Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Molka
Wto Sty 01, 2013 11:52
Owoce - suszone i swieze
Autor Wiadomość
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Maj 20, 2009 15:10   Owoce - suszone i swieze

poniższe posty o owocach zostały przeniesione do tego tematu

Papaja, daktyle, owoce goji, etc. ... Wszystko ok, ale co w takim razie z zasadą by spożywać tylko te warzywa i owoce, które w sposób naturalny występują na danym obszarze geograficznym? Czy nie popadacie przypadkiem w sprzecznośc, Panowie?

Marishka
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Czw Maj 21, 2009 05:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Maj 20, 2009 15:18   

M i T napisał/a:
Papaja, daktyle, owoce goji, etc. ... Wszystko ok, ale co w takim razie z zasadą by spożywać tylko te warzywa i owoce, które w sposób naturalny występują na danym obszarze geograficznym? Czy nie popadacie przypadkiem w sprzecznośc, Panowie?

trzeba zważyć za i przeciw i sprawdzić co przeważa
ja oczywiście jestem za polskimi owocami, ale one są u nas od czerwca do września
w pozostałą część roku są jedynie jabłka, gruszki, ale one mi ewidentnie nie służą
stąd poszukiwania jakichś paru zagranicznych, które mimo, że zagraniczne to jednak są wartościowe - np. awokado, papaja, daktyle, czy "waldkowe" ;) arbuzy
można też przez 8 miesięcy nie jeść żadnych owoców, co nie jest złą opcją, ale czy rzeczywiście optymalną? ;)
P.S. ja oczywiście staram się jeść jak najwięcej rodzimych i jak najmniej zagranicznych i jakoś mi się udaje
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Śro Maj 20, 2009 16:54   

Skoro ja zostałam ekskomunikowana( bez możliwości odwołania się) za sernik :-> ,to wydaje mi się,że za spożywanie owoców ,które nie rosną w naszej strefie klimatycznej też powinna być ekskomunika .Nasi przodkowie żywili się tym,co rosło,czy biegało blisko nich :->
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Maj 20, 2009 20:17   

Iga napisał/a:
Skoro ja zostalam ekskomunikowana( bez mozliwosci odwolania sie) za sernik :-> ,to wydaje mi sie,ze za spozywanie owocow ,ktore nie rosna w naszej strefie klimatycznej tez powinna byc ekskomunika .Nasi przodkowie zywili sie tym,co roslo,czy biegalo blisko nich :->


Zdrajcy rasy nie maja prawa glosu :P

Zainspirowalyscie mnie dziewczyny..
A moze by tak ususzyc na zime troche naszych sezonowych owocow?

Da rade ususzyc np jagody? Tak by byly potem jadalne?
Wiem, ze indianie dodawali troche jagod do pemikana czasem...
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Maj 20, 2009 20:25   

U mnie w domu kiedyś się suszyło na zimę gruszki, jabłka i morele - z własnego sadu. W zimie robiło się z tego kompoty ale ja wolałam zjadać "suszki". Jagód się nie suszyło.

Marishka
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Śro Maj 20, 2009 20:29   

Ja wiem,że suszyć można owoce dzikiej róży,głogu czy tarniny.Te ostatnie zawsze mi bardzo smakowały :)
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Maj 20, 2009 20:33   

Te owoce dzikiej rozy brzmia ciekawie, bo tam jest chyba sporo witaminy C.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Śro Maj 20, 2009 20:48   

zenon napisał/a:
Te owoce dzikiej rozy brzmia ciekawie, bo tam jest chyba sporo witaminy C.

Natomiast w Wikipedii o owocach tarniny napisano;
"Owoce, mimo że cierpkie, zawierają dużo cukrów i tłuszczu, są także bogate w witaminę C."
Ja je bardzo lubiłam właśnie z racji tego,że były cierpkie i kwaśne :)
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Maj 20, 2009 21:19   

To jest podobne do aronii?
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Śro Maj 20, 2009 21:27   

zenon napisał/a:
To jest podobne do aronii?

Aroni chyba nie jadłam...nie przypominam sobie przynajmniej.
Jeszcze jedne owoce mi się przypomniały -owoce kaliny -robi się takie dżemiki-można nawet bez cukru i dodaje np. do herbaty-pychota :) ,ale nie można tego zjadać dużo.
Takie coś znalazłam ;
http://podszarotka.republ...l%2Fkalina.html

PS.To teraz niech ktoś z Panów przeniesie tego mojego posta :)
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Maj 20, 2009 22:26   

herbata nie jest paleo.

przenioslbym, ale nie umiem...
Boje sie ze jak bede sie uczyl na bledach to cos sknoce..
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Śro Maj 20, 2009 22:29   

zenon napisał/a:
herbata nie jest paleo.
.

Bardziej jest paleo niż jedzenie owoców z innej strefy klimatycznej :-]
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 05:59   

Iga napisał/a:
Bardziej jest paleo niż jedzenie owoców z innej strefy klimatycznej :-]

szkopuł tylko taki, że czasy paleo to były czasy zamieszkiwania ciepłych stref klimatycznych - od równikowej do zwrotnikowej, gdzie owoce, glony, wodorosty i inne fajne rzeczy mieli praktycznie przez cały rok (w zależności od paru roku - co innego)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Czw Maj 21, 2009 08:01   

Oj Hannibal.Mnie to jest obojętne jakie Ty owoce będziesz jadł,z jakiej strefy klimatycznej itd.
Uważam jednak,że w naszej strefie klimatycznej jest bardzo duzo owoców,które człowiek wykorzystywał i wykorzystuje i niekoniecznie są to tylko jabłka,gruszki,czy śliwki i inne ,a choćby te,które wymieniłam.No ale w tym przypadku trzeba trochę ruszyć głową,pójść np. do lasu nazbierać,czasem trzeba wleźć w krzaki,narazić się na podrapania przez gałęzie-i po co? Lepiej pójść pod Hale Mirowską,czy tam do Hali Mirowskiej,czy tam gdziekolwiej i kupić se awokado ,czy suszone daktyle itp.-i to się nazywa "życie paleo" .
Szczerze mówiąc,to mnie o wiele bardziej smakują owoce głogu,czy tarniny niż jakieś daktyle i inne takie .Ogólnie nie lubię owoców z innych stref klimatycznych,nie dlatego,że one właśnie są z zagranicy,tylko dlatego,ze mi po prostu nie smakują,a nie smakują nie dlatego,że kupione gdzieś w markecie i są wypryskane jak diabli ,bo jadłam też takie ,które były w miere świeże-nie smakują mi i już,nie przepadam za nimi,nie jestem nimi w ogóle zachwycona-wolę zdecydowanie te ,które rosną blisko mnie i mogę sobie sama ,własnymi rączkami je zebrać,choćbym nawet miała być podrapana przez kolce,kałęzie itp. :)
Ostatnio zmieniony przez Iga Czw Maj 21, 2009 08:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 08:19   

otóż ja napisałem, że nasze rodzime owoce preferuję i te staram się głównie jeść - w sezonie
życie w 100% paleo jest z oczywistych względów niemożliwe, czego nigdy nie ukrywałem
co nie zmienia faktu, że można z korzyścią dla siebie zaadaptować wiele elementów tego życia
co do awokado - po pierwsze nie kupowałem tego pod Halą, ani w Hali, lecz zupełnie gdzie indziej ;)
poza tym awokado jadłem zimą i już ładnych parę miesięcy nie miałem z nim styczności ;)
daktyle, ale świeże, pierwszosortowe kupuję od czasu do czasu od Araba i spożywam je ostatnio dość sporadycznie
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Czw Maj 21, 2009 09:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Czw Maj 21, 2009 08:31   

A ja bardzo rzadko kupuję owoce :) -szczerze mówiąc,to nie pamiętam ,kiedy ostatnio kupiłam jakiś owoc . Jadam te z działki -nie pryskane,nie nabłyszczane,albo te z lasu-są znakomite,pyszne -nie zamieniłabym ich na żadne awokado,czy daktyle :)
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 09:48   

Iga napisał/a:
Jadam te z dzialki -nie pryskane,nie nablyszczane....

grass-fed, pastured?
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 10:06   

Hannibal napisał/a:

co do awokado - po pierwsze nie kupowałem tego pod Halą, ani w Hali, lecz zupełnie gdzie indziej ;)
poza tym awokado jadłem zimą i już ładnych parę miesięcy nie miałem z nim styczności ;)
daktyle, ale świeże, pierwszosortowe kupuję od czasu do czasu od Araba i spożywam je ostatnio dość sporadycznie


co do awokado jako myśliwy z grupą krwi 0 muszę powiedzieć, że na dzien dzisiejszy jest dla mnie niejadalne, podobnie jak pomarańcze :razz:
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 10:09   

Waldek B napisał/a:
co do awokado jako myśliwy z grupą krwi 0 muszę powiedzieć, że na dzien dzisiejszy jest dla mnie niejadalne, podobnie jak pomarańcze :razz:

jadłem jakiś miesiąc temu i mi nie podeszło, więc może i dla mnie też stało się niejadalne :-?
zobaczymy na przyszła zimę :]
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 10:19   

Ja tez dawno nie jadlem awokado. Chyba w tym rroku jeszcze nie jadlem. No moze w styczniu jesli juz, ale potem to na pewno nie...
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Czw Maj 21, 2009 10:31   

O właśnie :) Czyli ewoluujecie w dobrym kierunku :) :hihi:
Tylko patrzeć jak Hannibal na swojej posiadłości obok maku zasadzi krzaki tarniny :hihi:
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 10:39   

Iga napisał/a:
Tylko patrzeć jak Hannibal na swojej posiadłości obok maku zasadzi krzaki tarniny :hihi:

krzaki tarniny? dobry pomysł, zwłaszcza, że jej owoce zawierają amigdalinę (wit. b17)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Czw Maj 21, 2009 10:43   

Ja już dawno nie jadłam "tarek" (owoców tarniny) ,bo nie mam do nich dostępu,nie wiem gdzie rosną w moim otoczeniu,ale jak byłam mała,to jadłam je z apetytem :)
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 10:47   

piszą, że świeże są mocno cierpkie, a po zamrożeniu robią się słodsze - ciekawe
sprawdzę kiedy toto się sadzi i w tym roku parę krzaków sobie sprezentuję :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Czw Maj 21, 2009 10:49   

Hannibal napisał/a:
piszą, że świeże są mocno cierpkie, a po zamrożeniu robią się słodsze - ciekawe
sprawdzę kiedy toto się sadzi i w tym roku parę krzaków sobie sprezentuję :)

Naprawdę bardzo gorąco polecam te owoce .Jak już pisałam,ja je uwielbiałam właśnie dlatego,że one były cierpkie i kwaśne :)
Suszone też jadłam,ale to już nie było to samo :) -przynajmniej dla mnie, jako dziecka :)
U Ciebie na tej posiadlości te krzaki miałyby jak w raju :)
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 10:56   

Iga napisał/a:
Naprawdę bardzo gorąco polecam te owoce .Jak już pisałam,ja je uwielbiałam właśnie dlatego,że one były cierpkie i kwaśne :)

czyli idealne dla myśliwych-scavengerów 8-)
słodkie zostawiamy żelko-żercom ;)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
aukuba


Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 95
Skąd: Kotlina Kłodzka
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 19:49   

Jeśli o roślinach, to się wtrącę.

Można suszyć owoce jagód - świeże albo te w wecku zasypane cukrem - działają rozwalniająco, te suszone idealne na dolegliwości żołądkowe i wstrzymują to co nas gna niekiedy "na tron".
Na pewno jagodowe można mrozić, więc na zimę jak znalazł.

Owoce tarniny - dzięki nazwie tego krzewu nadano nazwę miastu Tarnów. Tam są całe połacie tarniny. Słodycz zdobywają dzięki mrożeniu, najlepiej naturalnemu. Trzeba mocno się zwijać, bo konkurencja w ptakach. Super jest nalewka tarninowa. Tarki świeże są cierpkie i kwaśne, ale pyszne (och, jak buzię wykręca czasami...).
Krzewy tarniny podobnie jak śliwki mirabelki są świetnym materiałem na żywopłoty. Jeśli formowane to nie będą owocować. Tak czy tak - przeszkoda nie do przebycia przez wszelką zwierzynę.
Kalina - gorycz nawet po przemrożeniu. Ma właściwości bakteriobójcze, pyszna z syropu po zasypaniu cukrem i odstawieniu. W innej formie nie znam jej przechowywania.
Awokado - mam na nie okresowy apetyt - teraz zajadam się awokado pokrojone w kostkę, skropione cytryną i do tego duża ilość natki pietruszki. Nie powiem - do śledzi też pyszne.
Po przymrozkach można jeść jarzębinę - dżemik jarzębinowy.
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Czw Maj 21, 2009 19:56   

aukuba napisał/a:

Owoce tarniny - dzięki nazwie tego krzewu nadano nazwę miastu Tarnów. Tam są całe połacie tarniny. Słodycz zdobywają dzięki mrożeniu, najlepiej naturalnemu. Trzeba mocno się zwijać, bo konkurencja w ptakach. Super jest nalewka tarninowa. Tarki świeże są cierpkie i kwaśne, ale pyszne (och, jak buzię wykręca czasami...).
.

Jak to miło,ze ktoś jeszcze zna tutaj oprócz mnie smak "tarek" i kaliny :) )))
 
     
aukuba


Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 95
Skąd: Kotlina Kłodzka
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 20:15   

Oj tak, zajadałam się tarkami, szkoda że w okolice Tarnowa mam tak daleko. Szczęściem tu, u nas, też tarnina rośnie - ale jak pisałam - ptasia konkurencja.

Robię nalewki i w tym roku chciałabym nastawić właśnie z tarek, pyszota. Nie powiem jaka pyszna z owoców dzikiej róży :) a z owoców głogu albo... jarzębiaczek... mniam :)
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Czw Maj 21, 2009 20:19   

O jejku :)
Aż mi ślinka leci na samą myśl :)
Lubiłam też kalinę w postaci takich (nie wiem jak to nazwać) "przecierów" -dodawałam do wody lub herbaty -zimą ,żeby się rozgrzać było jak znalazł :)
PS.Tutaj gdzie mieszkam (na Sląsku) nie spotkałam jeszcze tarniny,dlatego już jej nie jadłam dosyć długo ,a szkoda .Za to rośnie głóg i jak dojrzeje,to sobie zajadam razem z ptakami :hihi:
 
     
Nelka 

Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 05 Mar 2006
Posty: 247
Skąd: Częstochowa
Wysłany: Pią Maj 22, 2009 12:10   

U nas koło Częstochowy jest dużo tarniny. Zapraszam. Może sama się skuszę na jadzenie?
Nelka
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Maj 26, 2009 12:32   

No i sezon owocowy u mnie zaczęty, jako że są już polskie truskawki nie ze szklarni
poszło przed południem pół kg
smak w porzo - dobrze gasi pragnienie :)
traktuję je jako przegryzkę w ciągu dnia, bo jedzenie ich tuż przed głównym posiłkiem lub tuż po jest złym pomysłem
mam zamiar co dzień coś zjeść i na nich bazować jeśli chodzi o źródło węgli
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
VA 

Dołączyła: 04 Kwi 2009
Posty: 52
Wysłany: Wto Maj 26, 2009 14:33   

Dzisiaj wszamałam pierwsze działkowe truskawki i czereśnie :viva: PYCHA :)
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Maj 26, 2009 14:37   

VA napisał/a:
Dzisiaj wszamałam pierwsze działkowe truskawki i czereśnie :viva: PYCHA :)

na mojej ziemi do owoców to jeszcze daleka droga
czereśnie to będą w lipcu i może się załapię, jeśli ptaki mnie nie uprzedzą ;)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 07:52   

Hannibal napisał/a:
VA napisał/a:
Dzisiaj wszamalam pierwsze dzialkowe truskawki i czeresnie :viva: PYCHA :)

na mojej ziemi do owocow to jeszcze daleka droga
czeresnie to beda w lipcu i moze sie zalapie, jesli ptaki mnie nie uprzedza ;)


Ptaki mozna sieknac z procy, zrobic z nich high meaty - powiesic sloje na galeziach drzewa "ku przestrodze" - i potem zjesc 8)
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 07:56   

Hannibal napisał/a:
No i sezon owocowy u mnie zaczety, jako ze sa juz polskie truskawki nie ze szklarni
poszlo przed poludniem pol kg
smak w porzo - dobrze gasi pragnienie :)
traktuje je jako przegryzke w ciagu dnia, bo jedzenie ich tuz przed glownym posilkiem lub tuz po jest zlym pomyslem
mam zamiar co dzien cos zjesc i na nich bazowac jesli chodzi o zrodlo wegli


Zastanawiam sie, czy opcja z jedzeniem powilku weglowodanego z owocow na czczo jest aby na pewno "teges".
Toan przestrzega przed takim postepowaniem:
http://forum.dr-kwasniews...g70135#msg70135

Ja chyba bede robic raczej tak:
Jeden posilem fat&meat ok 15 (koniec), owoce ok. 18-19, drugi posilek fat&meat miedzy 21.30 a 22. I potem lulu spac.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 08:02   

zenon napisał/a:
Zastanawiam sie, czy opcja z jedzeniem powilku weglowodanego z owocow na czczo jest aby na pewno "teges".
Toan przestrzega przed takim postepowaniem:
http://forum.dr-kwasniews...g70135#msg70135

ale to dotyczy czegoś takiego jak miód czy soki z owoców
owoce mają cukry proste, ale one powoli się wchłaniają
poza tym toan jest dla mnie mało wiarygodną osobą, więc nawet nie chce mi się interpretować jego słów
wg mnie to jest jedyna opcja w przypadku jedzenia jednego parogodzinnego posiłku, jak to jest u mnie
no i to jest chyba najbardziej naturalne, bo w czasach "hunter-gathererów" jedzono sobie różne owoce w ciągu dnia, jeśli się natrafiły, a na sam koniec była mięsno-tłuszczowa biesiada
poza tym owoce takie jak truskawki są świetne do gaszenia pragnienia - znacznie lepsze niż woda (argument Cejrowskiego), więc w ciągu dnia jak znalazł
BTW - myślę, że najlepiej jeść te owoce w paru rzutach rozciągniętych w czasie, a nie na raz, no chyba, że jemy ich tyle ile dla kota (ja celuję bardziej w ok. 1 kg truskawek na dzień)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Śro Maj 27, 2009 08:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 08:07   

Mnie tam pasuje "moja opcja" z 3ma posilkami rozciagnietymi na 7 godzin.
choc nie wykluczam, ze bede robil i tak i tak..
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 08:08   

zenon napisał/a:
Mnie tam pasuje "moja opcja" z 3ma posilkami rozciagnietymi na 7 godzin.
choc nie wykluczam, ze bede robil i tak i tak..

no tak, ale Ty nie byłeś jakoś dłużej na jednym posiłku - z tego co pamiętam to spróbowałeś co najwyżej parę razy
na to potrzeba czasu - co najmniej miesiąca
owoców nie traktuję jako posiłku, lecz jako przegryzkę, tak BTW ;)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 08:30   

Nie mam ambicji jadac jednego posilku.
Jednorazowo raz na jakis czas moge sobie to zafundowac "bez konsekwencji", ale jakbym regularnie tak jadal popsulaby mi sie skora.
Mam wrazliwa skore, nie moge jesc zbyt duzo bialka na jeden rzut.
I tak tolerancja na bialko mi wzrosla dwukrotnie przez ostatnie 2 lata, kiedys musialem jeszcze bardziej na to uwazac.

Oczywiscie ktos moze mi mowic, ze psucie sie skory to detox i ze jest to pozytywna sprawa w gruncie rzeczy, ale ja mimo wszystko dziekuje. Wole oczyszczac sie z godnoscia 8)
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 09:44   

spójrzmy, co zawiera 1 kg truskawek -
54 g strawnych węgli (więc raczej mało)
1,3 g potasu
100 mg magnezu
260 mg wapnia
660 mg wit. C
no i też trochę innych
myślę, że to niezły dodatek

jeszcze znalazłem info o tym, że truskawki zawierają bromelinę - enzym rozkładający białko
do tego jeszcze sporo salicylanów
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 13:22   

Hannibal napisał/a:
poza tym toan jest dla mnie mało wiarygodną osobą, więc nawet nie chce mi się interpretować jego słów)


I tu Hanni, nie pojmuję. Toan jest facetem, który duużo wie w sprawach biochemicznych. A kiedy przegina, to jest to dość widoczne i raczej nie ma związku z żywieniem. A jeśli ma, to iluzorycznie raczej. Toan jest mało wiarygodny w zupełnie innych sprawach.

Tomek
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 13:31   

M i T napisał/a:
I tu Hanni, nie pojmuję. Toan jest facetem, który duużo wie w sprawach biochemicznych. A kiedy przegina, to jest to dość widoczne i raczej nie ma związku z żywieniem. A jeśli ma, to iluzorycznie raczej. Toan jest mało wiarygodny w zupełnie innych sprawach.

ale on pisze różnymi alegoriami, rebusami, więc nie dojdziesz, o co tak naprawdę biega
merytorycznie też się mylił nie raz - chociażby jeśli chodzi o surowe mówiąc, że to tylko dla zwierząt
no ale jeśli Ty mu w tym zakresie wierzysz to ok, nie moja sprawa
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Śro Maj 27, 2009 13:35   

M i T napisał/a:
...Toan jest mało wiarygodny w zupełnie innych sprawach...

A to jest bardzo ciekawe! Co masz na mysli?
.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 13:45   

Psychologię.
Miś, niestety nie rozwinę, bo potem będzie to odebrane jako frontalny atak i złośliwość. Mało tego, przypadkowe osoby mogą stać się wygodnym kanałem "wyrzutowym" :) Po co?

Tomek
 
     
barb

Pomógł: 11 razy
Dołączył: 27 Mar 2009
Posty: 252
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 13:49   

Hannibal napisał/a:
traktuję je jako przegryzkę w ciągu dnia, bo jedzenie ich tuż przed głównym posiłkiem lub tuż po jest złym pomysłem


czemu jest złym pomysłem ?
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Śro Maj 27, 2009 13:53   

M i T napisał/a:
...Psychologię...

To wystarczy, wiem doskonale "co" masz na mysli! 8-)

BTW
Chyba nie masz zludzen co do tego,
ze tylko dwa "fora" sa czytane przez wszystkich
powaznie zainteresowanych zdrowiem i zyciem.

Tak wiec czy napiszesz tu czy tam,
bez roznicy w wielkosci "propagacji"! 8-)
.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 13:56   

barb napisał/a:
Hannibal napisał/a:
traktuję je jako przegryzkę w ciągu dnia, bo jedzenie ich tuż przed głównym posiłkiem lub tuż po jest złym pomysłem

czemu jest złym pomysłem ?

bo mieszanie mięcha i tłuszczu z owocami jest przynajmniej dla mnie nie teges
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Śro Maj 27, 2009 14:11   

Hannibal napisał/a:
...bo mieszanie mięcha i tłuszczu z owocami jest przynajmniej dla mnie nie teges...

Czy masz na mysli postulat "nie mieszaj paliw"?
.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 14:47   

grizzly napisał/a:
Czy masz na mysli postulat "nie mieszaj paliw"? .

nie, nie o to chodzi
chodzi mi o to, że mięcho z owocami gorzej mi się trawią i słabo się komponują smakowo; wyjątkiem są suszone śliwki, które swego czasu podjadałem po mięsnej kolacji
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 14:48   

zenon napisał/a:
Oczywiscie ktos moze mi mowic, ze psucie sie skory to detox i ze jest to pozytywna sprawa w gruncie rzeczy


Wiara w to, że problemy skórne to tylko "detox" jest bardziej bezpieczna niż prawdziwa wiedza na temat czynników wpływających na stan skóry. Bezpieczniej jest uwierzyć, że "tak ma być" i nie szukać przyczyn, a tym bardziej nie próbować poważnie się zająć tymi przyczynami.

Ani "psucie się skóry" ani inne dolegliwości psychosomatyczne nie są "pozytywną sprawą". Są natomiast objawem, swoistym mechanizmem obronnym stosowanym przez umysł by odwrócić naszą uwagę od prawdziwego problemu (czyli od pewnych uczuć i przeżyć), który umysł uznaje za wyjątkowo "niebezpieczny" - bardziej "niebezpieczny" niż problemy skórne, alergiczne, jelitowo-żołądkowe, bólowe czy inne.

Z jednej strony jest to "odwracanie uwagi", a z drugiej - jeśli uważnie się temu przyjrzeć, bez lęku - jest to swoisty "krzyk" ciała, sygnał, czyli zwrócenie uwagi na to, że COŚ jest nie tak. Sprowadzając wszystko tylko do kwestii właściwego "szamania" mocno niedoceniamy rolę własnego umysłu i jego wpływ na stan/rekacje naszego ciała. Problem pozostaje nierozwiązany...

Marishka
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Śro Maj 27, 2009 15:01   

M i T napisał/a:
...Problem pozostaje nierozwiązany...

Ciekawe wnioski mozna wydedukowac, gdy obserwujemy skore
ludzi cierpiacych na tzw."choroby umyslowe". 8-)

A jeszcze ciekawiej zaczyna sie robic gdy przygladamy
sie osobom prymitywnym bo glupim czyli "inteligentnym inaczej"! :hihi:

BTW
Sa takie: jedna czy dwie "foty" w necie,
ale ze wzgledu na "samopoczucie margaryny" nie podam linka! :hihi:
.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Maj 27, 2009 17:15   

M i T napisał/a:
Psychologie.
Mis, niestety nie rozwine, bo potem bedzie to odebrane jako frontalny atak i zlosliwosc. Malo tego, przypadkowe osoby moga stac sie wygodnym kanalem "wyrzutowym" :) Po co?

Tomek


Napisz Grizzly'emu na priv.
A Grizzly niech potem zforwarduje mnie :D
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Maj 29, 2009 16:25   

jakie owoce zawierają najwięcej pestycydów a jakie najmniej - lista
dotyczy to USA, ale może u nas jest podobnie
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Pią Maj 29, 2009 17:47   

WITAJ Hannibal :hug:

tutaj trochę o zagranicznych owocach klasyfikacja ( nieorganicznych ):
http://www.surawka.republika.pl/OZ4.htm

W Polsce po wojnie do lat 60 robiono po kilka oprysków rocznie obecnie w czołowych sadach robi się do 25 oprysków rocznie ( chodzi o jabłonie ).
Dlatego najlepiej mieć swoich "wsiowych dostawców" lub kupować z małych lokalnych sadów chociaż i tam jest różnie - no chyba ,ze używają tylko bio -czosu

tutaj o jakości owoców :
http://www.surawka.republika.pl/O6.htm

dlatego jak ktoś ma możliwość to może kupować organiczne zarówno polskie jak i zagraniczne ( z tym ,ze u nas to dopiero zalążek tematu):
http://www.surawka.republika.pl/OZ3.htm

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Maj 29, 2009 19:33   

krzysztof2 napisał/a:
dlatego jak ktoś ma możliwość to może kupować organiczne zarówno polskie jak i zagraniczne ( z tym ,ze u nas to dopiero zalążek tematu):
http://www.surawka.republika.pl/OZ3.htm

ale nie koniecznie ze znaczkiem - "organic"
Geoff z UK zwracał na to uwagę - "organic" często może być gorszy od produktów z małych gospodarstw, gdzie właścicieli nie stać na taki znaczek
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Pią Maj 29, 2009 20:17   suszone owoce

WITAM :hug:

O ile ktoś ma taka możliwość to dobrze suszyć na słońcu a jak nie to najlepiej kupić polską suszarkę ( były kiedyś takie z Niewiadowa dość tanie i dobre )
Najważniejsze aby posiadała zakres temperatury umożliwiające suszenie owoców , warzyw i grzybów do ok. 43st C ( plus minus ).
Większe i mięsiste owoce w takiej temp. trzeba przed suszeniem po prostu pociąć na mniejsze kawałki .

Z suszami owocowymi jest pewien problem , ponieważ wiele osób po prostu się nimi przejada:
Suszone owoce, przejadanie się i sfermentowana żywność
http://www.surawka.republika.pl/W24.htm

tutaj można poczytać trochę o suszonych owocach i innych:
http://www.surawka.republika.pl/O8.htm
oraz w tym art. :
CZĘŚĆ III AKTYWNOŚĆ WODNA W PRODUKTACH ŻYWNOŚCIOWYCH
http://www.surawka.republika.pl/O6.htm

tutaj rożne modele dehydryzatorów czym niżej to i cenki wyższe :-) chociaż i w Polsce coraz częściej można dostać ciekawe modele :
http://www.juiceland.co.u...ehydrators.html


POZDRAWIAM Z ZIELONE GÓRY :papa:
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Maj 29, 2009 20:21   Re: suszone owoce

krzysztof2 napisał/a:
O ile ktoś ma taka możliwość to dobrze suszyć na słońcu a jak nie to najlepiej kupić polską suszarkę ( były kiedyś takie z Niewiadowa dość tanie i dobre )
Najważniejsze aby posiadała zakres temperatury umożliwiające suszenie owoców , warzyw i grzybów do ok. 43st C ( plus minus ).

ja mam Niewiadowa i są 2 tryby - średni i normalny
zrobiłem wcześniej dość gruntowny wywiad i żaden producent nie jest w stanie udzielić info o tym, jaka tam jest temperatura; chyba najprościej termometr tam położyć i sprawdzić ;)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pią Maj 29, 2009 21:12   

sprawdzales?
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Pią Maj 29, 2009 21:39   

WITAM :*

"Temperatura na drugim zakresie ma dochodzić po pewnym czasie do 40 st. Drugi zakres jest na 300 W" - tak odp. firma ale najlepiej sprawdzić co i jak bo okres produkcji poszczególnych modeli inny.

Zleży też ile jest sit 4,5 lub więcej + i na którym nastąpił pomiar temp. - ( sita można dokupić ).
Często wychodzi na niewiadowskiej tak :na pierwszym zakresie 37,5 stopni C , na drugim 54,5 stopni C . ( pierwsze drugie sito ).

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY. :papa:
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Maj 29, 2009 22:18   

Cytat:
W Polsce po wojnie do lat 60 robiono po kilka oprysków rocznie obecnie w czołowych sadach robi się do 25 oprysków rocznie ( chodzi o jabłonie ).
Dlatego najlepiej mieć swoich "wsiowych dostawców" lub kupować z małych lokalnych sadów chociaż i tam jest różnie


To jest kolejny argument na coś bliżej zero planta w dzisiejszych czasach, może z 20 g wegli dziennie, łyżka miodu, jeden owoc i przyprawy typu imbir, pietruszka. Tak sobie myślę, że zwierzak w miarę naturalnie karmiony jeszcze jakoś zutylizuje i wydali część toksyn środowiskowych, czy nawet antybiotyków, natomiast owoc takiej możliwości już nie ma.

Zostawiam miód, a owoce tylko z własnego sadu na wsi. No może od święta arbuz.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 30, 2009 06:07   

Waldek B napisał/a:
Tak sobie myślę, że zwierzak w miarę naturalnie karmiony jeszcze jakoś zutylizuje i wydali część toksyn środowiskowych, czy nawet antybiotyków, natomiast owoc takiej możliwości już nie ma.

ale nawet naturalnie karmiony ma wokół siebie różne toksyny i kumuluje je głównie w organach i tkance tłuszczowej - tego jednak nie unikniemy
ja wczoraj pod Halą kupiłem łubiankę truskawek to babki, która ma je z własnego zagonka - znam już ją od dawna, bo sprzedaje też regularnie swoje jajka, masło i śmietanę
truskawki ewidentnie się różnią od tych sklepowych - są różniaste, nie identyczne, trochę piasku na sobie.... no i smak oraz konsystencja naprawdę w porzo
będę raczej polegał na takich źródłach
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 30, 2009 11:02   

A kolor, kształt, wielkość? Bo nie wiem czy dobrze dedukuję ale wydaje mnie się, że takie truskawki giganty to na bank GMO albo inne pasione na niewiadomoczym.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 30, 2009 15:29   

Waldek B napisał/a:
A kolor, kształt, wielkość? Bo nie wiem czy dobrze dedukuję ale wydaje mnie się, że takie truskawki giganty to na bank GMO albo inne pasione na niewiadomoczym.

niekoniecznie
na czarnoziemach truskawki potrafią wyrosnąć naprawdę wielgaśne
moja babcia opowiadała, jak kiedyś takie jadła, a nikt wtedy nie planował żadnych GMO - podobno poezja
matka, która wychowała się na wsi, mówiła, że te własne były niesamowicie słodziutkie, więc to trochę lipa, że w tych "nowoczesnych" tyle tego cukru więcej
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 09, 2009 09:17   

wreszcie pojawiły się truskawki, które mają naprawdę porządny smak
chodzi mi o odmianę o nazwie Camarosa - sporawe, twardawe i bardzo smaczne
do dostania w lepszych sklepach
jak przeglądałem w necie to uważana jest ona za jedną z najsmaczniejszych wśród truskawek
są już polskie maliny, ale drogie toto strasznie - poczekam do lipca
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Cze 09, 2009 10:59   

A ja już jadłam sobie i truskawki i pyszne czereśnie- oczywiście wszystko "swoje" i w umiarkowanych ilościach :)
Potem będą poziomki,maliny,porzeczki,wiśnie,agrest,śliwki :)
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 09, 2009 11:08   

Iga napisał/a:
oczywiście wszystko "swoje"

czyli rozumiem sama na kolanach je sadziłaś, sama na kolanach pieliłaś, tak? :D
już nie mówię o zaoraniu i regularnym podlewaniu, jak z nieba nic nie leci
wiesz, ja truskawki też kiedyś miałem swoje i pamiętam ile to było pracy - i tak z resztą na posiadłości jest tyle roboty, że stu chłopa miałoby co robić ;)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Wto Cze 09, 2009 11:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Cze 09, 2009 11:11   

Hannibal napisał/a:
tak? :D

Nie ;-(

Mama mojego Męża ,ale ja doceniam Jej pracę :-D
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 09, 2009 11:14   

Iga napisał/a:
Mama mojego Męża ,ale ja doceniam Jej pracę :-D

nie wątpię, nie wątpię :what:
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Cze 09, 2009 11:18   

Hannibal napisał/a:

nie wątpię, nie wątpię :what:

Śmiej sie,śmiej :->
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Cze 13, 2009 08:00   

pestki moreli
jak jest z tym kwasem cyjanowodorowym? tutaj piszą, żeby nie jeść więcej niż 2 pestki dziennie, a gdzie indziej wyczytałem, że spokojnie można i 10
może Krzysztof będzie coś wiedział :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Sob Cze 13, 2009 10:55   

a co myślicie o takiej sprawie

załóżmy że trochę przesadzimy z owocami i zjemy np. kilo czereśni ( ok 150 g WW ) czy truskawek , czy w danym dniu odpuścić tłuszcze ( nie mieszać paliw ;-) czy odwrotnie "zalać" je tłuszczem ?

przyznam że przy świeżych truskawkach , a szczególnie czereśniach głupieje i tracę umiar czasami .
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Sob Cze 13, 2009 10:58   

Hannibal napisał/a:
pestki moreli
jak jest z tym kwasem cyjanowodorowym? tutaj piszą, żeby nie jeść więcej niż 2 pestki dziennie, a gdzie indziej wyczytałem, że spokojnie można i 10
może Krzysztof będzie coś wiedział :)


Dr.Krebs odkrywca amigdaliny z pestek moreli uzasadniał , że cyjanek jest niegroźny dla zdrowych komórek , zabójczy dla rakowych
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Sob Cze 13, 2009 11:01   

dario_ronin napisał/a:
a co myślicie o takiej sprawie

załóżmy że trochę przesadzimy z owocami i zjemy np. kilo czereśni ( ok 150 g WW ) czy truskawek , czy w danym dniu odpuścić tłuszcze ( nie mieszać paliw ;-) czy odwrotnie "zalać" je tłuszczem ?

przyznam że przy świeżych truskawkach , a szczególnie czereśniach głupieje i tracę umiar czasami .


zalać tłuszczem a po godzinie spalić wysilkiem fizycznym... :-)
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Cze 13, 2009 11:05   

1000 przysiadów, basen a potem sprinty ;-)
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Sob Cze 13, 2009 11:12   

wy to poważnie ?

a co z tym nadmiarem paliwa organizm zrobi ? w energię czy w cholesterol zamieni ?
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Cze 13, 2009 11:29   

nie kombinuj tylko zdaj sie na intuicje. jezeli nie bedziesz mial apetytu na fat to nie szamaj go na sile..

Tak btw to nie dalbym rady tyle zjesc wegli w owocach. Truskawek zjem pol kilo max 3/4, czeresnie sa dla mnie za slodkie..
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Sob Cze 13, 2009 11:39   

dario_ronin napisał/a:
wy to poważnie ?

a co z tym nadmiarem paliwa organizm zrobi ? w energię czy w cholesterol zamieni ?


moim zdaniem nie należy zmieniać czy zmuszać organizm do spalanie węgli gdy jestesmy przestawieni na tłuszcze, lepiej uzupełnić tłuszczem te truskawy :hah: , zresztą gdybyś zjadł nawet ten kg (120 g cukru) to zjadając tyle samo tłuszczu czy troszkę więcej powiedzmy 150 g to i tak % energii uzyskanej z tłuszczu będzie stanowił ok 70 więc nie ma co panikować...po za tym faktycznie dobrze jest po beta-oxydować to wszystko i wówczas marne szanse na zamianę tego smakowitego " koktajlu" :hah: w cholesterol .
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Sob Cze 13, 2009 11:45   

oczywiscie że na siłe nie trzeba wpychać ....fakt że pochłonięcie 1 kg naraz to chyba troche nierealne... :hihi:
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Sob Cze 13, 2009 11:52   

nawet nie czytałam wcześniej co admin napisał na DO na ten sam temat a okazało się ze jestesmy zgodni, najlepiej to spalić, wybiegać... :viva:
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Sob Cze 13, 2009 11:53   

Molka napisał/a:
oczywiscie że na siłe nie trzeba wpychać ....fakt że pochłonięcie 1 kg naraz to chyba troche nierealne... :hihi:


ano w tym problem , ja trochę tracę umiar jak siedzę na drzewie i te piękne , świeże czeresienki widzę , nie ważę ich przecież , ale lekko kg w ciągu dnia mogę niestety .

150ng ww czyli 600kcal aby zachować proporcje LC to musiałbym do 3000 kcal białka i tłuszczu dołożyć , a to dla mnie bardzo dużo .
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Sob Cze 13, 2009 11:53   

Hannibal napisał/a:
Iga napisał/a:
oczywiście wszystko "swoje"

czyli rozumiem sama na kolanach je sadziłaś, sama na kolanach pieliłaś, tak? :D
już nie mówię o zaoraniu i regularnym podlewaniu, jak z nieba nic nie leci
wiesz, ja truskawki też kiedyś miałem swoje i pamiętam ile to było pracy - i tak z resztą na posiadłości jest tyle roboty, że stu chłopa miałoby co robić ;)


chłopie jak masz czas na treningi to jak byś chciał na ogródek czas znajdziesz

ja mam wszystkie warzywa i owoce z własnego ogródka

jak z głową uprawiasz roboty jest niewiele

truskawki posadziłem wyściółkowałem korą i roboty później niema
grządki jak przedrapiesz raz w tygodniu też niewiele wysiłku i czasu potrzebują
nawożenie też mam naturalne i najlepsze, kompostem za darmo
sąsiedzi do mojego kompostownika sami ładują
ale u nich warzywek na działce nie uświadczysz
teraz modne są tylko trawniki i zieleń ozdobna
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Sob Cze 13, 2009 11:57   

dario_ronin napisał/a:
... siedzę na drzewie i te piękne , świeże czeresienki widzę...

Ostatnio tak sobie właśnie stałam na drzewie i jadłam czeresienki :) ,ale kilograma to chyba nie zjadłam :)
Szczęście ,że w tym roku nie ma robaków,w zeszłym roku były.Zanim zorientowaliśmy się,to już każdy sobie pojadł ,później nikt nie chciał tknąć tych czereśni .
Ostatnio zmieniony przez Iga Sob Cze 13, 2009 12:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Sob Cze 13, 2009 12:02   

Iga napisał/a:
dario_ronin napisał/a:
... siedzę na drzewie i te piękne , świeże czeresienki widzę...

Ostatnio tak sobie właśnie stałam na drzewie i jadłam czeresienki :) ,ale kilograma to chyba nie zjadłam :)


Kilogram czereśni to nie tak dużo , łatwo przesadzić , a słodkie są ...

admin DO napisał tylko , że lepiej tyle nie jeść , to rozumiem , ale co z tłuszczem ? ciekawi mnie biochemiczna odpowiedź organizmu na taki zestaw .
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Sob Cze 13, 2009 12:09   

dario_ronin napisał/a:
... a słodkie są ...

Takie najbardziej lubię :) Na działce u mojej Teściowej są dwie odmiany czereśni.Jedna czereśnia ma teraz dojrzałe owoce i te nie są takie słodkie w porównaniu z owocami późniejszej odmiany,które są dla mnie najlepsze :)
Co sobie będę żałowała,przecież nie jadam ich cały rok,a tylko parę razy w sezonie :)
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Sob Cze 13, 2009 15:05   

Z punktu widzenia biochemicznego zjadanie zbyt dużych ilości fruktozy, cukru owocowego jest złe ponieważ....

Problem z fruktozą polega na tym, iż nie podlega ona takim samym mechanizmom regulacyjnym jak glukoza jeśli chodzi o szlak glikolizy, jest znacznie szybciej metabolizowana w watrobie w porównamiu z glukozą , omija ona etap katalizowany przez fosfofruktokinazę podlegajace regulacji glównie poziomem ATP,(jego nadmiar zwalnia te reakcje), , ponieważ fruktoza omija ten etap idąc odzielnym szlakiem metabolicznym prowadzi to w krótkim czasie do powstania większej ilości pirogronianu i acetyloCoA w porównaniu do potrzeb jeśli chodzi o wytwarzanie energii związanej w ATP, czyli nadmiar pirogronianu (poprzez acetyloCoA) który nie zostanie spalony z wytworzeniem ATP, zostanie w watrobie zamieniony na kwasy tłuszczowe ,te następnie zestryfikowane i zapakowane we frakcje VLDL a następnie wysłane w tej formie do surowicy co ma wpływ na wzrost stęzenia trójglicerydów w krwi a to wiaże się ze wzomożoną lipogenezą czyli odkładaniem ich w tkance tłuszczowej oraz wzrostem cholesterolu LDL. Czyli duże spożycie fruktozy może mieć niebagatelny wpływa na rozwój otyłosci i wzrost poziomu cholesterolu.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Sob Cze 13, 2009 15:41   

Czyli lepiej chyba nie zalewać tym tłuszczem syropu cukrowego :hah: bo to jednak większe szkody czyni, rozsadniej pobiegać z samymi czereśniami .... :hihi: :viva:
a najlepiej nie łazić po drzewach to i problemu nie będzie :hah:
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Cze 13, 2009 15:44   

Wiolka, zdecydowanie lepiej pojeść truskawek niż nawpychać się pestkowców. Zresztą, żołądek powie o tym jako pierwszy, potem odezwą się jelita, a na końcu ... woda ze spłuczki :razz:

Tomek
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Sob Cze 13, 2009 16:30   

M i T napisał/a:
Wiolka, zdecydowanie lepiej pojeść truskawek niż nawpychać się pestkowców. Zresztą, żołądek powie o tym jako pierwszy, potem odezwą się jelita, a na końcu ... woda ze spłuczki :razz:

Tomek


Tomku wszystko jest dla ludzi , chodzi o umiar, ja jadam truskawki , lubię tez czereśnie niedługo ich nie będzie więc trzeba korzystać . 10 dag czyli ok 5 sztuk truskaweczek nie wpłynie negatywnie na metabolizm, natomiast 1 kg to już jest problem....ja mam chyba bardzo mały żoładek ponieważ 2, 3 sztuki truskawek juz mnie zatyka... :-)
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Sob Cze 13, 2009 16:31   

Ale się rozpisujecie na temat czeresni i owoców w ogóle.
Przecież nie jadamy tego codziennie,przez cały rok.To tylko w sumie kilka dni w sezonie i tyle,bo przeciez owoce nie kocą się na drzewach non stop.Z resztą,jak Tomek słusznie zauwazył organizm (nasz żołądek,a potem jelita)szybko zareagują na nadmiary.Już lepiej sobie zjeść tych czereśni,truskawek troszkę, niż stresowac się tym -zjeść?a może nie zjeść? itp.itd.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Sob Cze 13, 2009 16:35   

Iga napisał/a:
Ale się rozpisujecie na temat czeresni i owoców w ogóle.
Przecież nie jadamy tego codziennie,przez cały rok.To tylko w sumie kilka dni w sezonie i tyle,bo przeciez owoce nie kocą się na drzewach non stop.Z resztą,jak Tomek słusznie zauwazył organizm (nasz żołądek,a potem jelita)szybko zareagują na nadmiary.Już lepiej sobie zjeść tych czereśni,truskawek troszkę, niż stresowac się tym -zjeść?a może nie zjeść? itp.itd.


Iga a mrożonych owoców nie jadasz? ja kupuję czasem truskawki mrożone w zimie....oczywiście nie za czesto, stawiam na warzywa....jednak widać wyraźnie że fruktoza nie jest najlepsza...
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Sob Cze 13, 2009 16:44   

Molka.Nie kupuję owoców mrożonych.Najbardziej lubię te świeże prosto z drzewa lub krzaka.
Malin trochę mrożę,po to,zeby dzieciom zimą zrobić kompot (wiem ,wiem Zenonie-to nie jest paleo),ale sama jakoś tego nie lubię-mrożonki tracą smak.
Ja pisałam już,że zimą rzadko jadam owoce -tych naszych świeżych nie ma ,a cytrusów specjalnie nie lubię -zawsze czekam na te nasze :)
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Sob Cze 13, 2009 16:45   

Molka napisał/a:
...fruktoza nie jest najlepsza...

A co zrobic jesli sa bardziej szkodliwe skladniki od fruktozy?

Z tego co wiadomo to fruktoza podobnie jak glukoza nie "betonuje" naczyń krwionosnych
tak jak cholesterol "cum bajszpil" ! :shock: :hihi:
.
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Sob Cze 13, 2009 16:55   

Molka napisał/a:
....jednak widać wyraźnie że fruktoza nie jest najlepsza...

Ale i widać ,że nie najgorsza,bo są ludzie ,którzy jedli owoce,jedzą,żyją długie lata w zdrowiu,bez żadnych leków . Jeśli fruktoza miałaby taki zły wplyw na każdy organizm,to tacy ludzie nie mieliby prawa żyć tak długo w zdrowiu,a żyją jednak.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Sob Cze 13, 2009 17:13   

Iga napisał/a:
Molka napisał/a:
....jednak widać wyraźnie że fruktoza nie jest najlepsza...

Ale i widać ,że nie najgorsza,bo są ludzie ,którzy jedli owoce,jedzą,żyją długie lata w zdrowiu,bez żadnych leków . Jeśli fruktoza miałaby taki zły wplyw na każdy organizm,to tacy ludzie nie mieliby prawa żyć tak długo w zdrowiu,a żyją jednak.


Iga pisząc ze fruktoza nie jest najlepsza mialam na myśli dietę wysokotluszczową niskowęglowodanowa, ludzie jedzą owoce ale nie z takimi ilościami tłuszczy, dlatego my musimy być szczególnie ostrożni jesli chodzi o cukry...
brat mojego ojca ma 94 lata, nie widziałam w swoim życiu nikogo takiego co by tak zajadał się cukrem, białym cukrem sacharozą, gdy czasem o nim pomyślę to aż mi się śmiać chce...my tu debatujemy o biochemii, o długowiecznosci...a mój wujek zajada się cukrem i tylko patrzyć jak mu 100tka stuknie..śmieszne prawda? tak ze to wszystko jest baaardzo skomplikowane...
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Sob Cze 13, 2009 17:24   

Molka napisał/a:
... tak ze to wszystko jest baaardzo skomplikowane...

No właśnie Molka.Dlatego kiedy oglądam reklamy ,a w nich namawianie do spożywania margaryny zamiast masła,to nie rzucam sie od razu na margarynę.
Gdy słyszę,że tłuszcze są the best,to nie rzucam się od razu na tłuszcze,kiedy słyszę,że fruktoza jest "be",to nie rzucam tych owoców,bo co "odkrycie",to jakaś inna teoria .
Patrzę na ludzi ,obserwuję.Jeden unika wszystkich złych używek i zachoruje.Drugi zajada się "śmieciami" i żyje długo w zdrowiu .Zatem ,gdzie jest tak naprawdę klucz? Czy ktoś wie?
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 15:14   

dario_ronin napisał/a:
a co myślicie o takiej sprawie
załóżmy że trochę przesadzimy z owocami i zjemy np. kilo czereśni ( ok 150 g WW ) czy truskawek , czy w danym dniu odpuścić tłuszcze ( nie mieszać paliw ;-) czy odwrotnie "zalać" je tłuszczem ?
przyznam że przy świeżych truskawkach , a szczególnie czereśniach głupieje i tracę umiar czasami .

150 g węgli to nadal niedużo węgli dla zdrowej osoby (czyli np. nie-cukrzyka, czy osoby, która nie ma raka, itp.)
kilo truskawek to dla mnie spora ilość i za jednym razem ciężko mi je zjeść, ale w paru "rzutach" to już tak - wychodzi z tego ok. 50 g węgli, więc ciężko nimi "przedawkować" owe węgle
trzeba obserwować swój organizm - jeśli większe ilości owoców Ci służą to je jedz
zjesz przez to pewno trochę mniej mięcha i tłuszczu, ale wszystko będzie spoko
jeśli Ci nie służą to spróbuj z mniejszym ilościami, a jeśli w ogóle to pewno na dany gatunek masz alergię
tak więc to od Ciebie zależy, a nie od tego, czy w tym kilogramie czereśni jest za dużo fruktozy, bo ktoś tak powiedział
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 15:20   

Molka napisał/a:
moim zdaniem nie należy zmieniać czy zmuszać organizm do spalanie węgli gdy jestesmy przestawieni na tłuszcze, lepiej uzupełnić tłuszczem te truskawy :hah: (...)

to jest właśnie typowe ortodoksyjnie-optymalne podejście do sprawy
jak jesteśmy przestawienie na tłuszcze to nie oznacza, że zjadanie węgli jakoś w nadmierny sposób obciąża organizm
oczywiście, jak ktoś przy golonce, żeberkach będzie jadł ryże, kasze, pół bochenka chleba to jasne, że to będzie nie teges
ale 150 g? nawet 200 g może być spoko
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 15:25   

ali napisał/a:
Hannibal napisał/a:
Iga napisał/a:
oczywiście wszystko "swoje"

czyli rozumiem sama na kolanach je sadziłaś, sama na kolanach pieliłaś, tak? :D
już nie mówię o zaoraniu i regularnym podlewaniu, jak z nieba nic nie leci
wiesz, ja truskawki też kiedyś miałem swoje i pamiętam ile to było pracy - i tak z resztą na posiadłości jest tyle roboty, że stu chłopa miałoby co robić ;)

chłopie jak masz czas na treningi to jak byś chciał na ogródek czas znajdziesz

ja mam wszystkie warzywa i owoce z własnego ogródka

jak z głową uprawiasz roboty jest niewiele

truskawki posadziłem wyściółkowałem korą i roboty później niema
grządki jak przedrapiesz raz w tygodniu też niewiele wysiłku i czasu potrzebują
nawożenie też mam naturalne i najlepsze, kompostem za darmo
sąsiedzi do mojego kompostownika sami ładują
ale u nich warzywek na działce nie uświadczysz
teraz modne są tylko trawniki i zieleń ozdobna

Stary, jak trochę czytałeś moje posty to powinieneś wiedzieć, że mam sporą posiadłość (ok. 5 ha) z lasem, łąką, sadami, ogrodem
otóż to implikuje mnóstwo różnorakiej roboty - jak zrobisz jedno to nie zrobisz drugiego, więc robisz to co jest najważniejsze
poza tym ani ja ani mój ojciec nie jesteśmy tam na co dzień, tylko w weekendy i jakieś wolne dni
posadziliśmy niemało drzewek owocowych, jagodowych krzewów, dbamy o nie; poza tym dbamy też o te starsze - i to wystarcza jeśli chodzi o tej obszar działalności
jakieś pytania?
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 15:29   

Molka napisał/a:
Z punktu widzenia biochemicznego zjadanie zbyt dużych ilości fruktozy, cukru owocowego jest złe ponieważ....

to jeszcze powiedz jakie konkretnie ilości są za duże
znów przypominam, że nie chodzi mi o chore osoby, jak cukrzycy
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 15:32   

Iga napisał/a:
Ale się rozpisujecie na temat czeresni i owoców w ogóle.
Przecież nie jadamy tego codziennie,przez cały rok.To tylko w sumie kilka dni w sezonie i tyle,bo przeciez owoce nie kocą się na drzewach non stop.Z resztą,jak Tomek słusznie zauwazył organizm (nasz żołądek,a potem jelita)szybko zareagują na nadmiary.Już lepiej sobie zjeść tych czereśni,truskawek troszkę, niż stresowac się tym -zjeść?a może nie zjeść? itp.itd.

otóż to - jak kilogram czereśni będzie nam szkodził to po prostu jedzmy mniej, a jak będzie dla nas spoko to je jedzmy, wsłuchując się w organizm
ja sobie jem tyle, na ile mam ochoty :)
Iga napisał/a:
Ale i widać ,że nie najgorsza,bo są ludzie ,którzy jedli owoce,jedzą,żyją długie lata w zdrowiu,bez żadnych leków . Jeśli fruktoza miałaby taki zły wplyw na każdy organizm,to tacy ludzie nie mieliby prawa żyć tak długo w zdrowiu,a żyją jednak.

fruktozy jest mnóstwo w miodzie i owocach, a są to przecież główne źródła węgli dla ludzi przez miliony lat, więc wniosek jest oczywisty
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 16:26   

Hani , ja wiem że 150 g ww to nawet się mieści w granicach LC , mnie chodziło o to , czy w danym dniu odpuścić tłuszcze , czy właśnie dołożyć do proporcji ?

załóżmy że robię koktajl z truskawek i kremówki , kilo truskawek i 600 g śmietany i piję do oporu i co wtedy , jest OK . Jak zjem w ciągu całego dnia 1 kg czeresni , włączać tłuszcze czy ograniczyć do minimum ? o to mi chodziło Dar
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 16:37   

no to jak odpuścisz tłuszcze to skąd Ty będziesz czerpać kalorie? z chudego mięsa? :-o
załóżmy, że śmietana Ci nie szkodzi to taki koktajl jest ok, choć ja preferuję same truskawki na czczo (bez żadnego dodatku)
jak bym miał zjeść kilo czereśni to zjadłbym je jako przegryzkę w ciągu dnia, a na koniec mój standardowy biesiadny posiłek białkowo-tłuszczowy
bez sensu starasz się komplikować to całe żywienie :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:00   

Hannibal napisał/a:
Molka napisał/a:
moim zdaniem nie należy zmieniać czy zmuszać organizm do spalanie węgli gdy jestesmy przestawieni na tłuszcze, lepiej uzupełnić tłuszczem te truskawy :hah: (...)

to jest właśnie typowe ortodoksyjnie-optymalne podejście do sprawy
jak jesteśmy przestawienie na tłuszcze to nie oznacza, że zjadanie węgli jakoś w nadmierny sposób obciąża organizm
oczywiście, jak ktoś przy golonce, żeberkach będzie jadł ryże, kasze, pół bochenka chleba to jasne, że to będzie nie teges
ale 150 g? nawet 200 g może być spoko


kochani hani :-)
właśnie po przemyśleniu zweryfikowałam ten pogląd, jak masz możliwość to wykasuj tego mojego niezbyt fortunnego posta...
dyskutowaliśmy na temat cukru fruktozowego a to już inna bajka jeśli chodzi o spożycie tegoż cukru w postaci 1 kg czereśni w krótkim czasie....natomiast węglowodany nawet w dawce 120 g inne niż fruktoza dostosowane do potrzeb rozłożone w jakiś sensowny sposób w ciagu 12 godzin odpowiednio zbilansowane z białkiem i tłuszczem będą metabolizować się inaczej...

faktycznie zalanie takiej ilosci fruktozy np tłuszczem śmietanowym w dawce 200 g nie wróży najlepiej, to już chyba lepiej pobiegać czy poruszać się w jakiś inny sposób i spalić tą fruktozę do pewnego poziomu zanim zdecydujemy się na tłuszcze...

a najlepiej nie zjadać takich ilości co by nie musieć główkować...
Ostatnio zmieniony przez Molka Pon Cze 15, 2009 17:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:14   

tyle, że ja nadal się z tym nie zgadzam, bo to myślenie nijak pasuje do natury :)
otóż ja pisałem o jedzeniu owoców jako przegryzki w ciągu dnia, bez żadnego dodatku - jemy wg apetytu, a nie z kalkulatorem wyliczając na wykresie, kiedy ilość fruktozy sięgnie jakiegoś zenitu....
śmietany w ogóle nie polecam, więc zmieszanie jej z truskawkami jest wg mnie nie teges, choć może pewnym osobom to służy; nie wnikam w to
napisałaś coś o spożyciu 1 kg cukru w krótkim czasie? a to apropos czego? :-?
1 kg czereśni to ok. 130 g strawnych węgli
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:22   

Hannibal napisał/a:
tyle, że ja nadal się z tym nie zgadzam, bo to myślenie nijak pasuje do natury :)
otóż ja pisałem o jedzeniu owoców jako przegryzki w ciągu dnia, bez żadnego dodatku - jemy wg apetytu, a nie z kalkulatorem wyliczając na wykresie, kiedy ilość fruktozy sięgnie jakiegoś zenitu....
śmietany w ogóle nie polecam, więc zmieszanie jej z truskawkami jest wg mnie nie teges, choć może pewnym osobom to służy; nie wnikam w to
napisałaś coś o spożyciu 1 kg cukru w krótkim czasie? a to apropos czego? :-?
1 kg czereśni to ok. 130 g strawnych węgli


sorry :-D ja to po prostu muszę poprawić chodziło mi o 1 kg czereśni, oczywiście ze owoce jako przegryzka nie są złe, zastanawiałam się głośno czy warto opychać się taką ilością fruktozy w krótkim czasie przy żywieniu wysokotłuszczowym i wyszło iż z punktu widzenia biochemicznego nie jest to najlepszy pomysł...
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:25   

Molka napisał/a:
sorry :-D ja to po prostu muszę poprawić chodziło mi o 1 kg czereśni, oczywiście ze owoce jako przegryzka nie są złe, zastanawiałam się głośno czy warto opychać się taką ilością fruktozy w krótkim czasie przy żywieniu wysokotłuszczowym i wyszło iż z punktu widzenia biochemicznego nie jest to najlepszy pomysł...

zaraz, zaraz.... to Ty cały czas wszystko odnosisz do żywienia optymalnego, tak? jeśli tak to ja tu nie będę zabierał głosu
mi chodziło o żywienie rawpaleo, gdzie nie ma sztywnych proporcji między B, T i W, gdzie wszystko jest swej naturalnej nieprzetworzonej formie :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:28   

Hannibal napisał/a:
no to jak odpuścisz tłuszcze to skąd Ty będziesz czerpać kalorie? z chudego mięsa? :-o
załóżmy, że śmietana Ci nie szkodzi to taki koktajl jest ok, choć ja preferuję same truskawki na czczo (bez żadnego dodatku)
jak bym miał zjeść kilo czereśni to zjadłbym je jako przegryzkę w ciągu dnia, a na koniec mój standardowy biesiadny posiłek białkowo-tłuszczowy
bez sensu starasz się komplikować to całe żywienie :)


Admin forum DO/ŻO napisał w temacie przedawkowania WW i tłuszczu

"To zależy co chcemy z tych węglowodanów uzyskać. A wybór jest dość spory i możliwości pokierowania genami też.
Jak poje się tłuszczu po przecukrzeniu (przepiciu alkoholem - czytaj: octanem), to węglowodany najpewniej zamienią się albo w tłuszcz zapasowy, albo w cholesterol. Ale nie powinno się przejadać węglowodanami, szczególnie w jednorazowej dawce."

i to wydaje się zasadne
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:30   

Hannibal napisał/a:
Molka napisał/a:
sorry :-D ja to po prostu muszę poprawić chodziło mi o 1 kg czereśni, oczywiście ze owoce jako przegryzka nie są złe, zastanawiałam się głośno czy warto opychać się taką ilością fruktozy w krótkim czasie przy żywieniu wysokotłuszczowym i wyszło iż z punktu widzenia biochemicznego nie jest to najlepszy pomysł...

zaraz, zaraz.... to Ty cały czas wszystko odnosisz do żywienia optymalnego, tak? jeśli tak to ja tu nie będę zabierał głosu
mi chodziło o żywienie rawpaleo, gdzie nie ma sztywnych proporcji między B, T i W, gdzie wszystko jest swej naturalnej nieprzetworzonej formie :)


hani :-D przecież wiesz że ja nie jest rawpaleo i w tym temacie nie śmiałabym głosu zabierać mając świadomość obecności takich weteranów jak chociażby Ty....a na temat tej nieszczęsnej fruktozy gadaliśmy w kontekście postu wysłanego przez DarioRonin...on chyba optymalny jest....
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:30   

Hannibal napisał/a:
no to jak odpuścisz tłuszcze to skąd Ty będziesz czerpać kalorie?


myślę że z zapasów tłuszczyku , czy może sie mylę ?
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:32   

Molka napisał/a:
DarioRonin...on chyba optymalny jest....


Molka , nie czuję się optymalny , ja szukam tu i tam co dla mnie najlepsze
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:35   

po za tym przecież tu nie chodzi o to żeby po spozyciu tych nieszczęsnych czereśni głodowac tydzień, ja to widzę tak iż pobiegać, spalić a na wieczór jeść tak jak wiara nakazuje :hah: żartuje , tak jak zwykle czyli optymalnie...
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:35   

dario_ronin napisał/a:
i to wydaje się zasadne

no to jeśli to wydaje Ci się zasadne to rób tak, jak tamten admin radzi
ja takich ilości węgli nie uważam za duże i jak będę miał ochotę na kilo czereśni to sobie nie odmówię - moje samopoczucie jest tu wyznacznikiem
jeśli będę się po nich dobrze czuł to ok
jak nie to zjem następnym razem mniejszą ilośćl
that's it
zero komplikacji
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:37   

dario_ronin napisał/a:
Hannibal napisał/a:
no to jak odpuścisz tłuszcze to skąd Ty będziesz czerpać kalorie?
myślę że z zapasów tłuszczyku , czy może sie mylę ?

nie no, ok, można w ogóle zrobić sobie głodówkę jednodniową, czego jestem akurat zwolennikiem; można zjeść sobie tylko te owoce i niczego innego i też będzie ok
ja pisałem jak to ma się do low-carb, gdzie głównym paliwem jest tłuszcz
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:37   

dario_ronin napisał/a:
Molka napisał/a:
DarioRonin...on chyba optymalny jest....


Molka , nie czuję się optymalny , ja szukam tu i tam co dla mnie najlepsze


ło czyli na dzień dzisiejszy odżywiasz się standardowo? to skad to pytanie co zrobić z tym 1 kg czereśni?
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:39   

Molka napisał/a:
po za tym przecież tu nie chodzi o to żeby po spozyciu tych nieszczęsnych czereśni głodowac tydzień, ja to widzę tak iż pobiegać, spalić a na wieczór jeść tak jak wiara nakazuje :hah: żartuje , tak jak zwykle czyli optymalnie...

ano widzisz - to zależy od danej osoby, jakie ma problemy
ja nie muszę w ogóle spalać tłuszczu, mogę leżeć tygodniami a i tak będę miał kaloryfer - genetyka, rawpaleo i tak mam :-D
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:41   

dario_ronin :hah: my sie tu "pocimy" , "wychodzimy z siebie" co z tym koszem czereśni począć aby "dobrze Ci zrobić" :hah: a Ty? szukasz...no i dobrze szukaj, kto szuka ten znajdzie...
Ostatnio zmieniony przez Molka Pon Cze 15, 2009 17:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:43   

Hannibal napisał/a:
Molka napisał/a:
po za tym przecież tu nie chodzi o to żeby po spozyciu tych nieszczęsnych czereśni głodowac tydzień, ja to widzę tak iż pobiegać, spalić a na wieczór jeść tak jak wiara nakazuje :hah: żartuje , tak jak zwykle czyli optymalnie...

ano widzisz - to zależy od danej osoby, jakie ma problemy
ja nie muszę w ogóle spalać tłuszczu, mogę leżeć tygodniami a i tak będę miał kaloryfer - genetyka, rawpaleo i tak mam :-D


"kaloryfer" mówisz hani wow, łał :-D :-P
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:45   

Molka napisał/a:
dario_ronin napisał/a:
Molka napisał/a:
DarioRonin...on chyba optymalny jest....


Molka , nie czuję się optymalny , ja szukam tu i tam co dla mnie najlepsze


ło czyli na dzień dzisiejszy odżywiasz się standardowo? to skad to pytanie co zrobić z tym 1 kg czereśni?


co znaczy standardowo ?

od roku jestem na LC , luźno , białka 40-80 , tłuszczu 80 - 160 , ww od 20 - 100 w porywach niedoskonałości 150 ( owoce )
nie jem mącznych , cukrów prostych prawie wcale

to jest standard ? Dar
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:47   

admina TK cenię za wiedzę biochemiczną , jest lepszy ode mnie :-D ,

nie biorę udziału w żadnych sporach , które forum czy dieta lepsza

interesuje mnie rzetelna wiedza , czysta prawda , to źle ? Dar
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:52   

Darku , standardowo czyli zgodnie z piramidą żywieniową, tak jak przecietny obywatel...

ale widzę że już od roku jesteś na niskich weglach... widzę że taki trochę optymalny jesteś... :hug:
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:52   

Molka napisał/a:


Pomogła: 1 raz
Wiek: 39
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 164

Wysłany: Dzisiaj 17:41
dario_ronin :hah: my sie tu "pocimy" , "wychodzimy z siebie" co z tym koszem czereśni począć aby "dobrze Ci zrobić"


no i za to wam dziękuję , a czereśnie sie kończą niedługo i spokój , bo inne owoce mnie już tak nie kuszą :oops:
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:54   

dario_ronin napisał/a:
admina TK cenię za wiedzę biochemiczną , jest lepszy ode mnie :-D ,

nie biorę udziału w żadnych sporach , które forum czy dieta lepsza

interesuje mnie rzetelna wiedza , czysta prawda , to źle ? Dar


darek kumasz coś z biochemii? jeśli tak to podyskutujemy...
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:55   

Molka napisał/a:
widzę że taki trochę optymalny jesteś...


staram się , nie tylko w żywieniu ;-)
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:56   

dario_ronin napisał/a:
admina TK cenię za wiedzę biochemiczną , jest lepszy ode mnie :-D ,

nie biorę udziału w żadnych sporach , które forum czy dieta lepsza

interesuje mnie rzetelna wiedza , czysta prawda , to źle ? Dar

to bardzo dobrze
ale nadal nie widzę dowodu, że 1 kg czereśni ma Ci nie służyć
nie napisałeś w ogóle o swoim samopoczuciu po ich zjedzeniu? było dobre? jak się czułeś na żołądku? czy przez nie przytyłeś?
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:56   

Darku dziękuje za ten milutki geścik... :hug:
Ostatnio zmieniony przez Molka Pon Cze 15, 2009 17:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:57   

z biochemią dopiero zaczynam , niestety , dlatego szukam wszędzie , czytam , pytam ...
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 17:57   

dario_ronin napisał/a:
no i za to wam dziękuję , a czereśnie sie kończą niedługo i spokój , bo inne owoce mnie już tak nie kuszą :oops:

czereśnie mają się kończyć? :-o
toż to w lipcu jest ich sporo - u mnie na posiadłości dopiero wtedy są
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 18:03   

Hannibal napisał/a:
ale nadal nie widzę dowodu, że 1 kg czereśni ma Ci nie służyć


Hani , już pisałem , nie mówię że kilo czereśni szkodzi , tylko czy jeść tłusto w tym dniu ? w tym problem miałem :-) . Tak rozumiem niemieszanie paliw , albo ww albo tłuszcz w danym dniu w dużych ilościach , poza tym fruktoza mało energii daje a w tłuszcz się zamienia , czy tak ? jak nie dołoże tłuszczu mam szansę na spalanie własnego , jak dołożę zamienię nadwyżki w tłuszcz lub cholesterol , czy tak ? stąd moje dociekania ...
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 18:04   

Hannibal napisał/a:
dario_ronin napisał/a:
admina TK cenię za wiedzę biochemiczną , jest lepszy ode mnie :-D ,

nie biorę udziału w żadnych sporach , które forum czy dieta lepsza

interesuje mnie rzetelna wiedza , czysta prawda , to źle ? Dar

to bardzo dobrze
ale nadal nie widzę dowodu, że 1 kg czereśni ma Ci nie służyć
nie napisałeś w ogóle o swoim samopoczuciu po ich zjedzeniu? było dobre? jak się czułeś na żołądku? czy przez nie przytyłeś?


hani czytaleś co pisałam jesli chodzi o biochemie w tym temacie? chodzi o to że Darek niewątpliwie przeżyłby te czereśnie z tłuszczem, ale tu chodzi o myślenie dalekosiężne, efekty oddalone w czasie, gdyby pozwalał sobie na takie eksperymenty częściej miażdżyca, stłuszczenia tego i owego itd itd,"miał by jak w banku" nie mówiąc o "sławetnym wieku trumny"
:-(
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 18:05   

Hannibal napisał/a:
dario_ronin napisał/a:
no i za to wam dziękuję , a czereśnie sie kończą niedługo i spokój , bo inne owoce mnie już tak nie kuszą :oops:

czereśnie mają się kończyć? :-o
toż to w lipcu jest ich sporo - u mnie na posiadłości dopiero wtedy są


u mojego brata się kończą , a u niego jadam najwięcej , bo za darmo są :-D , dlatego ...
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 18:08   

Molka napisał/a:
Hannibal napisał/a:
dario_ronin napisał/a:
admina TK cenię za wiedzę biochemiczną , jest lepszy ode mnie :-D ,

nie biorę udziału w żadnych sporach , które forum czy dieta lepsza

interesuje mnie rzetelna wiedza , czysta prawda , to źle ? Dar

to bardzo dobrze
ale nadal nie widzę dowodu, że 1 kg czereśni ma Ci nie służyć
nie napisałeś w ogóle o swoim samopoczuciu po ich zjedzeniu? było dobre? jak się czułeś na żołądku? czy przez nie przytyłeś?


hani czytaleś co pisałam jesli chodzi o biochemie w tym temacie? chodzi o to że Darek niewątpliwie przeżyłby te czereśnie z tłuszczem, ale tu chodzi o myślenie dalekosiężne, efekty oddalone w czasie, gdyby pozwalał sobie na takie eksperymenty częściej miażdżyca, stłuszczenia tego i owego itd itd,"miał by jak w banku" nie mówiąc o "sławetnym wieku trumny"
:-(


Molka , i o to chodzi

TK napisał mi , że tydzień takiego jedzonka może pięknie otłuścić watrobę , więc dla mnie żarty się kończą , najmłodszy nie jestem i mam jeszcze dzieci na wychowaniu :-)
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 18:09   

fajnie się z Wami "gada" idę zrobić kawkę
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 18:10   

dario_ronin napisał/a:
fajnie się z Wami "gada" idę zrobić kawkę


no bo my takie fajne som :hah:

nie ma jak dobra kawa, ten aromat wrr
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 18:12   

dario_ronin napisał/a:
Hani , już pisałem , nie mówię że kilo czereśni szkodzi , tylko czy jeść tłusto w tym dniu ? w tym problem miałem :-) . Tak rozumiem niemieszanie paliw , albo ww albo tłuszcz w danym dniu w dużych ilościach , poza tym fruktoza mało energii daje a w tłuszcz się zamienia , czy tak ? jak nie dołoże tłuszczu mam szansę na spalanie własnego , jak dołożę zamienię nadwyżki w tłuszcz lub cholesterol , czy tak ? stąd moje dociekania ...

no to jak Ci nie szkodzi to jedz i obserwuj swój organizm
jedz oprócz tego tyle, ile Twój organizm będzie potrzebował - pewno będzie troszkę mniej białka i tłuszczu
Geoff (ten od rawpaleo) pisał, że w ciepłym sezonie, jak poje sobie więcej owoców to tłuszczu i mięcha potrafi zjeść bardzo niewiele; on w ogóle latem jada mniej tłuszczu, a więcej owoców
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 18:17   

Molka napisał/a:
hani czytaleś co pisałam jesli chodzi o biochemie w tym temacie? chodzi o to że Darek niewątpliwie przeżyłby te czereśnie z tłuszczem, ale tu chodzi o myślenie dalekosiężne, efekty oddalone w czasie, gdyby pozwalał sobie na takie eksperymenty częściej miażdżyca, stłuszczenia tego i owego itd itd,"miał by jak w banku" nie mówiąc o "sławetnym wieku trumny" :-(

tak, czytałem, ale nadal nijak biochemicznie z tego nie wynika, że takie ilości czereśni połączone z low-carbem prowadzą do miażdżycy, czy stłuszczenia wątroby
może na optymalnym żywieniu, przy proporcjach 1:3,5 coś takiego występuje, ale czy w ogóle na low-carb i rawpaleo to bardzo wątpię
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 18:19   

Hannibal napisał/a:
Molka napisał/a:
hani czytaleś co pisałam jesli chodzi o biochemie w tym temacie? chodzi o to że Darek niewątpliwie przeżyłby te czereśnie z tłuszczem, ale tu chodzi o myślenie dalekosiężne, efekty oddalone w czasie, gdyby pozwalał sobie na takie eksperymenty częściej miażdżyca, stłuszczenia tego i owego itd itd,"miał by jak w banku" nie mówiąc o "sławetnym wieku trumny" :-(

tak, czytałem, ale nadal nijak biochemicznie z tego nie wynika, że takie ilości czereśni połączone z low-carbem prowadzą do miażdżycy, czy stłuszczenia wątroby
może na optymalnym żywieniu, przy proporcjach 1:3,5 coś takiego występuje, ale czy w ogóle na low-carb i rawpaleo to bardzo wątpię


hani przeciez Ty też zjadasz nie mało tluszczy, przy takiej ilości fruktozy zjadanej zbyt często myślę że też moglbyś mieć kłopoty... :-(
 
     
monika s. 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 230
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 18:21   

a ja sie przyznam ze odzwyczaiłam sie dosc od owoców i jem obecnie z wegli tylko miód, jadłam w tym roku 1 x truskawki (mało, kilka sztuk) ale czułam sie po nich taka pełna i wydawało mi sie że brzuch mam olbrzymi wiec juz wiecej ich nie jem, mysle ze jak pojawia sie u rodzicow jablka to wtedy cos zjem owocow, kwasne jablka to zawsze byl moj ulubiony owoc :-)
_________________
t i m s z e l
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 18:26   

Molka napisał/a:
hani przeciez Ty też zjadasz nie mało tluszczy, przy takiej ilości fruktozy zjadanej zbyt często myślę że też moglbyś mieć kłopoty... :-(

jem tyle, żeby być najedzonym, a tłuszcz moim głównym paliwem jest, jak dobrze przecież wiesz ;)
ale dobrze, to udowodnij mi, że takie ilości implikują gorszy stan zdrowia
biochemiczne wyjaśnienie znam, ale tam o ilościach nic nie ma; mylę się?
od razu podkreślam, że mimo spożywania tych dużych wg Ciebie ilości fruktozy i glukozy w miodzie i owocach, które moim głównym źródłem węgli są, jestem mocno szczupły i nic mi się na tłuszcz nie zamienia; u zenona jest podobnie
lipidogramu jeszcze nigdy nie robiłem, ale jak zrobię to dam znać to sobie zobaczysz :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 18:38   

lipidogram to jedno , ruch to drugie , jeśli wszystko spalisz jest Ok , ale trochę mniej ruchu , trochę posiedzisz za kółkiem , trochę przy żonie i dzieciach i różnie może być , prawda ?

i kaloryfer zniknie i watroba ucierpi , a potem " wieko trumny " :-D
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 18:46   

spalam wszystko, bo jestem mocno odtłuszczony
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 19:58   

właśnie patrzę to niekorzystne stosunki pomiędzy glukozą a fruktozą (czyli dużo fruktozy w stosunku do glukozy) są w takich owocach jak jabłka czy arbuzy
ale np. w jagodowych, jak chociażby truskawki jest "fifty fifty", czyli ok
jak dociągam do kilograma truskawek to dostarczam po ok. 25 g glukozy i fruktozy, a jest to rozbite na co najmniej 2 razy, pomiędzy którymi jest przerwa; to daje paręnaście gramów fruktozy za jednym posiedzeniem, czyli raczej ilości małe
przyswajanie fruktozy za jednym razem u zdrowych osób wynosi do 50 g
przy czym oprócz ilości kluczowy jest tu owy stosunek glukozy do fruktozy
przy czereśniach fruktoza/glukoza=1,5, więc w sumie niekorzystniej
ale jak zjemy nawet kilo to samej masy czereśni (bez pestek) wyjdzie pewno z 3/4, co da max. 100 g węgli, wśród których będzie ok. 60 g fruktozy i 40 g glukozy
nawet w jednym rzucie to prawie się mieści w normach
no ale ile raz je się większe ilości tych czereśni? raczej jagodowe rulez 8-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 20:45   

Hannibal napisał/a:
Molka napisał/a:
hani przeciez Ty też zjadasz nie mało tluszczy, przy takiej ilości fruktozy zjadanej zbyt często myślę że też moglbyś mieć kłopoty... :-(

jem tyle, żeby być najedzonym, a tłuszcz moim głównym paliwem jest, jak dobrze przecież wiesz ;)
ale dobrze, to udowodnij mi, że takie ilości implikują gorszy stan zdrowia
biochemiczne wyjaśnienie znam, ale tam o ilościach nic nie ma; mylę się?
od razu podkreślam, że mimo spożywania tych dużych wg Ciebie ilości fruktozy i glukozy w miodzie i owocach, które moim głównym źródłem węgli są, jestem mocno szczupły i nic mi się na tłuszcz nie zamienia; u zenona jest podobnie
lipidogramu jeszcze nigdy nie robiłem, ale jak zrobię to dam znać to sobie zobaczysz :)


hani piszesz że o ilościach fruktozy nic nie wspomniałam, aż taki kozak to ja nie jestem :hihi: mogę tylko powołać się na ludzi którzy w tym siedzą, myśle że Tomasz Kwaśniewski wie co mówi siedzi w biochemii cale lata, ja znam mechanizm tego procesu ale dlaczego tak to się kształtuje ilościowo( powyżej 120 g cukrów prostych) ? pewnie jest to ilość powyżej której nadmiar pirogronianu jest na tyle niebezpieczny, iż implikuje takie a nie inne konsekwencje....
jest jeszcze jedna ciekawa rzecz, zbyt duże ilości fruktozy powodują zmniejszenie syntezy ATP(energia)poprzez wiązanie nieorganicznego fosforanu, a ATP hamuje w pewnym stopniu syntezę puryn,( bogate w puryny: watroba, nerki, serca, móżdzki) w zwiazku z powyższym ponieważ tego ATP jest mniej, więcej będziesz miał puryn które zostaną przerobione na kwas moczowy który musi zostać wydalony przez nerki w 70 %(30% przez przewód pokarmowy), co prawda w bardzo dużym stopniu ilość kwasu moczowego w surowicy zależy od wydolności nerek, ale w nie małym również od od ilosci puryn i ich rozpadu do kwasu moczowego, zbyt kwaśny mocz sprzyja wytrącaniu kamieni nerkowych....
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 21:26   

no i tutaj już fruktoza robi się nie teges jak mówi Hani :-?
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 21:40   

dario_ronin napisał/a:
no i tutaj już fruktoza robi się nie teges jak mówi Hani :-?

a ile razy zrobiłeś sobie takie kilowe "czereśniowe przekąski"? pewnie niewiele
a czy zrobiłeś sobie tym radość? czy Twoja psyche na tym nie zyskała? :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 21:47   

masz rację , niewątpliwie radość w życiu jest potrzebna ale ...

kilka lat temu miałem toksycznego szefa , tak mi podnosił poziom stresu , że tylko zjedzenie całej czekolady z orzechami na raz pozwalało mi nie skopać mu tyłka , tylko czy na dłuższą metę dobrze bym na tym wyszedł ?
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 21:50   

dario_ronin napisał/a:
tylko czy na dłuższą metę dobrze bym na tym wyszedł ?

no wiadomo, że nie
ale czereśnie od czekolady różnią się tym, że są przez pewien krótki okres - znikną z drzew i zniknie Twoja chęć na nie ;)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 15, 2009 21:53   

Ciekawe,czy gdyby ci wszyscy ludzie ,którzy jedli owoce całe zycie (nie tylko oczywiście) ,są zdrowi i żyją długo "biliby piane" na temat kilograma zjedzonych czeresni,czy byliby szczęśliwsi i bardziej zdrowsi,czy na odwrót? czyż nie lepiej zjeść tych czereśni,poruszać się troszkę,aniżeli pisać kilka stron w wątku w sumie "niewiadomooczym"? Dlaczego ludzie sobie sami komplikują życie? No litości,przecież te czeresnie nie rosną okrągły rok i nie zjada się ich po kilogramie dziennie przez 365 dni w roku.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pon Cze 15, 2009 21:59   

dario_ronin napisał/a:
kilka lat temu miałem toksycznego szefa , tak mi podnosił poziom stresu , że tylko zjedzenie całej czekolady z orzechami na raz pozwalało mi nie skopać mu tyłka


Zamiast czekolady można było też spróbować np.:

- powiedzieć szefowi spokojnie i stanowczo "nie" (np. jeśli podnosił na Ciebie głos, to mogłeś powiedzieć np. "widzę, że pan się bardzo zdenerwował, wrócimy do tego tematu innym razem" albo "jeśli będzie pan nadal używał takich słów, to będę zmuszony przerwać naszą rozmowę", etc.)
- zmienić pracę
- zrobić sobie improwizowane "voodoo" szefa i się powyżywać:
http://www.toysgiftsgadge...OSS_detai_1.jpg
- klnąć, opowiadać i generalnie dzielić się swoimi uczuciami (wściekłości, bezsilności, frustracji, etc.) z osobą współczującą Tobie i doskonale rozumiejącą Twoją sytuację
- pisać wściekłe listy do szefa i trzymać je w szufladzie w domu

Osobiście zdecydowanie polecam asertywne przeciwstawianie się mobbingowi w pracy, ale do tego trzeba mieć dużo pewności siebie i spokoju. Da się, aczkolwiek nie jest to proste!

Marishka
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 14:44   

Iga napisał/a:
Ciekawe,czy gdyby ci wszyscy ludzie ,którzy jedli owoce całe zycie (nie tylko oczywiście) ,są zdrowi i żyją długo "biliby piane" na temat kilograma zjedzonych czeresni,czy byliby szczęśliwsi i bardziej zdrowsi,czy na odwrót? czyż nie lepiej zjeść tych czereśni,poruszać się troszkę,aniżeli pisać kilka stron w wątku w sumie "niewiadomooczym"? Dlaczego ludzie sobie sami komplikują życie? No litości,przecież te czeresnie nie rosną okrągły rok i nie zjada się ich po kilogramie dziennie przez 365 dni w roku.


Iga spłycasz temat, darek zadał konkretne pytanie, próbowaliśmy odpowiedzieć na nie patrząc na to z różnych punktów , to w jakiś sposób zmobilizowało mnie do poszperania po książkach i to właśnie jest fajne ....ja przynajmniej osobiście przy tym również skorzystałam, poukładałam sobie w głowie pewne fakty...tu nie chodzi o czereśnie....tu chodzi o fruktoze....

cyt.Ciekawe,czy gdyby ci wszyscy ludzie ,którzy jedli owoce całe zycie (nie tylko oczywiście) ,są zdrowi i żyją długo "biliby piane" na temat kilograma zjedzonych czeresni,czy byliby szczęśliwsi i bardziej zdrowsi,czy na odwrót?
Ja również jadłam kiedyś owoce w znaczących ilościach, tylko z tłuszczem było inaczej....

cyt.kilka stron w wątku w sumie"niewiadomooczym"?
Iga bądź bardziej wyrozumiała tak jak ja staram się rozumieć tasiemcowe strony na tematy poruszane przez innych ....jeśli nie jestem zainteresowana nie czytam....
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 15:23   

no ja dzisiaj kupiłem sobie kilo smacznych czereśni, a zjadłem... połowę, bo więcej już nie mogłem
w sumie lepiej mi na żołądku robią niż truskawki (nie czuję się po nich tak pełny), ale kilograma chyba na raz bym nie zjadł
pół kilo to była taka akuratna ilość :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Wto Cze 16, 2009 15:40   

Cytat:
tu nie chodzi o czereśnie....tu chodzi o fruktoze....


i łączenie z tłuszczem !!!

pytanie brzmiało : czy taką ilość owoców "zalewać" tłuszczem , coby było "proporcjonalnie" czy w tym dniu zrezygnować z tłuszczu ? jakie będą konsekwencje jednego i drugiego , i to jest sedno sprawy .

Kto chciał , odpowiadał i ... było miło :-) , kto nie chciał nie był zmuszany

Komu to przeszkadza że ludzie wymieniają poglądy lub wiedzę ;-)
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 15:46   

dario_ronin napisał/a:
Kto chciał , odpowiadał i ... było miło :-) , kto nie chciał nie był zmuszany

ano właśnie
a kto bojaźliwy i nie rozstaje się ze swoim kalkulatorem BTW ten pewno będzie sobie raz za razem odmawiał smacznych owoców ;)
ja wiem, że to nie szkodzi, więc sobie nie odmawiam, jem wg apetytu i jestem happy :viva:
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 16:31   

Hannibal napisał/a:
dario_ronin napisał/a:
Kto chciał , odpowiadał i ... było miło :-) , kto nie chciał nie był zmuszany

ano właśnie
a kto bojaźliwy i nie rozstaje się ze swoim kalkulatorem BTW ten pewno będzie sobie raz za razem odmawiał smacznych owoców ;)
ja wiem, że to nie szkodzi, więc sobie nie odmawiam, jem wg apetytu i jestem happy :viva:


hani kto mówi o odmawianiu sobie owoców, ja odkąd się pojawiły jem je codziennie...zresztą Ty też trzymasz się proporcji tylko troszkę innych niż optymalni prawda? ja nie mówię tu o takich sytuacjach gdzie ktoś pisał iż 40 g białka było ok a 42 juz mu zaszkodziło :hah: to jakaś paranoja jest, a mówię o takim ogólnym zarysie tych proporcji...
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 16:37   

Molka napisał/a:
hani kto mówi o odmawianiu sobie owoców, ja odkąd się pojawiły jem je codziennie...

ale kilograma czereśni już sobie odmówisz? ja sobie ich nie odmawiam i jeśli na taką ilość najdzie mnie ochota to bez żadnych wyrzutów sumienia spałaszuje je sobie :]
Molka napisał/a:
zresztą Ty też trzymasz się proporcji tylko troszkę innych niż optymalni prawda? ja nie mówię tu o takich sytuacjach gdzie ktoś pisał iż 40 g białka było ok a 42 juz mu zaszkodziło :hah: to jakaś paranoja jest, a mówię o takim ogólnym zarysie tych proporcji...

nie trzymam się żadnych proporcji, bo to niezgodne z naturą, nienaturalne, sztuczne, itd.
nie mam cukrzycy typu I, gdzie wg Bernsteina powinienem jeść dziennie ok. 30 g węgli w systemie 6/12/12, a białka i tłuszczu też jakoś tam ustalone
kiedyś tam liczyłem, ale to były początki i trzeba było się jakoś w to żywienie wprowadzić
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 16:56   

Hannibal napisał/a:

ale kilograma czereśni już sobie odmówisz? ja sobie ich nie odmawiam i jeśli na taką ilość najdzie mnie ochota to bez żadnych wyrzutów sumienia spałaszuje je sobie :]


hani wiesz ja nawet nad tym sie nie zastanawiałam ponieważ nie dałabym rady zjeść tyle czereśni na raz, a gdbym nawet mogła to fakt przy zjadaniu większej ilości tłuszczu nie ryzykowałabym, czy to coś złego?

Ty uwazasz że jest ok i dobrze, masz swoją koncepcje której sie trzymasz i dobrze...

Hannibal napisał/a:

nie trzymam się żadnych proporcji, bo to niezgodne z naturą, nienaturalne, sztuczne, itd.
nie mam cukrzycy typu I, gdzie wg Bernsteina powinienem jeść dziennie ok. 30 g węgli w systemie 6/12/12, a białka i tłuszczu też jakoś tam ustalone
kiedyś tam liczyłem, ale to były początki i trzeba było się jakoś w to żywienie wprowadzić


gdybyś nie trzymal się żadnej proporcji to jednego dnia zjadlbyś 300g wegli i 50 g tluszczy a drugiego 300 g tluszczy i 50 g wegli w zależności od ochoty a tak chyba nie robisz, chyba że ja nie mam bladego pojęcia o twoim żywieniu....mi twoje jedzonko kojarzyło się z większą ilością tłuszczy w stosunku do węgli :-) ....
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 17:08   

dario_ronin napisał/a:
Cytat:
tu nie chodzi o czereśnie....tu chodzi o fruktoze....


i łączenie z tłuszczem !!!
Komu to przeszkadza że ludzie wymieniają poglądy lub wiedzę ;-)

:-) zgadzam się, jeśli druga strona nie pomawia, nie oczernia, nie jest chamska uważam że zwracanie uwagi iż "przytruwa" jest niezasadne....forum jest po to by wymieniać poglądy....
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 17:14   

Molka napisał/a:
gdybyś nie trzymal się żadnej proporcji to jednego dnia zjadlbyś 300g wegli i 50 g tluszczy a drugiego 300 g tluszczy i 50 g wegli w zależności od ochoty a tak chyba nie robisz, chyba że ja nie mam bladego pojęcia o twoim żywieniu....mi twoje jedzonko kojarzyło się z większą ilością tłuszczy w stosunku do węgli :-) ....

nie trzymam się w tym sensie, że nie liczę
jak jem to, co jem to naturalnie wychodzi sporo tłuszczu, białka i niedużo węgli - ogólnie rzecz biorąc jest to żywienie wysokotłuszczowe, umiarkowanie białkowe i niskowęglowodanowe
Molka napisał/a:
:-) zgadzam się, jeśli druga strona nie pomawia, nie oczernia, nie jest chamska uważam że zwracanie uwagi iż "przytruwa" jest niezasadne....forum jest po to by wymieniać poglądy....

jak najbardziej, dlatego różnorakie poglądy są mile widziane :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 17:28   

Hannibal napisał/a:

nie trzymam się w tym sensie, że nie liczę
jak jem to, co jem to naturalnie wychodzi sporo tłuszczu, białka i niedużo węgli - that's it


hani a myślisz że ja licze? tak samo jak Ty jem tłusto z mała ilością węgli, białka "rzucę na ruszto" w zależności od ochoty....optymalnym przyklejono"ŁATE" iż jedzą z kalkulatorem w ręce a to g...prawda, kuźwa wszyscy siedzimy w jednym "worze niskowęglowodanowym" i nawzajem próbujemy sobie coś udowadniać, czy to nie jest jakiś absurd? nie pije do Ciebie w tym momencie tylko mówię tak ogólnie... :-)

tak sobie słucham ślicznej pioseneczki :-D kiedy znajdziemy się na zakręcie co z nami będzie, świat rozpędzi się niebezpiecznie, co z nami będzie , nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź, może lepiej gdy nam teraz nic nie powie... :-P
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 17:35   

Molka napisał/a:
hani a myślisz że ja licze? tak samo jak Ty jem tłusto z mała ilością węgli, białka "rzucę na ruszto" w zależności od ochoty....optymalnym przyklejono"ŁATE" iż jedzą z kalkulatorem w ręce a to g...prawda, kuźwa wszyscy siedzimy w jednym "worze niskowęglowodanowym" i nawzajem próbujemy sobie coś udowadniać, czy to nie jest jakiś absurd? nie pije do Ciebie w tym momencie tylko mówię tak ogólnie... :-)

no ale jaka Ty optymalna, jak jesz 2-razy więcej tłuszczu niż białka - amatorka z Ciebie ;)
śmieszy mnie jednak czasem, jak niektórzy pilnują tego białka, żeby się nie przebiałczyć; powyżej 100 g to już dla nich niewyobrażalna ilość
kurcze, ludzie chyba żyją w jakimś kosmicznym świecie, są oderwani od natury - niech się przyjrzą, ile dzikie zwierzęta potrafią zjeść przy jednym posiedzeniu - 10 kg mięsa można nazwać dużą ilością, ale nie marne kilo :faint:
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 17:42   

Hannibal napisał/a:

no ale jaka Ty optymalna, jak jesz 2-razy więcej tłuszczu niż białka - amatorka z Ciebie ;)
śmieszy mnie jednak czasem, jak niektórzy pilnują tego białka, żeby się nie przebiałczyć; powyżej 100 g to już dla nich niewyobrażalna ilość
kurcze, ludzie chyba żyją w jakimś kosmicznym świecie, są oderwani od natury - niech się przyjrzą, ile dzikie zwierzęta potrafią zjeść przy jednym posiedzeniu - 10 kg mięsa można nazwać dużą ilością, ale nie marne kilo :faint:

hani ja na dzień dzisiejszy to nawet nie wiem ile tego tłuszczu jem czy1, 1,5 czy 2 czy 2,5 w stosunku do białka, nie liczę tego, jem tak żeby było dobrze, żeby dobrze się czuć, w zależności od potrzeby ...a to co robią inni mam wiesz gdzie? nie powiem bo musiałbyś odtransportować ten post do kosza... :hah:
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Cze 16, 2009 20:19   

Molka napisał/a:

cyt.kilka stron w wątku w sumie"niewiadomooczym"?
Iga bądź bardziej wyrozumiała tak jak ja staram się rozumieć tasiemcowe strony na tematy poruszane przez innych ....jeśli nie jestem zainteresowana nie czytam....

Masz rację Molka :) Jak ktoś chce,to przecież może sobie pisać o truskawkach,czy czereśniach ile jemu się podoba :)
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Wto Cze 16, 2009 20:25   

Hannibal napisał/a:
śmieszy mnie jednak czasem, jak niektórzy pilnują tego białka, żeby się nie przebiałczyć; powyżej 100 g to już dla nich niewyobrażalna ilość


Hani , nie chcę się wymądrzać , ale myślę , że jest różnica między młodym , zdrowym ,którego organizm duużo zniesie , a schorowanym lub starszym , któremu i nadmiar i niedobór może szkodzić . Ile to dużo ile mało , inna dyskusja . y

wielu przy białku 50 g wzwyż czuje dyskomfort , swędzi skóra , bolą nerki , nawet mocz inaczej pachnie

Byłbym ostrożny , bo każdy jest inny i inne potrzeby ma - to wiemy , prawda ?
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 20:42   

dario_ronin napisał/a:
Hani , nie chcę się wymądrzać , ale myślę , że jest różnica między młodym , zdrowym ,którego organizm duużo zniesie , a schorowanym lub starszym , któremu i nadmiar i niedobór może szkodzić . Ile to dużo ile mało , inna dyskusja . y

ale ja napisałem tylko ogólnie; nie zalecam każdemu jedzenie po parę kilo mięcha, bez przesady ;)
niech każdy je tyle, ile potrzebuje
druga sprawa - ja też mam swoje problemy i moje żywienie jest właśnie takie, żeby je pokonywać
o większej ilości białka i mniejsze tłuszczu nie raz przypominał Pan Witold w kontekście właśnie osób chorych
dario_ronin napisał/a:
wielu przy białku 50 g wzwyż czuje dyskomfort , swędzi skóra , bolą nerki , nawet mocz inaczej pachnie

niech zgadnę - jest to obrobione term. mięso, do tego jakiegoś słabego sortu?
jeśli na surowej dziczyźnie coś takiego nadal by występowało to przyznałbym rację, a tak to może istnieć szereg innych czynników, które wpływają na owy dyskomfort, niekoniecznie sama czysta zmienna "ilość białka w diecie"
chyba metodologicznie dobrze to ująłem ;)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Wto Cze 16, 2009 20:52   

może tak być jak piszesz , ale nie każdy przełknie surową dziczyznę chyba się zgodzisz ?
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 20:56   

dario_ronin napisał/a:
może tak być jak piszesz , ale nie każdy przełknie surową dziczyznę chyba się zgodzisz ?

prawda
a czy każdy przełknie obrobione term. tłuste żeberko, czy golonkę? znam takich, którym w gardle podchodzi jak sobie pomyślą, że mieliby to zjeść :-D
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 21:04   

Hannibal napisał/a:
dario_ronin napisał/a:
może tak być jak piszesz , ale nie każdy przełknie surową dziczyznę chyba się zgodzisz ?

prawda
a czy każdy przełknie obrobione term. tłuste żeberko, czy golonkę? znam takich, którym w gardle podchodzi jak sobie pomyślą, że mieliby to zjeść :-D


zgodze sie z tym że smażone może być ciężkie, ja ostatnio nie smaże, raczej dusze albo po prostu gotuje, żeberka gotuje z jarzynami , z wywaru mam pyszna zupkę....każdy powinien pod siebie dostosować ta całą obrobke kulinarną....
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6840
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 21:12   

jeśli chodzi o golonkę to ja po prostu ją uwielbiam , nawet przez to ze podjadam je częściej moje własne "nabrały rumieńców" :hah:
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pią Cze 19, 2009 17:27   

Som jush jagody.
Kupilem dzisiaj i za jakies pol godzinki wpiernicze ich troche..
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Cze 19, 2009 17:39   

zenon napisał/a:
Som jush jagody.
Kupilem dzisiaj i za jakies pol godzinki wpiernicze ich troche..

pewno od takiej młodej pary spod Hali? bo ja od nich dzisiaj kupiłem
w sumie słodkie to one nie są, ale spoko można zjeść
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pią Cze 19, 2009 19:02   

Tak, od tego samego dilera 8)
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Cze 21, 2009 16:37   

zenon napisał/a:
Tak, od tego samego dilera 8)

ten diler miał jednak marne jagody
myślałem, że teraz takie po prostu są
ale wczoraj na osiedlu kupiłem od takiej babci, co miała niewielkie wiaderko zebranych przez siebie jagód - no i okazało się, że są znacznie smaczniejsze, mniej kwaskowate, a bardziej słodkie
i w ogóle z wyglądu bardziej dorodniejsze
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Nie Cze 21, 2009 16:42   

Ja właśnie na działce zajadam swieże czereśnie,tę drugą późniejszą odmianę :)
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Cze 28, 2009 14:22   

Ja chyba będę mroził, robił przetwory bo tyle tego wyrosło w tym roku, trzy rodzaje porzeczek, śliwki, mirabelki, agrest, poziomki, wiśnie, truskawy, maliny różne gatunki. Wszystko na dziko bez żadnej pracy co roku mam. Samo się robi. 8-)

Ale głupi byłem przez te wszystkie lata, że nie korzystałem tylko jadłem jakieś dziadowskie badziewia sklepowe z lenistwa. :faint:

Jeszcze ul postawię i będzie może miód malinowy czy coś. :viva:
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Cze 28, 2009 14:27   

Waldek, to jeszcze dorzuć kurnik, barany oraz kozy, a będziesz miał na dodatek klientów takich jak ja 8-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Cze 28, 2009 14:55   

a kto wie czy wszystko do tego powoli nie zmierza...
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 30, 2009 14:09   

jeśli chodzi o jagody lub ich amerykańskie krewne - borówki amerykańskie to jak można zabaczyć w tabeli nie zawierają zbyt dużo witamin oraz pierwiastków śladowych
bo też nie taka ich rola jest
są one jednak na pierwszym miejscu (wg różnych badań) jeśli chodzi w właściwości antyoksydacyjne, porównując z innymi owocami czy warzywami
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Lip 10, 2009 17:07   

W najnowszym Newsweeku jest niezły artykuł "Addio, pomidory" o tym, jak przemysłowa uprawa osłabiła potencjał genetyczny owoców.
"Wszystko dlatego, że w związku z dominacją w światowym rolnictwie monokulturowego modelu uprawy roślin ich różnorodność genetyczna się zmniejsza. Dlatego tracą one odporność na choroby oraz szkodniki i stają się bardziej wrażliwe na niekorzystne warunku środowiska."
teraz bez spryskania małych drzewek można na bank się spodziewać, że nie przetrwają - wiem to z własnej praktyki
co innego dzikie odmiany - one doskonale przetrwają przymrozki i jakiekolwiek szkodniki
"Na ratunek tym gatunkom owoców, które jeszcze da się uratować, ruszyli botanicy z całego świata. W dzikich puszczach i kniejach szukają przodków współcześnie uprawianych roślin. Liczą na to, że dzikie odmiany wciąż mają geny odporności, które po przeniesieniu do ginących roślin uprawnych ochronią je przed chorobami."
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Śro Lip 15, 2009 20:20   komercyjne i suszone w / na słońcu - czyli suszki ponownie

WITAM :hug:

np.: weźmy komercyjne figusie ( figi ) :-)

Gdy chodzi o figi to trzeba dodać ,iż komercyjne przechodzą proces zwany FUMIGACJĄ ( fumigation ) czyli stosowanie czynnika chemicznego który w odpowiedniej temperaturze i zastosowaniu jest zabójczy dla szkodników.

W miejsce wycofanego bromku metylu MBR - chodzi o komercyjne figi wykorzystuje się np.: Fosforowodór ( gaz - np.: wydzielany przez pigułki i tabletki QuickPho , które zawierają 56% FOSFORKU GLINU ) .Gaz ten jest związkiem o małym ciężarze cząsteczkowym i niskiej temperaturze wrzenia. Gwałtownie dyfunduje w powietrzu i charakteryzuje się bardzo dobrymi właściwościami przenikania przez różne produkty. WNIKA GŁĘBOKO W PRZECHOWYWANE PRODUKTY, nawet na głębokość 15 m do szczelnie opakowanych towarów. Znalazł więc szerokie zastosowanie w ochronie produktów przed różnymi szkodnikami. - oczywiście procesowi fum. poddawane są zboża , nasiona , suszone warzywa itd. , itp.

tutaj bardzo obszernie o FUMIGACJI:
http://www.pest.pl/index.php?goto=19

W zależności od jakości, rozróżnienia naturalne i przetworzone figi .

Naturalne są figi suszone na słońcu lub z pomocą maszyny z gwintem na sznury lub wiązane w dzwonki. Glukoza, która krystalizuje się i tworzy matową powierzchnia jest naturalnym procesem jaki zachodzi po wysuszeniu owocu (zresztą komercyjne też jemu ulegają figi ).

Przetworzone figi poddane kilku operacji, tj. suszenie, zanurzenie w słonej wodzie lub potraktowaniu "parami leczniczymi" ( steam treatment ), prasowanie i suszenie następnie ponownie są suszone !!! Przechodzą następnie przez płyty i rolki dla nadania im odpowiedniego, atrakcyjnego kształtu i błyszczącego wyglądu . Figi przetwarzane w ten sposób są najbardziej pożądane - jak zwykle konsumenci kierują się wyglądem.

Gdy chodzi o figi to trzeba podkreślić ,iż nawet , komercyjne maja dość wysokie wymagania dotyczące wilgotności i są na poziomie 60 -70 % ( warunki wentylacji ) a podczas transportu wymagana jest odpowiadania temperatura w przedziale 4-20 a optymalna to ok.7st C.

Nawet te komercyjne muszą być miękkie, mieć miły zapach i czym dłużej leżą na półkach twardnieją - na opakowaniu powinno pisać zbiór i rok np.sierpień 2008.
Suszone figi są bardzo wrażliwe na zapach i nie powinny być składowane w pobliżu cebuli i inne warzywa cebulowe, wciągają zapach ich olejków eterycznych co wiąże się , że są silnie higroskopijne a kontakt nawet z odrobiną wody powoduje ,że szybko fermentują cała partii.

Tutaj jest przykładowo kilka zdań jak suszy w naturalny sposób we Włoszech - figi z REGIONU Cosenza, :
http://translate.google.p...%3DleR%26sa%3DN
http://www.actahort.org/m...oknrarnr=798_46

CIEKAWE czy te są dobre KTO JADŁ takie ?

Tutaj znajdziecie o jeszcze innych sposobach konserwacji żywności ( wrażliwi niech nie czytają:
http://www.if.pw.edu.pl/~...itek/naprom.htm
http://www.if.pw.edu.pl/~...itek/metrad.htm
http://www.if.pw.edu.pl/~...sitek/index.htm


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 11:21   

Why do plants make poisonous berries?
ciekawe spojrzenia na rolę owoców
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 09:15   

Jak jeść na surowo żurawinę? W jakiej kompozycji najlepiej smakuje?
tu jest sporawy artykuł o tych owocach - http://whfoods.org/genpag...dspice&dbid=145
z tego, co wyczytałem to najlepiej połączyć żurawinę z jakimiś słodszymi owocami lub miodem
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 09:50   

Mi tam żurawina bez żadnych dodatków smakuje. Słodyczy tu brak, ale ma ona w sobie coś takiego, że z chęcią się ją je.
Znalazłem ciekawy cytat o żywieniu Innuitów z "The Stone Age Diet" (autorzy: WALTER L. VOEGTLIN, M.D., F.A.C.P.) -

"pp. 121-123: <<The Alaska Eskimos and those living adjacent to the sea have access to large marine animals, such as the seal and walrus, as well as to fish, game birds, caribou, and moose. Their economy differs from those preceding in that they have an abundance of fats and oils to the point where they are used freely for heat and light as well as for food. The Eskimo considers anything from the vegetable kingdom as a substitute for food, to be eaten only to avoid starvation. [23 LIVING OFF THE COUNTRY Angier, Bradford, The Stackpole Company, Harrisburg, Penn.-1956] Mr. John Simpson, Surgeon, R.N., wintered with the Point Barrow Eskimos in 1854. [7 CANCER: DISEASE OF CIVILIZATION? Stefansson, Vilhjalmur Hill and Wang, New York-1960] His is one of the earliest descriptions of the Eskimo diet, noting that they avoided all vegetable foods and salt, living on fat and lean meat, which was either raw or undercooked. These folk were robust, muscular, and active, inclining to spareness, rather than corpulence, although their round faces and thick clothing gave the impression of being overweight. Anthropologist John Murdoch [7] observed these people about 1880 and confirmed the absence of vegetable materials in the diet, except during periods of famine. About 1896 J. H. Romig, M.D. [7], observed the Bering Sea Eskimos and found them living as they had for many centuries. He describes an Eskimo meal being served to the husbands, fathers and sons by the women. The food, cooked mostly by boiling, consisted of game and fish, dried smoked salmon and other dried fish, seal, and fish oils. When cooked the meat was rather rare; during the winter much frozen meat and fish was consumed raw. The only plant substance mentioned by Dr. Romig was cranberries, which were saved for special occasions, mixed with seal meat and tallow and eaten with snow. ...."
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 10:07   

Hannibal napisał/a:
Jak jeść na surowo żurawinę? W jakiej kompozycji najlepiej smakuje?
tu jest sporawy artykuł o tych owocach - http://whfoods.org/genpag...dspice&dbid=145
z tego, co wyczytałem to najlepiej połączyć żurawinę z jakimiś słodszymi owocami lub miodem


Ja ususzyłem i zakonserwowałem w miodzie. Wyszedł z tego jakiś kolejny "cymes" :-P
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 10:10   

Waldek B napisał/a:
Ja ususzyłem i zakonserwowałem w miodzie. Wyszedł z tego jakiś kolejny "cymes" :-P

z tego, co czytałem to żurawina jest już sama w sobie dobrze zakonserwowana i trzymać można ją w lodówce z pół roku
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 10:12   

A z maliną moroszką ktoś się tu spotkał? Po ang. to cloudberry i występuje głównie w Arktycznej Kanadzie (doceniane oczywiście przez Innuitów)
W Polsce jest ona na wymarciu, ale może można gdzieś ją spotkać. Ja bym stawiał na biegun zimna Polski, czyli gdzieś na Suwalszczyźnie
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 10:28   

Hannibal napisał/a:
Waldek B napisał/a:
Ja ususzyłem i zakonserwowałem w miodzie. Wyszedł z tego jakiś kolejny "cymes" :-P

z tego, co czytałem to żurawina jest już sama w sobie dobrze zakonserwowana i trzymać można ją w lodówce z pół roku


Ale z miodem jednak najlepsza kombinacja smakowa jak dla mnie.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 10:32   

Waldek B napisał/a:
Ale z miodem jednak najlepsza kombinacja smakowa jak dla mnie.

a w jakich proporcjach to robisz? z jakim miodem? czy taka kompozycja lepiej smakuje jak się przegryzie przez jakiś czas (parę dni na przykład)?
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 11:41   

proporcje są takie, że nawalone jest żurawiny masakrycznie :hah: aż ubite w słoju i do tego zielony miód spadziowy. taki akurat wtedy miałem ale myślę, że jaki by nie był się nadaje
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Lis 21, 2009 12:12   

"Fruit - Friend or Foe?" - http://drbass.com/aboutfruit.html
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Sob Lis 21, 2009 17:33   

WITAM :hug:

nawiązujące do art. , który podałeś - zwłaszcza do tematu OWOCE I ZĘBY :
http://www.surawka.republika.pl/waz.htm

można też zerknąć do tego obszernego art.
SPRAWDZANIE JAKOŚCI...............
http://www.surawka.republika.pl/O6.htm

Współczesne odmiany owoców są zbyt napakowane rożnymi "odmianami" cukru owocowego.

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Sty 28, 2010 17:48   

Tabela z zawartością fruktozy, glukozy i sacharozy w różnych owocach
http://www.thepaleodiet.c...uits_table.html
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Wto Lut 02, 2010 00:03   

Mam pewne zapytanie.Czasami zjadam sobie jakieś jabłko, poprostu lubię sobie zjeśc tego owoca od czasu do casu.. Ale czasami po zjedzeniu jabłka jest mi nie dobrze np. dzisiaj tak było... I wlaściwie ten objaw mdłości pojawia się po zjedzenie tylko tego owoca...Nie wiecie co może być przyczyną?.. W tych jabłkach jest jakaś bezpośrednia przyczyna?.. Teraz zdarza mi się bardzo rzadko, ale w dzieciństwie miałem takie coś częściej... Pzdro
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Wto Lut 02, 2010 00:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 78
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 3025
Skąd: Australia
Wysłany: Wto Lut 02, 2010 03:40   

bejrutek napisał/a:
Mam pewne zapytanie.Czasami zjadam sobie jakieś jabłko, poprostu lubię sobie zjeśc tego owoca od czasu do casu.. Ale czasami po zjedzeniu jabłka jest mi nie dobrze np. dzisiaj tak było... I wlaściwie ten objaw mdłości pojawia się po zjedzenie tylko tego owoca...Nie wiecie co może być przyczyną?.. W tych jabłkach jest jakaś bezpośrednia przyczyna?.. Teraz zdarza mi się bardzo rzadko, ale w dzieciństwie miałem takie coś częściej... Pzdro

Wiemy. :viva: Zjedzone jablko. :razz:
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Wto Lut 02, 2010 07:15   

Kangur napisał/a:
Wiemy. :viva: Zjedzone jablko. :razz:


No! widać! dosyć rozbudowany arsenał wiedzy :-D
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Wto Lut 02, 2010 07:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Lut 02, 2010 07:18   

Ja nie jem świeżych jabłek, bo mi nie służą. Pozostawiam je, żeby były mocno dojrzałe - wtedy są spoko.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Wto Lut 02, 2010 23:14   

Hannibal napisał/a:
Ja nie jem świeżych jabłek, bo mi nie służą. Pozostawiam je, żeby były mocno dojrzałe - wtedy są spoko.


dzięki Hani za radę, trzeba będzie popróbować.. ale i tak chyba zrezygnuje narazie z tego owoca... wku..wiło mnie to wczorajsze jabłko.. może na jesień jak sam zerwę z jakieś dziczki, to wtedy może zjem

Waldek B napisał/a:
Tez mi się tak wydaje, aczkolwiek pestycydów ma mało w porównaniu z niektórymi krajowymi, które ciągną je jak gąbeczka. Bejrutek, może dlatego masz mdłości po jabłkach?

Cytat:
Pesticides on Popular Produce

1. (worst) Peaches – 100
2. Apples – 93
3. Sweet Bell Peppers – 83
4. Celery - 82
5. Nectarines – 81
6. Strawberries – 80
7. Cherries – 73
8. Kale – 69
9. Lettuce – 67
10. Grapes – Imported from outside U.S. – 66
11. Carrots – 63
12. Pears – 63
13. Collard Greens – 60
14. Spinach – 58
15. Potatoes – 56
16. Green Beans – 53
17. Summer Squash 53
18. Hot Peppers – 51
19. Cucumbers – 50
20. Raspberries – 46
21. Grapes – U.S. grown - 44
22. Plums – 44
23. Oranges – 44
24. Cauliflower – 39
25. Tangerines – 37
26. Mushrooms - 36
27. Bananas – 34
28. Winter Squash – 34
29. Cantaloupe – 33
30. Cranberries - 33
31. Honeydew Melon – 30
32. Grapefruit – 29
33. Sweet Potato – 29
34. Tomatoes – 29
35. Broccoli – 28
36. Watermelon – 26
37. Papaya – 20
38. Eggplant - 20
39. Cabbage – 17
40. Kiwi – 13
41. Sweet Peas (frozen) – 10
42. Asparagus – 10
43. Mango – 9
44. Pineapple – 7
45. Sweet Corn (frozen) – 2
46. Avocado – 1
47. Onions – 1


może rzeczywiście cos jest na rzeczy... nie wiadomo na jaka minę człowiek natrafi jak coś zacznie kupować, nawet na takim głupim targu z babami z wioski...
_________________
Mój Blog Biegowy
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Lut 02, 2010 23:19   

bejrutek napisał/a:
dzięki Hani za radę, trzeba będzie popróbować.. ale i tak chyba zrezygnuje narazie z tego owoca... wku..wiło mnie to wczorajsze jabłko.. może na jesień jak sam zerwę z jakieś dziczki, to wtedy może zjem

O lepszości przeleżałych jabłek dowiedziałem się jakiś czas temu od mojej cioci - mówiła mi, że osoby, które po świeżych jabłkach źle się czują na żołądku, po dojrzałych mają już komfort
Sprawdziłem to na sobie i rzeczywiście jest różnica :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Wto Lut 02, 2010 23:27   

no i chyba takie jest nawet bardziej smaczne ;) .. może rzeczywiście zjadłem zbyt świeżą pędzoną kwasiurę pełną pestycydów i herbicydów :) ... trzeba więcej na to zwracać uwagi..
_________________
Mój Blog Biegowy
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 12:28   

Hannibal ale co to jest przeleżałe jabłko. Tygodniowe, dwutygodniowe, miesięczne?
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 12:59   

Waldek B napisał/a:
Hannibal ale co to jest przeleżałe jabłko. Tygodniowe, dwutygodniowe, miesięczne?

To zależy. Przecież jabłka, gruszki mogą leżeć miesiącami w specjalnych chłodniach bez utraty swoich właściwości. Mogę też różne kupić - mocno twarde, wyglądające na bardzo świeże oraz takie już miękkawe.
Musiałbym Ci je pokazać, bo wytłumaczyć to ciężko.
Jak w pokoju trzymam to tak do 2-3 tygodni mogą sobie poleżeć.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:02   

No ale nie plesnieja Ci te jablka Hani? Czy plesn to tez jest cymes? :)
btw, juz sama nie wiem, z czego mam brac te weglowodany, wszedzie trucizny
Ostatnio zmieniony przez _flo Śro Lut 03, 2010 13:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:04   

_flo napisał/a:
No ale nie plesnieja Ci te jablka Hani? Czy plesn to tez jest cymes? :)

No jak pojawia się trochę pleśni to znaczy, że można już jeść :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:09   

_flo napisał/a:
btw, juz sama nie wiem, z czego mam brac te weglowodany, wszedzie trucizny

To podobnie jak dla zero-carbowców - "carbs are poison" :-D
Staram się kupować u tych, którzy mają różne jabłka, gruszki, o różnych kształtach, niektóre lekko poobijane - mam takiego jednego gościa pod Halą i jeszcze jedną rodzinkę, co czasem przyjeżdża, bo na innych stoiskach to wszędzie to samo, identyczne gruszki, jabłka, jak z folderu
i mam jedną podstawową zasadę - owoców nigdy nie myję 8-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:09   

Yhym. Bojem siem... plesni. :)
I ponawiam pytanie - o te pestycydy w miodzie. Jak to sie w ogole odbywa? Czy pszczoly odfiltrowuja ten caly szit?
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:10   

No, nie to ze "poison" same w sobie, ale mocno zanieczyszczone. Wiec to jest wg mnie glowna przewaga tluszczu nad weglowodanami.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:13   

_flo napisał/a:
Yhym. Bojem siem... plesni. :)

Ja wykrajam ten mały kawałek z pleśnią :)
_flo napisał/a:
I ponawiam pytanie - o te pestycydy w miodzie. Jak to sie w ogole odbywa? Czy pszczoly odfiltrowuja ten caly szit?

w temacie o miodzie było już o tym - chyba jakieś linki też są
sytuacja jest ogólnie taka, że jak są pestycydy, GMO, to pszczoły prędzej wymrą, zachorują niż wyprodukują jakiś miód; jak wyprodukują to znaczy, że jest spoko
problem jest tylko taki, że mnóstwo pszczelarzy w okresie zimowym daje swoim pszczołom biały cukier, bo tak jest przecież najtaniej
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Śro Lut 03, 2010 13:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:15   

_flo napisał/a:
No, nie to ze "poison" same w sobie, ale mocno zanieczyszczone. Wiec to jest wg mnie glowna przewaga tluszczu nad weglowodanami.

Oj, nie, moja droga, mylisz się. Przecież w tłuszczach możesz mieć mnóstwo toksyn, shitów, w nich rozpuszczalnych. W przemysłowych produktach jest to na porządku dziennym.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:21   

No tak, masz racje w sumie.
Ale koniec koncow - ilosciowo tluszczu nie zjesz tyle co weglowodanow, zeby dostarczyc sobie z tego potrzebna energie.
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:28   

A tak na marginesie, to przesadzajac z miodem, mozna latwo sie dorobic watroby cukrzyka. Pisze to tak ogolnie - ze jednak nalezy sie ostroznosc.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:31   

_flo napisał/a:
A tak na marginesie, to przesadzajac z miodem, mozna latwo sie dorobic watroby cukrzyka. Pisze to tak ogolnie - ze jednak nalezy sie ostroznosc.

To jak wytłumaczysz świetne zdrowie pewnych ludów afrykańskich, których dieta oparta była w 80% na miodzie; albo zakaukaskich plemion, gdzie jedzona mnóstwo plastrów miodów razem z drewnem, gdzie sporo ludzi dożywało ponad 100 lat?
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Śro Lut 03, 2010 13:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:33   

_flo napisał/a:
Ale koniec koncow - ilosciowo tluszczu nie zjesz tyle co weglowodanow, zeby dostarczyc sobie z tego potrzebna energie.

No tak, ale w tłuszczu może być większa kondensacja tychże :hihi:
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:35   

Nie wytlumacze, bo to znowu wyglada mi na jakies legendy. Skad masz informacje o tych ludach? btw, miod mozna jesc, pod warunkiem, ze zutylizujesz cala te fruktoze.
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:36   

Hannibal napisał/a:
No tak, ale w tłuszczu może być większa kondensacja tychże

ping pong :)
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:37   

_flo napisał/a:
Nie wytlumacze, bo to znowu wyglada mi na jakies legendy. Skad masz informacje o tych ludach? btw, miod mozna jesc, pod warunkiem, ze zutylizujesz cala te fruktoze.

glukoza/fruktoza jest mniej więcej pół na pół, więc git
na forum masz to info - czytaj rzetelnie wszystko a będziesz wiedziała co i jak :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:44   

_flo napisał/a:
bo to znowu wyglada mi na jakies legendy.

Na tej samej zasadzie można byłoby powiedzieć, że ja jestem legendą, jeśli jadam latem mocno zhajowane mięso z larwami. :hihi:
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:55   

Nie w tym sensie legendy, ze sie to powtarza z wypiekami na twarzy i niedowierzaniem, bo jest to cos szokujacego :) , tylko legendy = opowiesci bez rzetelnych dowodow.
Dasz tego linka, czy bedziesz sie draznil? :P
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 13:56   

_flo napisał/a:
Dasz tego linka, czy bedziesz sie draznil? :P

Nie wiem, gdzie to czytałem. Zerknij do miodowego tematu.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 14:01   

_flo napisał/a:
Nie w tym sensie legendy, ze sie to powtarza z wypiekami na twarzy i niedowierzaniem, bo jest to cos szokujacego :) , tylko legendy = opowiesci bez rzetelnych dowodow.
Dasz tego linka, czy bedziesz sie draznil? :P


O ile pamiętam akurat o tym, że przez kilka miesięcy w roku jakieś plemię brało 80% kalorii z miodu było w artykule z dość poważnej medycznej strony.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 14:21   

Hannibal napisał/a:
No jak pojawia się trochę pleśni to znaczy, że można już jeść

Napisałeś to poważnie?
Wielokrotnie czytałam, że to jest moment od którego już absolutnie nie należy jeść. Nic nie odkrawać, tylko wyrzucić cały owoc.
:roll: ???
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 14:28   

xvk napisał/a:
Napisałeś to poważnie?
Wielokrotnie czytałam, że to jest moment od którego już absolutnie nie należy jeść. Nic nie odkrawać, tylko wyrzucić cały owoc.
:roll: ???

Oczywiście, że na poważnie.
Ja też o tym czytałem, ale to zwykłe mity.
Właśnie po takich owocach ludzie świetnie się czują na żołądku. A po świeżutkich niektórzy dostają boleści brzucha. :razz:
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 14:29   

Waldek B napisał/a:
O ile pamiętam akurat o tym, że przez kilka miesięcy w roku jakieś plemię brało 80% kalorii z miodu było w artykule z dość poważnej medycznej strony.

Tutaj o tym jest - http://www.czytelniamedyc...fitoterapii-169
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Śro Lut 03, 2010 14:47   

Hannibal napisał/a:
xvk napisał/a:
Napisałeś to poważnie?
Wielokrotnie czytałam, że to jest moment od którego już absolutnie nie należy jeść. Nic nie odkrawać, tylko wyrzucić cały owoc.
:roll: ???

Oczywiście, że na poważnie.

Kropidlaka czarnego też byś zjadł?
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 14:49   

Hannibal napisał/a:
Właśnie po takich owocach ludzie świetnie się czują na żołądku.


Wielu starszych ludzi tak robi. Wiązałam to dotąd z ich oszczędnością, bo to pokolenie nie lubi niczego marnować.
Mnie odstrasza zapach chemii, który zawsze czuję, kiedy przechodzę obok tych ładnych jabłek na straganach czy w sklepach.
Nie mam teraz własnego sadu i bardzo ograniczyłam jedzenie jabłek.
Ostatnio zmieniony przez xvk Śro Lut 03, 2010 14:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 14:51   

IgaM napisał/a:
Kropidlaka czarnego też byś zjadł?

Po co miałbym go jeść? :-?
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 14:52   

xvk napisał/a:
Wielu straszych ludzi tak robi. Wiązałam to dotąd z ich oszczędnością, bo to pokolenie nie lubi niczego marnować.
Mnie odstrasza zapach chemii, który zawsze czuję, kiedy przechodzę obok tych ładnych jabłek na straganach czy w sklepach.
Nie mam teraz własnego sadu i bardzo ograniczyłam jedzenie jabłek.

Ja jabłek jadam bardzo mało. Wolę gruszki :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Śro Lut 03, 2010 14:54   

Hannibal napisał/a:
IgaM napisał/a:
Kropidlaka czarnego też byś zjadł?

Po co miałbym go jeść? :-?

No właśnie nie wiem,pytam.Może działa dobroczynnie na organizm ludzki ?
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 14:57   

IgaM napisał/a:
No właśnie nie wiem,pytam.Może działa dobroczynnie na organizm ludzki ?

Nie słyszałem nigdzie o tym. A Ty?
Aspergillus niger to raczej niezły szkodnik i "łobuziak" :D
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Śro Lut 03, 2010 15:00   

Hannibal napisał/a:
Nie słyszałem nigdzie o tym. A Ty?
Aspergillus niger to raczej niezły szkodnik i "łobuziak" :D

Ja również nie słyszałam,ale popytać można przecież :) Może ktoś inny coś wie więcej na ten temat,ale wychodzi na to,że wiemy na jego temat tyle samo ,że to szkodnik i "łobuziak",jak to fajnie nazwałeś :)
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 15:13   

Z tego, co wiem to paskudne pleśnie są w chlebie, makaronach, płatkach zbożowych, orzechach, czy syropach. Nawet świeże zawierają aflatoksynę!
Ja się tym nie przejmuję, bo spożywam kupę selenu, a jak wiadomo selen unieczynnia aflatoksyny oraz inne toksyny.
Poza tym nie zawsze zapleśniała żywność zawiera mikotoksyny, a niespleśniała ich nie zawiera.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 78
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 3025
Skąd: Australia
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 16:50   

Hannibal napisał/a:
Z tego, co wiem to paskudne pleśnie są w chlebie, makaronach, płatkach zbożowych, orzechach, czy syropach. Nawet świeże zawierają aflatoksynę!
Ja się tym nie przejmuję, bo spożywam kupę selenu, a jak wiadomo selen unieczynnia aflatoksyny oraz inne toksyny.
Poza tym nie zawsze zapleśniała żywność zawiera mikotoksyny, a niespleśniała ich nie zawiera.

A co sadzisz o ulegalkach? Bardzo je lubialem w przeszlosci.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 17:07   

Kangur napisał/a:
A co sadzisz o ulegalkach? Bardzo je lubialem w przeszlosci.

nie wiem, czy takie w ogóle jadłem
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 78
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 3025
Skąd: Australia
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 17:15   

Hannibal napisał/a:
Kangur napisał/a:
A co sadzisz o ulegalkach? Bardzo je lubialem w przeszlosci.

nie wiem, czy takie w ogóle jadłem

To takie male gruszki zwane byly dziczki. Dojrzale nie nadawaly sie do jedzenia. Lezakowanie ich sprawialo, ze zaczynaly fermentowac od srodka i wtedy dalo ich sie jesc.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 17:19   

jadłem ostatnio z kilkanaście rodzajów gruszek, żadnych nazw jednak nie znam
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Śro Lut 03, 2010 17:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 19:41   

Hannibal napisał/a:

Tutaj o tym jest - http://www.czytelniamedyc...fitoterapii-169

:pada:
badam
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 19:43   

@flo
jak zapłacisz 7 zeta to dostaniesz pełny artykuł :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 19:46   

z radoscia bym zaplacila, gdyby akceptowali normalne formy platnosci, a nie tylko przelewem czy smsem (wszystko z Polszy :S)
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 78
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 3025
Skąd: Australia
Wysłany: Śro Lut 03, 2010 21:59   

Hannibal napisał/a:
jadłem ostatnio z kilkanaście rodzajów gruszek, żadnych nazw jednak nie znam

Staudinger znal takie gruszki i podzielil kobiety na:
1. Sralki
2. Grzalki
3. Ulegalki
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Czw Lut 04, 2010 11:54   

WITAM :hug:

Także można w łatwy sposób uzupełnić selen zjadając każdego dnia 2-3 orzechy brazylijskie - w 100 g. tych orzechów znajduje się ok. 1917mcg bardzo łatwo przyswajalnego SELENU czyli ok.2739% dziennego zapotrzebowania:
http://www.dobradieta.pl/...p?p=92582#92582
http://www.dobradieta.pl/...p?p=92587#92587

Gdy chodzi o dzikie gruszki tzw.: gruszki ulęgałki to owoce te są jadalne, ale dopiero po tzw. uleżeniu.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Grusza_pospolita


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:
Ostatnio zmieniony przez krzysztof2 Czw Lut 04, 2010 11:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Lut 04, 2010 19:40   

_flo napisał/a:

btw, juz sama nie wiem, z czego mam brac te weglowodany, wszedzie trucizny


owoce leśne i własne plus miód

z kupnych wychodzi, że arbuz i cebula stanowią mniejsze zło

swoją drogą tyle było o tych bananach pod plastikiem, a tu wychodzi, że jabłuszka i truskaweczki to dużo większe pestycydowe gąbeczki
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
Ostatnio zmieniony przez Waldek B Czw Lut 04, 2010 19:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Lut 04, 2010 19:43   

Waldek B napisał/a:
swoją drogą tyle było o tych bananach pod plastikiem, a tu wychodzi, że jabłuszka i truskaweczki to dużo większe pestycydowe gąbeczki

Ale ta tabela jest z zagranicy. Przypuszczam, że w Polsce jest inaczej.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Lut 04, 2010 19:48   

to jedz na wieś i zobacz jakimi czteronożnymi mechami spryskują truskawy

normalnie transformersi sie chowają :shoot:
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
Ostatnio zmieniony przez Waldek B Czw Lut 04, 2010 19:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Lut 04, 2010 19:52   

_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Lut 04, 2010 19:53   

_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Lut 04, 2010 19:56   

A jakieś polskie dane są?
Poza tym to są wartości uśrednione wzięte pewnie z "markietu".
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 78
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 3025
Skąd: Australia
Wysłany: Czw Lut 04, 2010 22:49   

Hannibal napisał/a:
A jakieś polskie dane są?
Poza tym to są wartości uśrednione wzięte pewnie z "markietu".

Podatnosc owocow na pasozyty jest na calym swiecie taka sama.
W ogrodku najodporniejsze bylo awokado. Najbardzej podatna byla brzoskwinia. Jak by sie chcialo jesc brzoskwinie to tylko w nocy, zeby nie widziec robali. Larwy insektow prawdopodobnie nie lubia tluszczu i dlatego insekty nie skladaja swoich jaj w awokadzie. Jesli sie kropi awokado to tylko przed grzybica. Osobiscie tego nie robilem. Mango ma za twarda skore dla insektow ale jest podatne na grzybice.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Pią Lut 05, 2010 02:31   

Waldek B napisał/a:

owoce leśne i własne plus miód

z kupnych wychodzi, że arbuz i cebula stanowią mniejsze zło

swoją drogą tyle było o tych bananach pod plastikiem, a tu wychodzi, że jabłuszka i truskaweczki to dużo większe pestycydowe gąbeczki

Owoce lesne to u mnie podstawa na dzien dzisiejszy, ale jak widze, kiepsko wypadaja wedle tych danych.
No musze moze jeszcze poeksperymentowac z miodem, wlasnie w sumie bez wiekszych problemow skonczylam sloiczek, taki z malym kawalkiem plastra, wiec moze prawdziwszy, kto wie...
Warzywa dobrze wypadaja w tych tabelach, brokuly na przyklad.
Ostatnio zmieniony przez _flo Pią Lut 05, 2010 04:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Lut 05, 2010 07:15   

Kangur napisał/a:
Podatnosc owocow na pasozyty jest na calym swiecie taka sama.

Ale my tu mówimy o pestycydach, a nie o pasożytach. :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Lut 05, 2010 07:18   

_flo napisał/a:
Owoce lesne to u mnie podstawa na dzien dzisiejszy, ale jak widze, kiepsko wypadaja wedle tych danych.

Ale w tych tabelach nie masz nic o owocach leśnych. Leśne nie są spryskiwane, więc jak mogą zawierać pestycydy?
_flo napisał/a:
Warzywa dobrze wypadaja w tych tabelach, brokuly na przyklad.

no tak, tyle, że są niejadalne dla człowieka 8-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Lut 05, 2010 08:38   

Hannibal napisał/a:
Kangur napisał/a:
Podatnosc owocow na pasozyty jest na calym swiecie taka sama.

Ale my tu mówimy o pestycydach, a nie o pasożytach. :)


Hannibal, im coś jest bardziej podatne i nietrwałe tym dostaje więcej chemi mającej "chronić". I masz co masz, niezależnie od kraju.

Może w grę wchodzi też wchłanialność? Nie wiem, ale takie awokado ma skórę jak skorupa, arbuz i banany dość grubą, a cienka truskaweczka jest jak gąbeczka...
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
Ostatnio zmieniony przez Waldek B Pią Lut 05, 2010 11:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Lut 05, 2010 08:41   

_flo napisał/a:
Owoce lesne to u mnie podstawa na dzien dzisiejszy, ale jak widze, kiepsko wypadaja wedle tych danych.


Że co? Te dane nijak się mają do leśnych jagód, bo one są niczyje i nikt ich nie pryska. 8-)
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Lut 05, 2010 08:45   

Waldek B napisał/a:
Hannibal, im coś jest bardziej podatne i nietrwałe tym dostaje więcej chemi mającej "chronić". I masz co masz, niezależnie od kraju.

Ale to zależy od gleby, od tego ile zawiera pożytecznych mikroorganizmów (EM).
Nietrwałe są z reguły jakieś cywilizacyjne odmiany, a dzikie są mocne jak dąb - był na ten temat latem artykuł we Wprost, czy Newseeku
Dlatego teraz naukowcy jeżdżą po świecie, żeby zebrać jak najwięcej odmian tych dzikich
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
_flo