Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Molka
Wto Sty 01, 2013 11:41
Finansowanie "leczenia" cukrzycy i miażdżycy przez
Autor Wiadomość
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 10:48   Finansowanie "leczenia" cukrzycy i miażdżycy przez

Jak co roku lekarze rodzinni walczą z NFZ-em o wyższe stawki za leczenie pacjentów. Głośno wołają (i mają nota bene rację) że 8zł za wizytę to zbyt mało. Ale już znacznie ciszej jest o wysokości stawek za leczenie dzieci - 12,80zł i osób powyżej 65 roku życia - 14,40. Hmmm ... prawie 15 zł za 10 minut wizyty to już nieźle, pewnie można jakoś związać koniec z końcem ...

Ale najciekawsze w tym wszystkim jest co innego. Mianowicie zupełni cicho jest o stawkach za leczenie cukrzyków i "miażdżyków". Za takiego pacjenta lekarz dostaje 24 zł! I warto zauważyć, że to jest pacjent z chorobą przewlekłą, czyli taki, który swojego lekarza odwiedza regularnie, chociażby w celu wypisania recepty.
W początkowym stadium cukrzyca, zanim pojawią się powikłania w stopach, nerkach i oczach, jest zwykłą, powszechnie występującą chorobą, doskonale opisaną procedurami medycznymi i moim zdaniem, jej leczenie nie wymaga większej wiedzy, ani czasu, w porównaniu do leczenia innych rzadziej spotykanych chorób. A jak przypadek staje się zbyt skomplikowany, to zawsze można rozłożyć ręce i odesłać pacjenta do diabetologa. Podobnie jest z miażdżycą. Ale na początku, przez długie lata warto takiego pacjenta leczyć.

Zaryzykuję tezę, że te dwie grupy pacjentów decydują o finansowym powodzeniu biznesu pod nazwą lekarz rodzinny. Piszę biznesu, bo imo czasy doktorów Judymów dawno minęły.

Pojawia się pytanie, czy lekarz walczący o przetrwanie swojego gabinetu, ma jakąkolwiek motywację do szybkiego i skutecznego wyleczenia cukrzycy? A jeśli nawet nie wyleczenia, w znaczeniu usunięcia choroby, to chociaż doprowadzenia do sytuacji, w której pacjent może odstawić insulinę, paski, glukometry i odwiedzać swojego lekarza raz do roku?

I żeby było jasne - nie atakuję lekarzy, raczej im współczuję. Atakuję chory i skorumpowany system opieki zdrowotnej, utrzymywany z naszych podatków.
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
Ostatnio zmieniony przez Molka Nie Wrz 25, 2011 15:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 11:47   Re: finansowanie "leczenia" cukrzycy i miażdżycy p

Maad napisał/a:
Jak co roku lekarze rodzinni walczą z NFZ-em o wyższe stawki za leczenie pacjentów. Głośno wołają (i mają nota bene rację) że 8zł za wizytę to zbyt mało. Ale już znacznie ciszej jest o wysokości stawek za leczenie dzieci - 12,80zł i osób powyżej 65 roku życia - 14,40. Hmmm ... prawie 15 zł za 10 minut wizyty to już nieźle,


. Piszę biznesu, bo imo czasy doktorów Judymów dawno minęły.

Pojawia się pytanie, czy lekarz walczący o przetrwanie swojego gabinetu, ma jakąkolwiek motywację do szybkiego i skutecznego wyleczenia cukrzycy? A jeśli nawet nie wyleczenia, w znaczeniu usunięcia choroby, to chociaż doprowadzenia do sytuacji, w której pacjent może odstawić insulinę, paski, glukometry i odwiedzać swojego lekarza raz do roku?

I żeby było jasne - nie atakuję lekarzy, raczej im współczuję. Atakuję chory i skorumpowany system opieki zdrowotnej, utrzymywany z naszych podatków.


1.Gdyby chodziło o stawkę za wizytę.....ale to jest stawka kapitacyjna 8-)

2.Judymów nigdy nie było

3.Ma motywację bo chodzi o stawkę kapitacyjną a nie o stawkę za wizytę

4.System jest nie tyle skorumpowany co monopolistyczny i urzędacki.To zasadnicza różnica
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Śro Gru 29, 2010 12:14   Re: finansowanie "leczenia" cukrzycy i miażdżycy p

Maad napisał/a:
...Zaryzykuję tezę, że te dwie grupy pacjentów decydują o finansowym powodzeniu biznesu pod nazwą lekarz rodzinny...

To tak moze wygladac od zewnatrz "parafialnym lokiem",
ale o tzw. sukcesie decyduje KORUPCJA i KONFIDENCKIE UKLADZIKI!!! 8-)

Maad czy udajesz "naiwnego"? :hihi:

BTW
Wiekszosc ludzi nie zdaje sobie sprawy w jak ROZPACZLIWYM
polozeniu sie znajduje, wobec SILY UKLADU
zwanego "sluzba zdrowia w III rp". :razz:
.
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 12:41   Re: finansowanie "leczenia" cukrzycy i miażdżycy p

grizzly napisał/a:
[ale o tzw. sukcesie decyduje KORUPCJA i KONFIDENCKIE UKLADZIKI!!! 8-)

SILY UKLADU
zwanego "sluzba zdrowia w III rp". :razz:
.


Jakie tam konfidenckie.Nawet nie korupcja.Zwykłe polskie nawyki urzędackie i znajmościowe.
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 12:48   

Bruford napisał/a:
ale to jest stawka kapitacyjna
możesz wyjaśnić jak to działa? lekarz nie dostaje kasy za każdą wizytę pacjenta?
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 12:58   

Maad napisał/a:
Bruford napisał/a:
ale to jest stawka kapitacyjna
możesz wyjaśnić jak to działa? lekarz nie dostaje kasy za każdą wizytę pacjenta?


Lekarzowi POZ monopolista tj NFZ wypłaca roczną stawkę kapitacyjną która na przeciętnego pacjenta wynosi 81 zl rocznie.Są nieco większe stawki chyba właśnie na cukrzycę ale to nie są różnice istotne w całym kontekście.Ze stawki kapitacyjnej lekarz opłaca wszystkie badania zlecone pacjentowi w ciągu roku.Jedyną sytuacją kiedy lekarz POZ dostaje bezpośrednio za wizytę jest porada w ramach finansowanego przez NFZ programu profilaktycznego tyle ,że NFZ ma takich programów co kot napłakał oraz zastrzega sobie np ,że to jest jedna czy dwie porady rocznie na łeb.To jest g.... nie biznes
Ostatnio zmieniony przez Bruford Śro Gru 29, 2010 13:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 13:11   

Bruford napisał/a:
Ze stawki kapitacyjnej lekarz opłaca wszystkie badania zlecone pacjentowi w ciągu roku.

To już wiemy skąd bierze się niechęć lekarzy rodzinnych do wydawania skierowań na podstawowe badania krwi i moczu. :hah:

Ale kto to jest przeciętny pacjent? Możesz zdradzić, jakie są te roczne kwoty dla poszczególnych grup wiekowych?

Czyżby idealny pacjent to taki, który przychodzi do lekarza raz do roku wpisać się na listę?
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 13:23   

Maad napisał/a:
Bruford napisał/a:
Ze stawki kapitacyjnej lekarz opłaca wszystkie badania zlecone pacjentowi w ciągu roku.

To już wiemy skąd bierze się niechęć lekarzy rodzinnych do wydawania skierowań na podstawowe badania krwi i moczu. :hah:

Ale kto to jest przeciętny pacjent? Możesz zdradzić, jakie są te roczne kwoty dla poszczególnych grup wiekowych?

Czyżby idealny pacjent to taki, który przychodzi do lekarza raz do roku wpisać się na listę?


To jest tak obecnie : dziecko 0-6 ---12,80 miesięcznie
7-19 ----------9,60
człowiek do 65 rz- 8 zeta
po 65 --- 14 zeta

Tylko ,że to nie jest zysk.To jest wpłata brutto z funduszu.
Oczywiście ,że idealny to taki ,który nie przychodzi i się nie bada.I więcej powiem , takie jest założenie monopolisty :-)
Ostatnio zmieniony przez Bruford Śro Gru 29, 2010 13:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 13:35   

miesięcznie? niezależnie od ilości wizyt? to chyba jakiś absurd :shock:
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 13:38   

Maad napisał/a:
miesięcznie? niezależnie od ilości wizyt? to chyba jakiś absurd :shock:


Ja piedzielę.Nie wiedziałeś? :-D
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 13:41   

myślałem, że 8 zeta dotyczy każdej wizyty :razz:
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 22
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 13:44   

Dlatego powstają niepubliczne przychodnie jak grzyby po deszczu. Nie ma pracy a kasa jest ot komunizm :) . A podobno pieniądze miały iść za pacjentem. he he
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 13:45   

Maad napisał/a:
myślałem, że 8 zeta dotyczy każdej wizyty :razz:


No wiesz , to i tak byłoby poniżej ceny paczki Marlboro :-D
A wy się dziwicie :-D .Ale prawdziwe jaja to są na poziomie szpitali
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 13:47   

[quote="Mariusz_"]Dlatego powstają niepubliczne przychodnie jak grzyby po deszczu. /quote]

A to akurat niekoniecznie ma coś wspólnego z omawianym tematem.
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 13:57   

W takim razie skąd się bierze opór środowiska medycznego przed leczeniem cukrzycy dietą?
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 37
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 14:14   

Maad napisał/a:
W takim razie skąd się bierze opór środowiska medycznego przed leczeniem cukrzycy dietą?

No "leczą", ale tą dietą "mainstreamową".
Jako "miły" dodatek do torby leków :what:
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Śro Gru 29, 2010 14:21   

przeca piszę wyraźnie dieta, a nie koryto

dieta może być tylko jedna :hah:
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Śro Gru 29, 2010 14:41   

Mariusz_ napisał/a:
...A podobno pieniądze miały iść za pacjentem. he he...

Mariusz! :shock: No co Ty!
W "III rp" takie COS! :hihi:

To niedopuszczlne, zyby mialo sie okazac,
ze np. "dochtor" wywodzacy sie z "egalitarnego pomiotu"
musialby zmienic profesje! 8-)

A tak, pelen "luzik"
dostajemy to co nam "siem" nalezy z racji "egalitarnego pochodzenia"! :viva:
.
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 30, 2010 10:15   

Maad napisał/a:
W takim razie skąd się bierze opór środowiska medycznego przed leczeniem cukrzycy dietą?


Przez lekarzy rodzinnych??? Jaja sobie robisz?? :-D
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Czw Gru 30, 2010 10:33   finansowanie...

WITAM :hug:


Boom w zawałach
http://wyborcza.pl/1,7547...w_zawalach.html
Cytat:
W Polsce liczba zawałów nie wzrasta, ale rośnie grupa przedsiębiorców, dla których chore serce to żyła złota. Zabiegów udrożniających tętnice przy zawale robi się u nas więcej niż w krajach znacznie bogatszych

W jednym budynku starachowickiego szpitala są dwa oddziały kardiologii - publiczny i prywatny. Oba walczą o roczny kontrakt z Narodowego Funduszu Zdrowia. Prywatny przekonuje, że jest lepiej wyposażony; publiczny - że od tych pieniędzy zależy działalność całego szpitala. Jeśli NFZ podzieli kontrakt na pół, może dojść do kłótni o pacjenta z karetki.

Dwie pracownie kardiologii inwazyjnej w jednym budynku to ewenement, ale w całej Polsce jest ich mnóstwo. Według niedawnych wytycznych europejskich na milion mieszkańców wystarczą dwie pracownie dyżurujące całą dobę. Polska ma takich pracowni już 120 (a wystarczyłoby 80) i powstają kolejne. W samej Warszawie działa dziesięć!

- W grę wchodzi motyw finansowy - przyznaje prof. Lech Poloński, śląski konsultant kardiologii. Pracownie kardiologii inwazyjnej (zwane też hemodynamicznymi) mnożą się głównie za sprawą przedsiębiorców prywatnych. Wiele należy do kardiologów, którzy zawiązują spółki, biorą kredyty. Żeby uruchomić pracownię, trzeba zainwestować ok. 5 mln zł, a średnie przychody z samego tylko leczenia zawałów to 8 mln zł rocznie.

Gdy karetka przywozi chorego z zawałem, czyli zatkaną tętnicą, lekarze ją udrożniają - wykonują zabieg zwany balonikowaniem. - Ta procedura jest stosunkowo dobrze wyceniona, a NFZ nie nakłada limitów - mówi prof. Poloński.

Oprócz tego pracownia ma roczny kontrakt z NFZ na określoną liczbę planowanych zabiegów na naczyniach wieńcowych. W Starachowicach walka toczy się o umowę na ponad 11 mln zł. Za zabieg u pacjenta z zawałem NFZ płaci od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. W 2009 r. wydał na to prawie 900 mln zł, w tym roku będzie to co najmniej miliard. Na Mazowszu wydatki na zawały wzrosły tylko o kilka procent; w woj. śląskim - niemal o 20 proc., a w Małopolsce - o ponad 40 proc.

Jak to możliwe, skoro liczba zawałów się nie zmienia? Bo kiedyś balonikowanie robiono głównie osobom z typowym zawałem, a dziś wykonuje się je coraz częściej także przy niestabilnej dławicy piersiowej, czasami do jej rozpoznania wystarczą bóle w piersiach.

Jak podaje prof. Grzegorz Opolski, krajowy konsultant kardiologii, rocznie lekarze zajmują się około 90 tys. osób z zawałem. - Większość chorych z zawałem potrzebuje zabiegu balonikowania. Skoro powstają nowe pracownie, chorzy mają do takiego leczenia lepszy dostęp, zwłaszcza jeśli powstają one daleko od centrów medycznych. Znacznie skraca się czas dotarcia chorego na zabieg - mówi prof. Opolski.

Już dziś pod względem liczby zabiegów u zawałowców (w przeliczeniu na milion mieszkańców) jesteśmy w europejskiej czołówce, wyprzedzając np. Luksemburg, Belgię czy Francję.

Ale powstawanie kolejnych pracowni wcale nie musi być korzystne, bo przy stałej liczbie zawałów lekarze w jednej pracowni wykonują coraz mniej zabiegów i tracą wprawę. Jak wynika z badań w Niemczech i we Francji - tam, gdzie robi się rocznie mniej niż 300-400 zabiegów, częściej dochodzi do groźnych powikłań, niekiedy śmiertelnych.

Dlatego NFZ głowi się, jak powstrzymać powstawanie nowych pracowni. Zakazać otwierania kolejnych nie może, bo jest wolny rynek. - Nawet jeśli pracownia nie ma kontraktu z NFZ, to gdy przyjmuje chorego z zawałem, ratuje mu przecież życie. I wystawia nam rachunek, za który musimy zapłacić - mówi Marcin Pakulski, wicedyrektor śląskiego NFZ. Dlatego, aby powstrzymać zawałowy boom, kierownictwo NFZ rozważa obniżenie stawek za zabiegi.


Eksperci: bez edukacji trudno o sukcesy w leczeniu cukrzycy
http://wyborcza.pl/1,9144...w_leczeniu.html
Cytat:

Im bardziej wyedukowani są chorzy na cukrzycę, tym lepiej radzą sobie z chorobą i tym łatwiej im prowadzić aktywne życie - mówili eksperci we wtorek na spotkaniu prasowym w Warszawie, na którym zaprezentowano działania Cukrzycowych Centrów Edukacji Lilly.

"Leki to tylko jeden z elementów terapii cukrzycy. Równie ważną rolę odgrywa w niej systematyczna edukacja pacjenta na temat stylu życia i codziennych zachowań, jak przestrzeganie diety, aktywność fizyczna, dbanie o skórę i stopy, pomiary glukozy, ciśnienia tętniczego, dawkowanie insuliny, rozpoznawanie niedocukrzeń i reagowanie na nie" - powiedział w rozmowie z PAP dr hab. Leszek Czupryniak z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Jak podkreślił, wyedukowany pacjent znacznie lepiej kontroluje swoją chorobę i jest mniej narażony na ryzyko poważnych powikłań - zawałów serca, udarów mózgu, amputacji nóg, uszkodzenia nerek i wzroku.

Według dr. Czupryniaka, dobrze wykształcone pielęgniarki są skuteczniejsze niż lekarze w przekazywaniu chorym wiedzy na temat cukrzycy, gdyż mają dla nich więcej czasu i cierpliwości. Dlatego w krajach zachodnich duża część opieki nad pacjentami z cukrzycą spoczywa na barkach pielęgniarek - jeden diabetolog pracuje tam w zespole z pięcioma pielęgniarkami, podczas gdy w naszym kraju jedna pielęgniarka pomaga pięciu diabetologom.

W Polsce ciągle brak rozwiązań systemowych, dzięki którym pielęgniarki mogłyby odciążyć lekarzy w zakresie edukacji chorych na cukrzycę - zaznaczył ekspert. W placówkach publicznej służby zdrowia brak np. etatu edukatora, który pozwoliłby odpowiednio wynagradzać pielęgniarki wyspecjalizowane w edukacji diabetologicznej.

Jak podkreśliła na wtorkowym spotkaniu dyrektor Departamentu Pielęgniarek i Położnych Ministerstwa Zdrowia, Beata Cholewka, aby zmienić tę sytuację jej departament zaproponował nowelizację rozporządzenia ministra zdrowia i opieki społecznej z marca 1999 r., które dotyczy kwalifikacji wymaganych od pracowników na poszczególnych rodzajach stanowisk pracy w publicznych zakładach opieki zdrowotnej. Zgodnie z nią, stanowisko edukatora ds. diabetologii mogłyby pełnić pielęgniarki odpowiednio przygotowane do pracy z chorymi na cukrzycę.

Lukę w edukacji chorych na cukrzycę w Polsce od ponad trzech lat wypełniają częściowo Cukrzycowe Centra Edukacji Lilly (cCEL), w których pracują wykwalifikowane pielęgniarki oraz dietetyczki. Obecnie w całym kraju działa 100 takich ośrodków. Chorzy na cukrzycę oraz ich bliscy mogą w nich uzyskać bezpłatną pomoc w codziennym radzeniu sobie z chorobą. W cCEL co miesiąc edukowanych jest 7 tys. pacjentów, a od chwili uruchomienia centrów, w czerwcu 2007 r., udzielono w nich ponad 200 tys. bezpłatnych porad.

Według Alicji Szewczyk, przewodniczącej Polskiej Federacji Edukacji w Diabetologii, która ma patronat nad cCEL, chorzy i ich rodziny mogą w centrach brać udział w spotkaniach indywidualnych, grupowych, mogą też uzyskiwać informacje za pośrednictwem infolinii (0801 388 008) oraz na stronie internetowej (www.ccel.pl).

Jak podkreśliła Szewczyk, z porady w centrum może skorzystać każdy chory, niezależnie od tego, jakie leki przeciwcukrzycowe przyjmuje.

"Z cukrzycą można sobie poradzić tylko wówczas, gdy wystarczająco dużo się o niej wie. Wizyty u diabetologa odbywają się raz na kilka miesięcy i trwają zaledwie 20 minut, więc lekarz nie może poświęcić na edukację zbyt wiele czasu. Centra edukacji dla diabetyków spełniają więc rolę nie do przecenienia" - ocenił basista zespołu Leszcze, Jacek Sadowski, który od 29 lat leczy się na cukrzycę typu 1.

Stanowi ona zaledwie 10 proc. przypadków cukrzycy i jest wywołana zniszczeniem przez układ odporności komórek beta trzustki produkujących insulinę (hormon regulujący poziom glukozy we krwi). Przeważnie diagnozuje się ją u dzieci i młodzieży. Znacznie częstsza cukrzyca typu 2 rozwija się, gdy tkanki organizmu stają się niewrażliwe na insulinę i przestają prawidłowo wykorzystywać glukozę. Jest ona ściśle związana z niezdrowym stylem życia - przejadaniem się i brakiem ruchu. Niezależnie od typu, podstawowym objawem cukrzycy jest zbyt wysoki poziom glukozy we krwi.




POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:
Ostatnio zmieniony przez krzysztof2 Czw Gru 30, 2010 10:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Czw Gru 30, 2010 11:28   

Bruford napisał/a:
Przez lekarzy rodzinnych??? Jaja sobie robisz??

a co? lekarz rodzinny nie może leczyć pacjenta z lekko podniesionym cukrem? odsyła go z miejsca do diabetologa?
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 30, 2010 13:44   

Maad napisał/a:
Bruford napisał/a:
Przez lekarzy rodzinnych??? Jaja sobie robisz??

a co? lekarz rodzinny nie może leczyć pacjenta z lekko podniesionym cukrem? odsyła go z miejsca do diabetologa?


Z rozpoznaną cukrzycą z pewnością wyśle.
Na poziomie pozafarmakologicznym to jest głownie edukacja , Krzysztof2 podesłał bardzo adekwatny tekst.Rodzinny nie ma chęci ani czasu ani w sumie możliwości żeby np zatrudniać edukatorów.

Z pewnością zdajesz sobie sprawę teraz jakie są realne zamysły NFZ-u.
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Czw Gru 30, 2010 14:03   

nie rozumiem skąd się w takim razie bierze w cenniku lekarza rodzinnego kwota 24zł za leczenie pacjentów z cukrzycą
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 30, 2010 14:22   

Maad napisał/a:
nie rozumiem skąd się w takim razie bierze w cenniku lekarza rodzinnego kwota 24zł za leczenie pacjentów z cukrzycą



Najpewniej dlatego ,że taki pacjent będzie zdaniem NFZ przychodził częściej i wymagał więcej badań (bo wchodzą jeszcze powikłania cukrzycy) , dodatkowo chyba od 2008 włączono badanie HbA1C z poziomu POZ raz na trzy miesiące.W realiach ma szansy na to ,żeby wszyscy pacjenci byli raz na 3 miesiące kontrolowani w poradniach diabetologicznych.Tak sądzę , nie mam pewności ale opieram się na analogiach z mojej działki.NFZ zdaje sobie przecież sprawę z tego co można zaoferować rocznie za 81 zeta.
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 30, 2010 15:08   Re: finansowanie...

krzysztof2 napisał/a:


Dlatego NFZ głowi się, jak powstrzymać powstawanie nowych pracowni. Zakazać otwierania kolejnych nie może, bo jest wolny rynek. - Nawet jeśli pracownia nie ma kontraktu z NFZ, to gdy przyjmuje chorego z zawałem, ratuje mu przecież życie. I wystawia nam rachunek, za który musimy zapłacić - mówi Marcin Pakulski, wicedyrektor śląskiego NFZ. Dlatego, aby powstrzymać zawałowy boom, kierownictwo NFZ rozważa obniżenie stawek za zabiegi.


:[/quote]

Trudno o bardziej znamienny fragment.A dziennikarz chyba nie załapał 8-)
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Pią Gru 31, 2010 11:39   Re: finansowanie...

krzysztof2 napisał/a:
Dlatego NFZ głowi się, jak powstrzymać powstawanie nowych pracowni. Zakazać otwierania kolejnych nie może, bo jest wolny rynek. - Nawet jeśli pracownia nie ma kontraktu z NFZ, to gdy przyjmuje chorego z zawałem, ratuje mu przecież życie. I wystawia nam rachunek, za który musimy zapłacić - mówi Marcin Pakulski, wicedyrektor śląskiego NFZ.
Tak, istotnie jest "wolny rynek"? :hihi:

"ratuje mu przecież życie" :hihi: Tak, a czy za jego pacjenta pieniądze? :hihi:
No skoro "mamuski" potrafia zlecac ZABIJANIE za 5 000 pln nienarodzonych LUDZI,
to taki "gość", ktoremu "ratuje" sie zycie, nie może zapłacic z wlasnej kieszeni? :shock:

"wystawia nam rachunek" ? Komu nam? :hihi:
To przeca rabunek w "biały dzień"! :razz:

Koszty ratowania np. "egalitarnego serduszka" (a moze to byc ktos kogo nie lubie
lub nawet nienawidze) pokrywane sa ze ZRABOWANYCH PIENIEDZY! :razz:

Dlaczego 100 "zdrowych" ludzi ma się skladac na
leczenie 1 "uposledzonego"? :hihi:

Ooooo tak, to "egalitarnemu planktonowi" pasi! :viva:

W takim razie czynmy taka rewolucje w uslugach
ADWOKACKICH, NOTARIALNYCH czy SEKSUALNYCH! :viva:
.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8033
Wysłany: Pią Gru 31, 2010 15:01   

Maad napisał/a:
Bruford napisał/a:
ale to jest stawka kapitacyjna
możesz wyjaśnić jak to działa? lekarz nie dostaje kasy za każdą wizytę pacjenta?

Gdyby lekarz dostawał 8 zł brutto za wizytę, to by mu na waciki nie wystarczyło. Istotą funkcjonowania jest system podobny do bankowego. Po świadczenia zgłasza się niewielki procent chorych zakontraktowanych w przychodni, a Zus płaci za wszystkich. Żeby się utrzymać przychodnia powinna mieć ze 3000 pacjentów, co daje średnio 24 tys. miesięcznie z czego trzeba opłacić wszystko i nająć lekarzy. Tam są jeszcze inne szczegóły, ale z grubsza tak to wygląda. W ostatnich latach średnia stawka wzrosła z 5 do 8 zł, rzecz jasna w dużym zaokrągleniu.

Minimalna stawka podatku zwanego miesięczną składką zdrowotną na Zus wzrosła z 56,2zł w 1999 roku do 233,32 zł w roku 2010.
JW
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1256
Wysłany: Sob Sty 01, 2011 08:52   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Maad napisał/a:
Bruford napisał/a:
ale to jest stawka kapitacyjna
możesz wyjaśnić jak to działa? lekarz nie dostaje kasy za każdą wizytę pacjenta?

Gdyby lekarz dostawał 8 zł brutto za wizytę, to by mu na waciki nie wystarczyło. Istotą funkcjonowania jest system podobny do bankowego.
JW


Nie bankowego, tylko systemu ubezpieczeniowego. Ci co nie chorują i dbają o swoje zdrowie bulą na tych co je olewają. System do ...
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8033
Wysłany: Sob Sty 08, 2011 15:20   

Piotrx napisał/a:
Nie bankowego, tylko systemu ubezpieczeniowego. Ci co nie chorują i dbają o swoje zdrowie bulą na tych co je olewają. System do ...
To się dzieje w państwowej służbie zdrowia. W przypadku lekarzy rodzinnych jest dokładnie odwrotnie, im mniej pacjenci chorują, tym lepiej dla właściciela przychodni.
JW
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2021 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved