Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Witold Jarmolowicz
Wto Sty 01, 2013 11:12
Leczenie dziecka autystycznego dietą niskowęglowodanową
Autor Wiadomość
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Nie Mar 21, 2010 19:10   Leczenie dziecka autystycznego dietą niskowęglowodanową

Temat: Leczenie dziecka autystycznego TYLKO dietą niskowęglowodanową.

Opis Diagnoza w styczniu 2006 r.: opóźnienie w rozwoju z cechami autystycznymi. Dziecko wtedy nie mówiące, ze stwierdzoną alergią na kilka rodzajów orzechów, chorujące nawet po 3 tygodnie z wdrażanymi antybiotykami, problemami jelitowymi etc. oraz naczyniakiem limfatycznym stopy prawej z wdrożonym leczeniem jeszcze przed rozpoczęciem diety.

Obecnie: mówiący , niechorujący 7 letni uczeń 1 klasy integracyjnej szkoły podstawowej w Łodzi, prowadzone na diecie niskowęglowodanowej od stycznia 2007 roku pod kierunkiem dr. Ewy Bednarczyk-Witoszek bez podawania jakichkolwiek suplementów diety, witamin, antybiotyków. Nie chorujące od momentu wprowadzenia diety nawet na przeziębienie czy grypę. W okresie tym poza ubiegłorocznym zapaleniem uszu ( gdy rozpoczął rok szkolny) wyleczonym przy konsultacji z dr.Witoszek bez udziału antybiotyków , mające w przeciągu tych 3 lat tylko kilkukrotnie gorączkę i katar lub kaszel spowodowane zbytnim odejściem od diety wyleczone w przeciągu tygodnia również tylko z udziałem nie szkodzących (tzw.dobrych) produktów w diecie.

***

Chcę jako rodzic poinformować innych zainteresowanych rodziców o moich doświadczeniach w leczeniu dziecka autystycznego.
Dlaczego piszę leczeniu dziecka autystycznego a nie leczeniu dziecka z autyzmu?
Po 3 latach uznaję, że nie mogę się zgodzić z podejściem do organizmu jako bardzo skomplikowanej „maszyny”, która potrzebuje całej półki lekarstw, suplementów, witamin, minerałów i odtruwania po to by poprawić, zmniejszyć a tylko w niektórych przypadkach wyleczyć z autyzmu za koszmarnie wielkie pieniądze przy udziale kosztownych badań i tylko światowych , wyspecjalizowanych światowych laboratoriach.
Po 3 latach czytania rodziców, którym jakoby uznane ośrodki i lekarze w Polsce oferują leczenie chorych dzieci za kwoty od 300 zł do kilkaset euro za wizytę i leki mam dość swoich doświadczeń by móc napisać, że można pomóc dziecku tylko dietą.

Jedna z fundacji opisując procedurę wg pewnej grupy lekarzy pomocną w leczeniu autyzmu pisze tak:

„Leczenie medyczne DAN! jest procesem bardzo złożonym, skomplikowanym i niezwykle kosztownym. Terapia wymaga stworzenia metody leczenia dla tylko jednego, konkretnego przypadku oraz stałego monitoringu organizmu dziecka i nieustannego, comiesięcznego korygowania zmian. Stanowi dodatek a nie zamianę dotychczas znanych metod terapii autyzmu, gdyż dziecko nadal wymaga leczenia psychologicznego, intensywnej pracy z logopedą, terapii sensorycznej itp. Leczenie DAN! wymaga częstych badań w specjalistycznych, zagranicznych laboratoriach a oprócz niezwykle rygorystycznej bezmlecznej, bezcukrowej, bezskrobiowej i bezglutenowej diety, dziecko musi przyjmować po kilkanaście lekarstw i suplementów dziennie. Produkty te są w zdecydowanej większości niedostępne w Polsce a lekarstwa trzeba sprowadzać z zagranicy. Żeby zobrazować jaka to jest ilość, proszę spojrzeć na zestaw lekarstw dla tylko jednego z podopiecznych naszej Fundacji, leczonego metodą DAN! ( na zdjęciu widnieje prawie 50 buteleczek i fiolek, które policzyłam- komentarz Sylwia Kowalska)”

źródło: http://www.nowanadzieja.c...emid=62&lang=pl


Co istotne co rzadko pojawia się w poradach między rodzicami , którzy nie mając pieniędzy na własną rękę wdrażają dietę powyżej wymienioną dziecko ma nie jeść produktów zawierających skrobię(rzadko o tym się pamięta w dyskusjach) ale ważniejsze jest to, że dieta pomaga gdy są do Niej dołączone suplementy i lekarstwa. Kiedy więc dieta nie skutkuje a rodzic wdrożył tylko ją ma na co zrzucić winę prawda?

Ja nie mam na co zrzucić winy bo moja dieta skutkuje! Bez dodatkowych suplementów, lekarstw i minerałów. Bez gotowania zup z użyciem filtrowanej wody, bez przeprowadzania chelatacji( w skrócie odtruwania organizmu z toksyn), bez eliminowania rygorystycznego produktów niedozwolonych w diecie oraz bez specjalistycznych badań moczu, krwi, włosów i czego to jeszcze nie wymyślą.

Moje doświadczenia nie wykażą Wam za pomocą badań lekarskich, że dieta jest skuteczna. Jestem tylko rodzicem, nie lekarzem ani dietetykiem ale to dr. Ewa Bednarczyk –Witoszek nauczyła Mnie obserwacji Mnie samej i mojego dziecka. Wiem, że łupież można mieć po słodyczach jadanych za często albo za dużej ilości np. białka, na które dziecko miało ochotę. Można dostać katar jeśli pozwoliło się sobie zjeść za dużo jajek albo dziecku dwa serki homogenizowane zamiast jednego itp.

Nie przedstawię Wam poza swoim 3 letnim doświadczeniem żadnych badań czy innych dowodów medycznych bo nie znam by ktoś robił takie badania oceniając dietę niskowęglowodanową. Ale czy badania , na których opiera się choćby leczenie DAN! są dla Was przekonywujące? Czy leczenie musi być aż tak skomplikowane? Czy „stopień „ autyzmu ma wpływ na to, że jedno dziecko „mniej chore” zostanie wyleczone a u innego stan tylko się poprawi? Moim zdaniem to leczenie nie jest tak skuteczne jak przedstawia się je rodzicom.
Leczenie kosztowne, które nabiera tendencji tylko jednej słusznej metody i wg Mnie z szokującym stwierdzeniem niegodnym miana LECZENIA MEDYCZNEGO, że: „terapia wymaga stworzenia metody leczenia dla tylko jednego, konkretnego przypadku oraz stałego monitoringu organizmu dziecka i nieustannego, comiesięcznego korygowania zmian” jest nie do przyjęcia jako efektywna.

Super , że uznaje się, że każdy organizm jest inny ale dlaczego leczenie jest takie drogie i NIEUSTANNE? Wynika z tego, że jako rodzice dzieci autystycznych z nieznanych powodów genetyczno-środowiskowo-medycznych mamy jedne z dziwniejszych dzieci na świecie.
Rozłączanie w organizmie problemów alergicznych od toksykologii a złe trawienie od słabego układu immunologicznego daje duże pieniądze wszystkim lekarzom i firmom w to zaangażowanym a małe efekty.

Wciąż i wciąż czytam o terapii DAN lub o jej częściach wdrażanych przez rodziców, o nowych eksperymentach z komorami hiperbarycznymi, z odkrywaniem genu odpowiedzialnego za autyzm czy rodzicach z nadzieją te wszystkie informacje czytających i wdrażających u swoich dzieci, którzy jednak osiągają małe efekty, mizerne postępy a gdy mówi się o dorosłych autystach, którym rodzice chcięli by pomóc to już powstaje koszmar totalny bo pozostawia się ich z komentarzami :dorosły organizm słabo reaguje albo wcale, nie wiemy dlaczego.
To dlaczego Ja 32 letnia kobieta zareagowałam na tę samą dietę co mój syn co zaskutkowało zwiększeniem odporności mojego organizmu na tyle by od października 2006 nie chorować, by nie mieć bólów głowy, gryp, angin etc. ?

Dlaczego coraz mniej podkreśla się informacje, że leczenie dietą bezmleczną, bezcukrową itd.: „Stanowi dodatek a nie zamianę dotychczas znanych metod terapii autyzmu, gdyż dziecko nadal wymaga leczenia psychologicznego, intensywnej pracy z logopedą, terapii sensorycznej itp.”
Dlaczego cena wizyty lekarskiej jest kilkukrotnie i więcej wyższa od wizyty u logopedy? Dlaczego rodzice mają się cieszyć z małych postępów a nie mają prawa czy aprobaty by móc krytykować, mieć wątpliwości etc. ? Dlaczego muszą próbować homeopatii, akupunktury, odtruwania i wielu innych sposobów jeśli nie przynoszą rezultatów a tylko coś poprawiają?

To przerażające, że leczenie tak drogie, tak skomplikowane trwa aż 4 lata w przypadku jednego z podopiecznych fundacji, która opisuje jako jedną z wielu! metodę leczenia DAN!. Mnie to zajęło gdyby liczyć do teraz tylko 3 lata i to bez całej baterii leków, badań i co miesięcznych korekt postępowania!. Cyt: „Efekty leczenia DAN! są zdumiewające. Od września 2009 r. Marcinek, podopieczny naszej Fundacji, od blisko 4 lat leczony medycznie, rozpoczął razem ze swoimi rówieśnikami naukę w I klasie szkoły podstawowej. Chodzi do normalnej klasy bez nauczyciela wspomagającego. Umie płynnie czytać, dodawać, odejmować a swoimi umiejętnościami szkolnymi nie odbiega od zdrowych dzieci.”

Nie, jednak to Ja powinnam się martwić , mój syn ma nadal pewne niedostatki i chodzi do szkoły z klasą integracyjną i często mówi do siebie całe teksty z bajek z równie mocnym zaangażowaniem jak sam na pamięć potrafi nauczyć się tekstu piosenki czy modlitwy na religii ”Aniele Boży stróżu mój”. Niestety muszę rozczarować czytających, nie martwię się bo pozostaje jedno pytanie: czy podopieczny fundacji musi być nadal leczony nawet jeśli dostaje zamiast 50 tylko kilka tabletek lub suplementów? Czy jeśli zachoruje na grypę ,anginę będzie musiał wrócić do kosztownej terapii? Na jaki okres jest wyleczony? Gdy zachoruje czy jego organizm poradzi sobie ze zwykłym katarem tylko przy pomocy diety?

Może te wszystkie działania nadal będą miały skutek połowiczny i pozostaną nieskuteczne bo PODSTAWA czyli dieta – jedzenie bez, którego każdy człowiek umiera z głodu – jest zła i wyrządza szkody w organizmie, których dodatkowe metody i leki nie są w stanie WYLECZYĆ?

Moim celem jest opisać dietę, która moim zdaniem jest skuteczna. Każdy kto się na nią zdecyduje i osiągnie lepsze efekty niż dieta jaką stosował dotychczas będzie miał na to swoje dowody i będzie mógł z wiarą przekazać je następnym osobom. Podobnie jak to było kiedyś z dietą bez cukru, mleka etc. którą rodzice wypróbowywali na swoich dzieciach posiadając niewiele dowodów na jej skuteczność i badań naukowych dziś gdy nadal nie ma wielu wyleczonych skutecznie dzieci trzeba próbować nadal modyfikując nadal dietę bezcukrową , bezmleczną, bezglutenową , bezskrobiową o kolejne BEZ: wyłączając m.in. wszystkie zboża z diety co skutkuje obniżeniem ilości spożywanych węglowodanów.

W skrócie przedstawiam podstawowe informacje za fragmentami wybranymi z książki dr.Ewy Bednarczyk-Witoszek : „Dieta optymalna . Co powinniśmy jadać a czego unikać”

Jeśli zastosujecie ją w ramach swoich ulubionych potraw, samoobserwacji i za waszym wyborem również konsultacji z dr.Witoszek nie zdziwcie się, że Wam jako dorosłym pomoże w waszych chorobach czy dolegliwościach a waszym dzieciom pomoże w autyzmie. Jak wielu innych użytkowników tego forum mających podobne doświadczenia i efekty z dietą niskowęglowodanową moje są podobne czyli. SKUTECZNE. Czytając innych rodziców polecających z nazwiska innych lekarzy uznaję, że mam prawo polecić z całym przekonaniem lekarza, którego uważam za osobę leczącą dietą z sukcesami nie tylko z autyzmu ale i innych chorób jak cukrzyca, rak etc. zgłaszających się do Niej pacjentów.

Dieta Dobrych i Złych produktów

Dobre produkty

[wymieniam za książką te ,które u nas najczęściej się jada, pominęłam kilka: kraby, ostrygi itp.Sylwia Kowalska)

jaja, żółtka, majonez domowy, ryby, wieprzowina-nie
codziennie, smalec, podgardle, wołowina, ghee-sklarowane masło, łój wołowy, cielęcina, baranina, jagnięcina, mleko i sery kozie-nie codziennie, królik, zając, dziczyzna, mleko i ser owczy-nie codziennie,
ptactwo kura, indyk, kaczka, gęś, gołąb, bażant,
orzechy-laskowe,włoskie,ziemne,pistacjowe,brazylijskie,sezam,migdały,słonecznik,
siemię lniane, mak, pestki dyni, oleje i tłuszcze roślinne- oliwa z oliwek, kokos, olej z pestek winogron, rzepakowy, lniany, slonecznikowy, kukurydziany, warzywa
-surowe, gotowane, zupy, kiszone, kwaszone, marynowane, pomidory, sałatki z pomidorów, lecza, sok pomidorowy, papryka,ziemiaki,buraki,botwina,bakłażany,szpinak,marchewka,seler,pietruszka,sałata,warzywa z rodziny kapustnych, warzywa z dyniowatych-dynia,ogórek,cebulowych-czosnek,por,cebula,szczypiorek,szparagi,aloes,inne warzywa, grzyby, drożdze, algi, oliwki, chleb świętojański, świeże
rośliny strączkowe, bób, soja, woda, znacznie rozcieńczone soki owocowe, kawę-nie
codziennie, herbatę- nie codziennie, zioła-warto nie pić tych samych ziół przez
całe życie.

ZŁE produkty
można jeść wszystkie produkty zbożowe i mleczne oraz produkty określane jako dobre w ilości właściwej dla swojego organizmu(czyli sprawdzając ile możemy zjeść węglowodanów)
Można jeść z żytnich: chleb, żur, kawa zbożowa, mąka żytnia, otręby, żytnie, pszenne-bułki, ciasta, ciastka, mąka pszenna, ryżowe, kukurydziane-popcorn, kukurydza z puszki, kukurydza-kolba, jęczmienne, owsiane, z prosa,
owoce cytrusowe-cytryna, pomarańcze, mandarynki, grejfrut i soki z tych owoców
mleczne: mleko, maślanka, kefir, jogurt, sery z mleka krowiego, lody, śmietana, masło, gorzka czekolada lub mleczna, produkty zaw.mleko,cukier,słód,,miód,
alkohole:spirytusowe,wino, sztuczne barwniki, środki konserwujące, dodatki do żywności, mrożonki.”

Koniec części 1.

Sylwia Kowalska

****

W następnej przedstawię krótki opis JAK MOŻNA zastosować tę dietę (na całe życie) z przepisami na przykładzie swoim i swojego dziecka z komentarzem dr. Witoszek, za której zgodą zakładam ten wątek.

**

Pozdrawiam z nadzieją, że jeśli inni rodzice zastosują to za jakiś czas sami zamieszczą swoje historie na tym forum.

Sylwia Kowalska
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

Ostatnio zmieniony przez sylwiazłodzi Wto Mar 23, 2010 21:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
seanor

Dołączył: 19 Sty 2009
Posty: 257
Wysłany: Pon Mar 22, 2010 07:50   

Cyt: "W skrócie przedstawiam podstawowe informacje za fragmentami wybranymi z książki dr.Ewy Bednarczyk-Witoszek : „Dieta optymalna dieta idealna. Co powinniśmy jadać a czego unikać"

W/w ksiązkę napisał dr J.Kwasniewski i M. Chylinski , co nie umniejsza wiedzy dr Ewy , która znam również doskonale. Pozdrawiam dr Ewę.
 
     
jerzyk 

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 476
Wysłany: Pon Mar 22, 2010 11:54   

Książkę pt." Dieta optymalna. Co powinniśmy jadać a czego powinniśmy unikać" napisała dr Ewa Bednarczyk-Witoszek, natomiast obaj wymienieni przez Ciebie panowie napisali " Dieta Optymalna. Dieta idealna"
Ostatnio zmieniony przez jerzyk Pon Mar 22, 2010 12:04, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Wto Mar 23, 2010 21:57   

Błędy, uważność i czy pomaga w tym dieta dziecku autystycznemu?

Dziękuję za zauważenie błędu. Błąd też coś Nam mówi :) gdy go popełnimy.

Dodając nie wspomniałam o książce Jana Kwaśniewskiego ani o diecie optymalnej dlatego, że sama próbując ją stosować i czytając wiele na jej temat podjęłam decyzję, że nie bardzo dobrze się czuję i nie umiem jej stosować a spotykając dr. Ewę uzyskałam wsparcie lekarza co było moim osobistym warunkiem rozpoczęcia i wdrożenia diety u syna.

Seanor jeszcze mi się zdarza pisać podobnie teksty jak Ty napisałeś ale już rzadziej bo staram się być bardziej uważna choć nawet w pierwszym poście Mi się to nie do końca udało. Ale mnie na tej uważności zależy również z powodów osobistych i nie każdy musi tego chcieć i nie musi to każdemu pasować.

A ponieważ moja dieta i dieta syna jeszcze idealna nie jest więc trochę i Mnie i Jemu jeszcze tej uważności i skupienia czasami brakuje.


A, żeby potwierdzić moje słowa o tym jak dieta wpływa w dużym stopniu na psyche człowieka polecam przeczytać krótki artykuł z dostępnych na dobradieta.pl

Wypowiedź Wolfganga Lutza autora książki" Życie bez pieczywa", który opisując jak dieta wpłynęła na jego psyche wspomniał tam m.in. o tym, że dieta wpływa np. na strach i inne emocje co w przypadku autystów jest bardzo istotne.


http://www.poradnikdozdro...eglowodanow.pdf

(gdyby nie działał to artykuł udostępniony przez dobradieta.pl

pt. "4 lata bez węglowodanów"

tekst: Wolfgang Lutz JUŻ z 1962 roku.!!!!


koniec części 1A.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

Ostatnio zmieniony przez sylwiazłodzi Wto Mar 23, 2010 21:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 22:22   

"Stosowanie diety, potrawy i przepisy kulinarne, etc. "

Zacznę od komentarza dr.Ewy Bednarczyk-Witoszek

"Dzieciom zalecam 3-4 dni Dobre Produkty, po czym jest 1 doba wolności i znów 3-4 dni dobre produkty.
Wpisz "dania" z Dobrych Produktów: frytki, parówki (mimo, że o w oryginale konserwanty są niejadalne), bigos, kapusta z grzybami/boczkiem, pieczarki na oleju, boczek NIE WĘDZONY a'la czipsy, jaja w różnej postaci, placki ziemniaczane BEZ MĄKI, bitka e schabowego czy cielęciny, surówki, zupy z Dobrych Produktów....
Im bardziej chory tym trudniej toleruje słodkie owoce. Im bardziej słodkie owoce tym trudniej tolerowane (tym łatwiej wywołują zaburzenia zachowania): banany, winogrona, rodzynki. Bardziej chorzy nie tolerują również ziemniaków.


Czasami trzeba na 1-3 miesiące nie podawać w systemie rotacyjnym produktów, których nie ma na liście (te ze str. 227) [ tzw.Złych Produktów] - im bardziej chory człowiek tym rzadziej je toleruje.
Wprowadzenie tej diety ma uczyć OBSERWOWAĆ reakcje-odpowiedzi organizmu. Rotacje mają na celu wygaśnięcie na nie reakcji nadwrażliwości."

"

koniec komentarza dr.Witoszek

*
Dodatkowo podaję Link do filmu z wykładem dr.Ewy Bednarczyk-Witoszek:
http://www.dobradieta.pl/...ghlight=#111052
*

Poniżej moje rozwinięcie do tekstu dr.Ewy


Stosowanie diety u dzieci ( u dorosłych np. rodziców również polecam)



Dzieciom zalecam 3-4 dni Dobre Produkty, po czym jest 1 doba wolności i znów 3-4 dni dobre produkty.

Oznacza to, że jak wynika z moich obserwacji syna w „dzień wolności” opierać się na diecie dobrych produktów a podać do tego 1 rodzaj produktu ze złych po to by obserwować w jakim stopniu zaszkodziło. To może być np. serek homogenizowany albo dwie sztuki i już. Czy te 2 były za dużo , czy 1 nie zaszkodził? Jak może zaszkodzić? Może dziecko zacząć kichać , może mieć katar, wysypkę, może będzie np. uderzać się rękami po uszach bo zmieni mu się ciśnienie krwi, które zmieni wrażenia słuchowe( zaobserwowałam na sobie problem z uszami , który u dziecka uważam może się przejawiać właśnie w takim zachowaniu), inny stolec i wiele innych zachowań, których będziecie się mogli nauczyć łatwiej jeśli sami również siebie na tej diecie będziecie prowadzić. Ale decyzja co podać i jak przeprowadzić próby to wasz wybór w zależności od tego co lubi jeść dziecko i czy w ogóle chcecie robić mu dzień wolności czy chcecie zobaczyć szybsze efekty i nie wywoływać reakcji organizmu na zły produkt. Im gorzej pozwolimy dziecku zjeść lub nakarmimy je w dzień wolności tym reakcje w jego zachowaniu , postępowaniu czy rekacjach ”fizycznych” będą intensywniejsze i mogą przypominać albo być postępowaniem lub chorobą sprzed poprawy tak jakby „dziecko się cofnęło”. Powrót wtedy do dobrych produktów przyniesie poprawę i kolejna próba np. z mniejszą ilością złego produktu da słabszą odpowiedź. Oczywiście jeśli zechcecie robić takie próby lub nie będziecie mogli jej nie uniknąć np. gdy dziecko pójdzie do szkoły i zostanie poczęstowane przez inne dziecko słodkim batonem.

"Dania" z Dobrych Produktów: frytki na smalcu kupnym lub przetopionym w zależności od waszych możliwości finansowych , parówki (mimo, że w oryginale konserwanty są niejadalne) mogą być nawet z keczupem - lepiej kupić taki bez benzonsanu sodu- w jeden dzień jako jeden posiłek smażone np. na smalcu ale nie jadane codziennie np. przez 3 dni pod rząd!, bigos ( zjedzony przez mojego syna np. podczas świąt jako jedno danie nie szkodzi mu mimo, że uznaje się w diecie bezglutenowej, że kiszonki nie nadają się do jedzenia, kapusta z grzybami/boczkiem, pieczarki na oleju, boczek NIE WĘDZONY ( bo za słony- glutaminian albo inna substancja wzmacniająca słony smak, i wędzony substancjami chemicznymi mającymi wpływ na nasz organizm i dziecka) a'la czipsy( czyli pokrojony na cienkie plastry, usmażony na patelni bez tłuszczu tak by jeśli dziecko lubi chrupały w zębach, póki co Ja je polubiłam i zjadam je na śniadanie przed pracą), jaja w różnej postaci ( np. jajecznica nawet z samych żółtek czy omlet np. z 2-3 jajek z dodatkiem około łyżeczki dżemu niskosłodzonego jakich wiele w sklepach to jedno z ulubionych dań syna) , placki ziemniaczane BEZ MĄKI ( czyli surowe ziemniaki starte na tarce plus surowe jajka wymieszane i usmażone na patelni z obu stron – mniej więcej jedno jajko na jeden ziemniak ale w zależności od smaku można próbować zrobić z przewagą jajek lub ziemniaków z cukrem, łyżeczką dżemu, łyżeczką śmietany czy kostką gorzkiej czekolady) , bitka ze schabowego czy cielęciny, surówki, zupy z Dobrych Produktów, smażone warzywa, gotowane w zupie np. krupnik tylko bez ryżu, kaszy z jednym, dwoma ziemniakami , zupa pomidorowa bez śmietany, mąki, barszcz czerwony choć jest tam ocet więc raczej do złych dni Go trzeba wrzucić, dorośli mogą być mrożonki, dla dzieci lepiej nie lub nie często- przechowywanie, możliwość rozmrożenia w sklepie, dodawanie do nich polepszaczy smaku co na niektórych jest napisane.
Im bardziej chory tym trudniej toleruje słodkie owoce. Im bardziej słodkie owoce tym trudniej tolerowane (tym łatwiej wywołują zaburzenia zachowania): banany, winogrona, rodzynki. (cukry w nich zawarte działają tak samo i przenikają w głąb organizmu tak samo jak zwykły cukier, słodycze co np. potwierdzają osoby z cukrzycą a DODATKOWO BĘDĄ MOGŁY WYWOŁYWAĆ ALERGIE – opryski gdyż dostarczenie organizmowi do przerobienia cukru z owoców + opryski+konieczność przetrawienia owoców bo najczęściej są jadane surowe to dodatkowa „praca” dla organizmu) Bardziej chorzy nie tolerują również ziemniaków. ( a są tego samego rodzaju : „z psiankowatych co pomidory” a np. uczulenie na pyłki traw i jedzenie pomidorów w okresie pylenia traw daje wysypkę jakoby od pomidorów co dr.Witoszek podaje w książce w tabelach alergii krzyżowych. Jeśli dzieci lubią ziemniaki i im nie szkodzą ważne jest np. dobry sposób i właściwe ich ugotowanie by nie były niedogotowane i jak przeczytałam w jednej z książek kucharskich zalane ciepłą wodą i tak wstawione do gotowania z uwagi na inaczej zachodzące wtedy procesy „ ugotowania się skrobi” w ziemniakach- łatwiej strawialnych dla organizmu. Ziemniaki mogą być nawet jako dodatek jak mój syn ostatnio je zjada ugotowane w mundurkach , z solą jeśli tak spróbujecie je im podać i polubią takie danie.

Przyprawy do smaku sól, pieprz, zioła, curry, papryka, imbir, pietruszka, koperek itp. koncentrat pomidorowy

(*smaki po przejściu na dietę ulegają zmianom jak wielu innych z tego forum wie dlatego może nastąpić po jakimś czasie zmniejszenie zapotrzebowania na słone potrawy i inne smaki.)

A jak w wywiadzie w jęz. polskim podaje dr.Wolfgang Lutz najlepiej zaprzestać używania soli czy innych suplementów i witamin gdyż wszystkie One są dostarczane z pożywieniem i Ja od siebie po raz kolejny powtórzę: żeby nie wiem jak dobre witaminy i minerały najczystsze na świecie z najdalszych zakątków świata sprowadzane nie wchłaniają się tak do organizmu jak rozłożone w pożywieniu przy odpowiedniej dla każdego indywidualnie spożywanego tłuszczu, który lubicie( może być oliwa z oliwek ale gdy organizm poczuje się lepiej może Wam czy dzieciom zmienić się smak również na inny tłuszcz, ten lepszy, dający mniej organizmowi np. wolnych rodników czy innych substancji, które wydali - a frytki raczej trudno usmażyć na oliwie by były smaczne z uwagi na wysokie temperatury wtedy najlepiej zachowują się tłuszcze zwierzęce)

link do wywiadu:

http://www.poradnikdozdro...ad_z_Lutzem.pdf

***

koniec części 2

****

W następnej części od głowy po czubki palców u stóp wymienię objawy wewnętrzne i zewnętrzne z jakimi macie do czynienia u dzieci lub u siebie jakie Mi udało się przez 3 lata zaobserwować.
I może jeszcze uda Mi się zrobić Wam niespodziankę. :)

***

Jeśli za dużo jest w moim komentarzu lub macie pytania proszę o Wasze wiadomości.


Sylwia Kowalska
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Anita

Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 23
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 12:12   

Witaj sylwiazłodzi, niezwykle interesujący artykuł napisałaś. Nie zrozumiałam tylko co chciałaś napisać o tych ziemniakach. A propos wody, to znaczy ze obrane ziemniaki trzeba dawać do cieplej czy do zimnej wody? To zdanie nie za bardzo jest dla mnie czytelne.
Jeśli mogę Cie zapytać jeszcze to czy Twoje dziecko dostało autyzmu w związku z przyjęciem jakiejś szczepionki, czy jest to może sprawa wrodzona? Oczywiście jeśli nie masz ochoty o tym mówić to zrozumie.

Nie mam dzieci a także nie znam żadnego autystycznego dziecka ale z niezwykłym zainteresowaniem przeczytałam (a raczej wysłuchałam lektorem) Twoja wypowiedz. Ciesze się ze dzielisz się swoimi przeżyciami i ze pomożesz tym samym innym matkom i im dzieciom. Bardzo jestem wrażliwa na pomoc innym w cierpieniu. Dieta niskowęglowodanowa jest naprawdę super. Myślę wiec ze dużo matek mających problemy (nie tylko takie jak opisane wyżej) zastosuje ta dietę dla swoich dzieci. Powinnaś wklejać ta wypowiedz na wszystkich istniejących forach. Czy tak robisz? Masz taki zamiar? Taka wiedzę należy upowszechniać.
Otworzyły mi się oczy dawno temu przeczytawszy (ale wtedy nie zastosowalam jeszcze) książkę dr.Kwasniewskiego. Niemniej jednak znaczącym przełomem w moim myśleniu była dla mnie znaleziona w antykwariacie we Francji książka dr.Atkinsa. W Polsce jego książki myślę w tamtym czasie były nie znane. Bylo tam szczególnie jedno zdanie które całkowicie otworzyło mi oczy :"Czy należy łączyć częściową "ślepotę" [<tych co wydają się nie zauważać licznych raportów medycznych na role węglowodanów w powstawaniu tuszy i licznych chorób u człowieka, począwszy od publikacji z 1864 roku Williama Bantinga>] z fabrykantami produktów bogatych w węglowodany i ich inwestycjami finansowymi dla licznych instytucji nauczania o dietetyce ?".*

Stosowałam dietę dr.Atkinsa (ale bardzo krotko...).
Obecnie stosuje dietę optymalną, ale nie znasz mnie bo nie miałam dotychczas w zasadzie kontaktu z optymalnymi. Pozdrawiam Cie i życzę Ci dalszych sukcesów w życiu i dużo zdrowia dla Twojego dziecka.

*"La Revoution dietetique dr.Atkins"Editions Buchet/Chastel 1975 - str.13
Ostatnio zmieniony przez Anita Czw Kwi 01, 2010 13:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 23:53   

Postaram się pisać tak by lektor mógł Ci to dobrze odczytać.
Ziemniaki obrane wkładamy do ciepłej wody i gotujemy. Przeczytałam o tym w książce kucharskiej z przepisami na różne dania z ziemniaków. Chodzi podobno o skrobię w nich zawartą by była jak najlepiej przyswajalna do organizmu. Ale raczej nie powinno się jeść codziennie ziemniaków, jak również na tym forum inni o tym wspominają właśnie ze względu na tę skrobię. Temat skrobia to jeden z mitów,nie jest potrzebna naszym jelitom.

Co do autyzmu mojego syna to autyzmu od urodzenia jeszcze się nie stwierdza. Rzadko rodzice wiedzą o tym, że mogą nie zgodzić się na szczepienie już przy urodzeniu dziecka. Ja urodziłam syna 7 lat temu, wtedy o tym nie wiedziałam. Syn mając 2 tygodnie trafił do szpitala z infekcją dróg moczowych gdzie był leczony antybiotykami.Potem do 9 miesiąca miał kolki. Potem infekcje , przy leczeniu których oprócz antybiotyków też był podawany lek Debridat, który jest na przykład na zespół jelita drażliwego i inne problemy z jelitami. Ale wtedy nie potrafiliśmy tego połączyć wszystkiego w taki sposób by pomyśleć, że to nie są zwykłe infekcje tylko należy zmienić sposób odżywiania. A ze względu na cesarskie cięcie od urodzenia syn pił mleko sztuczne. Wykupiliśmy mu dodatkowo szczepionkę trzy w jednym-różyczka, ospa, świnka. Mówił już dwa słowa a potem nie mówił żadnego. Ale niestety nie mamy dowodów czy to po szczepionce, czy nałożyły się wszystkie sprawy. Bo jeszcze stwierdzono u niego naczyniaka w stopie limfatycznego ( jak określają lekarze pewną formę raka). Ta stopa była leczona zastrzykami specjalnym roztworem dzięki, któremu naczyniak miał się cofnąć. Syn był jednym z najmłodszych dzieci jakie były leczone w szpitalu, do którego trafiliśmy i jest dobrze, naczyniak w corocznych badaniach zanika coraz bardziej.

Co do Twojego pytania o pisaniu o moich doświadczeniach na forach- tak piszę. Od 3 lat, kiedy zaczęłam u Bartka dietę zaczęłam to opisywać bo z jednej strony potrzebowałam pomocy by się wszystkiego nauczyć a z drugiej chciałam to stworzyć by było dla innych, następnych. Ale inni muszą sami zdecydować.

Dziękuję Anita za zainteresowanie.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Wto Kwi 06, 2010 23:13   

Objawy "chorób"zewnętrzne i wewnętrzne organizmu niektóre z nich często uznajemy sami jako coś "prawie normalnego".


Uwaga! tam gdzie piszę- inne niewymienione - oznacza, że nie przechodziłam ani Ja, ani mój syn lub ktoś z mojej rodziny choroby, której nie wymieniłam , a których można by wymienić jeszcze dużo do każdej części ciała

GŁOWA

*włosy - wypadanie, suche lub tłuste, łupież, u dzieci :łupież, krosty czy coś na kształt tzw. ciemieniuchy ale u dziecka 3,5 rocznego.

*czoło, nos, uszy, twarz - chore zatoki, katar lub zbytnia suchość w nosie, nadwrażliwość lub niedowrażliwość na zapachy, kaszel, zbytnie wysuszenie gardła, swędzenie uszu, , szumy uszne, nadwrażliwość lub niedowrażliwość słuchowa, zatykanie się uszu tzw. korkami z ich wydzieliny, łzawienie oczu, suchość oka ( np. gdy wpadnie nam coś do oka trudniej oko się oczyszcza), cieknący nos ale nie katar, spływanie wydzieliny po gardle,problemy ze wzrokiem od tzw. plamek przed oczami aż do wad wzroku ( inne niewymienione), trądzik skóry twarzy, cera zbyt sucha lub tłusta, popękane, spierzchnięte usta, inne wykwity skórne na skórze twarzy , koło ust, etc. tzw. ropa w kącikach oczu, czerwone dolne spojówki oczu, worki pod oczami,

*język i okolice - uczucie drętwienia języka lub jego części, np. tzw. zajady i inne wykwity na języku i okolicy, naloty na języku, nadwrażliwość lub niedowrażliwość języka, podniebienia na smaki (np. gdy herbata przestaje smakować), nieprzyjemny zapach z ust związany np. z zębami choć może być też objaw chorego żołądka ale o tym w części dotyczącej niższym partiom ciała), czkawka, odbijanie, np. nalot, który niektórzy potocznie nazywają objawem kandydozy czy rozrostu ogólnie grzybicy ( inne niewymienione)

zęby - wrażliwość na gorące, słodkie, zimne, kwaśne pokarmy i napoje etc. ,krwawiące lub opuchnięte dziąsła, inne zmiany w dziąsłach, skłonność do próchnicy zębów, zbierania się ropy koło zębów w dziąsłach, psucie się ósemek i konieczność wyrwania ich z późniejszymi powikłaniami ropnymi, (inne niewymienione)


c.d.n.

___

Przepraszam ale spisując już tylko to uznałam, że aby to wszystko wymienić w odniesieniu do całego ciała muszę poświęcić na to więcej czasu i za jednym razem nie wystarczy Mi czasu, który mogę na to obecnie poświęcić. Będzie ciąg dalszy.

Sylwia Kowalska
___
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

Ostatnio zmieniony przez sylwiazłodzi Wto Kwi 06, 2010 23:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6806
Wysłany: Czw Kwi 29, 2010 13:50   

http://www.kciuk.pl/Ojcos...-autyzmu-l13885
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Pią Kwi 30, 2010 11:36   

Molka , dzięki ale ten artykuł dla Mnie nic nie wnosi wręcz przeciwnie, dziwię się, bo same pogrubienia autorki artykułu dają do myślenia. Zawsze jak naukowcom coś wychodzi ale nie chcą by im udowadniać, że istnieją też inne badania przeczące danej tezie to mówią, że potrzeba jeszcze wielu badań.

A jaki był wiek matki tych starszych ojców? Skąd wysnuli badacze wniosek, że wiek matki nie ma znaczenia jeśli były młodsze, starsze ? etc. Ten artykuł w stosunku do całego badania jest jak główka od szpilki. Nie mam nawet do czego się odnieść bo nawet nie składa się na kilka stron opisu : tezy, badań i założeń.

Mnie nadal nie wierzą, że dieta, którą opisuję przynosi takie efekty , ale piszę bo chcę to opisywać. Przestałam to robić dla kogoś, robię to dla siebie. A wyrażając moje zdanie: lepiej by uświadomili tym ojcom zanim zechcą mieć dzieci by zmienili tryb życia by dziecko zostało stworzone i urodzone w lepszych warunkach biologicznych, z silniejszymi genami z plemników i do tego matka mogłaby postąpić tak samo zadbać o siebie i swój organizm. I już.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 22:01   

Ciekawe fragmenty łączące różne badania i różne obserwacje z autyzmem wg Mnie godne poznania , a jeśli Wy wiecie coś więcej proszę o komentarze.


znalazłam o autyzmie i węglowodanach:
cyt:
"N. Miladi uznaje choroby metaboliczne (nieprawidłowości w syntezie puryn, w metabolizmie węglowodanów) za przypuszczalną przyczynę autyzmu, ze wskazaniem na fenyloketonurię, która mimo prowadzanych testów przesiewowych może pozostać nie wykryta."

link:http://www.autyzm-gorzow.org/index.php?option=com_content&view=article&id=12&Itemid=11

i inny fragment z innego artykułu, który potwierdzam z osobistych obserwacji syna sprzed kliku lat gdy zaczynał dietę szczególnie mocno nadpobudliwość była widoczna po słodyczach:

cyt: "7. Po spożyciu słodyczy czy węglowodanów –nadpobudliwość przez 15 –20 minut, przechodzące w senność (szczególnie widoczne u bardzo małych dzieci)."


jest tu również fragment, który mnie wprawił w zdziwienie, czy naprawdę nauka uznaje, że wołowina i cielęcina są podobnym białkiem krowim jak mleko krowie i są alergenne? :

cyt: "Kilka miesięcy później, po wystąpieniu wysypki na całym ciele dziecka, wyeliminowaliśmy z diety [br]esztki białka krowiego (wołowina, cielęcina)[/b], co spowodowało także gojenie się nieładnie wyglądającej skazy na przegubie lewej rączki, gdzie skóra – warstwa po warstwie złuszczała się odsłaniając jasnoczerwone wnętrze."

i tutaj znów pojawia się informacja o skrobi ziemniaczanej, o której w wielu opisach diety dla autystów nie znalazłam (czytając o odpowiednim gotowaniu ziemniaków i ich przechowywaniu i chorobach ma sens porada dr.Ewy Bednarczyk-Witoszek nt. niejedzenia ziemniaków codziennie) jest też o zarazie ziemniaczanej w kontekście uszkodzeń mózgu:

cyt : "Z pracy dr Reginy Schoental/Cancer Research, lipiec 1979/ dowiedzieliśmy się, że metabolity niektórych pleśni powodują u zwierząt doświadczalnych uszkodzenia układu sercowo–naczyniowego i zawały serca. Z badań współczesnych /np. prof. Renwicka z Londynu/wiemy, że tzw. zaraza ziemniaczana wytwarza mykotoksyny silnie uszkadzające mózg: w Belfaście, gdzie zaraza ziemniaczana występuje znacznie częściej niż w innych regionach Irlandii 7-krotnie częściej rodzą się dzieci z najcięższą z anomalii, jaką jest bezmózgowie. "


link działa u mnie bez konieczności logowania jako kopia z pamięci google:

akson.org/x.pro/ModArticles/ShowArticle/518/


strona google do poszukania i odczytania tego artykułu wygląda tak:!!!!

http://www.google.pl/sear...Szukaj+w+Google



Cały tekst artykułu z ostatniego linku poniżej wklejam:

Artykuł

Infekcja Candidą albicans jako przyczyna autyzmu - opis przypadku.
Źródło: Ewa Szmytkowska; W: Dziecko Autystyczne, XIV Ogólnokrajowy Dzień Rehabilitacji Dziecka, Wrocław 1990; Wydawnic


W ostatnich latach coraz częściej zauważa się, że liczne zakażenia są wywołane nie tylko przez bakterie i wirusy, ale także przez drożdżaki lub grzyby drożdżopodobne.

Z pracy dr Reginy Schoental/Cancer Research, lipiec 1979/ dowiedzieliśmy się, że metabolity niektórych pleśni powodują u zwierząt doświadczalnych uszkodzenia układu sercowo–naczyniowego i zawały serca. Z badań współczesnych /np. prof. Renwicka z Londynu/wiemy, że tzw. zaraza ziemniaczana wytwarza mykotoksyny silnie uszkadzające mózg: w Belfaście, gdzie zaraza ziemniaczana występuje znacznie częściej niż w innych regionach Irlandii 7-krotnie częściej rodzą się dzieci z najcięższą z anomalii, jaką jest bezmózgowie. Także powszechnie znana pod postacią pleśniawek u niemowląt Candida albicans jest zdolna do produkowania toksyn, które w sprzyjających warunkach mogą powodować trwałe zniszczenie systemu obronnego organizmu i atakować mózg.



Według amerykańskich danych przypuszcza się, że około 5 –10% autystycznych dzieci, tych, które były poddawane leczeniu antybiotykami, były we wczesnym wieku narażone na działanie promieni X lub jakąkolwiek terapię lekową, czy na zanieczyszczające środowisko toksyczne substancje niszczące odporność organizmu, jest faktycznie niepokojonych przez infekcję Candidą albicans, a ich zachowanie będzie poprawiać się, gdy zastosuje się odpowiednie leczenie przeciwgrzybiczne. W USA, dzięki Los Angeles Times /25.09.1983/ rozgłos uzyskał przypadek Duffy Mayo. Ten chłopiec, dwukrotnie diagnozowany jako autystyczny, świetnie rozwijał się do 3 ½ roku życia, by potem, po infekcji uszu i po podanych antybiotykach nastąpił regres. Matka, szukając ratunku u lekarzy, szczęśliwie trafiła do alergologa Alaina Lewina, który stwierdził, że system immunologiczny chłopca był wielokrotnie uszkadzany. Fakt, że Duffy był leczony antybiotykami skłonił go do przypuszczenia, że ma do czynienia z szczególnie ostrym przypadkiem kandydozy. Leczenie i stosowanie specjalnej diety dało cudowny efekt i dziś Duffy jest żywym, wspaniale rozwiniętym dzieckiem z niewielkimi pozostałościami autyzmu.

Na prośbę wielu rodziców Gianna Mayo – matka Duffiego zebrała i spisała objawy pacjentów z Candidą.



Oto one:

1. Leczenia antybiotykami w bardzo wczesnym wieku przez dłuższy okres.
2. Zatwardzenia, wzdęcia, biegunka, albo kombinacja tych trzech symptomów, szczególnie z biegunką mającą bardzo pieniste, śmierdzące stolce z kawałkami nie strawionego pożywienia.
3. Łaknienie węglowodanów, słodyczy, serów, chleba, albo unikanie kwaśnego pożywienia czy normalnych warzyw i białek.
4. Obrzęk na rękach, twarzy, stopach; także klasyczne alergiczne „podbite oczy” (ciemne obwódki pod oczami).
5. Zapach podobny do acetonu z ust, albo pleśniowy zapach zarówno z ust jak i z całego ciała. Także –wymioty z nie strawionym jedzeniem o takim zapachu.
6. Skłonności do opryszczki z towarzyszącą gorączką i kilkoma (nielicznymi) pęcherzykami (2–3 razy w roku) –jednocześnie pogorszenie zachowania i innych objawów.
7. Po spożyciu słodyczy czy węglowodanów –nadpobudliwość przez 15 –20 minut, przechodzące w senność (szczególnie widoczne u bardzo małych dzieci).
8. Zachowanie i inne objawy poprawiają się przy zmianie klimatu na suchy i ciepły. Pogorszenie –przy deszczu.
9. Powtarzające się infekcje ucha i górnych dróg oddechowych.
10. Ataki „pijackiej” euforii, dziwne zachowanie, nieodpowiedni śmiech, chwiejność przy chodzeniu, zaburzona równowaga i koordynacja ruchów.

Podobne przypadki u autystycznych dzieci opisuje w swojej książce „The Yeats Connection” William Crook –znany pediatra –alergolog z Knoxwill w Tenessi (USA).

Kiedy dwa lata temu po raz pierwszy usłyszałam o szczególnej toksyczności metabolitów Candidy albicans nie mogłam jeszcze przypuszczać, że także mój autystyczny synek –Mateusz –jest jedną z jej ofiar.



Mateusz od wczesnego niemowlęcia cierpiał na zaburzenie gastryczne. Badania laboratoryjne nie wykazywały na zakażenie bakteryjne, a leczenie różnymi środkami, także dużymi dawkami antybiotyków, nie dawały pożądanego efektu: biegunki wracały i wyniszczały organizm, który stawał się bardziej podatny na różne dziecięce infekcje. Mimo to chłopiec rozwijał się całkowicie poprawnie: siedział w wieku 7 miesięcy, chodził w wieku 1 roku, w wieku 10 miesięcy bawił się w kosi –kosi łapci, machał rączką „pa-pa” na dowidzenia, uśmiechał się i nawiązywał kontakt wzrokowy. Stopniowo jednak, w drugim roku życia, jego zachowanie zaczęło budzić niepokój: dziecko płakało bez wyraźnej przyczyny i trudno je było uspokoić, nie reagowało na swoje imię i polecenia, wzrastało jego pobudzenie ruchowe. Przy kolejnej i znów przewlekłej biegunce lekarz zdecydował o kompleksowym przebadaniu Mateusza w szpitalu. Stwierdzono tam, że przyczyną biegunek jest zespół złego wchłaniania, spowodowany, jak wówczas sądzono, infekcją dróg moczowych. Nadal nie ustalono przyczyny dramatycznego zachowania Mateuszka. Dramatycznego na tyle, że personel szpitala początkowo przypuszczał, że to przypadek głuchoty, a gdy badania laryngologiczne wykluczyły tę ewentualność –że ma do czynienia ze schizofrenią dziecięcą. Mateusz miał wtedy dwa lata. Czas, który działał na jego niekorzyść, nic nie zmieniał. Wracały biegunki, wchłanianie, mimo rygorystycznie przestrzeganej diety bezglutenowej i bezlaktozowej, było na tyle wadliwe, że różne dawki witaminy D3 nie przeciwdziałały zmianom krzywiczym w kościach klatki piersiowej. Wzrastała nadpobudliwość.



Konsekwentna dieta bezglutenowa i bezmleczna wpłynęła korzystnie na zmiany skórne: ustąpił rumień pieluszkowy, dolegliwe i trwałe odparzenia pośladków, pierwszy, jak się dowiedziałam po latach, objaw kandydozy, na który wówczas żaden z lekarzy nie zwrócił uwagi.



Kilka miesięcy później, po wystąpieniu wysypki na całym ciele dziecka, wyeliminowaliśmy z diety resztki białka krowiego (wołowina, cielęcina), co spowodowało także gojenie się nieładnie wyglądającej skazy na przegubie lewej rączki, gdzie skóra – warstwa po warstwie złuszczała się odsłaniając jasnoczerwone wnętrze. Ostatnie skórne zmiany jakie pozostały do dziś, choć bardzo złagodzone przez kurację antygrzybiczą, to blade, lekko wypukłe grudki, kiedyś gęsto rozsiane na wysokości mostka, pod pachami i na rączkach.

Pierwsza prowokacja białkiem krowim przeprowadzona gdy chłopiec miał 4 lata pokazała, że rezygnacja z diety jest niekorzystna. Mateusz dostawał po jednej łyżeczce twarożku przez 5 dni i w tym czasie hiperaktywność jego wzrastała do tego stopnia, że biegał, krzyczał i rozbijał się o ściany mieszkania: tak, jakby miał w piersi dynamit, który za chwilę musi eksplodować. Piątego dnia dołączyła się najdłuższa i najtrudniejsza biegunka z jaką przyszło nam się zmagać. Trwała 4 miesiące i była leczona, bez rezultatu, wszystkimi możliwymi środkami farmakologicznymi, łącznie z antybiotykami, a została zatrzymana dużymi dawkami flory bakteryjnej i pankreatyny.



Nie wiedziałam wtedy, a lekarz specjalista nie skojarzył faktów, że flora bakteryjna skuteczne konkuruje w przewodzie pokarmowym z Candidą albicans i jest używana jako środek wspomagający leczenie kandydozy.

Jak widać, zespół objawów Mateusza nie odpowiada w pełni zebranym przez matkę Duffiego. Przypuszczenie o grzybiczym podłożu autyzmu i ZZW Mateusza nasunął nam dopiero kwestionariusz diagnostyczny przygotowany przez Institut for Child Behaviour Research z San Diego (USA).



Oto zasadnicze pytania tego kwestionariusza:



5/ Czy dziecko było niepokojone przez pleśniaki?

odpowiedź: -Tak-

6/ Czy cierpiało z powodu kolki jelitowej w niemowlęctwie?

-Tak-

7/ Czy cierpiało na rumień pieluszkowy?

-Tak-

8/ Czy zachowywało się gorzej w deszczowe dni albo w wilgotnych ciemnych miejscach?

-Tak-

9/ Czy cierpiało na grzybicę skóry i paznokci?

-Nie-

10/ Czy był niepokojony przez pokrzywki, wysypki, odparzenia, swędzenia lub miał inne skórne problemy?

-Tak-

11/ czy dziecko przechodziło przez infekcję ucha lub inne choroby, leczone antybiotykami?

-Tak-



Mateusz chorował kilkakrotnie na zapalenie uszu, 1x – płuc, wielokrotnie na infekcję górnych dróg oddechowych. Dostał antybiotyki po raz pierwszy jako półroczne dziecko i w przeciągu roku dostawał kolejno: Penicylinę, Polbicylinę, Colistin, Gentamecynę, Vibramecynę, Erytromecynę i Ampicylinę (dane wypisane z karty w poradni pediatrycznej).



12/ Ważne: Czy autyzm pojawił się u dziecka niedługo po kuracji antybiotykowej?

- Biorąc pod uwagę pierwsze poważniejsze kłopoty z zachowaniem, jako symptomy autyzmu - Tak-

13/ Czy dziecko miało problemy gastryczne? Zaparcia?

- Dopiero w piątym roku życia, po prowokacji glutenem

Biegunki?

-Tak-

14/ Czy dziecko reagowało zachowaniem na dziwne zapachy, takie jak benzyna, farby, środki czyszczące?

-Nie-

15/ Czy dziecko ma duże łaknienie cukru i skrobi?

-Tak-

16/ Jakiego pożywienia dziecko łaknie najbardziej?

-Pisząc o sześcioletnim Mateuszu wymieniłam: biszkopt bezglutenowy i suchy ugotowany ryż –ostatnie z pokarmów w jego diecie zawierające odżywkę dla Candidy.

17/ Czy dziecko było narażone na ospę wietrzną przed prawdopodobnym początkiem infekcji Candidą?

-Nie-



Dalszym krokiem w diagnozowaniu Mateusza pod kątem kandydozy były analizy laboratoryjne: ilościowe posiewy kału wykazywały poziom 108 Candidy albicans. Lekarze uznali to za znamię ostrej infekcji i przystąpiliśmy do następnej, najważniejszej fazy: do leczenia, które przeprowadzono pod ścisłą kontrolą pani dr Elżbiety Mazur, ordynatora oddziału pediatrycznego Szpitala Morskiego w Gdyni Redłowie.

Muszę podkreślić, że Mateusz jest pierwszym w Polsce przypadkiem dziecka, u którego leczono infekcję Candidy albicans licząc na poprawę autystycznego zachowania. Zachodziła obawa, czy przyzwyczajony do toksycznych metabolitów Candidy organizm dziecka nie zareaguje reakcją wstrząsową: stąd przez pierwsze dni kuracji lek był podawany w szpitalu, gdzie pozostawaliśmy przez 2 –3 godzin. Mateusz otrzymywał Nizoral w dawce 1x dziennie po 100 mg (1/2 tabletki) przez okres 8 miesięcy, a następnie – po stwierdzeniu, że poziom Candidy zmniejszył się do 104 –po 50 mg dziennie – przez 2 miesiące.



Obok leczenia farmakologicznego konieczne było bardzo skrupulatne przestrzeganie diety. Do ograniczeń, które obowiązują Mateusza od drugiego roku życia, tj. diety bez glutenu i bez białka krowiego doszło bardzo ważne wykluczenie spożycia cukru, a także glukozy i miodu. Przez pierwsze 6 tygodni kuracji wyłączyliśmy z diety także owoce.



Leczenie dietetyczne jest bardzo ważnym czynnikiem walki z Candidą albicans, która jak wszystkie drożdże zasila się cukrem i skrobią. Zatem, aby nie powodować jej wzrostu, zachodzi konieczność wyeliminowania z pożywienia pacjenta wszelkich cukrów: sacharozy (cukier buraczany, miód), fruktozy (owoce), laktozy (mleko i jego produkty). Wykluczyć trzeba także wszystkie produkty zawierające gluten (a więc produkowane z pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa), oraz artykuły poddawane przed spożyciem wędzeniu, suszeniu, konserwowaniu, czy kwaszeniu, gdyż podczas tych procesów gromadzą się pleśnie.



Mateusz bardzo dzielnie znosił ograniczenia.



Początkowo codziennie, a potem raz w tygodniu zjawialiśmy się w szpitalu, gdzie pani doktor badała dziecko, szczególną uwagę zwracając na stan wątroby (Nizoral może uszkodzić ten organ). Co dwa tygodnie przeprowadzano badania krwi, także uwzględniając próby wątrobowe. Poza pewnym niepokojem dziecka w pierwsze dwie noce po podaniu leku i kilkudniowej biegunce w połowie leczenia, żadnych ubocznych działań podawania Mateuszowi Nizoralu nie stwierdzono.

Obecnie w stolcach dziecka nie odnotowuje się obecności Candidy. Skończyły się też tak uciążliwe biegunki, towarzyszące mu przez wiele lat.



Mateusz znacznie poprawił swoje zachowanie. Nadzwyczajny postęp nastąpił w sferze koncentracji uwagi, rozumienia mowy, kontaktu wzrokowego, kontaktów społecznych. Działania dziecka zaczęła cechować większa elastyczność –samorzutnie zrezygnował z kilku trudnych do przełamania przyzwyczajeń. Zaczął interesować się światem ożywionym –przedtem widział tylko przedmioty: Gdy rok temu, podczas spaceru w ZOO ucieszył go jedynie widok narzędzi do porządkowania terenu, to obecnie uwagę jego absorbowały przede wszystkim ptaki i zwierzęta.

Dopiero podczas leczenia zaczął czynić próby kontaktowania się z innymi dziećmi (przedtem ich nie zauważał), chętnie przebywa w towarzystwie swoich braci i ich kolegów. Stał się czuły i spragniony pieszczot.



Chociaż nadal łatwiej komunikować mu się bezsłownie, stara się coraz częściej używać słów. Niedawno po raz pierwszy powiedział „mama”. Coraz chętniej reaguje na proste polecenia i niewątpliwie stał się bardziej podatny na działania edukacyjne. Znacznie zmniejszyło się jego pobudzenie ruchowe. Tempo, w jakim zaczął nadrabiać zaległości zdaje się dawać nam nadzieję, że stan dziecka nadal będzie się poprawiał.

Leczenie Nizoralem skończyliśmy 22 marca 1990 roku. W tej chwili jedynym środkiem leczniczym jest dieta, która ma, przypuszczam, ogromne znaczenie nie tylko dla Mateusza, ale dla wielu dzieci autystycznych.



Bibliografia

- Aleksandrowicz J., Duda H.: U progu medycyny jutra, Warszawa 1989, PZWL.

- Crook W.G.: The Yeats Connection, New York 1986.

- Campbell D.G.: The Cruel trick that nature played on young Duffy Mayo, Los Angeles Times 1983.09.25.

- Rimland B.: Candida –caused autism?, Autism Research Review International, 1988 nr 2.


***

Sylwia Kowalska
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

Ostatnio zmieniony przez sylwiazłodzi Nie Maj 23, 2010 16:01, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6334
Wysłany: Pon Maj 17, 2010 08:22   

Pani Sylwio,
Cieszę się, że zdecydowała Pani umieścić te informacje na forum.
To bardzo kompetenty opis, który pomoże innym matkom.

Generalnie od lat 20-tych w uszkodzeniach neurologicznych zalecana jest dieta ketogenna.
Czy Mateusz znajduje się w stanie ketozy, czy może wystarcza tylko ograniczenie węglowodanów oraz wyeliminowanie szkodliwych produktów nie powodujące ketozy?
JW
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 439
Wysłany: Wto Maj 18, 2010 01:48   

wołowinę i cielęcinę tylko przez 1 miesiąc traktuję jak inne mleczne (gdy są mniej nasilone problemy), potem już nie.
W ciężkich autyzmach i padaczkach (też)często widuję nietolerancję ziemniaków.
Co do Candida alb. mam zdanie jak do wirusów i bakterii. Jeżeli jestesmy "szczelni" to nie namnazaja się w oszałamiajacym tempie. Chore wyściółki=zezwalamy na namnażanie sie ich w naszym organizmie.
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
Cordoba_2004 
technolog żywności

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 23 Cze 2009
Posty: 661
Skąd: Wiocha po Wielkim Lasem
Wysłany: Wto Maj 18, 2010 20:36   

ja bym dołoży do tej diety soki z surowych warzyw
i zioła
_________________
gg 14 987 97
 
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Nie Maj 23, 2010 15:55   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Pani Sylwio,
Cieszę się, że zdecydowała Pani umieścić te informacje na forum.
To bardzo kompetenty opis, który pomoże innym matkom.

Generalnie od lat 20-tych w uszkodzeniach neurologicznych zalecana jest dieta ketogenna.
Czy Mateusz znajduje się w stanie ketozy, czy może wystarcza tylko ograniczenie węglowodanów oraz wyeliminowanie szkodliwych produktów nie powodujące ketozy?
JW


Jeśli chodzi o artykuł o Mateuszu to nie wiem, to artykuł przeze Mnie cytowany tak jak podałam w linku do jego źródła. Jeśli jest coś niezrozumiałe to przepraszam za niezrozumiały tekst. Zaraz Go wyedytuję jeszcze raz.

Sylwia Kowalska
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Nie Maj 23, 2010 16:29   

Cordoba_2004 napisał/a:
ja bym dołoży do tej diety soki z surowych warzyw
i zioła
Cordoba te warzywa dodałbyś do diety opisywanego w artykule Mateusza czy mojego syna Bartka?

Cordoba soki z surowych warzyw, surowe warzywa, soki zrobione samemu byłyby lepsze niż te kupne bo trzeba by czytać etykiety: czym słodzą bo substancji słodzących do wyboru do koloru. A zawsze trzeba brać pod uwagę, że wg przepisów jeśli w soku jest substancji słodzącej jakiś mały procent, którego nie trzeba podawać to producent nie ma obowiązku tego robić. Przykładu nie znam z produkcji soków ale ostatnio czytałam o teście konsumenckim kostek rosołowych, bulionowych różnych firm i np. okazało się, że ponieważ nie ma określonej ilości ile ma być w takiej kostce tego wywaru np. z kury czy wołowiny to po zbadaniu okazało się, że jest Go zaledwie w 100% różnych składników tylko 1,5 %.


Nowy etap mojego syna Bartka , który mogę opisać bo już drobną obserwację poczyniłam to :

ETAP BEZ OWOCÓW

W tej chwili mój syn Bartek jest na etapie BEZ OWOCÓW! Je ogórki zielone, ziemniaki pod różną postacią, marchewkę, kaszę gryczaną, sok Kubuś - 1 butelka dziennie co jakiś czas. Inne węglowodany: np. prażynki ziemniaczane, chipsy Lays , chrupki kukurydziane,popcorn robiony przez mnie z ziaren kukurydzy na smalcu, trochę "gorsze" słodkości np. w sobotę: lody Grycana, gorzka czekolada Wedla. ( podaję jakich firm bo takie wybieram i obserwowałam wiele razy, że akurat te na mojego syna działają "lepiej" niż innych firm. Mniej substancji polepszających smak w czipsach, lody z największą zawartością tłuszczu w śmietanie, prażynki ziemniaczane tylko z solą ale firmy nie pamiętam są po prostu takie w sklepie obok mojego domu do kupienia.)

NAJWAŻNIEJSZE CO MOŻNA ZAUWAŻYĆ : Bartkowi w tym czasie nie zdarzyło się po całej nocy zmoczyć się do łóżka po przebudzeniu. Ma niestety takie przyzwyczajenie, że jeśli obudzi się rano to nie chce wstać i iść do łazienki ale jeśli bardzo chce to moczy łóżko. W trakcie okresu kiedy jest bez owoców codziennie potrafił wytrzymać. Tylko w dni następne po dniach gdy dostał banany ( 1 przypadek) i serek homogenizowany ( 2 przypadek) łózko było zmoczone. W pozostałe dni nawet jeśli to była sobota czy niedziela i już się obudził potrafił wytrzymać i kiedy Go wołaliśmy wstać i dopiero w łazience po całej nocy się załatwić. Z innych obserwacji: jeśli w obecnych dniach gdy nie dostaje owoców dostanie gorzkiej czekolady, chrupki kukurydziane albo loda czy czipsy do jedzenia jego skora nie reaguje wysypką w okolicach odbytu na obu pośladkach czy swędzeniem skóry na plecach. w dłuższym czasie chciałbym zaobserwować zmiany jeśli się uda zmian jego naczyniaka na stopie oraz podobnego na plecach, które jest jednak niezdiagnozowane. Ale to jest do obserwacji przez czas wakacji albo i dłużej, jak zauważę zmiany to napiszę.


****


Sylwia Kowalska
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 439
Wysłany: Sob Maj 29, 2010 09:25   

Są "lepsze" owoce (arbuz, nektarynka/brzoskwinia) i "gorsze" (banany, winogrona, owoce suszone). Nie musimy owoców jeść codziennie. Sami sprawdzajmy co nam służy i w jakiej ilości.
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3574
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 29, 2010 11:35   

A leśne jagodowe i borówki? To są chyba znakomite opcje.

Z tego co tu piszecie wychodzi coś dziwnego. Mianowicie, że owoce są gorsze od ziemniaków.

A próbowałyście zastosować etap bez ziemniaków? I zamiast nich węgle w postaci warzyw i dzikich jagodowych. Ciekawe czy efekty nie byłyby jeszcze lepsze.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
Ostatnio zmieniony przez Waldek B Sob Maj 29, 2010 11:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Sob Maj 29, 2010 16:02   

Waldek, Ja tylko sygnalizuję, mój syn nie je codziennie ziemniaków ale owoce jadł codziennie. Chciałam zobaczyć różnicę bez owoców. A ponieważ czytam aktualnie i czytałam wcześniej książki z zakresu medycyny chińskiej to byłam ciekawa jak zareaguje. A muszę się poruszać póki co w tych potrawach, które mój syn lubi i chce zjeść. Napisałam to też dlatego, że większości rodzicom nie mieści się w głowie by dziecku nie dawać owoców codziennie. Rozwinę to wieczorem.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 29, 2010 16:09   

Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
i "gorsze" (banany, winogrona, owoce suszone). Nie musimy owoców jeść codziennie. Sami sprawdzajmy co nam służy i w jakiej ilości.

No banany to akurat zaliczam do tych lepszych owoców - świetnie się trawią, są smaczne. Z surowym masłem są fajowe.
Suszone-wędzone polskie śliwki węgierki są zimą bardzo dobrą opcją - z masłem komponują się bardzo dobrze, choć można i same.
Jeśli chodzi o mus jedzenia owoców codziennie to oczywiście, że go nie ma, no ale jeśli chcemy jadać codziennie należyte ilości węgli to skreślając owoce zostaje tylko miód. No bo jadalne warzywa są raczej bardzo ubogie w węgle - np. 0,5 kg szparagów ma tylko 11 g węgli.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2966
Wysłany: Sob Maj 29, 2010 19:38   

Moj najnowszy guru - Robb Wolf :D ... twierdzi, ze fruktoza tez moze byc dla niektorych problematyczna, i uszkadzac oraz podrazniac "GI tract", czyli jelitkowo. I tym samym powodowac zapalenie. Wiec w tym sensie niekoniecznie jest paleo.
Podobnie Stephan (wholehealth blog), ale on jest troche tendencyjny z uwagi na wyznawane Westonowskie idealy.
W kazdym razie, ktos z IBD moze odczuc roznice.
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 29, 2010 20:39   

_flo napisał/a:
W kazdym razie, ktos z IBD moze odczuc roznice.

Z IBD odczuwają korzyść po eliminacji węgli złożonych z neolitycznych produktów na rzecz owoców i miodu. "Breaking the vicious cycle" Elaine Gottschall się kłania. :)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2966
Wysłany: Sob Maj 29, 2010 20:43   

"neolityczny", "paleo" - co to w ogole znaczy? :hihi:
Groszek nie jest paleo, a spisuje sie jak marzenie.
Albo cos powoduje zapalenie, albo nie.
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
Ostatnio zmieniony przez _flo Sob Maj 29, 2010 20:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7231
Wysłany: Sob Maj 29, 2010 20:49   

_flo napisał/a:
Albo cos powoduje zapalenie, albo nie.


No w przypadku IBD to "coś" to nie koniecznie żarcie.

Marishka
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 29, 2010 20:50   

_flo napisał/a:
"neolityczny", "paleo" - co to w ogole znaczy? :hihi:
Groszek nie jest paleo, a spisuje sie jak marzenie.
Albo cos powoduje zapalenie, albo nie.

Chyba nie zrozumiałaś mojego postu.
Groszku nie uważam za neolityczny produkt.
Zapalenie powodują kasze, ziemniaki i inne produkty bogate w węgle złożone, które mają tendencję do gnicia w jelitach.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2966
Wysłany: Sob Maj 29, 2010 20:56   

No dobrze, ale zostawiajac kasze i cala reszte na boku, informuje zainsteresowanych, ze fruktoza zostala rozpoznana jako czynnik drazniacy rowniez. I o tym byl moj post.

Poza tym, Robb odnotowal, ze normalnie nie moze spozywac na przyklad zbyt duzo weglowodanow zlozonych dzien po dniu, bo natychmiast ma przykre dolegliwosci, za to na wakacjach, jak spi po 10h dziennie i ogolnie jest zrelaksowany, nic takiego mu sie nie przydarza.
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
Ostatnio zmieniony przez _flo Sob Maj 29, 2010 21:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Sob Maj 29, 2010 21:00   

Wyjaśnienie dlaczego robię teraz etap bez owoców odnosząc się do waszych postów : Pani Ewy, Waldka, Hannibala, flo.


Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
Są "lepsze" owoce (arbuz, nektarynka/brzoskwinia) i "gorsze" (banany, winogrona, owoce suszone). Nie musimy owoców jeść codziennie. Sami sprawdzajmy co nam służy i w jakiej ilości.


Pani Ewo przede wszystkim dla innych czytających muszę napisać, że ten etap bez owoców to już nie jest Pani porada tylko moje dalsze "ulepszanie". nie chciałabym by kto za chwilę napisał, że poza moimi dziwnymi pomysłami jeszcze Pani odradza jeść owoce.

No, właśnie nie musimy jeść owoców codziennie a zanim Bartek zaczął ten etap bez owoców jadł je wcześniej codziennie. Były zawsze kupowane. Nie było takiego momentu by nie zjadł choć jednego jabłka a zawsze było to więcej. Kiedyś zacytowałam artykuł Lutza , który jest zamieszczony na dobradieta pt. "4 lata bez węglowodanów" i przez dłuższy czas myślałam o wypowiedziach dr.Lutza oraz o wiedzy jaką mam z jednej z ostatnich pozycji książkowych jaką czytam " Między niebem a ziemia. Przewodnik po medycynie chińskiej" oraz wszystko co udało mi się nauczyć i dowiedzieć o badaniach nad autyzmem czy epilepsją zahaczające o badania fal mózgowych, oddziaływania hormonów na mózg, organizm. To co pisze dr.Lutz w książce "Życie bez pieczywa" o cukrzykach, że u niektórych nawet 1,5 roku trwało przywracanie do normy reakcji poziomu cukru na węgle.

A dziś nawet obejrzałam film, w którym pokazywano naukowców interesujących się mózgiem i jakie są jego reakcje np. u sióstr podczas głębokiej modlitwy albo u ludzi, którzy przeżywając śmierć kliniczną dotarli do punktu gdy widzieli snop światła i po powrocie do życia twierdzą, że są momenty gdy nadal jak to określono w filmie " kontaktują się z tym przeżyciem, z tym światłem. Do czego zmierzam?

Waldek czytając dziś twój post zastanawiałam się co jeszcze chcę w tym wątku napisać bo przez dłuższy czas czytam twoje tematy i innych komentarze w dziale duchowości i dotarłam do momentu gdy muszę napisać moje obserwacje czy wnioski jakie mam ucząc się wszystkiego co mogłam o organizmie i dietach w kontekście poza fizycznym .

Niedawno przeczytałam o badaniach dzieci w podobnym wieku co mój syn z centrum łódzkiego zajmującego się autystycznymi dziećmi "Navicula" . Były tam wykresy jakich witamin i minerałów dzieciom brakuje, które z dzieci są na diecie , a które nie ale takie badania i stosowanie różnego rodzaju diet nigdy na 100% nie powiedzą ,że dieta z węglowodanami z samych warzyw albo z dodatkiem owoców wyleczy dziecko. Zawsze dołącza się rehabilitacja, ćwiczenia np. logopedyczne i pewnie kilka procent "szczęścia". Nie wiem jak to nazwać.

Ta moja dzisiejsza wypowiedź wkroczy na "niebezpieczny teren" ale tak jak w tym dzisiejszym dokumencie padły słowa, mniej więcej , że człowiek nie jest fizycznością z cząstką duszy tylko dzięki tej duchowości żyje jego ciało tak ja mam świadomość, że nawet Ty Waldek i ja też często chcemy określenia : co dokładnie pomaga?.

A tak się chyba do końca nie da. Nie można z diety uczynić sposobu podobnego do tabletki, wszyscy o tym piszemy, że trzeba się obserwować, patrzeć co nam szkodzi, co lubimy jeść, jak się po tym czujemy etc. Po co więc mówić o tym, że rezygnując z owoców syn zje zbyt mało węglowodanów. Kiedy dziś analizowałam z jakim pokarem Bartek miał do czynienia od urodzenia to wyszło mi, że zawsze był tam obecnycukier pod różną postacią: z uwagi na cesarskie cięcie- nauczył się jeść mleko modyfikowane i nie wie jak smakuje pokarm matki, w mleku , które otrzymywał jest taki skład:

serwatka o obniżonej zawartości składników mineralnych, oleina palmowa, odtłuszczone mleko, laktoza, niskoerukowy olej rzepakowy, olej kokosowy, olej kukurydziany, białka serwatkowe, cytrynian wapnia, cytrynian potasu, lecytyna sojowa, chlorek sodu, L-arginina, witaminy, chlorek magnezu, chlorek wapnia, tauryna, nukleotydy, L-histydyna, siarczan żelazawy, inozytol, siarczan cynku, L-karnityna, siarczan miedzi, jodek potasu, siarczan manganu, selenian sodu.

Nie wiem czy któraś z tych substancji to coś na kształt cukru ale wiem, że w smaku było mleko to słodkie. Poza tym do stycznia 2006 gdy usłyszeliśmy słowo autyzm to mleko lub następne do jego wieku pił codziennie.

Skoro niektóre dzieci od matek chorych na cukrzycę rodzą się podobnie jak one z cukrzycą czy jak to ze swojej pamięci cytuję " tzw. uzależnienie od cukru" to uważam, że mogę próbować wykluczyć synowi owoce. Przecież dodatkowo był leczony na naczyniaka limfatycznego a również tutaj i w artykułach w "Poradniku Dobrego..." są przytaczane informacje, badania na temat jakie węglowodany , ile jeść etc. Poza tym to może dla wielu będzie mało zrozumiałe bo ja tego nie potrafię opisać lepszym językiem ale Ja mając porażenie mózgowe (MPD) widzę reakcje po różnym jedzeniu np. na mięśnie a przecież jak działają mięśnie, że uczestniczy w tym mózg, różne reakcje w układzie nerwowym - dlatego uważam, że czasami trzeba próbować w bardzo dziwnym kierunku iść bo że tak się wyrażę na poziomie naszego organizmu na tym co widzi się pod mikroskopem czy atomu albo i tego czego nie widzimy a co do końca jeszcze nie jest udowodnione np. działanie akupunktury na człowieka, jego system nerwowy, ducha, komórki nie wiem co jeszcze jest jeszcze w wielu miejscach nieznane.

Mam prawo mieć nadzieję, że tak jak w książce pisze dr. Ewa Bednarczyk-Witoszek, naczynia krwionośne i wszystkie inne są zbudowane z jakichś tam komórek i te komórki się regenerują czy odnawiają na innej, lepszej diecie np. niskowęglowodanowej, że skoro skład krwi, białych, czerwonych ciałek, moczu etc poprawia się po zmianie diety a był to nawet dla nauki do pewnego czasu nieznany mikrokosmos to mogę też mieć nadzieję, że skoro te najbardziej nieznane i najtrudniejsze do poznania reakcje człowieka jak: uczenie się, odpowiedzi na pytania, opowiadanie o świecie, rozumienie świata, odbieranie bodzców zewnętrznych ze świata a wreszcie zdolność do miłości, nienawiści etc. mogą zachodzić i kształtować się jeszcze lepiej gdy spróbuję jakiś czas by syn nie jadł owoców. Cukier w nich zawarty czy inne związki np. nawozy nie są poddawane obróbce termicznej, owoce je się z reguły surowe więc pozwalam sobie na pewnego rodzaju nowe obserwacje.

Nie tylko dieta może zadziałać leczniczo na stawy. Może to zrobić też akupunktura. Stosuje się masaże, leczenie zimnem etc. Nie chcę w ramach waszych możliwości akceptowania swojej i mojej wiedzy skłaniali się do podsumowywania tylko przez pryzmat co dieta może zrobić i czy brak owoców pomoże czy zaszkodzi.

Postaram się dopisywać do moich relacji więcej tłumaczenia dlaczego daną kwestię poruszam czy metodę zaczęłam stosować bo zdałam sobie sprawę, że to jest jedna z kwestii, której też się dopiero uczę ale cały czas będę podkreślać, że dlatego nadal to opisuję i przedstawiam, że chciałabym by można było poza dietą bezmleczną, bezglutenową, bezcukrową wiedzieć , że jest jeszcze inna alternatywa, której można spróbować.


PRZEPRASZAM jeśli coś z mojego tekstu jest mniej zrozumiałe ale staram się jak potrafię i odpowiem by coś jeszcze wytłumaczyć czy rozwinąć.


Widziałam, że przyszła jeszcze w czasie gdy pisałam swój tekst wiadomość ale jeszcze jej nie odczytałam.


***

Sylwia Kowalska
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 29, 2010 21:24   

Sylwio, ale jabłka o których napisałaś nie są w gronie produktów, które ja polecam.
Jabłka i gruszki są na dole tej drabiny.

@Flo
Nie rozpatruj osobno fruktozy, bo to do niczego nie prowadzi. Fruktoza to tylko mała cząstka takiej porzeczki.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6806
Wysłany: Sob Maj 29, 2010 21:58   

_flo napisał/a:
No dobrze, ale zostawiajac kasze i cala reszte na boku, informuje zainsteresowanych, ze fruktoza zostala rozpoznana jako czynnik drazniacy rowniez. I o tym byl moj post.

Poza tym, Robb odnotowal, ze normalnie nie moze spozywac na przyklad zbyt duzo weglowodanow zlozonych dzien po dniu, bo natychmiast ma przykre dolegliwosci, za to na wakacjach, jak spi po 10h dziennie i ogolnie jest zrelaksowany, nic takiego mu sie nie przydarza.


czyli sen jak widac ma kluczowe znaczenie w normalizacji ...
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Nie Maj 30, 2010 09:35   

Ponieważ nie umiem streszczać języka medycznego będę posiłkować się cytatami. One lepiej wytłumaczą co mam na myśli, co chcę uzyskać wprowadzając etap bez owoców. Nie traktuję tych badań ani żadnych innych jako NAJWŁAŚCIWSZYCH, NAJLEPSZYCH. Stwierdzenia naukowców zawsze można poddać krytyce, modyfikacji, dojść do wniosków różnych w zależności od założeń. To co poniżej wytłuszczę czcionką dla mnie to opis możliwości, które mogą organizmowi pomóc WYLECZYĆ się z ogólnie mówiąc autyzmu.

link:
http://www.nowapediatria.pl/snp.php?ktory=320


"Niedobory żywieniowe u dzieci na przykładzie autystyków"

1Instytut Chemii Ogólnej i Ekologicznej, Wydział Chemiczny, Politechnika Łódzka
Dyrektor Instytutu: prof. dr hab. Jacek Rynkowski
2Navicula Centrum, Łódź
3Pracownia Pedagogiki Specjalnej, Wydział Nauk o Wychowaniu, Uniwersytet Łódzki


cytaty z artykułu dla mnie ważne :

"Autyzm to całościowe zaburzenie rozwojowe charakteryzujące się deficytami w sferze społecznej, komunikacyjnej oraz powtarzalności zachowań, mające wpływ zarówno na komórki mózgowe, jak też na układ pokarmowy i odpornościowy. Jednoznaczna przyczyna spektrum zaburzeń autystycznych (ang. autism spectrum disorders – ASD) nie jest znana."

"niewłaściwa dieta, zanieczyszczenia środowiska – głównie metale ciężkie, przyjmowane szczepionki i nadmierna ilość przyjmowanych antybiotyków."


"Duża liczba dzieci z autyzmem ma tzw. sprzężone zaburzenia układu nerwowego, immunologicznego i pokarmowego. Zaburzenia układu pokarmowego to przede wszystkim: biegunka, refluks żołądkowo-przełykowy, zaparcia, bóle brzuszne, i inne (2-6). Związek pomiędzy autyzmem a zaburzeniami układu żołądkowo-jelitowego po raz pierwszy został przedstawiony już w latach siedemdziesiątych (7). Rodzaje opisanych zaburzeń układu żołądkowo-jelitowego to: przewlekła biegunka, nadmierne gazy, bóle brzuszne opisane przez Horvatha (5), zaparcia opisane przez Quigleya i Hurleya (8), oraz nietolerancja pokarmów opisana przez Wakefielda (9). Objawy tych zaburzeń nieleczone mogą przyczyniać się do groźnych powikłań i komplikacji. Nieleczone zaparcia, mogą prowadzić między innymi do choroby okrężnicy (10). W literaturze są doniesienia dotyczące występowania zaburzeń układu żołądkowo-jelitowego u dzieci z ASD, a także trudności z przyjmowaniem przez nie posiłków (11-15). Zwyczaje żywieniowe i sposób jedzenia dzieci autystycznych są bardzo specyficzne. Często, na przykład dzieci autystyczne preferują tylko posiłki jednego koloru. Wybiórcza, niedostateczna dieta może istotnie wpływać na pogłębienie się zaburzeń ze strony układu żołądkowo-jelitowego (11, 13, 14)."

"Ze względu na zróżnicowanie przypadków autyzmu u dzieci, biochemiczne leczenie polegające na doborze indywidualnej diety, a także suplementacji wpływa na istotną poprawę funkcjonowania tylko pewnej podgrupy dzieci z autyzmem. W przypadku dzieci istotne jest dostarczenie do organizmu wszystkich niezbędnych składników odżywczych i to w odpowiednich proporcjach. Stosowanie diety, która ma na celu zmniejszenie stężenia cukru we krwi, pozwala na przykład zmniejszyć stany napięcia i drażliwości oraz poprawić koncentrację u dzieci. Regularne spożywanie białek warunkuje dostarczenie aminokwasów, które wykorzystywane są do syntezy neuroprzekaźników (16)."

"Przygotowanie produktów (pasteryzacja, mrożenie, gotowanie) może pozbawić żywność części składników, konieczne jest więc uzupełnianie diety w te brakujące składniki. Są to głównie minerały, witaminy oraz przypominające je swoim działaniem związki chemiczne (np. flawonoidy, koenzym Q10, luteina), a także błonnik i nienasycone kwasy tłuszczowe. Suplementy diety stanowią ważne źródło składników odżywczych zwłaszcza w sezonie zimowym, kiedy ograniczony jest dostęp do świeżych owoców i warzyw "


(z suplementacją to akurat mi nie jest po drodze ale nigdy nie próbowałam traktując ją jako coś czego składu tak w 100% nie mogę być pewna, że nie szkodzi-Sylwia Kowalska)

CIEKAWOSTKA PODANA W ARTYKULE: "Bezpieczne poziomy witamin i składników mineralnych uregulowane są prawnie (Rozporządzenie ministra zdrowia z dnia 19 grudnia 2002 r. w sprawie suplementów diety) i ustalone są na podstawie oceny ryzyka, w oparciu o ogólnie akceptowane dane naukowe, uwzględniając zmienne stopnie wrażliwości różnych grup konsumentów."

"Różnica w modelu sposobu żywienia pomiędzy autystykami, a dziećmi z grup odniesienia, nie tłumaczy jednak żywieniowych deficytów obserwowanych u autystyków (19). W jednym z niewielu artykułów Raiten i Massaro (21) badali przyjmowanie pokarmów, stosując następujące kryteria: siedmiodniowa dieta, pory posiłków w grupie 40 dzieci obciążonych autyzmem. Następnie otrzymane wyniki porównali z 36 dziećmi zdrowymi. Badania te pokazały, że dzieci z ASD przyjęły więcej białka i węglowodanów jak również niacyny, tiaminy, ryboflawiny, wapnia, fosforu, i żelaza."

"Porównano struktury aminokwasów w surowicy dla 26 dzieci autystycznych stosujących typową dietę i 10 dzieci stosujących dietę bezglutenową i bezkazeinową. Badania te ukazały, że zarówno dzieci poddane diecie bezkazeionej i bezglutenowej jak i dzieci poddane typowej diecie miały znaczne niedobory aminokwasów, co może wskazywać na słabsze przyswajanie białka u autystyków (23)."

"Na przykład połączono chorobę otrzewnej ze schizofrenią. Choroba otrzewnej prowadzi do choroby jelit, która kończy się uszkodzeniem jelita i przepuszczalnością, a to z kolei prowadzi do zaburzeń neurologicznych i psychiatrycznych (26, 27). Jak podaje literatura ryzyko wystąpienia choroby otrzewnej u osób ze schizofrenią jest podwyższone
(28)."

"Niezwykle szkodliwymi alergenami dla autystyków są proteina mleka (kazeina) i proteina zboża (gluten), które to mają zbliżoną budowę do morfiny.Gromadząc się w mózgu mogą wpływać na zmiany zachowania takie jak: nadpobudliwość, depresja, agresja i inne (23, 30, 31)."

"Candida Albicans może być potencjalnym enteropatogenem, powodującym między innymi ostre biegunki i biegunki poantybiotykowe, a także infekcje górnych dróg oddechowych, układu siateczkowo-śródbłonkowego, wsierdzia i nerek (32-34)."

"Materiał i metody

Badaną grupę stanowi pięcioro dzieci autystycznych w przedziale wiekowym od 8 do 10 lat. Dzieci te znajdują się w grupie dydaktycznej placówki terapeutycznej Navicula-Centrum w Łodzi.
Dzienne spożycie składników pokarmowych dla piątki dzieci: kalorii, białka, tłuszczów, cholesterolu, węglowodanów, błonnika, sodu, żelaza i wiatmin A, D, E, C, B6, B12 oraz folianów uzyskano z raportu siedmiodniowego sporządzonego starannie przez rodziców. Wartości spożywanych składników pokarmowych obliczone zostały na podstawie danych literaturowych (35-37) z uwzględnieniem wielkości porcji oraz dodatkowo przyjmowanych witamin i suplementów. Dane te zostały porównane z wartościami dziennego zapotrzebowania na składniki pokarmowe (RDA – Recommended Dietary Allowances) uzyskanymi z literatury (18, 19). Ponadto wyniki porównano z wartościami spożywanych składników pokarmowych w grupie dzieci zdrowych (grupa odniesienia), które pozyskano z literatury (20)."


dalsza część w powyższym linku


*****
link:

http://www.medrodzinna.pl/smr.php?ktory=366

Poziom kwasu homowanilinowego u autystyków

1Instytut Chemii Ogólnej i Ekologicznej, Wydział Chemiczny Politechniki Łódzkiej
Dyrektor Instytutu: prof. dr hab. Jacek Rynkowski
2NZOZ „NAVICULA-CENTRUM”, Poradnia dla Dzieci i Młodzieży z Autyzmem Dziecięcym
Dyrektor NAVICULA-CENTRUM: dr n. med. Anna Rozetti-Szymańska

"Zmienione poziomy HVA w płynach biologicznych mogą również być charakterystyczne dla autyzmu dziecięcego. Niektóre zaburzenia funkcjonowania układu dopaminergicznego mogą być związane z takimi objawami autyzmu, jak: stereotyp zachowań, zaburzenia nastroju, napady agresji, deficyty w sferze komunikacji interpersonalnej. Doświadczalne podanie nadmiernej ilości agonistów (przekaźników zastępczych) receptorów dla dopaminy wywołuje u zwierząt doświadczalnych stereotypie i zwiększoną aktywność ruchową – objawy obserwowane w przebiegu autyzmu u ludzi (14). Wynikiem zbyt dużego pobudzenia neuroprzekaźnika jest tworzenie się toksycznych związków, powodujących uszkodzenia neurologiczne, co przyczynia się do objawów widocznych u autystycznych pacjentów (15). Chociaż u części chorych mogą występować zaburzenia metabolizmu neuroprzekaźników, takich jak dopamina, w ośrodkowym układzie nerwowym, to jednak badania dotyczące neurochemicznych podstaw autyzmu są nadal prowadzone i nie ustalono jeszcze jednoznacznej hipotezy. Opublikowano prace, w których nie stwierdzono znaczących różnic pomiędzy poziomem HVA w płynach biologicznych u dzieci autystycznych i zdrowych.
Jednakże wyższy poziom HVA w płynie mózgowo-rdzeniowym został znaleziony u dzieci z zaostrzonymi objawami, zwłaszcza wzmożoną aktywnością ruchową i silnymi stereotypiami. Znaleziono podwyższone stężenia tego kwasu w płynie mózgowo-rdzeniowym u wolnych od lekarstw autystycznych dzieci (16). Część badaczy nie stwierdziła znaczących różnic pomiędzy nieleczonymi autystycznymi dziećmi a zdrowymi pod względem stężenia HVA w moczu i osoczu krwi. Poziom tego kwasu znacząco wzrasta w płynach ustrojowych dzieci autystycznych leczonych środkami neuroleptycznymi (17)."



""MATERIAŁ I METODY
Materiał badawczy: mocz pochodzący od 52 dzieci autystycznych w przedziale wiekowym od 4 do 11 lat, zdiagnozowanych jako autystyczne pomiędzy trzecim a piątym rokiem życia, rehabilitowane w ośrodku terapeutycznym Navicula – Centrum w Łodzi, oraz dzieci zdrowych (21 dzieci) w tym samym przedziale wiekowym."

dalsza część tekstu w powyższym linku


( Nie wiem czy to było akurat to badanie , w którym przez jakichś czas uczestniczył mój syn gdy uczęszczał do Centrum Navicula w latach 2006- 2008 ale ja miałam do czynienia np. z takimi zaleceniami przed oddaniem takiej próbki moczy by syn dzień wcześniej nie jadł owoców takich jak banany. Sylwia Kowalska)

****

No i jeszcze jedno, taki zgrabny opis znalazłam tutaj:

„Autyzm”

http://www.centrumwaszak.pl/autyzm.htm

który cyt: Opublikowano: miesięcznik „OPTYMALNIK” nr 1 (41) styczeń 2006 rok.

****

Sylwia Kowalska


:roll:
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2966
Wysłany: Nie Maj 30, 2010 14:19   

Molka napisał/a:

czyli sen jak widac ma kluczowe znaczenie w normalizacji ...

Ponoc tak, oni tam mocno forsuja terapeutycze kojace dzialanie melatoniny chociazby. Ogolnie mam zamiar teraz przeczytac "Lights out" (jesli ktos posiada w zakamarkach sswojego HD, to barrrrdzo prosze na priv :D ). No i na przyklad odradza sie robienie IF w przypadku niedostatku snu.
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Maj 30, 2010 14:22   

_flo napisał/a:
No i na przyklad odradza sie robienie IF w przypadku niedostatku snu.

Kto odradza i dlaczego?
Poza tym przy niedostatku snu wiele elementów zdrowotnych się wali, więc czy IF czy coś innego to i tak jest .. :roll:
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2966
Wysłany: Nie Maj 30, 2010 14:24   

Dlatego, ze nalezy kontrolowac poziom kortyzolu, i ogolnie katabolizm.
(ktory to kortyzol tez powoduje insulinoopornosc)
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
Ostatnio zmieniony przez _flo Nie Maj 30, 2010 14:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Nie Maj 30, 2010 17:42   

Hannibal napisał/a:
Sylwio, ale jabłka o których napisałaś nie są w gronie produktów, które ja polecam.
Jabłka i gruszki są na dole tej drabiny.

@Flo
Nie rozpatruj osobno fruktozy, bo to do niczego nie prowadzi. Fruktoza to tylko mała cząstka takiej porzeczki.


Hannibal ale Bartek jadł codziennie jabłka, czasami przez ileś dni pod rząd banany.
Pani dr. Ewa Bednarczyk-Witoszek ma rację mówiąc, że trzeba leczyć rodzica bo to my częściowo ze względów finansowych np. zimą kupowaliśmy jabłka, banany, winogrona, arbuza czasami syn zjadał ale to jeśli miał na niego smak, brzoskwinie, ananas, czasami różne te owoce ale były codziennie. A codzienność to też przyzwyczajenie.

Myślimy o chlebie by go nie jeść codziennie albo wcale jak chcemy się szybciej wyleczyć a te owoce szczególnie u dzieci to tak trochę a bo inni mówią, że są potrzebne np. akcja 5 razy dziennie owoce i warzywa !!!!!- też przestaje mi się podobać ze względu na to, że nie wiem czy ktoś z was jeszcze to zaobserwował - jakość szczególnie zapakowanych warzyw pozostawia wiele do życzenia, są mechanicznie obierane i przez to niedbale, krojone w plasterkach i zapakowane w foliowe torebki, które szczególnie jak zrobi się gorąco będą sprzyjały psuciu się tych warzyw. Bartek przynosząc to ze szkoły np. marchewkę gdy chciałam mu dać po szkole by to zjadł natykałam się np na popsute plasterki wśród innych "dobrych" które jak wiecie już się do jedzenia nie będą nadawać.

Wszystko ma jednak nie tylko plusy ale i minusy. Szkoła zapisuje się na taką akcję, ktoś ustalił, za to płatność ale czy ktoś pomyślał by sprawdzać firmy, które przygotowują to dla dzieci. Wiadomo, że coś co wyjdzie z fabryki czy od rolnika musi jakiś czas przeleżeć, pokonać w samochodzie pewne odległości itd.

Jeśli dzieci w waszych szkołach też dostają tak warzywa pakowane zwróćcie na to uwagę jakiej są jakości.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Maj 31, 2010 17:26   

sylwiazłodzi napisał/a:
Hannibal ale Bartek jadł codziennie jabłka, czasami przez ileś dni pod rząd banany.

Mnie po jabłkach nierzadko boli brzuch, więc sobie je odpuściłem
Banany działają bardzo fajnie na śluzówkę żołądka - mam na myśli oczywiście takie dojrzałe ciemne, bo te jasne to raczej lipa. Mi służą - czy to same czy to z masłem. No ale wiadomo, że ich ilość trzeba dostosować do własnych potrzeb.
Poza tych ich jakość - moje kosztują 7 zeta za kilo, a nie 1,5 jak Carrefourze na przykład
sylwiazłodzi napisał/a:
Pani dr. Ewa Bednarczyk-Witoszek ma rację mówiąc, że trzeba leczyć rodzica bo to my częściowo ze względów finansowych np. zimą kupowaliśmy jabłka, banany, winogrona, arbuza czasami syn zjadał ale to jeśli miał na niego smak, brzoskwinie, ananas, czasami różne te owoce ale były codziennie. A codzienność to też przyzwyczajenie.

No coś trzeba przecież jeść, więc jedzenie jest przyzwyczajeniem, nie ma bata ;)
Ja staram się jeść jak najwięcej jagodowych, z działki, lasu. Na zimę sobie mrożę.
Z nimi nie ma obawy, że się przesadzi z węglami
sylwiazłodzi napisał/a:
Myślimy o chlebie by go nie jeść codziennie

no najlepiej nie jeść go wcale
sylwiazłodzi napisał/a:
jakość szczególnie zapakowanych warzyw pozostawia wiele do życzenia

no dlatego trzeba kupować te najlepszej jakości
a jagody, żurawina z lasu
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 75
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2964
Skąd: Australia
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 00:29   

Hannibal napisał/a:

no dlatego trzeba kupować te najlepszej jakości
a jagody, żurawina z lasu

Na mysl o zurawinach dostaje slinotoku, ale na na mysl o zurawinach smazonych z gruszkami to slinka mi leci. Oj jakie to smaczne bylo. Ale orabiane termicznie.
Czy cos to bylo warte, Hani?
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 06:11   

Kangur napisał/a:
Na mysl o zurawinach dostaje slinotoku, ale na na mysl o zurawinach smazonych z gruszkami to slinka mi leci. Oj jakie to smaczne bylo. Ale orabiane termicznie.
Czy cos to bylo warte, Hani?

No jakieś tam wartości na pewno zostały, ale ile dokładnie to ciężko powiedzieć, bo to też zależy od temperatury i czasu smażenia.
Najlepiej byłoby sprawdzić to w laboratorium, ale na początek warto byłoby zaobserwować jak takie smażone leczą np. układ moczowy (to by pokazało ile mają jeszcze takiej arbutyny).
Ja wiem, że surowe żurawiny wykręcają wiele osób :D , no ale da radę się przyzwyczaić. Można też dodać miodu (Waldek to praktykował).
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 439
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 09:33   

M i T napisał/a:
_flo napisał/a:
Albo cos powoduje zapalenie, albo nie.


No w przypadku IBD to "coś" to nie koniecznie żarcie.

Marishka


jak wrzucamy dobre żarcie to stres nam nie wywołuje nawrotu IBS.

Jeżeli chodzi o komentarz do artykułu Waszaka - ja z kolei nie polecam żadnych testów (ani tych mierzących typ I Gella-Coombsa, ani tych mierzących typ III, ani tych mierzących typ IV) - testy dają odpowiedz na TERAZ, a za 1-3 miesiące mamy inny wynik testu ... Wolę odpowiedzi organizmu na vivo (czyli coś takiego co robimy na sniadanie, obiad, kolację - sprawdzamy na sobie), są miarodajne i wiele uczą.
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 11:53   

Kangur napisał/a:
Hannibal napisał/a:

no dlatego trzeba kupować te najlepszej jakości
a jagody, żurawina z lasu

Na mysl o zurawinach dostaje slinotoku, ale na na mysl o zurawinach smazonych z gruszkami to slinka mi leci. Oj jakie to smaczne bylo. Ale orabiane termicznie.
Czy cos to bylo warte, Hani?


Gruszki smażone na smalcu-kiedyś pisałam o tym, że jadam, nawet Bartek jadł je ze smakiem. Lepsza wersja słodkości zamiast jakichś ciastek robionych nawet samemu czy nawet gorzkiej czekolady. Wiem ,że smażone gruszki to też fruktoza ale skoro już nauczyłam kiedyś jeść moje dziecko również smaku cukru to mogę mu oferować ten słodki smak w innej postacji. Kangur ale mi zrobiłeś "smaka" chyba kupię gruszki i usmażę je z odrobiną dla dekoracji np. dżemu. No własnie rodzic ma ochotę i przekazuje to dziecku robiąc takie a nie inne dania.

:)
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
EAnna 

Pomogła: 21 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1071
Wysłany: Pią Cze 18, 2010 23:26   

Mama Maciusia,
proszę napisać, jak wygląda sprawa żywienia w czasie pobytu dziecka w przedszkolu. Utrzymanie diety (stosunkowo) niskowęglowodanowej i bezglutenowej/bezmlecznej dziecka chodzacego do przedszkola jest chyba bardzo trudne. Może nawroty spowodowane są niekontrolowanym jedzeniem produktów serwowanych/dostępnych w przedszkolu?
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Sob Cze 19, 2010 18:42   

mama maciusa przychylam się do prośby o napisanie co jadł w przedszkolu

Ja śniadanie i obiad dawałam sama, tak mogłam na szczęście zrobić.

Jeśli miał jedzenie tylko od Ciebie to czy miałaś takie dni, że nauczycielki mówiły, że zjadł , dostał coś co wszystkie dzieci. Gdy Ja kiedyś poszłam do przedszkola Pani miała pokrojone jabłko i dzieci podchodziły i brały z tego talerzyka. Bartek gdy Ja tam weszłam też akurat się częstował. To takie fragmenty dnia , że gdybym zapytała to pewnie nawet Panie by mi nie powiedziały, że takie jabłko było ale czasami dla organizmu może to jabłko mieć znaczenie.
A jak reaguje na mleczne?

Czy Ty sama nauczyłaś się już zwracać uwagę np. na keczup ( jeśli czasami u dajesz? albo jakieś inne dodatki z jedzenia czy mają wpływ na jego zachowanie?

Czy w soboty i niedziele jak nie idzie do przedszkola widzisz zmiany , że "jest lepiej"niż w dni gdy chodzi do przedszkola. ?

A tak ogólnie to się bardzo cieszę , że się odezwałaś i napisałaś.

:viva:


Często też po swoim organizmie mam obserwacje, że czasami gdy organizm coś naprawia dłuższy czas a my po pierwszym wejściu tylko na dobrą dietę szybciej zdrowieliśmy po tym jak wejdziemy w gorsze produkty nawet o tym nie wiedząc a potem rezygnując z nich leczymy się za drugim razem dłużej. Ale jednocześnie im dłużej jestem na lepszym jedzeniu ja jako dorosła częściej mogę wchodzić w złe produkty i nie reaguję już tak silnie jak kiedyś.

Ale to takie obserwacje na poziomie pojedyńczego człowieka- mnie samej- JA TAK UWAŻAM- dlatego piszę o tym jabłku bo czasami dla Ciebie jakaś podobna ale tylko twoja obserwacja ma znaczenie, o której ty wiesz albo , którą spostrzeżesz.

może chcesz napisać coś więcej na pw a jak coś razem zobaczymy to dopiszemy na forum dla innych?

Sylwia Kowalska
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 439
Wysłany: Sob Cze 19, 2010 20:18   

Potwierdzam słowa Mamy Maciusia. Autyzm, napady wyłączeń czy średniociężkie padaczki są stosunkowo łatwe :-/ do wyleczenia dietą. Niepowodzenie=nawrót wystąpiło dlatego, że rzeczywiście włączyliśmy ryż i kukurydzę do Produktów Dobrych (Produkty Dobre to produkty z listy cukrzyca na mojej str. int - strona int jest w profilu). Z informacji dodatkowych - nie widziałam Mamy Maciusia, ani Maciusia :-) . Jest to pośredni dowód, że dietą można samemu sobie pomóc.
W/w problemy lekarze poza akademickim podejściem powinni opracowywać tą dietą (3-4 dni dieta w cukrzycy z mojej str. int po czym 1 doba wolności, po czym znów 3-4 dni dieta w cukrzycy, itd; interwał 3-4 dni stosuję dla dzieci). Poprawia ona odporność tak znacząco, że dzieci przestają chorować. Czasem dopiero po miesiącu jej stosowania :sad:
"Zwiekszenie cukrów prostych" (z poprzedniego postu Mamy Maciusia) oznaczało zamianę ryżu/kukurydzy/prosa na owoce inne niż banany i winogrona (ileż można jeść ziemniaki).
MOŻNA do Dobrych Produktów dołączyć śmietanę 9-35%, z mojego doświadczenia daje to jednak znacznie gorsze efekty, choć jak mam dziecko "mleczne" (takie, które baaardzo lubi mleko czy śmietanę) wybieram tę formę jako dietę pośrednią w drodze do mojej ... Droga pośrednia może trwać różnie długo... Ja "etap śmietanowy" przerabiałam już w dzieciństwie ...
Podejscie dietą nie jest kosztowne, inne są "tylko" śnadania..., trzeba przełamać stereotypy...
One tkwią baaardzo głęboko. Napewno będą pytania o śniadania ... mają smakować dziecku!
Mam nadzieję, że rodzice dzieci autystycznych znajdą tu informację jak SAMEMU DIETĄ (w razie problemów trzeba prosić alergologa czy pediatrę o nadzór; zdarza się, że lekarze znają się na dietach eliminacyjnych) leczyć swoje dziecko. Taki jest mój cel. Dlatego DZIEKUJĘ CI MAMO MACIUSIA za wpis! Trzeba tylko chcieć. Choroba jest wyleczalna i w toku prowadzenia w w/w sposób (odczulanie) daje przeważające prawdopodobienstwo graniczące z gwarancją - braku jej nawrotu. Dzieci prowadzone w ten sposób zaczynają rzeczywiście lubić matematykę, logikę. Bardzo często to spotykam. Zalecam tę dietę w razie problemów ze skupianiem się czy brakiem chęci uczenia się (frytki, placki ziemniaczane BEZ MĄKI, zupa jarzynowa, kluski z sosem BEZ MĄKI, kisiel, ziemniaki odsmażane; to na poczatek, potem przychodzi ... "ileż można jeść ziemniaki")
Cofają się przy tym reakcje alergiczne.
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
Ostatnio zmieniony przez Ewa Bednarczyk-Witoszek Sob Cze 19, 2010 20:24, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2879
Wysłany: Sob Cze 19, 2010 21:27   

A jak się ma lekarstwo na raka które już macie pani Ewo?
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Sob Cze 19, 2010 21:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Adam319 
We are all One


Pomógł: 43 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 2457
Skąd: tiny.pl/hpb9n tiny.pl/hlhmn
Wysłany: Sob Cze 19, 2010 21:49   

I M H O
Na raka nie ma lekarstwa, trzeba się po prostu przestać truć. Brak trucia – najlepszym lekarstwem. I tu chyba wracamy to tezy, że zdrowe jedzenie to wszystko co warto wkładać do ust (wyjątek stanowią doraźne działania pourazowe).

http://pl.wikipedia.org/wiki/Lek
--- cytat
Lek– każda substancja, niezależnie od pochodzenia (naturalnego lub syntetycznego), wprowadzana do organizmu w celu osiągnięcia pożądanego efektu terapeutycznego, lub w celu zapobiegania chorobie, podawana w ściśle określonej dawce. Lekiem jest substancja modyfikująca procesy fizjologiczne w taki sposób, że hamuje przyczyny lub objawy choroby, lub zapobiega jej rozwojowi.
--- koniec cytatu
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 439
Wysłany: Nie Cze 20, 2010 09:07   

rakash napisał/a:
A jak się ma lekarstwo na raka które już macie pani Ewo?


żle, Ci co mają raka, w stopniu niewyleczalnym jak określa wsp. medycyna są uzaleznieni w nieprawdopodobnym stopniu od niszczenia się/trucia na różne sposoby. Trzeba lata zdrowej diety (lub częste kontaktowanie się z w miarę zdrowym czlowiekiem, niestety partner osoby z rakiem jest WSPÓŁUZALEZNIONY,psychologia wie o czym piszę) by włożyć do głowy zdrowe programy. Dlatego polecam Diete Optymalną doktora Jana Kwaśniewskiego aż ludzie zaczną myśleć, w ramach leczenia funkcji w głowie. Wczoraj dałam zalecenia dietetyczne osobie (kobieta) z rozsianym rakiem drobnokomórkowym (mikrocellulare) z przerzutami do mózgu. Problem nie do wyleczenia dla med. współcz. Życzę sobie nadzór dietetyczny nad ta osobą. Ludzie logiczni. Oboje małżonkowie przeszli na dietę. To dobrze rokuje. Mąż dostał poszerzenie o śmietanę i masło :-) . Za 6 tyg będę wiedziała więcej.
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
Ostatnio zmieniony przez Ewa Bednarczyk-Witoszek Nie Cze 20, 2010 17:13, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1903
Skąd: everywhere
Wysłany: Nie Cze 20, 2010 11:14   

Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
rakash napisał/a:
A jak się ma lekarstwo na raka które już macie pani Ewo?

Wczoraj dałam zalecenia dietetyczne osobie (kobieta) z rozsianym rakiem drobnokomórkowym (mikrocellulare) z przerzutami do mózgu. Problem nie do wyleczenia dla med. współcz. Życzę sobie nadzór dietetyczny nad ta osobą. Ludzie logiczni. Oboje małżonkowie przeszli na dietę. To dobrze rokuje. Mąż dostał poszerzenie o śmietanę i masło :-) . Za 6 tyg będę wiedziała więcej.


przy tym nowotworze nie ma dobrych rokowan. Rok to jest juz ewenement.
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 439
Wysłany: Nie Cze 20, 2010 17:14   

tak wiem. Rozpoznano Ca microcellulare na początku stycznia...
Trzyma mnie w nadzieji to, że to co szybko powstaje - szybko się cofa (zatem im bardziej zlośliwy nowotwór, tym wieksze prawdopodobienstwo remisji dietą z mojego punktu widzenia) jak i to, że raz widziałam na własne oczy zmniejszenie masy złośliwego raka płaskonapłonkowego dna jamy ustnej, który "obrabiany" dietą w państwówce w ciągu 8 dni zmniejszył swoje wymiary z 1x1x3cm do 1x1x1cm. poszedł potem do wycięcia, naświetlany, żyje.
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
Ostatnio zmieniony przez Ewa Bednarczyk-Witoszek Nie Cze 20, 2010 17:22, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7231
Wysłany: Nie Cze 20, 2010 17:22   

W kontekście psychosomatyki, lekarz za wyrokowanie w nowotworze, np. "daję panu dwa, góra trzy miesiące życia", "nie możemy nic pomóc", "przykro nam, to beznadziejny przypadek" lub "zostało pani niewiele czasu", powinien stracić posadę za próbę uśmiercenia pacjenta.
Chyba nie ma sensu tłumaczyć dlaczego.

Tomek
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1903
Skąd: everywhere
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 10:45   

Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
tak wiem. Rozpoznano Ca microcellulare na początku stycznia...
Trzyma mnie w nadzieji to, że to co szybko powstaje - szybko się cofa (zatem im bardziej zlośliwy nowotwór, tym wieksze prawdopodobienstwo remisji dietą z mojego punktu widzenia) jak i to, że raz widziałam na własne oczy zmniejszenie masy złośliwego raka płaskonapłonkowego dna jamy ustnej, który "obrabiany" dietą w państwówce w ciągu 8 dni zmniejszył swoje wymiary z 1x1x3cm do 1x1x1cm. poszedł potem do wycięcia, naświetlany, żyje.


milo slyszec cos takiego. Pani stosuje tylko i wylacznie DO, tak?

moglaby pani cos napisac o tej diecie, czy jest to standardowe DO czy jakos dobiera pani proporcje i skladniki indywidualnie pod dany przypadek czy leci wedlug zlotej reguly...
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 10:59   

Potrzebuję pomocy dla dziecka autystycznego 13 letniej Ilonki.
Po dwudniowej obserwacji co zauważyłam:
Dziecko nie nawiązuje kontaktu wzrokowego z otoczeniem, w pierwszej chwili wydawałoby się, ze nie rozumie tego co się do niej mówi ale tak nie jest. Reaguje jakby z lekkim opóźnieniem. Jest nadpobudliwe, cierpi na bezsenność ( potrafi spać przez dwie godziny na dobę) nie mówi. Poza tym zmiany skórne na twarzy być może na skutek nietolerancji pokarmowych. Słodycze nasilają u niej zachowania agresywne i powodują nadpobudliwość.
Ostatnio zmieniony przez MONIKAW Pon Cze 21, 2010 11:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2879
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 12:48   

MONIKAW napisał/a:
Poza tym zmiany skórne na twarzy być może na skutek nietolerancji pokarmowych.


NIE!
Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Alergie są czymś naturalnym. Nie tędy droga. trzeba wiedzieć co się robi. Te objawy autystyczne to typowe zaburzenia psychiczne. Żeby je wyleczyć trzeba leczyć ciało.

No i żeby pomóc tej dziewczynce najpierw należy pomóc jej opiekunom. Tu jest pies pogrzebany. Ty sama jej nie pomożesz ponieważ wymagałoby to od ciebie poświęcenia wiele czasu. I to też może być problem ponieważ tacy chorzy wymagają dużej uwagi, właściwie ktoś cały czas powinien przy niej być i zajmować się rehabilitacją. Że, o psychologicznej stronie problemu nie wspomnę.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Pon Cze 21, 2010 12:54, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2879
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 12:51   

Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
rakash napisał/a:
A jak się ma lekarstwo na raka które już macie pani Ewo?


żle, Ci co mają raka, w stopniu niewyleczalnym jak określa wsp. medycyna są uzaleznieni w nieprawdopodobnym stopniu od niszczenia się/trucia na różne sposoby.


No to jest pocieszające. W końcu coś rzeczowego.

Pani Ewo, ale pani sposób leczenia jedzeniem jest niewystarczający, i to co najmniej na pewno. Poza tym zgoda.
_________________

 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2879
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 12:55   

M i T napisał/a:
W kontekście psychosomatyki, lekarz za wyrokowanie w nowotworze, np. "daję panu dwa, góra trzy miesiące życia", "nie możemy nic pomóc", "przykro nam, to beznadziejny przypadek" lub "zostało pani niewiele czasu", powinien stracić posadę za próbę uśmiercenia pacjenta.
Chyba nie ma sensu tłumaczyć dlaczego.

Tomek


Ba, taki lekarz powinien stracić prawo wykonywania zawodu, a nawet coś więcej.
_________________

 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 13:21   

rakash napisał/a:
MONIKAW napisał/a:
Poza tym zmiany skórne na twarzy być może na skutek nietolerancji pokarmowych.


NIE!
Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Alergie są czymś naturalnym. Nie tędy droga. trzeba wiedzieć co się robi. Te objawy autystyczne to typowe zaburzenia psychiczne. Żeby je wyleczyć trzeba leczyć ciało.

No i żeby pomóc tej dziewczynce najpierw należy pomóc jej opiekunom. Tu jest pies pogrzebany. Ty sama jej nie pomożesz ponieważ wymagałoby to od ciebie poświęcenia wiele czasu. I to też może być problem ponieważ tacy chorzy wymagają dużej uwagi, właściwie ktoś cały czas powinien przy niej być i zajmować się rehabilitacją. Że, o psychologicznej stronie problemu nie wspomnę.

Dziecko ma dobrą opiekę medyczną, psychologiczną i dostęp do rehabilitacji.
Pytam o żywienie dziecka autystycznego i jego wpływ na przebieg choroby.
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2879
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 13:30   

MONIKAW napisał/a:

Dziecko ma dobrą opiekę medyczną, psychologiczną i dostęp do rehabilitacji.
Pytam o żywienie dziecka autystycznego i jego wpływ na przebieg choroby.


Jeśli tak to nic mu nie brakuje.
_________________

 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 16:04   Re: Leczenie dziecka dietą, a przedszkole.

Mama Maciusia napisał/a:
Przedszkole może okazać się największą trudnością do pokonania w efektywnym stosowaniu diety u dziecka. Po pierwsze, podawanie dziecku jedzenia z domu może budzić strach dyrekcji przedszkola przed Sanepidem (tak było w naszym przypadku). Po drugie, narażamy dziecko na nieprzyjemną sytuację bycia innym niż reszta; wyróżnianie się w grupie nie jest atutem w odczuciu kilkulatka. Po trzecie pozbawiamy naszą pociechę możliwości uczestniczenia w bardzo pożytecznej społecznie sytuacji, jaką jest jedzenie wspólnego posiłku. Po czwarte, przedszkolak przy zbyt wielu (jak na mój gust) okazjach częstowany jest „niewinnymi” cukierkami, lizakami, ciasteczkami (urodziny dzieci, wycieczki, teatrzyk w przedszkolu, itp.) i nie wiadomo, co bardziej okrutne: pozwalać mu częstować się za każdym razem, czy zabronić tego.

Rzeczywiście tak może być.
Ale w dzisiejszych czasach jest chyba "lepiej" pod tym względem, bo w dużych miastach (jak np. Wa-wa) można znaleźć prywatne przedszkola, gdzie rodzice dzieci przywiązują wagę do odpowiedniego żywienie i raczej cywilizacyjne shity będę tam do minimum ograniczone
Oprócz warzyw, czy owoców, które dziecko będzie tam jadło można dodawać mu jakieś białkowo-tłuszczowe elementy. Więc alienacji nie będzie.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 21:55   

MONIKAW napisał/a:
Potrzebuję pomocy dla dziecka autystycznego 13 letniej Ilonki.
Po dwudniowej obserwacji co zauważyłam:
Dziecko nie nawiązuje kontaktu wzrokowego z otoczeniem, w pierwszej chwili wydawałoby się, ze nie rozumie tego co się do niej mówi ale tak nie jest. Reaguje jakby z lekkim opóźnieniem. Jest nadpobudliwe, cierpi na bezsenność ( potrafi spać przez dwie godziny na dobę) nie mówi. Poza tym zmiany skórne na twarzy być może na skutek nietolerancji pokarmowych. Słodycze nasilają u niej zachowania agresywne i powodują nadpobudliwość.


W jakim wieku zdiagnozowano autyzm? Reakcja z lekkim opóźnieniem?- Bartek też się zastanawia przed odpowiedzią jeśli szuka w głowie odpowiedzi. Niemożność snu - czytałam o tym z relacji u innych rodziców, niektórzy zmieniając dietę na bezglutenową pisali, że zaczęło spać. W dłuższym czasie przestaje działać bo jedne węglowodany są zamieniane na inne a do tego z reguły jest reakcja organizmu na codziennie np. podawane zboża ( ale nie tylko) o czym może świadczą zmiany skórne. Jeśli nie mówi wogóle a ma opiekę i rehabilitację oznacza, jak rozumiem z Twojego krótkiego opisu, że od dzieciństwa jest w tzw. większym stopniu autyzmu i kiedyś oceniono ją ,że nie będzie mówić. A po jakimś czasie z reguły odstępuje się wtedy od prób uczenia mowy. Skoro piszesz, że po słodyczach ma reakcje nadpobudliwości to znaczy,że jej opiekunowie przestali stosować dietę jakichś czas temu nawet tę znaną bo jeśli wchodzi w grę agresja a nie tylko nadpobudliwość to brak diety, "bardziej chory organizm czyli mniej wytrzymały" na jedzenie , które dostaje wywołuje agresję bo nie można się z dzieckiem dogadać czy słodycze to np. swędzenie skóry albo inne reakcje , z których dorośli nie zdają sobie sprawy bo dziewczynka im nie pokaże.

Generalnie czuję się trochę odpisując Ci po takim krótkim opisie "jakbym wróżyła z fusów" .

Uważam wstępnie, że opiekunowie jeśli chcą możesz im wydrukować opis powyższy dobrych i złych produktów i potraw o których tam pisałam a na pewno efekty zobaczą sami.

Oczywiście wiem, że u takiej dziewczyny wchodzi w grę odmowa zjedzenia, i może tak robić nawet 1, 2 dni . Ale jeśli są zdeterminowani mogą poprosić kogoś z osób ich wspomagających by pomogli im to przetrwać. Jeśli tylko dziewczynka okazuje w jakiś sposób ,że jest głodna i chce pić z pomocą innej osoby powinno im się udać zmienić to co do tej pory jadła na coś innego. Oczywiście lodówka jeśli dziewczynka z niej korzysta powinna zawierać tylko to do jedzenia co ma zjeść a nie wszystko co może wybrać bo wybierze np. te słodycze.
Ja wiem, że mój opis jest trochę przerażający ale kiedyś gdzieś wspominałam o podobnej historii innego dziecka, gdzie Pani logopeda naszego syna była osobą wspierającą właśnie takich rodziców, których dziecko jadło bułki i popijało kompotem a chcieli to zmienić.

Bardziej konkretnej pomocy po krótkim Twoim opisie nie podejmuję się zaczynać bo potrzebne by były jakieś konkrety. Słodycze wiadomo jak działają i dlaczego akurat na zachowanie w większym stopniu u autystycznych dzieci i dorosłych też.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

Ostatnio zmieniony przez sylwiazłodzi Pon Cze 21, 2010 21:58, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 22:19   

Autyzm towarzyszy jej od urodzenia oczywiście trochę to trwało aż lekarze postawili diagnozę. Dziewczynka nie mówi i nigdy nie mówiła nawet pojedyńczych słów czytałam rozpoznanie- kiedyś i wiem, że stopień upośledzenia jest bardzo znaczny ( górne granice). Trudność w komunikowaniu się z otoczeniem nasilają u niej złość, wszelkie zakazy matki również. Wpada wtedy w taki trans wrzeszczy rzuca czym popadnie.
Słodycze wyłączono jej z diety zupełnie po prostu nie ma ich nawet w domu aby nie widziała. Drzwi od kuchni są zamknięte na klucz, nigdy nie widziałam aby ktoś tyle jadł.
Otwiera oczy i pierwsze kroki kieruje w stronę lodówki.
Co jeszcze zauważyłam podczas tego pobytu cierpi na zaparcia i ta bezsenność jeszcze strasznie męcząca dla niej i otoczenia.
Ostatnio zmieniony przez MONIKAW Wto Cze 22, 2010 11:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 22:22   Re: Leczenie dziecka dietą, a przedszkole.

@Mama Maciusia

ja też miałam wyrozumiała dyrektorkę przedszkola. Bartek chodził całą zerówkę i cały rok przed zerówką do dzieci młodszych. Przez te 2 lata płaciliśmy za obiady bo wg sugestii pani dyrektor nikt wtedy się jej nie czepia bo dziecko może przychodzić po sniadaniu, zjeść obiad i wyjść przed podwieczorkiem. A obiady miał w termosie zupę i drugie danie i wykładały mu PANIE NA TALERZ, JADŁ ZE WSZYSTKIMI DZIECI. Czasami nawet mówił, że dzieci patrzyły ,że jadł frytki, że czasami je częstował. Czasami oczywiście dostał coś od Pań gdy bardzo chciał ale jadł z dziećmi. Na śniadanie też odstawał od Nas jedzenie. Choć wiem, że czasami jadł to co inne dzieci.

Co do twojej relacji ile razy dziennie w przedszkolu są słodycze to trochę mi sie włosy jeżą na głowie. Nigdy w naszym przedszkolu tak nie było. A co kontroli z Sanepidu to może musiałaś to zrobić wlaśnie w przypadku jeśli nie zapłaciłaś za żaden posiłek? Przecież po tych kuchniach przedszkonlych, z dziecmi są nauczyciele. Oni wszyscy nie mają książeczki sanepidu a tam są, pomagają przy posiłkach. To jakąś farsę przypomina.

Co do neurologa i jego tekstu o tym, że jedzenie wywołuje zmiany w mózgu. Musięlibyśmy nic nie jeść co obecnie mamy do jedzenia. Lody Grycana chyba lepsze niż ta wata. Co do napychania się słodyczami ponad miarę. Dziwne ale ja zauważyłam coś innego, Bartek owszem zje tyle ile chce czyli nie jeden kęś jakbym JA chciała ale 1 kawałek albo dwa gdy ma dzień np. w szkole, że są słodycze np. ciasta. Ale jesli już nie może to nie zje więcej. A widziałam już dzieci z jego klasy, które wylądowały w toalecie bo nie potrafiły zjeść tyle by ocenić, że już mają dość. Gdy twoj syn miał po takim dniu ochotę nastepnego dnia nic nie jeść to dobrze. Po jednym razie gdy nie potrafiłam patrzeć na mojego syna w taki dzień i wieczorem podetkęłam mu coś do jedzenia dostał gorączkę. Następny taki przypadek- już się nauczyłam, że lepiej nie wmuszać nic, organizm sobie poradzi. Po całym dniu bez jedzenia gdy wyglądał jak chory, gorączki nie dostał, nastepnego dnia poprosił o jedzenie i były to frytki. Powoli mu przeszło, nie zachorował, nie dostał gorączki. Frytki wtedy są dobre bo są tłuste, nie mają za dużo węglowodanów i jako jednoskładnikowy posiłek nie obciążają organizmu, który zaczyna byc głodny ale męczy się jeszcze od cukru i słodyczy, które zjadł.

Jak coś opisałam zbyt prosto to dr.Witoszek pewnie dopisze.

Napisałaś: "W drodze do przedszkola je więc ostatnio czekoladę lub orzechy"

To się przyczepię do tej czekolady i orzechów zgodnie z nauką dr.Ewy. :)

Masz możliwość zrobienia mu śniadania jeśli rano jest głodny? Chce je jeść w domu? Nawet gdyby to miały być frytki.

A po drugie co ile dni matę czekoladę i te orzechy. Kakao i orzechy- nawet jak nie jest alergikiem - dwa takie produkty. Ale jak dr.Ewa się nie czepia. :)

resztę dopiszę później.

to ta reszta:

Obecnie Bartek je śniadanie w szkole jesli idzie na 8 rano. Jesli ma możliwość być odprowadzany przez babcię to wychodzi z domu później i je w domu śniadanie np. placki ziemniaczano-jajeczne wtedy je mało z tego co dostaje do szkoły, czasami wcale. Wiem, że to mu lepiej służy niż wędlina kupna czy jakaś nawet dobra kiełbasa czy kabanosy bo mają konserwanty i ulepszacze. Co jakiś czas więc piekę sama mięso i daję mu odpocząć od kupnych wyrobów. Żałuję, że nie mogę mu dawać do szkoły termosu z obiadem bo to lepiej mu służyło niż jedzenie ogórka czy marchewki na surowo i mięsa. Chyba wrócę do tego by jadł codziennie śniadanie w domu po wakacjach zanim pójdzie do szkoły a w szkole dostawał coś z węglowodanów by zjadł jak będzie miał ochotę a jak nie to przyniesie do domu. Niestety gdy musi iść na świetlicę wtedy musimy dojechać dużo wczesniej do szkoły a wtedy nie jest głodny.

Bartek jak większość dzieci gdyby miał taką możliwość jadłby to co widzi a co mu nie służy codziennie. Przekonuję się o tym w miarę tego jak rośnie. Usłyszałam ciekawą historię ostatnio o chłopcu, którego rodzice nauczyli , że jeśli nawet ktoś mu proponuje coś do jedzenia czego nie może jeść to mówił, że nie może choć był w wieku Bartka ale On był tylko alergikiem, nie był autystyczny.Choć może za mało tłumaczyliśmy naszemu synowi do tej pory jak ważne jest to co je.

Co do ostatniej części Twojej wypowiedzi to mogę tylko napisać, że się zgadzam, to ma wielkie znaczenie jacy jesteśmy i jak swoimi dziecmi się opiekujemy i żyjemy w ich świecie i z nimi. Pracuję jednak i Ja i moj mąż bo jestem w innej sytuacji. A co do miłości, uwagi i opieki nad dzieckiem autystycznym- delikatnie powiem wciąż się tego wszystkiego uczę - z różnych przyczyn tematu nie rozwinę.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

Ostatnio zmieniony przez Hannibal Wto Cze 22, 2010 05:48, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 22:24   

Sylwia dziękuję Ci bardzo za pomoc te osoby są dla mnie bardzo ważne.
Matka wychowuje to dziecko zupełnie sama więc staram się jej jakoś pomóc bo ona autentycznie nie ma czasu szukać i czytać.
:hug:
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2879
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 22:25   

MONIKAW napisał/a:
Autyzm towarzyszy jej od urodzenia oczywiście trochę to trwało aż lekarze postawili diagnozę. Dziewczynka nie mówi i nigdy nie mówiła nawet pojedyńczych słów czytałam rozpoznanie- kiedyś i wiem, że stopień upośledzenia jest bardzo znaczny ( górne granice). Trudność w komunikowaniu się z otoczeniem nasilają u niej złość, wszelkie zakazy matki również. Wpada wtedy w taki trans wrzeszczy rzuca czym popadnie.
Słodycze wyłączono jej z diety zupełnie po prostu nie ma ich nawet w domu aby nie widziała. Drzwi od kuchni są zamknięte na klucz bo nigdy nie widziałam aby ktoś tyle jadł.
Otwiera oczy i pierwsze kroki kieruje w stronę lodówki.
Co jeszcze zauważyłam podczas tego pobytu cierpi na zaparcia i ta bezsenność jeszcze strasznie męcząca dla niej i otoczenia.




Matko. Mówiłem że musi mieć OPIEKĘ i MĄDRYCH wiedzących co robić OPIEKUNÓW. Ty tymczasem napisałaś że ma świetną opiekę i rehabilitację.

MONIKAW napisał/a:

Dziecko ma dobrą opiekę medyczną, psychologiczną i dostęp do rehabilitacji.
Pytam o żywienie dziecka autystycznego i jego wpływ na przebieg choroby.


Wziąć was i tylko pozabijać, choć to za mało, najpierw trzeba by ostro przetrenować rodziców, nastepnie tych co stawiali diagnozę. O rehabilitantach i psychologach nie mówię, bo to kompletne nieporozumienie.

MONIKAW napisał/a:
Sylwia dziękuję Ci bardzo za pomoc te osoby są dla mnie bardzo ważne.
Matka wychowuje to dziecko zupełnie sama więc staram się jej jakoś pomóc bo ona autentycznie nie ma czasu szukać i czytać.
:hug:


Matka w ogóle jej nie wychowuje, ona ją chowa, ale wszystko wskazuje, że nieumiejętnie. Czy ta matka sama nie ma jakichś problemów zdrowotnych, może jakieś problemy natury psychicznej? No i co ojciec na to i gdzie są dziadkowie?
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Pon Cze 21, 2010 22:44, w całości zmieniany 7 razy  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 22:56   

MONIKAW napisał/a:
Autyzm towarzyszy jej od urodzenia oczywiście trochę to trwało aż lekarze postawili diagnozę. Dziewczynka nie mówi i nigdy nie mówiła nawet pojedyńczych słów czytałam rozpoznanie- kiedyś i wiem, że stopień upośledzenia jest bardzo znaczny ( górne granice). Trudność w komunikowaniu się z otoczeniem nasilają u niej złość, wszelkie zakazy matki również. Wpada wtedy w taki trans wrzeszczy rzuca czym popadnie.
Słodycze wyłączono jej z diety zupełnie po prostu nie ma ich nawet w domu aby nie widziała. Drzwi od kuchni są zamknięte na klucz bo nigdy nie widziałam aby ktoś tyle jadł.
Otwiera oczy i pierwsze kroki kieruje w stronę lodówki.
Co jeszcze zauważyłam podczas tego pobytu cierpi na zaparcia i ta bezsenność jeszcze strasznie męcząca dla niej i otoczenia.


Monika ile miała lat gdy postawili diagnozę, od urodzenia autyzm to dopiero od niedawna się stwierdza z tego co wiem. Trudność w komunikowaniu gdy nie mówi i jej złość zrozumiałe dla mnie skoro jej świat nie rozumie a nie wiadomo ile ona rozumie, skoro zakazy matki wywołują w niej złość. Nadmierny apetyt wiesz jak Ja czytając to forum i inne , że jest objawem nie takiej diety: nadmiar węglowodanów i/ lub choroby. Wtedy zaparcia i bezsenność mogą się również wiązać z ewentualną chorobą. Ale przecież Ja nie jestem lekarzem.

Są różne znane formy podejmowania kontaktu z nie mówiącym dzieckiem, dorosłym autystycznym: komputer, obrazki z literami, obrazki z przedmiotami, etc. Jakoś porozumiewa się z rodzicami? oni próbowali?.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2879
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 23:03   

sylwiazłodzi napisał/a:


Monika ile miała lat gdy postawili diagnozę, od urodzenia autyzm to dopiero od niedawna się stwierdza z tego co wiem. Trudność w komunikowaniu gdy nie mówi i jej złość zrozumiałe dla mnie skoro jej świat nie rozumie a nie wiadomo ile ona rozumie, skoro zakazy matki wywołują w niej złość. Nadmierny apetyt wiesz jak Ja czytając to forum i inne , że jest objawem nie takiej diety: nadmiar węglowodanów i/ lub choroby. Wtedy zaparcia i bezsenność mogą się również wiązać z ewentualną chorobą. Ale przecież Ja nie jestem lekarzem.


To bardzo dobrze, że nie jesteś lekarzem. jak może ktoś się dobrze czuć jeżeli ma takie problemy, jak może dziecko być normalne, rozwijać się jak sypia 2 godziny!? To jest wszystko nienormalne, chore. Jak można przy tym twierdzić że dziecko ma dobrą opiekę? No to przechodzi wszelkie pojęcie. M a s a k r a to za mało powiedziane.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Pon Cze 21, 2010 23:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 23:07   

sylwiazłodzi napisał/a:
MONIKAW napisał/a:
Autyzm towarzyszy jej od urodzenia oczywiście trochę to trwało aż lekarze postawili diagnozę. Dziewczynka nie mówi i nigdy nie mówiła nawet pojedyńczych słów czytałam rozpoznanie- kiedyś i wiem, że stopień upośledzenia jest bardzo znaczny ( górne granice). Trudność w komunikowaniu się z otoczeniem nasilają u niej złość, wszelkie zakazy matki również. Wpada wtedy w taki trans wrzeszczy rzuca czym popadnie.
Słodycze wyłączono jej z diety zupełnie po prostu nie ma ich nawet w domu aby nie widziała. Drzwi od kuchni są zamknięte na klucz bo nigdy nie widziałam aby ktoś tyle jadł.
Otwiera oczy i pierwsze kroki kieruje w stronę lodówki.
Co jeszcze zauważyłam podczas tego pobytu cierpi na zaparcia i ta bezsenność jeszcze strasznie męcząca dla niej i otoczenia.


Monika ile miała lat gdy postawili diagnozę, od urodzenia autyzm to dopiero od niedawna się stwierdza z tego co wiem. Trudność w komunikowaniu gdy nie mówi i jej złość zrozumiałe dla mnie skoro jej świat nie rozumie a nie wiadomo ile ona rozumie, skoro zakazy matki wywołują w niej złość. Nadmierny apetyt wiesz jak Ja czytając to forum i inne , że jest objawem nie takiej diety: nadmiar węglowodanów i/ lub choroby. Wtedy zaparcia i bezsenność mogą się również wiązać z ewentualną chorobą. Ale przecież Ja nie jestem lekarzem.

Są różne znane formy podejmowania kontaktu z nie mówiącym dzieckiem, dorosłym autystycznym: komputer, obrazki z literami, obrazki z przedmiotami, etc. Jakoś porozumiewa się z rodzicami? oni próbowali?.

Dokładnie nie pamiętam kiedy tę diagnozę postawili ale dziecko miało już kilka lat może cztery, pięć. Co do form kontaktu stosują obrazkową poza tym dziecko jeżeli coś chce chwyta osobę dorosłą za rękę i pokazuje. Ale nie wszytsko się pewnie da są różne sytuacje poza domem itd.
Trudno mi po tych kilku dniach stwierdzić ile rozumie ale czuje kto ją lubi, akceptuje, kto na ile pozwala itd. Co do tego apetytu to właśnie podejrzewam, że za dużo węglowodanów.
Chociaż ona lubi wszystko i jajo i kiełbaskę i serek wszytsko tylko dużo.
Przy czym nie jest otyła w zasadzie w sam raz.
 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 23:09   

Co jeszcze zaobserwowałam i co potwierdziła matka źle znosi zmiany pogody, wtedy właśnie jest pobudzona i pojawia się ta bezsenność.
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2879
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 23:14   

Monika, abstrahując od tego czym jest autyzm, ta dziewczynka ma ewidentnie zepsuty organizm. To co opisujesz coraz bardziej układa się w całość. Dla mnie jest to nad wyraz jasne.

Po prostu dziecko tak zostało wychowane i nie potrafi samo decydować o sobie, co wcale nie musi mieć związku z rzekomym autyzmem. Po prostu wiele osób źle się odżywia w tym wieku, ale to jest tylko jedna strona medalu. Druga to jest taka, że dziecko nie robi tego specjalnie i jej zdenerwowanie też nie jest na złość. Ona potrzebuje pomocy, fachowej pomocy. A to nie oznacza pracy z psychologiem, jakiejś rehabilitacji tylko konkretnych działań. Między innymi odpowiednie odżywianie, ale to nie wszystko, w zasadzie bardzo mało.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Pon Cze 21, 2010 23:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 23:43   

MONIKAW napisał/a:
Co jeszcze zaobserwowałam i co potwierdziła matka źle znosi zmiany pogody, wtedy właśnie jest pobudzona i pojawia się ta bezsenność.



Co do wrażliwości na pogodę, złej diety tego jak organizm reaguje i co może czuć.

Wyobraź sobie, że jesteś 14 letnia dziewczyną, która nie może dać sygnału np. tak strasznie boli mnie głowa, że nie mogę spać. Albo am zaparcia bo boli mnie brzuch etc. Możliwości jest dużo. Trochę jak czytam Twoją relację to jakbym słyszała matkę dziecka autystycznego nie prowadzimy już diety bo np. dziadkowie nie rozumieją, kochają swojego wnuczka, obdarowują go słodyczami", bez sensu prowadzić dietę skoro moje tłumaczenia nie pomagają".

Sprałabym dziadków a potem matkę za to co robią ukochanemu wnuczkowi i synowi.

Zamykać lodówkę córce- dobre :-? , , pójdę poprzeklinać gdzieś gdzie mnie nikt nie zobaczy.


Monika ujmę swoje odczucia tak:

mam wrażenie, że Ty chcesz bardzo pomóc a mama tej dziewczyny nie wie, nie umie, nie chce? - co kto woli ?

Chce pomocy a nie umie korzystać z netu, są inne formy jak można pomóc szczególnie, że mając 14 lat jej córka chyba już zetknęła się z różnymi osobami. Żadna jej nie sugerowała choćby diety bezglutenu, cukru, mleka? Skoro je serki rozumiem, że na diecie nawet jak była to nie jest.

Monika Ja mogę pomóc tylko rozmowa z Tobą czy rozmowa z tą matką na forum uważam za trochę bezcelową. Ustalisz coś z matką, czego ona chce? ,(dużo spraw jest ważnych jakie robiła badania, spisanie co dziecko je przez kilka dni, czy bierze leki np. gdy ma zaparcia, i wiele innych spraw) Rozumiem, że jeśli prywatne sprawy, życie coś utrudnia czasami warto spotkać osobę, która pomoże więcej . Ale najważniejsza jest matka bo to i tak na niej jak rozumiem będzie spoczywać wszystko gdy już zechce coś robić z tego w czym ty jej chcesz pomóc.

Za dużo już przeczytałam sama książek, relacji rodziców etc , zastosowałam w moim życiu wiele porad dla siebie rozwijając siebie, poszukując nadal, przekazałam innym by napisać Ci tylko Monika, że się wściekam tylko na tę matkę, rozumiem chęć Twojej pomocy ale wielu też z pomocy rezygnuje dla swoich dzieci albo uważając, że już nic nie pomoże przestaje po iluś próbach. Wiesz jak poza tymi wpisami publicznymi się ze mną skontaktować przez forum.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 23:49   

Dziękuję bardzo...
Nie znam innych autystycznych dzieci ale nie widziałam innego dziecka jedzącego tak dużo.
Tak jak pisałam słodyczy nie ma raczej w domu a przynajmniej w zasięgu wzroku dziecka, nawet cukru ale problemem może być nadmierna ilość węglowodanów.
Ogólnie zła dieta.
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2879
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 23:52   

Mama Maciusia napisał/a:

rakash napisał/a:
Wziąć was i tylko pozabijać, choć to za mało, najpierw trzeba by ostro przetrenować rodziców

Chyba nie tędy droga. Kompulsywne objadanie się w autyźmie to nie pojedynczy przypadek 13-letniej Ilonki. Sama mam dylemat, jak postapić z emocjonalną reakcją na słodycze mojego syna, choć "siedzę w temacie". Próbuję wymyślac dla Maciusia atrakcyjne alternatywy kulinarne z zakresu "dobrych produktów" dr Ewy Witoszek i ostatnio mamy przebój sezonu: placki ziemniaczane na smalcu w wersji 1 jajko na 1/2 kg ziemniaków + 1 łyżka mąki ziemniaczanej (niestety wersja 1 jajko - 1 ziemniak nie przyjęła się), które przebijają wszelkie słodycze. I taką propozycję (=coś atrakcyjnego z listy dobrych produktów) miałabym dla Mamy 13-letniej Ilonki - na początek. Sama wiedza o diecie nie wystarczy. Tu trzeba też wiedzy lub intuicji psychologa.


To znaczy, że autyzm jest wymówką, a nie żadną chorobą. Zresztą to jasne od początku że nie jest żadną chorobą. te objawy są bardzo podobne do objawów jakie mają ludzie dorośli w innych "chorobach".

Nie wiem na ile takim dzieciom można pomóc, ale dopóki te dzieci mają takie zaburzenia to nie ma mowy właściwie o poprawie. I nie polega to na tym jak dobrą rehabilitację psychologizną ma dziecko. to dziecko tak jak to napisała Sylwia nie potrafi powiedzieć co mu jest. I nie ma naweet w sumie w tym nic specjalnego bo dorosły człowiek też nie wiele wie, prócz tego że potrafi coś powiedzieć, że jest mu źle.

Chciałem napisać co należy robić, ale to jest bardzo wymagające i absorbujące w zasadzie. Dlatego od razu zapytałem o opiekę, choć w sumie wcale nie spodziwałem się że to dziecko ma odpowiednią pomoc. Po tym co napisałem MONIKAW jasne jest że takiej pomocy nie ma. A moje oburzenie wynika z tego właśnie że ludzie myślą o różnych niebieskich migdałach, duperelach ale przyłożyć się nie chcą. Komu takie chore dzieci są potrzebne? Może tak każdy sobie wychowa takie dziecko i zostawi na wykarmienie panstwa, czyli nas wszsytkich. Przecież to jest chore, trzeba leczyć nie tylko a może w ogóle nie te dzieci, a rodziców, lekarzy i innych specjalistów którzy się tym zajmują.

Zgroza!
_________________

 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 23:55   

Najpierw wyjaśnię to zamykanie lodówki, nieszczęsne.
Kuchnia jest zamykana na noc bo w lodówce znajdują się produkty, których ona jeść nie powinna (zdaniem matki jej szkodzą) jest jeszcze drugie dziecko, przecież nie można mu powiedzieć nie jedz tego bo Ilona nie może????
Nie trzymaj tego we wspólnej lodówce.
Wyjaśniam jedzenia nikt jej nie ogranicza tylko sama ma nie buszować.
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 23:56   

Mama Maciusia napisał/a:
Odp. dla Sylwii i nie tylko.

Maciuś zawsze jada śniadania w domu, miedzy 8.00 - 9.00, do przedszkola wyruszamy o 9.30, częstowanie słodyczami odbywa się przed południem, posiłek z domu jada w przedszkolu między 12.00 - 13.00. Dojadanie w aucie jest mniejszym złem, chodzi tylko o to, aby nie napychał się cukierkami w przedszkolu.
Mam zaufanie tylko do jednej gorzkiej czekolady - firmy Cote D'or (86 % kakao), ponieważ ma najwyższą zawartośc tłuszczu i najniższą węglowodanów w porównaniu z wszytkimi innymi gorzkimi czekoladami, jakie widziałam, a co ważniesze, mój syn ma zdrowe granice w jej spożywaniu (pod względem ilości i częstotliwości). W ostatnią sobotę dostał przypadkową gorzką czekoladę od dziadka, zjadł całą tabliczkę :-( , a w niedzielę zauważyłam wyraźne pogorszenie mowy, które utrzymywało się równiez dzisiaj. Orzechy jada 3 - 4 razy w tygodniu, naprzemiennie pod względem jego ulubionych gatunków (ziemne, nerkowce, pistacje, swiezy kokos, migdały).


Chyba nie tędy droga. Kompulsywne objadanie się w autyźmie to nie pojedynczy przypadek 13-letniej Ilonki. Sama mam dylemat, jak postapić z emocjonalną reakcją na słodycze mojego syna, choć "siedzę w temacie". Próbuję wymyślac dla Maciusia atrakcyjne alternatywy kulinarne z zakresu "dobrych produktów" dr Ewy Witoszek i ostatnio mamy przebój sezonu: placki ziemniaczane na smalcu w wersji 1 jajko na 1/2 kg ziemniaków + 1 łyżka mąki ziemniaczanej (niestety wersja 1 jajko - 1 ziemniak nie przyjęła się), które przebijają wszelkie słodycze. I taką propozycję (=coś atrakcyjnego z listy dobrych produktów) miałabym dla Mamy 13-letniej Ilonki - na początek. Sama wiedza o diecie nie wystarczy. Tu trzeba też wiedzy lub intuicji psychologa.


Ewa moje doświadczenie jest takie, że jeśli dziecko nie jest głodne ale widzi coś co by zjadło to to zje bez względu na to ile zje wcześniej. A co do ilości posiłków Ja zauważyłam po Bartku, że im więcej razy je coś jesli jest np. w domu zamiast czymś zajęty np. kilka godzin poza domem tym ma to przełożenie na funkcjonowanie. Nauczyłam się mówić ludziom , nie może zjeść całej czekolady albo w ogóle jeśli wiedzieliśmy, że tak jest dla niego dobrze . Nawet dzwoniąc do babci by schowała wszystko co ma w domu bo np. dzień wcześniej już zjadł coś słodkiego. Ale nasza babcia wyleczyła się dietą z Łuszczycowego zapalenia stawów u dr.Witoszek więc mamy trochę świadomą babcię. :)

Do tych placków bo są tłuste spokojnie możesz zamiast słodyczy dać łyżeczkę dzemu. Lepiej zadziała niż dodatkowo coś innego słodkiego. Nawet gdyby z tym plackiem miala być kostka gorzkiej czekolady zamiast dzemu. Sprawdzałam na sobie. Często jadłam to samo na sniadanie co Bartek.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

Ostatnio zmieniony przez sylwiazłodzi Pon Cze 21, 2010 23:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 23:59   

Masz rację nie musimy o tym pisać "publicznie"
 
     
EAnna 

Pomogła: 21 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1071
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 09:50   

rakash,
napisałeś kilka postów z połajankami; a gdzie jest coś konstruktywnego?

MONIKAW,
bezsenność i niepokój (również tzw. zespół niespokojnych nóg) mogą być objawem alergii pokarmowej.
Wiem to z osobistych doświadczeń. Mogę rozwinąć temat na PW.

Pozdrawiam, EAnna
 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 11:47   

Poproszę jeżeli to nie kłopot.
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2879
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 13:27   

EAnna napisał/a:
rakash,
napisałeś kilka postów z połajankami; a gdzie jest coś konstruktywnego?


najpierw musi być wola, ponieważ pomoc jest bardzo prosta, tyle że dosyć absorbująca, męcząca.
_________________

 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 21:28   

Muszę to napisać bo jak to usłyszałam od syna to się najzwyczajniej w świecie ucieszyłam. Ale zwracam przy okazji uwagę czytających na to co wcześniej napisała dr.Ewa Bednarczyk-Witoszek o zainteresowaniu nauką, liczbami gdy organizm się leczy.

Usłyszałam jak Bartek jakieś 20 minut temu pod nosem po cichu liczył 58,59.

Poprosiłam Go by policzył dla taty i zaczynając od 1 doszedł do do 60. Nikt z Nas Go tego nie uczył. Nic nie odpowiedział gdy Go zapytałam by jakiś kolega tak mówił. W szkole tak wysoko jeszcze nie liczyli. Póki co nie wiemy jak się nauczył. Może w zabawach z dziećmi w szkole np. w chowanego? Oczywiście wiem, że mówi się, że dla autystów niektórych liczenie to żadna sztuka. Ale tak co do liczenia w szkole. Bartek do 20 liczy już bez posługiwania się palcami tylko w pamięci. Nie lubi czytać ale czyta nieźle bo nie sylabizuje.

W przyszłym tygodniu odbieramy opis dość dużego i szczegółowego badania u psychologa jakie miał w ICZMP w Łodzi wtedy dopiszę jego tekst.
Będziemy mogli ocenić rozwój po roku od badania poprzedniego robionego przez tę sama Panią dr. psycholog.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 21:39   

Gratuluję i cieszę się.
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 22:24   

Do niedzieli postaram się na podstawie poniższego artykułu napisać moje obserwacje na przykładzie swojego syna jakim uczniem jest dziecko na diecie taką jak opisuję a sam artykuł jest mimo wszystko ciekawy szczególnie w kontekście nauczycieli, których Ja znam ale o tym napiszę w rozwinięciu

http://akson.org/x.pro/Mo...howArticle/356/

Zrozumieć ucznia z zespołem Aspergera: wskazówki dla nauczycieli (jakie są osoby z autyzmem)
Źródło: Karen Williams
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2879
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 22:58   

Mama Maciusia napisał/a:
rakash napisał/a:
najpierw musi być wola, ponieważ pomoc jest bardzo prosta, tyle że dosyć absorbująca, męcząca


Zgadzam się. Musi byc silna wola i przekonanie u matki i ojca lub innych osób wychowujących dziecko. Nie rozumiem rodziców chorego dziecka, którzy są kochający i nie poszukują rozwiązań, a takich jest trochę wokół nas. Z drugiej strony ich bierność (?), bezsilność (?) na pewno nie wynikają ze złej woli.


To jest zamknięte koło, tak zwany zaklęty krąg. Rzecz w tym że trzeba z niego wyjść, wychodzić. Wiele mocy stara się nas w tym kręgu utrzymać, ale mamy wolną wolę. Nie musimy wszystkiego wiedzieć, ale musimy chcieć, ważna jest intencja, w którą stronę się podąża. Jak to mawiano "nie od razu kraków zbudowano", ale z pewnością nie zbudowano go zaczynając od basenu i luksusowych restauracji. Po prostu trzeba chcieć wrócić do źródeł, trzeba chcieć rozumieć swoje dziecko, trzeba chcieć po prostu kochać. A to bywa faktycznie najtrudniejszym zajęciem jakie tak naprawdę jest nam dane. Ale równocześnie najcenniejszym. To co cenne musi mieć wartość. Lecz ludzie to odrzucają albo nazywają fałszywie. Miłością nazywa się pożądliwość, a już dawno powiedziane zostało że niczego poważnego nie zaczyna się w zmysłowości, bo to nie jest trwałe. Dlatego niejako potrzebna jest tu praca duchowa, bo w rzeczy samej to jest właśnie to.

Pomoc dzieciom jak i ludziom chorym, czyli w potrzebie jest dosyć prosta. Prosta w założeniu, bo niestety nie ma pigułki - cudownego panaceum, ale jest to co mamy od Boga i to właśnie jest lekarstwo. Życie jest lekarstwem, zdrowie jest lekarstwem na chorobę, tylko trzeba chcieć. To jest podstawa. bez tego najlepsza pomoc zostanie odrzucona, zmarnowana.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Wto Cze 22, 2010 23:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 23:09   

Mama Maciusia napisał/a:
rakash napisał/a:
najpierw musi być wola, ponieważ pomoc jest bardzo prosta, tyle że dosyć absorbująca, męcząca


Zgadzam się. Musi byc silna wola i przekonanie u matki i ojca lub innych osób wychowujących dziecko. Nie rozumiem rodziców chorego dziecka, którzy są kochający i nie poszukują rozwiązań, a takich jest trochę wokół nas. Z drugiej strony ich bierność (?), bezsilność (?) na pewno nie wynikają ze złej woli.

Sytuacja rodziny o której pisałam jest bardzo trudna i skomplikowana pod wieloma względami. Czasem tak się w zyciu dzieje, ze zostajemy sami i musimy sobie ze wszystkim radzić. Matka dziecka widząć jak pokonałam swój rzs poprosiła mnie o pomoc więc staram się to zrobić oczywiście wszystko dalsze zależy od niej.
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2879
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 23:15   

sylwiazłodzi napisał/a:
Muszę to napisać bo jak to usłyszałam od syna to się najzwyczajniej w świecie ucieszyłam. Ale zwracam przy okazji uwagę czytających na to co wcześniej napisała dr.Ewa Bednarczyk-Witoszek o zainteresowaniu nauką, liczbami gdy organizm się leczy.


No właśnie, takie to proste. Zdrowy organizm szuka zajęcia, kontaktu, chce się rozwijać, jest twórczy. I nie tylko ktoś kto ma ten cały autyzm, ale każdy, w każdym wieku, miejscu i czasie.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Wto Cze 22, 2010 23:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2879
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 23:17   

MONIKAW napisał/a:

Sytuacja rodziny o której pisałam jest bardzo trudna i skomplikowana pod wieloma względami. Czasem tak się w zyciu dzieje, ze zostajemy sami i musimy sobie ze wszystkim radzić. Matka dziecka widząć jak pokonałam swój rzs poprosiła mnie o pomoc więc staram się to zrobić oczywiście wszystko dalsze zależy od niej.


Sytuacja nie ma nic do rzeczy. Bóg nie zostawia nikogo, to my zostawiamy Boga. napisz Monika jaka jest ta trudna sytuacja i co to zmienia że jest trudna? Mają gdzie się schronić, mają co jeść?
_________________

 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 23:24   

rakash napisał/a:
MONIKAW napisał/a:

Sytuacja rodziny o której pisałam jest bardzo trudna i skomplikowana pod wieloma względami. Czasem tak się w zyciu dzieje, ze zostajemy sami i musimy sobie ze wszystkim radzić. Matka dziecka widząć jak pokonałam swój rzs poprosiła mnie o pomoc więc staram się to zrobić oczywiście wszystko dalsze zależy od niej.


Sytuacja nie ma nic do rzeczy. Bóg nie zostawia nikogo, to my zostawiamy Boga. napisz Monika jaka jest ta trudna sytuacja i co to zmienia że jest trudna? Mają gdzie się schronić, mają co jeść?

Mają ale dopiero od niedawna czas liczony raczej w miesiącach niż latach.
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2879
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 23:38   

A to jest rodzina wierząca, religijna?

I jakim cudem ty się znalazłaś w tym wszystkim? Trochę to wszystko faktycznie zagmatwane.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Wto Cze 22, 2010 23:38, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 23:51   

rakash napisał/a:
A to jest rodzina wierząca, religijna?

I jakim cudem ty się znalazłaś w tym wszystkim? Trochę to wszystko faktycznie zagmatwane.

Są katolikami ale jak bardzo wierząca to nie wiem.
Jak się tam znalazłam to moja koleżanka ze szkolnych lat pomagam jej od zawsze bo poza mną nie ma nikogo.
 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 23:54   

Nie chcę jej usprawiedliwiać ani opisywać tego przez co przeszła bo nie o to w tym chodzi.
Chcę jej pomóc a jej największyn w tej chwili problemem jest chore dziecko, choć nie tylko.
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 439
Wysłany: Śro Cze 23, 2010 15:40   

Mama Maciusia, piękne wpisy mówiace o codzienności. W łagodniejszych problemach zalecam by w przedszkolu dziecko jadło co dają, a w domu po mojemu/naszemu. Na efekty trzeba jednak dłużej czekać. Pomysł posiłku od mamy jedzonego razem przy stole z innymi dziecmi JEST SUPER! Zawsze dbam by jak najmniej akcentować odmienność postępowania/żywienia.
MONIKAW, pozytywne=leczące efekty zastosowania diety w autyzmie dt zachowania widać już po 4-6 tyg. Objawy alergiczne często (nie zawsze) cofają się już po 3 dobach.
Moje pomysły dietetyczne zezwalające na okresowe jadanie produktów wywołujących autyzm mają przewagę nad całkowitym odstawianiem. W moim podejściu zawiera się odczulanie.
Dieta w nowotworach - dopiero opisuję warunki. Najogólniej 1 rodzaj B na dobę do syta i zmieniać, W- dawki dra J.Kwaśniewskiego, T - ok 1,5g/kg/dobę(+/-0,5). Zboża na pół roku - odstawka, mleczne 1x/tydzień(do dyskusji). Dbać (zwiększając ilość B, a zmniejszając W) by okresowo pojawiały się ketony na 1+ w moczu. W- są węglowodany "lepsze" i "gorsze" (z wiekszym prawdopodobieństwem znacząco generujące wysokie cukry).
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Cze 23, 2010 15:56   

Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
Zawsze dbam by jak najmniej akcentować odmienność postępowania/żywienia.

Jeśli mamy w przedszkolu różne dzieci - jedne bardziej wege, drugie bardziej mięsne, trzecie "korytkowe" ;) no to odmienności są właśnie fajne
jak jest wszystko takie same to są flaki z olejem :]
oczywiście, że nie chodzi o to, żeby akcentować to przez jakieś kazania - po prostu trzeba jeść swoje i nie przejmować się co, kto powie
nie można uczyć dziecka od najmłodszych lat politycznej poprawności i jakiegoś bezsensownego konformizmu
Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
Moje pomysły dietetyczne zezwalające na okresowe jadanie produktów wywołujących autyzm mają przewagę nad całkowitym odstawianiem. W moim podejściu zawiera się odczulanie.

Jeśli chodzi o nabiał to lepsze efekty uzyskuje się przez całkowite odstawienie. IMO bez sensu co jakiś czas drażnić nim organizm.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 19:45   

Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
Mama Maciusia, piękne wpisy mówiace o codzienności. W łagodniejszych problemach zalecam by w przedszkolu dziecko jadło co dają, a w domu po mojemu/naszemu. Na efekty trzeba jednak dłużej czekać. Pomysł posiłku od mamy jedzonego razem przy stole z innymi dziecmi JEST SUPER! Zawsze dbam by jak najmniej akcentować odmienność postępowania/żywienia.
MONIKAW, pozytywne=leczące efekty zastosowania diety w autyzmie dt zachowania widać już po 4-6 tyg. Objawy alergiczne często (nie zawsze) cofają się już po 3 dobach.
Moje pomysły dietetyczne zezwalające na okresowe jadanie produktów wywołujących autyzm mają przewagę nad całkowitym odstawianiem. W moim podejściu zawiera się odczulanie.
Dieta w nowotworach - dopiero opisuję warunki. Najogólniej 1 rodzaj B na dobę do syta i zmieniać, W- dawki dra J.Kwaśniewskiego, T - ok 1,5g/kg/dobę(+/-0,5). Zboża na pół roku - odstawka, mleczne 1x/tydzień(do dyskusji). Dbać (zwiększając ilość B, a zmniejszając W) by okresowo pojawiały się ketony na 1+ w moczu. W- są węglowodany "lepsze" i "gorsze" (z wiekszym prawdopodobieństwem znacząco generujące wysokie cukry).


Pani Ewo Ja to rozumiem ale jesli mama ,która by chciała też wprowadzić tę dietę pyta się mnie o parówki bo Bartkowi je daję co jakiś czas i mowi mi, że jej syn po jakichkolwiek "E" wariuje to co mam jej napisać. Nie musi dawać parówek ale jakby sie uprzeć to w mlecznych też te można znaleźć to trzeba by pisać by to były mleczne i zbożowe ale bez ulepszaczy "E" czy konserwantów. Tak powinnam. Bo rozumiem ,że barwniki, konserwanty nie są w grupie produktów alergizujących tylko szkodliwych?

Tylko z drugiej strony po uwzględnieniu w czym są barwniki i konserwanty nawet te mało szkodzące to pozostałyby tylko "dobre produkty". Czy ewentualnie organizm mniej reaguje , słabiej na barwniki i konserwanty na większej ilości tłuszczu?Takiej jaką można zjeść?
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7231
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 19:47   

Hannibal napisał/a:
enie można uczyć dziecka od najmłodszych lat politycznej poprawności i jakiegoś bezsensownego konformizmu .


Wszystko widzę Panie Hannibal, ale nie będę bigosu robił w tym wątku :-P

Tomek ;)

No i byłbym zapomniał. Ewa, muszę Ci przyznać rację. Nawaliłem ostatnio cytryny do herbaty jedząc na mieście i "rozdrapała" mi cholera cały przełyk. Zbierałem się kilka godzin. Ale badziew!! :razz:

Lecz..

.. lecz to już nie działa w podobny sposób po spożyciu pomarańczy lub mandarynek. Te za obszar rażenia upodobały sobie żołądek i to nie zawsze, raczej w złym połączeniu. Ale cytryna daje radę za każdym razem.
Ostatnio zmieniony przez M i T Czw Cze 24, 2010 19:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 20:39   

sylwiazłodzi napisał/a:
Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
Mama Maciusia, piękne wpisy mówiace o codzienności. W łagodniejszych problemach zalecam by w przedszkolu dziecko jadło co dają, a w domu po mojemu/naszemu. Na efekty trzeba jednak dłużej czekać. Pomysł posiłku od mamy jedzonego razem przy stole z innymi dziecmi JEST SUPER! Zawsze dbam by jak najmniej akcentować odmienność postępowania/żywienia.
MONIKAW, pozytywne=leczące efekty zastosowania diety w autyzmie dt zachowania widać już po 4-6 tyg. Objawy alergiczne często (nie zawsze) cofają się już po 3 dobach.
Moje pomysły dietetyczne zezwalające na okresowe jadanie produktów wywołujących autyzm mają przewagę nad całkowitym odstawianiem. W moim podejściu zawiera się odczulanie.
Dieta w nowotworach - dopiero opisuję warunki. Najogólniej 1 rodzaj B na dobę do syta i zmieniać, W- dawki dra J.Kwaśniewskiego, T - ok 1,5g/kg/dobę(+/-0,5). Zboża na pół roku - odstawka, mleczne 1x/tydzień(do dyskusji). Dbać (zwiększając ilość B, a zmniejszając W) by okresowo pojawiały się ketony na 1+ w moczu. W- są węglowodany "lepsze" i "gorsze" (z wiekszym prawdopodobieństwem znacząco generujące wysokie cukry).


Pani Ewo Ja to rozumiem ale jesli mama ,która by chciała też wprowadzić tę dietę pyta się mnie o parówki bo Bartkowi je daję co jakiś czas i mowi mi, że jej syn po jakichkolwiek "E" wariuje to co mam jej napisać. Nie musi dawać parówek ale jakby sie uprzeć to w mlecznych też te można znaleźć to trzeba by pisać by to były mleczne i zbożowe ale bez ulepszaczy "E" czy konserwantów. Tak powinnam. Bo rozumiem ,[b]że barwniki, konserwanty nie są w grupie produktów alergizujących tylko szkodliwych? [/b]Tylko z drugiej strony po uwzględnieniu w czym są barwniki i konserwanty nawet te mało szkodzące to pozostałyby tylko "dobre produkty". Czy ewentualnie organizm mniej reaguje , słabiej na barwniki i konserwanty na większej ilości tłuszczu?Takiej jaką można zjeść?

Myślę, że są poprzedni weekend spędziłam poza domem z jedzeniem marketowym starałam się wybrać żywność o jak najmniejszej ilości konserwantów.
Jadłam tak od piątkowego popołudnia do niedzieli rano.
W sobotę uaktywniło się moje AZS, oczywiście dzisiaj już nie ma po tym śladu.
Na stawy nie wpłynęło to zupełnie, przynajmniej bez widocznej reakcji.
Jestem zdania, ze parówki są niejadalne. :razz:
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7231
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 20:44   

MONIKAW napisał/a:
poprzedni weekend spędziłam poza domem


Relaksując się, odpoczywając, ciesząc się? Wolna od jakichkolwiek wyrzutów sumienia i/lub myślenia o problemach i troskach? Sama, czy w gronie osób Ci życzliwych, których kochasz?

Marishka
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7231
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 20:45   

Monika, parówki śląskie są w miarę zjadliwe. Prawdopodobnie w dużej mierze oparte na podgardlu. To jedyne parówki, po których mój żołądek zajmuje się swoimi sprawami i siedzi cicho.
Próbowałem też parówiszczy z Sokołowa. Odradzam. To jest jakaś pianka mięsna. Wrażenia smakowe poniżej krytyki.

Tomek
Ostatnio zmieniony przez M i T Czw Cze 24, 2010 20:48, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 20:53   

Tak na przykładzie parówek, Monika wiesz o co mi chodzi: Konserwant, barwnik i inne szkodliwe to nie tylko "E", które przeczytamy na etykiecie, ale wszystko co do niej dodadzą drobiny białka, soi, pszenicy, substancje żelujące. To wszystko nie jest już raczej w złych produktach, powinna być grupa niejadalnych . :razz:

:)

Pani Ewa o tym pisze w książce wspominając o konserwantach, barwnikach etc. ale warto by było to podkreślić bo faktycznie Ja tak wprost nie napisałam w Złych produktach ,że w zależności od organizmu człowieka jeden zniesie te "wynalazki lepiej a inny gorzej. Bo dla wielu przeczytanie, że trzeba się uczyć obserwować to nie to samo obserwuj jak twoje ciało reaguje na konserwanty.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1796
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 20:57   

Tomek czy ta cytryna, te parówki i twój żołądek to ma coś wspólnego z tym jak ostatnio pisałeś o zmianach w pracy ? Czy Ty wcześniej już miałeś kłopoty z żołądkiem bo Nie doczytałam chyba w twoim przypadku na forum o tym, że jesteś chory?
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7231
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 21:02   

sylwiazłodzi napisał/a:
jesteś chory?


:shock: :faint:

Nie chorujemy w ogóle. Ja - od 5 lat, a Tomek w ogóle nie pamiętam od kiedy (z 10 lat będzie?)

Marishka
 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 21:06   

M i T napisał/a:
MONIKAW napisał/a:
poprzedni weekend spędziłam poza domem


Relaksując się, odpoczywając, ciesząc się? Wolna od jakichkolwiek wyrzutów sumienia i/lub myślenia o problemach i troskach? Sama, czy w gronie osób Ci życzliwych, których kochasz?

Marishka

Z tym relaksowaniem się to nie zupełnie.
Byłam w Berlinie z rodzinką u tej matki autystycznej Ilonki.
Być może te przeżycia też miały jakiś wpływ.
W innych przypadkach wygląda to tak jeden śmieciowy posiłek ok ale wiecęcej :razz:
Najgorsze są parówki ale niedawno wyczytałam, że tam gluten jest.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7231
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 21:08   

MONIKAW napisał/a:
Być może te przeżycia też miały jakiś wpływ.


Nooooo ja bym bardziej właśnie w tym kierunku poszperała niż w parówkach :)
AZS uaktywniło się jak byłaś "tam", a zniknęło jak wróciłaś? Mniej więcej?

Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Czw Cze 24, 2010 21:09, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 16027
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 21:10   

M i T napisał/a:
Nie chorujemy w ogóle. Ja - od 5 lat, a Tomek w ogóle nie pamiętam od kiedy (z 10 lat będzie?)

Fajnie, jak się kogoś tutaj na forum spyta to okazuje się, że od "pół wieku" jest zdrów jak ryba.
Nie wiem tylko jak uczciwie zinterpretować. :-?
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
MONIKAW 


Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Cze 2007
Posty: 558
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 21:10   

sylwiazłodzi napisał/a:
Tak na przykładzie parówek, Monika wiesz o co mi chodzi: Konserwant, barwnik i inne szkodliwe to nie tylko "E", które przeczytamy na etykiecie, ale wszystko co do niej dodadzą drobiny białka, soi, pszenicy, substancje żelujące. To wszystko nie jest już raczej w złych produktach, powinna być grupa niejadalnych . :razz:

.

Sylwia ja nie jadam gotowych wyrobów czekoladę gorzką dwie kostki do kawy, marcepana i to byłoby na tyle od święta kabanosa.
Daję znajomym boczek do wędzenia, mama piecze mi mięso, robi kiełbachę w słoiki.
Zero soi, pszenicy, substancji żelujących.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2017 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved