Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Patiomkinowskie państwo z tektury
Autor Wiadomość
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10302
Wysłany: Śro Sie 14, 2024 09:48   Patiomkinowskie państwo z tektury



Cytat:
Edyta Żemła "Armia w ruinie"

...Oficer Marynarki Wojennej: Może to było nasze nieszczęście, a może w tamtych czasach nasze szczęście – o nas w Warszawie po prostu zapomniano. Macierewicz i Błaszczak dwa, może trzy razy byli w Gdyni. Z marynarzami nie rozmawiali. Chyba nawet nie znali nazwisk naszych dowódców. Byliśmy dla nich tylko ścianką przy okazji wodowania jakiegoś okrętu. Najważniejsze było to, by dobrze ustawić ministra. Ludzie z MON-u wszystko przestawiali, łącznie z okrętami, bo słońce nie tak padało i fota ministra nie wyjdzie.

Wie pani, co to znaczy przestawić okręt wojenny? To nie jest jakaś mała łódeczka, tylko wiele ton żelastwa. Tłumaczyliśmy, że nie da się tak od ręki przestawić okrętu wojennego, ale do nich to nie docierało. Ma być tak, jak my chcemy, i nie ma żadnej dyskusji. I trzeba było ten okręt ruszyć.

Oficer służb prasowych: Otoczenie Błaszczaka to była ekipa ordynarnych ludzi bez szacunku dla munduru, bez szacunku dla wojska. Traktowali wojskowych jak głupków, na tle których można sobie zrobić konferencję i zdjęcia. Jak ktoś wyrażał jakieś wątpliwości, podpieprzali oficerów na żywca. Każde ćwiczenie międzynarodowe też było robione wyłącznie pod ministra i jego wizytę na poligonie. Na przykład na Defender-Europe 20. Na poligon drawski Centrum Operacyjne Ministra Obrony Narodowej przysłało wtedy specjalnie człowieka, którego jedynym zadaniem było prowadzenie mediów społecznościowych ministra Błaszczaka. On miał pilnować, by informacje z ćwiczenia szły przez Twittera ministra. Nigdy wcześniej tak to nie wyglądało.

Edyta Żemła: Co na to sojusznicy?

Oficer służb prasowych: Byli zszokowani, zwłaszcza Brytyjczycy. Oni każdą informację o sobie wypuszczali po ćwiczeniu dopiero wtedy, jak wrócili do kraju. Sprawa musiała być przemyślana i zaakceptowana przez wszystkie dowództwa. Nie mogli zrozumieć, dlaczego my działamy z partyzanta i nie zastanawiamy się nad konsekwencjami. Ale w Wielkiej Brytanii wojsko od polityki jest oddzielone grubą kreską.
No i znowu żurnaliści szkalują władze. 8)
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10302
Wysłany: Wto Sie 20, 2024 13:30   

Czytam właśnie książkę "Bogactwo i nędza narodów", autor David S. Landes.
Natrafiłem na taki fragment:
Cytat:
...Cała armia była pogodzona z tym zacofaniem.Choćby dlatego, że zaopatrzeniem zajmował się pułk, a oficerowie woleli wydawać pieniądze na jadło i napitki. (Umiejętność picia była dla oficerów testem męstwa w większym stopniu niż pole walki)...
Producenci broni dawali z kolei kupującym to, czego ci szukali - tyle a tyle sztuk złych, dobrych, nijakich. Władze próbowały walczyć z partactwem nasyłając inspektorów, ale na wiele się to nie zdało, inspektorzy byli bowiem częścią systemu i nie mieli zamiaru kąsać ręki, która ich karmi...
W rezultacie wytwarzano złe śruby i nity, wybrakowane lufy, rozpadające się łożyska, niedopasowane części zamków. W [XIX wieku], tuż przed rozpoczęciem walk... tylko połowa muszkietów armii przeszła kontrolę jakości. A ta kiepska broń w rękach... żołnierza stawała się jeszcze gorsza. Tak, jak chłop pańszczyźniany, żołnierz ... nie dbał o sprzęt.
Karabiny polerowano przed paradą, :viva: ale za smar żołnierz musiał płacić z własnej kieszeni, używał go niewiele bądź wcale.
Amunicja drogo kosztowała, kraj nie był w stanie produkować dużej ilości, na ćwiczeniach używano więc kul z gliny, które niszczyły lufy... ;D
... Stratedzy wojskowi mając do czynienia z takimi zaniedbaniami, nie doceniali znaczenia siły ognia. Ludzi, a także "siłę moralną" uważano za czynnik ważniejszy od broni i przedkładano bagnet na karabin.
Z jakiej krainy może pochodzić ten opis? A ściślej, dla ułatwienia dodam, że w XIX wieku polskie krainy wchodziły w skład tego państwa. :-x
Więc poniekąd tradycje trwają niezłomnie na przestrzeni wieków.
JW
 
     
Grzegorz1973

Dołączył: 28 Maj 2024
Posty: 280
Ostrzeżeń:
 5/2/3
Wysłany: Śro Sie 21, 2024 10:35   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Czytam właśnie książkę "Bogactwo i nędza narodów", autor David S. Landes.
Natrafiłem na taki fragment:
Cytat:
...Cała armia była pogodzona z tym zacofaniem.Choćby dlatego, że zaopatrzeniem zajmował się pułk, a oficerowie woleli wydawać pieniądze na jadło i napitki. (Umiejętność picia była dla oficerów testem męstwa w większym stopniu niż pole walki)...
Producenci broni dawali z kolei kupującym to, czego ci szukali - tyle a tyle sztuk złych, dobrych, nijakich. Władze próbowały walczyć z partactwem nasyłając inspektorów, ale na wiele się to nie zdało, inspektorzy byli bowiem częścią systemu i nie mieli zamiaru kąsać ręki, która ich karmi...
W rezultacie wytwarzano złe śruby i nity, wybrakowane lufy, rozpadające się łożyska, niedopasowane części zamków. W [XIX wieku], tuż przed rozpoczęciem walk... tylko połowa muszkietów armii przeszła kontrolę jakości. A ta kiepska broń w rękach... żołnierza stawała się jeszcze gorsza. Tak, jak chłop pańszczyźniany, żołnierz ... nie dbał o sprzęt.
Karabiny polerowano przed paradą, :viva: ale za smar żołnierz musiał płacić z własnej kieszeni, używał go niewiele bądź wcale.
Amunicja drogo kosztowała, kraj nie był w stanie produkować dużej ilości, na ćwiczeniach używano więc kul z gliny, które niszczyły lufy... ;D
... Stratedzy wojskowi mając do czynienia z takimi zaniedbaniami, nie doceniali znaczenia siły ognia. Ludzi, a także "siłę moralną" uważano za czynnik ważniejszy od broni i przedkładano bagnet na karabin.
Z jakiej krainy może pochodzić ten opis? A ściślej, dla ułatwienia dodam, że w XIX wieku polskie krainy wchodziły w skład tego państwa. :-x
Więc poniekąd tradycje trwają niezłomnie na przestrzeni wieków.
JW


Czytałem sto lat temu. Dla każdego coś miłego.
Fragment dotyczący Rosji mógłby sugerować, że niewiele się na przestrzeni wieków zmieniło. Tak do końca nie jest, bo tym razem medialne doniesienia o nieudolności rosyjskiego wojska to była propaganda samego Kremla.

Dla pełniejszego obrazu tamtych czasów dodam jeszcze kilka dalszych akapitów:
Cytat:
„Kula jest głupia – stwierdził marszałek Suworow, a bagnet – zuch”. Bagnet był pewniejszy, a zaufanie do karabinów mogło tylko osłabić bojowego ducha. Zamiana broni ładowanej przez lufę na odtylcową stałaby się więc błędem. Żołnierz zmarnowałby tylko mnóstwo amunicji i zapomniałby, jak się nabija karabin. Gdy siła ognia w innych armiach błyskawicznie się rozwijała, rosyjskiego żołnierza uczono bezsensownych oszczędności. Gospodarka prowadzona w pułkach odzwierciedlała tę w skali ogólnej: niewydolność, marnowanie czasu i pracy na czynności pomocnicze (rolnictwo, zbieranie chrustu i słomy, budownictwo, przewozy), strach przed zmianą.
Wojna krymska (1854–1856) okazała się katastrofą. Rosjanie ponieśli ogromne straty w ludziach (na to akurat mogli sobie pozwolić) – sześćset tysięcy. Niewielkie straty terytorialne bardziej zabolały generałów i cara. Część rosyjskich żołnierzy używała jeszcze ładowanych przez lufę strzelb skałkowych, tymczasem Brytyjczycy i Francuzi strzelali do nich jak do kaczek z broni z zapalnikami udarowymi, która niosła trzy do pięciu razy dalej. Nawet rosyjscy generałowie byli łatwym celem. Nie znaczy to, że alianci stanowili niedościgniony przykład skuteczności w mordowaniu. Dostawy zawodziły, higiena wołała o pomstę do nieba (największym wrogiem pozostawały choroby), a głupotę dowództwa (w armii brytyjskiej sprzedawano jeszcze wtedy stopnie oficerskie) uwiecznił w naiwności ducha Tennyson w wierszu Szarża lekkiej brygady.
Ale u Rosjan było gorzej.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz1973 Śro Sie 21, 2024 10:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10302
Wysłany: Sob Sie 24, 2024 09:51   

Cytat:
Edyta Żemła „Armia w ruinie”
Oficer z MON-u: Desant Błaszczaka do MON-u wyglądał tak, że do departamentów przyszli jego ludzie z MSWiA. Zapukali do gabinetów i dyrektorom oraz ich zastępcom po prostu wręczali koperty ze zwolnieniami. Natomiast jeżeli byli to żołnierze, to dostawali decyzje o przeniesieniu do rezerwy kadrowej. Byliśmy niezwykle zaszokowani tempem tej operacji. Wymienili ludzi ekspresowo, nawet na pomniejszych stanowiskach. Dlatego potrzebowali nowych do pracy. Dostałem wtedy propozycję i po kilku latach służby w jednostce liniowej znowu wróciłem do Warszawy. Objąłem stanowisko w resorcie i dopiero wtedy zobaczyłem, w jakim kompletnym rozkładzie jest ta instytucja. W totalnym. Nic tam dobrze nie działało. Wszystko było na ślinę i gumę do żucia. Nikogo to jednak nie obchodziło, dopóki nie zainteresowały się czymś media. Cały resort był skupiony tylko na jednym, na robieniu pijaru ministrowi Błaszczakowi, pracy na rzecz partii i prezesa Jarosława Kaczyńskiego. To nie było ministerstwo obrony, tylko jakaś partyjna przybudówka.

Oficer z MON-u: Mam wrażenie, że Błaszczak to od początku był jakiś twór pijarowy, a na najważniejszą personę w jego otoczeniu wyrosła szefowa Centrum Operacyjnego Ministra Obrony Narodowej Agnieszka Glapiak.

Oficer wojsk lądowych: Macierewicz miał swojego Misiewicza, a Błaszczak swoją Glapiak. Misiewicz jednak w arogancji, bucie i bezwzględności nie dorastał jej do pięt. Kiedy do jednostek przyjeżdżała pani Glapiak, to trzeba było oddawać jej tam niemal boską cześć. Ludzie się nawzajem przed nią ostrzegali. Mówili, że jak zadzwoni, to trzeba wykonać zadanie, bo będzie po tobie. To ona stawiała zadania dowódcom.

Podoficer z dużym doświadczeniem: Jeżeli oddajemy honory przełożonemu, to jest wojsko, jeśli oddajemy honory Misiewiczowi czy pani Glapiak, to już nie wiem, czy to jest jeszcze armia.

Oficer służb prasowych: Pamiętam wiele wizyt ministra w jednostce. Najważniejsze zawsze było ustawienie sprzętu tak, żeby Błaszczak na jego tle dobrze się prezentował. Myśmy ustawiali tak, żeby było bezpiecznie, potem przyjeżdżali ludzie z Centrum Operacyjnego Ministra Obrony Narodowej i przewracali wszystko do góry nogami.

Urzędnik z Kancelarii Prezydenta: Pan prezydent i minister Błaszczak bardzo często razem uczestniczyli w przeróżnych imprezach: ćwiczeniach, prezentacjach, konferencjach, na defiladach kończąc. Urzędniczki z Centrum Operacyjnego Ministra Obrony Narodowej wpadały przed uroczystością i wszystko przewracały do góry nogami. Kiedyś chciały ustawić pana prezydenta tyłem do wojska, żeby Błaszczak lepiej wypadł. Szlag jasny nas trafił. Innym razem, było to podczas defilady z okazji Święta Wojska Polskiego, jedna z urzędniczek najpierw zaczęła się na nas wydzierać, że wszystko źle robimy. Już naprawdę podniosła nam ciśnienie, gdy oznajmiła, że za dużo czasu zaplanowaliśmy na przemówienie prezydenta. Poślednia urzędniczka z MON-u dała sobie prawo do decydowania, jak długo ma przemawiać prezydent naszego kraju. Niesamowita buta, pewność siebie, brak kultury tych ludzi – to było aż niewiarygodne.

Oficer, rzecznik prasowy jednostki: Oni byli chamscy, strasznie obcesowi. Nie dało się z nimi porozmawiać. Wjeżdżali do jednostek, mówili, że ma być tak i tak i nie było dyskusji. Żołnierzy traktowali jak roboli. Mieliśmy wykonywać każde, nawet najgłupsze polecenie i się nie odzywać. Kazali przestawiać ciężki sprzęt – czołgi, transportery – żeby się dobrze na ich tle kadrował Błaszczak na zdjęciach.

Dowódca ważnej instytucji wojskowej: Niestety miałem do czynienia z ludźmi CO MON. No, powiem szczerze, kawał szmaciarstwa. Naprawdę. Nieważne było szkolenie, nieważne były przedsięwzięcia, które są realizowane, ważne było tylko to, żeby zrobić zdjęcie, żeby pokazać ministra, żeby powiedzieć, że minister gdzieś będzie. Tylko na przekazie medialnym zależało wtedy kierownictwu resortu.

Oficer służb prasowych: Otoczenie Błaszczaka to była ekipa ordynarnych ludzi bez szacunku dla munduru, bez szacunku dla wojska. Traktowali wojskowych jak głupków, na tle których można sobie zrobić konferencję i zdjęcia. Jak ktoś wyrażał jakieś wątpliwości, podpieprzali oficerów na żywca.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10302
Wysłany: Dzisiaj 10:26   

Były współtwórca służb specjalnych Piotr Niemczyk, który niedawno swoją pełną trzydniową głodówką postawił do pionu pieski wymiaru sprawiedliwości, cztery lata temu napisał książkę pod wymownym tytułem "Szpiedzy z papieru" M.in. opisuje, czym za pierwszych rządów Kaczyńskiego i Macierewicza zajmowały się służby SKW.
Cytat:
Kiedy po zmianie rządu, w 2007 roku, przyszło nowe kierownictwo SKW... nowi szefowie odkryli, że w pomieszczeniach archiwum służby, a także w gabinecie jednego z dyrektorów zbudowane zostały kapliczki, przy których niektórzy oficerowie spędzali dużo czasu.
Inną osobliwością było to, że w gabinecie naczelnika jednego z wydziałów zbierało się kółko różańcowe... Jednym z uczestników kółka był Paweł Bojarski, obecnie zastępca szefa (2022 r.)
I co? Przez modlitwę schodami do nieba! Przynajmniej w kontrwywiadzie. ;D ;D ;D ;D
Jak śpiewał frontman Robert Plant
Cytat:
Yes, there are two paths you can go by, but in the long run
There’s still time to change the road you’re on
And it makes me wonder
Drogi są dwie, ale my teraz chyba bardziej zdążamy do piekła niż do nieba.
JW
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2026 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved