Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Ketoza raz jeszcze
Autor Wiadomość
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Śro Kwi 22, 2026 20:43   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Cytat:
https://sekty.dominikanie.pl/wp-content/uploads/2023/04/raport-o-sektach.pdf
RAPORT O NIEKTÓRYCH ZJAWISKACH ZWIĄZANYCH Z DZIAŁALNOŚCIĄ SEKT W POLSCE
RZECZPOSPOLITA POLSKA Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji
Międzyresortowy Zespół do Spraw Nowych Ruchów Religijnych


Kosmiczne miszcze na pewno podpadają pod definicję sekty. Wyznawcy calcium i carnivora pewnie też.
Ci od proporcji btw uzdrawiającej z wszelkich chorób, to też sekta jak nic. :evil:
 
     
marcin458 

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 1957
Wysłany: Czw Kwi 23, 2026 15:30   

A zwolennicy pełnoziarnistości pewnie też :)
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Czw Kwi 23, 2026 18:10   

Strix aluco napisał/a:
Kosmiczne miszcze na pewno podpadają pod definicję sekty. Wyznawcy calcium i carnivora pewnie też.
Ci od proporcji btw uzdrawiającej z wszelkich chorób, to też sekta jak nic. :evil:
Zastanawiałem się, czy te enuncjacje Doktora o kosmitach, kapłanach i uzdrawianiu ludzkości to były jego autorskie przemyślenia czy może redaktor Chyliński uznał, że dobrze podkręcić emocje czytelników prezentując wiedzę tajemną. Faktem jest, że powstało środowisko entuzjastów mające cechy łagodnej sekty, wtajemniczonej po swojemu w zasady zdrowego żywienia i jego wpływ na umysł.
W zasadzie każdy guru tworzący swoje reguły dietetyczne skupia dosyć hermetyczną grupę żarliwych wyznawców, bo na początku każda zmiana diety poprawia samopoczucie odtruwającego się organizmu. Taka była też dieta Ducana.
To dotyczy szczególnie wegan, którzy są bardzo nietolerancyjni w stosunku do mięsożerców i zapraszając ich nigdy nie pofatygują się, żeby wysmażyć krwisty befsztyk. W drugą stronę, mięsożercy starają się uwzględniać wegańskie preferencje.
JW
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 42 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 2257
Wysłany: Czw Kwi 23, 2026 19:16   

Kiedy mózg działa na ketonach, zużywa się 25% mniej tlenu na jednostkę ATP niż w przypadku węglowodanów. Jest to więc efektywniejsze generowanie energii.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Czw Kwi 23, 2026 22:49   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Zastanawiałem się, czy te enuncjacje Doktora o kosmitach, kapłanach i uzdrawianiu ludzkości to były jego autorskie przemyślenia czy może redaktor Chyliński uznał, że dobrze podkręcić emocje czytelników prezentując wiedzę tajemną. Faktem jest, że powstało środowisko entuzjastów mające cechy łagodnej sekty, wtajemniczonej po swojemu w zasady zdrowego żywienia i jego wpływ na umysł.


Wtedy to można sobie było pisać, co komu do głowy przyszło.
Kto w tamtych czasach miał możliwość zweryfikowania tego pod kątem wiarygodności? Może garstka osób.
Przecież na tej samej zasadzie opierał swoją twórczość Daniken i wielu innych.

Runął już mit o długowiecznych i zdrowych Masajach, Inuitach, Hunza, to teraz "dieta kapłanów egipskich".
Przy okazji trochę Historii przemycę.
Cytat:
Archeolodzy rozszyfrowali hieroglify, opisujące potrawy, jakie egipscy kapłani składali w ofierze swoim bóstwom. Aby zapewnić sobie przychylność sił nadprzyrodzonych, Egipcjanie przynosili do świątyń między innymi zabite bydło, dzikie ptactwo, owoce, warzywa, ciasto i piwo.

Po zakończeniu obrządku jedzenie rozdzielano pomiędzy kapłanów. Według naukowców, taka obfitująca w tłuszcze dieta nie wychodziła dostojnikom religijnym na zdrowie - zapadali na choroby układu krążenia i młodo umierali.

Potwierdziły to wyniki badań zabalsamowanych ciał kapłanów, które przeprowadzili archeolodzy z uniwersytetu w Manchester. U 16 z 22 mumii zachowały się fragmenty naczyń krwionośnych. Badania wykazały, że większość tych kapłanów cierpiała na zwapnienie naczyń i umarła na choroby układu krążenia. Takie schorzenia nie były częste wśród przedstawicieli innych kast społecznych starożytnego Egiptu.

https://www.polskieradio....ipskie-jedzenie
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Czw Kwi 23, 2026 23:05   

Cytat:
...Aby zapewnić sobie przychylność sił nadprzyrodzonych, Egipcjanie przynosili do świątyń między innymi zabite bydło, dzikie ptactwo, owoce, warzywa, ciasto i piwo.
...Badania wykazały, że większość tych kapłanów cierpiała na zwapnienie naczyń i umarła na choroby układu krążenia.
Piszą jak byk o zwapnieniu naczyń i nie jarzą, że to jest wapń a nie cholesterol.
Zauważmy, że kapłani jedli zabite bydło i dzikie ptactwo, które to zwierzęta nie dostarczają wielkich ilości tłuszczu. Nie ma mowy o wieprzowinie i słoninie. Do tego kapłani jedli owoce, ciasto, piwo, wybitnie miażdżycogenne produkty, czego badacze nie zauważają.
To wpisuje się w antytłuszczową propagandę, gdzie na wszelkie możliwe sposoby badacze wykazują szkodliwość tłuszczu. To jest jeszcze jeden mały kamyczek do ogródka wplątywania ludzi w sieć uzależniania od wzajemnie szkodliwych leków. Tak, jak pisałem, to się dzieje na różnych poziomach. Nie tylko stricte medycznych.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Pią Kwi 24, 2026 09:15   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Cytat:
...Aby zapewnić sobie przychylność sił nadprzyrodzonych, Egipcjanie przynosili do świątyń między innymi zabite bydło, dzikie ptactwo, owoce, warzywa, ciasto i piwo.
...Badania wykazały, że większość tych kapłanów cierpiała na zwapnienie naczyń i umarła na choroby układu krążenia.
Piszą jak byk o zwapnieniu naczyń i nie jarzą, że to jest wapń a nie cholesterol.
Zauważmy, że kapłani jedli zabite bydło i dzikie ptactwo, które to zwierzęta nie dostarczają wielkich ilości tłuszczu. Nie ma mowy o wieprzowinie i słoninie. Do tego kapłani jedli owoce, ciasto, piwo, wybitnie miażdżycogenne produkty, czego badacze nie zauważają.
To wpisuje się w antytłuszczową propagandę, gdzie na wszelkie możliwe sposoby badacze wykazują szkodliwość tłuszczu. To jest jeszcze jeden mały kamyczek do ogródka wplątywania ludzi w sieć uzależniania od wzajemnie szkodliwych leków. Tak, jak pisałem, to się dzieje na różnych poziomach. Nie tylko stricte medycznych.
JW


O coś zupełnie innego mi chodziło. A mianowicie o to, że ci egipscy kapłani jedzący 7 gramów tłuszczu na gram białka, z nie określoną bliżej prawidłową czynnością umysłu, to bajeczka dla tych co w to bezkrytycznie wierzą.
Ci kapłani istnieli tak samo jak izraelscy wojownicy, którzy odżywiając się rzekomo optymalnie zwyciężali w walce stu na jednego.

Propaganda żadnej strony mnie nie pociąga. Żadne skrajności. Ani wysokotłuszczowe, ani wegańskie czy jakiekolwiek inne.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pią Kwi 24, 2026 09:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Pią Kwi 24, 2026 10:46   

To, że kapłani jedli 7 gramów tłuszczu na gram białka to ewidentna bzdura, która wierzącym w to optymalnym zniszczyła trochę zdrowia, zanim się opamiętali. Zwykły kalkulator powinien Doktorowi powiedzieć, że taka proporcja jest metabolicznie niemożliwa do osiągnięcia.
A szkoda, bo w pierwotnych publikacjach z lat 70-tych Doktor rozsądnie proponował T:B=2:1.
No i oczywiście, taka proporcja jest dla maratończyków. Dla wyczynowców to zdecydowany niedobór węglowodanów i tu się nic nie zmieni, czego przykładem dopingujący Preductal-trimetazydyna.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Pią Kwi 24, 2026 12:01   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
To, że kapłani jedli 7 gramów tłuszczu na gram białka to ewidentna bzdura, która wierzącym w to optymalnym zniszczyła trochę zdrowia, zanim się opamiętali. Zwykły kalkulator powinien Doktorowi powiedzieć, że taka proporcja jest metabolicznie niemożliwa do osiągnięcia.
A szkoda, bo w pierwotnych publikacjach z lat 70-tych Doktor rozsądnie proponował T:B=2:1.
No i oczywiście, taka proporcja jest dla maratończyków. Dla wyczynowców to zdecydowany niedobór węglowodanów i tu się nic nie zmieni, czego przykładem dopingujący Preductal-trimetazydyna.
JW


A tam szkoda. Szkoda to jest jak teściowa wpadnie do studni i przeżyje.

Przede wszystkim skąd to przeliczanie makroskładników na proporcje i gramy? To jakiś poroniony pomysł.
Kiedy przeliczy się to procentowo na energię, to daje to jako takie wyobrażenie. 2:1 wygląda niewinnie, bo co tam dwa razy więcej tłuszczu niż białka.
Ale w przeliczeniu na energię daje to 4,5 raza więcej energii z tłuszczu niż białka, a to powoduje, że przy powiedzmy 2200 kalorii trzeba zjeść 200 gramów tłuszczu. Białka 100 gramów, ale ciężko będzie zjeść 100 gramów białka przy spożyciu 200 gramów tłuszczu.
B do T 1:1 to jest rozsądne, bo da się zjeść i dostateczną ilość białka i jeszcze upchnąć trochę węglowodanów. Choćby te Lutzowe 70 gramów.

Wydawało by się że inteligentni ludzie, a mielecie ciągle proporcje pomiędzy BTW w przeliczeniu na gramy, które nijak się mają do procesów metabolicznych jako całości.

Już tłumaczę o co chodzi. A chodzi o to, że przeliczając to na gramy/kmc dowala się kilkaset gramów tłuszczu osobie która jest otyła i spala własny tłuszcz jedząc minimalną ilość węglowodanów.
Gdzie tu sens, gdzie logika?
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pią Kwi 24, 2026 12:06, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Pią Kwi 24, 2026 17:06   

Cisza nastała w komnatku.
Panie Jarmołowicz, larum grają, a Pan się nie zrywasz, za szablę nie chwytasz!
Coś mi tu nie styka.
Człowiek z optymalności może wyjść, ale optymalność z człowieka nie wyjdzie nigdy.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Pią Kwi 24, 2026 18:05   

Wielokrotnie przeliczałem to wszystko tu na forum, na gramy, kilokalorie, tłumaczyłem prawo Hessa itd. Siłą rzeczy po raz setny nie tłumaczę wszystkiego od nowa. Tak samo, jak mówiąc, że rtęć jest cięższa od żelaza nie mamy na myśli ciężaru ale masę właściwą tych metali w temperaturze i ciśnieniu normalnym.
Kiedyś na wykładzie tłumaczyłem, że mała sikorka zjada wielokrotnie więcej pożywienia niż wielki tygrys. Na co jakiś słuchacz wzburzył się, że to bzdury i wyszedł. Bo jak może mała sikorka zjadać tyle co 300 kilowy zwierz.
Proszę się nie zachowywać jak tamten dyletancki gość i zastanowić, dlaczego napisałem o proporcji gramowej 2:1, jaki to ma związek z żywieniem niskowęglowodanowym oraz np. Vilhjalmurem Stefanssonem.
To wszystko tu na forum jest, wystarczy poszukać. Albo wyjść naburmuszony trzaskając drzwiami w poczuciu swojej racji.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Sob Kwi 25, 2026 11:26   

RAW0+ napisał/a:
Kiedy mózg działa na ketonach, zużywa się 25% mniej tlenu na jednostkę ATP niż w przypadku węglowodanów. Jest to więc efektywniejsze generowanie energii.
Coś mi się tutaj nie zgadza.
Ciężko jest znaleźć entalpie dla ciał ketonowych, ale okrężną drogą spróbujmy tak:
Całkowite utlenienie mola kwasu palmitynowego C16H32O3 daje netto 129 moli ATP po 30,5 kJ/mol razem 129x30,5=3935 kJ, co stanowi 40% całkowitej energii utleniania palmitynianu równej 9791kJ. Reszta to ciepło!
Jeżeli końcowym produktem jest acetooctan, powstają 33 mole ATP. W przypadku betahydroksymaślanu tylko 21 moli ATP, a reszta przechodzi na ciała ketonowe.
Z mola palmitynianu można uzyskać 4 mole acetooctanu albo betahydroksymaślanu.
Zatem w najlepszym wypadku acetooctan może dać (129-33)/4=24 mole ATP
zaś betahydroksymaślan (129-21)4=27 moli ATP.

W praktyce będzie mniej, bo ileś tam ATP jest potrzebne do aktywacji procesu utleniania, ale niech tam, mamy maksymalne ilości ATP mogące powstać w wyniku utleniania ciał ketonowych.
Spalanie ciała ketonowych wymaga tlenu:
acetooctan C4H6O3 + 4xO2 -> 4xCO2 + 3xH2O+24ATP czyli z mola tlenu uzyskujemy mniej niż 6ATP
betahydroksymaślan C4H8O3 + 4,5xO2 -> 4xCO2 + 4xH2O+27ATP tak samo z mola tlenu uzyskujemy mniej niż 6ATP.
Dla palmitynianu:
C16H32O3 + 22,5O2 -> 16CO2 + 16H2O + 129ATP tutaj z mola tlenu dostajemy 5,7ATP

Natomiast glukoza daje 38 moli ATP i wychodzi:
C6H12O6 + 6O2 -> 6CO2 + 6H2O + 38ATP czyli z mola tlenu w przypadku tlenowego spalania glukozy dostajemy z mola tlenu 38/6= 6,3ATP
Jakby nie liczył, glukoza górą, z mola tlenu daje co najmniej 6,3/6=1,05 o 5 % więcej ATP w przypadku ciał ketonowych, a nawet porównując ją do palmitynianu 6,3/5,7=1,1 o 10% więcej ATP.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Sob Kwi 25, 2026 11:29   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Wielokrotnie przeliczałem to wszystko tu na forum, na gramy, kilokalorie, tłumaczyłem prawo Hessa itd. Siłą rzeczy po raz setny nie tłumaczę wszystkiego od nowa. Tak samo, jak mówiąc, że rtęć jest cięższa od żelaza nie mamy na myśli ciężaru ale masę właściwą tych metali w temperaturze i ciśnieniu normalnym.
Kiedyś na wykładzie tłumaczyłem, że mała sikorka zjada wielokrotnie więcej pożywienia niż wielki tygrys. Na co jakiś słuchacz wzburzył się, że to bzdury i wyszedł. Bo jak może mała sikorka zjadać tyle co 300 kilowy zwierz.
Proszę się nie zachowywać jak tamten dyletancki gość i zastanowić, dlaczego napisałem o proporcji gramowej 2:1, jaki to ma związek z żywieniem niskowęglowodanowym oraz np. Vilhjalmurem Stefanssonem.
To wszystko tu na forum jest, wystarczy poszukać. Albo wyjść naburmuszony trzaskając drzwiami w poczuciu swojej racji.
JW

Daleko mi do trzaskania drzwiami. Zwróciłem tylko uwagę w sposób ogólny na to, że przeliczanie wagowe jest błędem i w przypadku osób z nadwagą lub niedowagą zda się psu na budę.
Ma to zastosowanie tylko u osób z prawidłową wagą o w miarę stałej aktywności fizycznej.

Co do Pana od sikorka, to po prosty nie zrozumiał analogii, w której tygrys musiał by zjeść dwie sarny dziennie, czyli tyle ile waży, tak jak sikorka, która zjada wagowo dzienie tyle owadów ile sama waży.
On zrozumiał to tak jak umiał, czyli, że sikorka nie je proporcjonalnie do swojej wagi, ale do ilości zjadanej przez tygrysa. Mógł się zamotać i mnie to akurat nie dziwi.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Sob Kwi 25, 2026 11:40   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
RAW0+ napisał/a:
Kiedy mózg działa na ketonach, zużywa się 25% mniej tlenu na jednostkę ATP niż w przypadku węglowodanów. Jest to więc efektywniejsze generowanie energii.
Coś mi się tutaj nie zgadza.
Ciężko jest znaleźć entalpie dla ciał ketonowych, ale okrężną drogą spróbujmy tak:
Całkowite utlenienie mola kwasu palmitynowego C16H32O3 daje netto 129 moli ATP po 30,5 kJ/mol razem 129x30,5=3935 kJ, co stanowi 40% całkowitej energii utleniania palmitynianu równej 9791kJ. Reszta to ciepło!
Jeżeli końcowym produktem jest acetooctan, powstają 33 mole ATP. W przypadku betahydroksymaślanu tylko 21 moli ATP, a reszta przechodzi na ciała ketonowe.
Z mola palmitynianu można uzyskać 4 mole acetooctanu albo betahydroksymaślanu.
Zatem w najlepszym wypadku acetooctan może dać (129-33)/4=24 mole ATP
zaś betahydroksymaślan (129-21)4=27 moli ATP.

W praktyce będzie mniej, bo ileś tam ATP jest potrzebne do aktywacji procesu utleniania, ale niech tam, mamy maksymalne ilości ATP mogące powstać w wyniku utleniania ciał ketonowych.
Spalanie ciała ketonowych wymaga tlenu:
acetooctan C4H6O3 + 4xO2 -> 4xCO2 + 3xH2O+24ATP czyli z mola tlenu uzyskujemy mniej niż 6ATP
betahydroksymaślan C4H8O3 + 4,5xO2 -> 4xCO2 + 4xH2O+27ATP tak samo z mola tlenu uzyskujemy mniej niż 6ATP.
Dla palmitynianu:
C16H32O3 + 22,5O2 -> 16CO2 + 16H2O + 129ATP tutaj z mola tlenu dostajemy 5,7ATP

Natomiast glukoza daje 38 moli ATP i wychodzi:
C6H12O6 + 6O2 -> 6CO2 + 6H2O + 38ATP czyli z mola tlenu w przypadku tlenowego spalania glukozy dostajemy z mola tlenu 38/6= 6,3ATP
Jakby nie liczył, glukoza górą, z mola tlenu daje co najmniej 6,3/6=1,05 o 5 % więcej ATP w przypadku ciał ketonowych, a nawet porównując ją do palmitynianu 6,3/5,7=1,1 o 10% więcej ATP.
JW

O! I to jest bardzo rzadko poruszana kwestia, że mózg i komórki nerwowe ogólnie korzystają z ciał ketonowych w ograniczonym stopniu, ponieważ same ciała ketonowe nie były by w stanie pokryć całkowitego zapotrzebowania na energię układu nerwowego.
Wniosek z tego jest prosty. Komórki układu nerwowego są w dużej mierze glukozależne i tego się nie przeskoczy.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Sob Kwi 25, 2026 11:48   

No dobrze, uściślijmy, że 2:1 to graniczna ilość gramowa możliwa do osiągnięcia przy całkowitym braku węglowodanów. Tak żywił się Vilhjalmur Stefansson, który miał dużą ketonurię.
W pozostałych przypadkach, jeżeli mamy cztery składniki, białka, tłuszcze, węglowodany i alkohol, słusznie Pan zauważa, że należy liczyć proporcje w kaloriach a nie w gramach.
Wtenczas oczywiście tłuszczu potrzeba mniej niż 2:1, bo dochodzi energia z węglowodanów i ewentualnie etanolu. :P
Ale właśnie ta proporcja T:B=2:1 jest graniczna i powinna być sygnałem ostrzegawczym dla wszystkich optymalnych, że wyższe spożycie tłuszczu jest szkodliwym przesądem, szczególnie jeżeli jest łączone z walką z przebiałczeniem. Że nie wolno ścigać się z mitycznymi kapłanami egipskimi, a już nawet proporcja T:B=3:1 jest za duża.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Sob Kwi 25, 2026 11:55   

Strix aluco napisał/a:
O! I to jest bardzo rzadko poruszana kwestia, że mózg i komórki nerwowe ogólnie korzystają z ciał ketonowych w ograniczonym stopniu, ponieważ same ciała ketonowe nie były by w stanie pokryć całkowitego zapotrzebowania na energię układu nerwowego.
Wniosek z tego jest prosty. Komórki układu nerwowego są w dużej mierze glukozależne i tego się nie przeskoczy.
Słusznie, nie tylko komórki nerwowe, ale erytrocyty i mięśnie wymagają pewnej ilości glukozy. Spalenie podczas wysiłku całego zapasu glukozy w mięśniach obala delikwenta na ziemię i gość nie może się ruszyć, pomimo zapasu tłuszczów.
Z tym, że nie należy wpadać w sportową mitologię, że mięśnie spalają tylko glukozę, a takie przekonanie z kolei ma wielu sportowców.
JW
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 42 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 2257
Wysłany: Sob Kwi 25, 2026 16:01   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Coś mi się tutaj nie zgadza.

No pewnie jak kieruje się pan ilością a nie sprawnością.
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 42 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 2257
Wysłany: Sob Kwi 25, 2026 17:19   

Tłuszcze nasycone są budulcem hormonów steroidowych. To dlatego na diecie carnivore poziom testosteronu wzrasta do prawidłowych poziomów u mężczyzn a u kobiet poziom estrogenu, gdyż ten hormon powstaje z testosteronu. Dlatego też u kobiet wraca okres i znikają bóle miesiączkowe.
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 42 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 2257
Wysłany: Sob Kwi 25, 2026 17:38   

Tutaj film w którym młody człowiek z Nowej Zelandii Max German zrobił sobie badania po 1000 dniach na diecie carnivore. Po kolei obala mity z mchu i paproci o pogorszeniu poziomu hormonów, pracy wątroby (brednie o wyniszczaniu wątroby przez glukoneogenezę ;D ), pracy nerek, poziom żelaza i skład hemoglobiny, poziom LDL (tzw. paradoks LDL gdzie wyższy poziom LDL jest powiązany z długowiecznością oraz badanie na 136000 osób gdzie ci o niskim poziomie LDL żyli krócej :shock: )

https://www.youtube.com/watch?v=gxi-lNOgGGQ

https://www.youtube.com/@max.german
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Sob Kwi 25, 2026 17:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 42 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 2257
Wysłany: Sob Kwi 25, 2026 19:32   

Na diecie carnivora na początku mogą występować problemy ze snem gdyż organizm przyzwyczajony do dostaw glukozy z pożywienia nie produkuje jej w procesie glukoneogenezy w odpowiedniej ilości. Dlatego też może wystąpić wyższy poziom kortyzolu, który pobudza organizm do produkcji glukozy. Z drugiej strony jego wyższy poziom blokuje produkcję hormonu snu - melatoniny i pobudza układ nerwowy do czujności. Po pełnej adaptacji jednak ten problem znika a zauważalny jest marginalnie wyższy jego poziom na stałe w organizmie. Ten marginalny wzrost poziomu jest w rzeczywistości powrotem do fizjologicznego poziomu, gdyż to na diecie wysokowęglowodanowej poziom kortyzolu jest nienaturalnie tłumiony. Dobrze to wyjaśnia fakt, że wyższy poziom kortyzolu sprzyja przybieraniu na wadze gdyż prowadzi do zaburzeń metabolicznych. Oto one:

• Odkładanie tłuszczu trzewnego: Wysoki kortyzol stymuluje odkładanie tkanki tłuszczowej, zwłaszcza głębokiej tkanki tłuszczowej brzusznej (tzw. brzuch kortyzolowy).
• Wzrost apetytu: Kortyzol zwiększa łaknienie, szczególnie na produkty wysokokaloryczne, bogate w tłuszcze i cukry proste.
• Spowolnienie metabolizmu: Długotrwałe podwyższenie poziomu tego hormonu spowalnia przemianę materii, co utrudnia redukcję wagi.
• Insulinooporność: Wysoki kortyzol prowadzi do wzrostu poziomu glukozy i insuliny, co blokuje procesy spalania tkanki tłuszczowej.
• Zatrzymywanie wody: Kortyzol wpływa na zatrzymywanie soli w organizmie, co powoduje uczucie ciężkości i obrzęki.

Natomiast te zjawiska nie zachodzą na diecie carnivora.
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 42 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 2257
Wysłany: Sob Kwi 25, 2026 20:03   

Dlaczego lektyny powodują tycie.
Głównym i najbogatszym źródłem lektyn są rośliny (szczególnie nasiona, strączki i zboża). Lektyny wiążą się z receptorami insuliny i wysyłają organizmowi informację, aby magazynował pięć razy więcej tłuszczu. Niektóre produkty odzwierzęce mogą zawierać lektyny. Białko (kurze) to główny i naturalny rezerwuar lektyn w jajku (bez względu na paszę dla ). Jednak lektyny są białkami termolabilnymi, co oznacza, że ich aktywność znacznie spada pod wpływem obróbki cieplnej (gotowania lub smażenia). Gorzej jest z nabiałem. Nabiału z reguły się nie podgrzewa (raczej schładza). Kazeina A (krowy są karmione paszą bogatą w białka A1 np. soją, kukurydzą) użyta do produkcji serów, twarogów zawiera właśnie lektyny: (specyficzna frakcja białka mleka), która może wpływać na przepuszczalność jelit w sposób podobny do lektyn roślinnych. Poza tym produkty mleczne od krów karmionych paszami zawierającymi nasiona roślin strączkowych (soja) czy ziarna zbóż (pszenica) są uważane za zawierające wyższy poziom lektyn.

Dlatego na diecie carnivora wiele osób skarży się na niemal natychmiastowe przybieranie na wadze po spożyciu np. żółtego sera. Zatem nabiał w zależności od reakcji organizmu spożywa się sporadycznie lub wcale na diecie carnivora.
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 42 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 2257
Wysłany: Sob Kwi 25, 2026 20:37   

Badanie pokazujące, że na diecie ketogenicznej /carnivora wzrasta m.in. wrażliwość na hormon tarczycy T3 i przy mniejszej ilości jego produkcji uzyskuje się te same poziomy przemiany materii jak na diecie wysokowęglowodanowej. Z tego powodu jest też mniej obciążony hormon T4. M.in. dlatego na dietach ketogenicznych tak szybko i obficie spalana jest tkanka tłuszczowa. Jak bowiem wiadomo hormony tarczycy odpowiadają za około 30% podstawowej przemiany materii (BMR). Wpływają na wytwarzanie ciepła (termogenezę) i tempo spalania tłuszczów, zapobiegając ich nadmiernemu odkładaniu.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/12077732/
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Sob Kwi 25, 2026 20:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Sob Kwi 25, 2026 22:00   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
No dobrze, uściślijmy, że 2:1 to graniczna ilość gramowa możliwa do osiągnięcia przy całkowitym braku węglowodanów. Tak żywił się Vilhjalmur Stefansson, który miał dużą ketonurię.
W pozostałych przypadkach, jeżeli mamy cztery składniki, białka, tłuszcze, węglowodany i alkohol, słusznie Pan zauważa, że należy liczyć proporcje w kaloriach a nie w gramach.
Wtenczas oczywiście tłuszczu potrzeba mniej niż 2:1, bo dochodzi energia z węglowodanów i ewentualnie etanolu. :P
Ale właśnie ta proporcja T:B=2:1 jest graniczna i powinna być sygnałem ostrzegawczym dla wszystkich optymalnych, że wyższe spożycie tłuszczu jest szkodliwym przesądem, szczególnie jeżeli jest łączone z walką z przebiałczeniem. Że nie wolno ścigać się z mitycznymi kapłanami egipskimi, a już nawet proporcja T:B=3:1 jest za duża.
JW


Oczywiście, że najlepiej przeliczać to na kalorie.
Kiedy wiele lat temu Gary Taubes twierdził, że kalorie się nie liczą, to w środowisku low carb zapanowała euforia, bo można sobie folgować z tłuszczem do woli.
Z biegiem czasu duża ilość grubasów z wieloletnim stażem na tej diecie, zweryfikowała to twierdzenie.
Lata temu Jason Fung twierdził podobnie jak Taubes, ale z czasem spuścił z tonu. Coraz częściej podpina się pod sposoby żywienia proponowane przez Andreasa Eenfeldta, i jednym głosem mówią o tym, że białko w dziecię w zależności od stopnia aktywności fizycznej powinno być na poziomie od 20 do 30% zapotrzebowania na energię.
Proste obliczenie mówi więc, że sportowcy przy spożyciu 3000 kalorii powinni zjadać 180-200 gramów białka, a przy takiej ilości nie pochłonie się już dużej ilości tłuszczu.
Fung podpiął się pod Eenfeldta między innymi dlatego, że ten osiąga znakomite efekty beż zalecania głodówek i tym podobnych.
Białko nie jest tylko budulcem. Jest regulatorem procesów metabolicznych i fizjologicznych.
Ogólna pula wolnych aminokwasów w ustroju jest ważna jako regulator sytości, glikemii, pracy wątroby, termogenezy itd.
Dlatego Fung poleca dziś ludziom starszym 4 posiłki dziennie po 40 gramów białka w każdym. Przecież kiedyś to by były herezje, bo podobno 10% energii z białka to był maks dla emerytów na low carb.

Teraz trochę o etanolu. Pochłonąłem wczoraj dawkę dwukrotnie mniejszą niż to drzewiej bywało. Dzisiejszego ranka nie było źle, ale dobrze też nie.
Tłumaczę to sobie, że to nie starość, tylko tym, że robią wódkę coraz gorszej jakości.
Niepokojące jest to że zmienił mi się charakter po zmianie sposobu odżywiania na wysokobiałkowy i z umiarkowaną ilością tłuszczu i węglowodanów.
Złagodniałem. Mam nadzieję że to nie od fitoestrogenów z nie przetworzonych węglowodanów.
Cycki mi nie rosną. Więc to chyba nie to.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Sob Kwi 25, 2026 22:19, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 42 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 2257
Wysłany: Nie Kwi 26, 2026 10:31   

Czynniki hamujące glukoneogenezę z glicerolu
Głównym punktem regulacji glukoneogenezy z glicerolu jest enzym fruktozo-1,6-bisfosfataza (FBPaza-1).
Jej aktywność hamują:
• Fruktozo-2,6-bisfosforan – najważniejszy regulator alosteryczny, którego wysoki poziom blokuje glukoneogenezę. Produkty, które pośrednio przyczyniają się do wzrostu stężenia tego związku, to m.in. owoce, miód, syrop glukozowo-fruktozowy, słodycze oraz przetworzona żywność.
• AMP – sygnał niskiego stanu energetycznego komórki, który hamuje syntezę glukozy, aby oszczędzać ATP. Główne produkty spożywcze zawierające AMP:
Mięso i podroby: Wątroba, mięso wołowe, wieprzowe.
Ryby i owoce morza: Ryby są bogatym źródłem nukleotydów.
• Rośliny strączkowe: Nasiona takie jak soczewica, ciecierzyca czy fasola.
Mleko i przetwory mleczne: Występuje w mniejszych ilościach.
• Produkty pochodzenia owadziego: Białka z owadów zawierają różnorodne peptydy przeciwdrobnoustrojowe (AMPs).
Dodatkowo, na wcześniejszym etapie (fosforylacji glicerolu), kinaza glicerolowa może być hamowana przez wysokie stężenia fruktozo-1-fosforanu. Wysokie stężenia fruktozo-1-fosforanu w wątrobie i nerkach są wywoływane głównie przez dwa czynniki: spożycie dużej ilości fruktozy oraz dziedziczną nietolerancję fruktozy (HFI). Skutkiem wysokiego stężenia fruktozo-1-fosforanu jest hipoglikemia.

Tak więc w przypadku diety carnivora spożywanie zbyt dużej ilości mięsa, podrobów i nabiału obniżają wydajność najlepszego rodzaju produkcji glukozy endogennej z tłuszczu. Zakończenie procesu pełnej adaptacji do tego rodzaju pozyskiwania glukozy trwa 10 lat gdyż komórki tłuszczowe co tyle lat są wymieniane.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Nie Kwi 26, 2026 10:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
marcin458 

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 1957
Wysłany: Nie Kwi 26, 2026 18:47   

RAWO podał że organizm lepiej działa na ciałach ketonowych. Z tym sie nie zgodze. Czemu komórki wybierają nawet w mniejszym stopniu na low carbie ale pewnie zawsze węglowodany do pracy a nie ciała ketonowe? Komórki w pierwszej kolejności wybierają glukoze i tworzą ją z białka co pochłania dużo podobno energii żeby ta glukoze mieć i ją spalać. A ciała ketonowe są awaryjnie gdy zabraknie glukozy. Poza tym gdyby ketony były lepsze nawet na high carbie organizm by jechał na ketozie jako lepszym paliwie a jednak jedzie na węglowodanach oczywiście nie tylko bo tłuszcze tez spala ale ciała ketonowe to awaryjne wyjście przy braku są na 2gim miejscu. Zgodzicie sie?
Pozdrawiam
Marcin
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Nie Kwi 26, 2026 19:10   

marcin458 napisał/a:
RAWO podał że organizm lepiej działa na ciałach ketonowych. Z tym sie nie zgodze. Czemu komórki wybierają nawet w mniejszym stopniu na low carbie ale pewnie zawsze węglowodany do pracy a nie ciała ketonowe? Komórki w pierwszej kolejności wybierają glukoze i tworzą ją z białka co pochłania dużo podobno energii żeby ta glukoze mieć i ją spalać. A ciała ketonowe są awaryjnie gdy zabraknie glukozy. Poza tym gdyby ketony były lepsze nawet na high carbie organizm by jechał na ketozie jako lepszym paliwie a jednak jedzie na węglowodanach oczywiście nie tylko bo tłuszcze tez spala ale ciała ketonowe to awaryjne wyjście przy braku są na 2gim miejscu. Zgodzicie sie?
Pozdrawiam
Marcin


RAWO tak pisze, bo bierze na wiarę to co pisza inni.
Ciała ketonowe są paliwem awaryjnym na czas niedostatku węglowodanów i białko razem wziętych.
To jest temat na poemat.
Nie da się tego wytłumaczyć w krótki i prosty sposób, w który próbuje to zrobić RAWO, mimo że robi to w dobrej wierze i ma ku temu chęci.
Niewielka poprawa u chorych na Alzheimera po przejściu na żywienie niskoweglowodanowe, polega na zniesieniu nadmiaru glukozy jaki występuje na typowej tzw diecie zachodniej.
Jednak można to osiągnąć mniej radykalnymi sposobami niż pójście ze skrajności w skrajność.

Nie chce mi się już po raz wtóry szukać cytatu z Lutza.
Napiszę z głowy czyli z niczego.
Ketoza nie jest stanem patologicznym. Jest stanem naturalnym ale CZASOWO. Kiedy przez dłuższy czas nie ma możliwości czegoś zjeść.
Natomiast jako remedium na niskie spożycie węglowodanów Lutz rekomenduje wyższe spożycie białko. I to jest cała filozofia.
Podkreśla on to, że wysokie spożycie białka na codzień zapobiega utracie beztłuszczowej masy mięśniowej, która w awaryjnej sytuacja może w wyniku rozpadu np białek mięśniowych służyć jako substrat to glukomneogenezy.
Sorry, jaśniej nie potrafię.
Do kürwy nędzy, czy tylko ja tu przeczytałem "życie bez pieczywa" uważnie i z szacunkiem dla autorów? Mam także na myśli Christana Allana.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Nie Kwi 26, 2026 19:23, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Nie Kwi 26, 2026 20:03   

Chłopcy, powiem dosadnie. Nic ponad to nie jesteście w stanie wymyślić.
Dr Wolfgang Lutz, to był gość, który odmówił nazistom propozycji współpracy przy eksperymentach na ludziach. To w tamtych czasach wymagało jaj większych niż mózgi co poniektórych dzisiejszych "znawców dietetycznych".
Był prekursorem technik hipotermii w technikach resuscytacji. Kolokwialnie rzecz ujmujac, miliony ludzi na granicy życia i śmierci zawdzięczają mu życie. Czasem dłuższe o kilka a czasem o kilkadziesiąt lat.
A wy tu pierdzielicie o filmikach z netu, które mają za za zadanie wygenerować jak największą liczbę wyświetleń. Nawet nie wiecie czy to prawda, bo tego nie weryfikujecie.
Nie weryfikujecie bo nie macie zdolności weryfikowania tego przy pomocy informacji z lat 50.,60.,70.,80.
Macie czas tylko na pochłanianie bieżącego chłamu.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Pon Kwi 27, 2026 08:29   

marcin458 napisał/a:
RAWO podał że organizm lepiej działa na ciałach ketonowych. Z tym sie nie zgodze. Czemu komórki wybierają nawet w mniejszym stopniu na low carbie ale pewnie zawsze węglowodany do pracy a nie ciała ketonowe? Komórki w pierwszej kolejności wybierają glukoze i tworzą ją z białka co pochłania dużo podobno energii żeby ta glukoze mieć i ją spalać.
Pozdrawiam
Marcin
Otóż nie. To nieprawda. Otwieram sobie podręcznik biochemii i cóż widzę? Komórki serca chętniej spalają kwasy tłuszczowe niż glukozę, a ciała ketonowe 40 razy chętniej. Tak to ujęli autorzy wiedzy podstawowej.
Ta bzdura o glukozie wzięła się z badań skandynawskich fizjologów przed stu laty. Wyszło im, że sportowcy osiągają lepsze rezultaty, jeżeli spalają glukozę a nie tłuszcze. I tak to trwa do dziś. Idąc bezmyślnym owczym pędem ludzie wierzą, że mięśnie spalają tylko glukozę. Tyle tylko, że sportowcy wyczynowi startują w konkurencjach, które polegają na chwilowym supramaksymalnym wysiłku, takim jak np. trójskok itp. To nienaturalny chwilowy wysiłek służący w przyrodzie do walki o życie. Uruchamiane są włókna mięśniowe szybkie, białe spalające glukozę. Te włókna są silne ale szybko się męczą, co oczywiste, bo żadna walka nie trwa długo. Dlaczego spalają glukozę? Bo do uzyskania energii wystarcza im o 10% mniej tlenu niż mięśniom spalającym tłuszcze czy ciała ketonowe.
W normalnym życiu funkcjonują włókna czerwone, wolne, które spalają tłuszcze a glukozy potrzeba im niewiele. Są słabsze, wolniejsze, ale się nie męczą tak szybko, natomiast potrzebują o 10% więcej tlenu do wykonania tej samej pracy co włókna białe.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Pon Kwi 27, 2026 08:57   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
marcin458 napisał/a:
RAWO podał że organizm lepiej działa na ciałach ketonowych. Z tym sie nie zgodze. Czemu komórki wybierają nawet w mniejszym stopniu na low carbie ale pewnie zawsze węglowodany do pracy a nie ciała ketonowe? Komórki w pierwszej kolejności wybierają glukoze i tworzą ją z białka co pochłania dużo podobno energii żeby ta glukoze mieć i ją spalać.
Pozdrawiam
Marcin
Otóż nie. To nieprawda. Otwieram sobie podręcznik biochemii i cóż widzę? Komórki serca chętniej spalają kwasy tłuszczowe niż glukozę, a ciała ketonowe 40 razy chętniej. Tak to ujęli autorzy wiedzy podstawowej.
Ta bzdura o glukozie wzięła się z badań skandynawskich fizjologów przed stu laty. Wyszło im, że sportowcy osiągają lepsze rezultaty, jeżeli spalają glukozę a nie tłuszcze. I tak to trwa do dziś. Idąc bezmyślnym owczym pędem ludzie wierzą, że mięśnie spalają tylko glukozę. Tyle tylko, że sportowcy wyczynowi startują w konkurencjach, które polegają na chwilowym supramaksymalnym wysiłku, takim jak np. trójskok itp. To nienaturalny chwilowy wysiłek służący w przyrodzie do walki o życie. Uruchamiane są włókna mięśniowe szybkie, białe spalające glukozę. Te włókna są silne ale szybko się męczą, co oczywiste, bo żadna walka nie trwa długo. Dlaczego spalają glukozę? Bo do uzyskania energii wystarcza im o 10% mniej tlenu niż mięśniom spalającym tłuszcze czy ciała ketonowe.
W normalnym życiu funkcjonują włókna czerwone, wolne, które spalają tłuszcze a glukozy potrzeba im niewiele. Są słabsze, wolniejsze, ale się nie męczą tak szybko, natomiast potrzebują o 10% więcej tlenu do wykonania tej samej pracy co włókna białe.
JW

To wszystko prawda. Tyle że mówienie iż serce korzysta ileś razy chętniej z ketonów, jest dla laika mylące, bo liczy się w jakim procencie z tych ketonów korzysta, a jest to zaledwie kilka procent. Wysoka ketonemia tego nie zmienia.
Nawet na diecie wysowęglowodanowej w razie potrzeby znikoma ketogeza może to w pełni pokryć.
W przeciwieństwie do tkanek nerwowych, wysoka ketonemia nie spowoduje wyższego spalania ciał ketonowych przez mięsień sercowy. Zawsze będzie to kilka procent.

"Ludzkie serce jest energetycznym wszystkożercą i zależy od wykorzystania i wytwarzania ATP w dużym tempie, aby utrzymać swój podstawowy metabolizm i funkcję skurczową. W kardiomiocytach ATP jest zużywany w kilku procesach, takich jak pompowanie jonów przez błonę za pomocą ATPazy SERCA, która pomaga w utrzymaniu homeostazy wapnia, oraz w cyklu mostków krzyżowych aktyna-miozyna, gdzie dostarcza energii niezbędnej do skurczu i rozkurczu komórek mięśnia sercowego. Wysoka elastyczność metaboliczna serca pozwala mu przełączać się między różnymi substratami energetycznymi w zależności od sytuacji [ 1 ]. W zdrowym sercu mitochondrialny metabolizm oksydacyjny jest głównym źródłem energii [ 2 ]. Z wyjątkiem stanu poposiłkowego, około 80% sercowego ATP jest dostarczane przez utlenianie kwasów tłuszczowych (FAO) w mitochondriach [ 3 ]. Pozostała część pochodzi z utleniania glukozy i mleczanu, a także niewielkich ilości ciał ketonowych i aminokwasów [ 2 , 3 ]. Wszystkie te paliwa sercowe muszą być stale pozyskiwane z krwi ze względu na niską zdolność serca do magazynowania tych substratów energetycznych wewnątrzkomórkowo [ 4 , 5 ]."
https://www.mdpi.com/1422-0067/25/2/1211
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pon Kwi 27, 2026 08:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Pon Kwi 27, 2026 09:13   

Strix aluco napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
marcin458 napisał/a:
RAWO podał że organizm lepiej działa na ciałach ketonowych. Z tym sie nie zgodze. Czemu komórki wybierają nawet w mniejszym stopniu na low carbie ale pewnie zawsze węglowodany do pracy a nie ciała ketonowe? Komórki w pierwszej kolejności wybierają glukoze i tworzą ją z białka co pochłania dużo podobno energii żeby ta glukoze mieć i ją spalać.
Pozdrawiam
Marcin
Otóż nie. To nieprawda. Otwieram sobie podręcznik biochemii i cóż widzę? Komórki serca chętniej spalają kwasy tłuszczowe niż glukozę, a ciała ketonowe 40 razy chętniej. Tak to ujęli autorzy wiedzy podstawowej.
Ta bzdura o glukozie wzięła się z badań skandynawskich fizjologów przed stu laty. Wyszło im, że sportowcy osiągają lepsze rezultaty, jeżeli spalają glukozę a nie tłuszcze. I tak to trwa do dziś. Idąc bezmyślnym owczym pędem ludzie wierzą, że mięśnie spalają tylko glukozę. Tyle tylko, że sportowcy wyczynowi startują w konkurencjach, które polegają na chwilowym supramaksymalnym wysiłku, takim jak np. trójskok itp. To nienaturalny chwilowy wysiłek służący w przyrodzie do walki o życie. Uruchamiane są włókna mięśniowe szybkie, białe spalające glukozę. Te włókna są silne ale szybko się męczą, co oczywiste, bo żadna walka nie trwa długo. Dlaczego spalają glukozę? Bo do uzyskania energii wystarcza im o 10% mniej tlenu niż mięśniom spalającym tłuszcze czy ciała ketonowe.
W normalnym życiu funkcjonują włókna czerwone, wolne, które spalają tłuszcze a glukozy potrzeba im niewiele. Są słabsze, wolniejsze, ale się nie męczą tak szybko, natomiast potrzebują o 10% więcej tlenu do wykonania tej samej pracy co włókna białe.
JW

To wszystko prawda. Tyle że mówienie iż serce korzysta ileś razy chętniej z ketonów, jest dla laika mylące, bo liczy się w jakim procencie z tych ketonów korzysta, a jest to zaledwie kilka procent. Wysoka ketonemia tego nie zmienia.
Nawet na diecie wysowęglowodanowej w razie potrzeby znikoma ketogeza może to w pełni pokryć.
W przeciwieństwie do tkanek nerwowych, wysoka ketonemia nie spowoduje wyższego spalania ciał ketonowych przez mięsień sercowy. Zawsze będzie to kilka procent.

"Ludzkie serce jest energetycznym wszystkożercą i zależy od wykorzystania i wytwarzania ATP w dużym tempie, aby utrzymać swój podstawowy metabolizm i funkcję skurczową. W kardiomiocytach ATP jest zużywany w kilku procesach, takich jak pompowanie jonów przez błonę za pomocą ATPazy SERCA, która pomaga w utrzymaniu homeostazy wapnia, oraz w cyklu mostków krzyżowych aktyna-miozyna, gdzie dostarcza energii niezbędnej do skurczu i rozkurczu komórek mięśnia sercowego. Wysoka elastyczność metaboliczna serca pozwala mu przełączać się między różnymi substratami energetycznymi w zależności od sytuacji [ 1 ]. W zdrowym sercu mitochondrialny metabolizm oksydacyjny jest głównym źródłem energii [ 2 ]. Z wyjątkiem stanu poposiłkowego, około 80% sercowego ATP jest dostarczane przez utlenianie kwasów tłuszczowych (FAO) w mitochondriach [ 3 ]. Pozostała część pochodzi z utleniania glukozy i mleczanu, a także niewielkich ilości ciał ketonowych i aminokwasów [ 2 , 3 ]. Wszystkie te paliwa sercowe muszą być stale pozyskiwane z krwi ze względu na niską zdolność serca do magazynowania tych substratów energetycznych wewnątrzkomórkowo [ 4 , 5 ]."
https://www.mdpi.com/1422-0067/25/2/1211


PS chyba że weźmiemy pod uwagę stan patologiczny jak cukrzyca czy niewydolność serca. Wtedy wychwyt ciał ketonowych przez mięsień sercowy jest nieco wyższy. https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9487827/
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Pon Kwi 27, 2026 12:35   

Zrobiłem się upierdliwy i arogancki. Może nie w takim stopniu jak to kiedyś bywało, ale mimo wszystko to niegrzeczne.
Przepraszam interlokutorów z tego tematu i innych tematów za arogancję.
Zaczęło mi to przeszkadzać, że zachowuję się jak istatni palant.
Muszę się przebadać, czy to nie są jakieś zmiany w mózgu. ;)
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Pon Kwi 27, 2026 12:59   

Cytat:
https://www.mdpi.com/1422-0067/25/2/1211
Z wyjątkiem stanu poposiłkowego, około 80% sercowego ATP jest dostarczane przez utlenianie kwasów tłuszczowych (FAO) w mitochondriach [ 3 ]. Pozostała część pochodzi z utleniania glukozy i mleczanu, a także niewielkich ilości ciał ketonowych i aminokwasów
Sam Pan to zacytował, że serce spala głównie kwasy tłuszczowe.
A co ja napisałem?
Cytat:
Otwieram sobie podręcznik biochemii i cóż widzę? Komórki serca chętniej spalają kwasy tłuszczowe niż glukozę, a ciała ketonowe 40 razy chętniej. Tak to ujęli autorzy wiedzy podstawowej.

Więc nie wiem, po co ta filipika.
Zaś co do kolejności, czy bardziej acetooctan czy WKT, zacytuję znowu podręcznik
Cytat:
Te i inne obserwacje, które wykazały, że w perfundowanym sercu acetooctan jest utleniany preferencyjnie w stosunku do wolnych kwasów tłuszczowych, uzasadniają wniosek, że w warunkach niedoboru węglowodanów dostępne substraty energetyczne są utleniane w następnej kolejności preferencyjnej: 1.ciała ketonowe, 2. WKT, 3. glukoza.
Oczywiście nie oznacza to, że utlenianie acetooctanu wyklucza utlenianie glukozy albo WKT, ale chodzi o to, że daliśmy sobie wbić do głowy mit o glukozie, która jest niezbędna do życia.
Co do przewagi acetooctanu nad WKT w sercu, z cytowanej pracy nie dowiemy się niczego decydującego, ponieważ autorzy badali zwykłych ludzi lub z niewydolnością serca, którzy w kilka godzin po posiłku węglowodanowym przełączają metabolizm na spalanie tłuszczów, ale do permanentnej ketozy im daleko. Tak krawiec kraje jak mu materii staje. Zatem serce wykorzystywało WKT, których było najwięcej, bo przeciętny człowiek ma niski poziom ciał ketonowych. Do takich badań serce-ciała ketonowe potrzebni by byli ortodoksyjni optymalni.
W każdym razie cytowana praca jest bardzo ciekawa. Autorzy ośmielili się podważyć mit o wyjątkowej roli glukozy dla serca i zakwestionowali Trimetazydynę, którą teraz kardiolodzy przepisują nagminnie.
JW
  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Pon Kwi 27, 2026 13:34   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Cytat:
https://www.mdpi.com/1422-0067/25/2/1211
Z wyjątkiem stanu poposiłkowego, około 80% sercowego ATP jest dostarczane przez utlenianie kwasów tłuszczowych (FAO) w mitochondriach [ 3 ]. Pozostała część pochodzi z utleniania glukozy i mleczanu, a także niewielkich ilości ciał ketonowych i aminokwasów
Sam Pan to zacytował, że serce spala głównie kwasy tłuszczowe.
A co ja napisałem?
Cytat:
Otwieram sobie podręcznik biochemii i cóż widzę? Komórki serca chętniej spalają kwasy tłuszczowe niż glukozę, a ciała ketonowe 40 razy chętniej. Tak to ujęli autorzy wiedzy podstawowej.

Więc nie wiem, po co ta filipika.
Zaś co do kolejności, czy bardziej acetooctan czy WKT, zacytuję znowu podręcznik
Cytat:
Te i inne obserwacje, które wykazały, że w perfundowanym sercu acetooctan jest utleniany preferencyjnie w stosunku do wolnych kwasów tłuszczowych, uzasadniają wniosek, że w warunkach niedoboru węglowodanów dostępne substraty energetyczne są utleniane w następnej kolejności preferencyjnej: 1.ciała ketonowe, 2. WKT, 3. glukoza.
Oczywiście nie oznacza to, że utlenianie acetooctanu wyklucza utlenianie glukozy albo WKT, ale chodzi o to, że daliśmy sobie wbić do głowy mit o glukozie, która jest niezbędna do życia.
Co do przewagi acetooctanu nad WKT w sercu, z cytowanej pracy nie dowiemy się niczego decydującego, ponieważ autorzy badali zwykłych ludzi lub z niewydolnością serca, którzy w kilka godzin po posiłku węglowodanowym przełączają metabolizm na spalanie tłuszczów, ale do permanentnej ketozy im daleko. Tak krawiec kraje jak mu materii staje. Zatem serce wykorzystywało WKT, których było najwięcej, bo przeciętny człowiek ma niski poziom ciał ketonowych. Do takich badań serce-ciała ketonowe potrzebni by byli ortodoksyjni optymalni.
W każdym razie cytowana praca jest bardzo ciekawa. Autorzy ośmielili się podważyć mit o wyjątkowej roli glukozy dla serca i zakwestionowali Trimetazydynę, którą teraz kardiolodzy przepisują nagminnie.
JW

Otworzył Pan dyskusję na osobny temat. Nie wchodźmy z butami w wątek RAWO.
Obaj pewnie chcielibyśmy coś wywnioskować na podstawie niepełnych a wręcz skąpych danych. To się nie uda.
W związku z tym prośba z mojej strony, żeby przenieść to na jakiś inny dział i temat, a postaram się przekopać dostępne dane i może wtedy jest szansa na konsensus.
Nawet nie wiem, czy takie próby przeprowadzono, bo potrzebowalibyśmy wyników takich prób z uwzględnieniem różnych typów diet, o różnych proporcjach B:T:W, w różnych schorzeniach . A to tylko wierzchołek góry.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pon Kwi 27, 2026 13:35, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Pon Kwi 27, 2026 17:24   

RAW0+ napisał/a:
Kiedy mózg działa na ketonach, zużywa się 25% mniej tlenu na jednostkę ATP niż w przypadku węglowodanów. Jest to więc efektywniejsze generowanie energii.

RAW0+ napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Coś mi się tutaj nie zgadza.

No pewnie jak kieruje się pan ilością a nie sprawnością.
A czym mam się kierować, skoro podał Pan liczbę 25% mniej tlenu na jednostkę ATP.
25% czego, z jakiej sprawności?
Zakładając sytuację niemożliwą do osiągnięcia, tzn. mózg zamiast 100 g glukozy spala tylko 50g a resztę energii uzyskuje z ciał ketonowych, oznacza to, że zwiększa zapotrzebowanie na tlen o 2,5%. Teoretycznie te 50g zaoszczędzonej glukozy mogą wykorzystać mięśnie, żeby zaoszczędzić trochę tlenu. Praktycznie to się nie uda, bo mózg jako ostatni przestawi się na spalanie ciał ketonowych, najpierw zrobi to reszta organizmu z mięśniami włącznie.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 09:20   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
To, że kapłani jedli 7 gramów tłuszczu na gram białka to ewidentna bzdura, która wierzącym w to optymalnym zniszczyła trochę zdrowia, zanim się opamiętali. Zwykły kalkulator powinien Doktorowi powiedzieć, że taka proporcja jest metabolicznie niemożliwa do osiągnięcia.
A szkoda, bo w pierwotnych publikacjach z lat 70-tych Doktor rozsądnie proponował T:B=2:1.
No i oczywiście, taka proporcja jest dla maratończyków. Dla wyczynowców to zdecydowany niedobór węglowodanów i tu się nic nie zmieni, czego przykładem dopingujący Preductal-trimetazydyna.
JW


Dlatego wszystko zależy od tego w jakie rejony się ktoś zapuszcza szukając informacji.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6873122/
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 11:05   

Świetna praca, wykazuje, że w sporcie diety niskowęglowodanowe mogą być przydatne. Warto ją dokładnie przestudiować.
Tak, jak pisałem, glukoza jest niezbędna tylko w sportach sekundowych.
Nawet tutaj jeden z forumowiczów przekonał się, że Lcarb pozwolił nu osiągnąć lepsze efekty w ultramaratonie. :hug:
Cytat:
Wniosek
Podsumowując, nasze badanie pokazuje, że w porównaniu z dietą HCLF, wydolność biegowa podczas biegu 5KTT przy ~80% VO2max, podczas którego 35% energii pochodziło z utleniania tłuszczów, nie uległa pogorszeniu, gdy sportowcy stosowali dietę LCHF przez okres od 13 do 42 dni. Natomiast w przypadku diety HCLF, 94% energii pochodziło z utleniania węglowodanów, bez żadnej poprawy wydolności.

JW
P.S. Węglowodanów było mało <50g a tłuszczu dużo 75-80%. :-x
Cytat:
Cele dotyczące makroskładników wynosiły: dieta LCHF <50 g węglowodanów dziennie, 75-80% tłuszczu, 15-20% białka, a dieta HCLF 60-65% węglowodanów, 15-20% białka, 20% tłuszczu. Obie diety można było spożywać ad libitum (do pełnego nasycenia). Nie wprowadzono limitów kalorycznych ani ograniczeń. Aby zapobiec objawom niedociśnienia ortostatycznego, grupie LCHF zalecono spożywanie 1-2 g sodu dziennie (McSwiney i in., 2018). Codzienne pomiary stężenia ketonów we krwi (dieta LCHF) i 3-dniowe zapisy ważonych posiłków (dieta LCHF i HCLF) zapewniły przestrzeganie zaleceń dietetycznych.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 11:46   

O kuźwa, jaki paczłork z tego wyszedł.
Poskładane z połowy tematów na forum.
Z kim Pan konsultował tworzenie tego wątku? Z doktorem Frankensteinem?
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Czw Kwi 30, 2026 11:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 12:04   

Nie odmówię sobie dalszej prezentacji tej pracy
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6873122/pdf/jssm-18-738.pdf
Cytat:
Dyskusja
W tym badaniu znalazło się pięć istotnych wyników.
1.Po pierwsze, dokumentujemy, że osoby badane zmniejszyły spożycie węglowodanów i odpowiednio zwiększyły spożycie tłuszczu podczas stosowania diety LCHF przez 42 dni.
2. Po drugie, badani utrzymywali swoje wyniki podczas maksymalnych (VO 2max) testów ćwiczeń.
3. Po trzecie, wydajność biegu była upośledzona podczas początkowego 5KTT (próba 5 km biegu), który został wykonany w ciągu pierwszych ~ 4 dni od ekspozycji na dietę LCHF. Jednak wydajność biegu na diecie LCHF poprawiła się później.
4. W związku z tym czwartym istotnym odkryciem było to, że wydajność 5KTT była taka sama w obu dietach przez pozostałą część 6-tygodniowego badania.
5. Wreszcie, sportowcy biegli na ~82%VO 2max podczas 5KTTs. Przekracza to pozorną intensywność progową 60-75%VO 2max, przy której uważa się, że utlenianie tłuszczu nie jest już w stanie wspierać ćwiczeń o wysokiej intensywności (Hawley i Leckey, 2015 ; Stellingwerff and Boit, 2007 ; Stellingwerff i in., 2011 ; Costa i in., 2018).

JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 12:05   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Świetna praca, wykazuje, że w sporcie diety niskowęglowodanowe mogą być przydatne. Warto ją dokładnie przestudiować.
Tak, jak pisałem, glukoza jest niezbędna tylko w sportach sekundowych.
Nawet tutaj jeden z forumowiczów przekonał się, że Lcarb pozwolił nu osiągnąć lepsze efekty w ultramaratonie. :hug:
Cytat:
Wniosek
Podsumowując, nasze badanie pokazuje, że w porównaniu z dietą HCLF, wydolność biegowa podczas biegu 5KTT przy ~80% VO2max, podczas którego 35% energii pochodziło z utleniania tłuszczów, nie uległa pogorszeniu, gdy sportowcy stosowali dietę LCHF przez okres od 13 do 42 dni. Natomiast w przypadku diety HCLF, 94% energii pochodziło z utleniania węglowodanów, bez żadnej poprawy wydolności.

JW
P.S. Węglowodanów było mało <50g a tłuszczu dużo 75-80%. :-x
Cytat:
Cele dotyczące makroskładników wynosiły: dieta LCHF <50 g węglowodanów dziennie, 75-80% tłuszczu, 15-20% białka, a dieta HCLF 60-65% węglowodanów, 15-20% białka, 20% tłuszczu. Obie diety można było spożywać ad libitum (do pełnego nasycenia). Nie wprowadzono limitów kalorycznych ani ograniczeń. Aby zapobiec objawom niedociśnienia ortostatycznego, grupie LCHF zalecono spożywanie 1-2 g sodu dziennie (McSwiney i in., 2018). Codzienne pomiary stężenia ketonów we krwi (dieta LCHF) i 3-dniowe zapisy ważonych posiłków (dieta LCHF i HCLF) zapewniły przestrzeganie zaleceń dietetycznych.



50 gramach węglowodanów, kiedy 20% energii pochodzi z białka, pan powiadasz.
No to przy grubo ponad 3000 kalorii białka jest ponad 150 gramów na dobę. A przy takim wysiłku to pewnie koło 3500 kalorii, co daje ponad 160 gramów białka.
To średnio 800 gramów mięsa, albo 1200 gramów jaj.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 12:17   

To nie ja powiadam, ale tak przedstawiają to badacze pracy, którą Pan osobiście znalazł.
Dla wygody wrzucam teksty do tłumacza, który jest już całkiem niezły.
LCHF to Low Carb a HCLF ti High Carb
Cytat:

Dieta-----------LCHF------- HCLF
En. (Kcal/d) 2947±284 2837±251
Węglow. (g) 43±6.0-- 402±32
Białko -- (g) 184±28-- 106±9
Tłuszcze (g) 226±21-- 89±14
Węglow. (%) 6,0±1,3-- 56,4±2.6
Białko (%)-- 25,1±1,5 15,3±1.1
Tłuszcze (%) 68,6±2.1 27,8±2.3
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 12:29   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
To nie ja powiadam, ale tak przedstawiają to badacze pracy, którą Pan osobiście znalazł.
Dla wygody wrzucam teksty do tłumacza, który jest już całkiem niezły.
LCHF to Low Carb a HCLF ti High Carb
Cytat:

Dieta-------------LCHF------- HCLF
En. (Kcal/d) 2947±284 2837±251
Węglow. (g) 43±6.0-- 402±32
Białko -- (g) 184±28-- 106±9
Tłuszcze (g) 226±21-- 89±14
Węglow. (%) 6,0±1,3-- 56,4±2.6
Białko (%)--- 25,1±1,5 15,3±1.1
Tłuszcze (%) 68,6±2.1 27,8±2.3


Jak Pan zacytował, w początkowym okresie lowcarbowcy wypadli trochę gorzej, bo przy ograniczeniu węglowodanów, zasoby glikogenu spadają o połowę. Dopiero potem wracają do ilości z przed low carb.
Więc po co ciąć weglowodany aż tak radykalnie, jeśli w efekcie końcowym i tak korzystają ze zgromadzonego w wątrobie i mięśniach glikogenu i to dlatego nie ma różnic pomiędzy HC a LC?

Wiem. Upierdliwy jestem.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Czw Kwi 30, 2026 12:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 12:42   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
To nie ja powiadam, ale tak przedstawiają to badacze pracy, którą Pan osobiście znalazł.

Wrzucałem tu już kilka podobnych prac. W tym autorstwa Phinneya i Volka. Tima Noakesa zresztą chyba też.
Ale tylko dlatego, że twierdził Pan, że sport to dziedzina opanowana wyłącznie przez propagandę high carb.
Nie było moją intencją namawianie kogokolwiek ani do rezygnacji z węglowodanów, ani z tłuszczu.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 12:47   

PS dobrze że się duskusja rozwinęła w tą stronę, bo zmontował Pan ten wątek tak, że równie dobrze można było tu pisać o wędkarstwie. :-x
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 14:48   

Po co ciąć węglowodany?
Jest to niewątpliwie słuszna racja, że użyję tego rustykalnego zwrotu.
Na pewno badacze wyciągnęli 5 ważnych wniosków, które podważają stuletni dyktat glukozy w sporcie. Pierwsze 4 dni po przestawieniu się na Low Carb powoduje osłabienie organizmu, dopóki metabolizm się nie przestawi. To bardzo ważne zastrzeżenie dla zmieniających dietę, żeby w pierwszym tygodniu niepotrzebnie nie łazili na siłownię.
Ciekawym jest poziom BHB betahydroksymaślanu, który praktycznie nie wzrósł na LCHF.
Średnie VO2 (ml/kg/min) było po 6 tygodniach dla LCHF=55,2 a dla HCLF=49,7 czyli 55,2/49,7=1,11=11%, zatem na spalaniu tłuszczu jest większe zużycie tlenu o 11%, tak, jak wyliczaliśmy teoretycznie.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 17:44   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Ciekawym jest poziom BHB betahydroksymaślanu, który praktycznie nie wzrósł na LCHF.
JW

Bo badanie dotyczy sportowców i ketonemii powysiłkowej, która w zasadzie nie różni się na LC i HC.
Niech Pan pogoni po Częstochowie przez godzinę dwóch ludziów. Jednego na HC i drugiego na LC, z intensywnością 60%vo2max i zmierzy im potem ketonemię. Będą mieli podobną.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 18:31   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Na pewno badacze wyciągnęli 5 ważnych wniosków, które podważają stuletni dyktat glukozy w sporcie. P
JW

Sieje Pan defektyzm.
Jeszcze w latach 70. XX wieku podstawą dla kolarza i innych wytrzymałościowców była jajecznica na boczku.
A już dużo wcześniej pojawiały się badania pokazujące, że sporty wytrzymałościowe wymagają większej ilości białka niż siłowe.
O ile ciężarowiec może obejść się ilością niewiele większą niż człowiek o przeciętnej aktywności fizycznej, to wytrzymałościowiec potrzebuje niemal dwukrotność tej ilości.
Waldemar Baszanowski osiągał znakomite efekty na stosunkowo niewielkiej ilości białka. Biegacze długodystansowi nie wyszli by z ligi podwórkowej jedząc tyle białka co on.
 
     
Naketo

Dołączył: 12 Mar 2026
Posty: 3
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 19:49   

Twierdzenie, że mózg działa o 25% efektywniej na ketonach, jest nadinterpretacją. Ketony są świetnym paliwem "stabilizującym" i neuroprotekcyjnym (stąd ich sukces w leczeniu epilepsji), ale nie zastąpią glukozy w procesach wymagających najwyższej gęstości energetycznej. Erytrocyty, o których wspomniano, w ogóle nie posiadają mitochondriów, więc dla nich glukoza (beztlenowa glikoliza) jest jedynym możliwym źródłem życia.
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 42 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 2257
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 21:10   

Naketo napisał/a:
nie zastąpią glukozy w procesach wymagających najwyższej gęstości energetycznej.


Ketony nie są niezbędne do funkcjonowania mózgu. Może on pracować na samej glukozie. Ciała ketonowe mogą zaspokoić od 60% do 75% zapotrzebowania energetycznego mózgu. Pozostałe niezbędne 25% zapotrzebowania dla np. komórek glejowych czy fragmentów neuronów bez odpowiedniej ilości mitochondriów może zaspokoić tylko glukoza. Jednak badania jasno wykazują, że przy dostępie tych dwóch paliw: ketonów i glukozy mózg wybierze zawsze ketony spośród 75% tych swoich części, które mogą pracować na ketonach. Dlaczego? Bo ciała ketonowe są uważane za bardziej efektywne paliwo energetyczne dla mózgu niż glukoza, produkując więcej energii (ATP) w przeliczeniu na cząsteczkę. Ketony dają większą jasność umysłu, lepszą koncentrację i stabilniejszy poziom energii (brak "zjazdów cukrowych"). Te zjazdy energetyczne właśnie kosztują mózg najwięcej, gdyż powrót do normalnego i stabilnego działania wymaga uruchomienia wielu hormonów do ustabilizowania poziomu insuliny we krwi. Wyższy poziom ketonów chroni neurony a więc zapobiega ich bezpowrotnej degeneracji, która obniża na stałe sprawność pracy mózgu. Mózg to nie parowóz do którego wrzucasz wyngiel żeby mieć większy cug. To jest bardzo subtelnie działający organ, który potrzebuje energii stabilnej, podawanej w odpowiedniej sterowalnej formie. Ketony można porównać do kondensatorów w układach elektronicznych, które pełnią kluczową rolę w stabilizacji napięcia zasilania. Suma sumarum te konieczne 25% są odwrotnością wydajności mózgu. Jeśli więc tylko te 25% dostaje glukozę endogenną to mózg zaoszczędza na sprawności rzeczywistej 25%. Zresztą komórki glejowe tworzą mechaniczną konstrukcję dla neuronów i oddzielają je od siebie a więc nie wpływają na sprawność pracy samego mózgu.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 22:41   

RAW0+ napisał/a:
Naketo napisał/a:
nie zastąpią glukozy w procesach wymagających najwyższej gęstości energetycznej.


Ketony nie są niezbędne do funkcjonowania mózgu. Może on pracować na samej glukozie. Ciała ketonowe mogą zaspokoić od 60% do 75% zapotrzebowania energetycznego mózgu. Pozostałe niezbędne 25% zapotrzebowania dla np. komórek glejowych czy fragmentów neuronów bez odpowiedniej ilości mitochondriów może zaspokoić tylko glukoza. Jednak badania jasno wykazują, że przy dostępie tych dwóch paliw: ketonów i glukozy mózg wybierze zawsze ketony spośród 75% tych swoich części, które mogą pracować na ketonach. Dlaczego? Bo ciała ketonowe są uważane za bardziej efektywne paliwo energetyczne dla mózgu niż glukoza, produkując więcej energii (ATP) w przeliczeniu na cząsteczkę. Ketony dają większą jasność umysłu, lepszą koncentrację i stabilniejszy poziom energii (brak "zjazdów cukrowych"). Te zjazdy energetyczne właśnie kosztują mózg najwięcej, gdyż powrót do normalnego i stabilnego działania wymaga uruchomienia wielu hormonów do ustabilizowania poziomu insuliny we krwi. Wyższy poziom ketonów chroni neurony a więc zapobiega ich bezpowrotnej degeneracji, która obniża na stałe sprawność pracy mózgu. Mózg to nie parowóz do którego wrzucasz wyngiel żeby mieć większy cug. To jest bardzo subtelnie działający organ, który potrzebuje energii stabilnej, podawanej w odpowiedniej sterowalnej formie. Ketony można porównać do kondensatorów w układach elektronicznych, które pełnią kluczową rolę w stabilizacji napięcia zasilania. Suma sumarum te konieczne 25% są odwrotnością wydajności mózgu. Jeśli więc tylko te 25% dostaje glukozę endogenną to mózg zaoszczędza na sprawności rzeczywistej 25%. Zresztą komórki glejowe tworzą mechaniczną konstrukcję dla neuronów i oddzielają je od siebie a więc nie wpływają na sprawność pracy samego mózgu.


Intencje może masz i dobre, ale żeś bajeczek naopowiadał.
Przede wszystkim ciała ketonowe nie zastępują glukozy, tak jak Ty to przedstawiłeś.

"Recently, it was reported that elevated ketone levels improve total energy metabolism in humans. Fortier et al. [73] demonstrated that MCFA supplementation for 6 months could enhance cerebral ketone metabolism without affecting the metabolic rate of glucose, thus increasing total energy metabolism in patients with mild cognitive impairments."

"Mitochondrial efficiency can be enhanced by ketone bodies, probably through the expression of uncoupling proteins (UCP) [79]. Experimental studies in rodents have demonstrated that animals fed both a ketogenic diet or a ketone ester upregulate UCP4 and 5 in the brain [82,83]. Neuronal UCPs are important for the regulation of ROS production by reducing the mitochondrial membrane potential, thus normally leading to lower ATP generation [84]."
https://www.mdpi.com/1422-0067/21/22/8767

Czyli najprościej rzecz ujmując, wyższe stężenie ciał ketonowych promuje proliferację mitochondriów, co kompensuje niedostatek energii wynikający z dysfunkcji tychże mitochondriów. Dlatego poprawia to tylko trochę zdolności poznawcze u osób z chorobami neurogeneracyjnymi.
Nie trzeba w tym celu katować się dietą ketogeniczną. Wystarczy suplementacja BHB, albo zwiększenie aktywności fizycznej.
Po drugie sama nadmierna proliferacja mitochondriów może z czasem doprowadzić do mitochondriopatii, więc to takie "zamienił stryjek siekierkę na kijek".
(Ale pewnie większość tych chorych nie dożyła by czasu w którym mogli by to odczuć).

Wyleczeniem choroby Alzheimera była by wymiana dysfunkcyjnych mitochondriów na normalnie funkcjonujące, a nie powodowania tego żeby tworzyło się więcej wadliwych.

Nie dość że naplotłeś w swoim tekście mnóstwo banialuk, które swoim zwyczajem niczym nie podparłeś, to jeszcze obiecujesz cuda wianki.
Już tylko krok dzieli Cię od pisania, że na ketozie odrastają odcięte kończyny.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Czw Kwi 30, 2026 22:50, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 22:46   

Sorry, popełniłem błąd w opisie.
Oczywiście dieta tłuszczowa powoduje wzrost ciał ketonowych we krwi. Nie zauważyłem, że wyniki są podawane od 4 dnia po przejściu na określoną dietę. W czwartym dniu po ograniczeniu węglowodanów, jak wiadomo pojawia się już ketonemia, która później niewiele wzrasta.
W przypadku Lcarb poziom ketonów wynosił 0,64 mmol/L a w przypadku High Carb tylko 0,17.
Cytat:
Obliczenia na podstawie danych w tabeli 4 ujawniają również, że podczas 5KTT osoby, które uzyskały 94% całkowitego wydatku energetycznego z utleniania węglowodanów podczas spożywania diety HCLF; zmniejszyło się to do 65% na LCHF. Tak więc, nawet podczas ćwiczeń przy ~82%VO 2max, przystosowani do tłuszczu sportowcy utleniali tłuszcz w tempie 5,25 razy szybciej niż podczas spożywania diety HCLF (6,3 vs 1,2Kcal / min). Jednak ich wskaźniki utleniania węglowodanów (11,6 vs 17,5Kcal / min) nadal wynosiły 66% tego, co udało się osiągnąć podczas diety HCLF.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 23:00   

Naketo napisał/a:
Twierdzenie, że mózg działa o 25% efektywniej na ketonach, jest nadinterpretacją. Ketony są świetnym paliwem "stabilizującym" i neuroprotekcyjnym (stąd ich sukces w leczeniu epilepsji), ale nie zastąpią glukozy w procesach wymagających najwyższej gęstości energetycznej. Erytrocyty, o których wspomniano, w ogóle nie posiadają mitochondriów, więc dla nich glukoza (beztlenowa glikoliza) jest jedynym możliwym źródłem życia.

Tak właśnie. Bez dostępu do glukozy erytrocyty uległy by hemolizie, obumarła siatkówka i kora nadnerczy.
Konsekwencje dla mózgu też nie byłyby ciekawe. Glukoza jest niezbędna do syntezy neuroprzekaźników i bierze udział w ochronie przed procesami nadmiernego utleniania.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Czw Kwi 30, 2026 23:57   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sorry, popełniłem błąd w opisie.
Oczywiście dieta tłuszczowa powoduje wzrost ciał ketonowych we krwi. Nie zauważyłem, że wyniki są podawane od 4 dnia po przejściu na określoną dietę. W czwartym dniu po ograniczeniu węglowodanów, jak wiadomo pojawia się już ketonemia, która później niewiele wzrasta.
W przypadku Lcarb poziom ketonów wynosił 0,64 mmol/L a w przypadku High Carb tylko 0,17.
Cytat:
Obliczenia na podstawie danych w tabeli 4 ujawniają również, że podczas 5KTT osoby, które uzyskały 94% całkowitego wydatku energetycznego z utleniania węglowodanów podczas spożywania diety HCLF; zmniejszyło się to do 65% na LCHF. Tak więc, nawet podczas ćwiczeń przy ~82%VO 2max, przystosowani do tłuszczu sportowcy utleniali tłuszcz w tempie 5,25 razy szybciej niż podczas spożywania diety HCLF (6,3 vs 1,2Kcal / min). Jednak ich wskaźniki utleniania węglowodanów (11,6 vs 17,5Kcal / min) nadal wynosiły 66% tego, co udało się osiągnąć podczas diety HCLF.


"Kolejnym ważnym odkryciem była bezwzględna wartość VO2max i czas wysiłku do wyczerpania podczas testu VO2max , które były takie same niezależnie od diety (Tabela 3). Szczytowe obciążenie pracą – mierzone również jako czas trwania wysiłku do wyczerpania – jest lepszym miernikiem zdolności sportowych niż mierzona wartość VO2max ( Noakes i in.,1990). Dieta bogata w tłuszcz zwiększa koszt tlenu podczas biegania z dowolną prędkością (Tabela 3) jak wcześniej donoszono (Burke i in.,2017W rezultacie, ze względu na wyższy wskaźnik VO2 przy dowolnej prędkości biegu podczas stosowania diety LCHF, sportowcy mogą osiągnąć ten sam wskaźnik VO2max , ale przy niższym szczytowym tempie pracy lub krótszym czasie wysiłku do wyczerpania podczas stosowania diety HCLF. Zatem równoważne wartości VO2max dla obu diet mogą fałszywie ukrywać upośledzenie wydolności wysiłkowej podczas stosowania diety LCHF, wynikające ze zwiększonego kosztu tlenu podczas biegania (Noakes i Tucker,2004)."

"To ustalenie, że dieta LCHF nie wpływa negatywnie ani na mierzony wskaźnik VO2max , ani na czas wysiłku do wyczerpania podczas testu VO2max, wyraźnie stoi w sprzeczności z tradycyjną doktryną (Krogh i Lindhard,1920; Hawley i wsp.,1998; Jeukendrup2003; Stellingwerff i Boit,2007; Stellingwerff i wsp.,2011; Burke i wsp.,2011; Hawley i Leckey,2015; Costa i wsp.,2018; Burke i Hawley,2018; Cermak i van Loon,2013; Jeukendrup i wsp.,2000; Duch,2007; Williams i wsp.,1984; Bartlett i wsp.,2015; Burke,2015;Leckey i wsp.,2015). Mimo to wielu zgłosiło to odkrycie (Vogt i in.,2003; Horvath i wsp.,2000; Paoli i wsp.,2012; Cipryan i wsp.,2017; Heatherly i wsp.,2018; Miele i wsp.,2018). Logicznym kontrargumentem jest to, że nawet stosując dietę LCHF, osoby badane nadal mają znaczne zapasy glikogenu mięśniowego (Volek i in.,2016; Webster i wsp.2016; Hoppeler i wsp.,1999; Van Proeyen i wsp.,2010). Ten glikogen mięśniowy byłby więcej niż wystarczający do zasilenia pojedynczych sesji ćwiczeń o wysokiej intensywności. W rezultacie osoby stosujące dietę LCHF nadal byłyby w stanie wykonywać ćwiczenia o wysokiej intensywności, nawet jeśli ich czas trwania byłby wymagany do pomiaru VO2max ."

"Czwartym kluczowym odkryciem było to, że wyniki w drugim i wszystkich kolejnych 5KTT były takie same na obu dietach (Rysunek 2). W tym okresie sportowcy utrzymywali takie samo obciążenie treningowe (onlinetabela uzupełniająca S3). Inni odkryli, że dostosowanie się do diety LCHF nie wpłynęło negatywnie na wydolność podczas ćwiczeń na dystansie 5 km (Heatherly i in.,2018W rzeczywistości 6 z 8 sportowców biorących udział w tym badaniu poprawiło swoje wyniki po 3 tygodniach stosowania diety LCHF. Nasz brak wykazania pogorszenia wydolności wysiłkowej u osób stosujących dietę LCHF obala przekonanie, że przewlekłe zmiany w metabolizmie mięśni szkieletowych wywołane dietą muszą upośledzać wydolność wysiłkową u wszystkich osób stosujących tę dietę (Stellingwerff i in.,2006)."

Tych 6 z 8 zawodników poprawiło swoje wyniki po 3 tygodniach stosowania diety LCHF, ale w porównaniu do tego co tracili na początku stosowania LCHF, a nie swoje wyniki ogólnie.
Czyli jak śpiewał Jan Kaczmarek "pero, pero, bilans musi wyjść na zero".

I czym się tu tak podniecać?

Wrzucę Panu co kilka dni po jednym podobnym badaniu, to Pan w ogóle od komputera nie będzie odchodził. ;D
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pią Maj 01, 2026 00:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Pią Maj 01, 2026 10:42   

Strix aluco napisał/a:
Tych 6 z 8 zawodników poprawiło swoje wyniki po 3 tygodniach stosowania diety LCHF, ale w porównaniu do tego co tracili na początku stosowania LCHF, a nie swoje wyniki ogólnie.
Czyli jak śpiewał Jan Kaczmarek "pero, pero, bilans musi wyjść na zero".
I czym się tu tak podniecać?
Wrzucę Panu co kilka dni po jednym podobnym badaniu, to Pan w ogóle od komputera nie będzie odchodził. ;D
Można się podniecać tym, że redukcja spożycia węglowodanów poprawia zdrowie, próby wątrobowe, zmniejsza otłuszczenie wątroby, likwiduje blues cukrowy, anemię itd. JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Pią Maj 01, 2026 11:45   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Można się podniecać tym, że redukcja spożycia węglowodanów poprawia zdrowie, próby wątrobowe, zmniejsza otłuszczenie wątroby, likwiduje blues cukrowy, anemię itd. JW

Można się tym podniecać, chociaż mnie na wyobraźnię bardziej działają wysokie, szczupłe blondynki o szwedzkiej urodzie. Ale kto wie. Może kiedyś zaczną mnie jarać próby wątrobowe.

No dobra. Teraz na serio.

To nie ulega wątpliwości. Dlatego można kontrolować nawet cukrzycę typu I za pomocą niskiej ilości węglowodanów.
Proszę jednak zwrócić uwagę na ilość białka, które jest czynnikiem stabilizującym glikemię w nie mniejszym stopniu niż samo ograniczenie węglowodanów.
Nie mniej istotne jest to, że jest to dieta eukaloryczna.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/35956384/ 
To jednak wymaga prowadzenia za rączkę przez jakiegoś kumatego w temacie lekarza lub dietetyka, a nie cięcia węglowodanów na rympał.

Natomiast nie ma to znaczenia dla zdrowych sportowców, którzy i tak przepalą wszystko co zjedzą i w związku z tym wszystkie wymienione przez Pana parametry są u nich prawidłowe.

Sprawa jasna, że zastosowanie KD jest szersze. Kto bardzo lubi, to może się na długi czas zapuścić w te rejony.
"Editorial for "The Role of Ketogenic Diet in Human Health and Diseases": The Multifaceted Impact of Ketogenic Diets on Health and Disease"
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/37764810/
Jak widać nie jest to wiedza tajemna, strzeżona przez asasynów bigfarmy.
Po prostu ludzie jedzą wysokowęglowodanowo, bo tak lubią.
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 42 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 2257
Wysłany: Pią Maj 01, 2026 12:14   

PS.
RAW0+ napisał/a:
Jeśli więc tylko te 25% dostaje glukozę endogenną to mózg zaoszczędza na sprawności rzeczywistej 25%


To się nazywa ujemne sprzężenie zwrotne
 
     
marcin458 

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 1957
Wysłany: Pią Maj 01, 2026 12:20   

Naketo napisał/a:
Naketo

Naketo czy ty jesteś na keto czy to tylko przypadkowa zbieżność nazw?
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Pią Maj 01, 2026 13:25   

RAW0+ napisał/a:
PS.
RAW0+ napisał/a:
Jeśli więc tylko te 25% dostaje glukozę endogenną to mózg zaoszczędza na sprawności rzeczywistej 25%


To się nazywa ujemne sprzężenie zwrotne


Spociłem się jak niemowa przy telefonie próbując dopasować ujemne sprzężenie zwrotne do twojego wywodu.

Wyobraziłem sobie, że kiedy wchodzisz w ketozę, to z całej okolicy zbiegają się wróżki, elfy, jednorożce i pomagają organizmowi w beta oksydacji, ketolizie, przez co przebiegają one bezkosztowo.

PS to się nie nazywa ujemne sprzężenie zwrotne, tylko... nie będę mówił jak.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Pią Maj 01, 2026 22:49   

Strix aluco napisał/a:
No dobra. Teraz na serio.
To nie ulega wątpliwości. Dlatego można kontrolować nawet cukrzycę typu I za pomocą niskiej ilości węglowodanów.
Proszę jednak zwrócić uwagę na ilość białka, które jest czynnikiem stabilizującym glikemię w nie mniejszym stopniu niż samo ograniczenie węglowodanów.
Nie mniej istotne jest to, że jest to dieta eukaloryczna.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/35956384/ 
To jednak wymaga prowadzenia za rączkę przez jakiegoś kumatego w temacie lekarza lub dietetyka, a nie cięcia węglowodanów na rympał.
Natomiast nie ma to znaczenia dla zdrowych sportowców, którzy i tak przepalą wszystko co zjedzą i w związku z tym wszystkie wymienione przez Pana parametry są u nich prawidłowe.
Problem w tym, że jest to wiedza podstawowa ale kompletnie nieznana dla większości lekarzy i dietetyków. Wiem co mówię. I wcale mnie to nie dziwi, że nawet nie chcą jej poznawać. Sztywne schematy diagnozowania i leczenia wcale nie skłaniają do tego. Przykład Ziobry, który ścigał lekarzy ratujących jego ojca jasno ostrzega, żeby nie próbować niczego spoza.
Z tymi sportowcami to też nie do końca tak. Czesław Lang wyleczył się z choroby Meniera po przejściu na wegańską dietę Gersona.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Pią Maj 01, 2026 23:28   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Z tymi sportowcami to też nie do końca tak. Czesław Lang wyleczył się z choroby Meniera po przejściu na wegańską dietę Gersona.
JW


Bo dróg jest wiele, ponieważ ludzie różnią się bardzo pod względem metabolicznym. Chyba nawet bardziej niż pod każdym innym.
Tak jak to twierdził dr Włodzimierz Ponomarenko, podając na to wielokrotnie przykłady.
Dieta jest dla chorych, a zdrowy to gwoździa zje i mu się w jelitach zegnie.

Po prostu są ludzie odporni, którzy piją, palą, nie za bardzo zwracają uwagę na to co jedzą, nie chorują i długo żyją.
A są i tacy którzy zachorują od byle czego.

A co mnie czasem śmieszy, to pytają potem takich stauszków co jedli i na tej podstawie twierdzą, że to na pewno to miało wpływ na to że tak długo żyją.
Trochę śmieszno, trochę straszno.
W czasach w których jeszcze uczono w szkołach logiki jako osobnego przedmiotu, to było by nie do pomyślenia, bo nawet licealista wyłapał by, że to błąd poznawczy.
Jeśli miałbym się skłaniać ku jakiejś teorii spiskowej, to jedyną była by taka, że wywalono ze programu nauczania ten przedmiot, żeby produkować tłuków niezdolnych do logicznego myślenia, bo takim łatwo wcisnąć każdy kit.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pią Maj 01, 2026 23:38, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Sob Maj 02, 2026 14:46   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
No dobra. Teraz na serio.
To nie ulega wątpliwości. Dlatego można kontrolować nawet cukrzycę typu I za pomocą niskiej ilości węglowodanów.
Proszę jednak zwrócić uwagę na ilość białka, które jest czynnikiem stabilizującym glikemię w nie mniejszym stopniu niż samo ograniczenie węglowodanów.
Nie mniej istotne jest to, że jest to dieta eukaloryczna.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/35956384/ 
To jednak wymaga prowadzenia za rączkę przez jakiegoś kumatego w temacie lekarza lub dietetyka, a nie cięcia węglowodanów na rympał.
Natomiast nie ma to znaczenia dla zdrowych sportowców, którzy i tak przepalą wszystko co zjedzą i w związku z tym wszystkie wymienione przez Pana parametry są u nich prawidłowe.
Problem w tym, że jest to wiedza podstawowa ale kompletnie nieznana dla większości lekarzy i dietetyków. Wiem co mówię. I wcale mnie to nie dziwi, że nawet nie chcą jej poznawać.
JW


Akurat tu ma Pan rację, mimo że część z Pana wypowiedzi na temat wiedzy lekarzy z zakresu diety ketogenicznej ma zabarwienie martyrologiczne.

https://diabetologia.mp.pl/ekspert/zdaniem_eksperta/311754,w-jaki-sposob-wyjasnic-fenomen-diety-ketogenicznej
prof. dr hab. Leszek Czupryniak, specjalista chorób wewnętrznych i diabetologii
Warszawski Uniwersytet Medyczny.
Co prawda wypowiada się pozytywnie o KD, ale merytorycznie masakra.
Wygląda to trochę jakby wyciągnęli z gabinetu pierwszego z brzegu lekarza i powiedzieli "mów coś o diecie ketogenicznej, bo musimy nagrać na ten temat krótki film". :evil:

PS może z lekarzami nie jest najlepiej, ale mamy w Polsce trochę dietetyków klinicznych, którzy wiedzą dużo o KD i jej zastosowaniu w poszczególnych jednostkach chorobowych.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Sob Maj 02, 2026 14:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9999
Wysłany: Nie Maj 03, 2026 13:34   

Cytat:
Przegląd od AI
Martyrologia to pojęcie oznaczające zbiorowe lub indywidualne cierpienie, tortury i męczeńską śmierć ponoszoną w imię wyższych wartości, takich jak wiara religijna, miłość do ojczyzny, wolność czy sprawiedliwość. Termin ten często odnosi się do prześladowań całych narodów lub grup społecznych, a także do literatury i kultury upamiętniającej te tragiczne wydarzenia.
Martyrologia w kulturze polskiej: Głęboko zakorzeniona w polskiej tradycji romantycznej (np. Dziady cz. III Adama Mickiewicza) oraz w narracji historycznej o II wojnie światowej, podkreślająca cierpienie Polaków.
Przykłady: Męczeństwo pierwszych chrześcijan, cierpienia Polaków pod zaborami (zesłania na Sybir), prześladowania podczas II wojny światowej (obozy koncentracyjne, pacyfikacje), powstanie w getcie warszawskim.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Nie Maj 03, 2026 16:50   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Cytat:
Przegląd od AI
Martyrologia to pojęcie oznaczające zbiorowe lub indywidualne cierpienie, tortury i męczeńską śmierć ponoszoną w imię wyższych wartości, takich jak wiara religijna, miłość do ojczyzny, wolność czy sprawiedliwość. Termin ten często odnosi się do prześladowań całych narodów lub grup społecznych, a także do literatury i kultury upamiętniającej te tragiczne wydarzenia.
Martyrologia w kulturze polskiej: Głęboko zakorzeniona w polskiej tradycji romantycznej (np. Dziady cz. III Adama Mickiewicza) oraz w narracji historycznej o II wojnie światowej, podkreślająca cierpienie Polaków.
Przykłady: Męczeństwo pierwszych chrześcijan, cierpienia Polaków pod zaborami (zesłania na Sybir), prześladowania podczas II wojny światowej (obozy koncentracyjne, pacyfikacje), powstanie w getcie warszawskim.


A bo Pan często roztacza takie wizje, że z jednej strony atakują weganie, z drugiej farmacja, z trzeciej medycy i gnębią tych bidnych smalcojadów, którzy chcą tylko żyć po swojemu.
Normalnie raporty z okopów albo oblężonej twierdzy.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Wto Maj 05, 2026 15:29   

Z cyklu - prekursorzy diety niskoweglowodanowej.
Tyle, że tu chodzi konkretnie o carnivore diet.
Cytat:
Cukrzyca – jej historia medyczna i kulturowa

„Od tego czasu nie spotkałem się z przypadkiem cukrzycy, chociaż obserwowałem szeroki zakres chorób w Ameryce, na Karaibach i w Anglii aż do 1796 roku”. „Kapitan Meredith z Królewskiej Artylerii był moim znajomym. Widywałem go bardzo często, zanim w 1794 roku rozpoczął służbę w obozie, ale wtedy nie chorował; jednak zawsze robił na mnie wrażenie, jako że był rosły i otyły, i zdawał się być podatny na choroby. (Redaktor: Kolejny przykład klinicznej bystrości Rollo).” „12 czerwca 1796 roku odwiedził mnie i choć od razu uderzyło mnie jego maleństwo, a jednocześnie jego rumiane oblicze, nie odniosłem innego wrażenia niż to, że jest zdrowy: chwila rozmowy przekonała mnie jednak o czymś przeciwnym… 


„Skarżył się na silne pragnienie i wzmożony apetyt; jego skóra była gorąca, sucha i spierzchnięta, a puls słaby i szybki. Powiedział mi, że jego dolegliwości przypisano starej chorobie i uszkodzeniu wątroby. Pragnienie, sucha skóra i przyspieszony puls, wskazujące na stan gorączkowy, prawdopodobnie zależny od jakichś lokalnych okoliczności i łączące je z wzmożonym apetytem, ​​natychmiast nasunęły mi się na myśl cukrzyca. Zapytałem o stan jego moczu, którego ilość i kolor uznałem za charakterystyczne dla tej choroby; i jednocześnie byłem bardzo zaskoczony, że przez dwa lub trzy miesiące, odkąd był pod opieką lekarza i chirurga, okoliczności zwiększonego wydalania moczu nie były im znane. Pacjent powiedział mi, że skoro tak dużo pił, ilość moczu wydawała mu się nieuniknioną konsekwencją; i oczywiście nigdy nie został o to zapytany, nie udzielił żadnych informacji. Poleciłem mu zatrzymać mocz, który oddał, a po zbadaniu okazało się, że był słodki; w rezultacie choroba stała się wystarczająco… ustalono." 


W innym miejscu historii przypadku Rollo stwierdza, że ​​kapitan Meredith miał 34 lata i 183 cm wzrostu. W momencie rozpoczęcia specjalnego leczenia objawy cukrzycy występowały od siedmiu miesięcy lub dłużej, a jego waga spadła z 104 do 72 kg. W tamtym czasie niektórzy uważali, że cukrzyca jest pierwotnym schorzeniem nerek. Rollo doszedł jednak do wniosku, że choroba ta jest „pierwotnym i specyficznym schorzeniem” żołądka, w którym, z powodu pewnych patologicznych zmian w „naturalnych zdolnościach trawienia i przyswajania”, w tym narządzie wytwarza się cukier lub sacharyna, głównie z substancji roślinnych. Na tej podstawie zalecał stosowanie diety zwierzęcej w połączeniu z lekami mającymi na celu uspokojenie nadreaktywnego żołądka i zmniejszenie apetytu. 


Po pierwszych krwawych wydarzeniach Rollo potraktował kapitana Mereditha w następujący sposób: 

„1. Dieta powinna składać się głównie z pokarmów zwierzęcych i być w ten sposób regulowana: 

Śniadanie. Półtorej pinty mleka i pół pinty wody wapiennej, wymieszane razem; do tego chleb z masłem. 

Południe. Zwykłe kaszanki, zrobione wyłącznie z krwi i łoju. 

Obiad. Dziczyzna lub stare mięso, długo przechowywane; i, o ile żołądek na to pozwala, tłuste i zjełczałe stare mięso, takie jak wieprzowina. Jeść z umiarem. 

Kolacja. To samo co śniadanie. 


„Po drugie. Drachmę kali sulphuratum należy rozpuścić w czterech kwartach zagotowanej wody i używać do codziennego picia. Nie wolno spożywać żadnych innych artykułów, ani jadalnych, ani pitnych, poza tymi, które zostały podane.” 


„Po trzecie. Skóra ma być namaszczana smalcem wieprzowym każdego ranka. Flanela ma być noszona bezpośrednio na skórze. Dozwolone są tylko najdelikatniejsze ćwiczenia, ale preferowane jest trzymanie się w zamknięciu.” 


Po czwarte. Napój na noc z dwudziestu kropli wina antymonowego z winianem i dwudziestu pięciu kropli nalewki opiumowej; ilości stopniowo zwiększać. W rezerwie, jako substancje o słabszym działaniu, tytoń i naparstnica. 


Po piąte. Owrzodzenie wielkości połowy korony, które należy wytworzyć i pielęgnować zewnętrznie, bezpośrednio naprzeciwko każdej nerki. Oraz, 


Po szóste. Tabletka z aloesu i mydła w równych proporcjach, aby utrzymać jelita regularnie otwarte.


Terapia 


Specjalna dieta cukrzycowa była niewątpliwie jednym z najważniejszych środków terapeutycznych, nawet przed erą insuliny. Jeszcze zanim uznano, że cukrzyca jest zaburzeniem metabolizmu węglowodanów, zalecano różne rodzaje diety. Zmiana na dietę ustaloną czysto pragmatycznie, która była jednak bardzo skuteczna, nastąpiła dopiero po tym, jak JOHN ROLLO (zm. 1809), szkocki lekarz, który w 1797 roku osiągnął dobre wyniki stosując dietę mięsną, wydał swoje zalecenie (MARBLE; ANDERSON; BECKENDORF). Przedstawił on szczególnie szczegółowy opis przypadku kapitana MEREDITHA z Królewskiej Artylerii, który zachorował na cukrzycę w wieku 34 lat i miał bardzo widoczną nadwagę. Jego dieta składała się ze śniadania i kolacji z mleka wymieszanego z wodą wapienną oraz chleba z masłem, podczas gdy jego kolacja składała się z puddingu zrobionego z tłuszczu, krwi i dojrzałej, najlepiej zepsutej wieprzowiny. W ten sposób – nieświadomie – niemal całkowicie wyeliminował węglowodany z diety. Pacjent oczywiście znacznie schudł i czuł się znakomicie. 


Drugi pacjent nie był tak chętny do współpracy i zmarł w wieku 57 lat, 19 miesięcy po rozpoczęciu leczenia. Przyczyną tego stanu rzeczy było głównie – jak zauważył ROLLO – to, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy życia oddawał się takim przyjemnościom, jak pudding jabłkowy, cukier do herbaty i wino. 


Dieta mięsna była stosowana aż do XIX wieku, choć stopniowo zaczęto uważać, że rozsądniej jest nie eliminować wszystkich węglowodanów, a pacjentom podawano do diety pewną ilość węglowodanów, mimo że powodowało to pewną glikozurię. Ten rodzaj diety został zapoczątkowany w połowie XIX wieku, głównie przez ADOLFA NIKOLAUSA VON DURINGA (1820–1882) i RUDOLF EDUARDA KULZA (1845–1895) . Ten ostatni rozróżniał nawet węglowodany szkodliwe i nieszkodliwe i stwierdził, że lewuloza, inulina, inozyt, mannit i laktoza, a także niektóre warzywa korzeniowe, takie jak seler, żywokost itp., nie powodowały pogorszenia stanu metabolicznego. Pozostaje jednak prawdą, że wielu specjalistów zalecało dietę bezwęglowodanową z dużą ilością mięsa i tłuszczu (DICKINSON; PAVY; SEEGEN; R. SCHUMACHER, STEPP). 
https://www.meatrition.co...aptain-meredith

Swoją drogą, John Rollo to w zasadzie prekursor w Europie, leczenia cukrzycy dietą bez węglowodanów.
A tutaj wzmianki o nim nie widziałem.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Wto Maj 05, 2026 16:04   

No proszę.
Wystarczy w wyszukiwarce wpisać frazę "Scottish military surgeon John Rollo, MD" i worek się rozwiązuje.

"John Rollo, an Edinburgh trained military surgeon, is remembered for this work in which he described the results of his treatment of Capt. David Meredith, one of his patients with diabetes. Rollo placed Meredith on a strict meat diet. According to Rollo’s notes, his patient’s condition improved rapidly. In the later editions of this work Rollo added more cases of diabetes and notes of the use of his treatment by other physicians."
https://www.rcpe.ac.uk/he...ege-collections

https://wellcomecollection.org/concepts/xcvmcddu#

https://link.springer.com/article/10.1007/BF03001294

https://diabetetpeberthelot.webnode.fr/news/une-longue-histoire-hesitante/

https://archive.org/details/b33085183_0004/page/n5/mode/1up

Kopalnia wiedzy normalnie.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1541
Wysłany: Wto Maj 05, 2026 21:39   

Teraz to wszyscy mądrzy, ale zobaczcie jakie były początki. https://digitalcommons.rockefeller.edu/cgi/viewcontent.cgi?article=1019&context=monographs-rockefeller-institute
Co tam te Rockefellery wypisują, to głowa mała.
Ilu tych ludzi wymęczyli na różne sposoby.
Cytat:
The physician who cannot calculate diets to suit his individual cases,
but is dependent upon text-book menus, will not be able to substi-
tute celery or spinach when one or the other is disliked, and will oc-
casionally meet patients who know more about diets than he. Any-
body who has a list of food val1;1es and can use the decimal system can
easily make up the simple diets required by diabetics. The unwise
complexity of dishes in the past has doubtless been largely respon-
sible for the unfortunate helplessness of so many physicians in this
regard. The use of the metric system is not a difficulty but a great
convenience, and it can be learned in a few minutes by those un-
a.ccustomed to it. Though the energy value of carbohydrate and pro-
tein is 4 1 calories per gm , and of fat 9.3 calories per gm., it is suffi-
dentl.y accurate for ordmary purposes to reckon them as 4 and 9
calories respectively.H One elementary example should make the
method clear.
Suppose that a patient's weight is 50 kilograms, that his tolerance
in the carbohydrate test was 180 gm, and that he is to be given a
mixed diet containing one-sixth of this maximal carbohydra.te toler-
ance, together with 1 5 gm protein and 30 calories per kilogram.
65 Food chemists are well aware of the technical considerations which make
absolute exactness impossible m the ordmary reckonmg of a diet A practical
pomt is that the number of calories obtained by multiplying the total grams of
protein, carbohydrate, and fat by the proper factors, and the number found by
adding up the calories given in food tables for the mdividual mea.ts, vegetables,
and other foods served, are seldom identical Either method is permissible.
One-sixth of the carbohydrate tolerance of 180 gm. is 30 gm. Any
desired vegetables are selected from food tables to make up this total
of 30 gm. for the day, and divided between �he meals at will. The
protein, fat, and calories in the vegetables chosen must be reckoned,
which will give a result such as shown in Table VI.

Tabeli nie wklejam bo się rozjeżdża wszystko w cholere.
To tylko zresztą przykład, że w miarę znośnie zaczyna się koło 160 strony, ale cała historia z leczeniem cukrzycy dietą jest tam opisana od XVIII wieku.
Jak juz zaczeli kombinować z eliminowaniem poszczególnych makroskładników, to pojawia się światełko w tunelu.
Kuźwa się człowiek czuje jak jakiś bibliotekarz.
Dobrze że od papirusów Ebersa nie zaczęli. :evil:
:evil:
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Wto Maj 05, 2026 21:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2026 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved