Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Witold Jarmolowicz
Wto Sty 01, 2013 14:53
Zatracenie wartosci odzywczych podczas przetwarzania.
Autor Wiadomość
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Czw Sty 10, 2008 22:14   Zatracenie wartosci odzywczych podczas przetwarzania.

Podczas gotowania, smazenia, pieczenia duszenia:

1/ tracimy enzymy
2/ tracimy czesc mineralow i witamin
3/ nastepuje degradacja bialka
4/ utlenia sie czesc tluszczy wielonienasyconych
5/ powstaje troche toksyn.

.....

Jaka jest skala tych zjawisk??

Ktos ma jakies dane?

Najbardziej mnie interesuje ile tluszczy PUFA sie utlenia, zakladajac oczywiscie, ze uzywamy jakiegos twardego tluszczu, czyli ze w 100g tluszczu mamy 5% nienasyconych kw. tl.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Sty 10, 2008 23:01   Re: Zatracenie wartosci odzywczych podczas przetwarzania.

zenon napisał/a:
Najbardziej mnie interesuje ile tluszczy PUFA sie utlenia, zakladajac oczywiscie, ze uzywamy jakiegos twardego tluszczu, czyli ze w 100g tluszczu mamy 5% nienasyconych kw. tl.

wszystko zależy jakie kwasy wchodzą w skład tych PUFA - im więcej wiązań podwójnych w danym kwasie tym większa jego reaktywność

A poza tym, jeśli dany produkt obrabiamy termicznie przez długi czas (np. pieczenie, duszenie) to nawet nasycone kwasy trochę się utlenią.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Sty 10, 2008 23:09   Re: Zatracenie wartosci odzywczych podczas przetwarzania.

zenon napisał/a:
5/ powstaje troche toksyn. (...)

głównie chodzi o lipid oxides, protein toxins i różniaste peroksydazy - to one powodują chociażby to, że bez regularnych ćwiczeń fizycznych wyćwiczone mięśnie nie utrzymują się
gdy je się na surowo, w tym surowe białko, to nawet bez ćwiczeń fizycznych utrzymujemy umięśnioną sylwetkę i sprawność fizyczną
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Pią Sty 11, 2008 02:18   

Instytut Żywności i Żywienia zaleca przyjmowanie do obliczeń, że
na skutek obróbki termicznej następuje ubytek około 10% wszystkich skladników.
W przypadku wit.C 30%, w przypadku wit.B1 50%.
Oczywiście im wyższa temperatura i dluższy czas tym ubytki większe.
Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Mariusz Waszak 

Dołączył: 02 Mar 2006
Posty: 68
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Pią Sty 11, 2008 20:40   Pod pokrywką!

Pani doc Anna Ciesielska z Akademi Rolniczej w Poznaniu, kilka lat temu, przeprowadziła badania, które miały wykazać utratę (lub jej brak) zawartości witamin w produktach spożywczych podczas ich gotowania. W ich wyniku okazało się, że kiedy gotujemy pod przykryciem, czyli z pokrywką (!) ubytek witamin jest znikomy - na granicy błędu rachunkowego. Pani dr Danuta Wróbel jest tego samego zdania.
A więc - do garów!
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Sty 11, 2008 21:49   Re: Pod pokrywką!

Mariusz Waszak napisał/a:
Pani doc Anna Ciesielska z Akademi Rolniczej w Poznaniu, kilka lat temu, przeprowadziła badania, które miały wykazać utratę (lub jej brak) zawartości witamin w produktach spożywczych podczas ich gotowania. W ich wyniku okazało się, że kiedy gotujemy pod przykryciem, czyli z pokrywką (!) ubytek witamin jest znikomy - na granicy błędu rachunkowego. Pani dr Danuta Wróbel jest tego samego zdania.
A więc - do garów!

czy straty są 10, czy 20% to akurat sprawa drugorzędna, choć również ważna
natomiast gotowanie pod przykryciem, czy bez przykrycia, czy z jakimiś dodatkowymi wodotryskami i tak zawsze anihiluje enzymy, które są cholernie istotne
poza tym białko ulega denaturacji, co jak każdy dobrze wie nie jest zbyt dobre
tłuszcze ulegają utlenieniu - im więcej nasyconych tym oczywiście utleniania mniejsze, ale jednak długa obróbka cieplna zawsze prowadzi to utleniania
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Sob Sty 12, 2008 02:17   

Panie Hannibalu!
Słuszna uwaga. Denaturacja zmienia strukturę II, III i IV rzędu białek , pozostawiając skład chemiczny czyli strukturę I rzędu nie zmienioną. Oczywiście tylko do pewnej granicznej temperatury, powyżej której nastąpią również zmiany sekwencji aminokwasowych.

Pomijając robale, które czyhają w surowym mięsie, surowe mieso może być z pożytkiem strawione,
bowiem mamy wszystkie enzymy niezbędne do trawienia, również tak trudno przyswajalnych bialek, jak kolagenowe.
Natomiast nie mamy enzymów do rozbijania łańcuchów celulozy, które chronią wnętrza komórek roślinnych.
Wniosek z tego byłby taki, że rzeczywiście możemy jeść surowe mięso, ale nie powinniśmy jeść surowych roślin.
Pozdrawiam
JW
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Sty 12, 2008 11:58   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Pomijajac robale, ktore czyhaja w surowym miesie


Proponuje zajac sie ta kwestia w odrebnym temacie 8)
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Sty 12, 2008 23:31   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Wniosek z tego byłby taki, że rzeczywiście możemy jeść surowe mięso, ale nie powinniśmy jeść surowych roślin.

surowe rośliny również możemy jeść, choć oczywiście celuloza nie jest zbyt dobra - dlatego poleca się picie surowych świeżych soków warzywnych (owocowych już raczej nie)
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 00:13   

Dokładnie tak.
Zauważmy tylko, że w przeciwieństwie do roślinożerców nie możemy
sprawnie trawić surowych produktów roślinnych bez sokowirówki. Natomiast mamy enzymy do trawienia surowego mięsa.
Więc dlaczego utytułowane autorytety upierają się, że jesteśmy potomkami roślinożernych zwierząt?
Przecież przy bliższej obserwacji małpy też niezupełnie żywią się bananami.
JW
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 10:13   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Natomiast mamy enzymy do trawienia surowego mięsa. (...)

koretka - enzymy są właśnie w surowym mięsie, więc to one odwalają sporą część roboty przy trawieniu i tym samym oszczędzają chociażby trzustkę
to jest właśnie kolejny mit, że surowe mięso ciężko się trawi - on właśnie super lekko się trawi, znacznie lżej niż obrobione termicznie - nawet po sporym posiłku na surowo czuć na żołądku błogą lekkość :)
 
 
jurek 1946

Dołączył: 31 Sie 2007
Posty: 1062
Skąd: LUBUSKIE
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 14:31   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dokładnie tak.
Zauważmy tylko, że w przeciwieństwie do roślinożerców nie możemy
sprawnie trawić surowych produktów roślinnych bez sokowirówki. Natomiast mamy enzymy do trawienia surowego mięsa.
Więc dlaczego utytułowane autorytety upierają się, że jesteśmy potomkami roślinożernych zwierząt?
Przecież przy bliższej obserwacji małpy też niezupełnie żywią się bananami.
JW


Panie Witoldzie jestem pod wrażeniem,jak można szybko znależc porównanie.tego tematu do naszych potomków, i to tak celnie.Można by zrozumiec że jeżeli są małpy mięsożerne,a raczej wszystkożerne,to już można wyciągnąc wnisek, że szybko powinniśmy dopaśc jakieś biedne zwierzę i go zeżrec na surowo,a potem spokojnie iśc szukac własnego rozumu.
 
 
jurek 1946

Dołączył: 31 Sie 2007
Posty: 1062
Skąd: LUBUSKIE
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 14:51   Re: Zatracenie wartosci odzywczych podczas przetwarzania.

Hannibal napisał/a:
zenon napisał/a:
5/ powstaje troche toksyn. (...)

głównie chodzi o lipid oxides, protein toxins i różniaste peroksydazy - to one powodują chociażby to, że bez regularnych ćwiczeń fizycznych wyćwiczone mięśnie nie utrzymują się
gdy je się na surowo, w tym surowe białko, to nawet bez ćwiczeń fizycznych utrzymujemy umięśnioną sylwetkę i sprawność fizyczną



Hanibal czy mogę z tego zrozumiec że jedząc tylko na surowo można uzyskac sylwetkę takiego co jest na LC,i cwiczy intensywnie.
Chciałbym też wiedziec gdzie jest na to jakis dowód ale niechciałbym
usłyszec o dowodzie np.Roberta bo On też chyba za długo tego nie stosuje ,to z kąd te wnioski i dowody.Tylko bardzo proszę po polsku bo jak wiesz jestem
dwujęzyczny ,ale tego drugiego to znowu chyba Ty nie znasz.
Czyżby same enzymy dawały taki sposób myślenia,a skąd możemy wiedziec ile należy zachowac tych enzymów aby pokarm jednak po wstępnym przetworzeniu też został strawiony,bo jednak nie zarzucisz że tak jest.
 
 
wiraha


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 508
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 15:35   Re: Zatracenie wartosci odzywczych podczas przetwarzania.

jurek 1946 napisał/a:
Hanibal czy mogę z tego zrozumiec że jedząc tylko na surowo można uzyskac sylwetkę takiego co jest na LC,i cwiczy intensywnie.
Chciałbym też wiedziec gdzie jest na to jakis dowód


Aajonus o tym pisze, ale obawiam sie, ze dowodow tak latwo sie nie znajdzie. Moze jakies badania weterynaryjne, albo na zasadzie obserwacji np wilkow. Przegladam teraz temat surowego miesa na PubMed, jesli na cos ciekawego wpadne to dam znac

Dla jednych Aajonus jest prorokiem i pionierem dla innych oszolomem lub mitomanem. Bez watpienia postac kontrowersyjna.

pozd
WiRAHA
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 15:52   

facet powoli staje sie dla mnie prawie idolem.. :)
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 16:13   Re: Zatracenie wartosci odzywczych podczas przetwarzania.

jurek 1946 napisał/a:
Hanibal czy mogę z tego zrozumiec że jedząc tylko na surowo można uzyskac sylwetkę takiego co jest na LC,i cwiczy intensywnie.
Chciałbym też wiedziec gdzie jest na to jakis dowód ale niechciałbym
usłyszec o dowodzie np.Roberta bo On też chyba za długo tego nie stosuje ,to z kąd te wnioski i dowody.Tylko bardzo proszę po polsku bo jak wiesz jestem
dwujęzyczny ,ale tego drugiego to znowu chyba Ty nie znasz.
Czyżby same enzymy dawały taki sposób myślenia,a skąd możemy wiedziec ile należy zachowac tych enzymów aby pokarm jednak po wstępnym przetworzeniu też został strawiony,bo jednak nie zarzucisz że tak jest.

Chodzi o to, mój drogi Jurku, że na surowo masz wszystko nieprzetworzone, postać białka nienaruszona, niezdenaturowana, bez żadnych toksyn, czy tlenków. Organizm ponadto nie musi wykorzystywać swojego banku enzymów do samego trawienia i tym samym wykorzystuje go do wzmacniania organizmu - i to się dzieje nieustannie.
Więcej szczegółów znajdziesz niestety w książkach po angielsku :)
 
 
jurek 1946

Dołączył: 31 Sie 2007
Posty: 1062
Skąd: LUBUSKIE
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 19:30   Re: Zatracenie wartosci odzywczych podczas przetwarzania.

Hannibal napisał/a:

Chodzi o to, moj drogi Jurku, ze na surowo masz wszystko nieprzetworzone, postac bialka nienaruszona, niezdenaturowana, bez zadnych toksyn, czy tlenkow. Organizm ponadto nie musi wykorzystywac swojego banku enzymow do samego trawienia i tym samym wykorzystuje go do wzmacniania organizmu - i to sie dzieje nieustannie.
Wiecej szczegolow znajdziesz niestety w ksiazkach po angielsku :)


Dzieki Hanibal ale ja juz troche materialo znalazlem gdzie wypowiadaja sie o Tworcu tego zywienia w j. polskim ale nie bede filozofowal zanim sie nie zapoznam dokladnie.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 19:46   Re: Zatracenie wartosci odzywczych podczas przetwarzania.

jurek 1946 napisał/a:
Dzieki Hanibal ale ja juz troche materialo znalazlem gdzie wypowiadaja sie o Tworcu tego zywienia w j. polskim ale nie bede filozofowal zanim sie nie zapoznam dokladnie.

a kto jest wg Ciebie Twórcą owego żywienia?
bo z tego, co ja wiem to jest nim Pan Bóg
masz jakieś inne dane? :)
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 21:42   

Jezeli masz Jurku jakies ciekawe linki to wklejaj smialo!
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
jurek 1946

Dołączył: 31 Sie 2007
Posty: 1062
Skąd: LUBUSKIE
Wysłany: Wto Sty 15, 2008 12:05   

zenon napisał/a:
Jezeli masz Jurku jakies ciekawe linki to wklejaj smialo!



Zenon powinienem ten temat polecic Hanibalowi,bo jak zauważam to chyba enzymami i jedzeniem na surowo zajmował się już i ktoś przed Aajonuasem,chyba że mam brac dosłownie,to co pisze Hanibal że twórcą jest Pan BÓG.
Ale ja znalazłem taki temat z tłumaczeniem na j.polski.jest to jego fragmęt jak będzie potrzeba,wkleję całośc tłumaczenia ale jak wiem Wy nie lubicie tego wolicie sami to przeczytac i stwierdzic Ciekawi mnie
co Wy na to.

ENZYMY A DŁUGOWIECZNOŚĆ

Artykuł pochodzi z :

http://www.rawfoods.com/articles/enzymes.html

Tłumaczył: Aleksander Kwiatkowski



W tym wyjątkowym wywiadzie badacz zajmujący się enzymami pokarmowymi t.j. Dr Edward Howell opowie dlaczego uważa że „Enzymy mogą być kluczowym czynnikiem użytym w celu zapobiegania przewlekłych chorób i w przedłużeniu życia ludzkiego.”



Dr Edward Howell urodził się w Chicago w 1898 roku. Otrzymał tytuł lekarza medycyny w stanie Ilinois. Zdane egzaminy i otrzymane uprawnienia obejmują zakres lekarza medycyny z wyłączeniem uprawnienień do hirurgii, położnictwa oraz farmacji.



Po otrzymaniu uprawnień lekarskich Dr Howell rozpoczął pracę w Lindlahr Sanitorium, pracował tam 6 lat. W 1930 roku założył prywatną placówkę specjalizującą się w leczeniu chorób chronicznych za pomocą metod dietetyczno-ruchowych. Pracując tam aż do 1970 roku, t.j. 3 dni w tygodniu praktyki ww. szpitalu. Pozostałą część czasu przeznaczył na różnorodne badania.



Dr Howell jest jednym z pierwszym naukowców, który docenił ważność enzymów zawartych w surowym pożywieniu niezbędnych dla prawidłowego odżywiania. W 1946 roku opublikował książkę zatytułowaną: The Status of Food Enzymes in Digestion and Metabolism (Znaczenie enzymów pokarmowych w trawieniu i metaboliźmie). Następną książką jego autorstwa przygotowywaną do druku to: Enzyme Diet [dla ścisłości: Enzyme Nutrition 1985] (Odżywianie Enzymowe). Ww. książka zawiera dane bibliograficzne oraz materiały źródłowe potwierdzające teorię enzymową, którą Dr Howell nazywał: „The Food Enzyme Concept” (Koncepcja Enzymów Pokarmowych). Maszynopis „Diety Enzymowej” jest przeglądem literatury naukowej na ten temat do roku 1973. Zawiera w przybliżeniu 160 000 słów oraz 47 tabel oraz 695 pozycji literatury na ww. temat z całego świata.



W niniejszym wywiadzie Dr Howell opowie:

Co to są enzymy?

Co robią w naszym ustroju?

Dlaczego on uważa, że u większości ludzi występują niedobory enzymowe?

A na koniec, wyjaśni w jaki sposób można temu zaradzić?



Ani witaminy, ani minerały czy hormony nie mogą nic zrobić bez udziału enzymów.


Dalszą cześc tłumaczenia z przeprowadzonymi badaniami mogę wkleic jeżeli będzie potrzeba.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Sty 15, 2008 13:42   

Jurku, o tym wywiadzie było już dawno mowa - http://www.dobradieta.pl/...t=14334&start=0 :)
 
 
jurek 1946

Dołączył: 31 Sie 2007
Posty: 1062
Skąd: LUBUSKIE
Wysłany: Wto Sty 15, 2008 15:17   

Hannibal napisał/a:
Jurku, o tym wywiadzie było już dawno mowa - http://www.dobradieta.pl/...t=14334&start=0 :)


Właśnie zauważyłem ale było to prawie dwa lata temu a ja dopiero dwa tygodnie jak weszłem w ten temat,i do archiwum nie zaglądałem a wy
zawsze cyt. po angielsku,i jakoś te tłumaczenie umknęło mojej uwadze.
Ale mam pytanie widzę że zainteresowaliściie się tematem tego żywienia
prawie dwa lata temu a co było powodem że nie zastosowaliście się do niego od razu.A nawet jak zauważyłem była ona mocno krytukowana
przez co niektórych nie mogę pisac przez kogo bo wywołuje to złe reakcje,ale właśnie w tamtych postach można to wyrażnie zobaczyc,a dzisiaj ta osoba chwali sobie ten model.
Hanibal a nigdzie nie przeczytałem ile tych enzymów człowiek powinien na dobę
dostarczac do organizmu w pożywieniu surowym. Pytam dlatego że ja również mogę wyciągnąc wniosek,że skoro nasz organizm potrawi przez tyle lat na termicznie przetwarzanej żywności utrzymywac się w zdrowiu
to napewno musi on miec i inne sosoby (oszczędzania) własnych,lub czerpac korzyści chodżby z tych ilości jakie zjadamy np na DO kwaśniewskiego+włączenie raz w tygodniu lub podobnie do swojego menu np. tatara. lub jakiś podobne danie ale nie stale.Bo nie zauważyłem aby to było warunkiem .
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Pon Lut 04, 2008 22:25   

Cytat:
Wniosek z tego byłby taki, że rzeczywiście możemy jeść surowe mięso, ale nie powinniśmy jeść surowych roślin.


Jedna z zalet miesa po obrobce cieplnej jest termiczna denaturacja kolagenu ktory staje sie dobrze strawny, surowy kolagen w surowym miesie jest ciezkostrawny, robiono badania strawnosci kolagenu i wyszlo ze jest strawny w nie wiecej niz 10-20% ponadto zalega w przewodzie pokarmowym utrudniajac trawienie i wchlanianie oraz powoduje gnicie w jelitach, zas celuloza mimo iz nie jest strawna ma duzo zalet wlasnie z tego wzgledu ze nie jest strawna. Wiekszosc zwierząt roslinozernych spozywa celuloze mimo ze jej nie trawia.

Cytat:
Zauważmy tylko, że w przeciwieństwie do roślinożerców nie możemy
sprawnie trawić surowych produktów roślinnych bez sokowirówki. Natomiast mamy enzymy do trawienia surowego mięsa.


Jak wspomnialem nie mamy enzymow sprawnie trawiacych kolagen a tym samym surowe mieso ktore jest cale otoczone kolagenem, a celuloza jest niewielkim procentem wszystkich produktow roslinnych wiekszosc roslinozercow nie trawi celulozy wiec jej strawnosc nie jest wymiernikiem bycia roslinozerca lub miesozercą. Czlowiek w toku ewolucji stał sie wszystkozercą dlatego ma enzymy trawiace bialko, tluszcze i weglowodany.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Pon Lut 04, 2008 23:35   

Wszystkie zwierzęta trawią białka, tłuszcze i węglowodany przyswajalne.

Wszystkożerność człowieka została wymyślona przez antropologów, którzy w ręku nie mieli tabel wartości odżywczych ani biochemii. Zresztą, skąd mieli mieć sto lat temu takie informacje, kiedy tworzyli swoje teorie
o tym, ze człowiek żywił się owocami z dodatkiem znalezionej padliny.
Ta teoria nie wytrzymuje krytyki w konfrontacji z obserwacjami ludów pierwotnych o czym tutaj wielokrotnie dyskutowaliśmy. Również nie wytrzymuje krytyki fizjologii i biochemii, nauk antropologom nieznanych.
Jest tylko jeden hormon obniżający poziom glukozy - insulina i kilkanaście w sumie hormonów ten poziom podnoszących. Organizm zawsze zabezpiecza i dubluje to, co jest ważne dla przeżycia. Oznacza
to, ze naszych przodków w toku ewolucji nie spotykał nadmiar
weglowodanów.
Również duże zwierzęta roślinożerne nie żywią się w zasadzie węglowodanami przyswajalnymi. W ciąży bliźniaczej owiec, przed porodem, kiedy plody pobierają intensywnie glukozę, dochodzi do śmiertelnego niedocukrzenia owcy, pomimo, że przecież jest wyłącznie roślinożerna.

Celulozę trawią tylko bakterie i przetwarzają na nasycone kwasy tłuszczowe oraz przy okazji wytwarzają aminokwasy ze związków azotowych. Mogą to robić nawet ze słomy z dodatkiem amoniaku, który to zestaw krowy chętnie zjadaja.
Głównym źródłem energii roślinożerców są kwasy tłuszczowe, dzięki czemu ich organizmy nie ulegają takiemu otłuszczeniu jak tuczniki wieprzowe.

Nie ma zwierzęcia, które by rozkładało celulozę. Jednak w przeciwieństwie do drapieżników, roślinożercy stwarzają w swoim układzie pokarmowym doskonałe środowisko do rozwoju tych mikroorganizmów. U człowieka ta fermentacja celulozy zachodzi w jelicie grubym i może dostarczyć kilka procent energii.
W jelicie grubym nawet na żywieniu niskobialkowym znajdują się złuszczone komórki i resztki białek. Przy dużej ilości błonnika bakterie będą się znakomicie rozwijać i produkować toksyny oraz śmierdzące gazy z błonnika i resztek azotowych.
Co wszyscy niskowęglowodanowcy przerabiali.
Nie znaczy to, że błonnik nie jest przydatny, ale jego rola została zdecydowanie przeceniona.
Błonnikomanię wymyślił mlody lekarz Denis Burkitt. Tak, to ten sam guru od raka jelita grubego. W latach sześdziesiątych z misją w Afryce obserwował stan zdrowia Murzynów i doszedł do wniosku, że nie mają oni problemów z jelitem grubym, ponieważ jedzą w pożywieniu dużo błonnika. Wrócił do Stanów, zaczął lansować swoją teorię i stał się wpływowym lobbystą błonnika. Błonnik awansował do rangi panaceum, nawet miażdżycę się nim teraz leczy. Tymczasem, jak ktoś już ma stany zapalne jelita grubego, uchyłki, to błonnik jest ostatnią rzeczą, jaką powinien jeść.
Błonnik może ewentualnie zapobiegać temu, ale na pewno zastosowany we wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego znacznie pogorszy zdrowie.
To nie jest obojetny chemicznie teflon, ale polimer glukozy, z którego patogenne bakterie znakomicie uzyskują energię, i nasilają stany zapalne.
Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Wto Lut 05, 2008 15:00   

Nie jestem antropologiem i nie wiem jakie nauki znaja a jakie nie za to wiem ze antropolodzy sa swietnymi specjalistami w swojej dziedzinie i doskonale wiaza fakty. Doskonale udowodniono ze glownym zrodlem miesa byly owoce morza u naszych praprzodkow: jod + nienasycone kwasy tluszczowe = szybki rozwój umyslowy. I wiele innych argumentow bedacych za tym ze czlowiek nie był specjalista padlinozerca a tym bardziej mysliwym oto bardzo ciekawe zrodlo:

http://stradowski.net/node/181

Cytat:
to, ze naszych przodków w toku ewolucji nie spotykał nadmiar
weglowodanów.


bo nie mal jak spotkac nadmiar weglowodanow po pierwsze dlatego ze nie mieli paczkow, cukierkow itp a zywienie sie pokarmami roslinnymi nie zagrozi zbyt duzym wzrostem glikemii, zywiac sie pelnoziarnistymi produktami poziom cukru pozostaje w normie nie ma skokow glikemii i insulina nie jest potrzebna w duzych ilosciach identycznie bylo z przodkami, po drugie praprzodkowie i organizm ludzki wytworzył w toku ewolucji wiele mechanizmow chroniacych przed niedoborem pozywienia za to zadnych chroniacych przed jego nadmiarem wlasnie to jest przyczyna epidemii otylosci i dlatego tez nie bylo potrzeby wytwarzac wielu mechanizmow obnizajacych poziom cukru, a czasy bylu ciezkie za kazdym rogiem czaił sie drapieznik wiec sprawne mechanizmy szybko podwyzszajace poziom cukru takze w sytuacjach stresowych były bardzo potrzebne.

Cytat:
Głównym źródłem energii roślinożerców są kwasy tłuszczowe,


w zadnym wypadku, ilosc wytwarzanych kwasow tluszczowych jest znikoma poniewaz sa one produktem ubocznym fermentacji glukozy, mikroorganizmy przyswajaja okolo 6% calkowitej energii zawartej w pokarmie czyli tylko z tych 6% powstaja kw tłuszczowe a rozkładowi podlega ok 75% masy pokarmu wiec ok 61% to glukoza powstala podczas dzialania celulaz bakteryjnych i to jest glowne zrodlo energii roslinozercow.

Cytat:
Przy dużej ilości błonnika bakterie będą się znakomicie rozwijać i produkować toksyny oraz śmierdzące gazy z błonnika i resztek azotowych.


bakterie probiotyczne nie produkuja toksyn, stanowia swietna bariere przed bakteriemi chorobotworczymi i zakwaszaja mase kalową co tez jest korzystne

Cytat:
Nie znaczy to, że błonnik nie jest przydatny, ale jego rola została zdecydowanie przeceniona.



blonnik jest doskonalym srodkiem zapobiegawczym wielu chorob co nie zanczy ze przeciwskazane jego stosowanie w niektorych chorobach umniejsza jego zalety.

Cytat:
To nie jest obojetny chemicznie teflon, ale polimer glukozy, z którego patogenne bakterie znakomicie uzyskują energię, i nasilają stany zapalne.


patogenne bakterie nie rozkładają blonnika tylko probiotyczne i to jest korzystne bo nasilaja wlasny wzrost uniemozliwiajac wzrost patogenom ponadto zakwaszaja srodowisko uniemozliwiajac rozwoj patogenom, probiotyczne mikroorganizmy nie powoduja stanow zapalnych.

a kto zaczal blonnikomanie to malo istotne indywidualne badania kliniczne potwierdzaja zalety blonnika a ponadto odkrywaja coraz to nowe.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 06, 2008 11:55   

Robi napisał/a:
Doskonale udowodniono ze glownym zrodlem miesa byly owoce morza u naszych praprzodkow: jod + nienasycone kwasy tluszczowe = szybki rozwój umyslowy. I wiele innych argumentow bedacych za tym ze czlowiek nie był specjalista padlinozerca a tym bardziej mysliwym oto bardzo ciekawe zrodlo:
http://stradowski.net/node/181

chciałeś raczej powiedzieć, że marnie udowodniono, czyli nic nie
udowodniono; to są domysły i zapewne swego rodzaju "wishful thinking"
nawet Eskimosi, którzy żyli nad akwenami morskimi samych ryb dużo nie jedli - ich głównym pożywieniem były tłuste ssaki morskie i lądowe
poczytaj sobie "Caveman Cuisine" - http://www.westonaprice.o...an_cuisine.html
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Nie Lut 10, 2008 21:05   

Cytat:
chciałeś raczej powiedzieć, że marnie udowodniono, czyli nic nie
udowodniono; to są domysły i zapewne swego rodzaju "wishful thinking"
nawet Eskimosi, którzy żyli nad akwenami morskimi samych ryb dużo nie jedli - ich głównym pożywieniem były tłuste ssaki morskie i lądowe
poczytaj sobie "Caveman Cuisine" -


udowodniono bardzo dobrze wszelkie takie informacje potwierdzone sa wieloletnimi wykopaliskami, analizami kości, szczatkow a zwlaszcza wiarygodnie udowodnione musza byc doniesienia tak renomowanych uniwersytetow jak np: Washington University.

Glownym zrodlem pozywienia Eskimosow wcale nie byly ssaki ladowe lecz ssaki morskie i ryby swiadczy o tym wysoce rozwinieta technologia lowiecka na morzy i brzegach a bardzo mierna w głebi ladu, istnieje tylko jedne plemie Eskimosow ktore systematycznie polowało na karibu - ssak ladowy.Potwierdzily to rozne ekspedycje naukowe a Weston Price ani nie byl jedynym naukowcem wsrod eskimosow ani nie byl wyjatkowy. Ssaki morskie maja bardzo podobny sklad tkanki tluszczowej jak ryby czyli glownie nienasycone kwasy tluszczowe
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Lut 10, 2008 23:14   

eskimosi jedli stosunkowo malo ryb. Mniej niz wiekszosc ludzi sobie to wyobraza.
Glownym pozywieniem byly foki i karibu.
nie jest tak jak napisales, ze karibu jadlo tylko jedno plemie.

Polowali tez na wieloryby do pewnego momentu, potem tego zaprzestali (lowili na zlecenie, sami nie spozywali).

Co do nienasyconych kw. tl. - to prawda ze foki maja ich sporo.

Ale ja to widze tak, ze eskimosi zyli wzglednie dlugo i w dobrym stanie zdrowia _pomimo_ tak duzego procentu nienasyconych kw. tl. i pomimo takich ekstremalnych warunkow w jakich zyli.

Ja sam majac dostep do poczciwych nasyconych kw. tl. wybieram je wlasnie. Nie wzoruje sie na eskimosach.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Pon Lut 11, 2008 14:38   

Cytat:
w zadnym wypadku, ilosc wytwarzanych kwasow tluszczowych jest znikoma poniewaz sa one produktem ubocznym fermentacji glukozy, mikroorganizmy przyswajaja okolo 6% calkowitej energii zawartej w pokarmie czyli tylko z tych 6% powstaja kw tłuszczowe a rozkładowi podlega ok 75% masy pokarmu wiec ok 61% to glukoza powstala podczas dzialania celulaz bakteryjnych i to jest glowne zrodlo energii roslinozercow.


Na naszych wykładach spotykałem weterynarzy, którzy również byli zaskoczeni tym faktem, że błonnik fermentuje do kwasu octowego, a częściowo propionowego, które są głównym źródłem energii przeżuwaczy, więc nie dziwi mnie Pańska reakcja. Nieodmiennie proponuję sięgnąć do źródła, podręcznika współczesnej biochemii.

Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Pon Lut 11, 2008 21:38   

Cytat:
eskimosi jedli stosunkowo malo ryb. Mniej niz wiekszosc ludzi sobie to wyobraza.
Glownym pozywieniem byly foki i karibu.
nie jest tak jak napisales, ze karibu jadlo tylko jedno plemie.


Jestes w duzym bledzie i nie wiem na podstawie jakich doniesien tak twierdzisz. Dowodem na to ze Eskimosi zywili jest chociazby to ze zamieszkiwali tereny glownie wokoł brzegow morza, zatok, jezior, rzek itp, kolejnym logicznym faktem jest to ze w tak mroznym klimacie zadne stworzenie nie zaryzykowaloby straty mnostwa energii na uganianie sie za zwinnym karibua a zwlaszcza inteligentne istoty czyli ludzie zamiast tego oszczednie Eskimosi wiercili przereble i lowili ryby lub czekali na wyskakujace foki. Co do karibu i jedzenia ryb:

"Źródłem pokarmu Eskimosów były nie tylko ssaki morskie. Jedna z grup polowała na karibu, stąd też wzięła się nazwa tego plemienia - EskimosiKaribu (Caribou Inuit). Myśliwi czatowali na renifery dwa razy do roku,na trasie wielkich migracji tych zwierząt, najczęściej w miejscach, gdzie rozmaite przeszkody, na przykład szerokie rzeki, zwalniały ich wędrówkę...Podczas krótkiego lata, które znaczna część plemion spędzała w głębi kontynentu, żywiono się rybami łososiowatymi. Przemyślne systemy kamiennych lub drewnianych tam budowanych na rzekach pułapek zapewniały obfity połów,który wzbogacano dostępnymi jagodami i innymi roślinami tundry."

Zakład Antropologii Historycznej Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Cytat:
Na naszych wykładach spotykałem weterynarzy, którzy również byli zaskoczeni tym faktem, że błonnik fermentuje do kwasu octowego, a częściowo propionowego, które są głównym źródłem energii przeżuwaczy, więc nie dziwi mnie Pańska reakcja. Nieodmiennie proponuję sięgnąć do źródła, podręcznika współczesnej biochemii.


jeszcze nie spotkalem podrecznika wspolczesnej biochemii w ktorym poruszano by zagadnienia strawnosci paszy u przezuwaczy a zwlaszcza ilosci powstajacych kwasow tluszczowych w zoladkach tych przezuwaczy ale jesli Pan znalazl takie informacje w jakims podreczniku wspolczesnej biochemi to chetnie z nim sie zapoznam.
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pon Lut 11, 2008 22:52   

Co do karibu to byc moze masz racje. Nie czuje sie jakims wielkim znawca zwyczajow eskimosow.

Co do ryb to mnie nie przekonales. Nadal sadze ze jedli ich stosunkowo niewiele.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Wto Lut 12, 2008 08:28   

Oczywiście kanadyjscy Eskimosi w głębi lądu polowali na karibu jesienią, gdy karibu odbywały swoje wielkie wędrówki.
Najbardziej chyba wyczerpująco opisuje sposób życia Eskimosów lądowych Farley Mowet w książce Ginące plemię.
Pół wieku temu spędził wśród nich kilka lat.
Świeży facet, po jakichś przyspieszonych kursach akademickich, zabrał ze sobą stertę soczków na Północ i dopiero tam zapoznał się ze sposobem żywienia Eskimosów. Był na tyle bystrym obserwatorem, że otrząsnął się z przesądów żywieniowych i szczegółowo opisał sposób żywienia Innuitów

Według zdania samych Eskimosów najwłaściwszą proporcją było: na kawałek tłuszczu trzy kawałki mięsa. Po przeliczeniu daje to proporcję B:T=1:1,5 w gramach.
Ze względu na trudne warunki nie zawsze udawało im się zdobyć tyle tłuszczu i wówczas pojawiał się głód. Oni doskonale wiedzieli, że latem w jeziorach jest mnóstwo ryb. Ale polowali na nie rzadko, bo wiedzieli, że są zbyt chude.
Eskimosi na wybrzeżu byli w o wiele lepszej sytuacji, polując na morskie ssaki.
Nasi Cętkiewiczowie również opisywali, że podstawą wyżywienia Eskimosów było tłuste mięso.
W dzisiejszych czasach nie potrzeba żadnych kosztownych wypraw naukowych. Wystarczy włączyć telewizor z programem Discovery lub podobnym.
W naszym imieniu jadą tam dziennikarze i zdumieni zadają pytanie:
Dlaczego ryzykujecie życiem polując w kajakach na małe wieloryby?
czy nie widzicie, ile tu ryb?
Niezmiennie pada odpowiedź:
Możesz mieć żołądek pełen ryb i umierać z głodu. Człowiekowi potrzebny jest tłuszcz.
A nonsens o żywieniu się Eskimosów rybami powielają kolejne pokolenia antropologów i medyków.
Ręce opadają. To jak można ich poważnie traktować?
Nikt sobie nie zadaje trudu, zeby sprawdzić, że wielonienasycone kwasy tłuszczowe w ich pożywieniu nie pochodzą z ryb, ale z tłuszczu ssaków morskich, te zaś uzyskują NNKT z pierwszego ogniwa pokarmowego, z morskiego planktonu.
Tran Eskimosów, to nie są obrzydliwe wytłoki przemysłowe z wątróbek dorsza, tylko jest to odpowiednik naszego smalcu, wytapiany z morskich ssaków.
Żywienie się rybami, to ostateczność wymierających z głodu Eskimosów, którym biali i Indianie wybili karibu, a potem wmusili jedzenie pszenicy i fasoli. Stąd takie upowszechnienie się gruźlicy i degeneracji wśród Indian i Eskimosów.
Nie przypadkiem Farley Mowet zatytułował swoją książkę pół wieku temu
"Ginące plemię"

Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Wto Lut 12, 2008 17:03   

Nie wiem czy zna Pan badania przeprowadzone przez Banga i Dyerberga na grenlandzkich Eskimosach. W tamtych czasach wiedziano ze wielonienasycone kw tł. moga zapobiegac chorobom serca ale dopiero te badania dowiodły ze pochodziły one glownie z miesa ryb i fok i udowodniono ze to wlasnie te mieso jest glownym zrodłem pozywienia Eskimosow. Co do polowan na karibu nie zgadzam sie, zasoby karibu były ograniczone ich wedrowki były tak odległe ze polowania na nie mogly sie odbywac wlasciwie tylko kilka dni w roku. Najlepszym dowodem jest slabo rozwinieta technologia polowan na zwierzeta ladowe u Eskimosow. Na dodatek antropologów nie oczerniałbym w taki sposob poniewaz dokonali oni wiecej wypraw w tereny Eskimosow niz jakikolwiek niezalezny podroznik ma wlosow na glowie i maja napewno wiele razy wieksza wiedze na ich temat, a oczernianie kazdej grupy naukowej nawet niezwiązanej z zywieniem chyba nie jest najlepszym sposobem na potwierdzenie swoich racji.
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Wto Lut 12, 2008 21:45   

Tak.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Śro Lut 13, 2008 14:36   

Ojej, znowu to oczernianie.
Antropolodzy, jak każda grupa naukowa odkryli wiele ciekawych rzeczy, np. prace Bronisława Malinowskiego czy Levi-Strausa są naprawdę interesujące i myślę, że warto w ogóle na te tematy dyskutować szczególnie w powiązaniu z etologią. Od dawna przygotowuję się do napisania takiego cyklu w Optymalniku
Wszakże jak każda nauka nieścisła naprodukowali też hipotezy z sufitu.
Polecam lekturę Zakazanej archeologii. W końcu tę krytyczną pracę
napisali ludzie z branży, nie ja.

JW
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Śro Lut 13, 2008 17:54   

Mozliwe ze naprodukowali w niektorych spornych kwestiach ciezkich do udowodnienia lub wyjasnienia ale nie rozumiem czemu mieliby zmyślać lub kłamac w badaniach nad spozyciem ryb przez Eskimosów, wydaje mi sie to nierealne i nie widze powodu zeby znalezli w tym jakiekolwiek korzysci.
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Lut 13, 2008 19:10   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

mysle, ze warto w ogole na te tematy dyskutowac szczegolnie w powiazaniu z etologia.


Literowka?
chodzilo moze o etiologie? (badanie przyczynowosci)

Etologia to nauka badajaca szeroko pojete zachowania zwierzat
http://www.nencki.gov.pl/ptetol/

Wiec troche mi nie pasuje do watku antropologicznego - chociaz niekoniecznie, bo elementy etologii sa na studiach psychologicznych. Konrad Lorenz i Miko Timbergen zasluzyli sie dla psychologii i badania zachowan zwierzat robili czesto w kontekscie ludzkim, lub konstruowali na bazie swych spostrzezen teorie dotyczace ludzi.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Śro Lut 20, 2008 08:28   

Co do zywienia przezuwaczy, siegnijmy do zrodel.
Niestety, rowniez w tej kwestii sa to w przewazajacej
mierze publikacje anglojezyczne.
Polskie uczelnie nie kwapia sie, zeby udostepniac chociaz podstawy
swojej wiedzy.


http://www.ap.siedlce.pl/~zfz/rpok.pdf
http://www.apra.pl/hoduj_...hzg_0511_30.htm
http://www.kpodr.pl/zwier...wieniu_swin.php
http://www.basf.pl/_items...Propandiol).pdf
http://www.delaval.com.pl...g_Dairy_Cow.htm
http://www.apra.pl/hoduj_.../hzg_0801_2.htm

googlowa wersja html pliku: biuletyn406.pdf
oryginal: http://www.lilw.pl/biuletyn/biuletyn406.pdf


http://library.wur.nl/wda/abstracts/ab668.html
Chapter 4 discusses the literature on gluconeogenesis from amino acids. In ruminants most of the carbohydrates in the feed are broken down into volatile fatty acids. Of these acids only propionic acid can serve as a precursor for glucose. If insufficient sugars can be absorbed from the ration to meet the glucose requirement, the body synthesizes glucose from other compounds such as propionic acid and amino acids. The need to use amino acids for the synthesis of glucose may mean an increase in protein requirement.

[U przezuwaczy wiekszosc weglowdanow z pozywienia jest przetwarzana do lotnych kwasow tluszczowych. Sposrod nich tylko kwas propionowy moze sluzyc jako prekursor glukozy. ]

Lotne kwasy tluszczowe LKT , to kwasy krotkolancuchowe takie jak
kwas mrowkowy, octowy, propionowy i maslowy.
W pierwszym "zoladku" krowy, zwaczu o pojemnosci 150 litrow, pozywienie przebywa do 60 godzin. W tym czasie weglowodany zarowno nieprzyswajalne jak i przyswajalne, mikroorganizmy przetwarzaja na kwasy tluszczowe i gazy.
Jest to proces tak wydajny, ze zjedzenie przez krowe bardziej wartosciowego pozywienia niz blonnik, a wiec spozycie mlodej koniczyny albo dodanie do paszy duzej ilosci weglowodanow przyswajalnych w postaci zboz, prowadzi szybko do ciezkich chorob w postaci silnego wzdecia i zakwaszenia kwasem mlekowym. Bez pomocy weterynaryjnej
takie zwykle przejedzenie sie zwierzecia moze prowadzic do zgonu.

Ze zwacza pozywienie przechodzi kolejno do czepca i ksiag. Zaden z tych "zoladkow" nie wydziela enzymow trawiennych, a tylko stwarzaja one przyjazne srodowisko dla mikroorganizmow. Nie sa to zoladki, ale komory ktore wyewoluowaly z przelyku.
Dopiero czwarta komora, trawieniec, to zoladek wlasciwy, ktory wydziela soki trawienne, jak u wszystkich zwierzat.
Rowniez w Biochemii Harpera mozemy przeczytac, ze kwas octowy jest glownym zrodlem energii przezuwaczy a ich tkanki sa przystosowane do bezposredniego spalania tego kwasu.

U wszystkich pozostalych zwierzat fermentacja zachodzi w jelicie slepym i grubym. Np. kon ma bardzo duze jelito slepe. Kon najpierw trawi skladniki przyswajalne, tak jak drapiezniki, a dopiero potem pozostaly blonnik ulega fermentacji w jelicie slepym. Jest to proces mniej wydajny niz u krowy, dlatego kon wymaga bardziej wartosciowego pozywienia.
U czlowieka i drapieznikow fermentacja blonnika zachodzi dopiero w jelicie grubym i moze dostarczyc, jak podaje Biochemia Harpera do 5% energii. W procesie fermentacji mikroorganizmy wytwarzaja, jak zawsze, lotne kwasy tluszczowe i gazy takie jak dwutlenek wegla i metan.
Istnieje hipoteza, ze pochodna kwasu maslowego, wytwarzana przez te mikroorganizmy ma dzialanie przeciwrakowe.
Szacuje sie, ze zwierzeta wytwarzaja 20% calej rocznej produkcji metanu i ze jest to znaczacy udzial w efekcie cieplarnianym.

Pozdrawiam
JW

// pozwolilem sobie skrocic ten dlugasny link z google
Zenon
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Śro Lut 20, 2008 09:31   

Właśnie, Panie Zenonie, etologia.

Jak najbardziej jest pokrewna do antropologii. To tylko zarozumiały człowiek w swoim zadufaniu wierzy, że jest panem wszelkiego stworzenia i bytem wyższym.
Tymczasem psychika człowieka jest bliższa zwierzętom, niż chcielibyśmy to przyznać.
Szczególnie ośrodki public relation znakomicie o tym wiedzą i wykorzystują tę wiedzę, żeby ogłupiać całe narody na zamówienie zleceniodawców.

Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Śro Lut 20, 2008 10:06   

Cytat:
Mozliwe ze naprodukowali w niektorych spornych kwestiach ciezkich do udowodnienia lub wyjasnienia ale nie rozumiem czemu mieliby zmyślać lub kłamac w badaniach nad spozyciem ryb przez Eskimosów, wydaje mi sie to nierealne i nie widze powodu zeby znalezli w tym jakiekolwiek korzysci.


Ja też nie widzę żadnych korzyści, natomiast widzę kłamstwo.
Sądzę, że antropolodzy brną w paradygmat o pochodzeniu człowieka od roślinożerców oraz ulegają dwudziestowiecznym pomysłom na zdrowe żywienie, dlatego wszędzi doszukują się ryb.
Uczeni obserwują społeczeństwa trzeciego świata i często widzą, że oni rzeczywiście żywią się rybami.
Podobnie widzą Eskimosów albo Indian polujących na ryby lub zastawiających zmyślne pułapki.
To jest złudzenie perspektywy.
Standardy naukowe wymagają bezstronnej obserwcji i analizy statystycznej. Posługując się powszechnie uznaną metodologią otrzymują fałszywe wnioski. Nikt nie pyta tych rybojadów, co chcieliby jeść, gdyby mieli możliwość wyboru.

Podstawą wyżywienia Indian z prerii były bizony. Mniej więcej w czasach naszego Powstania Styczniowego, biali psychopaci, wiedząc o tym doskonale, urządzali rzezie stad bizonów, żeby świadomie wytępić Indian.

Pozostali przy życiu Indianie dali się zamknąć w rezerwatach i uzależnić od dostaw zboża. Nędznie żywiony zbożem człowiek, chwyta się każdej możliwości zdobycia wartościowego białka. Jak nie ma nic innego, to również z ryb i małych zwierząt, ponieważ łatwo jest zbudować proste pułapki czy sidła.
Broń palna kosztuje i jest dla elity, a nie biedaków. Indianom pozostały ryby, króliki i wódka. Co antropolodzy tryumfalnie odkrywają, jako sposób żywienia naszych przodków.

Podobnie było z Innuitami. Na początku 20 wieku ogromne stada reniferów zapewniały im obfitość pożywienia.
Biały człowiek zlecał Indianom polowanie na renifery i dawał broń.
W ciągu kilkunastu lat wielkie stada zostały wytępione.
Pośrednio zostali wytępieni Eskimosi a niedobitki w rozpaczy chwytały się każdego pożywienia, również ryb.
Antropolodzy po raz kolejny uzyskali potwierdzenie, że ryby to podstawa.
I tak to się kręci do dzisiaj.

Prawa fizyki zabraniają kanibalizmu i mogę to udowodnić.
A kolejni antropolodzy obwieszczają światu, że podstawą skoku ewolucyjnego człowieka było ludożerstwo poprzez dostarczanie wartościowego białka i móżdżków.

Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Lut 20, 2008 10:42   

Cytat:
Prawa fizyki zabraniaja kanibalizmu i moge to udowodnic.

prosze zatem o dowod :)
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Śro Lut 20, 2008 13:28   

No nie, najpierw zrobię z tego publikację, aż taki miłosierny dla antropologów to nie jestem.
Pozdrawiam :)
JW
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Pon Lut 25, 2008 00:30   

Cytat:
Ja też nie widzę żadnych korzyści, natomiast widzę kłamstwo.


uwazam ze cale powysze tluamczenie jest calkowicie blednym wnioskiem z Pana wypowiedzi wynika ze antropolodzy sa ignorantami i na odwal spelniaja swoje obowiazki aby jak najszybciej wrocic z wyprawy naukowej i posiedziec w wygodnym fotelu i poogladać wiadomosci. Otoz nieprawda wielka czesc antropologow czy etnologow ktorych sam znam calkiem spora grupkę są zapalonymi podroznikami ktorzy ale zycie spedzaja na takich wyprawach bo w jednym miejscu zaczynaja wariowac ich praca jest pasja oni nie odwalają i nie brna w zaden paradygmat bo oni są w wiekszosci ludzmi o bardzo indywidualnych osobowosciach i zadne paradygmaty ich nie ograniczają, robia to co kochają wiec jest Pan w wielkim bledzie ze oni wszyscy robia te same bledy nie znaja sie na rzeczy jedynie zna sie na tym kilku wybrancow.

Cytat:
Nikt nie pyta tych rybojadów, co chcieliby jeść, gdyby mieli możliwość wyboru.


spozywa sie to co jest dostepne a nie to co sie by chcialo malpa z checia wolalaby czekolade, tak samo indianie zyjacy w gęstych dzunglach jedza glownie owoce korzonki ewentualnie drobna zwierzyne, bo nic innego tam nie ma.

Cytat:
Podstawą wyżywienia Indian z prerii były bizony.


nalezy takze dodac ze z drugiej strony byly kobiety uprawiajace doskonale slyl zycia zbieracki. Wiec nie samymi bizonami zyli Indianie poza tym zachowania zywieniowe kreowaly sie o wiele wczesniej w czasach homo erectusa chociazby.

Cytat:
Na początku 20 wieku ogromne stada reniferów zapewniały im obfitość pożywienia.


Wiec czmu to wiekszosc Eskimosow mieszkala u wybrzezy morza i jezior gdzie renifery rzadko zagladaly?

Cytat:
Antropolodzy po raz kolejny uzyskali potwierdzenie, że ryby to podstawa.


Jak w takim razie wytlumaczyc to ze wiekszosc szlakow migracyjnych przebiegala wzdluz brzegow jezior i morz a takze rzek w tych takze miejscach odnaleziono prawie wszystkie siedliska naszych przodkow czyzby byli oni tacy bezmyslni i w rozpaczy ze chwytali sie przez miliony lat tych nieszczesnych ryb i owocow morza? Jak widac antropolodzy majacy materialy chociazby z tych faktow potrafia calkiem trafnie wyciagac wnioski bo bardziej prawdopodobne jest to ze lowili na tych brzegach niz ze mieszkali nad brzegiem bo moze lubili sie kapac a jedli napewno zwierzeta ladowe wiec bardzo nielogiczne jest tlumaczenie ze nie jedli ryb mimo ze mieszkali nad brzegami.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Pon Lut 25, 2008 01:21   

Na mój gust, w żadnej dziedzinie zapaleńcy nie zajmują prestiżowych stanowisk. Nieliczne wyjątki tylko potwierdzają tę regułę. Tak się dzieje w każdej dziedzinie, nauce, technice, zarządzaniu, nie tylko w antropologii.
Ten mechanizm negatywnej selekcji wynika z prostej reguły. W każdej organizacji ktoś musi pracować z sensem, dlatego ważnych prac nie zleca się niedouczonym bęcwałom, tylko właśnie ludziom mądrym i zaangażowanym. Dzięki temu ci niedouczeni mają mnóstwo czasu i energii, żeby antyszambrować i walczyć o stołki.
Reasumując, paradygmaty tworzą najczęściej ci niedouczeni, ale za to wpływowi ludzie.
Siedzący w buszu zapaleniec nie ma sił, środków ani możliwości, żeby przebić się ze swoją hipotezą, chociażby dlatego, że nieobecni nie mają racji. Proszę przedstawić ten tekst swoim licznym znajomym antropologom i zapytać, co sądzą.

Cytat:
Cytat:
Na początku 20 wieku ogromne stada reniferów zapewniały im obfitość pożywienia.

Wiec czemu to wiekszosc Eskimosów mieszkala u wybrzezy morza i jezior gdzie renifery rzadko zagladaly?

Opisywałem szczególne plemię Innuitów z pustaci kanadyjskich. Ci nadmorscy mieli więcej pożywienia z morskich ssaków.

Merytorycznie: do rzek i jezior schodzą się wszystkie zwierzęta lądowe, bo mają tam swoje miejsca wodopoju. Więc może jednak nasi przodkowie po prostu podążali za tymi zwierzętami lądowymi? Przecież chyba nie byli głupsi od drapieżników, które również czatowały u wodopoju na roślinożerców?

Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Pon Lut 25, 2008 17:19   

Cytat:
Na mój gust, w żadnej dziedzinie zapaleńcy nie zajmują prestiżowych stanowisk. Nieliczne wyjątki tylko potwierdzają tę regułę. Tak się dzieje w każdej dziedzinie, nauce, technice, zarządzaniu, nie tylko w antropologii.


Widac ze nie zna Pan ani troche klimatow antropologii i nie zna Pan ani jednego antropologa, ci ludzie są tacy sami nie ma karierowiczow wszyscy są milosnikami swojej pracy i swiata w przeciwienstwie do techniki, zarzadzania itp.

Cytat:
Ten mechanizm negatywnej selekcji wynika z prostej reguły. W każdej organizacji ktoś musi pracować z sensem, dlatego ważnych prac nie zleca się niedouczonym bęcwałom, tylko właśnie ludziom mądrym i zaangażowanym. Dzięki temu ci niedouczeni mają mnóstwo czasu i energii, żeby antyszambrować i walczyć o stołki.


Nie wiem czy znajdzie sie 1% takich co walcza o stolki poza tym to wlasnie ci douczeni przprowadzaja badania i dlatego nie mozna sie tam do niczego przyczepic pomijajac to ze nie widze zwiazku miedzy istniejacymi zalecani zywieniowymi a probami dostosowywania sie do nich antropologow w swoich badaniach to teoria tak nieprawdopodobna ze az nierealna. co mają antropolodzy i ich badania do zalecen zywieniowych chyba nic

Cytat:
Proszę przedstawić ten tekst swoim licznym znajomym antropologom i zapytać, co sądzą.


Przedstawilem teks kilku i rozesmiali mi sie w twarz oto dlaczego:
Antropolodzy to ludzie pelni pasji bez wyjatkow a ci na stolkach sa najbardziej szanowanymi przez starych i mlodych majacy wielka wiedze i wiedzą co jest wazne bo sami w mlodosci byli wlasnie takimi niby nie znaczacymi naukowcami i wiedzą ze wlasnie to ogniwo jest najistotniejsze.
Nie widze zwiazku miedzy paradygmatami zywieniowymi a pracą antropologow to dwie rozne dziedziny co ma piernik do wiatraka? Po co mieliby zmieniac wyniki badan na korzysc obecnych zalecen zywieniowych?

Cytat:
Merytorycznie: do rzek i jezior schodzą się wszystkie zwierzęta lądowe, bo mają tam swoje miejsca wodopoju. Więc może jednak nasi przodkowie po prostu podążali za tymi zwierzętami lądowymi? Przecież chyba nie byli głupsi od drapieżników, które również czatowały u wodopoju na roślinożerców?


Merytorycznie to karibu praktycznie nie potrzebuja schodzenia do wodopojów bo pobieraja wystarczajace ilosci z pozywienia po drugie tereny karibu prawie przez caly rok sa pod wplywem ujemnej temperatury wiec nie wiem co mieliby pić chyba ze Eskimosi wykorzystywali "zmyslone" przez antropologow przeremble aby zwabiac karibu zeby mieli co wypic.
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Pon Lut 25, 2008 17:24   

Cytat:
do rzek i jezior schodzą się wszystkie zwierzęta lądowe, bo mają tam swoje miejsca wodopoju.


Nie tlumaczy to jednak czemu nasi przodkowie zamieszkiwali tak tłumnie brzegi morz i zatok przeciez do morza zadne zwierzeta nie schodzą do wodopoju.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Śro Lut 27, 2008 22:08   

Cytat:
Nie tlumaczy to jednak czemu nasi przodkowie zamieszkiwali tak tłumnie brzegi morz i zatok przeciez do morza zadne zwierzeta nie schodzą do wodopoju.

Czy to znaczy, że terenów śródlądowych tłumnie nie zamieszkiwali?
Matematycznie powierzchnie śródlądowe są wielokrotnie większe niż pasy nadmorskie.
Według jednej z ostatnich teorii pierwsi ludzie wywodzą się z Wyżyny Abisyńskiej, z terenów niezbyt obfitujących w wodę.

Twierdzę, że ryby były marginalną przekąską i urozmaiceniem tylko jadłospisu Eskimosów, a podstawą ich wyżywienia były ssaki.

Proszę mnie przekonać z ołówkiem i kalkulatorem w ręku, że głównym źródłem pożywienia Eskimosów mogły być ryby.

Proszę przyjąć, że występowała prosta zastępowalność pokoleń. Mężczyzna musiał upolować tyle, żeby wyżywić siebie , kobietę i dwoje dzieci przez cały rok.
Eskimosi byli drobni, ale żyjąc w trudnych warunkach i mroźnym klimacie zużywali: mężczyzna 3000 kcal na dobę
Dla kobiety przyjmijmy 2500 kcal, a dla każdego z dwójki dzieci po 2000kcal.

Dawni Eskimosi nie posługiwali się sieciami, tylko ościeniem lub harpunem, tutaj chyba się zgadzamy?

W ciągu krótkiego okresu lata mężczyzna powinien upolować dostateczną ilość ryb, żeby wystarczyło na cały rok. Ostatecznie nastoletni syn może mu w tym pomagać, ale nikt więcej, ponieważ każdy mężczyzna ma do wyżywienia swoją czwórkę osób w rodzinie. Mogą kooperować, ale potem i tak żywność się dzieli w proporcji: jeden mężczyzna musi wyżywić średnio cztery osoby.

Przeciętnie ryby zawierają 15g białka i 5g tłuszczu w 100g .
Białko daje 4kcal na gram, tłuszcze 9kcal na gram.

Ma Pan wszystkie dane, żeby policzyć średnie spożycie mięsa na dzień, dzienną ilość białek i tłuszczów oraz niezbędny zapas na przeżycie zimy.

Pozostaje jedna niewiadoma: jak długi jest okres odwilży, podczas którego można polować.
Można też polować w przerębli, ale podczas nocy polarnej i zamieci jest to dosyć trudne. Przeciętna grubość lodu przed współczesnym ociepleniem to trzy metry.
Zatem przewidująca głowa rodziny z doświadczenia wiedząc, że pogoda bywa różna i nie można liczyć na jej łaskawość musi jednak latem i wczesną jesienią zgromadzić zapasy żywności na przetrwanie nocy polarnej.

Proszę mnie przekonać, że jest to możliwe metodą połowu ryb harpunem i że można się żywić tymi rybami przez cały rok.

Z wyjątkiem okresu trwania odwilży, ma Pan wszystkie dane.

Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Pią Lut 29, 2008 21:37   

Cytat:
Czy to znaczy, że terenów śródlądowych tłumnie nie zamieszkiwali?


Zastanawiajace jest to ze mimo iz tereny srodlądowe matematycznie sa wieksze niz pasy nadmorskie sumujac wszystkie znaleziska archeologiczne to znalezisk srodladowych jest tyle samo co nadmorskich przy czym srodladowe prawie zawsze w poblizu rzek, zastanawiajace skoro bylo tyle miejsc srodladowych to czemu przodkow czlowieka ciagnęlo nad morza.

Cytat:
Według jednej z ostatnich teorii pierwsi ludzie wywodzą się z Wyżyny Abisyńskiej, z terenów niezbyt obfitujących w wodę.


Wyzyna Abisynska jest terenem w Etipii o najwyzszej ilosci rocznych opadow wiec w zadnym wypadku nie jest ona sucha ponadto na kilkanascie dotychczasowych znalezisk w tej okolicy tylko 2 lezą na terenach bardziej oddalonych od terenow wodnych.

Cytat:
Twierdzę, że ryby były marginalną przekąską i urozmaiceniem tylko jadłospisu Eskimosów, a podstawą ich wyżywienia były ssaki.


Prawdopodobnie nie byly głownym zrodlem pozywienia ale zajmowaly duzą czesc ich jadlospisu oprocz ssakow morskich

Cytat:
Przeciętnie ryby zawierają 15g białka i 5g tłuszczu w 100g


Eskimosi nie jedli przecietnych ryb tylko ryby zimnowodne nie sadze zeby ryby z zawartoscia 5% tłuszczu dlugo przezyly w zimnej wodzie, ryby zimnowodne zawierają nawet do 44% tłuszczu i ryby maja nawet do 30% białka zwlaszcza morskie.
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pią Lut 29, 2008 23:01   

To ze ryby morskie maja wiecej tluszczu niz 5% to sie zgodze.

Ale watpie by to bylo az 44%
Stawiam, ze przecietne ryby morskie nie maja wiecej niz 20% T

Co do bialka to raczej wiecej niz 20g tluszczu ryby nie maja.

Prosze mi pokazac jakikolwiek produkt ktory ma 30% B i 44% T.
Takie proporcje moze miec co najwyzej mooocno wysuszona kielbasa.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Sob Mar 01, 2008 01:52   

Co ma temperatura wody do przeżycia ryb? To są stworzenia zwane dawniej zmiennocieplne, nie muszą utrzymywać stałej wysokiej temperatury ciała jak foki czy morsy. Do tego tłuszcz nie jest im potrzebny, tak, jak potrzebny jest fokom i niedźwiedziom polarnym.
Odpowiednie wykładnicze wzory na podstawową przemianę materii doskonale to ilustrują.

Siegnijmy do konkretów, do wartości odżywczych w 100g czystego mięsa
zgodnie z tabelami
________B ____T w zaokrągleniu do góry
Dorsz __ 17 ___0,3
Flądra __17 ___ 2
Halibut__ 20 ___ 2
śledź __ 16____11
tuńczyk _24____5
makrela_19____12

Przeciętny procent odpadków w rybach to 40-50%
czyli z grubsza w/w wartości należy podzielić prawie przez dwa.
Co nas obchodzi procent odpadków? To, ze trzeba złowić i przerobić dwa razy więcej ryb, niż później zjemy z pożytkiem dla przetrwania swojego gatunku.

Dorsz, to jest ryba poławiana w pólnocnych morzach w celu pozyskiwania białka i wyciskania w Islandii paskudnej cieczy z wątróbek, zwanej tranem. Ten ohydny płyn jest dwa razy droższy niż wódka.
Do 44% tłuszczu dużo dorszowi brakuje. Jeżeli pominiemy tłuste węgorze, które zresztą pływają daleko w Morzu Sargassowym to tzw. tłuste ryby morskie w porównaniu z wieprzowiną i mięsem foczym są raczej chude.

Nadal nie zostałem przekonany, że ryby stanowiły podstawę wyżywienia Eskimosów.
Nikt nie zaprzecza, że czasem Eskimosi urozmaicali sobie jadłospis rybami, ptactwem i jajkami, ale nie to było podstawą ich żywienia.
Brakuje mi prostych obliczeń energetycznych, natomiast zauważam elementy polemiczne, które znakomicie opisał Schopenhauer w swoim dziełku Rozważania o erystyce.

Pozdrawiam i polecam lekturę tego filozofa.
Witold Jarmołowicz
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Sob Mar 01, 2008 10:43   

Cytat:
Ale watpie by to bylo az 44%
Stawiam, ze przecietne ryby morskie nie maja wiecej niz 20% T


wegorz - 44,5% T
makrela - 24% T
łosoś nawet do 25% T

Cytat:
Co do bialka to raczej wiecej niz 20g tluszczu ryby nie maja


tuńczyk - 30g białka

Cytat:
To są stworzenia zwane dawniej zmiennocieplne, nie muszą utrzymywać stałej wysokiej temperatury ciała


stałej temp nie musza utrzymac ale muszą utrzymac ją do pewnego poziomu wyższego od temperatury wody.

Cytat:
Przeciętny procent odpadków w rybach to 40-50%


to jest procent odpadkow dla ludzi w krajach rozwinietych Eskimosi nie mogli pozwolic sobie na takie straty.

Cytat:
tłuste ryby morskie w porównaniu z wieprzowiną i mięsem foczym są raczej chude.


wieprzowina ma przecietnie okolo 30% T wiec wcale nie jest taka tlusta a foki co prawda sa bardziej tluste ale ich sklad tluszczowy nie odbiega bardzo od rybiego - duzo w nich omega 3. Wcale nie twierdze ze jedeli glownie ryby tylko ze zajmowaly one duza czesc ich jadlospisu a napewno nie karibu bylo ich glownym pozywieniem na ten fakt brak jest dowodów.
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Mar 01, 2008 14:50   

Tunczyk to chuda ryba.
Tluste ryby maja mniej bialka niz chude.

Nie ma ryb ktore maja tyle kalorii na 100g ile tym podales
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Sob Mar 01, 2008 16:28   

Cytat:
Tunczyk to chuda ryba.
Tluste ryby maja mniej bialka niz chude.


Chuda. Nie znam takiej zależnosci czemu maja miec mniej bialka?

Cytat:
Nie ma ryb ktore maja tyle kalorii na 100g ile tym podales


sprawdz widocznie są nie ja robie analizy opieram sie na literaturze.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Sob Mar 01, 2008 20:37   

Naprawdę zachęcam do lektury tabeli wartości odżywczych, nie z Klaudi czy Twojego Stylu, ale kompetentnych, z polskich, albo amerykańskich instytutów.
To, co zacytowałem, to tabele Instytutu Żywności iŻywienia.
Powtórzmy
makrela B=19 __ T=12. Jest to jedna z najtłustszych ryb.
łosoś __B=20 __ T=14
halibut _B=20 __ T=2
sardynka__B=20__T=10
flądra_ B=17_ T=2
tuńczyk__B=24 __ T=5

jedynie węgorz _B=15__T=25

Cytat:
Chuda. Nie znam takiej zależnosci czemu maja miec mniej bialka?

Z faktu, że Pan jej nie zna, nie wynika, że nie istnieje.
Pobieżne przejrzenie tabel wartości odżywczych potwierdza zależność podaną przez Pana Zenona, więcej białka, to mniej tłuszczu i odwrotnie.
Czemu występuje taka zależność, nie wiemy, ale występuje i nie ma powodu, żeby temu zaprzeczać.

Nasza dyskusja, jak w soczewce pokazuje niechęć antropologów i zapaleńców antropologii do dietetyki. A szkoda, odrobina dietetyki i nauk ścisłych pomogłaby w obserwacjach i wyciąganiu właściwych wniosków, gdyby obserwatorzy zdawali sobie sprawę z tego, jakie konsekwencje metaboliczne ma sposób żywienia, który obserwują.

Dlatego, Panie Robi, proponuję podejść do żywienia mniej na zasadzie opisywania rytuałów biesiadnych, a bardziej na analizowaniu podstaw naukowych, biochemii, fizjologii, składu pokarmów i praw fizyki.

Na początek proponuję prawo Hessa i tabele wartości odżywczych, które można kupić w Instytucie Żywności i Żywienia lub te same w miesięczniku Optymalnik.
Może wtenczas matematycznie uda się mnie przekonać, że głównym źródłem pożywienia Eskimosów mogą być ryby.
Przypuszczalnie sami Eskimosi o tym nie wiedzą, bo w popularnym programie Discovery tłumaczyli dziennikarzowi:
Cytat:
Możesz umrzeć mając żołądek pełen ryb, człowiekowi potrzebny jest tłuszcz. Dlatego polujemy na małe wieloryby.


Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Mar 01, 2008 21:03   

należy do tego dodać, że preferowane były tłuszcze o sporej ilości kwasów nasyconych, bo po prostu z autopsji wywnioskowali, że dają im one najwięcej "poweru"; im więcej wielonienasyconych tym poweru jest mniej
jak ktoś ma wątpliwości to niech zrobi eksperyment - przez tydzień niech odżywia się głównie tłuszczami wielonienasyconymi (jako źródło energii oczywiście), a przez następny głównie nasyconymi i w drugiej kolejności jednonienasyconymi [ceteris paribus, ma się rozumieć]
niech poćwiczy zarówno aerobowo (biegi, jazda na rowerze, pływanie) jak i anaerobowo (ćwiczenia siłowe, sprinty)
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Sob Mar 01, 2008 21:09   

Cytat:
Na początek proponuję prawo Hessa i tabele wartości odżywczych, które można kupić w Instytucie Żywności i Żywienia


Ja natomiast radzilbym rozszerzyc asortyment produktow poza tabele z IZZ ktore są przestarzale i nie uwzgledniaja wielu produktow bedących na rynku i to ze nie ma czegos w tabelach nie oznacza ze nie ma tego wcale.
Polecam "Białko w zywnosci i zywieniu", oraz "Surowce spozywcze".

losos moze miec do 25% T w zaleznosci od odmiany i miejsca polowu tak samo inne ryby, makrela do 24% T.

Cytat:
Pobieżne przejrzenie tabel wartości odżywczych potwierdza zależność podaną przez Pana Zenona, więcej białka, to mniej tłuszczu i odwrotnie.
Czemu występuje taka zależność, nie wiemy, ale występuje i nie ma powodu, żeby temu zaprzeczać.


dokladnie wczytuje sie w tabele i jakos nie widze takiej zaleznosci:

szczupak 18,4g bialka, 0.8g T
śledź 16,3g bialka, 10,7g T
pstrąg 19,2g B, 2,1g T
łosoś 19,9g B, 13,6g T

Cytat:
Możesz umrzeć mając żołądek pełen ryb, człowiekowi potrzebny jest tłuszcz. Dlatego polujemy na małe wieloryby.


Radzę zwrocic uwage na czas terazniejszy łodzie Eskimosi nauczyli sie budowac dopiero w 18-19 wieku wiec napewno nie polowali na wieloryby chyba ze wpław.

Radziłbym takze na zwrocenie uwagi na badania naukowe i fakty a nie samemu tworzyc domysły spekulacje oparte na logicznym mysleniu
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Nie Mar 02, 2008 13:35   

Prawa matematyki są nadrzędne nad prawami fizyki.
Prawa fizyki są nadrzędne nad prawami biologii.
Nie może istnieć coś, co jest sprzeczne z prawami fizyki.
Tego żadna sofistyka nauk nieścisłych zmienić nie może.
Natomiast gdyby nauki te posługiwały się metodologią
i prawami nauk ścisłych, mogłyby dokonać znaczącego skoku poznawczego.


Jeżeli chodzi o tłuste ryby morskie, o takich bowiem dyskutujemy.
Dane z 2007 roku IŻŻ
__________________B_______T
Tuńczyk świeży____23,7_____4,6
Sardynka świeża___20,6_____9,6
Śledź świeży______16,3_____10,7
Makrela świeża____18,7______11,9
Łosoś świeży______19,9_____13,6
Węgorz świeży_____15,0_____24,5

Można zastosować metody statystyczne i policzyć regresję liniową metodą najmniejszych kwadratów.
Można dyskutować, czy zależność jest liniowa. Jeżeli nie, to musimy zastosować inne metody obliczania korelacji niż regresja liniowa.

Wszakże gołym okiem widać, że występuje wzmiankowana przez Pana Zenona zależność, więcej tłuszczu - mniej białka.

Podobna zależność występuje w przypadku innych mięs

np. schab>karkówka>żeberka>boczek>podgardle-najwięcej tłuszczu, najmniej białka.
wołowa polędwica>szponder
indyk piersi >udziec>skrzydło
Obojetne, czy weźmiemy stare, czy nowe tablice taka zależność występuje. Co na chłopski rozum powinno być oczywiste, bez konieczności posługiwania się równaniami różniczkowymi. Jeżeli czegoś w czymś jest więcej, to pozostałych składników procentowo musi być mniej.


Nie dyskutujemy o współczesnych Eskimosach, tylko o tych, którym się udało przeżyć w w arktycznych warunkach ostatnie 10 tys. lat.
Współcześni są zmanierowani, niektórzy żywią się już chipsami, coca-colą i spożywają 600g weglowodanów, głównie prostych, na dobę.
Dyskutujemy o Eskimosach i wszystkich ludach północy, którzy musieli przeżyć bez białego człowieka.
Cytat telewizyjny tego dotyczył.
Sądziłem, że zapaleńcom antropologii nie trzeba wykładać kawy na ławę.
Teraz uściślę każde słowo.
Jakieś trzy lata temu dziennikarka Discovery zdumiona pytała młodą współczesną kobietę, dlaczego wasi przodkowie ryzykowali życie, polując w kajakach z harpunami na małe wieloryby? Czy nie widzieli że tutaj wody obfitują w ryby? Kobieta, która jeszcze pamiętała dawne czasy i technologie, przypuszczalnie z opowieści, odpowiedziała:
Możesz mieć żołądek pełen ryb i umierać z głodu. Człowiekowi potrzebny jest tłuszcz.
Eskimosi i np. Ulanie polowali w kajakach z harpunami ryzykując życie.
Sieci nie mieli. Polowali również na foki, morsy.

Nadal mnie Pan nie przekonał z ołówkiem w ręku, że można się żywić głównie rybami.
Rzeczywiście, Eskimosi pozostawiają mniej odpadków, przyjmijmy więc, że odpadki stanowią 20% Ponieważ ciągle w dyskusji pojawiają się chwyty polemiczne opisane przez Artura Schopenhauera ,
więc uściślę: nawet gdyby Eskimos zjadł całą surową rybę, to i tak odpadki typu ości, chrząstki, łuski płetwy nie mogą być strawione, stanowią odpad, niezależnie, czy je zjemy, czy nie.

pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Śro Mar 05, 2008 13:49   

Cytat:
Jeżeli chodzi o tłuste ryby morskie, o takich bowiem dyskutujemy.
Dane z 2007 roku IŻŻ


po co sie bawić w kwadraty i regresje liniowe i tak to nie ma sensu poniewaz zamiescil Pan tylko te gatunki ryb ktore pasują do Pana teorii a co z resztą ryb ktore są w tabelach a nie wykazyją takiej zależnosci????? Gdyby wypisac je wszystkie ta teoria runęła by w gruzach.

Podkreslam takze iz Eskimosi spozywając pewne ilosci waleni i fok oraz morsów dostarczali organizmowi bardzo duze ilosci kwasow omega 3 i to jest podstawa zdrowia Eskimosow poniewaz ani walenie ani foki nie maja takiego skladu tluszczu jak swinia czy krowa. Sklad tkanki tluszczowej jest bardzo podobny do ryb a trudno zeby środowisko naukowe zalecało jedzenie wielorybów i fok ktore są pod ochroną.
 
 
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8090
Wysłany: Czw Mar 06, 2008 12:33   

Nie musi Pan podkreślać składu tłuszczu wielorybów i fok, bowiem na tym forum pisaliśmy już o tym kilkakrotnie, że są w przeważającej mierze wielonienasycone.

Tak sądziłem, że napisze Pan to, co Pan napisał, więc spróbuję wyjaśnić.

W badaniach fizjologicznych, biologicznych oraz medycznych podstawowym standardem jest stosowanie powszechnie akceptowanych metod statystycznych zwanych w skrócie ANOVA. Głównym ich składnikiem jest właśnie obliczanie regresji liniowej.
W bardzo dużym uproszczeniu regresja liniowa polega na wyznaczeniu wśród setek statystycznie porozrzucanych punktów linii prostej y=ax+b, o takich parametrach a i b, że suma błędów odchylenia od tej prostej wszystkich badanych punktów pomiaru jest najmniejsza, ze wszystkich możliwych.

Niestety, statystyka tylko wtenczas odkrywa istotne zależności, jeżeli przeprowadzimy odpowiednie warunkowanie.
Korelowanie wszystkiego ze wszystkim jest możliwe dzięki komputerom, tylko, że otrzymane wówczas wyniki będą w granicach błędu statystycznego, czyli bez większej wartości.
Z tych powodów wrzucanie do jednego worka również ryb o zawartości tłuszczu 0,1-2% ma niewielką wartość poznawczą, ponieważ tak mała różnica w ilości tłuszczu nie powinna wpływać znacząco na poziom białka.
Dlatego tego nie zrobiłem, a nie po to, żeby na siłę udowodnić swoją tezę.

Policzyłem na własny użytek regresję liniową dla wszystkich ryb, chudych i tłustych i wynik jest ten sam, więcej tłuszczu, to mniej białka.
Tylko, że taka regresja, to jest pójście na komputerową łatwiznę, dlatego
ograniczyłem asortyment ryb.

Pozdrawiam
JW
 
 
jurek 1946

Dołączył: 31 Sie 2007
Posty: 1062
Skąd: LUBUSKIE
Wysłany: Czw Mar 06, 2008 19:01   

Witold Jarmolowicz napisał/a:


Niestety, statystyka tylko wtenczas odkrywa istotne zależności, jeżeli przeprowadzimy odpowiednie warunkowanie.
Korelowanie wszystkiego ze wszystkim jest możliwe dzięki komputerom, tylko, że otrzymane wówczas wyniki będą w granicach błędu statystycznego, czyli bez większej wartości.
Z tych powodów wrzucanie do jednego worka również ryb o zawartości tłuszczu 0,1-2% ma niewielką wartość poznawczą, ponieważ tak mała różnica w ilości tłuszczu nie powinna wpływać znacząco na poziom białka.
Dlatego tego nie zrobiłem, a nie po to, żeby na siłę udowodnić swoją tezę.

Policzyłem na własny użytek regresję liniową dla wszystkich ryb, chudych i tłustych i wynik jest ten sam, więcej tłuszczu, to mniej białka.
Tylko, że taka regresja, to jest pójście na komputerową łatwiznę, dlatego
ograniczyłem asortyment ryb.

Pozdrawiam
JW



Panie Witoldzie a ja myślę że ta ścisła matematyka w stosunku do ryb nie będzie potrzebna jeżeli do ich przygotowania zastosuje się dobry tłuszcz i w odpowiedniej proporcj,właśnie do każdej ryby inny.
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 36
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pią Mar 07, 2008 21:07   

jurek 1946 napisał/a:

Panie Witoldzie a ja mysle ze ta scisla matematyka w stosunku do ryb nie bedzie potrzebna jezeli do ich przygotowania zastosuje sie dobry tluszcz i w odpowiedniej proporcj,wlasnie do kazdej ryby inny.


Ale mowa tu o zwyczajach eskimosow i o ich upodobaniach zywieniowych.
Oni jedli duzo na surowo, po drugie skad mieli brac ten "dobry tluszcz w odpowiedniej proporcji"? Przeciez nie mogli pojsc do sklepu i kupic sobie kostki masla.

Dyskusja jest m.in. wlasnie o tym jakie tluszcze jedli inuici.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 12:53   

Eskimosi jedli takze duzo tluszczy nasyconych tego nie da sie ukryc ale łącznie z kilkunastorkrotnie wieksza iloscia omega 3 niz przecietny czlowiek pomijajac to ze ryby maja wartosciowsze białko od tego w miesie ssakow, nie da sie udowodnic zadnymi metodami ze Eskimosi majac grono ryb wokol ktore sa latwym łupem jedli same wieloryby i foki lub karibu ktorych upolowanie wymaga wielkiego wysilku, wieloryby i foki maja zblizony sklad kwasow tluszczowych do ryb i proporcje wielonienasyconych do nasyconych jest zupelnie inny niz niskoweglowodanowcow upierajacych sie ze jedli oni same tluszcze nasycone, chyba wytapiajac nienasycone i zjadajac nasycone to byloby jedyne wytlumaczenie.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 13:11   

Robi napisał/a:
(...) niskoweglowodanowcow upierajacych sie ze jedli oni same tluszcze nasycone, chyba wytapiajac nienasycone i zjadajac nasycone to byloby jedyne wytlumaczenie.

fałsz - nikt tu nie twierdzi, że jedli same tłuszcze nasycone
żeby jeść prawie same tłuszcze nasycone trzeba by spożywać tylko olej kokosowy; a on był możliwy do spożywania tylko w ciepłych krajach
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1953
Skąd: everywhere
Wysłany: Sob Maj 10, 2008 11:27   

Pan Witold napisal:

Cytat:
Prawa matematyki są nadrzędne nad prawami fizyki.
Prawa fizyki są nadrzędne nad prawami biologii.
Nie może istnieć coś, co jest sprzeczne z prawami fizyki.
Tego żadna sofistyka nauk nieścisłych zmienić nie może.
Natomiast gdyby nauki te posługiwały się metodologią
i prawami nauk ścisłych, mogłyby dokonać znaczącego skoku poznawczego.


Jeżeli chodzi o tłuste ryby morskie, o takich bowiem dyskutujemy.
Dane z 2007 roku IŻŻ
__________________B_______T
Tuńczyk świeży____23,7_____4,6
Sardynka świeża___20,6_____9,6
Śledź świeży______16,3_____10,7
Makrela świeża____18,7______11,9
Łosoś świeży______19,9_____13,6
Węgorz świeży_____15,0_____24,5

Można zastosować metody statystyczne i policzyć regresję liniową metodą najmniejszych kwadratów.
Można dyskutować, czy zależność jest liniowa. Jeżeli nie, to musimy zastosować inne metody obliczania korelacji niż regresja liniowa.

Wszakże gołym okiem widać, że występuje wzmiankowana przez Pana Zenona zależność, więcej tłuszczu - mniej białka.

Podobna zależność występuje w przypadku innych mięs

np. schab>karkówka>żeberka>boczek>podgardle-najwięcej tłuszczu, najmniej białka.
wołowa polędwica>szponder
indyk piersi >udziec>skrzydło
Obojetne, czy weźmiemy stare, czy nowe tablice taka zależność występuje. Co na chłopski rozum powinno być oczywiste, bez konieczności posługiwania się równaniami różniczkowymi. Jeżeli czegoś w czymś jest więcej, to pozostałych składników procentowo musi być mniej.


Robi napisal:

Cytat:
Chuda. Nie znam takiej zależnosci czemu maja miec mniej bialka?


Moze sie myle ale sprawa jest chyba prosta...Np:biorac pod uwage 100g lososia surowego(bez osci i skory),wiadomo ze woda stanowi wieksza czesc wagi tego kawalka,moze ona byc baza dla tkanki miesniowej lub tluszczowej,wiec jezeli jest mniej tkanki miesniowej to musi byc wiecej tluszczowej i na odwrot,teoretycznie moze byc tez po rowno,napewno mozna to wyliczyc,dlatego ta zaleznosc jest jak najbardziej normalna ,prawdziwa i zgodna zasadami matematyki.
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1953
Skąd: everywhere
Wysłany: Nie Maj 11, 2008 03:12   

dodam jeszcze ze liczy sie tez w tym wypadku "jakosc" tkanki miesniowej czyli to ile faktycznie te miesnie maja bialka a ile wody,bo moze byc tak jak u "sterydowcow" ze miesnie zawieraja strasznie duzo wody ktroa wplywa na wage tych miesni ale tak naprawde jest to oszukana waga miesni,oni nazywaja to "gestoscia",generalnie ujmujac ilosc bialka zalezy od ilosci tluszczu i odwrotnie..:)
 
 
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Nie Maj 11, 2008 16:23   

Robi napisał/a:
...chyba wytapiajac nienasycone i zjadajac nasycone to byloby jedyne wytlumaczenie...


ha, ha, ha normalnie "ze smiechu dostalem czkawki" :hah: :hah:

Robi ale musisz przyznac, ze statystyczny "obywatel"
to jednak "wielka ciemnia" jesli chodzi o informacje. :roll:

Ja czasami sie zastanawiam do jakich
szkol ci ludzie chodzili 8) :hah:
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1953
Skąd: everywhere
Wysłany: Śro Lip 30, 2008 18:31   

Cytat:
nie da sie udowodnic zadnymi metodami ze Eskimosi majac grono ryb wokol ktore sa latwym łupem jedli same wieloryby i foki lub karibu ktorych upolowanie wymaga wielkiego wysilku,

nie trzeba udowadniac,zeby nie umrzec z glodu trzeba upolowac cos co pokryje energie zuzyta na polowanie i jeszcze zostanie z nawiazka,ryba a karibu to duza roznica energetyczna,przy sprawnej grupie mysliwych upolowanie kilkiu karibu to nie az tak wielki wysilek,z tego samego wzgledu nasi przodkowie polowali na mamuty a nie jakias mniejsza zwierzyne z ktora z reguly trzeba sie sporo nabiegac i stracic sporo cennej energii,dlatego tez indianie polowali na bizony itd...
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Maj 19, 2009 20:33   

The implications of cooking foods and methods used - Barry Groves pisze o obróbce termicznej
chyba powoli zdaje sobie sprawę, że produkty zwierzęce tracą i to sromotnie na tym procederze
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Wto Maj 19, 2009 21:39   

WITAM :hug:

Racje pokarmowe tworzone na podstawie norm nie biorą pod uwagę strat witamin podczas przygotowywania potraw. Witaminy ulegają zniszczeniu pod wpływem światła (b. wrażliwa jest wit. B2)., tlenu i wysokiej temperatury (bardzo wrażliwa jest wit. B1 i B6, np. podczas pieczenia chleba ginie do 23% B1, pieczenie mięsa powoduje straty 50% witaminy B6).

Dla przykładu:
Gotowane w wodzie brokuły i kalafior przez 5 minut tracą 57% witaminy B1, 50% witaminy B2.

Jeszcze gorzej jest z kwasem foliowym czyli B-9 - tutaj jest tabela i straty oraz zawartość kw.fol.w poszczególnych prod. żywnościowych:
http://www.folik.pl/serwi...=1561&pok=32406

dużo więcej można poczytać tutaj :
SUROWE, ŚWIEŻE PRODUKTY A ŻYWNOŚĆ TERMICZNIE ZNISZCZONA
http://www.surawka.republika.pl/W7.htm


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 23, 2009 21:19   

Steaming hot tea linked to cancer
original study

cytat: "A regular habit of eating and drinking very hot foods and drinks could increase your risk of developing cancer of the oesophagus"

mój organizm zawsze się wzbraniał przed spożywaniem tych gorących nienaturalnych produktów i miał rację :-o
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
figa


Pomógł: 8 razy
Wiek: 64
Dołączył: 07 Lut 2005
Posty: 1142
Skąd: dolnośląskie
Wysłany: Nie Maj 24, 2009 00:15   

tu można dostać kręćka
raz piszą ,ze surowe warzywa zdrowe ,drugi raz ,ze fermentują
i organizm ma trudności z przeróbką . :-/
_________________
pozdrawiam
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Maj 24, 2009 00:38   

Dlatego "figa" filtruj wszystko przez siebie, bo paść można od natłoku informacyjnego.

Mam nieodparte wrażenie, że już Cię gdzieś ... czytałem :->

Tomek
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 40
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 743
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 17:27   

Hannibal napisał/a:
to jest właśnie kolejny mit, że surowe mięso ciężko się trawi - on właśnie super lekko się trawi, znacznie lżej niż obrobione termicznie - nawet po sporym posiłku na surowo czuć na żołądku błogą lekkość :)

i to jest właśnie to, co zauważyłem na sobie. Po zjedzeniu pół kilo gotowanych steków żołądek męczył się cały dzień. Po zjedzeniu pół kilo tatara nawet nie poczułem że coś mam w żołądku. Odczułem zjedzenie surowego mięsa tak, jakby przeleciało przez mój układ jak woda przez sito. Muszę to powtórzyć niebawem, jak będzie kasa, bo tatar drogi oj drogi. Dziś parówki mnie zamuliły, zasuszyły i miałem zawroty głowy. Będzie pora na real healthy food
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Czw Mar 27, 2014 17:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
daniel_K 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 35
Dołączył: 01 Sie 2014
Posty: 311
Skąd: Rybnik
Wysłany: Pon Sie 04, 2014 19:50   

figa napisał/a:
tu można dostać kręćka
raz piszą ,ze surowe warzywa zdrowe ,drugi raz ,ze fermentują
i organizm ma trudności z przeróbką . :-/

Ja tez juz wlasnie do lepy dostaje.
Czyli co wkoncu mam jesc zeby niedozywiac patogenntych mikroorganizmow w jelitach, a jednoczesnie zeby jedzenie mialo enzymy i witaminy ktorych nie strace przy gotowaniu?
Faktycznie widze roznice jak odstawilem owoce, mniej gazow przelewania i tak dalej, ale to co warzyw mam nie jesc surowych ? Juz dzisiaj mi sie tak w glowie pomieszalo ze szok przez te forum ;/
Pan Witold napisal ze patogenne bakterie czy tez mikroorganizmy sie zywia blonnikiem i produkuja toksyny. To blonnik zly czy dobry? a moze nie trzeba go wcale tak duzo jak sie mowi ? o ile go w ogole nam trzeba ? To mit ze blonnik zasila te " dobre " bakterie ?
Ostatnio zmieniony przez daniel_K Pon Sie 04, 2014 19:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6877
Wysłany: Pon Sie 04, 2014 20:25   

Cytat:
Stosunkowo dobrze udokumentowano związek powstawania raka okrężnicy z obecnością szczepów Streptococcu bovis, gatunku często kojarzonego z bakteriemią i zapaleniem wsierdzia. Już w latach 80 i 90 ub.w.
badania wykazały, że 25-80% pacjentów z bakteriemią S. bovis miała nowotwory okrężnicy [63]. Klein i wsp. jako jedni z pierwszych stwierdzili podwyższoną liczbę komórek S. bovis w kale pacjentów ze zdiagnozowanym rakiem okrężnicy [32]. Późniejsze badania in vitro i in vivo na szczurach traktowanych azoksymetanem (AOM) wykazały
związek między prozapalną aktywnością białek ściany komórkowej S. bovis, a aktywnością kancerogenną tych bakterii [5].


Cytat:
Stabilność mikroflory jelitowej jest prawdopodobnie wynikiem rozpoznania bakterii nabytych we wczesnym dzieciństwie i wytworzenia na nie tolerancji przez układ odpornościowy jelit, który po fragmentacji i ekspozycji antygenów bakteryjnych identyfikuje je jako własne. Fizjologiczna flora jelitowa jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania układu pokarmowego, układu odpornościowego oraz prawidłowego
trawienia pożywienia. Jej podstawowym zadaniem jest zapobieganie infekcjom i nadmiernemu namnażaniu
mikroflory oportunistycznej. Bakterie jelitowe wpływają na wzrost, różnicowanie i wymianę enterocytów
w jelicie, mają właściwości immunomodulacyjne, wpływają na czynności motoryczne przewodu pokarmowego,
rozkładają obecne w pożywieniu toksyny i kancerogeny, syntetyzują substancje śladowe, fermentują
nietrawione przez organizm składniki pożywienia oraz współuczestniczą w procesie wchłaniania elektrolitów
i soli mineralnych [51].

tak na marginesie dodam, ze stosunkowo czesto izolujemy Streptococcus bovis z chirurgii u ludzi po zabiegach na brzuchu, z żólci, płynów brzusznych, co faktycznie moze swiadczyc ze ten patogen ma znaczenie przy sprawach zapalnych czy nowotworowych.
Ostatnio zmieniony przez Molka Pon Sie 04, 2014 20:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2021 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved