
Zasady diety optymalnej są w porównaniu do wcześniej omawianych diet najbardziej szczegółowe. Czy jednak tworzą one jednoznaczny i jasny przepis na stosowanie tej diety?
Autor szereguje białka, tłuszcze i węglowodany według hierarchii: od najlepszych do najgorszych. W przypadku białek wskaźnikiem jest ich wartość biologiczna (czyli skład aminokwasowy). W przypadku tłuszczów jest to ich nasycenie wodorem (im twardsze tłuszcze, tym lepsze). W przypadku węglowodanów pierwszeństwo mają cukry złożone nad cukrami prostymi - ze względu na szybkość ich wchłaniania.
W praktyce odżywiamy się białkem i tłuszczami zwierzęcymi. Produkty roślinne traktuje się jako źródło węglowodanów.
Ilość spożywanych trzech podstawowych składników pokarmowych określona jest na wiele sposobów.
Najbardziej znanym jest tak zwana "złota proporcja", czyli stosunek B:T:W (białka do tłuszczów do węglowodanów) wynoszący 1 : 2,5-3,5 : 0,5-0,8. W myśl tej zasady zjadamy tyle, na ile mamy ochotę. Jedyną wytyczną jest uczucie sytości i utrzymanie "złotej proporcji" pomiędzy zjadanymi składnikami.
Talerz ilustruje procentowy udział białek, tłuszczów i węglowodanów w diecie Kwaśniewskiego. Podział ten wynika ze "złotej proporcji" czyli stosunku |
Kolejnym jest zjadanie konkretnych ilości BTW w stosunku do swojej wagi należnej. Dla białka i węglowodanów wynosi to zwykle 0,8 g/kg WN (wagi należnej), tłuszczu zjada się około 3 razy tyle (lub do syta). Na tym jednak nie koniec.
Do tych dwóch zasad dochodzą jeszcze wytyczne co do ograniczenia ilości spożywanego białka po okresie przebudowy organizmu. Zacytuję w tym wypadku samego autora (Dziennik Zachodni): "Ile białka potrzebuje człowiek, który już dostosował swój organizm w pełni do żywienia optymalnego? Potrzebuje niewiele: 20-30 g/dobę" oraz "Przy żywieniu optymalnym zapotrzebowanie na białko organizmu ludzkiego jest 2-3 razy mniejsze od zapotrzebowania na białko przy innych modelach żywienia i utrzymuje się w granicach 30-40 g dla dorosłego człowieka".
Udało mi się też znaleźć tabelkę, w której autor sam porównuje różne diety. Porównuje też ilość BTW w diecie optymalnej w wersji dla średnio chorych i w wersji osób już zdrowych. W przypadku pierwszej wynoszą one:
Dieta podzielona została zatem na dwa etapy (co też nie zawsze autor jednoznacznie podaje):
Pierwszy etap przebudowy organizmu, trwający 1-3 miesięcy (w zależności od wieku i stanu zdrowia). Stosuje się wówczas "złotą proporcję".
Drugi etap po przebudowie organizmu. Zmniejsza się wówczas ilość zjadanego białka, które - zdaniem autora - nie jest już potrzebne w tak dużej ilości. Przestaje się wówczas przestrzegać "złotej proporcji". Czym się wówczas kierować? Z wszystkich tych zasad wypracowano taki model diety: tłuszczu do syta, węglowodanów tyle, by nie było ciał ketonowych w moczu, białka jak najmniej, jedynie tyle, ile jest niezbędne organizmowi.
Autor zakłada, że w produktach zjadanych w diecie optymalnej są wszystkie witaminy i sole mineralne potrzebne organizmowi. Wskazuje na zasadność zjadania przynajmniej 6-ciu żółtek na dobę, które oprócz najlepszego białka dostarczają zarazem wszystkich mikro- i makroskładników.
Jan Kwaśniewski w swoich publikacjach szczegółowo omawia wpływ diety na różne jednostki chorobowe. Publikacje te zawierają też wiele nienaukowych teorii autora, wspomnę tu jedynie o reaktorze jądrowym w czasach Mojżesza na pustyni, czy zakodowanej informacji, którą autor otrzymał od prezydenta Stanów Zjednoczonych. Teorie te w połączeniu z opisem "rewolucyjnej diety", stały się dla przedstawicieli nauki powodem do drwin i podstawą tego, by nie traktować autora diety optymalnej poważnie.
Doktor Kwaśniewski jako jedyny z twórców diet niskowęglowodanowych szczegółowo określa to, ile białek, tłuszczów i węglowodanów należy spożywać przy jego diecie. Przez wiele lat było to w środowisku osób stosujących tą dietę powodem do dumy i oznaką dopracowania zasad diety optymalnej. Dziś - za sprawą dra Ponomarenko - przynajmniej ja nie jestem aż tak pewien, czy jest to zaleta diety Kwaśniewskiego, czy raczej jej wada.
Niewątpliwie powoduje to, że dieta optymalna jest w porównaniu do reszty diet najbardziej pracochłonna i wymagająca w stosunku do jej adeptów. Powoduje to, że wielu z "optymalnych" (tak nazywają siebie osoby, stosujące tą dietę), doskonale orientuje się w zagadnieniach dietetyki. Dieta ta wymaga ważenia produktów, szczegółowych obliczeń i ciągłego dokształcania się. Jednak pracochłonna arytmetyka nie sprzyja różnorodności w diecie.
Badania przeprowadzone przez miesięcznik Poradnik Dobrego Zdrowia/Optymalnik wykazały, że bardzo często dieta optymalna jest bardzo monotonna. W praktyce śniadania są niemal identyczne (zawsze żółtka na tłuszczu), obiady to zaledwie kilka obliczonych wcześniej i powtarzanych zestawów, okresowo jedynie zmienianych. Podobnie jest z kolacją (deserem). Jest to zgodne z zasadami diety optymalnej, bo posiłki opierają się na najlepszych białkach, tłuszczach i węglowodanach.
Czy jest to również dobre dla naszego organizmu? - z pewnością dla wielu osób tak.
Dieta optymalna nadal ma swoch zagorzały zwolenników. Wiele osób odzyskało dzięki niej zdrowie, pozbyło się wielu "nieuleczalnych" chorób. Wciąż na grupach dyskusyjnych trafiają się osoby twierdzące, że są na tej diecie, i że są z niej zadowolone, nawet po wielu latach jej stosowania.
Twierdzi się że w społeczeństwach, które obecnie mają najwięcej zawałów, wzrosło znacznie spożycie tłuszczu. Nie zauważa się jednak, że równolegle w tym samym okresie wzrosło spożycie węglowodanów, w tym - cukru i słodyczy. Ludy, które jedzą dużo białka i tłuszczu, a mało węglowodanów, nie cierpią na choroby cywilizacji.
Pokarm zwierzęcy jest znacznie łatwiej przyswajalny i bogatszy w składniki odżywcze niż pokarm roślinny. To właśnie dlatego zwierzęta nie tylko mięsożerne, ale także roślinożerne karmią swoje potomstwo mlekiem, a nie sokiem owocowo-warzywnym lub trawą.