Hej, przegladam posty (na razie pobieznie, bo jestem nowa) i widze mnostwo takich, ktore chca schudnac. Ale mniej takich, ktorym sie udalo. Trwale.
Sluchajcie, musi sie udac. Jestem zdecydowana, ze musi. Ale im dluzej czytam, tym bardziej glupieje: ile, czego, jak.
Przy chudnieciu proporcje tluszczu i weglowodanow powinny byc mniejsze niz 1:3.5:0,5, natomiast bialka mozna jesc wiecej. Jakie dokladnie powinny byc?
Powinnismy jadac jeden, dwa czy trzy posilki w ciagu dnia?
Mieszamy B, T i W, czy oddzielamy?
Skoro mleko powoduje glikogeneze, czy powinismy zrezygnowac z nabialu? Jesli tak, to skad mam wzic to bialko - mam jesc codziennie mieso na zmiane z rybami i jajkami?
Czy komus sie udalo i ma jakies zapiski z tego okresu? np. co jadl, kiedy, jak eragowal na jakie produkty?
Pozdrawiam i prosze o pomoc. Wszelkie opinie i sugestie, bede naprawde wdzieczna.
Masza nie mów ,ze nie stosujesz ,żadnej diety
conajmniej ograniczasz węglowodany .
Ja tez ale ze zmiennym powodzeniem -niekiedy do stówy dojade
i od razu tłuszczu przybywa. Wydaje mi sie ,ze juz organizm
tak reaguje na jakąkolwiek nadwyżke zarcia i to nie tylko wegli./
Figa, Masz, dzieki za odzew. 15 potrzebuje, zeby sie zmiescic w jakies fajne ciuchy, ale jak uda mi sie 20 albo 25 to trzymajmy kciuki...
Wlasnie, jest taka sprawa z tymi weglowodanami - ja tez zauwazylam, ze jak raz zmienie sposob odzywiania, to juz potem jest coraz trudniej i najmniejsze przekroczenie weglowodanowe karane jest podwojnie.
Niestety, teraz bylam bardzo rygorystyczna pod wzgledem ilosci zjadanych weglowodanow, ale nie przynioslo to spodziewanych rezultatow. Jestem zawiedziona: mnostwo wyrzeczen - niepotrzebnie. Przechodziliscie cos takiego?
Generalnie, by schudnąć Kwśniewski (i Ja ) radzi by jadać BTW 1:2:0,5.
Generalne by schudnąć - dieta bogatobiałkowa(z rotowanymi mlecznymi),warzywana.Każde odchudzanie to jednak "robota" na dłużej.
Można jadać 1-3 posilki dziennie.
Można mieszać BTW - wtedy raczej 1-2 posiłki dziennie.
Można stosować dietę rozdzielną. Wtedy to pół jabłka też jest posilkiem.
Mleczne mniej szkodzą (np. na odchudzanie) młodym.Rotacja mlecznych służy by "wilk był syty i owca cała". Pozwala co 3-7 dni nasycić się "zakazanym".
Z tymi po czterdziestce - nie polecałabym im diety 1100kcal opartej na mlecznych codziennie.Często nie odchudza.
Dramatycznie odchudza d. kopenhadzka
http://przegladdiet.w.int...openhadzka.html
Można wplatać dzień, kilka dni tej diety w każdą już stosowaną.
Jestem/śmy z Tobą!
W odchudzaniu ważne jest też wsparcie. Wykonuj raczej te czynności, które Ci sprawiają radość.Szczęśliwym mniej się chce jeść. Pomaga przebywanie na powietrzu/w kontakcie z przyrodą.
Czekamy na kolejne dni. Ćwiczenia przyśpieszają "spalanie".
Hej.Ja też zaczynam się odchudzać, od jutra.Dużo ostatnio czytałam o dietach niskowęglowodanowych i myślę że jestem już gotowa zacząć dietę bo zaczynać jej bez pełnej mobilizacji niewarto...Mam do zrzucenia 15 kg, czyli podobnie jak Ty, wzrost 164 i dąże do 60 kg.Nie mniej niż to 60 bo nigdy nie chciałam byc szkieletem, zawsze podobały mi sie dziewczyny z jakimiś kształatami ( podobały ,w sensie że chciałam być taka jak one) a trudno mówić o kształtach u kogoś kto jest na granicy niedowagi.I nie obchodzi mnie że ktoś powie że jestem gruba, ja uważam że z 60 kg będę czuła się swietnie.Wiadomo że może schudnę więcej lub mniej i nic tu nie poradzę ale mam nadzieję że wszystko ustabilizuje sie tak jak chcę.Na początek dieta atkinsa, jak schudnę przenoszę się na DO i już nigdy nic nie zmienię.Podobno DO jest tania, ale właśnie ja tak nie sądzę...drogo to wychodzi.Ale najważniejsze ze to zdrowy tryb życia:)Też zakładam sobie dziennik, tyle ze taki wiesz, w zeszycie w domu.Na wagę będę wchodziła co 14 dni.Nie mogę codziennie myśleć o diecie bo to mnie stresuje, w moim przypadku lepiej zjeść to co zaplanuje i więcej nie myśleć o diecie.Muszę dopiać swego tak jak ty, bo jeśli mi się nie uda to zniszcy to moje plany na najbliższe 5 lat a może i na całe życie.Także teraz to już nie jest schudnę lub nie schudnę tylko - Muszę schudnąć!!!Trzymam kciuki za ciebie nologo i za ssiebie.Pozrdo!!!
Ja Atkinsa mam juz za soba i faktycznie bardzo mi pomogl. Do pewnego momentu: Atkins wyraznie pisze, ze mozna jesc tyle, ile sie musi. Raz tylko gdzies wspomina, ze chodzi o taka ilosc, ktora musisz zjesc, aby nie czuc sie glodna. NIestety, wiekszosc odczytuje te slowa jako: jesz tyle, ile chcesz.
Probowalam roznych sposobow, ale predzej czy pozniej zaczynasz miec dosc, bo zakazow jest zbyt wiele. I w koncu peka tama - musisz zjesc cos, czego nie wolno. NIestety, wtedy (przynajmniej u mnie) jest za pozno na tzw. mala szkodliwosc i przesadzam. W dodatku mam wrazliwy zoladek i latwo u mnie o rozstroj.
Tak wlasnie bylo w niedziele: zjadlam sernik rozchorowalam sie po nim. Oczywiscie trzydniowa prace szlag trafil, wiec postanowilam zmienic diete na mniej rygorystyczna:
1 : 2 / 2,5 : 0,5, ale bez ograniczen jakosciowych. Podejrzewam, ze jestem uczulona na zboza lub/i mleko - dziekuje pani doktor za te informacje - ale bede je i tak jadla. ROtowane, w zalecanych ilosciach.
Moj jadlospis na dzis:
Sniadanie
bialy ser (tlusty): 200g, maslo: 50 g, sliwki: 200g
Zauwazylam (moze to bylo oczywiste), ze jesli sie pilnuje proporcji, to bilans kaloryczny wychodzi zawsze ok. 1500, czy sie je ser, mieso albo pomidory czy ziemniaki...
Dzis: frytki z selera (polecam!) 300g - 20g weglowodanow
indyk: 300g - 60g bialka
olej ryzowy: 110 g
To chyba dobry pomysl, zeby sie wazyc raz na 2 tygodnie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach