www.DobraDieta.pl
Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl

Sfera psychiczna i duchowa - Psychodietetyka- emocje i jedzenie , czy to w Polsce nowość?

sylwiazłodzi - Nie Kwi 10, 2011 01:55
Temat postu: Psychodietetyka- emocje i jedzenie , czy to w Polsce nowość?
Szukając pewnych informacji znalazłam informacje o psychodietetyce i osobie psychodietetyku.

Szukając dalej okazało się,że jedna z uczelni oferuje podyplomowe studia

http://www.podyplomowe.pl...psychodietetyka

a tutaj wzmianka m.in. o książce " Głodne emocje"Anna Sasin

http://www.psychodietetyka.pl/

Temat psychodietytki ciekawy ale patrząc akurat na tę książkę i diety, uff, nie chciałabym trafić do takiego dietetyka.

http://www.dobreksiazki.p...odne-emocje.htm

gudrii - Nie Kwi 10, 2011 04:00

kolejny shit :sad:
heniu007 - Nie Kwi 10, 2011 19:32

Ale trzeba przyznać że kierunek ten "dotyka" ważnej kwestii jaką mogą stanowić przeróżne zaburzenia psychosomatyczne. Można jeść super wypaśne rzeczy, odżywiać się samymi rarytasami jak przykładowo nasz forumowy Hani ( niekoniecznie mówie tutaj o jego kilku miesięcznych high-meatach) :faint: :keep: , ale wąskie gardło może stanowić właśnie psychika. Uważam właśnie że tak jest w moim przypadku. Chociaż nie mogę narzekać na zdrowie, czy kondycję fizyczną, to jednak wyraźnie czuję że nie wykorzystuje dużej części moich możliwości przez pożerający mnie stres. :? Jestem osobą która dość często się stresuje, czuje że mnie to dość eksploatuje i co gorsza odciska piętno na "kondycji intelektualnej". Choć te wnioski wyciągnąłem dość wcześnie ( bo dopiero na low-carbie długotrwały stres powodował/powoduje u mnie otłumienie umysłowe oraz wyraźną utratę ostrości wzroku (być może ma to powód z napięciem mięśniowym). Objawy mijają po zwiększeniu podaży białka (wystarczy już 80g sera z surowego mleka ( przy posiłku obrobionym termicznie trzeba zdecydowanie wiecej zjesc :P ). Również objawy mijają przy wyluzowaniu się ( przykładowo wstając rano zawsze mam świeży, jasny umysł). Do objawów można również zaliczyć czasem pobolewanie w prawej części ( chyba okolice prawej nerki).

Można powiedzieć jedz więcej jeśli ci to służy, jesz za mało białka itd. ( a jem rzeczywiście mało jak na tą aktywność fizyczną), lecz wiem że przyczyną nie jest mała podaż konkretnej grupy związków lecz właśnie "STRES ŻYCIA".

W mojej mało składnej wypowiedzi chciałem tylko zaznaczyć że aspekt psychiczny jest nawet ważniejszy niż aspekt dietetyczny. Szczególnie dogmatyczni Optymalni mają wpojone że dzięki Złotym Proporcjom staną się niesamowicie mądrzy, ich decyzje będą bezsprzeczne, a szczególnie śmieszne wydaje się ich spostrzeganie świata ( To oni mają rację, inni mają niedożywione mózgi) tak jakby nie żyli w prawdziwym świecie. Wystarczy parę dni żeby wyciągnąć bezsporne wnioski że wśród nas są rówieśnicy żywiący się shitem lecz ich inteligencja zwłaszcza wśród towarzystwa robi wrażenie :pada:

P.S Uważam że dochodzi jeszcze 1 odrębny aspekt, ale podzielę się nim z Wami jak nabiorę doświadczenia :-x

_flo - Nie Kwi 10, 2011 21:18

Hej Heniu,

Dobry post, bardzo się z tym zgadzam. Jak mam stresujący dzień, to wychodzi dwukrotnie wyższe zapotrzebowanie na węglowodany. Ten brak ostrości widzenia, który opisujesz to typowa hipoglikemia. Miałam tak ze dwa razy na zero carbie z 4 lata temu.

Witold Jarmolowicz - Nie Kwi 10, 2011 23:32

heniu007 napisał/a:
Szczególnie dogmatyczni Optymalni mają wpojone że dzięki Złotym Proporcjom staną się niesamowicie mądrzy, ich decyzje będą bezsprzeczne, a szczególnie śmieszne wydaje się ich spostrzeganie świata ( To oni mają rację, inni mają niedożywione mózgi) tak jakby nie żyli w prawdziwym świecie.
Ale to tak jakby wypowiedź przestrzegająca przed nadmiernym optymalizmem. Poza kilkoma nawiedzonymi takich tutaj nie ma. Może raczej należałoby zaoptymalizowane duszyczki ratować na tamtym forum?
JW

heniu007 - Nie Kwi 10, 2011 23:57

Ten pochlebny komentarz wyraźnie poprawił mi wzrok.... pfu humor :evil:

Zastanawia mnie jedna rzecz. Można śmiało przyjąć że człowiek pierwotny w dużej mierze zajmował się myślistwem. Więc zanim zaspokoił głód musiał przebyć duże odległości a potem równie długo uganiać się za zwierzyną. Więc jasna rzecz że słaby wzrok myśliwego dyskwalifikuje go w walce o przetrwanie. (Również z autopsji mogę to zasugerować, ponieważ chodzę/biegam często w gęstym lesie i pomimo że obok lasu jest dość sporo terenów zaludnionych to przynajmniej jedną sarnę spotkam na swojej drodze i w momencie gdy mam słabszy wzrok nie ma bata żebym podążał śladem takiej sarny).
I tutaj dochodzę do sedna sprawy i zastanawia mnie fakt czy podczas długiej głodówki następuje aktywacja pewnych procesów obronnych i w surowicy krwi zostaje zwiększone stężenie glukozy (Pan Witold wspominał w jednym ze swoich artykułów że mamy dużo więcej hormonów podwyższających glukozę we krwi niż obniżających (bodajże tylko jeden - naszą insulinkę)). I czy to zwiększenie stężenia glukozy we krwi następuje jedynie dzięki "przeróbce" białka czy też są powszechne w organiźmie takie reakcje dzięki którym cukry proste mogą zostać wyprodukowane z naszych zasobów w tkance tłuszczowej.

Moja najdłuższa głodówka trwała 3 dni, lecz muszę się przyznać że podjadłem parę razy podczas panicznego ataku głodu :hihi: Samopoczucie po niej znakomite, szczególnie podobało mi się skrócenie czasu snu - czysty zysk :D Lecz nie patrzyłem na nią z poziomu czy widzę lepiej czy gorzej. Zresztą w niedługim czasie mam zamiar wykonać 3-4 dniową głodówkę "na pełny etat" ( czyli bez podjadania chociażby skórki od chleba :shock: ), nic mi nie da takiej wiedzy jak doświadczenie na własnych kościach.

W sumie to problemy ze wzrokiem pojawiły się od czasu gdy posłuchałem wreszcie zdania starszej osoby i zacząłem wszędzie chodzić w okularach. Widocznie mięsień się przyzwyczaił i bez okularów już nie było tak "różowo".

Aha i jeszcze jedna kwestia o której muszę wspomnieć o ile węglowodany z surowych warzyw czy owoców naprawdę dodają mocy, to gdy podjadam chlebek i makarony to objawy szczególnie przyćmienia umysłowego się pogłębiają. Przy gotowanych ziemniakach taki efekt nie występuje. Zarówno chlebek to węgle jak i warzywa to węgle. Czyżby więc teoria o równowadze kwasowo-zasadowej się sprawdzała?

Adam319 - Nie Kwi 10, 2011 23:58

heniu007 napisał/a:
(...) przy posiłku obrobionym termicznie trzeba zdecydowanie więcej zjeść :P (...)
Cieszę się, że o tym wspomniałeś, oto mantra zoptymalizowanych na surowo, samouzasadnienie, że to najlepsze jedzenie bo potrzeba go najmniej i że się przecież nie jest żarłokiem bo się nie tyje, po czym następują fakty typu 300g tłuszczu (czasami), 300g białka (czasami), 300g miodu (czasami) słowem surowy raj na ziemi.
:-)

Witold Jarmolowicz - Pon Kwi 11, 2011 00:13

Równowaga kwasowo-zasadowa 5 litrów krwi jest utrzymywana z dokładnością do jednego kryształka kwasku cytrynowego albo z dokładnością do jednego wydechu CO2.
Tylko, że organizm sam to robi niezależnie od wszystkiego i od tego, co jemy, bo inaczej byśmy umarli w pięć minut.
Cytat:
Aha i jeszcze jedna kwestia o której muszę wspomnieć o ile węglowodany z surowych warzyw czy owoców naprawdę dodają mocy, to gdy podjadam chlebek i makarony to objawy szczególnie przyćmienia umysłowego się pogłębiają. Przy gotowanych ziemniakach taki efekt nie występuje. Zarówno chlebek to węgle jak i warzywa to węgle. Czyżby więc teoria o równowadze kwasowo-zasadowej się sprawdzała?

Ja mam dokładnie odwrotnie. Zjedzenie rano węglowodanów prostych zamiast kawałka chleba rozkleja mnie.
To nie ma związku z równowagą kwasową.
W organizmie najważniejsza jest równowaga osmotyczna, a nie kwasowa. Równowagę kwasową utrzymują bufory: węglanowy i hemoglobinowy, niezależnie od stężenia elektrolitów. Natomiast zwiększenie molalności krwi powoduje odwodnienie komórek, odwodnienie soczewki oka pogarszające widzenie oraz odwodnienie neuronów i demielinizację części mózgu w ciągu kilku dni.
JW

Witold Jarmolowicz - Pon Kwi 11, 2011 00:22

Z tkanki tłuszczowej zwierząt może powstać tylko około 10% glukozy z gliceryny. Reszta, to kwasy tłuszczowe o parzystej liczbie atomów węgla, z których glukoza nie może być wytworzona. Glukoza może być jeszcze wytworzona z aminokwasów glukogennych, w proporcji: ze 100g białka 56g glukozy.
JW

Witold Jarmolowicz - Pon Kwi 11, 2011 00:29

Głodowanie to stres, więc zapewne organizm podnosi poziom glukozy w długotrwałej głodówce, ale akurat tego nie szukałem w pracach naukowych. Natomiast w kwashiorkorze występuje podwyższony poziom glukozy spowodowany niedoborem wartościowego białka, więc stresem.
JW

heniu007 - Pon Kwi 11, 2011 00:48

Dziękuje za te cenne informacje. :) Szukałem kiedyś wątku o tym gdzie wyjaśniał Pan że na low carbie organizm ma zwiększone zapotrzebowanie na białko, lecz nie mogę tego odszukać. Mógłby by mi Pan przybliżyć ten wątek?

Nurtuje mnie pytanie, które kiedyś sam sobie zadałem. Rozumiem że krwioobiegiem w zależności od stylu "prowadzenia się" wędruje mniej lub więcej toksyn, trucizn itp. To pytanie zatem brzmi czy organizm jako mądry i sprytny twór może chronić najcenniejsze narządy i gdy "wykryje" że w krwi płynie zdecydowanie za dużo tych związków to włącza mechanizmy obronne? Na przykładzie mózgu, który jest bez wątpienia cennym narządem, czy np. dla jego ochrony organizm w jakiś sposób "przełącza go na wolniejsze obroty" czy używa innych mechanizmów obronnych?

zenon - Pon Kwi 11, 2011 03:08

Mózg jest chroniony przez barierę krew-mózg, tylko niektóre substancje mogą przenikać przez nią.

To co może bezpośrednio w czasie bieżącym wpływać to parametry takie jak poziom glukozy jak również stężenie niektórych aminokwasów,.

Witold Jarmolowicz - Pon Kwi 11, 2011 23:09

Rzekłbym, że nie tyle zwiększone zapotrzebowanie na białko, co na LC organizm staje się mało odporny na jego niedobory. Wegetarianie dzięki swojemu jedzeniu znacznie łatwiej tolerują niedobory białka, ponieważ w pożywieniu roślinnym występują wszystkie niezbędne składniki odżywcze, aczkolwiek niektóre w małej ilości. Natomiast w słoninie poza tłuszczem i witaminami rozpuszczalnymi w tłuszczach NIE MA NIC. Ani witamin z grupy B, ani soli mineralnych, ani białka, ani węglowodanów. To wszystko jest tylko w mięsie, serach, jajkach albo w produktach roślinnych.
Ponadto minimalna ilość spalanej glukozy może być bezpośrednio spożyta albo musi być wytworzona z białek.
JW

Witold Jarmolowicz - Pon Kwi 11, 2011 23:45

heniu007 napisał/a:
Nurtuje mnie pytanie, które kiedyś sam sobie zadałem. Rozumiem że krwioobiegiem w zależności od stylu "prowadzenia się" wędruje mniej lub więcej toksyn, trucizn itp. To pytanie zatem brzmi czy organizm jako mądry i sprytny twór może chronić najcenniejsze narządy i gdy "wykryje" że w krwi płynie zdecydowanie za dużo tych związków to włącza mechanizmy obronne? Na przykładzie mózgu, który jest bez wątpienia cennym narządem, czy np. dla jego ochrony organizm w jakiś sposób "przełącza go na wolniejsze obroty" czy używa innych mechanizmów obronnych?
Przede wszystkim to wątroba pełni rolę odtruwającą. Przekształca trucizny w substancje nietoksyczne np. amoniak w mocznik oraz hydroksyluje toksyny, dzięki czemu stają się rozpuszczalne w wodzie i mogą być wydalone przez nerki. W przypadku silnych neurotoksyn takich, jak np. gaz bojowy VX raczej wątroba nie zdąży uratować mózgu. On sam też się nie uratuje.
W przypadku niedotlenienia mózgu śmierć neuronów można opóźnić obniżając temperaturę. Również korzystnie działa ketoza.
Bardzo niebezpiecznym czynnikiem dla mózgu są patologiczne zmiany ciśnienia osmotycznego krwi, czyli zwykły sód może pełnić toksyczną rolę. Taka patologia powstaje na skutek niektórych chorób, szczególnie cukrzycy oraz w leczeniu nadciśnienia diuretykami. W przypadku hiponatremii następuje obrzęk tkanek. Niestety mózg mieści się w sztywnej puszce kostnej i może powiększyć swoją objętość tylko o 125 ml. Po 7 godzinach utrzymywania się obrzęku, mózg zaczyna się ratować na własną rękę. To jest to, o co Pan pyta. Z neuronów zaczyna intensywnie przechodzić do krwi potas i inne związki, żeby "rozrzedzić" płyn wewnątrzkomórkowy i wyrównać ciśnienie osmotyczne.
JW

heniu007 - Pią Maj 13, 2011 01:41

Witam ;)
W książce o tytule Podstawy antybiotykoterapii - A.Danysz, J.Jelijaszewicz, znalazłem ciekawą statystykę opisującą stężenie procentowe przenikania różnych antybiotyków do płynu mózgowo-rdzeniowego.


Joannaż - Pią Maj 20, 2011 10:31

No ciekawe jakby było, gdyby jedzenie odbywało się zawsze w doskonałym humorze ?
:)

zenon - Pią Maj 20, 2011 11:36

zmarnowałem przez ciebie 15 sekund życia na wizytę tematu, w którym de facto nie pojawiło się nic nowego.
Joannaż - Pią Maj 20, 2011 11:50

Wolna Wola ;)
Maad - Pią Maj 20, 2011 14:10

sinsemilla napisał/a:
Wolna Wola


http://www.youtube.com/watch?v=-oiQIG20VuU

uwaga: otworzenie ww. linku grozi zmarnowaniem 180 sekund życia ;D

zenon - Pią Maj 20, 2011 23:33

http://www.youtube.com/watch?v=OnxkfLe4G74
Molka - Czw Lip 21, 2011 19:30

Grubasy powinni jadac na małych talerzach, ta sama porcja na dużym i małym talerzu prezentuje sie inaczej i wyzwala inne bodźce ktore odbiera mózg odpowiedzialny za uczucie sytosci. Kolor niebieski talerza zmniejsza apetyt, kolor czerwony, pomaranczowy wzmaga. :P
heniu007 - Czw Lip 21, 2011 20:17

... oraz wymieńmy nasze widelce na większe ! :P
Molka - Czw Lip 21, 2011 20:21

heniu007 napisał/a:
... oraz wymieńmy nasze widelce na większe ! :P

:viva: zastanawialam sie czy napisac o tych widelcach :hihi:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group