Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Zdrowe odżywianie dzisiaj
Autor Wiadomość
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Wto Mar 25, 2025 09:40   Zdrowe odżywianie dzisiaj

Cytat:
Odżywianie
...Od niemowląt po osoby starsze. Co i w jakim wieku powinniśmy jeść?
... Sekrety długowieczności. Optymalne odżywianie dla każdego wieku:
0 do 12 lat
W tym czasie buduje się mikrobiom (szczepy bakteryjne w jelicie), który nie tylko zapewnia zdrowe trawienie, ale jest także głównym składnikiem naszego układu odpornościowego. Aby go wzmocnić, dzieci powinny jeść pełnowartościowe produkty (pełne ziarna, rośliny strączkowe, owoce, warzywa). Zmniejsza to również ryzyko występowania alergii.
Uwaga! Napoje słodkie są cichym czynnikiem tuczącym i wywołującym mdłości. Idealnie byłoby, gdyby dzieci uczyły się pić czystą wodę już od najmłodszych lat.

...lata 20. i 30.
Aby organizm mógł długo zachować sprawność, potrzebuje mięśni stabilizujących stawy. Duże ilości białka zwierzęcego sprzyjają stanom zapalnym i zwiększają ryzyko zwapnienia naczyń. Dlatego lepiej postawić na białka roślinne: komosę ryżową, kaszę gryczaną, soczewicę, fasolę, orzechy i nasiona.

...Lata 40. i 50.
Zmiany hormonalne w tej fazie życia wpływają również na układ odpornościowy. Pojawiają się nowe alergie, przeziębienia stają się bardziej uporczywe. Dlatego ważne jest odżywianie bakterii jelitowych. Idealnie sprawdzi się żywność fermentowana – zawiera zdrowy błonnik i probiotyki, które wzmacniają układ odpornościowy. Jest to m.in.: kefir, jogurt, kapusta kiszona, kimchi (kiszona kapusta) czy kombucha (fermentowana, słodka herbata).

...Lata 60. i 70.
W tym okresie zwiększa się ryzyko chorób serca, cukrzycy typu 2 i udarów, a metabolizm spowalnia. Aby zachować dobrą formę, organizm potrzebuje białka (1 g na kilogram masy ciała) i błonnika (30 gramów dziennie), a najlepiej niewielkiej ilości fast foodów, ciast, chipsów itp. Dla 60- i 70-latków dobre są: warzywa, orzechy, nasiona, ryby, jaja, produkty pełnoziarniste, rośliny strączkowe i mięso (bez czerwonego mięsa).

...od 80. roku życia
Nawet niewielki brak płynów może zwiększyć ryzyko udaru i spowodować dezorientację. Niezbędne są także wtórne substancje roślinne (polifenole). Wzmacniają układ odpornościowy, hamują stany zapalne i spowalniają procesy rozkładu w mózgu. Polifenole znajdują się w warzywach, pełnych ziarnach i owocach (głównie w jagodach).
I co się dziwić, że ludzie są zindoktrynowani.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Wto Mar 25, 2025 12:35   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
I co się dziwić, że ludzie są zindoktrynowani.
JW

To chyba nie jest tylko kwestia indokrynacji, bo Polska jest biednym krajem. Jesteśmy jednym z biedniejszych demoludów i nic tego nie zmieni póki co.
Przeciętnego emeryta, pracownika na etacie, samotnego rodzica nie stać po prostu na pełnowartościowe żywienie.
Jestem daleki od teorii spiskowych. Po prostu przekroczyliśmy globalny próg, przed którym można wszystkim mieszkańcom globu to zapewnić. Nie jest to jednak tylko wynik zamożności społeczeństwa, ale też zasobów.
Był z tym problem nawet w czasach kiedy człowiek nie ingerował w naturalne mechanizmy ograniczenia liczebności ludzkiej populacji. Teraz to już równia pochyła ku przepaści.
Gwoli wyjaśnienia - są to moje i tylko wnioski na podstawie wielu danych. Nie jestem wielbicielem Billa i Melindy Gatesów, illuminatem, masonem.
Takie są po prostu fakty.

Żeby sobie to uzmysłowić, wystarczą dane z lat 70, XX wieku, które mówiły, że już wtedy przekraczaliśmy o 50% granicę tego jaki obszar jest w stanie wyżywić jednego mieszkańca, bez większej szkody dla ekosystemu.
To były jednak czasy, kiedy każdy realnie przyczyniał się swoją pracą do podtrzymywania warunków egzystencji społeczeństwa.
Teraz wyobraźcie sobie ile jest osób bezproduktywnych w dzisiejszym społeczeństwie: influencerów, celebrytów, prezesów, wiceprezesów, menadżerów itp itd, którzy nie robią nic oprócz zużywania energii na którą pracują inni.
To musiało kiedyś za przeproszeniem jëbnąć i teraz to właśnie się dzieje.

PS dlaczego Europa zaczęła już w XV wieku ekspansję na "nowy świat"?
Oficjalna wersja jest taka, że chciała się bogacić.
A nie mogła się bogacić w obrębie kontynentu europejskiego?
Ano nie mogła, bo brakowało zasobów (czytaj powierzni potrzebnej na jednego mieszkańca)
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Wto Mar 25, 2025 12:40, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Wto Mar 25, 2025 14:36   

Strix aluco napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
I co się dziwić, że ludzie są zindoktrynowani.
JW

To chyba nie jest tylko kwestia indokrynacji, bo Polska jest biednym krajem. Jesteśmy jednym z biedniejszych demoludów i nic tego nie zmieni póki co.
Przeciętnego emeryta, pracownika na etacie, samotnego rodzica nie stać po prostu na pełnowartościowe żywienie.
Jestem daleki od teorii spiskowych. Po prostu przekroczyliśmy globalny próg, przed którym można wszystkim mieszkańcom globu to zapewnić. Nie jest to jednak tylko wynik zamożności społeczeństwa, ale też zasobów.
Akurat cytowany tekst pochodzi z niemieckiego periodyka Bild.
Ale nawet u nas cena schabu jest niższa niż pomidorów a i smalec też nie jest drogi.
W Polsce większość też dała się zindoktrynować i ciężko dziś kupić szynkę z tłuszczem albo tłustą kiełbasę. Szczególnie w przypadku kiełbas to już tragedia, wszystkie suche jak wiór. No i bez czosnku.
JW
 
     
marcin458 

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 1862
Wysłany: Wto Mar 25, 2025 15:13   

Dlatego trzeba jeść smażona kiełbase na tłuszczu i do tego pokryć serem żółtym roztapiającym sie bo sery sa bardzo tłuste.

Danie pychota.

Pozdrawiam
Marcin
 
     
Olgańka

Dołączył: 11 Gru 2018
Posty: 62
Skąd: Szczecin
Wysłany: Czw Maj 29, 2025 13:05   

Zdrowe odżywianie w dzisiejszych czasach jest możliwe ale to problematyczne. Po pierwsze trudno jest znaleźć wartościowe produkty na rynku, który jest zalany żywnościowym badziewiem. Po drugie cena tych produktów jest o wiele wyższa. Do tego dochodzą nachalne reklamy nastawione tylko na cenę, że najniższe, my mamy najtaniej itd. Jeśli najniższa cena przyciągnie do sklepu najwięcej klientów, to nie ma siły żeby oni się zdrowo odżywiali. Duży sprzedawca czy producent żywności w większości (jak nie wszyscy) zwracają uwagę na swoje koszty i przychody a nie na zdrowie klientów. Żeby w dzisiejszych czasach się zdrowo odżywiać potrzebna jest odpowiednia świadomość, która pozwoli ominąć wiele pułapek.
 
     
dżoana

Dołączył: 06 Kwi 2021
Posty: 6
Wysłany: Pon Wrz 15, 2025 16:23   

Zaczęłam się interesować zdrowym stylem życia i coraz częściej trafiam na fleksitarianizm. Podoba mi się, że nie trzeba całkowicie rezygnować z mięsa, tylko bardziej świadomie wybierać posiłki. Czy któraś z Was próbowała tego w praktyce i faktycznie czuje się lepiej?
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9608
Wysłany: Pon Wrz 15, 2025 17:42   

Tak, znajomy. Umarl na raka
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Śro Paź 01, 2025 13:12   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
To, co sądzę na temat diety optymalnej napisałem i wydrukowałem 20 lat temu w cyklu Optimal story.
Można to sobie przeczytać tam:
http://www.dobradieta.pl/...pic.php?t=22727
Szkoda, że dr Kwaśniewski zmienił i ubogacił swoje propozycje w późniejszych książkach właśnie do poziomu bzdurnych zaleceń.
W swojej pierwszej pracy z lat 70-tych treściwie i klarownie zalecił po prostu drastyczne ograniczenie węglowodanów oraz spożywanie 2 g tłuszczu na 1 g białka. Dokładnie tak żywił się Vilhjalmur Stefansson i z doświadczenia wynika, że jest to właściwa proporcja. Potem niestety to poszło w mętne rozważania.
Rozumiem, że dla Pana lata 90-te to prehistoria i stąd te elukubracje o lizaku.
Pozdrawiam i polecam lekturę Optimal story.
JW


Czytałem optimal story kilka lat temu.
Nie chodzi o proporcje, a o to co Pan tu czasem opowiada, niemal kropka w kropkę cytując Kwaśniewskiego.
Tzn choćby ostatni przykład, w którym pisał Pan o tym, że przyczyną wyższej ilości udarów krwotocznych u Japończyków jest mała ilość pełnowartościowego białka w diecie.
Można to brać na wiarę i na tym poprzestać. Ale nie po to mamy mózgi żeby brać takie rzeczy na wiarę.

Niby dlaczego kilka razy bogatsi od nas Japończycy mieliby jeść mniej białka niż w bidnej Polsce?
Takie pytanie nasuwa się samo.
A to dopiero początek.
Piramida wieku i mediana wieku w Japonii i Polsce.
Jeśli na 100 tys Japończyków jest kilka razy więcej osiemdziesieciolatków, to naturalne, że udary które są domeną wieku podeszłego występują tam częściej.
I nie jest to tak dużo, bo jest to statystycznie około 2 razy więcej na 100 tys niż w Polsce.

Zmieńmy teraz optykę i załóżmy że poramida wiekowa, mediana wieku jest taka sama w obu krajach, czyli Polsce i Japonii.
Okazało by się wtedy, że to u nas jest dwa razy więcej przypadów udarów, bo wynika z tego, że u nas udary to domena grup wiekowych ze środka piramidy a nie ze szczytu piramidy jak w Japonii.

Takich cytatów z Kwaśniewskiego popełnił Pan tu więcej i to w kilka ostatnich miesięcy.
Wiele razy przytaczał Pan te same przykłady o długowieczności Masajów, Inuitów, mieszkańców Tybetu itp, nie weryfikując tego na podstawie danych historycznych, antropologicznych, statystycznych.
To też jest powielanie treści z dzieł Kwaśniewskiego.

Masajowie nawet w czasach kiedy nie brakowało im tłustego mleka zmieszanego z bydlęcą krwią i mięsa, nie żyli długo.
Nawet jeśli kogoś z nich nie wpierniczył lew, albo nie ukąsiła czarna mamba, to rzadko dożywał sześćdziesiątki.
U Inuitów nawet w czasach dostatku czterdziestolatek był starcem.
Jak podają chińskie statystyki, długość życia ludności w Tybecie zwiększyła się o blisko 15 lat od lat 50, kiedy Chiny przejęły część tych terytoriów.

Z tymi sędziwymi ludzmi natury jest dokładnie tak jak pisał Włodzimierz Ponomarenko.
Turyści widzą staruszkę wyglądającą na 120 lat, a tak naprawdę to kiepsko żywiona od dziecka i spalona słońcem czterdziestka.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Śro Paź 01, 2025 13:32, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Czw Paź 02, 2025 08:01   

Strix aluco napisał/a:
Czytałem optimal story kilka lat temu.
Nie chodzi o proporcje, a o to co Pan tu czasem opowiada, niemal kropka w kropkę cytując Kwaśniewskiego.
Tzn choćby ostatni przykład, w którym pisał Pan o tym, że przyczyną wyższej ilości udarów krwotocznych u Japończyków jest mała ilość pełnowartościowego białka w diecie.
Można to brać na wiarę i na tym poprzestać. Ale nie po to mamy mózgi żeby brać takie rzeczy na wiarę.
Niby dlaczego kilka razy bogatsi od nas Japończycy mieliby jeść mniej białka niż w bidnej Polsce?
Nie widzę powodu, żeby niektóre fakty zdrowotno - żywieniowe oceniać inaczej niż dr Kwaśniewski tylko dlatego, że napisał to Doktor. Jeżeli coś się zgadza, to nie można gadać odmiennie, bo powiedział to ktoś, kogo krytykujemy. Takie zachowanie jest charakterystyczne dla polityków opozycji.
Co do udarów krwotocznych Japończyków, często o nich mówił dr Ponomarenko a nie dr Kwaśniewski. Wspominał, że często Japończycy doznawali udaru podczas zamaszystego skłonu powitalnego. :)
Nie mówimy o powszechnych dziś zatorach naczyń mózgowych ale o tzw. wylewach krwi do mózgu. Których to wylewów nadal nawet dziś jest więcej w Japonii niż w Europie. A dawniej było szczególnie dużo.
Najprostszym i bezdyskusyjnym wskaźnikiem spożycia białka jest średni wzrost populacji w cm. Jak wiadomo, Japończyków charakteryzował niski wzrost w stosunku do Europejczyków oraz dwukrotnie większy odsetek cukrzycy II. Co właśnie czarno na białym świadczy o żywieniu wysokowęglowodanowym i niskobiałkowym.
Teraz to się wszędzie zmienia, ale mówimy o XX wieku.
Quod erat demonstrandum.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Czw Paź 02, 2025 08:52   

Strix aluco napisał/a:
Wiele razy przytaczał Pan te same przykłady o długowieczności Masajów, Inuitów, mieszkańców Tybetu itp, nie weryfikując tego na podstawie danych historycznych, antropologicznych, statystycznych.
To też jest powielanie treści z dzieł Kwaśniewskiego.
To staje się już nudne.
Akurat ja nigdzie nie pisałem o średniej długości życia w społeczeństwach pierwotnych, która jest myląca i nie jest do oszacowania, bo żadna ewidencja nie jest tam prowadzona.
Pisałem o wpływie sposobu żywienia na zdrowie i tężyznę fizyczną, a to nie to samo, bo średnią długość życia znacznie skraca duża śmiertelność niemowląt, małych dzieci i częste okresy głodu, szczególnie w przypadku Inuitów.
W przeciwieństwie do tężyzny Masajów, na długość życia wpływa przede wszystkim zamożność. Nawet w bogatych Niderlandach. Tam wg wiarygodnych już statystyk cywilizowanego kraju, ludzie zarabiający minimum żyją krócej 8-9 lat niż ci najbogatsi. Nie ma to związku z opieką medyczną, bo w Niderlandach, inaczej niż w Polsce czy USA, opieka jest państwowa i nie da się zapłacić, żeby szybciej dostać się do lekarza prywatnego.
Zresztą, od pewnego poziomu dochodów, płacenie lekarzom nie tylko nic nie daje, ale skraca życie. Czego najlepszym dowodem statystyki WHO. W USA wydaje się na ochronę zdrowia 2,5 raza więcej niż w Japonii a żyje się krócej.
Co do Hunzów, cytowałem krytyczne analizy wykazujące, że oni wcale nie byli długowieczni ani specjalnie zdrowi.
Biorąc na tapetę Szerpów, którzy też nie żyją za długo, ci, którzy przeżyli, są jednocześnie bardzo odporni i wytrwali. Wspomagają białasów włażących na Everest i wystarczają im do chodzenia japonki na gołe nogi. Jedynie szefa zespołu stać na adidasy. Dokładnie tak, jak na zdjęciu. :-x
Więc zależy, jaki aspekt zdrowia rozważamy natomiast długość życia zależy od zamożności.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Czw Paź 02, 2025 08:53   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
Czytałem optimal story kilka lat temu.
Nie chodzi o proporcje, a o to co Pan tu czasem opowiada, niemal kropka w kropkę cytując Kwaśniewskiego.
Tzn choćby ostatni przykład, w którym pisał Pan o tym, że przyczyną wyższej ilości udarów krwotocznych u Japończyków jest mała ilość pełnowartościowego białka w diecie.
Można to brać na wiarę i na tym poprzestać. Ale nie po to mamy mózgi żeby brać takie rzeczy na wiarę.
Niby dlaczego kilka razy bogatsi od nas Japończycy mieliby jeść mniej białka niż w bidnej Polsce?
Nie widzę powodu, żeby niektóre fakty zdrowotno - żywieniowe oceniać inaczej niż dr Kwaśniewski tylko dlatego, że napisał to Doktor. Jeżeli coś się zgadza, to nie można gadać odmiennie, bo powiedział to ktoś, kogo krytykujemy. Takie zachowanie jest charakterystyczne dla polityków opozycji.
Co do udarów krwotocznych Japończyków, często o nich mówił dr Ponomarenko a nie dr Kwaśniewski. Wspominał, że często Japończycy doznawali udaru podczas zamaszystego skłonu powitalnego. :)
Nie mówimy o powszechnych dziś zatorach naczyń mózgowych ale o tzw. wylewach krwi do mózgu. Których to wylewów nadal nawet dziś jest więcej w Japonii niż w Europie. A dawniej było szczególnie dużo.
Najprostszym i bezdyskusyjnym wskaźnikiem spożycia białka jest średni wzrost populacji w cm. Jak wiadomo, Japończyków charakteryzował niski wzrost w stosunku do Europejczyków oraz dwukrotnie większy odsetek cukrzycy II. Co właśnie czarno na białym świadczy o żywieniu wysokowęglowodanowym i niskobiałkowym.
Teraz to się wszędzie zmienia, ale mówimy o XX wieku.
Quod erat demonstrandum.
JW

Faktów tam tyle co kot napłakał.

Tak. Mówimy o XX wieku, a w zasadzie o powojennej Japonii.
To co opisywał Ponomarenko, to pokłosie lat 1946-1965, gdzie japońska bieda była niewyobrażalna nawet dla mieszkańców powojennej Polski czy ZSRR.
W japońskim radio wydawano komunikaty o tym żeby żywic się karaluchami aby przetrwać i były to oficjalne komunikaty premiera Japonii.
Część to długofalowe skutki zrzucenia bomb atomowych na Hiroshimę i Nagasaki.
Kolejne pokolenia to już jest to co znamy, bo tych, którzy coś wiedzą na temat Japonii z okresu powojennej biedy, można w środowisku parającym się dietetyką policzyć na palcach prawej ręki pilarza. Dietetycy mówią co najwyżej o współczesnej diecie japońskiej i długowieczności Japończyków.
Ponomarenko podawał tzw przykłady anegdotyczne, które można porównać do dowcipów kreujących stereotypy, np Polak co tylko kradnie.
Tak więc suma sumarum te udary przy ukłonie to skutek przeszłości a nie teraźniejszego rzekomego niedoboru białka.
Z drugiej strony żyją jeszcze Japończycy którzy ulegli umiarkowanemu napromieniowaniu po wybuchach z Hiroshimy i Nagasaki, więc też nie ma co patrzeć jednostronnie.

Proszę zagłębić się w dane i porównać współczesną strukturę wiekową udarowców w Polsce i Japonii.
Gdyby wyciąć z japońskiej piramidy wiekowej tych, którzy są na szczycie piramidy i ociosać ją w taki sposób żeby była zbliżona do Polskiej, to widać wyraźnie że u nas udarów w takim wariancie jest więcej.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Czw Paź 02, 2025 09:14, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Czw Paź 02, 2025 09:33   

https://www.cureus.com/ar...ative-review#!/

Kolejny kamyczek do niskowęglowodanowego ogródka.
Żeby nie było, że to lipa, bo Masajowie żywią się teraz kukurydzą, to są tam wnioski z badań przeprowadzonych w latach 60 i 70 XX wieku.
I nie są to tylko badania typu morfologia, EKG l, ale liczne sekcje zwłok, które pokazują zaawansowane procesy miażdżycowe u młodych Masajów.
Jest też ciekawa kwestia niskiego poziomu cholesterolu u Masajów, która wytworzyła się jako reakcja obronna na spożycie bardzo dużych ilości cholesterolu egzogennego.
Jest to po prostu tzw mutacja założycielska, ktora hamuje syntezę endogennego cholesterolu.

Tak że książki wspomnianego tu doktora są po prostu zbiorem szczątkowej wiedzy, miejskich legend i anegdotycznych przykładów.
Mając takie możliwości jak Jan Kwaśniewski, można było nawet w latach 90 uzyskać dostęp do rzetelnych danych.
Nawet w tych czasach wojskowy dietetyk to była szycha.
Jakoś dostęp do Życia bez pieczywa Wolfganga Lutza znalazł, a to była książka o której w czasach socjalizmu wiedziało w Polsce może kilka osób.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Czw Paź 02, 2025 09:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Czw Paź 02, 2025 09:43   

https://cardiaccare1992.wordpress.com/2013/10/16/diets-for-patients-with-cardiovascular-disease/

I kolejny kamyczek.
Zaraz uzbiera się stosik kamyczków.
U dołu artykułu jest grafika przedstawiająca udział tłuszczów nasyconych w diecie tradycyjnie żywiących się ludów.
Z danych przedindustrializacyjnych tych terenów wynika, że średnia długość życia tych czterech nacji to od 40 w porywach do 65 lat i nie są to dane w które wciągnięto wysoką śmiertelność niemowląt.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Czw Paź 02, 2025 10:22   

Żeby nie było że nie podaję źródeł.
https://www.kensandersboo...ian-institution
Dziewiąty raport biura etnologii to lata 1887-88.
Cytat:
For more than 6,000 years, natives of the frozen North have lived with almost no contact with the rest of the world. Not until the mid-1800s were reliable records made of their daily lives, their diets, and their health. Early reports describe these people as looking beautiful and athletic when they were young, but then they aged quickly, and "men and women who appeared to be 60 or over were rare."


Nie ma tu wysokiej śmiertelności niemowląt tylko opis tego, że Inuici żyli krótko.

Paradoksalnie to teraz żyją oni blisko dwie dekady dłużej, mimo że w niskowęglowodanowej mitologii przedstawiane jest to na opak.

Jednym charakterystycznym akcentem jest to, że zanim jeszcze biały człowiek zaczął ingerować w życie Inuitów, Masajów, a był tylko postronnym obserwatorem, to zaobserwowano u tych ludzi wysoką ilość samobójstw w porównaniu do ludności w Europie.
Tak więc tłusta dieta nie jest lekarstwem na depresję i nie powoduje lepszej czynności mózgu, jak to twierdzi wspomniany kilkukrotnie w tym temacie doctor.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Czw Paź 02, 2025 10:32, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Sob Paź 04, 2025 09:27   

Strix aluco napisał/a:
Proszę zagłębić się w dane i porównać współczesną strukturę wiekową udarowców w Polsce i Japonii.
Gdyby wyciąć z japońskiej piramidy wiekowej tych, którzy są na szczycie piramidy i ociosać ją w taki sposób żeby była zbliżona do Polskiej, to widać wyraźnie że u nas udarów w takim wariancie jest więcej.
Akurat zagłębiłem się w tę statystykę. Przede wszystkim nie mówię o udarach mózgu ale o udarach krwotocznych mózgu. I tutaj statystyka jest taka, że w Japonii dziś odsetek wylewów krwi do mózgu spośród wszystkich udarów jest mniej więcej dwukrotnie wyższy, niż w Polsce.
Co do wzrostu, nieważne jest młócenie piany, czy przyczyną niskiego wzrostu Japończyków była bieda, wojna, bomba atomowa.
Faktem bezspornym jest, że przyczyną niskiego wzrostu jest niedożywienie białkowe, co fizjolodzy już od stu lat badali i udowodnili na zwierzętach.
Nie wiem, po co to jeszcze raz młócić.
A długość życia ewidentnie jest związana z zamożnością a mało z opieką zdrowotną, co najlepiej widać właśnie na przykładzie Niderlandów.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Sob Paź 04, 2025 09:30   

Strix aluco napisał/a:
Tak więc tłusta dieta nie jest lekarstwem na depresję i nie powoduje lepszej czynności mózgu, jak to twierdzi wspomniany kilkukrotnie w tym temacie doctor.
Tłusta dieta istotnie nie chroni przed depresją, ale depresję powoduje i nasila niskie spożycie białka, co wykazało wiele prac badawczych.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Sob Paź 04, 2025 10:26   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
Proszę zagłębić się w dane i porównać współczesną strukturę wiekową udarowców w Polsce i Japonii.
Gdyby wyciąć z japońskiej piramidy wiekowej tych, którzy są na szczycie piramidy i ociosać ją w taki sposób żeby była zbliżona do Polskiej, to widać wyraźnie że u nas udarów w takim wariancie jest więcej.
Akurat zagłębiłem się w tę statystykę. Przede wszystkim nie mówię o udarach mózgu ale o udarach krwotocznych mózgu. I tutaj statystyka jest taka, że w Japonii dziś odsetek wylewów krwi do mózgu spośród wszystkich udarów jest mniej więcej dwukrotnie wyższy, niż w Polsce.
Co do wzrostu, nieważne jest młócenie piany, czy przyczyną niskiego wzrostu Japończyków była bieda, wojna, bomba atomowa.
Faktem bezspornym jest, że przyczyną niskiego wzrostu jest niedożywienie białkowe, co fizjolodzy już od stu lat badali i udowodnili na zwierzętach.
Nie wiem, po co to jeszcze raz młócić.
A długość życia ewidentnie jest związana z zamożnością a mało z opieką zdrowotną, co najlepiej widać właśnie na przykładzie Niderlandów.
JW

Holendrzy czy Duńczycy zawdzięczają swój wzrost genetyce.
To że w okresach pandemii, wojen i biedy w Europie byli niżsi niż obecnie nie jest dowodem na to że lepsze warunki życia przyczyniają się w do wyższego wzrostu, jeśli nie ma predyspozycji genetycznych.
Za to dowodem na to, że Holendrzy i Duńczycy mają genetycznie determinowany wysoki wzrost, jest to że obie te nacje były najsprawniejszymi łowcami niewolników. Od piętnastego do początków osiemnastego wieku to mężczyźni z tych dwóch krajów byli wysocy i silni na tyle by się tym parać.
Natomiast Azjaci nadal są niscy i pomimo kilku dziesięcioleci lepszego odżywianie i ogólnie warunków bytowych urośli niewiele.

Od lat 60 XX wieku spożycie białka zwierzęcego w Japonii wzrosło czterokrotnie.
https://www.mp.pl/pacjent...-zawalowi-serca
Tak więc mówienie o tym że jedzą za mało pełnowartościowego białka to czcze gadanie.
Nadal nie sprawdził Pan ilu ludzi na 100 tys jest w Japonii w przedziale 80-100 lat a ilu w Polsce.
To tak jakby twierdzić, że Kongo jest lepsze pod względem np raka szyjki macicy bo występuje częściej u kobiet które dożywają wieku w którym się on rozwija i że Kongo jest pod tym względem lepsze od np Włoch, bo we Włoszech jest 2 razy więcej przypadów raka szyjki macicy.
Jest więcej, ponieważ kobiety w Kongo żyją ponad 2 dekady krócej i rak szyjki macicy nie zdąży ich dopaść.
Bardziej łopatologiczne się nie da.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Sob Paź 04, 2025 11:16, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Sob Paź 04, 2025 10:49   

Coby nie nie młócić piany, jak Pan to określił.
https://nauka.tvp.pl/56090019/wzrost-ludzi-na-swiecie
Czynnikiem determinującym wzrost jest głównie genetyka.
Jeśli nie ma się predyspozycji genetycznych, to się nie urośnie więcej niż geny na to pozwalają.
Dlatego mimo świetnej diety Azjaci nadal są niscy a Holendrzy wrócili do swojego genetycznego wzrostu.
Jak się ktoś wróblem urodził to orłem nie umrze.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Sob Paź 04, 2025 10:55   

Jedźmy dalej.
Tym razem długość życia a zamożność.
To też nie jest regułą, bo Kubańczycy żyją zaskakująco długo.
http://iberoameryka.com/s...y-iberoameryki/
Przypadków takich krajów gdzie zamożność nie przekłada się na długość życia jest więcej. Nie jest to więc ewenement.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Sob Paź 04, 2025 11:11   

Jest jeszcze kwestia średniej wieku, która może być niemiarodajna jeśli wciąga się w średnią wysoką śmiertelność dzieci i niemowląt.
Trochę już było o tym i zapisy historyczne mówią o tym że rdzenni mieszkańcy różnych kontynentów póki są młodzi to mogą łapać pośladkami ptaki w locie, ale potem proces starzenia bardzo szybko postępuj.
Tak było i jest póki co u Inuitów, Masajów, australijskich Aborygenów, Maorysów, Indian itd.
Dlatego np zamożni Maorysi czy Indianie nie dożywają tego wieku co kolonizatorzy z Europy mieszkający na tych kontynentach.
Co świadczy też o tym, że długość życia też jest w dużym stopniu uwarunkowana genetycznie.
Nie są też tak odporni na czynniki szkodliwe jak Europejczycy.
Włoch czy Francuz pijący codziennie dożywa z reguły późnego wieku.
Kanadyjski Indianin pijący taką samą ilość powodują szybszą degenerację organizmu i mimo dobrych warunków bytowych umiera dużo wcześniej.

Czy jeszcze coś panie Witoldzie pominąłem?
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Sob Paź 04, 2025 11:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Sob Paź 04, 2025 13:44   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Przede wszystkim nie mówię o udarach mózgu ale o udarach krwotocznych mózgu. I tutaj statystyka jest taka, że w Japonii dziś odsetek wylewów krwi do mózgu spośród wszystkich udarów jest mniej więcej dwukrotnie wyższy, niż w Polsce.
JW

Wiem jaka jest różnica pomiędzy udarem niedokrwiennym a krwotocznym, dlatego o krwotocznych cały czas pisałem.

https://www.populationof.net/pl/japan/
https://www.populationof.net/pl/poland/
Mimo kilkukrotnych sugestii z mojej strony, unikał Pan logicznego uzasadnienia dwukrotnie większej ilości udarów krwotocznych w Japonii względem Polski, częstując mnie w odpowiedzi tym samym cytatem z Kwaśniewskiego

Powyżej ma Pan statystyki.
Procentowo liczba ludzi 80+ w Japonii to 10%, a w Polsce 5%.
Jest to grupa wiekowa w której udary krwotoczne występują najczęściej.
https://www.czytelniamedy...odmiennoci.html
Tak więc uwzględniając to jest to co najwyżej fifty fifty. Bo już wytłumaczę najprościej jak się da - gdybyśmy mieli w Polsce procentowo taką samą ilość osób 80+, to mielibyśmy także taką samą ilość udarów krwotocznych.
To wersja optymistyczna, bo tak jak wcześniej pisałem, biorąc pod piramidę wiekową i mediane wiekową, to Polacy doznają udarów w młodszym wieku niż Japońce.
Analogicznie rzecz ujmując - mniej emerytów jest tam, gdzie ludzie rzadziej dożywają wieku emerytalnego.
Ale znają Pana, to pewnie by Pan jakieś inne uzasadnienie takiego stanu wymyślił.

Drugim kluczowym zagadnieniem jest śmiertelność.
W im późniejszy wieku doznaje się udaru krwotocznego, tym większe szanse na zgon.
Już sam ten fakt świadczy o tym, że Japończycy doznają udarów w późniejszym wieku niż Polacy.
To burzy całą narrację opartą na niskiej ilości białka.
Po drugie idąc tym torem i zakładając, że nie mamy innych danych statystycznych tylko wiedzę o wieku w jakim udary się zdarzają najczęściej, można wysnuć logiczny wniosek, że Japończycy żyją dłużej niż Polacy.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Sob Paź 04, 2025 13:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Nie Paź 05, 2025 09:31   

Zacytował Pan pracę w której polski autor pisze o Polsce
Cytat:
... wyróżnia się udary niedokrwienne (ok. 85%), udary krwotoczne (ok. 10%) oraz krwotoki podpajęczynówkowe (ok. 5%)

Otóż w Japonii wg ichniej statystyki śmiertelności, udary krwotoczne nadal stanowią 28% wszystkich udarów mózgu, prawie trzy razy więcej a podpajęczynówkowe 11%. Niedokrwienne stanowią tylko 59%.
Biorąc bezwzględne ilości, w ciągu roku umiera na udar na 100'000 mieszkańców w Japonii około 75 osób a w Polsce 71 kobiet i 106 mężczyzn, czyli podobnie, tutaj znaczących różnic nie ma. Zważywszy, że sędziwych mężczyzn w Polsce też wielu nie ma.
Możemy rozwadniać temat na korelacje z wiekiem, ale jak by nie liczył, w Japonii śmiertelność z powodu udarów krwotocznych jest prawie trzykrotnie większa, niż w Polsce, procentowo oraz ilościowo.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Nie Paź 05, 2025 10:35   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Zacytował Pan pracę w której polski autor pisze o Polsce
Cytat:
... wyróżnia się udary niedokrwienne (ok. 85%), udary krwotoczne (ok. 10%) oraz krwotoki podpajęczynówkowe (ok. 5%)

Otóż w Japonii wg ichniej statystyki śmiertelności, udary krwotoczne nadal stanowią 28% wszystkich udarów mózgu, prawie trzy razy więcej a podpajęczynówkowe 11%. Niedokrwienne stanowią tylko 59%.
Biorąc bezwzględne ilości, w ciągu roku umiera na udar na 100'000 mieszkańców w Japonii około 75 osób a w Polsce 71 kobiet i 106 mężczyzn, czyli podobnie, tutaj znaczących różnic nie ma. Zważywszy, że sędziwych mężczyzn w Polsce też wielu nie ma.
Możemy rozwadniać temat na korelacje z wiekiem, ale jak by nie liczył, w Japonii śmiertelność z powodu udarów krwotocznych jest prawie trzykrotnie większa, niż w Polsce, procentowo oraz ilościowo.
JW

Korelacja z wiekiem jest w tym przypadku najistotniejsza, bo jeśli Pan czytał cytowany artykuł, to jest tam informacja, że ryzyko zgonu po udarze rośnie proporcjonalnie do wieku. A że Japończycy są na obecnym etapie dużo starszym społeczeństwem niż Polacy, to udarów jest proporcjonalnie do tego więcej.

Idąc tokiem pańskiego myślenia, to Nigeria jest państwem w którym jest najniższy odsetek udarów.
Japonia jest pierwsza w rankingu średniej długości życia. Nigeria jest gdzieś na 160 miejscu, bo średnia długość życia w tym raju dla udarowców jest o blisko 3 dekady mniejsza.
To tam się nawet na przerost prostaty po czterdziestce trudno załapać, a co tu mówić o udarach które są domeną wieku, którego dożywa promil Nigeryjczyków.

W przypadku Nigerii nie sprawdza się też bajanie o braku udarów z powodu spożycia dostatecznej ilości białka, bo tam bida z nędzą potworna.


W zasadzie to chciałem tylko pokazać skąd w książkach dla wyznawców low carb takie legendy oparte na zasłyszanych skądś informacjach.
Proszę sobie wyobrazić, że ma Pan informację że w Nigerii jest najmniej udarów i że jest Pan optymalnym bajkopisarzem.
Co Pan robi? Ano dorabia do tego bajeczkę, że oni tam jedzą optymalnie i gitara.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Nie Paź 05, 2025 10:48, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Pon Paź 06, 2025 08:46   

Sorry. Liczby wskazują jednoznacznie, że w latach 1980-2013 pomimo wydłużenia życia w Japonii prawie o 10 lat, liczba udarów na 100'000 krwotocznych spadła z 5 do 3 a pozostałych spadła z 6 do 4,5. Z wydłużaniem wieku liczba udarów śmiertelnych spada, co niewątpliwie jest spowodowane wzrostem zamożności i poprawą wyżywienia.
Natomiast z wiekiem (lata 1980-2013) w Japonii wzrasta ogólna śmiertelność z 62 do 79, ale nie dotyczy to udarów mózgu.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Pon Paź 06, 2025 10:02   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sorry. Liczby wskazują jednoznacznie, że w latach 1980-2013 pomimo wydłużenia życia w Japonii prawie o 10 lat, liczba udarów na 100'000 krwotocznych spadła z 5 do 3 a pozostałych spadła z 6 do 4,5. Z wydłużaniem wieku liczba udarów śmiertelnych spada, co niewątpliwie jest spowodowane wzrostem zamożności i poprawą wyżywienia.
Natomiast z wiekiem (lata 1980-2013) w Japonii wzrasta ogólna śmiertelność z 62 do 79, ale nie dotyczy to udarów mózgu.
JW

Dlatego uwzględnianie jednego czynnika tzn ilość białka jest niepoważna.
Pokolenia okresu biedy nie zniknęły. To one wchodząc w wiek podeszły zawyżały czasowo statystyki.

W biednych Indiach i bogatej Islandii liczba udarów na 100 tys ludności jest bardzo zbliżona. Jednak śmiertelność po udarze jest sześciokrotnie większa w Indiach.
I co ktoś analizujący takie dane ma z tym zrobić?
Ilość udarów w Indiach dwukrotnie niższa niż w Japonii, a spożycie pełnowartościowego białka pewno kilkakrotnie mniejsze.
Cytując klasyka - cały misterny plan w pizdu.

Biorąc pod uwagę to że zamożniejsze kraje Azji bliżej Japonii mają podobną lub większą liczbę udarów, można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić że to także czynnik genetyczny odgrywa tu dużą rolę.

Jest jeszcze kwestia podziału na regiony Japonii pod względem ilości udarów.
Ma Pan tam powyżej link do artykułu, w którym jasno i wyraźnie jest ten podział zaznaczony. Północno-zachodnia Japonia to przewaga tradycyjnej kuchni japońskiej z niższą ilością białka zwierzęcego, a odsetek udarów i śmiertelność z tego powodu są dużo niższe.

Doskonale rozumiem to zamiłowanie do upraszczania tego do granic możliwości i podawanie prostych recept, ale w tym wypadku brzytwa Ockhama ma sens jeśli zaczyna się od danych uwzględniających wiele czynników, a nie tylko ilość białka.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pon Paź 06, 2025 10:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Pon Paź 06, 2025 14:31   

Sorry, źle spojrzałem na miejsce przecinka w danych.
Tych udarów na 100'000 populacji w Japonii jest dziesięciokrotnie więcej , tzn. udarów krwotocznych było 50 w 1980 r. i 30 w 2013 r. oraz niedokrwiennych 65 w 1980 r. i 56 w 2013 r.

Białko nie jest jedynym składnikiem pożywienia i nie wyleczy z wielu chorób, ale niskie spożycie białka powoduje słabość naczyń, mięśni, procesów mózgowych i wówczas należy tę ilość zwiększyć. Jeżeli oczywiście mamy pieniądze, żeby jeść kotlety zamiast chleba.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Pon Paź 06, 2025 15:01   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sorry, źle spojrzałem na miejsce przecinka w danych.
Tych udarów na 100'000 populacji w Japonii jest dziesięciokrotnie więcej , tzn. udarów krwotocznych było 50 w 1980 r. i 30 w 2013 r. oraz niedokrwiennych 65 w 1980 r. i 56 w 2013 r.

Białko nie jest jedynym składnikiem pożywienia i nie wyleczy z wielu chorób, ale niskie spożycie białka powoduje słabość naczyń, mięśni, procesów mózgowych i wówczas należy tę ilość zwiększyć. Jeżeli oczywiście mamy pieniądze, żeby jeść kotlety zamiast chleba.
JW

Niskie spożycie białka może być przyczyną.
Nigdzie nie zaprzeczyłem temu twierdzeniu.
Fakty jednak zaprzeczają temu, że jest to czynnik mający znaczący wpływ czy udział na występowanie udarów krwotocznych.
Pan przedstawił to jako regułę i gdyby to była reguła, to zestawiając ze sobą państwa o podobnej długości życia, ilość udarów byłaby wprost proporcjonalnie niższa do ilość spożywanego białka.
Tzn im mniej białka, tym więcej udarów.
Tymczasem tak nie jest.
Podałem Panu przykład bogatej Islandii i biednych Indii, w których to ilość udarów jest podobna, a różnica w spożyciu białka duża.

Takie stawianie sprawy jest obraźliwe dla Japończyków, bo wychodzi na to, że są za głupi na epokowe odkrycia dochtóra.
Oczywiście to żart.

To Japończycy pierwsi zauważyli, że jeśli tylko 50-60% udarów krwotocznych ma oczywistą etiologię jak np wysokie ciśnienie, cukrzyca, wiek itd, to kolejne 40-50% przypadków nie jest już taką oczywistością i zrobili szeroko zakrojone badania genetyczne.
Polimorfizmy genetyczne 40% badanych Japończyków wskazuje na wyższą podatność.
Zebrali to wszystko do kupy i zrobili jeszcze bardziej szczegółowe badania.
Tzn poszczególnych polimorfizmów w połączeniu na z piciem alkoholu czy paleniem tytoniu.
I jeśli np jeden z polimorfizmów daje ryzyko wystąpienia udaru w 5 procentach, to w połączeniu np z alkoholem to ryzyko wzrasta nawet czterokrotnie.

A Japończycy potrafią chlać i palą równie dużo co np Chińczycy.

Tak więc niedobory białka mogą być jednym z czynników, ale są gdzieś na końcu listy.

Ale rozumiem że optymalność, mimo że jest już przeszłością, to odcisnęła głębokie piętno w Pana umyśle. ;)
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pon Paź 06, 2025 15:22, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Pon Paź 06, 2025 15:59   

Coby już nie strzępić gęby po poróżnicy:
Cytat:
Według Ministerstwa Zdrowia, Pracy i Opieki Społecznej, średnie dzienne spożycie białka w latach 50. XX wieku, tuż po zakończeniu II wojny światowej, wynosiło około 70 gramów. W szczytowym momencie, w 1995 roku, wartość ta przekroczyła 80 gramów dziennie, ale w 2019 roku spadła do 71,4 grama

Chodzi o Japońskie Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej.

Tenże japoński organ podaje, że średnie BMI Japończyków to 19,5 a średni wzrost to 160 cm.
Daje nam to średnio 50 kg.
Łatwo więc obliczyć, że 80 gramów białka podzielone przez 50 kg daje nam 1,6 grama białka na kilogram masy ciała.

Dla porównania według polskiego IZZ średnie spożycie białka w polsce to 89 gramów.
Nie wiem jaki jest średni wzrost i BMI Polaków, ale zakładam że są znacząco wyższe.
Japońce jedzą dwa razy więcej białka niż jest to zalecane w żywieniu optymalnym.
W Polsce widać wpływ dochtora, bo u nas jest to zbliżone do zalecanej przez niego ilości.

Panie Witoldzie. Jak się nie obrócić, to pośladki zawsze z tyłu i nijak się ta pańska teoria zapożyczona od dochtora nie klei.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pon Paź 06, 2025 16:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
marcin458 

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 1862
Wysłany: Pon Paź 06, 2025 17:46   

Grzegórz (karma za "dochtóra") musisz wiedzieć że niedobory bialka maja bardzo zle konsekwencje zdrowotne. TO jakby nie wlac benzyny na cala podroz i sie dziwic ze w polowie drogi auto juz dalej nie chce jechac.

Mistrzowie jedna zauważają żę spożycie mięsa dzisiaj bardzo wzroslo i jest wręcz za duże i doradzają nie przesadzać z mięsem w diecie.

wiec kij ma dwa konce.

pozdrawiam
marcin
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Pon Paź 06, 2025 18:26   

marcin458 napisał/a:
Grzegórz (karma za "dochtóra") musisz wiedzieć że niedobory bialka maja bardzo zle konsekwencje zdrowotne. TO jakby nie wlac benzyny na cala podroz i sie dziwic ze w polowie drogi auto juz dalej nie chce jechac.

Mistrzowie jedna zauważają żę spożycie mięsa dzisiaj bardzo wzroslo i jest wręcz za duże i doradzają nie przesadzać z mięsem w diecie.

wiec kij ma dwa konce.

pozdrawiam
marcin

Marcin (karmą głupków jest ich głupota).
Żywy organizm to nie maszyna, a białko to nie paliwo.
Kiedy piszesz o kosmicznych miszczach, gdzieś na świecie bekę ma jeden z tych co ich wymyślił i puścił w net informacje o tym.
Podtrzymujesz tradycje komediowe tego forum.
 
     
marcin458 

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 1862
Wysłany: Pon Paź 06, 2025 19:19   

Strix aluco napisał/a:
(karmą głupków jest ich głupota).


Nie oszukasz mnie.Nie wierzysz w karme i nawet sie z tym nie kryjesz.ALe do czasu aż cie Bozia skarze i zmusi do nauki na wlasnych bledach i może wtedy pewnego letniego dnia uwierzysz w to prawo wszechświata. ;)

pozdrawiam
marcin
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Pon Paź 06, 2025 19:46   

marcin458 napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
(karmą głupków jest ich głupota).


Nie oszukasz mnie.Nie wierzysz w karme i nawet sie z tym nie kryjesz.ALe do czasu aż cie Bozia skarze i zmusi do nauki na wlasnych bledach i może wtedy pewnego letniego dnia uwierzysz w to prawo wszechświata. ;)

pozdrawiam
marcin


Zapewne tak będzie.
Dlatego trzymam na podorędziu jutowy worek pokutny, sandały i bicz z byczej pały.
Armagedon mnie nie zaskoczy.
 
     
marcin458 

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 1862
Wysłany: Wto Paź 07, 2025 17:15   

Strix aluco napisał/a:

Dlatego trzymam na podorędziu jutowy worek pokutny, sandały i bicz z byczej pały.


Musisz sie z zyonem umówić na biczowanie za grzechy :D hehehe

pozdrawiam
marcin
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Wto Paź 07, 2025 20:39   

marcin458 napisał/a:
Strix aluco napisał/a:

Dlatego trzymam na podorędziu jutowy worek pokutny, sandały i bicz z byczej pały.


Musisz sie z zyonem umówić na biczowanie za grzechy :D hehehe

pozdrawiam
marcin


Takie rzeczy to tylko z wysoką blondynką o szwedzkim typie urody i wymiarach Pameli Anderson z czasów Słonecznego Patrolu.
Z drobną poprawką, że jej zestaw pokutny zawierał by tylko sandały i bicz.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Wto Paź 07, 2025 20:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Śro Paź 08, 2025 10:32   

Kwestia tego, dlaczego od dzisiejszej Danii przez północne Niemcy aż po Holandię i Belgię ludzie są wysocy i masywniej zbudowani.
https://www.wikitree.com/...DNA_Haplogroups
Druga mapka od końca pokazuje rozkład haplogrup w Europie.
Jest on odzwierciedleniem czasów, kiedy nie była to Holandia, Niderlandy a Fryzja.
Fryzję utworzyli Wikingiwie ze Skandynawii jako bazę wypadową dla swoich wypraw i przez ponad 2 stulecia zmienili mapę genetyczną tych regionów.
Konkretnie był to IX i X wiek.
Później osiedli na tych terenach na stałe.
Dlatego Holendrzy są wysocy, raczej masywni i jest tam duży odsetek rudowłosych. Jest to odsetek niemal identyczny jak na terenie Danii i całego obszaru dawnej Fryzji.

Nie jest więc prawdą to, że od samej poprawy warunków bytowych można urosnąć tak jak w sto czy dwieście lat urośli Holendrzy i Duńczycy.
Do tego potrzebne są uwarunkowania genetyczne.
To nie to samo co karłowatość wyspowa czy gigantyzm wyspowy, gdzie procesy ewolucyjne powodowały taki stan na przestrzeni milionów lat.
To są zupełnie dwie różne rzeczy, choć pozornie wydają się być podobne.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Śro Paź 08, 2025 12:08, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
marcin458 

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 1862
Wysłany: Śro Paź 08, 2025 17:17   

dobry wybór ;)
Ostatnio zmieniony przez marcin458 Śro Paź 08, 2025 17:54, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Śro Paź 08, 2025 19:15   

marcin458 napisał/a:
dobry wybór ;)

Pytałeś już o to, więc dobrze że usunąłeś.
Pokuta jako impreza samców, to nudy.
Z zyonem, to co najwyżej czyściec. Z blondynką jak Pamela Anderson można się wspiąć na wyżyny eschatologii.
To dodaje pokucie pikanterii, jak Maria Magdalena Nowemu Testamentowi.
Jak Ci się marzy bal samców, to idź na Sylwestra do klubu dla gejów. :evil:
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9608
Wysłany: Śro Paź 08, 2025 19:25   

Strix aluco napisał/a:
Z zyonem, to co najwyżej czyściec

Nie wierze w czysciec, to wymysl kosciola katolickiego zeby miec barany pod kontrola. 8)
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Śro Paź 08, 2025 20:25   

zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
Z zyonem, to co najwyżej czyściec

Nie wierze w czysciec, to wymysl kosciola katolickiego zeby miec barany pod kontrola. 8)

Bo gdyby wziąć pod uwagę twój nick, toś wyznania mojżeszowego, a oni tam nie mają stanów pośrednich. Albo nirvana albo już wiecznie pod górkę.
Ja natomiast nie wierzę, że cycki Pameli są naturalne, więc obaj jesteśmy wątpiący w wierze.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Czw Paź 09, 2025 09:06   

Strix aluco napisał/a:
zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
Z zyonem, to co najwyżej czyściec

Nie wierze w czysciec, to wymysl kosciola katolickiego zeby miec barany pod kontrola. 8)

Bo gdyby wziąć pod uwagę twój nick, toś wyznania mojżeszowego, a oni tam nie mają stanów pośrednich. Albo nirvana albo już wiecznie pod górkę.
Ja natomiast nie wierzę, że cycki Pameli są naturalne, więc obaj jesteśmy wątpiący w wierze.
Parę lat temu czytałem, że boska Pamela usunęła sobie jednak te silikony. :D
JW
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9608
Wysłany: Czw Paź 09, 2025 09:43   

Strix aluco napisał/a:
zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
Z zyonem, to co najwyżej czyściec

Nie wierze w czysciec, to wymysl kosciola katolickiego zeby miec barany pod kontrola. 8)

Bo gdyby wziąć pod uwagę twój nick, toś wyznania mojżeszowego, a oni tam nie mają stanów pośrednich. Albo nirvana albo już wiecznie pod górkę.
Ja natomiast nie wierzę, że cycki Pameli są naturalne, więc obaj jesteśmy wątpiący w wierze.

Nick wzialem pierszy lepszy z jakiegos forum, bo Edyta byla juz zajeta ;D
Predzej uwierze w cycki Pameli niz w czysciec, bat na katolikow.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Czw Paź 09, 2025 09:44   

Jeżeli coś musi być to jest.
Na wzrost wpływa karmienie w dzieciństwie. I oczywistą oczywistością jest, że mniejsza dostępność pożywienia w rodzinach wielodzietnych powoduje przeciętnie niższy wzrost, co wykazują wszystkie statystyki. Jeżeli się nie urosło w dzieciństwie, to w wieku dojrzałym nie ma już na to szans. Podobnie jest z rodzinami nieustannie głodującymi, nawet, jeżeli mają mało dzieci. To przykład dawnych Inuitów lub Pigmejów.
Przykład Chińczyków, którzy dawniej byli mali a teraz są więksi, bo żyją w lepszych warunkach i mają góra po dwoje dzieci udowadnia rolę dobrego żywienia w dzieciństwie.
A dobre, to znaczy obfite, dostarczające dużo białka.
To nie Kwaśniewski wydumał, ale są to jednoznaczne wyniki badań na zwierzętach, od których ludzie się nie różnią.
Chyba, że wierzymy w wyjątkowość ludzkiego rodu, jedynego we Wszechświecie.
No, ale to już jest przyczynek do dyskusji teologów i niektórych nawiedzonych statystyków.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Czw Paź 09, 2025 11:09   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
Z zyonem, to co najwyżej czyściec

Nie wierze w czysciec, to wymysl kosciola katolickiego zeby miec barany pod kontrola. 8)

Bo gdyby wziąć pod uwagę twój nick, toś wyznania mojżeszowego, a oni tam nie mają stanów pośrednich. Albo nirvana albo już wiecznie pod górkę.
Ja natomiast nie wierzę, że cycki Pameli są naturalne, więc obaj jesteśmy wątpiący w wierze.
Parę lat temu czytałem, że boska Pamela usunęła sobie jednak te silikony. :D
JW

A szkoda, bo Pamela z czasów Słonecznego Patrolu była bliższa moich wyobrażeń epoki mesjańskiej, w której każdemu będzie według potrzeb.
https://youtu.be/O0nqwgu_Us4?si=sYjU6heMob6FhnD_
No może jeszcze Yasmine Bleeth . :P
Czasem drobne poprawki dzieł stwórcy są wskazane.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Czw Paź 09, 2025 11:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Czw Paź 09, 2025 11:20   

zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
Z zyonem, to co najwyżej czyściec

Nie wierze w czysciec, to wymysl kosciola katolickiego zeby miec barany pod kontrola. 8)

Bo gdyby wziąć pod uwagę twój nick, toś wyznania mojżeszowego, a oni tam nie mają stanów pośrednich. Albo nirvana albo już wiecznie pod górkę.
Ja natomiast nie wierzę, że cycki Pameli są naturalne, więc obaj jesteśmy wątpiący w wierze.

Nick wzialem pierszy lepszy z jakiegos forum, bo Edyta byla juz zajeta ;D
Predzej uwierze w cycki Pameli niz w czysciec, bat na katolikow.


Też bardziej wierzę w to co namacale.
W tym wypadku skłonny jestem uznać założenie Pascala, że lepiej jest wierzyć niż nie wierzyć, bo jest szansa spędzić czas w czyścu z Pamelą.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Czw Paź 09, 2025 11:39   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jeżeli coś musi być to jest.
Na wzrost wpływa karmienie w dzieciństwie. I oczywistą oczywistością jest, że mniejsza dostępność pożywienia w rodzinach wielodzietnych powoduje przeciętnie niższy wzrost, co wykazują wszystkie statystyki. Jeżeli się nie urosło w dzieciństwie, to w wieku dojrzałym nie ma już na to szans. Podobnie jest z rodzinami nieustannie głodującymi, nawet, jeżeli mają mało dzieci. To przykład dawnych Inuitów lub Pigmejów.
Przykład Chińczyków, którzy dawniej byli mali a teraz są więksi, bo żyją w lepszych warunkach i mają góra po dwoje dzieci udowadnia rolę dobrego żywienia w dzieciństwie.
A dobre, to znaczy obfite, dostarczające dużo białka.
To nie Kwaśniewski wydumał, ale są to jednoznaczne wyniki badań na zwierzętach, od których ludzie się nie różnią.
Chyba, że wierzymy w wyjątkowość ludzkiego rodu, jedynego we Wszechświecie.
No, ale to już jest przyczynek do dyskusji teologów i niektórych nawiedzonych statystyków.
JW

Człowiek nie jest w tym wszystkim wyjątkowy.
Pan jednak mówi o fizjologii, czyli tym, że marasmus powoduje spowolnienie wzrostu u dzieci.
Słusznie powoływał się Pan na karłowacenie wyspowe, bo mechanizm jest podobny, ale w przypadku Holendrów był to zbyt krótki czas niedostatku, aby spowodować trwałe zmiany genetyczne promujące niski wzrost.
To jest kwestia bardziej złożona niż tylko dostatek lub niedostatek pożywienia.
Większe lub mniejsze rozmiary są często powodowane innymi czynnikami.
Obecność dużych drapieżników powoduje z czasem zwiększanie się rozmiarów ciała roślinożerców.
Brak drapieżników powoduje czasem karłowacenie, bo nie ma sensu utrzymywać dużego cielska jeśli nic nie zagraża życiu.
Pigmeje są mali tak jak inni mieszkańcy lasów równikowych na całym globie. Ale nie ze wzgledu na brak pożywienia, ale dlatego że malym, zwinnym ludziom łatwiej w puszczy równikowej zdobyć pożywienie.
Dwumetrowy kloc z USA wypłoszył by wszystko w promieniu kilku mil, a i na drzewo by nie wylazł.
Często też to co ludzie brali za gigantyzm wyspowy jest skarłowaceniem.
Przodek największej obecnie jaszczurki, czyli warana z Komodo był wiekszy i zamieszkiwał obecną Australię.
Waran z Komodo to jest jego skarłowaciała wersja.
Po podniesieniu się poziomu wód, co spowodowało oddzielenie części osobników, malały stopniowo wiodąc wyspiarski żywot.

Innymi słowy, mówi Pan o zjawisku, kiedy organizmy w krótkiej perspektywie czasowej muszą decydować się na czasowe zmniejszenie gabarytów, bo dysponują mniejszymi zasobami pożywienia. Mają jednak nadal w genomie zapisany wyższy wzrost.
Dlatego Holendrzy są najwyżsi od równie zamożnych sąsiadów.

Identyczna sytuacja jest w świecie roślin gdzie są gatunki karłowate, występujące na terenach mało zasobnych w składniki odżywcze i takie które mimo genetycznie zapisanej wysokości w czasach posuchy nie urosły do determinowanych przez genetykę rozmiarów.
Ale nawet intensywne nawożenie nie spowoduje, że urosną ponad to co zapisane w genomie.
Są oczywiście pojedyncze przypadki i wśród zwierząt i wśród roślin, które wskutek mutacji genetycznych lub innych czynników są znacząco mniejsze lub większe. I nic ponad to.

Oczywiście jest jeszcze kwestia doboru naturalnego tzn można założyć że wyżsi są atrakcyjniejsi dla płci przeciwnej, co z czasem powoduje rozprzestrzenienie się na jakimś obszarze genów odpowiedzialnych za wysoki wzrost.
Ale to znów osobne zagadnienie, mimo że ściśle związane z tematem.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Czw Paź 09, 2025 12:04, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9608
Wysłany: Czw Paź 09, 2025 13:45   

Strix aluco napisał/a:
zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
Z zyonem, to co najwyżej czyściec

Nie wierze w czysciec, to wymysl kosciola katolickiego zeby miec barany pod kontrola. 8)

Bo gdyby wziąć pod uwagę twój nick, toś wyznania mojżeszowego, a oni tam nie mają stanów pośrednich. Albo nirvana albo już wiecznie pod górkę.
Ja natomiast nie wierzę, że cycki Pameli są naturalne, więc obaj jesteśmy wątpiący w wierze.

Nick wzialem pierszy lepszy z jakiegos forum, bo Edyta byla juz zajeta ;D
Predzej uwierze w cycki Pameli niz w czysciec, bat na katolikow.


Też bardziej wierzę w to co namacale.
W tym wypadku skłonny jestem uznać założenie Pascala, że lepiej jest wierzyć niż nie wierzyć, bo jest szansa spędzić czas w czyścu z Pamelą.

W czysccu sie trzeba zachowywac, od razu lepiej do piekla, bo tam nie ma zadnych hamulcow moralnych
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Czw Paź 09, 2025 14:12   

zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
Z zyonem, to co najwyżej czyściec

Nie wierze w czysciec, to wymysl kosciola katolickiego zeby miec barany pod kontrola. 8)

Bo gdyby wziąć pod uwagę twój nick, toś wyznania mojżeszowego, a oni tam nie mają stanów pośrednich. Albo nirvana albo już wiecznie pod górkę.
Ja natomiast nie wierzę, że cycki Pameli są naturalne, więc obaj jesteśmy wątpiący w wierze.

Nick wzialem pierszy lepszy z jakiegos forum, bo Edyta byla juz zajeta ;D
Predzej uwierze w cycki Pameli niz w czysciec, bat na katolikow.


Też bardziej wierzę w to co namacale.
W tym wypadku skłonny jestem uznać założenie Pascala, że lepiej jest wierzyć niż nie wierzyć, bo jest szansa spędzić czas w czyścu z Pamelą.

W czysccu sie trzeba zachowywac, od razu lepiej do piekla, bo tam nie ma zadnych hamulcow moralnych

https://youtu.be/rUplKY51-HE?si=MNtF8IND7v0T-zEA&t=340
 
     
marcin458 

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 1862
Wysłany: Czw Paź 09, 2025 14:32   

Tak sobie myśle zyon lubi podnosić ciężary gdzieś tu sie chwalił że ma ławeczke i sztange.
To sobie myśle z tym biczowaniem przez zyona to w zastępstwie zamiast biczem to mógłby cie przejechać sieknąć gryfem od ciężarów po plerach pare razy ale to mogłoby sie skończyć na OIOMIE a nie tylko na bólu :D xD hehehe

Just kidding just joking dont be too serious about it :D xD

Pozdrawiam
Marcin
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Czw Paź 09, 2025 15:24   

marcin458 napisał/a:
Tak sobie myśle zyon lubi podnosić ciężary gdzieś tu sie chwalił że ma ławeczke i sztange.
To sobie myśle z tym biczowaniem przez zyona to w zastępstwie zamiast biczem to mógłby cie przejechać sieknąć gryfem od ciężarów po plerach pare razy ale to mogłoby sie skończyć na OIOMIE a nie tylko na bólu :D xD hehehe

Just kidding just joking dont be too serious about it :D xD

Pozdrawiam
Marcin


Fakt. Masz specyficzne poczucie humoru.
Coś a la Monty Python dla gejów po lobotomii.

Zapewniam Cię, że wolał byś dostać po plecach gryfem a nie sjambokiem.

Niech Ci to uświadomi fragment książki Alexandre Lake'a - Zabójcy w Afryce.
Cytat:
Jednak najbardziej wartościową częścią nosorożca jest penis. Z niego robi się sjambok, najstraszniejszy bat na świecie. Jest to cienki, zwężający się bat, giętki jak fiszbin, twardy jak stal. Rozcina ciało ludzkie aż do kości. Prędzej zastrzeliłbym człowieka, niż uderzył sjambokiem.
Niektóre sjamboki (zwane również: kiboko) wytwarza się ze skór hipopotamów, nosorożców lub żyraf. Ale najokrutniejsze, najbardziej poszukiwane są sjamboki zrobione z naciągniętego i wysuszonego na słońcu penisa nosorożca. Uwielbiali je pruscy i belgijscy oficerowie wojskowi w Afryce.
Aby wykonać sjambok, do cieńszego końca penisa przywiązuje się żelazko albo jakiś dwu - lub trzyfuntowy ciężarek. Za grubszy koniec wiesza się to “mięso” w słońcu. Rozciągając się z upływem dni, robi się ono coraz cieńsze. Gdy już dokładnie wyschnie, zostanie wyrównane, naoliwione i wypolerowane - staje się lśniące i śmiercionośne jak trzystopowa zielona mamba. Delikatniejszy, ale równie barbarzyński sjambok robi się z penisa zwykłego byka.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9608
Wysłany: Pią Paź 10, 2025 09:02   

Strix aluco napisał/a:
zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
Z zyonem, to co najwyżej czyściec

Nie wierze w czysciec, to wymysl kosciola katolickiego zeby miec barany pod kontrola. 8)

Bo gdyby wziąć pod uwagę twój nick, toś wyznania mojżeszowego, a oni tam nie mają stanów pośrednich. Albo nirvana albo już wiecznie pod górkę.
Ja natomiast nie wierzę, że cycki Pameli są naturalne, więc obaj jesteśmy wątpiący w wierze.

Nick wzialem pierszy lepszy z jakiegos forum, bo Edyta byla juz zajeta ;D
Predzej uwierze w cycki Pameli niz w czysciec, bat na katolikow.


Też bardziej wierzę w to co namacale.
W tym wypadku skłonny jestem uznać założenie Pascala, że lepiej jest wierzyć niż nie wierzyć, bo jest szansa spędzić czas w czyścu z Pamelą.

W czysccu sie trzeba zachowywac, od razu lepiej do piekla, bo tam nie ma zadnych hamulcow moralnych

https://youtu.be/rUplKY51-HE?si=MNtF8IND7v0T-zEA&t=340

Od razu impreza zamiast przezreklamowanej pokuty 8)
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Pią Paź 10, 2025 10:28   

zyon napisał/a:
Od razu impreza zamiast przezreklamowanej pokuty 8)


W końcu to moja pokuta, więc sam decyduję o tym co jest w programie. :evil:
Po co wolna wola człowiekowi, który nie umie z niej korzystać.
Pytanie retoryczne. Dlatego bez znaku zapytania.
Jakbym się tak dobrze przyjrzeć opisom tych przybytków typu niebo, piekło czy czyściec, to to kuźwa działa jak Poczta Polska.
To jest to samo.
Idziesz tam i nie wiesz co tym razem odpierdzielą.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9608
Wysłany: Pią Paź 10, 2025 17:01   

Strix aluco napisał/a:
Po co wolna wola człowiekowi, który nie umie z niej korzystać.
Pytanie retoryczne. Dlatego bez znaku zapytania.

W czysccu wolnej woli raczej nie wolno stosowac, jestes tam aby odpokutowac meki i wyjsc za dobre sprawowanie, jezeli tego nie zrobisz to trafisz do piekla, ergo: na jedno wychodzi ;D
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Pią Paź 10, 2025 19:25   

zyon napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
Po co wolna wola człowiekowi, który nie umie z niej korzystać.
Pytanie retoryczne. Dlatego bez znaku zapytania.

W czysccu wolnej woli raczej nie wolno stosowac, jestes tam aby odpokutowac meki i wyjsc za dobre sprawowanie, jezeli tego nie zrobisz to trafisz do piekla, ergo: na jedno wychodzi ;D


W sumie na jedno wychodzi, bo to wszystko jedna wielka bzdura.

Po prostu kiedyś mieli lepszy towar.
Teraz więcej osób ćpa a nikt pod wpływem żadnej świętej księgi nie napisał.
:evil:
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Wto Paź 21, 2025 19:32   

Udary poszły w las.

Kwestia zgonów z powodu alkoholu.
Polska jest w ścisłej światowej czołówce i to jest masakra.
Niby Japońce piją sporo, ale w zagonach z tego powodu są na szarym końcu.
https://www.worldlifeexpe.../poland-alcohol

https://www.worldlifeexpe...l/japan-alcohol

Wciągnęło mnie to przeglądanie statystyk na tej stronie.
Mimo że to kategoria w której łatwo przewidzieć miejsce na podium, to kliknąłem Ukrainę, ale nie trafiłem, bo nie są nawet w pierwszej trójce. Są na 7 miejscu, czyli 1 pozycja przed Polską, która jest na 8 miejscu. Kliknąłem więc Rosję i tu niespodzianka, bo są na 3 miejscu a nie na pierwszym. Została więc tylko Białoruś i trafiłem za trzecim razem.
Drugiego miejsca już mi się nie chciało szukać.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Wto Paź 21, 2025 19:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
marcin458 

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 1862
Wysłany: Nie Lis 02, 2025 15:01   

Wpadłem surfując po necie na tą książke.

https://www.amazon.pl/ZDR...cc-180b3756d195

Pozdrawiam
Marcin
 
     
marcin458 

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 1862
Wysłany: Sob Lis 08, 2025 18:44   

Jest ona na 12 miejscu TOP 100 bestsellerów sprzedaży empiku.NAjwyżej z wszystkich publikacji o odżywianiu na dzień dzisiejszy.

https://www.empik.com/zdr...69768,ksiazka-p

Zdrowie bez wymówek. Przewodnik po diecie, badaniach i terapii hormonalnej dla kobiet i mężczyzn
Oleszczuk Tadeusz

Pozdrawiam
Marcin
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Wto Lis 18, 2025 19:27   

Jako że w tym temacie padło kilka mitów wykreowanych przez środowisko low carb, to pora na obalenie jeszcze jednego.

Nie dalej jak kilka dni temu, przeczytałem w necie wynurzenia jednego z oświeconych, zapewne dietą optymalną, ponieważ pisał coś w stylu "u ludzi żywionych prawidłowo żadne nowotwory nie występują".

Taki argument jest też przytaczany przez innych wyznawców diet niskowęglowodanowych.
Argumentują oni to w taki sposób, że dziko żyjące drapieżniki i ludzie żywiący się mięsem z jednoczesną niską ilością węglowodanów rzadko zapadają na nowotwory.

Nie wiem skąd ta wiedza, bo jest akurat zupełnie odwrotnie.

Wyjątkiem są drapieżniki wodne: delfin, orka, rekin.

Drapieżniki lądowe żywiące się mięsem i tłuszczem nasyconym zapadają na nowotwory od kilku do kilkudziesięciu razy częściej niż roślinożercy lub wszystkożercy. Mowa cały czas o dziko żyjących zwierzętach.
Psowate żyjące dziko to średni 25% zapadalność na nowotwory. Kotowate to średnia 12%.
U roślinożerców i wszystkożerców to 1-5%. Dla przykładu u słoni w zależności od gatunku jest to od 3 do 5%.
Jest to więc odwrotność tego, co powtarzane jest jak mantra w różnych publikacjach środowiska niskowęglowodanowego. Tym bardziej, że to ssaki morskie zajadające się rybami praktycznie są wolne od chorób nowotworowych. Poza nielicznymi wyjątkami jak np lwy morskie.

Błędne jest też przekonanie, że im większy organizm, tym większe prawdopodobieństwo nowotworu, bo więcej komórek, więcej podziałów komórkowych itd, a bodajże 10 lat temu, kiedy Twitter był jeszcze Twitterem, to środowisko niskowęglowodanowe zza oceanu atlantyckiego forsowało opinię, że wskutek tysięcy lat jedzenia węglowodanów ludzie urośli, to zwiększyło liczbę komórek, a co za tym idzie podziałów komórkowych, a to z kolei zwiększyło predyspozycje do nowotworów w wyniku błędów przy podziale komórkowym. Coś a la bajania doktora o tym, że noworodki kobiet żywiących się optymalnie są mniejsze i lżejsze i że wyrastają potem na mniejszych i lżejszych ludzi, ale tak zwinnych i mądrych, że się to w pale nie mieści.
Idąc tym torem 70 razy większy od człowieka słoń, powinien zapadać na nowotwory 70 razy częściej niż człowiek. Tymczasem owa zapadalność jest u słoni blisko dziesięciokrotnie mniejsza. A co istotne, przy podobnej długości życia.
Podobna zależność występuje w przypadku wielorybów u których nowotwory bo prawdziwa rzadkość.
To tzw Paradoks Peto.

I znów jakby się nie obrócić to pośladki zawsze z tyłu.
Fakty przeczą teoriom wysuwanym przez lowcarbowców.
Ssaki morskie spożywające mało tłuszczów nasyconych praktycznie nie zapadają na nowotwory. Ssaki lądowe roślinożerne i wszystkożerne zapadają na nowotwory znacznie rzadziej niż drapieżne i ludzie.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Pon Gru 29, 2025 19:15   

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6287690/
Tu to chyba najbardziej pasuje.
Poliaminy.
Kolejny element przyczyniający się do długowieczności Japończyków.
Co prawda w artykule nie ma mowy, że to Japonia, ale natto czy grzyby shiitake, to nie są staropolskie potrawy.

Pisałem gdzieś tutaj o poliaminach, ale nie wiem gdzie, a nie chce mi się szukać.
Zresztą ten artykuł jest ciekawszy.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Nie Sty 04, 2026 12:09   

Strix aluco napisał/a:
Tu to chyba najbardziej pasuje.
Poliaminy.
Kolejny element przyczyniający się do długowieczności Japończyków.
Co prawda w artykule nie ma mowy, że to Japonia, ale natto czy grzyby shiitake, to nie są staropolskie potrawy.
Pisałem gdzieś tutaj o poliaminach, ale nie wiem gdzie, a nie chce mi się szukać.
Zresztą ten artykuł jest ciekawszy.
Artykuł istotnie ciekawy, co prawda sfinansowany przez wiele firm biotechnologicznych, w tym Samsara Therapeutics założonej przez autorów opracowania. No, ale, nie czepiajmy się, to dla naszego zdrowia medycy oraz inni naukowcy tyrają po 400 godzin miesięcznie do upadłego. :/
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Nie Sty 04, 2026 13:11   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
Tu to chyba najbardziej pasuje.
Poliaminy.
Kolejny element przyczyniający się do długowieczności Japończyków.
Co prawda w artykule nie ma mowy, że to Japonia, ale natto czy grzyby shiitake, to nie są staropolskie potrawy.
Pisałem gdzieś tutaj o poliaminach, ale nie wiem gdzie, a nie chce mi się szukać.
Zresztą ten artykuł jest ciekawszy.
Artykuł istotnie ciekawy, co prawda sfinansowany przez wiele firm biotechnologicznych, w tym Samsara Therapeutics założonej przez autorów opracowania. No, ale, nie czepiajmy się, to dla naszego zdrowia medycy oraz inni naukowcy tyrają po 400 godzin miesięcznie do upadłego. :/
JW

Chodziło mi raczej o zbieżność tego, że Japończycy jedzą żywność zasobną w poliaminy.

Kobiety mają lepiej, bo jeśli mogą sobie pozwolić na seks bez prezerwatyw, to przez nabłonek pochwy wchłaniają spermidynę i sperminę z nasienia.
Są to ilości o rząd większe niż te z diety czy suplementów.
Jak mawia mój bardzo wiekowy już sąsiad - nie podlewany kwiatek usycha.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Nie Sty 04, 2026 13:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Nie Sty 04, 2026 13:52   

Strix aluco napisał/a:
Chodziło mi raczej o zbieżność tego, że Japończycy jedzą żywność zasobną w poliaminy.
Kobiety mają lepiej, bo jeśli mogą sobie pozwolić na seks bez prezerwatyw, to przez nabłonek pochwy wchłaniają spermidynę i sperminę z nasienia.
Są to ilości o rząd większe niż te z diety czy suplementów.
Jak mawia mój bardzo wiekowy już sąsiad - nie podlewany kwiatek usycha.
Faceci mają jeszcze lepiej, bo ogranicza ich tylko strach przed Aids. A kobiety, jeżeli nie używają grzesznej prezerwatywy, to muszą łamać prawa kościelne jeszcze bardziej i stosować spiralę albo hormony. Natomiast w Biblii nie ma potępienia tych metod, no może poza Onanem, który miotał nasienie na ziemię i mieszkańcami Sodomy, którą Bóg ogniem wypalił.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Wto Mar 03, 2026 08:58   

Panie Witoldzie. W świetle faktów wychodzi na to, że ludzie jedzący całkowicie inaczej niż mówią zalecenia diety wysokotłuszczowej, żyją kilkadziesiąt lat dłużej, są zdrowsi i szczuplejsi, niż to co prezentują smalcojady.
Ci najdłużej i najzdrowiej żyjący, spożywają procentowo 70% energii z nie przetworzonych węglowodanów, 10% z tłuszczów w większości nienasyconych i 20% z białek, zarówno roślinnych jak i zwierzęcych.
Coś tu jest postawione na głowie.

Być może jestem pod wpływem dr. Włodzimierza Ponomarenko, którego prace naukowe są wyjątkowo racjonalne jak na polskie i nie tylko polskie warunki.
Mówią one wprost, że każda dieta jest między innymi miażdżycogenna, jeśli jest pozbawiona substancji czynnych z nie przetworzonych źródeł substancji czynnych, z produktów roślinnych i odzwierzęcych.
To był gość, który miał odwagę powiedzieć, że cesarz jest nagi.
Panu to mimo wszystko jakoś ciężej przychodzi.
Uczepił się Pan dogmatów diety niskowęglowodanowej jak pijany płotu.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Wto Mar 03, 2026 08:59, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Śro Mar 04, 2026 08:19   

Diabeł siedzi w szczegółach.
Ponomarenko jak najbardziej był zwolennikiem żywienia niskowęglowodanowego, natomiast zwalczał ówczesną manię ograniczania białka i zalewania się tłuszczem. Spędziliśmy razem trochę czasu i on uważał, że najlepiej zjadać około 100-200 g węglowodanów, co jak najbardziej sytuuje dietę w obszarze niskowęglowodanowym. Sam przyznawał, że niestety nie zawsze przestrzega tych zasad.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Śro Mar 04, 2026 08:42   

Na długość życia wpływa w pierwszej kolejności zamożność. Nawet w bogatej Holandii bogaci żyją o 9 lat dłużej, niż biedni.
Współczesne badania wpływu żywienia na zdrowie właśnie są stawiane na głowie. O całe niebo bardziej wiarygodne są prace naukowe z lat 50-tych i wcześniejsze. Polecam.
Dr Kwaśniewski w swojej pierwszej publikacji z 1972 r. zalecał bardzo proste reguły.
Cytat:
Dieta, którą nazwałem „optymalną", zawiera główne składniki odżywcze w proporcjach: białko l, tłuszczowe 1-2, cukier 0,3. Dieta optymalna oparta jest głównie na produktach pochodzenia zwierzęcego, na pełnowartościowym białku i najbardziej wydajnym źródle energii, jakim są tłuszcze zwierzęce, nasycone, twarde.

Cytat:
1. Maksymalnie zwiększa się ilość białka w diecie, głównie białka zwierzęcego, do takiej ilości jaką człowiek ma ochotę zjeść.
2. Zwiększa się znacznie ilość tłuszczów w diecie, szczególnie tłuszczów twardych, zwierzęcych, nasyconych ...
3. Węglowodany ogranicza się do minimum.
Można się spierać, że tam jest mało węglowodanów, ale proporcja B:T=1 : 1-2 była całkiem przyzwoita, co wie każdy żywiący się niskowęglowodanowo z własnego doświadczenia.
Później niestety Doktor, jak każdy lekarz, wymyślił megadawki i dietetyczne terapie uderzeniowe.
JW
  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Śro Mar 04, 2026 10:15   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Diabeł siedzi w szczegółach.
Ponomarenko jak najbardziej był zwolennikiem żywienia niskowęglowodanowego, natomiast zwalczał ówczesną manię ograniczania białka i zalewania się tłuszczem. Spędziliśmy razem trochę czasu i on uważał, że najlepiej zjadać około 100-200 g węglowodanów, co jak najbardziej sytuuje dietę w obszarze niskowęglowodanowym. Sam przyznawał, że niestety nie zawsze przestrzega tych zasad.
JW


Właśnie o te szczegóły chodzi.
Dr Włodzimierz Ponomarenko, zarówno w książce o dietach niskowęglowodanowych, jak i w swoich pracach naukowych o tych szczegółach pisał.
Zaznaczał to, że każda dieta powoduje choroby, jeśli nie ma w niej mikroskładników pochodzących z nie przetworzonych i nie poddanych nadmiernej obróbce termicznej produktów pochodzenia zarówno roślinnego jak i odzwierzęcego.
To samo tyczy się tłuszczów, co też zarówno w książce podkreślał. Tzn stosunek wielonienasyconych kwasów tłuszczowych do nasyconych kwasów tłuszczowych.
Odniósł się też do ilości białka. Pisząc o badaniach, w których nawet do 40% energii z białka w diecie, powoduje wysoką odporność na szkodliwe czynniki środowiskowe, w tym infekcje wirusowe i bakteryjne.

O zagadnieniach wspomnianych przez Włodzimierza Ponomarenko, mówi między innymi artykuł o diecie japońskiej.
https://www.sciencedirect...002916523069599

Nawet jeśli w diecie nie ma tłuszczów dodanych, tzn. bazującej tylko na tłuszczach zawartych w produktach roślinnych i zwierzęcych, nie da się przekroczyć 30% energii z tłuszczów.
Biorąc pod uwagę te czynniki, to wpływ proporcji BTW, jako czynnika miażdzycogennego jest mitem.
Najwięcej zależy od mikroskładników, a nie makro. Co podkreślał właśnie Włodzimierz Ponomarenko.

Tym, co teraz napiszę, narażę się pewnie wielu, ale mam to w rzyci.
Jest bardzo prawdopodobne, że dr Włodzimierz Ponomarenko nabawił się zakrzepicy przez eksperymentowanie na sobie z dietą niskowęglowodanową.
Przed zakrzepicą w fazie adaptacji metabolicznej do niskiej ilości węglowodanów przestrzegał dr Wolfgang Lutz w książce "Życie bez pieczywa", w której to książce Lutz zalecał stopniowe schodzenie z kilkuset gramów węglowodanów do 70 gramów w sposób kontrolowany, uwzględniający ryzyko zakrzepicy.
Przy czym zaznaczał, że schodzenie poniżej 70 gramów węglowodanów dziennie nie daje żadnych wymiernych korzyści zdrowotnych.
Takie niezdecydowanie w tym, czy chce się jeść wysokotłuszczowo, czy wysokowęglowodanowo, może mieć zgubne skutki. Tym bardziej jeśli opiera się swoje niskowęglowodanowe żywienie na tłuszczach i białkach zwierzęcych.
Może gdyby dr Włodzimierz Ponomarenko zastosował się do rad które dawał innym, to być może byłby do dziś wśród żywych.


To wybrane fragmenty książki Allana i Lutza, mówiące o ryzyku zakrzepów w czasie adaptacji metabolicznej, do diety niskowęglowodanowej.
Cytat:
SKRZEPY
Tłuszcz zwierzęcy, który zawiera dużą ilość nasyconych kwasów tłuszczowych, wywiera szczególny skutek na krzepliwość. Wydaje się, że z jednej strony wiąże się to z zapotrzebowaniem na heparynę (białko, które hamuje krzepnięcie krwi) i, z drugiej strony, wydzielaniem enzymów umożliwiających krzepnięcie. Przypadki zakrzepicy zdarzające się przy zbyt nagłym przejściu do diety niskowęglowodanowej bywają związane ze stanem przegłodzenia. Może się w nim znaleźć organizm łaknący węglowodanów, do których nawykł, a otrzymujący tłuszcz i mięso, z którymi nie nauczył się jeszcze sobie radzić i których nagle zaczął dostawać zbyt dużo. (...)
Na początku lat 70. XX wieku doktor Robert Atkins został oskarżony o to, że swą niskowęglowodanową dietą spowodował u kilku chorych atak serca.
Został nawet wezwany z tego powodu na przesłuchanie w Senacie. W zasadzie dieta Atkinsa pokrywała się z zalecaną przez nas; jednakże jego sposób postępowania był znacznie bardziej radykalny: Atkins zalecał rozpoczęcie leczenia od całkowitego wyeliminowania węglowodanów i pozwalał na ograniczenie tego rygoru dopiero nieco później. My natomiast nigdy nie sugerujemy zejścia poniżej sześciu jednostek chlebowych, przy czym na początku restrykcje są jeszcze mniejsze. Nie mamy żadnych danych na temat liczby ataków serca, które wywołały modne kilka lat temu diety zero-kaloryczne. Wiemy natomiast dobrze, że każda nagła zmiana zwiększa tendencję do krzepnięcia krwi, a to z kolei może wywoływać zakrzep w jakimś uszkodzonym miejscu układu krążenia, a następnie doprowadzić do katastrofy. Nasz program jest o wiele bezpieczniejszy i skuteczniejszy.
Możemy to stwierdzić z pełnym przekonaniem, ponieważ został oparty na analizie danych pochodzących od tysięcy pacjentów leczonych przez doktora Lutza począwszy od końca lat 50. XX wieku. (...) W czasie owego przejścia mogą się okazać konieczne pewne leki, na przykład zmniejszające lepkość krwi, jak aspiryna czy kumaryna. Jeśli przyjmujesz środki obniżające ilość cholesterolu we krwi, to z czasem, w miarę jak twoje zdrowie zacznie się poprawiać, stwierdzisz zapewne, że możesz powoli redukować ich ilość.


Kolejny fragment książki Allana i Lutza "Życie bez pieczywa".
Cytat:
CZEGO SIĘ SPODZIEWAĆ Lekarz, który zamierza przepisać dietę niskowęglowodanową, albo osoba decydująca się ją rozpocząć, muszą pamiętać, że faktyczne szkody wynikłe z nadmiaru węglowodanów nie są odwracalne. Istnieje duża różnica między zastosowaniem diety niskowęglowodanowej we wczesnym wieku a wdrażaniem jej u osób starszych, w wieku 40, 60 czy 80 lat.
Można to porównać do przesadzania drzew: inaczej się przesadza sadzonkę, do tego ze sporą ilością ziemi wokół korzeni, niż dojrzałe drzewo, którego korzenie - przynajmniej niektóre - trzeba poodcinać. W wypadku przenosin dużego drzewa wszystko jest możliwe: może stracić liście, albo też w ogóle nie wytrzymać przeprowadzki.
Podobną sytuację mamy, gdy dietę niskowęglowodanową zastosuje osoba dorosła lub wiekowa. Ich metabolizm od dawna przywykł do dużych ilości cukrowców i jakoś sobie z nimi radził, zwykle wynajdując osobliwe sposoby regulacji. Także ich jelita przywykły do cukru i mąki. Zupełna rezygnacja z węglowodanów może postawić organizm w obliczu nowych, odmiennych problemów. Nagle wypracowane przez lata sposoby na nadmiar węglowodanów stają się zbyteczne; trzeba za to radzić sobie z większą ilością tłuszczu i białka.

To ilustruje stopień uczciwości Lutza, w porównaniu do hipokryzji naszych rodzimych "odkrywców" właściwości diety niskowęglowodanowej, którzy obiecywali i nadal obiecują cuda na kiju.



.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Śro Mar 04, 2026 11:05, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Śro Mar 04, 2026 18:27   

Mniej więcej o to chodzi. Nie wiem, czy warto dalej rozkminiać te tematy, dawno już wielokrotnie omówione.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Śro Mar 04, 2026 21:21   

Dżentelmeni nie dyskutują o faktach, więc przypomnijmy bezdyskusyjne fakty podstawowe, żebyśmy je znali.
Do spalania glukozy wystarcza o jakieś 8% mniej tlenu niż do uzyskania tej samej ilości energii ze spalania kwasów tłuszczowych. Z kolei tłuszcze w 100 gramach gromadzą sześciokrotnie więcej energii niż glikogen. (Glikogen wiąże ze sobą wodę, dlatego wychodzi 6 razy).
Dlatego w wysiłku maksymalnym spalana jest glukoza, a w marszu i kuchni spalane są tłuszcze, bo to one są głównym magazynem energii. Gdyby człowiek gromadził energię w glikogenie, byłby o jakieś 40 kG cięższy. (kG to kilogram siła, nie masa). Gdyby człowiek uciekający przed bawołem spalał tłuszcze, to byłby z kolei słabszy o 8% niż spalając glukozę.
Niezależnie od zdrowia i długości życia, nadmiar węglowodanów na każdym sposobie żywienia jest przetwarzany przymusowo na tłuszcze, bo maksymalny zapas glikogenu to jakieś 300 g i więcej się nie zmieści w wątrobie i mięśniach.
Zdrowe serce czterdziestokrotnie chętniej spala ciała ketonowe albo kwasy tłuszczowe niż glukozę. Tymczasem w latach sześćdziesiątych modne były zastrzyki z glukozy, żeby wzmocnić serce. :-x
Obecnie osoby z niewydolnością serca ponownie są przestawiane na spalanie glukozy i biorą lek Preductal- trimetazydyna.
Cytat:
http://chpl.com.pl/data_f...ean_12.2012.pdf
Trimetazydyna hamuje ß-oksydację kwasów tłuszczowych przez zablokowanie tiolazy
długołańcuchowego 3-ketoacylokoenzymu A, co nasila utlenianie glukozy. W niedokrwionej komórce energia uzyskiwana w procesie utleniania glukozy wymaga mniejszego zużycia tlenu niż w procesie ß-oksydacji...
...U pacjentów z chorobą niedokrwienną trimetazydyna działa jak czynnik metaboliczny, zachowując w mięśniu sercowym wewnątrzkomórkowe stężenie wysokoenergetycznych fosforanów.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Śro Mar 04, 2026 21:32   

Puentując Trimetazydynę:
Cytat:
Karta charakterystyki, tamże.
W randomizowanym, podwójnie zaślepionym, kontrolowanym placebo badaniu u 223 pacjentów...
[po wielu zaprezentowanych wspaniałych wynikach poprawienia wydolności, ostatecznie stwierdzono]
...Nie znaleziono znaczących różnic między grupami odnośnie innych wtórnych punktów końcowych (całkowity czas trwania wysiłku, całkowita wartość wykonanej pracy i kliniczne punkty końcowe).

Cytat:
Tamże:
W randomizowanym, podwójnie zaślepionym, trwającym trzy miesiące badaniu u 1962 pacjentów...
...W całej populacji, złożonej z pacjentów bez objawów oraz z pacjentów z objawami, trimetazydyna nie wykazała korzyści odnośnie punktów końcowych zarówno ergometrycznych (całkowity czas trwania wysiłku, czas do obniżenia odcinka ST o 1 mm oraz czas do wystąpienia bólu dławicowego) jak i klinicznych.

Trimetazydyna nie wykazała korzyści, bo serce nie chciało glukozy ale wolałoby spalać ciała ketonowe i tłuszcze, których Trimetazydyna ich pozbawiła.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Śro Mar 04, 2026 21:50   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Mniej więcej o to chodzi. Nie wiem, czy warto dalej rozkminiać te tematy, dawno już wielokrotnie omówione.
JW


Czy warto, to istotnie sprawa dyskusyjna. Chyba że tak jak Pan mówił - można wesprzeć się badaniami, które są kontynuacją badań prowadzonych kilka dekad temu.
Ale do rzeczy
Z grubsza wiadomo, dlaczego dieta z wysoką zawartością cukru powoduje otyłość. Oprócz tych oczywistych przyczyn, maglowanych tu tysiące razy, są też te mniej oczywiste.
Dieta z dużą zawartością przetworzonych węglowodanów powoduje odczulanie nerwu błędnego, co teoretycznie powinno powodować zmniejszenie łaknienie, a najczęściej efekt jest odwrotny.
Dlatego stosowane czasem w otyłości przecięcie nerwu błędnego (wagotomia), to na dwoje babka wróżyła. Czasem powoduje zmniejszenie łaknienia, a czasem żarłoczność.
Potem zaczęto stosować blokadę nerwu błędnego (vBloc).
Z tym, że ci którzy długotrwale stosują niskobiałkową i niskowęglowodanową dietę wysokotłuszczową doprowadzają z czasem do trwałego odczulenia nerwu błędnego. Jest to jeszcze potęgowanie przez nadmierne wydzielanie leptyny, spowodowane absurdalnymi ilościami spożywanego tłuszczu. U części powoduje to albo utratę apetytu, albo wzmożony apetyt.
Brzmi znajomo?
Zapewne zerknął się Pan nie raz z otyłymi lub wychudzonymi optymalnymi.
U tych otyłych wytwarza się leptynooporność. U wychudzonych często występuje gastropareza.

Ogólny wniosek jest taki, że zarówno dieta wysokotłuszczowa a zarazem niskobiałkowa i niskowęglowodanowa, jak i wysokowęglowodanowa oparta na wysoko przetworzonych węglowodanach, upośledza sygnalizację sytości za pośrednictwem nerwu błędnego.
Jakby tego było mało, jest to upośledzenie trwałe. Nieodwracalne.
Można się trochę ratować stymulacją nerwu błędnego, ale co to za życie.

Wszystkie opisane powyżej zagadnienia można znaleźć między innymi na stronach International Journal of Obesity, ScienceDirect, czy Nature.
Warto poczytać choćby po to, żeby nie dać się wkręcać w skrajności.
Nie trzeba ryzykować zdrowia lub życia żeby schudnąć.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Śro Mar 04, 2026 22:11   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Puentując Trimetazydynę:
Cytat:
Karta charakterystyki, tamże.
W randomizowanym, podwójnie zaślepionym, kontrolowanym placebo badaniu u 223 pacjentów...
[po wielu zaprezentowanych wspaniałych wynikach poprawienia wydolności, ostatecznie stwierdzono]
...Nie znaleziono znaczących różnic między grupami odnośnie innych wtórnych punktów końcowych (całkowity czas trwania wysiłku, całkowita wartość wykonanej pracy i kliniczne punkty końcowe).

Cytat:
Tamże:
W randomizowanym, podwójnie zaślepionym, trwającym trzy miesiące badaniu u 1962 pacjentów...
...W całej populacji, złożonej z pacjentów bez objawów oraz z pacjentów z objawami, trimetazydyna nie wykazała korzyści odnośnie punktów końcowych zarówno ergometrycznych (całkowity czas trwania wysiłku, czas do obniżenia odcinka ST o 1 mm oraz czas do wystąpienia bólu dławicowego) jak i klinicznych.

Trimetazydyna nie wykazała korzyści, bo serce nie chciało glukozy ale wolałoby spalać ciała ketonowe i tłuszcze, których Trimetazydyna ich pozbawiła.
JW


Tyle, że to znów bnięcie ze skrajności w skrajność.
Ketogeneza nie jest zarezerwowana tylko dla ludzi na dietach niskowęglowodanowych.
Nawet u wysokowęglowodanowców z zapasem glikogenu, stężenie ciał ketonowych na poziomie 0.4 mm/l nie jest niczym niezwykłym, kiedy nie jedzą przez kilka godzin. Nie mówiąc już o ketozie powysiłkowej, kiedy to nawet highcarbowcy osiągają po kilka mm/l nawet nie mając pojęcia o tym, czym jest dieta niskowęglowodanowa.
Podobnie jest ze spalaniem wolnych kwasów tłuszczowych.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Czw Mar 05, 2026 08:09   

Właśnie, nawet weganie i jadający beztłuszczowo spalają tłuszcze, bo po prostu muszą.
Na chłopski rozum blokowanie beta oksydacji musi prowadzić do gromadzenia tkanki tłuszczowej, bo organizm będzie gromadził tłuszcze ale miał utrudnione ich spalanie.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1244
Wysłany: Czw Mar 05, 2026 10:34   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Właśnie, nawet weganie i jadający beztłuszczowo spalają tłuszcze, bo po prostu muszą.
Na chłopski rozum blokowanie beta oksydacji musi prowadzić do gromadzenia tkanki tłuszczowej, bo organizm będzie gromadził tłuszcze ale miał utrudnione ich spalanie.
JW


Nie jest Pan do końca obiektywny.
Pomijając farmakologiczne hamowanie beta-oksydacji kwasów tłuszczowych, to nawet dieta wegańska nie powoduje tego sama z siebie.
Paradoksalnie to dieta wysokotłuszczowa z niską zawartością białka i węglowodanów, powoduje przekroczenie zdolności mitochondriów do utleniania kwasów tłuszczowych.
To z kolei powoduje uruchomienie całej kaskady zdarzeń, prowadzącej do katastrofy.
Prześledził je Pan kiedyś?
Jeśli nie, to szkoda, bo dają odpowiedzi na wałkowane tu wielokrotnie kwestie.
Można to ująć w kilku ważniejszych punktach.
1. Nadmierna beta-oksydacja powoduje zahamowanie glikolizy, (zgodnie z cyklem Randle’a), czyli hamuje utlenianie glukozy, co powoduje hiperglikemię i w konsekwencji insulinooporność.
Te ciągłe dywagacje, czy na diecie lchf cukier na czczo wystrzelony w kosmos, to dobrze, czy źle.
Źle. To stan patologiczny.
2. Stres oksydacyjny. Nadmiar kwasów tłuszczowych przeciąża łańcuch oddechowy, co drastycznie zwiększa produkcję reaktywnych form tlenu.
Białka jest mało, a trzeba go dużo do syntezy endogennych przeciwutleniaczy. Błędne koło.
3. Stłuszczenie narządów: Nadmiar kwasów tłuszczowych, które nie mogą ulec utlenieniu, jest odkładany w postaci trójglicerydów w hepatocytach (stłuszczenie wątroby), komórkach mięśniowych lub sercu.
Pewnie są jeszcze jacyś, którzy wierzą w to, że przy niskiej ilości węglowodanów i białka nie można utyć bez względu na ilość zjadanego tłuszczu.
Można i przeważnie jest to obwód w pasie, którego nie powstydzili by się namiętni piwosze.

Po latach skutki widać gołym okiem.
Człowiek z twarzą mopsa, ze zwisającymi policzkami i pogardlem, z dużym brzuchem, który jest skutkiem otłuszczenia narządów wewnętrznych.
Nie o take Polske żeśmy walczyli.


.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Czw Mar 05, 2026 10:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9798
Wysłany: Pią Mar 13, 2026 19:02   

Tam na górze forum jest to opisane w cyklu Optimal story przed ćwierćwiekiem.
Natomiast wspomniany Preductal Trimetazydyna to był środek dopingujący dla wyczynowców. Skoro został zakazany, to producenci wcisneli go medykom do leczenia.
JW
Ostatnio zmieniony przez Witold Jarmolowicz Pią Mar 13, 2026 19:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2026 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved