Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Uczucie, emocje a apetyt - czyli dlaczego jak sie zakochamy
Autor Wiadomość
Molka 
Moderator


Pomogła: 57 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6827
Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 14:51   

zenon napisał/a:

A teraz na przyklad sie zakochalem i bywa, ze jem 1 porzadny posilek dziennie.



No proszę... :-D czemu tak jest, że gdy człowiek się zakocha to traci apetyt? może ten stan błogostanu , szczęścia porządkuje "bałagan" w naszym organizmie i tak naprawdę jest normą najbardziej korzystną dla nas, być może potrzebujemy niewiele pokarmu by funkcjonować w sposób optymalny pod warunkiem że jesteśmy szczęśliwi........pewnie każdy z nas zauważył u siebie prosta zależność, stan zakochania odwzajemniony powoduje, iż dolegliwości które często nękały nas wcześniej nagle znikają, mamy więcej energii, chce się żyć, widzimy świat w innych kolorach...istnieje duża mobilizacja organizmu....być może związane jest to z prokreacją? a może z tym, iż przestajemy koncentrować się na sobie, przestajemy myśleć o tym że coś doskwiera? spotkałam się z opinią iż najlepszym lekarstwem na wszelkie dolegliwości jest skierowanie myśli na coś co daje odprężenie, na coś przyjemnego, jakaś pasja, praca która nie pozwala rozpamiętywać i koncentrować się na chorobie...myślę że w takim stanie psycho-fizycznym dajemy szanse naszemu organizmowi na konstruktywną walkę z dana przypadłością...
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 15:04   

Molka napisał/a:
zenon napisał/a:

A teraz na przyklad sie zakochalem i bywa, ze jem 1 porzadny posilek dziennie.



No proszę... :-D czemu tak jest, że gdy człowiek się zakocha to traci apetyt? może ten stan błogostanu , szczęścia porządkuje "bałagan" w naszym organizmie i tak naprawdę jest normą najbardziej korzystną dla nas, być może potrzebujemy niewiele pokarmu by funkcjonować w sposób optymalny pod warunkiem że jesteśmy szczęśliwi........pewnie każdy z nas zauważył u siebie prosta zależność, stan zakochania odwzajemniony powoduje, iż dolegliwości które często nękały nas wcześniej nagle znikają, mamy więcej energii, chce się żyć, widzimy świat w innych kolorach...istnieje duża mobilizacja organizmu....być może związane jest to z prokreacją? a może z tym, iż przestajemy koncentrować się na sobie, przestajemy myśleć o tym że coś doskwiera? spotkałam się z opinią iż najlepszym lekarstwem na wszelkie dolegliwości jest skierowanie myśli na coś co daje odprężenie, na coś przyjemnego, jakaś pasja, praca która nie pozwala rozpamiętywać i koncentrować się na chorobie...myślę że w takim stanie psycho-fizycznym dajemy szanse naszemu organizmowi na konstruktywną walkę z dana przypadłością...

Właśnie często się nad tym zastanawiam-dlaczego tak się dzieje ?
Dlaczego niektóre dolegliwości często znikają "jak ręką odjął",kiedy jesteśmy w jakimś wyjątkowym towarzystwie?To co napisałaś Molka,to najprawdziwsza prawda-miałam tak "setki" razy-pytanie tylko dlaczego???
Chyba się sprawdza "It's all in your head" .
Jak wiele zalezy od towarzystwa,od tego kim się otaczamy,prawda?

Z drugiej strony;
Molka napisał/a:
spotkałam się z opinią iż najlepszym lekarstwem na wszelkie dolegliwości jest skierowanie myśli na coś co daje odprężenie, na coś przyjemnego, jakaś pasja, praca która nie pozwala rozpamiętywać i koncentrować się na chorobie...

To jest sprzeczne z założeniem ,które mówi,że najlepiej unikać ucieczek od problemów.
Ehhh,pokręcone to wszystko .
Ostatnio zmieniony przez Iga Wto Wrz 01, 2009 15:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 15:26   

Kiedy człowiek się zakochuje,to oprócz tego że traci apetyt,to jeszcze jest "zakręcony jak termos" -gubi klucze,przypala obiad,zamiast soli wsypuje cukier,zapomina reszty ze sklepu,nie chce się spać-w ogóle człowiek jakby zył w innym świecie :D -to uczucie jest cudowne,ale na dłuższą metę można się wykończyć ,szczególnie fizycznie :faint:
Potem potrzeba trochę czasu,żeby dojść do siebie,dlatego raz na rok zakochać się można,ale nie częsciej :D
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 29
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5695
Skąd: z nienacka
Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 15:34   

Ano.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 57 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6827
Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 15:55   

Iga napisał/a:

Właśnie często się nad tym zastanawiam-dlaczego tak się dzieje ?
Dlaczego niektóre dolegliwości często znikają "jak ręką odjął",kiedy jesteśmy w jakimś wyjątkowym towarzystwie?To co napisałaś Molka,to najprawdziwsza prawda-miałam tak "setki" razy-pytanie tylko dlaczego???
Chyba się sprawdza "It's all in your head" .
Jak wiele zalezy od towarzystwa,od tego kim się otaczamy,prawda?


Wniosek nasuwa się jeden, stan psychiczny modeluje, porządkuje stan biochemiczny, metaboliczny naszego organizmu na tyle skutecznie, iż efekty mogą być wręcz zadziwiające.....sytuacja odwrotna, dołek psychiczny może poprzestawiać nasze "biochemiczne puzzle" tak dalece, iż często ciężko o powrót do stanu wyjściowego...

Iga napisał/a:

To jest sprzeczne z założeniem ,które mówi,że najlepiej unikać ucieczek od problemów.

Na pewno dużo w tym racji jest, rozwiązany problem niweluje skutki z nim związane, tylko pisząc iż nie jest dobrze koncentrować się na sobie bardziej miałam na myśli to, iż takie postępowanie problemu nie rozwiąże a tylko nasili i do czasu uporania się z nim dobrze jest nie koncentrować się na nim, nie rozpamiętywać ponieważ to tylko nasila traumę....może dobrym przykładem na działanie tego mechanizmu jest ogólnie złe samopoczucie, dla mnie najlepszym lekarstwem jest wówczas bardzo prozaiczna czynność jakim jest sprzątanie, rzucając się w "wir krzątaniny" zapominam o "podłym stanie", nabieram sił, energii i czuje się wówczas o "niebo" lepiej nie mówiąc o doznaniu estetycznym związanym z porządkami...natomiast bezruch, sprawia iż moje złe samopoczucie nasila sie z minuty na minutę...
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 16:10   

Molka napisał/a:
... nie jest dobrze koncentrować się na sobie ...

Ja dodam,że na innych również.
Kiedyś miałam takie zdarzenie.Nasłuchałam się od koleżanki jak to boli ją kręgosłup i ...mnie zaczął boleć :shock: Nie myslałam o swoim kręgosłupie i po rozmowie z koleżanką zaczęłam myśleć o kręgosłupie kolezanki i swoim,a potem ;
Molka napisał/a:
dołek psychiczny może poprzestawiać nasze "biochemiczne puzzle" tak dalece, iż często ciężko o powrót do stanu wyjściowego...

Może zamiast "dołek psychiczny" użyję w tym przypadku "koncentracja" na sobie i na innych.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 57 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6827
Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 16:14   

Iga napisał/a:
Kiedy człowiek się zakochuje,to oprócz tego że traci apetyt,to jeszcze jest "zakręcony jak termos" -gubi klucze,przypala obiad,zamiast soli wsypuje cukier,zapomina reszty ze sklepu,nie chce się spać-w ogóle człowiek jakby zył w innym świecie :D -to uczucie jest cudowne,ale na dłuższą metę można się wykończyć ,szczególnie fizycznie :faint:
Potem potrzeba trochę czasu,żeby dojść do siebie,dlatego raz na rok zakochać się można,ale nie częsciej :D


Jedno jest pewne, stan taki działa bardzo korzystnie na zdrowie, zresztą martwić się tym iż "odlatujem" w inny irracjonalny świat nie ma co, ponieważ niestety mega euforia ta z czasem sama się wypala i wszystko wraca do normy przechodząc w fazę trzeźwego myślenia i realnej oceny rzeczywistości. Ponieważ stan taki trwa tyle ile trwać powinien , (o to dba natura), więc problem jakby rozwiązuje się sam. Gdyby euforyczny stan zakochania trwał cały czas, mielibyśmy istny ogólnoświatowy "zawrót głowy" , no nie mam pojęcia jak wyglądał by nasz ziemski świat...może wbrew pozorom lepiej? bez wojen i agresji? z drugiej strony takie "rozprzężenie trzeźwego myślenia" mogłoby odbić się na efektach pracy a tym samym jakości życia....
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 16:19   

Jeszcze wróce do tego mojego bólu kręgosłupa po rozmowie z koleżanką,na temat tego bólu.
Czy taki ból był realny? Czy tylko ja sobie go ubzdurałam?Pytam bo nie miałam żadnych dolegliwości ze strony kregosłupa,aż to nagle "ciach" i ból gotowy.Potem minął jak ręką odjął ,kiedy wyjechałam na wakacje -inne towarzystwo ,inne problemy-generalnie przestałam mysleć o kręgosłupie .
Ostatnio zmieniony przez Iga Wto Wrz 01, 2009 16:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 57 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6827
Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 16:20   

Iga napisał/a:

Ja dodam,że na innych również.
Kiedyś miałam takie zdarzenie.Nasłuchałam się od koleżanki jak to boli ją kręgosłup i ...mnie zaczął boleć

Klasyczny przykład podatności na sugestię, mam taka koleżankę która reaguje podobnie, dlatego najlepiej w takim przypadku unikać malkontentów, hipochondryków bo można się na poważnie wykończyć....i ktoś powie że psychika to marginalna sprawa...myślę że równorzędnie istotna jak odżywianie, ruch, itd itd jak nie najważniejsza.... 8-)
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 16:32   

Pamiętam ,jak chodziłam na praktyki do szpitali i jedna moja koleżanka ,jak się napatrzyła na niektóre przypadki,to sama chorowała.
Ja pamietam,jak nie mogłam sobie poradzić na psychiatrii -wyłam po nocach ,bo zal było mi pacjentów-szczególnie jednego,który był nota bene lekarzem-nie mogłabym chyba pracować tam,chyba że wpadłabym w koncu w rutynę,zanim sama wpierw bym się nie wykończyła.
Ostatnio zmieniony przez Iga Wto Wrz 01, 2009 16:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 29
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5695
Skąd: z nienacka
Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 16:36   

Iga napisał/a:
Jeszcze wroce do tego mojego bolu kregoslupa po rozmowie z kolezanka,na temat tego bolu.
Czy taki bol byl realny? Czy tylko ja sobie go ubzduralam?Pytam bo nie mialam zadnych dolegliwosci ze strony kregoslupa,az to nagle "ciach" i bol gotowy.Potem minal jak reka odjal ,kiedy wyjechalam na wakacje....


Pisalas, ze w czasie wakacji jadlas 3 posilki.
Pewnie na sniadanie jajecznica, na kolacje jajecznica.
Wiecej zoltek = mniej problemow ze zdrowiem.
8)
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 16:42   

Zenonie,to nie było w te wakacje,to kilka lat temu :)
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 17:02   

Taki mały cytacik z netu ;

Cytat:
Jeżeli jakis określony bodziec sugestywny będzie szczególnie często powtarzany, zazwyczaj reakcje na te bodźce będą z czasem słabsze. Zjawisko to określa się adaptacją. Reklama obawia się bardzo tego zjawiska.

Wiem dlaczego byłam tak wrażliwa, kiedy chodziłam na te praktyki.Pierwszy raz zetknęłam się z chorobami.Nikt w domu,kiedy byłam dzieckiem i nastolatką nie chorował,nikt nie narzekał na bóle,nikt chory nigdy nie leżał,pewnie przezycia z dzieciństwa swoje też zrobiły
Te praktyki ,ten kontakt z chorymi,to był mój pierwszy kontakt z takimi osobami.
Pamiętam,jak opiekowałam się z moją koleżanką osobą chorą na SM-przez 3 tyg.-24godz./dobę.Potem tak okropnie się bałam SM,do tego stopnia,że sama zaczęłam czuć pierwsze objawy,bo nasłuchałam się ich od tej chorej Pani Krysi.
Przyznam,że teraz już tak nie mam,a dawniej miałam tak często.W ogóle ostatnimi laty,dużo się zmieniło.
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 34
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1347
Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 21:04   

Iga dokladnie, z tym przejmowaniem chorob jest u mnie!!!
Mnie jeszcze zawsze fascynowalo zjawisko tzw wampirow energetycznych, pewnie tez tak macie? - ze w towarzystwie niektorych osob nic sie nie chce, jest sie wyssanym z energii ale to totalnie, bez reszty, wszystko wydaje sie bez sensu, zle i nie do udzwigniecia. Podobno takie osoby maja czarny punkt w splocie slonecznym.
_________________
Pachelbel Canon in D
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7235
Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 22:27   

JaśniePani napisał/a:
Podobno takie osoby maja czarny punkt w splocie slonecznym.


A co to za dziwo?
Już "lekarka" podobnej nomenklatury użyła swego czasu. Sugerowała fenomenalną aurę indygo wokół czerepu Berta Hellingera. Ponoć nieliczni tak mają, a skoro Bert, logicznie myśląc, oznacza to, że zdarza się to raczej u psychopatów :-D
Oczywiście popadła też w dziwaczną sprzeczność. Bo przeczytałem, że ludzie siwi nie mają aury, a okazuje się, że siwy całkowicie Hellinger ma topową aurę :)

Tak więc, trzeba uważać, by stosowanie bełkotu nie przesłoniło zasług.

ps: Jak miałby wyglądać ten czarny punkt? Czy to coś pokroju czarnej krzywej przecinającej wizerunki bohaterów "The Omen"? Czy jest to skoncentrowana ZŁŁŁA energia, czy też diaboł jakowyś brzucha dopadł? ;)

Tomek

ps: Jaśnie Pani, tylko proszę nie odczytuj mojego postu jako naśmiewania się z Twoich słów.
Po prostu nadarzyła się okazja, by wetknąć wzmiankę o aurach i czakrach-woodooszmudu - szmakrach :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2014 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved