Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Molka
Wto Sty 01, 2013 11:53
Soki warzywne na surowo
Autor Wiadomość
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Sty 10, 2008 15:37   Soki warzywne na surowo

Robert napisał/a:
(...) Soki robię w sokowirówce. (...)

Vonderplanitz i inni zalecają używanie sokowirówek typu "twin-gear"; natomiast "centrifugal juicers" oraz "masticating juicers" wytwarzają soki podobno mniej zdrowe i bardziej podatne na utlenianie i psucie
jakiej Ty, Robercie, używasz sokowirówki i jaki jest twoje zdanie na ten temat?

fragment artykułu na temat sokirówek -
"Some Guidelines on Juicers
It has long been acknowledged that the method of juice extraction greatly affects juice quality. As noted above, methods which involve excessive heating, grinding, or mastication tend to rapidly accellerate ROS processes, and therefore, degradation. Regarding consumer juicers the consensus, along with some good anecdotal evidence, seems to strongly indicate that centrifugal juicers generally yield juice with the greatest oxidative damage, followed by masticating juicers (such as the Champion and the crushing stage of some Norwalk juicers), which tend to produce a juice with significantly less oxidative damage. However, the twin-gear juicers, such as the Green Star (until recently this was called the Green Life) and the Angel seem to produce the least heating and least exposure to oxygen, yielding the highest quality juices. When the current author switched from a masticating juicer to a Green Life (now named Green Star) twin-gear juicer in late 2000 at the urging of Aajonus Vonderplanitz and several long-time RVAFers, he noticed a significant improvement in the quality of the juice yield compared to the Champion.

A number of persons in the raw foods world have come up with guidelines for the quailty of each class of juicer, and, while there is some variance, most seem to agree that:

* the juice from a centrifugal juicer must be consumed almost immediately after juicing to take advantage of nutrients before serious oxidative damage can progressively damage nutrients; such oxidation, when severe, often yields a brownish color in the juice
* the juice from a masticating juicer may be refrigerated and stored for up to 24 hours, while maintaining an acceptable nutrient quality
* the juice from a twin-gear juicer may be stored under refrigeration for up to at least three days, while maintaining an acceptable nutrient quality. Indeed, Aajonus Vonderplanitz reports that he has commissioned studies which have shown that after 78 hours (3 days and 6 hours) the nutrients in the juice from a Green Life juicer still retained at least 82% of their original potency.

Therefore, many "serious" devotees of juicing seem to end up using twin-gear juicers in order to yield higher juice quality and the ability to juice vegetables in quantity and then store the juice in 8-ounce or 16-ounce tightly sealed containers (see below) under refrigeration for a few (3+) days, while still maintaining high nutrient quality. Recently, a fair number of raw foodists who eat raw vegetable and animal diets (RVAF diets), including this author, have been adding small amounts of a proprietary hydride (H-, also known as the H- ion) donor antioxidant ( MegaHydrin™ ), marketed as a nutritional antioxidant, to the raw juice before storage to decrease oxidative damage over time and to increase useful storage lifetime of the juice. The H- ion is a powerful, primitive, primal and primordial antioxidant which has been present in much raw drinking water and found as well in all raw vegetation and raw animal foods .

I used a Champion for the past 13 years until I purchased the Green Life (nw named Green Star) after I went on the RVAF diet. The quality of juice from a Green Life is far better than from a Champion, and further, the Champions tend to bind up with parsley and celery -- a real pain in the butt! However, the quality of the juice from a Champions is admittedly far better than that from most centrifugal juicers, due to lower oxidative damage from heating and aeration.

The Green Star (formerly the Green Life) lists for about $500, but the "street price", via large vendors who sell juicers on the Web, is about $380 plus shipping. Do NOT let a vendor talk you into buying a "Green Power" (by the same company) rather than the Green Life. Green Power is not the same; not as sturdy, although it costs a bit more."
źródło: http://www.rawpaleodiet.org/juicing-basic-1.html (tu jest właśnie cały artykuł o sokach warzywnych)
 
 
berta85

Dołączył: 21 Sty 2008
Posty: 120
Wysłany: Wto Lut 05, 2008 16:04   

pyszny przepis na sok z marchewki jabluszek i selera.wszystko zmiksowac i posypac cynamonem nieslodzonym:)pyszota
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Sob Mar 22, 2008 15:53   

Czytając to forum mam wrazenie ze wiekszosc chce sie zywic jak najbardziej naturalnie i w jak najbardziej zblizony sposob do ludów pierwotnych a czy ludy pierwotne robiły sobie soki warzywne a tym bardziej w sokowirówkach?
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 31
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5695
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Mar 22, 2008 16:39   

Pewnie raczej nie.

Cel jest taki by zywienie bylo jak najzdrowsze.
zeby z warzyw pobrac to co najlepsze trzeba je albo dokladnie pogryzc, albo mozna zrobic sobie sok.

W ten sposob mamy z roslin to co najlepsze, a zbedny blonnik wywala sie od razu nie obciazajac ukladu trawiennego.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Sob Mar 22, 2008 18:52   

Blonnik zbędny????? Zawsze zastanawialem sie czemu wielu niskoweglowodanowcow twierdzi iz blonnik jest zbedny niestrawny i do niczego nie potrzebny. Swego czasu szukalem wiec jakichkolwiek badań zeby potwierdzic te pogloski i szczerze mowiac nie znalazlem ani jednego badania twierdzacego ze blonnik ma niekorzystne lub zadne dzialanie w organizmie czyli jest zbedny. Chcialbym jakos roztrzygnac te kwestie czemu blonnik jest zbedny skoro ma udowodnione szerokie korzystne dzialanie?
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 31
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5695
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Mar 22, 2008 19:32   

Blonnik w wiekszych ilosciach jest zbedny.
Po co mam jesc cos czego nie trawie.

Co do tych dowodow zbawiennych wlasciwosci blonnika to znowu mamy tu prawdopodobienstwo warunkowe.
Blonnik jest przydatny a nawet korzystnie jest go jesc pod warunkiem wysokiej podazy weglowodanow.

Nie slyszalem o badaniach nad blonnikiem w kontekscie low carbo.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Robi

Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 104
Wysłany: Sob Mar 22, 2008 22:43   

Ale z tego co wiem to blonnik ma dzialanie uniwersalne bez wzgledu na rodzaj diety.

Nastepnie nie wiem jakie korzysci daje blonnik przy podazy weglowodanow ktorych nie daje przy podazy innych makroskladnikow.

Stwierdzenie ze blonnik jest niestrawny tez jest bledny bo tylko jedna frakcja blonnika jest niestrawna druga jest trawiona przez bakterie jelitowe z korzyscia dla nich a takze dla nas, poza tym to ze nie jest trawiony nie znaczy ze nie wplywa korzystnie na organizm.

Jedna z tych korzysci jest np poprawa wchlanialnosci, choc powszechna opinia uznaje ze ja pogarsza, z jednej strony to prawda choć w bardzo niewielkim stopniu, to z drugiej nie, poniewaz frakcja niestrawna poprawia wydzielanie sokow trawiennych i zwiększa ukrwienie jelit.

Ponadto chce zauwazyc iz soki unieczynniaja bardzo wazna funkcje trawienia a mianowicie żucie, tak naprawde to ono jest jednym z najwazniejszych promotorow wydzielania skow trawiennych a zwlaszcza w pierwszej fazie podazy pokarmu.

Tak naprawde to uwazam iz blonnik posiada funkcje ktore sa istotniejsze przy diecie low carb np przy duzym spozyciu tluszczy i cholesterolu wydzielane jest duzo kwasow zolciowych ktore wg wielu doniesien przy kontakcie z nablonkiem jelita są rakotworcze blonnik w duzej mierze zapobiega kancerogennemu ich dzialaniu na nablonek.
 
 
Abhilasha 

Wiek: 30
Dołączyła: 14 Lip 2008
Posty: 362
Skąd: Poznań / Londyn
Wysłany: Pią Gru 19, 2008 18:45   

jakie warzywa uzywacie do robienia sokow?
czytalam gdzies tam ze z zielonych czesci roslin...szczerze nie wyobrazam sobie robic sok z salaty ;/ ile tego by trzeba bylo na szklanke soku...pewnie kilka glowek.
moze mozna takie zielsko jak na rynku odcinaja takie przykladowo od marchwi zielsko?
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Gru 19, 2008 19:32   

bo to tylko twin-gearami możesz takie soki robić; zwykłymi to szkoda zachodu
2 tys. zł i możesz brać się za porządne soki :]
 
 
plej_tssz 

Pomógł: 10 razy
Wiek: 29
Dołączył: 07 Paź 2008
Posty: 896
Wysłany: Pon Gru 28, 2009 06:28   

Abhilasha napisał/a:
jakie warzywa uzywacie do robienia sokow?
czytalam gdzies tam ze z zielonych czesci roslin...szczerze nie wyobrazam sobie


http://www.jedzdobrze.pl/...botwinka_surowa


Generalnie na w Intermediate fasting chodzi o to by do wieczora pić odżywcze płyny.
Jeśli ktoś ma ochotę na sok to można go zastąpić tego typu płynną odżywką z liści buraków.
Proponowałbym na wstępie zmiksowanie owej zieleniny na surowo po czym odciśniecie z niej przez płótno lniane i rozcieńczenie odżywczego soczku z jakąś dobrą wodą mineralną.

Pozdrawiam
_________________
ggggggggggrrrrrrrrrrrddddddddddyyyyyyyyykkkka
 
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 36
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 811
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Sty 04, 2012 17:45   

Dokonałem super odkrycia. Jak wiadomo, po starciu marchwi w sokowirówce powstaje pulpa, i wiecie że w tej pulpie jest jeszcze dużo soku? Można to sprawdzić ściskając w dłoni, będzie pryskać:) Ja najpierw przepuszczam 1 kg marchwi przez sokowirówkę i uzyskuję około 300 g soku. Następnie wyjmuję ze sokowirówki pulpę po startej marchwi i wyciskam ją w ręcznej wyciskarce do warzyw i owoców (ja mam Healthy Juicer firmy Lexen) i uzyskuję z tej pulpy około 200 g soku. Czyli w sumie z 1 kg marchwi uzyskuję 500 g soku:) Oba soki są różne w smaku - ten ze sokowirówki ma smak jakby gazowany, sztuczny i cierpki, a ten z wyciskarki ma smak naturalny i łagodny, i jest słodszy. No i sok z wyciskarki jest na pewno trwalszy, bo nie jest "tleniony" jak ten ze sokowirówki. Na końcu oba soki zawsze łączę ze sobą, żeby nie robiły mi różnicy w smaku.
 
     
draq

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 38
Wysłany: Nie Sty 29, 2012 16:21   

Jeżeli ktoś jest cierpliwy i podejmie się wyzwania, to może przez jakiś czas zamiast wyciskania soku porządnie przeżuć pokarm, wyssać sok i pozostałe "trociny" wypluć. Efekt lepszy niż wyciskanie soku i mniej zachodu :) . Jeżeli ktoś jest chętny, to prosiłbym po ok miesiącu spisać relacje.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 36
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 811
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Sty 29, 2012 18:33   

draq napisał/a:
Efekt lepszy niż wyciskanie soku i mniej zachodu

no to po co są wyciskarki skoro sok można w ustach zrobić?
 
     
draq

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 38
Wysłany: Nie Sty 29, 2012 23:47   

yarosh1980 napisał/a:
no to po co są wyciskarki skoro sok można w ustach zrobić?

Zapewne po to, by zrobić sobie sok i wypić go. No chyba, że ktoś znajdzie inne zastosowanie dla niej.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 36
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 811
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pon Sty 30, 2012 00:08   

draq napisał/a:
Zapewne po to, by zrobić sobie sok

A więc ludzie są głupi że kupują wyciskarki, skoro mogą sobie zrobić samemu sok w ustach tak jak radziłeś?
 
     
draq

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 38
Wysłany: Pon Sty 30, 2012 11:02   

Nie uważam tak. Zależy kto ma jaki cel. Jeżeli ktoś chce wypić sobie sok, to co w tym jest głupiego, by użył narzędzia, które mu w tym pomorze? Jeżeli ktoś wierzy, że potrzebuje witamin -ogólnie substancji odżywczych itp. zawartych w soku i chce maksymalnie wykorzystać moc drzemiącą w owocu/warzywie, to zalecałbym porządne przeżucie i wtedy połknięcie soku. W tym momencie osoba nie potrzebująca błonnika, poczuje że miąższ jest zbędny i wypluje go. Jeżeli jest na odwrót, to po wyssaniu soku pojawi się potrzeba połknięcia zawartości jamy ustnej. Wiele ludzi i w tym kiedyś ja, jest przewrażliwionych na punkcie wydobywania soku, zachowania składników itp. Z mojego doświadczenia na moim przykładzie widzę ,że najkorzystniej jest nienaruszone pożywienie włożyć do ust i użyć narzędzia, które dane jest nam za darmo-zębów i śliny. Jeżeli komuś służy wyciskanie soku i picie go, to widocznie to jest dla niego najlepsze-nie ma w tym nic głupiego. Dla mnie osobiście dostarczanie dużej ilości soku naraz jedynie obciąży organizm, który nie wykorzysta w 100% zawartych w nim witamin. Kiedyś piłem w dużych ilościach sok z pszenicy, bo wierzyłem w informacje na temat jego cudownych właściwości. Któregoś razu, gdy wyhodowałem trawę pszeniczną, to po prostu nie chciało mi się zrobić z niej soku-za dużo było z tym roboty. Zerwałem zatem trochę trawy i zacząłem rzuć. Sok który wydobywał się z miąższu był smaczniejszy i w ciągu dnia jeszcze kilka razy żułem tą trawę w momencie, gdy czułem taką potrzebę. Zaobserwowałem lepszy efekt, gdy jadłem tą pszenice co jakiś czas w małych ilościach, niż gdy jednorazowo w ciągu dnia wypiłem dużą ilość soku. Doprowadzanie organizmu do głodu witaminowego, a następnie zasilanie go przesadną ilością witamin może nie dać oczekiwanego rezultatu. Nie uważam także,że coś się powinno, a czegoś nie powinno. Zachęcam jedynie osobom, które chcą odżywiać się zgodnie z potrzebami własnego organizmu, by w ten organizm się wsłuchały. Czasami robię sobie sok w sokowirówce, bo po prostu mi smakuje. Gryzienie kilku marchewek przez pół godziny nie sprawiłoby mi przyjemności. Pozdrawiam.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 36
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 811
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pon Sty 30, 2012 12:03   

draq napisał/a:
Jeżeli ktoś wierzy, że potrzebuje witamin -ogólnie substancji odżywczych itp. zawartych w soku i chce maksymalnie wykorzystać moc drzemiącą w owocu/warzywie, to zalecałbym porządne przeżucie i wtedy połknięcie soku.

Aha czyli o to ci chodzi, że wyciskarka zniszczy substancje odżywcze w soku? To jedna z przyczyn dla której wolisz wyciskanie w zębach? Ja tam wątpię żeby wartości znikały w ręcznej maszynce. Może sokowirówka coś tam uszkodzi, ale druga połowa soku jest już z wyciskarki, i to bez kontaktu z metalem.
draq napisał/a:
Doprowadzanie organizmu do głodu witaminowego, a następnie zasilanie go przesadną ilością witamin może nie dać oczekiwanego rezultatu.

Czy porcja soku wypita jednorazowo doprowadza go głodu witaminowego? Czy organizm już po kilku godzinach traci wszystkie przyjęte witaminy że musi pić sok co 3 godziny? Sądzę że szklanka soku z marchwi czy innego warzywa zapewnia dzienną porcję witamin na cały dzień i nie następuje głód witaminowy. I mówię o codziennym piciu soku, a nie raz na kilka dni.
draq napisał/a:
Jeżeli komuś służy wyciskanie soku i picie go, to widocznie to jest dla niego najlepsze-nie ma w tym nic głupiego.

Mi właśnie służy:) Gdy nie poprzedzałem jadłospisu wypiciem soku, to miałem mało energii i byłem zamulony, a pijąc przed śniadaniem pół litra soku z marchwi czuję się zawsze rześko i mam z posiłków więcej energii przez cały dzień.
Co do smaku - sok ze sokowirówki jest niedobry, sok z pulpy marchewkowej wyciśnięty ręczną wyciskarką jest pyszny, a sok z całych marchewek wyciśnięty ręczną wyciskarką jest ohydny.
draq napisał/a:
Dla mnie osobiście dostarczanie dużej ilości soku naraz jedynie obciąży organizm, który nie wykorzysta w 100% zawartych w nim witamin

No to możesz zawsze wypić małą ilość soku z maszyny, a resztę wypijać co kilka godzin. Chyba że jak mówiłeś na początku, dla ciebie więcej roboty stanowi maszynowe wyciskanie niż zębowe; ja tam wolę maszynką;)
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Pon Sty 30, 2012 12:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8115
Wysłany: Pią Mar 02, 2012 13:26   

Adamu, gdzies kiedys wklejales linke o tym, ze jedzenie surowej marchwi albo picie niepasteryzowanego soku marchwiowego prowadzi do robaczycy. Tylko nie moge namierzyc tego, mozesz pomoc?
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
rene 

Wiek: 38
Dołączyła: 03 Cze 2010
Posty: 10
Skąd: śląsk
Wysłany: Pią Mar 02, 2012 19:32   sok

Jestes pewien, ze od soku i marchwi robi sie robaczyca? Ja wszedzie czytam, ze wlasnie marchwi nie lubia pasozyty i polecaja pic na robaczyce. To jak to jest z ta marchwia?
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8115
Wysłany: Pią Mar 02, 2012 21:08   

No wszedzie to podobno wroga propaganda jest, wszedzie pisza, ze cholesterol to zlo, ze zboza to dobro, ze tluszcze zwierzece to zlo, ze margaryna benecol dobra.......ja bym temu wszedziu nie wierzyl zbytnio na slowo, bo to jakies ciemne interesy sa.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
rene 

Wiek: 38
Dołączyła: 03 Cze 2010
Posty: 10
Skąd: śląsk
Wysłany: Pią Mar 02, 2012 21:20   

To prawda, to bardzo interesujace. Wobec tego rowniez czekam na linka.
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 675
Wysłany: Pią Mar 02, 2012 23:47   

No, ja popijalem niemal caly rok z przerwami swiezo wyciskany sok z marchwi, buraka i ogorka w ilosci 0,3-5L dziennie. Lykalem z reguly na czczo + czasami wieczorem. A bylo to po przejsciu z koryta na rozdzielna diete HC, na ktorej to bylem ok rok czasu.
Przez 12 dni wlewalem tez w siebie sok z 200 cytryn :P
Oprocz pozytywow w postaci wiekszej energii, lepszego samopoczucia i symptomow oczyszczenia organizmu niczego zlego nie zauwazylem.
No moze tylko (lub az) niewielki zanik miesni i wczesniej niespotykany spadek wagi .... No ale to raczej zasluga diety, a nie sokow. Widoczne 20-30g chudego bialka dziennie to za malo jak na moje potrzeby. Miazdzaca przewaga tluszczy roslinnych w diecie tez mi widocznie nie sluzy.
Bedac teraz na bezboznej LC, sokow warzywnych nie pijam. Czasami tylko wycisne grejpfruta.
Do mies dorzuce troche warzyw i styka. Jajecznica obowiazkowo na pomidorach. Taką lubie.
Ostatnio zmieniony przez side Pią Mar 02, 2012 23:49, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Adam319 
We are all One


Pomógł: 43 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 2457
Skąd: tiny.pl/hpb9n tiny.pl/hlhmn
Wysłany: Sob Mar 03, 2012 01:40   

side napisał/a:
Przez 12 dni wlewalem tez w siebie sok z 200 cytryn :P

http://www.ilewazy.pl/cytryna

Przyjmę 60g soku z jedne cytryny razy 200 = 12 litrów,
czyli litr dziennie.

Ile masz własnych zębów?
:-/

EDIT:
http://www.youtube.com/watch?v=aHiFEJ71VN4
Przykładowo ta oto pani sugeruje sok z jednej cytryny dziennie,
czyli 60g/dzień a nie 1000g/dzień.
czyli sok z jedne cytryny dziennie, a nie z siedemnastu.
:-)
Ostatnio zmieniony przez Adam319 Sob Mar 03, 2012 01:47, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 675
Wysłany: Sob Mar 03, 2012 08:24   

Adam319 napisał/a:
Ile masz własnych zębów?

wiecej niż miałem :P
wiem ze sok z cytryny lubi rozpuszczac szkliwo, ale na to potrzeba zdecydowanie wiecej czasu. Można tez go pic przez słomkę lub po wybiciu przeplukac jame ustna. Można tez używać paste do zębów, która zawiera olejek z gozdzika, który utwardza szkliwo.
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 75
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2952
Skąd: Australia
Wysłany: Sob Mar 03, 2012 08:46   

side napisał/a:
Adam319 napisał/a:
Ile masz własnych zębów?

wiecej niż miałem :P

Czyli jestes na etapie wypadania mleczakow. Innymi slowy zaczniesz dorastac do doroslych.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8115
Wysłany: Sob Mar 03, 2012 12:10   

Adam319 napisał/a:
side napisał/a:
Przez 12 dni wlewalem tez w siebie sok z 200 cytryn :P

http://www.ilewazy.pl/cytryna

Przyjmę 60g soku z jedne cytryny razy 200 = 12 litrów,
czyli litr dziennie.

Ile masz własnych zębów?
:-/

EDIT:
http://www.youtube.com/watch?v=aHiFEJ71VN4
Przykładowo ta oto pani sugeruje sok z jednej cytryny dziennie,
czyli 60g/dzień a nie 1000g/dzień.
czyli sok z jedne cytryny dziennie, a nie z siedemnastu.
:-)


Elo Adam to nie ty wklejales linka o robaczycy?
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
rene 

Wiek: 38
Dołączyła: 03 Cze 2010
Posty: 10
Skąd: śląsk
Wysłany: Pią Mar 09, 2012 18:59   

Dogrzebałam się tylko na necie o marchewkach tyle, że nie sama w sobie marchewka jest zła, ale to że wiele jaj pasożytów lubi na niej siedzieć i to miesiącami. Dlatego przed zrobieniem soku należy zaparzyć we wrządku i oskrobać warzywo, dopiero użyć do soku. I tyle. Ten kto ma sprawny odpornościowy się nie zarazi, ten co ma defekt to nawet mu skrobanie i moczenie nie pomoże.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 36
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 811
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pią Mar 09, 2012 22:30   

rene napisał/a:
ale to że wiele jaj pasożytów lubi na niej siedzieć

ja czytałem tylko o tym, że marchewka jest potulna i łatwo przyjmuje wszystko co jej dać. Że żadne z warzyw korzeniowych nie potrafi tak jak marchew gromadzić w sobie różnych skażeń, pestycydów, toksyn itp., czyli wszystkiego czym człowiek zatruwa środowisko.
Ale miejmy nadzieję że szkodliwe substancje pozostają w wytłokach.

rene napisał/a:
ten co ma defekt to nawet mu skrobanie i moczenie nie pomoże.

to jakie to pasożyty na powierzchni wytrzymują moczenie marchewki we wrzątku?
 
     
rene 

Wiek: 38
Dołączyła: 03 Cze 2010
Posty: 10
Skąd: śląsk
Wysłany: Sob Mar 10, 2012 10:22   

Nie chodzi o to jakie, tylko jak nie z marchwi to z buraka, jabuszka. Dlaczego jeden zje i nic, a drugi lapie wszystko? To dlugi temat, wiec sie nie rozpisujmy. Napisalam co myslę. Jak ktoś ma problem z częstymi infekcjami pasozytniczymi to nie tylko marchew, ale owoce parzyć,higiena,układ odpornosciowy, zakwaszenie. Podchodzić całościowo na organizm, parzenie tylko marchewek może być za mało, a żeby się od tego uchronic.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 36
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 811
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Sob Mar 10, 2012 10:41   

rene napisał/a:
Nie chodzi o to jakie, tylko jak nie z marchwi to z buraka, jabuszka.

No ale w poprzednim poście wskazywałaś wyraźnie na marchew, nie sugerując nic o innych warzywach. Odebrałem więc ten przekaz bardziej jako: "samo parzenie marchewki nie pomoże" zamiast "parzenie samej marchewki nie pomoże".
 
     
vivid
[Usunięty]

Wysłany: Sob Mar 10, 2012 10:53   

Cytat:
Dlaczego jeden zje i nic, a drugi lapie wszystko? To dlugi temat, wiec sie nie rozpisujmy. Napisalam co myslę.


Dlatego ze u tych wybrancow po kapieli w kwasie solnym wszystko zdycha ;) i tu nie chodzi o marchew, kapuste czy ziemniaki.
Ostatnio zmieniony przez vivid Sob Mar 10, 2012 10:55, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Mar 11, 2012 07:19   

Wszystko nie zdycha, ale spora ich część na pewno.
O ile ktoś wydziela należyte ilość HCl.
Jednak, aby poradzić sobie z infekcjami dość marnym pomysłem jest przestawienie się na odparzane warzywa i owoce. Organizm będzie tylko jeszcze bardziej podatny.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
vivid
[Usunięty]

Wysłany: Nie Mar 11, 2012 09:40   

To co powinno zdechnie. Kiedys lewa reka byla do podcierania a prawa do jedzenia i problemow nie bylo :]
 
     
klaster40 

Dołączył: 19 Lut 2013
Posty: 193
Wysłany: Śro Lut 27, 2013 02:56   

Hannibal napisał/a:
Wszystko nie zdycha, ale spora ich część na pewno.
O ile ktoś wydziela należyte ilość HCl.
Jednak, aby poradzić sobie z infekcjami dość marnym pomysłem jest przestawienie się na odparzane warzywa i owoce. Organizm będzie tylko jeszcze bardziej podatny.


Myśląc w drugą stronę, to jeśli ktoś ma marną odporność, powinien stopniowo i regularnie włączać do diety produkty "skażone" bakteriologicznie, pasożytniczo?
Coś jak hartowanie ciała?
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 27, 2013 07:14   

Tak, stopniowo.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
klaster40 

Dołączył: 19 Lut 2013
Posty: 193
Wysłany: Śro Lut 27, 2013 12:39   

Hannibal napisał/a:
Tak, stopniowo.


Ważna jest tylko ilość surowizny, czy też jej rodzaj?
Np. można wystartować z 10g łoju czy lepiej z 10g tatara z wołowiny?
Czy może tatara można nieco więcej?
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 27, 2013 13:21   

klaster40 napisał/a:
Ważna jest tylko ilość surowizny, czy też jej rodzaj?
Np. można wystartować z 10g łoju czy lepiej z 10g tatara z wołowiny?
Czy może tatara można nieco więcej?

No rodzaj też. Nie zapominaj, że mówimy tu o wszystkich surowych produktach, zarówno tych ze świata roślinnego jak i zwierzęcego. Jeśli wcześniej jadłeś warzywa i owoce surowe to wiadomo, że teraz nie musisz wracać do okresu gdy byłeś bobaskiem ;) i znów wprowadzać je stopniowo, w małych ilościach.
A co do tatara i łoju to już zależy od Ciebie. Jeśli nigdy nie jadłeś surowego mięsa to możesz zacząć od np. łyżeczki. Jak żółtek surowych też nigdy to możesz od 1/2 żółtka.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
klaster40 

Dołączył: 19 Lut 2013
Posty: 193
Wysłany: Śro Lut 27, 2013 14:10   

Hannibal napisał/a:

A co do tatara i łoju to już zależy od Ciebie. Jeśli nigdy nie jadłeś surowego mięsa to możesz zacząć od np. łyżeczki. Jak żółtek surowych też nigdy to możesz od 1/2 żółtka.


Aha czyli na łój mogę reagować tak samo jak na chudego tatara?
Wczoraj zjadłem ok. 10g łoju około-nerkowego cielęcego i nie wiem czy od tego ale dziś trochę mnie zakłuwa w jelitach. Właśnie po porcjowałem mięso wołowe na tatar do zamrożenia i zostawiłem ze 30g. by dziś sobie to zjeść. Dobry pomysł, czy dać odpocząć organizmowi?

Tatara jadłem od czasu do czasu w latach 80-tych. Potem już nie. Nigdy po nim nie miałem problemów. No ale byłem wtedy młodziak i żadnych problemów ze zdrowiem. Natomiast surowe warzywa, owoce oczywiście jadałem zawsze. Dużo mniej ich jadam zimą.

Żółtka na surowo nie jadłem tak całkiem samego. Jadałem kiedyś tylko w tatarze i w serze do naleśników, ale tam już nie całkiem na surowo.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lut 27, 2013 14:26   

klaster40 napisał/a:
Aha czyli na łój mogę reagować tak samo jak na chudego tatara?

Raczej nie - to w mięsie jest główne skupisko mikroorganizmów, do których trzeba się zaadaptować. W tłuszczu jest wyraźnie mniej, imo.
klaster40 napisał/a:
Wczoraj zjadłem ok. 10g łoju około-nerkowego cielęcego i nie wiem czy od tego ale dziś trochę mnie zakłuwa w jelitach. Właśnie po porcjowałem mięso wołowe na tatar do zamrożenia i zostawiłem ze 30g. by dziś sobie to zjeść. Dobry pomysł, czy dać odpocząć organizmowi?

Zakłuwa? Pierwszy raz coś takiego odczuwasz?
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
klaster40 

Dołączył: 19 Lut 2013
Posty: 193
Wysłany: Śro Lut 27, 2013 14:53   

Hannibal napisał/a:

Zakłuwa? Pierwszy raz coś takiego odczuwasz?


Lekki, bardzo lekki ból w jelitach(dyskomfort). Zdarzyło się, że ze dwa razy zakuło trochę mocniej przez moment.
Zdarzało się coś podobnego w przeszłości, choć raczej rzadko.
Może to zbieg okoliczności, bo od roku nie jadłem mlecznych a od paru dni na kolację i czasem śniadanie biały, żółty ser plus śmietana i masło(na zimno). Chodzi o sprawdzian jak reaguje organizm i czy ta absencja od nabiału ma/miała sens.
Wczoraj też na kolację biały ser, żółty, trochę masła, ale ok. godziny przed kolacją zjadłem to sadło.
 
     
klaster40 

Dołączył: 19 Lut 2013
Posty: 193
Wysłany: Śro Lut 27, 2013 16:07   

tzn łój, nie sadło :)
 
     
RawOmnivore 

Dołączył: 11 Maj 2011
Posty: 88
Wysłany: Czw Lut 28, 2013 12:34   

Myślę, że nie ma co przesadzać. Ja wprowadziłem dietę surową z dnia na dzień i w drugim tygodniu eksperymentowałem z high meat. Co prawda w pierwszych dwóch miesiącach miałem dwa zatrucia, ale nie sądzę żeby tempo wprowadzania surowizny było tego przyczyną. Nawet jeśli to i tak nic wielkiego się nie stało.
 
     
klaster40 

Dołączył: 19 Lut 2013
Posty: 193
Wysłany: Czw Lut 28, 2013 13:28   

RawOmnivore napisał/a:
Nawet jeśli to i tak nic wielkiego się nie stało.


To zależy jak kto przechodzi takie zatrucia. Różne są organizmy.
Ja ostatnimi czasy żołądek mam dość delikatny, dlatego zmieniłem nawyki żywieniowe, bo "koryto" już mi nie służyło, a nie było to koryto jakieś ekstremalnie złe. Od dziecka jadałem tylko domowe jedzenie i mało przetworzone. Brzuch dzisiaj nadal boli (trochę mocniej niż wczoraj).
Być może to od wprowadzenia p.mlecznych(jak jadałem regularnie, nie było nigdy problemów). Czas pokaże. Zjadłem jednak wczoraj tatara, ale tylko małą łyżeczkę od herbaty :)
Gdyby nie ten ból, zjadłbym trochę więcej. Smakowite jedzonko, nawet bez tych wszystkich dodatków z którymi kiedyś go jadałem. Tylko posoliłem i popieprzyłem.
 
     
RawOmnivore 

Dołączył: 11 Maj 2011
Posty: 88
Wysłany: Pią Mar 01, 2013 23:48   

klaster40 napisał/a:

To zależy jak kto przechodzi takie zatrucia. Różne są organizmy.


Zatrucia zazwyczaj przechodzi się burzliwie. Szczególnie na początku, np. 41 C temperatury, wymioty, itd. Pytanie postawić należy co dzieje się potem, tzn. czy inwestycja tego rodzaju się zwraca.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Mar 02, 2013 14:17   

RawOmnivore napisał/a:
np. 41 C temperatury, wymioty, itd.

To już jakieś mega objawy. Ja nie wiem czy kiedykolwiek miałem 41 stopni gorączki.
A wymioty to raczej głównie po nadużyciu alkoholu w dawnych czasach ;)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
klaster40 

Dołączył: 19 Lut 2013
Posty: 193
Wysłany: Sob Mar 02, 2013 17:05   

RawOmnivore napisał/a:
Zatrucia zazwyczaj przechodzi się burzliwie. Szczególnie na początku, np. 41 C temperatury, wymioty, itd. Pytanie postawić należy co dzieje się potem, tzn. czy inwestycja tego rodzaju się zwraca.

No właśnie, czy nie lepiej robić to stopniowo i uniknąć takich zatruć.
Ale miałem też na myśli to, czy każdy człowiek jest w stanie wyjść z takiego zatrucia sam, bez pomocy z zewnątrz i czy nie ma jakichś powikłań. Poza tym, czy to zawsze jest sprawa przejściowa/kilkudniowa?

Hannibal a Ty z dnia na dzień przeszedłeś na surowe?
Wymioty tu mieli chyba co po niektórzy przy przechodzeniu na takie żywienie (z tego co pamiętam)?
Ostatnio zmieniony przez klaster40 Sob Mar 02, 2013 17:08, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Mar 02, 2013 20:02   

klaster40 napisał/a:
Hannibal a Ty z dnia na dzień przeszedłeś na surowe?

Tak. I za dużo zjadłem, tzn. takie ilości jakie jadłbym obrobione i trochę to przechorowałem - tzn. biegunka i temperatura (ok. 38). Długo to jednak nie trwało. Potem już podszedłem do tego inaczej i przez kolejne miesiące stopniowo obniżałem temp. obróbki aż wreszcie doszedłem do 100% surowego.
No ale każdy jest inny i są tacy (pisali na tym forum kiedyś), co przeszli z dnia na dzień i żadnych problemów nie uświadczyli.
U mnie było to pewno po części spowodowane tym, że chyba nigdy wcześniej w moim życiu nie jadłem surowego mięsa + spora ilość (z 0,5 kg) jaką pochłonąłem jednego dnia za pierwszym razem
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
klaster40 

Dołączył: 19 Lut 2013
Posty: 193
Wysłany: Nie Mar 03, 2013 00:20   

Jestem zdania, że lepiej podchodzić stopniowo, bo nie wiadomo jak zareaguje organizm.
Mój się chyba mocno zmienił od czasów, gdy kiedyś jadałem tatara.
Bóle brzucha nie przechodzą. Póki co jadę na obrobionym.
Potem jak przejdzie zastosuję jakąś metodę stopniowania.

Ponoć są ludzie mający problemy po nagłym odstawieniu cukru.
U mnie z tym nie było żadnych problemów i już ponad rok nie jadam cukru pieczywa,mącznych.
Cukrów prostych nie jadałem zbyt wiele, ale mącznymi się wręcz opychałem.
Więc z tą adaptacją do zmian różnie bywa.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Mar 03, 2013 12:57   

Oprócz tego warto mieć pod ręką zapas dobrych adsorbentów (węgiel leczniczy, czy różnego rodzaju glinki np. bentonite) i probiotyków (LGG). Naturalne adsorbenty są jak najbardziej zgodne z naturą, bo dzikie zwierzaki też z nich korzystają w razie potrzeby.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
klaster40 

Dołączył: 19 Lut 2013
Posty: 193
Wysłany: Nie Mar 03, 2013 14:20   

Hannibal napisał/a:
Oprócz tego warto mieć pod ręką zapas dobrych adsorbentów (węgiel leczniczy, czy różnego rodzaju glinki np. bentonite) i probiotyków (LGG). Naturalne adsorbenty są jak najbardziej zgodne z naturą, bo dzikie zwierzaki też z nich korzystają w razie potrzeby.


Pytanie tylko jakie to są dobre i naturalne adsorbenty?
Węgiel z apteki jest np. dobry?
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Mar 03, 2013 15:33   

klaster40 napisał/a:
Węgiel z apteki jest np. dobry?

Jasne.
Cytat:
Cytat:
substancja składająca się głównie z węgla pierwiastkowego w formie bezpostaciowej (sadza), częściowo w postaci drobnokrystalicznego grafitu (poza węglem zawiera zwykle popiół, głównie tlenki metali alkalicznych i krzemionkę). Charakteryzuje się bardzo dużą powierzchnią w przeliczeniu na jednostkę masy (500÷2500 m²/g - dla porównania powierzchnia kortu tenisowego wynosi około 260 m²), dzięki czemu jest doskonałym adsorbentem wielu związków chemicznych.

Taniej wychodzi taki zwykły z allegro.
Jeszcze lepsza jest glinka bentonite, której cząstki są jeszcze mniejsze przez co zdolność adsorpcyjna większa.
Tutaj jest ciekawa strona o zastosowaniach charcoal - http://www.charcoalremedies.com/
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
klaster40 

Dołączył: 19 Lut 2013
Posty: 193
Wysłany: Nie Mar 03, 2013 19:45   

Zostanę przy węglu (znacznie tańszy i do dostania w każdej aptece).
Chyba, że gdzieś dostanę tanią glinkę.
Dzięki za porady.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6805
Wysłany: Pon Mar 04, 2013 15:20   

Hannibal napisał/a:
bo dzikie zwierzaki też z nich korzystają w razie potrzeby.

Hani ale przecież Ty nie jestes "dziki" :viva:
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 483
Wysłany: Nie Kwi 07, 2013 17:02   matchew

o co chodzi z tą marchewką, pasozytami że pod skorką też są??
 
     
klaster40 

Dołączył: 19 Lut 2013
Posty: 193
Wysłany: Pon Kwi 08, 2013 11:54   Re: matchew

koffin napisał/a:
o co chodzi z tą marchewką, pasozytami że pod skorką też są??


Moim zdaniem marchewka to tylko przykład. Wszelkie warzywa, a szczególnie korzeniowe, które mają kontakt z ziemią, mają na sobie bakterie i pasożyty. Oczywiście myjąc je (również po obraniu) ograniczamy ilość pasożytów. Jak ktoś chce je wybić całkiem, to może obraną marchewkę czy inne warzywo sparzyć wrzątkiem, umyć potem dokładnie ręce. Tyle, że wtedy stosujemy się do zasady - "sterylizując żywność wpędzamy się w alergie". Jedni posypują ziemią jedzenie, inni wyparzają marchewki. To są skrajności, ale można też być gdzieś po środku. Kwestia wyboru, które miejsce na tej skali nas interesuje.
Ja gdy jadam marchewki na surowo, tylko płuczę po obraniu w ciepłej wodzie z kranu, stosując się do zasady umiarkowanego "hartowania" na działanie pasożytów i bakterii.
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 483
Wysłany: Pią Kwi 12, 2013 17:42   Re: matchew

Skąd wiesz że wpędzamy w alergię? alergia jest przyczyną rozrostu grzyba candida.
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 892
Wysłany: Sob Kwi 13, 2013 17:42   świat roślin jest b różnorodny

Jako ogrodnik chciałabym zaprotestować przeciwko ocenianiu gatunków roślin na podstawie przynależności do rodziny. Np. rodzina dyniowate Cucurbitaceae ma gatunki wszystkie konsumpcyjne dla ludzi czy zwierząt za wyjątkiem przestępu ( Bryonia alba). Takoż Solanaceae- psiankowate, zwykle trujące ale owoce niektórych jadalne- pomidor, papryka, bakłażan. A wielka rodzina baldaszkowatych- dziś nie wiedzieć czemu nazywana selerowatymi, właśnie z marchwią, pasternakiem, pietruszką, selerem- tu są także szalej (cykuta), szczwół czy osławiony barszcz Sosnowskiego.
Występuję tu w obronie zielonego groszku jako przedstawicielu rodziny motylkowych. Czyż świeży słodki groszek zielony nie zasługuje na docenienie w diecie? Myślę,że ma on jakieś cenne właściwości probiotyczne, bo pewnego roku, gdy się wyjątkowo udał i jadłam go w sporych ilościach, polepszyło mi się moje krótkowidzenie- byłam zaskoczona, że bez okularów widziałam dobrze tablicę z rozkładem PKP. Niestety, myślę,że borówka amerykańska nie ma takich właściwości -jak czernica. Mimo obżerania się wręcz amerykańską odwarstwiła mi się siatkówka :razz: Niestety, homeostaza mi padła na skutek stresu.
Latem spróbowałam surowej kukurydzy w fazie dojrzałości mlecznej- smaczna.
Polecam siać szybko groszek, bo w maju - zbiór w jaju. I bardzo polubiłam dynię- ma dużo witamin i nie jest tak pracochłonna jak marchew. A pestki na świeżo b. smaczne i uwalniają od robali ( kukurbitacyna)
No i teraz będę mieć przerwę w "nadawaniu" bo się przemieszczam do przestrzeni bez sieci. :papa: :papa:
_________________
gea
 
     
klaster40 

Dołączył: 19 Lut 2013
Posty: 193
Wysłany: Nie Kwi 14, 2013 13:55   Re: matchew

koffin napisał/a:
Skąd wiesz że wpędzamy w alergię? alergia jest przyczyną rozrostu grzyba candida.


Jak to skąd? Powszechnie wiadomo, już wiele o tym napisano, że życie w przesadnej czystości, jedzenie tylko przetworzonej termicznie żywności, powoduje powstawanie alergii. To że są i inne przyczyny jej powstawania, nie wątpię, ale ta o której wspomniałem jest najbardziej znana i udowodniona. A co jest przyczyną rozrostu grzyba, jak nie obniżenie odporności organizmu?
Odporność spada, to pojawia się grzyb oraz alergie, a spada z różnych przyczyn. Wyparzanie marchewek też się do tego przyczynia.
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 483
Wysłany: Nie Kwi 14, 2013 21:16   Re: matchew

klaster40 napisał/a:
koffin napisał/a:
Skąd wiesz że wpędzamy w alergię? alergia jest przyczyną rozrostu grzyba candida.


Jak to skąd? Powszechnie wiadomo, już wiele o tym napisano, że życie w przesadnej czystości, jedzenie tylko przetworzonej termicznie żywności, powoduje powstawanie alergii. To że są i inne przyczyny jej powstawania, nie wątpię, ale ta o której wspomniałem jest najbardziej znana i udowodniona. A co jest przyczyną rozrostu grzyba, jak nie obniżenie odporności organizmu?
Odporność spada, to pojawia się grzyb oraz alergie, a spada z różnych przyczyn. Wyparzanie marchewek też się do tego przyczynia.


Okey a ja czytalem że raw marchewka jest gorsze niż gotowana?
Czy to prawda?
Chodzi o celuloze w trakcie gotowania że powinna być rozbita.
 
     
klaster40 

Dołączył: 19 Lut 2013
Posty: 193
Wysłany: Pon Kwi 15, 2013 08:47   

Dużo celulozy mają warzywa liściaste, czy to oznacza, że powinno się gotować np. sałatę?
Ja tam nic złego o celulozie nie słyszałem, ale niech się inni wypowiedzą.
Co do marchewki, czy innego warzywa, to też zależy skąd go mamy. Jeśli ze swojego ogródka, to wolałbym jednak na surowo.

P.S.
Podawane były na forum gdzieś linki do tabel jakie są straty w żywności
po obróbce termicznej. Są też plusy takowej, a co kto wybiera to już jego sprawa.
Dużo jest niezdecydowanych(min. ja) i jedzą częściowo na surowo.
 
     
EAnna 

Pomogła: 21 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1065
Wysłany: Pon Kwi 15, 2013 16:18   

klaster40 napisał/a:
Ja tam nic złego o celulozie nie słyszałem, ale niech się inni wypowiedzą.

przeczytaj poniższy artykuł.
Bardzo ciekawe informacje, porządkujące rolę różnych węglowodanów w organiźmie.
Wprawdzie odnosi się do niemowląt ale to też ludzie ;)
http://www.imed.pl/index....return=archives
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 36
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 811
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pon Lis 04, 2013 15:06   

W pana temacie "Indeks glikemiczny - mity i rzeczywistość" wyczytałem:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
w surowej marchewce skrobia jest chroniona przed trawieniem przez błony komórkowe zbudowane z niestrawnej celulozy

Witold Jarmolowicz napisał/a:
W sokowirówce błonnik ścian komórkowych zostaje rozerwany podobnie jak w gotowaniu. Wartości odżywcze stają się dostępne enzymom trawiennym.

Czy to oznacza, że surowy sok z buraków ćwikłowych otrzymany w sokowirówce będzie strawny i dostarczy węglowodanów, zaś sok otrzymany w wyciskarce wolnoobrotowej nie będzie strawny i dostarczy wartości odżywczych tylko bakteriom w jelicie grubym? Czy wyciskarka ślimakowo-sitkowa z uwagi na wolne obroty nie rozerwie błonnika ścian komórkowych miąższu buraka?

Witold Jarmolowicz napisał/a:
W gotowaniu błony ulegają rozerwaniu i zawartość staje się dostępna dla enzymów trzustkowych. Natomiast surowa marchewka dociera nie strawiona do jelita grubego, gdzie dopiero bakterie uwalniają substancje odżywcze i przerabiają po swojemu

Jeśli żywię się surowym moczonym owsem bezłuskim, a więc wg powyższej definicji niestrawnym i niedostarczającym węglowodanów, to czy mielenie go przez kilka minut w blenderze szybkoobrotowym rozerwie błony komórkowe i sprawi że owies dostarczy mi tyle energii co gotowany? Czy mielenie zboża na pastę może pod tym względem zastąpić gotowanie?

Robi napisał/a:
soki unieczynniaja bardzo wazna funkcje trawienia a mianowicie żucie, tak naprawde to ono jest jednym z najwazniejszych promotorow wydzielania skow trawiennych a zwlaszcza w pierwszej fazie podazy pokarmu

no to przecież porcję soku należy potrzymać w ustach żeby zmieszał się z enzymami i dopiero potem połykać. Ja tak robię. Zresztą tak gdzieś zalecano, aby sok lub wodny roztwór miodu potrzymać parę sekund w buzi zanim się wypije.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Pon Lis 04, 2013 15:11, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2016 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved