Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
NLP (krytyka czy pochwała?)
Autor Wiadomość
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 14:02   NLP (krytyka czy pochwała?)

Na początek króciutki filmik. Jeden z najbardziej znanych i najdroższych przedstawicieli nurtu w Polsce. Ja na razie wstrzymam się od komentarzy, bo złamałbym większość zapisów o forumowej kulturze słowa.

http://www.youtube.com/watch?v=Bk6cUpgRCcg

Tomek
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 14:25   

http://www.youtube.com/watch?v=M--TwvZiyxQ


tu sa niedawno wrzucone fragmenty z demo ze szkolenia "praktyk nlp" z sierpnia/wrzesnia tego roku.
Grzesiak bazuje tu na Byron Katie, o ktorej zalzoylem temat jakis czas temu:
http://www.youtube.com/watch?v=uzgGvS1qPso
http://www.youtube.com/watch?v=b-Zr9LCdYxE
http://www.youtube.com/watch?v=DFTnvNbDE2A

http://www.dobradieta.pl/...pic.php?t=16362
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 14:35   

Teraz będzie jeszcze lepiej:

http://www.youtube.com/watch?v=7U2-KiySH68

http://www.youtube.com/watch?v=XVnd4o2CEo8

Tomek

ps: Spore wpisy wówczas, jak ochłonę. Na razie jedno zdanie: rzetelna, wartościowa, pomagająca człowiekowi psychologia umiera, nie - zdycha zadźgana na moich oczach!!!!!! To, co prezentuje linkowana grupa, jest metodologią dla psychopatów. Ze skrzywdzonego w dzieciństwie człowieka, tego rodzaju "terapia" zrobi człowieka bezwzględnego, prymitywnego, nie znającego żadnych autentycznych, swoich emocji. Powierzchowność ściga się tu już tylko z topowym, hardkorowym egoizmem.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 14:45   

To pierwsze jest smieszne :hah:
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 14:57   

Ciekawostka: wiecie, ze Grzesiak mial warsztaty z ksiezmi kiedys?
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6841
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 15:05   

M i T napisał/a:
Teraz będzie jeszcze lepiej:

http://www.youtube.com/watch?v=7U2-KiySH68

Tomek

ps: Spore wpisy wówczas, jak ochłonę.


dawno się tak nie śmiałam, istny kabaret, ale tak na serio to wypadało by się poryczeć rzewnymi łzami :-( :faint:

Jakich to czasów żeśmy się doczekali, :shock: że nawet w tak subtelnych płaszczyznach życia jakim są uczucia można się najzwyczajniej wyedukować, zaprogramowań niczym "kjompjuter"....dlaczego ludzie mają potrzebę uczestnictwa w czymś takim? dlaczego to się sprzedaje? zbyt mało pewności siebie? niewiara we własne możliwości? we własną mądrość życiową? uczucie=szczerość, moje własne emocje a nie wyklepany na pamięć stek bzdur podszyty obłudą i zakłamaniem.... :shock:

wiecie skąd się to bierze? ludzie nie potrafią ze sobą szczerze rozmawiać...
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 15:07   

Nie, o jego istnieniu dowiedziałem się od Ciebie:)

Jak widać na filmach, Grzesiak ciągle pociera kinol. Tarmoszenie zegarka na ręku na razie zostawiam.
Zacytuję fragment książki "Mowa ciała" Allana i Barbary Pease, dotyczący tej czynności:

Cytat:
[...] Kłamanie wpływa również na wzrost ciśnienia krwi. [...] W czasie kłamania do naszego nosa dopływa zwiększona ilość krwi, co jest znane pod pojęciem "efektu Pinokia". Zwiększone ciśnienie krwi rozdyma nos i wywołuje uczucie mrowienia w zakończeniach nerwowych, co z kolei skłania do szybkiego potarcia nosa, aby poczuć ulgę. Opuchlizny tej nie da się zobaczyć gołym okiem, ale prawdopodobnie to ona prowokuje gest dotknięcia nosa. To samo zjawisko zachodzi, kiedy jesteśmy zdenerwowani, zaniepokojeni lub kiedy coś nas złości".


ps: Oczywiście, właściwe odczytanie sygnałów pozawerbalnych musi się wiązać z odpowiednim kontekstem. W przeciwnym razie chyba łatwo o błąd.

Tomek
Ostatnio zmieniony przez M i T Sob Paź 10, 2009 15:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 15:10   

Ale tu na przyklad:
http://www.youtube.com/watch?v=ktISv55Y_JQ


nie jest wulgarny, mowi ciekawie, robi dobre wrazenie i mowi sporo sensownych rzeczy. Nie ma new age'owej teologii jakichs "secretow" itp.

Ksiazki nie czytalem wiec nie wiem ile jest warta.

Jest swietnym marketingowcem.

A tu mozna go okrasc z jego dvd:
http://chomikuj.pl/Evrythink/

http://chomikuj.pl/dif/a+Mateusz+Grzesiak/hogan

jest tam m.in. "hipnotics", 5 plyt transow. On sam mowi, ze to najwieksze dzielo jego zycia, ze niekiedy jedna minuta byla tworzona przez 20 godzin.
Jezeli kogos interesuje lingwistyka transu, technologia - to na prawde mozna sie wiele nauczyc i podpatrywac.

To pierwotne nlp powstale z modelowania Ericksona, Fritza, Satir - jest moim zdaniem bardzo wartosciowa cegielka w psychologii, "structure of magic" i inne wczesne ksiazki Bandlera maja dla mnie spora wartosc.
Bandler rozchasal sie po smierci Ericksona, a wspolczesnie jak dochodzi do tego niekiedy dodatkowo teologia new age, secrety, czakry szmakry - jest to juz cos innego niz kiedys.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 15:15   

M i T napisał/a:
Nie, o jego istnieniu dowiedzialem sie od Ciebie:)

Jak widac na filmach, Grzesiak ciagle pociera kinol. Tarmoszenie zegarka na reku na razie zostawiam.
Zacytuje fragment ksiazki "Mowa ciala" Allana i Barbary Pease, dotyczacy tej czynnosci:

Cytat:
[...] Klamanie wplywa rowniez na wzrost cisnienia krwi. [...] W czasie klamania do naszego nosa doplywa zwiekszona ilosc krwi, co jest znane pod pojeciem "efektu Pinokia". Zwiekszone cisnienie krwi rozdyma nos i wywoluje uczucie mrowienia w zakonczeniach nerwowych, co z kolei sklania do szybkiego potarcia nosa, aby poczuc ulge. Opuchlizny tej nie da sie zobaczyc golym okiem, ale prawdopodobnie to ona prowokuje gest dotkniecia nosa. To samo zjawisko zachodzi, kiedy jestesmy zdenerwowani, zaniepokojeni lub kiedy cos nas zlosci".


ps: Oczywiscie, wlasciwe odczytanie sygnalow pozawerbalnych musi sie wiazac z odpowiednim kontekstem. W przeciwnym razie chyba latwo o blad.

Tomek


Skad ten cytat?
Jakas ksiazka?
Chetnie poczytam...
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 15:33   

Facet może być przepełniony nieświadomą nienawiścią do rodziców, na co wskazuje dyfuzja agresji na podmioty zastępcze. Często nazywanie kobiet "dupami", nieustanne poniżanie itp. Niewiarygodnie źle ukierunkowane dążenie do mocy.

No i znalazł się fragment dotyczący tarmoszenia zegarka na ręce, jeszcze częstsze u Grzesiaka niż nosowy masaż albo poprawianie paska, czy zaciskanie ud u Ewy Foley (no chyba, że ma serię orgazmów w trakcie wykładu).
W tej samej książce widnieje idealnie odpowiadający zachowaniu Grzesiaka obrazek, a cytat mówi, że:

Cytat:
Wyraźnie widoczna jest sprzeczność gestów. Mężczyzna uśmiecha się poufale, przemierzając pokój, ale jedną rękę przełożył przez brzuch, aby poprawić zegarek na drugim nadgarstku, co tworzy częściową barierę. Jego uśmiech to podstawowa "mina lęku". Wszytsko to razem wzięte, świadczy o tym, ze jest on niepewny siebie lub sytuacji w jakiej się znalazł.


Tomek
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 17:52   

Przecierałam oczy ze zdumienia oglądając pana Grzesiaka. W życiu nie widziałam psychologa posługującego się tak rynsztokowym językiem. Rozdęte ego mało go nie rozsadzi. :razz:
Dla kogo były te zajęcia? To wygląda jakby słuchaczy zgarnął spod dyskoteki, na której nie udało im się nic wyrwać a pan Grzesiuk pojawił się wtedy i zawołał: k...., chodźcie za mną, ja wam pokażę jak to się rwie d...
Kim jest ten człowiek ??? :sad: ​​
Byłam na warsztatach NLP kilka lat temu, niespecjalnie mnie wciągnęły, ale nie z powodów które zaprezentował sobą pan Grzesiuk na filmie. Z zajęć tego pana wyszłabym po 10 minutach, zaraz po tym jak wyszłabym z pierwszego szoku.
Na warsztatach, które zaliczyłam jako ćwiczenia rozwiązywane były problemy typu: lęk przed czymś konkretnym, np. lęk wysokości. Zachowanie prowadzącego było pełne kultury.
NLP służy chyba wyłącznie do terapii krótkoterminowych.
I niestety teraz jest chyba taki trend. Psychologów brakuje, a raczej chyba nie ma dla nich przewidzianych etatów ?
Słyszałam od pani psycholog z dłuższą praktyką taką wypowiedź: Teraz najczęściej pracuje się tak żeby załatwić konkretny problem klienta i „do życia” go. Jak mu się wykluje następny problem to za jakiś czas znowu przyjdzie i znowu się załatwi to w kilka wizyt. Nie ma czasu na długie psychoanalizy i rozbieranie dzieciństwa na czynniki pierwsze.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 18:14   

Xvk, zgadzam się z doraźną rolą NLP. To jak łyknięcie procha, albo raczej - niebieskiej piguły od Morfeusza.

Mi w pewnych sytuacjach "mięcho" nie przeszkadza. Przeraża mnie (u Grzesiaka) bardziej używanie go w celach "naganiania" określonej grupy społecznej, że rzuca nim w ludzi poddanych jego "terapii". A już najgorsze jest mieszanie prawdy z shitem - jestem na to szczególnie uczulony, ponieważ takie koktajle mają charakter manipulacyjny.
Poza tym, facet klnie w celach komercyjnych i już wiemy, do kogo adresowano przekaz. Gość o obecnej w trakcie seansu kobiecie per "doopa", a ona klaszcze i podskakuje. Powiedziałbym, że to biedna sterowna dziewczyna - i to prawda jest. Ale mam ochotę napisac, że to głupia koza własnie spod dyski, dla ktorej szczytem męskości i elegancji jest albo żel w kudłach, albo neandertalczyk w BMW.

Tracę zupełnie w tym wątku zdolności do spokojnego pisania. Może przeczekać? Ale to nic nie da :razz:

Tomek
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 18:46   

To jest naprawdę aż TAKIE śmieszne?

http://www.youtube.com/watch?v=L-4gcUqE8hE

Ile te kobiety mają lat? Dopadła je jakaś zbiorowa "głupawka"? Za absurdalnie śmieszną cząsteczkę kasy, którą wydały na ten "warsztat" mogłyby pójść do kina lub wypożyczyć sobie jakąś fajną komedię. Przypuszczam, że nawet z większym pożytkiem dla zdrowia (szczególnie psychicznego).

Mnie z kolei ten obrzydliwy gość wcale nie śmieszy...

zenon napisał/a:
nie jest wulgarny, mowi ciekawie, robi dobre wrazenie i mowi sporo sensownych rzeczy. Nie ma new age'owej teologii jakichs "secretow" itp.


No tak, brawa za powstrzymywanie się od używania języka rodem spod budki z piwem. Dla mnie nic w tej gadaninie nie było ciekawego, nic odkrywczego. Wrażenie swoją mową ciała robi na mnie odpychające - arogancki, rozwalony na krześle, mający wszystkich głęboko gdzieś. Nie zauważyłam też wielu "sensownych rzeczy". Wręcz przeciwnie, jedna rzecz szczególnie mnie uderzyła swoją toksycznością. Gdzieś tak w 6:20 min. opowiada o kobiecie, która w wieku 7 lat miała wypadek, który nadal przeżywa. Zwrócił ktoś uwagę z jaką pogardą mówi o traumie tej kobiety? Warto zwrócić uwagę na jego twarz, oczy, wykrzywione usta. Jego "rada" dla kobiety? Zapomnij o przeszłości! Właśnei tak, ZAPOMNIJ (czyli wyprzyj w nieświadomość), no i oczywiście "kup tę książkę". Jeśli tego typu hasła nie zapalają w naszym umyśle czerwonej lampki, to jest niedobrze. Od "guru" który wprost zachęca do odcięcia się i zapomnienia o przeszłości należy uciekać natychmiast i jak najdalej. Zanim zdąży wyrządzić nam poważną krzywdę.

Z drugiej strony doskonale rozumiem popularność tego typu haseł i podatność na nie osób niepewnych, z niskim poczuciem własnej wartości, cierpiących, etc. Żyjemy w czasach kiedy chcemy mieć wszystko szybko, łatwo, przyjemnie i bez wysiłku. I właśnie takie newageowo-NLP-sekretnie-różowookularowe "warsztaciki" i "lekturki" dają dokładnie takie rozwiązanie. Dają też zabawę, a tego nie uświadczymy w tradycyjnej terapii.

Nasuwa mi się też skojarzenie z rodzicem i dziećmi, albo z wychowawcą i przedszkolakami. Wszyscy świetnie się bawią, mają z tego radochę, są na luzie i w rezultacie niczego z tej zabawy nie wynoszą (bo zabawa to zabawa, a nie lekcja). Ale są uchachrani po uszy i zrelaksowani. Zero wytężenia umysłu, zero refleksji, zero zagłębienia się w siebie, swoje uczucia. Bo nie o to chodzi! Chodzi przecież o zrobienie z tego szopki, komedii, a nie jakiejś ponurej terapii. Wydaje mi się, że klienci takich warsztacików są w pewnym sensie uzależnienie od swojego "guru"/"rodzica"/"wychowawcy".

Dzieje się to na kilku płaszczyznach. Po pierwsze, ogromny koszt takiego warsztaciku stwarza dysonans - tyle kasy zapłaciłem, więc to nie może być shit, a skoro gość jest taki drogi, to musi być w tym dobry. Nie można więc dopuścić do świadomości myśli, że zmarnowało się kasę na gościa z aparycją, zachowaniem i słownictwem menela spod budy z piwem. Zaczyna się więc racjonalizowanie i szukanie pozytywów na siłę. Po drugie, gość ma tendencje do besztania a potem głaskania swoich klientów. Lubi robić to publicznie. Jeśli klient był w podobny sposób traktowany przez swoich rodziców, to z łatwością podporządkuje się, bo takie traktowanie będzie dla niego czymś oczywistym, normalnym. Albo jeśli był ignorowany przez rodziców, to takie zachowanie potraktuje jako zainteresowanie swoją osobą, a więc poczuje się zaszczycony uwagą "mistrza". Zdrową reakcją byłoby oburzenie i nie pozwolenie na takie umniejszające traktowanie, wyrażenie swojego sprzeciwu a nawet domaganie się zwrotu kosztów. Czy np. kobieta, do której "mistrz" zwraca się jako "d-u-p-a" i która na to określenie się radośnie smieje, zna swoją wartość, jest w ogóle czegokolwiek świadoma? Chociażby tego, że jest publicznie poniżana, sprowadzana do poziomu szmaty. Mnie to nie śmieszy. Mnie to przeraża i wkurza, ponieważ z taką łatwością młode osoby dają się "prowadzić" ewidentnemu psychopacie i pieją z zachwytu nad jego "oryginalnością" i "niekonwencjonalnością". Od kiedy to zwykłe chamstwo jest czymś "oryginalnym"?

Żenada...

Swoją drogą, ile różowych koszul posiada ten gość? I czy tak częsty wybór tego koloru na pewno o niczym nie świadczy?

Cytat:
Kolor różowy kojarzyć się będzie z delikatnością dziecięcego świata. Począwszy od niemowlęcego kocyka, poprzez różowe misie i sukieneczki, a skończywszy na pastelowych szminkach modnych w latach sześćdziesiątych, niezmiennie przynosi w sobie coś ciepłego, miłego i dziewczęcego. Mężczyźni zdecydowanie go unikają, jakby podświadomie zdawali sobie sprawę, że jest zarezerwowany dla małych dziewczynek i całą swoją delikatnością uosabia dziewczęcość, czułość, ukojenie i wszystko, co jest związane z dzieciństwem. I tak jak dziecko niecierpliwie wyrywające się na świat, który znajduje się za furtką ogrodu, różowy kolor podkreśli potrzebę przestrzeni do działania i wykazania swoich możliwości, bo przecież róż to mieszanka bieli i czerwieni.

Kolor ten preferują osoby, których dzieciństwo było zbyt krótkie i zbyt smutne. Ponieważ nie zaznały ciepła i czułości jako dzieci, podświadomie domagają się ich teraz od najbliższego otoczenia. W ich emocjonalności także znajdziemy coś dziecinnego, ponieważ osoby te reagują często w sposób odbiegający znacznie od tego, co nazywamy dojrzałością.

Zatem przesłanie tej barwy to: zaopiekuj się mną, kochaj mnie z matczyna delikatnością i czułością, obdarz mnie subtelną pieszczotą, pozwól mi być dzieckiem i skupić się wyłącznie na sobie i swoich potrzebach.

http://cichawoda85.w.interia.pl/kolory.htm


zenon napisał/a:
jest tam m.in. "hipnotics", 5 plyt transow. On sam mowi, ze to najwieksze dzielo jego zycia, ze niekiedy jedna minuta byla tworzona przez 20 godzin.


To się nie nadaje do słuchania. W ogóle się do niczego nie nadaje. Tego ohydnego głosu nie da się znieść nawet przez jedną minutę! Traumy się można nabawić, a nie zrelaksować się (czy cokolwiek "poeta" miał na celu). A ja kiedyś oburzałam się na śpiewającego Lindę. Jak się okazuje, ten utwór w porównaniu z "hipnotykami" to naprawdę majstersztyk (przynajmniej muzyka jest w porządku):

http://www.youtube.com/watch?v=ph-mhdmpvIU

Marishka
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 19:56   

Dla mnie hipnotics ma jednak pewna wartosc. Duzo ciekawych indukcji, dobra lingwistyka. Jest co podpatrywac. Model Miltona to teoria, tu mamy sporo praktyki.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 20:06   

Ciekawe, że dajesz radę przebrnąć przez taki głos. A ponoć barwa głosu jest ważną sprawą. Osobiście wolałabym słuchać przez kilka godzin skrzeczącej pani Senyszyn, albo nawet znienawidzonego hip-hopu, niż dźwięków z "hipnotics".

Marishka
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 20:26   

Niektore podklady mi sie podobaja.

Glos niekiedy wkurzajacy, niektore teksty wkurzajace. Na "Wi-taj baar-dzo ser-decznie" mam juz alergie. Niektore efekty mnie wkurzaja. Na przyklad "kot sylwester" mnie strasznie wkurza (4 mp3, ok 27 minuty). W ogole sama fabula transow niekiedy mi nie odpowiada.

Ale lingwistycznie - super.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 20:29   

Dla mnie dobry trans, to na "Voyage 34" Porcupine Tree można usłyszeć, lub u Ozric Tentacles czy Legendary Pink Dots ("The Maria Dimension" miażdży, chociaż raczej nie transem). Zdrowszy jest i jaki pomysłowy :)

Marishka
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 20:36   

Ja lubie transowac przy "construKction of light" z plyty "heavy construkction" (moja ulubiona wersja). No i "discipline". Transouje sie super przy fajnych jazzach. Duzo utworow by sie znalazlo ale mniejsza o to.


Znasz bogatsze zrodlo indukcji hipnotycznych po polsku? Takiej hipnozy konwersacyjnej?
niz ten nieszczesny Grzesiak?
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 20:55   

Sądzisz Zenon, że można za pomocą kierowanego z zewnątrz "wszczepienia" w umysł treści, osiągnąć coś ponad zmanipulowanie? Moim zdaniem psychologia powinna pomóc pacjentowi być własnym psychologiem - nic ponadto. To aż tak wiele.
Ze swej strony nie znam żadnych postaci parających się tego rodzaju technikami. Mogę tylko ostrzegać na podstawie - niestety - tylko intuicji w tym konkretnym przypadku.

To ja poproszę Ciebie o konkretne plusy standardowych technik NLP.

Tomek
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 21:37   

Jeśli przyjmiemy, że Elohim stworzyli człowieka jako "bestię"-bioandroida do roboty, a dusza to ułuda, to dlaczego by nie "programować" tego "stwora"? Jeśli się połapiemy, że działamy na jakimś programie, który nam się znudził albo nie podoba, to czemu nie zmienić go?

Ps. Aleście mi obrzydzili to nlp tym pierwszym. To wam się udało. :hah: W obrzydzaniu jesteście mistrzami. Może rodzice wam często obrzydzali i teraz powtarzacie schematy? ;-)
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 21:54   

Waldek B napisał/a:
Aleście mi obrzydzili to nlp tym pierwszym


Ja tam myślę, że dobrze jest do pewnych rzeczy mieć zdrowe obrzydzenie, a inne smakować. Bo jak się łyka absolutnie wszystko, jak leci, bezkrytycznie, to można się w końcu poważnie zatruć i potrzebować potem uzdrawiającego "przeczyszczenia" :)

Marishka
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 21:59   

M i T napisał/a:
Sadzisz Zenon, ze mozna za pomoca kierowanego z zewnatrz "wszczepienia" w umysl tresci, osiagnac cos ponad zmanipulowanie? Moim zdaniem psychologia powinna pomoc pacjentowi byc wlasnym psychologiem - nic ponadto.


TAK, zgadzam sie.
Ale hipnoza tez na tym polega. Hipnoza to zawsze autohipnoza, hipnotyzer jest jedynie pomocnikiem.

Erickson na ten przyklad psychoterapie robil zawze na poziomie swiadomym i byl przeciwnikiem "programowania".

Mnie zjawisko hipnozy, transu pasjonuje. Na przyklad mozliwosc operacji bez narkozy - niesamowita sprawa, fascynujace zjawisko.

Od Grzesiaka moge zaczerpnac sporo lingwistyki hipnozy konwersacyjnej. i tyle. tylko tyle i az tyle.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
figa


Pomógł: 8 razy
Wiek: 63
Dołączył: 07 Lut 2005
Posty: 1141
Skąd: dolnośląskie
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 23:35   

Na pierwszych filmach ten pan był szczupły i jakby mówił wyraznie,
Nawet w tym wywiadzie jak reklamował swoją książke , dośc sympatyczny.
w ostatnim filmie niepodobny z brzuszkiem i bełkotał
jakby był pod wpływem szkopalaminy ,te jego niechlujne gesty -
dłubanie w nosie macanie się po..czułam dyskomfort przed monitorem.
Nie obejrzałam do końca -To nie dla mnie ,ktoś pisał ,ze to ma być zabawne :mad:
ło matko...raczej chamskie zachowanie .
To tak teraz szkola młodzież :razz: :razz: :razz: :shock: :shock:
_________________
pozdrawiam
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 23:51   Re: NLP (krytyka czy pochwała?)

M i T napisał/a:
Na początek króciutki filmik. Jeden z najbardziej znanych i najdroższych przedstawicieli nurtu w Polsce. Ja na razie wstrzymam się od komentarzy, bo złamałbym większość zapisów o forumowej kulturze słowa.

http://www.youtube.com/watch?v=Bk6cUpgRCcg

Tomek


sweterek w serek i zloty bajerek - mowi wszystko :-D
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 00:00   

co do wagi to w linkach ktore dalem, na chomiku jest "zgub tluszcz na zawsze". Mozna obejrzec pierwsze 10 minut za darmo. I tam mowi, ze utyl do ponad 100 kilo i potem znowu schudl
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 00:38   Re: NLP (krytyka czy pochwała?)

_flo napisał/a:
sweterek w serek i zloty bajerek - mowi wszystko :-D


Flo, mnie jednak dokumentnie rozwala ilość i różnorodność różowych koszul tego pana.

Zenon, na YT też jest o schudnięciu. Opowiada tam m.in. jak udał się do pewnego znanego guru dietetycznego. Gada m.in. o tym, jak koniecznie trzeba dostarczyć białka, bo to budulec. I t.d.

Marishka
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 13:49   Re: NLP (krytyka czy pochwala?)

M i T napisał/a:

Zenon, na YT tez jest o schudnieciu. Opowiada tam m.in. jak udal sie do pewnego znanego guru dietetycznego. Gada m.in. o tym, jak koniecznie trzeba dostarczyc bialka, bo to budulec. I t.d.

Marishka


Wrzuc linka...
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6841
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 13:55   

http://www.youtube.com/watch?v=Bk6cUpgRCcg

Z drugiej strony patrząc, to nie powinno dziwić, facet ma gadane, jest tego świadomy więc robi z tego użytek, robi kase wykorzystując to w czym jest dobry a mianowicie we "wciskaniu bajeru"...jest popyt więc jest i podaż...skoro są chętni to czemu nie, przecież nikt z odbiorców nie znalazł się tam pod wpływem presji...

to jest klasyczny przykład Matrix 90/10 :hah:
z drugiej strony zamiast oburzać sie i podniecać przed kompem, warto by było pujść na takie spotkanie i zmierzyć sie z faciem na argumenty... :viva:
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 14:07   Re: NLP (krytyka czy pochwala?)

zenon napisał/a:
Wrzuc linka...


Wpisujesz "zgub tłuszcz" i masz:

http://www.youtube.com/watch?v=X2JfrfKLYUo
http://www.youtube.com/watch?v=xjF-zCZeyCM

Marishka
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 14:25   

Molka napisał/a:

...robi kase.....


Pisal gdzies na swoim forum, ze ma dochod ponad milion zl rocznie. Oczywiscie nie wiemy czy to prawda czy image..

Stawki za warsztaty i "interwencje" sa sporawe, mozna sprawdzic na www.nlppolska.pl

M. dzieki za linki.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 14:26   

no tak, matrix, ktos musi przegrac, zeby wygrac mogl ktos

ale robienie kasy to nie jest az taka nadprzyrodzona umiejetnosc, zeby zaraz nalezal mu sie szacunek
poza tym, imo, sa bardziej wyrafinowane sposoby na robienie kasiory i na przewodzenie owieczkom zarazem - i nie trzeba zaraz robic z siebie takiego klauna i prostaczka

nie ma tez za bardzo co z nim dyskutowac, bo ze jego metoda owszem dziala i jak dziala - kazdy widzi
Ostatnio zmieniony przez _flo Nie Paź 11, 2009 14:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 14:29   

zenon napisał/a:
Stawki za warsztaty i "interwencje" sa sporawe, mozna sprawdzic na www.nlppolska.pl


A dokładnie tu:

http://www.nlppolska.pl/?view=29

Marishka
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 14:56   

Molka napisał/a:
http://www.youtube.com/watch?v=Bk6cUpgRCcg

Z drugiej strony patrzac, to nie powinno dziwic, facet ma gadane, jest tego swiadomy wiec robi z tego uzytek, robi kase wykorzystujac to w czym jest dobry a mianowicie we "wciskaniu bajeru"...jest popyt wiec jest i podaz...skoro sa chetni to czemu nie, przeciez nikt z odbiorcow nie znalazl sie tam pod wplywem presji...

to jest klasyczny przyklad Matrix 90/10 :hah:
z drugiej strony zamiast oburzac sie i podniecac przed kompem, warto by bylo pujsc na takie spotkanie i zmierzyc sie z faciem na argumenty... :viva:


On ma swoje forum, wiec mozna sie zalogowac i tam z nim polemizowac.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 14:58   

M i T napisał/a:
zenon napisał/a:
Stawki za warsztaty i "interwencje" sa sporawe, mozna sprawdzic na www.nlppolska.pl


A dokladnie tu:

http://www.nlppolska.pl/?view=29

Marishka


Jaka obcykana :hah:

mnie bardziej chodzilo o wizyty u niego, bierze ponoc 3 tys za godzine.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6841
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 14:59   

zenon napisał/a:
Molka napisał/a:
http://www.youtube.com/watch?v=Bk6cUpgRCcg

Z drugiej strony patrzac, to nie powinno dziwic, facet ma gadane, jest tego swiadomy wiec robi z tego uzytek, robi kase wykorzystujac to w czym jest dobry a mianowicie we "wciskaniu bajeru"...jest popyt wiec jest i podaz...skoro sa chetni to czemu nie, przeciez nikt z odbiorcow nie znalazl sie tam pod wplywem presji...

to jest klasyczny przyklad Matrix 90/10 :hah:
z drugiej strony zamiast oburzac sie i podniecac przed kompem, warto by bylo pujsc na takie spotkanie i zmierzyc sie z faciem na argumenty... :viva:


On ma swoje forum, wiec mozna sie zalogowac i tam z nim polemizowac.

zeniu a kto to w ogóle jest? ma jakieś imie i nazwisko? masz link do tego forum? :hug:

sorry za niedopatrzenie, juz wiem, Mateusz Grzesiak... :-D
Ostatnio zmieniony przez Molka Nie Paź 11, 2009 15:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 15:14   

Cytat:
/.../a aktualnie i tak wszystko co dziala nazywa sie NLP, a co nie teoria /.../

Cytat:
/.../ Ta opcja jest genialna. /.../


i to umniejszanie psychologii akademickiej. (nota bene czesto celne, szczegolnie w starym Bandlerze)

Czy to nie przypomina wam troche Kwasa?

http://dziennikrozwoju.pl...ura-zakochania/

ps.
Specjalnie wybralem wlasnie ten tekst 8)
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 15:15   

ps.
4te od gory jest dobre:
Cytat:
WWW - The Best Of 20 października 2009
Warszawa 450 zł
Mateusz Grzesiak
więcej
Jeżeli myśląc o stronie internetowej pojawia ci się w głowie dwuwymiarowy obraz. Czas na głęboką zmienię. Musisz wiedzieć pewna ważną rzecz, by rozumieć w jaki sposób największe marki zbudowały swój sukces w Internecie.
więcej

:what:
to jakis gjeniusz
rozumiem kursy motywacyjne dla akwizytorow dywanow, ale z tym chyba przesadzil
btw, moglby sie szarpnac na troche mniej obciachowa strone za te grube zyliony
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 15:16   

Mateusz Grzesiak
www.mateuszgrzesiak.pl
www.nlppolska.pl
http://nlppolska.pl/forum => jego forum
www.grmg.pl (grupa "mateusz grzesiak")

no i jakies inne stronki.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6841
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 15:17   

zenon napisał/a:
Mateusz Grzesiak
www.mateuszgrzesiak.pl
www.nlppolska.pl
http://nlppolska.pl/forum => jego forum
www.grmg.pl (grupa "mateusz grzesiak")

no i jakies inne stronki.


dzięki serdecze zeniu! :hug: :hug:

to ja sobie wejdę z czystą premedytacją na jego forum :viva:
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 15:47   

Jest tam dzial "Posty Mateusza" gdzie masz najwieksze, najbardziej przelomowe jego wpisy bys nie musiala szukac.

Ale na tym forum jest tez sporo wartosciowych rzeczy, serio.. Tak wiec trzeba filtrowac
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 16:16   

Cieszę się, że dyskusja ma swój prolog w osobie Mateusza Grzesiaka.
Cóż, dwa podejścia do sprawy narzucają się od razu:

- facet wie, jak zorganizować sobie rzeszę "sheeple", bezgranicznie w niego zapatrzonych, oddanych i co istotne najbardziej, kasiastych. Oczywiście jest bardzo inteligentny, dla niektórych kobiet nawet przystojny. Zarówno jego typ urody, jak i takie a nie inne stosowanie wulgaryzmów, zjednuje sobie - o czym Grzesiak doskonale musi wiedzieć - prawdziwy rój odmóżdżonych, powierzchownych i całkowicie nieświadomych , podatnych na "guru" ludzi.
Innymi słowy, Grzesiak to doskonała firma oparta na doskonałej manipulacji i tej najważniejszej tu umiejętności - posługiwania się papką słowną, sprawnym bełkotem, banerami lingwistycznymi, szablonami, frazesami i słowami-zaklęciami, tak, by odbiorca odniósł wrażenie spotkania czegoś dotąd mu nieznanego. To naprawdę musi działać. Na dodatek, też ważne, by nie zapomnieć sprytnie posłużyć się faktami i prawidłowymi zaleceniami - ale dzieje się to tylko w celach manipulacyjnych. Jeśli owca "chce" prowadzić powierzchowny, bezwzględny dla innych żywot, Grzesiak będzie strzałem w dziesiątkę.
To pierwsze spojrzenie na Grzesiaka pod kątem pragmatycznym.

- drugi wniosek: Grzesiuk jest głęboko nieszczęśliwym, nieświadomym człowiekiem, osobowością NARCYSTYCZNĄ, którego rodzice wręcz chcieli wepchnąć na głębokie wody życia bez żadnej przygotówki. Założę się, że często pojawiające się u niego "double thinking" wynika - jak we wszystkich innych przypadkach - z prowadzenie mocno nieświadomego życia emocjonalnego. Dla mnie Grzesiuk może być osobowością narcystyczną, w sprzyjających warunkach materiał na psychopatę doskonałego, o ile nie już. Wszystkie ruchy wystudiowane, wszystko pod kontrolą, zaprogramowana pewność siebie, a jednak częste przyjmowanie pozycji obronnej, napady agresji, mimika twarzy człowieka mocno zagniewanego itd, niesamowita łatwość poniżania innych ludzi, ich deprecjonowania, mieszania z błotem w obecności grupy. Jemu najbardziej podoba się zbiorowy rechot, jaki wywołują jego niewątpliwe zdolności kabareciarza. Może tą drogą iść powinien??

Mateusz Grzesiak jest w mojej opinii po stokroć terapeutą nieadekwatnym, bardzo szkodliwym - ale też świetnie pokazuje, do czego zmierza współczesna psychologia. Ja ją widzę tak: to działania osoby lub grupy mające na celu takie zmanipulowanie pacjentem, żeby ten - mimo niezliczonych, niezagojonych ran i niewyrażonych emocji - prawie zdechły wrak, podniósł się jak najszybciej, otrzepał z siebie wszelkie myśli, refleksje, łączność z własną historią i ruszył w wir społeczny odziewając się w coraz doskonalsze maski. Takie, spod których już nie widać człowieka a jedynie na powrót uruchomionego cyborga, który mimo, że krwawi, wmawia sobie, że oto czyści mu się środek.

Współczesna psychologia,mi.in. poprzez afirmacje, NLP, dobryzm i źle pojętą miłość własną - może nawet wbrew sobie - uczyni z człowieka maszynę przygotowaną idealnie do Nowego Porządku Świata, w którym nie będzie miejsca na własne uczucia, własne marzenia, indywidualizm i autentyczny samorozwój. Trwają nieustannie przygotowania człowieka do takiego stanu umysłowego, by każdy mógł śmiało powtórzyć za mieszkanką Londynu "oddam swobody obywatelskie za wolność".
A Grzesiak? On jest tylko doskonale zarabiającym trybikiem w maszynie. On usiłuje tylko dobrze się zamaskować i zarobić na tym.

Tomek
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 16:41   

Cytat:

Depresje i lęki

i stęki i jęki.
I inne haluny.
Niewątpliwie ta zima pod katem pracy z klientami indywidualnymi upływa pod nazwą tzw. “depresji”. Nikt nie rozumie, że depresja to represja i opresja, rozumieją jak ode mnie wychodzą. I ponieważ temat jest duży i wielu z was prosiło, bym poświęcił mu trochę czasu, oto moja teoria dotycząca depresji i lęków (DL).

DL jest wywoływana brakiem umiejętności zagospdarowania sobie wolnego czasu - i to jest też moja definicja DL. Ilekroć przychodzą do mnie klienci i zdają sobie sprawę, że jak jeszcze raz wspomną o dzieciństwie, to im urwę jaja albo urwę sutki, wtedy zaczyna się rozmowa, która zawsze zaczyna się identycznie i muszę przyznać, że przydałoby się wreszcie jakieś dobre wyzwanie.

Klient: Mam depresję.
Mateusz: Daj mi ją.
K: Jak to? Tego nie można dać.
M: Ale można wziąć?
K: Nie o to chodzi, bo ja mam lęki.
M: To poproszę, wezmę je do siebie.
K: Nie nie. Nie da się tak!
M: Skoro masz, to możesz mi je dać.
K: No dobra, nie umiem tego powiedzieć.
M: Ok, to pomogę ci, co robisz, by się bać?

I można skończyć wstęp i gdyby nie to, że nie mają podstawowej wiedzy o pracy mózgu, to już dziękowałbym za spotkanie.

Kolejna banda pomysłów, które są nienamacalne i wymyślane przez ludzi. Z jakiegoś nielogicznego powodu uważa się, że DL się ma - a jak dla mnie ją się wywołuje w określony sposób. Nie można mieć DL, ale można czynić kroki, by zacząć się bać i stresować. Kalambur logiczny - mam coś, co można tylko robić. I przez pytanie - co robisz, by się bać - klient nagle zaczyna rozumieć, że to on coś robi, że tego się nie ma tylko wywołuje, że odpowiedzialność leży po jego stronie.

I wszyscy bez wyjątku opowiadają mi o tym, że to samo przychodzi, że DL sama się pojawia itd. i to wszystko absolutnie wierutne bzdury; kiedyś lekarz powiedział mi, że ciężka D to jedno z najgorszych schorzeń psychiatrycznych (!). Eeeeeee, jestem zawiedziony. Moi depresanci, nawet tacy, co jechali na prochach przez lat naście, wszyscy byli nieefektywni i bez przerwy ich obśmiewałem, że są słabymi depresantami. Niedawno jedna dama, ze świeżą cerą po psychotropach udowadniała mi, że jej brat, siostra, ona sama, cała rodzina! wszyscy umrą, bo przecież może być wypadek. I robiła to kilkanaście lat, dopóki nie wyrzucili jej z pracy, dopóki nie bała się podnieść telefonu, bo przecież ktoś mógł zadzwonić ze złymi wieściami i zaczęła sobie wyobrażać, że z jej telewizora wyjdzie matka. I zapytałem ją, czy przez te całe 15 lat halucynowania choć jedna z tych rzeczy miała miejsce - i nie miała. I jak o mało nie spadłem z krzesła, wyśmiewając jej haluny i nazywając ją cienką depresentką, to była wyraźnie zasmucona. Pasja, jak zaczynają mnie przekonywać że NAPRAWDĘ mają ciężką depresję, a ja takiej choroby nie traktuję poważnie. Hahahahahahahahahahahahaha.

Idea jest prosta - nie można się bać nie planując okoliczności, w jakich bać się będzie - bo DL wymaga uprzedniego planowania i tym samym filtrowania informacji - największego rzecz jasna. I planowanie, czynność jaką mamy my jako zwierzaki a naukowcy twierdzą, że inne gatunki nie (chyba że masz kota - jak on nie planuje, to niech mnie…), planowanie to jest oczywiście halunem dotyczącym przyszłości - tzreba określić w jakich warunkach będzie się bało. I kropka. Bez tego mózg nie wiedziałby, jak ma się zachować i pewnie olałby taką , jak ciągłe wymyślanie sobie “co złego może się stać”.
I to jest kluczowe pytanie każdej DL - hmm, pomyślmy, jak mogę sobie dziś spieprzyć dzień, oooo, co złego może mi się stać np… np… na ulicy!!!
I zaczyna się wyliczanka i zmienia się kinestetyka i pojawia się stres i kurde, ja już się sam boję jak piszę o tym, a ludzie spędzają w tym lata.

I przychodzą do mnie, obojętnie jak “trudny” przypadek i po 10 minutach kwiczą ze śmiechu i dobrze się bawią i udowadniają sobie, że mogą inaczej - i każdy z nich, każdy bez wyjątku, zadaje mi, będąc wniebowziętym, pytanie samobójczo - a co, jak to wróci? I tak można w kółko i bez końca, oto metoda uzależniania od siebie pacjentów - masz lojalnego do końca życia, bo tylko przy tobie dobrze się czuje. I to pytanie jest niczym innym jak durnym planowaniem tego samego , jakie się miało wcześniej.

Miałem niedawno pacjentkę, zostawiła pracę i miała obawy, jak będzie wyglądała przyszłość. Absolutny luz, łatwa rzecz, po półtorej godziny wyszła happy i wyluzowana. I miała pracę domową - każdego dnia pisać mi o tym, co nowego zrobiła w kierunku nowego zajęcia. Cały plan - pisać dzień w dzień. I co zrobiła? Zamiast pisać co zrobiła, postanowiła że “jej problem jest wielopłaszczyznowy i złożony i nie da się go rozwikłać w czasie jednej sesji” . Z pracy domowej nici. Jesteś lekarzem, przychodzi do ciebie pacjent i mówi - mam kaszelek. A ty na to - nałóż szalik będzie spoko. Potem pacjent nie nakłada szalika, bo w końcu on wie lepiej albo w poradniku pisali, że trzeba mieć kurację hormonalną, i zaczyna się bawić w analizę - to właśnie ja dostaję zawsze jako taki gniot bzdur i , że nie mogę tego słuchać.

Mam pewną teorię, że większość ludzi gdy ma za dużo czasu wolnego to zaczyna wymyślać głupoty. Nie wie, że jak robi obrazy klęsk i porażek, że jak gada do siebie głupawym głosem, to ani chybi będzie się źle czuła - ot, cała istota DL. I zaczyna się znajdywanie tzw. mądrych przyczyn w postaci “trudnego dzieciństwa” i “wielopłaszczyznowych problemów”. Co za strata czasu. Gdyby zajęli się czymś przyjemnym, czymś co lubią robić, gdyby poświęcili się pasji - niech zgadnę, nie mieliby nawet czasu na wymyślanie głupot.

I tyle sądzę o DL - brak instrukcji używania mózgu i strata czasu, jaki można by kreatywnie i fajnie spożytkować.

Oto właśnie jeden student psychologii przysłał mi, czego się musi uczyć. I gdybym nie poszedł na psychologię sam, myślałbym, że Bandler wyśmiewając 99% psychologii przesadził. To zobacz sam:

ZASADY KONTAKTU Z CHORYM W DEPRESJI

1. Depresja nie jest zwykłą chandrą, ani objawem słabości woli, czy też charakteru. Nie można się jej pozbyć przez “wzięcie się w garść”.

2. Nie należy podzielać z chorym, ani jego poczucia beznadziejności, ani wiary w cudowne ozdrowienie. Oba odczucia są nieprawdziwe i mogą być szkodliwe ponieważ skłaniają do rezygnacji z leczenia.

3. Warto pacjentowi przypominać, iż zasadnicze znaczenie w leczeniu depresji ma farmakoterapia, która w zdecydowanej większości przypadków jest skuteczna, ale zauważalną poprawę daje ona najwcześniej po dwóch, trzech tygodniach przyjmowania leków.

4. Ważne jest wspieranie chorego poprzez towarzyszenie mu w jego cierpieniu. Należy starać się uważnie i ze zrozumieniem słuchać go, nie bagatelizować jego narzekań, ani nie “wyłączać” się emocjonalnie, gdy wydaje się nam, że po raz któryś słyszymy to samo.

5. Bardzo poważnie należy traktować wszystkie wypowiedzi chorego wskazujące na jego tendencje samobójcze. W takich sytuacjach niezbędna jest konsultacja psychiatryczna.

6. W okresie gdy pojawia się pewna poprawa na skutek farmakoterapii, wskazane jest zachęcanie pacjenta do podejmowania działań, które wcześniej sprawiały mu przyjemność. Nie powinno się okazywać negatywnej postawy za nieskorzystanie z tych propozycji. Jeśli nie zostały one podjęte to znaczy, że prawdopodobnie były one w danym momencie zbyt trudne dla chorego.

ZASADY KONTAKTU Z DEPRESANTEM JAK PRZYCHODZI DO GRZESIAKA*

1. Depresja jest pieprzonym traceniem czasu i brakiem umiejętności jego zapełnienia w mądry sposób. Można się jej pozbyć przez zapełnienie sobie życia udanymi związkami z innymi, pracowaniem jak się chce i życiem podług wymarzonych planów.

2. Należy pomóc depresantowi (nie mogę mówić o chorym, bo ciarek dostaję) poprzez nauczenie go, jak ma do siebie mówić i jakie obrazy robić. Założyć mu propulsion system z naciskiem na demony, jakie będą go ścigać jak chciałby się depresić.

3. Warto pacjentowi przypominać, iż zasadnicze znaczenie w pozbyciu się depresji i budowaniu fajnego życia ma mówienie do siebie fajnymi głosami, robienie dobrych obrazów i dbanie o przyjemną kinestetykę. Dawanie mu leków na złe samopoczucie uzależni go od nich i za zarobić firmom farmaceutycznym - ile można?

4. Ważne jest wspieranie chorego poprzez rozpieprzenie durnych przekonań i zakotwiczenie użytecznych stanów. Należy instalować wątpliwości gdy się depresjonuje i nagradzać jak się cieszy. Jak zaczęłoby się z nim cierpieć, dwóch depresantów jeden z drugim to hardcore.

5. Bardzo poważnie należy traktować wszystkie wypowiedzi chorego wskazujące na jego tendencje samobójcze. Należy mu je wybić ze łba.

6. Gdy pojawia się poprawa, należy doprowadzić do takiej sytuacji, by nigdy nie chciał wracać do tego co było i chciał iść w takim kierunku, w jakim będzie mu lepiej.

* Ten tekst w żaden sposób nie jest wyznacznikiem terapii, a jedynie prywatnym zdaniem Mateusza Grzesiaka na temat jego działalności edukacyjnej.

http://dziennikrozwoju.pl...epresje-i-leki/


Tylko kilka uwag, bo tego chorego shitu nawet nie warto komentować. Zauważył ktoś główne motto Grzesiaka w życiu? BAW SIĘ! Luz i zabawa, to sens życia i nic poza tym. Żadnych uczuć (prócz przyjemności), żadnej odpowiedzialności (prócz "odpowiedzialności" za zapewnienie sobie dobrej zabawy), żadnej głębi, żadnych wartości (zabawa jest "wartością" samą w sobie), żadnej refleksji (prócz "refleksji na temat "jak moge się bawić jeszcze dłużej i jeszcze lepiej"). Jakiemu poziomowi świadomości będzie to odpowiadało? Jakiemu poziomowi intelektualnemu? Promocja egocentryzmu, narcyzmu?

Co do depresji. Już pomijając to, że facet kompletnie nie rozumie mechanizmów powstawania i działania depresji, Grzesiak nie ma w sobie żadnego współczucia, żadnej wrażliwości, żadnej chęci wysłuchania czy zrozumienia kogokolwiek. To wszystko nie ma znaczenia, bo jedynie znaczenie ma to, byś słuchał GO i bezwzględnie się dostosowywał do jego nieomylnych rad. Bo jak nie, to ci jaja albo sutki urwie. Ten tekst nie jest śmieszny. Nie jest też zdrowy. Jest toksyczny do granic możliwości. Jest niczym innym, jak tylko zmodyfikowaną wersją grożącego rodzica: "Jak natychmiast nie przestaniesz ryczeć, to ci tak tyłek spiorę, że będziesz miał powód do płaczu!"

Tak, a myśli samobójcze należy zwyczajnie "wybić ze łba". Może najlepiej pałą?

Trzeba być albo skończonym psychopatą, albo bardzoi mocno skrzywdzonym w dzieciństwie człowiekiem (bitym, poniżanym, wyszydzanym, tłumiącym uczucia i łzy, albo kompletnie odrzucanym/ignorowanym przez rodziców, etc.), by w TAKI sposób pisać i traktować depresję, by nie mieć chociażby odrobiny empatii.

Mogę się jedynie zgodzić z jego stosunkiem do farmaceutyków, aczkolwiek w bardzo trudnych, skrajnych wypadkach moga one jednak być konieczne.

Marishka
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 16:48   

Widze, ze przydaly sie linki :D
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 16:56   

no ale nawet w tym tekscie jest kilka prawd.

dwoje moich znajomych mialo depresje i dali sobie wmowic, ze to jest zupelnie niezalezne od nich, ze po prostu przyszlo jak "grypa" i trzeba odchorowac i trzeba lykac prozac.

Sam wstep:
- mam depresje
- to oddaj mi ja
- jak to?
- no jak masz, to mozesz oddac
czy cos w tym guscie jest ciekawy. Potem swiatopogladowo sie rozjezdzamy z senior Mateo.
"Wstep ciekawy" - odniesienie sie do lingwistyki pacjenta i zwrocenie uwagi na to jak traktuje swoja depresje.

PS.
Ten dialog w odrobinke innej wersji czytalem u Bandlera w ktorejs z ksiazek, wiec to nie jest pomysl Grzesiaka.

PS2.
Wlasnie: Grzesi_A_ka a nie Grzesi_U_ka.
Grzesiuk to byl Stanislaw, "boso ale w ostrogach", "nie masz cwaniaka nad warszawiaka" itd. Prosze sie nie mylic, bo urwe jaja lub utne sutki :)
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 17:18   

Zenon, czy nie jest przypadkiem tak, że trochę jakby na siłę, za wszelką cenę próbujesz znaleźć w tym gościu coś "pozytywnego", wartościowego? Boisz się go zwyczajnie "skreślić" i poszukać kogoś naprawdę zasługującego na uwagę? Czy wyznajesz zasadę, że absolutnie od każdego człowieka można się nauczyć czegoś wartościowego i dlatego trzeba uparcie szukać i szukać, nawet jak tego za chiny nie widać? Czy uważasz, że wszystkich trzeba kochać i szanować?

Dla mnie jest oczywiste, że Grzesiak nie zasługuje na (mój) szacunek. Wystarczyły filmiki (świetne źródło obserwacji mimiki i mowy ciałą) i teksty. Nie muszę się doszukiwać jakichś głęboko ukrytych "pozytywów", bo jednak przeważają "negatywy" i cechy, które dla mnie taką osobę definitywnie "skreślają". Te same "pozytywy", których trzeba się mocno namęczyć by znaleźć u Grzesiaka, można na pewno z łatwością znaleźć u kogoś bardziej wartościowego.

Co więc Ciebie tak bardzo fascynuje właśnie w tym gościu? Bo mam nieodparte wrażenie, że coś jednak fascynuje... Jeśli uznasz moje pytania za zbyt osobiste byś zechciał na nie odpisać publicznie, to oczywiście nie musisz odpowiadać na Forum.

Marishka
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 17:24   

Zgadzam się też z opisem zafiksowania na myśli związane z przeszłością, ale Grzesiak zdaje się nie rozumieć motywów tkwiących w nieświadomości. Nie rozumie, że dopóki nie przepracujesz, to dalej zdrowo nie pojedziesz. Już prościej się nie da.
Dlatego wsadza w bajoro i całkowicie neguje przeszłość - w moim domyślę - SWĄ WŁASNĄ przede wszystkim. Odbierając rangę swoim przeżyciom - bo zdrowych relacji mieć po prostu nie mógł - odbiera ją każdej innej osobie. Jego "terapia" polega na stosowaniu mocnej zjeby wobec - nie mogę się powstrzymać - swojej ofiary. Rezultat, jak opisała Marishka - to sytuacja gdzie Grzesiak jest ryczącym ojcem, a pacjent całkowicie zdominowanym, zahukanym dzieckiem.
On (pacjent) się już po prostu boi wyrażać emocjonalnie z obawy przed zjebą.

Tomek

P.S. Może tak być, że "terapeutyząjąc" swoich klientów, Grzesiak zwyczajnie nieświadomie odgrywa schematy z własnego dzieciństwa, tyle, że teraz to on może być w roli "rodzica" i może się wyzywac na słąbszym i bezbronnym kliencie. Osoby cierpiące na depresję są w tym przypadkiem najdoskonalszymi kozłami ofiarnymi. Nie wolno im mówić o trudnym dzieciństwie, nie wolno wracać do i analizować przeszłości, bo co? Czego się Grzesiak tak bardzo boi w rozmowach o przeszłości, że zwyczajnie ZABRANIA (pod groźbą kary!) swoim klientom o tym mówić?
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 17:38   

Jestem pod wrazeniem jego umiejetnosci. Nie tego w jaki sposob je wykorzystuje.

Umie rzeczy, ktorych ja mie potrafie. Oczywiscie pewne jego "kompetencje" mnie nie interesuja, ale na przyklad umiejetnosc wprowadzania ludzi w stan, hipnoza - jest co podpatrywac.

Wiesz, Bandler podpatrywal od Ericksona, Grzesiak od Bandlera.

Erickson wykorzystywal lingwistyke transu w psychoterapii, Bandler wykorzystal ja m.in. do manipulacji, reklamy, marketingu etc, Grzesiak pod pewnymi wzgledami przerosl "mistrza" (Richarda)..

To, ze podpatruje Grzesiaka nie jest wg mnie niczym zlym ani niczym czego mialbym sie wypierac i wstydzic.
Nie znaczy to, ze mam zamiar isc w jego slady, zalozyc swoja sekte i byc "kouczem" dla moich przyszlych "owieczek".


Teorie nlp jako tako znam - model miltona, lingwistyke transu.
Gdy ogladam Grzesiaka - analizuje to co robi i wylapuje konkretne technologie.

Tak - fascynuje mnie jak do tego doszlo, ze ma po 50-100 osob na szkoleniach za kilka tysiecy, jak to sie dzieje, ze ci wszyscy ludzie sa zadowoleni i wniebowzieci i przychodza ponownie, mimo, ze nie dostaja nic szczegolnego. (IMHO)
TAK - imponuje mi umiejetnosc tego faceta wprowadzania ludzi w trans. Potrafi na tym polu wiele. Na przyklad "znieczulic" konczyne, zrobic "most" na 2 krzeslach i inne "sztuczki". To oczywiscie pokazuje jak bardzo moze byc niebezpieczny, ale mnie sama umiejetnosc fascynuje i obserwuje go, bo malo kto w Polsce ma takie umiejetnosci.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6841
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 17:38   

Między innymi dlatego chcę wejść na forum i poczytać o jego terapeutycznych efektach...chce wiedzieć co ludzie piszą na ten temat....bo tak naprawdę liczą się efekty...
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 17:41   

Molka napisał/a:
Miedzy innymi dlatego chce wejsc na forum i poczytac o jego terapeutycznych efektach...chce wiedziec co ludzie pisza na ten temat....bo tak naprawde licza sie efekty...


Nie znajdziesz tam opisow klientow raczej..
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 17:48   

Cytat:
TAK - imponuje mi umiejetnosc tego faceta wprowadzania ludzi w trans. Potrafi na tym polu wiele. Na przyklad "znieczulic" konczyne, zrobic "most" na 2 krzeslach i inne "sztuczki". To oczywiscie pokazuje jak bardzo moze byc niebezpieczny, ale mnie sama umiejetnosc fascynuje i obserwuje go, bo malo kto w Polsce ma takie umiejetnosci.


Niby niegodny uwagi "burak", a jednak...

Cytat:

Zauważył ktoś główne motto Grzesiaka w życiu? BAW SIĘ! Luz i zabawa, to sens życia i nic poza tym. Żadnych uczuć (prócz przyjemności), żadnej odpowiedzialności (prócz "odpowiedzialności" za zapewnienie sobie dobrej zabawy), żadnej głębi, żadnych wartości (zabawa jest "wartością" samą w sobie), żadnej refleksji (prócz "refleksji na temat "jak moge się bawić jeszcze dłużej i jeszcze lepiej").


Taak. Jak by się wszyscy w życiu bawili, robili to co lubią, to kto by popylał w tych kopalniach i innych takich po 8 godzin dziennie? To motto jest straszne. :-o 8/
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
Ostatnio zmieniony przez Waldek B Nie Paź 11, 2009 17:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 17:50   

A mnie też interesuje reakcja "mistrza" w momencie gdyby podszedł do niego mocno niezadowolony klient i stanowczo zażądał zwrotu pieniędzy zwracając szczególną uwagę na "zasady" wyznawane przez "grupę Mateusza" (chodzi o bełkot o tym, że pieniądze dla nich nie są istotne i liczy się przede wszystkim "misja"). Na dodatek dobrze by było, by klient przywalił do "mistrza" z grubej rury, nie hamując "ku...", "..." i innych przekleństw używanych przez "mistrza". Dobrze by było, gdyby też postraszył "mistrza" urwaniem jego jaj czy innym aktem przemocy i by wykonał ruch reką sygnalizujący gotowość do zrealizowania tej groźby. Jakie emocje dałoby się wówczas wyczytać z twarzy "mistrza"?

Gdyby tak ktoś zwyczajnie przemówił do "mistrza" w jego języku, jego własnym słownictwem...

Marishka
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 17:52   

Trans i hipnoza. Dlaczego są dla Was (np. Zenon, Waldek) ważne, potrzebne, korzystne, pożądane?

Marishka
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 17:54   

Bo są ciekawe, intrygujące, tajemnicze, fascynujące...
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 17:55   

Ale KONKRETNIE dlaczego?

Wiele różnych rzeczy jest "ciekawych, intrygujących, tajemniczych, fascynujących". Chyba dobrze jest wiedzieć, co konkretnie sprawia, że mamy takie a nie inne odczucia?

Marishka
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 18:06   

W transie robisz rzeczy, których normalnie nie potrafisz zrobić za nic na świecie. Kojarzysz fakty, których nie powiązałabyś nawet gdybyś miała 100 lat na to, ruszasz się tak jak nigdy wcześniej, myślisz jak nigdy wcześniej. Trans to ważna część życia ludzkiego od zarania dziejów.

To samo hipnoza, o czym wspominał Zenon np. operacje bez znieczulenia, nie mówię już o wyciąganiu jakiś zepchniętych do podświadomości rzeczy, czy regresingach dotyczących wspomnień z okresu bardzo wczesnego dzieciństwa czy z poprzednich wcieleń. To wszystko jest fascynujące.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 18:14   

Waldek B napisał/a:
Bo sa ciekawe, intrygujace, tajemnicze, fascynujace...


... bo chcialbym umiec wplywac swiadomie na swoje cialo. Na przyklad pojsc do dentysty i dac sobie wyrwac zab bez znieczulenia farmakologicznego, albo dac szyc sobie skore bez bolu.

Taki Erickson mimo, ze byl wirtuozem hipnozy psychoterapie robil zawsze na poziomie swiadomym, byl przeciwnikiem programowania i gurowania nad pacjentem. Terapia wg niego jest zawsze autoterapia, a terapeuta jest jedynie lustrem.
Uwazam ten poglad za rozsadny i jest mi bliski.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 18:18   

M i T napisał/a:
Ale KONKRETNIE dlaczego?


KONKRETNIE rowniez dlatego ze niewiele o niej wiem, jest tajemnicza, nieznana.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 18:27   

Waldek B napisał/a:
W transie robisz rzeczy, których normalnie nie potrafisz zrobić za nic na świecie. Kojarzysz fakty, których nie powiązałabyś nawet gdybyś miała 100 lat na to, ruszasz się tak jak nigdy wcześniej, myślisz jak nigdy wcześniej. Trans to ważna część życia ludzkiego od zarania dziejów.

To samo hipnoza, o czym wspominał Zenon np. operacje bez znieczulenia, nie mówię już o wyciąganiu jakiś zepchniętych do podświadomości rzeczy, czy regresingach dotyczących wspomnień z okresu bardzo wczesnego dzieciństwa czy z poprzednich wcieleń. To wszystko jest fascynujące.


Widziałam takie rzeczy z bliska, też uważam za ciekawe, ale bardzo istotny jest poziom moralności osoby to wykonującej. Marketingowy pan GrzesiAk dla mnie odpada całkowicie :razz:
Ostatnio zmieniony przez xvk Nie Paź 11, 2009 18:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 18:31   

Xvk, wyprzedziłaś mnie :)

Właśnie, dlaczego wybierasz Grzesiaka, jako "mistrza" hipnozy? Dlaczego nie kogoś innego? Co przyciąga Ciebie akurat w tym typie, chociaż na rynku działają inni?

Marishka
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 18:44   

To już pytanie nie do mnie.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 18:56   

Ale do Ciebie, Waldek, też mam pytanie, chociaż już kiedyś dyskutowaliśmy w innym wątku na podobny temat.

Napisałeś, że "w transie robisz rzeczy, których normalnie nie potrafisz zrobić za nic na świecie". Ok, a próbowałeś np. zadać sobie pytanie, dlaczego? Czego nie potrafiłbyś "normalnie" zrobić? Co stoi na przeszkodzie? Jak mógłbyś tę przeszkodę usunąć (pomijając hipnozę czy dragi)? Czego Ci brakuje by móc to zrobić? Co Cię powstrzymuje?

Mnie np. trans, hipnoza, stan odurzenia substancjami kojarzy się z przekazywaniem kontroli nad moim ciałem i umysłem komuś/czemuś innemu. Wowczas nie jestem tak naprawdę sobą, nie wiem, co robię, ktoś/coś mną "steruje". Wolałabym móc to samo (ten stan wolności? niepohamowanej kreatywności?) osiągnąć w zupełnie inny sposób, posługując się np. moim umysłem i świadomością.

Kojarzy mi się to z muzyką. Byli tacy, którzy bez narkotyków nie potrafili niczego stworzyć. I byli też tacy, jak np. Zappa, czy Fripp. Moim zdaniem dowodzi to, że wcale nie potrzeba "transu" by stworzyć coś odlotowego, ale potrzeba SKUPIENIA (a Fripp dodatkowo chyba kładł też nacisk na dyscyplinę). Co o tym sądzisz?

Marishka
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 19:03   

M i T napisał/a:
Xvk, wyprzedzilas mnie :)

Wlasnie, dlaczego wybierasz Grzesiaka, jako "mistrza" hipnozy? Dlaczego nie kogos innego? Co przyciaga Ciebie akurat w tym typie, chociaz na rynku dzialaja inni?

Marishka


Ale czemu uwazasz, ze ja wybieram Grzesiaka i tylko jego?

Wpadlem na niego, bo ma dobry marketing i znalazlem go przez google.
Ale podpatruje wielu wielu innych, przeciez pisalem chociazby o Ericksonie, Rossim.

Czy przypadkiem nie jest troche tak, ze probujesz podciagnac mnie pod pewien schemat ktory dla mnie przewidzialas?
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 19:45   

Cytat:
stan odurzenia substancjami kojarzy się z przekazywaniem kontroli nad moim ciałem i umysłem komuś/czemuś innemu. Wowczas nie jestem tak naprawdę sobą, nie wiem, co robię, ktoś/coś mną "steruje".


Ciekawe, bo ja czuję wtedy, że "jestem naprawdę sobą".

Cytat:

Wolałabym móc to samo (ten stan wolności? niepohamowanej kreatywności?) osiągnąć w zupełnie inny sposób, posługując się np. moim umysłem i świadomością.


Umysł-mózg tak samo produkuje "stany wolności, niepohamowanej kreatywności" dzięki różnym "substancjom odurzającym". Na przykład pompuje w ciebie DMT każdej nocy kiedy śpisz. To narkotyk stojący w jednym rzędzie z lsd czy psylocybiną.

Dodam jeszcze, że różne umysły różnie są obdarowane przez różne "gienie" pod względem możliwości produkcji tych substancji.

Cytat:
Byli tacy, którzy bez narkotyków nie potrafili niczego stworzyć. I byli też tacy, jak np. Zappa, czy Fripp. Moim zdaniem dowodzi to, że wcale nie potrzeba "transu" by stworzyć coś odlotowego, ale potrzeba SKUPIENIA (a Fripp dodatkowo chyba kładł też nacisk na dyscyplinę). Co o tym sądzisz?


Sądzę, że ludzie są różni. Może neandertalczycy, eskimoscy hybrydzi, żydzi kabaliści i średniowieczni wiedzmini mieli mózgi uboższe w "substancje" i przez to nie potrafili tworzyć bez narkotyków, transów. Mam stety, albo niestety przewagę genów z tej półki "leśnych ludków". 8/
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 21:18   

Ciekawy offtop sie robi.

Ja bedac w liceum, jakies 6-7 lat temu duzo palilem konopii.
Co lubilem w tym rodzaju odurzenia?

Jointy zazwyczaj pali sie w grupie, pali wiele osob ktore potem wspolnie sie smieja z byle czego. Gdy nadarzala sie okazja do kolektywnego palenia oczywiscie nie odmawialem, ale najchetniej palilem w osobnosci. Na przyklad w domu. Gdy wszyscy domownicy szli spac otwieralem okno, palilem sobie w spokoju, bez zadnej presji spolecznej itp. Potem sluchawki na uszy i kontemplowalem muzyke.

Ta muzyka byla taka sama co na trzezwo, ale ja odkrywalem ja na nowo, niesamowicie sie wczuwalem, czulem ja kazda komorka ciala, odkrywalem nowe dzwieki, sciezki, partie instrumentalne. Czasami dodawalem sobie w myslach dodatkowe dzwieki przeze mnie improwizowane.

To lubilem w tym stanie.

ps.
Jezeli wykrystalizuje sie offtop to prosze modow o wydzielenie
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1238
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 01:14   

Hah, zioło ma w sobie coś magicznego, pamiętam jak po najaraniu się z kumplem zaczynaliśmy napieprzać po angielsku i tak potrafiliśmy gadać 2 godizny, zyskujesz zupełni inny stan świadomości. (MiT mimo iż znegujecie iż nie jest to "moja" świadomość, odrazu podkreśle iż dla mnie nie ma jednego rodzaju świadomości, a takowe rozumienie świadome jest ułomne, jest taką jakby pośrednią formą tego czym jestm naprawdę myślenie, raz doświadczyłem nie wiem jak tego nazwać nadświadomości czy czegoś innego, takiego przebłysku, od tak w przeciągu sekundy, o 24 w nocy zrozumiałem rzeczy których nie rozumiałem wcześniej ten stan jest zajebisty!)


MiT mam do Was pytanie. Czy na codzień przez większość czasu czujecie się szczęśliwi?


Ponadto dziwi mnie czemu daliście taki z przykład jak kurs uwodzenia w temacie o NLP. Jest zasadnicze rozróżnienie NLP a tak zwane PU (Pick Up - w tym kontekście podryw). Grzesiak nie jest na ogół autorytetem jeśli chodzi o uwodzenie (może po części iż jego żona jest tłusta, nie gruba lecz tłusta), jednak jeśli chodzi o NLP jest on jak najbrdziej poważany. Bardzo dobrze że Zeonen "na siłe szuka jego zalet". W NLP może coś od niego podpatrzeć.


Jeśli chodzi o NLP to prawdepowiedziawszy to tak się rozrasta że trudno już to sklasyfikować jako jedną rzecz. Podam 2 historie z pamięci jednak zens będzie zachowany.

Richard Bandler na warszawskim szkoleniu “Using Your Brain For a Change” usłyszał o przypadku pacjenta który podawał się za Chrystusa.

Kod:
Richard Bandler od wielu lat pomaga ludziom, na których lekarze położyli kreskę. Jego pomoc, choć skuteczna, wywołuje wiele kontrowersji w środowisku psychiatrów i psychologów.

Gdy dowiedział się o rzekomym Jezusie Chrystusie, zaczął działać. Kupił pas stolarski oraz dwie belki i całą garść wielkich prawie czterocentymetrowych gwoździ. Zaopatrzył się także w pas narzędziowy i dwukilogramowy młot.

Z całym sprzętem udał się do sali pacjenta i na jego oczach zaczął zbijać dwie belki w kształt krzyża. Oznaczył kredą dłonie Jezusa, a gdy ten zdziwiony zapytał: &#8220;Co robisz?&#8221; &#8211; odpowiedział: &#8220;Jesteś Jezus Chrystus czy nie?&#8221;

Facet zdębiał i zapytał: &#8220;Po co chcesz wiedzieć?&#8221; Richard odrzekł: &#8220;A tak sobie!&#8221; Po czym wziął parę czterocentymetrowych gwoździ i położył na stoliku nocnym po dwóch stronach łóżka.

Bandler jest niezwykłym człowiekiem. Z jednej strony pokazuje ludziom, że siedzą w starych schematach jak w więzieniu, którego nie widać i nie można poczuć. Z drugiej widzi w każdym ogromny potencjał, który jest jak ukryty diament. Wystarczy go wydobyć i oszlifować, aby zalśnił jasnym blaskiem.

To wspaniałe, móc uczyć się od kogoś, kto jest wolny od ograniczeń i pokazuje, że Ty też możesz żyć tak samo. Możesz być szczęśliwy, bo to jest kwestia wyboru.

Richard Bandler pyta Cię nieustannie:

- Jaką osobą chcesz być?

- Jaki jesteś teraz?

- Jak myślisz, jaki jest najskuteczniejszy sposób myślenia o sobie teraz, w celu stania się bardziej takim, jakim pragniesz być?

- Jak myślisz, co powiedziałby o Tobie Twój najlepszy przyjaciel?

A więc teraz zacznij traktować siebie tak jak traktowałby Ciebie Twój najlepszy przyjaciel.

To takie proste, a takie mocne zarazem.

Gdy Jezus coraz bardziej zastanawiał się nad tym, co się dzieje, Bandler rzekł do niego: &#8220;Szykuj się! Jesteś Żydem, a jutro Wielki Piątek.&#8221; Wybuchnął gromkim śmiechem podnosząc w górę dwukilowy młot.

Wtedy stała się rzecz niezwykła.

Rzekomy Jezus zaczął krzyczeć i błagać: &#8220;Jestem schizofrenikiem! To tylko zaburzenie psychiczne&#8221; Bandler na to: &#8220;Zawsze tak mówią! Szykuj się!&#8221;

Chory padł do drzwi, krzycząc: &#8220;Doktorze jestem zdrowy! Jestem zdrowy! Nazywam się John&#8230;&#8221;




Anthony Robbins naprawdę fenomenalny człowiek jak dla mnie, w przyszłości chcę go poznać. Opowiadał jak kiedyś przyszła do niego koleżanka. Po przywitaniu się powiedziała że ma problem. Zaporponował jej przejście do salonu. Kiedy przeszli powiedział jej aby zaczeła mówić. Kobieta zaczeła: "No więc mam taki problem..." Tony wzią szklankę wody i wylał jej na głowe. Kobieta spojrzała na niego, jako iż był autorytetem nic nie powiedziała jednak się wkurzyła. Następnie Thony do niej: "mów". Kobieta spowrotem zaczeła mówić że ma problem. Thony powtórzył "trick" ze szklanką po czym się spytał jaki problem. Kobieta odparła śmiejąc się że tak właściwie nie ma żdnego problemu. Zmieniając jej cel koncentracji usuną jej problem.



Podaje link z teamem Grzesiaka tym razem traktujący o NLP:

http://www.youtube.com/watch?v=lPDpOMOiib0


Ponadto w wyniku połączenia NLP i uwodzenia powstał tak zwany NLS. Są to tak zwane rutyny, czyli teksty które należy wykuć na blache w celu "wyrwania " :viva: Może się to wydać sztuczne i zarazem takie jest. Jednak nie mogę nie wspomnieć o zaletach. Przydaje się do zaprezentowania jak wyglądają romantyczne wypowiedzi. Ponadto jeśli się jest jakimś stereotypowym informatykiem to się za cholere nie wie jak rozmawiać z płcią przeciwną. Taka lektura potrafi wprawidć w cholerne zdumienie! :faint:
Całe życie taki osobnik myślał iż poderwie dziewczynie na gadanie o silniku spalinowym czy podzespołach a nagle się dowie iż nie ona nie pomyśli jaki to mONdry osobnik tylko pomyśli sobie iż on nudzi cholernie.

BTW przypomniało mi się :hihi:

http://www.youtube.com/watch?v=quqJj7PtKXI
http://www.youtube.com/wa...feature=related
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 01:19   

ps.
znalam pewna pania psychiatra, ktora zajmowala sie NLP na szeroka skale, szkolenia, ksiazki, kasety i plyty, chyba ze 20 tych ostatnich wydala
jak to nic nie dalo, no to oczywiscie - recepta
ale jej chyba nic z tych rzeczy nie pomoglo, bo wychowala syna, zbudowala dom, i popelnila samobojstwo
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 02:34   

Ten Bandler jest wspanialy, ale jakos bylheroinista i byl zamieszany w zabojstwo...

Te rutyny sa do bani, to dla mnie herezja.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 02:37   

Ilig, o poczuciu szczęścia może niebawem. W każdym razie czuję siebie. To jest TO! :viva:
Ludzie mylnie odnoszą się do definicji szczęścia, uznając je za stan nieustającej głupawki lub euforii. Nic bardziej mylnego. Codziennie, o każdej godzinie, mogę Ci powiedzieć, że czuję się szczęśliwy jak cholera, że żyję jako ja i że tworzę związek z kimś takim jak Marishka. W ogóle nie przeszkadza mi to w jojczeniu, psioczeniu, krytyce i wyrażaniu osądu, nienawiści czy wściekłości w stosunku do tego świata.
W najważniejszym aspekcie jestem człowiekiem spełnionym i szczęśliwym, w pomniejszych prowadzę indywidualną batalię z reguły okraszoną pewną dozą zrzędliwości, którą można odebrać jako niekompetencję w odczuwaniu szczęścia :-D Tyle, że jak kto to odbiera, mało mnie obchodzi.

Co do zielska. Sporo go niegdyś wypaliłem, zarówno trawy lepszej lub gorszej jak i haszyszu. W Amsterdamie miałem okazję poznać Austriaków, a ci poczęstowali mnie takimi skrętami, że nie wiedziałem gdzie jestem i po co jestem. Jakiś murzyn w Londynie - bo kilka tygodni tam byłem - dał mi coś do powąchania z małej buteleczki. Kiedy to uczyniłem, miałem kilka minut wyjętych z życiorysu. W okresie szkoły średniej to wszystko się działo, mieszkałem z rodzicami i rodzeństwem. Gdy kilka lat później wracałem z Holandii, miałem dredy i mimo eleganckiego ubioru, trafiłem na granicy niemiecko-polskiej w łapy granicznych psów kontrolnych, znaczy się tamtejszej mendowni. Zaprowadzili da jakiejś swojej budy i dokonali szczegółowej rewizji w nadziei znalezienia kilogramów trawy. To śmieszne, uznali mnie za jakiegoś przemytnika. Kiedy zorientowali się, że wszystko co mam, to foldery z "kofiszopów" i ilość haszyszu jak cukierek toffi, wszystko mi capy zabrały, zagrozili wywaleniem ze studiów, narobieniem w papierach i tyle mogli zdziałać. Milicja czy policja, jaka różnica?? Co ciekawe, z autobusu "wyłowiono" mnie tylko ze względu na włosy.
Jak dla mnie, ziele nic nie daje - pisałem już. Gadka o poziomach świadomości jedynie śmieszy. Jest albo świadomość źródła swoich poczynań albo ich nieświadomość, reszta to religia.
Zielsko to shit, jeść się chce, pić, wali serce. Dostawałem doła po niej. Pozbyłem się dawno temu alkoholu ze swego życia, papierochów i grassu, uznajac je za ucieczkę przed prawdą o swoich rodzicach i uświadomieniem sobie braku szans na to, że te skurczybyki kiedykolwiek zmienią swój stosunek do mnie. Nie łażę na żadne imprezy, odmawiam alkoholu za każdym razem. Jest GIT !

Tomek
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 02:47   

iliq napisał/a:

http://www.youtube.com/watch?v=lPDpOMOiib0


A to jest prosze panstwa slynny "palant od sarenki"

Koles dziala mi na nerwy.
Mowi sztucznie, nie ma w nim automatyzmu, doskonale widac co konkretnie "robi" jaka uzywa technologie. Przykladowo po wstepie i przedstawieniu sie robi pacing na bazie nominalizacji (prawdopodobnie uczyles sie jezyka obcego, prawdopodobnie trwalo to iles lat itd).

A czemu "palant od sarenki"?
http://www.youtube.com/watch?v=TAG8skARsOI


Wizualizacja totalnie do bani, przekombinowana.
Pozatym genialnie sie podstawia.
Robi bledy: na przyklad odrzucic cos w przeszlosc i na osi czasu pokazuje reka do przodu.
Duzo podstawowych bledow.
Nie mowi plynnie i sztucznnym tonem.
Denerwujacy typ..
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 02:50   

No i lingwista, ktory chce mi pokazac "latwom, szybkom, prostom" metode to smiech na sali.

Nie wiem jak wy, ale na polecenie bym wyobrazil sobie osobe ktora wytraca mnie z rownowagi wyobrazam sobie po prostu jego, wiec swietnie sie podklada.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 02:52   

M i T napisał/a:

Jak dla mnie, ziele nic nie daje - pisałem już. Gadka o poziomach świadomości jedynie śmieszy. Jest albo świadomość swoich poczynań albo ich nieświadomość, reszta to religia.
Zielsko to shit, jeść się chce, pić, wali serce. Dostawałem doła po niej. Pozbyłem się dawno temu alkoholu ze swego życia, papierochów i grassu, uznajac je za ucieczkę przed prawdą o swoich rodzicach i uświadomieniem sobie braku szans na to, że te skurczybyki kiedykolwiek zmienią swój stosunek do mnie. Nie łażę na żadne imprezy, odmawiam alkoholu za każdym razem. Jest GIT !


okurcze
jak dla mnie weed jest super, naprawde, wlasnie do sluchania muzyki, i do innych czynnosci :oops: .

Kiedys tez przeczytalam cale "Sklepy cynamonowe" Schulza w ten sposob - przezycia sa niesamowite :viva: , tego sie niestety nie da powtorzyc inaczej. Nie wiem, jak to dziala od strony "neuroscience", ale nastepuje jakby efekt spowolnienia, przez co odczuwasz kazdy bodziec osobno i dzieki temu wyrazniej.

Tez mnie niegdys "munchies" dreczyly, ale to bylo jeszcze przed ŻO, nawet znalazlam cuś na ten temat, zaraz wygrzebie link. THC chyba blokuje cAMP albo jakos tak.

BTW, tez sie czuje od jakiegos czasu permanentnie szczesliwa, i tez nie daje sie od kilku miesiecy wyciagac na imprezy, bo mam inne zajecia, koncentruje sie na czyms innym, ale chec do weedu raczej nie ma tu nic do rzeczy.

-----
edit: Munchies and More: The Effects of Marijuana on the Brain


----
edit nr 2:
oczywiscie jak ze wszystkim, nalezy sie umiar
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1238
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 10:27   

Kod:
Ludzie mylnie odnoszą się do definicji szczęścia, uznając je za stan nieustającej głupawki lub euforii.
oczywista oczywistość

Źle sprecyzowałem pytanie, dla mnie szczeście to stan w którym nie odczuwam nieszczęścia, dzięki temu jestem po prostu bardzo często szczęśliwym człowiekiem, dla mnie pod tym słowem kryje się spokój wewnętrzny, jednak jak najbardziej śmiać też się należy, bez przesadyzmu oczywiście. Pytam bo znam osobę z podobnymi poglądami na większość spraw, ale on jest po prostu zjebany bo nie radzi sobie z sobą słabym i ucieka w używki przez ten swój sceptycyzm na wszystko. Dlatego spytam czy odczuwacie wewnętrzny spokój.


Kod:
Te rutyny sa do bani, to dla mnie herezja.

Mi to pomogło, zacząłem mówić o uczuciach, emocjach. Przez to o wiele lepiej dogaduje mi się z koleżankami, ogólnie z dziewczynami. Nie jestem zwolennikiem uczenia się tego na pamięć biegania i gadania tymi tekstami (znam osoby które tak robią, mają dobre wyniki w krótkim czasie)bo to na dłuższą metę nie działa, ponadto nie jesteś sobą samym ale przez moją pozytywną zmianę nie potempiam tego.


Kod:
Wizualizacja totalnie do bani, przekombinowana.
Pozatym genialnie sie podstawia.
Robi bledy: na przyklad odrzucic cos w przeszlosc i na osi czasu pokazuje reka do przodu.
Duzo podstawowych bledow.
Nie mowi plynnie i sztucznnym tonem.
Denerwujacy typ..


Przez mowe ciała, stara się być samcem alfa, łeb zadarty do góry podświadomość odbiera jako zarozumialstwo. Sam miałem kiedyś postawę zbyt alfa bo naczytałem się takeigo guwna i jedyne co z tego miałem to to że poznawałem nowych dresów którzy chcieli mi dać łomot :hah: Kolega dał mi bardzo dobry feedback zwracjąc uwagę na jeden element i zwróciłem uwagę iż faktycznie to źle działa


Ten typ nie podoba mi się, jest nie spójny, za mocna chęć grania przez niego przebija.
Jak Cie wkurza jasne jest iż na tym nie skorzystać jednak Iglesia dalej pamiętam po 5 miesiącach. Chodziło mi o metode nauki języków z wykorzystaniem wizualizacji. Narysuj sobie na białej kartce warzywa od tego odciągaj linie i rysuj jakieś warzywo a na nim pisz nazwę, prawdopobonie nauczysz się większości podczas rysowania i powtarzania go sobie.

Sposób jest dobry jednak nie jest to tylko NLP-owski pomysł.
No to ciekawostki się dowiedziałem z tym Bandlerem
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 10:33   

_flo napisał/a:
M i T napisał/a:

Jak dla mnie, ziele nic nie daje - pisałem już. Gadka o poziomach świadomości jedynie śmieszy. Jest albo świadomość swoich poczynań albo ich nieświadomość, reszta to religia.
Nie łażę na żadne imprezy, odmawiam alkoholu za każdym razem. Jest GIT !


okurcze
jak dla mnie weed jest super, naprawde, wlasnie do sluchania muzyki, i do innych czynnosci :oops: .


Jak na razie typowy dualizm. Bioandroid A i bioandroid B. Kain i Abel.

Neandertalscy auroignacianie z Miasta Snów są za hipnozą, nocnym szamanizmem i dziką orgią. Monogamiści z Kro-manią - za logiką i dziennym purytanizmem, czasem wręcz "naturalniejszym od natury".

Wszystkie konflikty, czystki i wojny ludzkie z tego ponoć wynikały. Z obrony instynktownego stylu życia wpisanego w dna C-M przed N i odwrotnie. Dwa odrębne gatunki i dwa odmienne instynkty. Różnimy się jak sztuka i nauka, neuroza i psychoza, jak dzieci i dorośli. A tworzymy jeden gatunek. Dwa w jednym.

Bodajże Kwaśniewski pisał: Żaden zwierz nie niszczy swoich plemion. Człowiek nienawidzi człowieka. To zjawisko miało wynikać z niewłaściwego żywienia. Autor pisząc te słowa nie zdawał sobie jednak sprawy, że dzisiejszy Homo sapiens to mikstura dwóch zwierzy. Różnych jak kot i pies. Oba drapieżniki.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 10:53   

Waldek B napisał/a:
Wszystkie konflikty, czystki i wojny ludzkie z tego ponoć wynikały. Z obrony instynktownego stylu życia wpisanego w dna C-M przed N i odwrotnie. Dwa odrębne gatunki i dwa odmienne instynkty. Różnimy się jak sztuka i nauka, neuroza i psychoza, jak dzieci i dorośli. A tworzymy jeden gatunek. Dwa w jednym

Coraz bardziej mnie to zaciekawia :) Nigdy się tym dotąd nie interesowałam.
Gdzie można o tym poczytać (po polsku) :)
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 11:01   

@Zenon
Facet od sarenki jest jakiś bezbarwny, bez charyzmy. Do mnie też nie trafia, "na pierwszy rzut oka".
Technikę radzenia sobie z krytyką znam w innej wersji (chyba też z NLP). Trzeba sobie wyobrazić rozmówcę jak stoi przed nami w samych dużych, czerwonych gaciach w białe kropki :hah:
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 11:13   

Po polsku nigdzie. Trochę pisałem w temacie miśka "co pan powiesz o Mędrcach Syjonu". Jak mi znajomy zrobi stronkę to coś pewnie zamieszczę i podlinkuję.

Obiektywnie po angielsku też masz raczej niewiele. Szukalski pisał z pozycji cro-magnon, a Gooch jako "strażnik neandertalskiej mądrości". Zrozumienia możecie się domyśleć nie było. 8/
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 11:29   

Po polsku z Rzeczpospolitej. http://archeo.blox.pl/200...-mezalians.html

_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1238
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 11:50   

Waldek faktycznie cholernie ciekawe rzeczy piszesz, oby kumpel był szybki bo ciekawie by było poczytać Twoje rozważania gdyż z tego co widzę jesteś tym cały przesiąknięty.

By the way topicu, co sądzicie o różnych objawach NLP, ciekawi mnie wasze zdanie na temat:
-autohipnozy
-afirmacji
-marketingu sprzedaży
-uwodzenia z NLP już znam, moja też nie należy do najprzychylniejszych
-nauki języków
-pokonywania fobii
-any ideas?
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 12:19   

Waldek B napisał/a:
Jak na razie typowy dualizm. Bioandroid A i bioandroid B. Kain i Abel.

:shock:
jak najbardziej Waldku - masz racje. (troche to jest tez niesamowite jak przenikliwy czlowiek z wyobraznia moze z latwoscia po kilku postach takie rzeczy rozpracowac)
nie chce za bardzo nudzic i nie chce zbyt wiele ujawniac, wiec w skrocie.
rzeczywiscie "typowy dualizm" po przodkach, aczkolwiek jak dotad zdawalo mi sie, ze po tych "bezposrednich". matka artystka "szamanka" i ojciec fizyk informatyk. sytuacja bez szans na kompromis, mozna sie domyslic, kto kogo i z jaka zwierzeca energia wykonczyl.
cechy "typowe" dla kazdej z ras widoczne "golym okiem" u obu osobnikow. :hihi:

ale widzisz, wspomnialam Ci o tym badaniu haplogrupy, ktoremu poddala sie moja mama, i co z tego wyniklo. co tam u ojca w genach - nie wiem. wiem jedno, doskonale sie zgadzalo to co napisales o N. przy tym pierwszym moim podejsciu i teraz.

troche sie bronie przed ta teoria, bo mam sentyment do naukowowych metod dochodzenia do faktow.
co dalej - zobaczymy. czytam pilnie, co piszesz, a piszesz b. dobrze i plastycznie. :viva:
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 13:53   

xvk napisał/a:
@Zenon
Facet od sarenki jest jakis bezbarwny, bez charyzmy. Do mnie tez nie trafia, "na pierwszy rzut oka".
Technike radzenia sobie z krytyka znam w innej wersji (chyba tez z NLP). Trzeba sobie wyobrazic rozmowce jak stoi przed nami w samych duzych, czerwonych gaciach w biale kropki :hah:


Czy to beda gacie, czy sarenka, czy muzyczka cyrkowa w tle czy cokolwiek innego to nie ma znaczenia. Chodzi o technologie, jak znasz technologie to sama sobie stworzysz wizualizacje najlepsza dla siebie.

Ale przyklad z sarenka jest przekombinowany po prostu, poza tym gosc sam nie jest biegly jesli chodzi o technologie nlp.
Niby wplata poszczegolne elementy, ale to wszystko jest nienaturalnie, sztywne, sprawia wrazenie sztucznosci...
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 13:56   

Cytat:
troche sie bronie przed ta teoria, bo mam sentyment do naukowowych metod dochodzenia do faktow


Aktualnie solidnych akademickich naukowców, którzy są zwolennikami tej opcji jest kilku. To całkiem sporo biorąc pod uwagę, że większość żyjącej "elity" kształcącej i zajmującej się dziedziną robiło swoje kariery, książki i autorytet na założeniu, że Hs jest tożsamy z cro-magnon. Grube kilkuset stronnicowe tomy ciężkiej pracy. Mieli by je tak lekko wyrzucić? Jak jest z autorytetami wszyscy wiedzą. Nowe teorie nigdy nie zyskiwały zwolenników, po prostu powoli wymierali ich przeciwnicy.

Naukowo w tej materii np tu:



http://www.pnas.org/content/104/18/7367.long

http://www.pnas.org/conte...c8-47c1e95c5011


I coś o diecie: http://www.pnas.org/conte...c8-47c1e95c5011
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 16:16   

Waldek B napisał/a:
Naukowo w tej materii

:pada:
badam
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 08:02   

M i T napisał/a:
jedynie znaczenie ma to, byś słuchał GO i bezwzględnie się dostosowywał do jego nieomylnych rad. Bo jak nie, to ci jaja albo sutki urwie.


Marishko, a co bys powiedziala, gdyby ktos ZA KARE nozki amputowal (nie tylko mnie, mojej dobrej kumpeli Wioli tez) ;-(
No wiesz, w ramach tego starego powiedzenia "Gdyby kozka nie fikala, to by nozki nadal miala". 8/
Jakie moga byc przyczyny takiego zachowania, skoro to najlepiej odzywiony mozg swiata?
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 13:05   

No o mózgach odżywionych i nieskalanych już pisaliśmy w wątkach o psychopatach, autorytaryźmie i świętości rodziców.

Flo, czyżby Wielki Uzurpator zeżarł Wasze konta i jest jak z Adamem319?
Jeśli tak, domyślam się, że nas też to nie ominęło :)

Tomek
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 13:35   

M i T napisał/a:
lo, czyżby Wielki Uzurpator zeżarł Wasze konta i jest jak z Adamem319?

Na razie tylko chapneli mi golonke i raciczki - z avataru(a?). Na zdrowie.
Ale byc moze, wroce dzis do domu, bede chciala sie zalogowac, a tam krwawa rzeznia, user _flo nie istnieje. :shock:
to sie nazywa zycie na krawedzi :hihi:
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Paź 14, 2009 16:13   

Całkiem sensowny artykuł jakiegoś NLP-owego "insider"a:

Cytat:

NLP – manipulacja, sekta czy rozwój?
08 08 2007 Michał Jankowiak

Dobra perswazja nie opiera się na manipulacji. Nie opiera się na krzywdzeniu innych, czy wykorzystywaniu swojej przewagi. Opiera się na budowaniu pozytywnych relacji z klientem, na nagradzaniu go dobrym produktem za wybór nas jako sprzedawcy...

Do napisania tego artykułu przygotowywałem się od dawna... jest on owocem kilku lat poszukiwań – wśród trenerów, uczestników szkoleń, a przede wszystkim, wśród różnych poglądów na neurolingwistykę w Polsce.

NLP (Neuro-Lingwistyczne Programowanie) jest kontrowersyjną dziedziną uzyskiwania wiedzy o subiektywnym doświadczeniu człowieka, komunikacji i modelowaniu sukcesu. Kontrowersyjną między innymi dlatego, że jego współtwórca bardzo mocno odcina się od świata nauki – dość trafnie, moim zdaniem, twierdząc, że psychologowie zbyt często mylą metody i kolejność badań i zamiast uczyć się z praktyki, wymyślają najpierw jakąś dziwną teorię i później dopiero szukają do niej praktyki.

Do niedawna polskie NLP zdominowane było przez kilku terapeutów i jednego trenera biznesowego. Ci pierwsi starali się pomagać – niektórzy nawet ograniczyli dostęp do NLP (np. tylko dla absolwentów kierunków humanistycznych). Inni jednak często nie tylko prowadzili otwarte szkolenia, ale także uczyli nie NLP, a jedynie jego części – głównie języka perswazji i kontroli stanów emocjonalnych innych osób.

Efekt był taki, że kiedy zacząłem poznawać tą piękną sztukę komunikacji i rozwoju, ludzie wokół mówili mi, że to przecież manipulacja, sekta itp. Nie rozumiałem...

A jednak okazało się, że da się obedrzeć tą sztukę z głównego założenia, jakim jest ekologia (dbanie o każdy element w systemie – i siebie i innych ludzi) i sprzedawać jako narzędzia kontroli umysłów innych osób. Cóż, wielu ludzi, szczególnie tych, którzy mieli problemy sami ze sobą, rzuciło się na wiedzę o takim tytule.

Dobra perswazja nie opiera się na manipulacji. Nie opiera się na krzywdzeniu innych, czy wykorzystywaniu swojej przewagi. Opiera się na budowaniu pozytywnych relacji z klientem, na nagradzaniu go dobrym produktem za wybór nas jako sprzedawcy. Opiera się na budowaniu własnej postawy i czerpania z pracy radości i zadowolenia. Na dawaniu klientowi wolności i pozytywnych emocji. A nie na napędzaniu ego i kompensacji własnych kompleksów – manipulacją i sterowaniem innymi.

Inny cień na NLP rzuca zjawisko, które także trwa już dłuższy czas, jednak ostatnio nasiliło się znacznie. Piszę mianowicie o małpowaniu i naśladowaniu, zamiast modelowania. Jak bowiem można nazwać zjawisko polegające na tym, że klienci wychodzą ze szkolenia i zamiast być (lepszym) sobą, stają się marnymi kopiami trenera?

Doświadczenie nauczyło mnie, by ostrożnie podchodzić do modelowania. Ostrożnie, by nie zatracić w nim siebie. Ponieważ NLP to nauka rozwoju siebie, a nie stawania się kimś innym.

Wielu ludzi, stykając się z takim „nlp” wyciąga proste generalizacje i dzieli się przekonaniem, że powstaje z niego sekta. Gdzie jest jeden guru, gdzie uczniowie pozbywają się własnego charakteru i osobowości. I w tym względzie mają, niestety, czasem rację.
Szczególnie gdy trenerzy prowadzą szkolenia w taki sposób, że uczą tylko tego, co sami robią, zamiast pokazywać uczestnikom ich własne zalety i rozwijać je.

Jaki jest tego efekt? Taki, że uczestnicy wychodząc z pozornie świetnego szkolenia, mówią tym samym tonem głosu, zachowują się dokładnie tak samo, mają taką samą komunikację niewerbalną.

To nie NLP. To tworzenie klonów. Przekonanych o swoich cudownych umiejętnościach, racja – pełnych energii i zapału, ale klonów.

NLP ma w swoim założeniu dawać wolność. Trenerzy mają w założeniu dawać opcje i rozwijać, dawać wyzwania i metody, zamiast gotowych rozwiązań. Bo jeśli ktoś uwierzy, że występować publicznie, czy perswadować skutecznie można tylko w jeden sposób, to grubo się myli.

Prawdziwe, czyste NLP, to metodologia uczenia się osiągania sukcesu w każdej dziedzinie życia. W rozwoju, komunikacji, terapii, perswazji, czy nauce. Sukcesu obustronnego, na zasadzie win-win.

Czy do tych ram pasuje Neuro-Lingwistyczne Klonowanie? Czy pasuje do niego oparte na technikach manipulacji uwodzenie (pseudo-neurolingwistyczne), które ostatnio na szczęście staje się coraz mniej popularne? Niestety nie, ale sprzedaje się przynajmniej dobrze. Sprzedaje się, bo jest ubierane w marzenia. Które w ten sposób jednak się nie spełniają.

Artykuł ten nie ma na celu ataku na nikogo. Ma na celu jedynie przedstawienie pewnego punktu widzenia oraz prośbę i apel do trenerów, przeciwników i entuzjastów NLP, by spojrzeli na siebie i całą sprawę z dystansu, z trzeciej pozycji percepcyjnej. By byli sobą i cieszyli się z tego oraz pozwolili innym także być sobą. Ponieważ tylko wtedy będą spójni. Inaczej będą co najwyżej aktorami. A ludzie, czasem po dłuższym czasie, ale zauważą to.

Podsumowując, chciałbym polecić wszystkim czytelnikom NLP, jako ścieżkę rozwoju osobistego. Jako ścieżkę skutecznego i generatywnego myślenia i działania. Jako ścieżkę nauki tego, jak być lepszym.

I tylko przestrzec przed kierunkami, które zwabiły wielu ludzi, jak też po jakimś czasie były przyczyną ich żalu i wstydu.

Niech NLP dalej, tak jak na początku będzie narzędziem terapii i rozwoju, dopiero później komunikacji, a na samym końcu perswazji. Tak, by najpierw zbudować silne fundamenty, a dopiero na końcu dach.

Baw się, ucz i rozwijaj, zawsze będąc sobą.


http://www.ithink.pl/arty...kta-czy-rozwoj/

Marishka
 
     
figa


Pomógł: 8 razy
Wiek: 63
Dołączył: 07 Lut 2005
Posty: 1141
Skąd: dolnośląskie
Wysłany: Śro Paź 14, 2009 20:39   

Czy te literki NLP-coś znaczą???czy to taki międzynarodowy znaczek?
_________________
pozdrawiam
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Paź 14, 2009 20:53   

Najbardziej Lubię Pozory - to moje tłumaczenie.

A bardziej oficjalnie, to programowanie neuro-lingwistyczne. Skutecznie działa - znaczy się, zarabia - za pomocą manipulacji człowiekiem z deficytem akceptacji. Przecież masz wszystko powyżej i w necie.

Tomek
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Śro Paź 14, 2009 20:56   

NLP Neuro - Lingwistyczne Programowanie
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Paź 14, 2009 23:03   

Odnosnie Grzesiaka i kursu "Zgub tluszcz"...
Mowi tam sporo z sensem (na poziomie ogolnikow), ale jak dochodzi do produktow zalecanych to ..... tragedia...

platki owsiane, zbozowe, ziemniaki, brazowy ryz ("ryz ogolnie jest bardzo w porzadku"), zboza, warzywa owoce, chyde mieso, bialka z jajek (1 zoltko na 6 bialek i straszy cholesterolem) i zaraz potem owoce morza (nota bene bogate w cholesterol :hah: ), beztluszczowe produkty mleczne...


Wciska kit, ze przyswaja sie na raz 30g bialka ( :hah: ).
Zaleca fruktoze i skrobie.

Fatalnie....
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
wiraha


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 508
Wysłany: Śro Paź 14, 2009 23:10   

prawda, ogladalem nie podobalo mi sie

ale trzeba przyznac ze byl wtedy "zrobiony" swietnie - i w bardzo krotkim czasie. na praktyku pokazywal nam zdjecie w samych spodenkach - robilo wrazenie, tym bardziej ze trenowal chyba mniej niz rok

podobno pracowal tez wtedy nad stworzeniem odpowiedniego srodowiska hormonalnego poprzez autohipnoze i pare innych patentow. jakies slady tego sa chyba na forum

pozd
WiRAHA
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Paź 14, 2009 23:18   

Mowi zgodnie z prawda, ze tkanka tluszczowa to nadmiar wegli.

Tluszcze zaleca z orzechow, nasion, oliwy ryb etc.

Mowi tez, ze trenuje kulturystyke amatorsko. Jak stwierdzil "przez ostatnie 4 tygodnie w ogole nie jadlem weglowodanow". 20% tluszczu, 80% bialka - nie wiem tylko czy energetycznie czy wagowo. JEzeli byloby to wagowo to na energetyczny bilans przekladaloby sie to na: 36% energii z glownie marnego tluszczu, 64% energii z bialka.
Potem zdradza, ze skonczylo sie to sraczka (rabbit starvation) i wprowadzil zmiany, mianowicie 30% wegle, 50% bialko, 20% tluszcz (i znowu nie wiem czy wagowo czy energetycznie, ale pewnie wagowo).

No - to juz wyglada bardziej naturalnie, tzn byly w naturze prymitywne ludy, ktore sie tak zywily.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 08:16   

Zastanawia mnie wyrazna fascynacja Mateuszem Grzesiakiem przynajmniej kilku osob w tym watku. Caly czas dominuje chec przyznania mu racji, mimo ze facet gada jawne bzdury - na prawie kazdy temat w sumie. Tego "palanta od sarenki" skreslono bez zastanowienia.

On wam sie po prostu podoba!!

Na przyklad tutaj wyglada troche jak Kwasniewski Aleksander kilka lat wstecz, znienawidzona sasiadka mojej babci tez sie podkochiwala w Olku, wiec cos w tym chlopaku musi byc, mimo ze ja tego nie widze.

Ta pani (RIP) od NLP, o ktorej wspomnialam wczesniej, tez w wielu budzila zaufanie i respekt, mimo ze dla mnie byla rownie miałka jak MG, i... w sumie teraz do mnie dotarlo wygladala troche jak Kwasniewska Jolanta. :shock: :x (a wiadomo jak zaskakujaco wielu fanow ma Jolanta K.)
 
     
wiraha


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 508
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 10:19   

_flo napisał/a:
Zastanawia mnie wyrazna fascynacja Mateuszem Grzesiakiem przynajmniej kilku osob w tym watku. Caly czas dominuje chec przyznania mu racji, mimo ze facet gada jawne bzdury - na prawie kazdy temat w sumie. Tego "palanta od sarenki" skreslono bez zastanowienia.


zabawne, bo na tym forum sa zdaje sie tylko 2 osoby ktore mialy osobisty kontakt - a wiec doswiadczenie - spotkania Grzesiaka i szkolenia z nim. Jestem to ja i Zenon. Jest rowniez ciekawe, ze to wlasnie my mamy chyba najbardziej wywazone podejscie do jego osoby.

chcialbym dodac, ze Mateusz Grzesiak jest produktem tak samo jak NLP. w dodatku produktem profesjonalnym i znajacym sie na zasadach biznesu oraz marketingu. To co umieszcza w necie w tym na YT nie jest zadnym przypadkiem. Potwierdza to fakt ze jest to tu walkowane przez osoby ktore nie maja nawet teoretycznej podstawy w NLP - chocby 1 ksiazki na koncie - nie mowie juz o szkoleniach

Na szkolenie do MG poszedlem majac scisle okreslone cele. Byl dla mnie narzedziem do ich realizacji. Spedzilem z nim zapewne jakies 100 godzin jesli wliczyc samo szkolenie i przerwy w trakcie ktorych tez byl dostepny. I swoje zadanie wykonal.

Wiele osob na poczatku szkolenia - zwlaszcza kobiety - bylo zniesmaczonych i zszokowanych jego slownictwem i tematyka ktora poruszal. I kto tam byl ten wie - pod koniec szkolenia to wlasne one - kobiety - smialy sie najbardziej z tego co bylo szokujace wczesniej. On dokladnie mowil po co prowadzi szkolenia w ten sposob. Czy to byla wymowka? Nie wiem, to co zapowiadal na poczatku potwierdzilo sie na koncu.

W NLP jest cos takiego jak struktura powierzchniowa i gleboka. Ocenianie tego co robi na podst paru min na YT w dodatku bez znajomosci technologii jest struktura powierzchniowa w tej sytuacji. Pamietam jak wiele wiele lat temu mojej s.p. babcia ogladala TV i jak wszedlem do pokoju powiedziala mi - czy wiesz ze w Kurierze mowili ze sa tacy ludzie ktorzy odchudzaja sie jedzac tluszcz i mieso? A ja parsknalem smiechem, z tej bandy debili. Teraz domyslam sie ze chodzilo o zapewne zywienie optymalne a ja od paru lat produkuje sie na roznych forach dot low-carb i generalnie wlasnie z tego jestem znany

Na koniec przydlugiego wywodu jedna uwaga. Ilu trenerow tyle NLP. Mialem okazje osobiscie poznac Bandlera - wspoltworce NLP - i jego produkt jest inny niz np Grzesiaka. Oba sa inne niz NLP drugiego wspoltworcy - Grindera - ten z kolej jest inny niz Dilts itd itp.

Do Grupy Mateusz Grzesiak nalezy m.in Andrzej Setman - prawdopodobnie jedna z najbardziej kultowych postaci wspolczesnej polskiej psychologii. Bo co? Sprzedal sie? Watpie zeby musial.

Co do podobienstwa trenerow NLP do rodziny Kwasniewskich - coz... Spisek jak nic :)

pozd
WiRAHA
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 11:09   

Cytat:
Co do podobienstwa trenerow NLP do rodziny Kwasniewskich - coz... Spisek jak nic :)

:hihi: :hihi:
Jak nie wiadomo o co chodzi, to... chodzi o to, ze jest SPISEK.
(Wiecej byc moze pozniej sie wyprodukuje, jak znajde chwilke.)
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 11:36   

ale seeeerio nooo




:hihi:
 
     
wiraha


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 508
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 11:41   

upodobnianie sie do Olka z plenum KC PZPR mimo wszystko nie jest chyba dobrym pomyslem marketingowym :)

a to ze MG mial wtedy nadwage i ma dosc male oczy - przeciez ich sobie nie zmniejszal :)

przyklad Pan - owszem, podobne. nie wiem tylko kim ta Pani jest

pozd
WiRAHA
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 11:47   

wiraha napisał/a:
przyklad Pan - owszem, podobne. nie wiem tylko kim ta Pani jest


Panowie maja podobnie cofnieta czola i podobne oczodoly i usta. Inne brody i nosy.
Pani to jest s.p. Bozena Figarska. Samobojstwo.
Dobra, bez odbioru, wracam do pracy, paa.

edit: ps, oczywiscie nie chodzilo, mi o to ze spisek, zydzi i masoneria, tylko o to, ze moze czesc spoleczenstwa czuje sie w jakis sposob seksulanie pobudzona jak patrzy na te pary, i stad ta fascynacja. Czar par. No taka teoria, bo nie potrafie sobie tego inaczej wytlumaczyc.
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Paź 15, 2009 15:54   

M i T napisał/a:
...jest metodologią dla psychopatów...

Tak delikatnie zupelnie piszac. 8-)

Uposledzonym umyslowo mozna oczywiscie "pomagac"
w rozny sposob, ale jesli nie poprawimy
"maszynerii metabolicznej" to z "komuchowatosci"
nikogo na ten przyklad nie wyleczymy! 8-)

Kto "planktonem sie urodzil" ten bedzie mial do smierci
"ograniczone mozliwosci" a metody badziwno-bezwiedzowo-odpustowe
typu "nlp" tym bardziej beda nieskuteczne. 8-)
.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 15:59   

M i T napisał/a:
Calkiem sensowny artykul jakiegos NLP-owego "insider"a:

Cytat:

NLP - manipulacja, sekta czy rozwoj?
08 08 2007 Michal Jankowiak

Dobra perswazja nie opiera sie na manipulacji. Nie opiera sie na krzywdzeniu innych, czy wykorzystywaniu swojej przewagi. Opiera sie na budowaniu pozytywnych relacji z klientem, na nagradzaniu go dobrym produktem za wybor nas jako sprzedawcy...

Do napisania tego artykulu przygotowywalem sie od dawna... jest on owocem kilku lat poszukiwan - wsrod trenerow, uczestnikow szkolen, a przede wszystkim, wsrod roznych pogladow na neurolingwistyke w Polsce.

NLP (Neuro-Lingwistyczne Programowanie) jest kontrowersyjna dziedzina uzyskiwania wiedzy o subiektywnym doswiadczeniu czlowieka, komunikacji i modelowaniu sukcesu. Kontrowersyjna miedzy innymi dlatego, ze jego wspoltworca bardzo mocno odcina sie od swiata nauki - dosc trafnie, moim zdaniem, twierdzac, ze psychologowie zbyt czesto myla metody i kolejnosc badan i zamiast uczyc sie z praktyki, wymyslaja najpierw jakas dziwna teorie i pozniej dopiero szukaja do niej praktyki.

Do niedawna polskie NLP zdominowane bylo przez kilku terapeutow i jednego trenera biznesowego. Ci pierwsi starali sie pomagac - niektorzy nawet ograniczyli dostep do NLP (np. tylko dla absolwentow kierunkow humanistycznych). Inni jednak czesto nie tylko prowadzili otwarte szkolenia, ale takze uczyli nie NLP, a jedynie jego czesci - glownie jezyka perswazji i kontroli stanow emocjonalnych innych osob.

Efekt byl taki, ze kiedy zaczalem poznawac ta piekna sztuke komunikacji i rozwoju, ludzie wokol mowili mi, ze to przeciez manipulacja, sekta itp. Nie rozumialem...

A jednak okazalo sie, ze da sie obedrzec ta sztuke z glownego zalozenia, jakim jest ekologia (dbanie o kazdy element w systemie - i siebie i innych ludzi) i sprzedawac jako narzedzia kontroli umyslow innych osob. Coz, wielu ludzi, szczegolnie tych, ktorzy mieli problemy sami ze soba, rzucilo sie na wiedze o takim tytule.

Dobra perswazja nie opiera sie na manipulacji. Nie opiera sie na krzywdzeniu innych, czy wykorzystywaniu swojej przewagi. Opiera sie na budowaniu pozytywnych relacji z klientem, na nagradzaniu go dobrym produktem za wybor nas jako sprzedawcy. Opiera sie na budowaniu wlasnej postawy i czerpania z pracy radosci i zadowolenia. Na dawaniu klientowi wolnosci i pozytywnych emocji. A nie na napedzaniu ego i kompensacji wlasnych kompleksow - manipulacja i sterowaniem innymi.

Inny cien na NLP rzuca zjawisko, ktore takze trwa juz dluzszy czas, jednak ostatnio nasililo sie znacznie. Pisze mianowicie o malpowaniu i nasladowaniu, zamiast modelowania. Jak bowiem mozna nazwac zjawisko polegajace na tym, ze klienci wychodza ze szkolenia i zamiast byc (lepszym) soba, staja sie marnymi kopiami trenera?

Doswiadczenie nauczylo mnie, by ostroznie podchodzic do modelowania. Ostroznie, by nie zatracic w nim siebie. Poniewaz NLP to nauka rozwoju siebie, a nie stawania sie kims innym.

Wielu ludzi, stykajac sie z takim "nlp" wyciaga proste generalizacje i dzieli sie przekonaniem, ze powstaje z niego sekta. Gdzie jest jeden guru, gdzie uczniowie pozbywaja sie wlasnego charakteru i osobowosci. I w tym wzgledzie maja, niestety, czasem racje.
Szczegolnie gdy trenerzy prowadza szkolenia w taki sposob, ze ucza tylko tego, co sami robia, zamiast pokazywac uczestnikom ich wlasne zalety i rozwijac je.

Jaki jest tego efekt? Taki, ze uczestnicy wychodzac z pozornie swietnego szkolenia, mowia tym samym tonem glosu, zachowuja sie dokladnie tak samo, maja taka sama komunikacje niewerbalna.

To nie NLP. To tworzenie klonow. Przekonanych o swoich cudownych umiejetnosciach, racja - pelnych energii i zapalu, ale klonow.

NLP ma w swoim zalozeniu dawac wolnosc. Trenerzy maja w zalozeniu dawac opcje i rozwijac, dawac wyzwania i metody, zamiast gotowych rozwiazan. Bo jesli ktos uwierzy, ze wystepowac publicznie, czy perswadowac skutecznie mozna tylko w jeden sposob, to grubo sie myli.

Prawdziwe, czyste NLP, to metodologia uczenia sie osiagania sukcesu w kazdej dziedzinie zycia. W rozwoju, komunikacji, terapii, perswazji, czy nauce. Sukcesu obustronnego, na zasadzie win-win.

Czy do tych ram pasuje Neuro-Lingwistyczne Klonowanie? Czy pasuje do niego oparte na technikach manipulacji uwodzenie (pseudo-neurolingwistyczne), ktore ostatnio na szczescie staje sie coraz mniej popularne? Niestety nie, ale sprzedaje sie przynajmniej dobrze. Sprzedaje sie, bo jest ubierane w marzenia. Ktore w ten sposob jednak sie nie spelniaja.

Artykul ten nie ma na celu ataku na nikogo. Ma na celu jedynie przedstawienie pewnego punktu widzenia oraz prosbe i apel do trenerow, przeciwnikow i entuzjastow NLP, by spojrzeli na siebie i cala sprawe z dystansu, z trzeciej pozycji percepcyjnej. By byli soba i cieszyli sie z tego oraz pozwolili innym takze byc soba. Poniewaz tylko wtedy beda spojni. Inaczej beda co najwyzej aktorami. A ludzie, czasem po dluzszym czasie, ale zauwaza to.

Podsumowujac, chcialbym polecic wszystkim czytelnikom NLP, jako sciezke rozwoju osobistego. Jako sciezke skutecznego i generatywnego myslenia i dzialania. Jako sciezke nauki tego, jak byc lepszym.

I tylko przestrzec przed kierunkami, ktore zwabily wielu ludzi, jak tez po jakims czasie byly przyczyna ich zalu i wstydu.

Niech NLP dalej, tak jak na poczatku bedzie narzedziem terapii i rozwoju, dopiero pozniej komunikacji, a na samym koncu perswazji. Tak, by najpierw zbudowac silne fundamenty, a dopiero na koncu dach.

Baw sie, ucz i rozwijaj, zawsze bedac soba.


http://www.ithink.pl/arty...kta-czy-rozwoj/

Marishka


Sensowney, bo autor nie wylewa dziecka razem z kapiela.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 16:10   

wiraha napisał/a:
On dokladnie mowil po co prowadzi szkolenia w ten sposob

Czy możesz napisać o tym co mówił?
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 16:11   

Flo, znakomicie, że zawracasz sobie głowę detalami !
Szczegóły są merytorycznie wręcz otyłe, zawsze mówią więcej niż ogólny, uznany społecznie wizerunek.

Wracając do sekty NLP-ców.

Zgrupuję minusy, a potem trochę o facjatach. NLP jest z gruntu szkodliwe, ponieważ:

- stosuje programowanie umysłu, czyli działania, w których wola ma mniejsze znaczenie niż narzucone konstrukcje psychiczne.

- używa się bełkotliwych sformułowań, nie zawierających żadnych treści.

- NLP-owcy kładą nacisk na odcięcie się człowieka od jego przeszłości, deprecjonowanie traumatycznych przeżyć, uczuć i forsują zaprzeczanie krzywdzie doznanej od czynników zewnętrznych

- ustawia się człowieka w roli jedynego winnego zaistniałej sytuacji.

- remedium widzi się w konwersji. Np. założenie "zostałem skrzywdzony", zamienione zostaje na "tylko ja odczuwam to jako krzywdę, to ja nadaję fałszywy ciężar zdarzeniu, to ja niepotrzebnie o tym myślę, mówię, piszę, przeżywam, dociekam, szukam przyczyn, oskarżam, oceniam, potępiam". Jeśli ofiara uzna takie przeinaczenie, w rzeczywistości doznaje podwójnej krzywdy - bo raz już dostała w d...ę, co zaowocowało traumą, a teraz dowiaduje się od Manipulatora o swojej w tym winie.

- stosowane afirmacje najczęściej dotyczą sfery "wishful thinking", a nie rzeczywistych możliwości. Za bezmyślnym mantrowaniem często widnieje cel nie do zrealizowania, czego loopujący mantrę nie dostrzega i czemu - co najwazniejsze - zaprzecza.

- NLP może realizować się jedynie poprzez relację guru-bezkrytyczny wyznawca, co przywodzi natychmiastowe skojarzenia z instytucją dalekowschodniego przywódcy duchowego. Manipulatorzy (jak Bandler, Grzesiak, jego ojciec, Katie i wszyscy inni) gromadzą "pod sobą" ludzi o silnym deficycie własnej tożsamości i kryzysie osobowości. Tylko osoba wyrosła na glebie autorytarnej i w dzieciństwie mocno skrzywdzona - czy to bezstresowym wychowaniem czy czarną pedagogiką - może stać się łupem Manipulatorów.

- NLP jest "skuteczne" pod jednym warunkiem, gdy "zauroczony" przystanie na powierzchowny, bezwzględny dla siebie i otoczenia byt - przepełniony żądzą posiadania, sukcesu i miałkich doznań. To doskonały sposób na kreowanie korporacyjnych psychopatów, ludzi kompletnie pozbawionych empatii, surowych dla siebie i otoczenia, pozbawionych głębszych uczuć, niezdolnych do tworzenia silnych emocjonalnych więzi, nastawionych na pusty sukces, puste związki, puste słowa, puste relacje, pustkę uczuciową.

- charakterystyczne jest, że Manipulator-guru ciągle mówi o swoim wyznawcy w kategoriach rzekomo uwzniaślających, nieustannie podkreśla wielkość "ja" wyznawcy, jego nieskończone mozliwości w każdym aspekcie życia, a obserwacja tego procesu z pozycji zewnętrznej i krytycznej, opisuje coś zgoła odmiennego. Te afirmacje "ja" poddanego, są tylko i wyłącznie przebiegłym narzędziem manipulacji, totalnego zniewolenia.
Guru NLP sprowadza odbiorcę do absurdalnej sytuacji, gdy nawołuje do pielęgnowania jego "ja" i zarazem nieustannego jego pogwałcania. Sprzeczne komunikaty, jak wiadomo, znacznie powiększają przestrzeń manipualcji.

- guru NLP może osiągnąć władzę nad odbiorcą tylko pod warunkiem, że odbiorca jest osobą stojącą "obok siebie", nieświadomą, z dystansem do samego siebie. Jest coś zupełnie przerażającego, że można kogoś dokumentnie zjechać werbalnie i jeszczze w zamian otrzymać dozgonną wdzięczność i - co najbardziej istotne dla tychże trenerów - KASĘ.

- sukces NLP (mam nowe określenie: Największa Legalna Psychomanipulacja), jest tylko i wyłącznie możliwy, gdy poddany uczeń jest osobą silnie sterowną i autorytarną - pozbawioną własnej osobowości, refleksji, systemu wartości. Sukces tej zorganizowanej i zalegalizowanej grupy szkodliwych manipulantów, wynika w linii prostej ze zbiorowego kryzysu własnej, samodzielnej, swobodnej myśli.

- szkodliwość NLP przejawia się głównie poprzez utwierdzenie ofiary w jej winie, kata w jego niewinniości, afirmowaniu powierzchownego sukcesu i takiego też umysłu oraz lunatycznej osobowości wyznawcy tabletki relanium.

NLP to doskonały biznes, stosują jego metody w korporacjach jak Amway Corp., Powermed i in. Szkoła ta jest absolutnym zaprzeczeniem rzetelnego podejścia do człowieka, do jego "wnętrza". Tworzy bestie - okaleczone, niezdolne do uczuć, zamożne wraki ludzkie. Działa podług zasady wyparcia perfekcyjnego i tylko tak może funkcjonować. Stara się być lekiem na bolączki, a jest jak sól na ranie. Nie ma szans, by w najbliższym czasie, doszło do zaburzenia "cash flow" wśród Manipulatorów tej sztuki operowania czyimś umysłem. NLP jest systemem PODWÓJNEGO ZNIEWOLENIA.


Twarz NLP.

Wiraha, zapomniałeś przy osobie Bandlera dodać "oskarżony o zamordowanie prostytutki".
Współtwórca NLP wygląda jak Mussolinii, w wersji optymistycznej zblizony do znakomitego aktora George'a C.Scotta. Kojarzy się także z bohaterem "Blue Velvet" - tym panem w masce tlenowej, którego poczynania ciarkują skórę zmieszanego i przerażonego widza.
Co ciekawe, wielu psychopatów trzyma wysoko podniesioną głowę, gdy przemawiają. Mussolini tak miał, Hitler, Fidel Castro, Mao, Obama (też niestety dla niektórych) czy Stalin.

Oto Bandler. Nie wzbudzające zaufania oczy, zaciśnięte usta sygnujące tłumione ale gotowe do nadmiernego wybuchu emocje, opadnięte kąciki ust no i neandertal pełnej krasy.



No i zerknijcie na ten krótki film:
http://www.youtube.com/watch?v=s941m7CKft4

A teraz mu podobni:



czyli Benito , oraz znana kinomanom scena :

http://www.youtube.com/watch?v=5_5sQyHnbY4


ps: Opisałem minusy NLP, plusów nie kojarzę. Powyższe filmowo-zdjęciowe wariacje, proszę potraktować wedle terminu "skojarzenia osobiste".


Tomek ( bez praw moda)
Ostatnio zmieniony przez M i T Czw Paź 15, 2009 16:20, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
ashkar
[Usunięty]

Wysłany: Czw Paź 15, 2009 16:12   

grizzly napisał/a:
M i T napisał/a:
...jest metodologią dla psychopatów...

Tak delikatnie zupelnie piszac. 8-)

Uposledzonym umyslowo mozna oczywiscie "pomagac"
w rozny sposob, ale jesli nie poprawimy
"maszynerii metabolicznej" to z "komuchowatosci"
nikogo na ten przyklad nie wyleczymy! 8-)

Kto "planktonem sie urodzil" ten bedzie mial do smierci
"ograniczone mozliwosci" a metody badziwno-bezwiedzowo-odpustowe
typu "nlp" tym bardziej beda nieskuteczne. 8-)
.



Ależ ty musisz mieć kompleksy Misiek. Chyba byś utonął gdybyś kilka razy dziennie nie popluł na plankton i komuchowatych.

Założe się że tatuś był kimś w PZPR.
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Paź 15, 2009 16:17   

_flo napisał/a:
...moze czesc spoleczenstwa czuje sie w jakis sposob seksulanie pobudzona jak patrzy na te pary, i stad ta fascynacja...

Socjotechnika i "obrazowe sygnaly" to podstawa! 8-)

Gdyby Pan A.K. nosil "peruke" i nie potrafil stosowac "socjotechniki"
to "daleko by nie zajechal"! :viva:

Oczywiscie zawsze "mile widziana" jest "technika operacyjna" rowniez! 8-)

BTW
"planktonowi" duzo wcale nie trzeba,
aby sie "podniecal". 8-)
.
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 16:44   

_flo napisał/a:
Pani to jest s.p. Bozena Figarska


Pamietam, jak kilka lat temu wszędzie widywałam jej uśmiechniętą twarz reklamującą dziesiątki książek, kaset, płyt z hipnozą, autohipnozą i in. Nic jej autorstwa nie kupiłam wtedy, bo ten nachalny marketing zapalał mi światełko ostrzegawcze. Wcześniej miałam sąsiada, który działał mocno w Amwayu. Źle skończył. Może stąd to światełko a może to intuicja :)
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 16:51   

Cytat:
- ustawia się człowieka w roli jedynego winnego zaistniałej sytuacji.


Ale pewien sens i korzyść w tym jest.

Dajmy na to przykład ze złodziejem czy oszustem. Masz dwie opcje: "oszukał mnie", albo "dałem się oszukać". Oczywiście by to zjawisko nastąpiło potrzebne są dwie osoby, czyli jest dwóch winnych.

Ale! o wiele lepiej patrzeć z punktu "dałem się oszukać, to moja głupota". Oszuści to nic nowego, istnieli od zawsze. Praca jak każda inna.

O wiele lepiej stać się przenikliwym i dbającym niż uczynić złodzieja uczciwym. Pierwsze ci pomaga w rozwoju, drugie zabiera tylko CENNY czas i nerwy zmarnowane na narzekanie i naprawianie jakiś "oniów" (którzy naprawialni zazwyczaj i tak nie są).
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 17:00   

wiraha napisał/a:
Do Grupy Mateusz Grzesiak nalezy m.in Andrzej Setman - prawdopodobnie jedna z najbardziej kultowych postaci wspolczesnej polskiej psychologii.


Mnie mało interesuje, czy dany osobnik jest "postacią kultową" (co więcej, takie określenie natychmiast zapaliłoby w moim umyśle przysłowiową czerwoną lampke) czy kimś mało znanym. Zwracam natomiast uwagę na treść jego wypowiedzi, mowę ciałą, mimikę a także wygląd. Wykorzystuję intuicję z dużym pożytkiem dla siebie, jeszcze się na niej nie zawiodłam (ale niejednokrotnie już żałowałam, że jej nie słuchałam). Osoba na zdjęciu jest dla mnie wybitnie odpychająca i nie wzbudzająca nawet odrobiny zaufania:



Dla mnie wyraz oczu, ust, etc. jest niezmiernie ważny w kontaktach z ludźmi. Nie chodzi tu o piękno czy prawidłowe rysy twarzy, ale o uczucia, które znajdują swoje odbicie na twarzy. Z biegiem lat, te uczucia, które są najczęściej malowane na twarzy, zamieniają się w swoistą "maskę", cementują się. Widać to np. w charakterystycznych zmarszczkach, w przymróżonych (małych, "świńskich") oczach, w opadniętych kącikach ust, mocno zaciśniętych ustach, etc.

Sposób życia i przeżywania uczuć ma niewątpliwie duży wpływ na nasz wygląd. Nie widzę podstaw, by negować tę "oczywista oczywistość". Nie widze też powodu by z niej nie korzystać. W wyborze terapeuty/psychologa/trenera kierowałabym się również swoją intuicją.

Marishka
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Paź 15, 2009 17:09   

xvk napisał/a:
...Wcześniej miałam sąsiada, który działał mocno w Amwayu. Źle skończył. Może stąd to światełko a może to intuicja :)...
Tak po prawdzie, to jednak jek chce sie wytresowac "psa"
to "siegac do jego dziecinstwa"
gdzie dzialy sie "molestacje" i inne "traumy", nie sposob.

To samo ...................z "kocurami" 8-)

A co z "tresowaniem" armatniego miesa w "milicji i wojsku"? 8-)

Dobre pytanie co z "planktonem"?
Czy wszyscy "uposledzeni" musza "klepac biede"? :shock:

NIE!!! ..................Mamy Amway! :what:

Nie musisz myslec wcale prawie,
poddajesz sie "praniu" i zmieniasz swoj "status". :viva:

Amway to jednak wielka szansa dla "uposledzonych" jest,
a jesli trafi tam "madrala" to juz "ELITA" stac sie musi obowiazkowo. :viva:

Tak wiec badzmy obiektywni, dla kazdego cos
milego i skutecznego zawsze sie znajdzie!!! :viva:

Cos co jest "niezjadliwe dla mnie"
moze byc "szyneczka dla Ciebie" :viva:

Przecie nie jestesmy robotami z tasmy produkcyjnej! 8-)
.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 17:13   

Waldek B napisał/a:
Dajmy na to przykład ze złodziejem czy oszustem. Masz dwie opcje: "oszukał mnie", albo "dałem się oszukać".


Waldek, ale zdrowym podejściem do takiej sytuacji byłoby najpierw wyrażenie swojej wściekłości i nienawiści do osoby, która wyrządziła nam tę krzywdę, a potem popatrzenie na siebie pod kątem możliwie popełnionego własnego błędu.

Jeśli zanegujemy "oszukał mnie" i skupimy się jedynie na "dałem się oszukać", to całą słuszną (ale niewyrażoną) wściekłość skierujemy nieświadomie na siebie. A czym to się zazwyczaj kończy opisywaliśmy niejednokrotnie.

Jeśli skupimy się tylko na "oszukał mnie" i nie zastanowimy się nad własnymi błędami, to nie wyciągniemy żadnych wniosków i na następny raz prawdopodobnie padniemy ofiarą podobnego oszustwa.

Są też oczywiście sytuacje, w których wina jest tylko po stronie oprawcy i wtedy obarczanie ofiary winą za "sprowokowanie" wyrządzonej jej krzywdy jest nie tylko nieuzasadnione ale wręcz zbrodnicze. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji.

Marishka
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Paź 15, 2009 17:26   

M i T napisał/a:
...Wszystko zależy od konkretnej sytuacji. ...Marishka...

To stwierdzenie jest bardzo GLEBOKO PRAWDZIWE! 8-)

Ja ze swojej strony dodam,
ze zazwyczaj "przecietny parafianin" nie jest w stanie,
ze wzgledu bariery "genetyczno intelektualnej"
okreslic jaka to jest "konkretna sytuacja",
dlatego niezbedna jest "ODPLATNA FACHOWA" pomoc! 8-)

Wszelkie "darmochowe i nieudaczne" substytuty
jedynie komplikuja sytuacje i pogarszaja rokowanie! :viva:
.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 17:47   

Marishka ... Skreslasz Setmana tylko na podstawie jednego zdjecia ?? :shock:

Ja na ten przyklad go nie znam. Czytalem ze 2-3 jego teksty, glownie o hipnozie.
To co czytalem bylo sensowne i profesjonalne, konkretne i wzbogacajace dla mnie.

I tyle, to jest wszystko co o nim moge powiedziec. "Nie znam, to co czytalem bylo OK."
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 17:57   

Zenon, ja np. zwracam uwagę na wyraz twarzy, mowę ciała, co kryją oczy itp.
Są pewnie ludzi skłonni nazwać to rasizmem, deprecjonowaniem, umniejszaniem itp.
Nic bardziej mylnego.

Podobnie jak Marishka, zwracam uwagę na wizerunek. Można nie mieścić się w jakimkolwiek kanonie piękna, ale mieć w twarzy to coś, co pozwala się do człowieka w jakiś sposób zbliżyć. Zalinkowana przez Żonę twarz, nie wzbudza we mnie najmniejszego nawet zaufania i nie chodzi tu o neandertalskość (to nie ma też znaczenia).
Te oczy.

Tomek
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Paź 15, 2009 18:05   

M i T napisał/a:
...Te oczy...Tomek...

Widac, ze to "twardy zawodnik" jest. 8-)

Kto "slaby" to intuicyjnie a profilaktycznie woli sie
"wyciofac" :viva:
.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 18:20   

Tomek, spoko. Ja tez zwracam uwage na twarz, mowe ciala itd. Sklamalbym piszac, ze nie!

Na przyklad - nie mam w domu TV. Polityka sie nie interesuje zbytnio. Czasem radia slucham. A jednak - jak jestem u rodzicow i leci dziennik to gdy pokazuja kolesia - polityka, to czesto bez podpisu domyslam sie z jakiej jest fakcji / partii. PISowca to rozpoznam zawsze - tu sie nigdy nie pomylilem.

No ale mimo wszystko wrozenie z twarzy to dosc malo precyzyjna metoda, a intuicja jest tylko intuicja (i az intuicja).
Ja bym wolal wyrabiac sobie zdanie na temat Setmana czy innego psychologa na podstawie jego prac, tego co mowi i robi.

BTW wklejam linki jakie wygooglowalem:

http://www.plasterek.pl/?...j%20Setman&l=pl
http://www.setman.pl/
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 18:23   

Misiek, może sprecyzuj tego "twardego zawodnika".
Dla mnie typ miażdżycowy-nowotworowy. Wątrobiarz.

A propo wycofania się. Jasne! Słaby się mądrze wycofuje. Ja jestem słaby, światem władają psychopaci. Mogę jedynie w miarę możliwości jakoś obchodzić te gady dookoła czy czasem o tym napisać.

Tomek
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Paź 15, 2009 18:30   

M i T napisał/a:
...Dla mnie typ miażdżycowy-nowotworowy. Wątrobiarz....
...Mogę jedynie w miarę możliwości jakoś obchodzić te gady dookoła czy czasem o tym napisać...Tomek...

Jak ja uwielbiam takie okreslenia! :hah: :hihi:

Jednak masz racje. Po wygladzie mozna rozpoznac
nie tylko choroby. 8-)
.
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Paź 15, 2009 18:35   

zenon napisał/a:
...Ja bym wolal wyrabiac sobie zdanie na temat Setmana czy innego psychologa na podstawie jego prac...
http://www.setman.pl/


"moje najważniejsze stworzenia:
* stworzenie skutecznej terapii zaburzeń seksualnych u kobiet
(zwanych potocznie pochwicą)- dzięki temu systemowi liczba ludności Polski wzrosła o co najmniej 10 nowych obywateli (i wiele szczęśliwych małżeństw :) ) "

No "prosie" i wszystko jasne! :viva:

Oj ..... Zenek, Zenek :x
.
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Paź 15, 2009 18:38   

M i T napisał/a:
... Te oczy... Tomek...

Tomek to pozostalosc od "ciezkiej pracy"
nad rozpracowywaniem "pochwic" :viva: :hihi:
.
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 18:38   

zenon napisał/a:
Tomek, spoko. Ja tez zwracam uwage na twarz, mowe ciala itd. Sklamalbym piszac, ze nie!

Na przyklad -

PISowca to rozpoznam zawsze - tu sie nigdy nie pomylilem.


A to ciekawe. :-) Po czym rozpoznajesz?
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1941
Skąd: everywhere
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 18:38   

M i T napisał/a:
Misiek, może sprecyzuj tego "twardego zawodnika".
Dla mnie typ miażdżycowy-nowotworowy. Wątrobiarz.

A propo wycofania się. Jasne! Słaby się mądrze wycofuje. Ja jestem słaby, światem władają psychopaci. Mogę jedynie w miarę możliwości jakoś obchodzić te gady dookoła czy czasem o tym napisać.

Tomek
i to jest wlasnie postawa tzw. "slabych". Najpeliej jest powiedziec ze swiatem wladaja psychopaci i uciec do norki, i z tej norki tylko krytykowac i teoretyzowac i nazekac.

Gosc na zdjeciu ma poprostu "przenilkiwy wzrok", jest pewny siebie i to demonstruje takim a nie innym wyrazem twarzy. Jak by mu sie zachcialo to by zrobil taka minke ze byscie okrzykneli go dobrodusznym. Zmarszczki na twarzy a wewnetrzne emocje to dwie rozne sprawy...

Pozdr ;)
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 18:53   

Waldek B napisał/a:
zenon napisał/a:
Tomek, spoko. Ja tez zwracam uwage na twarz, mowe ciala itd. Sklamalbym piszac, ze nie!

Na przyklad -

PISowca to rozpoznam zawsze - tu sie nigdy nie pomylilem.


A to ciekawe. :-) Po czym rozpoznajesz?


:)

w sumie nie wiem.. intuicja. Sam nie znam tego procesu.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Paź 15, 2009 19:02   

gudrii napisał/a:
...Gosc na zdjeciu ma poprostu "przenilkiwy wzrok", jest pewny siebie i to demonstruje takim a nie innym wyrazem twarzy...

Gosc po prostu "demonstruje pozawerbalnie", ze
"Jak masz pochwice, to ja ja przezwycieze." 8-)
.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 19:09   

W audycji radiowej (na stronie setman.pl) pan Andrzej mowi cos z czym "M i T"y sie nie zgodza na 10000%

Tym samym zachecam do przesluchania 8)

ps.
nie ma nic o pochwicy :(
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 19:28   

Zalozylem nowy temat w nawiazaniu do tej audycji.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1941
Skąd: everywhere
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 20:27   

grizzly napisał/a:
gudrii napisał/a:
...Gosc na zdjeciu ma poprostu "przenilkiwy wzrok", jest pewny siebie i to demonstruje takim a nie innym wyrazem twarzy...

Gosc po prostu "demonstruje pozawerbalnie", ze
"Jak masz pochwice, to ja ja przezwycieze." 8-)
.
hyh.

Zenon gdzie umiesciles ten nowy watek?
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 20:40   

http://dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?t=16425
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 22:30   

NLP kojarzy mi się z nakładaniem grubej warstwy "tapety" (makijażu) na twarz pokrytą potwornym trądzikiem. Nie ma docierania do przyczyn (a co dopiero do ich "usuwania"), jest jedynie "praca" z objawami, a dokładniej, uczenie się skutecznego ich maskowania. Na krótką metę może to nawet być skuteczne (wodoodporny makijaż doskonale się trzyma przez wiele godzin), ale potem trądzik powraca ze zdwojoną siłą.

Nie uznaję takich "metod", ponieważ opowiadam się za "leczeniem" przyczynowym.

Marishka
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Paź 16, 2009 00:56   

zenon napisał/a:
To co czytalem bylo sensowne i profesjonalne, konkretne i wzbogacajace dla mnie.


No widzisz, ja też przeczytałam kilka jego tekstów i to co przeczytałam, było dla mnie bezsensowne, newage'owe, rozmydlone, toksyczne i generalnie dyskwalifikujące go w moich oczach jako wartościowego psychologa. W połączeniu z podobizną i głosem - odpycha po całości. Nie musze się przekonywac, doszukiwac się "pozytywów" czy czegoś wartościowego. Wolę skupić się na innych autorach u których znajduję wartościowe treści bez prowadzenia wykopów archeologicznych w poszukiwaniu głęboko ukrytego "sensu". Takie są moje wrażenia.

Setman twierdzi, że "negatywne emocje są źródłem chorób! Błędne poglądy są źródłem chorych emocji! Chore przekonania są źródłem chorób!" oraz, że

Cytat:

Nasze emocje

Miłość, wiara, nadzieja, czułość, entuzjazm, fascynacja,
spokój umysłu, pogoda ducha, radość, satysfakcja

dają nam nie tylko poczucie szczęścia i sensu życia,
ale także sprzyjają zdrowiu.

Upokorzenie, niewola, beznadziejność, brak akceptacji, rozpacz, samotność,
gniew, nienawiść, poczucie winy, zniechęcenie, wstyd, złość,
zazdrość, żal, obawa, irytacja, stan rezygnacji, przygnębienie

odbierają poczucie szczęścia i sensu życia oraz powodują choroby.

Wybór należy do Ciebie!

http://www.setman.pl/autoterapia/at04.htm
http://www.setman.pl/autoterapia/at06.htm

Dla mnie takie ogólnikowe twierdzenia dyskwalifikują tego gościa. Co innego, gdyby powiedział, że wyparte "negatywne" uczucia prowadzą do chorób. Ale to, co on napisał na tych stronach jest zwykłym namawianiem do wyparcia i tłumienia uczuć. To jest zwyczajne zakłamywanie rzeczywistości i nie można się z tym godzić. Skoro wyznaje tłumienie niewygodnych uczuć, to ten pogląd niewątpliwie znajduje swoje odbicie w jego pracy z klientami, czyniąc z niego psychologa toksycznego, szkodzącego. Bo wszelkie namawianie do tłumienia uczuć jest szkodliwe. Dlatego ten gość nie wzbudza u mnie szacunku, a tym bardziej zaufania. A twarz doskonale pasuje do wyznawanych przez niego poglądów.

I jeszcze jedno, co rzuciło mi się do uszu słuchając rozmowy z nim i Dudziak. Jest to cecha charakterystyczna dla wszystkich "dobrystów", których znam. Otóż wszyscy ci skupiający się tylko na "pozytywach", kochający wszystkich i nie odczuwający złości osobnicy mają tendencję do umniejszania innych i pogardliwego tonu głosu, szczególnie kiedy opowiadają o problemach innych osób. To taka cecha charakterystyczna, wyraźnie zauważalna u Grzesiaka, Setmana, Dobroń, Foley i wielu innych. Dla mnie jest to oczywiste, że właśnie w ten sposób nieświadomie dają upust swojej stłumionej złości, kierując ją na przypadkowych kozłów ofiarnych.

Tyle ode mnie w temacie tego pana, któremu i tak poświęciłam już stanowczo za dużo czasu.

Marishka
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pią Paź 16, 2009 01:23   

No.. to juz lepsza krytyka, bo konstruktywna i oparta na konkretach.

W wielu aspektach twoje uwagi sa bardzo celne.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Paź 16, 2009 01:27   

Ludzie, którzy stawiają siebie na pozycji Rodzica z automatu zaczynają umniejszać innych ludzi.
Kiedyś światli psychologowie alarmowali aby w stosunku do pacjentów unikać relacji Rodzic - Dziecko.
 
     
figa


Pomógł: 8 razy
Wiek: 63
Dołączył: 07 Lut 2005
Posty: 1141
Skąd: dolnośląskie
Wysłany: Pią Paź 16, 2009 02:01   

śliczne buzie i wyraziste oczy maja tylko młode dziewczęta ,dzieci i koty.
Małe chitre oczka ,opadłe policzki waskie usta -to jest to co nam
z czasem ,powoli i systematycznie wiek funduje . :roll:
Pan psycholog ,jak na mój gust -całkiem fajnie wygląda -
W tym wieku ,juz lica nie są gładkie a figura ,ma tyle pracy ,
że nie przywiązuje wagi do sportów-może tylko jak Misiek mówi... :viva:
ma powodzenie u kobiet

Waldek ,a Gowin do jakiej partii przynależy??
_________________
pozdrawiam
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Paź 16, 2009 07:10   

A skąd ja mam wiedzieć? Wcale nie oglądałem tv przez ostatnie kilka lat. Nie znam nikogo poza skamieniałościami z dawnych czasów typu Leper, Korwin.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Nie Paź 25, 2009 12:48   

zenon napisał/a:

Podswiadomosc nie zna negacji 8)

Tak a propos to slyszalem o kolesiach, ktorzy probowali to wykorzystac w podrywaniu.
Metoda: podchodzisz do nieznajomej niewiasty na ulicy:
"nie jestem fajny, nie umawiaj sie ze mna, i w zadnym wypadku nie zakochuj sie".
Podobno autentyk.

Nie wiem niestety jaka skutecznosc :hah:


Zenek, to jest tak zwany chwyt na litosc, i ja sie nań daje nabierac praktycznie codziennie. Potwierdzona skutecznosc. :hihi:
Za to "Nie dzwon do mnie", "Dobrze, zadzwonie" - w zadna strone na szczescie nie dziala. 8)
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Nie Paź 25, 2009 13:01   

_flo napisał/a:
...Za to "Nie dzwon do mnie", "Dobrze, zadzwonie" - w zadna strone na szczescie nie dziala. 8)...

_flo, to jak Ciebie "upolowac"? :oops:

No musi byc jakis sposob! :hihi:

BTW
Wracajac do tematu, najpierw "pranie mozgu"
a potem sex! Tak wiec jednoznacznie potepiac metod podobnych "NLP"
nie powinno sie. 8-)
.
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Nie Paź 25, 2009 17:30   

grizzly napisał/a:
_flo, to jak Ciebie "upolowac"? :oops:

No musi byc jakis sposob! :hihi:

:-)
no na przyklad serenady w klimacie Boba Dylana, sprawdzone, takie NLP dziala za kazdym razem
grizzly napisał/a:

BTW
Wracajac do tematu, najpierw "pranie mozgu"
a potem sex! Tak wiec jednoznacznie potepiac metod podobnych "NLP"
nie powinno sie. 8-)
.

:-)
Jednoznacznie to ja potepiam tego calego Mateusza Gie.
Jestem swiadoma, ze NLP kazdy z nas stosuje w mniejszym lub w wiekszym stopniu kazdego dnia.
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Nie Paź 25, 2009 23:59   

Oczywiscie, cale to NLP to tylko robienie dobrego wrazenia - w jakiejkolwiek dziedzinie. Udawanie, chwilowe wyuczone zadzialanie w jakiejs sprawie. Najlepiej byc soba. Jak ktos nie ma wdzieku, inteligencji i intuicji to niestety...
Sama pracujac kiedys w mediach musialam brac udzial w szkoleniach dotyczacych prezencji, negocjacji, opanowania emocji, strasznie sztuczne to bylo, takie czary-mary, najbardziej utkwilo mi w pamiecie, ze jesli chcemy kogos zmiazdzyc wzrokiem to trzeba patrzec mu tylko w jedno oko, tak zawisnac spojrzeniem 8-)
Marishka super ta metafora z tradzikiem :hihi:
_________________
Pachelbel Canon in D
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Pon Paź 26, 2009 00:08   

JaśniePani napisał/a:
...Jak ktos nie ma wdzieku, inteligencji i intuicji to niestety...

O...! o....! o...! wlasnie! :hihi:

No "chiba" ze "zoltek i podgardla"
na sposob proporcjonalno-betonowy "siem" naje "do syta" :viva:

Wtedy przelamuje "siem tom wstrentnom Elgenie" co jej Ola nie lubi :viva: :what:
.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pon Paź 26, 2009 13:48   

JasniePani napisał/a:
Oczywiscie, cale to NLP to tylko robienie dobrego wrazenia
...


Ja protestuje!

Co to znaczy "cale NLP"?
Co to w ogole jest NLP?

Ja jestem ciekaw ilu z was tak na prawde jest w stanie to zdefiniowac, opisac co to jest..

W zasadzie powinienem rzucic pytanie w eter, poczekac na odzew i potem ewentualnie sie do tego odniesc.

Ale zrobimy inaczej..

Co to jest NLP, jak powstalo?

Pierwotnie byla to proba opisania warsztatu trzech terapeutow: Ericksona, Satir (i Fritza).

Erickson byl jednym z najwazniejszych osob w amerykanskiej psychologii, psychiatrii i psychoterapi.
Satir slynela z terapii rodzin.

2 kolesi: Bandler i Grinder usilowalo opisac teoretycznie, skonstruowac model opisujacy to co robili wyzej wymienieni terapeuci.
Erickson byl wirtuozem hipnozy konwersacyjnej, Satir umiala jak malo kto budowac kontakt z druga osoba, potrafila bezblednie wyczuc stan emocjonalny, z bardzo dobra skutecznoscia "zgadywala" jakiej reprezentacji poznawczej uzywa druga osoba: tj. czy robi obraz, czy uzywa glosu wewnetrznego czy tez wczuwa sie kinestetycznie.

Tak czy inaczej pierwotny cel byl taki by stworzyc opis bardzo unikalnych umiejetnosci pierwszosortowych terapeutow.

Praca Bandlera i Grindera "structure of magic" - za ktora dostali doktoraty - jest bardzo ciekawa, wrecz kultowa pozycja w psychologii.

Dlaczego NLP?
"Programowanie neurolingwistyczne"
Ano Bandler mial kontakt z raczkujaca w latach 70 informatyka, uzywal w ksiazce analogii informatycznych: "program" "instalacja" "proces" "metaprogram" i tak dalej - stad programowanie.
Lingwistyczne - bo lwia czaescia byla hipnoza konwersacyjna - czyli gadanie - rozlozone na lingwistyczne czynniki pierwsze.
NEuro - bo dotyczny mozgu.
i tyle.

Oczywiscie nazwa ma swoje zalety marketingowe, bo jest kozacka i brzmi madrze.

O co mi chodz? Do czego zmierzam?
Otoz chce rozroznic dwie sprawy.

Pierwsza sprawa to jest technologia.
NLP to zbior technologii. Technologia sama w sobie nie jest zla. Mozna ja wykorzystac do roznych celow i robic z niej rrozny uzytek.

Przeciez elementy pierwotnego NLP - szczegolnie sprzed smierci Ericksona - sa stosowany przez wszystkich terapetow, o nawiazywaniu kontaktu, rozpoznawaniu emocji - o tym sie uczy na psychologii na uniwersytecie.

Druga zasadnicza sprawa to srodowisko NLP i NLPerzy.
Srodowisko owszem autorytarne, odcinajace sie czesto od psychologii akademickiej, czesto kontrowersyjne, niekiedy przenikajace sie z new age'owa teologia.

Pierwotna technologia byla rozwijana w wielu kierunkach, stosowana do roznych celow- tych mniej i bardziej sensownych / szczytnych.

Trzeba rozroznic technologie od zastosowania tej technologii, pogladow poszczegolnych masterow i tego co oni z tym rabia.

Nie zgadzam sie z generalizacja "cale to NLP to tylko robienie dobrego wrazenia" czy z innymi tego typu. Taka generalizacja jest zwyczajnie nieprawdziwa i bezsensowna, bo wylewa sie dziecko razem z kapiela!
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pon Paź 26, 2009 14:00   

Erickson w istocie jest jednym z najważniejszych amerykańskich psychologów. Wszędy go znajdziesz. Zapewniam, że zdaje się z niego egzaminy na psychologii (moja poprzednia partnerka, "miała go" na uczelni jako jedną z figur kanonicznych).
Erickson w żadnym razie nie był twórcą NLP, tak jak Nietzsche nie stworzył faszyzmu. Erickson nie może odpowiadać za poczyniania bandy psychopatów jak Bandler czy ten jego koleś. Podwaliny nierzadko rozmijają się z ich modyfikacjami tak dalece, że pierwowzoru nie idzie już rozpoznać.

Tomek
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pon Paź 26, 2009 14:58   

Ale ja nie mowie, ze Erickson stworzyl NLP, tylko ze pierwotne NLP z lat 70 to byl m.in. model Miltona - czyli lingwistyczne rozpisanie warsztatu Ericksona.

Potem to poszlo wlasnym torem, a Bandler zaczal hasac szczegolnie w latach 80 po smierci Miltona.

Tak czy inaczej chodzi mi o to, by krytykowac konstrukyuwnie, by nie wylewac dziecka razem z kapiela.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pon Paź 26, 2009 19:07   

Artykuł Tomasza Witkowskiego "Teoria i praktyka NLP w oczach psychologa społecznego":

http://www.portalwiedzy.p...6_Witkowski.pdf

A tu audycja do wysłuchania (m.in. o NLP) z udziałem Witkowskiego oraz "kołcza"/NLP-isty Adama Dębowskiego:

http://bi.gazeta.pl/im/4/7149/m7149034.mp3

A tu ten sam NLP-ista uprawia "czary-mary" :razz: :

http://www.youtube.com/watch?v=GiUhXHooCCg

Marishka
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 42
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Nie Lis 22, 2009 01:37   

wracając na chwilę do Grzesiuka:

czy zauważyliście,że jesli wsłuchać się w jego wystąpienia gdy cos podsumowuje: to zachowuje się jak nauczyciel albo "guru".Zmienia ton głosu, mówi jakoś tak śpiewnie, nastraja do wsłuchania się w głos ale nie w to co mówi. Gdy Ja skupiłam się na tym co mówi to okazuje się,że w jakims momencie zaczynamówić jakąś nowa myśl, że to wszystko razem nie trzyma sie "kupy"

a dla Mnie krzyżowanie nóg albo w innym filmie wręcz siedzenie na stole ze skrzyżowanymi nogami to jak pozycja cos jak lotos , która kojarzymy z kimś mądrym, mistycznym, uduchowinoym. Dla Mnie jak Go sluchałam uwaznie :to jest mowa niespójna, wystapienie do zaczarowania słuchacza jak zaklinanie czarownika w niezrozumiałym języku jak tutaj:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/wa...feature=related
( tutaj podsumowanie jest podobne do filmu powyżej)



a po za tym ma słaby repertuar bo zarówno w tym filmie jak i w częsci o gubieniu tłuszczu te same myśli zawiera w innych słowach: to o tym,że dziękuje słuchaczom, że każde szkolenie będzie lepsze itp to już jak Jego mantra.

Dla mnie to bełkot oczytanego faceta, który dużo wie z różnych dziedzin i tylko tyle.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 42
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Nie Lis 22, 2009 01:42   

może lepsze określenie zamiast nauczyciel byłoby fanatyk? manipulator?

ciekawie naukowcy zajmujący się społeczeństwami i oddziaływaniem na tłumosób takich jak Hitlera czy Stalina ukazują ich proste metody a jednoczesnie tak bardzo działające na Nas bo wg naukowców odwołujące się do naszych zachowań i reakcji związanych z "instynktami pierwotnymi" czy jakoś tak to określają-nie pamiętam definicji.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1238
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Lis 22, 2009 11:54   

Cytat:
ciekawie naukowcy zajmujący się społeczeństwami i oddziaływaniem na tłumosób takich jak Hitlera czy Stalina ukazują ich proste metody a jednoczesnie tak bardzo działające na Nas bo wg naukowców odwołujące się do naszych zachowań i reakcji związanych z "instynktami pierwotnymi" czy jakoś tak to określają-nie pamiętam definicji.


Masz może jakiegoś e-booka/książke/stronę/forum do polecenia na ten temat?
 
     
ashkar
[Usunięty]

Wysłany: Nie Lis 22, 2009 15:16   

Psychologia tłumu?

Cytat:
stanowią podstawę współczesnego marketingu handlowego i politycznego, public relations i teorii reklamy. Wszystkie te dziedziny wiedzy opierają się na przekonaniu o irracjonalnym charakterze mas ludzkich i możliwości manipulowania nimi za pomocą symboli, nazw i haseł, a nie przekonywania ich za pomocą racjonalnej argumentacji.


Hitler to pikus, to co robili Hitler i Stalin (albo raczej oni i ludzie skupieni wokol nich) jest wiec bardzo umiejetnie kontynuuowane.
Ostatnio zmieniony przez ashkar Nie Lis 22, 2009 15:20, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 42
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Nie Lis 22, 2009 17:00   

ilig poszukam, ale eboka to na pewno w tej chwili nie pamiętam czy taki mam. Lubię oglądać kanały History, Discovery i tym podobne no i czytac różniste książki psychologiczne. Kiedyś zaczęłam czytać nawet o Hitlerze ale biografię . Teraz już bym jednak inaczej wszystkie fakty odbierała, bardziej przez psychologię i to co robię ze swoim życiem.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Lis 22, 2009 18:26   

Iliq, w temacie tego dlaczego Hitler z taką łatwością mógł dojśc do władzy i tak sprawnie "manipulować" tłumem polecam "Zniewolone dzieciństwo. Ukryte źródła tyranii" Alice Miller. W książce zostały w dużej mierze wykorzystane znakomite (czyli przerażające) cytaty z 18-19 wiecznych "podręczników" do pruskiego chowu (czyli "czarnej pedagogiki"). Świetnie też ten temat obrazuje najnowsze dzieło Michaela Hanekego "Biała wstążka". Wprawdzie Hitlera w tym filmie nie zobaczysz (bo nie o to chodziło reżyserowi) ale zobaczysz wyraźnie PRZYCZYNY, które umożliwiły jego "popularność".

Od tamtego czasu niewiele się zmieniło, dlatego te same przyczyny są wciąż aktualne, a historia z łatowścią może się powtórzyć.

Marishka

P.S. Tu masz krótką recenzję "Zniewolonego dzieciństwa":
http://www.koniecmilczeni...rt/24kmhit.html

P.P.S. A w ogóle jest to wątek o NLP :)
Ostatnio zmieniony przez M i T Nie Lis 22, 2009 18:29, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1238
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Lis 29, 2009 20:11   

Dzięki MiT za pozycję ;)

Wrzucam tutaj link pośrednio związany z NLP bo osoba zachowuje się jakby wyszła prost ze szkolenia Grzesiaka o uwodzeniu :hihi:

http://www.youtube.com/watch?v=ub1ognsNP14
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Gru 03, 2009 19:19   

Bardzo dobry artykuł (za wyjątkiem końcówki, która mnie osobiście rozczarowała) zawierający m.in. wywaiad z Bandlerem:

http://www.guardian.co.uk...kend.jonronson1

Znalazłam potwierdzenie moich wcześniejszych przypuszczeń - to psychopata (zdiagnozowany oraz deklarowany przez samego Bandlera - "sociopath"), co zresztą ma wypisane na twarzy, w głosie i w zachowaniu. Nie przypadkowo jego ulubione "żarty" dotyczą mordowania. Miał przesrane w dzieciństwie (od którego się całkowicie odciął) i dwóch wybitnie agresywnych ojców. Polecam ten wywiad wszystkim zafascynowanym NLP.

Cytat:

Don't worry, get therapy
Jon Ronson
The Guardian, Saturday 20 May 2006


He used to be a TV hypnotist. Now, together with an American self-help maestro, Paul McKenna makes business people more successful. Jon Ronson joins the devotees at a conference - but can he be cured of his one big phobia?

It is a Friday in April, and you'd think some crazy evangelical faith healing show was taking place in the big brown conference room of the Ibis hotel in Earl's Court, west London. The music is pumping and the 600 delegates are ecstatic. It's true there are lots of damaged people here who have come to be healed, but this is no faith healing show. The speakers are atheists. And the audience is full of people from British Airways, Virgin Atlantic, British Gas, BT, Bupa, Dixons, the Department for Work and Pensions, Ladbrokes and Transport for London. These people have come to learn how to be better in the workplace. Lots of them tell me they signed up because of the TV star Paul McKenna, but the great revelation is the other speaker - the man they hadn't heard of. Now the audience is jumping to its feet, cheering. I look behind me. I see him passing through the crowd, looking like Don Corleone, square-jawed and inscrutable - it's the other speaker, Richard Bandler.

Of all the gurus who thrived during the Californian New Age gold rush of the 1970s, Bandler has by far the biggest influence, on millions of people, most of whom know nothing about him or his extraordinary past. These days, nobody bothers much with naked hot tub encounter sessions or primal screaming or whatever. But Bandler's invention - NLP (Neurolinguistic Programming) - is everywhere.

The NLP training manual we delegates have been handed is a confusing mix of psychobabble and diagrams marked "submodalities" and "kinesthetics", etc. But from what I can gather, NLP is a way of "re-patterning" the human brain to turn us into super-beings - confident, non-phobic, thin super-beings who could sell coals to Newcastle and know what people are thinking just by their eye movements. It is the theory that we are computers and can be reprogrammed as easily as computers can. You were abused as a child? Forget therapy: just turn off the bit of the brain that remembers the abuse. You want to become a great salesperson? NLP will reprogram you. Our winks, our ticks, our seemingly insignificant choice of words - they all make up a map of our innermost desires and doubts: read the customer and make the sale.

Some people hail the way NLP has seeped into training programmes in businesses across the world. Others say terrible things about NLP. They say it is a cult invented by a crazy man.

I first heard of Bandler in 2002, when a former US special forces soldier told me he'd watched him, two decades earlier, bring a tiny girl into special forces and reprogram her in seconds to be a world-class sniper. Intrigued, I tried to learn more. This is when I heard about the good times, how Bandler's theories were greeted with high praise in the 70s and 80s, how Al Gore and Bill Clinton and practically every Fortune 500 corporate chief declared themselves fans. And then there was the descent into the dark side - reportedly, during the 80s, a coked-up Bandler had a habit of telling people he could dial a number and have them killed just like that. Then came the murder trial: in 1988, Bandler was tried and acquitted of murdering a prostitute, Corine Christensen. She'd been found slumped over a dining table, a bullet in her head. Her blood was found sprayed on Bandler's shirt. And then there was the renaissance in the form of Bandler's unexpected partnership with the TV hypnotist Paul McKenna, and the fact that they were going to be teaching a course together this week at the Ibis hotel.

Earlier that day, I had coffee with Sue Crowley. She's been friends with McKenna for years, since the days he was touring regional theatres making people think they were kangaroos. Before that he had been a DJ - at Topshop, then Radio Caroline and, finally, Capital Radio. Back then, the idea that he'd one day hook up with Bandler would have seemed as likely as Doctor Fox becoming business partners with L Ron Hubbard. But, Sue said, "Paul was like a dog with a bone when he first learned of Richard. He studied him at seminars. He modelled Richard like nobody's ever modelled anyone before."

Modelling, invented by Bandler, is a practice at the heart of NLP. This is how McKenna describes it: "If someone's got a skill that you want to master, you 'model' that skill so you can learn to do what they do in a fraction of the time it took them. Say someone's a master salesperson - they'll be doing certain things with their body, and certain things with their language. So you 'model' that. Study it, break it down, work out the thinking behind it."

Sue said McKenna was incredibly nervous about approaching Bandler to suggest they go into business together. Since he finally did, in 1994, NLP has - thanks to McKenna's skills - become bigger than ever, a vast empire that's making everyone millions. And McKenna no longer goes on the road with his hypnotism show.

"Paul is an unexpected protege of Richard's," Sue said. "The squeaky clean DJ and the... uh..." She paused, not knowing which bits of the Richard Bandler story to mention, in case I didn't know the full extent of the horror. "The... uh... Hell's Angel, up for God knows what, CIA... But Richard Bandler is a Leonardo of our times. He is one of our living greats."

Purple Haze booms through the speakers and Bandler climbs on to the stage. He hushes the crowd. They sit down. I am momentarily lost in my thoughts and remain standing.

"Are - you - going - to - sit - down - now?" hisses a voice in my ear. I jump. It is one of Paul McKenna's assistants. I hurriedly sit down.

"I marched up the Amazon," Bandler tells the audience. "I threatened gurus to get them to tell me their secrets. They're pretty cooperative when you hold them over the edge of the cliff."

There is laughter.

"There was one Indian guru," Bandler continues, "I was holding him over the edge of a cliff, I said to him, 'My hand is getting tired. You have seven seconds to tell me your secrets.' Well, he told me them fast, and in perfect English!"

I have to say that, had I been tried for murder, I would be less forthcoming with the murder gags. Practically every one of Bandler's jokes are murder, or at least violent crime-related. I hope - when I finally get to meet him - to ask about the murder trial, although I'm nervous at the prospect.

Suddenly, we hear a loud noise from somewhere outside. "A ghost," Bandler says. "I do have ghosts that follow me around. And they're angry ghosts. But I don't care. The truth is, the ghosts are more afraid of me than I am of them."

He is mesmerising. Two hours pass in a flash. He talks about childhood trauma. He puts on a whiny voice: "When I was five, I wanted a pony... my parents told me I was ugly...' Shut the fuck up!" He gets the audience to chant it: "Shut the fuck up! Shut the fuck up! Shut the fuck up!"

If you hear voices in your head, he says, tell the voices to shut the fuck up. "If you suffered childhood abuse, don't go back and relive it in your mind. Once is enough!" He says psychotherapy is nonsense and a racket: therapists are rewarded for failure. The longer a problem lasts, the more the therapist is paid. Who cares about the roots of the trauma? "Don't think about bad things!" Bandler says. "There's a machine inside your brain that gets rid of shit that doesn't need to be there. Use it! I can give myself amnesia. I can just forget." He clicks his fingers. "Just like that."

This seven-day course is costing the 600 delegates £1,500 each. Which means McKenna's company will rake in £1m for this one week's work - the tea and biscuits may be free, but we have to buy our own lunch. For all the hero worship of McKenna and Bandler, there's still a lot of grumbling about this, especially because, whenever we shuffle out into the rain to try to find somewhere to eat in this crappy part of town, we're compelled to traipse past McKenna's chauffeur-driven silver Bentley, number plate 75PM, waiting to swish Bandler off somewhere unimaginably fancier.

It is lunchtime now. I walk past the Bentley. A delegate sidles up to me. "You're a very naughty boy!" she says. "Richard will be very cross with you!"

"What?" I practically yell.

"You kept writing when Richard was talking even though you knew you weren't supposed to!" she says. "And you didn't have a smile on your face. Everyone was laughing, but you were scowling."

I missed yesterday's session, which is perhaps why everyone is so far ahead of me in the frenzied adoration stakes. In fact, earlier today Bandler said he had no unhappy clients. His exact words were, "The reason why all my clients are a success is that I killed all the ones who weren't."

He and McKenna have made particular headway in the business world. In fact, Ian Aitken, managing director of McKenna's company, says the individuals looking for a cure for their phobias are now in the minority. I ask him what is it about NLP that attracts salespeople. Bandler, he replies, teaches that everyone has a dominant way of perceiving the world, through seeing, hearing or feeling. If a customer says, "I see what you mean," that makes them a visual person. The NLP-trained salesperson will spot the clue and establish rapport by mirroring the language.

"I get the picture," the NLP-trained salesperson can reply, rather than "That rings a bell", or "That feels good to me".

After lunch, we split into small groups to practise NLP techniques on each other. I pair up with Vish, who runs a property company in the Midlands. "What did I miss yesterday?" I ask.

"It was great," he says. "We did anchoring. Let me show you how it works." Vish moves his chair closer to mine. "How are you enjoying your time here?" he asks me.

"OK," I say.

Vish pokes my elbow. "Brilliant!" he says. "Did you have a good lunch?"

"It was all right," I say.

Vish prods my elbow again. "Fantastic!' he says. "Have you got kids?"

"A son," I say.

"Did you have fun with him last weekend?" he asks.

"Yes, I did," I say.

Vish pokes my elbow. "Brilliant!" he says. "Now. Did you notice what I was doing?"

"You were poking my elbow every time I expressed positive feeling," I say.

"Exactly!" says Vish, though he looks peeved that I spotted the poking, which is supposed to be so subtle as to exist only on the unconscious level.

"Now," says Vish, "when I want to sell you something, I'll touch your elbow and you'll associate that touch with good feeling and you'll want to buy. That's deep psychology." Vish pauses. "What I really like about NLP is how it can hypnotise and manipulate people - but in a good way."

I stand up to stretch my legs and I spot McKenna at the front near the stage. Even though I'm supposed to be doing the small group workshop, I decide to introduce myself. I take a few steps towards him. Instantly, one of his assistants swoops down on me. There are about 40 assistants in all, scattered around the room. "Do you need help?" she asks.

"No."

"Have you finished the workshop already?" she asks, sarcastically.

"Yes," I say.

"Well, you must have finished quicker than everyone else because everyone else is still doing it," she says.

"I'm a journalist and I'm going to talk to Paul McKenna." I walk on. Ten steps later, two more assistants appear from nowhere.

"Aren't you joining in?" asks one.

"You're going to miss all the benefits," says the other.

Another assistant appears. "Didn't you understand your instruction?" he says. "Paul explained three times that you're supposed to do the workshop for 15 minutes."

Finally, exhausted, I reach McKenna. I introduce myself and ask him, "How did you end up in business with Richard Bandler?"

"I know!" he says. "It seems incredible from the outside. But he's one of my best friends..." Then he excuses himself to do a spot of speed healing on an overeater.

An hour later, McKenna's PR, Jaime, tells me in the corridor quite sternly that I am not to hang out with Paul or Richard before, between or after sessions, because they're far too busy and tired. I can meet them next Wednesday, she says, when the course is over.

I go home. I don't think I have ever, in all my life, had so many people try to keep me in order in one single day. Advocates and critics alike say attaining a mastery of NLP can be an excellent way of controlling people, so I suppose the training courses attract that sort of person. Ross Jeffries, author of How To Get The Women You Desire Into Bed, is a great NLP fan, as is Duane Lakin, author of The Unfair Advantage: Sell With NLP! (Both books advocate the "that feels good to me" style of mirroring/rapport building invented by Bandler.) But still, the controlling didn't work on me. Nobody successfully got inside my head and changed - for their benefit - the way I saw NLP. In fact, quite the opposite happened. This makes me wonder if NLP even works.

Emails and telephone calls fly back and forth. I tell Jaime the PR that I don't want to be kept away from Bandler during the sessions. Finally, it is agreed I can meet him before he goes on stage on Monday.

Over the days that follow, things start to improve. I corner McKenna and tell him his assistants are driving me crazy. "You have to make them leave me alone," I say. He looks mortified, and says they're just overexcited and trying too hard. But, he adds, the course would be a lot worse without them energising the stragglers into practising NLP techniques on one another.

On stage, Bandler and McKenna cure a stream of delegates of their phobias and compulsions. There's a woman who's barely left her home for years, convinced the heater will turn itself on when she's out and burn down the house.

"Do they pay you to think like this?" asks Bandler. "It seems like an awful lot of work. Aren't you fucking sick of it?"

The woman says a bossy voice in her head tells her the heater will do this.

Bandler gets her to turn down the knob in her brain that controls the volume of the bossy voice. Then he gets the bossy voice to tell her, "If you keep worrying about this heater, you're going to miss out everything good in your life." This, Bandler says, is an invention of his called the Swish technique: you take a bad thought, turn it into a radio or TV image, and then swish it away, replacing it with a good thought.

"I don't care about you any more, heater, because I want to get my life back," the woman says, and the audience cheers.

I still don't quite understand the Swish technique, so I make a mental note to get McKenna to do it on me when I meet him at his house on Wednesday. I have a whole potpourri of bad thoughts I wouldn't mind swishing away.

Yesterday, Bandler cured someone who had a fear of doctors. Now he gets him to stand up. "Are you scared of going to the doctor?" he asks.

"I... uh... hope not," the man replies quietly.

"Boo!" shouts the audience, only half-good-naturedly.

Suddenly, I feel a poke in my elbow. I spin around. It is Vish. I catch him in the act of giving my elbow a second poke. "Did that make you feel good?" he asks.

"It made me feel confused."

When someone appears cured, Bandler and McKenna seem quietly, sincerely thrilled. And the room truly is scattered with NLP success stories. There are the shy salespeople who aren't shy any more, the arachnophobes who swish away their spider phobias and stroke the tarantulas that McKenna provides one afternoon.

On stage, McKenna is a mix of entertainer and college lecturer. He tells a joke and then says, "What was I just doing?"

"Reframing!" the audience yell as one. (Reframing is NLP's way of putting a miserable person in a good mood. If someone says, "My wife's always nagging me", the NLP-trained therapist will "reframe" by replying, "She must really care about you to tell you what she thinks.") It's obvious that making people think they were kangaroos was never going to be enough for McKenna. This is what he loves: being a boffin. A multimillionaire boffin.

I sit in the audience and watch all this, and back at home in the evenings I talk to friends who, it transpires, secretly listen to McKenna's CDs and get cured. I still don't know how it works. Maybe it'll become clear when I ask him to cure me on Wednesday.

There's another speaker here, the life coach Michael Neill, who asks me if I can spot the covert intelligence officers in the audience. "I'm not joking," he says. "There's always one or two... Most people who want to get inside your brain," says Michael, moving closer, "have negative reasons."

McKenna, standing nearby, comes over. He scans the room. When the 600 delegates graduate in a few days, they'll be given Licensed NLP Practitioner certificates. Some will set up their own NLP training schools. He says he cannot guard against what happens next.

"Some people teach NLP in a way that makes it sound highly manipulative and coercive," McKenna says. "You know, 'I will give you power over others.' And the people who end up going to those are people with very small penises, frankly. People who think, 'Oh my God! I'm not enough! I'm so out of control! Maybe if I learned how to have power over other, I'll be a better person!' So, you see, criticising NLP is like criticising a hammer."

I tell him I've read terrible things about NLP on the internet - that some scientists call it nonsense - and he says, "I know it's not scientific. Some of the techniques will not always work in the same way in a laboratory every time!" He laughs. "But Louis Pasteur was accused of being in league with the devil. The Wright brothers were called fraudsters..."

On Monday, I spot Bandler by the stage, surrounded by fans. "Wow," he says as a woman hands him a rare copy of his book, Transformations. "That goes for, like, $600 on eBay."

"That's where I got it," the woman says. He autographs it.

Everything is going fine until someone hands Bandler a blank piece of paper to sign. "What's this?" he asks. "I just don't sign blank paper." He pauses. "I have a thing about it."

Misunderstanding, the woman hands him different blank paper. "No, no," he says. "I just can't sign blank paper."

Some of the fans laugh, as if to say, "How can you hand him blank paper after he's just told you he doesn't sign blank paper? Are you nuts to expect him to sign blank paper?"

But, really, it is a strange moment: Bandler has just spent the past few days convincing us that phobias are nonsense, and here he is, phobic about signing blank paper.


The moment passes. A woman kisses him and says, "From one child of the 60s to another."

Bandler laughs and replies, "They called us the fringe. We're fucking mainstream now!"

Then I introduce myself, and we go upstairs.

Richard Bandler was born in 1950. He grew up in a rough part of New Jersey. I don't expect him to talk much about his childhood because several profiles say he never does. The one thing known for sure is that he had language problems, and barely spoke until he was a teenager. So I'm surprised when he says, "I was a compulsive kid."

I'm sitting on a low sofa. He's standing above me.

"When I was a kid, I took up archery," he says. "I can remember sitting out by the side of the house until 3am, with just a little light bulb, shooting at a fucking target, over and over until I got it exactly the way it was supposed to be."

"Where did your compulsiveness come from?" I ask.

"From being alone most of the time. I had to be self-motivated. My mother was always out working, and my father was violent and dangerous." He pauses. "Well, my first father was gone by the time I was five, and he was very violent. My mother later married a guy who was a drunk and a prize fighter in the navy. He was very violent - broke a lot of my bones. But in the end I won."

"How?" I ask, expecting him to say something like, "Look at me now, I'm getting driven around in a Bentley."

But instead he says, "I electrocuted him."

"Really?" I say.

"I didn't kill him," he says, "but I could have."

"How did you electrocute him?" I ask.

"I waited until it was raining," he says. "I got a wire-mesh doormat. I stripped a lamp cord, put it underneath the doormat, put the other end in the keyhole and put my hand on the switch. When the key went in, I clicked the switch. There was a loud scream. He went over the railing. Six months in hospital."

"How old were you?" I ask.

"Ten," he says.


I remember his advice for people who suffered childhood abuse: "Just forget about it." Tell the voices to "shut the fuck up". Is NLP Bandler's way of avoiding confronting the demons of his past? Or perhaps it's the opposite - why else would he spend his life mapping the crazy ways people behave, if not to try and understand the senselessness of his own childhood? I ask him this. He shrugs, then replies, "I don't think too much about my childhood. I just left it behind me. I moved on."

The family moved to California, where Bandler became "a juvenile delinquent. Then I discovered it wasn't the Harley that was scaring people. It was the look in the eye."

He was diagnosed as a sociopath. "And, yeah, I am a little sociopathic. But my illusions were so powerful, they became real - and not just to me." He says NLP came to him in a series of hallucinations while he was "sitting in a little cabin, with raindrops coming through the roof, typing on my manual typewriter". This was 1975. By then he was a computer programmer, a 25-year-old graduate of the University of Santa Cruz.

It's surprising to me that Bandler would cheerfully refer to NLP as a sociopathic hallucination that struck a chord with the business world. I'm not sure he's ever been that blunt about it before. But I suppose, when you think about it, there is something sociopathic about seeing people as computers who store desires in one part of the brain and doubts in another.

"See, it's funny," he says. "When you get people to think about their doubts, notice where their eyes move. They look down! So, when salespeople slide that contract in, suddenly people feel doubt, because that's where all the doubt stuff is."

"So where should a salesperson put the contract?" I ask.

"They've got to buy themselves a clipboard!" he says. "When you ask people to think about things that are absolutely right for them, they look up! So you put the contract on a clipboard and present it to them up here!" Actually, the idea of a salesperson thrusting a contract right into my face seems pretty scary, too, but these were the kinds of ideas Bandler was typing in Santa Cruz at the age of 25. The book would eventually be co-written with linguistics professor John Grinder and published under the title The Structure Of Magic.

Throughout the interview, I'm sitting on a low sofa with Bandler standing above me. Something suddenly dawns on me. "If I was standing and you were sitting," I ask, "would I be forming different opinions of you?"

"Yeah," he says, "of course."

"So, are you deliberately positioning yourself in my hopes and desires eyeline?" I ask.

There's a silence. Bandler smiles to himself. "No," he says. "My leg hurts. That's why I'm standing up."

The Structure Of Magic was a huge hit. "Time magazine, Psychology Today, all of these people started seeking me out in Santa Cruz," he says. "And I started getting interest from places I really didn't expect, like IBM." He designed sales training programmes for businesses across the US. They made him rich. He bought a home in Hawaii. He was hailed as a genius. The CIA and military intelligence squirrelled him in, which is how I first heard about him. Had he really smuggled a tiny girl into special forces and got her to "model" a world-class sniper?

"It wasn't a little girl," he says. "It was a 10-year-old boy. And that's not as great as it sounds: you can teach a 10-year-old boy to do pretty much anything."

But by the early 80s things were spiralling downwards for him. His first wife filed for divorce, claiming he had choked her. According to a 1989 Mother Jones magazine profile, he began to warn associates, "All I need to do is dial seven digits and with my connections with the mafia I could have you all wiped out without even batting an eye."

He became a prodigious cocaine user and struck up a friendship with a 54-year-old cocaine dealer, James Marino. By 1986, he was living in a house built by Marino, a few doors from Marino's girlfriend, Corine Christensen. In early November 1986, Marino was beaten up; he got it into his head that Corine had organised the beating so she could take over his cocaine business. Bandler, caught up in the paranoia, phoned Corine, and recorded the conversation: "Why is my friend hurt? I'll give you two more questions, and then I'll blow your brains out..." Eight hours later, Corine was shot in the head at her home; 12 hours after that, Bandler was arrested for the murder.

I've been worried about bringing this up. Bandler may be quite brilliant and charismatic, but he also seems overbearing and frightening. And although McKenna himself strikes me as likeable, his team of overzealous assistants scattered around the hotel are forever eyeing me with suspicion. Plus, earlier, Jaime the PR cornered me: "Some people are concerned," she said, looking me in the eye. She'd heard I'd been asking about banking and finance and didn't like the idea I might be going to write about how NLP can be misused. What'll happen if I ask about murder - not the pretend murders that Bandler jokes about on stage, but a real one?

"Tell me about the murder trial," I say.

He doesn't pause at all. He tells me what he told the jury - that Marino did it. Yes, he, Bandler, was in the house at the time. He lifted her head, which is how her blood ended up on his shirt. Why do I think the police went after him?

"With me, the DA gets to make a big reputation," he says. "But if it's some thug drug dealer, you're not going to make any mileage."

The trial lasted three months. On the stand, Bandler blamed Marino and Marino blamed Bandler but Marino frequently changed his story. Plus, as the Mother Jones profile pointed out, who had the greater motive - the man who had been beaten up, or the man who was righteously indignant on behalf of a friend who had been beaten up? Bandler was acquitted. "It took the jury longer to pick a foreman than to decide if I was guilty or innocent," Bandler says. "The guy was a convicted felon. We caught him lying, falsifying evidence..."

It is at this exact moment that McKenna and the entire upper echelons of his company troop cheerfully into the room.

"The other guy was their stool-pigeon they used to bust dope dealers," Bandler is now hollering at me. "I mean, excuse me! A lot of very dirty things went on through that trial."

Earlier today McKenna got a compulsive blusher on stage and cured her of her blush. I am like the blush lady now, sitting on the sofa, Bandler towering over me, yelling about the murder rap, while McKenna looks on anxiously.

I change the subject. I say, half-joking, that being an NLP genius must be awful. "To know in an instant what everyone's thinking," I say. "You must sometimes feel like one of those superheroes, ground down by their own superpowers."

"Yeah," Bandler replies, suddenly looking really quite upset. "It's called the supermarket." He pauses. "You walk into a supermarket and you hear someone say to their kid, 'You're never going to be as smart as other kids.' And I see the kid's eyes, pupils dilating, and I see the trance going on in that moment... It became a burden to know as much as I did. I went through a lot of things to distract myself. I used just to sit and draw all the time. Just draw. Focus on drawing to keep my mind from thinking about this kind of stuff." And then he goes quiet, as if he is falling into himself.

I suppose people shouldn't judge gurus until they need one. Luckily, I do a bit. And so on Wednesday I use my 90 minutes with Paul McKenna to get him to cure me of my somewhat obsessive conviction that something bad has happened to my wife and son when I can't get hold of them on the phone.

He does Bandler's Swish technique on me. He gets me to picture one of my horrific imaginary scenes. I choose my son stepping out in front of a car. He spots, from my eye and hand movements, that the mental image is situated in the top right hand of my vision, big, close to my eyes.

"Part of the neural coding where we get our feelings from, and ultimately our behaviour, comes from the position of these pictures," he says. "Pictures that are close and big and bright and bold have a greater emotional intensity than those that are dull and dim and further away."

"And Richard Bandler was the first person to identify this?" I ask.

"Yes," he says.

He chats away to me, in his hypnotic baritone voice, about this and that: his own worries in life, etc. He is extremely likeable. Suddenly, when I'm not expecting it, he grabs the space in the air where my vision was and mimes chucking it away.

"Let's shoot it off into the distance," he says. "Shrink the picture down, drain the colour out of it, make it black-and-white. Make it transparent..."

And, sure enough, as the image shoots away, far into the distance, the neurotic feelings associated with it fade, too. This is Paul McKenna "re-patterning" my brain. He says it isn't self-help. I don't have to do anything. This is reprogramming, he says, and I am fixed.

"Oh yeah," he says, "you don't have to do anything now. It's worked."

Three weeks pass. I don't have a single paranoid fantasy about something bad happening to my wife and son. And so I have to say, for all the weirdness, I become very grateful that Richard Bandler invented NLP and taught it to Paul McKenna.


Marishka
 
     
obiektywny

Dołączył: 24 Lut 2010
Posty: 2
Wysłany: Śro Lut 24, 2010 12:31   

Witam,

Proponuję najpierw skorzystać ze szkolenia jakie proponuje NLP a jeśli chodzi o Setmana to na jego stronie jest adres email telefon podany a nawet gg i można się z nim skontaktować i pogadać - zanim wyciąnie się jakiekolwiek wnioski. Rozumiem, każdy ma prawo do swojego zdania ale czy nie lepiej (skoro jest taka możliwość) skorzystać ze źródła zanim wypłynie się z tak dalece idącymi wnioskami ? :-D To jest tak jak np. z jedzeniem - może wyglądać paskudnie a może się okazać, że to najlepsza potrawa jaką się jadło albo odwrotnie ;) . Lub jeszcze gorzej ocenianie dania bez możliwości skonsumowania .... :evil: .
 
     
nikola2006
[Usunięty]

Wysłany: Pią Gru 17, 2010 23:35   

MiT


Skłoniłeś mnie do zalogowania się tutaj:)Przeczytałam twój cały wywód nt Setmana i przyszło mi cos na myśl..:))))

Oceniłeś gościa po zdjęciu i wywiadzie.........nie znasz go nic a nic.... nullll.... zero........
Zadowoliłeś się powierzchowną oceną........stawiając twierdzenia i oceny:)))) Szczególnie te oceny są ciekawe....
Bazujmy więc na faktach.... rozmawiałeś z nim? Wiesz ile zrobił dla pochwiczanek? Ile zrobił dla związków? Ile dla innych?
Hmmm pewnie nie:)))))Bo nie zadałeś sobie trudu aby to sprawdzić:)))) Wydałeś ocenę jaka ci pasowała nie zgłębiając tematu
ocena na podstawie zdjęcia- o matko.....
Patrząc na twoje zdjęcie oceniam, że jesteś mózgowcem, zadufanym w sobie bo mało masz znajomych którzy cię rozumieją..... dużo czytasz, lubisz spokój.... wieczory przy świecach i słuchaczy podziwiających to co mówisz. Jesteś inteligentny ale masz niską samoocenę którą przenosisz na innych doszukując się w nich tego co sam myślisz na swój temat:)))
Podbudowujesz swoją samoocenę poprzez to , że ktoś cię słucha i docenia:)))) Masz oczy człowieka który boi się prawdziwego życia......

To co piszesz na forum utwierdza mnie w przekonaniu że mam rację:) A ostatni wpis i cytat z textem angielskim miał jak rozumieć pokazać żeś biegły w tym języku i każdy POWINIEN zrozumieć co zamieściłeś:)))))
W każdym poście pokazujesz dązenie do tego , że chcesz pokazac jak bardzo mądry jesteś........ a jak inni nie:)))



Czy jest to zgodne z prawdą?
Pomysl......

To co napisałam to nie jest moja ocena ciebie ale zwierciadło tego co napisałeś o Setmanie:))))
Ja ciebie nie znam i nie oceniam ani nie snuję projekcji na twój temat:)))))
gdybym chciała poznac prawde na twój temat, zaprosiła bym cie na kawe i porozmawiał z tobą:)

Więc czy to co piszesz o Setmanie jest zgodne z rzeczywistością? Czy tez jest to " twoja prawda"?

Pozdrawiam Ola
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 20
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Sob Gru 18, 2010 10:36   

Ka BooM :D
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Sob Gru 18, 2010 11:11   

nikola2006 napisał/a:
...zaprosiła bym cie na kawe i porozmawiał z tobą:)...
Pozdrawiam Ola
Tomek masz kolejne "branie". :hihi:
.
 
     
nikola2006
[Usunięty]

Wysłany: Nie Gru 19, 2010 20:44   

HEHHE BRANIE JAK BRANIE chciała bym nie znaczy, że chcę:)))

Chodzi mi o ocenianie innych wg zdjęcia czy wywiadu....
Jak można oceniać kogoś , kogo się nie zna?
Po co ta ocena?
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 20
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Pon Gru 20, 2010 17:17   

Aby zabłysnąć w wirtualnym świece....? W rzeczywistym tak łatwo może nie pójść, a można jeszcze zarobić w czambuł :D
 
     
nikola2006
[Usunięty]

Wysłany: Pon Gru 20, 2010 21:11   

Hmm idąc dalej tym tropem.... po co zabłysnąć????:D:D:D:D
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 42 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7552
Wysłany: Czw Gru 23, 2010 09:19   

nikola2006 napisał/a:
HEHHE BRANIE JAK BRANIE chciała bym nie znaczy, że chcę:)))
Chodzi mi o ocenianie innych wg zdjęcia czy wywiadu....
Jak można oceniać kogoś , kogo się nie zna? Po co ta ocena?

Dla własnego bezpieczeństwa. Znowu ta nieszczęsna ewolucja sie kłania. Wszystkie zwierzęta, ale żyjące stadnie w szczególności, musiały wytworzyć mechanizmy szybkiej oceny środowiska oraz intencji otoczenia. Błąd mógł kosztować życie. Mamy to po swoich przodkach, którzy przeżyli, więc mechanizm był skuteczny.
JW
 
     
nikola2006
[Usunięty]

Wysłany: Czw Gru 23, 2010 20:55   

Czyli jest to mechanizm wzięty po przodkach:))) Jak dobrze rozumiem.Popraw, mnie jeśli sie mylę Witku:)
Zapobiegawczo, pewne cechy wyglądu budzą w danej osobie alarm - np " świńskie oczka" i ocenia się intencje jako złe z góry, tak?Jako pewnego rodzaju generalizacja?


Jeżeli kiedyś mechanizm był skuteczny, czy znaczy że dzisiaj jest równie skuteczny?
mając obecna świadomość, będąc w rozwoju nieco dalej niż przodkowie...... na dobrą sprawę umiemy sięgnąć nieco głębiej.

Dla mnie osobiście nie liczy się ocena kogoś kogo nie znam..... bo logicznie rozumując to co mogę sobie pomyśleć na podstawie zdjęcia czy kilku wypowiedzi jest jedynie tym, co sama sobie wyobrażam.Dorabiam pewnego rodzaju historie mając kilka fragmentów układanki Jeśli nie znam owej osoby, nie wiem jak działa i co robi( tu przypadek Setmana) , Nie wiem jak rozmawia z osobami którym pomaga, to tak naprawdę nie mogę oceniać owej osoby.
łatwo skrytykować osobę która opracowała metodę pracy z pochwiczankami, łatwo łapać za słówka.... ale może warto wejść w to i posłuchać dziewczyn którym pomógł.... kobiet które na nowo odbudowały swoje związki i relacje z partnerem.... które oduczyły się czuć ból przy stosunku.Właśnie poprzez ćwiczenia jakie daje Setman.


W wypowiedziach MiT czytanych przyznam wyrywkowo( nie mam czasu aby całośc przejrzeć ale przejrzę niedługo) widzę głównie krytykę , dokopanie nieobecnym i szukanie tego co negatywne.
Ok fajnie pokrytykować a gdzie dawanie pozytywów i rozwiązań?
Skoro coś się krytykuje i kogoś oczernia, naturalnie powinno się dać przykład lepszych rozwiązań:) Sama krytyka nic nie daje poza dowartościowaniem siebie co dla niektórych.
Jeśli coś jest nie tak- dajmy rozwiązania lepsze:))))To taka moja propozycja


Co do NLP.... może pomóc i zaszkodzić- zależy od osoby która z tego korzysta i co z tego wyciąga.
Pewne rzeczy z NLP pomagają w samorozwoju, pewne są ( przynajmniej dla mnie) szkodzące.


To chyba na tyle- idę barszcz robić;)
Wesołych świąt dla wszystkich:))))
Pozdrawiam Ola
Ostatnio zmieniony przez nikola2006 Sob Gru 25, 2010 16:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 42 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7552
Wysłany: Sob Sty 08, 2011 15:04   

nikola2006 napisał/a:
Zapobiegawczo, pewne cechy wyglądu budzą w danej osobie alarm - np " świńskie oczka" i ocenia się intencje jako złe z góry, tak?Jako pewnego rodzaju generalizacja?
Jeżeli kiedyś mechanizm był skuteczny, czy znaczy że dzisiaj jest równie skuteczny?
mając obecna świadomość, będąc w rozwoju nieco dalej niż przodkowie...... na dobrą sprawę umiemy sięgnąć nieco głębiej.
Dla mnie osobiście nie liczy się ocena kogoś kogo nie znam..... bo logicznie rozumując to co mogę sobie pomyśleć na podstawie zdjęcia czy kilku wypowiedzi jest jedynie tym, co sama sobie wyobrażam.Dorabiam pewnego rodzaju historie mając kilka fragmentów układanki Jeśli nie znam owej osoby, nie wiem jak działa i co robi( tu przypadek Setmana) , Nie wiem jak rozmawia z osobami którym pomaga, to tak naprawdę nie mogę oceniać owej osoby.
Pozdrawiam Ola
Słusznie, nieustanne ocenianie jest męczące, wypływa z głębokich pokładów trapiących kompleksów i wikła nas w paraliżującą obawę, że sami jesteśmy nieustannie oceniani. Jest w tym pewna megalomania, bo każdy z nas stanowi 0,00000017 promila ludzkości i tyle mniej więcej obchodzi resztę świata.
Co do oceniania na podstawie wyglądu, to się dzieje nieustannie i automatycznie, w znacznej mierze podprogowo. Dziś bardziej niż dawniej jesteśmy od tego uzależnieni, ponieważ szybkie kamery, rezonans magnetyczny, analizatory spektralne oraz fizjologiczne wydarły naturze tajemnice naszych zachowań.
Dziś specjaliści od pijaru zdobyli wiedzę pozwalającą owinąć wokół palca większość ludzi. Sytuacja jest niesymetryczna. Przeciętny człowiek nie ma nawet zielonego pojęcia, jak jest manipulowany z wykorzystaniem mechanizmów warunkowanych ewolucyjnie.
JW
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Sty 08, 2011 15:34   

Lubimy małe dzieci i zwierzęta. Dlatego, że patrzą czystym wzrokiem nie osądzając. Niektórzy wolą dziś towarzystwo zwierzaków niż swojego gatunku. Tu też można szukać jednej z przyczyn tak dynamicznego rozwoju vege religii.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
soook

Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Sie 2010
Posty: 389
Wysłany: Sob Sty 08, 2011 20:09   

Duża to jest , potęga słowa - MY .
Otóż podaję co następuje , Nie ma Zbiorowości . Pisanie i mówienie , we
formie i konstrukcji myśli , jako Zbiorowość , jest kłamliwe / Widzę i nie
akceptuję zabierania głosu za moje JA .

Usunięcie tego myślowego trolla , jest wzrostem . Przeca popisy elokwencji
i pseudo wiedzy , cofają szarpiącego się z materią myśli .

:-)

.
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Sty 08, 2011 20:46   

Niezwykle trafiona uwaga! Są przecież i tacy co bardzo brzydzą się i dziećmi i zwierzakami. Dzięki, że jesteś "tu i teraz".
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
kiwi4


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 823
Skąd: warszawa
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 15:35   

Brzydzą się też ludźmi starszymi i chorymi też :-(
_________________
marzena kiwi
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 16:01   

i młodszymi i zdrowymi ;)
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
Ostatnio zmieniony przez Waldek B Nie Sty 09, 2011 16:02, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
kiwi4


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 823
Skąd: warszawa
Wysłany: Śro Sty 12, 2011 19:09   

Czyli nie lubią siebie, czują do siebie obrzydzenie :-D
_________________
marzena kiwi
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pią Lut 25, 2011 23:28   

:

http://docs8.chomikuj.pl/...-szarlatani.doc
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 78
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 3084
Skąd: Australia
Wysłany: Sob Lut 26, 2011 08:46   

zenon napisał/a:
:

http://docs8.chomikuj.pl/...-szarlatani.doc


Z powyzszego linku
Cytat:
To dla mnie niezrozumiały fenomen, że kursanci, którzy nie mają efektów, którzy nie potrafią znaleźć w swoim życiu jakichś dowodów, że to działa, bardzo długo pozytywnie wypowiadają się o NLP.

Skad ja to znam? ..... Juz wiem. Mikstura Oczyszczajaca.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5630
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Lut 26, 2011 12:22   

Mikstura, Do, wegetarianizm, wszędzie te same mechanizmy.

Umarł jeden czy drugi guru - otruto go, nie stosował tej diety, trzymał złe proporcje, nowotwory zdarzają się powszechnie, na normalnej diecie znacznie częściej, więc nie ma o czym mówić, w ogóle najlepiej siekierować niewygodne posty i robić dobrą minę do złej gry, ćwiergolić o truskaweczkach czy co tam.

Albo ten dziadek od zero carbu, co się maksymalnie ketonował, czył się tragicznie ale i na to znalazł racjonalizację, że to okres adaptacyjny, detox, czy coś tam jeszcze.

Przykładów jest multum.

Ot chociażby diagnozowanie Kandydy na podstawie fotek, które ludzie wklejają i interpretowanie odbitego światła jako grzybicy ....

I żeby nie było - sam to przerabiałem, NLP też byłem zafascynowany swego czasu.
Ciężko jest się przyznać do naiwności, o wiele łatwiej racjonalizować i dorabiać do tego
ideologię.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 78
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 3084
Skąd: Australia
Wysłany: Sob Lut 26, 2011 15:37   

zenon napisał/a:
Mikstura, Do, wegetarianizm, wszędzie te same mechanizmy.

Umarł jeden czy drugi guru - otruto go, nie stosował tej diety, trzymał złe proporcje, nowotwory zdarzają się powszechnie, na normalnej diecie znacznie częściej, więc nie ma o czym mówić, w ogóle najlepiej siekierować niewygodne posty i robić dobrą minę do złej gry, ćwiergolić o truskaweczkach czy co tam.

Albo ten dziadek od zero carbu, co się maksymalnie ketonował, czył się tragicznie ale i na to znalazł racjonalizację, że to okres adaptacyjny, detox, czy coś tam jeszcze.

Przykładów jest multum.

Ot chociażby diagnozowanie Kandydy na podstawie fotek, które ludzie wklejają i interpretowanie odbitego światła jako grzybicy ....

I żeby nie było - sam to przerabiałem, NLP też byłem zafascynowany swego czasu.
Ciężko jest się przyznać do naiwności, o wiele łatwiej racjonalizować i dorabiać do tego
ideologię.

No Zeniu zapomniales wymienic surowizne, na ktorej tak swietnie sie czules i reklamowales. Czego ty juz nie probowales? Wkrotce (oby jak najszybciej) sam na sobie sie przekonasz o "odbijaniu" sie swiatla od kandydy.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Sob Lut 26, 2011 17:46   

Zenek nadal je surowe mięsko, nic się nie zmieniło, po prostu nie dodaje fatu. :P
Proponuję smoothiesa odkwaszającego nastroje:
Kilka kawałków brokuła (drobno pokroić), liście szpinaku, lukrecja, trochę kapusty, małe jabłko, wszystko do blendera, i siup w ten sexi dziób. :D
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2020 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved