Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Hannibal
Sob Gru 22, 2012 16:07
Naturalne bieganie
Autor Wiadomość
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lip 06, 2009 18:11   Naturalne bieganie

Naturalne bieganie człowieka to … boso i tu stopy inaczej pracują niż w nowoczesnych butach z amortyzacją i różnymi innymi bajerami. Przede wszystkim bosy biegacz odbija się z śródstopia a nie z pięty co powoduje inne skutki dla organizmu. Zgrabnie jest to opisane:

"Najczęściej spotykanym błędem jest "twarde" opadanie na piętę, niekiedy wręcz blokowanie stopą biegu. Może to doprowadzić do kontuzji, od odbicia pięty po pęknięcie kości przy gwałtowniej wykonanym ruchu. "Twarde" bieganie na piętach odbija się też niekorzystnie na całości organizmu, który z każdym krokiem doznaje wstrząsu, zostaje jakby uderzony. Jeżeli w dodatku biegamy po twardym podłożu, może to również spowodować bardzo przykre bóle kości, tzw. "ostrogę" kości pięty lub szczególnie nieprzyjemne bóle tzw. okostnej podudzia. Dodajmy do tego szybsze zużywanie się chrząstek międzykostnych, torebek stawowych, wreszcie całkiem prozaiczne zaburzenia pracy żołądka i innych organów wewnętrznych. Twardy, ciężki bieg na piętach nie dostarcza również satysfakcji biegającemu, gdyż taki zapewnia tylko bieg lekki, amortyzowany odpowiednią pracą stóp."
Wojciech Lipoński "Jak biegać po zdrowie" 1985

I tu jest wyjaśnienie wewnętrznych trzęsionek Igi i Tomka w trakcie biegania ;) .

Gordon Pirie dokładnie opisał zasady prawidłowego biegania w książce "RUNNING FAST AND INJURY FREE", która jest dostępna w wersji anglojęzycznej do ściągnięcia za darmo ze strony www.gordonpirie.com.
Autor tej książki był zdobywcą srebrnego medalu na olimpiadzie w Melbourne w 1956r. oraz ustanowił 5 rekordów świata. W ciągu 45 lat biegania przebiegł ponad 270 000 mil (w tym ponad połowę na twardych nawierzchniach) bez większej kontuzji co jak pisze jest związane z odpowiednią techniką biegu oraz prawidłowym doborem butów. Dalej m.in. o tym, że za jego czasów biegało się w płaskich, cienkich tenisówkach do tenisa, a nie było kontuzji.

W książce tej została szeroko opisana technika biegu (bieganie na przedniej części stopy, a nie na piętach). Autor książki uważa że 70 procent butów do biegania powoduje kontuzje, z racji preferowanej techniki biegu na piętach (rozbudowana tylna część butów). Tak skonstruowane buty uniemożliwiają naturalny ruch stopy.
Cytaty z tej książki:

"Większość butów do biegania jest dzisiaj konstruowana w taki sposób, że poprawnie techniczne bieganie jest właściwie niemożliwe - co powoduje plagę kontuzji u osób je noszących. To jakieś nieporozumienie twierdzić, że biegacz powinien lądować na pięcie, a potem przy każdym kroku przetaczać się po całej stopie."

"to nie przypadek, że biegacze z krajów rozwijających się, którzy często nie widzieli na oczy butów do biegania, mają najlepszą technikę biegową"

Pirie pisze również, że główną przyczyną kontuzji achillesa jest część buta z tyłu, która teoretycznie ma to ścięgno osłaniać, a w praktyce ociera i drażni. Dalej twierdzi ,że buty do prawidłowego biegania tak należy dobierać by nie miały zbyt wysokiej pięty.

Profesjonalnie i bardzo „marketingowo” opracował metodę ekonomicznego biegania rosyjski trener Romanow. Nazwał ją POSE – czyli odpowiednia pozycja do biegania. Tu kluczowa jest odpowiednia pozycja biegacza aby wykorzystać siły fizyczne (np. grawitacji) działające wokół niego do efektywnego biegania. W największym skrócie chodzi o to, że tułów jest lekko pochylony (ale w linii prostej) i sprężysty. Noga atakująca jest w jednej linii z tułowiem i jest lekko ugięta aby bardziej neutralizować uderzenie. Śródstopie jest jedyną częścią stopy, która ma kontakt z podłożem.

Propagatorzy „naturalnego biegania” zalecają buty z jak najcieńszą podeszwą aby stopa miała możliwie najlepszą percepcję każdego kroku. Biegnąc boso błędy w bieganiu natychmiast dają się we znaki i następuje naturalna korekta biegania – z opadaniem na śródstopie, gdyż uderzenie o pięty powoduje ból. Entuzjaści tego stylu biegają w tenisówkach za kilkanaście zl, co ciekawe również po twardych nawierzchniach typu asfalt, beton itp. – nie mają więcej kontuzji od reszty , gdyż elastyczne mięśnie stopy i łydki elegancko amortyzują odbicie na śródstopie.

Ale UWAGA: Do takiego biegania trzeba mieć naprawdę silne łydki i stopy inaczej słabe nogi będą opadać na pięty bez amortyzacji co może nieciekawie się skończyć.

Ja wywaliłam do kąta biegówki i dziś pierwszy raz wzięłam trampki i biegłam po miękkiej nawierzchni. Lepiej mi się biegło w lekkich butach ale mam stopy supinatora (tzn nigdy nie dawałam ostro na pięty lecz bardziej na śródstopie). Przebiegłam znacznie większą odległość niż normalnie :shock:
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Pon Lip 06, 2009 18:46   

Od początku podstawówki do 23 roku życia biegałam i czułam się świetnie-bardzo lubiłam biegać.
Później miałam przerwę kilku letnią i po niej odczuwałam to trzęsienie...może się oduczyłam prawidłowo biegać ? :roll:
Mimo wszystko teraz lubię jeździć,a nie biegać :)
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3574
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lip 06, 2009 21:10   

podobnie biegam, pochylony lekko i na śródstopiu

może dlatego żadnego trzęsienia wewnątrz nie odczuwam 8-)
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Lip 07, 2009 20:56   

Dziś biegłam tylko na śródstopiu i zrobiłam 6km, bez wczorajszego bonusu. Oj, czuję teraz mięśnie, których wcześniej intensywnie nie używałam. A jak teraz rączo biegam :D .
Nawiasem mówiąc bieganie rano na czczo to dla mnie najlepsze oczyszczanie organizmu i daje powera na cały dzień.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5690
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Lip 08, 2009 07:39   

Ja tez biegam na czczo 8)
i tez podobny dystans 6-8km, ale dopiero niedawno zaczalem regularnie wiec dystans pewnie bedzie sie zwiekszal wraz z przyrostem kondycji 8)
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5690
Skąd: z nienacka
Wysłany: Wto Lip 14, 2009 08:58   

Jakie dystanse biegacie?

Ja na razie sie nie forsuje i biegam 6-8km, dopiero zaczynam. Startowalem od 3-4 jakies 2 miechy temu.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Lip 14, 2009 11:49   

jako że biegam rzadko i nie wpadam przez to w pewien rytm ograniczam się do ok. 8 km
tyle, że bardzo istotny jest tu czas pokonania danego dystansu, a co za tym idzie tempo biegu
bo jak biegałem regularnie i nabierałem odpowiedniej kondycji to nie zwiększałem jakoś szczególnie dystansów - zwiększałem tempo; włączałem też elementy biegu pod górę (np. na Agrykoli)
jak byłem w dobrej formie to 8 km pokononywałem z prędkością ok. 14 km/h
teraz biegam jakieś 13 km/h
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Lip 14, 2009 23:32   

Przesadziłam z lekka z szybkością zmiany biegania. Ciekawe jest to, że w trakcie wyżej wspomnianego biegu na śródstopiu nie czułam specjalnie bólu ale następnego dnia oooo … :faint: mięśnie łydek tak bolały, że nie mogłam chodzić przez 2 dni. Zrobiły się 4 dni przerwy w bieganiu. Poczytałam forum biegaj.pl, gdzie ludzie piszą o paromiesięcznym przestawianiu się na śródstopie i przeróżnych ćwiczeniach na wzmacnianie nóg, skakankach itp. a ja tak hardcorowo pojechałam :D . Teraz biegam w swoim starym stylu. Moja traska to 10 km i tu już postawiłam stop. Będę stopniowo zwiększać km na śródstopiu na tym dystansie. A i tempo też dobrze by było poprawić.
Będę skakać na skakance 3x20 min w tygodniu – to jest dobre na wzmocnienie łydek. Ale do nich to długa droga przede mną ;) :
http://www.joemonster.org...p_cheerleaderek

Waldek biega naturalnie pewnie dzięki treningom sztuk walki na bosaka.

Na tamtym forum ludzie pozytywnie piszą o ciekawym sprzęcie do masażu mięśni nóg na poprawę ukrwienia (co przyspiesza regenerację) – elastycznym kijku zwanym the Stick i sprowadzanym z Stanów. Roluje się go wzdłuż mięśni nóg 4 razy dziennie (rano, przed i po treningu a także wieczorem). Ale przede wszystkim jest dobry na "zakwasy" i przykurcze mięśni nóg, które są zmorą sportowców, zwłaszcza przeszarżowujących na treningach.

W warunkach domowych dobrze się sprawdza wałek do ciasta (b. pomógł moim łydkom). Ale nie na wszystkie kontuzje można te sprzęciory stosować, np. na kontuzje ścięgna Achillesa gdzie jest cały czas ból. Ktoś z Stanów pisał, że tam lekarze z jednej największych izb porodowych zalecają przyszłym rodzicom przynoszenie wałka do ciasta do masażu pleców rodzącej kobiety.
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3574
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Lip 19, 2009 13:14   

Generał Polko też tak biega. Że po betonie to inna sprawa. Śmiesznie wygląda ale widać kumaty, albo wypraktykował ten styl sam sobie...
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Nie Lip 19, 2009 18:05   

WITAM :hug:

A jak biegają najlepsi biegacze na świecie czyli w pierwszej kolejności Kenijczycy , Etiopczycy , Marokańczycy itd. ?

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Lip 19, 2009 20:10   

Skoro tak kumaty gość jak Polko biega po betonie na śródstopiu to coś w tym jest. O to chodzi, że można biegać na takich nawierzchniach - ale na przedniej części stopy, która uginając się amortyzuje i nie przenosi wstrząsów w górę ciała jak odbijanie z pięty.
Inną sprawą jest to, że to jest naturalna technika dla zaawansowanych biegaczy o wysokiej sprawności ogólnej. Zgadza się, ta czołówka biegowa mknie na śródstopiu.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Lip 19, 2009 20:36   

http://www.newtonrunning.com/run_better.php
ja tam biegam wyraźnie na śródstopiu i moje specjalne buty do biegania Reebok jakoś mi w tym nie przeszkadzają... ba, biega mi się w nich wyśmienicie
upadanie na piętę to jakaś kompletna kicha
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Lip 19, 2009 20:46   

I dopiero teraz tym się pochwaliłeś? Aa pewnie dopiero teraz znalazłeś czas na nagranie video swego biegu tak :hah: ?To masz dobrą kondycję nóg.
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Lip 21, 2009 21:26   

http://www.maratonypolski...on=2&code=10216
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Sie 24, 2009 18:45   

Jakiś czas temu nastąpił przełom pod mazurskim rozgwieżdżonym niebem - przeszłam zupełnie na śródstopie. Skakanki nie przetestowałam.
Ale teraz mam mały kryzys, biegam tylko 3-4km dziennie i zastanawiam się czy nie zrobić sobie przerwy. Dopadło mnie znużenie ... i poszukam chwilowo czegoś innego.
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Pon Sie 24, 2009 18:54   

Magdalinha napisał/a:
...biegam tylko 3-4km dziennie...

Codziennie? Jesli tak,to może wypróbuj taką opcję 3 dni w tygodniu?
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Sie 24, 2009 19:21   

Nie potrafię biegać tylko 3x w tygodniu, chyba zrobię po prostu przerwę.
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Czw Sie 27, 2009 21:46   

kiedys przeczytalem takie wydaje mi sie ze madre zdanie ze jak zaczynasz biegac to unikaj jakichkowliek schematow czy ustalonych regul, wypracuj poprostu najlepsza dla siebie metode. Nie wazne czy bedziesz sapac jak pies czy wygladac jak pokraka, jezeli taki styl jest dla ciebie najodpowiedniejszy to tak biegaj, z czasem zaczniesz czerpac z doswiadczenia i modyfikowac go aby osiagac lepsze rezultaty.

Ja ostatnio biegalem po 14k co drugi dzien bez wiekszych problemow. Teraz robie dwa dni przerwy bo achilles zaczal sie odzywac ale generalnie moge powiedziec ze liczy sie tylko to jak sie tobie biegnie i nie ma sensu sie zmuszac do jakis wytycznych bo mozna sie uszkodzic.

Jesli chodzi o styl to powiedzial bym ze biegam na stopach, nie laduje ani na piecie ani na palcach, poprostu spadam na cala stope, i nie czuje zadnych wstrzasow. Podobnie jak Hannibal biegam w tradycyjnych sportowych butach ktore maja gruba podeszwe.

P.S tez juz nie moge zyc bez biegania. Mam nawet taki fajny plan...Biegac przez 5-6 godzin i natychmiast potem zrobic jakis trening wytrzymalosciowy z pompkami, podciaganiem, przysiadami itp. tak chociaz z 30 minut. :-D
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Daawidd1990 

Wiek: 27
Dołączył: 29 Wrz 2009
Posty: 3
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 14:29   

Ja jestem zwolennikiem biegów bardzo intensywnych :hihi:
Mówię tu o biegach 80-100% HR max.

Biegam od dopiero 4 miesięcy a kondycja mocno do przodu :viva:
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6803
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 16:01   

:shoot: bieganie po 5, 6 godzin dziennie to bez sensu, to zbyt forsowne, organizm nie potrzebuje az tyle ruchu dziennie, po co przedobrzać...
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 16:10   

Molka napisał/a:
:shoot: bieganie po 5, 6 godzin dziennie to bez sensu, to zbyt forsowne, organizm nie potrzebuje az tyle ruchu dziennie, po co przedobrzać...

chodzi bardziej o bieganie przeplatane z chodem
to była kiedyś konieczność, ażeby zabiegać zwierzynę
a forsownie to ludzie pracowali od zarania dziejów - wystarczy sobie poczytać; nie trzeba było jakoś specjalnie biegać
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6803
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 16:18   

Hannibal napisał/a:
Molka napisał/a:
:shoot: bieganie po 5, 6 godzin dziennie to bez sensu, to zbyt forsowne, organizm nie potrzebuje az tyle ruchu dziennie, po co przedobrzać...

chodzi bardziej o bieganie przeplatane z chodem
to była kiedyś konieczność, ażeby zabiegać zwierzynę
a forsownie to ludzie pracowali od zarania dziejów - wystarczy sobie poczytać; nie trzeba było jakoś specjalnie biegać


no chyba ze tak, ale w dzisiejszym świecie mało kto może sobie pozwolić na coś takiego, obowiązki, praca... :-)
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3574
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 16:20   

Cytat:
Jesli chodzi o styl to powiedzial bym ze biegam na stopach, nie laduje ani na piecie ani na palcach, poprostu spadam na cala stope, i nie czuje zadnych wstrzasow. Podobnie jak Hannibal biegam w tradycyjnych sportowych butach ktore maja gruba podeszwe.


to tragedia, bo cro-magnon i hybryda biega na śródstopiu

spróbój tak na bosaka na "całą stopę"

natura szybko cie z "całej stopy" wyleczy
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Sty 07, 2010 13:22   

Cytat:
Buty do biegania obciążają stawy nóg

Bieganie w butach do joggingu obciąża stawy nóg mocniej niż bieganie boso, a nawet jest dla nich gorsze niż chodzenie na wysokich obcasach.
Choć obuwie zaprojektowane do biegania chroni stopę, jest niezdrowe dla stawów bioder, kolan i kostek. Pokazały to najnowsze badania, których wyniki opublikowano w grudniowym wydaniu czasopisma "PM&R: The journal of injury, function and rehabilitation".

W badaniach wzięło udział 68 zdrowych ochotników, którzy biegali przynajmniej 25 kilometrów tygodniowo. Poproszono ich, by przebiegli się na bieżni zarówno boso, jak i w butach do joggingu. Wyposażono ich w tym celu w przeciętny model butów, który posiadał cechy charakterystyczne dla tego typu obuwia, nie wyróżniał się przy tym niczym szczególnym.

Analiza ruchu pokazała, że w porównaniu z biegiem na bosaka, podczas biegu w butach zwiększał się u ćwiczących moment obrotowy w stawie biodrowym (o 54 proc.) i w stawie kolanowym (do 38 proc.). Naukowcy, którzy prowadzili te obserwacje przypuszczają, że może za to być odpowiedzialna konstrukcja butów: podniesiona pięta i nadmiar materiału pod łukiem przyśrodkowym stopy.

Co ciekawe, obciążenie stawu kolanowego w butach do biegania wzrasta mocniej niż podczas chodzenia na szpilkach (tu jest ono o 20-26 proc. wyższe w porównaniu z chodzeniem boso). Dlatego, zdaniem badaczy, nadszedł czas na nową generację butów, które będą chroniły nie tylko stopy, ale również stawy nóg biegaczy.

źródło: http://portalwiedzy.onet....10491,info.html

Dość mocne tezy stawiają.
Wydaje mi się jednak, że to wszystko zależy od tego, jak biegamy. Bo jeśli na śródstopiu to chyba te ew. wady butów do biegania nie grają roli.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Czw Sty 07, 2010 13:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Czw Sty 07, 2010 14:10   

Ten test potwierdza pewne wady i potrzeby pewnych zmian , ale nie wyklucza tego, że przy obecnej technice można zdrowo i optymalnie biegać. To co stwierdziłeś Hannibal, najważniejsza jest technika, odpowiednio dobrany but i w końcu odpowiedni trening(razem z ćwiczeniami dodatkowymi) plus dieta...

Ten test niestety pokazuje wady biegania w butach, a nie pokazuje wad biegania na boso... Po pierwsze test jest zrobiony na bieżni, czyli czymś równym i gładkim.. Zero obaw o skręcenie, obtarcie, czy skaleczenie... Ja biegam 40-60 km tygodniowo w 4 treningach w śr tempie ok 5min/km, po różnych rodzajach nawierzchni, chciałbym zobaczyć taki test na bosaka w realu w klimacie miejskim/podmiejskim... wykonany przez osobę która jak wiekszośc żyjących w naszym kraju ma stopę przyzwyczajoną do buta

Przecież mi już kilkanaście razy zdarzyło się pośliznąć podwinąć nogę, jakby wtedy wyglądały moje stawy skokowe gdybym biegł na boso?... But nie służy tylko do biegania w sensie osiągi i komfort, ale tez chroni przed poważnymi urazami... Ile razy wdeptywałem w kałuże i nie musiałem się martwic czy pływają w niej jakieś kawałki szkła.. a czasami nie widziałem dokładnie tej kałuży..

Oczywiście gdzieś tam w Kenii, gdzie nie ma cywilizacji i od małego jest się nauczonym ganiać po znanych ci ścieżkach na bosaka to ok... Napewno można by sobie wyrobić stopy do biegania na bosaka odpowiednim treningiem, ale pytanie ile takie coś musi trwać, żeby dało jakieś efekty.. Myślę, że jak ktoś lubi dużo biegać (150-400km miesięcznie), to bieganie na boso w większości przypadków może być czymś ewentualnie dodatkowym.. No chyba że ktoś od małego biega na boso i ma wyrobione odpowiednio stawy, ale to chyba rzadkość...
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Czw Sty 07, 2010 14:19, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Sty 07, 2010 14:24   

Poza tym buty do biegania są różne i nie można wszystkich wrzucać do jego worka.
Mi w moich biega się bardzo dobrze - jak ponad 2 lata temu zmieniłem z takich zwykłych to poczułem różnicę na korzyść
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Sty 07, 2010 14:56   

Hannibal napisał/a:
...jak ponad 2 lata temu zmieniłem z takich zwykłych to poczułem różnicę na korzyść...
Tylko nie "wywoluj nutrii z lasu" bo
inspektor "migdalek" wyskoczy "znienacka"! :viva:
.
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Czw Sty 07, 2010 15:10   

Żeby nie być takim oportunistą.. to powiem, że wielu biegaczy którzy próbowali trochę na bosaka, rzeczywiście podobało im się to, niezłe doznania... ale bardzo wolno, w odpowiednim terenie i niezbyt często, taka odskocznia :)

Hannibal napisał/a:
Poza tym buty do biegania są różne i nie można wszystkich wrzucać do jego worka.
Mi w moich biega się bardzo dobrze - jak ponad 2 lata temu zmieniłem z takich zwykłych to poczułem różnicę na korzyść


no właśnie w razie "wu" kupujemy buty startowe, które są lekkie i sztywne (mało amortyzacji), nie opasają tak mocno kostki, jest w nich trochę większy zakres ruchu, nie wymuszają tak bardzo postawy.. ale nie mają tego komfortu i nie neutralizuja tak dobrze mikrowstrząsów i nie zapobiegają tak dobrze mikro urazom... za to dają osiągi.. :) zaczynam się motać ;)
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Czw Sty 07, 2010 15:25, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Sty 07, 2010 16:35   

bejrutek nie rzucaj odrazu tak tym bieganiem na bosaka, im chodziło o te buty do biegania, trampki podobno są lepsze (mi sie przynajmniej lepiej biega niż w takich do biegania za 140 - tak wiem sknera jestem 8) )
 
     
chill 


Pomógł: 14 razy
Wiek: 36
Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 818
Skąd: W-W
Wysłany: Czw Sty 07, 2010 19:41   

rzeczywiście płaskie trampki zdają bardziej egzamin niż te specjalistyczne biegowe kopyta z piętą koturnem.

Tutaj trochę o modelach barefoot running:

http://barefootrunningshoes.org/

Przymierzam się do tych Nike Free na jakies chłodniejsze miesiące, a latem che zacząc boso.Akurat mieszkam na obrzeżach miasta - dużo polnych dróg trochę lasu wiec nie będzie obciachu :-D :-D :-D
Na razie póki co u mnie Adidas response trail sprawdzają się w miarę ok ale ta pieta własnie wydaje się byc za wysoka przy bieganiu na śródstopiu .
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Sty 07, 2010 19:47   

No a jakże w reklamie czegokolwiek mogło by zabraknąć lasek. Na reklamie obuwia dają dwie bose kobiety :hihi:
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Czw Sty 07, 2010 20:01   

iliq, ten artykuł chyba nie do końca wszystko tłumaczy... fakt że zwraca na duża wadę... ale co z mikro- urazami? trampki czy buty startowe to jest jakieś rozwiązanie... ale np. chciałbym biegać w nich 80-90km tygodniowo, głownie asfalt, chodniki i trochę gołego gruntu, nie jestem jeszcze lekkim biegaczem, do tego lekko pronuję? wcześniej miałem Brooksy Adrenaline, but był sztywny, nie powiem, ale nogi mnie bolały często po biegu... przesiadłem się na Nike Vomero but dla neutrala( wtedy jeszcze wolno biegałem i wychodził neutral), wybitnie komfortowy but i problem znikł.. im szybciej teraz biegam to zauważyłem , że zaczynam pronować i teraz szykuje sie do innego buta, troche sztywniejszego, bo chciałbym poprawić osiagi, ale jednak na tyle komfortowego żeby dac rade przebiec te 70 km...
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Czw Sty 07, 2010 20:06, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
miluska

Dołączył: 17 Lut 2010
Posty: 3
Wysłany: Czw Lut 18, 2010 17:52   

Wiecie co z tym bieganiem naturalnym to jest kłopot - to był mój podstawowy pomysł na zrzucenie wagi i owszem schudąłm prawie 10 kg ale jakim kosztem. Uparcie biegałam przynajmniej 3 razy w tygodniu ale niestety nikt mi nie powiedział że są jakieś zasady... A teraz waga owszem ok ale : mięśnie ud rozbudowane i nic się z tym nie da zrobić, łydki podobnie było na początku teraz jakoś w mairę ale możecie sobie wyobrazić jak wygla miesień gdy się pzrestało ćwiczyć. Poza tym stawy bardzo bolą czasami i strzyka bardzo w kolanach i przy łaczu z miednicą. Poza tym gdy strama się od czasu do czasu biegać czsami bolą też piszczele. Po I zatem dobre buty! po drugie teren najlepiej ubita ziemia nie jakiś asfalt czy chodnik broń Boże ! No i niezbyt intensywnie nie pzreforsowywać się naprawdę...
 
     
miluska

Dołączył: 17 Lut 2010
Posty: 3
Wysłany: Czw Lut 18, 2010 17:56   

a własnie i nie ćwiczy się też wszystkich partii mięśni a to jest też ważne wejdzcie sobie na tą stronę http://www.odchudzanie-cwiczenia.pl/ znajdziecie sobie naprawdę dobre ćwiczenia na różne partie mięśni o różnej intensywności i także inne sposby na schudniecie, Ja przeżuciłam się na ćwiczenie w domu myśle też o fitness ale z braku czasu nie mogę chyba sobie jednak pozwilić :/
 
     
chill 


Pomógł: 14 razy
Wiek: 36
Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 818
Skąd: W-W
Wysłany: Wto Maj 11, 2010 21:43   

Testował ktoś te buciki ?

http://www.vibramfivefingers.com.pl/index.html

Widzę że już oficjalnie w Polsce

Tutaj taniej ;) :

http://allegro.pl/item103...0_8_modeli.html
Ostatnio zmieniony przez chill Wto Maj 11, 2010 21:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2966
Wysłany: Wto Maj 11, 2010 22:28   

review by Stephan von Wholehealth:
http://wholehealthsource....wilderness.html
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Maj 12, 2010 07:48   

Ponad 2 tygodnie temu przebiegłem się po raz pierwszy boso - 8 km na mojej "ścieżce zdrowia" na posiadłości. Ścieżka jest całkiem dobrze wygrabiona, ale nie ma bata jakieś małe gałązki, żołędzie spadają cały czas i wtedy upadek na coś takiego nie należy do przyjemności.
Ogólnie aż tak źle nie było, choć troszkę wolniej mi szło. Natomiast potem przez kilka ładnych dni czułem mocno podeszwę stopy, w wielu miejscach skóra była lekko porozcinana, w paru miejscach bąble. :D
Pewnie można zahartować stopę, ale warunkiem jest chyba regularne chodzenie boso, bieganie, a na to potrzeba warunków, czyli tak jak mówił bejrutek - gdzieś w Kenii
Doświadczenie na pewno fajne, ale jednak wolę biegać w moich butach. Teraz już dość wyraźnie biegam na przedniej części stopy, przez co łydki ładnie się po tym czuje :D
Jeśli chodzi o te buciki Vibramu to wyglądają na całkiem niezły patent. Może w przyszłości takie sobie kupię, tylko najpierw musiałbym porządnie je sprawdzić w sklepie. Mam też nadzieję, że przy normalnym bieganiu nie zużywają się w rok, tak jak u Stephana Guyeneta, które trenuje parkour.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Śro Maj 12, 2010 07:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Śro Maj 12, 2010 21:10   

dokładnie odpowiedzią dzisiaj jest moda na natural runnig shoes .. jest tego coraz więcej... choć trzeba przyznać, że z takimi butami, ale z jakością, która pozowili na długie bieganie to jest jeszcze droga zabawa... no i ogólnie do takiego biegania trzeba mieć jednak mocne nogi.. jeśli ktoś ma jeszcze słabe nogi, a lubi long run w jakimś truchcie, to raczej szybko nie założy takich butów...

http://www.bieganie.pl/?s...&cat=20&id=1713

no i jeszcze w grę wchodzi kupowanie butów startowych...
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Śro Maj 12, 2010 21:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
chill 


Pomógł: 14 razy
Wiek: 36
Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 818
Skąd: W-W
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 19:26   

bjerutek , przecież wiadomo że trzeb asie przestawic mocno w tym kierunku.
Kwestia czasu czytałem opinie wielu ludzi na temat Nike Free , i oni tez mieli sensacje po kilkunastu treningach , łydy do wymiany itd. Ale póżniej jak nogi się przyzwyczaiły do nowego typu biegu było już tylko piękne . Ja tam do startów sie zadnych nie przygotowuję ;) .
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 21:49   

chili, pisząc o bucie startowym miałem na myśli but, który przybliża do naturalnego biegania... taki but nie ma za wiele systemów, a wiele z nich nie ma w ogóle systemów amortyzujących... i do tego są dosyć tanie i trwałe..
tak poza tym zgadzam się z tobą... ale w wielu przypadkach to kwestia lat zanim noga się odpowiednio dostosuje... np. co ma wspólnego jakiś Zenek z biura z nadwagą i ze stopniem pronacji powyżej 12 z jakimś chłopcem z Kenii, który biega na bosaka od dziecka.. to nie takie proste, na prawdę można sobie zrobić bardzo łatwo i szybko trwałą krzywdę... mi w sumie idea się podoba, sceptyczny jestem tylko do tego całego chuzia buzia, kokodżambo i do przodu.. sam osobiście biegam w bucie który nie ma za wiele amortyzacji i tego kierunku będę się trzymał.. bo jakby nie patrzeć im mniej amortyzacji tym szybsze bieganie.. warunek mocne nogi.. ;)

BTW.. co tam bieganie boso... Tutaj macie prawdziwy hardcore ;) :-D

http://www.youtube.com/wa...ature=topvideos

to sa prawdziwi wariaci :)
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Czw Maj 13, 2010 21:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 37
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1340
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 23:07   

albo w pionie na czas http://www.youtube.com/watch?v=Haz-CTUtrt8

albo droga 8c+ http://www.youtube.com/watch?v=wMUFUU2kozg
_________________
Pachelbel Canon in D
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 12:38   

Aloha :)
Wyspecjalizowane buty do biegania na śródstopiu to tylko bajer, zwłaszcza te 5-palczaste. Wystarczą trampki. W pierwszym poście tematu jest wzmianka o srebrnym olimpijczyku G. Pirie, który przebiegł ponad połowę swego kilometrażu życiowego w płaskich tenisowych tenisówkach na twardych nawierzchniach.
Ważne są mięśnie "nauczone" naturalnego biegania. Jeśli ktoś biega już jakiś czas to prostym sposobem przejścia na śródstopie jest robienie końcówki treningu na śródstopiu. Bezpiecznie zacząć od 10% dystansu na śródstopiu - jak po paru dniach nie bolą mięśnie to stopniowo zwiększać te % na śródstopiu.
Małe ostrzeżenie: podczas pierwszego biegu na śródstopiu mięśnie nigdy nie bolą - ale następnego dnia jest niezła jazda jak ktoś przeholuje w naturalnym bieganiu.
 
     
tomthemaster

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 03 Mar 2009
Posty: 164
Wysłany: Pon Maj 17, 2010 11:37   

pięciopalczaste ja testowałem. Na razie raz, trzy dni temu. dziś idę biegać w normalnych butach bo otarłem sobie pięty i bąble mi wyskoczyły. Ból łydek dość spory do dziś i trzeba go rozbiegać.

Wg mnie biega się w nich zupełnie inaczej niż w trampkach. Podeszwa jest jednak ukształtowana jak stopa. I do tego palce mogę rozchodzić się na boki lepiej niż w trampkach. Jednak w wolnym truchcie jest tendencja do spadania na pięty. Musiałem trochę zwiększyć tempo żeby to zmienić.

Buty kupiłem na allegro i były wysyłane z Chin. Miałem stracha czy nie podróbka i czy rozmiar dopasowałem. Zamówiłem 41 a normalnie biegam w 44.
 
     
tomthemaster

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 03 Mar 2009
Posty: 164
Wysłany: Śro Maj 19, 2010 08:53   

biegałem jedna w pięciopalczastych. (z plastrem na pięcie:-))
Na początek jedne plus - nie boli mnie śródstopie w nich. W normalnych butach mam z tym problem.
minus - te buty trzeba najpierw w sklepie po przymierzać. Z rozmiarem trafiłem idealnie. Ale tylko 4 palce dobrze wchodzą do "kieszonek" na palce. Mam problem z małym palcem. Co prawda mi to nie przeszkadza. Najwięcej problemów jednak będą mieli Ci co mają jakiś palec dłuższy znacznie od dużego palca.

Dam znać po kilku tygodniach wybiegania co i jak.
pozdrawiam
Tomek

ps. można się w nich nieźle w lesie poślizgnąć jak jest mokro - w takiej sytuacji ich nie polecam
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Maj 19, 2010 09:01   

tomthemaster napisał/a:
ps. można się w nich nieźle w lesie poślizgnąć jak jest mokro

na gumie vibram? :-o
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Śro Maj 19, 2010 09:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
tomthemaster

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 03 Mar 2009
Posty: 164
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 10:03   

tak. Jeśli podłoże to kora, liście, igliwie duży śliski korzeń. W butach trialowych to mi się nie zdarza.
T
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 15:02   

tomthemaster napisał/a:
tak. Jeśli podłoże to kora, liście, igliwie duży śliski korzeń. W butach trialowych to mi się nie zdarza.

No nie wiem, dla mnie w każdym obuwiu byłoby w tym wypadku śliwko - prawa fizyki. No chyba, że w kolcach :D
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 09:57   

wiem że odradzane jest codzienne bieganie dużych dystansów. Jednak jak się ma sprawa w przypadku tego że chciałbym biegać codziennie po 15 minut po wstaniu aby mieć więcej energii, będą gorsze efekty niż jakbym biegał co 2 dzień?
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6803
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 10:08   

iliq napisał/a:
wiem że odradzane jest codzienne bieganie dużych dystansów. Jednak jak się ma sprawa w przypadku tego że chciałbym biegać codziennie po 15 minut po wstaniu aby mieć więcej energii, będą gorsze efekty niż jakbym biegał co 2 dzień?

wg. mnie ( specjalista nie jestem :-) ) 15 minut rozgrzeweczki wydaje mi sie być fajna sprawa, spojrzałabym bym na to w ten sposób, co lepsze? bezruch przed praca? czy ruch? nie trzeba chyba zbyt dlłgo myśleć by dać odpowiedz na to pytanie.... 15 min na pobudzenie krażenia ( wydalenie toksyn) bardziej niż na spalenie fatu......?
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 10:10   

@Illiq
Wiesz, na to pytanie nie ma jednej prostej odpowiedzi. Jest tyle teorii na ten temat, że ciężko jest coś jednoznacznego powiedzieć.
Zależy to oczywiście od tego, co chcesz osiągnąć i przy której opcji lepiej się czujesz.
No bo mi by nie odpowiadało codziennie bieganie na krótsze dystanse. Wolę rzadziej, a dłużej. Dzisiaj wyszło ok. 10,5 km w 47,5 minut. Następny bieg planuję w poniedziałek.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 10:43   

no właśnie fajną sprawą to się wydaje, wyczytałem gdzieś że rano powinno się odnawiać 3 rodzaje energii: duchową, mentalną i fizyczną żeby zwiększyć swój potencjał energetyczny na cały dzień. Informajca ta wydała mi się godna przetestowania jak działa w parktyce, a ciekawym rozwiązaniem wydało mi się bieganie jako energia fizyczna, jednak zawsze można to zastąpić jogą czy tymi tybetańskimi czy innym ciortem ale biegać uwielbiam a już noga zaczeła mi na to pozwalać, coprawda dalej nie mogę na śródstopiu ale na pięcie chociaż mogę śmigać.

Hanibal bardzo lubię biegać długie dystansy. Wspaniale to działa na psyche i ciało. Narazie zrezygnowałem z poprzedniej roboty bo ponzałem jej tajniki i zaczęła mnie nudzić więc szukam czegoś innego, teraz prawdopobonie wezmę jakiś etat i raczej nie będę tam miał możliwości ogarniać się tak żebym rano mógł długie biegi robić.

Te poranne biegi miały by na celu rozrusznie po nocy + oczyszczenie organizmu. Mam wrażenie że jedyną możliwością będzie przetestować to. Zobaczyć przez miecha np jak to będzie na mnie działało, bo rano miałem dużo więcej energii niż zazwyczaj dopóki nie zjadłem kaszanki z cebulą....
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3574
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 12:24   

Ćwiczę ostatnio codziennie w lasku, czasem trochę sprintów, skoków, mostów, czasem trochę dłuższego biegu. Samopoczucie znakomite. :evil:

Iliq, jak ci się nie będzie chciało codziennie biegać albo się przetrenujesz, to warto dla odmiany poćwiczyć oddechy, rozciąg, posłuchać śpiewu ptaków, pobyczyć się wśród natury. Też energetyzujesz swoje dna w ten sposób. 8-)
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
tomthemaster

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 03 Mar 2009
Posty: 164
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 12:36   

Hannibal napisał/a:
tomthemaster napisał/a:
tak. Jeśli podłoże to kora, liście, igliwie duży śliski korzeń. W butach trialowych to mi się nie zdarza.

No nie wiem, dla mnie w każdym obuwiu byłoby w tym wypadku śliwko - prawa fizyki. No chyba, że w kolcach :D


moje trialowce maja takie półcentymetrowe wypustki na podeszwie. Działa to właśnie jak kolce. Znacznie lepiej nadają się na takie okazje.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 12:39   

Waldek B napisał/a:
Iliq, jak ci się nie będzie chciało codziennie biegać albo się przetrenujesz

to trzeba wtedy zacisnąć zęby, zapomnieć o skatowanych łydkach :D i wyruszyć na kilkunastokilometrową wyrypę 8-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 13:10   

Cytat:
Iliq, jak ci się nie będzie chciało codziennie biegać albo się przetrenujesz, to warto dla odmiany poćwiczyć oddechy, rozciąg, posłuchać śpiewu ptaków, pobyczyć się wśród natury. Też energetyzujesz swoje dna w ten sposób.


po bieganiu wpadłem na pomysł żeby medytować nad jeziorkiem, gdyby nie morwisko na któym usiadłem i meszki to by całkiem fajnie wyszło :viva: Podsunołeś mi fenomenalny pomysł wszystkie rodzaje energii będę odnawiał na dworzu.

Mam mieszkanie w wyczesanym miejscu bo raptem 20 minut odemnie jest elektrociepłownia... :hah: ale jakieś 5 min dropi mam jeziorko, lasek działki więc jak znalazł będę mógł tam wszystkie ćwiczenia oddechowe robić etc. Waldek Ty jakieś specjalne ćwiczenia oddechowe robisz?
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 22, 2010 13:08   

Są różne typy psychofizyczne więc trzeba samemu przetestować różne rodzaju treningu żeby dojść do tego co jest najlepsze dla siebie. Niektórzy skowronkują a niektórzy polują w nocy, niektórzy biegają tylko rano inni wieczorem , niektórzy chcą codziennie inni rzadziej, dużo lub mało itp itp

Codziennie warto robić rozciąganie czyli stretching, jogę, pilatesy - co kto lubi.

Tomthemaster daj znać jak na dłuższą metę sprawdzają się 5palczaste. Możliwe, że z racji tego, że zawsze biegałam jak supronator to trampki mi wystarczają a gdy ktoś ma przeszłość pronatora to temu przydadzą się takie wyspecjalizowane buciki do śródstopia.
Pozdrawiam
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Sob Maj 22, 2010 15:22   

Magdalinha napisał/a:
Są różne typy psychofizyczne więc trzeba samemu przetestować różne rodzaju treningu żeby dojść do tego co jest najlepsze dla siebie.

O............. kogo to moje "locy" nie widza! :roll:

Jak milo, ze piszesz. 8-)

Moim zdaniem wcale nie "trzeba" samemu przetestowac,
a wlasciwie to DUZY BLAD! :hihi:
.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 22, 2010 15:27   

grizzly napisał/a:
Jak milo, ze piszesz. 8-)

Jeśli mnie pamięć nie myli to nie byliście ostatnimi czasy w dobrych relacjach ;)
grizzly napisał/a:
Moim zdaniem wcale nie "trzeba" samemu przetestowac,
a wlasciwie to DUZY BLAD! :hihi: .

Ano właśnie. Lepiej zainwestować w precyzyjne DOPASOWANIE żywienia do potrzeb danej osoby oraz zapewnienie optymalnej synergii ważnych elementów składowych. 8-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Sob Maj 22, 2010 15:51   

Hannibal napisał/a:
grizzly napisał/a:
Jak milo, ze piszesz. 8-)

Jeśli mnie pamięć nie myli to nie byliście ostatnimi czasy w dobrych relacjach ;)
grizzly napisał/a:
Moim zdaniem wcale nie "trzeba" samemu przetestowac,
a wlasciwie to DUZY BLAD! :hihi: .

Ano właśnie. Lepiej zainwestować w precyzyjne DOPASOWANIE żywienia do potrzeb danej osoby oraz zapewnienie optymalnej synergii ważnych elementów składowych. 8-)


Czyli zrobic wlasciwie to czego np. nie robi "Pudzian". 8-)
.
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3574
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 22, 2010 15:51   

iliq napisał/a:
Waldek Ty jakieś specjalne ćwiczenia oddechowe robisz?


Oddech wg Buteyko, przeponą, jeden, dwa na minutę. Czasem nawet przez godzinę dziennie tak ćwiczę. Jak mi się nie chce biegać w lesie, albo jak gdzieś jadę, to zamiast nieustannego kołowrotka myślowariatkowego (typu "... co robiłem, co będę robił, co było, co będzie...") instaluje sobie godzinny trening. Odżywają podobno wszystkie narządy. + krokodyl mentalny nic na śniadanie nie dostanie. :-o 8-)

To samo robię kilka minut w moście zapaśniczym z rana i po każdym biegu, rozciąganiu. Tutaj jest jednak inna jakość, lepsza energia witalna się kumuluje i organy wewnętrzne więcej korzystają, polepsza się trawienie, przyswajanie, przytomność umysłu.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Sob Maj 22, 2010 15:57   

Hannibal napisał/a:
...Jeśli mnie pamięć nie myli to nie byliście ostatnimi czasy w dobrych relacjach ;)...

E......... tam, to tylko "nutrie" byly. :hah: :hihi:
.
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 22, 2010 16:01   

Napisz misiek co i jak według Ciebie z tym bieganiem( z tematu o tybetańskich). Co do mojego biegania to nie będę codziennie go praktykował bo dzisiaj nie wytrzymałem i sobie biegałem przez ponad 30 min a takie ilości codziennie mogłby za dobrze nie wpłynąć, chociaż kto wie
Ostatnio zmieniony przez iliq Sob Maj 22, 2010 16:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2966
Wysłany: Sob Maj 22, 2010 16:53   

iliq napisał/a:
i sobie biegałem przez ponad 30 min a takie ilości codziennie mogłby za dobrze nie wpłynąć

jak najbardziej swietnie wplywaja :)
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 22, 2010 17:28   

_flo napisał/a:
jak najbardziej swietnie wplywaja :)

zależy jakim tempem i jak kto ma wytrenowany organizm
można 30 minut tak biegać, że potrzeba po tym co najmniej kilka dni odpoczynku
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2966
Wysłany: Sob Maj 22, 2010 17:53   

si, zalezy
trzeba tak biegac, zeby nie bylo wiekszych problemow z regeneracja
(napisala flo, ktora ostatnio łokropnie sie zmaltretowała niekconcy :P )
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 22, 2010 18:36   

Cytat:
jak najbardziej swietnie wplywaja


dzień w dzień? Jak tak to by było cudowne!!
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Sob Maj 22, 2010 19:56   

iliq napisał/a:
...Napisz misiek co i jak według Ciebie z tym bieganiem...

Bieganie "lepsiejsze" od wrotek "jezd". :hihi:

Swego czasu "pan siekierowy" uwielbial rozpisywac sie o bieganiu,
ale od czasu ujawnienia, ze od "tlusca siem tyjem"
juz "zaniklo" tak latwo dostepne zrodlo "wierzen". :hah:

Co teraz pocznie "Rieniuta i Tierieniuta"? :viva:

BTW
Musze podkreslic, ze sprawa "biegania" jest jeszcze bardziej
"trudna i wykwintna" dla statystycznego zjadacza "zoltkow i podgardlow". :viva:

Czytam od czasu do czasu znane forum na temat biegania
i niezly ubaw mam, widzac "herezje" jakie tam wypisuja. 8-)
.
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 22, 2010 20:35   

and all is clear now.... nie do końca o tego rodzaju wypowiedź mi chodziło :hah: chociaż przynajmniej dowiedziałem się że jest "<b> trudna i wykwintna</b>" sprawa
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Sob Maj 22, 2010 22:09   

tak na sucho i z mojego doświadczenia, jeśli nie jesteś w stanie przebiec całego dystansu w 60min lub więcej, to 15min codziennie może być za dużo.. jest ryzyko, że będziesz za sobą ciągnął jakieś przemęczenie... Ale... oczywiście możesz to sobie sprawdzić, wg mnie tutaj nie ma przeciwwskazań.. Sam dowiesz się wtedy i le potrzebujesz i ile jesteś w stanie przebiec.. Jeśli dobrze będziesz się słuchał swojego ciała, choć to mniej prawdopodobne, może się okazać, że 15 min codziennie jest możliwe i swobodnie np. przy biegu w tempie szurania mógłbyś dać rade.. pozdro :)

EDIT .. napisz dokladnie jakie są twoje możliwości biegania.. ile jesteś w stanie nabiegać naraz
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Sob Maj 22, 2010 22:12, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Maj 23, 2010 08:46   

nie mierzyłem maxa. Wczoraj biegałem rozgrzewkowo koło 4 min potem 5 seri po 5-6 min przeplatanych 2 minutową przerwą, dzisiaj dałem radę tylko rozgrzewke + 3 serie potem pojawiła się kolka a nie chciałem się przemęczać

Miałem jakąś kontuzję na stawie skokowym, co dokładniej mi było nie wiem bo nie lubię mojego lekarza jest gruby i się mądrzy więc sobie przeczekałem (na siłce przez ten czas ćwiczyłem) Teraz mogę biegać na piętach jednak na śródstopiu jeszcze nie daję rady. Ból jest mały a ja mam dość sporą tolerancję na ból ale nie chcę sobie czegoś załatwić żebym znowu nie mógł biegać bo kocham to
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Nie Maj 23, 2010 22:18   

Cytat:
Teraz mogę biegać na piętach jednak na śródstopiu jeszcze nie daję rady.


to się dzieje stopniowo.. jak się nogi wzmocnią to będziesz przenosił więcej na śródstopie.. takich rzeczy nie da się robić od początku na siłę.. jakbyś się spytał Skarżyńskiego jak biegać, to by ci powiedział, że masz biegać na pięcie, jeśli są takie twoje możliwości.. oczywiście "naturalne bieganie" w tym momencie może być problematyczne dla kolan.. raczej powinno zacząć się od odpowiedniego obuwia amortyzującego.. dopiero potem na drodze ewolucji dochodzić do tego typu biegania...

co biegania codziennie po 15 min, przy Twojej predyspozycji.. to ja bym jednak wolał biegać 4 razy w tygodniu, ale z czasem sobie trochę wydłużać to bieganie.. chodzi o to, że przy długich biegach i wolnych, 10-20minut to jest tylko rozgrzewka.. dopiero bieganie więcej niż 30minut daje efekty, że czujesz się doładowany, tłuszczyk trochę spalony, organizm fajnie dotleniony :)
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Nie Maj 23, 2010 22:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Maj 24, 2010 03:04   

jeżeli chodzi o organizm to mam naprawdę mocny patrząc na to że bez żadnych ćwiczeń biegałem sobie 3 min na śródstopi 3 na piętach w ramach odpoczynku i tak udawało mi się przezz 30 min biegać, truchtać na zmianę. Bejrutek to radzisz biegać w jakimś obuwiu do biegania? Myślałem nad zakupem nowych trampek bo te stare mają pare lat i są dość zjechane.
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Pon Maj 24, 2010 09:21   

jeśli jesteż przyzwyczajony już do biegania w obuwiu bez amortyzacji, to nie musisz nic specjalnego kupować.. ale jeśli robisz pewne rzeczy na siłę i odczuwasz z tego powodu jakieś niepokojące niedogodności typu ból w goleniach, stawie skokowym, kolanie, biodrze lub kręgosłupie, to wtedy warto rozejrzeć się za czymś bardziej specjalnym... np. do dłuższego wybiegania, nie rezygnując całkowicie z trampek... ;)
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Pon Maj 24, 2010 09:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Maj 24, 2010 10:37   

bejrutek napisał/a:
to ja bym jednak wolał biegać 4 razy w tygodniu, ale z czasem sobie trochę wydłużać to bieganie..

nie wiem, może z początku tak jest lepiej
ja osobiście najbardziej lubię biegać 2 razy w tygodniu, po ok 10-13 km
właśnie teraz wróciłem z biegu na odległość ok 11,5 km z 3 wbiegami Agrykolą do góry (ok. 450 m w jedną stronę, ze średnim nachyleniem ok. 8%); czas: 52 min
po biegu krótkie rozciąganie, wbieg na 5 piętro i znów z ciekawości sprawdziłem sobie ciśnienie - 113/63, puls 100 ;)
łydki coraz lepiej przyzwyczajone do biegania na śródstopiu - jest "luz bluz" 8-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Pon Maj 24, 2010 10:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Maj 24, 2010 13:25   

Cytat:
jeśli jesteż przyzwyczajony już do biegania w obuwiu bez amortyzacji, to nie musisz nic specjalnego kupować.. ale jeśli robisz pewne rzeczy na siłę i odczuwasz z tego powodu jakieś niepokojące niedogodności typu ból w goleniach, stawie skokowym, kolanie, biodrze lub kręgosłupie, to wtedy warto rozejrzeć się za czymś bardziej specjalnym... np. do dłuższego wybiegania, nie rezygnując całkowicie z trampek..


W sporcie i diecie nie robię nic na siłę, dobrze się czuję biegając w trampkach, ból kręgosłupa był wcześniej przed tym jak zacząłem biegać (przez badziewne łóżko i fotel który nie był jeszcze naprawiony), staw skokowy uszkodziłem sobie podczas biegania w lany poniedziałek, było chłodnawo i padał deszcz, jednak staw zaczął mnie boleć po przeskoczeniu przez ogrodzenie z zakazem wstępu więc przypuszcam że to też nie od biegania. Odczuwałem łydy na samym początku po bieganiu na śródstopiu (nigdy 6 piętro nie było tak wysoko :hah: ) jednak mam wrażenie że nic nie pasuje pod objawy braku amortyazcji

jeśli nie jest to niezbędny element do zdrowego biegania to wolałbym nie wydawać ~ 300 PLN w okresie zbierania fudnuszy na eurotripa
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Wto Maj 25, 2010 08:10   

Cytat:
nie wiem, może z początku tak jest lepiej
ja osobiście najbardziej lubię biegać 2 razy w tygodniu, po ok 10-13 km


może być dwa razy... chodzi mi o to, żeby jednak była jakaś przerwa na regenerację... wolę wykonać porządny spokojny długi bieg rzadziej, niż codziennie trzaskać rozgrzewki...
illiq napisał, że na luzie jest w stanie przebiec ~30min.. napisał, że ma parcie na 15min codziennie, czyli w tygodniu chce biegać 105min... jeśli biegałby 4 razy w tygodniu po ~30min to ma ~120min tygodniowo, ale z przerwami na regenerację.. ale sam musi to sprawdzić ile potrzebuje i ile jest w stanie w danym dniu przebiec.. nic na siłę... ważne żeby się nie zanudzić i nie zamęczyć.. czasami potrzebne są jakieś zmiany...

Cytat:
ja osobiście najbardziej lubię biegać 2 razy w tygodniu, po ok 10-13 km
właśnie teraz wróciłem z biegu na odległość ok 11,5 km z 3 wbiegami Agrykolą do góry (ok. 450 m w jedną stronę, ze średnim nachyleniem ok. 8%); czas: 52 min
po biegu krótkie rozciąganie, wbieg na 5 piętro i znów z ciekawości sprawdziłem sobie ciśnienie - 113/63, puls 100 ;)
łydki coraz lepiej przyzwyczajone do biegania na śródstopiu - jest "luz bluz" 8-)


ładnie ci wychodzą te tempówki na 10km... kiedyś coś wspomniałeś o półmaratonie.. z takim wybieganiem spokojnie mógłbyś pobiec, półmaraton to tak naprawdę mocniejsza dycha.. mimo, że w wyrazie jest maraton, to to jest zupełnie ina bajka ;)
imho bieg do 25km dla przeciętnego amatora biegacza i nie tylko jest biegiem naturalnym... szczerze lepiej mi się biega 15km i 21km niż 10km... są bardziej naturalne, jeśli chodzi o bieg na czas... :)
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Wto Maj 25, 2010 08:16, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Maj 25, 2010 08:33   

bejrutek napisał/a:
ładnie ci wychodzą te tempówki na 10km... kiedyś coś wspomniałeś o półmaratonie.. z takim wybieganiem spokojnie mógłbyś pobiec, półmaraton to tak naprawdę mocniejsza dycha.. mimo, że w wyrazie jest maraton, to to jest zupełnie ina bajka ;)
imho bieg do 25km dla przeciętnego amatora biegacza i nie tylko jest biegiem naturalnym... szczerze lepiej mi się biega 15km i 21km niż 10km... są bardziej naturalne, jeśli chodzi o bieg na czas... :)

Wiesz, dopiero od jakiegoś czasu zacząłem biegać systematycznie; wcześniej to tak bardziej "od czasu do czasu".
Jeśli chodzi o biegi w okolicach 20 km to IMO trzeba byłoby wyrobić sobie jakąś strategię i wiedzieć, kiedy jakie tempo trzymać, coby w 3/4 drogi nie paść ;)
Mam zamiar brać teraz udział w jakichś imprezach biegowych. Aktualnie to - http://www.maratonwarszawski.com/node/10052
W najbliższą sobotę 10 km, więc powinien być raczej luzik. ;)
Pod koniec czerwca 15 km i też powinienem dać radę.
Na początku sierpnia 20 km, a we wrześniu 25 - tutaj zobaczymy :D
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Wto Maj 25, 2010 08:57   

Cytat:
Wiesz, dopiero od jakiegoś czasu zacząłem biegać systematycznie; wcześniej to tak bardziej "od czasu do czasu".
Jeśli chodzi o biegi w okolicach 20 km to IMO trzeba byłoby wyrobić sobie jakąś strategię i wiedzieć, kiedy jakie tempo trzymać, coby w 3/4 drogi nie paść ;)
Mam zamiar brać teraz udział w jakichś imprezach biegowych. Aktualnie to - http://www.maratonwarszawski.com/node/10052
W najbliższą sobotę 10 km, więc powinien być raczej luzik. ;)
Pod koniec czerwca 15 km i też powinienem dać radę.
Na początku sierpnia 20 km, a we wrześniu 25 - tutaj zobaczymy :D


systematyczne bieganie ma ci dać jakiś bodziec, po prostu zmusić organizm do jakiegoś wysiłku, żeby mógł się przyzwyczaić... ale to nie jest żadna gwarancja, bo może się okazać że nieregularne bieganie w którym są bodzce też będzie skuteczne.. :)

fajna imprezka.. wszystko w jednym i za każdym razem nowe miejsce.. mam nadzieję, że napiszesz swoje wrażania jak było.. ja też w ta sobotę lecę 10km.. może się uda w końcu zejść poniżej 45min :D

jeśli chodzi o strategię na 20km.. po pierwsze trzeba wykonać kilka dłuższych wybiegań zaczynając od 14 km, aż do ...20km, w tym ze 2-3 na 20km.. dla zapoznania i przyzwyczajenia.. ..
ja tylko powiem od siebie, może nie teraz bo akurat biegam sobie trochę więcej na prędkość, ale wcześniej jak robiłem zwykłe średnie wybiegania 7-16km, to takie dystans 16, a nawet 21 leżały mi najlepiej, bo ten czas na początku biegu kiedy musisz się rozruszać jest po prostu dłuższy... zauważyłem, że jak biegnę taki dystans nie trzymając się tętna ani tempa, an spokojnie, to gdzieś tak na 7-mym km włącza się autopilot i zaczynałęm lecieć, nawet tego nie czułem, ale zaczynałem przyspieszać.. i nawet jak nie planowałem biegać szybko, to często samoistnie wychodził dobry czas :) ... 10km nie leży mi.. bieg jest taki, jeśli chcesz pokonać go w dobrym czasie, to początek musisz pobiegnąć szybko i wolno.. czas na rozruch jest krótszy.. co mi się wydaje mniej naturalne i dlatego bardziej mi się podobają 15 i 21km... na razie, może się to zmieni.. ;)
_________________
Mój Blog Biegowy
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Maj 25, 2010 09:31   

Cytat:
illiq napisał, że na luzie jest w stanie przebiec ~30min.. napisał, że ma parcie na 15min codziennie, czyli w tygodniu chce biegać 105min... jeśli biegałby 4 razy w tygodniu po ~30min to ma ~120min tygodniowo, ale z przerwami na regenerację.. ale sam musi to sprawdzić ile potrzebuje i ile jest w stanie w danym dniu przebiec.. nic na siłę... ważne żeby się nie zanudzić i nie zamęczyć.. czasami potrzebne są jakieś zmiany...


dzisiaj ostatecznie organizm to zweryfikował :faint: po ~ 20 min biegu zaczeła mi wątroba dawać o sobie znać :faint: , nie wiem czy to nie przez tą podpowiedź Molki z mała ilością węgli przed porannymi ćwiczeniami...

Tak czy inaczej będę robił 3 biegi tygodniowo a rano po prostu będę sobie robił tybetańskie i będzie git tak mi się przynajmniej wydaje
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Maj 25, 2010 09:39   

iliq napisał/a:
dzisiaj ostatecznie organizm to zweryfikował :faint: po ~ 20 min biegu zaczeła mi wątroba dawać o sobie znać :faint: , nie wiem czy to nie przez tą podpowiedź Molki z mała ilością węgli przed porannymi ćwiczeniami...

kolka wątrobowa? jeśli to ona to nie jest to nic nadzwyczajnego ;)
a co z tymi węglami? dlatego, że je rano jadłeś, czy nie?
Molka napisała, że chodziło jej o to, że jak ktoś jada bardzo mało tych węgli i balansuje na granicy wyczerpania glikogenu to wtedy można się tak wspomóc
ale jeśli na bieżąco go uzupełniasz to nie ma problemu
ja wczoraj zjadłem 400 g węgli - owoce i miód i trochę przez to się "doładowałem", bo w niedzielę zjadłem tyle, co z wątroby
robiąc ogólne rachunki wyszło mi, że do mięśni mogło pójść dodatkowo z 250 g tychże, no i do wątroby na full
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Maj 25, 2010 10:28   

raczej przez to że rano jadłem, wczoraj przed spaniem nażarłem się bajaderki rano też sobie jej skosztowałem, miałem na nią wielką ochotę dopóki nie zobaczyłem składników z których matka ją zrobiła, margaryna, herbatniki, mleko w proszku + pasteryzowane :faint: nic dziwnego że o 20 zadziało na mnie usypiająco i cała noc przespałem :viva:

a co do biegania to frajdę sprawia mi bieganie długich dystansów jak biegałem w ciągu 4 dni 3 razy to tylko pierwszego razu się wybiegałem 2 następne dni były jakieś takie ociężałe, idę biegać po to żeby się wybiegać a nie odrazu się wymęczyć dlatego pozostanę przy innych porannych ćwiczeniach
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Maj 31, 2010 21:01   

artykuł "Nie wszyscy narodzili się aby biegać boso"
http://www.bieganie.pl/?s...&cat=25&id=1862
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 12:01   

Artykuł (z animacjami) "Bosy maratończyk" - http://wyborcza.pl/1,7684...?as=1&startsz=x
BTW - jest już u nas w sprzedaży ten beststeller amerykański - "Urodzeni Biegacze"
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 22:26   

kiedyś trzeba będzie spróbować tego biegania boso.. ale na razie niech sie ludzie pomęczą, żeby wiedzieć z czym ma sie do czynienia... :D

a tak na serio, refleksja jednego z moich kolegów z forum bieganie.pl...

w tym całym gadaniu zapomina się o najważniejszej rzeczy... żeby zdrowo i efektywnie biegać, najważniejszy jest trening (metoda), czyli to jak przykładamy się do tego biegania... jeśli dobrze przygotujemy sobie trening, to nie będzie miało znaczenia, czy biegamy boso, czy w super amortyzujących butach... po prostu :)
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Wto Cze 01, 2010 22:27, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Cze 02, 2010 09:02   

bejrutek napisał/a:
kiedyś trzeba będzie spróbować tego biegania boso.. ale na razie niech sie ludzie pomęczą, żeby wiedzieć z czym ma sie do czynienia... :D

tyle, że aby biegać boso trzeba mieć sprawdzony teren
ale nawet u mnie na mojej posiadłości, na sprawdzonej, pograbionej ścieżce zdrowia znalazł się kawałek szkła jeszcze z dawnych czasów - upaść na coś takiego to byłoby kiepsko 8/
bejrutek napisał/a:
w tym całym gadaniu zapomina się o najważniejszej rzeczy... żeby zdrowo i efektywnie biegać, najważniejszy jest trening (metoda), czyli to jak przykładamy się do tego biegania... jeśli dobrze przygotujemy sobie trening, to nie będzie miało znaczenia, czy biegamy boso, czy w super amortyzujących butach... po prostu :)

no jasne, że tak
a przede wszystkim ważne, czy biegamy naturalnie na śródstopiu - wtedy po betonie można zasuwać tysiące kilosów i będzie luz bluz
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 08:58   

bejrutek napisał/a:
ja też w ta sobotę lecę 10km.. może się uda w końcu zejść poniżej 45min :D

To było chyba tak żartobliwie, no bo w ostatnim biegu mógłbyś zejść nawet poniżej 40 min :D
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Pią Cze 04, 2010 08:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 22:51   

... te cele postanowiłem traktować lajtowo.. :) i z dużym zapasem, żeby się nie spinać, a jednak się spokojnie bawić.. faktycznie był w tym mały element zaskoczenia, wyszło trochę for fun :-D .. wiedziałem, że jestem z stanie grubo zejść poniżej 45min, ale też nie do końca widziałem co mi da ten trening szybkościowy.. w sumie innych zaskoczyłem i sam siebie :-D mam zamiar dalej to praktykować ;)
_________________
Mój Blog Biegowy
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3574
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Cze 05, 2010 10:10   

W szkole byłem mistrzem na 60 i 1000 m, więcej jakoś nigdy nie biegałem. A to z przyzwyczajenia, a to znowu przez szkodliwą mitologię o aerobach, którą uzmysłowił mi dopiero Hannibal.

Dzisiaj z racji pięknej pogody postanowiłem przebiec z 5 kilometrów. :viva: Tak jak pisali poprzednicy, o dziwo początek jest najtrudniejszy. Po kryzysie już jakoś leciało. Ciekawostka, wpierw niż nogi zaczęły wysiadać mi ręce. 8/ Ale czuję się wyśmienicie. Zobaczymy jeszcze co jutro powiedzą na to moje stawy i ścięgna. :)
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Cze 05, 2010 11:10   

Waldek B napisał/a:
Ciekawostka, wpierw niż nogi zaczęły wysiadać mi ręce. 8/

:-o
Waldek B napisał/a:
Zobaczymy jeszcze co jutro powiedzą na to moje stawy i ścięgna. :)

Zahartowane po tysiącach przysiadów hinduskich powiedzą - co tak lightowo nas potraktowałeś! ;)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Sob Cze 05, 2010 19:28   

Cytat:
Ciekawostka, wpierw niż nogi zaczęły wysiadać mi ręce. 8/


to jest ciekawe, a jakiego to był typu ból? niektórzy jak gwałtowniej biegną, to czują różne bóle w barku, kolki, ból w przeponie itp... najlepiej po prostu zwolnić... i robić jakieś ćwiczenia wzmacniające...
_________________
Mój Blog Biegowy
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3574
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Cze 06, 2010 07:41   

Nie był to ból, ale raczej sygnał, że się zwyczajnie męczą. Podczas mojego ulubionego sprintu ręce pracują, ale trwa to dość krótko.

Podobnie się zdziwiłem kiedyś, gdy zamiast maty robiłem boks - tam kończyny górne się męczą nawet gdy nie zadajesz ciosów, od samego chodzenia wkoło ileś minut i trzymania gardy.

Ps. Dzisiaj wstałem i wszystko ok, chyba faktycznie to zasługa przysiadów.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Cze 06, 2010 19:30   

Kiedyś przez 1 sezon pobolewały mnie ręce podczas biegania bo miałam osłabiony kręgosłup od wielogodzinnego przesiadywania przy komputerze.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Cze 13, 2010 21:03   

Polecam przeczytać sobie o biegaczce Ann Trason w książce "Urodzeni Biegacze".
Dla mnie to jak science fiction - szczęka opada :pada:
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Nie Cze 13, 2010 21:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 14, 2010 14:12   

Rekord Ann Trason 80km w 6h9min rzeczywiście robi wrażenie i ciekawe jest to, żę w ultramaratonach znacznie więcej % kobiet niż mężczyzn dobiega do mety. Kobiety są wolniejsze i mają mniejszą siłę fizyczną od mężczyzn lecz w warunkach extremalnych są wytrzymalsze.

Gudrii jak Twój ambitny plan przebiegnięcia trasy ultra maratonu :) ?
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 14, 2010 14:50   

Miałem głównie na myśli to, co jest opisywane w książce, jak zaczęła sobie biegać codziennie do pracy i z powrotem 14 km w jedną i 14 km w drugą, a potem przychodziła sobota i przed śniadanie poszło 30 km, zjadła śniadanie, trochę odpoczęła i przebiegła kolejne 30, po czym przypomniała sobie, że ma coś do naprawienia w domu, wyjęła narzędzia i zabrała się do roboty; pod koniec dnia stwierdziła, że jest z siebie zadowolona, bo przebiegła łącznie 60 km, a do tego dokonała samodzielnie niełatwej naprawy i w nagrodę przebiegła sobie pod koniec dnia jeszcze 25 km :D
Mówiła, że bieganie jest dla niej romantyczne 8-)
Zauważ, że impreza American River 50-Mile Endurance Run na 80 km organizowana jest w pagórkowatym, prowadzącym przez skąpane w słońcu tereny terytorium z 5-kilometrowym odcinkiem wspinaczki prowadzącym 300 m w górę i mnóstwem jadowitych węży po drodze! :D
Na termometrze było wtedy 42 stopnie, a Ann zapomniała zabrać ze sobą butelki z wodą. Po 55 km była już nieźle odwodniona, ale dopiero wtedy nabrała wiatru w żagle :)
Miała taki okres, kiedy przez cztery lata co drugi miesiąc startowała w jakimś maratonie. Z miesiąca na miesiąc biegała coraz szybciej i ustanawiały rekord za rekordem: wygrałą 20 razy na przestrzeni 4 lat, tylko raz zajmując drugie miejsce, ale to dlatego że zamiast biec na 100 km, powinna wtedy leżeć w łóżku, bo była chora :D
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Wto Cze 15, 2010 07:05   

Magdalinha,a czy miałaś problem ze stawami skokowymi?
Ostatnio zmieniony przez IgaM Wto Cze 15, 2010 18:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2966
Wysłany: Wto Cze 15, 2010 17:53   

http://www.youtube.com/wa...player_embedded
(mimo, ze wieksza czesc filmu jest podrasowana - w nieznacznie przyspieszonym tempie,.. milo sie patrzy)
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 15, 2010 18:13   

Flo, tutaj to było - http://www.dobradieta.pl/...p=114382#114382
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 15, 2010 18:38   

artykuł "Epidemia kontuzji wywołanych bieganiem boso"
http://www.bieganie.pl/?s...&cat=25&id=1863
w oryginale - http://running.competitor...-epidemic_10118
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
chill 


Pomógł: 14 razy
Wiek: 36
Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 818
Skąd: W-W
Wysłany: Wto Cze 15, 2010 20:20   

Wywiad w "Trójce" o "Urodzonych biegaczach"

http://www.polskieradio.p...61509054034.mp3
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Wto Cze 15, 2010 20:20   

Macie jakiś pomysł na uniknięcie kontuzji stawów skokowych? Jakieś odpowiednie buty,opaski? Wiele lat przerwy w bieganiu zrobiło swoje .
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Wto Cze 15, 2010 22:47   

IgaM napisał/a:
Macie jakiś pomysł na uniknięcie kontuzji stawów skokowych? Jakieś odpowiednie buty,opaski? Wiele lat przerwy w bieganiu zrobiło swoje .


odpowiedni trening, dostosowany do twoich możliwości...

http://bieganie.pl/?cat=19

ćwiczenia wzmacniające, rozciąganie:
http://bieganie.pl/?show=1&cat=25&id=481
http://bieganie.pl/?show=1&cat=2&id=1000

na drugim dalekim miejscu buty i na samym końcu inne ...

EDIT.. buty o tyle staja się ważne, o ile występują jakieś wady, problemy typu nadmierna pronacja itd...

http://bieganie.pl/index....1&cat=20&id=367
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Wto Cze 15, 2010 23:31, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Wto Cze 15, 2010 22:52   

Hannibal napisał/a:
Miałem głównie na myśli to, co jest opisywane w książce, jak zaczęła sobie biegać codziennie do pracy i z powrotem 14 km w jedną i 14 km w drugą, a potem przychodziła sobota i przed śniadanie poszło 30 km, zjadła śniadanie, trochę odpoczęła i przebiegła kolejne 30, po czym przypomniała sobie, że ma coś do naprawienia w domu, wyjęła narzędzia i zabrała się do roboty; pod koniec dnia stwierdziła, że jest z siebie zadowolona, bo przebiegła łącznie 60 km, a do tego dokonała samodzielnie niełatwej naprawy i w nagrodę przebiegła sobie pod koniec dnia jeszcze 25 km :D
Mówiła, że bieganie jest dla niej romantyczne 8-)
Zauważ, że impreza American River 50-Mile Endurance Run na 80 km organizowana jest w pagórkowatym, prowadzącym przez skąpane w słońcu tereny terytorium z 5-kilometrowym odcinkiem wspinaczki prowadzącym 300 m w górę i mnóstwem jadowitych węży po drodze! :D
Na termometrze było wtedy 42 stopnie, a Ann zapomniała zabrać ze sobą butelki z wodą. Po 55 km była już nieźle odwodniona, ale dopiero wtedy nabrała wiatru w żagle :)
Miała taki okres, kiedy przez cztery lata co drugi miesiąc startowała w jakimś maratonie. Z miesiąca na miesiąc biegała coraz szybciej i ustanawiały rekord za rekordem: wygrałą 20 razy na przestrzeni 4 lat, tylko raz zajmując drugie miejsce, ale to dlatego że zamiast biec na 100 km, powinna wtedy leżeć w łóżku, bo była chora :D


to jest piękne, że to wszystko robi właściwie w taki naturalny sposób... bieganie jest dostosowane do jej trybu życia... jest częścią jej życia.. ekonomiczna babka ;)

w Polsce temat ultra maratonów mało znany... raczej nie wielu polaków można spotkać na jakiś większych imprezach światowych... ale żeby nie było, że jesteśmy jakąś pustynią długich biegów tutaj przykład pana Henryka Brauna, szkoda że już nie żyje...

http://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Braun
http://www.youtube.com/watch?v=M-u41ItYldA

ostatnio biegał mając 90 lat...
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Wto Cze 15, 2010 22:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Cze 16, 2010 04:31   

bejrutek napisał/a:
przykład pana Henryka Brauna

wychowany na baraninie 8-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Śro Cze 16, 2010 12:55   

Dziękuję bejrutek za tak dużo konkretów,dziwiłam się ze dopadła mnie kontuzja raz podczas biegania ,a drugi raz kiedy pograłam z dzieciakami w piłkę,potem chodzić nie mogłam,no ale to było bez żadnych rozgrzewek.Śliczne dzięki jeszcze raz.
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Śro Cze 16, 2010 23:15   

IgaM napisał/a:
Dziękuję bejrutek za tak dużo konkretów,dziwiłam się ze dopadła mnie kontuzja raz podczas biegania ,a drugi raz kiedy pograłam z dzieciakami w piłkę,potem chodzić nie mogłam,no ale to było bez żadnych rozgrzewek.Śliczne dzięki jeszcze raz.


wiem, trochę rzuciłem suchych rzeczy tak na odwal :) ... myślę, że narazie staraj się nie biegać na maksa, do tzw. 7-mych potów... rób wszystko z zapasem i kontroluj ciało, (te plany podał tak poglądowo jak zaczynać).. dopiero po jakimś czasie popróbuj swoich możliwości.. staraj się zamieniać nadmiar energii na dłuższy bieg, nawet kosztem tempa... nawet jeśli to miałoby być szuranie... na pewno będzie to lepsze niż gwałtowne zrywy, które doprowadzą do kontuzji, zmęczenia i w końcu zniechęcenia

generalnie w bieganiu najpierw buduje się tzw. bazę, czyli siłę i wytrzymałość poprzez coraz dłuższe biegi... oczywiście nie da się tego robić w zbyt szybkim tempie... raczej easy... i tak pół roku do roku... jak wyrobisz bazę to wtedy można rozwijać szybkość poprzez różne przebieżki interwały podbiegi ...ect

co do butów.. najlepiej wybrać się do salonu gdzie przeprowadzają badania stopy, czy jesteś supinatorem, neutralem lub pronatorem.. wtedy dobiorą odpowiedni nut do rodzaju stopy, masy ciała, rodzaju nawierzchni...

jeśli nie ma takiej możliwości, to wtedy można sobie samemu zrobić badania.. w tym poprzednim linku jest sposób poprzez sprawdzenie innego buta biegowego gdzie jest wytarty...

dodatkowy sposób to odcisk wodny i zdjęcie pięty.. tutaj przykład...

http://img641.imageshack.us/i/stopki.jpg/
http://img43.imageshack.us/i/prawyodcisk.jpg/

oczywiście sprawdzamy dwie stopy , nawet jeśli jedna stopa jest neutral a druga pronator , to kupujemy buta dla pronatora.. pronator, wtedy kiedy stopa zapada się do wew. i odbijamy się wew stroną stopy... często u osób z nadwagą... lub u osób które długi czas miały nadwagę.. ale to ie jest reguła.. ja nigdy nie miałem nadwagi , a mam lewa stopę pronującą, taka budowa..

oprócz typu stopy.. buty dzielimy na te bardziej amortyzujące (dobre właśnie na początku do spokojnych wybiegań) i te sztywniejsze pod prędkość (dla bardziej zaawansowanych z mocniejszymi nogami).. oraz buty dla lekkich biegaczy i ciężkich biegaczy.. tak czy siak, buta zawsze przymierzamy, bo jeszcze jedna rzecz dochodzi-> profil stopy... to trzeba przymierzyć... wybrać docelowo co chce się kupić i potem przymierzać, czy rzeczywiście pasuje i noga się dobrze w takim bucie czuje ...

wsio.. pozdro ;)
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Śro Cze 16, 2010 23:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Czw Cze 17, 2010 08:58   

i jeszcze jeden link dla początkujących:

http://bieganie.pl/index....1&cat=6&id=1791
_________________
Mój Blog Biegowy
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Czw Cze 17, 2010 13:24   

Wielkie dzięki bejrutek za info :) Ostatnio właśnie przd biegiem w ogóle nie robiłam rozgrzewki,nie rozciągałam mięśni i wyrwałam się do biegu jakbym codziennie biegała,no i się przeliczyłam.Ja jak już się dorwie do biegania czy rolek to właśnie na maksa,do siódmych potów,jak to ująłeś :) Pozdr.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Cze 17, 2010 14:03   

bejrutek napisał/a:
co do butów.. najlepiej wybrać się do salonu gdzie przeprowadzają badania stopy, czy jesteś supinatorem, neutralem lub pronatorem.. wtedy dobiorą odpowiedni nut do rodzaju stopy, masy ciała, rodzaju nawierzchni...

nie dobiorą, bo takie buty po prostu nie istnieją w przyrodzie :)
doktor Gerard Hartmann, guru długodystansowców wyraźnie stwierdził, że im bardziej "wypasiony" but tym większą wygeneruje szkodę dla naszego ciała; zresztą nie tylko on tak twierdzi, ale wielu innych fachowców, jak np. dr Irene Davis
biegając boso pronacja jest naturalnym skrętnym ruchem stopy, która amortyzuje upadek
nadmierna nieprawidłowa pronacja jest oczywiście szkodliwa, ale jej winowajcą są właśnie te szkodliwe buty
zasada jest prosta - im prostsze obuwie, im bardziej płaska podeszwa, tym bieg jest bardziej naturalny, a kontuzje rzadsze
oczywiście bieganie na śródstopiu to podstawa
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Czw Cze 17, 2010 14:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Czw Cze 17, 2010 23:46   

powiem tak, w dyskusji przyznam racje tym doktorom, ale jeśli miałbym komuś początkującemu ze średniawą kondycją coś doradzić, to doradziłbym właśnie buty z dobrą amortyzacją... :) brzmi śmiesznie, ale jest na to prosty powód...

1. średni zjadacz chleba z lekka nadwagą, w większości z tendencją do pronacji, który nagle w wieku 25-35 lat postanawia biegać, wiadomo że jest już spaczony cywilizacja i jego stopi nogi są odzwyczajone.. co z tego że urodził się bez butów... żeby taka osoba mogła od razu biegać boso albo korzystać z prostego sztywnego obuwia, musi odbyć na początku powolny żmudny, wstępny trening, bez ryzyka kontuzji, by uniknąć kontuzje.. prawdopodobnie taki trening potrwa bardzo długo...

Zgadnij. Kto wykona taki trening? Choć nie wiem ile byśmy napisali IdzeM jak ma biegać to i tak będzie robić swoje... Niestety zdecydowana większość amatorów nie ma swojego trenera. który ich przypilunje... Wszystko sami doświadczają... Zauważ, że IgaM napisała post po fakcie.. I tak jest z wszystkimi... Można sobie tylko gadać, ale nie przypilnujesz ich za pomocą forumowych porad, każdy będzie robił po swojemu...

I teraz pomyśl.. Skąd się wziął pomysł na buty amortyzując?.. Ponieważ przemysł nagle na siłę postanowił uszczęśliwiać ludzi? NIE... Bo spece od butów skapnęli się, że ile by nie gadać i pisać porad jak prawidłowo biegać i tak każdy amator zrobi to impulsywnie i popełni początkowe błędy.. zawsze!! Doktorzy których wymieniłeś mają rację, rozumując w prosty sposób, ale biorąc inne czynniki trzeba oddać butom amortyzującym to, że jednak początkowo spełniają swoja funkcję..

Ja ze swego doświdczenia powiem , że zacząłem w butach dosyć amortyzujących, ale za razem dosyć sztywnych jak dla początkującego- Brooks Adrenaline 6... Oczywiście jak to początkujący amator od czasu do czasu, coraz częściej zachciewało mi się mocniejszych biegów.. Trochę mnie od tego pobolewały nogi.. Jak na mój gust za mocno, a chciało mi się biegać coraz mocniej.. Przerzuciłem się na buty mocno amortyzujące Nike Vomero.. Problem znikł ze zmęczeniem mięśni.. Niestety po kilku mięchach, kiedy nogi trochę się rozwinęły i chciałem jeszcze szybciej biegać, okazało się że buty są za miękkie, słaba stabilizacja, lewa noga gdzieś ucieka. Lipa.. Poszedłem w kierunki stabilizacji, ale i sztywności... Teraz biegam w Mizuno Wave Tempest, twardy but.. Nogi musiały się do niego przyzwyczaić, ale nie długo , bo już były trochę wyrobione po prawie roku regularnego biegania.. Nie polecam ich początkującym średniakom

Fajnie mi tak mówić, bo ja akurat złapałem bakcyla i chce mi się biegać szybciej, więc siłą natury i intuicji zrozumialem co jest dobre i potrzebne tak naprawdę.. Ale co z osobami które nie chcą dużo biegać i zatrzymają się na tym początkowym etapie przyzwyczajeni do tych butów amorotyzujących... Jeśli dodać do tego czynniki takie jak nadwaga, to rzeczywiście zaczynają mieć problem opisywany przez tych doktorów

Ogólnie ja tez uważam, że teoretycznie można od razu zacząć na boso, albo w butach prostych, sztywnych.. Ale jak to zrobić??

Dwa pytania:

1. Jak zrobić, żeby ludzie chcieli na serio potraktować ten wstępny żmudny trening, uwzględniający ich indywidualne predyspozycje, kto tego dokona?

2. Jak przekonać ludzi, żeby dajmy na to po pół roku biegania wstępnego w butach amortyzujących chcieli przejść świadomie na obuwie sztywniejsze, albo do biegania na boso, tak żeby odpowiednio wzmacniać i rozwijać nogi??

Jak to do cholery zrobić?

Zostaje tylko gadać i jeszcze raz gadać i namawiać... Ale to nie jest żadna gwarancja.. Dlatego ta dyskusja o tym relatywnym pojęciu "naturalne bieganie" jest takie trudne i bezpłodne..

Wg mnie powinien spać deszcz na zachodnią cywilizację, tak żebyśmy mogli wrócić do korzeni raz a zawsze oderwani od cywilizacji.. Ale na razie jesteśmy jej wieżniami... I ciężko to zmienić



Cytat:
oczywiście bieganie na śródstopiu to podstawa


wystarczy bieganie z całej stopy.. czyli w taki sposób że kontakt pięty z podłożem jest na tyle krótki, że nie wywołuje żadnych komplikacji...

druga rzecz ze śródstopia nie jest wykonalne dla początkującego.. dlatego, że zupełnie początkujący biega powoli i ma słabe nogi.. im szybciej biegasz tym mocniej odbijasz się z przodostopia.. im wolniej tym bardziej z całej stopy i pięty.. początkujący nie zacznie od razu biegać tempo runów

Cytat:
ale jej winowajcą są właśnie te szkodliwe buty


jeśli zle dobierzesz buta, to może się pogłębić tendencja do pronacji.. ale to trzeba umieć i chcieć dobrać odpowiednie obuwie :) ... druga rzecz co maja powiedzieć osoby z koślawymi nogami i nadwaga.. to nie tylko wina butów biegowych...

EDIT: a propo tych doktorów i tych amerykańskich badań.. bierzcie pod uwagę kontekst.. my w Polsce jeszcze nie jesteśmy tacy chorzy na nadwagę.. tam problemy z kontuzjami będą trochę inne
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Czw Cze 17, 2010 23:53, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Pią Cze 18, 2010 02:48   

bejrutek napisał/a:
...jeśli zle dobierzesz buta, to...

Teoretycznie i praktycznie moze dojsc do kontuzji. 8-)

Ale to jest "maly pikus" w porownaniu
do tego CO TRACISZ biegajac wedle "planktonicznych celow" :hah: :hihi:

Gdy padnie pytanie po co biegasz,
to dopiero mamy "siare i polewke" :viva: :faint:
.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Cze 18, 2010 04:59   

bejrutek napisał/a:
jest na to prosty powód...

to nie był dowód, "my friend" ;)
bejrutek napisał/a:
1. średni zjadacz chleba z lekka nadwagą, w większości z tendencją do pronacji, który nagle w wieku 25-35 lat postanawia biegać, wiadomo że jest już spaczony cywilizacja i jego stopi nogi są odzwyczajone.. co z tego że urodził się bez butów... żeby taka osoba mogła od razu biegać boso albo korzystać z prostego sztywnego obuwia, musi odbyć na początku powolny żmudny, wstępny trening, bez ryzyka kontuzji, by uniknąć kontuzje.. prawdopodobnie taki trening potrwa bardzo długo...

Tak, właśnie. Bieganie to bardzo obciążająca aktywność - nawet powyżej tony nacisku na stopę, nogę przy każdorazowym upadku! Dlaczego o tym się nie mówi?
Dlatego trzeba właśnie zacząć bardziej lightowo - od marszów, a później powolnego truchtu. Do tego przysiady hinduskie jako, można powiedzieć, rehabilitacja a jednocześnie niesamowita stymulacja dla nóg; oczywiście na bosaka
Szereg innych ćwiczeń też trzeba dołożyć, coby też inne grupy mięśniowe się rozwijały.
No i chodzić sporo boso, przynajmniej po domu i na trawce na działce. :)
bejrutek napisał/a:
Zgadnij. Kto wykona taki trening?

Każdy jest odpowiedzialny za siebie.
bejrutek napisał/a:
trzeba oddać butom amortyzującym to, że jednak początkowo spełniają swoja funkcję..

Bardzo, ale to bardzo pozornie spełniają tą funkcję.
Bo one właśnie pogłębiają u amatora złe nawyki, ergo sprzyjają kontuzjom.
bejrutek napisał/a:
1. Jak zrobić, żeby ludzie chcieli na serio potraktować ten wstępny żmudny trening, uwzględniający ich indywidualne predyspozycje, kto tego dokona?

Dobrze płatny specjalista 8-)
bejrutek napisał/a:
2. Jak przekonać ludzi, żeby dajmy na to po pół roku biegania wstępnego w butach amortyzujących chcieli przejść świadomie na obuwie sztywniejsze, albo do biegania na boso, tak żeby odpowiednio wzmacniać i rozwijać nogi??

Przekonywać, tłumaczyć.
bejrutek napisał/a:
wystarczy bieganie z całej stopy.. czyli w taki sposób że kontakt pięty z podłożem jest na tyle krótki, że nie wywołuje żadnych komplikacji...

o to chodzi, żeby upadek na stopę wyglądał tak jak natura to stworzyła - czyli od część zewn. przy mały palcu, z naturalną pronacją do wewn.
bejrutek napisał/a:
druga rzecz ze śródstopia nie jest wykonalne dla początkującego.. dlatego, że zupełnie początkujący biega powoli i ma słabe nogi..

oczywiście, że jest wykonalne
niech przebiegnie prawidłowo 100 m
później zwiększy dystans do 150
itd. itd. aż do wyryp w kanionie meksykańskim 8-)
bejrutek napisał/a:
im szybciej biegasz tym mocniej odbijasz się z przodostopia.. im wolniej tym bardziej z całej stopy i pięty.. początkujący nie zacznie od razu biegać tempo runów

właśnie niekoniecznie
przy szybkim biegu, długimi susami jak najbardziej ludzie biegają z pięty
przy naturalnym bieganiu nie masz do czynienia z takimi susami

Ja biegam cały czas w moich Reebokach Premiere Road plus kfs, ale na śródstopiu, więc ta amortyzująca pięta nie jest mi do niczego potrzebna. Gdybym teraz kupował obuwie to na pewno już takiego "specjalnego" do biegania bym nie kupił. Natomiast Vibramy jak najbardziej. :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Pią Cze 18, 2010 05:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Pią Cze 18, 2010 08:02   

To może jeszcze raz ; nadwagi nie ,więc nie jestem jakaś ciężka,ważę 48 kg. Kiedyś bardzo dużo biegałam,nałogowo i nie miałam żadnych problemów z kontuzjami,problem się zaczął,kiedy na ładnych kilka lat zostałam uziemiona.Potem dużo chodziłam,żeby utrzymać w porządku masę mięśniową,zresztą ruch był dla mnie uzdrawiający,ale kiedy chciałam powrócić do biegów,to niestety nabawiłam się kontuzji,więc wskoczyłam na rolki po wyleczeniu,na rolkach mam staw unieruchomiony,więc nie mam kontuzji.cdn.
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Pią Cze 18, 2010 08:18   

cd.,no kurcze chciałabym wrócić do tych biegów,tyle że jak probuję,to wychodzi kicha.Fakt faktem jednak,że źle do tego podchodzę ,wytrzymałość mam dobrą,bo jeżdżę na rolkach,to myślę,że biegać też mogę,a tu się okazuje że nie,a na dodatek przecież nie ćwiczyłam tego stawu skokowego.No i powiem tyle,ze wczoraj robiłam ruchy okrężne stopą i dziś rano czułam te stawy.
 
     
rozyczka

Dołączył: 18 Cze 2010
Posty: 6
Wysłany: Pią Cze 18, 2010 10:02   

niestety tak to jest,że jak człowiek raz się nabawi kontuzji to już później będzie tylko gorzej. Kontuzja będzie się odzywać od czasu do czasu, bez względu na to jak wielkie starania przykładamy by tego uniknąć. Ale jak mamy sobie odmawiać aktywności fizycznej???/
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Cze 18, 2010 10:19   

Iga napisał/a:
cd.,no kurcze chciałabym wrócić do tych biegów,tyle że jak probuję,to wychodzi kicha.Fakt faktem jednak,że źle do tego podchodzę ,wytrzymałość mam dobrą,bo jeżdżę na rolkach,to myślę,że biegać też mogę,a tu się okazuje że nie,a na dodatek przecież nie ćwiczyłam tego stawu skokowego.No i powiem tyle,ze wczoraj robiłam ruchy okrężne stopą i dziś rano czułam te stawy.


Igo ja miałem 3 razy kontuzje stawu skokowego. Ostatnio po kontuzji nie biegałem jakiś miesiąc a staw dalej bolał. Postanowiłem zacząć powoli i lekko biegać. Po 3 dniu ból zniknął, pytanie tylko czy chcesz podjąć ryzyku i u siebie coś takiego sprawdzić.
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Pią Cze 18, 2010 13:47   

Iliq,bez ryzyka nie ma zabawy,jak to mówią :) . Pogimnastykuję robie najpierw stawy skokowe,nie chce mi sie już kuśtykać przez tydzień czy dwa . Kilka lat temu tak się doprawiłam graniem w piłkę ,że nie mogłam stąpnąć na stope,kostka spuchła itd.,nie pozostawało nic innego jak bandaż,altacet i kuśtykanie.
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Cze 18, 2010 14:26   

Iga napisał/a:
Iliq,bez ryzyka nie ma zabawy,jak to mówią :)


Moja krew no risk no fun. Mój organizm jest troszkę dziwny, zauważyłem że najlepiej regeneruje się po jakichś 2 dniach picia i imprezowania a jak mam coś uszkodzenego to jak to rozruszam to również szybciej się regeneruje.
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Pią Cze 18, 2010 14:46   

no risk no fun,to było moje motto,kiedy jeszcze nie miałam dzieci :) ,ale myślę,ze troche z tego motto mi zostało,kiedy pędzę z górki na rolkach :)
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 76
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2976
Skąd: Australia
Wysłany: Pią Cze 18, 2010 19:22   

IgaM napisał/a:
Iliq,bez ryzyka nie ma zabawy,jak to mówią :) . Pogimnastykuję robie najpierw stawy skokowe,nie chce mi sie już kuśtykać przez tydzień czy dwa . Kilka lat temu tak się doprawiłam graniem w piłkę ,że nie mogłam stąpnąć na stope,kostka spuchła itd.,nie pozostawało nic innego jak bandaż,altacet i kuśtykanie.

Nie biegam. Mam duzo ruchu wokol domu. Ostatnio wieczorem zaczela bolec mocno prawa stopa. Nie moglem chodzic. Po analizie doszedlem do wniosku, ze przeciazylem stopy pchajac pusta taczke pod 25° gorke. Z gorki wozilem beton w tej taczce.
Wieczorem w lozku zastosowalem zabieg: 30 min prady "PS"; stopy - prawa dlon.
Rano powtorzylem ten sam zabieg i znowu moge popychac taczke pod gorke bez zadnego bolu.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Pią Cze 18, 2010 21:52   

Czyli ja sie męczyłam kupe czasu,a Ty rach ciach PS i po sprawie :) Ja dziś odbyłam przymusowy szybki bieg,tak z 200 m,ciekawe,czy będę odczuwała jutro stawy.
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Sob Cze 19, 2010 16:07   

moze poporstu zaczac biegac i sie nie przejmowac za duzo kontuzjami itp.

Dla poczatkujacego kontuzja to nie az takie wielkie zagrozenie. Poporstu poczatkujacy nie ma az takiej kondycji zeby mogl biegac tak dlugo az pojawia sie konkretne przeciazenia stawow, sciegien lub wiazadel. Nie wspominajac juz nawet o miesniach.

Bieg powinno zaczac sie powoli, doslownie truchtem. Trzymac rozluzniony luk barkowy, wyprostowane cialo lekko pochylone do przodu.

Prawidlowej pozycji do biegania nie mozna sie nauczyc bo takiej nie ma.

Kazdy musi znalezc wlasna i najlepiej mu odpowiadajaca. To samo dotyczy oddychania, najwazniejsze to pobierac tlen kazdym mozliwym otworem ciala :)

Plaskie obuwie wymusza ladowanie na przedniej czesci stopy. Po paru ladowaniach na piecie kazdy automatycznie zmieni styl biegu.

W miekkim obuwiu "do biegania" bieg moze wygladac inaczej ale generalnie optymalna szybkosc i efektywnasc otrzymuje sie wybijajac sie z paluchow. To takie moje obserwacje.

Co do tych specow od treningow dla poczatkujacych to bym sie grubo zastanowil nad tym...

Wszystko co potrzebne mozna znalezc za darmo.

Oczywiscie wszelkiego radzaju "spece" sa teraz w modzie i jest cool zeby miec takiego, ale czy faktycznie potrzeba? Nie wydaje mnie sie 8-)
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Nie Cze 20, 2010 17:18   

gudrii napisał/a:
...Co do tych specow od treningow dla poczatkujacych to bym sie grubo zastanowil nad tym...

Wszystko co potrzebne mozna znalezc za darmo.

Oczywiscie wszelkiego radzaju "spece" sa teraz w modzie i jest cool zeby miec takiego, ale czy faktycznie potrzeba? Nie wydaje mnie sie 8-)...


Noooooo.............. i coz moge napisac teraz? :hah:

"za darmo" to nawet po smierci nie daja! :hihi:

Takie na ten przyklad miejsce na CMENTARZU,
MODLITWY, itp. :papa:
.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7225
Wysłany: Nie Cze 20, 2010 17:44   

Dobiegam powolutku 40-tki i choć nie mogę w lustrze i samopoczuciu odnaleźć swych lat, to widok umierającego na stadionie o wiele młodszego ode mnie Miklosa Fehera, wstrząsnął mną wręcz niewiarygodnie. Zawsze myślałem, że sport jest zdrowy, że daje się wypalić śmieci metaboliczne bieganiem, aktywnością fizyczną. Biochemia zaś swoje. Zapewne weryfikuje w brutalny sposób błędne mniemanie o potencji, granicach możliwości.

Ostatnio widzieliśmy z Marishką w trakcie spaceru biegacza. Szczupły, zakapturzony, przepocony, zziajany i zmaltretowany na twarzy. Uważam, jak inni tutaj pewnie też, że długotrwałe bieganie miast krótkoodcinkowych epizodów poprawiających istotnie metabolizm, stanowi poważne zagrożenie.

Ku przestrodze dla siebie i dla Was:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

ps: Śmierć młodego człowieka jest czymś absolutnie strasznym, niepojętym i złowrogim. To prawdziwy, realny horror :sad:

Tomek
Ostatnio zmieniony przez M i T Nie Cze 20, 2010 17:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6803
Wysłany: Nie Cze 20, 2010 17:59   

Boże jeszcze moment przed upadkiem uśmiechał się, a gdy nagle zrobił skłon w przód sędzia nawet nie zwrócił uwagi bo do głowy by mu nie przyszło że On umiera.... szok!
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Cze 20, 2010 19:35   

Miklos był otoczony specami i opieką lekarską -i tak zmarł na stadionie. To by było na tyle jeśli chodzi o speców.

Nie można straszyć śmiercią ludzi którzy mogą uprawiać długotrwałe biegi. Wysiłek powinien być dostosowany do możliwości organizmu i rozważnie stopniowany.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Cze 20, 2010 19:52   

M i T napisał/a:
Uważam, jak inni tutaj pewnie też, że długotrwałe bieganie miast krótkoodcinkowych epizodów poprawiających istotnie metabolizm, stanowi poważne zagrożenie.

Ja się z tym nie zgadzam.
Jesteśmy stworzeni do długotrwałych biegów - to nas uczyniło ludźmi, to dlatego wygraliśmy z neandertalczykami, którzy byli zbyt muskularni i ciężcy, żeby uganiać się np. za antylopami, gdy po epoce chłodnej przyszła ciepła.
A to, że ktoś bez przygotowania sobie może zaszkodzić to truizm i wszyscy chyba to wiedzą.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Nie Cze 20, 2010 20:09   

Oczywiście że jestesmy stworzeni do biegania między innymi,a nie do siedzenia przed kompem na ten przykład.Ktos tutaj chyba nie zdaje sobie sprawy ile chorob powstaje z siedzącego trybu zycia i ile ludzi umiera w wyniku tego,zapewniam,ze więcej umiera "siedzących" niz "biegających".
Ostatnio zmieniony przez IgaM Nie Cze 20, 2010 20:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7225
Wysłany: Nie Cze 20, 2010 20:11   

Jedni podają, że Miklos był zdrowy. Inni twierdzą, że winna była ukryta wada serca i tu się otwiera pole do oskarżeń wobec opieki (diagnostyki) medycznej. Jakieś objawy wcześniej musiały być, więc albo sam piłkarz się nie skarżył, albo lekarze zbabrali. Albo jedno i drugie.

Podobnych przypadków jest całkiem sporo, choć statystycznie niewielka to ilość.
Gdyby na stadionie dokonali żywota Maradona lub Cannigia, można by zaryzykować, że to wina drugów. Można też podejrzewać dietę, stopień wysiłku niedostosowany do osobistych preferencji i wydolności lub weryfikację zdolności przez sport wyczynowy, bo ten odsiewa jednostki słabsze zawsze - prędzej czy później, np. Achim Halupczok.

Długie biegowe dystanse są w moim przekonaniu mordęgą, zwłaszcza, że od tysięcy lat, człowiek bardziej maszeruje (piechurzy pokonywali niegdyś dystanse do 50 km dziennie) niż biega. Nie wyobrażam sobie biegania czy jazdy na rowerze w stylu: będę polepszał swe wyniki. Wraz z wyczynem pojawia się pani z kosą w kościanej łapie.
Co innego przebiec dziennie, dość szybko kilkaset metrów. Serce to PONOĆ lubi.

Tomek
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Cze 20, 2010 20:20   

M i T napisał/a:
Długie biegowe dystanse są w moim przekonaniu mordęgą, zwłaszcza, że od tysięcy lat, człowiek bardziej maszeruje (piechurzy pokonywali niegdyś dystanse do 50 km dziennie) niż biega.

Od kilku tysięcy lat mamy okres neolityczny i mimo tego pozostały plemiona, które sporo biegają. Ale kilka tysięcy lat to nic w porównaniu do paru milionów od kiedy homo erectus uganiał się za zwierzakami.
Co do mordęgi to mylisz się całkowicie - jeśli ktoś biega z głową i mierzy zamiary podług sił to długie bieganie jest przyjemnością. :)
Wiesz o tym, że bieganie jest ewenementem pod względem utrzymania wysokiej formy powyżej 60-go roku życia, nie gorszej od tej u 19-latka?
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Nie Cze 20, 2010 20:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Nie Cze 20, 2010 21:12   

zgadzam sie z Hannim w 99%.

Pilkarz byl tez podobno znany z naduzywania wlasnie efedryny hcl. Niewiem czy to 100% prawda ale w pilce efki sie nie oszczedza (to wiem na 100%), podobnie w innych sportach. Jak efka dziala kiedy przedawkowana lub stosowana bez przerwy mozna sobie znalezc w necie, ZA DARMO.

Koksy tez nie sa obce tej dyscyplinie i innym podobnym.

Dlugie biegi sa przyjemne. W moim wypadku to nawet staly sie czescia mojego zycia i wiem ze juz tak pozostanie (pojawia sie poczucie totalnej wolnosci, szcegolnie biegnac prze las 8-) )

MiT to ze czasami widuje sie zsapanych, czerwonych jak buraki i zlanych tlustym, slonym potem biegaczy nie oznacza ze robia sobie krzywde. Biagnac caly czas ten sam dystans nie ma mozliwosci rozwoju...

Zreszta latwo mozna odroznic poczatkujacego od praktykujacego. Poczatkujacy maja takie smieszne ruchy... :-D (przypominam sobie siebie...)

No i dieta ma podstawowe znacznie jesli chodzi o wysilki, to chyba oczywiste jest dla kazdego.

To dla wszystkich biegaczy (i nie tylko ;) )

http://www.youtube.com/watch?v=ObdvTRlAOQU
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7225
Wysłany: Nie Cze 20, 2010 21:29   

gudrii napisał/a:
Pilkarz byl tez podobno znany z naduzywania wlasnie efedryny hcl. Niewiem czy to 100% prawda ale w pilce efki sie nie oszczedza (to wiem na 100%), podobnie w innych sportach. Jak efka dziala kiedy przedawkowana lub stosowana bez przerwy mozna sobie znalezc w necie, ZA DARMO.


Tego rodzaju tłumaczenie też wziąłem pod uwagę. I co z tego.

Tomek
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Nie Cze 20, 2010 21:33   

M i T napisał/a:
gudrii napisał/a:
Pilkarz byl tez podobno znany z naduzywania wlasnie efedryny hcl. Niewiem czy to 100% prawda ale w pilce efki sie nie oszczedza (to wiem na 100%), podobnie w innych sportach. Jak efka dziala kiedy przedawkowana lub stosowana bez przerwy mozna sobie znalezc w necie, ZA DARMO.


Tego rodzaju tłumaczenie też wziąłem pod uwagę. I co z tego.

Tomek
to z tego ze trzeba miec mozg :x
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 05:26   

M i T napisał/a:
Uważam, jak inni tutaj pewnie też, że długotrwałe bieganie miast krótkoodcinkowych epizodów poprawiających istotnie metabolizm, stanowi poważne zagrożenie.

Krótkoodcinkowe szybkie biegi były właśnie w historii człowieka takimi "epizodami", gdyż nie dzięki nim można było dogonić zwierzynę. To w czym jesteśmy, jako ludzie, "the best" to właśnie długotrwałe bieganie - dzięki temu szczupła niepozorna kobietka prześciga w 80-kilometrowym ultramaratonie konia!
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 05:43   

Cytat z książki "Urodzeni Biegacze" -
Cytat:
Jeśli rozrysujesz plan stopy, ujrzysz designerski geniusz, z którym od wieków próbują się mierzyć inżynierowie. Centralną częścią stopy jest podbicie, najwspanialsza konstrukcja odpowiadająca za dźwiganie ciężarów, jaką kiedykolwiek stworzono, Piękno każdego łuku - również podbicia - polega na tym, że wzmacnia się on pod wpływem działającej na niego siły: im silniej naciskasz tym ciaśniej wszystkie jego elementy dopasowują się do siebie nawzajem. Żaden majster godzien miana mistrza sztuki kamieniarskiej nie ustawiłbym podpory tuż pod samym łukiem, wystarczy bowiem nacisk od dołu, a cała jego konstrukcja nie wzmocni się, ale osłabi. Skuteczną podporę dla podbicia pięty stanowi budowla złożona z 26 kości, 33 stawów, 12 gumowatych ścięgien i 18 mięśni - wszystko to rozciąga się i gnie niczym odporny na trzęsienie ziemi most wiszący.
- Włożenie stopy do buta przypomina unieruchomienie jej w gipsowej formie - twierdzi doktor Hartmann. - Jeżeli umieszczę twoją nogę w gipsie, w ciągu sześciu tygodni zaobserwujemy czterdziesto- lub nawet sześćdziesięcioprocentową atrofię mięśni. Mniej więcej to samo dzieje się ze stopami zamkniętymi w butach.
Wkładamy buty i podczas gdy one czynią, co do nich należy, nasze ścięgna sztywnieją, a mięśnie stają się wiotkie. Stopy potrzebują stałych wyzwań i doskonale się rozwijają, gdy zmuszamy je do wysiłku, ale wystarczy, że pozwolimy im na lenistwo, a gwałtownie osłabną - co też odkrył Alan Webb. Daj im wycisk, to wzniosą się na wyżyny swoich możliwości.
- Pracowałem z ponad setką najlepszych kenijskich biegaczy i tym, co charakteryzowało ich wszystkich bez wyjątku, była niewiarygodna elastyczność stóp - opowiada Hartmann. - Osiągnęli to dzięki temu, że do momentu ukończenia 17 lat nigdy nie biegali w butach.
Do dziś doktor Hartmann jest przekonany, że najlepsza rada a propos sposobu unikania kontuzji, jaką kiedykolwiek usłyszał, padła z ust trenera, który zalecał, by: "trzy razy w tygodniu biegać po mokrej od rosy trawie."
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 06:22   

Czy buty do biegania to strata pieniędzy?
http://www.dailymail.co.u...aste-money.html
W artykule fotka słynnego Arnulfo z Tarahumara no i Scotta Jurka, świetnego wege-biegacza 8-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 06:54   

A tutaj zdjęcia jeszcze kilku innych postaci z książki "Urodzeni biegacze" -
http://bookclubatwaikele....ch?q=Tarahumara
fajne jest to zdjęcie malutkiego Arnulfo z wysokim Scottem
no i Jenn Shelton - dziewczyna na medal 8-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 09:29   

chyba sobie sprawie takie vibramy :-D

Wlasnie odnosnie umieszczenia stopy w bucie do biegania.

Po nasunieciu buta na stope powinno sie wstac i trzymac stope plasko na podlozu. Nastepnie przed zwiazaniem powinno sie podkurczyc palce tworzac mozliwie najwiekszy luk. W tej pozycji nalezy zawiazac ciasno but.

Po rozluznieniu, powrocie stopy do spoczynkowej pozycji mamy w bucie potrzebna przestrzen ktora gwarantuje nam poprawna prace stopy. Dzieki temu ze naturalna amortyzacja stopy nie jest zblokowana ryzko kontuzji jest duzo mniejsze.

Nie wyobrazam sobie buta zawiazanego na plaskiej stopie, do tego jeszcze ciasno... horror
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 13:27   

topowy model FiveFingersów - KSO TREK ze skóry kangura 8-)


A tak poza tym to polecam ten artykuł do przeczytania, w którym szczegółowo opisany jest każdy model Vibramów - http://www.begin2dig.com/...nd-injinji.html
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 20:27   

Artykuły o bieganiu boso -
http://www.akademiamarato...e/trening-9.php
http://www.sportsci.org/jour/0103/mw.htm
http://en.wikipedia.org/wiki/Barefoot_running
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Śro Cze 23, 2010 00:04   

w temacie - kupiłem sobie Puma K Street, są po prostu idealne do biegania "naturalnego" - podobno stary model, H Street były jeszcze lepsze, no ale Puma poszła za modą. Z wad - buty wydają się nieco zbyt wąskie (H Street były ponoć szersze), no ale ja mam dość szeroką stopę. Nie wiem jeszcze, jak wytrzymałość pum.

Niby mówi się, że do biegania "naturalnego" nie trzeba drogich butów. Może i nie trzeba, jak się biega 2 razy w tygodniu. W momencie gdy ktoś chce wystartować na zawodach i uplasować się w czołówce, potrzebuje butów które są po pierwsze lekkie, po drugie - nie ma ryzyka że rozsypią się w połowie trasy, a po trzecie - na tyle wytrzymałe, żeby nie musieć kupować nowych akurat wtedy, gdy skończy się okres aklimatyzacji stopy, bo tanie buty akurat się rozwaliły a tego modelu w sklepach już nie ma.

Vibramów NIE polecam, osoby które nie biegały na bosaka przez połowę życia będą miały zapewnione ryzyko zmęczeniowego złamania kości przodostopia (google - metatarsal stress fracture vibram)

Jeszcze tylko słówka o korekcie najczęstszego błędu - przy bieganiu naturalnym pięta jak najbardziej dotyka ziemi, co więcej, robi to dość silnie. Techniki promowane przez romanovów i innych speców od tai chi running może i są mało kontuzjogenne, ale powiedzmy sobie szczerze - ludzie, którzy biegają naprawdę naturalnie, czyli od dzieciństwa na bosaka (np Kenijczycy) mają kompletnie inny styl, niż reklamowany przez tych wszystkich specjalistów od "naturalizmu".
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Cze 23, 2010 14:41   

tomtom napisał/a:
Vibramów NIE polecam, osoby które nie biegały na bosaka przez połowę życia będą miały zapewnione ryzyko zmęczeniowego złamania kości przodostopia (google - metatarsal stress fracture vibram)

przejrzałem kilka linków, które pojawiły się po wpisaniu w.w. frazy
otóż to nie jest, drogi kolego, wina butów VFF, ale błędów popełnianych przez biegaczy
jeśli ktoś ot tak przerzucił się na bieganie setki mil po asfalcie praktycznie boso (prawie, bo mamy w sumie 5 mm gumowej warstwy) to nie dziwota, że mogą później pojawić się takie schorzenia
zgadzam się ze sceptykami w tym, że nie można mówić hurraoptymistycznie, że teraz przerzucamy się na bieganie boso i wszystko będzie cacy
będzie fajnie, o ile zrobimy to z głową i należycie się do tego zaadaptujemy
tomtom napisał/a:
Jeszcze tylko słówka o korekcie najczęstszego błędu - przy bieganiu naturalnym pięta jak najbardziej dotyka ziemi, co więcej, robi to dość silnie.

naturalny bieg pojawia się wówczas gdy zdejmiesz buty i przebiegniesz się na bosaka
wszyscy to zauważają, że wówczas naturalne jest opadanie na śródstopie, a nie piętę
później możemy oczywiście lekko piętą dotknąć podłoża, ale to już zupełnie co innego niż "walnięcie" na początku piątą w podłoże :D
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Śro Cze 23, 2010 14:58   

Jak to jest, że zawsze, gdy pojawi się kontuzja w butach "z piętą" to jest wina butów

a gdy pojawi się kontuzja w vibramach, to jest to wina biegacza...
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Cze 23, 2010 15:00   

tomtom napisał/a:
Jak to jest, że zawsze, gdy pojawi się kontuzja w butach "z piętą" to jest wina butów

ja tak absolutnie nie twierdzę
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Śro Cze 23, 2010 19:16   

Wezmy pod uwage tez podloze.

Przy biegu lesna przecinka podloze jest dosc miekkie, I jezeli nie ma zbyt mocnego wstrzasu mozna ladowac mocno na piecie, przetoczyc ciezar I wybic sie z paluchow.

Przy biegu po betonie taka sytuacja wystapi tylko przez kilka pierwszych krokow. Pozniej biegacz dostosuje sie do warunkow I obierze optymalna pozycje.

Mowie o bieganiu boso lub z 5mmm podeszwa.
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Cze 23, 2010 19:24   

gudrii napisał/a:
Przy biegu lesna przecinka podloze jest dosc miekkie, I jezeli nie ma zbyt mocnego wstrzasu mozna ladowac mocno na piecie, przetoczyc ciezar I wybic sie z paluchow.

Też nie można.
Multum ludzi z kontuzjami tak robiło i nic z tego dobrego nie wyszło. Dopóki nie zdjęli tych nienaturalnych butów. :D
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Śro Cze 23, 2010 19:48   

Napisalem ze mam na mysli bosaka lub 5mm podeszwe...

Faktycznie po lesie I piachu biega sie dobrze tylko na boso lub w plaskim I cienkim bucie.

Biegalem ostatnio w moich nike run po lesie wlasnie I ta wysoka pieta bardzo przeszkadza. Na boso ma sie zdecydowanie lepsze wyczucie I panowanie nad biegiem, szczegolnie w piachu.

Ostatnio bieglem tez po lesie z takim 10kg pienkiem na barkach gdyby nie te nowoczesne buty to bym zabiegl dalej.

Asfalt to juz inna bajka ale generalnie mysle ze vibramy mi przypasza ;)
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 10:51   

Popatrzcie na technikę biegu Haile Gebrselassie - mimo długich kroków nadal upadek jest na śródstopie -


_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2966
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 10:54   

obciaga palce jak baletnica :)
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 10:57   

Bo ogólnie to rady przy bieganiu na śródstopiu są takie, żeby robić krótsze kroki i zwiększyć ich częstotliwość.
No ale jak widać, przy doskonałej technice można dawać spore susy, a i tak nie lądować na pięcie. ;)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Czw Cze 24, 2010 10:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 18:54   

fajne te screeny.. Haile wymiata... aż chce się biegać tak jak on... :)

co do kroku na tych screenach, to trzeba mieć na uwadze to, że on biega maratony w takim tempie, że my przebieglibyśmy 10 km w 31-32 min... w tym wypadku chodzi o szybki bieg, więc nie dziwi dłuższy krok :) w dodatku on ma 164cm wzrostu ... tak poza tym jego rekord na 10km to 26'22" .. w takim tempie jestem w stanie z ledwością biegać sprint workout na 100m :) .. więc jego prędkości są zawrotne dla amatora...

co do kadencji to nie tylko chodzi o śródstopie, tylko w ogóle o ekonomikę biegu, wykorzystanie sił...

Cytat:
Optymalne ustawianie stopy pod środkiem ciężkości ciała rozciąga mięśnie łydki przez czynną akcję amortyzującą i podnosi energie biegu, która jest odzyskiwana niczym w sprężynie. Ten reaktywny mechanizm funkcjonuje tylko podczas bardzo krótkiego kontaktu z podłożem, wynoszącego 0,2 sekundy, potem energia z rozciągnięcia mięśni jest zamieniana w ciepło. Aby uzyskać ten efekt turbo, trzeba biec z wysoką częstotliwością kroków i mieć krótki kontakt z podłożem...


ja na początku zwłaszcza przy wolnym bieganiu i w ogóle popełniałem duży błąd.. zbyt impulsywnie podchodziłem do treningu i początek atakowałem zbyt długim krokiem... teraz początek w wolnym bieganiu traktuje właśnie dużą kadencją, co daje mniejsze tętno przy tym samym tempie.. po prostu więcej siły idzie na odbicie, a nie na hamowanie...
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Czw Cze 24, 2010 18:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 19:49   

bejrutek napisał/a:
aż chce się biegać tak jak on... :)

obawiam się, że "never ever" to nastąpi :(
bejrutek napisał/a:
co do kadencji to nie tylko chodzi o śródstopie, tylko w ogóle o ekonomikę biegu, wykorzystanie sił...

no wiadomo
chodzi o synergię wielu elementów
np. ważne jest też to, żeby utrzymywać środek ciężkości mniej więcej w tym samym miejscu
w książce "Urodzeni biegacze" też jest o tym mowa przy okazji biegu Tarahumara - nogi ich tak się poruszają, że tułów pozostaje jakby na tym samym poziomie nad ziemią
bejrutek napisał/a:
ja na początku zwłaszcza przy wolnym bieganiu i w ogóle popełniałem duży błąd.. zbyt impulsywnie podchodziłem do treningu i początek atakowałem zbyt długim krokiem... teraz początek w wolnym bieganiu traktuje właśnie dużą kadencją, co daje mniejsze tętno przy tym samym tempie.. po prostu więcej siły idzie na odbicie, a nie na hamowanie...

no a mi pasuje krok trochę dłuższy
próbowałem z krótszym, ale jakoś wolniej i ciężej to idzie
to znaczy w butach tak jest, bo na bosaka jak biegłem to rzeczywiście, kroki są krótsze (większa asekuracja ;) )
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Czw Cze 24, 2010 19:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 22:33   

Cytat:
obawiam się, że "never ever" to nastąpi :(


.. też raczej się nie spodziewam takiego poziomu biegania :D .. ale wystarczy że jego bieganie daje motywację do biegania ładną techniką.. wystarczy popatrzeć na te screeny i nie trzeba żadnej teorii i dyskusji, żeby pojąć jak to robić...

Cytat:
no a mi pasuje krok trochę dłuższy
próbowałem z krótszym, ale jakoś wolniej i ciężej to idzie


dosyć dynamicznie biegasz i dlatego wychodzi ci taki krok, intuicyjnie to robisz bo nastawiasz sie na szybszy bieg... ale mimo to, na początku nawet syzbszego biegu warto sobie tak trochę pojechać na wysokiej częstotliwości... mi tez na początku wydawało się, że to strata energii, ale pulsometr mówił, że jest wręcz odwrotnie.. po prostu lepiej się rozkręcasz..
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Czw Cze 24, 2010 22:37, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Cze 27, 2010 08:00   

częstotliwość kroków u czołowych biegaczy (tych czarnych) zawsze jest taka sama, ~180 na minutę, bez względu na szybkość, no - może delikatnie się zmienia w zakresie 170-190 przy zmianach prędkości biegu.

a tu można poobserwować elitę w akcji:

http://www.youtube.com/watch?v=5D56ZAvcxN0

//edit

o lol, a dziwiłem się, że bejrutek takie całkiem niezłe czasy robi jak na low-carb (czytaj zupełnie przeciętne, aż dziw), zerknąłem do blogu:

ŚNIADANIE: kanapki z pasztetem, twarogiem , pomidorem
OBIAD: kartoflanka, dwa kotlety mielone plus ziemniaki plus ogórek kiszony
KOLACJA: kawałek szynki szwarcwaldzkiej
W MIĘDZYCZASIE: daktyle suszone, orzechy, pączek, kilka michałków, truskawki, słoninka z szynki szwarcwaldzkiej i coś tam jeszcze było


ŚNIADANIE: to co wczoraj
OBIAD: zupa ryżowa, jajko sadzone plus ziemniaki plus szparagi, kompot
KOLACJA: coś tam powpadało
W MIĘDZYCZASIE: banan, czereśnie, słoninka, orzechy, pączek , michałki...

czyli zupełnie przeciętna dieta zupełnie przeciętnego obywatela tego kraju.
Ostatnio zmieniony przez tomtom Nie Cze 27, 2010 08:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Nie Cze 27, 2010 11:05   

Man! :) co ty się tak przejmujesz tą dietą?... to jest takie trochę szukanie dziury w całym.. to jak biegasz zależy najwięcej od treningu, stażu treningowego, predyspozycji do danego wysiłku.. oprócz diety dochodzi tryb życia (tak samo ważny, jak nie ważniejszy od diety), budowa ciała i wiele innych czynników.. to jak to wszystko zaadaptujesz i wykorzystasz to jeszcze inna sprawa.. nie ma sensu polityzować jednej rzeczy... każdy jest trochę inny...

ja mam średnią dietę.. no i co z tego?

są osoby które nie mają diety nawet średniej, palą i lubią sobie wypić i mają super osiągi np. w bieganiu... fakt faktem są to osoby ogólnie aktywnie fizycznie
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Nie Cze 27, 2010 11:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Cze 27, 2010 20:41   

bejrutek napisał/a:
są osoby które nie mają diety nawet średniej, palą i lubią sobie wypić i mają super osiągi np. w bieganiu... fakt faktem są to osoby ogólnie aktywnie fizycznie

no jasne
tylko kwestia jest taka, czy to bieganie im w dłuższym okresie zdrowotnie pomoże czy zaszkodzi
statystycznie oczywiście, bo pomijam tutaj "genetycznych bogów"
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Nie Cze 27, 2010 20:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Cze 27, 2010 20:43   

tomtom napisał/a:
bejrutek takie całkiem niezłe czasy robi jak na low-carb

no tak, tylko, że bejrutek nie jest na low-carb (jeszcze ;) )
proporcje ma tzw. korytkowe, czyli podobny % energi z węgli co tłuszczów
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Nie Cze 27, 2010 22:41   

Hannibal napisał/a:
no tak, tylko, że bejrutek nie jest na low-carb (jeszcze ;) )...


nie zarzekaj się za mnie :hihi:

ja nic na siłę nie zmieniam.. będzie potrzeba samo się powoli zmieni... oczywiście warto popróbować, ale to raczej drogą ewolucji.. ;)
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Nie Cze 27, 2010 22:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Cze 27, 2010 22:47   

Hannibal napisał/a:

no tak, tylko, że bejrutek nie jest na low-carb (jeszcze ;) )
proporcje ma tzw. korytkowe, czyli podobny % energi z węgli co tłuszczów


aye, i zapewne dlatego jako jedyny z forum jest w stanie zrobić chociaż PRZECIĘTNY czas w biegu.

Pamiętasz, jak swego czasu pytałem o postępy biegowe na diecie low-carb, zapewne. Dalej mnie to interesuje, ale już nie wierzę, że ktoś może na takim czymś się wytrenować. Niby nie powinno się powoływać na przykłady jednostkowe, ale to jest po prostu rozbrajające - jak robisz czasy sporo gorsze od niezbyt utalentowanych, biegających ze 2 razy w tygodniu dziewczyn na w zasadzie dowolnej innej diecie, a pół forum pieje z zachwytu jak to wspalanie Ci idzie i jaką masz super kondycję.

ps. ostatnio jedną sąsiadkę uczyłem biegać - w sumie wychodził jeden bieg na tydzień, zaczynała z nadwagą i zadyszką po wejściu na 1 piętro, dieta oczywiście typowo "polska" (staram się to zmienić, ale nie idzie), niezła nadwaga, 3 miesiące w czasie których zaliczyliśmy może 5 naprawdę udanych treningów - i machnęła 200m w 38-39 sekund. Na dalsze dystanse nie mam jak jej sprawdzić, z tych 200m na 15k wg kalkulatora McMillana wychodzi 1h11 minut. Pewnie nie zrobiłaby takiego czasu, bo te wartości nie przekładają się wprost, ale w 3 miesiące w czasie których bym mógł kontrolowac jak je i chociaż 2 razy w tygodniu zabrać na naprawdę mocny trening pozwoliłyby tej KOBIECIE złamać 70 minut na 15k.
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Nie Cze 27, 2010 22:57   

ale to jest kompletny bez sens co ty wypisujesz, bo nie bierzesz pod uwagę punktu wyjściowego i co najważniejsze trybu życia...

tu masz blog pitera z bieganie.pl chłopak jest od wielu lat na vege i wczesniej o wiele więcej uprawiał sportu niż ja, ja zacząłem uprawiać bieganie będąc w fizycznym dołu ( koledzy, kanjpy i piwo)...

http://bieganie.pl/forum/...t=15556&start=0

jemu na dychę z 48min na 40min zajęło prawie rok...

mi z 47min na 10km do ~40min na 10km w pół roku...

tu masz blog russiana z bieganie.pl.. 4 lata na vege, z której zrezygnował, bo mięso mu daje jednak więcej siły... tryb życia, alpinista przemysłowy.. cały czas pali szlugi, piwkiem sobie nie pogardzi...

http://bieganie.pl/forum/...t=16917&start=0
http://bieganie.pl/forum/...t=17963&start=0
_________________
Mój Blog Biegowy
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Nie Cze 27, 2010 23:10   

Cytat:
i machnęła 200m w 38-39 sekund.


no i co z tego??? prawdopodobnie każdy może zsiebie wykrzesac taki wynik jednorazowo na maksa... niech spróbuje zrobić kilkanaście takich powtórzeń w jednym treningu ... do tego niech dołoży w tygodniu jakiś bieg interwąłowy i pobiega z 40km easy... ciekawe czy da rade przez kilka miesięcy pod rząd...

pewnie nie da.. i pewnie to nie będzie kwestia vege. DO. koryta, czy czegoś innego :)

co do kalkulatorów, wez się nie ośmieszaj... one działają jak ktoś ma już za sobą jakiś staż i jestw stanie swobodnie biegać dłuższe dystanse.. oczywiście pomagają trenerowi docelowo poprzez odpowiedni trening osiągać jakieś cele... ale to wymaga czasu..
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Nie Cze 27, 2010 23:13, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 28, 2010 05:40   

tomtom napisał/a:
aye, i zapewne dlatego jako jedyny z forum jest w stanie zrobić chociaż PRZECIĘTNY czas w biegu.

jako jedyny z forum dość profesjonalnie przykłada się do biegów - wystarczy "luknąć" na jego blog
ja podchodzę do tego w sposób bardziej swobodny
no i mi zależy też na formie ciała od pasa w górę
tomtom napisał/a:
Pamiętasz, jak swego czasu pytałem o postępy biegowe na diecie low-carb, zapewne. Dalej mnie to interesuje, ale już nie wierzę, że ktoś może na takim czymś się wytrenować.

No to sobie nie wierz. Nikomu chyba tutaj na tym nie zależy
tomtom napisał/a:
jak robisz czasy sporo gorsze od niezbyt utalentowanych, biegających ze 2 razy w tygodniu dziewczyn na w zasadzie dowolnej innej diecie, a pół forum pieje z zachwytu jak to wspalanie Ci idzie i jaką masz super kondycję.

Nie zauważyłem żadnego "pienia z zachwytu" :-?
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 28, 2010 07:48   

Lepiej jest biegac dlugie dystanse umiarkowanym tempem,czy krotkie tempem szybkim i dlaczego?
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 28, 2010 08:04   

Igo najlepiej najpierw zrobić sobie bazę tlenową czyli zdecydowanie długie biegi, potem można ćwiczyć szybkie biegi. Szybkie biegi "niszczą" bazę tlenową, pozatym ćwicząc długie biegi automatycznie będziesz w lepszej kondycji i będziesz szybciej biegać. Faza budowania bazy tlenowej to pare miesięcy do roku.
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 28, 2010 08:38   

Czyli Iliq oznaczaloby to,ze sobie zniszczylam baze tlenowa takimi szybkimi zrywami na rolkach?(mnie glownie chodzi o rolki,bo na nich trenuje).Co zauwazylam?Jeszcze wiosna zeszlego roku pokonywalam srednio kilkanascie km regularnym tempem i nie czulam wyczerpania,potem zaczelam jezdzic z maksymalna predkoscia krotsze odcinki ,czesto pod gore i na poczatku tego sezonu chcialam pokonac ten dystans kilunastu km i powiem szczerze,ze bylam wyczerpana. Czyli zburzylam te baze tlenowa? A jedzenie tez ma wplyw na te baze?
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 28, 2010 10:16   

Organizm ma fenomenalne możliwości adaptacyjne. Ćwiczyłaś go pod kątem krótkich zrywów, do tego wytrzymałość była mu zbędna więc się jej pozbywał. Organizm może wytrzymywać bardzo duże wysiłki i wydobyć z siebie może bardzo bardzo dużą moc jednak jest kosztem czegoś. Długotrwałe jechanie na maxie niszczy organizm i ten max staje się coraz słabszy. Taka koncentracja energii w krótkim czasie ma służyć walce / uciecze jednak tak samo jak komputer, człowiek który chodzi na max'ymalnych obrotach szybko się przegrzeje i będzie gorzej działał.

Owszem Igo jedzenie ma wpływ na wytrzymałość. Jednak nie da się jednoznacznie powiedzieć do jakiego stopnia ma wpływ. Zależy to w dużej mierze od osobnika. Na mój organizm dawka snu 4-6h jest spoko, nie mam jakiegoś mocnego osłabienia organizmu, jednak alkohol w większych ilościach zwłaszcza bez czegoś wysoko węglowodanowego jest zabójczy. Prosty przykład różnic organizmów, mój znajomy ma ochotę pieprzyć się jak królik na dosłownie każdym żarciu, czy je syfnie, czy alkohol na pusty żołądek z jakimiś pigułami etc. Jest strasznie pobudzony ale wystarczy że będzie spał mniej niż 10h i działa to na niego druzgocząco. Ze mną jest odwrotnie ja jestem wytrzymały na braki snu, z żarciem mam gorzej.

Według mnie organizm sam Ci podpowie co mu potrzeba. Gadałem z Hanim i zobaczyłem że moja obserwacja potwierdza się z jakimiś tam badaniami. Że jak pije to potrzebuje jakiś ciastek czy innego syfu bo inaczej źle to znoszę. Jak biegałem więcej to miałe ochotę na mniej białka i więcej tłuszczu. Teraz ćwiczę MT i mam ochotę na imprezowanie.... Ale zauważyłem że jeśli potrzebuję poza wytrzymałością siły i ogólnie sprawnego organizmu to mam ochotę na bardziej korytkowe żarcie. Obserwuj jak to działa u Ciebie.

Jeśli skupisz się na samej sile to będzie to kosztem wytrzymałości. Więc staraj się trenować na rolkach głównie wytrzymałościowo. Wiadomo iż szybka jazda jest bardzo przyjemna i też z niej nie rezygnuj. Po to ćwiczysz żeby czerpać radość, jednak większość treningu niech stanowi wytrzymałość :)
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 28, 2010 14:35   

iliq napisał/a:
Gadałem z Hanim i zobaczyłem że moja obserwacja potwierdza się z jakimiś tam badaniami. Że jak pije to potrzebuje jakiś ciastek czy innego syfu bo inaczej źle to znoszę.

O syfie nie mówiłem tylko o zwiększonej dawcy węgli. :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 28, 2010 15:12   

Z bananami albo miodem nie będę chodził na imprezy :hah: A o dobre węgle trochę trudno na imprezach :)
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16019
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 28, 2010 15:21   

Illiq, ale można zjeść odpowiednio wcześniej. No problem 8-)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Pon Cze 28, 2010 20:18   

Iliq to by miało sens,co napisałes odnosnie treningu siłowego i wytrzymałosciowego.Przeszłam na ten pierwszy kosztem drugiego .Zawsze jak nakładałam rolki to mówiłam sobie ,ze dzis pojadę spokojnie,ale niestety jak znalazłam sie na asfalcie,to postanowienia diabli wziely,po prostu szybka jazda,to jest jazda :D . Ale dziś zrobiłam przerwę,bo jestem niewyspana ,a jutro spróbuję zrobić rundkę umiarkowanym tempem.Zobaczę co z tego wyjdzie :)
Ostatnio zmieniony przez IgaM Pon Cze 28, 2010 20:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Czw Lip 01, 2010 13:01   

bejrutek napisał/a:
ale to jest kompletny bez sens co ty wypisujesz, bo nie bierzesz pod uwagę punktu wyjściowego i co najważniejsze trybu życia...

tu masz blog pitera z bieganie.pl chłopak jest od wielu lat na vege i wczesniej o wiele więcej uprawiał sportu niż ja, ja zacząłem uprawiać bieganie będąc w fizycznym dołu ( koledzy, kanjpy i piwo)...

http://bieganie.pl/forum/...t=15556&start=0

jemu na dychę z 48min na 40min zajęło prawie rok...

mi z 47min na 10km do ~40min na 10km w pół roku...


no i błąd, piter ten pierwszy czas miał kompletnie losowy. Ale fakt, że biega fatalnie. Zazwyczaj ludzie na "zwykłej" diecie w ciągu 2-3 miesięcy schodzą do 40 minut.

Cytat:

tu masz blog russiana z bieganie.pl.. 4 lata na vege, z której zrezygnował, bo mięso mu daje jednak więcej siły... tryb życia, alpinista przemysłowy.. cały czas pali szlugi, piwkiem sobie nie pogardzi...

http://bieganie.pl/forum/...t=16917&start=0
http://bieganie.pl/forum/...t=17963&start=0


znowu źle, russian wrócił do mięsa ze zwykłego lenistwa - ciężko było mu się wyżywić na np wyjazdach. Chociaż ja uważam, że sobie wymyślił z tym wyżywianiem, pretekst bo mu mięso po prostu smakowało.

Jeszcze znajdź mi kogoś na low carb kto nie robi czasów jak odchudzająca dziewczyna po 3 miesiącach rozbiegań na diecie nazywanej tu "korytkowa"
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1175
Wysłany: Czw Lip 01, 2010 14:26   

kiedy tomtom w końcu wyjaśnisz, jaki jest związek osiągania super czasów w bieganiu i bycia ogólnie zdrowym?
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Czw Lip 01, 2010 18:15   

przyodzialem ostatnio swoje plaskie pumy (nie do biegania na pewno ale plaskie i zbyt ladnie przylegajace do stopy).

Zrobilem sobie swoje rutynowe 10k jak codziennie no i...

pierwsza piatka to bylo wyczuwanie pozycji, biegu nie zaliczyl bym do przyjemnych na 100%.

druga piatka juz poszla znacznie lepiej, zalapalem dobra pozycje i rytm. Jak pisal wczesniej Hanni faktycznie upada sie delikatniej mocniej na zewnwtrzna czasc stopy i oczywiscie srodstopie.

Bieg stal sie bezszelestny i mieciutki, bylo fajnie.

Ale!

Lewa noga nie dala rady. Lydka i stopa dostaly po p...

mocny bol miesni lydki i calej stopy.

Ale bylo to 3 dni temu i dzis juz jest wszystko ok.

Jutro wracam do rutyny, ale na plaskim bucie. Podoba mi sie miekkosc z jaka sie biegnie na plaskim.
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
Ostatnio zmieniony przez gudrii Czw Lip 01, 2010 18:17, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Sob Lip 03, 2010 00:07   

No na płaskich biega się po prostu cudownie, ale na pełną adaptację poczekasz, długo poczekasz. 3 miesiące to takie absolutne minimum, zanim człowiek będzie w stanie machnąć te 10k w rozsądnym tempie i nie tracić sekund na braku sprężystości łydki. Ja po kilku miesiącach dalej mam problemy, żeby czysto z łydki śmigać nawet kilka kilosów w 3 zakresie.

@drHouse - no zależność jest, nie zawsze idealnie prosta, ale spokojnie można przyjąć, że w 90% przypadków tempo biegu na powiedzmy 10 km człowieka, który nie trenował biegania jest chyba najlepszym wskaźnikiem ogólnego stanu zdrowia. Podobnie też w przypadku dużych grup ludzi, postępy w bieganiu świadczą o tym, czy są to ludzie zdrowi. W ten sposób można np ocenić czy dana dieta jest zdrowa.
Ostatnio zmieniony przez tomtom Sob Lip 03, 2010 00:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1175
Wysłany: Pią Lip 09, 2010 12:08   

tomtom napisał/a:
ale spokojnie można przyjąć, że w 90% przypadków tempo biegu na powiedzmy 10 km człowieka, który nie trenował biegania jest chyba najlepszym wskaźnikiem ogólnego stanu zdrowia.

można, ale to i tak nie ma związku z podejściem do biegania polegającym na śrubowaniu wyników i schodzeniu poniżej jakiś wymyślonych wartości, typu 48 czy 40 minut, ani z rywalizacją i zajmowaniem czołowych miejsc w zawodach

a jeśli chodzi o ocenę diety, to wolę skupić się na stolcach niż stoperze,
stolec powie o wiele więcej o stanie zdrowia niż czas biegu na 10km
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pią Lip 09, 2010 13:05   

ok, umrzesz z ładnym stolcem.

ps. jak się nazywa to zboczenie charakteryzujące się grzebaniem we własnej kupie?
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Lip 09, 2010 13:37   

tomtom napisał/a:
jak się nazywa to zboczenie charakteryzujące się grzebaniem we własnej kupie?


Weganizm :hihi:


Nie no joke. Człowiek podobno rzucał odchodami żeby odstraszyć zwierzynę tak jak robią to teraz małpy. Chociaż muszę przyznać że dziwi mnie fakt iż LC skoro podobno jest takie dobre nie jest rozpropagowane wśród długodystansowców
Ostatnio zmieniony przez iliq Pią Lip 09, 2010 13:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pią Lip 09, 2010 20:14   

Gwarantuję, że wielu próbowało - jest o tym mnóstwo artykułów w prasie dla biegaczy czy na forach. Żadnemu jednak nie udało się na LC osiągnąć poprawy wyników w stosunku do w zasadzie dowolnej innej diety.
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Pią Lip 09, 2010 21:42   

twoje gwarancje to za malo, po za tym za kogo sie uwazasz zeby w ogole uzyc takiego sformulowania? (uwazasz ze masz prawo GWARANTOWAC cokolwiek? :> ) Tym bardziej biarac pod uwage ze twierdzisz ze "ciezko male dziecko podejrzewac o miazdzyce" hehe. Nalezy teraz patrzec na kazde Twoje slowo z ogromna czujnoscia i dystanesm.

Daj jakies dowody kolego.
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Sob Lip 10, 2010 00:48   

jakie dowody? wpisz w google, nie zapomnij że długo szukałem sportowców na LC. Artykułów gloryfikujących LC widziałem setki na różnych portalach, zawodników którzy coś osiągnęli - zero.
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Sob Lip 10, 2010 20:49   

No dobra, mam dla Ciebie perelke.

Na marginesie, bardzo slabo musiales szukac ze nic nie znalazles konkretnego do tej pory.
Ja znalazlem dobry przyklad za pierwszym podejsciem wbijajac w google fraze "chempion on low carbohydrate diet" (dosc latwa fraza prawda? :) )

http://www.kostdoktorn.se...lhydratsbluffen




Jonas Colting (http://www.colting.se/) Szwedzki Ultratriatlonista jest na DIECIE NISKOWEGLOWODANOWEJ.

Cytat:
Jonas Colting has been racing at the highest pinnacle of the sport of triathlon for the past 10 years!

He´s the two-time winner of the Ultraman World Championships in Hawaii; arguably
the hardest triathlon in the world with a 10 kilometre swim, a 540 kilometre bikeleg
and a final run of 84 kilometres over the course of three days!

Jonas also has multiple podiumfinishes at the ITU World and European Championships and several international victories and truly has established himself as a worldclass triathlete.

Hailing from a swimming background, Jonas now features a stunning runspeed as his strength and has a marathonbest of 2.44 at the end of an Ironman triathlon!

In Sweden he´s also renowned as the only person to have completed the legendary
“Swedish Classic” in one fell sweep! 3 kilometre of swimming, 90 kilometres of skiing
completed on rollerskiis, 300 kilometres of biking and a 30 kilometre crosscountry
run was completed in 25 hours including transportation between the events courses.
After this feat he was dubbed “the fittest athlete in Sweden”!


Byl opisywany w RunnersWorld pismie ktore powinienes znac. Na stronie ktora podalem mozesz sobie poczytac wiecej.

To jest czlowiek-sportowiec z najwyzszej polki SWIATOWEJ.

Tutaj jeszcze jeden link tez ze Szwecji ale bardziej o przelomie w dietetyce i wplywie jaki LC wywiera na Szwedow i srodowisko medyczne

http://livinlavidalowcarb.com/blog/?p=3799
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
Ostatnio zmieniony przez gudrii Sob Lip 10, 2010 20:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Sob Lip 10, 2010 21:00   

No i tu jeszcze jeden. Jeszcze bardziej znany. Znowu Gorna Polka.

Michael Phelps



Nie jest wprawdzie na LC bo je wegle z tluszczem prawie 50/50. Ale jendak tluszcz jest tak samo wazny dla niego jak wegle (pewnie o tym jeszcze nie wie ze nawet wazniejszy).

Cytat:
NBC commentator Bob Costas rattled off Phelps' breakfast menu, which includes three sandwiches of fried eggs, cheese, lettuce, tomato, fried onions, mayonnaise, an omelet, a bowl of grits, three slices of French toast with powdered sugar, and three chocolate-chip pancakes.

Without knowing the exact details of the portions, recipes, and ingredients, this meal probably contains roughly 3,000 calories, about half from carbohydrates, a little less than half from fat, and 15% from protein. It's not a bad distribution of major nutrients for competition, according to dietary recommendations, assuming the breads are whole grain, the cheese is low fat, and the fats used to fry the eggs are healthy. The addition of fruit would improve the nutritional profile of this meal, Bonci says.


To jego sniadanko przypomina troche taka diete tych chinczykow Tuoli ;)

I przy okazji, na Livinlavidalc jest wzmianka o tym ze Phelps zaczyna wspierac i stosowac LC. Taka tylko anegdotka.

No i po Phepls-ie widac ze je te wegle, a triatlonista wyglada jak ta lala
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
Ostatnio zmieniony przez gudrii Sob Lip 10, 2010 21:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Sob Lip 10, 2010 21:10   

Tutaj przedstawiam co maja do powiedzenia na temat glukozy i tluszczu panowie i panie z

Journal of the International Society of Sports Nutrition

http://www.jissn.com/content/1/2/7
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Sob Lip 10, 2010 21:20   

Link do strony Joe Friel-a. Powinienes o nim slyszec bo to jeden z najlepszych emerytowanych atletow i trenerow topowych sportowcow jak kolaze, triatlonisci i biegacze.

Dieta jak on zaleca jest z typu LC podobna do Paleo Diet. Joe jest wspoltworca i inspiracja do ksiazki "The Paleo diet for Athletes" (ktora napisal z dosc mocno znanym Lorenem Cordainem).

http://www.joefrielsblog.com/
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Sob Lip 10, 2010 23:52   

phelps low-carb - LOOOOOOOOOOOOOOL

przecież gość na każdym treningu pije litrami odżywki węglowe, na dodatek są to węgle o najwyższym możliwym indeksie glikemicznym, coś jak cukier i białe bułki razem wzięte.

Jonas Colting:

"´m a big fruit eater with my favourites now being pomegrenate, blueberries, mango, citrus and bananas."

"Nutrition wise I do eat some carefully chosen processed carbs, which is inevitable given the high amount of exercise I’m doing. "

“Between stages I ate non-stop; Recovery drinks, rice pudding, bananas, Clif-bars, candy, chips, water, cookies and some normal meals like Thai food after the first day and fresh fish and mashed potatoes after day 2. My appetite was great all through out and I didn’t have any of that bloating that sometimes occurs during massive physical activity. Except for on the bike during the first day, but I know why that happened. ”

FAIL

Po prostu kolesie sprzedający dietę low-carb naiwnym starają się go rozreklamować jako low-carbowca, podczas gdy kolo zjada proporcjonalnie mniej więcej tyle węgli co przeciętny Kowalski. Fakt, że nie jest to dieta 70% kcal z węgli, ale też nie jest to LC.

Kto tam jeszcze jest na "low-carbo" które okazuje się tak naprawdę albo high-carb albo zwykłą dietą? Popatrzmy....

Ah, jakiś emeryt nie potrafiący przebiec 200 metrów bez zadyszki, który nie wypromował żadnego liczącego się zawodnika, jęczący coś o LC i trzepiący na tym sporą kasę.

Jeszcze coś z kapelusza wyciągniesz?
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Nie Lip 11, 2010 00:40   

Przeczytaj jeszcze raz co tam jest w tych linkach. Mozesz przeczytac nawet kilka razy jak nie mozesz zrozumiec za pierwszym badz drugim razem.

Kazdy kto potrafi przeczytac angielski ze zrozumieniem I ma dosc otwarty umysl wyciagnie odpowiednie wnioski z linkow ktore wkleilem. Sorry TomTom, przykro mi jest ze to cie tak przygniata. Sam zaczynasz teraz dostrzegac ze stoisz po zlej stronie, prawda?

Nie przejmuj sie, kazdy sie myli. To jest bardzo ludzkie.

Jesli sie rozchodzi o sprzedaz diet to wlasnie Ancle Keys sie tutaj popisal najlepiej ze swoim bublem pod tytulem "china study". No ale na szczescie wegetarianski szal juz sie konczy.

P.S mam dla ciebie nawet calkiem swierze interview z Jonasem jak opowiada o swojej milosci do low carbu I high fatu. Jutro z rana wkleje link. Dobranoc ;)

P.S 2 Pokaz mi gdzie napisalem ze Phelps jest na LC. Dziekuje
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
Ostatnio zmieniony przez gudrii Nie Lip 11, 2010 00:54, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Lip 11, 2010 11:50   

Pokaż mi gdzie dokładnie jest rozpisana dieta tego Jonasa żeby było jasno pokazane, iż jest to LC. Mówić i zachwalać sobie może, ale fakt pozostaje faktem, że biega z butelką cocacoli.

ps. do biegów "ultra" z reguły podchodzą ludzie, którzy w normalnych biegach nie są w stanie osiągnąć żadnego liczącego się miejsca. Ostatnio w jednym ultra rzucli nieco wyższe nagrody i czas pierwszego zawodnika, który zazwyczaj wahał się w granicach 20 minut, został pobity o ponad 2 godziny. Daj jakąkolwiek nagrodę po którą warto biec, a rekordy tych wszystkich super-sportowców zostaną sprowadzone do poziomu podwórka.
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Nie Lip 11, 2010 15:15   

WITAM :hug:

Co zajada na co dzień Michael Phelps np.: śniadanko:
http://www.seriouseats.co...at-all-day.html


Przykładowy dzienny jadłospis w granicach 12.000 kcal
http://www.nationalpost.c....html?id=723871
Cytat:
U.S. swimmer Michael Phelps eats 12,000 calories a day -- six times what a normal adult male eats.

np.: jedną z części śniadania stanowi miska kaszy , lunchu pół kilo wzbogaconego makaronu , obiadu ponownie makaron pół kilo

Widać jak wysiłek na takim poziomie "wypala paliwo " - niesamowite :shock:


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Lip 11, 2010 17:05   

No, typowa dieta medium-high carb typowego sportowca. Już pomińmy milczeniem fakt, że 99,9% jego sukcesu to nielegalne środki dopingujące.
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1175
Wysłany: Nie Lip 11, 2010 17:38   

tomtom napisał/a:
Ostatnio w jednym ultra rzucli nieco wyższe nagrody i czas pierwszego zawodnika, który zazwyczaj wahał się w granicach 20 minut, został pobity o ponad 2 godziny.
świetny przykład jak za pieniądze i sławę ludzie potrafią poświęcić swoje zdrowie :sad:
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1910
Skąd: everywhere
Wysłany: Śro Lip 14, 2010 23:02   

tomtom napisał/a:
Pokaż mi gdzie dokładnie jest rozpisana dieta tego Jonasa żeby było jasno pokazane, iż jest to LC. Mówić i zachwalać sobie może, ale fakt pozostaje faktem, że biega z butelką cocacoli.

ps. do biegów "ultra" z reguły podchodzą ludzie, którzy w normalnych biegach nie są w stanie osiągnąć żadnego liczącego się miejsca. Ostatnio w jednym ultra rzucli nieco wyższe nagrody i czas pierwszego zawodnika, który zazwyczaj wahał się w granicach 20 minut, został pobity o ponad 2 godziny. Daj jakąkolwiek nagrodę po którą warto biec, a rekordy tych wszystkich super-sportowców zostaną sprowadzone do poziomu podwórka.


juz tobie raz znalazlem przyklad, wlasnie Jonasa. Widze ze wegetarianizm rozleniwia :-D pewnie przez braki witamin, minrealow, bialka i tluszczy nasyconych :-D

Ja wiem o czym pisze w przeciwienstwie do ciebie. Pozyjemy to zobaczymy kto wyjdzie lepiej na sowojej diecie.

Tym czasem koncze dyskusje z toba bo marnujesz moj cenny czas. Jezeli musisz to mozesz skontaktowac sie na priv ale cena za "rozmowe" bedzie raczej po za twoim zasiegiem (i wiedza!).

Tu masz linka do ciekawego filmu

http://www.callwithjoe.com/GaryHalbertVideo.php

w polowie jest rozmowa na temat "The Carbonized **** Effect".

TomTom Ty wlasnie reprezentujesz ten "Beton" o ktorym jest tam mowa

Sorry stary :-D
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Lip 20, 2010 13:18   

Dzisiaj miałem swój pierwszy raz :roll: w bieganiu tym razem :D Mam zapytanie jaki macie średni czas na 10 km. Mój pierwszy bieg zajął mi 59 min Ciekawi mnie ile Wam to zajmuje jako osobom które na pełen etat dbają o zdrowie. Na ogół robiłem poniżej 5km wczoraj mnie coś podkusiło żeby tyle zrobić. Jakie macie pytania na 10 km, pytanie głównie adresuje do: Gurdiego, Waldak, Tomtoma o ile dalej to czyta, Bejrutka i Haniego chyba że ktoś jeszcze regularnie uprawia ten ciekawy i nie monotonny sport 8)
 
     
nodun

Dołączył: 15 Lip 2010
Posty: 7
Wysłany: Wto Lip 20, 2010 17:52   

Ja jak pocisne sobie bardoz szybko to na 10km na atestowanej trasie wyszlo mi 44minuty, a moglem szybciej tylko mnie rozwolnienie chwycilo na ostatnich 5km i drastycznie zwolnilem :D A tak na treningu jak biegne to z 52minuty :)
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 76
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2976
Skąd: Australia
Wysłany: Wto Lip 20, 2010 19:41   

nodun napisał/a:
Ja jak pocisne sobie bardoz szybko to na 10km na atestowanej trasie wyszlo mi 44minuty, a moglem szybciej tylko mnie rozwolnienie chwycilo na ostatnich 5km i drastycznie zwolnilem :D A tak na treningu jak biegne to z 52minuty :)

Jak w gaciach pelno, to ciezko sie biegnie.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
nodun

Dołączył: 15 Lip 2010
Posty: 7
Wysłany: Wto Lip 20, 2010 20:49   

Ciezko to lekko powiedziane :D
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Wto Lip 20, 2010 22:30   

iliq napisał/a:
Dzisiaj miałem swój pierwszy raz :roll: w bieganiu tym razem :D Mam zapytanie jaki macie średni czas na 10 km. Mój pierwszy bieg zajął mi 59 min Ciekawi mnie ile Wam to zajmuje jako osobom które na pełen etat dbają o zdrowie. Na ogół robiłem poniżej 5km wczoraj mnie coś podkusiło żeby tyle zrobić. Jakie macie pytania na 10 km, pytanie głównie adresuje do: Gurdiego, Waldak, Tomtoma o ile dalej to czyta, Bejrutka i Haniego chyba że ktoś jeszcze regularnie uprawia ten ciekawy i nie monotonny sport 8)


recovery biegam w granicach 60min... easy między 52-59min.. na chwilą obecną mój maks to okolice 40min.. powoli dążę do złamania tej bariery :)

... jeśli chodzi o twój czas, nie wiem ile już się nabiegałeś i co jest twoim celem, jak mocno ciebie męczy taki trening... ale wygląda standardowo jak na kogoś kto chce sobie trochę pobiegać i liczy się bardziej spędzony czas niż osiągi..


nodun napisał/a:
Ciezko to lekko powiedziane :D


wyczyn w wyczynie :-D
_________________
Mój Blog Biegowy
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1239
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Lip 20, 2010 22:36   

Cytat:
... jeśli chodzi o twój czas, nie wiem ile już się nabiegałeś i co jest twoim celem, jak mocno ciebie męczy taki trening... ale wygląda standardowo jak na kogoś kto chce sobie trochę pobiegać i liczy się bardziej spędzony czas niż osiągi..


mało biegałem, mam średnio zdrowy tryb życia, jestem cholernie uparty jak chce więc z bieganiem daje radę, męczy jak cholera z 6 razy miałem ochotę rzucić to, ale dałem sobie wyzwanie któremu musiałem sprostać mimo tego że po 6km rozciąłem sobię nogę o jakieś cholerstwo i w połączeniu z potem dość piekło :D Celem było 10km, głównym celem ćwiczeń fizycznych jest poprawa zdrowia a raczej naprawianie tego co psuję innymi moimi nawykami
 
     
nodun

Dołączył: 15 Lip 2010
Posty: 7
Wysłany: Wto Lip 20, 2010 22:58   

Lepiej zaczynac ostroznie, na poczatku lapie sie "przyplyw formy" przez co mozna poczuc zludne uczucie sily i szybkosci czego jezeli sie nie zastopuje to zaprowadzi do kontuzji - mowie to z wlasnego doswiadczenia po tym jak wracalem do sportu po 3-4latach i zaczalem przeginac z bieganiem dostalem bolu lydek i musialem odpuscic na ponad miesac :(
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Wto Lip 20, 2010 23:00   

charakter i zacięcie jest najważniejsze.. najfajniejszą rzeczą w tym "monotonnym" sporcie jest pokonywanie kolejnych barier... nie jest łatwo, ale to dodatkowo daje frajdę, jak złapiesz bakcyla ;)

normalnie w następnej kolejności powinno być (za jakiś czas) złamanie 50min. przeciętnie dosyć łatwo łamie się ta barierę.. schody zaczynają się po 45-40 min w dół.. .. na razie dobrze opanuj 60min na 10km, dorzuć też trochę dłuższe dystanse w myśl zasady więcej czasu kosztem wyścigów.. jak zejdziesz poniżej 50min na 10km to wplataj powoli jakiś trening szybkościowy np. przebieżki... do poprawy osiągów przyda się tez siła- crossy, podbiegi..

pozdro dobry człowieku! ;)

http://bieganie.pl/forum/...t=17663&start=0
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Wto Lip 20, 2010 23:05, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
bejrutek 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 23 Paź 2009
Posty: 208
Wysłany: Wto Lip 20, 2010 23:04   

nodun napisał/a:
Lepiej zaczynac ostroznie, na poczatku lapie sie "przyplyw formy" przez co mozna poczuc zludne uczucie sily i szybkosci czego jezeli sie nie zastopuje to zaprowadzi do kontuzji - mowie to z wlasnego doswiadczenia po tym jak wracalem do sportu po 3-4latach i zaczalem przeginac z bieganiem dostalem bolu lydek i musialem odpuscic na ponad miesac :(


zdecydowanie.. ja akurat tego nie miałem, ale niektórzy "w niewinny sposób" łapią np. shin splints.. zdecydowanie robić tak trening, żeby wiedzieć, że starczy siły na następne.. nastawiać się na długi okres..
_________________
Mój Blog Biegowy
Ostatnio zmieniony przez bejrutek Wto Lip 20, 2010 23:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2017 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved