Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Witold Jarmolowicz
Wto Sty 01, 2013 11:00
dr Ellis - czegoś tu nie rozumiem
Autor Wiadomość
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Wrz 03, 2007 12:17   dr Ellis - czegoś tu nie rozumiem

Jak to jest z tymi kaloriami. Otóż Ellis pisze że w pewnym momencie swego życia jadł wyłącznie dwa steki dziennie.
I tak się zastanawiam. Sam próbowałem jechać wyłącznie na tłustym mięsie i zacząłem chudnąć.
Działo się tak ponieważ stosunek białka do tłuszczu w mięsach typu karkówka, łopatka czy też tłustych wołowinach wynosiu 1:1,5.
Tak więc jedząc przykładowo 700g karkówki, daje B- 112g T-161g czyli kalorii 1900.
Tak wiec się zastanawiam jak Ellis mógł jeść wyłącznie dwa steki dziennie i dostarczać powiedzmy 3000 kcal
A zastanawiam się nad tym ponieważ obecnie brakujący tłuszcz dostarczam ze śmietany lub innych mlecznych.
Jak to zrobić żeby je wyeliminować, czyli dostarczyć 110 b białka (trenuję kulturystykę - musi być więcej) i ok. 250-300g tłuszczu wyłacznie z mięs, ewentualnie jajek (żółtek).
Zaznaczam przy tym że nie lubię słoniny, a za boczkiem i żeberkami też specjalnie nie szaleję. A jak to zrobić wyłącznie ze steków wołowych, to już wogóle abstarkacja.
Krótko mówiąc, macie jakieś praktyczne metody przemycania tłuszczów zwierzęcych (poza mlecznymi) ?
wzrost: 176 cm
waga: 80 kg

pozdr.
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Wto Wrz 04, 2007 08:02   

Nie da się tego zrobić, nie ma mięsa i mleka w którym by było więcej tłuszczu, niż 1,5 krotność białka. Tzn. są żeberka i boczek, które są tłustsze ale tego nie da się jeść na okrągło. I nie ma potrzeby, ponieważ z wszelkich teoretycznych rozważań, obserwacji ludzi żywiących się niskowęglowodanowo oraz prac naukowych o żywieniu ludzi w społeczeństwach pierwotnych wynika, że maksymalną rozsądną ilością tłuszczu jest 1 do 1,5 krotności białka. W naturalnych warunkach Eskimosi spożywają 300g białka, 160 g tłuszczu i od niedawna 200g węglowodanów. A przecież nie są to kulturyści. Raczej mikrusy. Jedyne społeczeństwo to Samburu w Afryce, którzy żywiąc się mlekiem spożywają średnio B:T:W=160:190:240. Jednym słowem proporcja B:T=1:3 jest dobra dla noworodków, ale dla zdrowych dorosłych z powodu elementarnych praw geometrii (!) jest niewłaściwa i przesadna.
Żeby rozbudować tkankę mięśniową trzeba spożywać węglowodany, bez tego się nie obejdzie. To tak pokrótce. Będę szczegółowo pisał w Optymalniku o dietach ketogennych w żywieniu dzieci i co z tego wynika dla dorosłych
Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Wto Wrz 04, 2007 11:05   

Panie Witoldzie.
Probowalem na sobie zywienia z wieksza podaza weglowodanow i bialka, a z mniejsza iloscia tluszczu.
Znacznie lepiej sie czuje na wysokotluszczowej niskoweglowodanowce.
Byc moze nie jestem czlowiekiem w pelni zdrowym i to dlatego.

Po co mi weglowodany do budowania masy miesniowej?
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Wto Wrz 04, 2007 13:16   

Panowie, nie da się w pięciu linijkach tekstu ująć całości zagadnienia.
Proponuję zapoznanie się z tym, co dotychczas pisałem, tutaj się to nie zmieści, bo jest tego jakieś 200 stron. Na razie kilka odpowiedzi możecie znaleźć na stronach www.danwit.pl . Tamte strony też są w przebudowie, więc wybaczcie ich prostotę.
Zależnie od składnika ograniczającego w pożywieniu, tzn. powodującego największy niedobór, zalecenia dietetyczne będą różne. Dla mieszkańców Ruandy czy Bangladeszu najważniejsze są aminokwasy egzogenne, dla Eskimosów tłuszcz, dla skazanych w dalekowschodnich więzieniach najważniejsze są witaminy z grupy B, dla marynarzy Kolumba cytryny i kapusta z witaminą C, na diecie ketogennej najważniejsze jest białko w ogóle, dla pocącego się w upale najważniejszą staje się zwykła sól kuchenna, na ścisłej diecie wegetariańskiej wit.B12, także u człowieka z wyciętym żołądkiem.
Podobnie indywidualne własności organizmu i tryb życia wymuszają inny sposób żywienia. Kobiety np. wymagają więcej węglowodanów, bo mając mniejszą masę mięśniową, a ściślej mniejszą FFM - fat free mass potrzebują mniej białka do podtrzymania obrotu metabolicznego, więc nie mogą wytworzyć tyle węglowodanów z białka co mężczyźni. Ponadto comiesięczna utrata krwi wymaga dodatkowej porcji węglowodanów, co każda kobieta doskonale wie, tylko nie zawsze sobie uświadamia.
Drugiej połowie ludzkości takie doświadczenia są obce.

Więc Panowie, będąc, każdy z nas odrębnym całym światem, tym światem jesteśmy tylko dla siebie. Spróbujmy zrozumieć, jak i dlaczego inne światy funkcjonują. Proste regułki, za którymi niektórzy tak tęsknią, eksponowane na innych forach, są niezbędne do piętnastego roku życia pod skrzydłami rodziców, potem życie się okazuje paskudnie skomplikowane.

Spróbujmy podejść heurystycznie do zagadnienia.

Czego Wam i sobie życzę

Witold Jarmołowicz
Ostatnio zmieniony przez Witold Jarmolowicz Wto Wrz 04, 2007 16:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Wrz 04, 2007 13:58   

Dla mnie powrót do weglowodanów zdecydowanie odpada, ze względu na chorobę (wrzodziejące zapalenie jelita grubego). Pozostaje tylko low carbo.
Zresztą po co miałbym wracać do węgli, skoro na tłuszczach mam o wiele lepsze samopoczucie, jestem - rzekłbym - bardziej stabilny emocjonalnie (na węglach byłem jakiś taki wybuchowy :) ) i o wiele lepiej śpię. W ogóle pod każdym względem nie ma porównania
Po paru latach eksperymentów odpadły diety Lutz, Ponomarenko itp.
Krótko mówiąc to co zaleca dr. Kwaśniewski ("regułka" B/T - 1/2-3) dla mnie jest najlepsza. I to nawet w kontekście budowania masy mięśniowej. Efekty - mówiąc nieskromnie - są dobre.
Znam Panie Witoldzie Pana artykuły dotyczące spalania glukozy i kwasu palmitynowego i w teorii ładnie to wygłada,ale w praktyce już gorzej. Tłuszcze rządzą.
Dlatego - wracając do pytania - zastanawia mnie Ellis, który jedząc dwa steki dziennie miał najlepsze efekty zdrowotne jak i treningowe.
A może jeden stek ważył 0,5 kg ? :D

pozdr.
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Wto Wrz 04, 2007 15:06   

Przypuszczalnie ten stek był nawet większy. Ja nie zalecam powrotu do węglowodanów, natomiast diabeł tkwi w szczegółach. Proszę spróbować określić, ile Pan waży oraz ile Pan zjada węglowodanów, białek i tłuszczów.
Tylko tak naprawdę, nie według tego co się wydaje.

pozdrawiam

Witold Jarmołowicz
Ostatnio zmieniony przez Witold Jarmolowicz Wto Wrz 04, 2007 23:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
jurek 1946

Dołączył: 31 Sie 2007
Posty: 1062
Skąd: LUBUSKIE
Wysłany: Wto Wrz 04, 2007 16:32   Re: dr Ellis - czegoś tu nie rozumiem

Kevo niewiem czemu miało by służyć zjadanie 700 gr karkówki.
Ale piszesz ,że sam próbowałeś tego i stwierdziłeś,spadek wagi u siebie pytasz jak niby miałbyś to zrobić, aby osiągnąć przy tej ilości 700gr
karkówki-białka w granicach 120 i 2,5 -3 tłuszczu.jednocześnie otrzymać ok.3000 kcal.
Myślę ,że byłoby to możliwe przez posadzeniu na tej karkówce ,chodźby 2szt żółtek dużych ok50gr,oraz do smżenia użyć smalec ok 75gr.I to dało by sumę białka ok.120gr T-ok.250gr i ok 2800 kcal.Jednak uważam ,że tak ułożone menu po trzech czterech dniach by się znudziło, a przy dłuższym stosowaniu ,wykazało by inne braki,myślę że lepiej byłoby bardziej urozmaicić te menu,tak aby uzyskać to co kto dla siebie potrzebuje pomiętając o mikroelementach i witaminach i najlepiej gdyby mogły one być przyjęte w naturze ,a nie w używkach

Powiem szczerze po przeczytaniu Twojego postu,i efektów jakie otrzymałeś stosując tą próbę w wynikach była by ona idealna dla mnie .
a to dlatego, że odwrotnie do Ciebie ja nie mam prawie żadnego ruchu,a więc te 1900 kcal było by dla mnie chyba ok. a jeżeli przy tym spadłoby mi parę kg to też dobrz.MAM 172 wzrostu i 83 kg wagi.Ale myślę ,że się na to nie załapię i dalej będę poszukiwał.Mój problem to ogólne niedotlenienie
i aby uzyskać najlepsze efekty,przy zachowaniu proporcji zawsze wychodzi mi duża ilość w kcal,a mój organizm nie potrafi tego spalić.



-- proszę o nieobejmowanie własnych wypowiedzi znacznikami Quote (Cytat). molar
 
 
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Wrz 04, 2007 21:14   

"Diabeł tkwi w szczegółach" to moje ulubione powiedzenie. Jem ok. B: 100-130g, T: 200-300, W: 40-80. Rozbieżności są tak duże ponieważ zależy czy mam trening, czy jest zimno itp. I tak jest naprawdę (nie wydaje mi się) ponieważ mam dużą praktykę w ważeniu i przeliczaniu. Zresztą kto nie ma, jeśli ktoś był na "ścisłym" DO dr. Kwaśniewskiego przez parę lat. ;)

Jurek, jeśli Twój rocznik to 1946 to chylę czoło. Ale myślę że w tym wieku możesz i powinieneś włączyć ruch, np kulturystykę. Oczywiście w wydaniu lightowym.
Zjadanie 700g karkówki miałoby na celu dostarczać białko i tłuszcze wyłącznie z pokarmów zwierzęcych z wyłaczeniem mlecznych. Taki eksperyment, może spowodowany teoriami Pani Ewy Bednarczyk-Witoszek, która zaleca wyeliminowanie mlecznych jako - według niej - przyczyn alergii. A może teoriami i praktyką dr. Ellisa, który na wyłacznie dwóch stekach dziennie, zauważył u siebie najlepsze efekty.
Sprawa według Ellisa jest prosta, jeśli chodzi o ruchy wagowe. Wszystko zależy od ilości kalorii. Nie jest prawdą że na diecie low carbo nie przytyjesz, ponieważ jeśli dostarczysz nadmiar kalorii np. z tłuszczów to przytyjesz i to na tkance tłuszczowej a nie mięśniowej. Inna sprawa że na low carbo o wiele łatwiej kontrolować ilość kalorii. Tłuszcz szybko syci i trudno się przejeść, w przeciwieństwie do węglowodanów.
Na tej stronie: http://www.xmaxonline.com/ masz kalkulator do wyliczenia zapotrzebowania kalorycznego (możesz z niego korzystać tylko w przeglądarce internet explorer).
Później możesz w sposób przybliżony określić ile czego należy jeść, biorąc pod uwagę że 1gB - 4 kcal, 1gT - 9 kcal, 1gW - 4 kcal.
Uważam że zasada stosunku białka do tłusczu powinna być zachowana czyli na każde 1 g białka zjadać 2-3 g tłuszczu

pozdr.
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Wto Wrz 04, 2007 23:54   

Myślałem, że po 10 latach będzie można wreszcie zakończyć skrupulatne liczenie i zająć się czymś innym. Widocznie taki nasz los, że się nie da.
Po pierwsze spytajmy, czy to już wszystko? Czy w bilansie nie umknęły jakieś megabole i energizery?

B:T:W=100-133 : 200-300:40-80 ma tyle samo wspólnego z dietą optymalną, co przydomowy ogródek z begonią w doniczce. Jeżeli przyjmiemy że graniczne wartości spożycia składników zmieniają się jednocześnie w tę samą stronę z powodu zwiekszonej lub zmniejszonej aktywności fizycznej, a tak w przybliżeniu jest zgodnie z prawem Hessa, to otrzymamy
dla dolnej granicy proporcję 1:2:0,4
a dla górnej 1: 2,3: 0,6
Polecam lekturę w Optymalniku mojej analizy tego, co naprawdę zalecał Doktor. Powyższe proporcje były uznawane za przejściowe, dla odchudzających się, jako zawierające zbyt małą ilość tłuszczu dla dojrzałych optymalnych. Właściwą proporcją było na gram białka trzy gramy tłuszczu, a najlepiej wzorem starożytnych siedem gramów. Trzy gramy tłuszczu na gram białka już powodują lekką i stałą ketonurię, dwa gramy jeszcze nie, więc granicą zmiany jakościowej
metabolizmu jest 1:2.
Ponadto 100 - 130g białka w otoczeniu dra było zawsze uznawane za herezję. Do dzisiaj zastraszeni lekarze ze świty odważają się tylko czasem powiedzieć, że być może niekiedy powinno się zjeść tego białka trochę więcej niż 70g.
70g białka to ilość ledwo wystarczająca dla przeciętnej kobiety o masie 60kg.
Tak więc trudno uznać to za żywienie optymalne.

A może zgodnie z zasadą brzytwy Ockhama rozwiazanie jest prostsze, niż proporcja?
Może chodzi o to, że w przypadku stanów zapalnych jelit pozytywny wpływ wywiera wyeliminowanie pszenicy i żyta z pożywienia? Ich białka są odpowiedzialne za większość nietolerancji pokarmowych.
Jeżeli jeszcze do tego wyeliminujemy bialka z mleka krowiego, to jelita odpoczną.

Do czego są potrzebne węglowodany? Jeżeli chcemy przybrać masy mięśniowej, węglowodany stymulują trzustkę do wydzielania insuliny. To najsilniejszy hormon anaboliczny, zwiększający również masę mięśniową przy uprawianiu ćwiczeń. Obecnie niektórzy kulturyści z tego powodu wstrzykują sobie insulinę.
Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Wrz 05, 2007 08:24   

A kto powiedział że jestem na diecie optymalnej ? Pisałem tylko że kiedyś byłem na ścisłej diecie Kwaśniewskiego. A obecnie staram się zachować mniej więcej proporcje B/T - 1/2
O tym żeby nie jeść pszenicy i żyta przy stanach zapalnych jelit wiem już od 3 lat. Zjem kromke chleba raz na miesiąc.
A mój post jest właśnie po to żeby wyeliminować mleczne, zachowując przy tym właściwy bilans kaloryczny.
Proponuję na wstępie zapoznać się z tym wywiadem dr Ellisa: http://www.dobradieta.pl/...pic.php?t=14743 a najlepiej z jego książką: "Ultimate Diet Secrets"
Nie tylko insulina jest czynnikiem wzrostu. Według niego przy diecie low carbo powstają właściwe warunki anaboliczne:
Cytat:
Również hormonalny profil - niski poziom insuliny, wysoki glukagonu, podwyższony epinefryny, hormonu wzrostu i testosteronu - sprawia, że tkanka mięśniowa nie jest rozkładana, a przy odpowiedniej podaży kalorii może się wręcz stymulować rozrost.


eeeh, bez Wirahy ani rusz.
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Śro Wrz 05, 2007 10:59   

Dr Ellis
Jak widać nie da się niczego nowego wymyślić, to jest dokładnie dieta 4eS, dostosowana do indywidualnych właściwości, niskowęglowodanowa. W wykładzie dla lekarzy, którego fragmenty wydrukuję w Optymalniku oraz w dotychczasowych publikacjach, przedstawiałem podobne wnioski.
Nie wszystkie jeszcze się ukazały.
Należy tylko doprecyzować, że tłuszcze są lepsze w długotrwałym wysiłku, a węglowodany w krótkotrwałym maksymalnym, już nie z powodu fizjologii, ale z powodu praw fizyki. Dlatego w tej kwestii nic się nie zmieni.

Natomiast sport zawodowy jest szkodliwy dla zdrowia, ponieważ zawodnicy muszą w pogoni za wynikiem nadmiernie eksploatować swoje organizmy. Zarówno w sprincie, gdzie króluje glukoza, jak i w morderczym triatlonie, gdzie pomimo spalania tłuszczów można umrzeć z wycieńczenia.
Ja nie propaguję insuliny jako anabolika, tylko stwierdzam smutny fakt.
Kulturyści w pogoni za monstrualną masą mięśni doprowadzają szkodliwym sposobem do rozrostu mięśni, które jednocześnie są poprzerastane tłuszczem i słabe. Zgodnie ze współczesną wiedzą insulina zwiększa również syntezę białek i DNA. Jeżeli dawkuje się ją w powiązaniu z treningami, w odpowiednich momentach to musi dać efekt.
Natomiast nie podlega dyskusji, że lepiej jest jeść mięso i w ten naturalny sposób powiększać własną masę mięśniową.
Proszę zauważyć, że dr Ellis porusza się w obszarze wysiłku mniej intensywnego, za to długotrwałego, dlatego osiąga pozytywne efekty
spalając tłuszcze dzięki bezsprzecznie racjonalnemu żywieniu. Typowy kulturysta amerykański pakuje w masę, a na zawody jedzie wypoliturowany lakierem, siedzi w foliowym worku i włącza ogrzewanie, żeby wypocić wodę i mieć jędrne mięśnie. Przed zawodami sędzia uprzedza, że ci, którzy majaczą z odwodnienia, będą zdyskwalifikowani.
Co to ma współnego ze zdrowiem? Myślę że nasz siedemdziesięcioletni Janusz Radziwiłko zachował przez lata formę dlatego, że nie stosował takich metod.
Gdyby dr Ellis startował w sprincie i chciał zwyciężać, musiałby pracować na węglowodanach.
Tylko że sprint jest wynaturzoną formą naturalnej zdolności naszych
przodków do szybkiej ucieczki przed drapieżnikiem. Oni szybko uciekali raz na jakiś czas. A sprinter biega i trenuje cały sezon, żeby wygrać, niszcząc sobie przy okazji stawy.

To są te różne światy o których wspomniałem na wstępie.
Cieszę się, że osiągamy konsensus w dyskusji, a nie w wymachiwaniu młotkiem dogmatów.
Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Wrz 05, 2007 11:51   

Pewnie że sport zawodowy jest szkodliwy (jak pisał kiedyś Urban w "NIE" to produkcja kalek) ponieważ żeby stanąć na "pudle" trzeba się szprycować chemią, w przypadku kulturystów sterydami i hormonami. Nie ma innej metody, to całe gadanie o dobrej genetyce i dozwolonym dopingu to stek bzdur.
Metoda 4es ? Pewnie i ja jestem na niej.
Ale czy jest sens ładowac więcej białka niż 1,5g/1kg mc, nawet uprawiając sport amatorsko - rekreacyjnie ? Jeśli nie ma sensu, to jesteśmy skazani na tłuszcz i to w stosunku B/T - 1/2.
Z własnych obserwacji mojego organizmu, widzę że Ellis ma racje w przynajmniej jednej rzeczy. Mianowicie mitem jest że węglowodany chronią białko.
Nawet ograniczając węgle do 10-20g dziennie przez okres 2-3 miesięcy nie obserwuję spadku masy mięśniowej (pod warunkiem odpowiedniego spożycia tłuszczu no i białka minimum 1,2g/1kg mc). Czy z tego względu ewentualny nadmiar białka jest przerabiany na ww. ? Nie wiem
Ogólnie wiemy jeszcze zbyt mało o diecie LC, mimo badań. Dlatego opieram się nie tylko na "papierach" ale np. na wynikach (wygląd, zdrowie itp) osób propagujących taki a nie inny model żywienia.
Wygląd dr. Ellisa w wieku 55 lat mówi sam sa siebie: http://www.ultimatedietsecrets.com/gallery06.html

Bardzo podoba mi się stwierdzenie dr. Kwaśniewskiego, który pisze że człowiek powinien jeść najmniejszą możliwą ilość węglowodanów przy której dobrze funkcjonuje.
Dla jednego wystarczy 10g, a dla innego 100g

pozdr.
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Wrz 05, 2007 19:34   

no jestem pod wrazeniem Ellisa.
Facet na prawde musial ciezko pracowac na taka sylwetke.

Estetycznie to on mi sie wydaje nawet.. przepakowany.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Śro Wrz 05, 2007 23:50   

Jak pokazuje nasza dyskusja, wyrwane z kontekstu lub nie doprecyzowane wypowiedzi stwarzają mylny obraz.
Czy węglowodanów powinna być minimalna ilość?
Rzekłbym, że powinna to być ilość właściwa i na pewno mniejsza, niż oficjalnie się zaleca w IZZ.
Dokładniej można to tylko określić z pomocą Formuły 4eS.
Podobna zasada dotyczy białka, zależnie od chorób, wieku płci i aktywności fizycznej. Ilość bialka powinna być właściwa.
A tłuszcze? Też powinno się spożywać własciwe ilości.

Rany! Jakie to truizmy! Jasne że wszystko powinno być właściwe!

Podejdźmy heurystycznie i odwróćmy sytuację, żeby znaleźć warunki brzegowe.
Zastanówmy się, co się stanie, jeżeli w stosunku do aktualnych potrzeb:

1.spożyjemy za mało węglowodanów?
2. spożyjemy za mało białka?
3.spożyjemy za mało tłuszczu?

I weźmy następnie splot dwóch czynników
Co się stanie, jeżeli w stosunku do aktualnych potrzeb spożyjemy :

11. za mało białka i węglowodanów
12. za mało białka i tłuszczów
13. za mało węglowodanów i tłuszczów

W domyśle zakładamy, że składniki nie wymieniane w danej kombinacji, spożywamy w dostatecznej ilości i otrzymujemy wystarczającą ilość energii.
Proponuję takie ćwiczenie umysłowe. Co musi się stać przy powyższych niedoborach?

Pozdrawiam i czekam na odpowiedzi.

Najciekawsze posty będziemy prezentować w Optymalniku

Witold Jarmołowicz
 
 
jurek 1946

Dołączył: 31 Sie 2007
Posty: 1062
Skąd: LUBUSKIE
Wysłany: Czw Wrz 06, 2007 09:43   

Kevo napisał/a:

Jurek, jeśli Twój rocznik to 1946 to chylę czoło. Ale myślę że w tym wieku


Kevo tak nie dobrze skojarzyłeś mój nick z wiekiem mam 61 lat na D.O już 7lat i wciąż poszukuję ,mój problem to .Przewlekła obdurakcyjna choroba pluc.najkrócej ogólne niedotlenienie ,zmniejszenie pojemności płuc,spowodowane pracą w warunkach szkodliwych ,oraz palenie papierosów.7 lat temu po wizycie u dr.Kwaśniewskiego nieprzerwanie na diecie optymalnej .Po siedmiu latach po wielkich trudach doszłem do wagi ze 118kg na 83kg przy wzroście 172cm,jeszcze przydało by się zejść z wagą do ok. 70kg.
Właśnie nie jest to takie proste jak dla zdrowego człowieka.Właśnie teraz zaczołem oprócz liczenia B-T-W także liczyć kcal. Po lektórach różnych opracowan,szukam takiego ułożenia diety,która przy małym ruchu ,bo praktycznie poruszam się tylko w domu i najmniejszy ruch powoduje u mnie duszność.Pozwoli mi na osiągnięcie mojego optimum jakie jest mi potrzebne.Musi mi się udać zbilansować najlepsze bialko,tłuszcz,węgle,w najmniejszej ilości kcal,i aby to wszystko moglo moj3emu organizmowi w dalszym ciągu wychodzić z choroby.Niedotlenienie organizmu + D.O. doprowadza również do zakwaszenia organizmu ,z tym też mam problem ale narazie to tyle,może to się też komuś przyda ,co jeszcze nie uwierzył że można wpływać pośrednio D.O. na naprawę organizmu,ale cały czas należy się uczyć i przyjmować rady od innych.Nie wszyscy tak myślą nawet na tym forum,nie zgadzają się z nikim sami uważają że znają się najlepiej .Ja wtedy mówię że właśnie tacy nie znają tematu wogóle,i za to jestem nietolerowany przez takich osobników.
 
 
wiraha


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 508
Wysłany: Czw Wrz 06, 2007 10:29   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dr Ellis
Jak widać nie da się niczego nowego wymyślić, to jest dokładnie dieta 4eS, dostosowana do indywidualnych właściwości, niskowęglowodanowa.
Witold Jarmołowicz


sugerujesz, ze dr Ellis czytywal Optymalnik i Twoje posty, dlatego stosuje sie do wizji diety zwanej 4eS?

pozd
WiRAHA
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Wrz 06, 2007 20:15   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Nie da się tego zrobić, nie ma mięsa i mleka w którym by było więcej tłuszczu, niż 1,5 krotność białka. Tzn. są żeberka i boczek, które są tłustsze ale tego nie da się jeść na okrągło. I nie ma potrzeby, ponieważ z wszelkich teoretycznych rozważań, obserwacji ludzi żywiących się niskowęglowodanowo oraz prac naukowych o żywieniu ludzi w społeczeństwach pierwotnych wynika, że maksymalną rozsądną ilością tłuszczu jest 1 do 1,5 krotności białka.

pierwsze słyszę!
wszystkie fakty wskazują raczej na to, że najlepszy stosunek kaloryczny pomiędzy białkiem a tłuszczami wynosi 1:4
zbyt duże ilości białka po prostu są nieefektywne
nie ma tu akurat znaczenia, że mięso może być względnie chude; np. pemmican to była mieszanka przesuszonego mięsa i odpowiedniej ilości tłuszczy; stosunek tych makroelementów był mniej więcej taki, jak podałem powyżej
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Żeby rozbudować tkankę mięśniową trzeba spożywać węglowodany, bez tego się nie obejdzie.

jeśli mamy się poruszać w sferze obiegowych opinii to Pańskie stwierdzenie byłoby na miejscu
natomiast jeśli mamy mówić o faktach to trzeba wyraźnie powiedzieć, że to low-carb jest dietą anaboliczną, że to ona generuję największe przyrosty masy mięśniowej
zna pan eksperyment Cassandry Forsythe polegający na porównaniu przyrostu masy mięśniowej w dwóch grupach - jedna na low-fat, czyli tam gdzie węgle królują, a druga na VLCKD, czyli dieta ketogeniczna?
ano rezultat był taki, że na VLCKD znacząco więcej przybiera się na masie mięśniowej niż na węglach
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Wrz 06, 2007 20:26   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
(...) Należy tylko doprecyzować, że tłuszcze są lepsze w długotrwałym wysiłku, a węglowodany w krótkotrwałym maksymalnym, już nie z powodu fizjologii, ale z powodu praw fizyki. Dlatego w tej kwestii nic się nie zmieni. (...)

to znaczy, że ja funkcjonuję poza prawami fizyki, tak? :?
zupełnie nie zauważyłem spadku wydolności przy krótkotrwałych wysiłkach - czy to przy sprincie w biegu, na rowerze, czy też przy ćwiczeniach siłowych; nie tylko ja tak "działam", ale również inne osoby, z którymi miałem przyjemność o tym perorować
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Wrz 06, 2007 20:32   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Proszę zauważyć, że dr Ellis porusza się w obszarze wysiłku mniej intensywnego, za to długotrwałego, dlatego osiąga pozytywne efekty spalając tłuszcze dzięki bezsprzecznie racjonalnemu żywieniu.

czy ćwiczenia siłowe Ellisa należą wg Pana do mniej intensywnego wysiłku?
przecież to są ćwiczenia anaerobowe sensu stricte!

Natomiast co do zawodowego sportu to nie muszę chyba Panu tłumaczyć, że DOPING i inne środki "dopingopodobne" królują i to one dają takie wyniki; nie są to wcale węgle
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Czw Wrz 06, 2007 21:07   

Panowie
Po pierwsze, ani ja nie slyszałem o dr Ellis tworząc swoją Formułę 4eS, ani dr Ellis nie słyszał o mnie. Ponieważ wyciągnięte wnioski są podobne, niezależnie od siebie, więc widocznie nie da się niczego innego wymyślić. Taki jest sens mojej wypowiedzi.
Po drugie, nikomu nie zabraniam wierzyć w autorytety np. Cassandry Forsythe lub inne, dajmy na to Einsteina. To jest prywatna sprawa podatności na sugestię.Tylko, że nawet Einstein pomylił się ze stałą kosmologiczną. Cząstkowe badania trwające kilka tygodni zazwyczaj udowadniają sprzeczne tezy, zależnie od tego fragmentu, który badacz wziął na tapetę i od jego zdolności do syntezy.
Dłużej takie badania ze względów finansowych nie trwają.

W sytuacji, kiedy w ciągu 40 tys. lat istnienia czlowieka wymarło bezpotomnie czterokrotnie więcej ludzi niż przeżylo i przekazało swoje geny potomkom, działa prawo wielkich liczb i nie można mozna mówić o przypadku. Kilkuprocentowa różnica wydolności organizmu na korzyść mechanizmów przeżycia musiała dawać premię ewolucyjną tym będącym w mniejszości 20%.
To nie przypadek, że w stresie wiele hormonów podnosi poziom glukozy. Glukoza jest lepsza energetycznie o kilka procent od tluszczów. Prawo wielkich liczb wykosilo tych gorszych przodków słabiej wydolnych o 5% na tluszczach. To są elementarne prawa na poziomie fizyki. Nie istnieją prawa fizjologii sprzeczne z prawami fizyki.

Proporcja b/t=1/4 jest typowo ketogenna i oczywiście można wierzyć w jej kosmiczną moc. Ale beze mnie. Naprawdę zapraszam do tego, co od trzech publikuję w Optymalniku, szkoda czasu na powtarzanie.
Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz

PS. Panowie, zapraszam na początek forum.
Przedstawcie się.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Wrz 06, 2007 21:16   

Podałem przykład badania Cassandry Forsythe, bo uznał to po prostu za zasadne. Natomiast wcale nie oznacza to, że opieram się li tylko na owym badaniu.
Proporcja B/T=1/4 (kalorycznie!) absolutnie nie musi być dietą ketogenną, Panie Witoldzie! Weźmy np. 16% białka, 64% tłuszczy i reszta węgle, czyli 20%. Zakładając, że dana osoba spożywa 3 tys. kcal to wychodzi 600 kcal węgli, czyli 150 g. Czy twierdzi pan, że przy 150 g węgli wchodzi się w ketozę? :roll:
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Pią Wrz 07, 2007 08:29   

Hannibal ante portas. (Hannibal u drzwi.)
Panie Hannibalu, no to jesteśmy w domu (wspólnym).
Kaloryczna proporcja 1/4 odpowiada gramowej proporcji 1/1,8.
Też wolę przeliczać proporcje w skali energetycznej, ale milcząco
zakładam, że z dawnych czasów niskowęglowodanowcy przyzwyczaili się
do proporcji w gramach.
Mówimy o tym samym tylko w różnych jednostkach fizycznych.
Zgadzam się że proporcja kaloryczna 1/4 lub inaczej 1/1,8 w gramach tzn. 1,8 grama tłuszczu na 1 gram białka, nie powoduje znaczącej ketozy, właśnie to powyżej pisałem. Ponadto przy takich warunkach żywienia rzeczywiście może przyrastać masa mięśniowa.
Warto więc dyskutować
Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pią Wrz 07, 2007 10:46   

Cytat:
Einstein pomylil sie ze stala kosmologiczna.


A to akurat nie jest takie pewne.
Co oczywiscie nie zmienia postaci rzeczy..
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
wiraha


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 508
Wysłany: Pią Wrz 07, 2007 10:46   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Zgadzam się że proporcja kaloryczna 1/4 lub inaczej 1/1,8 w gramach tzn. 1,8 grama tłuszczu na 1 gram białka, nie powoduje znaczącej ketozy, właśnie to powyżej pisałem. Ponadto przy takich warunkach żywienia rzeczywiście może przyrastać masa mięśniowa.


a co zlego jest w ketozie?
jaki weglowodany maja wplyw na przyrost masy miesniowej?

pozd
WiRAHA
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Pią Wrz 07, 2007 12:12   

W lekkiej ketozie nie ma nic złego, a jest wiele pozytywnych efektów.
W sporadycznej silnej ketonemii połączonej z ketonurią też jeszcze nie ma nic złego. Pod warunkiem, że nie osiągnęliśmy wówczas poziomu, w którym zaczynamy już majaczyć a przelatujący bocian przekazuje nam tajne informacje od patriarchy Noego prosto z góry Ararat.

Natomiast permanentna ketoza przekraczająca stale próg nerkowy, tzn. powodująca wydzielanie ciał ketonowych z moczem jest szkodliwa z powodu podstawowego. Ciała ketonowe, (acetooctan i betahydroksymaślan) są znakomitym źródłem energii i po to je wątroba produkuje. A skoro tak, to zwierzęta które trwoniły z moczem bezproduktywnie energię musiały wyginąć. Fakt, że obecnie mamy nadmiar energii niczego nie zmienia. W fizyce obowiązuje zasada osiągania najniższych stanów energetycznych. Organizmy żywe nigdy i nigdzie nie mogą się prawom fizyki przeciwstawiać.

Dociekliwi mogą sobie poszukać, niestety na amerykańskich stronach, informacji o ubocznych skutkach diety silnie ketogennej w której na 1 gram białka i węglowodanów razem wziętych, przypadają 4 gramy tłuszczu a ketonuria jest rzędu 4 krzyżyków.

Jednak podstawową przyczyną, która dyskwalifikuje dietę silnie ketogenną są prawa fizyki. Dlatego ewolucja nie wytworzyła mechanizmów dostosowawczych, kompensujących uboczne skutki silnej ketonurii, ponieważ takie zwierzęta przegrywały na starcie szafując cenną energią.
Nie było potrzeby ich ratować, ponieważ "wymierały na własne życzenie".
Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz

PS. Oczywiście w chorobach dieta ketogenna spełnia pozytywną rolę leczniczą. Ale i tam można dyskutować nad szczegółami. Po wygłoszeniu wykładu w Hospicjum w Warszawie przedstawię te szczegóły na łamach Optymalnika.
 
 
wiraha


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 508
Wysłany: Pią Wrz 07, 2007 12:26   

aha

PS - uwazam ze moja odp jest na tyle doglebna, iz nadaje sie do publikacji w Optymalniku - na co wyrazam zgode

pozd
WiRAHA
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Wrz 07, 2007 12:59   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
(...) Natomiast permanentna ketoza przekraczająca stale próg nerkowy, tzn. powodująca wydzielanie ciał ketonowych z moczem jest szkodliwa z powodu podstawowego. Ciała ketonowe, (acetooctan i betahydroksymaślan) są znakomitym źródłem energii i po to je wątroba produkuje. A skoro tak, to zwierzęta które trwoniły z moczem bezproduktywnie energię musiały wyginąć. (...)

wydzielanie ciał ketonowych występuje li tylko w początkowych okresie ketozy; później organizm adaptuje się i owych ciał już się nie pozbywa, toteż na paskach Ketodiastix raczej nic się już nie będzie pojawiać
takie są fakty
 
 
jurek 1946

Dołączył: 31 Sie 2007
Posty: 1062
Skąd: LUBUSKIE
Wysłany: Pią Wrz 07, 2007 13:32   

[quote="Witold Jarmołowicz
Dociekliwi mogą sobie poszukać, niestety na amerykańskich stronach, informacji o ubocznych skutkach diety silnie ketogennej w której na 1 gram białka i węglowodanów razem wziętych, przypadają 4 gramy tłuszczu a ketonuria jest rzędu 4 krzyżyków



Panie Witoldzie czytam i nie mogę zrozumieć dlaczego tych wiadomości musimy szukać na stronach amerykańskich.
Przecież Kwaśniewski zawsze o tym pisał,nie mam zamiaru ujmować Pana wiedzy,ale w tym wypadku możemy opierać się również,na własnym podwórku.Wiem że powie Pan że dotyczy to sportowców i wyczynowców.Ale i tacy zdechlacy jak ja wlaśnie wtym temacie mogą znalężć coś dla siebie.W moim przypadku D.O. Już 7lat.,a paski Ketonowe mam zawsze w pogotowiu.I właśnie 1gr białka na 4 gr.tłuszczu
a węglowodanami reguluję ketozę aby utrzymać ją na dwa trzy krzyżyki.
Wiem że moim problemem jest bardzo duże niedotlenienie i to też ma wpływ na to.
 
 
eisenheim.86

Dołączył: 20 Mar 2007
Posty: 7
Wysłany: Pią Wrz 07, 2007 15:41   

Organizm musi sie przystosowac do czerpania energie z ketonow dlatego zanim to nastapi wydala je z moczem. Z czasem ten proces zanika i nastepuje pelna adaptacja. Ogranizm zaczyna wydajniej i lepiej funkcjonowac na ketonach niz na weglach.

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Ciała ketonowe, (acetooctan i betahydroksymaślan) są znakomitym źródłem energii i po to je wątroba produkuje. A skoro tak, to zwierzęta które trwoniły z moczem bezproduktywnie energię musiały wyginąć.


Jakos to sie kupy nie trzyma...ta teoria ewolucji...
_________________
Kiedy medrzec wskazuje ksiezyc idioci patrza na palec....
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Pią Wrz 07, 2007 15:42   

Panie Hannibalu!
Wypowiedź poniżej Pana Jurka potwierdza, że organizm adaptuje się
tylko do pewnej granicy, po przekroczeniu której (1/4 w gramach) ketoza występuje stale.
A co ma zrobić człowiek, który przy spożyciu 150g tłuszczu na dobę ma tak silną ketozę, że ląduje na pogotowiu? On też chce żyć bez problemów.
Takich ludzi też spotykałem.
Całym światem jesteśmy tylko dla siebie.

Nauka ma wiele wad, ale podstawowym standardem jest wielokrotna weryfikacja wyników badań i gradacja rangi nauk ścisłych. Dr Kwaśniewski jest tylko jednym z uczestników wielkiej gry człowieka o wiedzę. Zrobił wiele dobrego dla propagowania diety niskowęglowodanowej, ale nie jest nieomylną wyrocznią. Poza tym o ketozie wspominał tylko w kilku zdaniach. Poza publikacjami dra Kwaśniewskiego, w Polsce, a nawet w Europie nie ma dostępnych poważnych opracowań, dlatego trzeba ich szukać za oceanem.
Oczywiście, jeżeli chcemy poważnie zgłębiać temat. Jeżeli wystarcza
magiczna wiara, to oczywiście można się ograniczyć do nabożnego zgłębiania pism objawionych.
Mnie taka postawa jest obca.
Swego czasu mówiłem dr Ponomarence, że proporcja, którą podał w swojej książce zastosowana bezkrytycznie dla każdego, u niektórych osób spowoduje szybkie tycie. I dr Ponomarenko zgodził się ze mną, wręcz żachnął, że przecież ta proporcja to tylko przykład dla niektórych, że wcale nie jest to jakaś nowa obowiązująca proporcja. Tymczasem kolejni czytelnicy potraktowali ją dosłownie, bez posłużenia się Formułą 4eS.
Dlatego ja od lat lansuję Formułę 4eS, bo tylko w niej jest ratunek dla ludzi chorych. Proszę zauważyć że dr Ponomarenko należał do nielicznych, z którymi można było dyskutować merytorycznie na każdy temat. I proszę wyciągnąć z tego wnioski dla siebie.

Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
wiraha


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 508
Wysłany: Pią Wrz 07, 2007 16:29   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Dlatego ja od lat lansuję Formułę 4eS, bo tylko w niej jest ratunek dla ludzi chorych.


to kiedy wyjdzie ksiazka?

pozd
WiRAHA
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Wrz 07, 2007 18:09   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
(...) A co ma zrobić człowiek, który przy spożyciu 150g tłuszczu na dobę ma tak silną ketozę, że ląduje na pogotowiu? On też chce żyć bez problemów. (...)

a wie Pan na pewno, dlaczego wylądował w szpitalu? był zbadany wszechstronnie z wykorzystanie różnorakich metod? chętnie zapoznałbym się z epikryzą pacjenta...
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Nauka ma wiele wad, ale podstawowym standardem jest wielokrotna weryfikacja wyników badań i gradacja rangi nauk ścisłych. Dr Kwaśniewski jest tylko jednym z uczestników wielkiej gry człowieka o wiedzę. Zrobił wiele dobrego dla propagowania diety niskowęglowodanowej, ale nie jest nieomylną wyrocznią. Poza tym o ketozie wspominał tylko w kilku zdaniach. Poza publikacjami dra Kwaśniewskiego, w Polsce, a nawet w Europie nie ma dostępnych poważnych opracowań, dlatego trzeba ich szukać za oceanem.
Oczywiście, jeżeli chcemy poważnie zgłębiać temat. Jeżeli wystarcza
magiczna wiara, to oczywiście można się ograniczyć do nabożnego zgłębiania pism objawionych.
Mnie taka postawa jest obca.

Mnie taka postawa też jest obca, toteż piszę to, co piszę i poddaję wątpliwość różnorakie dogmaty, pewniki, niekwestionowane "fakty"
jeśli chodzi o dr. Kwaśniewskiego to nie jest to absolutnie osoba, do której rad się stosuję; żeby było jasne
co do rzetelnych opracować to całkowita zgoda, dlatego też przeczytałem i nadal czytuję całkiem sporo naukowych artykułów ze stron amerykańskich
dogmaty są mi całkowicie obce, toteż dość szybko porzuciłem obiegowe opinie dot. szkodliwości stanu ketozy, czy jedzenia małej ilości węgli; nadal jednak poszukuję, poddaję w wątpliwość, pytam, itd. :)
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Pią Wrz 07, 2007 22:52   

Osobiście nie odrzucam niczego, a ketozę jak napisałem przecie jasno, uznaję za stan naturalny i pożyteczny. Natomiast granicą zawsze i wszędzie są prawa fizyki. Te prawa premiują zwierzęta osiągające maksimum wydajności przy minimalnym nakładzie energii. Spowodowana nadmiernie silną ketonemią ketonuria, czyli wydalanie cial ketonowych z moczem, jako bezsensowna strata energii przeciwko tym prawom wykracza. Podobnie, jak białkomocz czy wydalanie glukozy z moczem.
Poniekąd nawet hiperglikemia jest analogiczna do ketonemii. W obu wypadkach nadmiernie wysoki poziom glukozy lub cial ketonowych we krwi zmusza nerki do ratowania homeostazy i wydalania glukozy lub cial ketonowych z moczem. W obu wypadkach wydalany jest niepotrzebnie substrat energetyczny. W obu wypadkach jest to ostatnia deska ratunku, a nie norma. Bezsensowne jest jedzenie tak dużej ilości tłuszczu, żeby część wydalać potem w postaci ciał ketonowych bez wykorzystania ich energii. Prościej przecie zjeść tych tłuszczów mniej, skoro i tak są wydalane.
Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Wrz 07, 2007 23:41   

a jakie ilości tłuszczu są wg Pana zbyt duże?
no bo ja stoję na stanowisku bardzo prostym - powinno jeść się tyle tłuszczy, ile energii potrzebuje organizm; proste jak drut
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Sob Wrz 08, 2007 01:52   

Jest to efektowna zasada, tylko gdyby ją przestrzegać dosłownie, to wyszłoby coś takiego:
potrzebuję np. 2700kcal. energii, więc zjem równowartość w 300g tłuszczu i po sprawie. Niepotrzebne mi białko ani węglowodany, 300g tłuszczu daje 2700kcal.

Mówiąc poważnie, przecież dokładnie o tym piszę, nadmiar tluszczu w stosunku do zapotrzebowania energetycznego powoduje ketonurię. U każdego zapotrzebowanie będzie inne, więc to ketonuria jest wskaźnikiem, że przesadziliśmy z tluszczami. Ketonemia nie ma nic do rzeczy. Jeżeli uprzemy się, żeby zmniejszyć ketonurię nie obniżeniem spożycia tłuszczów, ale zwiększeniem spożycia glukozy, to zamiast ketonurii nadmiar tłuszczów bedzie upychany do tkanki tluszczowej, również bez sensu. Wcześniej, czy później w tym drugim przypadku dorobimy się cukrzycy albo monstrualnej otyłości.
Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Wrz 08, 2007 10:17   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jest to efektowna zasada, tylko gdyby ją przestrzegać dosłownie, to wyszłoby coś takiego:
potrzebuję np. 2700kcal. energii, więc zjem równowartość w 300g tłuszczu i po sprawie. Niepotrzebne mi białko ani węglowodany, 300g tłuszczu daje 2700kcal.

nie no, nie o to mi przecież chodziło
u mnie źródłem energii są tłuszcze, ketony; białka nim nie są (ich rola jest przecież zgoła inna), a węgle li tylko dla komórek bez mitochondriów, czyli tak naprawdę niewiele
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Mówiąc poważnie, przecież dokładnie o tym piszę, nadmiar tluszczu w stosunku do zapotrzebowania energetycznego powoduje ketonurię. U każdego zapotrzebowanie będzie inne, więc to ketonuria jest wskaźnikiem, że przesadziliśmy z tluszczami. Ketonemia nie ma nic do rzeczy. Jeżeli uprzemy się, żeby zmniejszyć ketonurię nie obniżeniem spożycia tłuszczów, ale zwiększeniem spożycia glukozy, to zamiast ketonurii nadmiar tłuszczów bedzie upychany do tkanki tluszczowej, również bez sensu. Wcześniej, czy później w tym drugim przypadku dorobimy się cukrzycy albo monstrualnej otyłości. (...)

zdaje mi się, Panie Witoldzie, że widzi Pan we mnie stronę formacji dr. Kwaśniewskiego, czyli tłuszcz, tłuszcz i jeszcze raz tłuszcz, a przecież ja tak zupełnie nie rozumuję :)
poza tym należy sobie powiedzieć, że przesada ze wszystkim nie jest dobra - tyczy się to również białka no i z oczywistych względów węglowodanów
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Sob Wrz 08, 2007 11:53   

Tak też to rozumiem.
Wszelako nie wszyscy forumowicze zgłębiają tajniki biochemii, dlatego dobrze jest postawić kropkę nad i.
Również bardzo źle funkcjonuję na węglowodananch, znacznie lepiej na tłuszczach, ale są osoby które z kolei dobrze spalają węglowodany i w sprincie zawodowym to one będą lepsze. Pomimo, że ja osiągam swoją maksymalną wydajność bardziej na tłuszczach niż na węglowodananch, to tamte osoby ze swoją maksymalną wydajnością na węglowodanach będą w sprincie szybsze. Natomiast w wielogodzinnych, czy wielodniowych zawodach one z kolei nie wytrzymają obciążenia.
Sport uprawiany dla zdrowia powinien być oparty o spalanie tluszczów i nie dochodzić ustawicznie do granicy ludzkiej wytrzymałości.
Sport zawodowy obecnie nie ma ze zdrowiem nic wspólnego. Jest kwestią indywidualnego wyboru, czy chcemy harmonijnie rozwijać swoje ciało wg zaleceń np. dr Ellis, dla własnej satysfakcji i zdrowia, czy chcemy, żeby przemielił nas kierat zawodowego sportu w zamian za szansę stanięcia na podium. (raz na jakiś czas)
Jest kwestią indywidualnego wyboru, czy chcemy dla siebie rzeźbić mięśnie mozolnymi ćwiczeniami, jak czynił to przed półwieczem Janusz Radziwiłko, czy chcemy dla medalu pakować w mięśnie i co godzinę przyjmować jakieś megabole i energizery.

Bezsprzecznie dla zdrowia lepsze są metody dr Ellis, natomiast jeżeli zależy nam wyłącznie na medalu, to niestety trzeba pójść na kompromis z własnym zdrowiem.
Każda decyzja jest własciwa, pod warunkiem, że wiemy o co chodzi i mamy pełną informację. Sportowcy NRD takiej informacji nie mieli. Zanim się połapali, rodziły im się upośledzone dzieci a oni sami zostawali kalekami.

Dlatego dyskutujemy.
Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Wrz 08, 2007 23:28   

Dobrze, to może teraz odniosę się do Pana artykułu "Dlaczego sportowcy wolą glukozę?" :)

cytat: Pamiętajmy jednak, że tłuszcze są spalane tylko wtenczas, gdy w mięśniach jest jeszcze glikogen. Po wyczerpaniu rezerw glikogenu następuje załamanie wydolności fizycznej i tłuszcze też nie mogą być spalane. Przynajmniej do czasu przestawienia szlaków metabolicznych w organizmie i wytworzenia glukozy z białka

w odpowiedzi na ten fragment przytoczę rozmowę z dr. Ellisem -
Al: So fat use controls carbohydrate use; that still doesn’t really tell me that carbohydrates are not better than fat for superior performance.
Ellis: OK, most athletes and scientists believe that exercise endurance is governed by how much glycogen is in their muscles. But how do they explain the fact that muscle exhaustion can occur despite having ample glycogen supplies in the muscles? That is, plenty of glycogen is left, yet exhaustion takes place. Furthermore, glycogen depletion affects only athletes who train nonstop or compete in events lasting more than several hours. For most sports performances, for weight lifting and bodybuilding routines, glycogen depletion is not a factor in muscle fatigue, not at all.
Let’s look at some specific evidence. In 1986, scientists studied the effects of a difficult weight training workout on the fuel used by muscle. Nationally ranked competitive bodybuilders did five sets of fronts squats, five sets of back squats, five sets of leg presses, and five sets of leg extensions. Each set lasted about 30 seconds, with one minute rest between sets. The weights were heavy enough so that ten repetitions proved to be their maximum effort. That is, each set was to momentary muscular failure, where the successful execution of another repetition proved impossible.
It was an extremely difficult program, and the blood lactic acid levels were sky high. By their own admission, it was the hardest program any of them had ever undertaken.
To the surprise of the scientists, muscle glycogen decreased only 40% from the resting values (this was in the thigh muscles). Where did the fuel for energy come from? The immediate energy sources are available, including ATP, which is probably not stored, and some creatine phosphate. However, the amounts of these are very small and barely account for enough energy production to meet the energy demands of one set of one of the exercises, if that. Glucose shunted from the liver supplies some energy. However, this study showed that there was not a significant uptake by the muscle of liver-tagged glucose. The authors were forced to conclude that a large portion of energy came from a source other than carbohydrates.
Energy Source?
Al: And now for the $65,000 question, where did it come from?
Ellis: The $65,000 answer is that it came from from intra-muscular triglycerides. Fats inside the muscle cells have received very little attention. Most body fat is stored in the subcutaneous layer. Some is stored in other sites, especially around internal organs. But, approximately 0.5-1% is stored within the muscles as intra-muscular triglycerides.
Al: That isn’t much.
Ellis: Yes, but it is quickly broken down to acetyl-CoA, which is the chemical that leads to the manufacture of ATP. As intra-muscular fat burns, carbohydrate burning slows. The key is this: as free fatty acid levels in the blood increase, this source of fat enters the muscle and is shunted into storage within the muscle as triglyceride. Fat, from inside the thigh muscles and from the blood, is what supplied the extra fuel for the bodybuilders’ leg program.
I have also performed an intricate experiment with rats treated with estrogen, which sets in motion an ability to supply and burn more fat for fuel. The rats ran for two hours on a treadmill, and the results showed that they used much more fat than carbohydrate for fuel.


kolejny cytat: Z doświadczenia żywieniowego i literatury wiadomo, że adaptacja organizmu do spalania samych tłuszczów trwa kilka dni [1 str.259]. W tym czasie zawody już się dawno skończą.
A co ma jedno do drugiego? :?
Przecież po to jest adaptacja, ażeby ją przejść, prawda? Jej wstępny okres trwa parę tygodni, a całkowity ok. pół roku.
Oczywistym jest, że zawodnik przystępuje do zawodów po owej adaptacji, a nie przed!

kolejny cytat: To nie upór trenerów eliminuje tłuszcze ze sportu. Oni doskonale wiedzą, co robią.
to właśnie widać, że nie do końca wiedzą

kolejny cytat: Jednak tam, gdzie chodzi o osiągnięcie maksymalnej wydolności fizycznej, lepsza jest glukoza. Dlaczego? Ponieważ maksymalną wydolność fizyczną ogranicza wydolność tlenowa, tzn. sprawność dostarczania dużej ilości tlenu do mięśni.
kontrargument - długość bezdechu jest wyraźnie większa na tłuszczach niż na węglach; przykład nurków jest tutaj bardzo pouczający
 
 
Robert

Dołączył: 29 Wrz 2005
Posty: 159
Wysłany: Nie Wrz 09, 2007 05:37   Art. pochodzi z Second Opinions

what is wrong with carbo-loading?
There are two problems that those who recommend carbo-loading don't appear to realise:

Firstly, the body can't store carbohydrates in large quantities and most people already get more than enough carbohydrates to fuel their bodies' daily activities. All carbohydrates, whether they are bread, pasta, sugar or jam when you put them in your mouth, enter the bloodstream as glucose. And the bloodstream can only hold so much. The body, being a well-run power plant, puts the leftovers in storage to use in the future if it's needed. Some is stored as a type of starch called glycogen, but as it can't store much of this, the body turns most of the excess into fat and keeps it on deposit in the body's fat cells. And we see it walking around the streets wherever we go, hanging off bodies in a most unattractive way. Put simply, carbo-loading cannot work simply because excess carbs are not stored in a readily usable way.

The second problem lies in how the body uses its various options for fuel. Each of our body's cells contains lots of very small power plants called mitochondria . It is they that produce the energy we need from the food that we consume. Glucose is usually called the body's 'preferred fuel' because, if it is available, our bodies have been conditioned from birth to use it first. But it is not the best fuel. That distinction belongs to fats - or fatty acids, to give them their scientific name. Before the mitochondria can use either glucose or fatty acid as a fuel, it has to be transported into the mitochondria.


Fatty acids are transported into the mitochondria as completely intact molecules. Glucose, on the other hand, can be transported only after it has been broken down first into pyruvate by the process of glycolysis . This is then used anaerobically to produce energy with lactate as a by-product.

The by-products of the energy-production process when fatty acids are used are carbon dioxide and water, both of which are easily excreted. But when glucose is used, the lactic acid produced in the conversion process can build up in muscle cells and make them ache. It is this that is the cause of the aching muscles or pain involved in strenuous exercise - 'the wall' as athletes call it. This 'wall' severely limits an athlete's performance.

But it is not necessary ever to 'hit the wall'. If you do, your diet is wrong.
_________________
Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąd.
 
 
Robert

Dołączył: 29 Wrz 2005
Posty: 159
Wysłany: Nie Wrz 09, 2007 05:41   The Correct nutrition for athletes -Second Opinions

Now let's look at a real athlete
It was 1968 at the Mexico City Olympic Games. The spectators at the marathon went wild as a relatively unknown Ethiopian, Mamo Wolde, won the marathon. Not only was the thirty-six-year-old runner the oldest man ever to win this prestigious event, he did it in a time that has not been bettered to this day.

So what was Wolde's secret?

Wolde grew up in an Ethiopian village. His life consisted of running after and hunting wild game on foot. His diet was one high in animal meat and fat, with practically no carbohydrate. Subsequent tests showed that Wolde's body, under conditions of physical load, readily burned fat as its main energy source. Wolde had no concept of 'hitting the wall'. It had never happened to him.

And, just like him and Tim Hatcher, it never will happen to you

A real energy diet - a diet for winning

While there is little or no scientific evidence that carbohydrates are a particularly good energy food, there is a great deal that fats are.

What may not be immediately obvious is that, with the correct diet, constant exercise and practice to maintain muscle suppleness, strength and stamina doesn't seem to be needed either.

It is well known that carnivorous animals - lions and tigers - if fed their natural diet of fat meat, even when confined in cages or small pens in zoos for long periods of time, without the opportunity to exercise, do not lose their vigour, strength and endurance. Such animals in circuses are even more confined but they are still able to make prodigious leaps when called upon to do so.

Eskimo sled dogs are normally kept on leashes or in small kennels during the summer months and fed fat meat and fish. When, after some months of such inactivity, the winter arrives and they are required to pull sleds again, they have no need of a period of training or conditioning before they go about their arduous task. And they still manage to pull heavy sleds for up to twelve hours a day. The same applies to English hunting dogs. They do not lose their ability to run hard for long distances when correctly fed.

The same is true of Man. The Eskimo spends most of the year in practical inactivity during the winter months. Confined to his snow-covered hut or igloo, eating meat, fish and fat, he rarely ventures outside for months at a time. But when spring arrives, he immediately begins a very strenuous life, travelling many miles to hunting grounds. He, too needs no period of conditioning after his long winter of inactivity. He also requires less sleep and is much more resistant to fatigue.

In 1895 two Norwegians, Fridtjof Nansen and Frederik Johansen, landed on an island of the Franz Joseph group. (2) They had 'conventional' provisions to last for several weeks but, as there was abundant game in the form of walrus and polar bear, they decided to live off the land and save their provisions until the following summer. From the end of August 1895 until the spring break up of the arctic ice they got no exercise, did not wash themselves or change their clothes, yet they remained in perfect health and were able to do a full day's sledging on their first day of travel.

Rear Admiral Robert Peary also noted the ability of Arctic explorers to subsist for more than a year with no food other than pemmican twice a day. Men doing heavy work required two pounds of pemmican, which was the equivalent of six pounds of meat and a pound of fat per day. (3)

This ability to do fantastic feats of strength and endurance was not confined to the Arctic. Native porters in Australia, eating only kangaroo meat, carried heavy loads for up to twelve hours without rest or refreshment; and Aborigines in the desert, would lope for distances of up to twenty miles, with occasional bursts of speed to catch game, on a handful of worms, bugs and insects, and kangaroo meat. (4)

Conclusion

What all these people (and animals) have in common is their carbohydrate free diet. Fat is the best fuel for an athlete, carbohydrates are the worst. It really is as simple as that.

Still not convinced?

Athletes are told to eat a diet high in carbohydrates and low in fats. This, they are told, will increase their performance. However, this was not confirmed in a dietary study published in 1994. (5)

Using three diets: normal, high-fat and high-carbohydrate, the study showed that the high-carbohydrate diet increased performance by an average ten percent over a normal mixed diet. Not bad, you might think, but the high-fat diet increased performance by a massive thirty-three percent. That's much better. The authors conclude that restriction of dietary fat may be detrimental to endurance performance.

Experience from around the world confirms it

Caution

There is just one caveat. It takes time for the body to change from burning inefficient carbs to burning fats efficiently. You should notice a marked increase in performance in as little as 2 to 6 weeks on a low-carb, high-fat diet, but maximum performance may not be reached for several months.


References

2. Stefansson V. Cancer: Disease of Civilisation . Hill & Wang, New York, 1960

3. Military Surgeon , August 1944, Quoted in Walter L Voegtlin. The Stone Age Diet .

4. The Epic of Man . Time Inc. New York, 1961

5. Muoio D M, et al. Effect of dietary fat on metabolic adjustments to maximal VO-2 and endurance in runners. Medicine and Science in Sports and Exercise . 1994; 26 (1): 81-88

_________________
Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąd.
 
 
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Wrz 09, 2007 11:54   

I tak to właśnie jest.
Na papierach wychodzi że glukoza jest bardziej wydajnym paliwem niż tłuszcz, a życie swoje.
I następuje brutalna weryfikacja fizyki, chemii itp. ;D
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Wrz 09, 2007 11:59   

Myślę, że jest to zgodne z prawami fizyki i biochemii; nie ma żadnej magii
 
 
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Wrz 09, 2007 12:07   

Oczywiście. Miałem na myśli fizykę, chemię "papierową". Czyli nie podpartą innymi czynnikami. Czynnikami, o których często nie mamy pojęcia.
Ja np. jestem zwolennikiem medycyny chińskiej. Nawet kiedyś wykonywałem zawodowo zabiegi reflekologi (dyplom międzynarowej szkoły ISRMT).
I póki co, żadna nauka ścisła nie wykazała że istnieje coś takiego jak energia Chi. Czyli teoretycznie to nie ma prawa działać.
Tyle tylko że zabiegi ogólnie oparte na refleksoterapi działają, mam w tym zakresie parę ciekawych doświadczeń.
Dlatego zawsze patrzę z przymrużeniem oka na nauki ścisłe, szczególnie w kontekście odżywiania. Wypadkowych jest zbyt wiele żeby można tylko na podstawie parę wyliczeń fizyko-chemicznych stwierdzić że glukoza w sportach typu sprint jest lepsza niż tłuszcz.
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Nie Wrz 09, 2007 12:38   

Panowie!
Teraz jest cykl wydania październikowego Optymalnika.
Wrócimy do tematu w wolnej chwili.
Zważcie wszelako, że to stres, czyli przygotowanie do walki powoduje podwyższenie glikemii. Natura uznała, iż jest to tak ważne , że kilka różnych hormonów wywiera takie działanie. Więc trudno tu mówić o braku danych doświadczalnych.
Pozdrawiam
Witold Jarmolowicz
 
 
brajan30

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 13 Lis 2005
Posty: 1020
Wysłany: Wto Wrz 18, 2007 15:32   

jurek 1946 napisał/a:
Kevo napisał/a:

Jurek, jeśli Twój rocznik to 1946 to chylę czoło. Ale myślę że w tym wieku


Kevo tak nie dobrze skojarzyłeś mój nick z wiekiem mam 61 lat na D.O już 7lat i wciąż poszukuję ,mój problem to .Przewlekła obdurakcyjna choroba pluc.najkrócej ogólne niedotlenienie ,zmniejszenie pojemności płuc,spowodowane pracą w warunkach szkodliwych ,oraz palenie papierosów.7 lat temu po wizycie u dr.Kwaśniewskiego nieprzerwanie na diecie optymalnej .Po siedmiu latach po wielkich trudach doszłem do wagi ze 118kg na 83kg przy wzroście 172cm,jeszcze przydało by się zejść z wagą do ok. 70kg.

Witam
Jurek, przeczytaj książkę doktor Ewy, własnie też opisuje, jak ten problem rozwiązać. Nawet jakbyś przejżał wypowiedzi Doktor Ewy na forum już coś byś wiedział.
Pozdrawiam
 
 
jurek 1946

Dołączył: 31 Sie 2007
Posty: 1062
Skąd: LUBUSKIE
Wysłany: Wto Wrz 18, 2007 17:19   

brajan30 napisał/a:

Jurek, przeczytaj książkę doktor Ewy, własnie też opisuje, jak ten problem rozwiązać. Nawet jakbyś przejżał wypowiedzi Doktor Ewy na forum już coś byś wiedział.
Pozdrawiam



Brajan
Czytałem opracowanie ksiązki dr.Ewy Jeżeli chodzi o "Dieta Optymalna"
ale wszystko co w niej znlazlęm dotyczy Astmy a mój problem jest calkiem inny.Ale jeszcze raz zobaczę może coś przeoczyłem. Jeżeli masz pod ręką jakąś stronę w opracowaniu dr.Ewy to podaj szybciej znajdę.
 
 
brajan30

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 13 Lis 2005
Posty: 1020
Wysłany: Wto Wrz 18, 2007 18:56   

jurek 1946 napisał/a:
brajan30 napisał/a:

Jurek, przeczytaj książkę doktor Ewy, własnie też opisuje, jak ten problem rozwiązać. Nawet jakbyś przejżał wypowiedzi Doktor Ewy na forum już coś byś wiedział.
Pozdrawiam



Brajan
Czytałem opracowanie ksiązki dr.Ewy Jeżeli chodzi o "Dieta Optymalna"
ale wszystko co w niej znlazlęm dotyczy Astmy a mój problem jest calkiem inny.Ale jeszcze raz zobaczę może coś przeoczyłem. Jeżeli masz pod ręką jakąś stronę w opracowaniu dr.Ewy to podaj szybciej znajdę.


Witam
Rozumiem że masz problem z nadwagą jak piszesz: "Po siedmiu latach po wielkich trudach doszłem do wagi ze 118kg na 83kg przy wzroście 172cm,jeszcze przydało by się zejść z wagą do ok. 70kg."
Poczytaj na stronie 191, poza tym, kilka razy Lekarka zwraca uwagę, aby też nie jeść trzech rodzajów białka na dobę, zboża rotować lub całkowicie odstawić:
http://www.dobradieta.pl/...ghlight=nadwaga
http://forum.dr-kwasniews...p?topic=1091.20
http://forum.dr-kwasniews...g22335#msg22335
Pozdrawiam
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Pon Paź 01, 2007 00:05   

Wracając do tematu glukozy w sporcie,

Kilka dni temu Kazik Pipia zorganizował w Katowicach spotkanie, na którym prof. Wiesław Pilis przedstawił wyniki badań fizjologicznych.

Trzy lata temu udało mi się zainspirować profesora żeby rozpoczął pierwszy etap badań ludzi żywiących się niskowęglowodanowo w Częstochowie.
Po przebadaniu 48 osób prof. wykazał, że taka dieta nie jest szkodliwa, nie sprzyja miażdżycy. Wyniki badań wykazały jednak, że ciśnienie tętnicze i cholesterol są w górnej granicy normy.

Drugi etap badań dotyczył maksymalnej wydolności fizycznej. Prof. na AWF przebadał porównawczo tę wydolność u podobnych osób żywiących się tradycyjnie oraz niskowęglowodanowo. Badano na ergometrze maksymalny wysiłek fizyczny przez trzy minuty. Rejestrowano podstawowe parametry, takie jak zużycie tlenu, tętno, ciśnienie i kilka parametrów biochemicznych obrazujących eksploatację mięśni.

Wynik był zgodny z tym, co kiedyś teoretycznie wyliczyłem. Osoby podobne, w podobnym wieku i o podobnej aktywności fizycznej osiągały o kilka procent większą maksymalną wydolność fizyczną, jeżeli żywiły się wysokowęglowodanowo.

Wsród zebranych 25 osób, kilka nie mogło pogodzić się z tym wynikiem. Za wszelką cenę chciały wykazać, że ortodoksyjne żywienie jest najlepsze, bo tak pisał twórca. Padały argumenty, że rak żywi się glukozą, że ten, czy tamten wyleczył się z chorób. Niektórzy twierdzili, że dopiero teraz mają siłę. Nie znając szczegółów, kestionowali metodologię przeprowadzonych badań. Najgorętszy młody zwolennik ż.o. uzyskał jednocześnie wynik znacznie gorszy, niż starsi badani. Może to przypadek, pojedyńczy wynik nie stanowi o normie. Dyskusja była trochę żenująca, ponieważ prof. Pilis nie badał, czy dieta dra Kwaśniewskiego jest dobra, czy zła, tylko zbadał możliwość wykonywania maksymalnej pracy mięśniowej przez trzy minuty, co, jak się wydaje, w ogóle nie dotarło do rozgorączkowanych słuchaczy.

Otrzymany wynik był zgodny z teorią, o której niedawno dyskutowaliśmy.
Tylko tyle i aż tyle.

Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 01, 2007 10:54   

Bardzo ważna jest odpowiedź na pytanie, w jaki sposób sklasyfikowano osoby do grupy niskowęglowodanowców. Poza tym, czy każdy przeszedł okres adaptacji? Czy były to na pewno osoby "takie same", czyli np. aktywne fizycznie w takim samy stopniu.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Pon Paź 01, 2007 11:36   

Praca jest dopiero wysłana do recenzji w angielskim czasopiśmie fizjologicznym, więc trudno tutaj na forum omawiać wszystkie szczegóły.
Kiedy zostanie opublikowana, będziemy mogli podjąć krytyczną analizę.
Aktualnie nie jestem uprawniony do przedstawiania szczegółów.

Tym bardziej, że podczas pierwszego etapu badań prof. Pilisa, który się odbył w Częstochowie, optymalni showmani, ci sami, którzy od czterech lat opowiadają bzdury, jak to pozyskali grant europejski na badania diety optymalnej, próbowali wyłudzić ode mnie wyniki tamtych badań przed ich opublikowaniem. Sam w sobie jest to socjologiczny fenomen, że przez cztery lata można z kompetentną miną snuć fantasmagorie na temat grantu i znajdować ciągle zapalonych wyznawców.

Merytorycznie mogę dodać, że biochemiczne analizy krwi pozwalały określić rzeczywisty stopień wytrenowania i głębokość ograniczenia spożycia węglowodanów u osób badanych w Katowicach.

Witold Jarmołowicz
Ostatnio zmieniony przez Witold Jarmolowicz Pon Paź 01, 2007 14:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Pon Paź 01, 2007 13:47   

Wracając do zaległych tematów

Hannibal zacytował:


Cytat:

Wysłany: Sob Wrz 08, 2007 10:28 pm
...I have also performed an intricate experiment with rats treated with estrogen, which sets in motion an ability to supply and burn more fat for fuel. The rats ran for two hours on a treadmill, and the results showed that they used much more fat than carbohydrate for fuel...

...kontrargument - długość bezdechu jest wyraźnie większa na tłuszczach niż na węglach; przykład nurków jest tutaj bardzo pouczający...


Działanie estrogenów, to ciekawy temat.

Ostatnio opracowując wykład na temat diet ketogennych doszedłem do wniosku, że kobiety i dzieci ze względów fizjologicznych potrzebują więcej węglowodanów, a ponadto kobiety mniej białka niż mężczyźni. Temat zbyt obszerny, żeby tu się zmieścił, wszakże ubiegłowieczne badanie sposobu żywienia Masajów też to potwierdza. Ich kobiety i dzieci spożywają owoce, a mężczyźni praktycznie tylko orzechy.

Tutaj okazuje się, że dodatkowo estrogeny, żeńskie hormony, przesuwają równowagę metaboliczną mięśni w kierunku spalania bardziej tłuszczów niż węglowodanów. Kobiety bardziej niż mężczyźni powinny być przystosowane do długotrwałego małego wysiłku. Nie jest im potrzebna zdolność do szybkiego biegu, bo raczej przez ostatnie 40 tys. lat nie polowały, tylko nieustannie krzątały się wokół domowego ogniska.

Z badań fizjologicznych wiadomo, że ich mięśnie mają mniejszą maksymalną wydolność. Wiadomo z historii dopingu, że androgeny, męskie hormony, tę wydolność zwiększają.

Również z tego powodu oraz z konieczności wyżywienia niemowlęcia, kobiety proporcjonalnie gromadzą większą tkankę tłuszczową niż mężczyźni.
Współczesne żywienie wysokowęglowodanowe zmusza niepotrzebnie mięśnie kobiet do spalania glukozy.
Poród, to długotrwały wysiłek, a nie sprint. Kobiety, które przeszły na żywienie niskowęglowodanowe relacjonują, że poród odbył się szybko i sprawnie.
Jak widać na każdym poziomie nasza mozaika metaboliczna układa się w spójny obraz.

Ponieważ faceci, w przeciwieństwie do kobiet mają mało etrogenów i są przystosowani ewolucyjnie do maksymalnego, krótkotrwałego wysiłku, żeby złapać uciekający obiad, więc spalając glukozę osiągają lepsze krótkotrwałe wyniki.
Po czym lubią zalec gdzieś w zaciszu ukochanego 3p - pilot telewizyjny, papucie i piwo. Co ma metaboliczne uzasadnienie, zapasy glukozy są niewielkie w porównaniu z tłuszczami i trzeba je pieczołowicie odbudować przed następnym polowaniem.

Na marginesie tych dywagacji.
Chmiel, stosowany do produkcji piwa zawiera dużo roślinnych estrogenów. Estrogeny, w przeciwieństwie do innych hormonów są nieswoiste, tzn. wywierają podobne działanie u wszystkich zwierząt, niezależnie od różnic gatunkowych i odmian estrogenów. W porze zbioru szyszek chmielowych zatrudnione kobiety miesiączkowały co dwa tygodnie.
Co grozi facetom przyjmującym duże ilości substancji czynnej - lupuliny, pochodzącej z ekstraktu szyszek chmielowych dodawanego do piwa? W zasadzie nic poza lekkim zniewieścieniem, zmniejszeniem zdolności do maksymalnego wysiłku, rozrostem tkanki tłuszczowej, złagodnieniem agresywnych zachowań i zmniejszeniem wydolności seksualnej.

Ciekawym kontrapunktem jest relacjonowanie przez nurków, że dłużej wytrzymują na bezdechu spalając tłuszcze. Tutaj musi zachodzić mechanizm dotychczas nie uwzględniany w naszych dyskusjach.

Osobiście najdłużej wytrzymałem na bezdechu po zracjonalizowaniu żywienia niskowęglowodanowego tzn. zwiększeniu trochę spożycia węglowodanów i zmniejszeniu tłuszczów. Na ortodoksyjnej diecie tłuszczowej wytrzymywałem krócej niż na standardowym żywieniu.
No, ale jeden przykład nie może stanowić reguły.

Zapraszam do dyskusji
Witold Jarmołowicz
 
 
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Wto Lis 30, 2010 23:23   

Podaję bo chyba to jest nowe:

Wypowiedź Ellisa z You tube, którą znalazłam:

The Low Carb Diet - How and Why it works

http://www.youtube.com/watch?v=n6UOSUb9Kqg
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 07:32   

sylwiazłodzi napisał/a:
Wypowiedź Ellisa z You tube, którą znalazłam:

Dobrze mówi, żeby jeść tłusto.
Ale to, to że 2/3 protein obligatoryjnie, w każdej sytuacji, przerabia się na węgle to jakaś kapusta. Tak się IMO dzieje np. gdy tych węgli nie jemy wcale; ale jeśli jemy wystarczającą ich ilość to wtedy jest zupełnie inaczej.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 08:32   

Jeszcze jest to video - http://www.youtube.com/wa...feature=related
Mówi tu pokrótce o "Glycation Theory".
Problem z Ellisem jest taki, że słuchając go można nabrać przekonania, że najlepszą opcją jest niejedzenie węgli w ogóle.
To trochę taki marketingowy chwyt - węgle są złe, mięso i tłuszcz dobre.
Uproszczoną wersję łatwiej "kupić", "strawić".
Jednak już w dłuższych wywiadach można się od niego dowiedzieć, że jednak warzywa i owoce są ok, o ile nie przesadza się z nimi.
Choć z drugiej strony uważa, że można ich nie jeść i też będzie ok.
Utkwiły mi w pamięci jego słowa, że nie wie co jest lepsze - 0 g węgli czy np. 60 g.
Nie przypominam sobie, ażeby wspominał chociaż jednym słowem o jakimkolwiek zagrożeniu z diety zero-carbowej.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Śro Gru 01, 2010 08:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 09:01   

Nie pamiętam już czy już ktoś dawał tu jego nową stronę - http://www.byebyecarbs.com/
"Bye Bye carbs" :D
"Have you had your fat today?" :D

Jest jeszcze jego nagranie z seminarium:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Śro Gru 01, 2010 09:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 22
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 17:41   

A co robi ciało z niepotrzebną ilością x białka, gdy spożywamy 100g B?Ciało potrzebuje na zaspokojenie wszystkich funkcji życiowych/regeneracji itp 60g (zalegając na fotelu). Gdzie te 40g wędruje?

Z tego co czytałem są aminokwasy
aminokwasy ketogenne - lizyna i leucyna

aminokwasy glukogenne - alanina, arginina, asparaginian, cysteina, glutamina, glutaminian, glicyna, histydyna, metionina, prolina, seryna i walina.

aminokwasy keto i glukogenne - izoleucyna, fenyloalanina, treoninatyrozyna i tryptofan
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 19:36   

Mariusz_ napisał/a:
Gdzie te 40g wędruje?

Kwaśniewski zatruł ludziom myślenie i prawidłowe funkcje umysłu, wpajając jakoby nadmiar dobrze rozkładanego białka szkodził, co jest całkowitą nieprawdą.
Szkodzą tylko astronomiczne ilości powyżej 200g na dobę, ale w mniejszym stopniu z powodu obciążenia organów wewnętrznych, a większym zwiększenia azotu polipeptydowego w ustroju przy jednoczesnym ogromnym dowozie węglowodanów, które go przyswajają w takiej postaci.
Na LC ten problem staje się mniej poważny.
Lecz w ogóle kto tu mówi o takich ilościach białka?
Nikt!
Lekki nadmiar białka w badań dobitnie pokazuje wydłużenie życia zwierząt i lepszą sprawność psychofizyczną.
Jestem pewny, iż na LC lekki nadmiar białka jest jeszcze korzystniejszy, a w połączeniu z większą ilością węglowodanów nie pobudzających somatostatyne (złe są skrobiowe w jednym posiłku z BT, gdyż zakłócają cały szereg reakcji biochemicznych) to pełen sukces, bo do takiego jedzenia jesteśmy przystosowani, tak wypraktykowała sama wszech wiedząca matka natura.
Ale niestety ostatnie 10 tyś lat niektórym dało się we znaki i na ogół dobra dieta japońska jest ratunkiem, ale zdarzają się też i inne ewenementy na które nie ma już reguły :-) .
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
Ostatnio zmieniony przez Paweł-poprostu Śro Gru 01, 2010 19:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 22
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 20:46   

Ale co się z nim dzieje jeżeli nie zostanie "zużyty" jw?

Lekki nadmiar to znaczy ile % w stosunku do zapotrzebowania? Ludzie to nie zwierzęta i nie jedzą na zapas te czasy minęły. Zwierzęta (np mój pies) będą jadły do syta, aż zwymiotuje, ponieważ tak podpowiada mu instynkt. Następnie zje po raz kojelny to co zwrócił. Nie porównywałbym tu ludzi do zwierząt, gdyż to całkiem inna baja!!

Podobno można określić ilość spożywanego białka za pomocą jakiegoś badania krwi?

Czy większa ilość białaka ponad zapotrzebowanie powoduje szybsze starzenie?
Cytat:
I dla jasności - białkiem się nie da "przebiałczyć", bo jego nadmiar jest przerabiany na wodę i dwutlenek węgla.
Można się jedynie podtruć nadmianrem amoniaku , a do tego nadmiar białka w diecie prowadzi do szybszego skracania telomerów.

http://forum.dr-kwasniews...g96446#msg96446
Amoniak zostawiamy a dalsza część telomery?

lub

Cytat:
zy białko, czy węglowodany - nie ma znaczenia, ponieważ i z białka, i z węglowodanów powstają: i białka, i węglowadany, i tłuszcze. Czyli: jeśli zje się zbyt mało węglowodanów (bo się ich pilnuje, aby np: nie przekroczyć dobowo 71,9999g) to należy dojeść więcej białka z którego organizm wyprodukuje sobie brakujące węglowodany lub (i) tłuszcz. To działa w obie strony, czyli przy zjedzeniu zbyt małej ilości białka organizm dorobi sobie ewentualne braki z nadmiaru węglowodanów. Ale to jest wyższa szkoła jazdy o której większość nie ma pojęcia, bo nie musi. Tak to właśnie działa w uproszczeniu, a do tego każdy nadmiar jest bardziej uciążliwy dla organizmu niż chwilowy niedobór. Takie są prawa fizjologii, bo niezbilansowane życie jest niedoborowe, a nie nadmiarowe, co potwierdzają liczne badania naukowe. Mówimy oczywiście wyłącznie o makroelementach na dietach mieszanych i niezbilansowanych w/g potrzeb organizmu.

PS
Dyskusja zaś jest na poziomie: silnik w aucie chodzi na ropie naftowej, bo wyjściówką benzyny jest baryłka, wyrażona w litrach... Ale każdy przynajmniej wie, że jak auto ma D - to się leje olej napędowy, a jak E - to benzynę. I leje się tego tyle ile się jeździ lub tyle na ile finanse pozwalają. W organizmie jest bardzo podobnie tylko bardziej złożenie.

http://forum.dr-kwasniews...p?topic=2645.40



Czytając opinie ludzi w necie i z listów do Dr. Kwaśniewskiego różnica czasem +/- 10g robi u nich ogromną różnicę.Dlaczego? Według Ciebie powinno im POMÓC (Nie mówimy tu o problemach z nerkami)

Paweł na pewno chętnie podyskutowałbyś sobie z Dr. Kwaśniewskim lub jego synem?? Czy może się mylę?Może dołączysz do tamtego forum. Z chęcia poczytałbym Twoją dyskusje z Adminem lub Toanem.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 20:50   

Mariusz_ napisał/a:
Czytając opinie ludzi w necie i z listów do Dr. Kwaśniewskiego różnica czasem +/- 10g robi u nich ogromną różnicę.Dlaczego? Według Ciebie powinno im POMÓC (Nie mówimy tu o problemach z nerkami)

Po pierwsze - białko obrobione.
Po drugie w niektórych schorzeniach tak rzeczywiście może być.
A po trzecie to może być sprawa psychosomatyczna; mam na myśli wmówienie sobie tego, no bo jeśli dr Kwaśniewski tak mówił to tak musi być
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 20:53   

Mariusz_ napisał/a:
Czytając opinie ludzi w necie i z listów do Dr. Kwaśniewskiego różnica czasem +/- 10g robi u nich ogromną różnicę.Dlaczego?

bo spożywają za dużo fatu w proporcji, nieustannie mają podwyższony poziom cukru, komórki będą "zwracać" przeżarte tak jak Twój pies
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 21:00   

Hannibal napisał/a:
Mariusz_ napisał/a:
Czytając opinie ludzi w necie i z listów do Dr. Kwaśniewskiego różnica czasem +/- 10g robi u nich ogromną różnicę.Dlaczego? Według Ciebie powinno im POMÓC (Nie mówimy tu o problemach z nerkami)

Po pierwsze - białko obrobione.
Po drugie w niektórych schorzeniach tak rzeczywiście może być.
A po trzecie to może być sprawa psychosomatyczna; mam na myśli wmówienie sobie tego, no bo jeśli dr Kwaśniewski tak mówił to tak musi być


Hannibal, aby o czymś pisać nie wystarczy się nauczyć o tym mówić, trzeba to rozumieć. Jak ktoś pisze o somatyzacji na podstawie "wmawiania sobie" to jest warty pożałowania tylko.
_________________

 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 22
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 21:46   

Najprostsza zasada jem, gdy jestem głodny. Znaczy tyle ile organizm potrzebuje według proporcji BTW czasem będzie to 50 czasem 80g B/D (Nie hołduje zasadzie czy się stoi czy się leży tyle białka, tłuszczu z węglem się należy :P .Nawet lutz jadał różne ilość Ww pomimo, że sztywno podobno trzymał się zasady 72g Ww ( z podanego jadłospisu jasno to wynika) Nie wierzę również, że wciągał ~3000 Kcal przy zasadzie białko i tłuszcz do syta w wieku 90 lat.
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 22
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 21:50   

Cytat:
bo spożywają za dużo fatu w proporcji, nieustannie mają podwyższony poziom cukru, komórki będą "zwracać" przeżarte tak jak Twój pies

To żeś wymyśliła .....A ja głupi myślałem,że z nadmiaru po 15 min puszczają pawia, ponieważ się łapczywie piesek nachapał. Oj ja głupi biedny. Musisz mieć na prawdę poważny syndrome coś tam anab..... :P
Ostatnio zjadł samo mięso, skurę+kości cukier musiał mu skoczyć+insulina biedna psina ;-(

Hanibal uważaj bo zwrócisz jadasz jak zwierzaki przecież. Zdarza Ci się to często, wymioty??? :)Zapomnialem jadasz całe 1-2h a dzikie zwierzęta góra 15min-...... a jak wiemy czas to pieniądz zwłaszcza w świecie zwierząt (być albo nie być )
Ostatnio zmieniony przez Mariusz_ Śro Gru 01, 2010 21:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 22:26   

Mariusz_ napisał/a:
Paweł na pewno chętnie podyskutowałbyś sobie z Dr. Kwaśniewskim lub jego synem?? Czy może się mylę?Może dołączysz do tamtego forum. Z chęcia poczytałbym Twoją dyskusje z Adminem lub Toanem.

Oczywiście że bym chciał, lecz jestem prawie pewny iż by minie zaraz zbanował. :hah:
cytat napisał/a:
zy białko, czy węglowodany - nie ma znaczenia, ponieważ i z białka, i z węglowodanów powstają: i białka, i węglowadany, i tłuszcze. Czyli: jeśli zje się zbyt mało węglowodanów (bo się ich pilnuje, aby np: nie przekroczyć dobowo 71,9999g) to należy dojeść więcej białka z którego organizm wyprodukuje sobie brakujące węglowodany lub (i) tłuszcz. To działa w obie strony, czyli przy zjedzeniu zbyt małej ilości białka organizm dorobi sobie ewentualne braki z nadmiaru węglowodanów.

Tak, to akurat święta prawda.
Mariusz_ napisał/a:
Cytat:
I dla jasności - białkiem się nie da "przebiałczyć", bo jego nadmiar jest przerabiany na wodę i dwutlenek węgla.
Można się jedynie podtruć nadmianrem amoniaku , a do tego nadmiar białka w diecie prowadzi do szybszego skracania telomerów.

Nieprawda, wszystko Kwaśniewski w tej materii podpiera na badaniach wpływu białek na hodowle komórkowe, które źle zinterpretował i stąd ten błąd, oto artykuł J.Kwaśniewskiego:
http://docs.google.com/vi...eptydowy&hl=pl&
Kwaśniewski pisze, że hodowle komórkowe wykazywały się najlepszym zdrowiem i długością życia kiedy poziom azotu polipeptydowego był najniższy, a poziom wolnych aminokwasów najwyższy.
Dopiero na LC z rozdzieleniem węglowodanów pobudzających somatostatyne i BT uzyskujemy najlepsze rozkładanie białek wyłącznie do aminokwasów.
Jakie węgle natomiast nadają się do BT?
Wszystkie proste! To skrobia z B i T powoduje anomalie w działaniu hormonów i zwielokrotnienia insulinowe, co jest jednym z najbardziej wyniszczających procesów dla telomerów.
Pozostałe najważniejsze to:

Wolne rodniki - ciekawi mnie czemu Kwaśniewski zalecał orzechy włoskie, i normalnie i w chlebkach, skoro wiadomo że to omega 6 jak i inne wielonienasycone są najbardziej szkodliwe degradując organizm, o czym sam też wspominał :hah: .

Insulina - podczas zwielokrotnienia insulinowego zostaje wyprodukowane znacznie więcej insuliny niż na pastwisku.

Dobra, wracając do rozkładania białek to jak już jest dobrze rozłożone do aminokwasów to nie ma co go ograniczać, tym samym skazując komórki na niebyt (szybsze starzenie gorsze funkcjonowanie).
Wiec jaka ilość białka jest najlepsza ?
To nie takie proste,
jeśli zjemy odpowiednia ilość węglowodanów to automatycznie zapotrzebowanie na nie zmaleje, z kolei jak będą to węglowodany zwiększające syntezę somatostatyny to białko niezależnie od ilości węgli będzie źle rozkładane więc i każdy nadmiar szkodzić.
Jeśli się stworzy organizmowi idealne warunki czyli dużo węgli, lecz tych dobrych (prostych) to nadmiar węgli szkodzić nie będzie wręcz przeciwnie, lecz do pewnej granicy kiedy to organizm zacznie znowu je źle rozkładać.
Najrozsądniej jest spożywać ok. 1,5g B na kg właściwej masy ciała, lecz dużo zależy od jednostki.

Mariusz_ napisał/a:
Tak to właśnie działa w uproszczeniu, a do tego każdy nadmiar jest bardziej uciążliwy dla organizmu niż chwilowy niedobór. Takie są prawa fizjologii, bo niezbilansowane życie jest niedoborowe, a nie nadmiarowe, co potwierdzają liczne badania naukowe. Mówimy oczywiście wyłącznie o makroelementach na dietach mieszanych i niezbilansowanych w/g potrzeb organizmu.

Tutaj temu dokładanie zaprzecza:
http://docs.google.com/vi...TGuOY_6hkjyAc3g
Tak na marginesie pasterskie ludy wykazują długowieczność pomimo badziewnego białka dzięki laktozie, która jest cukrem prostym i nie upośledza trawienia białka.
Spójrz też na to, że samo mięso trawi się dajmy 3h, ziemniaki 45min, natomiast to razem cała dobę!
Ot tak, węgle złożone upośledzają trawienie B i T, a jeśli do mięsa dorzucisz jakieś węgle proste, to trawienie nie ulegnie wydłużeniu.
Mariusz_ napisał/a:
Czytając opinie ludzi w necie i z listów do Dr. Kwaśniewskiego różnica czasem +/- 10g robi u nich ogromną różnicę.Dlaczego?

Bo o 10 g mniej źle rozłożonego, zdenaturalizowanego białka to wielka różnica :-) .
Mi najmniejszych kłopotów nie sprawia dorzucenie 50g B, sądzę że Hannibalowi także.
Kwaśniewski ciągle pisze o krótkim życiu Eskimosów....
Jakoś Vilhjalmur Stefansson donosi o ich znaczne długowieczności przed kolonizacją!
Mogę spróbować rozmowy z Kwaśniewskimi, ale sadze że spodka mnie natychmiastowy ban.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 23:17   

Paweł-poprostu napisał/a:
Jakoś Vilhjalmur Stefansson donosi o ich znaczne długowieczności przed kolonizacją!

No chyba nie :)
W "Adventures in Diet" Stefansson napisał tak:
Cytat:
While meat eaters seem to average well in heath, we must in our conclusion draw a caution from the most complete modern example of them the Eskimos of Coronation Gulf, when he was anthropologist on my third expedition, that the two chief causes of death were accidents and old age. This puts in a different form my saying that these survivors of the stone age were the healthiest people I have ever lived among. I would say the community, from infancy to old age, may have had on the average the health of an equal number of men about twenty, say college students.

The danger is that you may reason from this good health to a great longevity. But meat eaters do not appear to live long. So far as we can tell, the Eskimos, before the white men upset their physiological as well as their economic balance, lived on the average at least ten years less than we. Now their lives average still shorter; but that is partly from communicated diseases.

It has been said in a previous article that I found the exclusive meat diet in New York to be stimulating - I felt energetic and optimistic both winter and summer. Perhaps it may be considered that meat is, overall, a stimulating diet, in the sense that metabolic processes are speeded up. You are then living at a faster rate, which means you would grow up rapidly and get old soon. This is perhaps confirmed by that early maturing of Eskimo women which I have heretofore supposed to be mainly due to their almost complete protection from chill - they live in warm dwellings and dress warmly so that the body is seldom under stress to maintain by physiological processes a temperature balance. It may be that meat as a speeder-up of metabolism explains in part both that Eskimo women are sometimes grandmothers before the age of twenty-three, and that they usually seem as old at sixty as our women do at eighty.


I to by się zgadzało, bo niejedzenie węgli i kompensowanie ich braku dużymi ilościami białka (u Ihalmiutów było to czasem 5 kg mięsa w ciągu jednego dnia) nie jest optymalnym rozwiązaniem. No jest złą opcją, ale Innuici nie mieli wyjścia i musieli tak jeść.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Czw Gru 02, 2010 07:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 22
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 23:18   

Teraz nie chce mi się szukać, ale mogę wskazać jak trawi się pokarm przy problemach z tarczycą. To znaczy po jakim czasie opuszcza żołądek. I nie dziwmy się, że trawimy tak jak trawimy tłuszcz i mięso jak wmawiano nam, że tłuszcz jest be a ww są cacy (problem z HCL-jest go zbyt mało a nie wbrew obiegowej opinii za dużo reflux. Przy przerzuceniu się na mięso oraz tłuszcz) Trzustka chyba słabo radzi sobie na diecie korytkowej ww?Zaczyna niedomagać, a co dopiero przy zmianie diety na białkową ,tłuszczową.
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 07:22   

Mariusz_ napisał/a:
Cytat:
bo spożywają za dużo fatu w proporcji, nieustannie mają podwyższony poziom cukru, komórki będą "zwracać" przeżarte tak jak Twój pies

To żeś wymyśliła .....A ja głupi myślałem,że z nadmiaru po 15 min puszczają pawia, ponieważ się łapczywie piesek nachapał. Oj ja głupi biedny. Musisz mieć na prawdę poważny syndrome coś tam anab..... :P
Ostatnio zjadł samo mięso, skurę+kości cukier musiał mu skoczyć+insulina biedna psina ;-(

Hanibal uważaj bo zwrócisz jadasz jak zwierzaki przecież. Zdarza Ci się to często, wymioty??? :)Zapomnialem jadasz całe 1-2h a dzikie zwierzęta góra 15min-...... a jak wiemy czas to pieniądz zwłaszcza w świecie zwierząt (być albo nie być )

*facepalm*
a ponoć mężczyźni mają lepszą zdolność abstrakcyjnego myślenia, kolejny mit obalony

łapaj linka, za darmochę: http://www.medbio.info/Ho...meostasis_2.htm
Cytat:
A protein-rich meal leads to release of both insulin and glucagon. The latter stimulates gluconeogenesis and release of the newly formed glucose from the liver to the blood stream.

Glukagon nasila katabolizm, co w warunkach obfitości jak na DO, może być problematyczne.
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
Ostatnio zmieniony przez _flo Czw Gru 02, 2010 08:13, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 08:39   

_flo napisał/a:
http://www.medbio.info/Ho...meostasis_2.htm
Cytat:
A protein-rich meal leads to release of both insulin and glucagon. The latter stimulates gluconeogenesis and release of the newly formed glucose from the liver to the blood stream.

Glukagon nasila katabolizm, co w warunkach obfitości jak na DO, może być problematyczne.

Skoro już Basic Medical Biochemistry, 2 ed, 2004 naciąga swoje wnioski do oczekiwań farmacji, to znaczy, że znikąd nie ma ratunku. Ludzkość jest skazana na zwyrodnienie i medyczną eksterminację. Kosmici nie przylecą, bo po co mają zawracać sobie glowę skarlałym gatunkiem, który sam się wytruje.

Prawdą jest, że bodźcem do wydzielania trzustki są nie tylko węglowodany, ale również białka, tłuszcze i etanol. Wszakże największe wydzielanie insuliny występuje na żywieniu wysokowęglowodanowym, a mniejsze na LC, co jest zgodne z intuicją.
Czy tak jest rzeczywiście? Z badań prof. Pilisa w Częstochowie okazało się, że na LC przeciętny poziom insuliny był niższy niż średnia na tradycyjnym żywieniu. Mam te wyniki. Co do glukagonu, nie pamiętam, ale nie było tam drastycznych odchyleń od normy. Prof. mówił mi, że najwyższy poziom insuliny i glukagonu znajdowano u wegetarian. Jak się wyraził, na granicy zapalenia trzustki.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 09:08   

Dane z ubiegłego wieku mówią, że Eskimosi średnio spożywali ponad 300g białka. Żyli krócej niż Europejczycy. Byli niewielkiego wzrostu, więc można przyjąć, że ważyli do 60kg, czyli spożywali ponad 5g białka na kg masy ciała. Nie 1,5 do 2g, jak tu zalecamy, ale trzy razy więcej!
Mówienie, że 70 kilogramowy optymalny może się przebiałczyć, bo zjadł 85g białka, to pusty śmiech.
Do dziś nie wiemy, jakie były rzeczywiste przyczyny tego, że żyli względnie krótko. Najstarsi z nich dożywali do 60-tki. (Nie 30-tki, jak to wegetarianie przedstawiają. 30 to była jakaś średnia, wynikająca z dużej śmiertelności wszystkich, a dzieci w szczególności. Śmiertelność była spowodowana najzwyczajniej w świecie niedożywieniem i ciężkimi warunkami egzystencji w Arktyce. Zresztą podobna średnia była dawniej w Europie, skoro z ośmiorga urodzonych dzieci wymierało sześcioro.)

Czy na skrócenie wieku Eskimosów w porównaniu z Europejczykami wpływało ogromne spożycie białka? Oto jest pytanie. Wegetarianie nie odpowiedzą nam kompetentnie, bo oni są zapatrzeni w jedynie słuszną ideę, podobnie jak ortodoksyjni optymalni.
I druga kwestia: czy spożywanie 1,5 do 2g białka zwierzęcego na kg masy należnej ciała powoduje szkodliwe efekty?
Twierdząca odpowiedź na tę drugą kwestię oznacza zarazem, że każde żywienie niskowęglowodanowe jest nienaturalne, szkodliwe i jako takie gorsze od wysokowęglowodanowego.

Proszę dokładnie czytać ostatnie zdania i nie przekręcać tego, co napisałem.
JW
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 09:36   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Prawdą jest, że bodźcem do wydzielania trzustki są nie tylko węglowodany, ale również białka, tłuszcze i etanol. Wszakże największe wydzielanie insuliny występuje na żywieniu wysokowęglowodanowym, a mniejsze na LC, co jest zgodne z intuicją.

Czy tak jest rzeczywiście? Z badań prof. Pilisa w Częstochowie okazało się, że na LC przeciętny poziom insuliny był niższy niż średnia na tradycyjnym żywieniu. Mam te wyniki. Co do glukagonu, nie pamiętam, ale nie było tam drastycznych odchyleń od normy. Prof. mówił mi, że najwyższy poziom insuliny i glukagonu znajdowano u wegetarian. Jak się wyraził, na granicy zapalenia trzustki.

Panie Witoldzie, wszystko zgoda, jeśli mówimy o badaniach nad Dietą Optymalną to też je mam pod ręką (insulina 6.21 mU/l - [ref. 2.6-24.9] , glukagon 81.7 pg/mL - [ref. 50-150]) , ale to było na czczo, poranne badanie, a w tym opisie który przytoczyłam chodzi o odpowiedź hormonalną na posiłek białkowy. Dominuje glukagon, insuliny też jest trochę, zdecydowanie mniej niż po posiłku węglowodanowym, ale być może dochodzi do zwielokrotnienia, jak ktoś zaleje to tłuszczem w proporcji kapłanśkiej (i w dodatku bez ćwiczeń). Musiałabym poszukać odpowiednich badań.
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
Ostatnio zmieniony przez _flo Czw Gru 02, 2010 09:37, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 09:52   

Zawsze jest to jednak jakaś średnia, która coś tam obrazuje i można wnioskować, że jednak w sumie najwięcej insuliny wydziela się na żywieniu wysokowęglowodanowym.
Wydzielanie insuliny jest stymulowane również przez wysoki poziom wolnych kwasów tłuszczowych. Jeżeli występuje permanentna ketoza, a tak jest na ortodoksyjnym ŻO, znaczy to, że poziom insuliny jest niski.
JW
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 10:03   

Tak.
Przypomnę tylko, że zaczęło się od rozmowy z Mariuszem, dlaczego nadmiar białka jest tak bardzo problematyczny na DO. I mój argument jest taki, że w warunkach obfitości i nasilonego katabolizmu (co widać po podwyższonym poziomie glikemii) dodatkowa stymulacja glukagonu będzie powodować problemy. Będzie też nasilać odpowiedź insulinową po przekroczeniu bodajże 120 mg/dl glukozy (nawiasem mówiąc wtedy ponoć "incretin" idzie w ruch).
Później poszukam konkretów ewentualnie.
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 10:09   

Staram się nadążyć, ale z tego co rozumiem to tak właśnie jest przy DO. Dlatego mowa jest tam że trzeba bardzo pilnować proporcji aby sobie nie szkodzić.
_________________

 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 10:53   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
I druga kwestia: czy spożywanie 1,5 do 2g białka zwierzęcego na kg masy należnej ciała powoduje szkodliwe efekty?

to kluczowa kwestia, ponieważ ocieramy się o pytanie czy ŻO rzeczywiście szkodzi na dłuższą metę. Jeśli naprawdę ilość białka 1,5-2g szkodziłaby lub conajmniej byłaby zbędna dla organizmu (czyli powinno być książkowe 1g białka/kg n.m.c.), to w zasadzie jestesmy "skazani" na ŻO :-)
że pozwolę sobie przytoczyć słowa Tomasza Kwaśniewskiego z sąsiedniego forum (niestety nie mam linka):
Cytat:
Bezpieczną normą spożycia białka na diecie mieszanej jest do 1g/D (Norma WHO), od 1- 1,5g upośledzenie odporności (podatność na choroby bakteryjne, wirusowe i grzybicze).
Spożycie białka powyżej 1,5g/D, szczególnie zwierzęcego jest karcerogenne, a powyżej 2g/D drastycznie skraca długość życia osobniczego, co wielokrotnie dowiedziono w badaniach naukowych.

Cytat:
Zapomniałem dopisać, "oczywistą oczywistość", że zwiększenie podaży białka powyżej 1g/n.m.c./D przyspiesza metabolizm o około 40-50%, zwiększając zapotrzebowanie energetyczne na ppm i jest czynnikiem wybitnie rakotwórczym na diecie mieszanej szczególnie, gdy jest to białko zwierzęce - naukowo zwane "red meat", co potwierdzają liczne badania naukowe!. I jest to zgodne z prawdą!

trochę wyrwane z kontekstu, ale sens jest jasny. Co o tym sądzicie ?
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 10:56   

Wszelkie znaki na ziemi i niebie od dawna tak właśnie wskazywały.

Dla mnie jest to sensowne i staram się właśnie tak podchodzić do żywienia. Skoro przez lata mogłem żyć całkiem nieźle przy niedoborze białka w diecie to przy systematycznym 1g/kg masy spokojnie powinienem dawać sobie radę.

Chyba że mój organizm jest w wyjątkowej sytuacji i potrzebuje więcej.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Czw Gru 02, 2010 12:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 12:27   

_flo napisał/a:
Tak.

Nie. Rozmyśliłam się :D Ketonemia nie dowodzi niskiego poziomu insuliny. Można zaaplikować sobie 200g W, uzupełnić proporcjum kapłańską, i nadal mieć ketonurię.
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
Ostatnio zmieniony przez _flo Czw Gru 02, 2010 12:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 13:18   

_flo napisał/a:
Nie. Rozmyśliłam się Ketonemia nie dowodzi niskiego poziomu insuliny. Można zaaplikować sobie 200g W, uzupełnić proporcjum kapłańską, i nadal mieć ketonurię.

przestraszyłaś się, że ktoś Cię przyłapie na "oszustwie" ? :-)
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 13:20   

Panowie, po raz kolejny muszę przypomnieć, że mało białka i węglowodanów a dużo tłuszczu, żeby w sumie uzyskać dostateczną ilość energii, prowadzi do degeneracji z powodu niedoborów minerałów i witamin rozpuszczalnych w wodzie.
Nawet przyjmując, że w proporcji 1:3:0,8 wystarczy białka, to ewidentnie braknie nie tylko magnezu i wapnia, ale również potasu. Serducho będzie się tłukło, jak dzwon.
W praktyce, dla nieruchawego 70kg faceta spalającego 2250kcal będzie to w gramach:
B:T:W= 65:200:50.
Jeżeli zakładamy, że to ewolucja wyhodowała naszych przodków, to:
1. Nigdy i nigdzie ludzie nie mieli szans, żeby się tak żywić, ponieważ nie ma zwierząt o tak dużej zawartości tłuszczu. Wyrzucanie nie zjedzonego mięsa nie wchodzi w grę. Do dziś mięso jest zbyt drogie, żeby je wyrzucać, a jeść więcej tłuszczu.
2. Dieta o takiej proporcji wymaga suplementacji. Do XX wieku nasi przodkowie na swoje szczęście nie mieli dostępu do aptek.
Skoro nie było szans, żeby się tak żywić, to nasi przodkowie tak się nie żywili i my, ich potomkowie nie jesteśmy również przystosowani do takiej proporcji 1:3:0,8.

Załóżmy, że stworzyli nas Kosmici. Potraktujmy poważnie ich projekt badawczy.
Gdzieś tu obszernie uzasadniałem, że prawa rozwoju są we Wszechświecie uniwersalne i my musimy być podobni do reszty Kosmitów, a zatem oni są podobni do nas.
A skoro na Ziemi żywimy zwierzęta hodowlane najtaniej i bez wyrzucania części pożywienia, zatem należy przyjąć, że Kosmici również stworzyli nas tak, żebyśmy efektywnie zjadali zwierzęta, bez konieczności marnotrawienia mięsa na korzyść tłuszczu.
Załóżmy jednak, że Kosmici stworzyli nas dla jajcarskiego eksperymentu jako GMO, przystosowali do żywienia tłuszczem 1:3:0,8 i specjalnie naszych przodków tak żywili, żeby zobaczyć, jak to się skończy. Ponieważ ekipa badawcza dawno temu odleciała lub wymarła bezpotomnie, więc ludzie, efekt ich biotechnologicznych eksperymentów, od tysięcy lat musieli się żywić bez tak ogromnych ilości tłuszczu, gdyż nigdzie w przyrodzie tłuszcz nie występuje w takiej proporcji oraz dostępnej ilości. Zatem, nawet, jeżeli ludzi stworzyli Kosmici, to i tak nasi wysokotłuszczowi przodkowie pozostawieni samym sobie musieliby wymrzeć, a nieliczni pozostaliby, jako wytrzymujący przebiałczenie i niedobór tłuszczów.

W obu wypadkach dowodzi to tego, że nie jesteśmy przystosowani w sposób naturalny do jedzenia wg proporcji 1:3:0,8. Conajmniej taka proporcja wymaga suplementacji, tak jak dieta ketogenna. A doświadczenie pokazuje, że 70kg facet jedząc tylko 65g białka traci mięśnie na DO.

Panowie, oszczędzę Wam czasu i odpowiem za Was:
"A dr Kwaśniewski pisał co innego. Że jest to najdoskonalszy sposób żywienia i że w tłuszczach są wszystkie witaminy, enzymy do ich trawienia itd. A rak ginie w żółtku"

Pozdrawiam
JW
Ostatnio zmieniony przez Witold Jarmolowicz Czw Gru 02, 2010 13:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 13:41   

_flo napisał/a:
_flo napisał/a:
Tak.

Nie. Rozmyśliłam się :D Ketonemia nie dowodzi niskiego poziomu insuliny. Można zaaplikować sobie 200g W, uzupełnić proporcjum kapłańską, i nadal mieć ketonurię.

Mam pewne wątpliwości, czy to jest możliwe.
Po pierwsze, spożywanie 200g węglowodanów nadal jest dalekie od typowej diety węglowodanowej.
Po drugie, 200g węglowodanów spowoduje wiekszą sekrecję insuliny. (Niech już pozostanie sekrecja. Wszyscy używają tego pojęcia, zamiast mówić o inkrecji). Najbardziej wrażliwą na insulinę jest tkanka tłuszczowa i do niej przede wszystkim insulina jest adresowana. Insulina powstrzymuje lipolizę i odwraca metabolizm tej tkanki w stronę procesów anabolicznych. Dzięki insulinie ta tkanka zacznie intensywnie pobierać tłuszcze z krwiobiegu i magazynować oraz przestanie uwalniać tłuszcze do krwi. Nie będzie dostatecznej ilości substratu, żeby zaistniała konieczność przetwarzania tłuszczy na ciała ketonowe.
Po trzecie, przy takim profilu dostaniemy rozstroju układu trawiennego i nie wchłoniemy wszystkich tłuszczów.
Po czwarte, rzeczywiście poziom insuliny podwyższy się, bowiem ze wszystkich badań wynika, że jednoczesne jadanie węglowodanów i dużych ilości tłuszczów podwyższa oporność tkanek obwodowych na insulinę i prowadzi do cukrzycy II.
Co oczywiste, ponieważ komórki są zalane nadmiarem czystej energii i brakuje im proporcjonalnie białka, witamin, minerałów. Stąd naciągany wniosek medycyny, że jadanie tłuszczu prowadzi do cukrzycy.
JW
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 14:06   

Jak nie kijem go to pałką?

Dobrze. W takim razie jak mi pan wytłumaczy fakt, że od kiedy jadam więcej tego tłuszczu i nie żałuję sobie to moje serce właśnie przestało walić?

W ogóle jestem sprawniejszy, silniejszy, wytrzymalszy... ergo lepiej reaguję na wszelkie niedogodności. Czuje się dużo lepiej. A kiedy sobie odpuszczę to czuję że zaczynam czuć się gorzej, myślę o jedzeniu bo brakuje mi energii.

W teorii może i się zgadza ale u mnie w praktyce nie bardzo.

Co do mięśni i białek, to tu na forum wałkowany był temat że do budowy mięśni wystarczy niewielka ilość białka ponieważ organizm i tak nie jest w stanie przyswoić więcej. No chyba że się go zmusi jakąś suplementacją.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Czw Gru 02, 2010 14:10, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 14:39   

Cytat:

Bezpieczną normą spożycia białka na diecie mieszanej jest do 1g/D (Norma WHO), od 1- 1,5g upośledzenie odporności (podatność na choroby bakteryjne, wirusowe i grzybicze).
Spożycie białka powyżej 1,5g/D, szczególnie zwierzęcego jest karcerogenne, a powyżej 2g/D drastycznie skraca długość życia osobniczego, co wielokrotnie dowiedziono w badaniach naukowych.

Dowiedziono w badaniach na myszach i szczurach, że ograniczając kalorie uzyskiwano wydłużenie życia, a nie białko.
Poza tym jesteśmy mięsożercami, tak więc powinny nas interesować badania na zwierzętach mięsożernych, które dobitnie pokazują, że niedobór białka skraca im życie.
Ale po co spowalniać metabolizm, nie lepiej go przyspieszyć!
W badaniach na zwierzętach, zmiany genetyczne przyspieszające metabolizm takie jak nadekspresja PEPCK-C powodują trzy krotnie wydłużenie życia i nieprawdopodobne zdolności fizyczne:
http://www.biotechnolog.pl/news-678.htm

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Co oczywiste, ponieważ komórki są zalane nadmiarem czystej energii i brakuje im proporcjonalnie białka, witamin, minerałów. Stąd naciągany wniosek medycyny, że jadanie tłuszczu prowadzi do cukrzycy.

Powiedzmy, że w wielkim uproszczeniu i dość jednostronnie :-) .
Cytat:

Zapomniałem dopisać, "oczywistą oczywistość", że zwiększenie podaży białka powyżej 1g/n.m.c./D przyspiesza metabolizm o około 40-50%, zwiększając zapotrzebowanie energetyczne na ppm i jest czynnikiem wybitnie rakotwórczym na diecie mieszanej szczególnie, gdy jest to białko zwierzęce - naukowo zwane "red meat", co potwierdzają liczne badania naukowe!. I jest to zgodne z prawdą!

Proponuje odnieść się do linku o super myszach.
Nadmiar białka może tylko szkodzić na korycie, gdyż azot polipeptydowy nie jest dobrym budulcem, a do takiej formy go łaśnie wtedy rozkładamy.
Jeszcze raz powtarzam, na LC, kiedy lepiej, lub najlepiej rozkładamy białka, odpowiednio wysoka podasz białka jest najwłaściwsza, i zarówno duży nadmiar jak i niedobór będzie skracać życie i upośledzać funkcje życiowe!
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Skoro nie było szans, żeby się tak żywić, to nasi przodkowie tak się nie żywili i my, ich potomkowie nie jesteśmy również przystosowani do takiej proporcji 1:3:0,8.

Ciągle o tym apeluje ;-) .
Mariusz_ napisał/a:
Teraz nie chce mi się szukać, ale mogę wskazać jak trawi się pokarm przy problemach z tarczycą. To znaczy po jakim czasie opuszcza żołądek. I nie dziwmy się, że trawimy tak jak trawimy tłuszcz i mięso jak wmawiano nam, że tłuszcz jest be a ww są cacy (problem z HCL-jest go zbyt mało a nie wbrew obiegowej opinii za dużo reflux. Przy przerzuceniu się na mięso oraz tłuszcz) Trzustka chyba słabo radzi sobie na diecie korytkowej ww?Zaczyna niedomagać, a co dopiero przy zmianie diety na białkową ,tłuszczową.

Błąd, rozwiązanie jest trochu bardziej skomplikowane, niż Ci się wydaje.
W wielki uproszczeniu chodzi tu o różne hormony, które zapoczątkowują i kończą trawienie, podczas łączenia produktów zwiększających syntezę somatostatny z białkiem i tłuszczem, po prostu szwankują, kłócąc się.
Przeczytaj mój temat o rozdzielności to może Cię oświeci, że absolutnie nie o to chodzi:
http://www.dobradieta.pl/...t=18035&start=0
Oczywiście temat się rozstrzygnął, daje małe sprostowanie:
To wszystko ma miejsce gdy łączymy węglowodany złożone z białkiem i tłuszczem w jednym posiłku.
W posiłku białko-tłuszczowy powinny się znaleźć tylko węglowodany proste, które nie powodują zwiększenia syntezy somatostatyny.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
Ostatnio zmieniony przez Paweł-poprostu Czw Gru 02, 2010 15:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 14:43   

rakash napisał/a:
wystarczy niewielka ilość białka ponieważ organizm i tak nie jest w stanie przyswoić więcej. No chyba że się go zmusi jakąś suplementacją.

Każdy człowiek znający się na kulturystyce by Cię wyśmiał.
Wszystko zależy od poziomu insuliny.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 14:51   

Paweł-poprostu napisał/a:
Poza tym jesteśmy mięsożercami, tak więc powinny nas interesować badania na zwierzętach mięsożernych, które dobitnie pokazują, że niedobór białka skraca im życie.

Z tym akurat nie mogę się zgodzić.
Otóż człowiek jest wszystkożerny, podobnie jak niedźwiedź.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 15:03   

Hannibal napisał/a:
Paweł-poprostu napisał/a:
Poza tym jesteśmy mięsożercami, tak więc powinny nas interesować badania na zwierzętach mięsożernych, które dobitnie pokazują, że niedobór białka skraca im życie.

Z tym akurat nie mogę się zgodzić.
Otóż człowiek jest wszystkożerny, podobnie jak niedźwiedź.

Z grubej rury to tak, ale jednak w pierwotnym założeniu węgle są nam potrzebne by nazbierać tłuszczyk zapasowy.
A to, że opanowaliśmy obróbkę cieplną i z niejadalnej skrobi zrobiliśmy mordoklej, który już ujdzie, to druga sprawa :-) .
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
Ostatnio zmieniony przez Paweł-poprostu Czw Gru 02, 2010 15:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 15:19   

Paweł-poprostu napisał/a:
Z grubej rury to tak, ale jednak w pierwotnym założeniu węgle są nam potrzebne by nazbierać tłuszczyk zapasowy.

Nie o to chodzi.
Węgle są nam potrzebne do podstawowych funkcji życiowych.
Sam wielokrotnie pisałeś jakie ilości powinniśmy spożywać.
Nie jak kot co zje z 1-2 gramy, a 100-150 g.
Inny mózg, inna wątroba, inny organizm.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 15:26   

Hannibal napisał/a:
Paweł-poprostu napisał/a:
Z grubej rury to tak, ale jednak w pierwotnym założeniu węgle są nam potrzebne by nazbierać tłuszczyk zapasowy.

Nie o to chodzi.
Węgle są nam potrzebne do podstawowych funkcji życiowych.
Sam wielokrotnie pisałeś jakie ilości powinniśmy spożywać.
Nie jak kot co zje z 1-2 gramy, a 100-150 g.
Inny mózg, inna wątroba, inny organizm.

Chyba szkoła daje mi się we znaki, tyle tu głupot słyszę, że sam powoli przestaje myśleć :-) .
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
Ostatnio zmieniony przez Paweł-poprostu Czw Gru 02, 2010 15:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 15:27   

Paweł-poprostu napisał/a:
rakash napisał/a:
wystarczy niewielka ilość białka ponieważ organizm i tak nie jest w stanie przyswoić więcej. No chyba że się go zmusi jakąś suplementacją.

Każdy człowiek znający się na kulturystyce by Cię wyśmiał.
Wszystko zależy od poziomu insuliny.


Powinien wyśmiewać nie mnie a tych którzy o tym mówią mając doświadczenie w kulturystyce. Tylko czy nie mają jednak racji?
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Czw Gru 02, 2010 15:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 15:33   

rakash napisał/a:
Paweł-poprostu napisał/a:
rakash napisał/a:
wystarczy niewielka ilość białka ponieważ organizm i tak nie jest w stanie przyswoić więcej. No chyba że się go zmusi jakąś suplementacją.

Każdy człowiek znający się na kulturystyce by Cię wyśmiał.
Wszystko zależy od poziomu insuliny.


Powinien wyśmiewać nie mnie a tych którzy o tym mówią mając doświadczenie w kulturystyce. Tylko czy nie mają jednak racji?

Organizm jest w stanie przyswoić bardzo duże ilości albumin białkowych, ale przy równocześnie odpowiednio dużej ilości insuliny.
Bardzo też jest ważne, o jakim ciężarze są owe albuminy.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 15:39   

Paweł-poprostu, nie żebym Cię pouczał, ale jesteś jescze trochę za młody na tak - mówiąc delikatnie - stanowcze wypowiedzi. Trochę więcej pokory i założenia że mozesz się mylić.
Twoja inteligencja i oczytanie nigdy nie zastąpią braku doświadczenia.
Nie traktuj tego jak ataku.

PS. i mów mi Tato :-D
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 16:23   

Dobrze Tato
Ale nie rozumiem czemu innym pozwalasz bawić się zabawkami, a mi nie ? :hihi:
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 16:36   

no proszę, poczucie humoru też masz :-)
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
Feniks

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 535
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 18:15   

Cytat:
W posiłku białko-tłuszczowy powinny się znaleźć tylko węglowodany proste, które nie powodują zwiększenia syntezy somatostatyny.


Pawle, jak to sobie wyobrażasz?
Mięso z owocami? Mięso z miodem?

Ja to średnio widzę.
Rozpisz proszę 3-posiłkowy jadłospis jak wygląda według Ciebie optimum.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 18:21   

Damian napisał/a:
Pawle, jak to sobie wyobrażasz?
Mięso z owocami? Mięso z miodem?

Paweł miał dzisiaj urwanie głowy w szkole, więc może odpowiem za niego. ;)
Żeby somatostatyna negatywnie nie szalała optymalnie jest zjeść węgle proste przed posiłkiem białkowo-tłuszczowym; tyle czasu przed żeby spokojnie mogły się strawić.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Czw Gru 02, 2010 19:02   

Hannibal napisał/a:
Damian napisał/a:
Pawle, jak to sobie wyobrażasz?
Mięso z owocami? Mięso z miodem?

Paweł miał dzisiaj urwanie głowy w szkole, więc może odpowiem za niego. ;)
Żeby somatostatyna negatywnie nie szalała optymalnie jest zjeść węgle proste przed posiłkiem białkowo-tłuszczowym; tyle czasu przed żeby spokojnie mogły się strawić.

a nie lepiej odwrotnie?
wpierw BiT
a później węgle
rano inaczej przed pracą
nie wydolę
ps
siem przestawiam
z żółtków z podgardlem
na łapy miska w miodzie
Ostatnio zmieniony przez ali Czw Gru 02, 2010 19:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 19:13   

ali napisał/a:
a nie lepiej odwrotnie?
wpierw BiT
a później węgle
rano inaczej przed pracą
nie wydolę

No jeśli Tobie tak służy to tak jedz.
Jak kto wrażliwy na owoce to średnio się po nich czuje, gdy zje na początek.
No u mnie dokładnie się sprawdza to co poleca "dziadek" Baas, czyli wpierw rośliny, później zwierzęce. Pasuje mi taka opcja pod każdym względem.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 19:26   

Hannibal napisał/a:
Paweł miał dzisiaj urwanie głowy w szkole, więc może odpowiem za niego.

A ty za krótko spałeś i się nie wyspałeś. :-P
Hannibal napisał/a:
Żeby somatostatyna negatywnie nie szalała optymalnie jest zjeść węgle proste przed posiłkiem białkowo-tłuszczowym; tyle czasu przed żeby spokojnie mogły się strawić.

A mleko ludzkie i inne mleka?
Co za różnica kiedy, tak czy tak węgle zostaną zmagazynowane, niezależnie od tego czy przed czy do BT ?
Właściwie to nie ma znaczenia, czy się dorzuci do BT czy też rozdzielnie.
Takie buty.
Coś Ci rozrysuje, bo się nie wyspałeś:

Podczas łączenia BT i cukrów prostych:
Trawienie nie zostaje zakłócone przez somatostatyne
Węglowodany dostają się do krwiobiegu, lecz tłuszcz je wypiera
- zostają zmagazynowane, bez żadnego problemu, nie dochodzi do zwielokrotnienia insulinowego
- ewentualny nadmiar cukru zostaje zmagazynowany w trójglicerydy i następnie tłuszcz
- organizm zwiększa pozyskiwanie węglowodanów z zapasów, bo jest naładowany nimi.
Jest dobrze!

Podczas jedzenia rozłącznego:
Węglowodany dostają się do krwiobiegu,
- zostają zmagazynowane,
- po ok. pięciu minutach reszta zostaje zamieniona w trójglicerydy,a po ok. 30 min. zamienia trójglicerydy w tłuszcz
- następuje hipoglikemia
- zjadasz tłuszcz i białko (BT)
- organizm pozyskuje cukier z zapasów
I znowu jest dobrze!

Łączenie BT i węglowodanów skrobiowych:
- Węglowodany dostają się stopniowo do krwiobiegu
- Tłuszcz próbuje je wyprzeć, lecz ciągle dochodzą nowe i tak powstaje zwielokrotnienie insulinowe, dodatkowo tłuszcz upośledza działanie insuliny.
- zwiększa się poziom insuliny trójglicerydów, cukru itd.
- Somatostatyna obecna podczas rozkładania skrobi na glukozę upośledza trawienie
- cały proces trawienia się znacznie wydłuża

Same BT
- normalnie się trawi tylko z ta różnicą, że organizm wytwarza sobie węglowodany z białka.
Czyli znowu jest dobrze, choć może być lepiej, brak ekonomi nie popłaca.

Znajdźmy złoty środek!
Do tłuszczu mlecznego jak i kokosowego, pasują węglowodany proste typu laktoza, miody, owoce.
Do mięsnych nic nie pasuje, ale z przyprawami smaczniej i wypalają pasożyty (jeśli jest surowe), w ostateczności można też dodać warzywa, ale tzw. "jadalne na surowo"
Żółtka same, aczkolwiek z miodem także ujdą w tłoku
Węglowodany skrobiowe absolutnie osobno! (zupa osobno, kasze osobno itd.)
Co o tym myślisz?
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
Ostatnio zmieniony przez Paweł-poprostu Czw Gru 02, 2010 19:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 19:33   

Damian napisał/a:
Pawle, jak to sobie wyobrażasz?
Mięso z owocami? Mięso z miodem?

No ja także sobie tego nie wyobrażam. ;-D
Ale śmietankę z jagodami i miodem czy też mięsko z ostrymi przyprawami, owszem. 8-)
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
Ostatnio zmieniony przez Paweł-poprostu Czw Gru 02, 2010 19:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Feniks

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 535
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 19:36   

Pawle, a jak Ty jadasz?
I czy Twoja teoria odnośnie "najlepszego trawienia" pokrywa się z praktyką? Tzn. czy czujesz różnice in plus w samopoczuciu, energii?
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 19:45   

Damian napisał/a:
Pawle, a jak Ty jadasz?

Surowe mięsa z ostrymi przyprawami, czasem z sosem czosnkowym, niektóre organy.
Śmietanę z serwatką, lub miodem i owocami, same owoce - choć ostatnio bardzo rzadko.
Nieraz jakieś warzywa do mięsa typu cebula, papryczka chili.
Damian napisał/a:
I czy Twoja teoria odnośnie "najlepszego trawienia" pokrywa się z praktyką? Tzn. czy czujesz różnice in plus w samopoczuciu, energii?

Wyraźnie leprze samopoczucie, lekkość na żołądku, więcej energii.
Ustanie problemów z trawieniem, lecz to z pewnością zasługa wyeliminowania zboża, którego w tajemniczy sposób nie trawie.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Czw Gru 02, 2010 19:52   

Paweł-poprostu napisał/a:

Co o tym myślisz?


ano
rano
żółtka z podgardlem/boczkiem
pomidorek lub inne węgle, trochę chlebka zbyt wielkiej szkody nie zrobi
z jabłkiem nie uchodzi
rozdzielnie nic nie daje
gorzej z obiadem
mięcho i warzywka z tłuszczem? czy surówka?
ziemniaki wek?
jeśli zupa to jaka?
wywar warzywno mięsny
co do tego?
ps.
a jak się do tego moje krokieciki mięsne z grzybami i kapustą mają?
sos śmietanowo chrzanowy do nich nie szkodzi?
Ostatnio zmieniony przez ali Czw Gru 02, 2010 20:22, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 19:52   

co czlowiek to inny. Nie zauwazylem zeby wplyw na moje samopoczucie mialo laczenie B, T, i weglowodanow, czy to prostych czy tez zlozonych.
Wcinam akurat to na co mam ochote, rzecz jasna w ramach racjonalnego LC. Nie wyobrazam sobie jajecznicy z dwoch jajek i czterech zoltek, bez kromy zlocistego chrupiacego chleba posmarowanego grubo maslem.
Uwielbiam tez mleczne (lacznie z mlekiem), ktote tez doskonale toleruje. Czyzby teoria o grupach krwi miala cos na rzeczy ? Mam "B".
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 20:04   

Pawcio napisał/a:
więcej energii

Choć to tak lekko naciągane, ba zawsze mam głupie pomysły, kilka dni temu na długiej przerwie, jak niesamowita zamieść była wpadłem z kolegami na pomysł by przywitać pierwszy śnieg.
Wszyscy wyskoczyliśmy na dwór w krótkich rękawkach, i zmierzaliśmy w stronę górki. Wszyscy patrzali się jak na idiotów, gdy turlaliśmy się z ze stromego, zimno było, ale jaka adrenalina. Coś mnie skusiło by się rzucić na klatę ze stromego.
Nie wiem co zawiniło to, że wyskoczyłem pod złym katem, czy to że śniegu było tylko 15 cm, jak już zjechałem twarzą na sam dół, to przez kilka sekund pozostałem gębą w śniegu, ponieważ oddech mi zabrało i przepona bolała jak by w nią z buta dostał.
Mimo wszystko zabawa była przednia, a koledzy chorzy, mnie tylko mostek bolał. :hah:
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 20:14   

Powoli dochodzimy do wniosku, że to wszystko się kupy nie trzyma, jednemu służy tak drugiemu inaczej.
Dobra indywidualne szczegóły na bok!
Kto wie jakie cukry przeważają warzywach "jadalnych" takich jak np. cebula, papryka, pomidor
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 20:23   

ali napisał/a:
Paweł-poprostu napisał/a:

Co o tym myślisz?


ano
rano
żółtka z podgardlem/boczkiem
pomidorek lub inne węgle, trochę chlebka zbyt wielkiej szkody nie zrobi
z jabłkiem nie uchodzi
rozdzielnie nic nie daje
gorzej z obiadem
mięcho i warzywka z tłuszczem? czy surówka?
ziemniaki wek?
jeśli zupa to jaka?
wywar warzywno mięsny
co do tego?

Co tylko chcesz, ja po prostu sugeruje unikanie jedzenia jednocześnie chleba z produktami zwierzęcymi, to samo tyczy się ziemniaków i innych warzyw niejadalnych na surowo.
Oczywiście nie popadając w paranoje, trochę kiełbasy w zupie, czy wywar mięsny nie przemawiają za rozdzielnością i wtedy te zasady nie obowiązują, w końcu co to za zupa bez ziemniaków czy też z kostki bulionowej :razz: .
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
Ostatnio zmieniony przez Paweł-poprostu Czw Gru 02, 2010 20:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8678
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 20:57   

Bez jaj, ali sie reformuje? :shock:
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 21:00   

Paweł-poprostu napisał/a:
Podczas łączenia BT i cukrów prostych:

Masz na myśli mięcho i owoce? One nijak się ze sobą łączą. Są dla mnie całkowicie rozłączne, pod każdym względem.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 21:00   

zyon napisał/a:
Bez jaj, ali sie reformuje? :shock:

Dołączam się :shock:
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Czw Gru 02, 2010 21:04   

zyon napisał/a:

Bez jaj, ali sie reformuje? :shock:

same jaja
przecie podałem synu mój stary stały repertuar żarcia
optybetonowy
Ostatnio zmieniony przez ali Czw Gru 02, 2010 21:10, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 21:10   

Hannibal napisał/a:
Paweł-poprostu napisał/a:
Podczas łączenia BT i cukrów prostych:

Masz na myśli mięcho i owoce? One nijak się ze sobą łączą. Są dla mnie całkowicie rozłączne, pod każdym względem.

Paweł napisał/a:
Znajdźmy złoty środek!
Do tłuszczu mlecznego jak i kokosowego, pasują węglowodany proste typu laktoza, miody, owoce.
Do mięsnych nic nie pasuje, ale z przyprawami smaczniej i wypalają pasożyty (jeśli jest surowe), w ostateczności można też dodać warzywa, ale tzw. "jadalne na surowo"
Żółtka same, aczkolwiek z miodem także ujdą w tłoku
Węglowodany skrobiowe absolutnie osobno! (zupa osobno, kasze osobno itd.)

Nie czytasz moich postów uważnie, czy celowo w taki sposób wiążesz drobne nieścisłości, bo się z tobą nie do końca zgadzam? :-?
Sorry, ale to nie podobne do Ciebie, że byś popełnił taki błąd w interpretacji. :-)
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 21:12   

ali napisał/a:
zyon napisał/a:

Bez jaj, ali sie reformuje? :shock:

same jaja
przecie podałem synu mój stary stały repertuar żarcia
optybetonowy

zyon :keep: :hihi:
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 21:13   

Paweł-poprostu napisał/a:
Nie czytasz moich postów uważnie, czy celowo w taki sposób wiążesz drobne nieścisłości, bo się z tobą nie do końca zgadzam? :-?
Sorry, ale to nie podobne do Ciebie, że byś popełnił taki błąd w interpretacji. :-)

Celowo to zrobiłem. 8-)
A co do mlecznych - to smakowo się łączą, ale zdrowotnie dla mnie nie.
Czuję się po samych owocach o wiele lepiej niż po złączonych z jakimiś mlecznymi.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 21:23   

Hannibal napisał/a:
Celowo to zrobiłem.

Czytam Ci w myślach bracie 8-)
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 21:25   

Hannibal napisał/a:
A co do mlecznych - to smakowo się łączą, ale zdrowotnie dla mnie nie.
Czuję się po samych owocach o wiele lepiej niż po złączonych z jakimiś mlecznymi.

Ludzie są różni i każdy musi sobie wypraktykować co jest dla niego dobre.
U mnie do pewnej granicy mogę jeść samy węglowodany, potem zaczynam puszczać bąki :hihi: .
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 21:28   

Paweł-poprostu napisał/a:
U mnie do pewnej granicy mogę jeść samy węglowodany, potem zaczynam puszczać bąki :hihi: .

Ta granica jest właśnie świetna, bo określa ile węgli danego rodzaju możemy zjeść.
Taka naturalna kalibracja :-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 21:31   

Hannibal napisał/a:
Taka naturalna kalibracja

to określenie świetnie tutaj pasuje :hihi: .
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 21:41   

Hannibal napisał/a:
A co do mlecznych - to smakowo się łączą, ale zdrowotnie dla mnie nie.

no widzisz dla Ciebie nie, a jesteśmy w tematyce dr. Ellisa. A według niego są jak najbardziej OK, czemu z chęcią przyklasnę :pada:
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 21:43   

chociaż akurat w tym momencie zamiast mlecznych preferuję Tequile z żoną i tym miłym akcentem dla mnie kończąc........
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Czw Gru 02, 2010 22:14   

Kevo napisał/a:
Hannibal napisał/a:
A co do mlecznych - to smakowo się łączą, ale zdrowotnie dla mnie nie.

no widzisz dla Ciebie nie, a jesteśmy w tematyce dr. Ellisa. A według niego są jak najbardziej OK, czemu z chęcią przyklasnę :pada:


też
mogę kiełbasę popijac mlekiem

herbatce aromat podnosi naleweczka z wisni

wino też
ale ostrożnie
mogą być skórcze w nogach
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 22:58   

Kevo napisał/a:
no widzisz dla Ciebie nie, a jesteśmy w tematyce dr. Ellisa. A według niego są jak najbardziej OK, czemu z chęcią przyklasnę :pada:

No wiem, że Ellis polecał. Aajonus też.
Tylko dziwnym trafem przeważająca większość ludzi lepiej się czuje bez mlecznych lub ew. sporadycznie je spożywając.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Czw Gru 02, 2010 23:19   

Hannibal napisał/a:
Kevo napisał/a:
no widzisz dla Ciebie nie, a jesteśmy w tematyce dr. Ellisa. A według niego są jak najbardziej OK, czemu z chęcią przyklasnę :pada:

No wiem, że Ellis polecał. Aajonus też.
Tylko dziwnym trafem przeważająca większość ludzi lepiej się czuje bez mlecznych lub ew. sporadycznie je spożywając.

zważ że 40 lat wcześniej nie było problemu nietolerancii mlecznych jak obecnie
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 23:45   

rakash napisał/a:
Jak nie kijem go to pałką?
Dobrze. W takim razie jak mi pan wytłumaczy fakt, że od kiedy jadam więcej tego tłuszczu i nie żałuję sobie to moje serce właśnie przestało walić?
W ogóle jestem sprawniejszy, silniejszy, wytrzymalszy... ergo lepiej reaguję na wszelkie niedogodności. Czuje się dużo lepiej. A kiedy sobie odpuszczę to czuję że zaczynam czuć się gorzej, myślę o jedzeniu bo brakuje mi energii.
W teorii może i się zgadza ale u mnie w praktyce nie bardzo.
Co do mięśni i białek, to tu na forum wałkowany był temat że do budowy mięśni wystarczy niewielka ilość białka ponieważ organizm i tak nie jest w stanie przyswoić więcej. No chyba że się go zmusi jakąś suplementacją.

Więcej, to znaczy ile konkretnie czego Pan jada? Bo bez tego, to można długo i mozolnie młócić pianę. Ja już nawet spotkałem optymalnego, który jadał pół kilo chleba i dziwił się, ze nie może patrzeć na tłustą jajecznicę. Więc mnie już nic nie zaskoczy.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 23:49   

ali napisał/a:
Hannibal napisał/a:
Kevo napisał/a:
no widzisz dla Ciebie nie, a jesteśmy w tematyce dr. Ellisa. A według niego są jak najbardziej OK, czemu z chęcią przyklasnę :pada:

No wiem, że Ellis polecał. Aajonus też. Tylko dziwnym trafem przeważająca większość ludzi lepiej się czuje bez mlecznych lub ew. sporadycznie je spożywając.

zważ że 40 lat wcześniej nie było problemu nietolerancii mlecznych jak obecnie

Tutaj ma Pan rację, Panie Ali. Przyczyną nietolerancji mleka i pszenicy jest przede wszystkim przedwczesne karmienie niemowląt sztucznymi mieszankami. W Europie nie ma uczulenia na ryż, natomiast w Japonii taka nietolerancja zaczyna się pojawiać, co potwierdza, że przyczyną nietolerancji jest sposób karmienia w dzieciństwie.
JW
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Gru 03, 2010 07:43   

ali napisał/a:
zważ że 40 lat wcześniej nie było problemu nietolerancii mlecznych jak obecnie

Oczywiście, że było i to bardzo dużo.
Tylko to nie musiało się manifestować jakimiś burzliwymi biegunkami.
Po prostu mleczne szkodziły tym ludziom przez długi czas niewidocznie - później w starszych latach pewne dolegliwości, choroby wychodziły
To tak jak ze zbożami, chociaż zboża gorsze
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Pią Gru 03, 2010 08:55   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Tutaj ma Pan rację, Panie Ali. Przyczyną nietolerancji mleka i pszenicy jest przede wszystkim przedwczesne karmienie niemowląt sztucznymi mieszankami. W Europie nie ma uczulenia na ryż, natomiast w Japonii taka nietolerancja zaczyna się pojawiać, co potwierdza, że przyczyną nietolerancji jest sposób karmienia w dzieciństwie.

Mamy trudności z rozkładaniem białek co następnie profituje z wytwarzaniem przeciwciał przeciw albuminą które przenosi limfa.
W konsekwencji dochodzi do chorób autoimmunologicznych w tym cukrzycy.
Mniejsze chociaż i tak spore albuminy azotu polipeptydowego już niestety mogą być przyswajane, co w doprowadza do nadmiernego wzrostu i masy ciała u młodzieży.
Już takie objawy spotyka się u noworodków, które są nader duże i ciężkie, co słusznie jest interpretowane w świecie " właściwej nauki" jako oznaka możliwości wystąpienia w przyszłości cukrzycy zarówno u matki jak i dziecka, ale czemu to już nie wiedzą.
Wyliczenia ilości białka u Eskimosów były słuszne Panie Witoldzie, po prosty w ich wypadku brak insuliny ograniczał przyswajanie tych większych albumin, na rzecz tych właściwych czyli aminokwasów.
To tłumaczy niewielki wzrost Eskimosów pomimo kosmicznych ilości białka.
Kiedyś wszelkie nietolerancje były rzadkością, bo nie było na tyle dobrze by spożywać zarazem wielkie ilości węglowodanów i białka i tłuszczu, co doprowadza do złego rozkładania białka i odpowiedzi autoimmunologicznych.
Wysoki wzrost europejczyków, amerykanów jak i ludzi starożytnego świata miał według mnie właśnie takie podłoże!
Oczywiście wyjątki to plemiona które odżywiają się głównie mlekiem, pomimo sporych ilości węglowodanów to jednak nie one tu ponoszą winę, bo należą do cukrów prostych nie stymulujących somatostatyny więc i nie doprowadzają do upośledzenia trawienia, rozkładania białka, i zwielokrotnień insulinowych.
Gdyby to one ponosiły winę to by pojawiała się również wszechobecna nietolerancja u tych plemiona również na mleko.
Za nadmierny wzrost w tym wypadku ponoszą winę hormony wzrosty i oporne białko mleczne, które celowo nie jest w pełni rozkładane by umożliwić szybki przyrost masy.
Tak więc białko krowie jest rozkładane do sporych albumina, ale nie, aż tak wielkich by powodować odpowiedzi autoimmunologiczne.
To pozwala zachować względne zdrowie, aczkolwiek niewątpliwie przyczynia się u ludzi i gatunków wolniej się rozbudowujących do skrócenia życia.
Tak więc same mleko nie szkodzi,choć wyeliminowanie kazeiny powinno usunąć czynnik jeden z czynników przedwczesnego starzenia.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
Ostatnio zmieniony przez Paweł-poprostu Pią Gru 03, 2010 13:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Pią Gru 03, 2010 09:17   

Kwestia wzrostu była dokładnie zbadana w latach 60-tych, a potem dokładnie rozmyta i zaciemniona.
Pierwszą i podstawową przyczyną dużego lub małego wzrostu jest, oprócz genetyki, duża lub mała ilość wartościowego białka oraz energii w pożywieniu. I tyle. Dopiero na ten fundament nakładają się dodatkowe czynniki, takie jak stres, prestiż społeczny, hormony i antybiotyki w pożywieniu, rodzaj pożywienia, nietolerancje, środowisko.
Dlatego obecnie, gdy w rodzinie jest tylko dwoje dzieci i są one wyższe, przypada na każde więcej białka, niż w dawnej ubogiej rodzinie dziesięcio-dzietnej. Z tych dziesięciorga średnio ośmioro wymierało bezpotomnie, ale co zjadły białka to zjadły, zmniejszając pulę białka przypadającego na tę dwójkę dzieci, która przeżyła. Dlatego średni wzrost dzieci z rodzin wielodzietnych zawsze był trochę niższy, niż z rodzin jedno-, dwu- dzietnych. Co potwierdzają wszystkie statystyki. I o czym wolą zapomnieć wszyscy, a politycy w szczególności.
To jest podstawowa przyczyna tego, że obecnie ludzie stają się coraz wyżsi. Nie jest to znowu żadne odkrycie, ponieważ ten mechanizm jest opisywany w podręcznikach antropologii od stu lat.
JW
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Pią Gru 03, 2010 13:21   

Dobrze, rozumiem, ale na tym etapie to jest Pana słowo przeciwko mojemu, więc niech Pan spróbuje obalić to co napisałem.
Rozumiem, jest Pan zwolennikiem teorii witamin, mikro i makroelementów, niedoborów i nadmiarów?
Jak dla minie takie tłumaczenie jest trochu za proste i przewidywalne, bym się zasmucił gdyby dietetyka okazała się aż tak łatwa i przewidywalna.
Może rzeczywiście jest to tylko moja nadinterpretacja i chęć odkrycia głębszego sensu, ale naprawdę wydaje mi się to za proste.
Z moich obserwacji, wynika zupełnie co innego, ludzie wysocy zazwyczaj nie lubią mięsa, na drugie śniadanie jedzą jabłka itd.
Jestem w klasie przyrodniczej, ja, dwóch odmieńców i 11 dziewczyn.
6 z nich deklaruje wegetarianizm, z czego wszystkie mówią, że w ich rodzinach się bardzo mało mięsa je, bo rodzice też się "znają" na tematy zdrowego odżywiania.
Wszystkie są wyrośnięte od ok. 175cm do ok.185cm, a te które nie są na wegetarianizmie, odznaczają sie znacznie niższym wzrostem.
Jedna mów, że jest od dziecka na wege i tylko kilka razy w miesiącu jada chudą rybkę, jest całkowicie przekonana, że cholesterol zabija.
Jest ona najwyższa w klasie ok. 185cm jak wspominałem, gra w koszykówkę w naszym polkowickim CCC, aktualnie na rezerwie.
Tak samo wszelacy moi koledzy ci którzy maja "oświeconych" rodziców i głównie na jarskim pożywieniu żerują wspomagając się góra słodyczy są bardzo wyrośnięci!
Wzrost przeważnie maja powyżej 190cm, ci którzy jedzą normalnie, przeważnie ok. 185cm.
Ja jak już wiele razy wspominałem, od dziecka żywię się średnio węglowodanowo, wysoko tłuszczowo i wysoko białkowo, raz w życiu głodowałem, jak ojciec strawił prace. Mam 175cm wzrostu i nie sądzę, że dalej urosnę, bo kiedy przeszedłem na niskie węgle przestałem całkiem rosnąć. Moi wujkowie od strony matki wychowali się w biedzie, tylko chleb jedli, jakieś zupy z pokrzywy i tak dalej, mleka mieli trochę, aczkolwiek na wielodzietną rodzinę bardzo mało, mięso od święta widzieli, a wszyscy wysocy po 190 cm tylko jeden najmłodszy ma ok. 180cm wzrostu.
Jak Pan to wytłumaczy?
Czy nie sadzi Pan, że takie stawianie sprawy jak Pan stawia, to całkowite uproszczenie naszej skomplikowanej biochemii?
Bo ja mam takie odczucie.
Mi wszystko bardzo dobrze tłumaczy podział na pastwisko, koryto i stół
, oczywiście z małymi komplikacjami, które wprowadziłem takimi jak wpływ rozdzielności i rozkładanie białka.
Kwaśniewski pokłada całą swoją wiarę w proporcjach od kosmitów, które są po prostu śmieszne i pozbawione jakiejkolwiek zgodności z naszą natura i historią paleolityczną.
Jego punkt widzenia to także wielkie uproszczenie, a i do tego naiwne nagięcie pod "Tamtych".
Proszę! Niech Pan spróbuje obalić moje teorie w sensowny biochemiczny sposób.
Acha, bym zapomniał!
Niech zgadnę, ma Pan 194cm wzrostu?
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Gru 03, 2010 13:49   

Paweł-poprostu napisał/a:
Z moich obserwacji, wynika zupełnie co innego, ludzie wysocy zazwyczaj nie lubią mięsa, na drugie śniadanie jedzą jabłka itd.

Hehe, to nieprawda.
Masajowie lubią bardzo mięso i są wysocy.
Skandynawowie, Wikingowie tradycyjnie jedli go sporo, i ryb, i byli wysocy.
Paweł-poprostu napisał/a:
Moi wujkowie od strony matki wychowali się w biedzie, tylko chleb jedli, jakieś zupy z pokrzywy i tak dalej, mleka mieli trochę, aczkolwiek na wielodzietną rodzinę bardzo mało, mięso od święta widzieli, a wszyscy wysocy po 190 cm tylko jeden najmłodszy ma ok. 180cm wzrostu.
Jak Pan to wytłumaczy?

Ja to wytłumaczę - wyjątek potwierdzający regułę.
Paweł-poprostu napisał/a:
Niech zgadnę, ma Pan 194cm wzrostu?

Ja mam tyle.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Pią Gru 03, 2010 14:24   

Hannibal napisał/a:
Ja mam tyle.

Dobrze to wiem Hannibalu, także amasimar ma i jeszcze dwie osoby co wynika z ankiety, którą kiedyś wypełnialiśmy.
Hannibal napisał/a:
Masajowie lubią bardzo mięso i są wysocy.

Przecież to tutaj rozpisałem:
Ja napisał/a:
Oczywiście wyjątki to plemiona które odżywiają się głównie mlekiem, pomimo sporych ilości węglowodanów to jednak nie one tu ponoszą winę, bo należą do cukrów prostych nie stymulujących somatostatyny więc i nie doprowadzają do upośledzenia trawienia, rozkładania białka, i zwielokrotnień insulinowych.
Gdyby to one ponosiły winę to by pojawiała się również wszechobecna nietolerancja u tych plemiona również na mleko.
Za nadmierny wzrost w tym wypadku ponoszą winę hormony wzrosty i oporne białko mleczne, które celowo nie jest w pełni rozkładane by umożliwić szybki przyrost masy.
Tak więc białko krowie jest rozkładane do sporych albumina, ale nie, aż tak wielkich by powodować odpowiedzi autoimmunologiczne.

Przekaz moich postów jest taki, że to nie białko decyduje o wzroście, a ilość produktów pobudzających somatostatne, takich jak chleb i inne skrobiowe (niejadalne na surowo) powodując złe rozkładanie białka i w efekcie przyswajanie dużych albumin azotu polipeptydowego co doprowadza do nadmiernego wzrostu. Nie samo mięso i białko decyduje o wzroście, co chcąc udowodnić Panu Witoldowi posłużyłem się dość skrajnymi przykładami z mojego otoczenia, ale broń Boże to nie miało zabrzmieć, że czym mniej białka w tym mięsa tym wyższy wzrost, nie nie nie! :hihi:
Po prostu jak ktoś wychowuje się na korycie to niezależnie ile białka będzie spożywał, jeśli będzie jednocześnie do posiłku białkowo-tłuszczowego nawalał "niejadalne węglowodany"
To dzięki wysokiemu poziomowi insuliny i azotu polipeptydowego stanie się wysoki.
A jeśli będzie jeszcze bardziej przeginał, to i dojdą nowe objawy w postaci reakcji autoimmunologicznych przeciw własnym tkanką, czyli wszech obecnie występujące nietolerancje i uczulenia :-) .
Hannibal napisał/a:
Wikingowie tradycyjnie jedli go sporo, i ryb, i byli wysocy.

Czy ja wiem, że byli wysocy, skąd takie dane masz?
Coś też gdzieś słyszałem że wikingowie obżerali się chlebem, a przed walkami też go szamali bo uważali że on im doda siły.
Może byli wysocy, ale może także wcinali chleba jak zwykłe parobki, tak czy tak wiele się nie mylili chleb to węgle, dobrze regenerujące glikogen, który jest z kolei najlepszym paliwem dla mięśni szybko skurczowych.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
Ostatnio zmieniony przez Paweł-poprostu Pią Gru 03, 2010 14:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Gru 03, 2010 14:43   

Pawle, ok, zgadzam się, że można jeść dużo białka a być niskim. Przykładem takim są Ihalmiutowie z północnej Kanady, którzy jedli parę kilo mięcha dziennie, a byli dość niscy.
Tradycyjni Masajowie nie żywili się korytkowo, jedli praktycznie same produkty zwierzęce, a byli bardzo wysocy.
Na wsiach polskich w czasach PRL ludzie byli zazwyczaj niscy, a jedli sporo produktów zbożowych; do tego nierzadko jakiś tłuszcz. Natomiast białka niekoniecznie tak dużo.
Cytat:
Coś też gdzieś słyszałem że wikingowie obżerali się chlebem, a przed walkami też go szamali bo uważali że on im doda siły.
Może byli wysocy, ale może także wcinali chleba jak zwykłe parobki, tak czy tak wiele się nie mylili chleb to węgle, dobrze regenerujące glikogen, który jest z kolei najlepszym paliwem dla mięśni szybko skurczowych.

To prawda, chleba sobie nie żałowali.
Ich wzrost to 1,67-1,75 m.
Wyżsi byli natomiast ci o wyższym statusie społecznym, lepiej się odżywiający (znaczy więcej zwierzaków, mniej chleba, chyba)
http://www.family-ancestr...vikings/height/
http://library.thinkquest...ish/viking.html
http://www.vikingsofmiddl...uk/LH_food.html
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Pią Gru 03, 2010 14:51   

Chyba zacznę wierzyć w uwarunkowania genetyczne! :hah:
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 22
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Pią Gru 03, 2010 18:13   

Cytat:
Nie masz jeść "na oko" - tylko zgodnie z twoim zapotrzebowaniem w/g proporcji 1:2,5-3:0,5, a więc powinieneś dobowo zjeść około 1g białka 2,5-3g węglowodanów (lub tłuszczu) i około 0,5g tłuszczu (lub węglowoadanów).

oczywiście na około 1kgnmc, ale to się przez się rozumie. Chyba?

Oczywiście jak się leży cały dzień, to przelicznik będzie około 0,5:1,5:0,2 w gramach oczywiście na około 1kgnmc, dlatego precyzyjniej jest liczyć w molach ATP, ale to może być już zupełnie niezrozumiałe

http://forum.dr-kwasniews...p?topic=3507.60
A jakbym zastosował się do propocji 1:2,5-3:0,8 vs 05:1,5:0,2 Co by się stało. Bystry "Gość" odpowie zjem jeden posiłek na dzień, ponieważ będę syty(prawdopodobnie. Zjem dwa mniejsze w przypadku, gdy stanę się głodny.Posiłek jest podobny objętościowa, przecież nie zwracamy uwagi na g tylko proporcję. Wybór jest wolny , a epilog napiszę życie nieprawdaż :) Pierwszy raz widzę, aby jeść z kalkulatorem w ręku 1,6 czy tam 2g/ kgncm. Czysta poezja............

Dodam od siebie po co liczyć??Jestem głodny jem.Podobnie robił Lutz trzymał tylko , niby trzymał stałe 72g Ww

Niewolnicy gramów.
DO wiadomości będąc wcześniej na diecie "mieszanej" uwierzcie mi często spożywałem mniej niż 70-80g białka
Może mi Pan i inni zowlennicy większego spożycia białka wyliczyć na przykładzie tego Pana http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Przy Lutzu to on jest żywczyk jak koliber :P i wiele wiele innych
http://www.youtube.com/wa...feature=related
ile spożywał białka dziennie podpowiem,że jadał jak się nie mylę 2 posiłki dziennie :)
czy już powinien dawno umrzeć z braków w diecie witamin i innych pizdryków:)
Ostatnio zmieniony przez Mariusz_ Pią Gru 03, 2010 18:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 22
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Pią Gru 03, 2010 18:26   

Cytat:
W praktyce, dla nieruchawego 70kg faceta spalającego 2250kcal będzie to w gramach:
B:T:W= 65:200:50.

Jako nieruchawy facet dużo pań potrzebuję energii z tłuszczy. Normalnie szok. Nie dziwota, że mam Pan problemy jakbym był nieruchawy to
proporcja
1 niech będzie te 2,5 i te 0,8 i jem gdy jestem głodny. Rozumiem trudno to Panu zrozumieć i dlatego admin tamtego forum napisał:
Cytat:
Na temat gramatury: istotna jest przy niektórych schorzeniach, dlatego w niektórych przypadkach podane jest: masz jeść "x"gB "y"gT i "z"gW - dokładnie - "TY masz jeść - na podstawie Twoich badań i na podstawie Twojej udokumentowanej historii choroby", a nie każdy!
O podanie indywidualnej gramatury, której nie da się przewidzieć, bez dokładnych badań laboratoryjnych, zabiegali między innymi: Jarmołowicz i reszta, która nie była w stanie pojąć zasad Diety Optymalnej, bo im "opty-gramatura" zaszkodziła - przez własne błędy.


i dalej
Cytat:
Dla lubiących wyliczanki podaję, że minimalne zapotrzebowanie bytowe na białko u białego mężczyzny 170cm/70 kg w średnim wieku, to około 0,25 gram białka na kilogram, co daje 17,5 gram białka na dobę, doliczając zapotrzebowanie produkcyjne, minimalną ilością białka dla takiego mężczyzny będzie około 53g białka na dobę, a przy forsownym wysiłku zapotrzebowanie może wzrosnąć do około 90g na dobę. W żadnym z tych zapotrzebowań białko nie zamieni się cudownie na cukier, bo dostarczona ilość aminokwasów jest dopasowana jedynie do potrzeb budulcowych.
Lubicie wyliczanki?, bo ja nie lubię, ale jeśli to konieczne będziemy liczyć dalej , choć już mnie to znudziło!. Może później.?

Pytanie:
Co będzie się działo w organizmie jak ma się zapotrzebowanie bytowe na białko, a zje się białka, jak dla forsownego wysiłku? Podpowiem, że jeśli sporadycznie, to nic... ale jeśli notorycznie pojawi się syndrom metaboliczny objawiający się...


and
Cytat:
_flo
pojawi się syndrom metaboliczny objawiający się...

..akumulacja niepozadanych zapasow energetycznych

uf! dziekujemy za wyjasnienia...

Jak ten świat się zmienia szybko :)

Cytat:
Ten, co dziś potrzebuje białka 53g/D jutro może potrzebować 23g/D albo 150g/D, bo każdy dzień jest inny.
Niezmienne są tylko zasady Diety Optymalnej i Żywienia Optymalnego.
Ostatnio zmieniony przez Mariusz_ Pią Gru 03, 2010 18:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 22
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Pią Gru 03, 2010 19:14   

1. Eat unlimited fats
2. Restrict protein to 1-1.25g/kg lean body mass
3. Limit carbohydrate intake to non-starchy vegetables
4. Eat to satisfy hunger (no deliberate caloric restriction)
Paweł a coś takiego?
http://donmatesz.blogspot...es-markers.html
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Gru 03, 2010 21:22   

weź Mariusz_, bo jeszcze Cię uznają za Tomasza Kwaśniewskiego. Już w niedalekiej przeszłości miał być nim zeto555 :-D .
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 22
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Sob Gru 04, 2010 13:40   

No co Ty do pięt mu nie dorastam. Jakoś nie trawię braku myślenia i czekanie na gotowca.
Z samodzielnego myślenia/czytania ze zrozumieniem co poniektórzy nie zdali by w życiu egzaminu ;)
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Sob Gru 04, 2010 20:10   

Paweł-poprostu napisał/a:
Dobrze, rozumiem, ale na tym etapie to jest Pana słowo przeciwko mojemu, więc niech Pan spróbuje obalić to co napisałem.

Panie Pawle,
To nie jest moje słowo przeciwko słowu Pana, bo życia by mi nie starczyło, żeby zbadać kilka pokoleń ludzi. To jest słowo pokoleń fizjologów, antropologów. Tragiczne jest tylko to, że wiedza utrwalona już przed pół wiekiem, została obecnie celowo wykrzywiona i ukryta pod lawiną miałkich badań. Proszę się zainteresować, co nauka miała do powiedzenia w kwestii wpływu żywienia na rozwój. Tego w latach 50-tych nikt nie ukrywał. A dziś trzeba od nowa wyważać dawno otwarte drzwi. W naukach ścisłych coś takiego jest nie do pomyślenia. Euklides sformułował swoje zasady ponad dwa tysiące lat temu i do dzisiaj stanowią one powszechnie znany fundament geometrii.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Sob Gru 04, 2010 20:14   

Kevo napisał/a:
weź Mariusz_, bo jeszcze Cię uznają za Tomasza Kwaśniewskiego. Już w niedalekiej przeszłości miał być nim zeto555 :-D .

Też się nad tym zastanawiałem. Wszakże stawiałbym raczej na osoby używające deprecjonujących interlokutora epitetów w rodzaju dzieciaki itp. Natura każdego z nas wyłazi, jak słoma z cholewek.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Sob Gru 04, 2010 20:17   

Paweł-poprostu napisał/a:
Acha, bym zapomniał! Niech zgadnę, ma Pan 194cm wzrostu?

Przecież pisałem tu na forum, że mam 170 cm i ważę do 70 kg. Wcale tego nie ukrywałem.
JW
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 12:02   

Hannibal napisał/a:
To prawda, chleba sobie nie żałowali.
Ich wzrost to 1,67-1,75 m.
Wyżsi byli natomiast ci o wyższym statusie społecznym, lepiej się odżywiający (znaczy więcej zwierzaków, mniej chleba, chyba)

Mniej energii > mniej insuliny > mniejsze przyswajanie dużych cząsteczek białka > niższy wzrost.
Hannibal napisał/a:
Przykładem takim są Ihalmiutowie z północnej Kanady, którzy jedli parę kilo mięcha dziennie, a byli dość niscy.

Mało węglowodanów > mało insuliny> małe przyswajanie małych cząsteczek białka > niski wzrost.
Ludzie dzisiejsi:
Złe rozkładanie białka i dużo insuliny > duże przyswajanie dużych cząsteczek białka > wysoki wzrost
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
Ostatnio zmieniony przez Paweł-poprostu Nie Gru 26, 2010 16:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 12:34   

Jeśli chodzi o Wikingów to czeka mnie niedługo lektura dwóch książek:
"Wyprawy Wikingów" oraz "Przekleństwo Grobu Wikinga" Farleya Mowata
O ich żywieniu powinno być tam trochę.
W pierwszej na pewno jest, bo chill już trochę przeczytał i potwierdził.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 12:40   

Hannibal napisał/a:
Jeśli chodzi o Wikingów to czeka mnie niedługo lektura dwóch książek:
"Wyprawy Wikingów" oraz "Przekleństwo Grobu Wikinga" Farleya Mowata
O ich żywieniu powinno być tam trochę.
W pierwszej na pewno jest, bo chill już trochę przeczytał i potwierdził.

Świetnie!
Też ich poszukam ale w Polkowicach to tylko banki mamy i sklepy.
ok.27 tyś mieszkańców 16 banków i kilkanaście wielkich sklepów, ciekawe po co to komu, gdzie się obejrzeć tam tylko sklepy.
Wątpię że znajdę, ale warto spróbować!
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8678
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 12:42   

To jakies popularno-naukowe? Zdaj relacje czy warto.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 13:05   

zyon napisał/a:
To jakies popularno-naukowe? Zdaj relacje czy warto.

Farley Mowat to znany pisarz i podróżnik.
Na razie przeczytałem "Ginące Plemię" o Ihalmiutach jego autorstwa. Pan Witold kiedyś polecał tę książkę. No i książka super. Chill tez mi mówił, że zrobiła ona na nim spore wrażenie.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 13:19   

Paweł-poprostu napisał/a:
Wątpię że znajdę, ale warto spróbować!

tę o grobie to na allegro kupiłem
podobnie jak "Ammassalik" Roberta Gessaina (ansie wspominała ją kilka razy na forum)
tanie są
a wyprawy to w Empiku mam
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Czw Gru 09, 2010 13:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6877
Wysłany: Sob Gru 11, 2010 13:59   

[quote="Molka"]
Paweł-poprostu napisał/a:


Mało węglowodanów > mało insuliny> małe przyswajanie małych albumin > niski wzrost.
Ludzie dzisiejsi:
Złe rozkładanie białka i dużo insuliny > duże przyswajanie dużych albumin > wysoki wzrost


Pawle-poprostu pozwól ze bede Ci mówic Paweł, przemyślenia i wnioski masz ciekawe, nawet powiem Ci że to co piszesz, sprawdza sie w moim przypadku, studiuj i pisz dalej... :-) ale nie o tym chciałam mówic,

chciałam zapytac co rozumiesz przez pojęcie albumina?
czytając Twoje posty spotkałam się z określeniem mała, duża albumina i w zależności od rozkładu białka , trawienia cząstki tej albuminy są duże bądź małe....

otóż chciałam powiedziec , sprostowac, iż albumina jest jednorodnym białkiem o określonej wielkości produkowanym przez wątrobę stanowiąca około połowy z całości jeśli chodzi o białko całkowite surowicy krwi.

Gdy zrobisz rozdział elektroforetyczny białka osoczowego w żelu agarazowym to uzyskasz rozdział białka na frakcje, one będą sobie wędrowały w srodowisku zasadowym od katody do anody w zależnosci od ciężaru, i albumina jako ta najlżejsza bedzie wędrowała najszybciej stanowic pierwsza frakcje i procentowo będzie stanowic miedzy 55 a 70 %, potem idą globuliny jako białka niejednorodne wśród nich alfa1, alfa2, beta, gamma , gamma jako najcięższe wędrują najwolniej , do nich między innymi należą przeciwciała odpornościowe...
wracając do albuminy jest to białko o przeróżnych funkcjach, od utrzymania prawidłowego ciśnienia osmotycznego poprzez funkcje transportowe np. bilirubiny, hormonów, witamin, leków, pierwiastków, kwasów tłuszczowych oraz substancji które wchłaniaja sie z jelit i transportowane sa do watroby....

jeśli chodzi o rozkład białek osoczowych to te duże rozkłada głównie wątroba lub śródbłonek naczyń.. np. albumina rozkładana jest przede wszystkim w skórze, jakiś procent przesącza sie do przewodu pokarmowego i tam ulega strawieniu, jakiś niewielki procent białka filtrują nerki gdzie po resorpcji zwrotnej w cewkach są katabolizowane... itd..

natomiast Ty piszesz o białku które spożywamy rozkładając do aminokwasów ...
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 11:48   

Ano prawda, pomyliłem się.
Widocznie źle przeczytałem, no ale pomijając błędną terminologię, większość jest ok. aczkolwiek zinterpretuje jeszcze raz.
Oto interpretowany artykuł:
http://docs.google.com/vi...z-GO7q013VXa4uQ
Jan Kwaśniewski napisał/a:
Starość

Przyczyny starzenia się organizmów (cz. II)

Badania Sorrgela wykazały stały wzrost z wiekiem azotu polipeptydowego w surowicy krwi. [b]Badania Carela i Eberlinga wykazały, że zawartość tego azotu zwiększa się równolegle do wzrostu wartości przyspieszających starzenie hodowli komórek, przy jednoczesnym stwierdzaniu z wiekiem zmniejszania się zawartości aminokwasów w surowicy krwi. Czyli, aby starzeć się możliwie powoli -

należy zapewnić sobie we krwi i innych płynach ustrojowych obecność możliwie dużej
ilości aminokwasów, przy możliwie małej zawartości azotu polipeptydowego.

[/b]
Głównym źródłem azotu polipeptydowego u współczesnych ludzi są produkty niekompletnego trawienia białek w przewodzie pokarmowym. Białka powinny być rozkładane do aminokwasów, jak chce współczesna nauka, ale nie są. Wchłaniane są powszechnie do krwi związki białkowe: i te mniejsze (azot polipeptydowy), i te większe, i całkiem duże, które organizm rozpoznaje jako obce białko i wytwarza przeciwko nim przeciwciała. Skutkiem tego są liczne uczulenia pokarmowe tak powszechnie występujące, zwłaszcza u dzieci, ale i u dorosłych.

Na przykład przeciwciała przeciwko białku bydlęcemu z mleka stwierdza się u wielu dzieci, następnie poziom tych przeciwciał systematycznie spada i jest najniższy w wieku ponad 40-45 lat, i ponownie wzrasta w starszym wieku, szczególnie po 65. roku życia u ludzi na niskiej z zasady emeryturze, wymuszającej jeszcze bardziej niekorzystne odżywianie. Niekorzystne odżywianie, tak pastwiskowe, jak i korytkowe oraz liczne modele żywienia, pośrednie między jednym a drugim żywieniem, wymuszają wzrost poziomu azotu polipeptydowego, czego skutkiem m.in. jest:

szybkie dojrzewanie,
nadmierny wzrost i
nadmierna waga ciała

- czyli tzw. „dorodna młodzież”, która jest wielkim nieszczęściem narodu.

Następnym źródłem są produkty niekompletnej utylizacji własnych białek w komórkach, które zaśmiecają środowisko wewnętrzne organizmu właśnie azotem polipeptydowym i większymi cząstkami białkowymi rozpoznawanymi przez organizm jako antygen, jako ciało obce. Organizm wytwarza przeciwko tym białkom przeciwciała, czego skutkiem jest określona choroba z autoagresji.

Choroby z autoagresji, to na przykład:

toczeń rumieniowy
choroba reumatyczna
kłębkowe zapalenie nerek
marskość wątroby
żółtaczki polekowe
przewlekłe zapalenie trzustki
cukrzyca typu I
choroby tarczycy
samoistna męska niepłodność
niedokrwistość hemolityczna
nawet zawał serca
nawet małopłytkowość
gościec przewlekły postępujący
choroba Bürgera
choroba Bechterewa
Stwardnienie rozsiane i boczne zanikowe
a nawet miażdżyca i inne liczne choroby

Każdy uraz mechaniczny: oparzenie, zabieg operacyjny, promieniowanie jonizujące, choroby zakaźne i pasożytnicze – zwiększają poziom azotu polipeptydowego i przyspieszają starzenie.
Żywienie Optymalne (®) jest leczeniem przyczynowym w tych chorobach.

Gatunki krótko żyjące wykorzystują szeroko azot polipeptydowy w budowie i regeneracji własnych organizmów, np. u szczurów stwierdzono bezpośrednią przemianę albumin o ciężarze cząsteczkowym 60 000 (średnio) w globuliny, czyli duże białka (do miliona – ciężar cząsteczkowy) bez ich rozkładania na aminokwasy, czy nawet peptony. Ale też szczury żyją 10 razy krócej od wiewiórek, po prostu te dwa gatunki żywią się odmiennie, wiewiórki znacznie lepiej od szczurów.

Czynniki genetyczne mają małe znaczenie w sprawach zdrowia i chorób, długiego, czy krótkiego życia. Od dawna wiadomo, że najdłużej żyją i najmniej chorują ludzie odżywiający się pasterską strawą. Są to np. mieszkańcy doliny w Andach, niektórych rejonów w Abchazji, Gruzji, Azerbejdżanu
czy Jakucji. W Jakucji, gdzie liczba ludzi ponad stuletnich 30 lat temu była kilkanaście razy większa niż w Polsce, stwierdzono, że liczba stulatków wśród miejscowych i przesiedlonych tam po rewolucji Ukraińców i Rosjan była taka sama. W tej samej Jakucji, w jednym z obozów (gułagów), w którym przebywali Polacy, po roku z ponad tysiąca ludzi żyło tylko dziewięćdziesięciu. Klimat był ten sam, tylko odżywianie zupełnie inne.

Niskie OB - Objawem pośrednio wskazującym na większą, lub mniejszą ilość azotu polipeptydowego i aminokwasów w płynach wewnętrznych organizmu jest poziom OB, (czyli
opadania krwinek). Tylko wśród ludzi stosujących Żywienie Optymalne (®) spotkałem kilkadziesiąt osób, u których, często wysokie uprzednio OB obniżyło się do zera. U tysięcy obniżyło się od 1 do 3.

Poprawa wzroku - U optymalnych często występują objawy, które można zaliczyć do objawów odmładzania się: ustąpienie zaćmy – to odmłodzenie soczewki oka, poprawa ostrości wzroku od 1 do nawet 5 dioptrii - to odmłodzenie narządu wzroku, ale także i odmłodzenie naczyń, które na dnie oczu powiększają się na skutek miażdżycowych i skracają przez to oś oka, co wpływa na pogorszenie wzroku.

Ustępuje osteoporoza - co jest objawem odmładzania się układu kostnego.

Skóra - Pojawia się, jak to określają optymalni, piękna cera, to jest odmłodzenie skóry. Ustąpienie rozstępów skórnych pociągowych, czy innych, czy bliznowców po operacjach, czy łuszczycy
- to też jest odmłodzenie skóry.

Jan Kwaśniewski

Co zakłóca trawienie białek?
Samo ograniczenie węglowodanów to jedno, lecz drugie równie ważne to oddzielenie pokarmów "niejadalnych" od tych jadalnych, poprzez niejadalne mam na myśli produkty, które nie powinny być jedzone na surowo min. ziemniaki, warzywa strączkowe, zboża i inne.
Te produkty najbardziej wzmagają syntezę somatostatyny i upośledzają trawienie.

O łączeniu tych produktów z produktami zwierzęcymi już sporo pisałem:

Paweł-poprostu napisał/a:

Łączenie węglowodanów z tłuszczem i białkiem powoduje zachwianie w produkcji IGF-I poprzez działanie antagonistyczne somatostatyny w stosunku do somatoliberyny.
Somatostatyna upośledza cały proces trawienia.
Syntezowanie cAMP-u zostaje częściowo wstrzymane.
Cały proces powstawania lecetyny zostaje zatrzymany:
cholina + ATP = fosfocholina + ADP
fosfocholina + CTP = difosforan cytydylocholiny + PPi
difosforan cytydylocholiny + 1,2-diacyloglicerol = lecytyna + CMP
Glukagon i glutamina nie mogą dojść do "głosu", ponieważ brakuje cAMP-u który to aktywuje cyklaze adenylanową.
W konsekwencji doprowadza to do braku fosforylacji S133 na beta białka CREB, a i nie ma co wiązać PEPCK w CRE i indukować jego transkrypcje.
Efekt?
Szereg zachwiań metabolicznych o których Kwaśniewskiemu się nie śniło.
Jednocześnie w ten sposób można łatwo obalić bezsens łączenia węglowodanów z tłuszczem i białkiem, wiec i wszelakich proporcji w jednym posiłku.
Szkodliwy niedobór białka który nie tylko upośledza ochronę przed wolnymi rodnikami, ale i zmniejsza zawartość wolnych aminokwasów we krwi. Następuje także zwolnienie regeneracji i obumarcie komórek na skutek coraz większej ilości wiązań krzyżowych miedzy DNA, a histonami.

Teraz to uzupełnię o gruczoły wydzielnicze.
Jak wiadomo pierwsze skrzypce gra tu przysadka mózgowa produkująca hormon tyreotropowy, hormon wzrostu, hormon kortykotropowy, hormon luteinizujący, prolaktynę, hormon melanotropowy i hormon dojrzewania pęcherzyków.
Zacznijmy od hormonu tyreotropowego (TSH) tzw. tyreotropiny.
TSH jest regulowany na zasadzie sprzężenia zwrotnego z hormonami tarczycy, stymuluje zwiększenie przepływu kwi przez tarczyce i uwydatnienia jej działania.
Natomiast z kolei tarczyca produkuje tyroksynę:
Cytat:
Tyroksyna pobudza procesy utleniania w tkankach, pobudza rozpad tłuszczów do kwasów tłuszczowych i glicerolu, wzmaga wchłanianie glukozy z przewodu pokarmowego i jej zużycie przez komórki. Zwiększa także wydzielanie i efekty działania somatotropiny i glikokortykoidów, wpływa na czynność gruczołów płciowych. Hormon ten jest bardzo ważny dla rozwoju fizycznego i psychicznego młodych organizmów, wpływa również regulująco na laktację i rozród

i trójjodotyronine (T3):
Cytat:
Trójjodotyronina jest u człowieka głównym hormonem tarczycy, który powstaje głównie przez odjodowanie tyroksyny (T4) na poziomie tkankowym. Działanie hormonów tarczycy jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu, ich działanie ujawnia się we wszystkich komórkach organizmu i jest szczególnie ważne w okresie rozwoju ośrodkowego układu nerwowego oraz dla wzrostu.
Niedobór hormonów tarczycy w okresie niemowlęcym prowadzi do nieodwracalnych zmian w mózgu i niedorozwoju umysłowego. Dawniej to zaburzenie było nazywane kretynizmem tarczycowym. Obecnie w krajach cywilizowanych bada się noworodki badaniem przesiewowym na występowanie wrodzonej niedoczynności tarczycy. Wczesne rozpoznanie i leczenie tego schorzenia zapewnia prawidłowy rozwój dziecka.

Na zwiększenie syntezy tyreatropiny wpływa tyreoliberyna (TRH) i somatoliberyna (GHRH)!
Natomiast jak już dobrze wiemy (GHRH) jest syntezowany podczas trawienia białka zwierzęcego, natomiast somatostatyna (SRIF) jest jej antagonistą.
Więc co zwiększa wydzielanie (SRIF)?
Węglowodany!!!
Nie mówię, że węglowodany są ogólnie złe, po prostu szkodzi łączenie ich w posiłku białkowo-tłuszczowym.
Ogólnie rzecz biorąc (SRIF) zmniejsza syntezę tyreotropiny (TSH) co jest bardzo niekorzystne.
A co z hormonem wzrostu somatostropiną (STH) (GH)?
GH jest pobudzany przez hormon uwalniający (GHRH) i hamujący somatostatynę.
Somatostatyna hamuje jego syntezę, a przecież on jest kluczowy do wytwarzania IGF-1, IGF-2 i cAMP-u.
http://pl.wikipedia.org/wiki/CAMP

Druga grupa produktów węglowodanowych ( wedle mojej terminologii) to produkty pośrednie.
Są to produkty które już można jeść na surowo, aczkolwiek również pobudzają somatostatyne tylko w mniejszym stopniu. Te produkty zawierają procentowo sporo skrobi, mniej od niejadalnych, lecz więcej od następnej grupy.
Te produkty świetnie sprawdzają się jako dodatek do do produktów zwierzęcych, także w ramach przypraw. Na ogół smakowo dobrze się komponują.
Te produkty to wszelkiej maści warzywa i zioła, nadające się do jedzenia w stanie surowym, jak i obrobionym.
Następną grupę stanowię węglowodany pozbawione skrobi, lub zawierające ją w minimalnej ilości.
Są to na przykład owoce, miody, laktoza mleczna, niektóre warzywa itd.
Biorąc po uwagę wszelkie kombinacje pokarmowe i proporcje możemy wyróżnić trzy podstawowe grupy:
Pastwisko, koryto, stół , dotąd kończy się inicjatywa Jana Kwaśniewskiego i zaczyna moja. Wyróżniam wiele podgrup, przypisując je dwóm czynnikom, insulinie i rozłożonemu białku.
Białko jest różnie rozkładane w zależności od wielu czynników, insulina natomiast jest wprost proporcjonalna do ilości węglowodanów i w mniejszym stopniu B i T, proporcji między tłuszczem a węglowodanami, oraz zwielokrotnieniami insulinowymi.
Na tej podstawie można ułożyć pełno kombinacji ilości insuliny i rozkładania białka które tłumaczą wszystkie przypadki (wzrost, masa ciał, choroby, wpływ na sprawność fizyczną, umysłową i inne)
Do każdej głównej grupy jak i podgrupy można przypisać dane choroby jak i dane parametry fizyczne itd.
Oczywiście są też czynniki genetyczne, aczkolwiek maja one niewielkie znaczenie.
Również w zależności od przypisywanej grupy zmienia sie zapotrzebowanie na mikro i makro elementy,
szczególnie witaminy rozpuszczalne w wodzie.
Najniższe zapotrzebowanie na białko ma się, ani na ŻO ani na HC, najniższe zapotrzebowanie ma się gdy dostarczy się idealną ilość węglowodanów czyli w granicy 120g /150g
Związki fosforowe aktywne takie jak ATP swoją drogą, a nie jak to dr. Kwaśniewski z uwagi na nie zmniejsza potencjalne zapotrzebowanie na węglowodany.
Wraz ze spadkiem spożycia węglowodanów powinno wzrastać spożycie białka w proporcji 1/1, 1g węgli na 1 gramy białka. Także proporcjonalnie powinno się zwiększyć spożycie tłuszczu.
Również małe zapotrzebowanie na białko występuje na na niektórych podgrupach pastwiska z mała ilością tłuszczu, najlepiej nasyconych i omega 3.
Na takim modelu żywienia znacząco wzrasta zapotrzebowanie na witaminy rozpuszczalne w wodzie, i niektóre sole mineralne w tym potas, błonnik. W niewielkim stopniu natomiast wzrasta zapotrzebowanie na białko.

W pierwszym cytacie nie bez przyczyny pogrubiłem i powiększyłem:
Badania Carela i Eberlinga wykazały, że zawartość tego azotu zwiększa się równolegle do wzrostu wartości przyspieszających starzenie hodowli komórek, przy jednoczesnym stwierdzaniu z wiekiem zmniejszania się zawartości aminokwasów w surowicy krwi. Czyli, aby starzeć się możliwie powoli -

należy zapewnić sobie we krwi i innych płynach ustrojowych obecność możliwie dużej
ilości aminokwasów, przy możliwie małej zawartości azotu polipeptydowego.

Dr. Kwaśniewski pewnie do dzisiaj sądzi, że białko skraca życie, co jest absurdem
Jan Kwaśniewski wyeliminował prawie wszystkie czynniki doprowadzające do złego trawienia i utylizacji białek, lecz jak wspominałem powyżej zostawił jeden bardzo ważny dotyczący łączenia węglowodanów z BT.
Mogę się tylko domyślać że takie poczynania zmniejszyły poziom azotu polipeptydowego, lecz dla lepszego efektu zaczął eksperymentować z jednym z dwóch czynników które razem podwyższają jego pozom, jednym są węglowodany, drugim białko.
Skoro Kwaśniewski zmniejszył ilość węglowodanów, to jeszcze pomyślał o zmniejszeniu białka.
Domniemywam, że wiedział, iż dalsze zmniejszanie węglowodanów będzie szkodliwe, więc pomyślał o białku, tak jak najbardziej, zmniejszając białko można uzyskać spadek azotu polipeptydowego, bo w końcu odcina się surowiec, lecz takie poczynania zmniejszają także poziom wolnych aminokwasów, czynnika wybitnie odmładzającego, przyspieszającego regeneracje.
Ale po co?
Po co ograniczać wolne aminokwasy?
Może powiesz dla zmniejszenia azotu polipeptydowego?
Lepiej się zastanowić w jaki sposób usprawnić rozkładanie białek, czy nie widać tu nic podejrzanego, że ziemniaki trawią się 1godz., mięso dajmy przykładowo 3godz, a razem się to trawi całą dobę 24h!!!
To nie tylko długość trawienia, ale jak by się zagłębić to wyraźnie widać, że towarzyszy temu pełno zakłóceń dochodzi do bitwy między hormonami, białka są źle rozkładane lepiej niż na korycie, ale i tak może być lepiej!
Wtedy można dołożyć białko, ale rozsądnie, bo jego nadmiar jest bardzo niekorzystny.
Należy go jeść nie za dużo nie za mało, a wyznacznikiem granicy nie powinna być złota proporcja, lecz instynktowne wolne od przeświadczeń i fobii zapotrzebowanie naszego organizmu, które jest zmienne jak kobieta.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8678
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 11:58   

strach jest bez biochemii :razz:
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 12:07   

zyon napisał/a:
strach jest bez biochemii :razz:

Właśnie.
Dlatego trzeba ją permanentnie pochłaniać.
Innej opcYji po prostu nie ma 8-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 12:10   

zyon napisał/a:
strach jest bez biochemii :razz:

Strach nie mieć takich kolegów!
Ty maż swojego konia ja też mam, ja Ci zarzucę postem o biochemii, a Ty mi postem z dobrą muzyką.
I gitara gra :viva: .
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8678
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 12:13   

Hannibal napisał/a:
zyon napisał/a:
strach jest bez biochemii :razz:

Właśnie.
Dlatego trzeba ją permanentnie pochłaniać.
Innej opcYji po prostu nie ma 8-)


Chcialem napisac "strach jesc bez biochemii" ale sie przeliterowaczylem :hah: :viva:
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 12:20   

zyon napisał/a:
Hannibal napisał/a:
zyon napisał/a:
strach jest bez biochemii :razz:

Właśnie.
Dlatego trzeba ją permanentnie pochłaniać.
Innej opcYji po prostu nie ma 8-)


Chcialem napisac "strach jesc bez biochemii" ale sie przeliterowaczylem :hah: :viva:

Też lubię Nutellę z odtłuszczonym mlekiem dzięki której zdrowo się odżywiam! :hah:
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
Ostatnio zmieniony przez Paweł-poprostu Pon Gru 13, 2010 12:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 12:41   

Molka napisał/a:
natomiast Ty piszesz o białku które spożywamy rozkładając do aminokwasów ...

Niestety tak do końca nie jest, no ale można tamu zaradzić co właśnie napisałem.
Molka napisał/a:
Pawle-poprostu pozwól ze bede Ci mówic Paweł

W końcu mam tak na imię :-)
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 22
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 12:46   

a co z tym badaniem (krótkim fakt) Paweł
białko na poziomie 50-80g
http://donmatesz.blogspot...es-markers.html
hormony w dół/metabolizm zwalnia=dłuższe życie
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 14:01   

Mariusz_ napisał/a:
a co z tym badaniem (krótkim fakt) Paweł
białko na poziomie 50-80g
http://donmatesz.blogspot...es-markers.html
hormony w dół/metabolizm zwalnia=dłuższe życie

A co z dziesiątkami badań z których wynika:
hormony w górę /metabolizm przyspiesza=dłuższe życie
Życie można przedłużyć, albo spowalniając metabolizm, co jest marnym pomysłem, lub przyspieszyć go co jest lepszym rozwiązaniem.
Można spowolnić metabolizm tym samym zwalniając szybkość powstawania wiązań krzyżowych między DNA a histonami, spowolnić podział komórkowy, ale po co skoro znacznie lepsze rezultaty otrzymują genetycy nawet niewiele podkręcając metabolizm.
Zwiększa się pozom hormonów pobudzających do odnowy telomery, tym samym zwiększając liczbę możliwych podziałów komórkowych, wzrasta poziom RNA i DNA w stosunku do histonów, następuje przyspieszenie regeneracji, pobudzenie układu odpornościowego, wzmożone wydzielanie różnych antyoksydantów przez tarczyce, zwiększenie syntezy substancji anihilujących szkodliwe związki przemiany materii, zwiększenie wolnych aminokwasów przez co komórki dosłownie młodnieją nie tracąc na podziałach, wzrasta poziom cAMP-u, PEPCk-u, (GHRH), usprawniają i przyspiesza gruczoły dokrewne zwiększając syntezę licznych hormonów.
Nie wiem po co zwalniać? Czyż optymalniej nie jest przyspieszyć?
Dla twojej świadomości, te prawdziwe i zapomniane badania, a nie farmacyjne piieerrddyy wielokrotnie i dobitnie pokazywały, że to jednak ograniczenie kaloryczne wraz z ograniczeniem białka wydłużają życie, a same ograniczenie białka prowadzi do dysfunkcji organizmu i jego degeneracji.
Zainteresuj się trochu genetyką to może przejrzysz na oczy :-) .
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
Ostatnio zmieniony przez Paweł-poprostu Pon Gru 13, 2010 14:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
jerzyk 

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 476
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 14:29   

Paweł a mógłbyś to wszystko napisać normalnym językiem ,językiem ludu pracującego miast i wsi?
Doceniam Twoją wiedzę i znajomość rzeczy niemniej jednak biochemia to nie jest "działka" na której się znam. Myślę,że jest więcej takich ludzi na tym forum. Czytają ale czy coś z tego zrozumieją? Śmiem wątpić.
_________________
Jeśli potrzebujesz przyjaciela , kup sobie psa/G.Gekko
 
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 14:31   

Kevo napisał/a:
...

Nie za pewnie siebie ? tato :roll:
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 14:43   

Cytat:
Nie za pewnie siebie ? tato

no, nieźle sobie poczynasz, synu. :-) Jestem z ciebie dumny.
Szkoda tylko że to wszystko niezweryfikowalne teorie. Jakich wiele.
Dr. Ellis przez parę miesięcy jadł wyłącznie steki i odnotował najlepsze wyniki w zdrowiu, sampoczuciu oraz wynikach sportowych.
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 15:02   

jerzyk napisał/a:
Paweł a mógłbyś to wszystko napisać normalnym językiem ,językiem ludu pracującego miast i wsi?
Doceniam Twoją wiedzę i znajomość rzeczy niemniej jednak biochemia to nie jest "działka" na której się znam. Myślę,że jest więcej takich ludzi na tym forum. Czytają ale czy coś z tego zrozumieją? Śmiem wątpić.

To wszystko się sprowadza dwóch rzeczy, samego LC i rozdzielność taką jaką przez cały paleolit musieliśmy stosować i jesteśmy do niej dostosowani.
Jedna prosta sugestia:
Żeby nie łączyć niejadalnych węglowodanów z produktami zwierzęcymi, bo niejadalne upośledzają trawienie produktów zwierzęcych, powodując doprodukowanie somatostatyny, która jest antagonistą somatoliberyny.
A te dwa hormony są najważniejsze, bo powodują całe kaskady następnych hormonów, które się dosłownie biją ze sobą, to z kolei upośledza całe trawienie, a skutki uboczne kiedyś ci się odbija, a na razie procentują.
.
Jakie węglowodany są jadalne, a jakie nie:
Jadalne jest wszystko co możesz bez obaw zjeść na surowo, natomiast niejadalne to to co co bez obróbki może Ci zaszkodzić.
Jadalne: owoce, miody, większość warzyw, laktoza mleczna, węglowodany z orzechów, krwi.
Niejadalne: ziemniaki, zboża, warzywa strączkowe, inne niektóre warzywa.
Jeśli nie masz problemów z mlecznymi to zachęcam do nich ale w wariantach z niewielką ilością mlecznego białka (kazeiny).
Nie licząc tego białka mleczne mają świetny tłuszcz i węglowodany.
Moim skromnym zdaniem jeśli Ci służy to jak najbardziej mleczna laktoza (cukier), najlepsze są dobrej jakości jogurty, kefiry i inne mleczne napoje także mleko.
Na tym forum jest wielu krytyków mleka głosząc że mleko nie powinno być spożywane jak ma się z nim problemy, pełna racja, lecz z drugiej strony to właśnie ten cukier natura wybrała by był dostarczany w mleku młodym rozwijającym się organizmom.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 15:30   

Kevo napisał/a:
Dr. Ellis przez parę miesięcy jadł wyłącznie steki i odnotował najlepsze wyniki w zdrowiu, sampoczuciu oraz wynikach sportowych.

A pozwolę sobie zabrać głos w tejże pogawędce.
W poprzednich postach pisałem o skutkach łączenia niejadalnych węglowodanów z produktami zwierzęcymi.
Podałem przykład który miał uzmysłowić co oprócz moich biochemicznych wywodów można zaobserwować, był to przykład z ziemniakami i mięsem.
Same ziemniaki trawią się 1h, same pieczone mięso ok. 3h, ale gdy się oba produkty zje się w jednym posiłku to będzie się trawiło ok. 24h!!!
Przez ten czas dochodzi do sporów między hormonami i w efekcie do różnych dysfunkcji.
Rezygnując z węglowodanów automatycznie odciążył się ze zbędnych procesów które zachodzą podczas owego łączenia niejadalnego z jadalnym.
Moim zdaniem do kompletu powinien by spróbować jeszcze tego co ja piszę, dołączając węglowodany "jadalne" czy to w osobnym posiłku, czy też razem ze zwierzęcymi.
Jadalne to te występujące w mleku, owocach, miodach czy krwi.
Te węglowodany nie zakłócają trawienia! :-)
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 15:32   

kosz
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
Ostatnio zmieniony przez Paweł-poprostu Sob Kwi 23, 2011 11:29, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 15:59   

czyli propagujesz dietę Haya.
Cytat:
dołączając węglowodany "jadalne" czy to w osobnym posiłku, czy też razem ze zwierzęcymi.

czyli według twojej teori, węglowodany jednak można łączyć ze zwierzęcymi, ale tylko te "jadalne" ?
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 16:06   

powiedz mi Paweł jeszcze: czy węglowodany "jadalne" to także cukier (sacharoza z buraków) i jego pochodne - czekolada i inne słodycze ?
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 16:36   

Kevo napisał/a:
powiedz mi Paweł jeszcze: czy węglowodany "jadalne" to także cukier (sacharoza z buraków) i jego pochodne - czekolada i inne słodycze ?

Ta! kremówki Papieskie.
Liczy się także wartościowość, co mi po cukierkach, a sorry są jeszcze nim2 z witaminami.
Do spalenia jednej cząsteczki glukozy potrzeba 12 ciężkich enzymów, do spalenia jednej cząsteczki kwasu tłuszczowego tylko dwóch lekkich.
Na logikę! Smalec to tylko sam tłuszcz, ale organizm sobie będzie dobrze radził z jego spalaniem, lecz cukier w gruncie rzeczy kilkanaście razy bardziej obciąża nasze rezerwy enzymatyczne, prowadząc do głębokich niedoborów i tym samym do degeneracji.
Owszem cukry proste propaguje, lecz z wiadomego źródła 8-) .
Kevo napisał/a:
czyli propagujesz dietę Haya.

Szczerze to zaraz na google sprawdzę, bo pierwszy raz słyszę.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 18:21   

Kevo napisał/a:
Dr. Ellis przez parę miesięcy jadł wyłącznie steki i odnotował najlepsze wyniki w zdrowiu, sampoczuciu oraz wynikach sportowych.

Wg mnie to bujda na resorach.
Sam później się przyznał, że ten ZC był tak ciężki do utrzymania, że musiał z niego w końcu zrezygnować.
On poszedł po prostu w drugą skrajną stronę - wszędzie się mówiło, że trzeba jeść chudo, mnóstwo węgli no to on dla przeciwwagi powiedział, że to gó... prawda i że węgle nie są nam do niczego potrzebne. To taka typowa zagrywka, bardzo często stosowana na różnych polach.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Pon Gru 13, 2010 18:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
jerzyk 

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 476
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 20:40   

Hannibal wybacz ale ty masz taką mentalność,że wszystko sprowadzasz do tego czy jest zgodne z Twoimi poglądami czy tez nie.
A skąd ty możesz wiedzieć,że to bujda na resorach.A może chciał sprawdzić jak to jest jeść same białka bez węgli, sprawdzić swoje samopoczucie na takim żywieniu?A Ty od razu ..bujda na resorach..".Ja sam jadłem w taki sposób jakiś czas żeby przetestować swój organizm.I nie była to bujda na resorach.
Paweł, DZIĘKI
_________________
Jeśli potrzebujesz przyjaciela , kup sobie psa/G.Gekko
Ostatnio zmieniony przez jerzyk Pon Gru 13, 2010 20:58, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 20:45   

jerzyk napisał/a:
Hannibal wybacz ale ty masz taką mentalność,że wszystko sprowadzasz do tego czy jest zgodne z Twoimi poglądami czy tez nie.

Nie z moimi, tylko biochemicznymi.
Poza tym znam styl Ellisa, czytałem jego książkę, znam jego nagrania, więc znam jego "marketing". 8-)
Sprawa jest prosta jak budowa cepa - gdyby ta opcja tak mu służyła to W ŻYCIU by z niej nie zrezygnował na rzecz czegoś pośledniego, mniej zdrowego.

BTW, a Ty jak długo stosowałeś ZC? 5, 10 lat? W krótkim czasie to raczej rzadko kiedy coś wychodzi.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Pon Gru 13, 2010 20:53, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
jerzyk 

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 476
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 20:57   

Hannibal napisał/a:
Sprawa jest prosta jak budowa cepa - gdyby ta opcja tak mu służyła to W ŻYCIU by z niej nie zrezygnował na rzecz czegoś pośledniego, mniej zdrowego.

Pisze,że zrezygnował z takiej diety gdyż była zbyt monotonna.
Ja stosowałem parę tygodni.Bo po jakimś czasie nie mogłem już patrzeć na samo mięso. Ale czułem się dobrze.
_________________
Jeśli potrzebujesz przyjaciela , kup sobie psa/G.Gekko
 
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Gru 13, 2010 21:11   

jerzyk napisał/a:
Pisze,że zrezygnował z takiej diety gdyż była zbyt monotonna.

No monotonna na pewno była.
Ale jak czytałem to mu to pasowało organoleptycznie; znaczy te steki.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8678
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 09:01   

jerzyk napisał/a:
Hannibal wybacz ale ty masz taką mentalność,że wszystko sprowadzasz do tego czy jest zgodne z Twoimi poglądami czy tez nie.

:hihi: :hihi: trudno sie nie zgodzic, np chocby czytajac od poczatku ten watek :viva:
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 12:51   

Cytat:
jerzyk napisał/a:
Hannibal wybacz ale ty masz taką mentalność,że wszystko sprowadzasz do tego czy jest zgodne z Twoimi poglądami czy tez nie.


trudno sie nie zgodzic, np chocby czytajac od poczatku ten watek

cóż, to mentalność młodych oczytanych osób, które nigdy nie chorowały "na poważnie". Przy ciężkiej chorobie, perspektywa patrzenia się zmienia.
Ale to prawda, zabawnie jest czytać takie wywody kwestionujące bogate doświadczenia lekarzy (jak Lutz, Kwasniewski, Ellis), bazujące na samej wiedzy z internetu :-)
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
Ostatnio zmieniony przez Kevo Wto Gru 14, 2010 12:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 22
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 17:27   

[quote="Kevo"]
Cytat:
jerzyk napisał/a:
Hannibal wybacz ale ty masz taką mentalność,że wszystko sprowadzasz do tego czy jest zgodne z Twoimi poglądami czy tez nie.


, bazujące na samej wiedzy z internetu :-)

Kevo na biochemi na biochemii :pada: :medit: :shock: :faint: :x :oops:
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 17:43   

Mariusz_ napisał/a:
Kevo na biochemi na biochemii

OF KORS ! :-)
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 17:55   

A wszystko się zaczęło ponad 3 lat temu od postu Kevo, w którym opisał, czego nie rozumie u Ellisa.
3 tys. kalorii dziennie w postaci 2 steków, sporo zasuwania na siłowni... Czy teraz już wszystko jest jasne? 8-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Wto Gru 14, 2010 17:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8678
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 18:02   

Kevo napisał/a:
Cytat:
jerzyk napisał/a:
Hannibal wybacz ale ty masz taką mentalność,że wszystko sprowadzasz do tego czy jest zgodne z Twoimi poglądami czy tez nie.


trudno sie nie zgodzic, np chocby czytajac od poczatku ten watek

cóż, to mentalność młodych oczytanych osób, które nigdy nie chorowały "na poważnie". Przy ciężkiej chorobie, perspektywa patrzenia się zmienia.
Ale to prawda, zabawnie jest czytać takie wywody kwestionujące bogate doświadczenia lekarzy (jak Lutz, Kwasniewski, Ellis), bazujące na samej wiedzy z internetu :-)

Jest takie potoczne okreslenie, ktore czasami oddaje sens tego dziwnego zjawiska: jebak-teoretyk, erotoman-gawedziarz. Setki rad i porad na wszystko, ale zadna z praktyki.

A czasami tez zastanawiam sie nad anomaliami typu uczony wywod, z ktorego ja malo pojmuje, bo conajmniej profesura niezbedna oraz idace z tym jezykiem w parze koszmarne bledy ortograficzne, stylistyczne, gramatyczne...
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 22
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 18:25   

Zasady,kt się trzymam od x czasu
Najprostsze najlepsze
To co mi służy stosuje nawet jakby prof. hab nadzwyczajny przełożony 5x miał odmienne zdanie. :) On skończył dzienne uniwersyteckie zachodnie medyczne a ja nie ;) koko jambo i do przodu doktorku
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 22
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 18:30   

Hannibal napisał/a:

3 tys. kalorii dziennie w postaci 2 steków, sporo zasuwania na siłowni... Czy teraz już wszystko jest jasne? 8-)

Biedny lutz i jego 3000 Kcal średnio 2800 jak On to robił -miał tasiemca?? ;) :D
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 80
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 3116
Skąd: Australia
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 19:21   

zyon napisał/a:
Kevo napisał/a:
Cytat:
jerzyk napisał/a:
Hannibal wybacz ale ty masz taką mentalność,że wszystko sprowadzasz do tego czy jest zgodne z Twoimi poglądami czy tez nie.


trudno sie nie zgodzic, np chocby czytajac od poczatku ten watek

cóż, to mentalność młodych oczytanych osób, które nigdy nie chorowały "na poważnie". Przy ciężkiej chorobie, perspektywa patrzenia się zmienia.
Ale to prawda, zabawnie jest czytać takie wywody kwestionujące bogate doświadczenia lekarzy (jak Lutz, Kwasniewski, Ellis), bazujące na samej wiedzy z internetu :-)

Jest takie potoczne okreslenie, ktore czasami oddaje sens tego dziwnego zjawiska: jebak-teoretyk, erotoman-gawedziarz. Setki rad i porad na wszystko, ale zadna z praktyki.

A czasami tez zastanawiam sie nad anomaliami typu uczony wywod, z ktorego ja malo pojmuje, bo conajmniej profesura niezbedna oraz idace z tym jezykiem w parze koszmarne bledy ortograficzne, stylistyczne, gramatyczne...

To tak jak eunuch opowiada o orgazmie.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 80
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 3116
Skąd: Australia
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 19:45   

[quote="Mariusz_"]
Kevo napisał/a:
Cytat:
jerzyk napisał/a:
Hannibal wybacz ale ty masz taką mentalność,że wszystko sprowadzasz do tego czy jest zgodne z Twoimi poglądami czy tez nie.


, bazujące na samej wiedzy z internetu :-)

Kevo na biochemi na biochemii :pada: :medit: :shock: :faint: :x :oops:

I na kalkulatorze.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 22:07   

Kangur napisał/a:
To tak jak eunuch opowiada o orgazmie.

albo ksiądz o tym jak ratować małżeństwo.
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 22:19   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
ali napisał/a:
Hannibal napisał/a:
Kevo napisał/a:
no widzisz dla Ciebie nie, a jesteśmy w tematyce dr. Ellisa. A według niego są jak najbardziej OK, czemu z chęcią przyklasnę :pada:

No wiem, że Ellis polecał. Aajonus też. Tylko dziwnym trafem przeważająca większość ludzi lepiej się czuje bez mlecznych lub ew. sporadycznie je spożywając.

zważ że 40 lat wcześniej nie było problemu nietolerancii mlecznych jak obecnie

Tutaj ma Pan rację, Panie Ali. Przyczyną nietolerancji mleka i pszenicy jest przede wszystkim przedwczesne karmienie niemowląt sztucznymi mieszankami. W Europie nie ma uczulenia na ryż, natomiast w Japonii taka nietolerancja zaczyna się pojawiać, co potwierdza, że przyczyną nietolerancji jest sposób karmienia w dzieciństwie.
JW


no wiem, że to nie będzie w temacie ale to ,że w Japonii ryż, w USA kukurydza a w Polsce pszenica to norma bo stajemy się "uczuleni" czyli szkodzi nam to czego jemy za dużo, za często. I nie ma z tym nic wspólnego mleko tylko ilość i częstotliwość jadanych zbóż jeśli miał Pan na myśli mleczne jako karmienie w dzieciństwie.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 22:39   

Kevo napisał/a:
Cytat:
Nie za pewnie siebie ? tato

no, nieźle sobie poczynasz, synu. :-) Jestem z ciebie dumny.
Szkoda tylko że to wszystko niezweryfikowalne teorie. Jakich wiele.
Dr. Ellis przez parę miesięcy jadł wyłącznie steki i odnotował najlepsze wyniki w zdrowiu, sampoczuciu oraz wynikach sportowych.


A Ja się zastanawiam jak dosłownie brzmiała wypowiedż Ellisa i czego to nie wytłumaczył bo nie chciał zdradzać albo tłumaczyć bo za trudne dla wiekszości.

Wszyscy przeczytaliście,że wyłącznie białko a nie przeczytaliście, że powiedział wyłącznie steki: jak rozumiem konkretny rodzaj mięsa, w USA steki to chyba z wołowiny , czy tak?

A więc Ellis powiedział Nam dwie rzeczy, jadłem wyłącznie białko i był to 1 rodzaj mięsa wołowina. Chyba,że dopowiedział, że gatunkowo jadł różne rodzaje mięs. Dalej o co mi chodzi? Ano o to sławetne kiedyś marudzenie dr.Witoszek : że są ludzie, u których ona zauważa, że poprawia się ich stan gdy zaczynają zmieniac w diecie i ograniczać rodzaje białek dobowe do 1 lub ewentualnie 2 dobowo: np. jajka 1 dnia, innego wieprzowina itp.

Być może na tym samym rodzaju białka codziennie i zero carb organizm jest w stanie funkcjonować a trudność sprawiała Ellisowi właśnie np. monotonia?.

A co do trudniejszej części, w której wolę się opierać na cytatach to sam Lutz zwracał uwagę na choćby taki fakt ile aminokwasów - chyba 8 z podstawowych około 20 może byc przyswojone razem w naszym organizmie bo inaczej są wydalane , i że wystepuje tylko ta ósemka w produktach mięsnych? To chyba gdzieś było na początku książki w rozdziale :białka?
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 22:42   

sylwiazłodzi napisał/a:
I nie ma z tym nic wspólnego mleko tylko ilość i częstotliwość

piję od ostatnich paru miesięcy 0,5l-1,5l mleka dziennie. Piję bo lubię 8-) . Mam dostęp do mleka "prosto od krowy" i takie staram się pijać, jak akurat nie mam dostępu to UHT.
I co ? I nie wiem jak taka alergia na mleczne nawet miałaby wyglądać. Jestem nieskromnym okazem zdrowia.
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 22:52   

Kevo napisał/a:
sylwiazłodzi napisał/a:
I nie ma z tym nic wspólnego mleko tylko ilość i częstotliwość

piję od ostatnich paru miesięcy 0,5l-1,5l mleka dziennie. Piję bo lubię 8-) . Mam dostęp do mleka "prosto od krowy" i takie staram się pijać, jak akurat nie mam dostępu to UHT.
I co ? I nie wiem jak taka alergia na mleczne nawet miałaby wyglądać. Jestem nieskromnym okazem zdrowia.


Po eksperymentach na sobie odpowiem tak?

gdybym mogła się Tobie przyjrzeć i pooglądać Cie np. 1 dzień to mogłabym zauważyć jesli wystepuje u Ciebie nawet coś takiego jak : kichnięcie, swędzące oko przez chwilę a nawet gęsią skórkę ale wiem, że jak mnie przeczytasz to będziesz się zastanawiał czy coś u Ciebie wystepuje i być może uznasz,że to normalne bo nic takiego nie masz. Ale Ja doświadczyłam kiedyś tak dużej różnicy, że jestem w stanie o sobie powiedzieć, że wiem, że nie trzeba kichać nawet 3 miesiące, że reguła ,że do 10 kichnięć dziennie jak kiedyś wyczytałam też nie jest pawdziwe, może w ogóle nie swędzić skóra, w żaden sposób, nawet przez chwilę nie przeszkodzi Ci mróz, wiatr i nie kichniesz, nie podrapiesz się po nosie, po plecach, po głowie nawet 1 raz. To trudno opisać i wytłumaczyć i wyjdzie,że zwariowałam i za bardzo siebie obserwuję albo, że to może być psychiczne. Ale Ja przynajmniej na sobie mam takie obserwacje.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1228
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 23:00   

Kevo napisał/a:
nie wiem jak taka alergia na mleczne nawet miałaby wyglądać

U mnie: zapchany nos z rana, drapiace gardło i duszący kaszel nad ranem, pochrząkiwania
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 23:12   

sylwiazłodzi napisał/a:
Po eksperymentach na sobie odpowiem tak?

gdybym mogła się Tobie przyjrzeć i pooglądać Cie np. 1 dzień to mogłabym zauważyć jesli wystepuje u Ciebie nawet coś takiego jak : kichnięcie, swędzące oko przez chwilę a nawet gęsią skórkę ale wiem, że jak mnie przeczytasz to będziesz się zastanawiał czy coś u Ciebie wystepuje i być może uznasz,że to normalne bo nic takiego nie masz. Ale Ja doświadczyłam kiedyś tak dużej różnicy, że jestem w stanie o sobie powiedzieć, że wiem, że nie trzeba kichać nawet 3 miesiące, że reguła ,że do 10 kichnięć dziennie jak kiedyś wyczytałam też nie jest pawdziwe, może w ogóle nie swędzić skóra, w żaden sposób, nawet przez chwilę nie przeszkodzi Ci mróz, wiatr i nie kichniesz, nie podrapiesz się po nosie, po plecach, po głowie nawet 1 raz. To trudno opisać i wytłumaczyć i wyjdzie,że zwariowałam i za bardzo siebie obserwuję albo, że to może być psychiczne. Ale Ja przynajmniej na sobie mam takie obserwacje.

to się może nazywać hipochondria.


EAnna napisał/a:
U mnie: zapchany nos z rana, drapiace gardło i duszący kaszel nad ranem, pochrząkiwania

jak u każdego normalnego człowieka u mnie też od czasu do czasu coś takiego wystepuje przejściowo. Miałem kiedyś faze na eliminacje mlecznych (łącznie z maslem) i - mimo wszystko - takie "powazne problemy" tez od czasu do czasu miewalem. A nie jadlem mlecznych (kompletnie nic) 3-4 miesiace.
Powiem tak: wierze ze jakiemus tam odsetkowi spoleczenstwa mleczne naprawde nie sluza. Na szczescie nie dotyczy to mnie.
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 23:34   

jerzyk napisał/a:
Ja stosowałem parę tygodni.Bo po jakimś czasie nie mogłem już patrzeć na samo mięso. Ale czułem się dobrze.

Parę tygodni to jest nic. ZALEDWIE PO PARU TYGODNIACH, nie po paru latach, ale po paru tygodniach organizm powiedział DOŚĆ. Bo to właśnie oznacza, że nie mógł Pan patrzeć na mięso.
Są ludzie, którzy rewelacyjnie się czują przez parę tygodni tylko pijąc niegazowaną wodę. Ale to nie znaczy, że można się tak żywić i dobrze czuć na samej wodzie.
JW
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Śro Gru 15, 2010 08:33   

Kevo napisał/a:
sylwiazłodzi napisał/a:
Po eksperymentach na sobie odpowiem tak?

gdybym mogła się Tobie przyjrzeć i pooglądać Cie np. 1 dzień to mogłabym zauważyć jesli wystepuje u Ciebie nawet coś takiego jak : kichnięcie, swędzące oko przez chwilę a nawet gęsią skórkę ale wiem, że jak mnie przeczytasz to będziesz się zastanawiał czy coś u Ciebie wystepuje i być może uznasz,że to normalne bo nic takiego nie masz. Ale Ja doświadczyłam kiedyś tak dużej różnicy, że jestem w stanie o sobie powiedzieć, że wiem, że nie trzeba kichać nawet 3 miesiące, że reguła ,że do 10 kichnięć dziennie jak kiedyś wyczytałam też nie jest pawdziwe, może w ogóle nie swędzić skóra, w żaden sposób, nawet przez chwilę nie przeszkodzi Ci mróz, wiatr i nie kichniesz, nie podrapiesz się po nosie, po plecach, po głowie nawet 1 raz. To trudno opisać i wytłumaczyć i wyjdzie,że zwariowałam i za bardzo siebie obserwuję albo, że to może być psychiczne. Ale Ja przynajmniej na sobie mam takie obserwacje.

to się może nazywać hipochondria.


EAnna napisał/a:
U mnie: zapchany nos z rana, drapiace gardło i duszący kaszel nad ranem, pochrząkiwania

jak u każdego normalnego człowieka u mnie też od czasu do czasu coś takiego wystepuje przejściowo. Miałem kiedyś faze na eliminacje mlecznych (łącznie z maslem) i - mimo wszystko - takie "powazne problemy" tez od czasu do czasu miewalem. A nie jadlem mlecznych (kompletnie nic) 3-4 miesiace.
Powiem tak: wierze ze jakiemus tam odsetkowi spoleczenstwa mleczne naprawde nie sluza. Na szczescie nie dotyczy to mnie.


a to Kevo może się nazywać: nie przejmuję się sie tym zapachanym nosem przez chwilę, nie przeszkadza mi to .

No i dobrze. Ważne ,że tobie tak dobrze.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Śro Gru 15, 2010 09:04   

A Kevo zapomniałabym dopisać, Twoje okreslenie o hipochondrii dla mnie jest czymś normlanym choćby dlatego, że w autyźmie dzieci często nie jedzą potraw określonego koloru, konsystencji itp. Nie lubia zapachu konkretnego albo wręcz przeciwnie nie reagują na zapach kału czy moczu. Czytam książkę , która o tym mówi w kontekście ,że są to zaburzenia autystyczne, które można przez lata nawet stymulowac odpowiednimi postepowaniami (sensoryka itp) i ,że to sie poprawia u dzieci. A Ja ze swojego organizmu wiem, bo testowałam to, że można mieć nadwrazliwość na zapachy np.wode z kranu która zaczyna pachniec jak guma( chyba od fluoru?) bo zjesz za dużo produktó alergennych zboże, mleczne itp. Masz problem z oddychaniem, czujez się jakbyś czuł wszystkie zpaachy świata też jak konkretnie sobie źle ustawiłam dietę. Słuch, ciśnienie w uszach, odbiór dzwieków podobnie.

Dlatego dla mnie to nie jest hipochondria. Ja po prostu chciałam wiedziec, jak się może czuc autysta a moje problemy z zatokami, głowa, alergiami uświadomiły mi to i mogłam zauważac nawet to, że przez wiele dni nie wiedziałam co to znaczy mieć nos.

Ale dlatego też nie dziwi mnie, że dla innych jest to przerysowane i uważają te moje opisy za zbyt przesadne.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Śro Gru 15, 2010 23:36   

Paweł-poprostu napisał/a:
Zwiększa się pozom hormonów pobudzających do odnowy telomery, tym samym zwiększając liczbę możliwych podziałów komórkowych,
Coś przegapiłem. To nauka odkryła, że telomery można w zdrowych, nie rakowych komórkach wydłużać i odwlekać moment apoptozy?
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Śro Gru 15, 2010 23:53   

Pani Sylwio,
Ewidentnie sposób żywienia zwiększa lub zmniejsza wrażliwość na smaki i zapachy. Przecież widać gołym okiem, że osoby żywiące się fast-foodami mają zwichrowany smak i smakuje im silnie solone, dosładzane badziewie. Nie odczuwają smaku prawdziwie wartościowych potraw.
No i przypomnijmy, że najbardziej cenione przez francuskich smakoszy są sery, które capią okrutnie i są zagrzybione. Gdyby nam w lodówce tak zaczął capić sam z siebie biały ser, czym prędzej byśmy go wyrzucili. Więc smak jest to rzecz dosyć umowna, nie związana z hipochondrią.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Czw Gru 16, 2010 00:13   

sylwiazłodzi napisał/a:
reguła ,że do 10 kichnięć dziennie jak kiedyś wyczytałam też nie jest pawdziwe, może w ogóle nie swędzić skóra, w żaden sposób, nawet przez chwilę nie przeszkodzi Ci mróz, wiatr i nie kichniesz, nie podrapiesz się po nosie, po plecach, po głowie nawet 1 raz. To trudno opisać i wytłumaczyć i wyjdzie,że zwariowałam i za bardzo siebie obserwuję albo, że to może być psychiczne. Ale Ja przynajmniej na sobie mam takie obserwacje.

To prawda, gdy wszystko jest w porządku, przez większą cześć czasu nie odczuwamy swojego ciała, zaabsorbowani otaczającym światem. Jeżeli bez specjalnych powodów, takich jak oparzenie, zadrapanie, infekcja itp. zaczynamy odczuwać swędzenie skóry, łaskotanie w stawie, bicie własnego serca lub boimy się, że umrzemy, to znaczy, że coś niedomaga na poziomie organicznym w przeważającej liczbie przypadków. Oczywiście objawy neurotyczne też się zdarzają, ale znacznie rzadziej. Natomiast z powodu powszechnej nieznajomości podstaw fizjologii i biochemii ciągle eksponuje się rolę psychiki. No bo niby skąd psychiatra ma wiedzieć, że podstawową przyczyną wzdymania jest fermentowanie bakteryjne błonnika do gazów i nasyconych kwasów tłuszczowych, a nie chłopięca zazdrość o ciążę. Albo skąd neurolog ma wiedzieć, że przyczyną zaniku mięśni na diecie ketogennej jest niedobór białka, skoro nigdy nie słyszał o obrocie metabolicznym? Itd.
JW
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Gru 20, 2010 18:43   

Ostatni artykuł Ellisa
Cytat:
Scientist Discovers the Power of Low-Carbohydrate Diet to Increase Life Span

What is the Basis for the Power of Calorie Restriction?


I’ve described the power of calorie restriction in slowing the aging process and possibly improving longevity. Scientists for some time have been trying to understand the effects of calorie restriction. Is it the restriction in calorie intake or some other effect that occurs in response to the restriction of calories?

In my 2004 book, There is No Fountain of Youth, my research results convinced me that it was the reduction in exposure to blood sugar (glucose) and the pancreatic hormone insulin that was the main effect of calorie restriction. Therefore, calorie restriction per se is not the most important factor in preventing aging. The low-carbohydrate diet has the power to dramatically reduce our exposure to glucose and insulin. Few people are aware of this since the low-carbohydrate diet has been principally involved in weight control. I’m one of the very first people to describe the power of the low-carbohydrate diet in attaining optimal health.

The Glycation Theory of Aging and Disease

In my new book The Glycation Factor I describe the hazards of glucose in the process of glycation. The Glycation Theory of Aging and Disease was introduced in 1987 by Dr. Anthony Cerami from the Rockefeller Institute. This theory gained little traction in the face of the overwhelming influence of the cholesterol and fat theory of heart disease. Even today the theory that cholesterol and fat are involved in heart disease and in a whole host of other human diseases is still the main health concern of a frightened and cholesterolphobic population. Glycation, however, is the underlying cause of coronary heart disease and cholesterol is involved in the repair process from the damage created by the glycated proteins. This fact will rock some boats.

The Glycation Factor is the most important nutrition and health book ever written and describes all aspects of the damaging effects of glycation and what people can do about it by pursuing a low-carbohydrate diet. I also spell out how to follow a properly designed low-carbohydrate diet since the most well-known diet is that of Dr. Robert Atkins which has serious flaws. In the new Atkins book written by three well-respected doctors and scientists, they made no attempt to correct the flawed design of the Atkins protocol. In fact, they changed nothing about it and it remains exactly as it was when first presented in 1972. Not only is that protocol ineffective but the Induction Phase, starting on day one, is dangerous and contributes to glycation not through glucose but through the production of ketones that the body isn’t able to metabolize due to enzyme limitations. This is another issue that I describe in detail in the book and I also provide never-before-presented information about exactly how all of our bodies process foodstuffs as fuel.

Low-Carb and Weight Control Play Second Fiddle to Low-Carb and Aging/Disease


Recent work by Professor Cynthia Kenyon confirms my observations of the importance of reducing carbohydrate intake. She has been studying roundworms and has been able to increase their lifespan six times longer than normal. In addition they remain healthy and their body parts, particularly the mitochondria, maintain a youthful expression. Dr. Kenyon has discovered the low-carbohydrate diet activates two youth genes. This, of course, is not the only manifestation of a properly designed low-carbohydrate diet. Critical in this process is the reduction to the exposure to glucose and insulin and particularly to the development of glycated proteins. So, the anti-aging process isn’t limited to genes and includes many metabolic changes occurring throughout the organism.

The genes control important repair processes in the body and, in addition, they activate an increase in the production of natural antioxidants which dampen damaging free radicals. Free radicals and inflammation processes are also part of the glycation process. In some experiments using worms pre-conditioned to the low-carbohydrate diet, she then increased the amount of glucose the worms were exposed to by using sugary glucose. This mix blocked the youthful genes and the worms lost most of the health gains they had achieved.

Another hormone called insulin-like growth factor is much involved in the aging process which primarily causes damage to the mitochondria. Professor Kenyon recommends a reduction in carbohydrates but several writers and journalists argued that this suggestion flies in the face of 30 years of health advice to consume a low fat diet and to consume plenty of long-lasting complex carbohydrates to keep the body supplied with energy.

Fed Diet Misinformation for More Than Fifty Years by the Current Crop of Health Professionals

In my book, I describe the wrongfulness of these health recommendations which were proven incorrect with their introduction in the late 1950’s. Yet the American Heart Association buried the fact that there is no connection between cholesterol and heart disease and no connection between the cholesterol and fat we eat and heart disease. Also, the important finding way back in the 50’s was that diet was irrelevant to heart disease and that cholesterol was not the villain it had been characterized as being.

I would argue that diet is related to heart disease but it is carbohydrates or a combination of carbohydrates and fat but never a higher fat diet without many carbohydrates. Very few people looked at a carbohydrate-restricted diet during these hectic years. And even when they did, that research outcome was ignored.

After burying these findings first reported in 1957, the American Heart Association released recommendations in 1961 advising all Americans to consume a Prudent Diet that reduced fat intake and cholesterol.

There are, as usual, naysayers who argue that maybe we’re not quite ready to eat a low-carb diet. Dr. David Gems was quoted, “The exact role of insulin in health and ageing is a promising and fascinating area, but I’m not sure the evidence for the benefit of cutting carbohydrates and keeping insulin levels down is strong enough yet.”

Stay Away from Establishment Health Reommendations

Those who argue this point demonstrate their ignorance of the scientific literature on the low-carbohydrate diet and also about how damaging glucose and insulin are. Currently there are 6,500 published research papers existing at the National Library of Medicine on the process of glycation. This is clearly a quote offered up by a mainstream, Establishment doctor wholly ignorant of all the areas he needs to understand to make a paradigm shift.

My interest is getting to the people and not trying to change the minds of these dyed-in-the-wool medical professionals. They’ve ill-advised the public for more than fifty years about the foods to eat to remain healthy. Their diet maims and kills by the process of glucocide – death and disease from glucose.

People! Save your health. By eating the recommended diet you are causing all types of degenerative diseases including heart disease, diabetes, osteoporosis, neurodegenerative diseases including Alzheimers, Parkinson’s, and multiple sclerosis. You’re also shortening your life while at the same time creating a situation of ill health in your later years.

Dr. Kenyon was quoted, “Carbohydrates, and especially refined ones like sugar, make you produce lots of extra insulin. I’ve been keeping my intake really low ever since I discovered this. I’ve cut out all starch such as potatoes, noodles, rice, bread, and pasta and I have salads but no sweet dressing, lots of olive oil and nuts, tons of green vegetables along with cheese, chicken, and eggs. I have a hamburger without a bun and fish without batter or chips. I eat some fruit every day, but not too much and almost no processed food. I stay away from sweets, except 80% chocolate.”

It’s clear that Dr. Kenyon has no difficulty accepting the idea of the dangers of carbohydrates. She doesn’t have enough experience with this yet to realize there’s no difference between unrefined and refined carbohydrate containing foods. That’s one of the great myths associated with dietary dogma today. I don’t know for sure but I’m guessing she is not consuming much beef or pork because she likely still believes in the fat theory of heart disease. Maintaining this belief will derail a low-carbohydrate diet to some degree.

You Need to Know All the Details About How Your Body Actually Works

My book clarifies all these facts and provides details about nutrition never before presented. In addition to all the information on the process of glycation, I describe the whole research area regarding calorie restriction, the importance of diet composition, and the means by which one can understand all of the previous research into diet composition. This topic is one of the most confusing in nutritional science and it took me many decades to unravel all the complexities because of the non-specific language used in research papers. Importantly, I detail what fuel the body uses to power itself and I also describe the uselessness of one of today’s dietary darlings – the Glycemic Index.

Some are arguing that Dr. Kenyon deserves the Nobel Prize for her findings about aging. For me, this is a long-awaited shot at Establishment medicine and science and may be a major glitch that undermines the last 50 years of misinformation and lies. For you, my new work is so far ahead of anything else that is out there and you can be privy today to all the information that I’ve uncovered. I provide a detailed road map for you to use. You just need to quit listening to the current crop of health care professionals and their useless, and yes even, dangerous ideas.

http://www.byebyecarbs.co...ease-life-span/
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 80
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 3116
Skąd: Australia
Wysłany: Pon Gru 20, 2010 19:50   

Hannibal napisał/a:
Ostatni artykuł Ellisa

Cudze chwalicie swego nie znacie...............
Kwasniewski o tym pisal pol wieku temu.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Wto Gru 21, 2010 09:03   

Kangur napisał/a:
Cudze chwalicie swego nie znacie...............
Kwasniewski o tym pisal pol wieku temu.

Pół wieku temu Kwaśniewski dopiero zaczynał studia.
JW
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 80
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 3116
Skąd: Australia
Wysłany: Wto Gru 21, 2010 12:05   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Kangur napisał/a:
Cudze chwalicie swego nie znacie...............
Kwasniewski o tym pisal pol wieku temu.

Pół wieku temu Kwaśniewski dopiero zaczynał studia.
JW

Do pol wieku dolozylem kilka lat dla wyesponowania tematu.
W roku 1962 w Braniewie przyprowadzilem swoja druzyne do szczepienia.
Kazdy nowopoborowy zolnierz dostawal zastrzyk wzmacniajacy. Jak mnie pamiec nie myli to sie nazywalo "Delbeta".
Za biurkiem siedzial lekarz porucznik Wojska Polskiego, ktory powiedzial do sanitariusza wskazujac na mnie:
-Ten nie potrzebuje
Stalem obok jak .... na weselui i przygladalem sie jak zolnierzom dawano zastrzyk pod lopatke.
Na koncu lekarz powiedzial:
-I jemu tez.
Dostalem zastrzyk pod lopatke.
W nocy na sali zolnierskiej rozlegaly sie jeki i stekania. Mnie nic nie bolalo.

Za biurkiem siedzial w okularkach Jan Kwasniewski. Zazdroscilem mu tych gwiazdek na pagonach. Nie pamietam czy mial jeszcze wtedy wlosy. Moze sluzba w Braniewie przyczynila sie do utraty wlosow.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Kwaśniewski
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Paweł-poprostu 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Cze 2010
Posty: 697
Skąd: Polkowice
Wysłany: Wto Gru 21, 2010 15:32   

Acha, chciałem jeszcze poruszyć temat owoców.
Już pisałem o ich wyższości nad produktami skrobiowymi, ale ukazuje się mały szczególik.
Mianowicie, pisałeś Hannibalu Poczekać aż się strawią by uzyskać szczawiooctan dzięki któremu tłuszcze będą poprawnie spalanie.
Jak dobrze wiesz:
Hannibal napisał/a:
najpierw owoce, a potem za jakiś czas mięcho i tłuszcz
to ma taką jeszcze zaletę, że przy łatwym dostępie do glukozy tłuszcze możliwie najszybciej się spalą, bo jak wiadomo potrzebny jest do tego szczawiooctan a ten pochodzi od jednego z metabolitów pośrednich węgli, czyli pirogronianu
może też pochodzić z aminokwasów, szczególnie kwasu asparaginowego, no ale to wtedy wolniej pójdzie

Dla twojej świadomości, węgle same z owoców jak i miodu nie zostaną strawione, tylko zamienione w tłuszcz.
Węglowodany spowodują nagłą hiperglikemie, następnie zostaną zamienione na tłuszcz w tym samym czasie nastąpi hipoglikemia i nic Ci z tego.
Ilość spalonych węgli będzie niewielka i trwać będzie tyle ile hiperglikemia czyli zaledwie kilka minut, a to na pewno nie starczy.
Natomiast z tłuszczem tak jak pisałem żadne skutki niekorzystne nie wystąpią, a węgli zostanie spalonych znacznie więcej.
Koleiną rzeczą jest to że natura dobrze wymyśliła, najwięcej zostanie spalone gdy będzie to laktoza (ma niski IG i dobry stosunek między fruktozą i glukozą), skrobia odpada ze względów o których pisałem wcześniej jak i z tego którego zaraz wyminie. Po za tym gdy by było lepsze rozwiązanie to natura by to wprowadził, w końcu chodzi o nasze potomstwo!
Skrobia z tłuszczem oprócz wywierania wielorakiego niekorzystnego wpływu, nie zostanie spalona w większym stopniu niż laktoza, właściwie to zostanie spalona w znacznie mniejszym stopniu niż cukier owocowy jak i ten z miodu przez zwielokrotnienia insulinowe które z tłuszczem powoduje.
Dla pozyskania szczawiooctany najlepszym rozwiązaniem wydaje się osobny posiłek skrobiowy z błonnikiem o niskim IG, albo cukry nieskrobiowe najlepiej laktoza z tłuszczem tym lepszym im bardziej nasyconym.
Co sądzisz?
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=-rdnYY5eODQ
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Gru 21, 2010 15:44   

Paweł-poprostu napisał/a:
Dla twojej świadomości, węgle same z owoców jak i miodu nie zostaną strawione, tylko zamienione w tłuszcz.

A to jest lipa na resorach po prostu :D
Zależy od ilości i zapotrzebowania danej osoby.
Na LC pójdzie w glikogen wątrobowy, później mięśniowy, względnie równolegle.
Węgle te zostaną po prostu wykorzystane "musowo" na niezbędne funkcje organizmu - erytrocyty, mózg i inne bez mitochondriów, no i na intensywniejsze wysiłki
pamiętasz w ogóle co to jest "zupa glukozowa"? 8-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Wto Gru 21, 2010 15:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 04, 2011 21:22   

Najnowsza książka Ellisa - http://www.byebyecarbs.co...ycation-factor/
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 04:24   

Najnowszy podcast Ellisa - http://www.byebyecarbs.com/my-first-podcast/
Nawet jakbym zapomniał jego głos to wiedziałbym po paru sekundach, że to on - gościu naprawdę wymiata swoim ego i pewnością siebie. Mega-amerykański styl lol :D
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 41 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 1943
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 10:49   

Hannibal napisał/a:
Najnowszy podcast Ellisa - http://www.byebyecarbs.com/my-first-podcast/
Nawet jakbym zapomniał jego głos to wiedziałbym po paru sekundach, że to on - gościu naprawdę wymiata swoim ego i pewnością siebie. Mega-amerykański styl lol :D

Myślę, że to raczej wynika z wyników jakie odczuwa dzięki diecie i ćwiczeniom. To cieszenie się zdrowiem przedkłada się na pewność i stanowczość co, wcale nie znaczy, że inni to tak muszą odczuwać :hihi: Ja zawsze słucham takich ludzi i po wysłuchaniu kładę na to swoisty filtr oddzielający plewy od ziarna i wychodzi czyste złoto :viva:
A tu wklejam, głównie dla siebie :-D w skrócie co Ellis proponuje (z innego forum)
Cytat:
Tako rzecze Greg Ellis

- bilans kaloryczny – niepodważalny – kalorie się liczyły, liczą i będą liczyć
- dieta niskoweglowodanowa jest najlepsza – jest najbardziej naturalna, najzdrowsza i najbardziej optymalizuje procesy tak chudniecia jak i utrzymywanie wagi, zwiekszania masy mięśniowej itd.
- low-carb zaczyna się ponizej 25% ww dobowo (kcal)
- powinno spożywać się min 3000kcal aby dostarczyc odpowiednia ilość składników odżywczych – z tego wynika, ze należałoby tez tyle kcal codziennie spalac
- najgorsza jest dieta mieszana – tzw marketowa – mieszanie węglowodanów z tluszczami
- dieta wysokobialkowa nie szkodzi ani nerkom, ani wątrobie ani nie wyplukuje wapnia z kosci – Eskimosi dobowo spożywają przeciętnie 318gr czystego bialka – byli jednymi z najzdrowszych ludzi na swiecie
- zwiekszenie masy mięśniowej nie powoduje zwiekszenia spalania kcal w czasie spoczynku miesni. 1kg tkanki tluszczowej „zjada” ok. 4-5kcal, 1kg miesni ok. 10-11kcal – 2x wiecej, ale wciąż malo. Najwięcej kcal zużywają mozg, watroba i nerki (watroba ok. 200kcal na kg organu, nerki i serce ponad 400kcal na kg organu). Organy spalaja 15-40x wiecej niż nieaktywne miesnie
- licza się kcal spalane przez aktywne organy, a nie te, które wkladamy do ust (które w wyniku lipogenezy zostaly przetworzone w tk tluszczowa nim ograny zużyły je jako paliwo – dzieje się tak z węglowodanami)
- budowanie miesni nie zwieksza Podstawowej Przemiany Materii
- 100kg kulturysta i 100kg grubas na rowerku spalaja tyle samo kcal
- miesnie stanowia ok. 40% masy czlowieka
- obnizanie spozycia kcal może doprowadzic – i najczęściej prowadzi – do spadku LBM (Lean Body Mass – beztłuszczowej masy ciala) o ok. 25%. Oznacza to spadek ¼ wagi miesni i organow
- cwiczenia powoduja, ze spadek LBM jest duzo mniejszy, nie ma go wcale lub nawet doprowadzaja do rozrostu tkanki mięśniowej (trening silowy)
- im bardziej obetnie się kcal tym wiekszy będzie spadek LBM
- tluszcz jest głównym paliwem dla organizmu – wynika to z biochemii. Ten fakt jest niepodważalny

Zalecenia Ellisa dla redukujących tk tluszczowa

- zwieksz aktywność fizyczna zanim obetniesz kcal. Najszybsze efekty widac będzie, jeśli dodasz ok. 500kcal wysilku
- jeśli waga nie spada obniż lekko kcal
- po uzyskaniu celu utrzymuj aktywność fiz
- nie obcinaj wiecej niż 300kcal – lepiej obciac 100 i wytrzymac dłużej niż obciac wiecej i stracic wiecej LBM
- niezależnie od tego czy chcesz spadku czy utrzymania wagi cwicz silowo
- nie uzywaj ćwiczeń jako wymowki do większego podjadania (dzis ostro poćwiczyłem, wiec sobie wiecej zjem itd. Itp.)

Dr. Ellis’s 100/100 Plan

- oparty na bilansie kcal
- oparty na prawach natury/biologii/biochemii a nie sile woli (podaje przykład oddychania – można wstrzymac oddech na jakis czas, ale potem lapie się powietrze duzo bardziej łapczywie – sila natury pokonuje sile woli)
- zwiekszaj spalanie a nie zmniejszaj kcal
- zasada 100/100 – spalaj 100kcal w dowolny sposób, ogranicz 100kcal (razem 200kcal „zysku”)
- utrata 1kg wymusza obniżenie spozycia kcal o ok. 50-65kcal (cialo jest mniejsze) – lub zwiekszenia spalania o 50-65kcal
- aby przyspieszyc rezultaty plan 100/100 można zmienic np. na 200/200 – spalaj 200kcal, ogranicz 200kcal co razem da 400kcal „oszczędności”. Można 300/300 itd. – Nie poleca wiecej niż 500/500 – ten plan daje najszybsze efekty, ale istnieje ryzyko utraty LBM- stad zalecenie treningu silowego. Dla osob nieaktywnych prawie każdy rodzaj aktywności może rozwinąć mase miesniowa.
- 300/300 poleca jako optymalny – dosc male ograniczenie kcal i dosc latwe do utrzymania spalanie. Plan można oczywiście modyfikowac – np. 300/100 – 300kcal wysilku, 100 ograniczenia na talerzu
- chudniecie powoduje Przystosowanie Metaboliczne – organizm uczy się „wyciskac” wiecej z każdej kcal, w dodatku traci na masie, wiec potrzebuje mniej kcal. Te 2 elementy sa kluczowe – wyciska wiecej z kcal a mniej ich potrzebuje – stad potrzeba ewentualnego redukowania kcal/zwiekszania spalania w miare utraty wagi. Np. Ellis codzinnie – zgodnie z tabelami – spala ok. 4500kcal. Jednak żeby utrzymac wage nie może jesc wiecej niż 3500. Organizm się przystosowali jest bardziej „ekonomiczny”. Uzupełnienie tych brakujących 1000kcal (4500-3500) powodowaloby tycie
- po uzyskaniu celu cwicz dalej i jedz wiecej – bo deficyt niezbedny do chudniecia nie jest już potrzebny. Dodawaj kcal powoli – badając ile można
- nie oszukuj na kcal – liczy się kazda!
- osiagniecie bardzo niskiego poziomu tkanki tluszczowej (poniżej 10% a już szczególnie w okolicach 5-8%) wymaga ciezkiej pracy i dożywotniego ograniczenia spozywania pokarmow – zby utrzymac swoja wage i 5% tkanki tluszczowej Ellis codziennie robi „silowy spacer” – w ważącej 40 funtow (ok. 20kg) kamizelce. Idzie tak 8mil – codziennie.

Ellis

- prawie nie je owocow, rzadko warzywa – diete oparl prawie wyłącznie na miesie. Jako „przegryzke” gdy bywa glodny je tlusta śmietanę lub maslo orzechowe. Poleca nabial i jajka – szczególnie sery. Nie wierzy w szkodliwość mleka – odsyla z tym do Westona Price’a. Mleko uwaza ze jeden z najlepszych pokarmow – ale tylko naturalne, nie przetwarzane i pełnotłuste.
- nie je sniadania – lub przegryza tylko pare łyżeczek smietany/masla orzechowego. Obiad je sredni, kolacje duza (te zasady sa tez zgodne z Warrior Diet). Na obiad i na kolacje oczywiście mieso, jajka (np. omlety)
- za najlepsze uwaza tluszcze zwierzęce – te w miesie, maslo. Najlepsza z tl roślinnych jest oliwa – ale tylko extra virgin. Nadaja się tez inne oleje roślinne tloczone na zimno, choc nie jest ich fanem. W zadnym przypadku nie jesc margaryn i innych utwardzanych tłuszczów!
- tak popularny indeks glikemiczny jest często zle rozumiany – pokazuje on odpowiedz organizmu na posiłek zawierający węglowodany – czyli na podniesieni poziomu glukozy we krwi. Nie sluzy do badania poziomu insuliny
- organizm przetwarza codziennie do 60-70% protein na węglowodany! – w ten sposób naturalnie reguluje sobie potrzebny mu poziom ww – ma ich tyle ile chce i wtedy kiedy potrzebuje
- w pelni miesna dieta (100%) „wykorzystuje” tylko 1/10 mozliwosci „przerobowych” nerek i wątroby w przetwarzaniu i usuwaniu produktow przemiany/trawienia bialek
- prawda jest, ze 1gr tluszczu ma 2x wiecej kcal niż 1gr ww – jednak ludzie nie jedza na gramy a na kcal dostarczone dla aktywnych organow! Tluszcz jest podst paliwem – dlatego po jego zjedzeniu czujemy dlugo nasycenie
- tluszcz w tkance mięśniowej to raptem 1-1.5% tak u osob szczupłych jak i z nadwaga. Nie jest wiec prawda, ze „zapuszczając” się otłuszczają się nam miesnie
- sportowcy na diecie wyskoww narażają się na niedobory żywieniowe, kontuzje i wolniejsza regeneracje.
- badania tak na ludziach jak i na zwierzętach pokazuje, ze dieta niskoweglowodanowa wpływa tak na przyrost miesni, sily i wytrzymałości – wytrzymałości nawet o ponad 60%. Wymaga jednak wielotygodniowego okresu przystosowania. Pelna adaptacja nastepuje często dopiero po Pol roku. Np. pociągowe sportowe psy z alaski najlepsze rezultaty osiągają na diecie białkowo-tluszczowej z 0% udzialu ww.
- ok. 70% tkanki tluszczowej znajduje się pod skora. Pozostala czesc znajduje się na organach
- Ellis uwaza, ze najlepiej trzymac wegle na poziomie 13% dobowego kcal spozycia – taka ilość da się utrzymac i daje dobre efekty. Przeciętnie wynosi to przy 2500kcal ok. 80gr. 60-80gr uwaza za optymalne do utrzymania
- 1kg masy w dol – konieczność przystosowania od 25 do 100kcal – przykład. Wazysz 80kg – żeby to utrzymac potrzebujesz 2500kcal. Jeśli schudniesz i wazysz 79 musisz zmniejszyc spozycia kcal do 2475-2400. Możesz tez najlepiej zwiekszysc wysiłek fizyczny by nie ucinac kcal
- nawet do 70% początkowej utraty wagi to woda – szczególnie na dietach niskowegloowdanowych. Spadki wody trwaja 7-14dni
- szybki/wolny metabolizm to mit. RMR (Podstawowa Przemiana Materii) jest przewidywalna na podstawie wymiarow ciala. Poziom aktywności fizycznej tez jest do wyliczenia. Po prostu niektórzy spalaja wiecej bo sa wieksi lub bardziej aktywni.
- czeste, male posilki – ani bialko w posiłkach – nie przyspieszaja przemiany materii ani niedaja efektu termogenicznego – czyli dodatkowego spalania kcal. Ellis napisal to na podst badan dr. W.P. James’a z Rowett Research Institute – badanie to podsumowywalo 100lat osiągnięć naukowo-badawczych w dziedzinie odkryc efektow termogeniczych pożywienia i procesow ich trawienia
- jest cos takiego jak P-ratio – uwarunkowany genetycznie sposób akumulowania w organizmie energii (rozdysponowywania energia) – czyli tego, czy wiecej energii „idzie” w organy aktywne czy w tlanke tluszczowa. Osoba z wysokim P-Ratio latwiej przetwarza kcal na beztluszczowa mase ciala (jako przykład podaje futbolistow NFL lub swietnie uwarunkowanych genetycznie kulturystow). Ludzie ci bardzo latwo buduja mase miesniowa. Osoby z niskim P-ratio latwiej traca – ale i zyskuja – tkanke tluszczowa.
- niezależnie od diety nie spożywać cukru i prod z cukrem, oraz bialej maki i prod z bialej maki. (Pure Food is Poor Food – oczyszczony pokarm to slaby pokarm) – w czasie rafinacji maki zatraca sie 24 mikro/makro elementy. „Wzbogacanie” przywraca 4. Strata wciąż wynosi 83%. Aby strawic biala make, która jest typowymi pustymi kcal – organizm musi pobrac brakujące składniki z ciala – czyli „wyjaławia organizm”.
- Ellis wspomina, ze najlepsze rezultaty – zarówno pod względem samopoczucia fizycznego, psychicznego, wygladu, osiągów sportowych itd. – osiągnął będąc przez 4 m-ce na diecie tylko i wyłącznie miesnej. Jednak była ona tak trudna do utrzymania, ze nie dal rady być na nej dłużej – zaczal kolejne eksperymenty z dodawaniem węglowodanów.
- tluszcz zwierzęcy jest najlepszym paliwem dla organizmu – nie jest szkodliwy – nie powoduje zadnej z chorob, o które się go podejrzewa. Paradoksalnie na dietach low-carb spozycie tluszczu jest najczęściej nizsze niż na typowej diecie mieszanej – i miesci się – ku przerażeniu zbitych z tropu „oficjalnych ekspertow” w dopuszczalnych normach. Diety typu low-carb u 50% osob jest stosujących powoduja automatyczne ograniczenie spozycia kcal – wynik tego, ze aktywne organy maja co spalac i nie „wolaja” o wiecej.
- kom tluszczowe maja „pamiec” – daza do odbudowy – z nawiazka – często nawet o 150%
- fruktoza jest bardzo szybko przetwarzana na tkanke tluszczowa – mimo ze na niski IG i nie pobudza wydzielanie insuliny. Jest przetwarzana bo zwieksza/stymuluje fatty acid synthase (synteza jakas tam ) – Ellis uznaje fruktoze za niebezpieczna.
- Mentorem Ellisa był dr Yudkin – jako jeden z pierwszych stwierdzil, ze choroby serca wynikaja z otyłości i cukrzycy – a te ze spozycia cukru i malej ilości ruchu. Jako przykład Francja – choroby serca 1/3 tego co w USA – „oficjalnie” tłumaczy to się właściwościami czerwonego wina – tym czasem cukier we Fr to ok. 5% dobowego spozycia kcal – w USA – 20-50%!
- Ellis podkresla wielokrotnie, ze aby zachowac zdrowie trzeba spożywać duzo bialka i tłuszczów zwierzęcych – czyli po prostu miesa i jaj – a zmniejszyc ww. Stwierdza tez – ze bialko nie tylko nie szkodzi organom – ale je nawet chroni i zabezpiecza. Uwaza, ze zalecane 15% kcal z bialek jest nieporozumieniem.
- 7000-5000 lat pne 76-89% kcal pochodzilo w miesa – niezależnie od sezonu. Doszlo nawet do tego, ze wybito cale gatunki zwierzat.
- soja spowalnia trawienie bialek – nie powinno się jej podawac zwłaszcza dzieciom i mężczyznom ze wzgl na żeńskie fitohormony – ich dawka przy karmieniu soja dzieci może być taka, jak 5tbl antykoncepcyjnych!

TRENING

-naukowcy wyodrębnili 3 typy włókien mięśniowych – jednak przypuszczaja, ze może ich być az 8 lub wiecej – dlatego musisz trenowac w najbardziej różnorodny sposób, by stymuluwac je wszystkie – zapewniając najlepsze wyniki – w masie, definicji, sile, wytrzymałości itd.
- najlepszymi cwiczeniami na spalanie tk tluszczowej jest trening dużych miesni. Dobre sa aeroby – najlepiej polaczone z treningiem silowym (taki silowo-kondycyjny) – typu spacery z obciążeniem (plecak, kamizelka)
- trening silowy wbrew temu co się powszechnie sadzi jest bardzo skuteczny przy utracie tkanki tluszczowej – i pomaga budowac tkanke miesniowa – jednak jego wyniki wymagaja dłuższego czasu
-trening silowy powinien stanowic min 50% dziennej aktywności
-Ellis zachwyca się systemem treningowym legendy kulturystyki – Steve’a Reeves’a – taki kulturystyczny old-school – kiedy jeszcze nie było koksu i całego przemyslu wspomagającego. Trening ten polega na cwiczeniu całego ciala – wszystkich grup/partii miesni w czasie jednego treningu – 3x w tyg (pon, srd, ptk). Reeve uważał, ze ciezko trenowane cialo potrzebuje dnia odpoczynku. Trening taki trwa ok. 2h – do wykonania jest ok. 60 serii!. Ellis – po latach eksperymentow kulturystycznych – uznal ze ten sposób jest najlepszy – uwaza, ze zapewnia swietny rozrost miesni i proporcjonalna budowe. Stosuje go od lat i nie chce zmienic. (strona Steve’a to http://www.stevereeves.com/)
- tzw „spacer farmera” – wersja z plecakiem czy lepiej z kamizelka rozwija miesnie, których Ellis w żaden sposób nie mogl rozwinąć treningiem silowym. Był zdziwiony, gdy pojawialy się jakies nowe „obwody”. Uwaza go za niezbędny dodatek do treningu silowego – a wlasciwie za jego integralna czesc. Ciezar 20funtow (ok. 10kg) to 1,6x wiecej spalonych kcal niż zwykle spacer (czyli ok. 300-350 x1,6 – na godzine)
- efedryne i kofeine uwaza ze najlepsze i najbezpieczniejsze spalacze tluszczu. Efke uwaza za całkowicie bezpieczna – swoja zla „legende” zawdziecza temu, ze jest tak skuteczna, ze zmitlaby z rynku inne dziadostwa, na których producenci zarabiaja krocie. Efedryna i kofeina przyspieszaja spalanie tluszczu o ok. 20-25%. Ekstrakt z zielonej herbaty to kolejna rzecz, która poleca Ellisa – mze zwiekrzyc Podst Przemiane Mat o ok. 4% - polaczona z efedryna i kofeina działają jeszcze mocniej – czyli nawet do 30% przyspieszaja. Dodatkowo wyciag z zielonej herbat – mimo ze wzmacnia efekt – to spowalnie rytm pracy serca. Przypiesza tez kapsaicyna – zawarta w ostrej papryce czy chili
- Ellis zaleca – wrecz nakazuje – branie witamin i mineralow aby zapobiec niedoborom. Podkresla role wapnia – przy utracie i utrzymaniu wagi
- na koncu stwierdza ze nie ma potrzeby trenowania silowego na maxa – jak rozumiem chodzi o trening zz do nieudanych powtórzeń – uwaza, ze i bez takich ekstremow można osiągnąć sukces
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pią Mar 25, 2011 11:10, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 11:20   

RAW0+ napisał/a:
A tu wklejam, głównie dla siebie w skrócie co Ellis proponuje (z innego forum)

to przełożył Wiraha też z naszego forum, szkoda że już tu nie zagląda
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 41 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 1943
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 12:01   

Kevo napisał/a:
to przełożył Wiraha też z naszego forum, szkoda że już tu nie zagląda

No to jest hołd dla niego ;-)
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 12:16   

RAW0+ napisał/a:
dr. Ellis napisał:
Mleko uwaza ze jeden z najlepszych pokarmow – ale tylko naturalne, nie przetwarzane i pełnotłuste.

RAW0+ napisał/a:
Myślę, że to raczej wynika z wyników jakie odczuwa dzięki diecie i ćwiczeniom. To cieszenie się zdrowiem przedkłada się na pewność i stanowczość

hmm, ciekawe, tak po mleku ? Takie cieszenie się zdrowiem ? Przeca powinien być chodzącą bombą alergiczną. A może ma B Rh+ ;-)
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 41 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 1943
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 15:55   

Kevo napisał/a:
Przeca powinien być chodzącą bombą alergiczną. A może ma B Rh+ ;-)

Ja nie twierdzę, że mleko jest całkiem be :-P Jest wiele o wiele bardziej "szkodliwych" pokarmów. Człowiek na mleku może naprawdę świetnie funkcjonować przez długi czasz. (ja sam tak funkcjonowałem do 18- 19 roku życia :viva: ) jednak ostatecznie po cichu wykańcza on biologiczne siły organizmu zużywane na odpowiedź immunologiczną, która nie zmienia się przez całe życie (niestety nie ma dostosowania). Także IMHO per saldo spożywanie mleka nie jest opłacalne. Można je zastąpić wieloma innymi produktami zwierzęcymi. Ale to tylko mój punkt widzenia, a że jestem detalistą bo mam algorytmiczny mósk :viva: to już tak jest :hihi:
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pią Mar 25, 2011 15:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Pią Mar 25, 2011 16:27   

RAW0+ napisał/a:
Kevo napisał/a:
Przeca powinien być chodzącą bombą alergiczną. A może ma B Rh+ ;-)

Ja nie twierdzę, że mleko jest całkiem be :-P Jest wiele o wiele bardziej "szkodliwych" pokarmów. ... Także IMHO per saldo spożywanie mleka nie jest opłacalne.
Można je zastąpić wieloma innymi produktami zwierzęcymi. Ale to tylko mój punkt widzenia, a że jestem detalistą bo mam algorytmiczny mósk :viva: to już tak jest :hihi:


O tak, o tak! :viva: :viva: :viva:

 
     
RAW0+ 

Pomógł: 41 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 1943
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 17:09   

grizzly napisał/a:
O tak, o tak!

Że, niby taki mósk leci na takie produkty neolitu :shock: :hihi:
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 18:33   

RAW0+ napisał/a:
(ja sam tak funkcjonowałem do 18- 19 roku życia ) jednak ostatecznie po cichu wykańcza on biologiczne siły organizmu zużywane na odpowiedź immunologiczną, która nie zmienia się przez całe życie

18-19 lat powiadasz. Powiedz to 60-letniemu, tryskajacemu zdrowiem, mlekopijcowi, czyli dr. Ellisowi.
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 18:34   

grizzly napisał/a:
RAW0+ napisał/a:
Kevo napisał/a:
Przeca powinien być chodzącą bombą alergiczną. A może ma B Rh+ ;-)

Ja nie twierdzę, że mleko jest całkiem be :-P Jest wiele o wiele bardziej "szkodliwych" pokarmów. ... Także IMHO per saldo spożywanie mleka nie jest opłacalne.
Można je zastąpić wieloma innymi produktami zwierzęcymi. Ale to tylko mój punkt widzenia, a że jestem detalistą bo mam algorytmiczny mósk :viva: to już tak jest :hihi:


O tak, o tak! :viva: :viva: :viva:

Obrazek

w koncu, misiek cos z sensem wstawiles 8-)
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 18:38   

Miś, nie pomyliłeś wątków? Ja bym tlenioną landrynę wykopał do "Kryzysu kobiecości" :hah:
Tomek
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 41 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 1943
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 18:46   

Kevo napisał/a:
Powiedz to 60-letniemu, tryskajacemu zdrowiem, mlekopijcowi, czyli dr. Ellisowi

A cóż to jest za osiągnięcie :shock: :hihi:
 
     
Kevo


Pomógł: 5 razy
Wiek: 47
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 390
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 19:29   

RAW0+ napisał/a:
Kevo napisał/a:
Powiedz to 60-letniemu, tryskajacemu zdrowiem, mlekopijcowi, czyli dr. Ellisowi

A cóż to jest za osiągnięcie :shock: :hihi:


no już dobrze, dobrze, moja propozycja: niech każdy pozostanie przy swoim (uwielbiam mleczne) :-D
_________________
diabeł tkwi w szczegółach.
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 41 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 1943
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 19:37   

Kevo napisał/a:
(uwielbiam mleczne) :-D

A wiem, wiem :hihi:
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 23:32   

a propo Ellisa , któś znający optymalną Kwaśniewskiego pisał o tym na forum Facebooka u Ellisa, czytaliście bo Ellis dał odpowiedź
Czy Ja dobrze pamiętam od Was info, że Ellis był na zero carb ale po jakimś czasie zrezygnował bo mu było trudno czy chodziło o coś innego?Możecie mi podrzucic tego posta czy to było na jego stronie?
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

Ostatnio zmieniony przez sylwiazłodzi Pią Mar 25, 2011 23:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Kwi 06, 2011 21:54   

Najnowszy podcast u Jimmy'ego Moora z Ellisem
http://livinlavidalowcarb...to-health/10413
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat