Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Dieta Dobrych Produktów
Autor Wiadomość
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 438
Wysłany: Pią Kwi 03, 2015 18:24   

https://www.youtube.com/watch?v=M5EMAEHK-jo
Ewa Bednarczyk-Witoszek
:)
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
malwina28

Dołączył: 07 Kwi 2015
Posty: 26
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Wto Kwi 07, 2015 17:48   

a ja ostatnio co do dobrych produktów Słyszałam gdzieś ostatnio ciekawostkę o pozytywnym wpływie miodu łączonego z cynamonem na nasz organizm ! zmniejsza cholesterol itp :-0
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Śro Kwi 08, 2015 09:57   

malwina28 napisał/a:
Słyszałam gdzieś ostatnio ciekawostkę o pozytywnym wpływie miodu łączonego z cynamonem
Tempo pisania postów zatrollających dział diety niskowęglowodanowe, faktycznie jakby po miodzie z cynamonem:

:faint:
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Śro Kwi 08, 2015 13:18   

vvv napisał/a:
malwina28 napisał/a:
Słyszałam gdzieś ostatnio ciekawostkę o pozytywnym wpływie miodu łączonego z cynamonem
Tempo pisania postów zatrollających dział diety niskowęglowodanowe, faktycznie jakby po miodzie z cynamonem:
:faint:
Ale po grzańcu, z miodu przefermentowanego. Wszyscy walczą z drożdżycą, a tu drożdże są takie przydatne. :)
JW
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Sob Kwi 11, 2015 20:19   

<> napisał/a:
Uprzemysłowienie produkcji. Sztuczne aromaty, sztuczne dodatki, konserwanty, chemizacja żywności produkowanej na skalę masową, mieszanki, nowe technologie, coraz bardziej rozwinięty proces produkcji żywności, wykorzystywanie modyfikacji genetycznej – wszystko to może być przyczyną pojawiania się alergenów.

Zanieczyszczenie środowiska. Aluminium, ołów, rtęć. Zatrucia ciężkimi metalami (plomby amalgamatowe, szczepionki, spaliny, dym papierosowy) mogą być odpowiedzialne zwłaszcza za nietolerowanie glutenu i produktów mlecznych. Najczęściej występująca nietolerancja dotyczy glutenu, produktów mlecznych i jaj. Pozostałe często spotykane: nietolerancja owoców morza, orzechów, niektórych przypraw, owoców egzotycznych.
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 438
Wysłany: Śro Kwi 15, 2015 18:38   

VVV - dziękuję za przytomność umysłu :) .
Miód zachowuje się jak pół bochenka chleba.
Dla młodych i zdrowych może jeszcze być, ale dla chorych... nie do końca.
A wg tego do jest jak dotąd: "nie ma zdrowych, są tylko niezdiagnozowani" :) .
Jadałabym toto jak najrzadziej...
Nawet bretharianie tego nie jadają/pijają :-0
SM:
https://www.youtube.com/watch?v=TscUzeZ3jUk
Cukrzyca I:
https://www.youtube.com/watch?v=Vqih6zll1M0
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Nie Kwi 26, 2015 14:15   

Cytuj z: DO2000_str118 napisał/a:
Przyczyną choroby reumatycznej i wad serca nią powodowanych był określony skład diety, przy której tkanka łączna nie tylko stawów, ale i zastawek serca, miała taki skład antygenowy, który był zbliżony antygenowe do toksyny paciorkowcowej. Zakażenie (toksyna paciorkowcowa) było tylko zapalnikiem. Później organizm sam niszczył tkankę łączną i zastawki serca.
U innych ludzi, inaczej odżywianych, o innym składzie antygenowym zastawek serca i tkanki łącznej, choroby reumatycznej nie było nawet po wielu anginach.
Jaka ciekawa wskazówka, znam nawet Kogoś, kto się nią pryncypialnie przejął.
;)
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Kwi 26, 2015 14:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Śro Kwi 29, 2015 21:04   

świetny pomysł z tymi rozmowami z pacjentami na you tube :)
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Śro Kwi 29, 2015 21:10   

do dr.Witoszek

Jeśli przeczytasz to jestem ciekawa

natrętne myśli smutne, nieszczęśliwe rozumiem, że świadczą o diecie zaistniałe w ciągu jednego dnia nawet i powtarzające się, nie chcące odejść

a w drugą stronę? także, czyli szczęśliwe , ale cały dzień coś podobnego, czy żaden pacjent Ci się nie spowiadał z tego ?

ja się czepiam bo u autystów i Bartka był już śmiech napadowy po słodyczach itp.

więc wiem co dzisiaj jadłam, rozumiem dobry humor po wiśniach w czekoladzie i migdałach z cynamonem w białej czekoladzie w ilości 80 gram
a rano ogórkach, białej papryce i rybie choć wędzonej na zimno

ale starcy 70 letni mają takie radosne zachowania jak ja, w tym moja babcia więc jakoś tak mi przyszło odczucie, czy ktoś ci to kiedyś zgłaszał?
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 438
Wysłany: Czw Kwi 30, 2015 09:47   

Przemyślę temat Sylwia.
Zajmie to trochę czasu bo nie wszyscy są jeszcze przygotowani na leczenie myśli - dietą.
A temat ma być zrobiony rzetelnie i dogłębnie.
Na razie Łuszczyca.
https://www.youtube.com/watch?v=lJ8cFpUpdhs
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 438
Wysłany: Wto Cze 02, 2015 16:05   

Autyzm
Dobrze jest jadać tłusto w tej chorobie.
W sumie w każdej. Byle bez przesady.
Budyń (np. sklepowy) na mleku migdałowym z 50g masła gee do porcji?
Budyń na mleku kokosowym z odrobiną cukru?
Tort: 250-300g mielonych migdałów, 3 jaja, cukier do smaku/rodzynki, 125ml oliwy, gałka muszkatołowa/kardamon, sok z całej cytryny, 1 utarta na grubej tarce marchewka, wymieszać, piec 15-20 min w temp - trzeba zweryfikować kolejność i co z czym ubić :)
https://www.youtube.com/watch?v=Qt2q5bx7GC0
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1281
Wysłany: Wto Cze 02, 2015 21:19   

Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
Tort: 250-300g mielonych migdałów, 3 jaja

Przy tych proporcjach to wyjdzie ciasto makaronikowe (twarde) a nie tortowe.
Jajek powinno być 8 i to dużych.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1961
Skąd: everywhere
Wysłany: Śro Cze 03, 2015 15:58   

EAnna napisał/a:
Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
Tort: 250-300g mielonych migdałów, 3 jaja

Przy tych proporcjach to wyjdzie ciasto makaronikowe (twarde) a nie tortowe.
Jajek powinno być 8 i to dużych.

a dlaczego by zamiast tych nieszczęsnych migdałów nie zjeść po prostu kawałka tłustego mięcha?
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Faun

Dołączył: 07 Cze 2015
Posty: 2
Wysłany: Nie Cze 07, 2015 21:12   

Jestem na diecie dobrych produktow z zamiarem wyleczenia luszczycy. Chce podzielic sie moimi przemysleniami. Rotacja zbozowych ok, jesli jem bezglutenowe zboza a wlasciwie ryz bo tylko to lubie nie ma zaognienia ale na krotko, po drugim dniu juz jest gorzej. Jajka to zlo, teraz juz wiem czemu nigdy za nimi nie przepadalam. Nabial to cichy zabojca. Jedzony codziennie nie latwych do interpretacji objawow a dopiero po jakims czasie sa one zauwazalne. straczkowe u mnie odpadaja, nawet w malych ilosciach - wzdecia na maksa. Wszystkie kapustne tez, z tego samego powodu. Szkoda bo to takie zdrowe i smaczne warzywa...
Wychodzi na to, ze miesa wszelkiego rodzaju sa dla mnie najlepszym pokarmem, ale to tylko pod warunkiem,ze jem jesli mam ochote ( a mam codziennie )i nie jem ciagle tego samego.
Jadam i lubie salaty wszelkiego rodzaju, smalec, boczek, baranine, wolowine, kurczaka i czasem ryby. Jadam tez ziemniaki ale nie codziennie bo szybko mi sie nudza
Raz na jakis czas robie sobie glodowke na rosole i wtedy obserwuje dziejace sie cuda.
Ostatnio zmieniony przez Faun Nie Cze 07, 2015 21:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1281
Wysłany: Pon Cze 08, 2015 12:16   

Faun napisał/a:
straczkowe u mnie odpadaja, nawet w malych ilosciach - wzdecia na maksa. Wszystkie kapustne tez, z tego samego powodu.

Do tych potraw należy stosować spore ilości tzw. przypraw trawiennych: kminek, majeranek, cząber (szczególnie do fasoli), pieprz, gorczyca, tymianek, oregano, ziele angielskie i listek bobkowy.
Spróbuj zacząć od małych porcji. Dobrze przyprawione w/w nie dają wzdęć a na pewno nie "mega".
Kiedyś przerobiłam to na sobie.
Kminek powinno się dodawać do gotowania ziemniaków (łyżeczka na porcję dla 2 osób). Są o wiele smaczniejsze niż tylko te, na soli - szczególnie młode.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Pon Cze 08, 2015 14:16   

Nie jadam grochu zbyt często, ale jeśli już to dodaję naprawdę dużo pieprzu i nic nie gazuje. Bez pieprzu jest tendencja by się bakterie bulgotliwe rozwijały burzliwie.
8)
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 438
Wysłany: Pon Cze 08, 2015 22:04   

Faun - jadalne i przyjazne będzie coś z dyniowatych, z tłuszczem lub bez.
Najważniejsze są obserwacje bo są tylko Twoje. Oszczędzają czas i pieniądze
na Food Detective i Imupro300.
http://porozmawiajmy.tv/n...rczyk-witoszek/
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 438
Wysłany: Pon Cze 08, 2015 22:24   

http://porozmawiajmy.tv/?s=Ewa+Bednarczyk-Witoszek
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Wto Cze 09, 2015 00:10   

Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
Imupro300
Diag.pl to ma też w ofercie, przy okazji stworzyli/udostępnili bardzo zwięzły opis, który może pomóc się nieco ogarnąć tym co się śmieją, a nie wiedzą z czego.
http://www.diag.pl/Badanie-ImuPro-300(...) napisał/a:
ImuPro 300
Opis badania:

Ilościowe oznaczenie przeciwciał IgG specyficznych w stosunku do panelu 267 alergenów pokarmowych (ImuPro 300), pozwalające na rozszerzoną ocenę składników pokarmowych wywołujących opóźniona alergię pokarmową typu III.
Znaczenie kliniczne:

Ilościowe oznaczenie przeciwciał IgG specyficznych w stosunku do panelu 267 alergenów pokarmowych, pozwalające na rozszerzoną ocenę składników pokarmowych wywołujących alergię pokarmową typu III. Alergia pokarmowa typu III (zależna od IgG) jest opóźnioną reakcją układu odpornościowego na nieprawidłowo rozłożone składniki pokarmowe – alergeny, przenikające barierę jelitową. W wyniku długotrwałej ekspozycji organizmu na takie alergeny dochodzi do powstania w krążeniu specyficznych przeciwciał IgG tworzących z alergenami kompleksy immunologiczne. Kompleksy, których stężenie rośnie w miarę kontaktu z alergenem, są deponowane w różnych miejscach organizmu, powodując stany zapalne o różnym umiejscowieniu i objawach. Objawy alergii IgG-zależnej pojawiają się w kilka godzin po kolejnym spożyciu alergizującego pokarmu, choć opóźnienie reakcji może wynosić dwa do trzech dni. Eliminacja alergenu z diety powoduje zanik specyficznych IgG w okresie od 2 miesięcy do 2 lat. Wynik oznaczenia pozwala na stworzenie indywidualnego, bardzo szerokiego i urozmaiconego profilu żywieniowego dla badanego.

Jadłem kilka rzeczy spoza listy 267, ale nie w Polsce.
:viva:
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Cze 09, 2015 00:14, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Czw Cze 11, 2015 18:09   

vvv, dzięki

jakoś byłam na stronie i nie dotarłam do tego

:medit:
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Faun

Dołączył: 07 Cze 2015
Posty: 2
Wysłany: Nie Cze 14, 2015 16:37   

Wydaje mi sie ze rozwiazalam zagadke moich problemow trawiennych. Sa nimi niemal wszystkie FODMAPS: fruktoza, galaktoza, fruktany itp.

https://stanfordhealthcare.org/content/dam/SHC/for-patients-component/programs-services/clinical-nutrition-services/docs/pdf-lowfodmapdiet.pdf
 
     
ddp

Dołączył: 09 Lip 2015
Posty: 12
Wysłany: Czw Lip 09, 2015 13:45   

Kochani, założyłam blog z przepisami www.ddp.blox.pl, będzie mi miło jeśli chcielibyście podsyłać mi jakieś propozycje. Uważam, że najcudowniejsza na świecie kobieta p.doktor Witoszek powinna dostać Nobla za ta dietę :)
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Wto Lip 14, 2015 20:34   

http://www.kuchnia-slaska.../modro-kapusta/ napisał/a:
modro kapusta

składniki:

- 1 kg czerwonej kapusty
- 1 średnia cebula
- 15 dag (...) boczku
- sól, cukier, pieprz, ocet do smaku


I inne regionalne potrawy warte uwagi, warto zamienić wędzone na niewędzone, a mąkę zbożową na ziemniaczaną.
 
     
Baldhead 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 475
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lip 27, 2015 15:03   

Dla wszystkich zainteresowanych. DDP zastosowałem w maju zeszłego roku i stosuję do dziś. Ten rok był pierwszym, kiedy nie wziąłem żadnych leków w związku z alergią, która zawsze pojawiała się przy okazji pylenia (kwiecień / maj).
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Pon Lip 27, 2015 17:32   

To się współcieszę.
:viva:

Niebanalna przesłanka w temacie produktów mlecznych (z wyjątkiem masła).


Z wapniem bywa indywidualnie bardzo różnie, o jak w tym badaniu:

http://www.icnr.com/artic...deposition.html napisał/a:
(...)
School of Biological Sciences, University of Surrey, Guildford, UK
(...)
Pineal, muscle and bone were dissected from 11 aged cadavers and assayed for F using the HMDS-facilitated diffusion, F-ionspecific electrode method. Pineal calcium was determined using atomic absorption spectroscopy. Pineal and muscle contained 297(+/-)257 and 0.5(+/-)0.4 mg F/kg wet weight, respectively;
(...)
The extent of pineal calcification also varied between individuals: ranging from 4,600 to 37,250 mg Ca/kg wet weight.
(...)
This study has added new knowledge on the fate and distribution of fluoride in the body. It has shown for the first time that fluoride readily accumulates in the human pineal gland although there was considerable inter-individual variation (14 - 875 mg F/kg)
(...)


A nic lepiej nie akumuluje i umartwia wapnia niż fluor.
Ostatnio zmieniony przez vvv Pon Lip 27, 2015 19:27, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Baldhead 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 475
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lip 27, 2015 22:50   

Cytat:
To się współcieszę.


dzięki
Ostatnio zmieniony przez Baldhead Pon Lip 27, 2015 22:56, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Śro Sie 19, 2015 15:01   

onlineocr.net - nieźle sobie poradził, i to ze zdjęcia, nie ze skanu.
Kilka "ł" zgubił, zabawne było też "rolowanie" zamiast "rotowanie".

Gdybym coś jednak przeoczył, można się pomocniczo katować
nieprzeczytanym zdjęciem, z niedokończonym zdaniem.
http://s13.postimg.org/3zr8muvef/DDP_93.jpg


Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Sie 19, 2015 15:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Sie 19, 2015 18:05   

vvv napisał/a:
Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia.

Coś z tymi ułamkami musi być. Yarosh pisał kiedyś że zaszkodziło mu ćwierć litra. Z pewnością zaszkodziłoby komuś zjedzenie połowy świni albo ćwierci małego słonia.
Bezpieczniej jest jeść jajka w całości, nie dzielić litra na ćwiartki czy świni na półtusze. Jeść w całości.

To dość nowa teoria ale może się przyjmie na polskim gruncie. Szczególnie ta z nie dzieleniem litra na mniejsze ilości.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 41
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 742
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Sie 19, 2015 20:12   

Titelitury napisał/a:
Bezpieczniej jest jeść jajka w całości, nie dzielić litra na ćwiartki czy świni na półtusze. Jeść w całości.

No dobrze Grzesiek, tylko że to nie ja wtedy podzieliłem tego litra na ćwiartkę, tylko towarzystwo które raczyło się trunkami, musiało się podzielić jednym litrem:) A potem znowu kolejnym litrem, i kolejnym, itd
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Sie 19, 2015 21:53   

yarosh1980 napisał/a:
Titelitury napisał/a:
Bezpieczniej jest jeść jajka w całości, nie dzielić litra na ćwiartki czy świni na półtusze. Jeść w całości.

No dobrze Grzesiek, tylko że to nie ja wtedy podzieliłem tego litra na ćwiartkę, tylko towarzystwo które raczyło się trunkami, musiało się podzielić jednym litrem:) A potem znowu kolejnym litrem, i kolejnym, itd

A co masz napisane dwa posty wyżej? Nie dzielić bo zaszkodzi. ;-) Trza pić w całości. Flaszka na łebka. Śledzik na zagrychę w całości bo kawałek zaszkodzi. Jajko do wódki w całości bo pół jajka zaszkodzi. Nie czytasz diety dobrych produktów to Cię ćwiartka sponiewierała hehe :-)
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Śro Sie 19, 2015 23:09   

onlineocr.net - nieźle sobie poradził, i to ze zdjęcia, nie ze skanu.
Kilka "ł" zgubił, zabawne było też "rolowanie" zamiast "rotowanie".

Gdybym coś jednak przeoczył, można się pomocniczo katować
nieprzeczytanym zdjęciem, z niedokończonym zdaniem.
http://s13.postimg.org/3zr8muvef/DDP_93.jpg


Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Sie 19, 2015 23:37   

vvv napisał/a:
onlineocr.net - nieźle sobie poradził, i to ze zdjęcia, nie ze skanu.
Kilka "ł" zgubił, zabawne było też "rolowanie" zamiast "rotowanie".

Gdybym coś jednak przeoczył, można się pomocniczo katować
nieprzeczytanym zdjęciem, z niedokończonym zdaniem.
http://s13.postimg.org/3zr8muvef/DDP_93.jpg


Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.


Panie dzieju. A jak te Eskimosy same ryby i foki jedzo to czemu one szlaków nie majo przeciążonych.
A czy pani dochtór to by mogła napisać co ta ta reakcja z odstawienia na trzecio dobe wieczorem? I z czego się biorą te uszkodzenia przy rotowaniu?
Zaburzenia równowagi współczulno-przywspółczulnej to nie ta bajka. Schorzenia układu sercowo-naczyniowego to chyba nie jest specjalizacja pani dochtór.
W jaki sposób to połączyła w całość?
Wyjaśnia to z jakiś sposobu w swoim kolejnym dziele?
Poproszę o jakikolwiek sensowny opis powiązań. Może być skomplikowany byle sensowny.

Pani dochtór to chyba się innej medycyny uczyła. Może od kosmitów. Moja głowa na to za mała ale chętnie przeczytam o tym jak ona to wszystko do kupy złożyła. Może się czego naucze. Bede to czytał z nabożno czcio ściskając beretke w garści.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Śro Sie 19, 2015 23:45, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Śro Sie 19, 2015 23:53   

Mr. T napisał/a:
Moja głowa na to za mała ale chętnie przeczytam o tym jak ona to wszystko do kupy złożyła. Może się czego nauczę. Poproszę o jakikolwiek sensowny opis powiązań. Może być skomplikowany byle sensowny.
To zależy czy masz czas i 52.55PLN
<książka w sklep.danwit.pl>
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Czw Sie 20, 2015 00:06, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Sie 20, 2015 09:29   

Administracja usuwa moje wpisy więc po krótko i rzeczowo wyjaśnię to że postępowanie według ddp po prostu łagodzi objawy tak jak to czyni medycyna akademicka farmaceutykami. Oba sposoby rozwalają organizm.
Ograniczanie spożycia białka i cholesterolu przyczynia się co prawda do spadku ciśnienia, niskiej glikemii ale jest to wynik tego że nadnercza nie są już w stanie wytwarzać kortyzolu w większych ilościach. Z cholesterolu powstaje nie tylko kortyzol ale też inne hormony. Dochodzi tak naprawdę do rozregulowania gospodarki hormonalnej. Przez bardzo długi czas można tego nie odczuwać w sposób dotkliwy. Niektóre objawy można nawet uznawać za korzystne.
Jednak test dobrze tylko wtedy gdy tryb życia takiego osobnika na ddp nie wymaga wysiłku i nie jest zbyt stresujący.

Wysiłek i stres w krótkim czasie ujawniłby że to atrapa zdrowia.

Zaburzenia rytmu dobowego.
Niechęć do wysiłku.
Mała odporność na stres.
Zmęczenie.
Niski poziom cukru rano.
Potrzeba pomagania sobie kawą rano, bez której trudno się dobudzić.

To tylko nieliczne objawy towarzyszące tłumieniu objawów a nie leczeniu.

Kortyzol wpływa na gospodarkę mineralną a ta wpływa na nerki, które z kolei wpływają na zaburzenia równowagi pomiędzy układem współczulnym i przywspółczulnym. Nie chce mi się rozpisywać na ten temat jeśli będzie to usuwane.
Kto ma jako takie pojęcie o medycynie a jest ciekawy niech po prostu poczyta o:
1 wpływie zaburzeń równowagi współczulno-przywspółczulnej na układ sercowo-naczyniowy
2 funkcje cholesterolu w organizmie
3 wpływ kortyzolu na gospodarkę elektrolitową
4 wyczerpanie nadnerczy
Wszystkie powiązania są jasne.

Postępowanie powinno być dokładnie przeciwne zaleceniom ddp.
Organizm potrzebuje dużej ilości fosfolipidów, białka tłuszczów aby nie doszło do sytuacji w której wyczerpanie odbiera się jako objaw poprawy.
To jest absurd. Niech ktoś spróbuje przebiec kilka kilometrów na ddp. Po pierwszym kilometrze będzie musiał uważać żeby nie przydepnąć sobie języka.
O ile nie skończy się szpitalem.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Czw Sie 20, 2015 09:53, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Sie 20, 2015 11:41   

vvv napisał/a:
onlineocr.net - nieźle sobie poradził, i to ze zdjęcia, nie ze skanu.
Kilka "ł" zgubił, zabawne było też "rolowanie" zamiast "rotowanie".

Gdybym coś jednak przeoczył, można się pomocniczo katować
nieprzeczytanym zdjęciem, z niedokończonym zdaniem.
http://s13.postimg.org/3zr8muvef/DDP_93.jpg


Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.


Adam. Tak ochoczo odpowiadasz wszystkim na pytania związane z ddp a na moje nie chcesz odpowiedzieć.

Zadam je więc jeszcze raz.

Czym jest reakcja z odstawienia produktu?
Dlaczego właśnie na trzecią dobę po odstawieniu przypadają najsilniejsze objawy? Dlaczego wieczorem? Skąd wiadomo że to te tajemnicze objawy?
A dlaczego nie w pierwszej albo w piątej dobie w czasie herbatki?

Jakie to podstawowe mechanizmy doprowadzające do harmonii?

A jeśli wiara w siebie jest pełna a nałóg mimo to powstaje? Co wtedy?
Co to jest przeciążenie szlaków metabolicznych? Na czym ten fenomen polega?
Jak wygląda żywienie dzieci na ddp?
Czy są jakiekolwiek badania potwierdzające choćby jedną teorię pani dochtór?
Czy stosując tak długo ddp poddałbyś się kilku testom i badaniom określającym stan twojego zdrowia i wydolność organizmu? Mogę coś takiego zorganizować.

Na koniec pytanie filozoficzne. Co to znaczy przekładać wiarę w innych nad swoje potrzeby.


Jeśli mam kupić książkę to muszę wiedzieć że jest w niej chociaż jedno sensowne zdanie.
Proszę o odpowiedzi proste lub językiem medycznym. Byle miały sens i coś wyjaśniały.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Czw Sie 20, 2015 11:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Czw Sie 20, 2015 19:48   

Titelitury napisał/a:
więc po krótko i rzeczowo wyjaśnię
czy to choroba psychiczna każe ci wszystko wszystkim wyjaśniać ?
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Sie 20, 2015 21:16   

dario_ronin napisał/a:
Titelitury napisał/a:
więc po krótko i rzeczowo wyjaśnię
czy to choroba psychiczna każe ci wszystko wszystkim wyjaśniać ?

Chorobą psychiczną jest twierdzenie że u każdego jakiś objaw nietolerancji pokarmowej/alergii pojawi się w trzeciej dobie wieczorem.

Zadałem konkretne pytania. Czy chociaż na jedno masz sensowną odpowiedź? Nie masz? A to niespodzianka.

Jak można nie zadawać pytań jeśli czyta się coś co nie zostało potwierdzone ani konkretnymi przykładami wyleczenia jakiejkolwiek choroby? Nie ma na ten temat żadnych badań potwierdzających skuteczność tej metody. Nie ma nawet pół pacjenta który może to potwierdzić. Nie ma świadectwa kogoś kto tę modyfikację diety optymalnej stosował przez dłuższy czas. Nie ma w tej metodzie nic co mogłoby wpłynąć na poprawę zdrowia.
Długoterminowe skutki stosowania się do tych metod byłyby jeszcze gorsze niż w przypadku stosowania się co do joty do zaleceń żywienia optymalnego.
Powielono w tej metodzie wszystkie fundamentalne błędy żo a jeszcze doszły nowe.
Ta sama wizja że "nie ma chorób nieuleczalnych". Otóż są choroby nieuleczalne na które nie pomoże żadna dieta.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Czw Sie 20, 2015 21:27, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Pią Sie 21, 2015 00:45   

Mr. T napisał/a:
Zadałem konkretne pytania.
Czy chociaż na jedno masz sensowną odpowiedź? Nie masz? A to niespodzianka.
I dostałeś konkretną 456 stronicową na nie odpowiedź.
Twoje wyczerpujące urojenia -
- czego nie ma w książce, której nie czytałeś,
budzą troskę, co w tym dziwnego.
:keep:

Julian Aleksandrowicz napisał/a:
Nie ma chorób nieuleczalnych, niedostateczna jest tylko nasza wiedza.
Każdy coś tam wie, wie co zjeść by sobie zaszkodzić, tę wiedzę można samodzielnie rozwijać, co zjeść, a czego nie zjeść by sobie nie szkodzić czyli pomóc. W książce podana jest metodologia oparta na samodzielnej obserwacji, z uzasadnieniem biochemicznym i medycznym dla dociekliwych, jak krok po kroku zmierzać w tym kierunku. Organizm gdy mu się nie przeszkadza, sam się maksymalnie możliwie naprawia.

Jak lekarz ma żylaki to uciekaj od niego zygzakiem,
nie ma on pojęcia o stanach zapalnych
, które są przyczyną i objawem praktycznie wszystkich chorób, praprzyczyną jest niedopasowanie papu do ludzkich i człowieczych genów i w efekcie geny robią co mogą by się jakoś mniej czy bardziej kupy trzymać, nawet proszą się objawami o refleksję, ale często mózg udaje się po tabletki i jest jak jest.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Pią Sie 21, 2015 01:07, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Sie 21, 2015 09:13   

vvv napisał/a:
Mr. T napisał/a:
Zadałem konkretne pytania.
Czy chociaż na jedno masz sensowną odpowiedź? Nie masz? A to niespodzianka.
I dostałeś konkretną 456 stronicową na nie odpowiedź.
Twoje wyczerpujące urojenia -
- czego nie ma w książce, której nie czytałeś,
budzą troskę, co w tym dziwnego.
:keep:

Julian Aleksandrowicz napisał/a:
Nie ma chorób nieuleczalnych, niedostateczna jest tylko nasza wiedza.
Każdy coś tam wie, wie co zjeść by sobie zaszkodzić, tę wiedzę można samodzielnie rozwijać, co zjeść, a czego nie zjeść by sobie nie szkodzić czyli pomóc. W książce podana jest metodologia oparta na samodzielnej obserwacji, z uzasadnieniem biochemicznym i medycznym dla dociekliwych, jak krok po kroku zmierzać w tym kierunku. Organizm gdy mu się nie przeszkadza, sam się maksymalnie możliwie naprawia.

Jak lekarz ma żylaki to uciekaj od niego zygzakiem,
nie ma on pojęcia o stanach zapalnych
, które są przyczyną i objawem praktycznie wszystkich chorób, praprzyczyną jest niedopasowanie papu do ludzkich i człowieczych genów i w efekcie geny robią co mogą by się jakoś mniej czy bardziej kupy trzymać, nawet proszą się objawami o refleksję, ale często mózg udaje się po tabletki i jest jak jest.
8)

456 stron czegoś takiego czego próbkę przedstawiłeś kilka postów wcześniej?
Przecież to jest fantazjowanie. Nikt nie wie o co chodzi.


Wszędzie zapalenie. Fajne wytłumaczenie. Można rzucić hasło że przyczyną wszystkich chorób jest zapalenie i po sprawie. Zapalenie praprzyczyną wszystkich chorób. A co jest praprzyczyną głupoty?
http://www.mp.pl/artykuly/26133

"Inni lekarze angielscy podjęli próbę powiązania PChŻ z obecnością ogólnoustrojowych markerów zapalenia. Zbadali oni 132 chorych z zaawansowaną klinicznie niewydolnością żylną w stanie zaawansowania klinicznego, u których jednocześnie wykluczyli jakąkolwiek inną przyczynę zwiększenia stężenia markerów zapalenia. Nie stwierdzono jednak korelacji pomiędzy objawami choroby, a stężeniem mediatorów zapalenia w osoczu."

"Zgodnie z powszechną opinią, zmiany w mikrokrążeniu i tkankach prowadzące do powstania owrzodzenia żylnego są pośrednim następstwem nadciśnienia żylnego. Nie badano natomiast bezpośredniego wpływu zwiększonego ciśnienia na elementy skóry. Wcześniejsze badania wykazały, że czynność fibroblastów wyizolowanych z owrzodzeń żylnych wykazuje zmiany, typowe dla starzejących się komórek. Zaburzony jest ich wzrost, morfologia, synteza białek. Zespół badawczy z USA przeprowadził ciekawe doświadczenie prowadząc hodowlę fibroblastów noworodka w inkubatorze, w którym ciśnienie powietrza zostało zwiększone o 60 i 120 mm Hg. Kultury rosnące w inkubatorach podlegały transformacjom polegającym na ograniczeniu wzrostu i zwiększeniu produkcji fibronektyny. Również ich morfologia była nieprawidłowa i przypominała morfologię fibroblastów wyizolowanych z owrzodzeń. Wyniki te wskazują, że zwiększenie ciśnienia w otoczeniu fibroblastów prowadzi bezpośrednio do zmian w funkcjonowaniu i morfologii komórek, które z kolei mogą opóźniać gojenie ran u chorych z owrzodzeniami żylnymi."


Mamy więc następny filar na którym opiera się zdrowie. To ruch. Pompa mięśniowa wspomaga krążenie nie tylko krwi ale i limfy.
Już ci adaś Józef S powiedział że przypisywanie wszystkiego tylko diecie to durnota.
Zdrowie składa się z wielu elementów. Obiecywanie komuś tego że dietą załatwi się wszystko jest kłamstwem, lub łagodniej mówiąc składaniem obietnic bez pokrycia, choć to na jedno wychodzi.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Pią Sie 21, 2015 09:53, w całości zmieniany 7 razy  
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1961
Skąd: everywhere
Wysłany: Sob Sie 22, 2015 20:59   

Hehe! Ale fajnie się robi :)
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Sie 23, 2015 12:19   

gudrii napisał/a:
Hehe! Ale fajnie się robi :)

Dla kogo fajnie to fajnie. Dla mnie trochę śmieszno trochę straszno. Ni ma chorób nieuleczalnych i już. Sami cudotwórcy a uzdrowionych brak. 8/

Gdyby praprzyczyną wszystkich chorób były stany zapalne to pralekiem na wszystkie choroby byłyby prasterydowe i praniesterydowe leki przeciwzapalne. A nie sa bo one łagodzą objaw jakim jest stan zapalny ale nie likwidują przyczyny która cały proces zainicjowała.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Nie Sie 23, 2015 12:28, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Sie 23, 2015 15:55   

A tutaj to jest dopiero fajnie http://f.kafeteria.pl/tem...w-p_3888526/182

Kilkusekundowy katar w trzy godziny po salcesonie ;D
Jest i mniej śmiesznie bo jedna jest rano tak słaba że nie może sobie namalować kreski nad okiem :o A nie dalej jak kilka dni temu pisałem że coś takiego może wystąpić u wyznawców ddp. Hipoglikemia. Kobieta rano ledwie żyje. Stronę wcześniej któraś pisze że śpi na siedząco. Masakra! Bo tu z kolei cukier skoczył jak głupi o czym świadczy senność. Pytanie jest powalające - czy to objaw nietolerancji? ;D

Jest i nasz hero of the ddp, adaś we własnej osobie. Tylko ma trochę więcej V w nicku. Lansuje dietę dwa dni na grochu z cebulą i olejem, potem dzień wątróbek drobiowych a potem kilka dni postu. Fajna opcja dla kobit, które ledwie zipią ;D
Ta od porannej niemocy to musiała wciągnąć 200 gramów żelków na raz bo nie wyrabiała ;D

Jak ktoś wam od tych porad zejdzie to se będziecie mogli lansować ddp wśród kumpli z celi ;D

Jaja nie z tej ziemi ;D
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Nie Sie 23, 2015 16:12, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Sie 24, 2015 19:32   

Sorry że kontynuuję akcję serialu pod tytułem ddp ale jest coś co mnie powaliło na łopatki.

W ddp kawę traktuje się tak samo jak produkty wysokobiałkowe i podlega ona rotacji. Należy ją pić co 7 dni ;D
Więc po wysokobiałkowym majonezie i śmietanie, kawa jest następna do tego aby oznaczyć ją napisem high-protein product.
Obskoczyłem dziś kilka stoisk z kawą. Na żadnej nie ma takiego oznaczenia. Podejrzewam spisek producentów kawy. ;D
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Pon Sie 31, 2015 12:18   

Titelitury napisał/a:
Już ci adaś Józef S powiedział że przypisywanie wszystkiego tylko diecie to durnota.
Tam z kolei wszystko przypisuje się toksemii, której nie należy niczym leczyć, bo jest sama w sobie zbawienna dla procesu zdrowienia.
Dla odmiany zwolennicy podejścia holistycznego w większości pomijają żywienie niskowęglowdanowe na korzyść drążenia szczegółów typu woda niegazowana, komosa ryżowa, ziemniaki nieobierane w mundurkach, itp.
JW
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Sie 31, 2015 13:24   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Titelitury napisał/a:
Już ci adaś Józef S powiedział że przypisywanie wszystkiego tylko diecie to durnota.
Tam z kolei wszystko przypisuje się toksemii, której nie należy niczym leczyć, bo jest sama w sobie zbawienna dla procesu zdrowienia.
Dla odmiany zwolennicy podejścia holistycznego w większości pomijają żywienie niskowęglowdanowe na korzyść drążenia szczegółów typu woda niegazowana, komosa ryżowa, ziemniaki nieobierane w mundurkach, itp.
JW


Daleki jestem od przypisywania wszystkiego teksemii, choć wiele jej można przypisać.
Z doświadczenia z kolei wiem że niektórzy uznają dietę niskowęglowodanową za lekarstwo na wszystko.
Lekceważą to że pomimo dość rygorystycznego stosowania się do zasad niskowęglowodanowego żywienia intensywnie się pocą, dręczą ich częste bóle głowy, stawów co ewidentnie świadczy o tym że zgromadzili spory zapas toksyn, który wystarczy im na wiele lat. Stosują specyfiki powstrzymujące pocenie i środki przeciwbólowe zamykając zawory bezpieczeństwa jakimi są naturalne reakcje obronne organizmu.
A po jakimś czasie wyskakuje ktoś z tematem "kolejny optymalny chory na raka". Jeśli się zamknie zawór bezpieczeństwa to w pewnym momencie musi coś wylecieć w powietrze z wielkim hukiem.

Ciągle obracamy się w temacie "co objawem a co przyczyną". Dzieje się tak bo co rusz wyskakuje jakiś mundry, który wyłowi jakiś objaw i trąbi że znalazł przyczynę wszystkich chorób, a to nie jest usystematyzowane i dlatego jest mylące. Wszystko przez oficjalne nazewnictwo. Mimo że na przykład żółtaczkę określa się mianem choroby to jest ona tylko objawem. To zwalnia co niektórych z myślenia i jest im z tym dobrze. Mnie nic do tego. Czasem nie lubię burzyć komuś komfortu psychicznego jaki ma, bo to tak jak odbieranie dziecku lizaka.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Pon Sie 31, 2015 13:34, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Sie 31, 2015 13:47   

Dla dobra dyskusji ;-) zadam dwa pytania. Dlaczego tak często zdarza się że pomimo stosowania bardzo rygorystycznej diety niskowęglowodanowej wielu ludzi nie może pozbyć się alergii czy kandydozy? Albo jeszcze dodam że jest wielu, którzy stosują i rygorystyczną LCD i oczyszczające cuda a mimo to porastają grzybem i mają alergie oraz nietolerancje pokarmowe. Dlaczego?

Dlaczego nikt nie uwzględnia tego że jest naturalny regulator w postaci jelitowej flory bakteryjnej?

W środowisku naturalnym też są toksyny. Jest ich może nawet więcej niż w sterylnym cywilizowanym świecie. Ludzie w warunkach naturalnych żyją pośród milionów bakterii, toksyn w wilgoci w upale itd.
To są bajki że żyją sobie w czyściutkiej dżungli czy buszu wolni od toksyn, jedzą tylko niskowęglowodanowo itd. Nie widziałem nigdy murzyna który napiernicza z mopem po chacie ani Eskimosa szorującego igloo domestosem.
Układ immunologiczny współczesnych ludzi nie jest poddawany treningowi. Mikrobiom potrzebuje nie tylko wsparcia w postaci probiotyków ale też pobudzania przez bakterie ogólnie nazwane chorobotwórczymi, wirusy i inne cuda, co udowodniono poprzez badania. Badania które wykazały że mikrobiom tak jak każdy słabo używany organ zanika, a zanikając nie wspomaga układu odpornościowego co w efekcie go przeciąża.

Oczywiście idea wywoływania ciągłych infekcji jako sposobu na oczyszczanie jest dość oryginalna. Nie mnie jest orzekać o jej skuteczności. Niech się wypowiadają ludzie którzy przez to przeszli i coś na tym zyskali w kwestii zdrowia.
Moje zdanie jest takie że oczyszczanie nie musi oznaczać fajerwerków w postaci infekcji. Równie skutecznie może się to odbywać systematycznie przez lata, powoli po cichu nie wadząc nikomu.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Pon Sie 31, 2015 14:06, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Sie 31, 2015 14:56   

I na koniec zagadka, co skutkiem a co przyczyną.
Co miał na myśli Weston Price mówiąc w wywiadzie o tym że nie da się uniknąć toksyn i że nie chodzi o to żeby unikać ich w ogóle ale żeby zredukować ich spożycie, co w zupełności wystarczy? Ano to miał na myśli że jedząc nie przetworzone produkty dostarczamy 1) antagonistów metali ciężkich. Problemem nie jest to że metale ciężkie są w organizmie. Problem jest wtedy kiedy nie ma magnezu który wypiera ołów, kadm , kiedy nie ma selenu który wypiera rtęć itd itd.
W walkę z wolnymi rodnikami muszą być zaangażowane duże środki z postaci minerałów, witamin białek.

Bez kompletu tych składników coś będzie szwankować po pewnym czasie.
2) to mój ulubiony ostatnio temat czyli mnóstwo probiotyków w diecie którą proponuje Weston Price. To wzmocnienie pierwszej linii obrony.
Jeśli jej nie ma to układ odpornościowy musi wykonać kilka razy cięższą pracę, co na dłuższą metę skutkuje chorobami autoimmunizacyjnymi.

Tam gdzie brak jakiegoś pierwiastka wskakuje inny bo natura nie znosi próżni. Stąd zwapnienia tam gdzie powinien być krzem, o czym było niedawno. Witamina K częściowo zapobiega zwapnieniom ale dziury nadal będą łatane przez wapń. Po drugie bez krzemu tkanki miękkie nie będą pełnić swojej określonej funkcji w pełni.

Tak więc chodzi o to że mylenie skutku z przyczyną powoduje że goni się za własnym ogonem.
Zięba orzekł że przyczyną miażdżycy jest niedobór wit K oraz zbyt duża podaż wapnia. A tu wcale nie jest winny ten bidny wapń i jego nadmiar ale niedobór krzemu.
Zięba mówi że zajmuje się tym już od dwudziestu lat. Ale w kwestii mylenia skutku z przyczyną popełnia dokładnie te same błędy co reszta.
Za mało. Potrzeba jeszcze 20 lat.

Przedstawiłem po krótce wszystkie te kwestie, które przedstawić chciałem.
Pisząc o tym że jednak Propozycje Westona Price i Józefa S są sensowne po prostu wyraziłem swoje zdanie. Ktoś się może z tym wszystkim zgadzać lub nie ale można uznać metody tych panów za podejście holistyczne.
Nie oznacza to że namawiam do tych metod. Każdy jest odpowiedzialny za swoje życie i każdy wybierze tak jak uważa. Nie są to też sposoby na wszystko. Pewnie jeszcze wiele muszą na biosłone poprawić. Wiele już poprawili. Nie ma tam już mitycznego zakwaszenia itp.
Coś się zmienia na lepsze.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Pon Sie 31, 2015 15:32, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Czw Wrz 03, 2015 03:19   

Titelitury napisał/a:
Iwan napisał/a:
dla rozumu i intelektu - mleko i jego produkty.

Edison miał wiele genialnych pomysłów w czasie kiedy odżywiał się niemalże samymi produktami mlecznymi.

No to już wiadomo <żart> po co tu współpracujecie </żart> - by promować mleko i jego przetwory.

A tymczasem zdrowotne znaczenie może być, jak to zwykle bywa,
dokładnie odwrotne do oficjalnie propagowanego.

http://www.faceci.com.pl/mleko.html napisał/a:
(...) Od wielu lat światowe społeczeństwo jest bombardowane nieustanną propagandą na temat zbawiennego wpływu krowiego mleka na ludzki organizm. Zrobiono z niego niemal eliksir życia, bez którego nie jest możliwa normalna egzystencja. Tymczasem okazuje się, że rzeczywistość jest zupełnie inna niż ta, którą jesteśmy bez przerwy karmieni.

Badania Wydziału Pediatrii Uniwersytetu Stanowego w Nowym Jorku dowodzą, że dla niemowląt szkodliwe jest każde mleko z wyjątkiem mleka matki, a dla człowieka, który jest w stanie przyjmować pożywienie stałe, szkodliwe jest każde mleko. Udowodniono naukowo, że koty, które karmione są krowim mlekiem żyją o połowę krócej niż te, które nie były nim karmione w ogóle. Koty karmione krowim mlekiem zapadały na "ludzkie" choroby: artretyzm, łysienie, utrata zębów, marskość wątroby, choroby degeneracyjne mózgu i rdzenia kręgowego.

Jeżeli jesteś lekarzem lub dietetykiem specjalizującym się w mleku, tekst ten wyda ci się niemal herezją. Niestety, z biegiem lat kolejne pokolenia lekarzy same stały się ofiarą kampanii mlecznej zapoczątkowanej wiele lat temu przez ich poprzedników, a prawda zginęła w mrokach historii medycyny. (...)

8/
Ostatnio zmieniony przez vvv Czw Wrz 03, 2015 04:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Wrz 03, 2015 12:45   

vvv napisał/a:
Titelitury napisał/a:
Iwan napisał/a:
dla rozumu i intelektu - mleko i jego produkty.

Edison miał wiele genialnych pomysłów w czasie kiedy odżywiał się niemalże samymi produktami mlecznymi.

No to już wiadomo <żart> po co tu współpracujecie </żart> - by promować mleko i jego przetwory.

A tymczasem zdrowotne znaczenie może być, jak to zwykle bywa,
dokładnie odwrotne do oficjalnie propagowanego.

http://www.faceci.com.pl/mleko.html napisał/a:
(...) Od wielu lat światowe społeczeństwo jest bombardowane nieustanną propagandą na temat zbawiennego wpływu krowiego mleka na ludzki organizm. Zrobiono z niego niemal eliksir życia, bez którego nie jest możliwa normalna egzystencja. Tymczasem okazuje się, że rzeczywistość jest zupełnie inna niż ta, którą jesteśmy bez przerwy karmieni.

Badania Wydziału Pediatrii Uniwersytetu Stanowego w Nowym Jorku dowodzą, że dla niemowląt szkodliwe jest każde mleko z wyjątkiem mleka matki, a dla człowieka, który jest w stanie przyjmować pożywienie stałe, szkodliwe jest każde mleko. Udowodniono naukowo, że koty, które karmione są krowim mlekiem żyją o połowę krócej niż te, które nie były nim karmione w ogóle. Koty karmione krowim mlekiem zapadały na "ludzkie" choroby: artretyzm, łysienie, utrata zębów, marskość wątroby, choroby degeneracyjne mózgu i rdzenia kręgowego.

Jeżeli jesteś lekarzem lub dietetykiem specjalizującym się w mleku, tekst ten wyda ci się niemal herezją. Niestety, z biegiem lat kolejne pokolenia lekarzy same stały się ofiarą kampanii mlecznej zapoczątkowanej wiele lat temu przez ich poprzedników, a prawda zginęła w mrokach historii medycyny. (...)

8/

Przeciętny optymalny zjada 450 gramów pełnowartościowego białka tygodniowo.
W ddp ta ilość jest dużo mniejsza. Wynika to ze strachu przed białkiem oraz przed innymi "szkodliwymi" czynnikami spowodowanymi spożywaniem białka.
Tak więc tygodniowa proporcja B do T na ddp jest zbliżona do tej z diecie egipskich kapłanów.
Przyczyną jest po prostu redukcja ilości białka przy zachowaniu tej samej albo nawet większej ilości tłuszczu co na DO.
Skutkiem jest znany efekt braku apetytu na białko. Nie da się go dużo zjeść bo zbyt duża ilość tłuszczu bardzo ogranicza apetyt na białko, znacznie skuteczniej niż na węglowodany.
Czasem mija wiele lat zanim skutki takiego postępowania dadzą o sobie znać. Jeśli w porę nie przywróci się apetytu na białko zwiększając jego ilość do minimum 25% energii z białka, skutki będą coraz bardziej odczuwalne.

To co bardzo charakterystyczne w diecie w której tnie się białko dodając tłuszcz, to brak zdolności do oceny sytuacji. Nie wiem z czego to wynika.
Choć inni mówią że coś jest nie tak on uznaje to za wyższy stopień świadomości, zachowuje się jak artysta którego nikt nie rozumie. Jesteś Adam na takim właśnie etapie. Nie potrafisz ocenić sytuacji. Nigdy zresztą nie umiałeś. Łykasz wszystko jak głodny pelikan.
Gdyby napisano że oddychanie szkodzi to zastanawiałbyś się czy nie przestać oddychać. Kangur już miał takie plany.

Wyjdźcie z diety kapłanów egipskich bo źle się to skończy. Jeśli jest potrzeba należy czasowo zwiększyć ilość białka do tłuszczu nawet do proporcji 1:1 czyli po prostu nie dotłuszczać wysokobiałkowych produktów w których z reguły taka jest proporcja B do T.

Ujawniasz cechy w których istnienie nie bardzo wierzyłem ponieważ sam ich nie miałem. To szukanie przyczyn chorób wszędzie z wyjątkiem szukania w błędnych zasadach swojego sposobu odżywiania.
Gdybyś zachorował na raka (czego nawet tobie nie życzę) nie winiłbyś bardzo głupiej diety jaką jest ddp ale fluor, wi-fi, chemtrails albo inne cuda, lub zastanawiał byś się czy 2 gramy białka za dużo na dobę niż podaje autorka diety nie spowodowało choroby.
Ty tego autentycznie nie widzisz. Nie zdajesz sobie z tego sprawy. Takie coś występuje tylko po praniu mózgu.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Czw Wrz 03, 2015 13:13, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Czw Wrz 03, 2015 19:29   

Titelitury napisał/a:
W ddp ta ilość jest dużo mniejsza. Wynika to ze strachu przed białkiem oraz przed innymi "szkodliwymi" czynnikami spowodowanymi spożywaniem białka.
Tak więc tygodniowa proporcja B do T na ddp jest zbliżona do tej z diecie egipskich kapłanów.
Przyczyną jest po prostu redukcja ilości białka przy zachowaniu tej samej albo nawet większej ilości tłuszczu co na DO.
Skutkiem jest znany efekt braku apetytu na białko. Nie da się go dużo zjeść bo zbyt duża ilość tłuszczu bardzo ogranicza apetyt na białko, znacznie skuteczniej niż na węglowodany.
Czasem mija wiele lat zanim skutki takiego postępowania dadzą o sobie znać. Jeśli w porę nie przywróci się apetytu na białko zwiększając jego ilość do minimum 25% energii z białka, skutki będą coraz bardziej odczuwalne.

To co bardzo charakterystyczne w diecie w której tnie się białko dodając tłuszcz, to brak zdolności do oceny sytuacji. Nie wiem z czego to wynika.
Choć inni mówią że coś jest nie tak on uznaje to za wyższy stopień świadomości, zachowuje się jak artysta którego nikt nie rozumie. ...
Wyjdźcie z diety kapłanów egipskich bo źle się to skończy. Jeśli jest potrzeba należy czasowo zwiększyć ilość białka do tłuszczu nawet do proporcji 1:1 czyli po prostu nie dotłuszczać wysokobiałkowych produktów w których z reguły taka jest proporcja B do T.
Ujawniasz cechy w których istnienie nie bardzo wierzyłem ponieważ sam ich nie miałem. To szukanie przyczyn chorób wszędzie z wyjątkiem szukania w błędnych zasadach swojego sposobu odżywiania.
Gdybyś zachorował na raka (czego nawet tobie nie życzę) nie winiłbyś bardzo głupiej diety jaką jest ddp ale fluor, wi-fi, chemtrails albo inne cuda, lub zastanawiał byś się czy 2 gramy białka za dużo na dobę niż podaje autorka diety nie spowodowało choroby.
Ty tego autentycznie nie widzisz. Nie zdajesz sobie z tego sprawy. Takie coś występuje tylko po praniu mózgu.

To jest dokładny opis optymalnych właśnie. Wygląda na to, że bierze Pan moje informacje publikowane przed laty i przypisuje je zwolennikom DDP.
JW
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Wrz 03, 2015 19:38   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Titelitury napisał/a:
W ddp ta ilość jest dużo mniejsza. Wynika to ze strachu przed białkiem oraz przed innymi "szkodliwymi" czynnikami spowodowanymi spożywaniem białka.
Tak więc tygodniowa proporcja B do T na ddp jest zbliżona do tej z diecie egipskich kapłanów.
Przyczyną jest po prostu redukcja ilości białka przy zachowaniu tej samej albo nawet większej ilości tłuszczu co na DO.
Skutkiem jest znany efekt braku apetytu na białko. Nie da się go dużo zjeść bo zbyt duża ilość tłuszczu bardzo ogranicza apetyt na białko, znacznie skuteczniej niż na węglowodany.
Czasem mija wiele lat zanim skutki takiego postępowania dadzą o sobie znać. Jeśli w porę nie przywróci się apetytu na białko zwiększając jego ilość do minimum 25% energii z białka, skutki będą coraz bardziej odczuwalne.

To co bardzo charakterystyczne w diecie w której tnie się białko dodając tłuszcz, to brak zdolności do oceny sytuacji. Nie wiem z czego to wynika.
Choć inni mówią że coś jest nie tak on uznaje to za wyższy stopień świadomości, zachowuje się jak artysta którego nikt nie rozumie. ...
Wyjdźcie z diety kapłanów egipskich bo źle się to skończy. Jeśli jest potrzeba należy czasowo zwiększyć ilość białka do tłuszczu nawet do proporcji 1:1 czyli po prostu nie dotłuszczać wysokobiałkowych produktów w których z reguły taka jest proporcja B do T.
Ujawniasz cechy w których istnienie nie bardzo wierzyłem ponieważ sam ich nie miałem. To szukanie przyczyn chorób wszędzie z wyjątkiem szukania w błędnych zasadach swojego sposobu odżywiania.
Gdybyś zachorował na raka (czego nawet tobie nie życzę) nie winiłbyś bardzo głupiej diety jaką jest ddp ale fluor, wi-fi, chemtrails albo inne cuda, lub zastanawiał byś się czy 2 gramy białka za dużo na dobę niż podaje autorka diety nie spowodowało choroby.
Ty tego autentycznie nie widzisz. Nie zdajesz sobie z tego sprawy. Takie coś występuje tylko po praniu mózgu.

To jest dokładny opis optymalnych właśnie. Wygląda na to, że bierze Pan moje informacje publikowane przed laty i przypisuje je zwolennikom DDP.
JW


Czytałem optimal story bardzo pobieżnie.
Inspirację ;-) do tej wypowiedzi czerpałem z obserwacji zwolenników modyfikacji diety optymalnej. Modyfikacja DO jaką jest ddp poszła w stronę jeszcze większej redukcji białka. Skutki widać gołym okiem.
O ile był czas że Kwaśniewski trochę straszył białkiem, to także w wielu miejscach podkreślał to aby dostosować jego ilość do swoich potrzeb. W ddp używa się białka jako straszaka na każdym kroku. Jest wręcz wrogiem numer jeden. To musi prowadzić do patologii.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Czw Wrz 03, 2015 19:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Czw Wrz 03, 2015 19:38   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Wygląda na to, że bierze Pan moje informacje publikowane przed laty i przypisuje je zwolennikom DDP.
JW
W tym samym czasie, za miedzą, "życzliwi"
kreują mnie na nieprawdopodobnego żarłoka
bo potrafię z apetytem zjeść 500g wątroby
w jednym posiłku.
:viva:
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Wrz 03, 2015 20:19   

vvv napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Wygląda na to, że bierze Pan moje informacje publikowane przed laty i przypisuje je zwolennikom DDP.
JW
W tym samym czasie, za miedzą, "życzliwi"
kreują mnie na nieprawdopodobnego żarłoka
bo potrafię z apetytem zjeść 500g wątroby
w jednym posiłku.
:viva:

Te 500 gramów wątroby musi ci wystarczyć na kilka dni bo następne kilka dni jest bezbiałkowe. Tylko się nie wypieraj bo podawałeś na kilku forach swój tygodniowy jadłospis wiele razy.
Realnie jest to więc o wiele mniej pełnowartościowego białka niż na DO.
Poza tym to powielanie jednego z fundamentalnych błędów DO czyli jedzenie raz dziennie. Po drugie poddawanie wszystkiego obróbce termicznej i łudzenie się że dwie godziny duszenia to mniejsze straty witamin.
Jeśli wchodzisz na takie forum jak kafeteria i propagujesz dietę niskowęglowodanówą w taki sposób to tylko zniechęcasz do lc.
Jeśli piszesz że z owoców jadasz dwa kiwi na rok a warzywa i podroby dusisz długo pod to skąd bierzesz tak ważną witaminę jak kwas foliowy?
Poza tym zalecenie poddawania wszystkiego obróbce termicznej to nasilenie nietolerancji i alergii. Pojawia się wtedy konieczność wykluczania coraz większej liczby produktów i spece od ddp mają pole do popisu. W końcu większość dochodzi do wniosku że na tej diecie nic nie można jeść i stają się uprzedzeni do lc w ogóle.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Czw Wrz 03, 2015 20:27, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Czw Wrz 03, 2015 21:06   

Mr. T napisał/a:
Jeśli piszesz że z owoców jadasz dwa kiwi na rok

Ubawiłem się setnie wybiegiem "jeśli".

Jeśli piszesz, że robisz sobie lewatywy z kefiru dwa razy dziennie
i to nie pomaga na żylaki, to skąd bierzesz pewność, że żylaki są nieuleczalne.
:viva:
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Wrz 03, 2015 21:16   

vvv napisał/a:
Mr. T napisał/a:
Jeśli piszesz że z owoców jadasz dwa kiwi na rok

Ubawiłem się setnie wybiegiem "jeśli".

Jeśli piszesz, że robisz sobie lewatywy z kefiru dwa razy dziennie
i to nie pomaga na żylaki, to skąd bierzesz pewność, że żylaki są nieuleczalne.
:viva:

Nie odpowiedziałeś na żadne pytanie.
Zasugerowałeś tylko że kefir jest przyczyną żylaków.
Kilka postów wyżej jest mój post z badaniami na temat przyczyn żylaków. Natomiast sugerowanie że kefir jest przyczyną żylaków to zapewne jedna z teorii twojej muzy. Który z anonimowych naukowców tak twierdzi? Jeśli twoja muza nie może podawać nazwisk tych anonimowych naukowców to niech ich chociaż ponumeruje i podaje numer przy każdej teorii.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Czw Wrz 03, 2015 22:26   

Mr. T napisał/a:
Nie odpowiedziałeś na żadne pytanie.
http://www.dobradieta.pl/...p=248796#248796
vvv napisał/a:
Mr. T napisał/a:
Zadałem konkretne pytania.
Czy chociaż na jedno masz sensowną odpowiedź? Nie masz? A to niespodzianka.
I dostałeś konkretną 456 stronicową na nie odpowiedź.
Twoje wyczerpujące urojenia -
- czego nie ma w książce, której nie czytałeś,
budzą troskę, co w tym dziwnego.
:keep:
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Wrz 04, 2015 07:28   

vvv napisał/a:
Mr. T napisał/a:
Nie odpowiedziałeś na żadne pytanie.
http://www.dobradieta.pl/...p=248796#248796
vvv napisał/a:
Mr. T napisał/a:
Zadałem konkretne pytania.
Czy chociaż na jedno masz sensowną odpowiedź? Nie masz? A to niespodzianka.
I dostałeś konkretną 456 stronicową na nie odpowiedź.
Twoje wyczerpujące urojenia -
- czego nie ma w książce, której nie czytałeś,
budzą troskę, co w tym dziwnego.
:keep:

Abyś nie musiał przepisywać całej książki, podaj tylko źródło informacji z którego korzystała twoja muza twierdząc że kefir powoduje żylaki.

Podałem ci linki do badań w których określono przyczyny żylaków. Żadną z tych przyczyn nie jest mieszanie białek.
Na 456 stronach, do których mnie odsyłasz są tylko fantazje twojej muzy, niewytłumaczalny przypadek ślepoty po zjedzeniu chleba i tym podobne rzeczy. Aha, są jeszcze anonimowi naukowcy którzy nie przeprowadzili nawet pół badania, które potwierdziłyby ich teorie.

Każdy może sobie takie teorie wysunąć i twierdzić że znalazł przyczynę wszystkich chorób.
Podstawowym błędem jest mylenie objawu w postaci zapalenia z przyczyną. Zapalenie jest objawem a co jest przyczyną zapalenia? Jeśli nie ma chemii w żywności a mimo to tworzą się żylaki to co wtedy?
Co najmniej dziwne jest określanie tego jaki objaw alergii wystąpi u każdego w określonym co do godziny czasie. Żaden zdrowy na umyśle człowiek nie próbowałby nawet tego robić, nawet taki, który z medycyną ma niewiele wspólnego. To dlatego że organizm każdego człowieka jest inny i czas oraz rodzaj objawów może być skrajnie różny.
Pisanie co roku nowej książki o pseudoniskowęglowodanowej diecie musi się wiązać z bajkopisarstwem ponieważ nic się już nowego w tej kwestii nie da wymyślić.
To jest próbą poprawiania takich gigantów jak Weston Price czy Lutz, oparta na halucynacjach.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Pią Wrz 04, 2015 07:44, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Pią Wrz 04, 2015 17:40   

Twoje wyczerpujące urojenia -
- co jest, a czego nie ma,

w książce, której nie czytałeś,

budzą troskę, co w tym dziwnego.
:keep:
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Wrz 04, 2015 18:20   

vvv napisał/a:
Twoje wyczerpujące urojenia -
- co jest, a czego nie ma,

w książce, której nie czytałeś,

budzą troskę, co w tym dziwnego.
:keep:


Zdałem się na twój wierny przekaz tego co zawiera książka.

Jakoś nie koi mej duszy myśl że się o mnie troszczysz. Wzbudza to we mnie niepokój. :evil:
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Pią Wrz 04, 2015 18:41   

Mr. T napisał/a:
Zdałem się na twój wierny przekaz tego co zawiera książka.

Oto cytat z książki jaki zamieściłem i gdzie w nim są Twoje urojenia?

Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.
Ostatnio zmieniony przez vvv Pią Wrz 04, 2015 18:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Wrz 04, 2015 19:23   

Nie ma czegoś takiego jak przeciążenie szlaku metabolicznego, spowodowane spożywaniem codziennie tych samych białek.
Zaburzenia metabolizmu mogą być spowodowane zbyt dużą ilością białka ale nie mają nic wspólnego z codziennym spożywaniem tego samego białka.
Jeśli znajdziesz w materiałach naukowych coś co potwierdzi teorię twojej muzy to możemy na ten temat podyskutować. Nawet radziecka nauka nie zna tego zjawiska. :evil:

A tak w ogóle to nie na temat bo miało być o przyczynach powstawania żylaków.
http://marekciecierski.pl...ydolnosc-zylna/
Obszerny artykuł opisujący wszystko w sposób przystępny.
Wcześniej miałeś link do badań z których nie wyciągnąłeś żadnych wniosków. Może po prostu było to zbyt skomplikowane. W tym masz prościej.

Nie obiecuje się ludziom że jeśli będą rotować białko to znikną im żylaki. To jest robienie ludzi z bambus.
Z reguły w przypadku żylaków można tylko minimalizować straty. Oprócz zmiany diety trzeba zmienić także wiele innych rzeczy. Trzeba zacząć się ruszać, być może zmienić pracę, bo ta która wymaga długiego siedzenia czy stania oznacza postęp choroby.
Masz tam czarno na białym co zapoczątkowuje cały proces powstawania żylaków i na jakim etapie pojawić się może stan zapalny.
Więc nie majacz chłopie i nie kompromituj się epokowymi odkryciami o stanie zapalnym jako praprzyczynie wszystkich chorób.

Urojenia nie są żadną przesłanką do wdrożenia jakiejś terapii, w tym przypadku rotowania i innych dupereli. No chyba że ma to być efekt placebo.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Pią Wrz 04, 2015 19:38, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
g69 

Wiek: 53
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Nie Wrz 06, 2015 07:16   

vvv napisał/a:
Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, .

Czy jakikolwiek pokarm wywołuje ten nałóg?Myślę,że bardziej ,to dotyczy produktów odzwierzęcych ,niż roślinnych.Dlatego takie osoby po odstawieniu tych białek chodzą rozdrażnione ,jak inni bez kawy ,sacharozy,alkoholu,czy tytoniu.
Panuje taki trend,że dzień bez mięsa,to stracony dzień.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Nie Wrz 06, 2015 07:35   

Pierwsze co się wygooglało: https://www.google.pl/search?q=nałogowe+pokarmy

http://paleosmak.pl/niemowleta/kaszki-poczatek-nalogu/
http://paleosmak.pl/niemo...oczatek-nalogu/

Widać problem jest dostrzegany z różnych perspektyw.
8)
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Wrz 06, 2015 09:27   

vvv napisał/a:
Pierwsze co się wygooglało: https://www.google.pl/search?q=nałogowe+pokarmy

http://paleosmak.pl/niemowleta/kaszki-poczatek-nalogu/
http://paleosmak.pl/niemo...oczatek-nalogu/

Widać problem jest dostrzegany z różnych perspektyw.
8)

Jest zasadnicza różnica pomiędzy paleo, które definiuje produkty uzależniające jako te, które są wytworem przemysłu spożywczego, w tym wypadku wysoko przetworzone produkty żywnościowe, a ddp które uznaje za nałóg codzienne jedzenie mięsa, które w paleo jest podstawą.

Twoja muza pisze megabzdury które ty potem próbujesz odkręcić pokrętnymi interpretacjami.

Adam! Zapomniałem ponowić pytanie o to jak od strony biochemicznej wygląda przeciążenie szlaku metabolicznego sześćdziesięcioma gramami tego samego białka jadanego codziennie?
Musisz mi to wyjaśnić bo czuję że to może być epokowe odkrycie twojej muzy. To może zmienić całą medycynę, szczególnie ta teoria o tym że jadanie tego samego białka codziennie przyspiesza starzenie. Można przedłużyć życie krów rotując trawę z listowiem, korniki mogłyby żyć o wiele dłużej gdyby w tygodniu przerzucały się litego drewna na płyty konopne. Cudowna wizja przyszłości.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Nie Wrz 06, 2015 09:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Nie Wrz 06, 2015 12:43   

g69 napisał/a:
Czy jakikolwiek pokarm wywołuje ten nałóg?Myślę,że bardziej ,to dotyczy produktów odzwierzęcych ,niż roślinnych.Dlatego takie osoby po odstawieniu tych białek chodzą rozdrażnione ,jak inni bez kawy ,sacharozy,alkoholu,czy tytoniu.
Panuje taki trend,że dzień bez mięsa,to stracony dzień.

Cytat:
Rabbit starvation

„Możesz mieć żołądek pełen ryb i umierać z głodu. Człowiekowi potrzebny jest tłuszcz.” (Ulanin – program Discovery 2001)

Rabbit starvation – wygłodzenie królicze, anglosaski termin na określenie zaburzeń powodowanych przez jedzenie samego chudego mięsa.

Tuszka z królika B:T:W = 21 : 8 : 0 energetycznie 54% : 46% : 0%
Polędwica wołowa B:T:W = 20 : 3,5 : 0 energetycznie 69% : 31% : 0%

Stąd wegetarianie i inne osoby wyciągają fałszywy wniosek, że białko jest niezwykle toksyczne i należy jego spożycie maksymalnie ograniczać, a szczególnie ograniczać produkty zwierzęce.

JW
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Wrz 06, 2015 16:17   

Strach przed białkiem wziął się z czasów kiedy jacyś mądrzy naukowcy obliczyli że organizm ludzki nie może przyswoić jednorazowo więcej niż 25-30 gramów białka na raz. Tyle że białko nie wchłania się "na raz".
Określono też wtedy jakąś ilość, której już teraz nie pamiętam. Było to chyba te mityczne 60 gramów na dobę. Resztę miało rzekomo obciążać organizm.
Chyba Lutz pisał o tym że ten mit wziął się tego iż taka ilość była szkodliwa dla osób z chorobami wątroby i nerek.

Przemiany białek w organizmie trwają całą dobę 7 dni w tygodniu, nawet u misia, który zapadł w sen zimowy. Organizm nie robi sobie od tego wakacji.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Nie Wrz 06, 2015 16:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Nie Wrz 06, 2015 23:03   

Mr. T napisał/a:
Musisz mi to wyjaśnić
"Musisz" se książkę kupić i przeczytać, by się wypowiadać na temat treści w niej zawartych.
Nie musisz, możesz sobie trollować i manipulować do woli.

Pokrętną manipulacją to jest wypowiadanie się na temat książki bez zapoznania się z jej treścią, "bawiąc" się tylko dowodzeniem z góry narzuconej tezy.

Nawet w przytoczonym powyżej, przeze mnie cytacie z książki stoi jak byk, że możesz sobie jeść jaja i mięso codziennie aż do znudzenia, zamiast nudzić tutaj swoimi "muzy"cznymi projekcjami.

Procedura identyfikacji i doboru białek i ich dawek, które służą, które nie, rozpoczyna się gdy są jakieś objawy do tego skłaniające i jest wola ku temu, nie wcześniej. Jak chory nie chce nic zmieniać - jego sprawa, jak chce uważać, że żylaki są nieuleczalne - jego sprawa, proste, może za proste.
:keep:
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Wrz 07, 2015 07:57   

vvv napisał/a:
Mr. T napisał/a:
Musisz mi to wyjaśnić
"Musisz" se książkę kupić i przeczytać, by się wypowiadać na temat treści w niej zawartych.
Nie musisz, możesz sobie trollować i manipulować do woli.

Pokrętną manipulacją to jest wypowiadanie się na temat książki bez zapoznania się z jej treścią, "bawiąc" się tylko dowodzeniem z góry narzuconej tezy.

Nawet w przytoczonym powyżej, przeze mnie cytacie z książki stoi jak byk, że możesz sobie jeść jaja i mięso codziennie aż do znudzenia, zamiast nudzić tutaj swoimi "muzy"cznymi projekcjami.

Procedura identyfikacji i doboru białek i ich dawek, które służą, które nie, rozpoczyna się gdy są jakieś objawy do tego skłaniające i jest wola ku temu, nie wcześniej. Jak chory nie chce nic zmieniać - jego sprawa, jak chce uważać, że żylaki są nieuleczalne - jego sprawa, proste, może za proste.
:keep:


Nie narzekam na brak pieniędzy ale nie wydam kilkudziesięciu złotych na takie bzdury, z których zresztą obszerne fragmenty zamieszczał tu Zyon.

Wielokrotnie zresztą odnosiłem się do cytatów z tej książki wyjaśniając że teorie twojej muzy to są bzdury nie z tej ziemi.

Każdy kto czytał "życie bez pieczywa" i rozdział o tym jak dieta niskowęglowodanowa przywraca równowagę hormonalną ten od razu widzi jakimi bzdurami jes ddp, która wywołuje skutek odwrotny.

Lutz jest gigantem lc. Kiedy przeczytałem rozdział o wpływie diety niskowęglowodanowej na gospodarkę hormonalną to tak jakbym dostał młotkiem w głowę.
Pomyślałem wtedy "Przecież to było takie proste i oczywiste!!!"
Miliony teorii na temat przyczyn zaburzeń hormonalnych a tu jeden skromny gość wyjaśnić w prosty sposób przyczyny większości z nich.

Powtarzam ci jeszcze raz. Ddp to stek bzdur. Autorka ominęła szerokim łukiem wszystkie rzeczywiste przyczyny alergii, nietolerancji pokarmowych i wymyśliła sobie jakieś kosmiczne teorie, na których poparcie nie ma nic. Musi wymyślać anonimowych naukowców, którzy te teorie rzekomo popierają. To są jakieś jaja i kpina z ludzi.

Dziś nie ma co liczyć na to że jakaś szersza grupa ludzi da się nabrać na pseudooptymalną propagandę.
"Ale to już było , i nie wróci więcej...."
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Pon Wrz 07, 2015 08:12, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Pon Wrz 07, 2015 16:18   

Titelitury napisał/a:
Powtarzam ci jeszcze raz. Ddp to stek bzdur.
Powtarzam Ci jeszcze raz, nawet nie czytałeś,
wybrałeś sobie Zyona jako guru

i tylko wtórujesz jego manipulacjom co do zawartych w książce treści,
jak jakiś wynajęty wtórnik.
:(
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Wrz 07, 2015 18:29   

vvv napisał/a:
Titelitury napisał/a:
Powtarzam ci jeszcze raz. Ddp to stek bzdur.
Powtarzam Ci jeszcze raz, nawet nie czytałeś,
wybrałeś sobie Zyona jako guru

i tylko wtórujesz jego manipulacjom co do zawartych w książce treści,
jak jakiś wynajęty wtórnik.
:(

Ja bym się na twoim miejscu cieszył że nie przeczytałem książki i że znam tylko fragmenty.
Mimo to że była to tylko część twórczości twojej muzy to Zyon zamieścił te najistotniejsze. W każdym przypadku podałem naukowe uzasadnienie tego że jest to stek bzdur.
Czego chcesz więcej? Znaku z niebios?
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Pon Wrz 07, 2015 18:46   

Titelitury napisał/a:
Czego chcesz więcej?
Nic nie chcę więcej. Zwróciłem Ci tylko uwagę, że nie znając całości, padłeś ofiarą manipulacji, zmanipulowanymi fragmentami z sugestią ich interpretacji.
8)
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Wrz 07, 2015 19:47   

vvv napisał/a:
Titelitury napisał/a:
Czego chcesz więcej?
Nic nie chcę więcej. Zwróciłem Ci tylko uwagę, że nie znając całości, padłeś ofiarą manipulacji, zmanipulowanymi fragmentami z sugestią ich interpretacji.
8)


Hue hue. Chciałbyś aby tak było. Marzenia ściętej głowy. Akurat fenomen brzasku i inne fenomeny numeru 13 były tu dokładnie opisane. Wyjaśniłem też krok po kroku na czym polegają błędy pani dochtór. O tym że po prostu zlepiła kilka zjawisk i w dodatku błędnie zinterpretowała już nie wspomnę.
Pomysł na ddp niby wyszedł z diety niskowęglowodanowej ale w ogóle nie uwzględniła tego że w przypadku tej diety to co w medycynie akademickiej uznaje się za niekorzystne jest tak naprawdę pożądane. Nie dociera do niej co jest właściwe a co nie, myśli kategoriami medycyny akademickiej. Tak mocno wryli jej to w beret że połączenie tego z LC to przepis na katastrofę. O efektach można zresztą przeczytać w kafeterii.

Nie chce mi się wierzyć że w książce są naukowe rozwinięcia zjawisk występujących na ddp i teorii pani dochtór. Gdyby były to już dawno przedstawiałbyś je na kilku forach internetowych i puszyłbyś się jak paw. Zamiast tego jest wymigiwanie się od odpowiedzi, co ewidentne świadczy o tym że to wszystko ściema.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Pon Wrz 07, 2015 20:01, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Pon Wrz 07, 2015 20:18   

Titelitury napisał/a:
w książce są naukowe rozwinięcia zjawisk występujących na ddp
Rzeczywiście w pierwszej książce jest bogata bibliografia dla zainteresowanych, druga jest bardziej adresowana do czytelnika poszukującego praktycznej implementacji metodologii. To może być inspiracja, widać stosujący są słabo zainteresowani w przeciąganiu mojsze-twojsze. Ja się ograniczam do okazyjnego dementowania trollizacji.

Jeśli używasz sformułowań i fraz typowych dla zapętlonego wynajętego namola, to się nie dziw, że nie omawia się z Tobą poważnie konkretnych zagadnień.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Pon Wrz 07, 2015 20:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Wrz 07, 2015 20:30   

vvv napisał/a:
Titelitury napisał/a:
w książce są naukowe rozwinięcia zjawisk występujących na ddp
Rzeczywiście [b]w pierwszej książce jest bogata bibliografia dla zainteresowanych.

Jeśli używasz sformułowań i fraz typowych dla zapętlonego wynajętego namola, to się nie dziw, że nie omawia się z Tobą poważnie konkretnych zagadnień.
8)


Więc podaj tę bibliografię. Chętnie się zapoznam. ;]

Używam sfor-mułowań bo się mocno zamuliłeś. Mogę używać bardzo kulturalnych sformułowań ale to i tak nic nie da bo nie ma naukowego wyjaśnienia czasowej ślepoty po chlebie ani przeciążenia szlaków metabolicznych sześćdziesięcioma gramami tego samego białka jedzonego codziennie. O wysokobiałkowym majonezie, śmietanie oraz traktowaniu kawy jako produktu wysokobiałkowego już nie wspomnę. ;]
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Wto Wrz 08, 2015 11:04   

Mr. T napisał/a:
sześćdziesięcioma gramami

Oto cytat z książki jaki zamieściłem i gdzie w nim jest Twoje 60g?

Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Wrz 08, 2015 11:40   

vvv napisał/a:
Mr. T napisał/a:
sześćdziesięcioma gramami

Oto cytat z książki jaki zamieściłem i gdzie w nim jest Twoje 60g?

Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.


Są tylko dwie możliwości. Albo udajesz głupiego albo tak po prostu masz.

Jeśli komuś szkodzi pół jajka to jest alergikiem a na to nie pomaga rotacja.
Winę za to ponosi zryty mikrobiom na co przedstawiałem linki do wielu badań.

Ze słów pani dochtór można wysnuć wniosek że każdy przystosowany jest do innego rodzaju białka a to jest jakaś gigabzdura bo w naturze je się białko które jest. Osobnik przystosowany tylko do białka z bobu nie przetrwałby w warunkach naturalnych. Poza tym z reguły jest tak że w warunkach naturalnych często jada się to samo białko przez długi czas i nikt z tego powodu nie choruje.

W następnej części numer 13 zaprzecza sam sobie bo skoro każdemu dobrze robi inny rodzaj białka to po co jeść różnorodnie co dzień inne białko i ryć jelita?
Tak mały fragment tego epokowego dzieła a już przeczy sama sobie w kilku kwestiach.
Po drugie organizm nie potrzebuje określonego rodzaju białka bo ma to głęboko w d... I tak rozłoży go na aminokwasy.
Jak ty to sobie wyobrażasz? Do jelit wpada świński kolagen i w nie zmienionej formie napiernicza do miejsca uszkodzenia? Przecież to jakieś jaja są.

Adam! Co to są za debilizmy?!
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Wto Wrz 08, 2015 11:47, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Wrz 11, 2015 15:08   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Titelitury napisał/a:
Już ci adaś Józef S powiedział że przypisywanie wszystkiego tylko diecie to durnota.
Tam z kolei wszystko przypisuje się toksemii, której nie należy niczym leczyć, bo jest sama w sobie zbawienna dla procesu zdrowienia.
Dla odmiany zwolennicy podejścia holistycznego w większości pomijają żywienie niskowęglowdanowe na korzyść drążenia szczegółów typu woda niegazowana, komosa ryżowa, ziemniaki nieobierane w mundurkach, itp.
JW


http://kopalniawiedzy.pl/...n-Tillish,18167

Zawsze podziwiałem Pana bezgraniczną wręcz wiarę w dietę niskowęglowodanową.
Jednak ślepa wiara w to że obcięcie liczby węglowodanów w diecie + kombinacje w rodzaju diety eliminacyjnej wystarczą aby leczyć, powoduje że zamykamy się na to co istotne.

Pytał Pan kiedyś w temacie o białku "jak to się ma do doświadczeń na tym forum?" .

Dziś ja chciałbym zapytać jak to co w linku, który zamieściłem ma się do doświadczeń na tym forum.

Znaczny wpływ flory jelitowej na umysł świadczy o tym że na teorie Józefa S z którymi dość dokładnie się zapoznałem, są bardzo trafne.
Może niektórym wydaje się śmieszne że niektórzy rozpatrują na Biosłone czy kasza czy ziemniaki w mundurkach. Z punktu widzenia kogoś kto wierzy że LC jest lekarstwem na wszystko jest to mało istotne. Jednak w świetle badań nad mikrobiomem okazuje się że jest to bardzo istotne.

Warto zadać kilka pytań które już padły z mojej strony.
Dlaczego ludzie obrastają grzybem mimo stosowania się do LC?
Dlaczego tak niewielu na LC leczy się z alergii, nietolerancji pokarmowych, Leśniowskiego-Crohna czy WZJG?

Pisał Pan wiele razy o holistyczym podejściu do zdrowia ale za podejście holistyczne uważa Pan dietę niskowęglowodanową + suplementy diety.
Całościowe podejście jak nic. Jeszcze brakuje tylko rotacji, bo trzeba mieć coś w zanadrzu jeśli cięcie węgli i suple nie pomogą.

O wiele prościej jest pomyśleć że może jednak Lutz nie zjadł wszystkich rozumów i tacy ludzie jak Weston Price czy Józef S mogli pójść o krok dalej.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Pią Wrz 11, 2015 15:30, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
g69 

Wiek: 53
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Sob Wrz 12, 2015 07:16   

Titelitury napisał/a:

Warto zadać kilka pytań które już padły z mojej strony.
Dlaczego ludzie obrastają grzybem mimo stosowania się do LC?
Dlaczego tak niewielu na LC leczy się z alergii, nietolerancji pokarmowych, Leśniowskiego-Crohna czy WZJG?

Dobre pytania.Szkoda,że tak mała wymiana doświadczeń w tym temacie istnieje.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Sob Wrz 12, 2015 10:17   

Titelitury napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Titelitury napisał/a:
Już ci adaś Józef S powiedział że przypisywanie wszystkiego tylko diecie to durnota.
Tam z kolei wszystko przypisuje się toksemii, której nie należy niczym leczyć, bo jest sama w sobie zbawienna dla procesu zdrowienia.
Dla odmiany zwolennicy podejścia holistycznego w większości pomijają żywienie niskowęglowdanowe na korzyść drążenia szczegółów typu woda niegazowana, komosa ryżowa, ziemniaki nieobierane w mundurkach, itp.
JW


http://kopalniawiedzy.pl/...n-Tillish,18167

Zawsze podziwiałem Pana bezgraniczną wręcz wiarę w dietę niskowęglowodanową.
Jednak ślepa wiara w to że obcięcie liczby węglowodanów w diecie + kombinacje w rodzaju diety eliminacyjnej wystarczą aby leczyć, powoduje że zamykamy się na to co istotne.
Znowu Pan przekręca moje słowa. Panie Grzegorzu, powraca Pan do swoich nawyków, za które został Pan zbanowany.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Sob Wrz 12, 2015 10:44   

Titelitury napisał/a:
http://kopalniawiedzy.pl/...n-Tillish,18167

Cytat:
Probiotyki zmieniają działanie mózgu
29 maja 2013, 12:12 | Psychologia
Patrick Hoesly, CC
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles jako pierwsi zdobyli dowody, że bakterie spożyte z pokarmem wpływają na funkcjonowanie ludzkiego mózgu. Amerykanie wykazali, że u kobiet, które regularnie jadają jogurty z probiotykami, działanie mózgu jest inne zarówno w stanie spoczynku, jak i podczas wykonywania zadania polegającego na rozpoznaniu emocji.
Wiele z nas ma w lodówce jogurt. Możemy go zjeść dla przyjemności, z powodu zawartego w nim wapnia albo z innych pobudek prozdrowotnych. [Dodatkowo] nasze wyniki sugerują, że pewne składowe jogurtu mogą zmieniać sposób reagowania mózgu na środowisko. Gdy zastanowimy się nad implikacjami tego studium, powiedzenie "jesteś tym, co jesz" nabiera nowego znaczenia - podkreśla prof. Kirsten Tillisch.
Autor: Anna Błońska
Ciężko znaleźć źródłowy tekst w tym gąszczu cytatów, gdzie kolejni komentatorzy unikają podawania linków, ale udało się.

Cytat:
http://newsroom.ucla.edu/...-through-245617
The study was funded by Danone Research. Mayer has served on the company's scientific advisory board. Three of the study authors (Denis Guyonnet, Sophie Legrain-Raspaud and Beatrice Trotin) are employed by Danone Research and were involved in the planning and execution of the study (providing the products) but had no role in the analysis or interpretation of the results.

Myślę, Panie Grzegorzu, że nawet, jeśli nie zna Pan angielskiego, to tekst:
The study was funded by Danone Research.
jest oczywisty.
Na wszelki jednak wypadek przetłumaczę: To studium było finansowane przez Danone Research.
Danone to taka globalna firma produkująca jogurty.
JW
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Wrz 12, 2015 11:56   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Titelitury napisał/a:
http://kopalniawiedzy.pl/...n-Tillish,18167

Cytat:
Probiotyki zmieniają działanie mózgu
29 maja 2013, 12:12 | Psychologia
Patrick Hoesly, CC
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles jako pierwsi zdobyli dowody, że bakterie spożyte z pokarmem wpływają na funkcjonowanie ludzkiego mózgu. Amerykanie wykazali, że u kobiet, które regularnie jadają jogurty z probiotykami, działanie mózgu jest inne zarówno w stanie spoczynku, jak i podczas wykonywania zadania polegającego na rozpoznaniu emocji.
Wiele z nas ma w lodówce jogurt. Możemy go zjeść dla przyjemności, z powodu zawartego w nim wapnia albo z innych pobudek prozdrowotnych. [Dodatkowo] nasze wyniki sugerują, że pewne składowe jogurtu mogą zmieniać sposób reagowania mózgu na środowisko. Gdy zastanowimy się nad implikacjami tego studium, powiedzenie "jesteś tym, co jesz" nabiera nowego znaczenia - podkreśla prof. Kirsten Tillisch.
Autor: Anna Błońska
Ciężko znaleźć źródłowy tekst w tym gąszczu cytatów, gdzie kolejni komentatorzy unikają podawania linków, ale udało się.

Cytat:
http://newsroom.ucla.edu/...-through-245617
The study was funded by Danone Research. Mayer has served on the company's scientific advisory board. Three of the study authors (Denis Guyonnet, Sophie Legrain-Raspaud and Beatrice Trotin) are employed by Danone Research and were involved in the planning and execution of the study (providing the products) but had no role in the analysis or interpretation of the results.

Myślę, Panie Grzegorzu, że nawet, jeśli nie zna Pan angielskiego, to tekst:
The study was funded by Danone Research.
jest oczywisty.
Na wszelki jednak wypadek przetłumaczę: To studium było finansowane przez Danone Research.
Danone to taka globalna firma produkująca jogurty.
JW


Być może akurat to badanie było sponsorowane przez danone ale... Nie zmienia to faktu że badań nad dietą jaką proponuje Weston Price czy Biosłone, czyli zasobną w pro i prebiotyki jest mnóstwo. Jest kilka niezależnych badań w instytutach naukowych w Polsce, które wykonały wiele badań w których mimo że niemowlęta były karmione sztucznymi odżywkami to dodatek oligosacharydów powodował ustąpienie AZS u prawie sześćdziesięciu procent dzieci które na AZS cierpiały.
Jest bardzo wiele badań gdzie pro i prebiotyki w diecie powodują cofanie się osteoporozy mimo że dieta nie była niskowęglowodanowa. A przecież w wielu przypadkach sama niskowęglowodanowa dieta nie daje rezultatów. Często osteoporoza nawet postępuje.
Kolejne kwiatki to choroba Leśniowskiego-Crohna czy WZJG , na które w wielu przypadkach LC pomaga tyle co umarłemu kadzidło.

Być może w połączeniu z lc probiotyczno-prebiotyczna dieta jest jeszcze skuteczniejsza. Tego nie wiem ale z tego co widać na stronach powiązanych z fundacją Weston Price daje bardzo dobre wyniki w wielu schorzeniach.
Jest to o tyle wiarygodne że tam jest przedstawiona dokumentacja medyczna przed i po. Każdy może na tej podstawie ocenić i wyciągnąć wnioski.

Dlaczego przez dwanaście lat mój organizm dostawał głupawki po mlecznych mimo bardzo restrykcyjnej diety niskowęglowodanowej?
Teraz kiedy wziąłem trochę z Biosłone, trochę z prof Jadwigi Kempisty, dość sporo z zaleceń Weston Price to jem mleczne kilka razy w tygodniu i nie mam takich objawów jak dawniej.
Co łączy ich wszystkich? Odbudowa mikroflory.

Mikrobiom jest jak jeden z organów. Jeśli nawala to sypie się wszystko. Wykonuje podobną pracę jak wątroba. Jest niczym kombinat chemiczny. Jego zaburzenia wiążą się z takimi samymi konsekwencjami jak zaburzenia pracy wątroby.
Tu nie ma wielkiej filozofii. Wystarczy popatrzeć w jakim stanie jest człowiek po antybiotykoterapii.

Być może jest tak że po prostu w czasach kiedy Lutz i Kwaśniewski pisali swoje dzieła to żywność ze swej natury nie ryła mikrobiomu. Teraz niestety jest żywność i nawet niskowęglowodanowa dieta może być złożona z produktów które ryją mikroflorę. Tak też się pewnie w wielu przypadkach dzieje.

To by było za proste. Pójść sobie do biedronki i kupić produkty, które są niskowęglowodanowe i liczyć na to że to już jest wszystko co zapewni zdrowie lub wyleczenie z chorób. Fajnie by było ale nie ma lekko w ciężkim czołgu. Trzeba się bardziej wsilić, a przede wszystkim otworzyć umysł i nie myśleć że ten tam ze strzelec opolskich to jest nawiedzony a my z Częstochowy to nam duch święty pomaga i podpowiada i wszystkie rozumy my zjedli.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Sob Wrz 12, 2015 12:20, w całości zmieniany 8 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Sob Wrz 12, 2015 15:29   

Titelitury napisał/a:
...Być może akurat to badanie było sponsorowane przez danone ale... Nie zmienia to faktu że badań nad dietą jaką proponuje Weston Price czy Biosłone, czyli zasobną w pro i prebiotyki jest mnóstwo. ...
Teraz kiedy wziąłem trochę z Biosłone, trochę z prof Jadwigi Kempisty, dość sporo z zaleceń Weston Price to jem mleczne kilka razy w tygodniu i nie mam takich objawów jak dawniej.
Co łączy ich wszystkich? Odbudowa mikroflory.
To klasyczne podejście holistyczne.
Co do probiotyków, stosowaliśmy różne od kilkunastu lat, więc to nic nowego.
Natomiast odbudowa mikrobiomu, coś mi się wydaje, że powstaje kolejne pacaneum.
Tak, jak kiedyś Echinacea, zielona herbata, mikstura oczyszczająca, lobotomia, zimne kąpiele Sebastiana Kneippa, emetyk i setki innych.
JW
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Wrz 12, 2015 16:53   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Titelitury napisał/a:
...Być może akurat to badanie było sponsorowane przez danone ale... Nie zmienia to faktu że badań nad dietą jaką proponuje Weston Price czy Biosłone, czyli zasobną w pro i prebiotyki jest mnóstwo. ...
Teraz kiedy wziąłem trochę z Biosłone, trochę z prof Jadwigi Kempisty, dość sporo z zaleceń Weston Price to jem mleczne kilka razy w tygodniu i nie mam takich objawów jak dawniej.
Co łączy ich wszystkich? Odbudowa mikroflory.
To klasyczne podejście holistyczne.
Co do probiotyków, stosowaliśmy różne od kilkunastu lat, więc to nic nowego.
Natomiast odbudowa mikrobiomu, coś mi się wydaje, że powstaje kolejne pacaneum.
Tak, jak kiedyś Echinacea, zielona herbata, mikstura oczyszczająca, lobotomia, zimne kąpiele Sebastiana Kneippa, emetyk i setki innych.
JW

Nie jest nowym panaceum. Jest sposobem na to zostało spieprzone antybiotykami i przetworzoną żywnością, czyli na szereg chorób autoimmunizacyjnych, osteoporozę, miażdżycę i inne schorzenia wynikłe z tych błędów.

Zwolennicy suplementacji twierdzą że witamina K wytwarzana przy udziale mikroflory jest już bezużyteczna bo powstaje w odcinku przewodu pokarmowego w którym już nie może być zaabsorbowana. Łoj! To dlaczego osteoporoza się cofa po tym jak właściwe bakterie skolonizują przewód pokarmowy? To w głównej mierze zasługa wit K.
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Wrz 12, 2015 17:35   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
To klasyczne podejście holistyczne.
JW

Nie ma czegoś takiego. Podejście holistyczne to podejście indywidualne, a to wyklucza jakiekolwiek regułki, proporcje.
Z diety opartej na proporcjach BTW wynurzyło się kilka modyfikacji. Żadna z nich niestrawna dla przeciętnego człowieka. Z prostej LCD przeszło to w jakieś dziwolągi z rotacjami itp.
A to wszystko psu na budę.

Nic dziwnego że nawet najwytrwalsi w końcu wymiękli. :-)

Mnie to już też zmęczyło.
Proste zasady są po prostu najlepsze i najskuteczniejsze. Jeść nie przetworzone produkty które z natury są niskowęglowodanowe. Jak najwięcej surowego.
Tylko i wyłącznie na tym cały dowcip polega.

Chcecie sobie nawzajem udowadniać czyja prawda bardziej prawdziwa to sobie udowadniajcie. Mnie szkoda na to życia. I tak w cholerę czasu na to straciłem.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Sob Wrz 12, 2015 17:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Wrz 14, 2015 09:44   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Co do probiotyków, stosowaliśmy różne od kilkunastu lat, więc to nic nowego.
JW

Ja o chlebie ten o niebie.
Probiotyki z apteki to ostateczność. Nie dają trwałych efektów. Można się nimi czasowo wspomagać ale trwałe przywrócenie prawidłowego składu mikroflory daje tylko dieta.
Na jednej stronie Weston Price zamieścił zbiór zaleceń i to jest wszystko czego potrzeba.

Proszę chociaż zapoznać się z logicznym uzasadnieniem, przedstawionym na Biosłone, tego że probiotyki będące sztucznym wytworem farmacji dają krótkotrwały efekt a potem jest tylko gorzej.

Podałem przykład czasowego wspomagania się na przykład laktoferyną ale napisałem wyraźnie że to tylko w sytuacjach kiedy mikrobiom jest już bardzo zryty. Laktoferyna oprócz tego że wspomaga powrót do prawidłowego składu mikroflory to jeszcze wspomaga regenerację nabłonka, jest tania i bezpieczna inaczej nigdy bym o niej nie pisał.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Pon Wrz 14, 2015 09:52, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1961
Skąd: everywhere
Wysłany: Pią Wrz 25, 2015 14:00   

Titelitury napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:

Co do probiotyków, stosowaliśmy różne od kilkunastu lat, więc to nic nowego.
JW

Proszę chociaż zapoznać się z logicznym uzasadnieniem, przedstawionym na Biosłone, tego że probiotyki będące sztucznym wytworem farmacji dają krótkotrwały efekt a potem jest tylko gorzej.

No to ja proszę o jakieś linki do badań potwierdzających powyższe, tylko nie link do tematu na forum biosłone bo ich "logiczne" rozkminki mnie nie usatysfakcjonują ;) A po drugie nie mam ochoty wchodzić na tamto forum. Dyskusja jest tutaj i teraz. Czekam na linki :]
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1961
Skąd: everywhere
Wysłany: Pią Wrz 25, 2015 14:05   

Cytat:
Nie zmienia to faktu że badań nad dietą jaką proponuje Weston Price czy Biosłone

Aha, i byłbym wdzięczny za nie nie zestawianie tych dwóch koło siebie. Price nie ma NIC wspólnego z biosłone. Profesjonalizm i w miarę rzetelne podejście do tematu według Price-a a rewelacje z biosłone? Przez sam szacunek dla Price-a to się nie godzi. Nie ta liga...
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Wrz 25, 2015 18:40   

gudrii napisał/a:
Cytat:
Nie zmienia to faktu że badań nad dietą jaką proponuje Weston Price czy Biosłone

Aha, i byłbym wdzięczny za nie nie zestawianie tych dwóch koło siebie. Price nie ma NIC wspólnego z biosłone. Profesjonalizm i w miarę rzetelne podejście do tematu według Price-a a rewelacje z biosłone? Przez sam szacunek dla Price-a to się nie godzi. Nie ta liga...


Nie mnie orzekać to kogo przy kim można postawić i czy jego podejście do tematu jest rzetelne.
Jeśli ktoś nie ma nic lepszego do roboty niż pisanie takich głupot jako kolejny klon to niech się bawi w udowadnianie wyższości świąt wielkiej nocy nad bożym narodzeniem.

Nikt nie jest doskonały bo doskonałych ludzi nie ma. Jeśli ktoś się nudzi i bawią go porównania to niech sobie porównuje i orzeka kto jest godzien przy kim stanąć.
A może Józef S ma w d... czy ktoś uważa przy kim można go stawiać a przy kim nie? Może zapytaj go osobiście?
Chyba domyślam się co by Ci odpowiedział.

Jeśli ktoś jest już naprawdę znużony życiem, wtedy przychodzi mu do głowy wyszukiwanie błędów u tych którzy już wiele osiągnęli. Jako że praca tych którzy już coś osiągnęli jest często ogromna, to łatwo w tym ogromie informacji znaleźć błąd. Pewnie u Price'a też by się znalazły, jak i u Lutza, Atkinsa i wszystkich innych. Nie ma większej satysfakcji dla małego człowieczka jak wytknięcie błędu temu który coś ciężką pracą osiągnął. Różnica jest tylko taka że za tym dużym człowiekiem stoi ogrom jego pracy, który go określa, w którym jest umocowany, a za tym małym stoi jakiś błąd, jakaś nieścisłość, którą znalazł. O tym małym szybko się zapomina a osiągnięcia tego wielkiego i tak zostają.
Tak więc ogromnym błędem jest chcieć zaistnieć wytykając błędy innym.

Są metody będące jedną wielką porażką. Na przykład dieta dobrych produktów czy dieta Dukana. Ale to nie ta kategoria.

Rozumiem chęć stwarzania pozorów że to forum jeszcze nie zdechło ale takie podejście to już nie przyczynianie się do upadku forum ale profanacja zwłok.

Chcecie się licytować która dieta lepsza reanimując użytkowników których tu już dawno nie ma? Przecież to idiotyzm.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Pią Wrz 25, 2015 18:56, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 393
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Wrz 25, 2015 19:00   

gudrii napisał/a:
Titelitury napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:

Co do probiotyków, stosowaliśmy różne od kilkunastu lat, więc to nic nowego.
JW

Proszę chociaż zapoznać się z logicznym uzasadnieniem, przedstawionym na Biosłone, tego że probiotyki będące sztucznym wytworem farmacji dają krótkotrwały efekt a potem jest tylko gorzej.

No to ja proszę o jakieś linki do badań potwierdzających powyższe, tylko nie link do tematu na forum biosłone bo ich "logiczne" rozkminki mnie nie usatysfakcjonują ;) A po drugie nie mam ochoty wchodzić na tamto forum. Dyskusja jest tutaj i teraz. Czekam na linki :]


Jeśli nie masz ochoty czytać forum Biosłone to nie czytaj. Przecież cię tam chłopie nikt na siłę nie zaciągnie i nie będzie kazał czytać.

Wróć do swojego postu. Przeczytaj go jeszcze kilka razy i zastanów się nad tym jakie głupoty napisałeś.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Pią Wrz 25, 2015 19:23   

Mr. T dzisiaj o 18:40 napisał/a:
(...) Na przykład dieta dobrych produktów (...)

Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.
Ostatnio zmieniony przez vvv Pią Wrz 25, 2015 19:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 438
Wysłany: Sob Paź 03, 2015 10:53   

Normalnie KOCHAM WAS za wszystkie powyższe wpisy!

Program warsztatów:
1. Zasady stosowania DDP.
2. Co zjeść na śniadanie?
3. Mechanizm – dlaczego DDP leczy wszelkie zapalenia.
4. Metody obserwacji co szkodzi a co sprzyja.
5. Zastosowanie DDP u poszczególnych słuchaczy.
6. Dieta przyszłości. Czego nie ma w moich książkach o diecie.
7. Leczenie dietą wszystkich chorób. Indywidualne opracowania ‘przypadków’.
24 października 2015 (sobota); 10.00 – 18.00 z przerwą na obiad.
Kraków, Nowohuckie Centrum Kultury, Al. Jana Pawła 232;
sala kameralna, nr 203
cena 150zł;
organizator NCK, Szmer Barbara; tel 12 6440266 w.35; 12 6442863.

https://www.youtube.com/watch?v=KlODBLSLI7k – DDP w Chinach
W 39 mln mieście Pekin widziałam tylko jedną aptekę :D , ponoć są trzy :D
W tej aptece, w sumie dużej, :D były tylko trzy :-0 osoby: ja, koleżanka i jej córka pracująca w Chinach :D :D :D . Kupiłam coś co było na wyprzedaży,,, gdy wróciłam do domu okazało się że są to zioła odmładzające. Nie podejrzewałabym się o aż takie jasnowidzenia ;D .

Ps. DDP kosztuje 36zł+4,50zł na mojej stronie int.www.dieta(kropka).com
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Sob Lis 28, 2015 09:17   

Witam serdecznie , od trzech miesięcy mam zdiagnozowaną cukrzyce typ 2 . Dostałam leki i insulinę ale nie umiem się z tym pogodzić ze będę musiała się faszerować chemią do końca życia. Chcę coś zrobić . Czytałam dużo na temat choroby a że mam zmiany w stopach i oczach szukałam suplementów które ewentualnie mogły by mi pomóc . Trafiłam na wykłady pani Ewy i tu na forum . Miedzy czasie odstawiłam mleczne , ale jadłam specjalny chleb dla cukrzyków . Cukier mi się troszkę obniżył . Od 5 dni staram się jeść według DDP . Zmniejszyłam insulinę o polowe bo inaczej musiałabym się ratować przed niskim cukrem słodyczami :) Na razie nie mam pojęcia co z lekami , biorę ponieważ obok cukrzycy i zmian z nią związanych mam jeszcze nadciśnienie . Będę u swojego lekarza to zobaczę co mi zaleci i co powie , chyba ze dostanę burę ... Gdyby dieta DDP miała by mi pomóc chciałabym żeby więcej ludzi mogło z niej skorzystać . Nigdzie nie znalazłam świadectwa jakiegoś cukrzyka że został wyleczony . może to będę ja .... chciałabym .... Na razie sama ze sobą eksperymentuję .
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Sob Lis 28, 2015 12:04   

Cukrzyca 2 to schorzenie, ze wszystkich "nieuleczalnych" schorzeń najłatwiejsze do wyleczenia. Chleb dla cukrzyków to kit, bo nadal zawiera ponad 30% skrobi, czyli niewiele mniej, niż zwykłe pieczywo.
A w sumie powinno być węglowodanów nie więcej, niż 70-100g. Akurat istotą leczenia cukrzycy jest właśnie drastyczne ograniczenie węglowodanów.
Jeżeli ma Pani napady hipoglikemii, tzn. że przyjmuje Pani za dużo insuliny w stosunku do potrzeb metabolicznych organizmu. Nie ma innego tłumaczenia. Oczywiście w przypadku wystąpienia niedocukrzenia trzeba się ratować cukierkiem, ale to nie może być norma. Insuliny ma być tylko tyle, żeby hipoglikemia nie występowała. Wśród naszych klientów mamy wiele osób, które mogły odstawić insulinę całkowicie. Ale wszystkie muszą zachowywać reżim ograniczenia węglowodanów.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Sob Lis 28, 2015 12:17   

malgorzata napisał/a:
Na razie nie mam pojęcia co z lekami , biorę ponieważ obok cukrzycy i zmian z nią związanych mam jeszcze nadciśnienie .
Do każdego leku są dołączane ulotki. Ulotki są dla pacjenta, nie dla lekarza. To pacjent jest zobowiązany do przeczytania ich i pilnowania, żeby nie wystąpiły działania uboczne.
Ordynowane rutynowo leki na nadciśnienie podnoszą poziom glukozy, kwasu moczowego wywołują depresję, splątanie, zaburzenia orientacji przestrzennej, otyłość, impotencję, dnę moczanową, podagrę, itp.
W ulotkach to wszystko jest opisane. A na górze ulotki pisze, żeby jej nie wyrzucać, bo jest dla pacjenta i w razie wątpliwości powinien pacjent przeczytać ją jeszcze raz.
W przypadku cukrzycy zalecenia wymagają, żeby utrzymywać ciśnienie poniżej 130 mm/Hg.
Tam jest odpowiedź, dlaczego:
http://nowadebata.pl/2012...dzcy-apokalipsy
JW
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Sob Lis 28, 2015 14:29   

Czy nadmiar wiedzy może być szkodliwy ?:) Tak , czytałam i słuchałam o śrubowaniu norm. . Mam 50 lat i lekarzy nie widziałam na oczy jakieś 25lat , nic mi nigdy nie było . zaczęło się od tego ze bardzo bolały mnie nogi , a raczej stopy. Wyniki i diagnoza. Nadciśnienie przy okazji . Pani doktor zapytała a raczej stwierdziła ze musi mnie boleć często głowa , a mnie głowa nie bolała w co nie chciała uwierzyć. Wcześniej nic się nie działo , waga 95kg przy wzroście 165. Teraz 81kg. Ale pojawiły się właśnie problemy z oczami - czyżby po insulinie ? Rano mroczki , zaburzenie wzroku , w ciągu dnia mija , mrowienia w nogach , ból w stopach ustąpił od czasu zastosowania DDP. Jeszcze pewnie robię jakieś błędy ale czekam na zamówioną książkę , powinnam chyba tez skontaktować się z Panią Ewą , najlepiej do niej jechać . Dziękuję za linka i za zainteresowanie :)
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Pon Lis 30, 2015 18:07   

malgorzata napisał/a:
...Teraz 81kg. Ale pojawiły się właśnie problemy z oczami - czyżby po insulinie ? Rano mroczki , zaburzenie wzroku , w ciągu dnia mija , mrowienia w nogach , ból w stopach ustąpił od czasu zastosowania DDP.
Waga idzie w dobrą stronę, a zaburzenia wzroku ewidentnie powodowane przez rozchwianie glikemii. Trzeba doprowadzić do schudnięcia, stabilizacji glikemii i wyeliminowania większości leków. To jest osiągalne, skoro p. Czesław Woźnica opisywany w Poradniku Dobrego Zdrowia, zszedł z 96j insuliny do zera.
JW
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Czw Gru 03, 2015 09:34   

Szukałam informacji o panu Czesławie ale chyba nie ma w necie , a czasopisma nie posiadam . Gdzie mogłabym ten artykuł przeczytać ? Koniec sierpnia cukier na czczo 370 w ciągu dnia przy braniu insuliny 36j na dzień około 200 najmniej . Połowa września zwiększona insulina do 42j . cukier rano około 170 , w ciągu dnia 170 i tak do połowy listopada przy zaleceniu jadania pieczywa pełnoziarnistego . Troszkę poczytałam, wywaliłam mleczne i stopniowo zmniejszałam insulinę ale jak przeszłam na dietę bez zboża i mlecznych to jest około 2 tygodnie jest coraz lepiej. Cukier rano około 145 , w dzień najwięcej 140 przy braniu 8j insuliny . Na pewno moja dieta nie jest idealna , nie mam funduszy na dietetyka ale jestem na razie zadowolona z moich postępów . Czytam forum , dużo się dowiedziałam , staram się nie przekraczać 70g węglowodanów . Kupiłam tahini w tesco , stało sobie... Dziś 300g słoik i sok 1l wielowarzywny na dzień . Zobaczymy :)
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Czw Gru 03, 2015 12:06   

malgorzata napisał/a:
Czytam forum , dużo się dowiedziałam
nareszcie ktoś rozsądny
Witam
Darek
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Czw Gru 03, 2015 12:13   

malgorzata napisał/a:
Szukałam informacji o panu Czesławie ale chyba nie ma w necie...
Troszkę poczytałam, wywaliłam mleczne i stopniowo zmniejszałam insulinę ale jak przeszłam na dietę bez zboża i mlecznych to jest około 2 tygodnie jest coraz lepiej. Cukier rano około 145 , w dzień najwięcej 140 przy braniu 8j insuliny . ... :)

No i kontakt z p. Czesławem okazał się niepotrzebny.
Teraz się Pani sama już przekonała, że cukrzyca II jest banalna do wyleczenia. Jeszcze tydzień i insulina przestanie być potrzebna. A potem pozostałe leki.
To jest za proste, żeby medycyna kiedykolwiek zastosowała takie terapie.
JW
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Czw Gru 03, 2015 12:36   

Witam Darku ... Nie trzeba chyba na pan ? A i ja nie pani Panie Witoldzie . Dziękuję za niepełne ale dające do myślenia wskazówki . Nawet nie wiecie ludziska jak ja się cieszę chociaż gdzieś w podświadomości nie wierze tak do końca sobie :) Martwią mnie te oczy , mam nadzieję ze to minie . Okulista powiedział ze są zmiany . No nic , pożyjemy - zobaczymy :) A sok i tahini podzieliłam na trzy porcje. Zmieszałam 1 porcję rano i wypiłam - mniam , jakie to dobre :)
 
     
g69 

Wiek: 53
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Sob Gru 05, 2015 06:57   

malgorzata napisał/a:
i sok 1l wielowarzywny na dzień . Zobaczymy :)

Nazywam,to ekspresem do zdrowia.Chociaż jestem zwolennikiem,by takie soki robić samemu,a wciągu dnia zajadać się dodatkowo sałatkami.
Udało mi się namówić małżonkę do codziennej szklaneczki soku i zauważyła,że przed miesiączką nie wywalają jej syfy na twarzy,a dawniej zawsze miało miejsce.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Pon Gru 07, 2015 14:14   

Tak mi się jakoś dzisiaj nasunęło na styku 4eS i DDP:

smak
Nie jedz niczego na co nie masz ochoty, co wcale nie oznacza, że masz jeść wszystko na co masz ochotę.

samopoczucie
Nie jedz niczego po czym się źle czujesz, co wcale nie oznacza, że masz jeść to po czym chwilowo czujesz się lepiej, a potem jest gorzej.

swoja waga
Nie jedz niczego co oddala od wagi należnej, co wcale nie oznacza, że należy jeść za mało względem potrzeb organizmu.

samokształcenie
Jeśli już sprawdziłeś po jakich potrawach i jadłospisach dziennych jest dobrze to o nich pamiętaj, co w cale nie oznacza, że nie należy zmieniać pokarmów i dziennych jadłospisów w granicach własnego przekonania i nie sprawdzać i szukać ostrożnie i odważnie, ale nieufnie, nowych, zwłaszcza w świecie zwierząt, tłuszczów i warzyw.

Pan Witold, może odetnie się od tego co jest nadinterpretacją.
;)
Ostatnio zmieniony przez vvv Pon Gru 07, 2015 14:18, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Nie Gru 13, 2015 15:50   

Dziękuję za cenne wskazówki . Ostatni tydzień to masakra . Cukier do 270 Czułam się bardzo źle , osłabienie , nie miałam pojęcia co się dzieje , byłam u lekarza , okazało się zapalenie oskrzeli . Antybiotyk. Wystraszyłam się że coś robię źle , bo ww wychodziło znacznie poniżej 70g , było czasami 30g . Ogólnie nie mam apetytu . Trochę się szarpię miedzy co jeść , obiadkami dla męża , moim cukrem i wagą . Na razie nic nie sprawdziłam , wiem tylko ze po jajach nie czuję się najlepiej , mieszam jeszcze czasami białka ale to tak duża zmiana w moim życiu ze muszę mieć jeszcze chwilkę na przyzwyczajenie się do tego. Insulinę musiałam zwiększyć , obecnie 12-14 na dzień, ale ulga dla mnie ze ten cukier skacze tak przy zapaleniu . Pani doktor nie zainteresowała się co zrobiłam ze tak mało insuliny biorę i ze cukier niższy . a ja się nie tłumaczyłam . Z warzywami u mnie na bakier ale mam nadzieję nadrabiam to sokiem , nie mam sokowirówki i ze sklepu to jak na razie mój ratunek , no i kiszone ogórki i kapusta . Czasami jakaś surówka. Ogólnie troszkę ciężko z tym jedzonkiem , ale kto powiedział że będzie lekko :) Dziś na śniadanie 2 kawałki kiełbaski białej osobiście robionej z musztardą i sok warzywny 330g , obiadek flaczki z kurczaka z włoszczyzną , a kolacja pewnie się skończy na soku bo często tak jest . Waga kilo w górę :( Pozdrawiam :)
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Pon Gru 14, 2015 08:21   

malgorzata napisał/a:
Dziękuję za cenne wskazówki . Ostatni tydzień to masakra . Cukier do 270 Czułam się bardzo źle , osłabienie , nie miałam pojęcia co się dzieje , byłam u lekarza , okazało się zapalenie oskrzeli . Antybiotyk.
Przecież to standard wiedzy medycznej: stres podnosi poziom cukru. Stres, to nie strach, ale mobilizacja organizmu do zwalczania zagrożeń, również tych powodowanych przez choroby.
W historii choroby wielu diabetyków, cukrzyca zaczynała się od ciężkiego przeziębienia, zapalenia oskrzeli, płuc. Przy okazji stosowane antybiotyki podnosiły jeszcze dodatkowo poziom glikemii a doktor uznawał, że to cukrzyca i trzeba "leczyć".
JW
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Wto Gru 22, 2015 19:21   

http://s30.postimg.org/ciy9ovqzl/wesolych_swiat.jpg
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Śro Gru 23, 2015 09:22   

I ja życzę Wszystkim Wesołych Świąt .
Po świętach biorę się ostro za siebie , Mimo jedzenia 30-50g węgli , w granicach 60-80g białka i 100-120g tłuszczu nic się nie zmienia , waga troszkę w górę (około 2kg ). Co ja robię źle ? Może faktycznie to mieszanie białka ? Trzeba się zmobilizować . Ale przecież Lutz w swojej książce nie pisze o nie mieszaniu białek a podobno dieta skuteczna . Nie jem żadnej mąki ani mlecznych .Nic ! Cukier się tez nie zmienia . Insuliny 10j , cukier miedzy 100- 170 . Najwięcej rano . Pozdrawiam .
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1961
Skąd: everywhere
Wysłany: Śro Gru 23, 2015 18:03   

malgorzata napisał/a:
I ja życzę Wszystkim Wesołych Świąt .
Po świętach biorę się ostro za siebie , Mimo jedzenia 30-50g węgli , w granicach 60-80g białka i 100-120g tłuszczu nic się nie zmienia , waga troszkę w górę (około 2kg ). Co ja robię źle ? Może faktycznie to mieszanie białka ? Trzeba się zmobilizować . Ale przecież Lutz w swojej książce nie pisze o nie mieszaniu białek a podobno dieta skuteczna . Nie jem żadnej mąki ani mlecznych .Nic ! Cukier się tez nie zmienia . Insuliny 10j , cukier miedzy 100- 170 . Najwięcej rano . Pozdrawiam .

Jaki jest Twój cel?
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Śro Gru 23, 2015 18:16   

Pozbyć się cukrzycy , schudnąć dalej do jakiś przynajmniej 60 kg :) obecnie 82.
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1961
Skąd: everywhere
Wysłany: Śro Gru 23, 2015 18:58   

malgorzata napisał/a:
Pozbyć się cukrzycy , schudnąć dalej do jakiś przynajmniej 60 kg :) obecnie 82.

Zakładam że typ drugi?
Podaj proszę linka do swoich danych (waga, wiek, aktywność itd.) lub wklej te dane tutaj. Jakieś zdiagnozowane problemy z tarczycom?

BTW, dla ciebie mieszanie makroskładników (B,T,W) jest bardzo złe (w pewnym uproszczeniu). Dlatego w święta staraj się nie mieszać za dużo. jak jesz rybkę z sałatką warzywną na majonezie to nie podjadaj chleba. Jak jesz sernik i makowiec to odczekaj przynajmniej 4 godziny zanim zjesz tłusty bigos itd. Rozdzielaj węglowodany od białka i tłuszczu (na ile to możliwe ;) )
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
Ostatnio zmieniony przez gudrii Śro Gru 23, 2015 19:08, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Śro Gru 23, 2015 19:06   

Waga koniec września 95kg teraz 82. Pisałam o tym we wcześniejszym poście . Wiek 50 , wzrost 165 . Wyniki były robione koniec września , wyszła cukrzyca i nadciśnienie . Aktywność mała :( Czy jeszcze coś podać?
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1961
Skąd: everywhere
Wysłany: Śro Gru 23, 2015 19:20   

Koniec września 95 a teraz 82, no to wygląda na to że masz wszystko dobrze rozpracowane ;) . Ale jak waga stoi - to teraz tłuszcz spróbuj w dół do max. 90 gram (dałbym max 70 gram na 24h) a węgle w górę do 80-90 gram. Białko 60 gram maksymalnie. Czekasz trzy tygodnie i patrzysz co się dzieje. Ale musisz rzetelnie liczyć i nie panikować jak waga skoczy trochę w górę, lub nic nie będzie się działo. Oczywiście, święta... ale nie ma takiej opcji jak "zabieram się za siebie po świętach". Albo teraz albo nigdy.... Jedz w święta według smaku ale postaraj się nie mieszać w posiłkach BTW. Zawsze niech będzie coś w przewadze przynajmniej 50%.

Masz 50 lat to jesteś młoda. Jeżeli nie ma przeciwwskazań to zacznij się ruszać codziennie rano - cokolwiek. Przysiady, skłony itd. tylko UWAŻAJ na stawy!!! Nie rób pełnych przysiadów itd. To nie zawody! Bardzo delikatnie - rozciągaj się i cokolwiek robisz nie forsuj swoich stawów.
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
Ostatnio zmieniony przez gudrii Śro Gru 23, 2015 19:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Śro Gru 23, 2015 19:31   

Węgle w górę ? a co z cukrzycą ?Zalecane do 72g na dobę , jak zwiększę to będę musiała więcej insuliny brać . Braniem się za siebie miałam na myśli jedno białko na dzień . Na razie mi to nie wychodzi z różnych względów , i tak jest to dla mnie rewolucja ta dieta :)
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Czw Sty 07, 2016 17:03   

Powiększa się przy kliknięciu.

http://s11.postimg.org/hcjjea103/jj3.png



8)
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Śro Sty 27, 2016 09:47   

Jestem . Bardzo wkurzona i zła na siebie i na tą moją cukrzyce . Od dwóch tygodni nie biorę leków ani insuliny , mam to gdzieś ... Wóz albo przewóz , oczy mi siadały rano widziałam jak przez mgłę , później się stabilizowało. Teraz zaczynam normalnie widzieć . Naczytałam się o insulinie , o lekach niszczących wątrobę . Nie idę do lekarza , paski do mierzenia cukru kupuję za cala odpłatność . Cukier poranny mam w granicach 0d 170 do 190 - dziś 190 około godziny 7 rano , po śniadaniu (3jajka, 100g ziemniaków gotowanych- smażone na 20g smalcu ) 210 . Jakaś masakra . Wczorajsze dane to
Rano cukier godzina 7.00 -176 , śniadanie o godzinie 11 - cukier 166 , jadłam 3 jajka , 50g majonezu, 60g baleronu i sok wielowarzywny dawtona 330g . Po 2h cukier 191. o godzinie 15.00 cukier 155 , zjadłam cukinie 250g nadziewaną mięsem z łopatki duszoną na 20g smalcu z czosnkiem i jakieś 30g keczupu . Cukier o godzinie 19.00 - 188 . zjadłam tez 30g orzechów , takiej mieszanki . Nie wiem co ze mną , nic nie mogę tego cukru zbić , Wagę mam dalej 80kg ale na niej mi nie zależy tak bardzo . Pomocy :) a może za wcześnie te świństwa odstawiłam ?
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Śro Sty 27, 2016 10:41   

malgorzata napisał/a:
po śniadaniu (3jajka, 100g ziemniaków gotowanych- smażone na 20g smalcu ) 210 . Jakaś masakra . Wczorajsze dane to
Rano cukier godzina 7.00 -176 , śniadanie o godzinie 11 - cukier 166 , jadłam 3 jajka , 50g majonezu, 60g baleronu i sok wielowarzywny dawtona 330g . Po 2h cukier 191. o godzinie 15.00 cukier 155 , zjadłam cukinie 250g nadziewaną mięsem z łopatki duszoną na 20g smalcu z czosnkiem i jakieś 30g keczupu . Cukier o godzinie 19.00 - 188 . zjadłam tez 30g orzechów , takiej mieszanki . Nie wiem co ze mną , nic nie mogę tego cukru zbić , Wagę mam dalej 80kg ale na niej mi nie zależy tak bardzo . Pomocy

WTF ?
dwa tygodnie temu brat miał cukier 200 ... dziś 114 po śniadaniu
trzeba słuchać dokładnie
dlaczego takie mieszaniny ?
3 jajka na miękko na śniadanie i po godzinie badasz cukier
prosto i jednolicie , a nie jakieś mieszaniny przemysłowe

mysleć kurka wodna !!!

Dar
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Śro Sty 27, 2016 11:33   

Wiem ze po samych jajkach cukier nie wzrośnie , ale co z węglami . starałam się je rozłożyć na cały dzień . Ok proszę o wskazówkę ile i kiedy czego jeść. Może dla Was tu na forum taki laik jak ja jest wkurzający ale dla mnie to forum jest jak najbardziej wiarygodne . Duże doświadczenie zbiera się latami . Czy węglowodany jeść osobno ? Na mój rozum po całej dawce węgli insulina i tak będzie sięgać wysoko ... Proszę o wytłumaczenie mi tego wszystkiego jak chłopu od pługa oderwanemu
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Śro Sty 27, 2016 12:55   

malgorzata napisał/a:
Proszę o wytłumaczenie mi tego wszystkiego jak chłopu od pługa oderwanemu
każdy chciałby za rączkę , a to najlepiej zrozumieć mechanizmy , ale ...
co ja się będę wymądrzał
czytaj

http://www.menshealth.pl/...ez-cukru,4164,3

http://www.dobradieta.pl/...6a8360&start=30

jadłospis można zrobić , ale to słabo działa ponieważ ludzie lubią zmieniać po swojemu
potem mówią nie działa :D

24 godzinny post - reset i ... brać się do roboty
myśleć przy zakupach !
żadnego paskudztwa przetwarzanego przemysłowo , bo nigdy nie wiesz co dodali

Zero cukru
Zero fruktozy
Zero zbóż
Zero alkoholu ;-) szczególnie piwa
Uwaga na mleczne !!
Warzywa zielone , brokuł , kalafior , pomidor , cebula
tłuste mięsa , jaja , tłuste ryby , sery dojrzewające , śmietana kwaśna …
masło , smalec , oliwa , olej lniany zimnotłoczony …
Woda ! ( np. Muszynianka ) z solą lub cytryną – zawsze przed posiłkiem nigdy po !!!
Owoce jako oddzielny posiłek ( przekąska – pół grejpfruta , avocado )
cukry proste jednorazowo max. 5 – 8 g
Złożone ( skrobia ) do 20 g
w razie głodu ww - 1 cukierek śmietankowy Werter Oryginal ;D
Nie mieszać „paliw” albo Tłuszcz , albo Węglowodany jako główny składnik energetyczny w posiłku
Obserwacja i eliminacja
Ruch ! umiarkowany , najlepiej codziennie , 30 min. marszobiegi , energiczny spacer , Tabata

na pewno będą pytania
powinny być
Dar
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Śro Sty 27, 2016 14:28   

Nie chodziło mi o ścisły jadłospis ale właśnie o to co mi Pan napisał . Cukru, fruktozy, zbóż, alkoholu nie używam , żadnych słodzików też nie . Kawę piję bez dodatków, jedną rano . Mleczne wywaliłam z diety dawno bo miałam za duży cukier po nich . Może rotować ? Pijam wodę , zacznę z cytryną na zmianę z solą . Owoców tez nie jadam , może powinnam ? Pisze Pan - albo tłuszcz albo węglowodany i tu się zawiesiłam bo myślałam ze albo białko z tłuszczem albo węglowodany z tłuszczem , myliłam się ? Z głodem już spoko , przyzwyczaiłam się i raczej cukierek mi nie grozi , raczej wolę skubnąć orzechy :)
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Śro Sty 27, 2016 14:58   

malgorzata napisał/a:
Cukru, fruktozy, zbóż, alkoholu nie używam , żadnych słodzików też nie . Kawę piję bez dodatków, jedną rano . Mleczne wywaliłam z diety dawno bo miałam za duży cukier po nich . Może rotować ? Pijam wodę , zacznę z cytryną na zmianę z solą . Owoców tez nie jadam , może powinnam ? Pisze Pan - albo tłuszcz albo węglowodany i tu się zawiesiłam bo myślałam ze albo białko z tłuszczem albo węglowodany z tłuszczem , myliłam się ? Z głodem już spoko , przyzwyczaiłam się i raczej cukierek mi nie grozi , raczej wolę skubnąć orzechy


orzechy mogą uczulać , szczególnie ziemne
głodzić się nie należy :)
jajko na miękko , a jajecznica na słoninie to nie to samo
trudnej się zorientować co szkodzi
tatar lub tłuste mięso 'sauté' , a zalane tłuszczem smażone czy duszone 'gulasze'
owoce to również avocado , mango, borówki, jagody, porzeczki ... morele
obserwuj jak działają
warzywa z tłuszczem, oliwą lub masłem
naturalne , bardzo dobrej jakości jogurty nie muszą być złe
kapusta i ogórki naturalnie kiszone
sery tylko długo dojrzewające , nie pleśniowe

no i klasyka: keczupy, majonezy i inne badziewie dosładzane czym się da
+ gluten i inne śmieci - stany zapalne , więc i wyższy cukier

wysiłek fizyczny
cierpliwość

powodzenia

D
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Śro Sty 27, 2016 15:53   

Dziękuję na razie za pomoc :) Jutro post - hmm ciekawe jak ja to zrobię , ale zrobię . Rozumiem ze 1 godzinę po każdym posiłku nowego dania, sprawdzić cukier w celu orientacji jak dany produkt na mnie działa . Zawsze mierzyłam to draństwo po 2 godzinach od jedzenia. Inne badziewia typu majonezy i keczupy wywalam . No chyba ze sama zrobię jak na przykład białą kiełbasę (mięso, sól zwykłą , pieprz i majeranek ) Orzechów ziemnych nawet nie lubię , dla mnie to nie orzechy a fasola - ale ok , będę uważała z innymi :) Jeszcze raz dziękuję ...
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1281
Wysłany: Śro Sty 27, 2016 17:06   

Przemysłowe wędliny zawierają badziewne wypełniacze, również białka serwatkowe.
Śmietana w 90% zagęszczana jest skrobiami. Dawniej nazywano ten proceder fałszerstwem. Obecnie - uszlachetnianiem :shock:
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Śro Sty 27, 2016 17:23   

malgorzata napisał/a:
Rozumiem ze 1 godzinę
tego nie rób 8)
nie jestem wyrocznią
ani lekarzem, ani diabetykiem z doświadczeniem ...
godzinę czy dwie ... sprawdzać trzeba (?)
większe doświadczenia ma pan Witold , nasz gospodarz

D
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Śro Sty 27, 2016 18:20   

malgorzata napisał/a:
Wiem ze po samych jajkach cukier nie wzrośnie
Zjedz same na śniadanie i potem cukier zmierz, to będziesz wiedzieć. Książka z mojej stopki sugeruje, że to możliwe.
8)
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Śro Sty 27, 2016 18:37   

dario_ronin napisał/a:
3 jajka na miękko na śniadanie i po godzinie badasz cukier
prosto i jednolicie , a nie jakieś mieszaniny przemysłowe
Sprytnie.
8)
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Sty 27, 2016 20:48   

malgorzata napisał/a:
Jestem . Bardzo wkurzona i zła na siebie i na tą moją cukrzyce . Od dwóch tygodni nie biorę leków ani insuliny , mam to gdzieś ... Wóz albo przewóz , oczy mi siadały rano widziałam jak przez mgłę , później się stabilizowało. Teraz zaczynam normalnie widzieć . Naczytałam się o insulinie , o lekach niszczących wątrobę . Nie idę do lekarza , paski do mierzenia cukru kupuję za cala odpłatność . Cukier poranny mam w granicach 0d 170 do 190 - dziś 190 około godziny 7 rano , po śniadaniu (3jajka, 100g ziemniaków gotowanych- smażone na 20g smalcu ) 210 . Jakaś masakra . Wczorajsze dane to
Rano cukier godzina 7.00 -176 , śniadanie o godzinie 11 - cukier 166 , jadłam 3 jajka , 50g majonezu, 60g baleronu i sok wielowarzywny dawtona 330g . Po 2h cukier 191. o godzinie 15.00 cukier 155 , zjadłam cukinie 250g nadziewaną mięsem z łopatki duszoną na 20g smalcu z czosnkiem i jakieś 30g keczupu . Cukier o godzinie 19.00 - 188 . zjadłam tez 30g orzechów , takiej mieszanki . Nie wiem co ze mną , nic nie mogę tego cukru zbić , Wagę mam dalej 80kg ale na niej mi nie zależy tak bardzo . Pomocy :) a może za wcześnie te świństwa odstawiłam ?


To istotnie masakra. Za jakiś czas będzie płacz że jesteś "kolejną ofiarą diety niskowęglowodanowej".
Jeśli piszesz że czytałaś "Życie bez pieczywa", to zapewne czytałaś też to, że Lutz zaznacza wyraźnie, iż nie w każdym przypadku ten typ diety działa, ponieważ jest to także kwestia wieku. Jeśli ktoś przez kilkadziesiąt lat był na diecie wysokowęglowodanowej, to adaptacja metaboliczna do LC idzie czasem bardzo opornie, lub nie jest możliwa.
Popatrz na to co napisałaś. Wysoka glikemia w nocy, próg nerkowy rośnie zamiast maleć, we krwi jest coraz więcej glukozy, insulinooporność rośnie zamiast maleć.

Nie na wszystkich LC działa, a Lutz był na tyle uczciwy że wyraźnie ten fakt zaznaczył.
Takie jest prawo dżungli.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Czw Sty 28, 2016 11:47   

malgorzata napisał/a:
Nie wiem co ze mną , nic nie mogę tego cukru zbić , Wagę mam dalej 80kg ale na niej mi nie zależy tak bardzo . Pomocy :) a może za wcześnie te świństwa odstawiłam ?
Otyłość nie jest przyczyną cukrzycy, ale nie da się cukrzycy opanować bez schudnięcia do wagi należnej. Do tego czasu glikemia będzie podwyższona. No i rzeczywiście, przy wysokich cukrach trzeba trochę się wspomagać lekami, do czasu, aż stopniowo waga i glikemia spadną.
A schudnąć się nie da bez ograniczenia kalorii, niezależnie co byśmy jedli.
JW
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Czw Sty 28, 2016 20:49   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
malgorzata napisał/a:
Nie wiem co ze mną , nic nie mogę tego cukru zbić , Wagę mam dalej 80kg ale na niej mi nie zależy tak bardzo . Pomocy :) a może za wcześnie te świństwa odstawiłam ?
Otyłość nie jest przyczyną cukrzycy, ale nie da się cukrzycy opanować bez schudnięcia do wagi należnej. Do tego czasu glikemia będzie podwyższona. No i rzeczywiście, przy wysokich cukrach trzeba trochę się wspomagać lekami, do czasu, aż stopniowo waga i glikemia spadną.
A schudnąć się nie da bez ograniczenia kalorii, niezależnie co byśmy jedli.
JW

Waga należna wyznaczana w sposób - wzrost minus 100 to błąd, ponieważ nie uwzględnia typów sylwetki. Tolerancja dziesięciu kilogramów też niewiele zmienia. Trzeba określić to czy ktoś jest endomorfikiem, egzomorfikiem czy ektomorfikiem.

Można po prostu zrobić teraz badanie stężenia hemoglobiny glikowanej, przez trzy miesiące wziąć się za dietę niskowęglowodanową z prawdziwego zdarzenia wybierając te produkty z góry tabeli, którą proponuję Lutz, czyli mięso, ryby, warzywa, owoce, orzechy. Do tego oliwa z oliwek, olej kokosowy i wykluczyć nabiał. 100 gram białka i tłuszczu z mięsa wychodzi dużo taniej niż ta sama ilość z jajek, nie mówiąc już o podobach.
Po kilku miesiącach takiej diety zrobić powtórnie badanie hemoglobiny glikowanej aby sprawdzić na ile cukrzyca została ustabilizowana.

Jeszcze jedna ważna rzecz. W takich przypadkach jak u Małgorzaty trzeba schodzić powoli, stopniowo ze 150 gramów węglowodanów do 70-80 ze względu na ryzyko zakrzepów przy nagłym ograniczeniu węglowodanów. Ważne jest w związku z tym zebranie wywiadu na temat zaburzeń krzepliwości krwi, bo się można zdziwić wpadając w hurraoptymistyczne zalecanie rotacji czy innych magicznych rytuałów zamiast skupić się na tym aby nie uśmiercić pacjenta. Leki także odstawiać trzeba stopniowo.
Ostatnio zmieniony przez Gregory Chaos Czw Sty 28, 2016 21:12, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Czw Sty 28, 2016 21:35   

Macie racje , wracam do leków . Przywołaliście mnie do porządku i chwała Wam za to. Nie biorę tych leków tak długo , czasami ludzie biorą je latami i jakoś żyją . Do około 50g węglowodanów które teraz jem schodziłam stopniowo , bywają dni że jest ich mniej , ale apetyt mi się zmniejszył . kalorie w granicach 1000 a 1500 , zależy jaki dzień , ale najczęściej jest to 1300. Białko w granicach 60 g a tłuszcz około 100 , oczywiście średnio .Dziękuję za wsparcie i informacje .
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pią Sty 29, 2016 13:06   

malgorzata napisał/a:
Nie biorę tych leków tak długo , czasami ludzie biorą je latami i jakoś żyją.


Ponieważ w tym wszystkim chodzi o to żeby żyć lepiej niż "jakoś".
LC nie zawsze odnosi skutek. Przeczytaj jeszcze raz to co Lutz napisał na temat tego, czego można się spodziewać, czego oczekiwać i jakie są zagrożenia związane z przejściem na dietę niskowęglowodanową, a takie istnieją.

Mit diety niskowęglowodanowej, jako lekarstwa na wszystko i w każdym przypadku, wziął się po prostu z interpretacji słów profesora Juliana Aleksandrowicza, których Jan Kwaśniewski użył w odniesieniu do diety optymalnej. W związku z tym w wielu ludziach jest przekonanie że jeśli klasyczna dieta niskowęglowodanowa nie pomaga, to należy ją jakoś zmodyfikować a wtedy na pewno pomoże. Żeby było śmieszniej, wielu z tych ludzi czytało prace chociażby Lutza, w których są badania przeprowadzane na dużych grupach ludzi i napisano tam że... W przypadku takiego a takiego schorzenia u sześćdziesięciu procent zastosowanie LC dało poprawę. A co z resztą? Cudownie ozdrowieli? Pomyśl logicznie.
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pią Sty 29, 2016 13:26   

Grzesiu , daj koleżance konkretne rady jak obniżyć poziom cukru i żyć zdrowo

Zaczynasz merytorycznie , a kończysz ... banem
nie znudziło ci się ?

D
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pią Sty 29, 2016 17:01   

dario_ronin napisał/a:
w młodości byłem w więzieniu, nauczyłem się rozmawiać łagodnie lub twardo , od sytuacji

D


Tak napisałeś kilka miesięcy temu w innym wątku tego forum.
Co to mówi o tobie? Nie chodzi o fakt że siedziałeś w więzieniu. Siedziałeś za przekonania religijne, co jest głupotą samą w sobie, nie trzeba nawet wspominać że ŚJ podobnie jak KK próbowali układać się z Hitlerem podczas II Wolny Światowej i nie chodziło o to żeby ocalić ludzi od śmierci ale o mienie.

Zdolności, które opisałeś kształtują się u niemal każdego człowieka już w wieku kilku lat. Jaki z tego wniosek?
Taki że musieli dwudziestoletniego człowieka zamknąć w więzieniu, aby nauczył się tego co powinien wiedzieć już jako dziecko.

Twoje wyobrażenie o dyskusji nadal jest na poziomie dziecka. Podchodzisz do tego bardzo emocjonalnie. Popracuj jeszcze nad tym. Może warto powtórzyć osiadkę.


Różnimy się zasadniczo bo ty spędziłeś młodość w więzieniu, a ja w wolontariacie.
A poza tym wiem że jest tak jak w tym cytacie "Gdybyś mógł ludziom wierzącym przemówić do rozumu, to nie byłoby na Świecie wierzących."
Ostatnio zmieniony przez Gregory Chaos Pią Sty 29, 2016 17:07, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pią Sty 29, 2016 23:23   

Gregory Chaos napisał/a:
Jaki z tego wniosek?
Grzesiu , to wszystko już było ,
powtarzasz się :keep:
cierpisz na ChAD Grzesiu ?
pojawiasz się i znikasz
i ta narastająca agresja
martwię się
o ciebie
D
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Sob Sty 30, 2016 09:12   

Rzeczywiście, to ciekawe zjawisko psychologiczne. Zaczyna Pan, Panie Grzegorzu dorzecznie, merytorycznie, jak np. tam:
http://www.dobradieta.pl/...p=250377#250377
a po kilkunastu dniach kończy Pan jako rozwścieczony, agresywny banita.
Powinien Pan przyłączyć się do polityków, tam można bezkarnie jątrzyć przez 4 lata, zanim otrzyma się czerwoną kartkę.
JW
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Sob Sty 30, 2016 10:16   

dario_ronin napisał/a:

martwię się
o ciebie
D


Tak jak ten pan na tym zdjęciu? -> http://freudiancomplex.tumblr.com/image/7378035594
Jesteś równie wiarygodny jak on udając troskę i próbując być miłym.
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Sob Sty 30, 2016 10:29   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Rzeczywiście, to ciekawe zjawisko psychologiczne. Zaczyna Pan, Panie Grzegorzu dorzecznie, merytorycznie, jak np. tam:
http://www.dobradieta.pl/...p=250377#250377
a po kilkunastu dniach kończy Pan jako rozwścieczony, agresywny banita.
Powinien Pan przyłączyć się do polityków, tam można bezkarnie jątrzyć przez 4 lata, zanim otrzyma się czerwoną kartkę.
JW


To jest tylko opis faktów. Nie ma w tym żadnej agresji.
Postrzeganie neutralnych wypowiedzi jako agresywne to problem tego kto tak to widzi. Inaczej mówiąc, to pański problem nie mój.
Faktem jest że musiało minąć dość dużo czasu aby po zaprzestaniu diety optymalnej nie reagować agresją na rzeczy, na które nie powinny takich reakcji wzbudzać.

Widzi Pan to co chce Pan zobaczyć. To jest jedna z cech optymalnych. Tych byłych optymalnych także, jeśli nie wyzbyli się do końca nawyków żywieniowych i schematów myślowych z przeszłości.
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Sob Sty 30, 2016 11:28   

Gregory Chaos napisał/a:
próbując być miłym
nie jestem miły
traktuję cie jak chore dziecko , które majaczy w gorączce
szczeniaczka, który nasikał na dywan
czekam z troską aż dorośniesz
lub wyzdrowiejesz :D
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Sob Sty 30, 2016 11:49   

dario_ronin napisał/a:
Gregory Chaos napisał/a:
próbując być miłym
nie jestem miły
traktuję cie jak chore dziecko , które majaczy w gorączce
szczeniaczka, który nasikał na dywan
czekam z troską aż dorośniesz
lub wyzdrowiejesz :D


Powiem to w sposób najprostszy z możliwych, tak aby znów administrator nie zarzucił mi agresji.

Nie interesuje mnie to co o mnie myślisz i na co czekasz.
Wiem że to opcja, której nie brałeś pod uwagę, bo nie mieści ci się w głowie że ktoś może mieć w d... to co mówisz, piszesz i myślisz. Wiem że to bardzo przykre dla ciebie. Wyobrażam sobie jakim desperatem trzeba być aby głosić słowa śj na forum poświęconym diecie niskowęglowodanowej.
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Sob Sty 30, 2016 12:48   

Gregory Chaos napisał/a:
Wiem . Wiem . Wyobrażam sobie .
Grzesiu
to tylko twoje urojenia
chory jesteś
usilnie wracasz tam gdzie cię nie chcą
to normalne ?
obetrzyj ślinę , weź tabletki
chcesz uchodzić za Gregory House , ale jesteś tylko chaosem :evil:
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Sob Sty 30, 2016 13:32   

dario_ronin napisał/a:

to tylko twoje urojenia
chory jesteś
to normalne ?
obetrzyj ślinę ,
weź tabletki
jesteś tylko chaosem :evil:


Ojojoj. Czy jest na sali lekarz?
 
     
lewarto

Dołączył: 02 Cze 2014
Posty: 9
Wysłany: Sob Sty 30, 2016 17:06   

Dario oprócz tego, że głosi nowinę, jest też wybitnym specjalistą poetyckim od białego wiersza.
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Sob Sty 30, 2016 18:38   

Jeśli emocje już opadły, można wyjaśnić na czym polegają błędy ludzi z cukrzycą, którzy przystępują do LC. Pierwszym błędem jest niskie spożycie białka. To utrudnia adaptację metaboliczną, ponieważ organizm przywykły przez dziesięciolecia do dużej ilości glukozy, będzie się bronił przed ketogenezą.
Jednak do ketogenezy potrzeba niskiego poziomu kwasu szczawiooctowego. Jest on syntetyzowany z węglowodanów, a jeśli jest ich niewiele to z kwasu asparginowego i pochodnych w tym lizyny oraz z glicerolu powstałego z hydrolizy trójglcerydów.
Jeśli węglowodanów jest mało to pozostaje produkcja z glicerolu ale ta ścieżka ma swoje ograniczenia więc sięga po kwas asparginowy i lizynę co prowadzi do jej niedoborów a w związku z tym szereg objawów, od zaburzeń koncentracji po raka i miażdżycę.
W dietach typu dieta optymalna i jej pochodne jest za mało białka.
Organizm cukrzyka będzie bronił się tymi metodami przed ketogenezą i nie ma szans aby przystosował się do czerpania energii z ciał ketonowych. Duża ilość białka tego nie ułatwia ale też zabezpiecza przed zgubnymi skutkami jego niedoborów.
Aby umożliwić organizmowi przystosowanie się do energii z ketonów można posiłkować się MCT z oleju kokosowego.
Badania wykazały że podanie go hamuje u cukrzyków glukoneogenezę z białek.
Do krwi są uwalnianie większe ilości kwasów tłuszczowych, organizm "uczy się" korzystać z ketonów, insulinooporność maleje, maleje zapotrzebowanie na glukozę, można trochę zmniejszyć ilość białka do 1,5 grama na kg u kobiet i 1,7 u mężczyzn, uzupełniać sód i potas.
60 gramów, o których pisze Małgorzata to chyba tylko po to żeby przetrwać a nie żeby się leczyć.
Ostatnio zmieniony przez Gregory Chaos Sob Sty 30, 2016 19:17, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
g69 

Wiek: 53
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Sob Sty 30, 2016 19:11   

Czy,taki sposób odżywiania rzeczywiście może cofnąć cukrzycę w ciągu 30 dni?
https://www.youtube.com/w...tFjtj0C4tt7LUXE
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Sob Sty 30, 2016 23:07   

g69 napisał/a:
Czy,taki sposób odżywiania rzeczywiście może cofnąć cukrzycę w ciągu 30 dni?
https://www.youtube.com/w...tFjtj0C4tt7LUXE


Może cofnąć jeśli to cukrzyca typu drugiego. Jeśli to cukrzyca typu pierwszego, a większość komórek beta trzustki (wysepek Langerhansa) jest już zniszczonych to nie cofnie.
Surowa dieta siłą rzeczy jest niskowęglowodanowa, po drugie przyczynia się do rozwoju mikroflory z przewagą bakterii kwasu mlekowego, które przerabiają cukier na ów kwas mlekowy.

Warto jeszcze dodać że odbywa się to na drodze fermentacji więc trochę gazów się przy tym wytwarza. ;)
Jednak większy ferment powstaje wtedy, kiedy allochtoniczna mikroflora podtruwa regularnie organizm toksycznymi metabolitami.
Ostatnio zmieniony przez Gregory Chaos Sob Sty 30, 2016 23:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Sty 31, 2016 09:06   

g69 napisał/a:
cofnąć cukrzycę


http://m.ajcn.nutrition.org/content/86/2/276.full

Another metabolic ward study examined the effects of an ad libitum LCKD in obese persons with type 2 diabetes (13). Ten subjects were monitored while eating their usual diet for 7 d and then a VLCD for 14 d. Carbohydrate intake was reduced to ≈21 g/d, but patients could eat as much protein and fat as they wanted and as often as they wanted. The final diet consumed was weighed and estimated to contain a daily average of 21 g carbohydrate, 151 g protein, and 164 g fat, representing a spontaneous reduction in caloric intake of 947 kcal, which resulted in a mean weight loss of 2 kg over 14 d (P = 0.042). During the low-carbohydrate-diet period, mean fasting glucose decreased from 7.5 mmol/L (135 mg/dL) on day 8 to 6.3 mmol/L (113 mg/dL) on day 22 (P = 0.025), glycated hemoglobin decreased from 7.3% to 6.8% (P = 0.006), and 24-h glucose and insulin concentrations decreased significantly. This reduction in glucose concentrations required a decrease in diabetes medication in 5 of the 10 patients.

Arch Int Physiol Biochim. 1978 Dec;86(5):1133-42.
Oxaloacetate deficiency in MCT-induced ketogenesis.
Bach A.
Abstract
This study was an attempt to discover whether a deficiency in hepatic oxaloacetate can explain the acceleration of ketogenesis observed after the ingestion of medium-chain triglycerides (MCT, constituent fatty acids from C8 to C12). The method of investigation used consisted in supplying oxaloacetate (by intraperitoneal injection of oxaloacetate, aspartate, or L-tryptophan) to rats that had ingested MCT. The indirectly given oxaloacetate caused a decrease in ketone body levels in the liver. The stimulation of ketogenesis induced by an exogenous supply of MCT is therefore at least partly due to a deficiency of oxaloacetate. The results show that this can be explained both by a leakage of this metabolite into the pathway of gluconeogenesis and by its reduction into malate. Since the acetyl-CoA derived from oxidized medium-chain fatty acids cannot enter into the Krebs cycle, it is diverted to the production of ketone bodies.
PMID: 87165 [PubMed - indexed for MEDLINE]
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Nie Sty 31, 2016 09:30   

g69 napisał/a:
Czy,taki sposób odżywiania rzeczywiście może cofnąć cukrzycę w ciągu 30 dni?
https://www.youtube.com/w...tFjtj0C4tt7LUXE


To jest niepotrzebne udziwnianie.
https://youtu.be/t46FhQTYpxM?list=PLk7kSZzZ1sFuBzxEQMtFjtj0C4tt7LUXE&t=4296
Zamiast zmniejszyć węglowodany poniżej 70g kombinują z surowizną, co maskuje rzeczywistą przyczynę cukrzycy II, czyli nietolerancję dużej ilości węglowodanów. Surowizna i kontrola tego, co się je jak widać może doprowadzić do odstawienia insuliny, ale prościej jest nie komplikować i zmniejszyć węglowodany. I też można jeść surowiznę, nawet tatara czy highmeat.
Natomiast są osoby ze schorowanymi jelitami, które surowizny nie mogą jeść. I co wtenczas?
JW
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Nie Sty 31, 2016 09:50   

Faktycznie na początku diety jadłam dużo więcej białka - tak mi się zdaje bo nie liczyłam . Liczyłam tylko węgle .Schudłam dużo . Gdzieś przeczytałam że organizm z nadmiernej ilości białka wytwarza węgle i tym samym podnosi cukier - widocznie czytałam nie to co trzeba . Około 100g białka to jakieś pół kg mięsa , zależy jakiego - i tak się zastanawiam gdzie to upchnąć :) Liczyć węgle - białko i tłuszcz do syta z umiarem . Z lekami i insuliną 6j na dzień mam cukier poranny 160-165 w dzień spada nawet do 100 . Trzeba schudnąć !! Potem zająć się cukrzycą . Hmmm pisze to chyba sama dla siebie , słowa napisane się utrwalają . Cenię Wasze wskazówki ale już nie sprzeczajcie się jak dzieci w piaskownicy :)
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Sty 31, 2016 17:17   

malgorzata napisał/a:
Faktycznie na początku diety jadłam dużo więcej białka - tak mi się zdaje bo nie liczyłam . Liczyłam tylko węgle .Schudłam dużo . Gdzieś przeczytałam że organizm z nadmiernej ilości białka wytwarza węgle i tym samym podnosi cukier - widocznie czytałam nie to co trzeba . Około 100g białka to jakieś pół kg mięsa , zależy jakiego - i tak się zastanawiam gdzie to upchnąć :) Liczyć węgle - białko i tłuszcz do syta z umiarem . Z lekami i insuliną 6j na dzień mam cukier poranny 160-165 w dzień spada nawet do 100 . Trzeba schudnąć !! Potem zająć się cukrzycą . Hmmm pisze to chyba sama dla siebie , słowa napisane się utrwalają . Cenię Wasze wskazówki ale już nie sprzeczajcie się jak dzieci w piaskownicy :)

To jest wymiana poglądów a nie sprzeczka.
Później już nie jadłaś tyle białka, ponieważ jadłaś zbyt dużo tłuszczu, którego powinno być trochę więcej niż białka. Większość tłustych produktów zwierzęcych zawiera podobną ilość białka co tłuszczu, mniej więcej 1 do 1. W związku z tym tłuszcz powinien być tylko dodatkiem do tych produktów. To nie ma być białko pływające w tłuszczu. Duża ilość tłuszczu hamuje apetyt nie tylko na białko i węglowodany ale i na sam tłuszcz. Brzmi to jak paradoks, ale chodzi o to że duża ilość tłuszczu hamuje apetyt na cokolwiek. W związku z tym je się za rzadko i za mało, w tym za mało białka. Z czasem ten stan się pogłębia.
Po redukcji ilości tłuszczu apetyt na białko wraca. Jak szybko to sprawa indywidualna.

Jesteś wyraźnie zawiedziona tym, że odniosłaś wrażenie iż piszesz to dla siebie.
Jakie to ma znaczenie? Będziesz też zawiedziona że jeśli ustabilizujesz cukrzycę to zrobisz to dla siebie? LC to nie jest sport grupowy. To nie widownia jest istotna, ale to jak będzie reagował twój organizm.
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Wto Lut 02, 2016 09:32   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Surowizna i kontrola tego, co się je jak widać może doprowadzić do odstawienia insuliny, ale prościej jest nie komplikować i zmniejszyć węglowodany. I też można jeść surowiznę, nawet tatara czy highmeat.
Natomiast są osoby ze schorowanymi jelitami, które surowizny nie mogą jeść. I co wtenczas?
JW

Dla osób ze schorowanym przewodem pokarmowym, ciężkostrawne jest tylko surowe pożywienie pochodzenia roślinnego. Surowe produkty zwierzęce są lżej strawne. Mit szkodliwej surowizny wziął się właśnie z tego że surowa wegetariańska dieta nasila niektóre schorzenia przewodu pokarmowego.
Co prawda w obu przypadkach występuje zjawisko autolizy, ponieważ i w komórkach zwierzęcych i roślinnych nie poddanych wysokiej temperaturze lizozym w reakcji z kwasem żołądkowym trawi komórki, ale w przypadku roślin jest trudniejsze. Poza tym surowe rośliny zawierają związki nazywane potocznie antywitaminami oraz sporą ilość lektyn, które wywołują nieprzyjemne objaw po spożyciu. Dla wielu roślin jest to jedyny sposób obrony.
Surowe produkty zwierzęce są tych mankamentów pozbawione.
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Wto Lut 02, 2016 09:46   

malgorzata napisał/a:
Około 100g białka to jakieś pół kg mięsa , zależy jakiego - i tak się zastanawiam gdzie to upchnąć :)

W żołądku, którego średnia pojemność to 1 litr. Nie rozumiem twoich wątpliwości. Jeśli zjesz trzy posiłki dziennie po 250 gramów mięsa to dostarczenie organizmowi odpowiedniej ilości białka nie jest problemem, pod warunkiem że tłuszcz będzie dodatkiem a nie zapychaczem żołądka.

Bardzo duża ilość tłuszczu istotnie sprawia że je się bardzo rzadko, czasem raz na dobę, ale jest to błąd za który już wiele osób zapłaciło mniejszą lub większą cenę.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Wto Lut 02, 2016 14:36   

Chaos dzisiaj o 9:46 napisał/a:
(...) dostarczenie organizmowi odpowiedniej ilości białka nie jest problemem (...)

Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Wto Lut 02, 2016 18:10   

vvv napisał/a:
Chaos dzisiaj o 9:46 napisał/a:
(...) dostarczenie organizmowi odpowiedniej ilości białka nie jest problemem (...)

Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.


Nic z tego nie rozumiem. Są więc dwie możliwości - albo jestem na to za głupi albo w tym tekście brak jakiegokolwiek sensu.
Jeśli ktoś to rozumie i potrafi prostymi słowami opisać jaki jest sens tego dzieła to uznam że to ta pierwsza możliwość.
Najpierw pozwolę sobie na własną interpretację.
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Wto Lut 02, 2016 18:33   

vvv napisał/a:
Chaos dzisiaj o 9:46 napisał/a:
(...) dostarczenie organizmowi odpowiedniej ilości białka nie jest problemem (...)

Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne.


Tytuł dzieła "białko - życie czy śmierć?"
A o co chodzi? Bez związku z resztą tekstu poniżej. Tytuł sugeruje że będzie wykład z toksykologii.

Autorka pisze że określa granice od-do.
Poniżej pisze że są to granice umowne. Są to także granice wymagające indywidualnego potraktowana. Żadnych konkretów. Nie może ich być ponieważ w dalszej części tekstu napisano że zapotrzebowanie na białko jest różne każdego dnia.

Zapotrzebowanie na białko jest istotnie różne każdego dnia, ale nikt nie potrafi określić jakie, ponieważ zależy to od setek czynników. Codziennie może się zdarzyć dziesiątki sytuacji, które zwiększają zapotrzebowanie na białko i tyle można powiedzieć.
Cała wypowiedź traci sens bo nie da się ustalić żadnego "od-do".
Można tylko powiedzieć że - ktoś miał dziś stresujący dzień. To zwiększa zapotrzebowanie na białko.
Ktoś ma dziś gorączkę - to zwiększa zapotrzebowanie na białko. Ktoś się oparzył, skaleczył itd.

Poniżej zawiły wywód o tym że zalecanie takiej samej ilości białka z mięsa i z nasion to błąd.
Ale przeciętny człowiek zapyta - a o co chodzi? Chodzi o to że prostą rzecz skomplikowao tu do granic możliwości. Twierdzenie w formie zagadki a książka jest dla laików.
Wystarczy proste zdanie, że białko zwierzęce jest lepiej przyswajalne, na przykład wołowina w 70 procentach a białko z ziarenek w 30 procentach. Każdy zrozumie o co chodzi.
Ostatnio zmieniony przez Gregory Chaos Wto Lut 02, 2016 18:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Wto Lut 02, 2016 18:43   

vvv napisał/a:
Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie.
Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.


Wstęp sugeruje że dowiemy się czegoś na temat korelacji dawki białka z masą ciała. Jednak w dalszej części tekst jest coś nie związanego z tematem.
Dowiedzieliśmy się tylko że jest skorelowana i nie jest "i tak i nie".
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Wto Lut 02, 2016 18:49   

vvv napisał/a:
Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.


Tutaj się poddaję. Nie wiem o co chodzi w tych dwóch zdaniach. Jeśli ktoś wie to ufunduję mu nagrodę. Jednak musi wykazać że te zdania mają jakiś sens. Najlepiej jeśli przedstawi to w formie swojej interpretacji ale czytelnej dla przeciętnego człowieka.
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Wto Lut 02, 2016 20:45   

Dwa małe cytaty. To dla tych, którzy chcą ustalać od-do.
"Większość białek w organizmie ludzkim to białka wewnątrzkomórkowe, a poziom ich ekspresji jest zróżnicowany w zależności od komórek/tkanek, w których występują. Następnie wydzielane są do osocza i płynu śródmiąższowego, gdzie zaczynają pełnić swoją funkcję (do 95% ogólnej liczby białek osocza ma pierwotną lokalizację wewnątrz-komórkową). Pula białek krążących może się zmieniać wraz z wiekiem, a także w różnych stanach fizjologicznych i patologicznych."

"W osoczu ludzkim istnieje około 700 białek. Każde z nich posiada kilka mas cząsteczkowych, co wynika zarówno z koegzystencji form prekursorowych, dojrzałych, degradowanych czy też wariantów modyfikacji potranslacyjnych."

700 białek w samym osoczu. A ile jest w całym ludzkim organizmie? Trudno powiedzieć czy te dane są dostępne w internecie.
Wszystkich białek strukturalnych i funkcyjnych jest w ludzkim organizmie ponad 1000000, słownie PONAD MILION. Podlegają ciągłym przemianom, rozpadowi...

Nie można ustalić od-do, korelacji do masy ciała i innych tego typu bzdur.
Najlepiej zjeść trochę więcej białka niż wynosi to obliczone kiedyś zapotrzebowanie dzienne. Lepiej mieć trochę nadmiaru, który nie jest żadnym obciążeniem dla organizmu, niż niedobór.
To miał na myśli Włodzimierz Ponomarenko mówiąc - życie to forma białka.
To jest lekkie uproszczenie ale trzeba zestawić dane na temat ogromu form białka w ludzkim organizmie aby to jako tako zrozumieć.
 
     
gruby

Dołączył: 01 Paź 2015
Posty: 152
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Śro Lut 03, 2016 00:12   

Gregory Chaos napisał/a:



Nie można ustalić od-do, korelacji do masy ciała i innych tego typu bzdur.
Najlepiej zjeść trochę więcej białka niż wynosi to obliczone kiedyś zapotrzebowanie dzienne. Lepiej mieć trochę nadmiaru, który nie jest żadnym obciążeniem dla organizmu, niż niedobór.
To miał na myśli Włodzimierz Ponomarenko mówiąc - życie to forma białka.
To jest lekkie uproszczenie ale trzeba zestawić dane na temat ogromu form białka w ludzkim organizmie aby to jako tako zrozumieć.


ale dochtory ustaliły że wartością wyjściową powinno być
1g Białka na 1kg wagi
i od tej wartości należy zacząć kombinować
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Lut 03, 2016 09:34   

gruby napisał/a:
Gregory Chaos napisał/a:



Nie można ustalić od-do, korelacji do masy ciała i innych tego typu bzdur.
Najlepiej zjeść trochę więcej białka niż wynosi to obliczone kiedyś zapotrzebowanie dzienne. Lepiej mieć trochę nadmiaru, który nie jest żadnym obciążeniem dla organizmu, niż niedobór.
To miał na myśli Włodzimierz Ponomarenko mówiąc - życie to forma białka.
To jest lekkie uproszczenie ale trzeba zestawić dane na temat ogromu form białka w ludzkim organizmie aby to jako tako zrozumieć.


ale dochtory ustaliły że wartością wyjściową powinno być
1g Białka na 1kg wagi
i od tej wartości należy zacząć kombinować


Nic nie trzeba kombinować. Tam gdzie spożycie białka jest wyższe niż bzdurne normy, tam jest mało chorób. Normy who to hipokryzja. Ludzie, którzy jedzą 120-140 gramów białka i dzięki temu są zdrowsi, ustalili normy białka takie, jakie jest spożycie białka w regionach, w których chorób cywilizacyjnych jest kilkukrotnie więcej.
Ostatnio zmieniony przez Gregory Chaos Śro Lut 03, 2016 09:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Śro Lut 03, 2016 10:35   

Doktory WHO ustaliły, że białka ma być poniżej 0,8g/kg. A za nimi bezmyślnie poszła cała reszta, jak za panią matką.
Wczoraj w TV1 był program o cudnym wpływie głodówek i zmniejszania spożycia białka na poziom szkodliwego w sumie IGF1.
Zero refleksji, że poziom insulinopodobnego czynnika wzrostu IGF1 jest powiązany z poziomem insuliny i stymulowany przede wszystkim dużym spożyciem węglowodanów, a nie białka.
JW
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Lut 03, 2016 12:34   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Wczoraj w TV1 był program o cudnym wpływie głodówek i zmniejszania spożycia białka na poziom szkodliwego w sumie IGF1.
Zero refleksji, że poziom insulinopodobnego czynnika wzrostu IGF1 jest powiązany z poziomem insuliny i stymulowany przede wszystkim dużym spożyciem węglowodanów, a nie białka.
JW


"Szkodliwy IGF-1" brzmi bardzo niewinnie. A jak jest naprawdę?

IGF-1 jest po prostu rakotwórczy.
"Nigdy nie przekraczaj dawki 120 mcg/ed. IGF-1 może spowodować problemy żołądkowo – jelitowe tj. nowotwory jelitowe, obrzęki, opuchlizny, biegunkę oraz wymioty."
Nawet martwociągi to wiedzą.

"Wszystko ma swoje złe strony IGF-1 to nie wyjątek. Używany w dawkach/ilości ok. 100mcg i więcej spowoduje bóle głowy, sporadycznie mdłości oraz przyczynić się do niskiej ilości cukru we krwi lub hipoglikemia w niektórych przypadkach.
IGF-1 od podszewki łączy się z jelitem i powoduje zanik/uszkodzenie tego jelita."

W większych dawkach powoduje hipoglikemię bo to braciszek insuliny. Ten braciszek insuliny przygotowuje podłoże dla HGH.

"Wszystkiego, czego dotknie IGF-1 powoduje jego wzrost oraz powstawanie wielu receptorów na wewnętrznej części ściany."
Receptorów dla HGH.

"Wspólna możliwością tych czynników jest stymulowanie podziału komórek, znanej jako mutogeneza i zróżnicowanie komórek."
Cieszy się nasz martwociąg bo muły rosną.

"Wszyscy wiemy ze zbyt duże dawki HGH mogą spowodować długotrwałe zmiany w naszym organizmie."

To już gorzej.
Dopiero na onkologii nasz martwociąg dowiaduje się że mutogeneza nie oznacza automatycznie kancerogenezy, ale co za dużo to i świnia nie zje.
Dużo IGF-1 = intensywne stymulowanie mutogenezy a w pośpiechu łatwo o błąd. Jeśli wystąpi ten błąd w obszarze genów odpowiedzialnych za rozmnażanie komórek to zaczyna się on powielać, powielać... Co tu filozofować. Guz po prostu powstaje.

http://kulturystyka.pl/ig...-by-50-dollars/
Ostatnio zmieniony przez Gregory Chaos Śro Lut 03, 2016 12:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gruby

Dołączył: 01 Paź 2015
Posty: 152
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Śro Lut 03, 2016 12:54   

[quote="Gregory Chaos"][quote="gruby"]
Gregory Chaos napisał/a:


Nic nie trzeba kombinować. Tam gdzie spożycie białka jest wyższe niż bzdurne normy, tam jest mało chorób. Normy who to hipokryzja. Ludzie, którzy jedzą 120-140 gramów białka i dzięki temu są zdrowsi, ustalili normy białka takie, jakie jest spożycie białka w regionach, w których chorób cywilizacyjnych jest kilkukrotnie więcej.


Grzesiu
weź poprawkę
jeśli mówimy o wartości wyjściowej to oznacza białko nie zjedzone a przyswojone i o pełnej wartości.
jeśli ja zjadam na śniadanko 80g białka w Żółtakach jaj które tak zawzięcie krytykujesz, to ty musisz zjeść innego znacznie więcej aby mi dorównać.
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Lut 03, 2016 17:39   

gruby napisał/a:

weź poprawkę
jeśli mówimy o wartości wyjściowej to oznacza białko nie zjedzone a przyswojone i o pełnej wartości.
jeśli ja zjadam na śniadanko 80g białka w Żółtakach jaj które tak zawzięcie krytykujesz, to ty musisz zjeść innego znacznie więcej aby mi dorównać.


Dlaczego 80 gramów białka na śniadanie? Co wy macie z tym jedzeniem raz dziennie?

Organizm człowieka nie ma zdolności magazynowania białka z pożywienia. Białko rozkłada na aminokwasy, które zużywa na bieżąco, podczas gdy rozpad i synteza białek trwa całą dobę.
Wolfgang Lutz pisze o tym że mięśnie są takim rezerwuarem białka, z którego organizm korzysta, ale pisał o sytuacjach kryzysowych. To dlatego tak mocno podkreślał anaboliczny efekt LC i pisał o tym że na tego rodzaju diecie masa mięśniowa się zwiększa.
Zadaje w książce pytanie - czy wolisz być tłusty czy mieć więcej mięśni, które są właśni tym rezerwuarem białka?

Poza tym... 80 gramów białka z żółtek powiadasz... 100 gramów żółtek zawiera 14 gramów białka. To około 5 żółtek. Zjesz każdego ranka 30 żółtek. Będziesz nimi rzygał po tygodniu.

Ta sama ilość białka w mięsie jest znacznie tańsza i ma mniejszą objętość.
Ostatnio zmieniony przez Gregory Chaos Śro Lut 03, 2016 17:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 41
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 742
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Lut 03, 2016 17:49   

Gregory Chaos napisał/a:
Dlaczego 80 gramów białka na śniadanie? Co wy macie z tym jedzeniem raz dziennie?

Organizm człowieka nie ma zdolności magazynowania białka z pożywienia.

Ale jednak jest różnica i to wielka, gdybyśmy jedli raz dziennie 7 kanapek z szynką albo gdybyśmy jedli 21 kanapek z szynką (zawsze w jednym posiłku). Ciało nie zmagazynuje więcej niż ileś tam gram białka, ale będziemy syci o wiele dłużej. Bo im większy posiłek, tym trawienie trwa dłużej i dłużej jedzenie zalega w jelitach, więc reszta jedzenia musi poczekać w żołądku zanim przedostanie się do jelit.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Śro Lut 03, 2016 19:23, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Lut 03, 2016 18:02   

yarosh1980 napisał/a:
Gregory Chaos napisał/a:
Dlaczego 80 gramów białka na śniadanie? Co wy macie z tym jedzeniem raz dziennie?

Organizm człowieka nie ma zdolności magazynowania białka z pożywienia.

Ale jednak jest różnica i to wielka, gdybyśmy jedli raz dziennie trzy kanapki z szynką albo gdybyśmy jedli 10 kanapek z szynką (zawsze w jednym posiłku). Ciało nie zmagazynuje więcej niż ileś tam gram białka, ale będziemy syci o wiele dłużej. Bo im większy posiłek, tym trawienie trwa dłużej i dłużej jedzenie zalega w jelitach, więc reszta jedzenia musi poczekać w żołądku zanim przedostanie się do jelit.


No brawo! Widzę że nauka nie idzie w las.
Mówi o tym szczegółowo Nora Gedgaudas. Trzy posiłki dziennie po 35-45 gramów białka. Taką ilość jest w stanie przyswoić organizm bez większych problemów w czasie około czterech godzin.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 41
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 742
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Lut 03, 2016 19:31   

Gregory Chaos napisał/a:
No brawo! Widzę że nauka nie idzie w las.

Ja to wziąłem z własnego doświadczenia;) Tzn z tego, gdy jeszcze cierpiałem na bulimię i katowałem ciało gigantycznymi posiłkami, z których każdy taki pojedyńczy wystarczał mi na dwa dni bez jedzenia i cały czas byłem syty, nawet w robocie.
Kiedyś kumpel mi radził, żebym nie jadł więcej niż 50 g białka, lecz na przykład maks. dwie kostki twarogu, bo organizm i tak nie przyswoi większej ilości. ALE jeśli zjem dwa razy więcej białka niż ciało zdoła przyswoić za jednym zamachem, to będę miał na później. To nigdzie nie ucieka. Bo przecież podwójna porcja nie metabolizuje się tak szybko jak pojedyńcza porcja. Przy wielkim posiłku dostarczanie wartości jest rozłożone w czasie.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Śro Lut 03, 2016 19:36, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
gruby

Dołączył: 01 Paź 2015
Posty: 152
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Śro Lut 03, 2016 21:20   

Gregory Chaos napisał/a:
gruby napisał/a:

weź poprawkę
jeśli mówimy o wartości wyjściowej to oznacza białko nie zjedzone a przyswojone i o pełnej wartości.
jeśli ja zjadam na śniadanko 80g białka w Żółtakach jaj które tak zawzięcie krytykujesz, to ty musisz zjeść innego znacznie więcej aby mi dorównać.


Dlaczego 80 gramów białka na śniadanie? Co wy macie z tym jedzeniem raz dziennie?

Organizm człowieka nie ma zdolności magazynowania białka z pożywienia. Białko rozkłada na aminokwasy, które zużywa na bieżąco, podczas gdy rozpad i synteza białek trwa całą dobę.
Wolfgang Lutz pisze o tym że mięśnie są takim rezerwuarem białka, z którego organizm korzysta, ale pisał o sytuacjach kryzysowych. To dlatego tak mocno podkreślał anaboliczny efekt LC i pisał o tym że na tego rodzaju diecie masa mięśniowa się zwiększa.
Zadaje w książce pytanie - czy wolisz być tłusty czy mieć więcej mięśni, które są właśni tym rezerwuarem białka?

Poza tym... 80 gramów białka z żółtek powiadasz... 100 gramów żółtek zawiera 14 gramów białka. To około 5 żółtek. Zjesz każdego ranka 30 żółtek. Będziesz nimi rzygał po tygodniu.

Ta sama ilość białka w mięsie jest znacznie tańsza i ma mniejszą objętość.


ha
chruściki na jutro usmażone,
na smalcu, zero cukru, 10 żółtek, pół szklanki kwaśnej śmietany na 600 g mąki
mogą się wypchać z pączkami, nawet od Bliklego
czas więc Grzesiowi utrzeć nosa

kto tobie w głowie narobił że czytasz to czego nie ma?
białka w żółtkach i w mięsie masz prawie podobną ilość zależne od jakości.
zapominasz też że nie piszę o obiedzie i kolacji
a siedząc w chałupie bez wysiłku, więcej się upychać nie mogę i nie muszę.
kiedyś jak byłem "piękny i młody" to nawet 12 żółtek zaliczałem na boczku i starczało to
nawet na 12 godzin i nie rzygałem nawet po paru latach, ale po fermowych rzygałbym po paru dniach.
140 g białka to ponad 700 g mięcha
gdybym tyle pożerał to dawno bym odkorkował
Ostatnio zmieniony przez gruby Śro Lut 03, 2016 23:45, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Czw Lut 04, 2016 00:58   

gruby napisał/a:


kto tobie w głowie narobił że czytasz to czego nie ma?
białka w żółtkach i w mięsie masz prawie podobną ilość zależne od jakości.
zapominasz też że nie piszę o obiedzie i kolacji
a siedząc w chałupie bez wysiłku, więcej się upychać nie mogę i nie muszę.


140 g białka to ponad 700 g mięcha
gdybym tyle pożerał to dawno bym odkorkował


Sory gruby ale napisałeś - "ja zjadam na śniadanko 80g białka w Żółtakach jaj".
Konstrukcja tego zdania jest jednoznaczna. Oznacza dokładnie to co napisałeś, a napisałeś że zjadasz 80 gramów białka z żółtek na śniadanie. To w zależności od wielkości jaj od 25 do 30 żółtek.

700 gramów mięsa, podzielone na trzy posiłki to zaledwie 233 gramy mięsa. Tyle zjadłby nawet bardzo głodny wróbel. Natomiast gdyby chcieć zjeść taką samą ilość białka z żółtek to trzebaby ich zjeść 55 sztuk.
Po adaptacji metabolicznej do LC lub LCKD można ograniczyć białko do 1,5 grama na kg masy ciała.
Ostatnio zmieniony przez Gregory Chaos Czw Lut 04, 2016 01:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gruby

Dołączył: 01 Paź 2015
Posty: 152
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Czw Lut 04, 2016 17:10   

Gregory Chaos napisał/a:

Sory gruby ale napisałeś - "ja zjadam na śniadanko 80g białka w Żółtakach jaj".
Konstrukcja tego zdania jest jednoznaczna. Oznacza dokładnie to co napisałeś, a napisałeś że zjadasz 80 gramów białka z żółtek na śniadanie. To w zależności od wielkości jaj od 25 do 30 żółtek.

700 gramów mięsa, podzielone na trzy posiłki to zaledwie 233 gramy mięsa. Tyle zjadłby nawet bardzo głodny wróbel. Natomiast gdyby chcieć zjeść taką samą ilość białka z żółtek to trzebaby ich zjeść 55 sztuk.
Po adaptacji metabolicznej do LC lub LCKD można ograniczyć białko do 1,5 grama na kg masy ciała.

ok. nie o to mnie chodziło, sorry namieszałem.

normy które podajesz są dla zdrowych i mocno aktywnych, "60+" tyle nie strawi.
Zważ że białko z żółtka jest pełnowartościowe i najbardziej przyswajalne (wydajne),
czego nie można powiedzieć o mięsie, tym samym trzeba zwiększyć jego ilość i dodatkowo suplementować, więc wychodzi tego znacznie więcej niż żółtek aby wyrównać wartości .
jak zatem skomentujesz fakt że średnie normalne spożycie mięcha w posiłku przeciętnego "dobrze" odżywionego zjadacza chleba nie przekracza 150 g i niedoboru białka nie stwierdzono.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Sob Lut 06, 2016 11:19   

Chaos w czwartek 4go Lutego o godzinie 00:58 napisał/a:
Po adaptacji metabolicznej do LC lub LCKD można
ograniczyć białko do 1,5 grama na kg masy ciała.

Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.
Ostatnio zmieniony przez vvv Sob Lut 06, 2016 11:25, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 41
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 742
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Sob Lut 06, 2016 17:51   

vvv napisał/a:
Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj.

A w jakim to celu? Co mi się stanie jeśli będę jadł tylko białka jajek jako źródło białka? Bo tak właśnie zamierzam jechać.

vvv napisał/a:
np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego.

Czy te okresowe zmiany trzeba też zastosować wobec sposobu pobierania energii? Np jeśli ktoś będący na Low Carb najbardziej optymalnie pobiera energię z tłuszczy, to czy musi co jakiś czas zmieniać swój szlak i przestawiać się na węglowodany, czyniąc z węgli głównego dostarczyciela energii? O kurde, wyobraźcie sobie Hannibala który musi teraz przerzucić się na węglowodany i zaadoptować ciało do efektywnego pobierania energii z owsianki, ryżu albo ziemniaków. Oczywiście po to, żeby zapobiec wytworzeniu się nałogu, o którym pije vvv.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Sob Lut 06, 2016 17:53, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
gruby

Dołączył: 01 Paź 2015
Posty: 152
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Sob Lut 06, 2016 18:51   

yarosh1980 napisał/a:

Co mi się stanie jeśli będę jadł tylko białka jajek jako źródło białka? Bo tak właśnie zamierzam jechać.
.

Wszystko znoszę ale głupoty i braku logicznego myślenia nie cierpię.

Jaki sens widzisz w żarciu bezwartościowego białka?

będziesz musiał metabolity potrzebne do przerobu tego białka w mięśnie dostarczać z supli czy też jechać kosztem własnego zdrowia zaniedbując resztę.
gdzie tu jest sens?
przecie w żółtkach masz wszystko co jest potrzebne.

ps.
widziałeś kości kurczaka brojlera pędzonego na paszach?
zacznij myśleć zanim sobie zrobisz krzywdę dzieciaku
Ostatnio zmieniony przez gruby Sob Lut 06, 2016 19:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 41
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 742
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Sob Lut 06, 2016 21:31   

gruby napisał/a:
Jaki sens widzisz w żarciu bezwartościowego białka?

białko białek jest bezwartościowe? Poważnyś jest chłopie? Poczytaj sobie o profesjonalnych kulturystach, oni jedzą tylko białko jajek. I to jest mądra decyzja.

gruby napisał/a:
przecie w żółtkach masz wszystko co jest potrzebne.

żółtko to syf. Po jajkach zjedzonych razem z żółtkiem czuję zamulony i bez sił. Gdy zjem same białka jajek, to czuję się rześko, świeżo i syto. Nie wiem po kiego grzyba jeszcze dodawać ten balast w postaci tłustych żółtek. Na co to komu. Wywalaj zawsze żółtka jak możesz i jedz same białka jajek, a dobrze na tym wyjdziesz.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Sob Lut 06, 2016 21:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Nie Lut 07, 2016 09:17   

To ciekawy pogląd i przykład, że można dostosować szlaki metaboliczne człowieka do każdego pożywienia.
Jeżeli zajrzymy do tablic wartości odżywczych, to okaże się, że w białku z jajka nie ma zupełnie tłuszczu, żelaza, witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, choliny, betainy, jest mało witamin rozpuszczalnych w wodzie i minerałów. Te wszystkie składniki występują w żółtku.
Tkanki pisklęcia powstają właśnie z żółtka, białko jaja to jakby wody płodowe, nie zawierają istotnych wartości budulcowych i odżywczych.
JW
 
     
gruby

Dołączył: 01 Paź 2015
Posty: 152
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Nie Lut 07, 2016 11:01   

yarosh1980 napisał/a:
gruby napisał/a:
Jaki sens widzisz w żarciu bezwartościowego białka?

białko białek jest bezwartościowe? Poważnyś jest chłopie? Poczytaj sobie o profesjonalnych kulturystach, oni jedzą tylko białko jajek. I to jest mądra decyzja.

gruby napisał/a:
przecie w żółtkach masz wszystko co jest potrzebne.

żółtko to syf. Po jajkach zjedzonych razem z żółtkiem czuję zamulony i bez sił. Gdy zjem same białka jajek, to czuję się rześko, świeżo i syto. Nie wiem po kiego grzyba jeszcze dodawać ten balast w postaci tłustych żółtek. Na co to komu. Wywalaj zawsze żółtka jak możesz i jedz same białka jajek, a dobrze na tym wyjdziesz.


szkoda słów
na głupotę nie ma lekarstwa,
dopiero jak dorośniesz możemy pogadać .
zobacz ze prócz tych białek wspomagają się różnymi koktajlami i suplami
znałem takich jak ty mądrali i już dawno wąchają kwiatki od dołu.
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Lut 07, 2016 11:10   

yarosh1980 napisał/a:
Po jajkach zjedzonych razem z żółtkiem czuję zamulony i bez sił.

Wiele osób ma podobnie. Ja także nie czułem żeby rozpierała mnie energia po zjedzeniu jajek, jeśli były to jajka smażone lub gotowane, ale kiedy zacząłem jeść surowe jajka, to różnica jest ogromna.
Spróbuj do swojego smoothie wrzucić kilka surowych jajek. Ja taki miks robię raz-dwa razy w tygodniu. 1 banan, wiórki kokosowe, trochę oliwy z oliwek, łyżka miodu, szczypta cynamonu i imbiru, 5 całych surowych jaj. Power is back hehe.
Nawet same surowe jajka z miodem mogą być. Możesz wypić nawet 10 i nie odczujesz tego wcale w żołądku a energia jest. Jeśli zjadłbyś 10 smażonych to jesteś załatwiony na kilka godzin.
Ostatnio zmieniony przez Gregory Chaos Nie Lut 07, 2016 11:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gruby

Dołączył: 01 Paź 2015
Posty: 152
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Nie Lut 07, 2016 11:20   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

To ciekawy pogląd i przykład, że można dostosować szlaki metaboliczne człowieka do każdego pożywienia.
JW

dlatego niektórzy przeżyli Oświęcim i dożyli sędziwego wieku,
ale tylko nielicznym to się udało
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 41
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 742
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Lut 07, 2016 13:11   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
to okaże się, że w białku z jajka nie ma zupełnie tłuszczu, żelaza, witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, choliny, betainy, jest mało witamin rozpuszczalnych w wodzie i minerałów.

Białko jaja ma tu tylko jedno konkretne zadanie - dostarczyć białka. I nie wymagam od niego niczego więcej. Nie ma żadnej potrzeby żeby dostarczać wszystkie składniki z jednego artykułu spożywczego. On by musiał być uniwersalny wtedy. Dzienny jadłospis nie składa się tylko z białek jaj. Pozostałe składniki biorę z innych artykułów.

gruby napisał/a:
zobacz ze prócz tych białek wspomagają się różnymi koktajlami i suplami

A gdzie ja pisałem że odżywiam się tylko białkami jaj. Ja też biorę suple, tylko że naturalne. Tzw super healthy food.

Gregory Chaos napisał/a:
Ja także nie czułem żeby rozpierała mnie energia po zjedzeniu jajek

Ostatnio zjadłem całe opakowanie jajek (10 sztuk), ugotowanych na twardo. Żółtka oczywiście smaczniejsze od białek, białka są takie bez smaku. Tak mnie zmuliło, że odczułem przemożną potrzebę zjedzenia słodyczy. I one postawiły mnie na nogi. Już nigdy nie zjem żółtek. Tak samo było z jajecznicą. A więc tak jak mówiłem, białka jaj to dla mnie li tylko dostarczyciel doskonałego białka i sycący posiłek.

Gregory Chaos napisał/a:
Spróbuj do swojego smoothie wrzucić kilka surowych jajek. Ja taki miks robię raz-dwa razy w tygodniu.

no ale my nie jedziemy na tym samym wózku, ty jedziesz na low carb, twoje ciało domaga się tłuszczu żeby mieć power, moje domaga się węgli. Choć nie powiem, kiedyś zjadałem surowe jaja i było to bardzo pyszne. Ale oddech potem ciężki. Już nie pamiętam jak się trawiły, ale chyba też tak znakomicie jak tatar, który nawet w ilości 1 kilograma znikał mi z żołądka szybko i nie powodował uczucia ciężkości jak termizowane mięso.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Nie Lut 07, 2016 13:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Lut 07, 2016 14:13   

yarosh1980 napisał/a:

Białko jaja ma tu tylko jedno konkretne zadanie - dostarczyć białka. I nie wymagam od niego niczego więcej. Nie ma żadnej potrzeby żeby dostarczać wszystkie składniki z jednego artykułu spożywczego. On by musiał być uniwersalny wtedy. Dzienny jadłospis nie składa się tylko z białek jaj. Pozostałe składniki biorę z innych artykułów.

no ale my nie jedziemy na tym samym wózku, ty jedziesz na low carb, twoje ciało domaga się tłuszczu żeby mieć power, moje domaga się węgli.


Rozumujesz bardzo logicznie i o to chodzi. Białko ma dostarczać budulca i nie ma tu co więcej filozofować.
Grubemu chodzi o to że w żółtku są takie związki jak lecytyna, cholina, luteina, zaeksantyna, cholesterol. To są substancje, które ludzki organizm wytwarza sam a ich podaż po prostu hamuje syntezę w organizmie. Jest to po prostu lekkie odciążenie organizmu, ale tak jak piszesz, te związki są też w innych produktach.
Kulturyści istotnie budują masę na odżywkach z samych białek jaj. Uzyskują dobre efekty. "O to jak jest tam gdzie idziesz, pytaj tych, którzy już tam byli." Masz przykłady w postaci efektów jakie osiągnęli inni i za tym idziesz, chociaż widzę że próbują Ci udowodnić że robisz błąd hehe.

Nie jedziemy na tym samym wózku ale w obu przypadkach sprawa jest prosta jak omłoty. Przecież to chodzi o to samo żeby korzystać ze sprawdzonych metod. Jeśli idziesz na siłownię i widzisz że trener jest otyły to udajesz że czegoś zapomniałeś i wychodzisz. Zasady żywienia i treningu są proste, jeśli więc trener nie potrafił ich pojąć to powinien się zająć czymś innym.

W diecie chodzi o to samo, czyli o przywrócenie prawidłowej wagi. To jest podstawa i punkt wyjściowy, a droga, która do tego prowadzi także jest bardzo prosta. Albo jest to dieta z większą ilością węglowodanów i intensywny trening, albo LC, której działanie jest bardzo proste. Jedne ścieżki metaboliczne są wygaszane (glikoliza) a inne aktywowane (beta oksydacja tłuszczu) i to w połączeniu z jakimś lekkim wysiłkiem powoduje powrót do takiej wagi jaką określiła dla kogoś natura. Proste jak budowa cepa, a jeśli idziesz do gabinetu dietetyka i widzisz że ma sporą nadwagę to trzeba zrobić tak samo jak w przypadku trenera z siłowni, bo obaj nie potrafili pojąć prostych rzeczy.

Rób tak jak uważasz bo widzę że przez rok bardzo wiele się nauczyłeś i wiesz co robisz. To Ty wiesz najlepiej co Ci służy a co nie.
Ostatnio zmieniony przez Gregory Chaos Nie Lut 07, 2016 14:32, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Nie Lut 07, 2016 22:20   

Gregory Chaos napisał/a:
Rób tak jak uważasz
tak ,
to jest podstawa mądrości i postępu

przy następnym wejściu na forum
po kolejnym banie ma się rozumieć
proponuję ci zmyślny myk nick GłupiecRec
:evil:
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 41
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 742
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Lut 07, 2016 22:42   

dario_ronin napisał/a:
Gregory Chaos napisał/a:
Rób tak jak uważasz
tak ,
to jest podstawa mądrości i postępu

wyrwane przez ciebie z kontekstu, nie brawszy pod uwagę treści dialogu, więc na pierwszy rzut oka może się to takie wydawać jak to krytycznie określiłeś.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Nie Lut 07, 2016 22:46, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Nie Lut 07, 2016 23:01   

yarosh1980 napisał/a:
wyrwane z kontekstu
nie , wręcz przeciwnie
uwzględnia caaały kontekst 'Grzesio i spółka'
 
     
Gregory Chaos

Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 96
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pon Lut 08, 2016 21:51   

yarosh1980 napisał/a:
dario_ronin napisał/a:
Gregory Chaos napisał/a:
Rób tak jak uważasz
tak ,
to jest podstawa mądrości i postępu

wyrwane przez ciebie z kontekstu, nie brawszy pod uwagę treści dialogu, więc na pierwszy rzut oka może się to takie wydawać jak to krytycznie określiłeś.

Przez przypadek napisał dobrze. Mądrość i postęp biorą się z doświadczenia a ty robiąc tak jak uważasz, nabierasz doświadczenia. Warto próbować różnych rzeczy, analizować, wyciągać z tego wnioski. To jest w tym wszystkim najciekawsze.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 41
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 742
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Wto Lut 09, 2016 07:55   

Gregory Chaos napisał/a:
Przez przypadek napisał dobrze. Mądrość i postęp biorą się z doświadczenia a ty robiąc tak jak uważasz, nabierasz doświadczenia.

Aaa, chyba że tak. To wtedy można mu jeszcze uznać. Nieświadomie napisał dobrze, ale tylko pod warunkiem że napisał to dosłownie, bez tego ironicznego tonu wypowiedzi.
Dawniej robiłem co uważałem, teraz uważam inaczej i tak robię. Mam nadzieję że to ostateczne i już nie będę musiał inaczej uważać i szukać nowych dróg. Oby ta była tą jedyną i właściwą.
 
     
gruby

Dołączył: 01 Paź 2015
Posty: 152
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Wto Lut 09, 2016 08:17   

yarosh1980 napisał/a:
Gregory Chaos napisał/a:
Przez przypadek napisał dobrze. Mądrość i postęp biorą się z doświadczenia a ty robiąc tak jak uważasz, nabierasz doświadczenia.

Aaa, chyba że tak. To wtedy można mu jeszcze uznać. Nieświadomie napisał dobrze, ale tylko pod warunkiem że napisał to dosłownie, bez tego ironicznego tonu wypowiedzi.
Dawniej robiłem co uważałem, teraz uważam inaczej i tak robię. Mam nadzieję że to ostateczne i już nie będę musiał inaczej uważać i szukać nowych dróg. Oby ta była tą jedyną i właściwą.


dobrze prawi,
jak nie słuchasz doświadczonych,
i zapominasz że doświadczenie rośnie z wiekiem
sam doświadczysz.
skutki twojej głupoty jemu nie zaszkodzą.
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Wto Lut 09, 2016 11:23   

malgorzata napisał/a:
Dziękuję na razie
jakie efekty ?
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Wto Lut 09, 2016 12:11   

yarosh1980 napisał/a:
Nieświadomie napisał dobrze
świadomie
dobrze
wyczułeś
ironiczny ton
a nadal nie rozumiesz
że myślisz i postępujesz
jak ... głupiecrec

D
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Śro Lut 10, 2016 08:07   

Aż się nie chciało pisać przez te Wasze przepychanki . Dario dzięki za zainteresowanie :) Prowadzę mono dietę , proste jedzenie , na śniadanie węglowodany , czasami jakaś zupa warzywna + odrobina tłuszczu. obiad mięso z warzywami , wątróbka lub też jajka . Nie łączę białka z węglowodanami . Kolacja to najczęściej sok warzywny+białko lub orzechy . Nie daję rady zjeść białka więcej niż 80-100g . Węgle 30-50g . Właśnie - co najlepiej jeść na kolacje , białko czy węgle ? tak aby chudnąć , bo jedni piszą ze białko a inni węgle . Waga ruszyła pomalutku w dół . Leki to znaczy rano Formetic 500 , Polsart plus i Potasek i wieczór Formetic 500 i potasek . Insuliny wieczorem już ne biorę. Rano cukier około 150 w dzień od 100 do 150 . Insulina tylko rano przy śniadaniu 4j . Teraz jak to napisałam zdałam sobie sprawę ze muszę sprawdzić jedną rzecz , to znaczy tak - gdy jadłam na śniadanie same jajka i brałam insuline to cukier spadał za bardzo i źle się czułam dlatego przeszłam na same węgle , ale przecież mogę nie brać insuliny i zobaczyć jak to moje wielkie cielsko zareaguje :) Napisze za parę dni jak to się potoczy .
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Śro Lut 10, 2016 08:43   

malgorzata napisał/a:
Teraz jak to napisałam zdałam sobie sprawę ze muszę sprawdzić jedną rzecz , to znaczy tak - gdy jadłam na śniadanie same jajka i brałam insulinę, to cukier spadał za bardzo i źle się czułam dlatego przeszłam na same węgle , ale przecież mogę nie brać insuliny i zobaczyć jak to moje wielkie cielsko zareaguje :) Napisze za parę dni jak to się potoczy .
I to właśnie przykład ortodoksyjnej przesady: albo białko albo węglowodany, bez obserwacji, jakie są tego efekty. Same węglowodany dla cukrzyka, to niedobry pomysł.
Szybkość chudnięcia nie powinna być większa niż 1 kg na tydzień, diety obiecujące 14kg w dwa tygodnie to szkodliwa szarlataneria. Więc musi się Pani uzbroić w cierpliwość.
malgorzata napisał/a:
Waga koniec września 95kg teraz 82. Pisałam o tym we wcześniejszym poście . Wiek 50 , wzrost 165 . Wyniki były robione koniec września , wyszła cukrzyca i nadciśnienie . Aktywność mała :( Czy jeszcze coś podać?

W ciągu 2 miesięcy schudnięcie o 13 kg to całkiem niezły wynik, nawet aż za bardzo.
Czy z tym potasem to nie jest jakaś pomyłka? Polsart oszczędza wydalanie potasu i powoduje hiperkaliemię.
JW
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Śro Lut 10, 2016 09:05   

Na początku schudłam dużo ale zdaje sobie sprawę z tego że to była zmiana diety . Stałam na wadze przez około 2 miesiące , teraz waga znowu ruszyła w dół , widocznie organizm musiał się przyzwyczaić do nowej sytuacji . Węgle i to te z warzyw - czasami mały ziemniak będę dokładała do posiłku mniej więcej równo tak aby suma była około 40g . Nie chciałabym chudnąc szybko , 1kg na tydzień było by super :) I tak sukces choćby nawet z tą insuliną :) na początku gdy pytałam pani doktor czy będę mogla kiedyś nie brać insuliny to mi powiedziała ze nie ma takiej możliwości a przecież przed wynalezieniem tego ustrojstwa ludzi leczono z sukcesem właśnie dietą nisko węglowodanową .
Kurcze , faktycznie występują u mnie mrowienia mięśni , poczytałam troszkę - odstawie potasek.
Ostatnio zmieniony przez malgorzata Śro Lut 10, 2016 09:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Śro Lut 10, 2016 10:08   

malgorzata napisał/a:
(...) Teraz jak to napisałam zdałam sobie sprawę ze muszę sprawdzić jedną rzecz, to znaczy tak - gdy jadłam na śniadanie same jajka i brałam insulinę to cukier spadał za bardzo i źle się czułam dlatego przeszłam na same węgle, ale przecież mogę nie brać insuliny i zobaczyć jak to moje wielkie cielsko zareaguje :) (...)


Są trzy szkoły.

(1) Do danego odżywiania dobrać dawkę insuliny tak by utrzymać poziom cukru.
(2) Do danej dawki insuliny dobrać tyle węglowodanów by utrzymać poziom cukru.
(3) Tak dobrać odżywianie by używać insuliny coraz mniej, a utrzymać poziom cukru.

8)
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Nie Lut 14, 2016 09:16   

10 luty Kalorie 1645 / B-72 W-39 T-135 / cukier rano 168, w dzień 142-154
11 luty Kalorie 1516 / B-69 W-33 T-123 / cukier rano 163, w dzień 143-161
12 luty Kalorie 2067 / B-85 W-31 T-178 / cukier rano 167, w dzień 145-150
13 luty Kalorie 1428 / B-78 W-34 T-111 / cukier rano 154, w dzień 140-153
Tak wyglądają dni bez insuliny z tym że cukier rano mierzony zaraz po wstaniu , śniadanie jem za jakieś 2-3 godziny i jest o jakieś 10-15 jednostek mniejszy . Nie wiem czy mam się cieszyć , ale chyba już nie wrócę do insuliny . Dziś mierzyłam ketony jest na +/-
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Nie Lut 14, 2016 11:52   

malgorzata napisał/a:
12 luty Kalorie 2067 / B-85 W-31 T-178 / cukier rano 167, w dzień 145-150

Ciekawy to jest ale godzinowy jadłospis z trzech kolejnych dni, w tym wątku kładziony jest nacisk na uproszczenie diety i dobór produktów, a zwłaszcza na własne obserwacje dni gdzie obok tłuszczu i warzyw, występują poszczególne produkty w miarę osobno, zwłaszcza te zawierające znaczące ilości białka, a nie na proporcje i kalorie.

Nie wiem na ile masz jeszcze poczucie humoru,
ale można by zaryzykować "żart",
że:
gdybyś jadła o połowę mniej to miałabyś cukier o połowę mniejszy.

Kto z nadwagą "musi" zjeść 2000 kcal dziennie, czy nawet 1500.
Zalewanie się tłuszczem
to nawet nie tyle nie ten wątek co nie to forum.

IMHO
:|
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Lut 14, 2016 11:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8604
Wysłany: Nie Lut 14, 2016 12:51   

Nie przesadzajmy, bo sedno utonie w powodzi szczegółów.
Teraz trzeba troszkę mniej jeść, tyle, żeby schudnąć.
JW
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Nie Lut 14, 2016 14:17   

To może przykładowo, poglądowo, inspirująco uproszczę:

Ocenić zamiary na siły, jaki dzień najpierw, a jaki potem:

> dzień x:
> duszone skrzydełka z kurczaka (do woli) i nic więcej,
> nie dodawać tłuszczu, można dodać cebulę,
> najlepiej gdyby udało się potraktować dzień jako "głodówkę"
> i zjeść tylko 500g skrzydełek razem z wywarem
> i uduszonymi dwiema cebulami.

> dzień y:
> sok wielo-warzywny (do woli) i nic więcej,
> żadnych przegryzek czy nawet kawy,
> najlepiej gdyby udało się potraktować dzień jako "głodówkę"
> i wypić tylko około 2 litrów soku.

Najlepiej w tych dniach bez leków by cukier nie spadł za bardzo
i nie "przygotowywać" się dzień wcześniej
obfitą kolacją czy nawet obiadem.

Ocenić w tych dniach poziom cukru we krwi jak zwykle.
Osobiście dobrze wspominam dni oparte o skrzydełka.
Żadnych dodatkowych "dwóch jajek"
czy "małego serka",
czy odrobiny śmietanki do kawy,
czystość formy się liczy.

Albo "ukatrupisz" apetyt, albo apetyt ukatrupi Ciebie.
Próbować z przekonaniem powodzenia do skutku.

Sama wątroba z cebulką raz w tygodniu,
powiedzmy 50g tłuszczu do tego,
można popić sokiem wielo-warzywnym.

Zawsze, napadowo, zamiast coś głupiego
lepiej się napić soku wielo-warzywnego
(bez dodatku cukru)

Lepsze 2 posiłki do syta,
czy nawet jeden niż 5 posiłków głodowych.

Zawsze miej przed oczami, że chcesz dodać w miarę możliwości
do dziennego bilansu 100g własnego tłuszczu podskórnego,
i niech Cię ta perspektywa cieszy.
8)

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Nie przesadzajmy
JW

Chyba przesadziłem ;) , wyłożyłem kawę na ławę,
zawsze jest szansa, że objawy i dotychczasowy brak sukcesów

popchną do zdecydowanej próby zmiany konkretnej,
a nie tylko stopniowego przyduszania
dotychczasowych nawyków żywieniowych,
tu można mieć przed oczami sławną tylko sałatkę
w ławie sejmowej.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Lut 14, 2016 15:36, w całości zmieniany 9 razy  
 
     
gruby

Dołączył: 01 Paź 2015
Posty: 152
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pon Lut 15, 2016 11:49   

malgorzata,

słuchaj volksawegena
a wyjdziesz na tym jak Zabłocki na mydle
żadnych gwałtownych zmian
masz kontrolować przede wszystkim cukier aby ustabilizować na poziomie nie przekraczającym 140,
chudnięcie przyjdzie samo, będzie skutkiem ubocznym
bo co nagle to po diable
 
     
malgorzata 

Dołączyła: 28 Lis 2015
Posty: 22
Wysłany: Pon Lut 15, 2016 12:03   

Tak wiem ze to nie ten dział - może kiedyś skusze się na DDP ale na razie nie jestem na takie rygory gotowa. I tak zmiany w moim żywieniu są ogromne . Idę sobie do działu Zdrowie i szukajcie mnie na wątku Cukrzyca II :)
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pon Lut 15, 2016 12:42   

Zabłocki wyszedł po mydło, wyszedł i nie wrócił.
miał dość głupców ;)

Małgosiu , jeśli oczekujesz naszej pomocy potrzebne są szczegóły
ile , czego , kiedy
dokładnie
:)
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1961
Skąd: everywhere
Wysłany: Pią Kwi 08, 2016 13:18   

malgorzata napisał/a:
Tak wiem ze to nie ten dział - może kiedyś skusze się na DDP ale na razie nie jestem na takie rygory gotowa. I tak zmiany w moim żywieniu są ogromne . Idę sobie do działu Zdrowie i szukajcie mnie na wątku Cukrzyca II :)

i bardzo dobrze że nie jesteś gotowa bo nie ma takiej potrzeby. Sprawa jest dość prosta, jedz tyle białka ile możesz "spalić", i nic ponad to.
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 438
Wysłany: Sob Lis 11, 2017 00:10   

https://www.youtube.com/watch?v=-_StcK7sVIk
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
Ostatnio zmieniony przez Ewa Bednarczyk-Witoszek Sob Lis 11, 2017 00:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Wiek: 48
Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 1022
Wysłany: Nie Lis 12, 2017 13:45   

Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
https://www.youtube.com/watch?v=-_StcK7sVIk


Na diecie niskowęglowodanowej nie rotuje się ryżu ze zbożami glutenowymi ani żadnymi innymi, ponieważ LCD to całkowite wykluczenie tego typu produktów.
Węglowodany tylko z produktów o niskiej lub bardzo niskiej zawartości ww. Inaczej nie ma to w ogóle sensu.
Cząsteczki mikroRNA z produktów o wysokiej i średniej zawartości węglowodanów odpowiadają za negatywną regulację ekspresji genowej, wplywają na zaburzenia metabolizmu lipidów i białek, bez względu na to czy zje się je raz na 3 dni czy raz na 2 tygodnie, ponieważ pozostają w organizmie bardzo długo.

Kto jest konsekwentny w stosowaniu zasad LCD może osiągnąć wiele, a droga na skróty to droga do nikąd.
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 479
Wysłany: Wto Lis 14, 2017 16:50   

nie widzę tutaj sprzeczności...
nic nie stoi na przeszkodzie, aby stosować LC lub VLC zgodnie z zasadami DDP
nikt przecież nie zmusza nas do jedzenia ryżu czy produktów glutenowych

----
wreszcie udało mi się napisać posta :pada:
Ostatnio zmieniony przez 3of5 Wto Lis 14, 2017 16:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Wiek: 48
Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 1022
Wysłany: Wto Lis 14, 2017 18:23   

3of5 napisał/a:
nie widzę tutaj sprzeczności...
nic nie stoi na przeszkodzie, aby stosować LC lub VLC zgodnie z zasadami DDP
nikt przecież nie zmusza nas do jedzenia ryżu czy produktów glutenowych

----
wreszcie udało mi się napisać posta :pada:


Gadał dziad do obrazu.

Kiedy ktoś stosuje się w sposób rygorystyczny do zasad LC, to poza wykluczeniem mleka i jego przetworów (nie u wszystkich jest to konieczne) nie trzeba nic więcej. Jakiekolwiek cykliczne rotacje są pozbawione jakiegokolwiek sensu, ponieważ znakomita większość schorzeń o podłożu autoimmunologicznym (łącznie z cukrzycą typu LADA) jest spowodowana nadmiarem węglowodanów. Przy czym nadmiar, to rzecz względna i zależy od predyspozycji osobniczych. U jednych nadmiarem będzie 80 gramów ww, a u innych 150. U niektórych procesy chorobowe nie ustają, póki nie zejdą do bardzo niskiej ilości, gdzie ww stanowią zaledwie 1-3% zapotrzebowania energetycznego. O tym w jaki sposób nadmiar węglowodanów inicjuje autoagresję, można przeczytać w książce Wolfganga Lutza "Życie bez pieczywa". Jest w niej cały rozdział poświęcony temu zagadnieniu i co ważne jest to objaśnione w sposób zrozumiały dla laika. Mimo że książka napisana została wiele lat temu, to badania przeprowadzone współcześnie potwierdzają tezy Lutza. Dieta niskowęglowodanowa nie ma utrudniać życia lecz je ułatwiać. Nie spotkałem się z badaniami w których wykazano immunomodulacyjny wpływ LC, w których konieczne byłoby zastosowanie diety rotacyjnej.
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 479
Wysłany: Wto Lis 14, 2017 19:26   

gadał....a ugryzę się w język

tak się składa, że sam na sobie przeprowadziłem obserwacje których wynika coś innego niż pan napisał. Stosowanie LC dało oczywiście pozytywny efekt, ale nie wystarczający. Rozszerzenie LC o zasady DDP było takim dodatkowym - w moim przypadku niezbędnym - krokiem. Niektóre produkty niestety szkodzą tak bardzo, że są konieczne bardzo długie cykle eliminacyjne, albo wręcz całkowita rezygnacja z danego produktu.
Dla mnie dopiero rozszerzenie LC/VLC o rotację to strzał w dziesiątkę.
Ostatnio zmieniony przez 3of5 Wto Lis 14, 2017 19:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1281