/a:
Oj co wy piszecie. Podstaw nie znacie?

Pawelku skad u Ciebie taka wiedza? Fajnie by bylo gdybys byl tym o kim mysle, moze tak jest.... ;-)

Hannibal - Nie Sie 22, 2010 07:24

Paweł-poprostu napisał/a:
Na rozwiązanie można wpaść doczytując jak można wyleczyć niedobór wit. C objawiający się szkorbutem surowym mięsem. Tak da się i ma to swoje logiczne podłoże choć surowe mięso nie zawiera wit. C, to zawiera za to aktywne enzymy w których ta oto witamina jest niczym mała śrubka w samochodzie. Dzięki temu Eskimosi i inne ludy mający rzekomy niedobór mogły spokojnie funkcjonować.

Tyle, że Innuici mieli tę witaminę C z pewnych surowych produktów zwierzęcych.
Taki "blubber", który na wybrzeżach był jedzony w sporych ilościach zawiera 38 g witaminy C w 100 g!
Łapaj arcik - http://pubs.aina.ucalgary...tic32-2-135.pdf 8-)

Paweł-poprostu - Pon Wrz 13, 2010 16:31

Molka napisał/a:
Fajnie by bylo gdybys byl tym o kim mysle

Niestety Johnny Depp czy Orlando Bloom to nie Ja :hihi: , ale miło że tak o mnie myślisz.
A tak na poważnie to o kogo Ci chodziło ?

Molka - Pon Wrz 13, 2010 17:09

Paweł-poprostu napisał/a:
Molka napisał/a:
Fajnie by bylo gdybys byl tym o kim mysle

Niestety Johnny Depp czy Orlando Bloom to nie Ja :hihi: , ale miło że tak o mnie myślisz.
A tak na poważnie to o kogo Ci chodziło ?

nie no, tego to nie powiem... :hihi:

Paweł-poprostu - Pon Wrz 13, 2010 17:49

Molka napisał/a:
nie no, tego to nie powiem...

:-) Proszę powiedz mi o kogo chodzi... błagam Cię...

ketogeno - Nie Lis 11, 2012 22:07

Dzisiaj z nudów popatrzyłem sobie na wartości różnych produktów na USDA i... ogórki kiszone mają zaledwie 1mg wit. C/100g. Szukam po polsku i dostaję 5-6mg. Skąd taka rozbieżność i skąd w ogóle taka sława ogórków, skoro kapusta kiszona ma 15mg?
Anonymous - Nie Lis 11, 2012 22:11

ketogeno napisał/a:
Dzisiaj z nudów popatrzyłem sobie na wartości różnych produktów na USDA i... ogórki kiszone mają zaledwie 1mg wit. C/100g. Szukam po polsku i dostaję 5-6mg. Skąd taka rozbieżność i skąd w ogóle taka sława ogórków, skoro kapusta kiszona ma 15mg?

Podobno człowiek potrzebuje 4 mg na dobę, a jak ma to w nosie, to jeszcze mniej, wyluzuj :)
Rozbieźności w badaniach zależą od mierzącego i mierzonego :)

zyon - Pon Lis 12, 2012 08:36

Gavroche napisał/a:
ketogeno napisał/a:
Dzisiaj z nudów popatrzyłem sobie na wartości różnych produktów na USDA i... ogórki kiszone mają zaledwie 1mg wit. C/100g. Szukam po polsku i dostaję 5-6mg. Skąd taka rozbieżność i skąd w ogóle taka sława ogórków, skoro kapusta kiszona ma 15mg?

Podobno człowiek potrzebuje 4 mg na dobę, a jak ma to w nosie, to jeszcze mniej, wyluzuj :)

Dokladnie, Stefansson rok przezyl o samym miesie i nie dostal szkorbutu

Anonymous - Pon Lis 12, 2012 10:31

zyon napisał/a:
Gavroche napisał/a:
ketogeno napisał/a:
Dzisiaj z nudów popatrzyłem sobie na wartości różnych produktów na USDA i... ogórki kiszone mają zaledwie 1mg wit. C/100g. Szukam po polsku i dostaję 5-6mg. Skąd taka rozbieżność i skąd w ogóle taka sława ogórków, skoro kapusta kiszona ma 15mg?

Podobno człowiek potrzebuje 4 mg na dobę, a jak ma to w nosie, to jeszcze mniej, wyluzuj :)

Dokladnie, Stefansson rok przezyl o samym miesie i nie dostal szkorbutu

Szkorbut jest przereklamowany ;D

stdt - Pon Lis 12, 2012 15:57

Ja se tam zjem kilka razy w tyg. po parę kiwi, trochę tej witaminki tam jest :)
Anonymous - Pon Lis 12, 2012 17:54

stdt napisał/a:
Ja se tam zjem kilka razy w tyg. po parę kiwi, trochę tej witaminki tam jest :)

Podobno bardzo dużo.
A niektóre badania sugerują pogorszenie wydolności i odporności od 200 mg dziennie.
Nie wiem tylko czy z supla czy z natury :)

gravs - Nie Lis 18, 2012 11:01

kiedyś jak się naczytałem to codziennie szamałem kiwi i czerwoną paprykę. trwało to jakieś 2 miesiące. żadnych zmian nie zaobserwowałem.
zyon - Nie Lis 18, 2012 11:46

Ale sprzedawca w warzywniaku zauwazyl ;)
Anonymous - Nie Lis 18, 2012 11:47

zyon napisał/a:
Ale sprzedawca w warzywniaku zauwazyl ;)

I WHO doceniło ;D

zyon - Nie Lis 18, 2012 12:04

IZIZ tez pewnie i pani dietetyk dwojga naziwsk z WP
Anonymous - Nie Lis 18, 2012 12:51

zyon napisał/a:
IZIZ tez pewnie i pani dietetyk dwojga naziwsk z WP

Kilku znajomych, którzy brali dawki witaminy C wywołujące sraczkę u normalnego człowieka, zauważyli wyraźną poprawę zdolności wysiłkowych i szybszą regenerację po jej odstawieniu.

stdt - Nie Lis 18, 2012 14:48

Na pakerskich jest nurt, który każe brać 1-2g (tak, g!) witaminy C po treningu, bo kortyzol :(
Mariusz_ - Nie Lis 18, 2012 15:01

Kortyzol trzeba czymś zrównoważyć ;) najlepiej uśmiechem na co dzień :)
Anonymous - Nie Lis 18, 2012 15:29

Mariusz_ napisał/a:
Kortyzol trzeba czymś zrównoważyć ;) najlepiej uśmiechem na co dzień :)

Niektórzy kreują taki pogląd, że mTOR skraca, zaś AMPK przedłuża życie.

Mariusz_ - Nie Lis 18, 2012 15:54

Gavroche napisał/a:
Mariusz_ napisał/a:
Kortyzol trzeba czymś zrównoważyć ;) najlepiej uśmiechem na co dzień :)

Niektórzy kreują taki pogląd, że mTOR skraca, zaś AMPK przedłuża życie.

tak słyszałem,ale bez równowagi między nimi raczej się nie osiągnie zamierzonego celu (homeostaza). :) Może wystarczy zbytnio nie przeszkadzać? Nie na wszystkie przeszkody mamy wpływ. Czym mniej wiesz, tym dłużej żyjesz....;) :) :P I setki, tysiące badań nic nie zmienią w planie nakreślonym przez naturę-bogów. he he :hah:

Korzystać z
budulca B,Ww
energii T lub Ww i krok dalej od wieka trumny? ;)

zyon - Nie Lis 18, 2012 16:25

Kortyzol to chyba druga rzecz , ktora najbardziej przeraza kulturystow, zaraz po katabolizmie. Cos jak straszny skrot KKK, tylko co to jest to trzecie k? Ketony ? :D
Anonymous - Sob Lis 24, 2012 21:11

zyon napisał/a:
Kortyzol to chyba druga rzecz , ktora najbardziej przeraza kulturystow, zaraz po katabolizmie. Cos jak straszny skrot KKK, tylko co to jest to trzecie k? Ketony ? :D

Diety keto są popularne.
Katar?

koffin - Wto Kwi 08, 2014 00:31

Witold Jarmolowicz napisał/a:
No nie, rutozyd występuje jako składnik rutinoscorbinu razem z witaminą C. Jak widać z tego opracowania, jest to połączenie szczególnie niekorzystne. Zresztą nie pierwsze, nie ostatnie. Tak, jakby technolodzy robili te leki nogami.
Witamina C nie ma nic wspólnego z rutozydem, jako takim.
Acerola jest jednym z najlepszych suplementów.

Problem z suplementami i wogóle wszystkimi lekami, czy jeszcze szerzej substancjami syntetycznymi polega na tym, że tworzą one zazwyczaj mieszaniny racemiczne, tzn. wszystkie możliwe izomery, konformacje przestrzenne, występują w nich w równych ilościach. Natomiast substancje naturalne składają się najczęściej z wybranych izomerów, a pozostałe izomery nie występują, ponieważ nie są biologicznie czynne, a nawet bywają toksyczne. Dotyczy to większości substancji organicznych, nawet glukozy.

JW



Pisał Pan wszystko co kwaśne zakwasza? Czarna porzeczka też zakwasza?
2.Acerola to dobry suplement? Polska firma produkuje dobre suplementy wit C np Acerola lub dzika róża w proszku. oprócz aceroli co jeszcze jest dobrego jako suplement wit C?

Witold Jarmolowicz - Wto Kwi 08, 2014 07:13

Wszystko, co kwaśne zakwasza, ale jest kwestia ilości. Zjedzenie worka cytryn zakwasi patologicznie, natomiast zjadanie ekstraktu z witaminą C ze względu na niewielkie ilości kwasu nie jest szkodliwe.
JW

koffin - Wto Kwi 08, 2014 16:45

Rozumiem czyli cytryna rzadko, lepsza czarna porzeczka bo kwaśna raczej nie jest.
Suplementy też wchodzą w grę.

Dziękuję

P.S Czy nie uważa Pan że to szkodliwe?


www.poweredbyfruits.pl/20...nes-jesc-cukry/

Można zamieszczać linki? bez pytania właściciela?

RyszardA - Pon Wrz 15, 2014 11:56

Dzień dobry wszystkim.
Mam dwa pytania. Czy na diecie niskowęglowodanowej, zapotrzebowanie na witaminę C jest mniejsze? Od kilku ładnych lat, stosuję tego typu dietę. W tym co jem, witaminy C jest niewiele. Mimo to nie mam objawów jej niedoboru.
Pytanie drugie, odnosi się do równowagi kwasowo-zasadowej. Dziewięćdziesiąt procent, tego co jem, to rzeczy, które zakwaszają. Jednak tylko wtedy czuję się dobrze. Kiedy próbowałem wprowadzić więcej rzeczy, które odkwaszają, od razu skutkowało to niestrawnością. Czy taka kwaśna dieta, przez długi czas, może być szkodliwa?

Witold Jarmolowicz - Pią Wrz 19, 2014 11:00

Minimalne zapotrzebowanie na wit.C, chroniące przed szkorbutem to zaledwie 20mg.
Taką ilość dostarcza już 50g przeciętnych warzyw, więc w naszych warunkach trudno o szkorbut.
Spożywając do każdego posiłku trochę warzyw, nawet na diecie niskowęglowodanowej przyjmujemy ponad 100mg tej witaminy, a zalecana ilość wynosi 70mg.

Przykład Innuitów, których staruszki miały zdrowe zęby, bo wyprawiały skóry zębami, pokazuje, że z tą niezbędną ilością witaminy C nie jest tak prosto.

Linus Pauling z kolei zalecał megadawki tej witaminy. Nie uchroniło go to przed rakiem.
Sprawa jest otwarta do dziś.
JW

daniel_K - Sob Wrz 20, 2014 12:17

To i tak bym chciał umrzeć w wieku 96 lat na raka. Witamina C jest nie tylko szkorbutozależna ale chociażby pomaga wchłaniać żelazo. W dzisiejszych czasach środowisko jest tak zasyfione (jedzenie, woda) że tej witaminy trzeba z 10x więcej niż podają oficjalne organizacje. Chociażby sam stres dziś ma inna postać niż kiedyś, jest bardziej ciągły i nie da się od niego po prostu uciec jak przed niedźwiedziem. Smuci mnie że pan powtarza te według mnie bzdury o 70mg na dzien.
alhe - Sob Wrz 20, 2014 14:03

daniel_K napisał/a:
Smuci mnie że pan powtarza te według mnie bzdury o 70mg na dzien.


Danielu, ja to zrozumialam inaczej - nie Witold Jarmolowicz zaleca 70 mg, (bo chyba
napisalby -zalecam 70 mg), ale "zalecana ilosc" , co ja rozumiem, ze zalecana przez kogos innego .

RyszardA - Nie Wrz 21, 2014 08:57

daniel_K napisał/a:
To i tak bym chciał umrzeć w wieku 96 lat na raka. Witamina C jest nie tylko szkorbutozależna ale chociażby pomaga wchłaniać żelazo. W dzisiejszych czasach środowisko jest tak zasyfione (jedzenie, woda) że tej witaminy trzeba z 10x więcej niż podają oficjalne organizacje. Chociażby sam stres dziś ma inna postać niż kiedyś, jest bardziej ciągły i nie da się od niego po prostu uciec jak przed niedźwiedziem. Smuci mnie że pan powtarza te według mnie bzdury o 70mg na dzien.

Jak świat światem, na stres byli odporni ludzie mięsożerni a nie zjadacze czegoś co ma dużo witaminy C. To białko ma decydujący wpływ na to jak kto reaguje na stres. Aż dziwne że jeszcze przypisuje się witaminie C tyle cudownych właściwości. To hochsztaplerka.

koffin - Nie Wrz 21, 2014 15:27

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Minimalne zapotrzebowanie na wit.C, chroniące przed szkorbutem to zaledwie 20mg.
Taką ilość dostarcza już 50g przeciętnych warzyw, więc w naszych warunkach trudno o szkorbut.
Spożywając do każdego posiłku trochę warzyw, nawet na diecie niskowęglowodanowej przyjmujemy ponad 100mg tej witaminy, a zalecana ilość wynosi 70mg.

Przykład Innuitów, których staruszki miały zdrowe zęby, bo wyprawiały skóry zębami, pokazuje, że z tą niezbędną ilością witaminy C nie jest tak prosto.

Linus Pauling z kolei zalecał megadawki tej witaminy. Nie uchroniło go to przed rakiem.
Sprawa jest otwarta do dziś.
JW


Ciekawe ale czy nie lepiej brać tej witaminy więcej ?
Czytałem że zalecana dawka dzienna to 200mg.
Zalecana ilość ale nie przez Pana? czy...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group