Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Witamina D
Autor Wiadomość
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 493
Wysłany: Pon Gru 27, 2021 20:05   Witamina D

Witam,

potrzebuję danych odnośnie witaminy D. Dokładnie jakie dawki i w jakim czasie podbijają jej poziom. Powiedzmy Kowalski bierze dziennie 2000 j.m. witaminy D. Jego aktualny poziom to 20 ng/ml. Jakie dawki i przez jaki czas musi brać nasz pacjent żeby podbić poziom do 40 ng/ml.

Dzięki.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Gru 27, 2021 20:24   Re: Witamina D

Mariano napisał/a:
Witam,

potrzebuję danych odnośnie witaminy D. Dokładnie jakie dawki i w jakim czasie podbijają jej poziom. Powiedzmy Kowalski bierze dziennie 2000 j.m. witaminy D. Jego aktualny poziom to 20 ng/ml. Jakie dawki i przez jaki czas musi brać nasz pacjent żeby podbić poziom do 40 ng/ml.

Dzięki.

Pytanie po co Kowalski ma podbijać poziom witaminy D do takiego poziomu?
Jeśli już Kowalski musi, to niech se kupi za stówkę żarówkę emitująca uvb i okulary z filtrem, która mu będzie służyć wiele lat. Jesienią i zimą posiedzi sobie w samych majtkach i okularach pod taką żarówką 20 minut dziennie, a organizm sam sobie wytworzy tyle D3 ile potrzebuje, nadmiar zneutralizuje przez utlenianie i tyle.
Taka żarówka wymaga ceramicznej oprawki bo emituje dużo ciepła. Jak masz jakiegoś znajomego emerytowanego inżyniera elektryka, to zwróć się do niego w sprawie montażu i użytkowania. To może być ciekawa lekcja. :P
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6909
Wysłany: Pon Gru 27, 2021 21:01   Re: Witamina D

Mariano napisał/a:
Witam,

potrzebuję danych odnośnie witaminy D. Dokładnie jakie dawki i w jakim czasie podbijają jej poziom. Powiedzmy Kowalski bierze dziennie 2000 j.m. witaminy D. Jego aktualny poziom to 20 ng/ml. Jakie dawki i przez jaki czas musi brać nasz pacjent żeby podbić poziom do 40 ng/ml.

Dzięki.

Na to pytanie nikt Ci nie odpowie. Musiałby brać powiedzmy przez 2 tygodnie np. 2000 j.m i po 2 tygodniach czy miesiacy zrobić poziom i bedzie widział jak to u niego wygląda.

Dobrą opcją jest wit. D na recepte, jako lek a nie suplement. Solderol 8 tabletek 30 000 j.m Jedna tabletka na 2 tygodnie. Gościu przestanie sie przeziębiać. Sprawdzone. Lekarz musi uznac czy raz na dwa tygodnie, czy raz na miesiąc. :D
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 493
Wysłany: Pon Gru 27, 2021 21:39   Re: Witamina D

Molka napisał/a:
Mariano napisał/a:
Witam,

potrzebuję danych odnośnie witaminy D. Dokładnie jakie dawki i w jakim czasie podbijają jej poziom. Powiedzmy Kowalski bierze dziennie 2000 j.m. witaminy D. Jego aktualny poziom to 20 ng/ml. Jakie dawki i przez jaki czas musi brać nasz pacjent żeby podbić poziom do 40 ng/ml.

Dzięki.

Na to pytanie nikt Ci nie odpowie. Musiałby brać powiedzmy przez 2 tygodnie np. 2000 j.m i po 2 tygodniach czy miesiacy zrobić poziom i bedzie widział jak to u niego wygląda.

Dobrą opcją jest wit. D na recepte, jako lek a nie suplement. Solderol 8 tabletek 30 000 j.m Jedna tabletka na 2 tygodnie. Gościu przestanie sie przeziębiać. Sprawdzone. Lekarz musi uznac czy raz na dwa tygodnie, czy raz na miesiąc. :D


Wiadomo każdy jest inny, ale jakaś średnia musi być. Chyba ktoś podjął się takiego badania ?
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 493
Wysłany: Pon Gru 27, 2021 21:44   Re: Witamina D

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Mariano napisał/a:
Witam,

potrzebuję danych odnośnie witaminy D. Dokładnie jakie dawki i w jakim czasie podbijają jej poziom. Powiedzmy Kowalski bierze dziennie 2000 j.m. witaminy D. Jego aktualny poziom to 20 ng/ml. Jakie dawki i przez jaki czas musi brać nasz pacjent żeby podbić poziom do 40 ng/ml.

Dzięki.

Pytanie po co Kowalski ma podbijać poziom witaminy D do takiego poziomu?
Jeśli już Kowalski musi, to niech se kupi za stówkę żarówkę emitująca uvb i okulary z filtrem, która mu będzie służyć wiele lat. Jesienią i zimą posiedzi sobie w samych majtkach i okularach pod taką żarówką 20 minut dziennie, a organizm sam sobie wytworzy tyle D3 ile potrzebuje, nadmiar zneutralizuje przez utlenianie i tyle.
Taka żarówka wymaga ceramicznej oprawki bo emituje dużo ciepła. Jak masz jakiegoś znajomego emerytowanego inżyniera elektryka, to zwróć się do niego w sprawie montażu i użytkowania. To może być ciekawa lekcja. :P


Wiedza ta jest potrzebna mojemu koledze. Coś tam pisze o witaminie i zbiera materiały.

Co do tych żarówek to robił koleś test i mu spadł poziom D :D
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Gru 27, 2021 22:38   Re: Witamina D

Mariano napisał/a:
Molka napisał/a:
Mariano napisał/a:
Witam,

potrzebuję danych odnośnie witaminy D. Dokładnie jakie dawki i w jakim czasie podbijają jej poziom. Powiedzmy Kowalski bierze dziennie 2000 j.m. witaminy D. Jego aktualny poziom to 20 ng/ml. Jakie dawki i przez jaki czas musi brać nasz pacjent żeby podbić poziom do 40 ng/ml.

Dzięki.

Na to pytanie nikt Ci nie odpowie. Musiałby brać powiedzmy przez 2 tygodnie np. 2000 j.m i po 2 tygodniach czy miesiacy zrobić poziom i bedzie widział jak to u niego wygląda.

Dobrą opcją jest wit. D na recepte, jako lek a nie suplement. Solderol 8 tabletek 30 000 j.m Jedna tabletka na 2 tygodnie. Gościu przestanie sie przeziębiać. Sprawdzone. Lekarz musi uznac czy raz na dwa tygodnie, czy raz na miesiąc. :D


Wiadomo każdy jest inny, ale jakaś średnia musi być. Chyba ktoś podjął się takiego badania ?

Trudno powiedzieć, bo trudno udowodnić związek poziomu witaminy D z czymkolwiek. To jest podobnie jak z poziomem cholesterolu. Próbowano udowodnić, że wysoki poziom cholesterolu jest odpowiedzialny za miażdżycę. Tak samo próbuje się udowodnić, że niski poziom witaminy D jest odpowiedzialny za coś tam. Tyle było teorii że już się w tym gubię. Jakby to zebrać do kupy, to niski poziom witaminy D jest odpowiedzialny za wszystkie nieszczęścia tego świata. Normalnie wyrównajmy wszystkim poziom witaminy D do jakiejś normy, a na świecie zapanuje wieczny pokój, a cała ludzkość będzie po wieczność osrana ze szczęścia. Takich numerów w historii ludzkości było wiele. Witamina D to kolejny z dziesiątków numerów naciągania naiwniaków na tanie sztuczki. Zawsze jest więcej frajerów i zawsze znajdzie się cwaniak który ich wykorzysta. To domena neolitu. W paleolicie cwaniak długo nie pożył.
 
     
Piotrx 

Pomógł: 8 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1460
Wysłany: Wto Gru 28, 2021 09:02   Re: Witamina D

Mariano napisał/a:
Witam,

potrzebuję danych odnośnie witaminy D. Dokładnie jakie dawki i w jakim czasie podbijają jej poziom. Powiedzmy Kowalski bierze dziennie 2000 j.m. witaminy D. Jego aktualny poziom to 20 ng/ml. Jakie dawki i przez jaki czas musi brać nasz pacjent żeby podbić poziom do 40 ng/ml.

Dzięki.


To jest jakaś czarna magia z tymi poziomami. Niech najpierw opala się w lecie codziennie i zobaczy do jakiego poziomu podbije organizm naturalnie witaminę D. Wszystko powyżej będzie szkodliwe.

Molka napisał/a:
Mariano napisał/a:
Witam,

potrzebuję danych odnośnie witaminy D. Dokładnie jakie dawki i w jakim czasie podbijają jej poziom. Powiedzmy Kowalski bierze dziennie 2000 j.m. witaminy D. Jego aktualny poziom to 20 ng/ml. Jakie dawki i przez jaki czas musi brać nasz pacjent żeby podbić poziom do 40 ng/ml.

Dzięki.

Na to pytanie nikt Ci nie odpowie. Musiałby brać powiedzmy przez 2 tygodnie np. 2000 j.m i po 2 tygodniach czy miesiacy zrobić poziom i bedzie widział jak to u niego wygląda.

Dobrą opcją jest wit. D na recepte, jako lek a nie suplement. Solderol 8 tabletek 30 000 j.m Jedna tabletka na 2 tygodnie. Gościu przestanie sie przeziębiać. Sprawdzone. Lekarz musi uznac czy raz na dwa tygodnie, czy raz na miesiąc. :D


Nie będzie się przeziębiał, ale potem przyjdzie covid i będzie masakra.
Ostatnio zmieniony przez Piotrx Wto Gru 28, 2021 09:03, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 28, 2021 13:03   Re: Witamina D

Molka napisał/a:
Dobrą opcją jest wit. D na recepte, jako lek a nie suplement. Solderol 8 tabletek 30 000 j.m Jedna tabletka na 2 tygodnie. Gościu przestanie sie przeziębiać. Sprawdzone. Lekarz musi uznac czy raz na dwa tygodnie, czy raz na miesiąc. :D

Sęk w tym że nie sprawdzone. Nie ma to żadnego wpływu na częstotliwość infekcji górnych dróg oddechowych.

Epidemiol. Infect. 2009; 137: 1396.
VIDARIS trial (JAMA 2012; 3: 1333.
Artykuł redakcyjny: JAMA 2012 ;308: 1375.
Pediatrics 2012;130(3): e561.
Cochrane Database Syst Rev 2011; 6: CD001364.

To już lepiej suplementować cynk, a najlepiej nie unikać czerwonego mięsa, wtedy nie trzeba suplementować cynku.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Wto Gru 28, 2021 13:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8854
Wysłany: Pon Sty 10, 2022 19:12   Re: Witamina D

Mariano napisał/a:
Witam,

potrzebuję danych odnośnie witaminy D. Dokładnie jakie dawki i w jakim czasie podbijają jej poziom. Powiedzmy Kowalski bierze dziennie 2000 j.m. witaminy D. Jego aktualny poziom to 20 ng/ml. Jakie dawki i przez jaki czas musi brać nasz pacjent żeby podbić poziom do 40 ng/ml.

Dzięki.

Kiedys tu gadalismy o D nie raz i nie dwa. O tej ksiazce tez https://www.empik.com/...16399,ksiazka-p

Ja powiem, ze moja kuzynka brala przez 2 miesiace 4000IU, jak poszla oznaczyc, to cos tam jej znalezli, sladowy poziom ponizej dolnej granicy normy
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 493
Wysłany: Pon Sty 10, 2022 19:25   Re: Witamina D

zyon napisał/a:
Mariano napisał/a:
Witam,

potrzebuję danych odnośnie witaminy D. Dokładnie jakie dawki i w jakim czasie podbijają jej poziom. Powiedzmy Kowalski bierze dziennie 2000 j.m. witaminy D. Jego aktualny poziom to 20 ng/ml. Jakie dawki i przez jaki czas musi brać nasz pacjent żeby podbić poziom do 40 ng/ml.

Dzięki.

Kiedys tu gadalismy o D nie raz i nie dwa. O tej ksiazce tez https://www.empik.com/...16399,ksiazka-p

Ja powiem, ze moja kuzynka brala przez 2 miesiace 4000IU, jak poszla oznaczyc, to cos tam jej znalezli, sladowy poziom ponizej dolnej granicy normy


Znalazłem pare dni temu filmik. Koleś robił test w którym jadł 20 tys. witaminy D przez 4 tyg. Zaczynał od poziomu 20 a po kuracji poziom podniósł mu się do 40.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Sty 10, 2022 20:40   Re: Witamina D

zyon napisał/a:
Mariano napisał/a:
Witam,

potrzebuję danych odnośnie witaminy D. Dokładnie jakie dawki i w jakim czasie podbijają jej poziom. Powiedzmy Kowalski bierze dziennie 2000 j.m. witaminy D. Jego aktualny poziom to 20 ng/ml. Jakie dawki i przez jaki czas musi brać nasz pacjent żeby podbić poziom do 40 ng/ml.

Dzięki.

Kiedys tu gadalismy o D nie raz i nie dwa. O tej ksiazce tez https://www.empik.com/...16399,ksiazka-p

Ja powiem, ze moja kuzynka brala przez 2 miesiace 4000IU, jak poszla oznaczyc, to cos tam jej znalezli, sladowy poziom ponizej dolnej granicy normy

Kiedy w końcu ta głupota się skończy. Do alopatów wyznaczających normę poziomu cholesterolu dołączyli altmedowcy ze swoimi normami poziomu witaminy D.
Niski poziom witaminy D mimo suplementacji jest reakcją obronną organizmu. Działa cytoprotekcyjnie, bo dostarczanie z pożywieniem czy w suplach dużej ilości witaminy D powoduje, że uszkadza ona błony komórkowe, niszczy zdrowe komórki, jeśli organizm ma niskie zasoby magnezu, potasu, selenu, cynku, witamin z grupy B. Dostarczając tych mikroskładników z pożywieniem spowoduje to, że nawet przy niewielkim spożyciu witaminy D jej stężenie w ustroju ulegnie wzrostowi, ponieważ nie będzie już zagrożeniem dla komórek organizmu.
Dlaczego ludzie chcą być mądrzejsi od natury. Wszyscy czytają ukryte terapie zamiast poświęcić jeden wieczór na jakąś publikację Juliana Aleksandrowicza, albo na prace jeszcze wcześniejsze.

Na logikę rzecz biorąc. Gdyby dla organizmu tak wysokie stężenie witaminy D było tak cudownym lekarstwem, to nie neutralizowałby i nie wydalał nadmiaru tak jakby była substancją toksyczną.
To że jakiś zdrowy człowiek łykał setki tysięcy j.m witaminy D aby wykazać, że nie jest toksyczna w takich dawkach, to żaden dowód, bo skutki mogą być odczuwalne nawet po kilkudziesięciu latach i za 30 lat może się okazać, że młody bóg który mając lat 25 łykał końskie dawki witaminy D ma uszkodzone serce lub nerki, albo jedno i drugie.

Mega dawki witaminy D nawet łączone z witaminą K mogą powodować zwapnienia w mięśniu sercowym i zakłócać jego pracę. Zmiany są czasem nieodwracalne.
Nie warto tracić zdrowia ani przez lekarzy, ani przez szarlatanów. Wystarczy zdać się na mądrość własnego organizmu.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pon Sty 10, 2022 20:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 493
Wysłany: Pon Sty 10, 2022 21:59   

Trzeba tak jeść żeby nie było potrzeby się suplementować.

A z witaminą D to wiadomo biznes jak ze wszystkim.

Można w nieskończoność wymyślać niskie czy tam wysokie poziomy tego i owego.
 
     
Gutek 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 02 Kwi 2011
Posty: 77
Skąd: New Jersey
Wysłany: Wto Sty 11, 2022 02:18   

Twierdzicie, ze z wit D rozkręca się biznes.
To powiedzcie mi dlaczego amerykańskie firmy ubezpieczeniowe (taki NFZ w USA) nie chcą płacić za badanie jej poziomu?
Gdy w tym roku miałem coroczne badanie i chciałem wiedzieć jaki mam jej poziom to dowiedziałem się, ze muszę sam zapłacić za to badanie.
To zdecydowanie nie pasuje do twierdzenia o rozkręcaniu biznesu na wit D.
 
     
Gutek 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 02 Kwi 2011
Posty: 77
Skąd: New Jersey
Wysłany: Wto Sty 11, 2022 02:25   

Odnoszę wrażenie ze wprost przeciwnie, Big Pharmie zależy na tym byśmy wiedzieli jak najmniej o wit D i o tym jaki mamy jej poziom w organizmie.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Sty 11, 2022 10:01   

Gutek napisał/a:
Twierdzicie, ze z wit D rozkręca się biznes.
To powiedzcie mi dlaczego amerykańskie firmy ubezpieczeniowe (taki NFZ w USA)

nie chcą płacić za badanie jej poziomu?
Gdy w tym roku miałem coroczne badanie i chciałem wiedzieć jaki mam jej poziom to dowiedziałem się, ze muszę sam zapłacić za to badanie.
To zdecydowanie nie pasuje do twierdzenia o rozkręcaniu biznesu na wit D.

Takie badanie nie jest refundowane w żadnym państwie. Fundusze zdrowia to nie fundacje typu "pomyśl marzenie". Budowanie na tym teorii spiskowej, to sekciarstwo.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Wto Sty 11, 2022 10:11   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Takie badanie nie jest refundowane w żadnym państwie. Fundusze zdrowia to nie fundacje typu "pomyśl marzenie". Budowanie na tym teorii spiskowej, to sekciarstwo.
A powinno być refundowane w przypadku osteoporozy.
Przy podejrzeniu innych chorób wykonuje się mnóstwo różnych badań, znacznie droższych z których najczęściej nic nie wynika, tak, jak z badania dna oka w cukrzycy. Po co, skoro chory i tak widzi, że źle widzi, a medycyna nie zna skutecznej terapii mogącej wyleczyć tę retinopatię ani samą cukrzycę.
JW
 
     
Gutek 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 02 Kwi 2011
Posty: 77
Skąd: New Jersey
Wysłany: Wto Sty 11, 2022 13:47   

Grzegorz, oj ta napisał/a:

Takie badanie nie jest refundowane w żadnym państwie. .


Przez 15 lat było, dlatego się zdziwiłem, że już nie jest.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Sty 11, 2022 21:40   

Gutek napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:

Takie badanie nie jest refundowane w żadnym państwie. .


Przez 15 lat było, dlatego się zdziwiłem, że już nie jest.

Tylko po co, w jakim celu oznaczać poziom witaminy D?
Jeśli nie potrafisz tego uzasadnić, to najuczciwiej jest zapłacić za to z własnej kieszeni.
Dlaczego płacąc składkę zdrowotną w Polsce, która wpada tak naprawdę do wspólnej puli składek, mam płacić za badanie stężenia witaminy D u kogoś, kto na podstawie wypowiedzi kogoś z netu ubzdurał sobie, że jest to wyznacznik czegoś tam.
W USA jest inaczej. Płacisz indywidualne ubezpieczenie, więc możesz żądać od ubezpieczyciela różnych rzeczy. Nie można tego porównywać z polskimi warunkami.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Wto Sty 11, 2022 21:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Gutek 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 02 Kwi 2011
Posty: 77
Skąd: New Jersey
Wysłany: Wto Sty 11, 2022 22:27   

Grzegorz, oj ta napisał/a:

Tylko po co, w jakim celu oznaczać poziom witaminy D?


To pytanie do mojego lekarza rodzinnego, który co roku zleca mi kilkanaście różnych badan, a w ubiegłym roku z tej puli wypadła wit D.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Sty 11, 2022 22:46   

Gutek napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:

Tylko po co, w jakim celu oznaczać poziom witaminy D?


To pytanie do mojego lekarza rodzinnego, który co roku zleca mi kilkanaście różnych badan, a w ubiegłym roku z tej puli wypadła wit D.

Nie pytam twojego lekarza rodzinnego. Pytam Ciebie.
Jeśli nie potrafisz weryfikować tego po co robić te badania, to nie potrafisz też zweryfikować tego, co Ci na podstawie tych badań wcisną. Nie jest istotne czy to będą statyny, witamina D czy inne leki. I tak nie będziesz weryfikował, zadawał pytań. Zjesz wszystko co Ci zapiszą lekarze lub polecą modni altmedowcy.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Sty 11, 2022 23:06   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Takie badanie nie jest refundowane w żadnym państwie. Fundusze zdrowia to nie fundacje typu "pomyśl marzenie". Budowanie na tym teorii spiskowej, to sekciarstwo.
A powinno być refundowane w przypadku osteoporozy.
JW

Nie, nie powinno być refundowane w przypadku osteoporozy, bo osteoporoza nie wynika z niedoboru witaminy D, ale z niedoboru kolagenu.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Sty 11, 2022 23:11   

Pytanie podstawowe brzmi - dlaczego ludzie żyjący w regionach o dużym nasłonecznieniu, którzy przez większość roku mogliby uzyskiwać ogromne ilości witaminy D z syntezy skórnej, unikają jak mogą ekspozycji na promienie słoneczne?
Dlaczego robią tak od setek tysięcy lat?
 
     
Gutek 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 02 Kwi 2011
Posty: 77
Skąd: New Jersey
Wysłany: Wto Sty 11, 2022 23:25   

Grzegorz, oj ta napisał/a:

Nie pytam twojego lekarza rodzinnego. Pytam Ciebie.
Jeśli nie potrafisz weryfikować tego po co robić te badania, to nie potrafisz też zweryfikować tego, co Ci na podstawie tych badań wcisną. Nie jest istotne czy to będą statyny, witamina D czy inne leki. I tak nie będziesz weryfikował, zadawał pytań. Zjesz wszystko co Ci zapiszą lekarze lub polecą modni altmedowcy.


Ja ich nie muszę weryfikować, tylko muszę je zrobić bo wymaga tego mój ubezpieczyciel, pewnie od nich zależy wysokość składki.
Jak do tej pory nic mi jeszcze nie wciśnięto, a jem tylko to co ugotuje mi zona.
Wtrąciłem tu swoje trzy grosze bo twierdziliście, ze rozkręca się biznes wit D.
Gdyby tak było to wciąż to badanie byłoby wymagane i refundowane, a przestało być i tyle.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sty 12, 2022 10:14   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Pytanie podstawowe brzmi - dlaczego ludzie żyjący w regionach o dużym nasłonecznieniu, którzy przez większość roku mogliby uzyskiwać ogromne ilości witaminy D z syntezy skórnej, unikają jak mogą ekspozycji na promienie słoneczne?
Dlaczego robią tak od setek tysięcy lat?
Bo afrykańczycy mają genetycznie czarną skórę, która zmniejsza produkcję wit. D i właśnie oni żyjąc w krajach o małym nasłonecznieniu powinni się suplementować.
Ale suplementowanie na pałę, bez zbadania rzeczywistych potrzeb, to znachorstwo.
Na osteoporozę wpływa niedobór obu witamin, D i K2, jedzenie wegańskie i wrodzone predyspozycje. Bez różnorodnych badań przyczyn się nie określi a powtórzę, suplementowanie na pałę to znachorstwo, szczególnie właśnie w przypadku wit.D.
JW
 
     
Antek

Dołączył: 17 Sie 2015
Posty: 31
Wysłany: Śro Sty 12, 2022 11:41   Re: Witamina D

Mariano napisał/a:
Dokładnie jakie dawki i w jakim czasie podbijają jej poziom.


Nie ma takiej reguły, to sprawa indywidualna i bardzo zależy od (nad)wagi delikwenta, wchłaniania a nawet diety.

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Takie badanie nie jest refundowane w żadnym państwie.


W Niemczech przy podejrzeniu niedoboru kasa płaci takie badanie i jednorazową kurację wit. D3 - codziennie 20.000j. przez 1-2 tygodnie, później w większych interwałach
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Czw Cze 30, 2022 13:41   

Gutek napisał/a:
Twierdzicie, ze z wit D rozkręca się biznes.
To powiedzcie mi dlaczego amerykańskie firmy ubezpieczeniowe (taki NFZ w USA) nie chcą płacić za badanie jej poziomu?
Gdy w tym roku miałem coroczne badanie i chciałem wiedzieć jaki mam jej poziom to dowiedziałem się, ze muszę sam zapłacić za to badanie.
To zdecydowanie nie pasuje do twierdzenia o rozkręcaniu biznesu na wit D.
Oczywiście, witamina D jest za tania, nawet ta tylko na receptę, Vigantol, co samo w sobie jest śmieszne. Taka próba podnoszenia rangi Vigantolu do ważnego leku.
Za to niedobór tej witaminy powoduje wiele poważnych chorób, leczonych bez skutku za wielkie pieniądze, takich jak osteoporoza, paradontoza, depresja, spadek odporności, zaburzenia metabolizmu wapnia itd.
Spotykam osoby, którym po zimie zaczynają się chwiać zęby, a po letnim opalaniu się wyraźnie wzmacniają.
To takie memento dla nas wszystkich, że samo opalanie latem nie wystarczy i na zimowe wieczory trzeba się suplementować niewielką ilością tej witaminy.
Jednak.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Cze 30, 2022 20:15   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Gutek napisał/a:
Twierdzicie, ze z wit D rozkręca się biznes.
To powiedzcie mi dlaczego amerykańskie firmy ubezpieczeniowe (taki NFZ w USA) nie chcą płacić za badanie jej poziomu?
Gdy w tym roku miałem coroczne badanie i chciałem wiedzieć jaki mam jej poziom to dowiedziałem się, ze muszę sam zapłacić za to badanie.
To zdecydowanie nie pasuje do twierdzenia o rozkręcaniu biznesu na wit D.
Oczywiście, witamina D jest za tania, nawet ta tylko na receptę, Vigantol, co samo w sobie jest śmieszne. Taka próba podnoszenia rangi Vigantolu do ważnego leku.
Za to niedobór tej witaminy powoduje wiele poważnych chorób, leczonych bez skutku za wielkie pieniądze, takich jak osteoporoza, paradontoza, depresja, spadek odporności, zaburzenia metabolizmu wapnia itd.
Spotykam osoby, którym po zimie zaczynają się chwiać zęby, a po letnim opalaniu się wyraźnie wzmacniają.
To takie memento dla nas wszystkich, że samo opalanie latem nie wystarczy i na zimowe wieczory trzeba się suplementować niewielką ilością tej witaminy.
Jednak.
JW

Tak Pan się ładnie i gładko wpisał w konwencję wątku.

Gorzej z uzasadnieniem, które jest mocno naciągane, bo według tego co Pan twierdzi, to ludzkość pozbawiona suplementacji magicznej witaminy D powinna już dawno wyginąć.
Proszę wybaczyć sarkazm, ale trudno nie być sarkastycznym czytając ten wątek.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pią Lip 01, 2022 08:15   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Tak Pan się ładnie i gładko wpisał w konwencję wątku.

Gorzej z uzasadnieniem, które jest mocno naciągane, bo według tego co Pan twierdzi, to ludzkość pozbawiona suplementacji magicznej witaminy D powinna już dawno wyginąć.
Proszę wybaczyć sarkazm, ale trudno nie być sarkastycznym czytając ten wątek.
Co ja mogę, że z tymi zębami to fakt, a nie domysły.
Natomiast słusznym jest pytanie, dlaczego tak jest i jaki to miało wpływ na ewolucję.

Zaczynając ab ovo, od jajka, linia ewolucyjna człowieka współczesnego, homo sapiens sapiens, zaczyna się 5 mln lat temu, gdy małpy sawannowe zaczęły się oddzielać od szympansów.
Z konieczności przyjęły postawę wyprostowaną bo drzew było mało i jakoś trzeba się było rozglądać wśród krzaczorów oraz groźnie wyglądać wobec napastników. W takiej sytuacji wszystkie człowiekowate stają na tylnych nogach, ale na krótko.

Wszystkie zwierzęta w procesie ewolucji tracą zdolności i narządy zbędne w nowych warunkach, ponieważ umożliwia to zaoszczędzenie energii. Kret nie ma oczu, chociaż czasami może by mu się przydały. Aminokwasy egzogenne są mniej ważne dla przeżycia, dlatego wyższe zwierzęta utraciły zdolność ich wytwarzania i muszą one być dostarczane z pożywieniem.

Małpy sawannowe utraciły silne mięśnie, ponieważ nie było potrzeby szybkiego wspinania się na drzewa. Uwolnione od chodzenia ręce wraz z rozwojem mózgu stały się wysoko-wyspecjalizowanym narządem zdolnym do tworzenia narzędzi i broni w stopniu znacznie przewyższającym możliwości szympansów. Słabe mięśnie wymusiły zacieśnienie kooperacji członków stada.
Konieczność długich wędrówek spowodowała budowę silnych nóg i gromadzenie tkanki tłuszczowej, która zastąpiła izolację termiczną sierści. Sierść stała się niepotrzebna i jako taka zanikła. Ten odcinek ewolucji człowieka nadal odbywał się w krajach dobrze nasłonecznionych, gdzie bez problemu w skórze wytwarzała się witamina D. Tego nasłonecznienia było wręcz za wiele, stąd ciemna skóra Murzynów.

Stamtąd człowiek wyemigrował na pozostałe tereny.
I tu zaczyna się problem.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pią Lip 01, 2022 09:19   

Zęby są potrzebne do przeżycia.
Dwunastoletnia sarna traci zęby i zdycha z głodu.
Szympansy na wolności żyją do 50 lat.
Zęby mają o cienkim szkliwie, które stopniowo się ściera, co wskazuje na żywienie się owocami i mięsem.
Człowiek ma zęby o znacznie grubszym szkliwie, przystosowanym do ścierania twardego pożywienia, jakim są bulwy roślin, orzechy oraz oczywiście mięso, czyli pokarmów dostępnych na sawannie.
Jako jedyny zwierz człowiek żyje długo po utracie zdolności rozrodczej, co wskazuje na silne więzi rodzinne, gdzie starzy wspomagają młodych wiedzą oraz w wychowywaniu dzieci. Innego powodu nie ma, żeby ewolucja tolerowała nieproduktywnych płciowo starych.

Z Afryki hominidy wyemigrowały na wszystkie kontynenty za wyjątkiem Antarktydy.
Skrajnym przykładem są dawni Inuici, często głodujący i dożywający w trudnych warunkach 50-60 lat. Jednak im nie brakowało witaminy D pochodzącej z tłuszczu morskich ssaków. Stąd 50 letnia staruszka sprawnie zębami przeżuwała i wyprawiała skóry reniferów na ubrania. Wskazuje to, że dla zębów jest ważna witamina D, a nie wit. C, której Inuici mieli mało w pożywieniu. Co zresztą wiemy, że wit. C jest potrzebna na żywieniu wysokowęglowodanowym.

Do skutecznego podtrzymania populacji człowieka niezbędna jest średnia przeżywalność 40 lat, więc nawet w Arktyce Eskimosi przeżywali, aczkolwiek ich niski wzrost jednoznacznie wskazuje, że często głodowali pomimo żywienia się mięsem i tłuszczem.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pią Lip 01, 2022 13:55   

Fizjolodzy zbadali, że z wiekiem u ludzi słabną mięśnie rąk, natomiast mięśnie nóg pozostają silne.
Oznacza to, że nasi przodkowie, od małp sawannowych począwszy, dużo wędrowali, natomiast opuścili leśne tereny w których potrzebne są silne ręce. Także ci najstarsi, bezpłodni. Stopy przestały być chwytne i przystosowały się do marszu.

Generalnie człowiek jest słabszy pięciokrotnie od szympansa.
Znaczy to, że silne mięśnie przestały być potrzebne.
Co w zamian?
Ta część pożywienia niewykorzystana przez mięśnie mogła być przeznaczona na rozwój większego mózgu. Większy mózg, to większe możliwości wytwarzania narzędzi, broni, polowań, obrony, kooperacji, przekazywania doświadczeń życiowych.
Ponadto straciliśmy sierść co też umożliwia zaoszczędzenie białka traconego z futrem.

Co to ma wspólnego z wit. D?
Jakoś trzeba się odnieść do naszej drogi ewolucyjnej, żeby stwierdzić jaką rolę pełniła u naszych przodków.
JW
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 493
Wysłany: Pią Lip 01, 2022 19:31   

Jaka ewolucja? W szkole uczą inaczej.

Co do witaminy D to można powiedzieć o innych witaminach, że nam ich też brakuje.

Kto ma mocne zęby czy słabe to już kwestia indywidualna i witamina tu już nie pomoże. Chyba, że odżywia się w tragiczny sposób, ale to już wtedy każdego składnika brakuje a nie tylko wit. D.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Lip 01, 2022 20:12   

Mariano napisał/a:
Jaka ewolucja? W szkole uczą inaczej.

Co do witaminy D to można powiedzieć o innych witaminach, że nam ich też brakuje.

Kto ma mocne zęby czy słabe to już kwestia indywidualna i witamina tu już nie pomoże. Chyba, że odżywia się w tragiczny sposób, ale to już wtedy każdego składnika brakuje a nie tylko wit. D.

Świetny post.
Ciekawe jest to, że w twojej wypowiedzi jest tylko jedno "ale", czyli za i przeciw, podczas gdy w trzech powyższych postach Witolda Jarmołowicza jest to jednotorowe myślenie.
Tradycyjnie są eskimosi, są szympansy a nic pomiędzy.
Tyle, że my jesteśmy dokładnie pomiedzy, a Eskimosi i szympasy to skrajności. Każda skrajność rodzi patologię, bo jak już tu wielokrotnie pisałem natura jest do bólu logiczna i dąży do homeostazy za wszelką cenę.

Co to według was oznacza? Jestem ciekaw waszych wniosków.
PS trzeba spojrzeć bardzo szeroko.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pią Lip 01, 2022 20:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Lip 01, 2022 21:34   

Mariano napisał/a:
Jaka ewolucja? W szkole uczą inaczej.

Co do witaminy D to można powiedzieć o innych witaminach, że nam ich też brakuje.

Kto ma mocne zęby czy słabe to już kwestia indywidualna i witamina tu już nie pomoże. Chyba, że odżywia się w tragiczny sposób, ale to już wtedy każdego składnika brakuje a nie tylko wit. D.

Znów używam twojej wypowiedzi.
Jest genialna w swojej prostocie.
Nadaje się do zadania pytania - dlaczego wielkie cywilizacje rozwinęły się tylko w jednym określonym pasie klimatycznym?
Podpowiem, że kluczem są tu inne gatunki zwierząt, które występowały tylko w określonych strefach klimatycznych.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pią Lip 01, 2022 21:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Sob Lip 02, 2022 08:29   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Mariano napisał/a:
Jaka ewolucja? W szkole uczą inaczej.
Co do witaminy D to można powiedzieć o innych witaminach, że nam ich też brakuje.
Kto ma mocne zęby czy słabe to już kwestia indywidualna i witamina tu już nie pomoże. Chyba, że odżywia się w tragiczny sposób, ale to już wtedy każdego składnika brakuje a nie tylko wit. D.

Świetny post.
Ciekawe jest to, że w twojej wypowiedzi jest tylko jedno "ale", czyli za i przeciw, podczas gdy w trzech powyższych postach Witolda Jarmołowicza jest to jednotorowe myślenie.
Tradycyjnie są eskimosi, są szympansy a nic pomiędzy.
Tyle, że my jesteśmy dokładnie pomiedzy, a Eskimosi i szympasy to skrajności. Każda skrajność rodzi patologię, bo jak już tu wielokrotnie pisałem natura jest do bólu logiczna i dąży do homeostazy za wszelką cenę.
Co to według was oznacza? Jestem ciekaw waszych wniosków.
PS trzeba spojrzeć bardzo szeroko.
Temat jest szeroki i jeszcze nie doszliśmy do środka, do człowieka kaukaskiego czy innych ras, więc żadnej jednotorowości tu nie ma.
A zacząć trzeba było ab ovo, bo nasze bliskie pokrewieństwo z szympansem i późniejsza ewolucja małp sawannowych żyjących w trudnych i niebezpiecznych warunkach tłumaczy wiele cech współczesnego człowieka, szczególnie agresywność i wojny.

Nie wiem czego uczą w polskiej szkole, bo na razie mam wnuki w szkole holenderskiej.
Wszakże ponad pół wieku temu papież uznał teorię ewolucji a interwencję boską pozostawił tylko do stworzenia pierwszej żywej komórki oraz człowieka. Cała reszta wg niego powstała w wyniku ewolucji. Jak mówiono, prędzej koń zbuduje samochód, niż człowiek żywą komórkę.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Lip 02, 2022 21:32   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Temat jest szeroki i jeszcze nie doszliśmy do środka, do człowieka kaukaskiego czy innych ras, więc żadnej jednotorowości tu nie ma.
A zacząć trzeba było ab ovo, bo nasze bliskie pokrewieństwo z szympansem i późniejsza ewolucja małp sawannowych żyjących w trudnych i niebezpiecznych warunkach tłumaczy wiele cech współczesnego człowieka, szczególnie agresywność i wojny.
Nie o agresywność tu chodzi, czy o stadia przejściowe, a o stan obecny.
To że człowiek może wieść życie Inuity, bo jego organizm jest w stanie kompensować brak słońca, węglowodanów, witaminy C nie jest dowodem na słuszność takiej drogi. Sęk w tym, że to pozwala przetrwać, ale nie jest zbyt rozwojowe dla gatunku.
Pomijając kwestie cywilizacyjne, a przechodząc do tej nieszczęsnej witaminy D, której suplementacja rzekomo zbawi ludzkość. Linus Pauling z całą pewnością udowodnił, że witaminy rozpuszczalne w wodzie są równie ważne jak te rozpuszczalne w tłuszczach.
Konkluzja jest prosta. Nie ma witamin mniej lub bardziej ważnych. Cały dowcip w tym, że witamin trzeba niewiele jeśli wraz ze zróżnicowaną dietą dostarczamy całe spektrum mikro i makroelementów.
Łopatologicznie rzecz ujmując nie trzeba wiele witaminy D jeśli ma możliwość synergii z innymi mikro i makro. Znamy dość dobrze synergiczne i antagonistyczne działanie mikro i makroelementów na poziomie metabolicznym, jednak nie znamy długofaliwych skutków przyjmowania dużych dawek izolowanych witamin.
Tak się głupio składa, że alopaci przez kilka dekad byli zafiksowani na próbach podawania chorym izolowanych substancji w dużych dawkach. Przestudiowałem blisko 10 tysięcy opisów takich badań. Żadne zadka nie urywa w kwestii efektów. Nie wierzę w cudowne właściwości suplementacji tego typu z jednego prostego powodu, a mianowicie takiego, że niedobór jednego mikro czy makroelementu rzadko wynika z niedostatecznej podaży. Jest to kwestia zbyt złożona żebym mógł być na tyle arogancki aby stwierdzić z całą pewnością, że suple z witaminą D załatwią jakiś problem.

PS cieszę się że pańskie dzieci i wnuku żyją w holenderskich realiach, bo nie ma co kierować się patriotycznymi sentymentami. Moja córa też stwierdziła, że swoją przyszłość widzi poza Polską. Jednak my stare prawdopodobnie spędzimy w tej dziwnej krainie całe swoje życie aż po kres.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Sob Lip 02, 2022 21:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Sob Lip 02, 2022 22:58   

Problem wit. D jest wielopłaszczyznowy i nie ma się co zawieszać na jednym aspekcie.
Po pierwsze, to nie jest witamina ale hormon wytwarzany przez nerki z prowitaminy D w ilości około 1 mcg dziennie, czyli łyżeczka wystarcza dla całej Warszawy a kieliszek dla całej Polski.
Organizm jako homeostat ma możliwość działań kompensacyjnych.
Np. niski poziom tej witaminy może być skompensowany przez spożycie boru, pod warunkiem, że on jest w pożywieniu. Dawniej był stosowany jako konserwant, przed laty wyeliminowano go, jako szkodliwą truciznę.
Jeden mikrogram to tak mała ilość, że może być zaburzona przez śladowe ilości środków ochrony roślin, współczesne konserwanty lub niedobory czegoś tam w pożywieniu.
Nikt bowiem nie zaprzeczy, że obecnie ludzie żywią się inaczej niż nasi przodkowie, nawet ci bardzo uważający na to, co jedzą.
Wykrywane są obecnie w środowisku mikrocząsteczki odpadowych plastików, które włączają się w cykl obrotu materii żywych organizmów.
Do wód powierzchniowych wydalany jest mocz kobiet biorących pigułki antykoncepcyjne, zawierający hormony płciowe w niespotykanej dotychczas ilości.
Przeciętne współczesne pożywienie dostarcza połowę z 400 jednostek wit. D uznawanych za niezbędne. Latem można się opalać, ale zimą tej witaminy braknie.
Zamiast negować, proponuję zgłębić problem.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Lip 02, 2022 23:16   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Problem wit. D jest wielopłaszczyznowy i nie ma się co zawieszać na jednym aspekcie.
Po pierwsze, to nie jest witamina ale hormon wytwarzany przez nerki z prowitaminy D w ilości około 1 mcg dziennie, czyli łyżeczka wystarcza dla całej Warszawy a kieliszek dla całej Polski.
Organizm jako homeostat ma możliwość działań kompensacyjnych.
Np. niski poziom tej witaminy może być skompensowany przez spożycie boru, pod warunkiem, że on jest w pożywieniu. Dawniej był stosowany jako konserwant, przed laty wyeliminowano go, jako szkodliwą truciznę.
Jeden mikrogram to tak mała ilość, że może być zaburzona przez śladowe ilości środków ochrony roślin, współczesne konserwanty lub niedobory czegoś tam w pożywieniu.
Nikt bowiem nie zaprzeczy, że obecnie ludzie żywią się inaczej niż nasi przodkowie, nawet ci bardzo uważający na to, co jedzą.
Wykrywane są obecnie w środowisku mikrocząsteczki odpadowych plastików, które włączają się w cykl obrotu materii żywych organizmów.
Do wód powierzchniowych wydalany jest mocz kobiet biorących pigułki antykoncepcyjne, zawierający hormony płciowe w niespotykanej dotychczas ilości.
Przeciętne współczesne pożywienie dostarcza połowę z 400 jednostek wit. D uznawanych za niezbędne. Latem można się opalać, ale zimą tej witaminy braknie.
Zamiast negować, proponuję zgłębić problem.
JW

Proszę sobie wyobrazić, że swoim zwyczajem zgłębiłem temat dokopując się do źródeł.
Jednym z ciekawszych było źródło, które ma Pan na wyciągnięcie ręki. To książka autorstwa prof Juliana Aleksandrowicza i Ireny Gumowskiej "Kuchnia i medycyna".
W pierwszym rozdziale jest mowa o szalenie ciekawej postaci. Jest nią Elmer McCollum, który w ogromie swoich prac mówi o eksperymencie w którym wyeliminowano krzywicę za pomocą ekspozycji na promienie słoneczne i podawania szczurom wątróbki z dorsza.

Co do tego, że ludzie jedzą dziś tak jak jedzą i żyją tak jak żyją, to nie jest mój czy pański problem.
Głupki i lenie zawsze wybiorą magiczną pigułkę zamiast zmiany stylu życia.
Istotne jest tylko to, żeby nie obiecywać innym tego, że ta pigułka zdziała cuda.
PS jeśli za pomocą ekspozycji na słońce lub wątróbką z dorsza podawaną raz na kilka dni, można wyeliminować krzywicę, której leczenie wymaga sporych dawek witaminy D, to wniosek jest prosty. Sezonowe niedobory nie wymagają łykania supli.
Po drugie nie byłoby sezonowych niedoborów gdyby ludzie ogłupieni propagandą nie unikali masła, jaj, podrobów, ryb i innych źródeł tej witaminy w diecie.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Nie Lip 03, 2022 00:10, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Nie Lip 03, 2022 08:29   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Proszę sobie wyobrazić, że swoim zwyczajem zgłębiłem temat dokopując się do źródeł.
Jednym z ciekawszych było źródło, które ma Pan na wyciągnięcie ręki. To książka autorstwa prof Juliana Aleksandrowicza i Ireny Gumowskiej "Kuchnia i medycyna".
W pierwszym rozdziale jest mowa o szalenie ciekawej postaci. Jest nią Elmer McCollum, który w ogromie swoich prac mówi o eksperymencie w którym wyeliminowano krzywicę za pomocą ekspozycji na promienie słoneczne i podawania szczurom wątróbki z dorsza.
To za proste. Dziś wszyscy wiedzą, że przyczyną krzywicy jest niedobór wit. D i matki suplementują dzieci tą witaminą.
Podobnie banalnym jest wiedza, że niedobór wit. C powoduje szkorbut,
niedobór wit. B1 zmiany neurologiczne i chorobę Beri-beri,
brak wit. K wyzwala niską krzepliwość i wybroczyny,
brak wit. B12 niedokrwistość makrocytarną,
brak wit. A kurzą ślepotę i zniszczenie wzroku.
To żadne odkrycie.
Ale mówimy o tym, jakie czynniki dziś wyzwalają choroby przyzębia i osteoporozę i dlaczego teraz zimą te objawy są łagodzone przez suplementację wit. D.
Jaką rolę pełnią np. pestycydy i bisfenol.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Lip 03, 2022 11:42   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Ale mówimy o tym, jakie czynniki dziś wyzwalają choroby przyzębia i osteoporozę i dlaczego teraz zimą te objawy są łagodzone przez suplementację wit. D.
Jaką rolę pełnią np. pestycydy i bisfenol.
JW

Pestycydy i bisfenol nie ma większego znaczenia, jeśli czynności wątroby nie są upośledzone.
Jest taka dość powszechna choroba, która jest przyczyną osteoporozy. Nazywa się lenistwo pospolite. Czynnikiem który najbardziej przyczynia się do osteoporozy jest siedzący tryb życia.
Prawo Delpecha-Wolffa mówi prosto o tej zależności:
Cytat:
Obciążanie tkanki kostnej jest jednym z głównych czynników stymulujących jej tworzenie. Wyeliminowanie tych sił prowadzi do zaniku kości, czyli osteoporozy.
i tego Pan nie przeskoczy, ani nie jest Pan w stanie tego podważyć, bo zostało udowodnione w licznych badaniach, także na kosmonautach, którzy mimo suplementacji, młodego wieku oraz bardzo sprawnych ciał, po niezbyt długim pobycie w stanie nieważkości doznawali zmian typowych dla osteoporozy.
Dominuje u Pana myślenie życzeniowe, że za pomocą pigułek da się ominąć mechanizmy ustanowione przez naturę.
Wysiłek fizyczny aktywuje procesy odbudowy tkanki kostnej na poziomie całego układy ponieważ inicjuje procesy metaboliczne całego ustroju. Kolokwialnie rzecz ujmując, robiąc przysiady wzmacnia Pan cały układ kostny, w tym także uzębienie.
Ta sama historia jest z osłabieniem tkanki łącznej. Jak pokazały liczne próby, niska synteza kolagenu i innych białek jest powodowana przez brak aktywności fizycznej i nie da się samą dietą czy suplementacją zbytnio usprawnić tego procesu. Dopiero aktywność fizyczna pobudza produkcję kolagenu. Podobnie jest zresztą z mięśniami.

Neguje Pan prosty fakt, że organizm to nie jest fabryka chemiczna, której wystarczy dostarczyć określonych substancji żeby wytworzyła wszystko i wtedy można siedzieć całą dobę zadkiem na kanapie, czekając na efekty.
To o wiele bardziej skomplikowane. Bezczynność przy jednoczesnym dostarczaniu odpowiedniej ilości pożywienia jest dla organizmu sygnałem, że nie musi się trudzić syntezą substancji dzięki którym sprawny organizm musi zdobywać pożywienie. Słabną więc kości, mięśnie, zmniejsza się synteza kolagenu. Za to rośnie düpa.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Nie Lip 03, 2022 12:48   

To prawda, że aktywność fizyczna poprawia kondycję, wszelako historia wielu sportowców pokazuje, że czasem prowadzi do chorób i śmierci.
Patrząc całościowo aktywność fizyczna jest jednym z elementów zdrowia, ale znowu nie jedynym, tak samo, jak wit. D nie jest panaceum.

Istnieją tysiące różnych zależności metabolicznych i promowanie jedynie słusznej idei czy negowanie jej, poznawczo prowadzi na manowce, czego przykładem medycyna.

W przypadku wit. D cała ludzkość całej Ziemi dziennie zużywa zaledwie kilkanaście kg aktywnej formy 1,25(OH) D3. W tym samym czasie do środowiska wprowadzane są tysiące ton sztucznych substancji hormonopodobnych, których dwieście lat temu w ogóle nie było bo nie istniały, o skażeniu elektromagnetycznym nie wspominając.
Musi to wpływać na metabolizm żywych organizmów. Pytanie jak one szkodzą, pozostaje otwarte, bo za produkcją tych substancji stoją olbrzymie pieniądze.

Ba, środki ochrony roślin wpływają na ekspansję chorób wirusowych, które żywe nie są.
Jest dobrze udokumentowana praca wykazująca, że kiedy zaczęto chronić trzcinę cukrową arsenem, to nastąpiła epidemia polio, szczególnie u osób jedzących dużo słodkich lodów.
Stąd naprodukowano później wiele teorii o tym, że wirus atakuje latem, sprzyja mu jedzenie owoców i lodów. A głównym winowajcą był arsen.

Zamiast walczyć z jedynie słusznymi wiatrakami wolałbym poznać aktualne prace na temat wit. D i jej korelacji z aktualnym stanem środowiska.
JW
 
     
Piotrx 

Pomógł: 8 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1460
Wysłany: Nie Lip 03, 2022 15:14   

https://portal.abczdrowie.pl/przyjmowala-konska-dawke-witaminy-d-to-doprowadzilo-do-groznych-powiklan
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Lip 03, 2022 19:51   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
To prawda, że aktywność fizyczna poprawia kondycję, wszelako historia wielu sportowców pokazuje, że czasem prowadzi do chorób i śmierci.
Żadna skrajność nie służy zdrowiu.
Cytat:
Patrząc całościowo aktywność fizyczna jest jednym z elementów zdrowia, ale znowu nie jedynym, tak samo, jak wit. D nie jest panaceum.
Tak, bo to są elementy jednej układanki. Jedno bez drugiego nie będzie funkcjonować tak jak piwinno.
Cytat:
Istnieją tysiące różnych zależności metabolicznych i promowanie jedynie słusznej idei czy negowanie jej, poznawczo prowadzi na manowce, czego przykładem medycyna.
Wszystko się zgadza. Zaznaczyłem tylko, że nie ma sensu strzelać z moździerza do komara, a takim działaniem jest niepotrzebne obciążanie organizmu nadmierną suplementacją, bo to nie jest tak, że w jedną dziurkę wpada tyle D³ ile potrzeba, a drugą dziurką wypada nadmiar. Utylizacja tego nadmiaru to strata energii.

Cytat:
W przypadku wit. D cała ludzkość całej Ziemi dziennie zużywa zaledwie kilkanaście kg aktywnej formy 1,25(OH) D3. W tym samym czasie do środowiska wprowadzane są tysiące ton sztucznych substancji hormonopodobnych, których dwieście lat temu w ogóle nie było bo nie istniały, o skażeniu elektromagnetycznym nie wspominając.
Musi to wpływać na metabolizm żywych organizmów. Pytanie jak one szkodzą, pozostaje otwarte, bo za produkcją tych substancji stoją olbrzymie pieniądze.
To może od końca. Akurat producenci tworzyw sztucznych nie mieli by większego problemu na przestawienie się na wytwarzanie czegoś bardziej ekologicznego, bo niemal wszystkie cywilizowane państwa są skłonne dotować innowacje w tej dziedzinie.
To że jakichś substancji nie było 200 czy 50 lat temu, nie oznacza, że z automatu są szkodliwe bardziej niż te które są tu od milionów lat. Jak widać z wczesnym wynalazkiem jakim jest bisfenol A organizy ludzi i zwierząt radzą sobie od dekad. Gorzej z radzeniem sobie z jadem kobry, który jest dużo starszym związkiem chemicznym. Naturalnych związków wykazujących powinowactwo do hormonów, jak i naturalnych pestycydów jest w przyrodzie od groma i ciut, więc można przypuszczać, że organizmy żywe przystosowały się do nich w toku ewolucji, a że te syntetyczne mają podobną budowę i działanie do tych naturalnych, to nie zagrażają w jakiś istotny sposób ludzkości.
Cytat:
Ba, środki ochrony roślin wpływają na ekspansję chorób wirusowych, które żywe nie są.
Jest dobrze udokumentowana praca wykazująca, że kiedy zaczęto chronić trzcinę cukrową arsenem, to nastąpiła epidemia polio, szczególnie u osób jedzących dużo słodkich lodów.
Stąd naprodukowano później wiele teorii o tym, że wirus atakuje latem, sprzyja mu jedzenie owoców i lodów. A głównym winowajcą był arsen.
To jest w pewnym stopniu lekcja dla tych odklejonych od rzeczywistości optymistów, którzy twierdzili, że postęp pozwoli na to żeby na Ziemi żyło nawet 20 miliardów ludzi opływających w dostatki. Już przy 8 miliardach przypomina to ostrą jazdę bez trzymanki. Przy dwóch miliardach jesteśmy w stanie zagwarantować taki dostatek każdemu bez naruszania równowagi ekosystemu. Niech sobie to uświadomią ci, którzy wietrzyli spiski kiedy Gates przedstawiał proste, logiczne wnioski z tym związane.
Cytat:
Zamiast walczyć z jedynie słusznymi wiatrakami wolałbym poznać aktualne prace na temat wit. D i jej korelacji z aktualnym stanem środowiska.
JW
Witamina D nie koreluje w żaden sposób ze zmianami w środowisku naturalnym, więc takich badań nie ma i nie będzie, a jeśli ktoś takie robił, to albo miał nadmiar wolnego czasu, albo to jakieś badania naciągane pod sprzedaż suplementów z tą witaminą.
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1298
Wysłany: Nie Lip 03, 2022 20:44   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Jak widać z wczesnym wynalazkiem jakim jest bisfenol A organizy ludzi i zwierząt radzą sobie od dekad.

Czyżby?
Polecam książkę "Nasza skradziena przyszłość"
Theo Colborn
Dianne Dumanoski
John P. Myers

Badania na ptakach i nie tylko - wykazały zaburzenia seksualności drugiego i trzeciego pokolenia narażonego na działanie bisfenolu.
Winne są substancje "naśladujące" naturalne hormony - tak w wielkim skrócie.
Być może wysyp osób "nienormatywnych" jest skutkiem takich oddziaływań.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 493
Wysłany: Nie Lip 03, 2022 21:00   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
To prawda, że aktywność fizyczna poprawia kondycję, wszelako historia wielu sportowców pokazuje, że czasem prowadzi do chorób i śmierci.
Patrząc całościowo aktywność fizyczna jest jednym z elementów zdrowia, ale znowu nie jedynym, tak samo, jak wit. D nie jest panaceum.

JW


Lekka aktywność fizyczna jest zdrowa. Ludzie przesądzają na siłowni, biegając itp. Człowiek nigdy nie biegał, no chyba, że przez chwile uciekając.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Lip 03, 2022 21:33   

EAnna napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Jak widać z wczesnym wynalazkiem jakim jest bisfenol A organizy ludzi i zwierząt radzą sobie od dekad.

Czyżby?
Polecam książkę "Nasza skradziena przyszłość"
Theo Colborn
Dianne Dumanoski
John P. Myers

Badania na ptakach i nie tylko - wykazały zaburzenia seksualności drugiego i trzeciego pokolenia narażonego na działanie bisfenolu.
Winne są substancje "naśladujące" naturalne hormony - tak w wielkim skrócie.
Być może wysyp osób "nienormatywnych" jest skutkiem takich oddziaływań.

To są zbyt daleko idące wnioski.
Z zapisów historycznych wynika, że na przestrzeni wieków, czy nawet tysiącleci liczba osób o wrodzonej orientacji homoseksualnej utrzymuje się na mniej więcej podobnym poziomie. Ten rzekomy wzrost w ostatnich czasach to ewidentnie czynnik kulturowy, a nie biologiczny.
http://onaion.org.pl/rapo...czba-osob-lgbt/

Wraz z wiekiem bardzo ostrożnie podchodzę do książek, których tytuł sugeruje, że coś nam kradną, coś przed nami ukrywają, czy czegoś zakazują.
Jest to chwytliwe marketingowo, ale na mnie już słabo działa.
Żeby nie pomijać rodzimego podwórka, warto też zapoznać sie z opiniami profesora Lwa Starowicza na ten temat, który już w czasach głębokiej komuny bo w drugiej połowie lat 60ych, podkreślał czynniki środowiskowe w kształtowaniu orientacji seksualnej. Nie jest to jednak homoseksualizm wrodzony.
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 493
Wysłany: Nie Lip 03, 2022 22:20   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
EAnna napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Jak widać z wczesnym wynalazkiem jakim jest bisfenol A organizy ludzi i zwierząt radzą sobie od dekad.

Czyżby?
Polecam książkę "Nasza skradziena przyszłość"
Theo Colborn
Dianne Dumanoski
John P. Myers

Badania na ptakach i nie tylko - wykazały zaburzenia seksualności drugiego i trzeciego pokolenia narażonego na działanie bisfenolu.
Winne są substancje "naśladujące" naturalne hormony - tak w wielkim skrócie.
Być może wysyp osób "nienormatywnych" jest skutkiem takich oddziaływań.

To są zbyt daleko idące wnioski.
Z zapisów historycznych wynika, że na przestrzeni wieków, czy nawet tysiącleci liczba osób o wrodzonej orientacji homoseksualnej utrzymuje się na mniej więcej podobnym poziomie. Ten rzekomy wzrost w ostatnich czasach to ewidentnie czynnik kulturowy, a nie biologiczny.
http://onaion.org.pl/rapo...czba-osob-lgbt/

Wraz z wiekiem bardzo ostrożnie podchodzę do książek, których tytuł sugeruje, że coś nam kradną, coś przed nami ukrywają, czy czegoś zakazują.
Jest to chwytliwe marketingowo, ale na mnie już słabo działa.
Żeby nie pomijać rodzimego podwórka, warto też zapoznać sie z opiniami profesora Lwa Starowicza na ten temat, który już w czasach głębokiej komuny bo w drugiej połowie lat 60ych, podkreślał czynniki środowiskowe w kształtowaniu orientacji seksualnej. Nie jest to jednak homoseksualizm wrodzony.


Homoseksualizm, tęczowe flagi, lgbt itp. jest teraz na topie. Od zawsze były osoby o odmiennej orientacji, ale wiadomo jak to by się skończyło jeśli by się ujawnili.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pon Lip 04, 2022 08:27   

No i nam się temat rozwinął.
Nie będę cytował, bo jest tego za dużo, tylko tak sobie po kolei odpowiem.

Portal AbcZdrowie, wyraźnie finansowany przez farmację, strzela do jednej bramki i jako źródło informacji jest raczej mierny, więc spuśćmy na jego rewelacje zasłonę milczenia.

Producenci tworzyw i chemii w Europie rzeczywiście są obecnie trochę bardziej cywilizowani. Niech będzie, że tak jest, aczkolwiek np. afera VW z oszukiwaniem normy spalin pokazuje, że nie do końca.
Ale reszta świata nadal przejmuje się ekologią w niewielkim stopniu. Zakazany DDT nadal jest stosowany w krajach trzeciego świata i wyekspandował nawet w rejony arktyczne.
Te kraje nadal stosują freon nie przejmując się dziurą ozonową.
Afryka jest wielkim śmietnikiem, gdzie w skandalicznych warunkach prowadzony jest recykling cenniejszych odpadów, a reszta trafia do środowiska.

Jakie by nie były bezpieczne tworzywa sztuczne, w środowisku rozpadają się na mikrocząsteczki wchodzące do łańcuchów pokarmowych. Chyba, że zostaną wyprodukowane tworzywa zjadane przez bakterie, ale to bajka o żelaznym wilku, bo nikt nie chciałby, żeby mu w 10-letnim samochodzie kokpit zbutwiał.

Twierdzenie ex cathedra, że nie ma żadnego związku pomiędzy skażeniem środowiska a poziomem wit. D czy też jej aktywnością, to, hm, proszę wybaczyć, niepoważne.
Oczywiście producenci będą blokować takie badania, ale to nie znaczy, że taka korelacja na pewno nie istnieje.

Do skażenia środowiska swoje trzy grosze dokłada medycyna.
Przeciętny dorosły człowiek, a senior w szczególności, codziennie łyka kilka, kilkanaście tabletek. Jak wielokrotnie tutaj wykazywaliśmy, te tabletki nawzajem produkują choroby uboczne i nawzajem je sobie leczą.
Mózg płodu w początkowym okresie ciąży przestawia swoją płeć na męską lub żeńską pod wpływem nano-poziomu hormonów żeńskich lub męskich, niezależnie od płci biologicznej. Ten hormonalny poziom był zaburzany przez niefrasobliwe terapie ginekologiczne.
Podobny efekt musiało powodować skażenie środowiska przez hormonopodobne produkty chemiczne, bo mówimy o bardzo niewielkich, śladowych ilościach.
Stąd m.in. większa ilość osób o odwrotnej orientacji seksualnej, a nie tylko z powodu obecnej propagandy.

DDT kumulując się w łańcuchu pokarmowym spowodował kruchość skorupek jaj ptaków drapieżnych i zmniejszenie ich populacji.
Skorupki jaj powinny zawierać duże ilości wapnia, żeby nie pękać.
Metabolizowaniem wapnia steruje właśnie wit. D.

JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lip 04, 2022 20:34   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
No i nam się temat rozwinął.
Nie będę cytował, bo jest tego za dużo, tylko tak sobie po kolei odpowiem.

Portal AbcZdrowie, wyraźnie finansowany przez farmację, strzela do jednej bramki i jako źródło informacji jest raczej mierny, więc spuśćmy na jego rewelacje zasłonę milczenia.

Producenci tworzyw i chemii w Europie rzeczywiście są obecnie trochę bardziej cywilizowani. Niech będzie, że tak jest, aczkolwiek np. afera VW z oszukiwaniem normy spalin pokazuje, że nie do końca.
Ale reszta świata nadal przejmuje się ekologią w niewielkim stopniu. Zakazany DDT nadal jest stosowany w krajach trzeciego świata i wyekspandował nawet w rejony arktyczne.
Te kraje nadal stosują freon nie przejmując się dziurą ozonową.
Afryka jest wielkim śmietnikiem, gdzie w skandalicznych warunkach prowadzony jest recykling cenniejszych odpadów, a reszta trafia do środowiska.

Jakie by nie były bezpieczne tworzywa sztuczne, w środowisku rozpadają się na mikrocząsteczki wchodzące do łańcuchów pokarmowych. Chyba, że zostaną wyprodukowane tworzywa zjadane przez bakterie, ale to bajka o żelaznym wilku, bo nikt nie chciałby, żeby mu w 10-letnim samochodzie kokpit zbutwiał.

Twierdzenie ex cathedra, że nie ma żadnego związku pomiędzy skażeniem środowiska a poziomem wit. D czy też jej aktywnością, to, hm, proszę wybaczyć, niepoważne.
Oczywiście producenci będą blokować takie badania, ale to nie znaczy, że taka korelacja na pewno nie istnieje.

Do skażenia środowiska swoje trzy grosze dokłada medycyna.
Przeciętny dorosły człowiek, a senior w szczególności, codziennie łyka kilka, kilkanaście tabletek. Jak wielokrotnie tutaj wykazywaliśmy, te tabletki nawzajem produkują choroby uboczne i nawzajem je sobie leczą.
Mózg płodu w początkowym okresie ciąży przestawia swoją płeć na męską lub żeńską pod wpływem nano-poziomu hormonów żeńskich lub męskich, niezależnie od płci biologicznej. Ten hormonalny poziom był zaburzany przez niefrasobliwe terapie ginekologiczne.
Podobny efekt musiało powodować skażenie środowiska przez hormonopodobne produkty chemiczne, bo mówimy o bardzo niewielkich, śladowych ilościach.
Stąd m.in. większa ilość osób o odwrotnej orientacji seksualnej, a nie tylko z powodu obecnej propagandy.

DDT kumulując się w łańcuchu pokarmowym spowodował kruchość skorupek jaj ptaków drapieżnych i zmniejszenie ich populacji.
Skorupki jaj powinny zawierać duże ilości wapnia, żeby nie pękać.
Metabolizowaniem wapnia steruje właśnie wit. D.

JW

Nie wiadomo czy związki syntetyczne powinowate do hormonów wpływają na zaburzenia orientacji seksualnej.
Fitohormony oddziałują mocniej, a mimo to nie ma epidemii homoseksualizmu wśród społeczeństwa jedzących dużo strączkowych i zbóż. Pozostaje to wszystko tylko w sferze domysłów.

Na resztę opisanych przez Pana zagadnień jako polak-szarak nie mam żadnego wpływu, więc szkoda mi czasu na ich roztrząsanie. Donkichoteria czy męczeństwo to nie moja bajka.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Lip 06, 2022 08:22   

Grzegorz, oj ta napisał/a:

Nie wiadomo czy związki syntetyczne powinowate do hormonów wpływają na zaburzenia orientacji seksualnej.
Fitohormony oddziałują mocniej, a mimo to nie ma epidemii homoseksualizmu wśród społeczeństwa jedzących dużo strączkowych i zbóż. Pozostaje to wszystko tylko w sferze domysłów.

Istotnie, na razie nie spotkaliśmy takich badań.
Nie znaczy to jednak, że taka korelacja nie istnieje albo istnieje.
Na pewno nie będziemy tutaj się egzagerować durnotą w rodzaju przerabiania chłopców na dziewczynki poprzez krypto-wpajanie homoseksualizmu w Teletubisiach.

Naturalne fitoestrogeny wywierają jednak wpływ na metabolizm, skoro kobiety pracujące na plantacjach chmielu częściej miesiączkowały.
I znowu, nie ma powodu, żeby wśród tysięcy substancji hormonopodobnych tylko chmiel tak działał.

Czynna forma 1,25(OH) D3 jest hormonem i również nie ma powodu, żeby działanie 1 mikrograma akurat tej witamy nie mogło ulec zaburzeniu. Stąd może wynikać jej niedobór zimą u starszych osób, które z natury rzeczy unikają słońca latem.

Jak to się ma do ewolucji człowieka?
Żeby skutecznie podtrzymać ludzki gatunek wystarczy, żeby ludzie dożywali do czterdziestki, pięćdziesiątki. Pierwsze 20 lat na rośnięcie i naukę, a drugie 20 lat na wychowanie dzieci. Więcej nie potrzeba i rzeczywiście, kobiety przestają miesiączkować w 40-50 roku życia.
Potem sprawny metabolizm i zdrowe zęby nie są już tak bardzo potrzebne z punktu widzenia ewolucji. Pojawiają się defekty metaboliczne oraz osłabienie mięśni rąk i sprawności fizycznej, za wyjątkiem nóg i zdolności do wędrowania.
Poziom wit. D jest wystarczający w krajach dobrze nasłonecznionych, np. Grecji albo w górach. Nie przypadkiem biały człowiek pochodzi z Kaukazu, gdzie nasłonecznienie jest silniejsze niż na Kujawach oraz lepiej udaje się hodowla zwierząt niż uprawy zbóż.

Z powyższych przyczyn oraz obserwacji zdrowia seniorów aktualnie żyjących w pochmurnej Polsce wynika, że zimą wskazana jest suplementacja niewielką ilością wit. D3 rzędu 400-1000 jednostek albo solarium, jak ktoś woli. Z tym, że wpływ widma światła w solarium jest kontrowersyjny. I nie mówimy o megadawkach wit. D3.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lip 06, 2022 19:18   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:

Nie wiadomo czy związki syntetyczne powinowate do hormonów wpływają na zaburzenia orientacji seksualnej.
Fitohormony oddziałują mocniej, a mimo to nie ma epidemii homoseksualizmu wśród społeczeństwa jedzących dużo strączkowych i zbóż. Pozostaje to wszystko tylko w sferze domysłów.

Istotnie, na razie nie spotkaliśmy takich badań.
Nie znaczy to jednak, że taka korelacja nie istnieje albo istnieje.
Na pewno nie będziemy tutaj się egzagerować durnotą w rodzaju przerabiania chłopców na dziewczynki poprzez krypto-wpajanie homoseksualizmu w Teletubisiach.

Naturalne fitoestrogeny wywierają jednak wpływ na metabolizm, skoro kobiety pracujące na plantacjach chmielu częściej miesiączkowały.
I znowu, nie ma powodu, żeby wśród tysięcy substancji hormonopodobnych tylko chmiel tak działał.

Czynna forma 1,25(OH) D3 jest hormonem i również nie ma powodu, żeby działanie 1 mikrograma akurat tej witamy nie mogło ulec zaburzeniu. Stąd może wynikać jej niedobór zimą u starszych osób, które z natury rzeczy unikają słońca latem.

Jak to się ma do ewolucji człowieka?
Żeby skutecznie podtrzymać ludzki gatunek wystarczy, żeby ludzie dożywali do czterdziestki, pięćdziesiątki. Pierwsze 20 lat na rośnięcie i naukę, a drugie 20 lat na wychowanie dzieci. Więcej nie potrzeba i rzeczywiście, kobiety przestają miesiączkować w 40-50 roku życia.
Potem sprawny metabolizm i zdrowe zęby nie są już tak bardzo potrzebne z punktu widzenia ewolucji. Pojawiają się defekty metaboliczne oraz osłabienie mięśni rąk i sprawności fizycznej, za wyjątkiem nóg i zdolności do wędrowania.
Poziom wit. D jest wystarczający w krajach dobrze nasłonecznionych, np. Grecji albo w górach. Nie przypadkiem biały człowiek pochodzi z Kaukazu, gdzie nasłonecznienie jest silniejsze niż na Kujawach oraz lepiej udaje się hodowla zwierząt niż uprawy zbóż.

Z powyższych przyczyn oraz obserwacji zdrowia seniorów aktualnie żyjących w pochmurnej Polsce wynika, że zimą wskazana jest suplementacja niewielką ilością wit. D3 rzędu 400-1000 jednostek albo solarium, jak ktoś woli. Z tym, że wpływ widma światła w solarium jest kontrowersyjny. I nie mówimy o megadawkach wit. D3.
JW

Analiza to świetna rzecz. Rzeczowa analiza wymaga obiektywizmu, odrzucenia wyszystkich uprzedzeń, emocji, sentymentów. Bez tego zawsze wyjdzie jakiś wniosek typu - " jeśli w w dwóch przypadkach na 100 tysięcy wysokie spożycie fitoestrogenów spowodowało ginekomastię, to masoni już planują obsadzić całą planetę fasolą coby wszystkim facetom urósły cycki".

Fajne badania. Warto podejść do nich obiektywnie. https://lpi.oregonstate.edu/mic/dietary-factors/phytochemicals/soy-isoflavones
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Czw Lip 07, 2022 07:24   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Analiza to świetna rzecz. Rzeczowa analiza wymaga obiektywizmu, odrzucenia wyszystkich uprzedzeń, emocji, sentymentów. Bez tego zawsze wyjdzie jakiś wniosek typu - " jeśli w w dwóch przypadkach na 100 tysięcy wysokie spożycie fitoestrogenów spowodowało ginekomastię, to masoni już planują obsadzić całą planetę fasolą coby wszystkim facetom urósły cycki".

Fajne badania. Warto podejść do nich obiektywnie. https://lpi.oregonstate.edu/mic/dietary-factors/phytochemicals/soy-isoflavones
Temat zasadniczo jest tutaj o wit. D.
W przeciwieństwie do prawdziwych naukowców medycyna działa właśnie dokładnie tak: jeżeli coś zaobserwowano 2 przypadkach na sto tysięcy, to trzeba wdrożyć "leczenie" całej populacji. Bo za tym stoi szmal rzecz jasna. Przykładem statyny, które obniżają poziom cholesterolu ale chronią już niewiele przed zawałem, za to zwiększają ryzyko wylewu krwi do mózgu i nie wydłużają życia. Patrz: karta charakterystyki.

Z cytowanego linku wynika, że niewiele wynika z badań nad skutecznością i bezpieczeństwem soi. Natomiast wiadomo, że soja jest tanim surowcem do produkcji drogiego żywieniowego chłamu.

W słonecznej Japonii standardową terapią osteoporozy u kobiet w okresie menopauzalnym nie jest suplementacja soją i bisfosfoniany, ale podawanie 45 mg K2 MK4 w trzech podzielonych dawkach oraz 1 mikrograma aktywnej formy witaminy 1,25 (OH)2 D3. To ilość mniej więcej 2-4 krotnie większa, niż ilość 1,25 (OH)2 D3 we krwi.
Posiłek obfity w tłuszcze rzędu 40-50 g powoduje kilkakrotnie wyższy poziom podawanej wit. K2 we krwi niż posiłek chudy. Patrz: karta charakterystyki Glakay.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Lip 07, 2022 21:42   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Analiza to świetna rzecz. Rzeczowa analiza wymaga obiektywizmu, odrzucenia wyszystkich uprzedzeń, emocji, sentymentów. Bez tego zawsze wyjdzie jakiś wniosek typu - " jeśli w w dwóch przypadkach na 100 tysięcy wysokie spożycie fitoestrogenów spowodowało ginekomastię, to masoni już planują obsadzić całą planetę fasolą coby wszystkim facetom urósły cycki".

Fajne badania. Warto podejść do nich obiektywnie. https://lpi.oregonstate.edu/mic/dietary-factors/phytochemicals/soy-isoflavones
Temat zasadniczo jest tutaj o wit. D.
W przeciwieństwie do prawdziwych naukowców medycyna działa właśnie dokładnie tak: jeżeli coś zaobserwowano 2 przypadkach na sto tysięcy, to trzeba wdrożyć "leczenie" całej populacji. Bo za tym stoi szmal rzecz jasna. Przykładem statyny, które obniżają poziom cholesterolu ale chronią już niewiele przed zawałem, za to zwiększają ryzyko wylewu krwi do mózgu i nie wydłużają życia. Patrz: karta charakterystyki.

Z cytowanego linku wynika, że niewiele wynika z badań nad skutecznością i bezpieczeństwem soi. Natomiast wiadomo, że soja jest tanim surowcem do produkcji drogiego żywieniowego chłamu.

W słonecznej Japonii standardową terapią osteoporozy u kobiet w okresie menopauzalnym nie jest suplementacja soją i bisfosfoniany, ale podawanie 45 mg K2 MK4 w trzech podzielonych dawkach oraz 1 mikrograma aktywnej formy witaminy 1,25 (OH)2 D3. To ilość mniej więcej 2-4 krotnie większa, niż ilość 1,25 (OH)2 D3 we krwi.
Posiłek obfity w tłuszcze rzędu 40-50 g powoduje kilkakrotnie wyższy poziom podawanej wit. K2 we krwi niż posiłek chudy. Patrz: karta charakterystyki Glakay.
JW

Ręce mnie opadli. To co Pan opisuje, to jest właśnie procedura medyczna. To tzw leczenie syfa pudrem. Glakay powoduje uzupełnianie ubytków wapniem. Aż dziwne, że inżynier mający jako takie pojęcie o inżynierii materiałowej nie potrafi sobie wyobrazić na czym polega ślepa uliczka jaką są końskie dawki k2mk4 w "leczeniu" osteoporozy.
Z drugiej strony mnie to jakoś nie dziwi, że po obejrzeniu kilku zdjęć z reklamy Glakay przestał Pan myśleć.
Poprzestał Pan na tym, bo po prostu nie wie Pan jaka jest budowa kości, na czym polega ich funkcja podporowa, elastyczność. Nie drążył Pan tematu ani o krok dalej. Nie zadał sobie pytania o ile Glakay zmniejszył częstość złamań.
Pewnie nie ma takich danych, bo wyszło by że to guzik warty "lek". Zamurowywanie ubytków kości wapniem za pomocą k2mk4 jest jak zalepianie dziur wapnem żelbetowej konstrukcji w której do cna przerdzewiało zbrojenie. Na zdjęciach wygląda ładnie. To jednak zawsze prowadzi do katastrofy.
Zapewne nie zadał Pan sobie też pytania, jak zapychanie wapniem dziur w kościach za pomocą tak ogromnych dawek k2mk4 wpływa na metabolizm kości, a konkretnie jak ten metabolizm upośledza i jakie to wywołuje konsekwencje dla całego organizmu. Takich wniosków pewnie też nie ma w reklamach Glakay.
Na tym polega magia farmaceutycznego marketingu. Pod względem wiary w cudowne właściwości pigułek bardzo blisko Panu do Marcina. Przez grzeczność nie napiszę, że w obu przypadkach wynika to z ignorancji, bo jednak obaj macie dobre chęci. Obaj jednak macie problem z ogarnięciem mnogości zależności w ludzkim organizmie i wyobrażeniem sobie tego, że włókna kolagenowe będące rusztowaniem kości potrzebują odżywienia, a zabudowując je wapniem ze wszystkich stron odcina się je od składników odżywczych. W rezultacie kość o prawidłowej strukturze, tj właściwym składzie biologicznym, która pod względem na ściskanie, rozciąganie czy zginanie ma niemal wytrzymałość stalowego pręta, zmienia się w kruchą konstrukcję.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Czw Lip 07, 2022 21:45, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pią Lip 08, 2022 07:42   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
W rezultacie kość o prawidłowej strukturze, tj właściwym składzie biologicznym, która pod względem na ściskanie, rozciąganie czy zginanie ma niemal wytrzymałość stalowego pręta, zmienia się w kruchą konstrukcję.
Dokładnie tak działają bisfosfoniany. Blokują działanie osteoklastów resorbujących kości więc pozornie kości nie tracą wapnia ale tracą wytrzymałość i elastyczną strukturę, ponieważ przyczyną osteoporozy jest zbyt mała aktywność osteoblastów, które nie odbudowują prawidłowej struktury.

Osteoporoza występuje najczęściej u kobiet w okresie menopauzy, ponieważ, co oczywiste, zmniejsza się poziom estrogenów, które w jakiś sposób chronią nie tylko kości ale również chronią przed miażdżycą. I tu wnikliwy obserwator, bez ćwieka idee fixe, może zauważyć, że miażdżyca to nie odkładanie się cholesterolu ale zwapnienie naczyń krwionośnych.

Warfaryna będąca antywitaminą witaminy K stosowana jest po wstawieniu stentów w celu zapobieżenia tworzeniu się skrzepów. Niestety, niedobór witaminy K powoduje właśnie rozwój miażdżycy, czyli zwapnienie naczyń. Klopidogrel nie będący antywitaminą też o dziwo nasila miażdżycę.

Jak by nie patrzył, cały czas obracamy się wokół gospodarki wapniowej, która sterowana jest przez witaminy D i K.
I zgadzamy się, że jedzenie dużej ilości uwapnionego nabiału nic nie da, a raczej da skutki uboczne.
W podtekście, należy się żywić niskowęglowodanowo żeby zachować zdrowie.

Jednak, jeżeli to nie wystarcza z powodów dotychczas omawianych, (nieekologiczna żywność i zatrucie środowiska) trzeba się przeprosić z suplementacją i nie ma co rozdzierać szat, bo to i tak lepsze, niż bisfosfoniany czy statyny, Klopidogrel i cała gama środków hipotensyjnych w przypadku miażdżycy albo hormonalna terapia zastępcza i estrogeny.

Zaobserwowany bezdyskusyjny efekt, że u starszych osób zęby wzmacniają się po opalaniu się latem a osłabiają zimą stawia kropkę nad i. Nie ma co teoretyzować.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Lip 08, 2022 10:47   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jak by nie patrzył, cały czas obracamy się wokół gospodarki wapniowej, która sterowana jest przez witaminy D i K.

I tyle? Dwie witaminy i to cała regulacja gospodarki wapniowej? Genialnie proste, jak praca przy betoniarce. 4 łopaty piachu i jedna cementu. Cała wiedza potrzebna żeby zbudować dom.

Nie. To Pan cały czas obraca wokół witaminy D i K.
Wiem, że to irytujące kiedy komuś wydaje się, iż odkrył prawdę objawioną, a potem ktoś mówi, że to jednak kwestia stukrotnie bardziej skomplikowana.
https://biotechnologia.pl/biotechnologia/osteoblasty-osteocyty-i-osteoklasty-komorki-kostne-i-ich-rola,17125
A to tylko procesy kościotwórcze. Gdzie cała reszta związana z gospodarką wapniem? Gdzie zależność od choćby kortyzolu?
Cytat:
Kortyzol w znaczący sposób wpływa na metabolizm wapnia oraz fosforu. Hamuje on ekspresję genów dla białka kalbindyny(odpowiada ono za wchłanianie wapnia), co prowadzi do zmniejszenia wchłaniania wapnia w jelitach i w konsekwencji obniża stężenie tego jonu w osoczu. W skutek czego następuje wzmożone wydzielanie parathormonu(hormonu odpowiedzialnego za regulację gospodarki wapniowo – fosforanowej). Takie zjawisko prowadzi do uwalniania wapnia oraz fosforu z kości, co powoduje zmniejszenie ich gęstości i zwiększa ich łamliwość.  W przewodzie pokarmowym dochodzi również do ograniczenia wchłaniania fosforanów, zmniejszenia ich stężenia w osoczu i zwiększenia wydalania z moczem.
Czyli kwestia przewlekłego stresu. (To gospodarka wapniem zależy też od psyche?) Kto by pomyślał. Przecież to proste jak piec węglowy z podajnikiem. Wystarczy pójść do apteki i zrobić zapas witaminy D i K.
Co zrobić z faktem, że kalcyfikacje tkanek miękkich postępują mimo końskich dawek witaminy K2, a cofają się bez suplementacji po ograniczeniu spożycia węglowodanów? Co w sytuacji kiedy mimo dawek witaminy D, która byłaby przesadą nawet dla dorosłego słonia, stężenie aktywnej formy witaminy nie chce za bardzo wzrastać? Szukać przyczyny, którą są na przykład zaburzenia w wydzielaniu kwasów żółciowych lub inne dysfunkcje wątroby, czy nadal zwiększać dawkę witaminy D, sprawdzając czy organizm to wytrzyma?
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pią Lip 08, 2022 11:37   

Powtórzę, temat jest o witaminie D, która jest jednym z regulatorów gospodarki wapniowej.
O całej gospodarce wapniowej też jest gdzieś temat.
Proszę go odświeżyć albo założyć nowy.
Nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby go tam nie rozwijać i wzbogacać o kolejne informacje, jak choćby wpływ nadczynności przytarczyc oraz tarczycy.

Nigdzie nie napisałem, że wit. D jest panaceum i należy przyjmować końskie dawki. Wprost przeciwnie, zaznaczyłem że wskazana jest suplementacja zimą 400-1000 jednostek a latem opalanie się, co wynika z obserwacji life.
A o tym, że podstawą jest żywienie niskowęglowodanowe, na tym forum chyba nie warto nieustannie zaznaczać.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Lip 08, 2022 12:59   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
zaznaczyłem że wskazana jest suplementacja zimą 400-1000 jednostek a latem opalanie się, co wynika z obserwacji life.
A o tym, że podstawą jest żywienie niskowęglowodanowe, na tym forum chyba nie warto nieustannie zaznaczać.
JW
To już brzmi rozsądnie. Takie ilości można uzyskać od jesieni do lata z żywności, albo naświetlając się żarówką uv, którą można kupić w sklepie elektrycznym za kilkadziesiąt złotych.
Sory że odczarowuję nieco ten bajkowy świat supli.
Może warto wspomnieć o jednej, choć w zasadzie dwóch sprawach, a mianowicie o tym, dlaczego przedawkowanie witaminy D z syntezy skórnej jest niemożliwe i dlaczego owa synteza najskuteczniej uzupełnia tzw niedobory:
Cytat:
Badania nad syntezą skórną witaminy D ujawniły istotne różnice w jej fotosyntezie zależnie od czasu ekspozycji skóry na UVB. Ustalono, że po krótkiej jednorazowej ekspozycji skóry na promieniowanie UV następuje szybka (w ciągu 15 min.) przemiana 7DHC do pre-D3, która magazynowana jest w naskórku, a następnie – pod wpływem temperatury ciała – pre-D3 ulega przekształceniu w witaminę D3 (10% w ciągu 6 h), która powoli uwalniana jest do krwiobiegu (3 dni). Przemiana taka sprzyja maksymalnemu wykorzystaniu pojedynczej krótkiej ekspozycji skóry na promienie UVB do zapoczątkowania reakcji syntezy witaminy D, która w dalszych etapach nie wymaga energii słonecznej.

Przedłużona ekspozycja skóry na promienie UV prowadzi do powstania nieaktywnych biologicznie związków, lumisterolu i tachysterolu, które zapobiegają niebezpieczeństwu zatrucia witaminą D3 na skutek nadmiernego nasłonecznienia. Nieaktywne biologicznie fotoprodukty, wobec braku zdolności DBP do ich wiązania, ze złuszczającym się naskórkiem systematycznie są usuwane z organizmu.

Należy podkreślić, że przemiana pre-D3 do lumisterolu i tachysterolu pod wpływem promieni UV jest odwracalna. W przypadku obniżenia zawartości pre-D3 (w wyniku jej powolnej przemiany termicznej do witaminy D3) jej ilość może wzrosnąć na skutek fotochemicznej przemiany lumisterolu do pre-D3.

W badaniach klinicznych nad efektywnością skórnej syntezy witaminy D wykazano, że u osób o jasnym zabarwieniu skóry 1 dawka rumieniowa (1 MED), tj. dawka promieni UV wywołująca minimalny rumień skóry, doprowadza do 10-krotnego wzrostu stężenia witaminy D3 w surowicy krwi na skutek uwolnienia około 30 μg D3 z 1 m2 powierzchni ciała w ciągu 24 h. Powrót do normalnego stężenia witaminy D3 podwyższonego po naświetleniu skóry promieniami UV następuje po kilku dniach. Zmianom tym u ludzi zdrowych towarzyszy niewielki wzrost poziomu 25(OH)D; u osób z niedoborami witaminy D obserwuje się natomiast znaczny, bo aż 3-krotny, wzrost stężenia 25(OH)D w krwi.

https://www.mp.pl/pacjent...jest-bezpieczna
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pią Lip 08, 2022 13:03, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pią Lip 08, 2022 20:27   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
zaznaczyłem że wskazana jest suplementacja zimą 400-1000 jednostek a latem opalanie się, co wynika z obserwacji life.
A o tym, że podstawą jest żywienie niskowęglowodanowe, na tym forum chyba nie warto nieustannie zaznaczać.
JW
To już brzmi rozsądnie. Takie ilości można uzyskać od jesieni do lata z żywności, albo naświetlając się żarówką uv, którą można kupić w sklepie elektrycznym za kilkadziesiąt złotych
Od lat to pisałem i przestrzegałem przed nadmiarem wit. D czy czegokolwiek.
Jeżeli chodzi o żywność, to europejskie menu, nawet niskoweglowodanowe, dostarcza zaledwie 1/3-1/2 ilość tej witaminy. Chyba, że ktoś jada głównie tłuste ryby i tran, co jak wiemy wskazane nie jest. Po ułożeniu setek jadłospisów wiem, co mówię i nie teoretyzuję.
Jeżeli do tego dołożymy unikanie słońca, bo czerniak czyha, to seniorzy ewidentnie mają tej witaminy za mało, co się nakłada na inne niedostatki w tym wieku.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Lip 08, 2022 22:12   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
zaznaczyłem że wskazana jest suplementacja zimą 400-1000 jednostek a latem opalanie się, co wynika z obserwacji life.
A o tym, że podstawą jest żywienie niskowęglowodanowe, na tym forum chyba nie warto nieustannie zaznaczać.
JW
To już brzmi rozsądnie. Takie ilości można uzyskać od jesieni do lata z żywności, albo naświetlając się żarówką uv, którą można kupić w sklepie elektrycznym za kilkadziesiąt złotych
Od lat to pisałem i przestrzegałem przed nadmiarem wit. D czy czegokolwiek.
Jeżeli chodzi o żywność, to europejskie menu, nawet niskoweglowodanowe, dostarcza zaledwie 1/3-1/2 ilość tej witaminy. Chyba, że ktoś jada głównie tłuste ryby i tran, co jak wiemy wskazane nie jest. Po ułożeniu setek jadłospisów wiem, co mówię i nie teoretyzuję.
Jeżeli do tego dołożymy unikanie słońca, bo czerniak czyha, to seniorzy ewidentnie mają tej witaminy za mało, co się nakłada na inne niedostatki w tym wieku.
JW


Po nitce do kłębka doszliśmy do ostatniej kwestii, czyli "normy" 25(OH)D. Wydaje się wyciągnięta z zadka podobnie jak norma stężenia cholesterolu, więc warto ustalić ją samemu.
Jest to bardzo proste. Wystarczy wynik badań owego stężenia z obszaru o nasłonecznieniu pozwalającym na syntezę skórną przez cały rok:
Cytat:
istotne zmiany stężeń witaminy D występują w surowicy już po 30 dniach ekspozycji na promienie UV lub jej braku) [35].
Levis i wsp., uwzględniając fakt, że w przypadku osób, które nie zażywają suplementów witaminy D, jej stęże-nie w surowicy krwi zależy od stopnia ekspozycji na pro-mieniowanie słoneczne, oceniali stężenie witaminy D u mieszkańców Florydy, gdzie słoneczna pogoda obecna jest przez cały rok. Średnie stężenie witaminy D zimą wynosiło 24,9 ng/ml u mężczyzn i 22,4 ng/ml u kobiet, zaś latem odpowiednio 31 i 25 ng/ml. Obserwowano istotny sezonowy wzrost stężenia witaminy D latem u mężczyzn o 14%, a u kobiet o 13% [36].
Sezonowe wahania stężenia witaminy D w surowicy krwi stanowią ciekawy problem kliniczny. Wydaje się, że kliniczne konsekwencje okresowych niedoborów witaminy D ze względu na jej plejotropowe działania mogą być znacznie bardziej rozległe niż obecnie znane. Dlatego konieczne są dalsze badania dotyczące sezonowych zmian jej stężeń oraz ich konsekwencji klinicznych, a także ewentualnych korzyści wynikających z suplementacji w miesiącach o małym nasłonecznieniu.

Levis S., Gomez A., Jimenez C. i wsp.:
Vitamin D deficiency and seasonal va-riation in an adult south Florida popu-lation. J. Clin. Endocrinol. Metab. 2005;
90: 1557–1562.

Tak więc średnia arytmetyczna z takiego regionu wynosi (31 + 25) / 2 = 56 / 2 = 28 ng/ml
Nie 50, nie 70, nie 150 a 28.

Oczywiście z artykułu wynika, że dalsze badania są konieczne, bo choć słońce cały rok parzy w zadek mieszkańców Florydy, to wyniki badań nie odzwierciedlają naukowo ustalonych norm. ;D
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pią Lip 08, 2022 22:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Sob Lip 09, 2022 08:13   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
... istotne zmiany stężeń witaminy D występują w surowicy już po 30 dniach ekspozycji na promienie UV lub jej braku) [35].
Levis i wsp., uwzględniając fakt, że w przypadku osób, które nie zażywają suplementów witaminy D, jej stężenie w surowicy krwi zależy od stopnia ekspozycji na promieniowanie słoneczne, oceniali stężenie witaminy D u mieszkańców Florydy, gdzie słoneczna pogoda obecna jest przez cały rok. Średnie stężenie witaminy D zimą wynosiło 24,9 ng/ml u mężczyzn i 22,4 ng/ml u kobiet, zaś latem odpowiednio 31 i 25 ng/ml. Obserwowano istotny sezonowy wzrost stężenia witaminy D latem u mężczyzn o 14%, a u kobiet o 13% [36].
Sezonowe wahania stężenia witaminy D w surowicy krwi stanowią ciekawy problem kliniczny. Wydaje się, że kliniczne konsekwencje okresowych niedoborów witaminy D ze względu na jej plejotropowe działania mogą być znacznie bardziej rozległe niż obecnie znane. Dlatego konieczne są dalsze badania dotyczące sezonowych zmian jej stężeń oraz ich konsekwencji klinicznych, a także ewentualnych korzyści wynikających z suplementacji w miesiącach o małym nasłonecznieniu.
Levis S., Gomez A., Jimenez C. i wsp.:
Vitamin D deficiency and seasonal va-riation in an adult south Florida popu-lation. J. Clin. Endocrinol. Metab. 2005;
90: 1557–1562.
Nareszcie konkret. O to właśnie chodzi.
Dwa lata temu kiedy intensywnie się opalałem, sprawdziłem na sobie poziomy wit. 25(OH) D3.
Bez suplementacji wyszło podobnie do cytowanych powyżej.

Porównując wyniki trzeba tylko pamiętać, że mogą być podawane w gramach albo molach i te drugie liczbowo są wyższe 2,6 raza.
(masa molowa 25(OH) D3 wynosi 384 g, stąd 1000/384=2,6)
Tutaj podano wyniki w nanogramach na mililitr czyli ilość 25(OH) D3 nanogramów (10 do minus 9-tej potęgi grama) w jednym mililitrze (jedna tysięczna litra, łyżeczka zawiera 5 mililitrów)
W przypadku moli wynik może być podany w nanomolach na litr lub liczbowo to samo, w pikomolach na mililitr. (piko - 10 do minus 12-tej potęgi)
No i wyniki zależnie od stosowanej metody pomiaru w danym laboratorium mogą się trochę różnić.
JW

PS. Stężenie aktywnej formy 1,25(OH)2 D3 wynosi około 60 piko moli na litr, czyli jest z 500 razy niższe, niż 25(OH) D3, co daje w 5 litrach krwi ilość całkowitą zaledwie 0,03 mikrograma.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Lip 09, 2022 19:40   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
... istotne zmiany stężeń witaminy D występują w surowicy już po 30 dniach ekspozycji na promienie UV lub jej braku) [35].
Levis i wsp., uwzględniając fakt, że w przypadku osób, które nie zażywają suplementów witaminy D, jej stężenie w surowicy krwi zależy od stopnia ekspozycji na promieniowanie słoneczne, oceniali stężenie witaminy D u mieszkańców Florydy, gdzie słoneczna pogoda obecna jest przez cały rok. Średnie stężenie witaminy D zimą wynosiło 24,9 ng/ml u mężczyzn i 22,4 ng/ml u kobiet, zaś latem odpowiednio 31 i 25 ng/ml. Obserwowano istotny sezonowy wzrost stężenia witaminy D latem u mężczyzn o 14%, a u kobiet o 13% [36].
Sezonowe wahania stężenia witaminy D w surowicy krwi stanowią ciekawy problem kliniczny. Wydaje się, że kliniczne konsekwencje okresowych niedoborów witaminy D ze względu na jej plejotropowe działania mogą być znacznie bardziej rozległe niż obecnie znane. Dlatego konieczne są dalsze badania dotyczące sezonowych zmian jej stężeń oraz ich konsekwencji klinicznych, a także ewentualnych korzyści wynikających z suplementacji w miesiącach o małym nasłonecznieniu.
Levis S., Gomez A., Jimenez C. i wsp.:
Vitamin D deficiency and seasonal va-riation in an adult south Florida popu-lation. J. Clin. Endocrinol. Metab. 2005;
90: 1557–1562.
Nareszcie konkret. O to właśnie chodzi.
Dwa lata temu kiedy intensywnie się opalałem, sprawdziłem na sobie poziomy wit. 25(OH) D3.
Bez suplementacji wyszło podobnie do cytowanych powyżej.

Porównując wyniki trzeba tylko pamiętać, że mogą być podawane w gramach albo molach i te drugie liczbowo są wyższe 2,6 raza.
(masa molowa 25(OH) D3 wynosi 384 g, stąd 1000/384=2,6)
Tutaj podano wyniki w nanogramach na mililitr czyli ilość 25(OH) D3 nanogramów (10 do minus 9-tej potęgi grama) w jednym mililitrze (jedna tysięczna litra, łyżeczka zawiera 5 mililitrów)
W przypadku moli wynik może być podany w nanomolach na litr lub liczbowo to samo, w pikomolach na mililitr. (piko - 10 do minus 12-tej potęgi)
No i wyniki zależnie od stosowanej metody pomiaru w danym laboratorium mogą się trochę różnić.
JW

PS. Stężenie aktywnej formy 1,25(OH)2 D3 wynosi około 60 piko moli na litr, czyli jest z 500 razy niższe, niż 25(OH) D3, co daje w 5 litrach krwi ilość całkowitą zaledwie 0,03 mikrograma.


Tym sposobem odczarowaliśmy baśniową krainę witaminy D. Okazało się, że ± 30 ng/dl to wartość optymalna, którą organizm utrzymuje poprzez sprzężenie zwrotne. Pasuje jak szklany pantofelek na Kopciuszka.
Tyle, że to nie nadaje się na forum, bo ucina wszystkie bajania o cudownych właściwościach tej witaminy vel hormonu.

Ale... w sumie to ciekawe zjawisko.
Mimo że obiektywne badania pokazują, że przypisywane "niedoborowi" witaminy D dolegliwośvi zdarzają się niemal po równo w grupach z wysokim jak i niskim stężeniem 25OHD, to możliwości są w zasadzie niewyczerpane. Zawsze można "udowodnić" że ci niedomagający mają czegoś za mało lub za dużo.
Ludzie to głupki, ale co poradzić jeśli lubi się tych głupków mimo wszystko.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Sob Lip 09, 2022 19:46, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Nie Lip 10, 2022 07:41   

Temat jak najbardziej nadaje się na to forum, gdzie staramy się wnikliwie obalać stereotypy zdrowotne.
Uwzględniając wiek, polskie warunki pogodowe, nawyki chowania się przed słońcem, wynika z tego, że w naszej szerokości geograficznej wskazana jest suplementacja wit. D 400-1000 j.m. zimą, a dla tych kompulsywnie unikających słońca również latem.
Są też takie osoby, mające przekonanie o szkodliwości promieni słonecznych lub osoby mające uczulenie na słońce u których szybko pojawia się wysypka pod wpływem opalania. Dla nich wskazana jest suplementacja przez cały rok.

Megadawki wit.D3 być może są potrzebne osobom z defektami metabolicznymi i to jest następna kwestia do rozpoznania i poszukiwania rzetelnych prac naukowych.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Nie Lip 10, 2022 09:47   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Levis S., Gomez A., Jimenez C. i wsp.:
Vitamin D deficiency and seasonal va-riation in an adult south Florida popu-lation. J. Clin. Endocrinol. Metab. 2005;
90: 1557–1562.

Pełny tekst w/w pracy jest tam:
https://academic.oup.com/jcem/article/90/3/1557/2836809?login=false
Bardzo ciekawa praca potwierdzająca nasze przemyślenia, że seniorzy powinni się suplementować niewielką ilością wit.D nawet na słonecznej Florydzie a tym bardziej w rejonach północnych zimą.
Badacze opisują m.in. korelacje pomiędzy witaminą D a parathormonem.
Gdy poziom 25(OH) D3 jest niski, wzrasta poziom parathormonu wydzielanego przez przytarczyce i wapń jest pobierany z kości.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Lip 10, 2022 10:27   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Levis S., Gomez A., Jimenez C. i wsp.:
Vitamin D deficiency and seasonal va-riation in an adult south Florida popu-lation. J. Clin. Endocrinol. Metab. 2005;
90: 1557–1562.

Pełny tekst w/w pracy jest tam:
https://academic.oup.com/jcem/article/90/3/1557/2836809?login=false
Bardzo ciekawa praca potwierdzająca nasze przemyślenia, że seniorzy powinni się suplementować niewielką ilością wit.D nawet na słonecznej Florydzie a tym bardziej w rejonach północnych zimą.
Badacze opisują m.in. korelacje pomiędzy witaminą D a parathormonem.
Gdy poziom 25(OH) D3 jest niski, wzrasta poziom parathormonu wydzielanego przez przytarczyce i wapń jest pobierany z kości.
JW

Cytat:
Subjects were recruited in the outpatient internal medicine clinic at Jackson Memorial Hospital, the county hospital in Miami, FL. Patients attending out-patient clinics at this facility tend to be indigent or have low socioeconomic status.

Nawet biedotę na Florydzie stać na 200 gramów wątróbki rybnej 2-3 razy w tygodniu, bo jest tania. A taka jednorazowa porcja, to 8000 j.m witaminy D, 150 gramów doskonałego tłuszczu. Białka co prawda tylko 12 gramów, ale olać białko. Nie o nie tu chodzi.
Suple są tańsze, ale pozbawione tego, czym jest niemal pełnowartościowy posiłek jakim są wątróbki.
Oczywiście każdy ma swoje zdanie i może uznać, że wątróbka z dziko żyjącej ryby jest be, a wątroba przemysłowo karmionych świń jest lepsza. OK i nie zamierzam z tym polemizować. Suple zawsze będą prostszym rozwiązaniem, jeśli ktoś boi się cholesterolu czy "zabójczych toksyn" z wątróbki.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Lip 10, 2022 10:36   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Temat jak najbardziej nadaje się na to forum, gdzie staramy się wnikliwie obalać stereotypy zdrowotne.
Uwzględniając wiek, polskie warunki pogodowe, nawyki chowania się przed słońcem, wynika z tego, że w naszej szerokości geograficznej wskazana jest suplementacja wit. D 400-1000 j.m. zimą, a dla tych kompulsywnie unikających słońca również latem.
Są też takie osoby, mające przekonanie o szkodliwości promieni słonecznych lub osoby mające uczulenie na słońce u których szybko pojawia się wysypka pod wpływem opalania. Dla nich wskazana jest suplementacja przez cały rok.

Megadawki wit.D3 być może są potrzebne osobom z defektami metabolicznymi i to jest następna kwestia do rozpoznania i poszukiwania rzetelnych prac naukowych.
JW


A to już nie moja brocha. Mnie interesowało tylko i wyłącznie to, skąd wzięła się ta magiczna norma dla wszystkich.
Osoby z defektami lub mówiąc po ludzku z upośledzeniami funkcji narządów lub układów, to kwestia indywidualna i tak ją trzeba rozpatrywać opierając się o historię choroby/chorób danej osoby.
Mnie to nie interesuje. Nie prowadzę teleporad. :-x
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Nie Lip 10, 2022 11:47   

Nie chodzi o teleporady ale o zgłębienie tematów zdrowotnych i wymianę doświadczeń, bo po to to forum istnieje i nie ma tutaj nachalnych reklam, jakie atakują z portali medycznych czy raczej pseudomedycznych.

W cytowanej przez Pana pracy autorzy zauważają, że zalecana dawka suplementu wit. D3 200 IU jest trochę za mała i sugerują jej zwiększenie.
Tutaj proponowałem właśnie 400-1000 jednostek.
Badani spożywali średnio 1100 mg wapnia, co wcale ich nie chroniło przed degradacją kości. Do tego potrzebna była wit.D3 co też było omawiane na tym forum.
Tak więc te badania stawiają kropkę nad i w kwestii suplementacji wit.D3 osób przeciętnie zdrowych żyjących we wszystkich szerokościach geograficznych.

Oprócz prac naukowych badających przeciętne osoby warto teraz bez strzelania focha poszukać chorych, którzy wymagają megadawek D3.
Zapraszam do takich eksploracji.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Nie Lip 10, 2022 12:11   

To może ja zacznę od pracy badawczej, nie przeglądowej:
Cytat:
https://academic.oup.com/jcem/article/95/10/4771/2835274?login=false
Effect of a Single Oral Dose of 600,000 IU of Cholecalciferol on Serum Calciotropic Hormones in Young Subjects with Vitamin D Deficiency
Conclusions: A single oral dose of 600,000 IU of cholecalciferol rapidly enhances 25(OH)D and reduces PTH in young people with vitamin D deficiency...
... This finding could be explained by a rapid conversion of the 25-hydroxy metabolite to 1,25(OH)2D because the initial secondary hyperparathyroidism promotes amarked increase of 1,25(OH)2D levels when these patients ingest vitamin D.
Jak widać, autorzy uwzględniają także wtórną nadczynność przytarczyc, która ma różne przyczyny, w tym głównie przewlekłą niewydolność nerek powodującą niski poziom 1,25(OH)2 D3.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Lip 10, 2022 12:49   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Nie chodzi o teleporady ale o zgłębienie tematów zdrowotnych i wymianę doświadczeń, bo po to to forum istnieje i nie ma tutaj nachalnych reklam, jakie atakują z portali medycznych czy raczej pseudomedycznych.

W cytowanej przez Pana pracy autorzy zauważają, że zalecana dawka suplementu wit. D3 200 IU jest trochę za mała i sugerują jej zwiększenie.
Tutaj proponowałem właśnie 400-1000 jednostek.
Badani spożywali średnio 1100 mg wapnia, co wcale ich nie chroniło przed degradacją kości. Do tego potrzebna była wit.D3 co też było omawiane na tym forum.
Tak więc te badania stawiają kropkę nad i w kwestii suplementacji wit.D3 osób przeciętnie zdrowych żyjących we wszystkich szerokościach geograficznych.

Oprócz prac naukowych badających przeciętne osoby warto teraz bez strzelania focha poszukać chorych, którzy wymagają megadawek D3.
Zapraszam do takich eksploracji.
JW

Ależ to nie był foch. Moja wypowiedź była żartobliwa.
Kiedy poruszałem tu temat ketozy w leczeniu nowotworów, to interesowało mnie samo zjawisko głębokiej ketozy. A że informacje na temat głębokiej ketozy można było znaleźć właśnie w temacie nowotworów, to w te rejony się zapuszczałem. To było w ramach eksperymentów jakie na sobie prowadziłem.
Analogiczna sytuacja jest w przypadku witaminy D. Żeby dotrzeć do sedna tej mitycznej normy owej witaminy, chcąc nie chcąc trzeba się było przekopać przez różne zagadnienia z nią związane. Jednak jako człowieka zdrowego mało mnie interesuje witamina D w kontekście osteoporozy.
Moja ciekawość ma swoje granice. ;)
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Nie Lip 10, 2022 12:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Lip 10, 2022 21:58   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Nie chodzi o teleporady ale o zgłębienie tematów zdrowotnych i wymianę doświadczeń, bo po to to forum istnieje i nie ma tutaj nachalnych reklam, jakie atakują z portali medycznych czy raczej pseudomedycznych.
JW

Coś Pan w ogóle zrozumiał z tego co pisałem o indywidualnym rozpatrywaniu upośledzeń organów czy układów w kontekście witaminy D, czy chce Pan za wszelką cenę bezrozumnie i bezproduktywnie mielić temat?
Proszę wybaczyć, ale choć sam nie grzeszę rozumem, to nawet dla mnie są granice ludzkiej głupoty.
Można określać jakieś schematy postępowania dla ogółu ludzi zdrowych, ale każda patologia jest inna, nawet jeśli wydaje się wpisywać w jakiś powtarzalny schemat.
W każdym przypadku jest to całkowicie inna historia i tylko głupek może odczuwać pokusę wyciągania wniosków na podstawie tego, że w badaniach zestawiono osoby z niedoczynnością przytarczyc, niewydolnością nerek, żylaków odbytu, zanikami pamięci itp.
Takie rzeczy rozpatruje się indywidualnie na podstawie wielu informacji.
To co może się wydawać niedoborem potasu, może tak naprawdę być niedoborem sodu. To co na pozór wygląda jak niedobór wapnia, może być niedoborem magnezu, to co na 99,9% procent dziesięciu lekarzy zdiagnozowało jako SM może być zwykłym niedoborem B12.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Nie Lip 10, 2022 21:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pon Lip 11, 2022 08:12   

I o to chodzi, żeby próbować określić te zależności metaboliczne oraz nie rozmieniać się bezpłodnie na pojedyncze przypadki, bo z tego nic nie wyniknie poza dyskusją godną magla.

Jest taka gałąź matematyki, jak statystyka. Proszę się trochę z nią zapoznać.
Może chociaż trochę, chociaż z rozkładem Gaussa, o dalszych metodach już nie wspominając takich jak współczynnik korelacji r Pearsona, ANOVA czy test t Studenta.

A przy okazji znalazłem takie prace na temat związku raka prostaty z witaminą D.
Rozumiem, że takie terminy statystyczne, jak tercyl, kwartyl są trudne do pojęcia, ale proszę przynajmniej zapoznać się z wnioskami badacza.
Cytat:
https://www.futuremedicin....2217/fon.09.37
Is serum calcium a biomarker of fatal prostate cancer?
Gary G Schwartz

Cytat:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16076349
Vitamin D and the epidemiology of prostate cancer
Gary G Schwartz
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pon Lip 11, 2022 09:33   

Znalazłem coś takiego:
Cytat:
Calcium & Prostate Cancer
Calcium intake and vitamin D metabolism and action, in healthy conditions
and in prostate cancer
Jean-Philippe Bonjour Thierry Chevalley and Patrice Fardellone
An association between Ca intake and the risk of prostate cancer has been reported in some but not all epidemiological studies. Assuming that a pathophysiological relationship would underlie this association, a favoured hypothesis proposes that relatively high Ca consumption could promote prostate cancer by reducing the production of 1,25-dihydroxyvitamin D (1,25(OH) 2D; calcitriol), the hormonal form of vitamin D.

Wysokie spożycie wapnia obniża poziom wit. 1,25(OH) 2D co sprzyja rozwojowi raka prostaty.
No i mamy kolejną zależność metaboliczną, która tłumaczy też przypadki osteoporozy u osób żywiących się głównie nabiałem. Sic!
Panie Grzegorzu, niech się Pan nie burmuszy tylko dołączy do poszukiwań interakcji metabolicznych wit. D :papa:
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lip 11, 2022 10:38   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
I o to chodzi, żeby próbować określić te zależności metaboliczne oraz nie rozmieniać się bezpłodnie na pojedyncze przypadki, bo z tego nic nie wyniknie poza dyskusją godną magla.

Jest taka gałąź matematyki, jak statystyka. Proszę się trochę z nią zapoznać.
Może chociaż trochę, chociaż z rozkładem Gaussa, o dalszych metodach już nie wspominając takich jak współczynnik korelacji r Pearsona, ANOVA czy test t Studenta.

Twierdzi Pan, że z prostego wniosku nic nie wynika, próbując jednocześnie udowodnić, że aby określić ile witaminy D potrzebuje człowiek potrzebna jest współpraca z NASA, CIA, FBI, FDA, WHO i Zarządem Dróg Miejskich.
Tymczasem panie z koła gospodyń wiejskich wiedzą lepiej jak powinien odżywiać się człowiek od jesieni do wiosny, wiedzą jak przechowywać żywność żeby w jak najmniejszym stopniu traciła wartości odżywcze, wiedzą jak powinno wyglądać śniadanie żniwiarza żeby nie padł podczas ciężkiej pracy.

To co sprowadza się do prostej rzeczy, czyli - nie unikanie słońca i żywności zawierającej wit D, dla Pana nie jest proste. Wymaga milionów badań z których i tak na końcu wynika, że dalsze badania są konieczne.

Oczywiście rozumiem to, że jeśli altmed wraz z alopatami naprodukowali tony tej witaminy i miliony bzdur, które uczyniły ją w umysłach wielu ludzi panaceum, to przedstawienie musi trwać.
Tyle, że mnie praca w cyrku nie interesuje.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pon Lip 11, 2022 10:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pon Lip 11, 2022 11:41   

Skoro Pana temat nie interesuje, to niepotrzebnie trudził się Pan napisaniem tylu postów w kwestii wit. D.

Mnie interesuje prosta kwestia, czy tu w Polsce wystarcza opalanie się i kiedy ewentualnie wskazana jest suplementacja oraz w jakiej ilości.
Bez wiarygodnych prac badawczych tego się kompetentnie nie dowiemy.

Teraz wiadomo np. że osoby żywiące się dużą ilością nabiału mają niski poziom
hormonu 1,25(OH)2 D3, co niewątpliwie sprzyja osteopenii i wymaga suplementacji tą formą aktywnej wit.D3 a nie Vigantolem.
Incydentalnie obserwowaliśmy takie osoby, ale teraz mamy potwierdzenie naukowe.
To jest właśnie jedna z korelacji metabolicznych o uwzględnianie których się Pan dopominał.
Voila!
A przecież nie może być jedyną, szukajmy dalej.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lip 11, 2022 12:29   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Skoro Pana temat nie interesuje, to niepotrzebnie trudził się Pan napisaniem tylu postów w kwestii wit. D.

Mnie interesuje prosta kwestia, czy tu w Polsce wystarcza opalanie się i kiedy ewentualnie wskazana jest suplementacja oraz w jakiej ilości.
Bez wiarygodnych prac badawczych tego się kompetentnie nie dowiemy.

Teraz wiadomo np. że osoby żywiące się dużą ilością nabiału mają niski poziom
hormonu 1,25(OH)2 D3, co niewątpliwie sprzyja osteopenii i wymaga suplementacji tą formą aktywnej wit.D3 a nie Vigantolem.
Incydentalnie obserwowaliśmy takie osoby, ale teraz mamy potwierdzenie naukowe.
To jest właśnie jedna z korelacji metabolicznych o uwzględnianie których się Pan dopominał.
Voila!
A przecież nie może być jedyną, szukajmy dalej.
JW

I znowu wypada tylko zacytować fragment Fausta, Goethego:
Cytat:
'Przestudiowałem wszystkie fakultety,

Ach, filozofię, medycynę, prawo

I w teologię też, niestety,

Do dna samego wgryzł się pracą krwawą –

I jak ten głupiec u mądrości wrót

Stoję – i tyle wiem, com wiedział wprzód''.


Pan się naprawdę niczego nie nauczył, choć tyle razy niemal zmuszałem tu do samodzielnego myślenia i przestrzegałem przed idiotyczną pokusą wiary w to, że da się poprawiać naturę.
Każdy kto myśli, że może naprawiać "błędy" natury za pomocą pigułek jest głupkiem.

Przy wysokim spożyciu wapnia organizm obniża stężenie aktywnej formy witaminy D, aby zapobiegać zwapnieniu tkanek miękkich.
Podawanie wtedy egzogennej witaminy D z suplementów będzie powodować zwapnienie naczyń, zastawek itd.
Jest to ten sam mechanizm jak w malarii, kiedy organizm "ukrywa" żelazo które jest potrzebne zarodźcom malarii do przetrwania.

Choć są lepsze źródła pokarmowe witaminy D, to wcale nie oznacza, że trzeba całkowicie rezygnować z nabiału, bo w badaniach wykazano, że to obniża stężenie aktywnej formy tej witaminy. Jeśli obniża to z jakiegoś powodu i nie robi tego ze szkodą dla organizmu a wręcz przeciwnie. Po wydaleniu części z puli egzogennego wapnia wszystko wraca do "normy".
Jednak w swojej próżności uznał, że natura jest głupsza od Pana.
Jak się chce pobawić w alopatę, to proponuję zakupić zestaw "mały lekarz".
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pon Lip 11, 2022 12:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 483
Wysłany: Pon Lip 11, 2022 12:39   

Witold Jarmolowicz napisał/a:


Mnie interesuje prosta kwestia, czy tu w Polsce wystarcza opalanie się i kiedy ewentualnie wskazana jest suplementacja oraz w jakiej ilości.
Bez wiarygodnych prac badawczych tego się kompetentnie nie dowiemy.


Przypadek incydentalny, mój własny.
Nie przepadam za zbyt intensywnym słońcem, rzadko jestem opalony. Nie suplementuję wit. D. Co jakiś czas robię badania - wszystko mam w normie.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pon Lip 11, 2022 17:31   

3of5 napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:


Mnie interesuje prosta kwestia, czy tu w Polsce wystarcza opalanie się i kiedy ewentualnie wskazana jest suplementacja oraz w jakiej ilości.
Bez wiarygodnych prac badawczych tego się kompetentnie nie dowiemy.


Przypadek incydentalny, mój własny.
Nie przepadam za zbyt intensywnym słońcem, rzadko jestem opalony. Nie suplementuję wit. D. Co jakiś czas robię badania - wszystko mam w normie.
Dyskusję wznowiłem poczynając od tego, że właśnie spotkałem osoby, które po zimie były gotowe wyrwać słabe zęby, a po wiosennym opalaniu zęby się wzmocniły.
Osobiście znam innego człowieka, który żywił się głównie nabiałem, mało opalał i dorobił się ciężkiej osteoporozy oraz ogólnego osłabienia organizmu, więc pokazuje to, jak ludzie się różnią.

Czym się różnią?
Wiekiem, płcią, rasą, miejscem i warunkami życia, sposobem żywienia oraz metabolizmem.
Po to w pracach naukowych stosuje się metodykę Anova, żeby wyniki uniezależnić od postronnych czynników.

Prosty przykład niewymagający Anova.
Jeżeli zbadamy grupę 100 dorosłych mężczyzn i wyjdzie nam, że 50% słabo toleruje alkohol i mleko, to będzie to wynik fałszywie warunkowany statystycznie. Tego typu ściemy wykorzystują politycy i media.
Natomiast, jeżeli ujawnimy, że badanych było 50 białych i 50 Mongołów, to wszystko stanie się jasne. Lepiej, jeżeli powiążemy wyniki z rasą i wtenczas wyjdzie nam prawdopodobnie, że spośród stu 2% to biali, a 48% Mongołowie z nietolerancjami.
A jeszcze lepiej, jeżeli rozdzielimy alkohol od mleka.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pon Lip 11, 2022 17:51   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Choć są lepsze źródła pokarmowe witaminy D, to wcale nie oznacza, że trzeba całkowicie rezygnować z nabiału, bo w badaniach wykazano, że to obniża stężenie aktywnej formy tej witaminy. Jeśli obniża to z jakiegoś powodu i nie robi tego ze szkodą dla organizmu a wręcz przeciwnie. Po wydaleniu części z puli egzogennego wapnia wszystko wraca do "normy".
Jednak w swojej próżności uznał, że natura jest głupsza od Pana.
Jak się chce pobawić w alopatę, to proponuję zakupić zestaw "mały lekarz".
Nie chodzi o poprawianie natury, bo to istotnie jest głupotą.
W suplementacji chodzi o skompensowanie szkodliwych wpływów środowiska, które człowiek sam stworzył i których 200 lat temu nie było.

Właśnie głupotą jest jedzenie przez dorosłych nabiału, bo tego ewolucja nie przewidziała.
1,25(OH)2 D3 jest hormonem regulującym wiele przemian a nie tylko wapniową i obniżanie jego poziomu przez nadmiar wapnia musi być i jest szkodliwy, prowadząc do osteoporozy i nie tylko.
To tak samo, jak picie dużych ilości wódki, które wymaga wit. B1.
Albo żywienie wegańskie wymagające dodatku wit.B12.
Bardzo dobre analogie, żadnego z tych trzech sposobów żywienia ewolucja nie przewidziała dla człowieka.
Mlekiem żywią się młode osobniki ssaków, wegańsko jadają osły, barany i przeżuwacze a alkoholem żywią się muszki owocowe i bakterie octowe, czasem łosie i renifery. :D
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lip 11, 2022 22:30   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Choć są lepsze źródła pokarmowe witaminy D, to wcale nie oznacza, że trzeba całkowicie rezygnować z nabiału, bo w badaniach wykazano, że to obniża stężenie aktywnej formy tej witaminy. Jeśli obniża to z jakiegoś powodu i nie robi tego ze szkodą dla organizmu a wręcz przeciwnie. Po wydaleniu części z puli egzogennego wapnia wszystko wraca do "normy".
Jednak w swojej próżności uznał, że natura jest głupsza od Pana.
Jak się chce pobawić w alopatę, to proponuję zakupić zestaw "mały lekarz".
Nie chodzi o poprawianie natury, bo to istotnie jest głupotą.
W suplementacji chodzi o skompensowanie szkodliwych wpływów środowiska, które człowiek sam stworzył i których 200 lat temu nie było.

Właśnie głupotą jest jedzenie przez dorosłych nabiału, bo tego ewolucja nie przewidziała.
1,25(OH)2 D3 jest hormonem regulującym wiele przemian a nie tylko wapniową i obniżanie jego poziomu przez nadmiar wapnia musi być i jest szkodliwy, prowadząc do osteoporozy i nie tylko.
To tak samo, jak picie dużych ilości wódki, które wymaga wit. B1.
Albo żywienie wegańskie wymagające dodatku wit.B12.
Bardzo dobre analogie, żadnego z tych trzech sposobów żywienia ewolucja nie przewidziała dla człowieka.
Mlekiem żywią się młode osobniki ssaków, wegańsko jadają osły, barany i przeżuwacze a alkoholem żywią się muszki owocowe i bakterie octowe, czasem łosie i renifery. :D
JW

Cóż można poradzić na ignorancję? Pewnie niewiele. Niektórzy są bardzo odporni na wiedzę. Jeśli dochodzi do tego obsesyjny lęk przed wapniem, to już całkiem kiszka.
Z analiz dobowych zbiórek moczu wiadomo, że dorosły człowiek wydala średnio 300 mg wapnia. Biorąc pod uwagę to, że z produktów mlecznych wchłania się od 40 do 60% wapnia i zakładając tą najwyższą wartość, trzeba zjeść sporo nabiału żeby bilans wyszedł na zero. Żeby nie wywołać napadu paniki u ludzi cierpiących na nabiałofobię weźmy np twaróg. Twaróg jest fajny, ma miło brzmiącą nazwę, większość ludzi lubi twarożek ze szczypiorkiem, rzodkiewką itd. W stu gramach twarożku jest 82 mg wapnia. Tak przynajmniej wynika z tabeli. 300 ÷ 82 = 3,65. Daje to 365 gramów twarogu, czyli ponad półtorej standardowej kostki o wadze 200 gramów.
Nawet taka ilość nabiału nie wpłynie na stężenie aktywnej formy witaminy D ponieważ jest to stan homeostazy. To teraz wyjaśnienie, dlaczego w badaniach, którymi się Pan tak zachwycił, wyszło, że ludzi jedzący więcej nabiału mieli niższe stężenie 1,25-OH-D3 w surowicy krwi. Ano dlatego, że dostarczając optymalną ilość wapnia nie zmuszali przytarczyc do sekrecji parathormonu, a co zatem idzie do przemian przez nerki nieaktywnej w aktywną formę witaminy D. Kolokwialne mówiąc nie zmuszali swojego organizmu do roboty głupiego, bo lepiej dostarczyć odpowiednią ilość wapnia na dobę, niż przy wydalaniu wyższym niż spożycie zmuszać organizm do niepotrzebnej pracy jaką jest sorpcja wapnia z kości.
Cytat:
Na produkcję PTH główny wpływ ma poziom wapnia w surowicy: spadek stężenia wapnia zwiększa produkcję omawianego hormonu, co z kolei zwiększa poziom aktywnej formy D3 i wchłanianie wapnia. Tworzy się więc typowa pętla ujemnego sprzężenia zwrotnego.
Tym sposobem można podnieść stężenie aktywnej formy witaminy D, tyle że jest to skutek roboty głupiego. Inaczej mówiąc taki stan trwający dłużej odmineralizowuje kości. Tylko głupek cieszył by się z czegoś takiego, ale rozumiem, że przy obecnej głupawce są ludzie, którzy czytając swoje wyniki badania stężenia witaminy D szczytują.
Analogicznie - niski poziom żelaza to dość częsta przypadłość, więc wiele osób próbuje na różne sposoby go podnieść z różnym skutkiem. Np w stłuszczeniu wątroby poziom żelaza jest wysoki. Jednak nikt ze stłuszczoną wątrobą nie cieszy się z faktu, że skutkiem jest bardzo wysoki poziom żelaza, który uszkadza narządy wewnętrzne.
Jak widać jest niewielu idiotów wśród ludzi ze stłuszczoną wątrobą, a wielu wśród wyznawców wysokich stężeń witaminy D.
PS. Pod wpływem wydzielonego do krwi PTH nerki zmniejszają ilość wydalanego wapnia, ale na dłuższą metę to też jest robota głupiego.

Nic nie poradzę na to, że im bardziej stara się Pan nadać jakiś sens rzekomym korzyściom wynikającym z wysokiego poziomu witaminy D, tym bardziej okazują się one absurdalne.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Wto Lip 12, 2022 07:24   

Powtórzę krótko i na temat: ewolucja nie przewidziała spożywania nabiału przez dorosłe ssaki. Poprawianie jej to głupota, jak napisał Grzegorz Rec.
Człowiek wywodzi się od nagich małp sawannowych żyjących w dobrze nasłonecznionych regionach, gdzie był raczej nadmiar wit.D niż niedobór.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lip 12, 2022 08:20   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Powtórzę krótko i na temat: ewolucja nie przewidziała spożywania nabiału przez dorosłe ssaki. Poprawianie jej to głupota, jak napisał Grzegorz Rec.
Człowiek wywodzi się od nagich małp sawannowych żyjących w dobrze nasłonecznionych regionach, gdzie był raczej nadmiar wit.D niż niedobór.
JW

Nie pisałem o poprawianiu ewolucji a natury. Swoim zwyczajem przyparty do ściany zmanipulował Pan sens moich wypowiedzi.
Natura i ewolucja nie przewidziała supli z witaminą D.
Ewolucja = Natura. Dlatego w toku ewolucji ludy pasterskie wypracowały metody przetwarzania mleka do form strawnych przez ludzki organizm. Tak powstały białe i żółte sery, jogurty, kefiry.
Z 50 gramów żółtego sera organizm człowieka jest w stanie przyswoić ponad pół grama wapnia, a z kilograma przeżutego ziarna sezamu przyswoi poniżej 100 mg wapnia. Wniosek z tego taki, że znaczna część populacji jest ewolucyjnie przystosowana do efektywnego przyswajania składników odżywczych z nabiału.

Manipulowanie moimi wypowiedziami nic Panu nie da. Wytknę je za każdym razem i za każdym razem wyjdzie Pan na głupka. A przecież nie o to chodzi.
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 493
Wysłany: Wto Lip 12, 2022 21:56   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Powtórzę krótko i na temat: ewolucja nie przewidziała spożywania nabiału przez dorosłe ssaki. Poprawianie jej to głupota, jak napisał Grzegorz Rec.
Człowiek wywodzi się od nagich małp sawannowych żyjących w dobrze nasłonecznionych regionach, gdzie był raczej nadmiar wit.D niż niedobór.
JW


Strasznie uparł się Pan na ten nabiał. Czy człowiek był tak głupi, że zaczął produkować sery, kefiry i inne przetwory żeby zrobić sobie krzywdę ?
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Lip 13, 2022 06:58   

Mariano napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Powtórzę krótko i na temat: ewolucja nie przewidziała spożywania nabiału przez dorosłe ssaki. Poprawianie jej to głupota, jak napisał Grzegorz Rec.
Człowiek wywodzi się od nagich małp sawannowych żyjących w dobrze nasłonecznionych regionach, gdzie był raczej nadmiar wit.D niż niedobór.
JW

Strasznie uparł się Pan na ten nabiał. Czy człowiek był tak głupi, że zaczął produkować sery, kefiry i inne przetwory żeby zrobić sobie krzywdę ?
To nie ja się uparłem, ale pan Grzegorz, że to jest naturalne pożywienie. Niektórym ludziom może służyć ale dla większości jest szkodliwe.
Człowiek istotnie jest tak głupi, że gdy tylko są możliwości, to zaczyna jadać produkty szkodliwe, czego najlepszym przykładem obecna epidemia cukrzycy i otyłości. Zaledwie 50 lat temu tego nie było. Fakt, któremu nikt nie zaprzeczy, niewymagający badań naukowych.
Chyba nie trzeba tutaj przypominać o dziesiątkach propagatorów diet niskowęglowodanowych, którzy od ponad stu lat nawołują daremnie.

Nie wiem, jak można jaśniej napisać, że obecnie człowiek żyje w nienaturalnych warunkach i niektórzy muszą z tego powodu przyjmować wit. D3.
Cytowałem różne prace naukowe potwierdzające to, no ale na upór i klapki na oczach nie ma lekarstwa.
Szkoda, bo tylu tutaj forumowiczów mogłoby znaleźć wartościowe badania naukowe, które wzbogaciłyby naszą wiedzę.
A tak mamy wzięte z dyni opinie niepoparte żadnymi badaniami źródłowymi.
Co jeszcze mogę napisać, żeby dotarło?
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Lip 13, 2022 08:25   

Powtórzę, że obecnie człowiek żyje w nienaturalnych warunkach.
Pierwsza z brzegu praca, nie wysilałem się, żeby specjalnie szukać:
Cytat:
Statyny i osteogeneza
Statins are widely used in clinics to lower cholesterol levels. Recently, they have been shown to positively affect bone formation and bone
mass in a rat model. The aim of this study was to investigate the effect of pravastatin, simvastatin and lovastatin on the osteoblastic differentiation of human mesenchymal stem cells (MSCs) in vitro.
Our results indicate that statins are not able to differentiate human MSCs into osteoblasts and that high concentrations of statins have a cytotoxic effect.

Nie można chować głowy w piasek i udawać, że statyny, to nie problem. Bardzo wiele osób je dziś przyjmuje i wierzy, że oprócz ochrony przed miażdżycą chronią też przed osteoporozą.
Jak widać nie tylko nie chronią, ale wywierają działanie cytotoksyczne.
Być może zatem dla skompensowania ich szkodliwego wpływu należałoby właśnie stymulować różnicowanie komórek MSCs do osteoblastów z pomocą wit. D3. zaś u osób z przewlekłą niewydolnością nerek należy zastosować aktywną formę 1,25 (OH)2 D3. Z dodatkiem oczywiście wit.K2.
JW

PS. Oczekiwałbym tego typu informacji z prac stricte naukowych zamiast młócenia piany.
Nie wiem, może oczekuję zbyt wiele.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lip 13, 2022 09:44   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Mariano napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Powtórzę krótko i na temat: ewolucja nie przewidziała spożywania nabiału przez dorosłe ssaki. Poprawianie jej to głupota, jak napisał Grzegorz Rec.
Człowiek wywodzi się od nagich małp sawannowych żyjących w dobrze nasłonecznionych regionach, gdzie był raczej nadmiar wit.D niż niedobór.
JW

Strasznie uparł się Pan na ten nabiał. Czy człowiek był tak głupi, że zaczął produkować sery, kefiry i inne przetwory żeby zrobić sobie krzywdę ?
To nie ja się uparłem, ale pan Grzegorz, że to jest naturalne pożywienie. Niektórym ludziom może służyć ale dla większości jest szkodliwe.
Człowiek istotnie jest tak głupi, że gdy tylko są możliwości, to zaczyna jadać produkty szkodliwe, czego najlepszym przykładem obecna epidemia cukrzycy i otyłości. Zaledwie 50 lat temu tego nie było. Fakt, któremu nikt nie zaprzeczy, niewymagający badań naukowych.
Chyba nie trzeba tutaj przypominać o dziesiątkach propagatorów diet niskowęglowodanowych, którzy od ponad stu lat nawołują daremnie.

Nie wiem, jak można jaśniej napisać, że obecnie człowiek żyje w nienaturalnych warunkach i niektórzy muszą z tego powodu przyjmować wit. D3.
Cytowałem różne prace naukowe potwierdzające to, no ale na upór i klapki na oczach nie ma lekarstwa.
Szkoda, bo tylu tutaj forumowiczów mogłoby znaleźć wartościowe badania naukowe, które wzbogaciłyby naszą wiedzę.
A tak mamy wzięte z dyni opinie niepoparte żadnymi badaniami źródłowymi.
Co jeszcze mogę napisać, żeby dotarło?
JW


Czyli dlatego, że człowiek nie żyje w warunkach naturalnych, to proponuje Pan powrót do natury, czyli suplementy diety.
Zapewne są naturalne, bo wytwarzją je indiańskie prząśniczki z lanoliny pokrywającej wełnę szczęśliwej lamy.

Sęk w tym, że nie trzeba żadnych badań naukowych. Wystarczy zacząć jeść niskoweglowodanowo i siłą rzeczy będzie się dostarczać dużej ilości witaminy D i K. Nie da się wtedy zjeść zbyt dużo nabiału, bo tłuste sery, jajecznica na maśle, śmietana szybko zaspokajają głód. Osoby zapadające na Zespół Burnetta (milk-alkali syndrome), czyli po ludzku mówiąc na hiperkalcemię i zasadowicę metaboliczną, to ci którzy pochłaniają duże ilości odtłuszczonego mleka z płatkami zbożowymi.
Jedząc niskowęglowodanowo i wysokotłuszczowo nie ma za bardzo szans na to żeby taki efekt osiągnąć.

Cały dowcip w tym, że LCD opiera się na prostocie. Sama w sobie z czasem doprowadza do wyregulowania tego co zaburzone.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Śro Lip 13, 2022 09:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lip 13, 2022 10:17   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
niech się Pan nie burmuszy tylko dołączy do poszukiwań interakcji metabolicznych wit. D :papa:
JW

Powtórzę jeszcze raz. Nie burmuszę się. Po prostu nie interesuje mnie rozpatrywanie witaminy D w kontekście trzech milionów chorób, przemian społecznych czy niskiego stężenia witaminy D u zimą u Kurdów zamieszkujących tereny górzyste.
To byłaby dla mnie strata czasu.
Mnie chodziło tylko i wyłącznie o te bzdury o tym że zdrowy człowiek też powinien się suplementować na grandę witaminą D, a im wyższe wartości tym lepiej, bo to chroni przed milionem chorób.
O ile kiedyś był w to zaangażowany altmed, to teraz dołączyli do tego alopaci. Pewnie jakaś fuzja w tej materii się szykuje, bo firmy farmaceutyczne zauważyły, że nie warto walczyć z mitami, a opłaca się je powielać żeby na tym zarobić.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lip 13, 2022 12:45   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Nie wiem, jak można jaśniej napisać, że obecnie człowiek żyje w nienaturalnych warunkach i niektórzy muszą z tego powodu przyjmować wit. D3.

Mamy obecnie sytuację w której robi się ludziom wodę z mózgu na ogromną skalę.
Podstawowymi markerami w wykrywaniu osteoporozy są P1NP i CTx. Resztę w zasadzie można olać.
Nie można jednak zarabiać na tym, że doradzi się ludziom aby jedli inaczej, bo farmacja nie produkuje salcesonu czy golonki a suplementy diety i leki. A że dość późno zorientowano się, że to utrata kolagenu odgrywa główną rolę utracie masy i gęstości kości, a przez dekady uważano że to utrata wapnia i ciężko byłoby na tym zarobić, to wykorzystuje się sytuację.
Tym sposobem "leczy" się witaminami i minerałami osteoporozę. Z wiadomym zresztą skutkiem, czyli z żadnym, bo zapychanie dziurawych kości wapniem nie powoduje wyleczenia, a wręcz przeciwnie. Za to można wciskać chorym drogie leki i suple.
Zresztą prawidłowe postępowanie nic by nie dało, bo 99,9% nie weźmie sobie do serca tego, że w przypadku osteoporozy powinni zmienić dietę na taką z dużą zawartością kolagenu. Dochtór który przepisuje tabletki i suple ma przecież taki ładny gabinet i mnóstwo pacjentów, a dochtór co pisze w necie o tym że na osteoporozę trzeba jeść salceson to pewnie jakiś głupek.

To tyle ode mnie w tym temacie. Kto się jara suplami to i tak będzie się jarał, bo pokusa metod lekkich, łatwych i przyjemnych jest zawsze większa niż metody skuteczne ale wymagające trudu. Nie powiem żebym tego nie rozumiał. Rozumiem, ale to nie moja brocha.


Gwoli wyjaśnienie w sposób łopatologiczny. Jak w wielu innych przypadkach alopaci wiedzą o co chodzi z osteoporozą i dlatego główne testy dotyczą kolagenu, ale swoim zwyczajem nie mówią o tym ciemnemu ludowi. Ciemnocie zostawiają zabawę z witaminami i minerałami, na których przebitka jest kilkusetkrotna, bo jaki ciemniak zapyta po co mi wapń z gór Kaukazu po pińcet złotych za 10 deko, jeśli w żywności jest ten sam wapń za ułamek tej ceny. Przecież pan dochtór czy dietetyk nie może ściemniać bo przecież szkoły medyczne kończył.

Jaśniej się już nie da.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Śro Lip 13, 2022 13:10, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Lip 21, 2022 15:58   

Żeby nie było, że się burmuszę, co mi zarzucił Witold Jarmołowicz. Dedykacja dla Marcina. Tych z niedowzrostem jest dziś 90% więcej niż w czasach mojego pacholęctwa, więc to jest odpowiedź na pytanieWitolda Jarmołowicza o wpływ środowiskowy na stężenie witaminy D u populacji. Nie bisfenol, nie fitohormony, a otyłość. Najciemniej jest pod latarnią.
Cytat:
PRZYCZYNY NIEDOBORU WITAMINY D U OSÓB OTYŁYCH

Zaburzenie syntezy skórnej witaminy D

Rozważając przyczyny niedoborów witaminy D u osób otyłych wymienia się kilka patomechanizmów. Pierwszoplanowa wydaje się niedostateczna synteza skórna. Jak wiadomo jest ona głównym źródłem endogennej witaminy D i odpowiada za około 80% zaopatrzenia organizmu człowieka w tę witaminę. Pod wpływem promieniowania UVB o długości fali 295-315 nm powstaje w naszej skórze prowitamina D3, która następnie, podlegając procesom enzymatycznej hydroksylacji w wątrobie i nerkach, staje się ostatecznie aktywnym metabolitem – kalcytriolem. 1,25-dihydroksywitamina D (1,25(OH)2D3 – kalcytriol) poprzez wpływ na receptor błonowy, jak i jądrowy (VDR) komórek reguluje szereg procesów i przemian. Jednak trwają dyskusje, czy to niedostateczna ekspozycja na promieniowanie UVB, czy też uszkodzenie procesu syntezy skórnej są odpowiedzialne za niedobory witaminy D.

Na niedostateczną syntezę skórną jako potencjalną przyczynę niedoboru witaminy D u osób otyłych zwraca uwagę Kull i wsp. Autorzy ci po przeanalizowaniu 367 osób otyłych udowodnili, że opalanie się zwiększa stężenie kalcyfediolu w surowicy (20). Florez wraz z zespołem wykazała natomiast, że otyli wykonujący ćwiczenia fizyczne na świeżym powietrzu mają o około 47% mniejszy deficyt witaminy D w porównaniu z otyłymi ćwiczącymi bez dostępu UVB (21).

Problem zmniejszenia efektywności syntezy skórnej jako przyczyny niedoboru witaminy D u osób otyłych podkreślał w swej pracy Wortsman wraz z zespołem. Badacze ci wykazali, że u osób otyłych ekspozycja na tę samą dawkę promieniowania UVB w porównaniu z osobami z prawidłową masą ciała powoduje około 50% mniejszy wzrost stężenia kalcyfediolu w surowicy krwi (22).

W naszym badaniu dotyczącym efektywności syntezy skórnej witaminy D u osób otyłych była ona niezaburzona. Wydaje się, że za niedobór witaminy D może odpowiadać unikanie z różnych przyczyn promieniowania słonecznego, będącego źródłem promieni UVB, pod wpływem których dochodzi do syntezy witaminy D w skórze (23).

Sekwestracja witaminy D w tkance tłuszczowej

Spośród innych przyczyn niedoboru witaminy D u osób otyłych wymieniany jest mechanizm zmniejszonej jej biodostępności wskutek magazynowania (sekwestracji) w tkance tłuszczowej.

W badaniach na zwierzętach Brouwer i wsp. ustalili, że podawanie szczurom Wistar wysokich dawek witaminy D prowadziło do jej kumulacji w tkance tłuszczowej. Następnie podczas głodzenia witamina ta była stopniowo uwalniana do krwiobiegu (24). Badania zespołu Mawera i wsp. z wykorzystaniem radioaktywnej witaminy D wykazały, że u ludzi tkanka tłuszczowa jest miejscem magazynowania witaminy D (25). Na tej podstawie wysunięto hipotezę, że zwiększona ilość podskórnej tkanki tłuszczowej u osób z otyłością zatrzymuje witaminę D, utrudniając jej transport do krwiobiegu. Konsekwencją tego miało być mniejsze stężenie witaminy D w surowicy krwi w porównaniu z osobami z prawidłową masą ciała. W badaniach u ludzi Cheng i wsp. oceniając zależność pomiędzy rozmieszczeniem tkanki tłuszczowej a deficytem witaminy D stwierdzili, że im wyższa jest zawartość tkanki tłuszczowej, tym większy jest deficyt witaminy D. Udokumentowali oni także, że ujemna korelacja pomiędzy stężeniem 25(OH)D a zawartością tkanki tłuszczowej jest większa w przypadku tkanki wisceralnej niż podskórnej (26). Również Pramyothin i wsp. oceniając przy pomocy wysokosprawnej ciśnieniowej chromatografii cienkowarstwowej (HPLC) zawartość witaminy D w tkance podskórnej pobranej w czasie zabiegu bariatrycznego u 11 osób poddanych operacji Roux-en-Y (RYGB) stwierdzili dużą zawartość witaminy D w tkance podskórnej (297,2 ± 727,7 ng/g tkanki tłuszczowej). Pomimo znacznego spadku masy ciała po operacji (około 54,8 kg, z czego około 40 kg stanowiła tkanka tłuszczowa) i suplementacji doustnej witaminą D 2500 IU/dobę, średnie stężenie kalcyfediolu w surowicy po roku obserwacji wynosiło 26,2 ± 5,36 ng/ml) (27).

Przyjmując, że nadmierna sekwestracja witaminy D w tkance tłuszczowej jest przyczyną jej niedoboru u osób otyłych, można byłoby się spodziewać u tych osób uwolnienia witaminy D do krwiobiegu i zwiększenia jej stężenia w surowicy w wyniku redukcji masy tkanki tłuszczowej. Obserwacje Asheim i wsp., a także Lin z zespołem, prowadzone u chorych po operacji Roux-en Y gastric bypass (RYGB) wykazują tylko przejściowy wzrost stężenia kalcyfediolu miesiąc po zabiegu, a potem, w czasie rocznej obserwacji, na postępujące obniżanie się stężenia 25(OH)D, pomimo dalszego spadku masy ciała (11, 28). Przejściowy wzrost stężenia 25(OH)D w surowicy krwi autorzy tłumaczą uwolnieniem witaminy D z tkanki tłuszczowej w czasie przygotowania i tuż po zabiegu RYGB.

Badania prowadzone przez E. Czerwińską wraz z zespołem wskazują, że u osób otyłych po zabiegach bariatrycznych dochodzi do nieznamiennego wzrostu stężenia 25(OH)D w surowicy krwi, pomimo dużej utraty masy tkanki tłuszczowej (średnio około 25 kg) w ciągu roku po operacji (29).

Na podstawie przytoczonych prac można wnioskować, że u osób otyłych dochodzi do sekwestracji witaminy D w tkance tłuszczowej i że witamina D jest z niej uwalniana do krwiobiegu we wczesnej fazie utraty masy ciała. Można także wnioskować, że otyłość nie wpływa na zdolność skóry do syntezy witaminy D pod wpływem promieniowania UVB, ale może zmieniać jej uwalnianie do krwiobiegu, poprzez magazynowanie w tkance tłuszczowej (30).

Dlaczego utrata masy ciała nie doprowadza do wzrostu stężenia 25(OH)D, próbowali wyjaśnić w badaniach na zwierzętach Heaney i wsp. Badali oni eksperymentalnie tkankę tłuszczową u specjalnie przygotowanych świń (ze względu na duże podobieństwo anatomiczne i fizjologiczne do człowieka). W toku swoich badań doszli do wniosku, że zawartość witaminy D w tkance tłuszczowej jest jednak zbyt mała, aby spowodować istotnie zauważalny wzrost stężenia 25(OH)D w surowicy. Przy podaży około 2000 IU witaminy D na dobę u świń o wadze 30 ± 8 kg całkowita zawartość witaminy D [cholekalcyferol + 25(OH)D] w tkance tłuszczowej jest mniejsza niż 15 000 IU – co zapewnia około 7-dniową rezerwę (31, 32). Wnioski wyciągnięte przez tych autorów wskazują, że większość witaminy D znajduje się w postaci 25(OH)D rozlokowanej w różnych tkankach, a w największym stężeniu w surowicy (związana z DBP – vitamin D-binding protein). Z kolei u świń o wadze 80 kg, którym podawano cholekalcyferol w dawce 2200 IU/dobę wg protokołu badania Jakobsena, zawartość całkowita witaminy D w nmol/kg wynosiła w tkance tłuszczowej 19,4, w mięśniach 2,9, w wątrobie 7,8, średnio w skórze i mięśniach 5,3. Natomiast ilość 25(OH)D w nmol/kg wynosiła: w tkance tłuszczowej 4,68, w mięśniach 2,23, w wątrobie 9,88, w surowicy 45,25, w skórze i mięśniach średnio 5,36. Zatem, aby osiągnąć w surowicy krwi stężenie 25(OH)D w granicach 80 nmol/l (tj. około 32 ng/ml) należałoby podać dziennie około 4000 IU witaminy D (32).

https://www.czytelniamedy...witaminy-d.html
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Wto Lip 26, 2022 11:48   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Żeby nie było, że się burmuszę, co mi zarzucił Witold Jarmołowicz. Dedykacja dla Marcina. Tych z niedowzrostem jest dziś 90% więcej niż w czasach mojego pacholęctwa, więc to jest odpowiedź na pytanieWitolda Jarmołowicza o wpływ środowiskowy na stężenie witaminy D u populacji. Nie bisfenol, nie fitohormony, a otyłość. Najciemniej jest pod latarnią.
https://www.czytelniamedy...witaminy-d.html
I o to właśnie chodzi, żeby szukać jakichś opracowań naukowych, najlepiej badań źródłowych.
Mamy więc jedną z przyczyn niedoboru wit. D3, czyli otyłość.
W cytowanym portalu "czytelnia medyczna" jest całe mnóstwo artykułów na temat wit. D3, w tym również na temat prawidłowych poziomów tej witaminy oraz jej roli w organizmie.
Tamże:
Cytat:
Suplementacja D3
Wnioski. Stężenie 25(OH)D w surowicy w zakresie 30-80 ng/ml wskazuje na adekwatne zaopatrzenie organizmu w witaminę D, zapewniające dostępność substratu do odpowiedniej produkcji 1,25(OH)2D dla jej endokrynnego i parakrynnego działania. Skuteczna polityka badań przesiewowych u pacjentów zagrożonych niedoborami witaminy D stanowi ważny problem endokrynologiczny

Poniżej zamieszczono dowody naukowe ujęte w 4 kategoriach, które dokumentują, że stężenie 25(OH)D w zakresie 30-80 ng/ml umożliwia pełną manifestację efektów biologicznych kalcytriolu o charakterze plejotropowym:
1. Synteza skórna jest naturalnym źródłem zaopatrzenia organizmu w witaminę D; w populacjach o wysokim stopniu nasłonecznienia i wysokiej syntezie skórnej stężenie 25(OH)D w surowicy wynosi średnio 36 ng/ml (11-15).
2. Stężenie 25(OH)D w przedziale 36-55 ng/ml zmniejsza ryzyko epizodów sercowo-naczyniowych, chorób autoimmunologicznych, nowotworowych, zaburzeń mięśniowo-szkieletowych oraz obniża chorobowość związaną z infekcjami, co ujawniły wyniki badań przekrojowych, badań populacyjnych i badań epidemiologicznych (16-26).
3. Kinetyka aktywności 1-alfa hydroksylazy syntetyzującej kalcytriol pośrednio sugeruje, że optymalne stężenie 25(OH)D w surowicy krwi powinno wynosić 40 ng/ml (100 nmol/l); udokumentowano, że szybkość reakcji syntezy 1,25(OH)2D osiąga połowę swej wartości maksymalnej (Km) przy stężeniu 25(OH)D wynoszącym 40 ng/ml (100 nmol/l) (stała Michaelisa-Mentena dla 1α-hydroksylazy 25(OH)D – Km = 40 ng) (6).
4. Najważniejszych dowodów na poparcie tezy o optymalnym stężeniu 25(OH)D w surowicy 30-80 ng/ml dostarczają badania prospektywne interwencyjne, z których najwyższą moc dowodową mają badania randomizowane, podwójnie zaślepione i kontrolowane placebo (RCT); wzrost stężenia 25(OH)D do wartości przekraczających 30 ng/ml u pacjentów z wyjściowym stężeniem 25(OH)D < 15 ng/ml istotnie poprawia wskaźniki biochemiczne i kliniczne w przebiegu choroby sercowo-naczyniowej, chorób autoimmunologicznych, w tym cukrzycy typu 1, powikłań w przebiegu niewydolności nerek w stadium 2-3, schorzeń mięśniowo-szkieletowych oraz korzystnie wpływa na odporność organizmu...

Zagłębiając się w szczegóły można zauważyć, że przeciętnie intensywne opalanie się podnosi poziom 25(OH)D do 36 ng/ml i ja kiedyś rzeczywiście osiągnąłem podobny wynik.
Natomiast po zimie ten mój poziom spadł do 20 ng/ml pomimo żywienia niskowęglowodanowego czyli poniżej poziomu 30-80 ng/ml uznawanego przez autorów za korzystny. Mam BMI=24 i nie jestem otyły.
Przypuszczalnie to jest typowy poziom u osób nie żyjących w górach, tam gdzie jest silne promieniowanie ultrafioletowe także zimą.

Co do otyłości, tkanka tłuszczowa produkuje estrogeny. Być może, w ramach homeostazy zmniejszany jest poziom 1,25(OH) D3, ponieważ z drugiej strony to ta witamina właśnie zwiększa wytwarzanie estrogenów.
Warto poszukać czegoś na ten temat.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lip 26, 2022 16:41   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Żeby nie było, że się burmuszę, co mi zarzucił Witold Jarmołowicz. Dedykacja dla Marcina. Tych z niedowzrostem jest dziś 90% więcej niż w czasach mojego pacholęctwa, więc to jest odpowiedź na pytanieWitolda Jarmołowicza o wpływ środowiskowy na stężenie witaminy D u populacji. Nie bisfenol, nie fitohormony, a otyłość. Najciemniej jest pod latarnią.
https://www.czytelniamedy...witaminy-d.html
I o to właśnie chodzi, żeby szukać jakichś opracowań naukowych, najlepiej badań źródłowych.
Mamy więc jedną z przyczyn niedoboru wit. D3, czyli otyłość.
W cytowanym portalu "czytelnia medyczna" jest całe mnóstwo artykułów na temat wit. D3, w tym również na temat prawidłowych poziomów tej witaminy oraz jej roli w organizmie.
Tamże:
Cytat:
Suplementacja D3
Wnioski. Stężenie 25(OH)D w surowicy w zakresie 30-80 ng/ml wskazuje na adekwatne zaopatrzenie organizmu w witaminę D, zapewniające dostępność substratu do odpowiedniej produkcji 1,25(OH)2D dla jej endokrynnego i parakrynnego działania. Skuteczna polityka badań przesiewowych u pacjentów zagrożonych niedoborami witaminy D stanowi ważny problem endokrynologiczny

Poniżej zamieszczono dowody naukowe ujęte w 4 kategoriach, które dokumentują, że stężenie 25(OH)D w zakresie 30-80 ng/ml umożliwia pełną manifestację efektów biologicznych kalcytriolu o charakterze plejotropowym:
1. Synteza skórna jest naturalnym źródłem zaopatrzenia organizmu w witaminę D; w populacjach o wysokim stopniu nasłonecznienia i wysokiej syntezie skórnej stężenie 25(OH)D w surowicy wynosi średnio 36 ng/ml (11-15).
2. Stężenie 25(OH)D w przedziale 36-55 ng/ml zmniejsza ryzyko epizodów sercowo-naczyniowych, chorób autoimmunologicznych, nowotworowych, zaburzeń mięśniowo-szkieletowych oraz obniża chorobowość związaną z infekcjami, co ujawniły wyniki badań przekrojowych, badań populacyjnych i badań epidemiologicznych (16-26).
3. Kinetyka aktywności 1-alfa hydroksylazy syntetyzującej kalcytriol pośrednio sugeruje, że optymalne stężenie 25(OH)D w surowicy krwi powinno wynosić 40 ng/ml (100 nmol/l); udokumentowano, że szybkość reakcji syntezy 1,25(OH)2D osiąga połowę swej wartości maksymalnej (Km) przy stężeniu 25(OH)D wynoszącym 40 ng/ml (100 nmol/l) (stała Michaelisa-Mentena dla 1α-hydroksylazy 25(OH)D – Km = 40 ng) (6).
4. Najważniejszych dowodów na poparcie tezy o optymalnym stężeniu 25(OH)D w surowicy 30-80 ng/ml dostarczają badania prospektywne interwencyjne, z których najwyższą moc dowodową mają badania randomizowane, podwójnie zaślepione i kontrolowane placebo (RCT); wzrost stężenia 25(OH)D do wartości przekraczających 30 ng/ml u pacjentów z wyjściowym stężeniem 25(OH)D < 15 ng/ml istotnie poprawia wskaźniki biochemiczne i kliniczne w przebiegu choroby sercowo-naczyniowej, chorób autoimmunologicznych, w tym cukrzycy typu 1, powikłań w przebiegu niewydolności nerek w stadium 2-3, schorzeń mięśniowo-szkieletowych oraz korzystnie wpływa na odporność organizmu...

Zagłębiając się w szczegóły można zauważyć, że przeciętnie intensywne opalanie się podnosi poziom 25(OH)D do 36 ng/ml i ja kiedyś rzeczywiście osiągnąłem podobny wynik.
Natomiast po zimie ten mój poziom spadł do 20 ng/ml pomimo żywienia niskowęglowodanowego czyli poniżej poziomu 30-80 ng/ml uznawanego przez autorów za korzystny. Mam BMI=24 i nie jestem otyły.
Przypuszczalnie to jest typowy poziom u osób nie żyjących w górach, tam gdzie jest silne promieniowanie ultrafioletowe także zimą.

Co do otyłości, tkanka tłuszczowa produkuje estrogeny. Być może, w ramach homeostazy zmniejszany jest poziom 1,25(OH) D3, ponieważ z drugiej strony to ta witamina właśnie zwiększa wytwarzanie estrogenów.
Warto poszukać czegoś na ten temat.
JW


Doceniam upór, ale to nie wystarczy. Dlatego błądzi Pan. Weźmy na tapetę kilka badań i dopowiedzmy to czego nie dopowiedzieli autorzy tychże badań.
Najpier cytowane przez pana badania. Wnioski z niego są pozornie proste - witamina D jest magazynowana w tłuszczu, ale uwalnianie jej z sadła jest utrudnione i na tym w zasadzie można by poprzestać, tak jak to zrobili autorzy badań. W sumie nie należy im mieć tego za złe. Zrobili badania według wytycznych, wzięli za to kasę i koniec pieśni.
Więc idźmy dalej:
Cytat:
However, it is worth mentioning that the calculations of adipose tissue are very rough; as in other studies in which vitamin D in adipose tissues has been reported, the levels appeared to vary not only with intake of vitamin D and type of subjects included but also with which fat compartment the biopsy was taken from (Supplemental Table 1) (23–27). Thus, in an autopsy study by Lawson et al. (24), the mean vitamin D level in perirenal fat was 45 ng/g, whereas in axillary fat it was 116 ng/g; similarly in a study by Pramyothin et al. (25), there was 297 ng/g of vitamin D in subcutaneous fat, 120 ng/g in mesenteric fat, and only 60 ng/g in omental fat.
https://academic.oup.com/jcem/article/102/10/3731/4036364
Początkowo chciałem zamieścić odnośnik do medexpress, ale że głupi ma szczęście, to udało mi się znaleźć cytowane badania z Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism
https://www.medexpress.pl...ja-na-rok/67632
Czemuż ach czemuż taka różnica stężeń D³ jest w różnych rodzajach tkanki tłuszczowej? Ano dlatego, że biała tkanka tłuszczowa magazynuje wit D, ale opornie ją uwalnia do krwiobiegu, natomiast brunatna tkanka tłuszczowa to nie tylko magazyn, ale też czynny organ endokrynny. Nie tylko magazynuje wit D, ale łatwo ją uwalnia w razie potrzeby, stąd niższe stężenie wit D w brunatnej tkance tłuszczowej po dłuższym czasie po zaprzestaniu suplementacji i ekspozycji na promieniowanie UV. Biała tkanka tłuszczowa jest więc zbędnym balastem. Niestety dzisiejsze grubasy mają niewielką ilość brunatnej tkanki tłuszczowej. Są nalani białą. Gdyby było inaczej, to jak wynika z artykułu, można zmagazynować dostateczną ilość na 12 miesięcy. O tym też autorzy badań nie wspomnieli, choć to nie jest wiedza tajemna. Zamiast tego według wytycznych skrobią się w beret, powtarzając standardowo, że trudno określić, że grupa badanych mała, że dalsze badania są konieczne.
To może trochę o innej patologii. Pomińmy te związane z przytarczycami, bo tu przyczyna jest oczywista i ta zabawa jest mało rozwijająca. Nerki i cała reszta jest ciekawsza:
Cytat:
METABOLIZM WITAMINY D
Proces aktywacji witaminy D przebiega wieloetapowo. Witamina D magazynowana jest w tkance tłuszczowej oraz w wątrobie. W tej ostatniej ulega przekształceniu do 25-hydroksywitaminy D (kalcidiol, kalcifediol, 25OHD) w wyniku hydroksylacji atomu węgla C25. Badania wykazały, że proces ten zachodzi również w komórkach nabłonka – keratynocytach (3). W kolejnym etapie metabolicznej przemiany, kalcidiol ulega hydroksylacji pod wpływem 1-α-hydroksylazy do 1,25-dwuhydroksywitaminy D (kalcitriol, 1,25(OH)2D) – najbardziej aktywnej formy witaminy D (formy hormonalnie aktywnej). Pierwotnie sądzono, że proces ten zlokalizowany jest tylko w nerkach. Obecnie wiadomo, że przejście 25OHD do 1,25(OH)2D ma miejsce także w przewodzie pokarmowym, układzie kostnym, mięśniach, neuronach, trzustce, gruczole krokowym i limfocytach (19). W przypadku zaburzeń w funkcjonowaniu nerek poziom kalcitriolu w układzie krążenia spada jednak do wartości niewykrywalnych. Wynika z tego, że jeśli inne tkanki i organy produkują hormonalnie aktywną formę witaminy D, to najwidoczniej nie jest ona uwalniania do krwioobiegu, lecz działa lokalnie, w obrębie komórki, w której powstała lub w komórkach sąsiadujących. Może to świadczyć o parakrynnej i autokrynnej regulacji systemu wydzielania witaminy D.
https://www.czytelniamedy...witaminy-d.html
Dwa wnioski: w przypadku dysfunkcji nerek suplementacja witaminy D pomaga tyle co umarłemu kadzidło.
Ale warto zwrócić uwagę na ten fragment:
Cytat:
jeśli inne tkanki i organy produkują hormonalnie aktywną formę witaminy D, to najwidoczniej nie jest ona uwalniania do krwioobiegu, lecz działa lokalnie, w obrębie komórki, w której powstała lub w komórkach sąsiadujących. Może to świadczyć o parakrynnej i autokrynnej regulacji systemu wydzielania witaminy D.
To oznacza, że badanie stężenia w surowicy krwi nie odzwierciedla w żaden sposób zasobów tkankowych witaminy D i można je sobie wsadzić.

Podsumowując pańskie dylematy: Po pierwsze spadek stężenia w surowicy nie oznacza, że komórki nie mają dostatecznej ilości tej witaminy w okresie zimowym. Tak to natura urządziła, że w okresie gromadzenia tej witaminy stężenie we krwi siłą rzeczy jest wysokie. Ruch jest wielki, bo trza zapełnić magazyny w wątrobie i tkance tłuszczowej. Potem w sezonie jesienno-zimowym:
Cytat:
nie jest ona uwalniania do krwioobiegu, lecz działa lokalnie, w obrębie komórki, w której powstała lub w komórkach sąsiadujących

Po drugie, cóż się oszukiwać. Z wiekiem synteza skórna nie jest już tak efektywna jak ta u młodzieży, a i nerki nie pracują tak jak u osiemnastolatków. Dlatego polecam podroby rybne i tran.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Wto Lip 26, 2022 16:49, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Wto Lip 26, 2022 19:56   

Można i tran, wszakże tłuszcz dużych ryb morskich jest skażony rtęcią, DDT i diabli wiedzą czym jeszcze.
O niewydolności nerek też wielokrotnie wspominano i wtenczas stosuje się suplementację aktywną formą 1,25(OH) D3. To nic nowego.
Natomiast wreszcie mamy pracę badającą magazynowanie wit.D3 i jak się można było domyślić, ta witamina jest jednak jakoś magazynowana na czasy zimowe.
https://academic.oup.com/jcem/article/102/10/3731/4036364
Wyniki pracy są podane w nmol/L, żeby je przeliczyć na ng/ml trzeba podzielić przez 2,6.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lip 26, 2022 21:19   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

https://academic.oup.com/jcem/article/102/10/3731/4036364
Wyniki pracy są podane w nmol/L, żeby je przeliczyć na ng/ml trzeba podzielić przez 2,6.
JW

Tak, to ważne, bo polskie laboratoria podają zwykle wynik badania stężenia w ng/ml.
W badaniach po pięcioletniej suplementacji około 7 tysiącami j,m dziennie osiągnięto średnio 121 nml/L. 1 ng/mL = 0,314465 nmol/L a więc 0,31×121=37,51 ng/ml.
Jeśli mam być szczery, to důpy nie urywa.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Wto Lip 26, 2022 21:19   

Ciekawa jest też praca:
https://academic.oup.com/ajcn/article/80/6/1689S/4690513
Overview of general physiologic features and functions of vitamin D.

A także:
https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC5266376/
Effect of Vitamin D3 on Biosynthesis of Estrogen in Porcine Granulosa Cells via Modulation of Steroidogenic Enzymes

JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lip 26, 2022 22:23   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Ciekawa jest też praca:
https://academic.oup.com/ajcn/article/80/6/1689S/4690513
JW


Z bibliografii: Cantorna M, Hayes CE, DeLuca HF. 1,25-Dihydroxyvitamin D3 reversibly blocks the progression of relapsing encephalomyelitis, a model of multiple sclerosis. Proc Natl Acad Sci USA 1996; 93: 7861–4.

Po nitce do kłębka https://link.springer.com/article/10.1186/1878-5085-4-4

Fajne, ale niestety nie ma tam rewelacji które opisywał tu samarytanin, jakoby ci z zaawansowanym SM wstawali z wózków po zjedzeniu kilku wiader witaminy D.
Trochę łagodzi objawy, trochę zmniejsza częstotliwość rzutów, ale nie powstrzymuje całkowicie postępu choroby. O całkowitej remisji nie ma nawet mowy.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Lip 27, 2022 08:31   

Niestety, w przypadku SM nie tylko wit.D ale także żywienie niskowęglowodanowe łagodzi objawy, powstrzymuje rozwój choroby ale rzadko prowadzi do zupełnego wyzdrowienia.
Wszakże na pewno daje lepsze wyniki niż standardowe "leczenie" sterydami, więc warto powalczyć.
Można zauważyć, że osoby chore na SM mają zazwyczaj jasną, bladą cerę, co sugeruje niski poziom wit.D, więc coś jest na rzeczy.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lip 27, 2022 11:02   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Niestety, w przypadku SM nie tylko wit.D ale także żywienie niskowęglowodanowe łagodzi objawy, powstrzymuje rozwój choroby ale rzadko prowadzi do zupełnego wyzdrowienia.
Wszakże na pewno daje lepsze wyniki niż standardowe "leczenie" sterydami, więc warto powalczyć.
Można zauważyć, że osoby chore na SM mają zazwyczaj jasną, bladą cerę, co sugeruje niski poziom wit.D, więc coś jest na rzeczy.
JW


Z pewnością mają niedobory, ponieważ oficjalne zalecenia żywieniowe w SM to typowa dieta pastwiskowa, co na dłuższą metę powoduje niedobory nie tylko witaminy D. Specyfiką SM jest przewlekłe zmęczenie, a przez to unikają aktywności na świeżym powietrzu. Nierzadko towarzyszy temu niedokrwistość. Stąd ta barwa skóry.
Co do samej witaminy D w kontekście SM, to jednak ekspozycja na promieniowanie UV ma przewagę nad suplementacją:
Cytat:
Jak zaobserwowano, osoby stale zamieszkujące nasłonecznioną Florydę chorują o 21 proc. rzadziej na SM niż mieszkający w stanie Nowy Jork. Wystawienie na słońce w okresie pierwszego roku życia wręcz zabezpiecza przed stwardnieniem rozsianym w wieku dojrzałym, prawdopodobnie zaś wystawienie na słońce w okresie letnim na ponad 30 minut zabezpiecza młodego człowieka w sposób dostateczny przed tą chorobą, co jest istotne zwłaszcza dla osób bezpośrednio spokrewnionych z chorującymi na SM – zauważa prof. Waubant. Co ciekawe, wcześniejsze badania – m.in. zespołu szwedzkiego – wskazywały, że samo zażywanie witaminy D3 nie przynosi takiego efektu terapeutycznego, więc „istotne są procesy, które zachodzą w skórze, a nie w całym organizmie”.
https://www.termedia.pl/d...anym,45146.html

Natomiast oficjalne zalecenia żywieniowe w SM, pokazują jakimi idiotami są wspomniani w cytacie "badacze":
Cytat:
Badacze dowodzą, że w regionach, w których przeważa spożycie oliwy z oliwek, SM występuje rzadziej niż tam, gdzie najpopularniejszym tłuszczem jest masło lub inny tłuszcz zwierzęcy.
https://journals.viamedica.pl/polski_przeglad_neurologiczny/article/view/44025/30312
Oczywiści w oliwie z oliwek nie ma nic co zapobiega czy leczy SM. Szkopuł w tym, że drzewa oliwne rosną w regionach o dużym nasłonecznieniu. Jest to tym bardziej idiotyczne, że w tych regionach spożycie tłuszczów zwierzęcych jest nieraz wyższe niż w pasie klimatu umiarkowanego.
Dobrze że nie doszli do wniosku, że niska bądź żadna zapadalność jest tam, gdzie rosną bataty, maniok i tapioka, bo kazali by tym biedakom z SM żywić się tylko bulwami rosnącymi w klimacie tropikalnym.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Śro Lip 27, 2022 11:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Lip 27, 2022 22:22   

Jasne, że najlepsze jest opalanie się, wszakże żyjący w pochmurnym klimacie Szkocji mają niedostatki promieni słonecznych. I takoż najczęściej chorują na SM.
Powstaje pytanie, czy powinni się suplementować czy chodzić do solarium?
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Lip 28, 2022 21:04   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jasne, że najlepsze jest opalanie się, wszakże żyjący w pochmurnym klimacie Szkocji mają niedostatki promieni słonecznych. I takoż najczęściej chorują na SM.
Powstaje pytanie, czy powinni się suplementować czy chodzić do solarium?
JW


Nie wiem. Nie jestem na tyle arogancki żeby pokusić się na prostą odpowiedź na takie pytanie. Nawet jeśli potrzeba odpowiedzi na to wynikwa z pobudek altruistycznych, to warto sobie odpuścić. Nie bez powodu podzielono SM na kilka postaci. W zasadzie to do worka z SM wrzucono wszystko co wiąże się z określonymi objawami, lub co w badaniach laboratoryjnych może wskazywać na SM. Powodów demielinizacji powodowanej autoagresją może być wiele. Pewnie że można próbować suplementacji i solarium jednocześnie. Kiedy wystąpią pierwsze objawy, to nawet należy próbować. Może się okazać, że immunomodulacyjne działanie witaminy D, A czy innych witamin może łagodzić objawy i odsuwać w czasie nawrót, czy jak kto woli rzut choroby.
To już tak jest, że kiedy po zastosowaniu LCD, LCKD objawy rzekomego SM znikają bezpowrotnie, lub daje się tym zatrzymać postęp choroby, to wtedy ogłasza się wszem i wobec, że niskowęglowodanowe żywienie leczy SM. Tymczasem to co alopaci na podstawie badań określili jako SM, to była neuroborelioza czy toczeń, które lubią ulegać remisji pod wpływem niskowęglowodanówki, czy sarkoidoza, która pojawia się i znika bezpowrotnie.
Tam gdzie nasilenie objawów wykazuje się sezonowością, można domniemywać, że suplementacja witaminą D i naświetlanie UVB może dać poprawę. Kwestia czy to tylko kwestia witaminy D. Im dalej w las tym więcej drzew. Dlatego też nie należy się dziwić alopatom, że są są często w tym wszystkim zagubieni, bo co by nie powiedzieć, to medycyna nauką nie jest. Czy jest sztuką to kwestia dyskusyjna. Dziś jest przede wszystkim biznesem. Altmedowcy mają o tyle łatwiej, że często wypowiadają się z pozycji tych rzekomo lepszych, tych co wiedzą lepiej, nie są ograniczani przez procedury, przepisy. Podobnie jak alopaci mogą dawać złudną nadzieję, wciskać ludziom cudowne leki, ponosząc za to minimalną odpowiedzialność prawną i moralną. Mimo że nie jestem miłośnikiem medycyny, to z doświadczenia wiem, że jednak Efekt Dunninga-Krugera to zmora altmedu. Obietnice bez pokrycia to jednak domena medycyny alternatywnej.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pią Lip 29, 2022 07:26   

Lekarze, a i chorzy, podlegają nieustannemu praniu mózgu, co powoduje wiarę w jedynie słuszną medycynę i całkowite lekceważenie metod alternatywnych. To zaś prowadzi do bezkrytycznego stosowania terapii nie tylko zbędnych ale szkodliwych, niszczących zdrowie, niezależnie od rozterek i niskiej samooceny swojej wiedzy.

Ale ja o czym innym, bez powiązania z SM.
Pytanie jest, czy w przypadku bardzo niskiego poziomu wit.D3, lepiej jest stosować suplementację czy solarium.
Jak wiadomo lampy mają inne, wąskie spektrum promieniowania, odmienne od słonecznego, co może powodować efekty uboczne.
Z drugiej strony wytwarzanie wit.D w skórze jest najbardziej naturalną formą dostarczania tej witaminy.
Z trzeciej strony, ewidentnie bywają osoby mające uczulenie na promienie słoneczne.
JW

PS. Na całym świecie lekarze i ludzie podlegają praniu mózgów, ale Polska różni się pod tym względem znacznie od np. Holandii, na niekorzyść.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Lip 29, 2022 10:17   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Pytanie jest, czy w przypadku bardzo niskiego poziomu wit.D3, lepiej jest stosować suplementację czy solarium.
W przypadku zaburzeń wchłaniania w przewodzie pokarmowym, które są spowodowane nawet lekkimi dysfunkcjami jelit, nerek, watroby czy trzustki lepsze są promienniki UV A-B. Nie ma wtedy dylematów, które mają osoby opisujące swoje przygody z suplementacją tej witaminy.
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jak wiadomo lampy mają inne, wąskie spektrum promieniowania, odmienne od słonecznego, co może powodować efekty uboczne.
Jak wiadomo życie jest ogólnie szkodliwe i prowadzi nieuchronnie do śmierci. Co ciekawe, amerykańscy naukowcy (bo któż by inny) odkryli niedawno, bo z dekadę temu, że człowiek którego zarówno psyche jak i soma nie poddawane są niemal żadnemu stresowi, stają się z czasem nieodporni nawet na umiarkowany stres zarówno psychiczny jak i fizyczny.
Promienniki produkcji polskiej i czeskiej są dobrej jakości, specyfikacja techniczna jest niemal wzorcowo opisana, emitują równocześnie UVA i B o szerokim spekrtrum długości fali. Niemcy dają w tej kwestii ciała. Niemieckie ordnung muss sein nie ma tu najwidoczniej zastosowania. Często brak specyfikacji, wąski zakres długości fali i kilka pomniejszych wad powoduje, że lepiej zdać się w tej sprawie na produkty słowiańskie.
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Z drugiej strony wytwarzanie wit.D w skórze jest najbardziej naturalną formą dostarczania tej witaminy.
Nie da się ukryć, że tak jest.
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Z trzeciej strony, ewidentnie bywają osoby mające uczulenie na promienie słoneczne.
Przyczyny tzw alergii na słońce są zazwyczaj prozaiczne: zioła, leki, kosmetyki, nieznaczne niedobory witamin. To w interakcji z ekspozycją na promieniowanie UV powoduje te straszliwe skutki objawiające się wysypką na skórze. Uspokajam jednak, że nie wymaga to natychmiastowego udania się na SOR.
Z reguły wystarczy zmienić płyn do kąpieli, odstawić ziółka na wyimaginowane dolegliwości, uzupełnić niedobory witamin z grupy B wątróbką.

Dla tych co chcieli by czasem poczytać coś sensownego w języku polskim. Dwie sensowne, przystępnie napisane prace:
http://www.medycynawiekur...mowego_u_dzieci
http://biuletynfarmacji.w.../Sajkowska.html
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Lip 29, 2022 10:26   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Lekarze, a i chorzy, podlegają nieustannemu praniu mózgu, co powoduje wiarę w jedynie słuszną medycynę i całkowite lekceważenie metod alternatywnych. To zaś prowadzi do bezkrytycznego stosowania terapii nie tylko zbędnych ale szkodliwych, niszczących zdrowie, niezależnie od rozterek i niskiej samooceny swojej wiedzy.

Tak istotnie jest. Jednak nietrudno zauważyć, że w kwestii chorób nieuleczalnych typu SM altmedowcy uzurpują sobie rolę tych co potrafią wyleczyć to czego alopaci wyleczyć nie potrafią.

Między tym wszystkim są chorzy na SM, którzy dokonali już przewartościowania swojego systemu, pogodzili się z tym co w bliższej lub dalszej perspektywie czasowej ich czeka. Dawanie im złudnych nadziei nie jest najlepszym sposobem na terapię.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Lip 29, 2022 10:47   

I komu to przeszkadzało.
https://rarehistoricalphotos.com/history-of-light-therapy-1900-1950/

Tutaj są obszerne opisy.
https://flashbak.com/light-therapy-for-naked-children-delicate-adults-sick-pigs-and-quacks-photos-1900-1950-41389/
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pią Lip 29, 2022 18:20   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Dla tych co chcieli by czasem poczytać coś sensownego w języku polskim. Dwie sensowne, przystępnie napisane prace:
http://www.medycynawiekur...mowego_u_dzieci
http://biuletynfarmacji.w.../Sajkowska.html
Ciekawe linki.
Autorzy opisuję plejotropowe (wielokierunkowe, wielonarządowe) działanie wit. D3.
Uznają, że minimalnym poziomem 25()H)D3 chroniącym przed wielu chorobami jest 30 ng/ml.
Z cytowanych wcześniej prac wynika, że taki poziom (średnio 36 ng/ml) osiągamy latem, zimą jest niższy.
A już u osób unikających słońca jest tragicznie niski przez cały rok.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Lip 30, 2022 08:17   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Dla tych co chcieli by czasem poczytać coś sensownego w języku polskim. Dwie sensowne, przystępnie napisane prace:
http://www.medycynawiekur...mowego_u_dzieci
http://biuletynfarmacji.w.../Sajkowska.html
Ciekawe linki.
Autorzy opisuję plejotropowe (wielokierunkowe, wielonarządowe) działanie wit. D3.
Uznają, że minimalnym poziomem 25()H)D3 chroniącym przed wielu chorobami jest 30 ng/ml.
Z cytowanych wcześniej prac wynika, że taki poziom (średnio 36 ng/ml) osiągamy latem, zimą jest niższy.
A już u osób unikających słońca jest tragicznie niski przez cały rok.
JW

Nic z tego nie wynika, ze względu na pańskie ograniczenia pod wieloma względami.
Inżynier atomatyk, to coś jak elektryk samochodowy. Jeśli próbuje się zmierzyć z innym światem z jakim mierzył się Jan Kwasniewski jako lekarz medycyny fizykalnej, to zawsze wyjdzie z tego porażka.

Te 30 ng/ml to wartość którą ustrój utrzymuje przy odpowiedniej podaży D³ z pożywienia, syntezy skórnej, suplementacji. Jeśli nie rozumie Pan czym jest stan homeostazy regulowany przez mechanizm sprzężenia zwrotnego, to niech sobie Pan da spokój z zajowaniem się organizmami żywymi i poprzestanie na automatyce.
Trochę czasu zajęło mi uświadamienie sobie, że dyskutuję z osobą z wzorcowym przykładem zespołu Aspergera. Dlatego nadajemy na innych falach i przypomina to rozmowę ślepego z głuchym.
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1298
Wysłany: Sob Lip 30, 2022 10:40   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Inżynier atomatyk, to coś jak elektryk samochodowy. Jeśli próbuje się zmierzyć z innym światem z jakim mierzył się Jan Kwasniewski jako lekarz medycyny fizykalnej, to zawsze wyjdzie z tego porażka.
......
Jeśli nie rozumie Pan czym jest stan homeostazy regulowany przez mechanizm sprzężenia zwrotnego, to niech sobie Pan da spokój z zajowaniem się organizmami żywymi i poprzestanie na automatyce.

Z obserwacji, rozmów i skutków działania w ostatnich dwóch latach klasy medycznej bije po oczach, że są to nie-myślący ignoranci, będący na bakier z logiką i cierpiący na ubóstwo poznawcze.
Obawiam się, że niewielu z nich jest w stanie ogarnć umysłem wielopoziomowy układ sprzężeń zwrotnych występujący w homeostazie.
Każdy inżynier automatyk, elektronik był w swoim czasie w stanie ukończyć medycynę, o ile miał zacięcie kujona. Za to na palcach jednej reki pozna policzyć lekarzy, którzy byli w stanie dokształcić się technicznie. I tacy właśnie, interdyscyplinarni lekarze dokonywali postepu w medycynie.
Współcześni lekarze nie mają pojęcia nawet o jednostkach układu SI i dlatego wmawiają sobie i pacjentom, że maseczki chronią przed wirusami.
To jest bardzo żałosne.
Grzegorz, oj ta,
Co do aberracji psychicznych, widać je niestety w Pana wypowiedziach - stopniowo narastającej agresji, którą się prawdopodobnie Pan karmi.
Proszę się tak bardzo nie spinać w swej wielkości :shock:
_________________
Pozdrawiam
EAnna
Ostatnio zmieniony przez EAnna Sob Lip 30, 2022 10:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Lip 30, 2022 15:54   

EAnna napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Inżynier atomatyk, to coś jak elektryk samochodowy. Jeśli próbuje się zmierzyć z innym światem z jakim mierzył się Jan Kwasniewski jako lekarz medycyny fizykalnej, to zawsze wyjdzie z tego porażka.
......
Jeśli nie rozumie Pan czym jest stan homeostazy regulowany przez mechanizm sprzężenia zwrotnego, to niech sobie Pan da spokój z zajowaniem się organizmami żywymi i poprzestanie na automatyce.

Z obserwacji, rozmów i skutków działania w ostatnich dwóch latach klasy medycznej bije po oczach, że są to nie-myślący ignoranci, będący na bakier z logiką i cierpiący na ubóstwo poznawcze.
Obawiam się, że niewielu z nich jest w stanie ogarnć umysłem wielopoziomowy układ sprzężeń zwrotnych występujący w homeostazie.
Każdy inżynier automatyk, elektronik był w swoim czasie w stanie ukończyć medycynę, o ile miał zacięcie kujona. Za to na palcach jednej reki pozna policzyć lekarzy, którzy byli w stanie dokształcić się technicznie. I tacy właśnie, interdyscyplinarni lekarze dokonywali postepu w medycynie.
Współcześni lekarze nie mają pojęcia nawet o jednostkach układu SI i dlatego wmawiają sobie i pacjentom, że maseczki chronią przed wirusami.
To jest bardzo żałosne.
Grzegorz, oj ta,
Co do aberracji psychicznych, widać je niestety w Pana wypowiedziach - stopniowo narastającej agresji, którą się prawdopodobnie Pan karmi.
Proszę się tak bardzo nie spinać w swej wielkości :shock:

Proszę nie mieszać pojęć. Nie było w tym żadnej agresji. Są tylko proste stwierdzenia nie mające nic wspólnego z agresją.
Nie mam też manii wielkości, a wręcz przeciwnie.

Chodzi o prostą kwestię. Dlaczego człowiek z wyższym wykształceniem tak się zafiksował na głupotach, które kiedyś naopowiadał pewien pan z Australii. Przecież Jerzy Zięba to idiota.

To inaczej. Można wymusić wyższe stężenie witaminy D w surowicy suplementacją ponad miarę i zaburzyć w ten sposób homeostazę. Można wymusić 50, 100 ng/ml jeśli podaż z suplementów jest większa niż zapotrzebowanie.

Analogicznie rzecz biorąc można wymusić większe stężenie glukozy jeśli podaż przewyższa popyt.

To jest właśnie głupie, że ktoś kto łączy fakty związane ze zbyt wysokim stężeniem glukozy, nie potrafi tego przełożyć na witaminę D, choć mechanizm w sensie ogólnym jest ten sam.
Znaczy to że nie ma zbyt lotnego umysłu i to nie jest obraźliwe. To stwierdzenie faktów.

Tak więc proszę nie wmawiać mi agresji, megalomanii itp bo to idiotyczne obrażać się na fakty.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Lip 30, 2022 16:10   

EAnna napisał/a:
y inżynier automatyk, elektronik był w swoim czasie w stanie ukończyć medycynę, o ile miał zacięcie kujona. Za to na palcach jednej reki pozna policzyć lekarzy, którzy byli w stanie dokształcić się technicznie. I tacy właśnie, interdyscyplinarni lekarze dokonywali postepu w medycynie.

I to jest pokaz megalomanii połączony z kompleksem niższości.
Nikt nie zabrania inżynierom automatykom tego, aby poszli na studia medyczne.
Sęk w tym, że czym innym jest wypowiadanie się z punktu widzenia praktyka, a czym innym są teorie kanapowych ekspertów od medycyny.
To że potrafi się ogarnąć Fizykę, nie oznacza, że jest się w stanie pojąć medycynę fizykalną i na tu jest pies pogrzebany.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Lip 30, 2022 16:27   

EAnna napisał/a:
Grzegorz, oj ta,
Co do aberracji psychicznych, widać je niestety w Pana wypowiedziach - stopniowo narastającej agresji, którą się prawdopodobnie Pan karmi.
Proszę się tak bardzo nie spinać w swej wielkości :shock:

Proszę nie silić się na psychoanalizy, bo myli Pani agresję z rzeczową dyskusją, co jest charakterystyczne dla osób z ukrytymi pokładami agresji.
Gdybym był agresorem, to mógłbym wylać tu hektolitr jadu, ale nie mam takiej potrzeby.
Swoje wnioski co do Pani osoby zachowam dla siebie. Dla ogółu powiem tylko tyle, że są nieciekawe.
To ten sam mechanizm co w przypadku Witolda Jarmołowicza. W kwestiach technicznych niby się rozumiem, ale kiedy dochodzi aspekt ludzki, to czuję się jakbym gadał z jakimś robotem.
Sorry, to uproszczenie, ale i tak mniejsze uproszczenie niż stosują automatycy w odniesieniu do fizjologii.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Lip 30, 2022 19:13   

EAnna napisał/a:
Obawiam się, że niewielu z nich jest w stanie ogarnć umysłem wielopoziomowy układ sprzężeń zwrotnych występujący w homeostazie.
Każdy inżynier automatyk, elektronik był w swoim czasie w stanie ukończyć medycynę, o ile miał zacięcie kujona. Za to na palcach jednej reki pozna policzyć lekarzy, którzy byli w stanie dokształcić się technicznie. I tacy właśnie, interdyscyplinarni lekarze dokonywali postepu w medycynie
Obawiam się że mam do czynienia z megalomanką. Kiedy Lech Wałęsa został prezydentem RP, to można było zauważyć trend, w którym większości elektryków wydawało się, że są stworzeni do rzeczy wyższych niż grzebanie w instalacjach elektrycznych.
Cały dowcip polega na tym, że w siermiężności Polski powojennej każdy kogo czegoś nauczono, a miał na to potwierdzenie w formie papieru wadanego przez odpowiedni organ, był uznawany za człowieka kompetentnego. Na tym bazował system w Polsce po pieriestrojce. "Wyższe uczelnie" powstawały jak grzyby po deszczu. Tworzono göwniane kierunki studiów. Byle co, byle mieć papier ukończenia wyższej uczelni. To nic, że 99.99% procent absolwentów tychże uczelni kończyło na zmywaku w UK. Tam było ich miejsce, bo tyle warte było to co studiowali.
Podobnie zresztą było w socjalizmie, bo synuś czy córcia szli na studia w ramach "punktów za pochodzenie", co też było ewidentną ściemą, bo oprócz pochodzenia trzeba było mieć dojścia tu i uwdzie. Po skończeniu studiów lądował w miejscu pracy które sobie "wybrał". W zasadzie nie różniło się to od tego co było po pieriestrojce. W czasach "demokracji" lądowali na zmywaku, a ci w czasach socjalizmu w miejscach gdzie dobrze wyglądał człowiek po studiach.
Z sentymentem wspominam czasy, kiedy jako pachole obserwowałem jak "dyrektor" czy "kierownik", pyta prostego robola-praktyka o proste kwestie, a po otrzymaniu rzeczowej odpowiedzi skrobie się w beret i odchodzi. Przy czym widać, że nic z tego nie zrozumiał.
Czułem się podobnie tłumacząc przez dwa tygodnie prostą zależność od prostch czynników stężenia witaminy D w surowicy. Niby nic, bo myślałem sobie "w końcu to inżynier, to w końcu sam wpadnie na to co jak krowie na rowie usiłuję wytłumaczyć". Przeliczyłem się. Jak grochem o ścianę, jak krew w piach, gadał dziad do obrazu. W związku z tym mam prawo bez cienia agresji stwierdzić, że Witold Jarmołowicz to zwykły tłuk? Tłuk z dyplomem inżyniera, to nada tłuk i nie ma się co łudzić, że jest inaczej.
Cała dyskusja na temat owej zależności jest powyżej w tym temacie i nie trzeba być Einsteinem żeby po jej przeczytaniu wyciągnąć wnioski podobne do moich.

Gwoli wyjaśnienia. Jestem praktykiem i teoretykiem, zarówno w dziedzinach technicznych jak i medycznych. Nie chwalę się tym tylko dlatego, że nie jest mi to do szczęścia potrzebne. Mógłbym napisać, że to pokora, jednak byłoby to zbyt wielkie słowo.
Jednak głupkom śmiem zalecić pokorę i pracę nad sobą.

Tym sposobem żegnam się z tym forum.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Sob Lip 30, 2022 19:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Nie Lip 31, 2022 10:34   

Niepotrzebnie mnie Pan prowokuje. To jakiś masochizm albo paranoja czy narcyzm. Chyba, że dysocjacja osobowości. Wtenczas rozumiem.

Dobrze jest czytać wszystko, co interlokutorzy piszą, a nie jedno zdanie wyrwane z kontekstu.
Merytorycznie, są grupy ludzi niewymagające suplementacji, ale na podstawie cytowanych również przez Pana prac naukowych okazuje się, że niektórzy suplementować się albo opalać powinni.
Na pewno młody opalony mięśniak nie potrzebuje suplementacji, chyba że ma jakieś rzadkie wady metaboliczne.
Pod warunkiem, że jest biały. Murzyn w klimacie umiarkowanym, a już na pewno w Szkocji, będzie miał niedobory tej witaminy.
Z tymi białymi to też nie do końca. Prowitamina D wytworzona w skórze, zanim zostanie przetworzona do D3 w przypadku np. surferów jest wymywana przez wodę i ci miewają wbrew pozorom niski poziom tej witaminy.

Od kilkudziesięciu lat ludzie są straszeni szkodliwością opalania się, które nie tylko powoduje raka ale niszczy i postarza skórę. O ile jest to prawda w przypadku bardzo intensywnego opalania się, to wiele kobiet bezkrytycznie zaczęło unikać zupełnie słońca i stosować silne filtry kompletnie niedopuszczające promieni słonecznych do skóry. Jeżeli takie kobiety karmią piersią, to również ich dzieci mają niedobory tej witaminy, co jest już groźne dla ich rozwoju.

Osoby starsze mają mniej sprawny metabolizm niż młodziaki, co jest oczywistą oczywistością. Ponadto starsi zażywają mniej słońca i ruchu niż młodzi, a ewolucji wystarcza przeżywalność ludzi do 40 roku życia. Z punktu przeżywalności gatunku ludzkiego, ewolucja nie interesuje się zdrowiem ludzi po pięćdziesiątce. Kumulują się wówczas błędy metaboliczne.

Wystarczy porównać emeryta i kilkuletnie dziecko, żeby zauważyć znaczne spowolnienie metabolizmu u tego pierwszego. Emeryt marznie tam, gdzie dziecko biega w samych majtkach. Emeryt nie ma ochoty wbiegać po schodach, ani w ogóle gdziekolwiek, co także zmniejsza obciążenie układu kostnego i przyspiesza jego degradację.

Kobiety w okresie menopauzy mają niski poziom estrogenów i dodatkowo właśnie one często unikają słońca.

Laktowegetarianie spożywają trzy, czterokrotnie więcej wapnia niż przewidziała ewolucja co prowadzi do obniżenia poziomu wit.D3 na zasadzie elementarnego sprzężenia zwrotnego. Wit. D3 zaś reguluje wiele procesów, nie tylko przyswajanie wapnia. Jest witaminą pluripotencjalną, jak zresztą chyba wszystkie witaminy.

Właśnie trafiłem na taką pracę:
Effect of Metformin on Bone Marrow Progenitor Cell Differentiation: In Vivo and In Vitro Studies
Effect of Metformin
Metformina zmniejsza przyswajanie cukrów, więc żywienie niskowęglowodanowe dające ten sam efekt powinno sprzyjać różnicowaniu komórek progenitorowych.
Itd.

Jak widać, dobrze jest rozważyć spokojnie, bez piany na ustach, suplementację w/w grup.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Lip 31, 2022 14:41   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Niepotrzebnie mnie Pan prowokuje. To jakiś masochizm albo paranoja czy narcyzm. Chyba, że dysocjacja osobowości. Wtenczas rozumiem.

Dobrze jest czytać wszystko, co interlokutorzy piszą, a nie jedno zdanie wyrwane z kontekstu.
Merytorycznie, są grupy ludzi niewymagające suplementacji, ale na podstawie cytowanych również przez Pana prac naukowych okazuje się, że niektórzy suplementować się albo opalać powinni.
Na pewno młody opalony mięśniak nie potrzebuje suplementacji, chyba że ma jakieś rzadkie wady metaboliczne.
Pod warunkiem, że jest biały. Murzyn w klimacie umiarkowanym, a już na pewno w Szkocji, będzie miał niedobory tej witaminy.
Z tymi białymi to też nie do końca. Prowitamina D wytworzona w skórze, zanim zostanie przetworzona do D3 w przypadku np. surferów jest wymywana przez wodę i ci miewają wbrew pozorom niski poziom tej witaminy.

Od kilkudziesięciu lat ludzie są straszeni szkodliwością opalania się, które nie tylko powoduje raka ale niszczy i postarza skórę. O ile jest to prawda w przypadku bardzo intensywnego opalania się, to wiele kobiet bezkrytycznie zaczęło unikać zupełnie słońca i stosować silne filtry kompletnie niedopuszczające promieni słonecznych do skóry. Jeżeli takie kobiety karmią piersią, to również ich dzieci mają niedobory tej witaminy, co jest już groźne dla ich rozwoju.

Osoby starsze mają mniej sprawny metabolizm niż młodziaki, co jest oczywistą oczywistością. Ponadto starsi zażywają mniej słońca i ruchu niż młodzi, a ewolucji wystarcza przeżywalność ludzi do 40 roku życia. Z punktu przeżywalności gatunku ludzkiego, ewolucja nie interesuje się zdrowiem ludzi po pięćdziesiątce. Kumulują się wówczas błędy metaboliczne.

Wystarczy porównać emeryta i kilkuletnie dziecko, żeby zauważyć znaczne spowolnienie metabolizmu u tego pierwszego. Emeryt marznie tam, gdzie dziecko biega w samych majtkach. Emeryt nie ma ochoty wbiegać po schodach, ani w ogóle gdziekolwiek, co także zmniejsza obciążenie układu kostnego i przyspiesza jego degradację.

Kobiety w okresie menopauzy mają niski poziom estrogenów i dodatkowo właśnie one często unikają słońca.

Laktowegetarianie spożywają trzy, czterokrotnie więcej wapnia niż przewidziała ewolucja co prowadzi do obniżenia poziomu wit.D3 na zasadzie elementarnego sprzężenia zwrotnego. Wit. D3 zaś reguluje wiele procesów, nie tylko przyswajanie wapnia. Jest witaminą pluripotencjalną, jak zresztą chyba wszystkie witaminy.

Właśnie trafiłem na taką pracę:
Effect of Metformin on Bone Marrow Progenitor Cell Differentiation: In Vivo and In Vitro Studies
Effect of Metformin
Metformina zmniejsza przyswajanie cukrów, więc żywienie niskowęglowodanowe dające ten sam efekt powinno sprzyjać różnicowaniu komórek progenitorowych.
Itd.

Jak widać, dobrze jest rozważyć spokojnie, bez piany na ustach, suplementację w/w grup.
JW


Cytat:
Dobrze jest czytać wszystko, co interlokutorzy piszą
Czytam, jednak z uwagi na to, że w większości pisze Pan głupoty o dobroczynnym działaniu stężenia witaminy D na zasadzie "im więcej tym lepiej" to czasem pomijam te fragmenty.

Nie prowokowałem a stwierdziłem fakt. Kiedy któryś raz z kolei czytam "a dlaczego w tamtych badaniach wyszło, że 20 ng/ml to wartość optymalna, a w innych że 40?". Widocznie 20 jest wystarczające, a 40 wcale nie musi być powodem do radości. Wręcz przeciwnie. Może oznaczać przewlekłą infekcję wirusową, grzybiczą lub bakteryjną: gronkowiec złocisty, helicobacter pylori, Borrelia Burgdorferi, gruźlica, chlamydia, wirus EBV, wirus HIV, grzyb kropidlak popielaty, wirus CMV, WZW typu C to tylko część z patogenów, które  blokują receptor VDR. To z kolei poqoduje, że ten receptor nie wytwarza enzymu CYP24 który rozbija 1.25OH D3 na nieaktywne metabolity. Prowadzi to do wysokiego stężenia w surowicy aktywniej formy witaminy D i taki ludek, który czuł się zmeczony przez np boreliozę, a przeczyta, że to pewnie przez niskie stężenie witaminy D, kupuje suple, po jakimś czasie idzie oznaczyć witaminę D i cieszy się jak głupi do sera, kiedy badania wykazują wysoki jej poziom. A że powiedziano mu, że efekty przyjdą za jakiś czas, to czeka na obiecane cuda. A krętki, helicobacter czy chlamydia robią swoje, doprowadzając z czasem do stopniowego pogarszania się stanu zdrowia, kalcyfikacji. Ale dochtór Ziemba powiedział, że trza się najeść supli po wól i czekać na cuda, więc czekają.
To powiadasz Pan, że bez supli ani rusz?
Cytat:
Ze swojej praktyki przypominam sobie starszego pana, który przyszedł do mojego gabinetu skontrolować stan zdrowia pod kątem osteoporozy, z wynikiem densytometrii i oznaczonym poziomem witaminy D, który mnie zadziwił: ok. 60 ng/ml przy normie 30-50 ng/ml. Zapytałam pana, jakie przyjmuje suplementy. Odpowiedział, że od wielu lat codziennie na śniadanie je porcję śledzia w oleju.
https://www.gdansk.pl/wia...-z-rana,a,47769

Blokadę VDR powodują także mutacje genów i choć to inna bajka, to skutki są podobne do tych spowodowanych infekcjami.
Cytat:
Idiopatyczna hiperkalcemia niemowląt (IHN) (nazwa historyczna, obecnie etiologia znana)

Przyczyną jest mutacja w genie CYP24A1 (dziedziczenie autosomalne recesywne). CYP24A1 koduje 24-hydroksylazę 25-hydroksywitaminy D, kluczowy enzym degradacji 1,25(OH)2D3. U pacjentów z idiopatyczną hiperkalcemią niemowląt występuje nadmierny i długotrwały wzrost stężenia aktywnego metabolitu witaminy D, na skutek jej zaburzonego katabolizmu – brak przekształcania nadmiaru 25(OH)D do nieaktywnego metabolitu 24,25(OH)2D3; 1,25(OH)2D3 natomiast kontroluje homeostazę wapnia poprzez zwiększenie jego wchłaniania w jelitach, resorpcję kości, reabsorpcję przez nerki. Objawy nieleczonej IHN: zwapnienia tkanek miękkich, nefrokalcynoza, kamica pęcherzyka żółciowego. Hiperkalcemia utrzymuje się przez całe życie.
https://www.mp.pl/podrecz...r/B42.1.3.20.2.
Dochtór Ziemba pewnie i to by leczył suplami z witaminą D. Talenty z altmedu chciały nawet wyleczyć zespół Downa dietą rotacyjną, więc tu wszystko jest możliwe, zwierzęta są szczęśliwie, a dzieci wiem coś o tem, latają samolotem.

Jeśli więc martwi się Pan tak bardzo o niedobory witaminy D u czarnoskórych zamieszkujących krainy dalekiej północy, to proszę sobie uświadomić, że tych z przewlekłymi infekcjami jest dużo dużo więcej, a słuchając głupot Zięby można im zrobić dużą krzywdę.
Nie twierdzę, że tylko altmedy nie znają takich zależności. Wielu alopatów też nie ma takiej szczegółowej wiedzy i nie sprawdzają tego, kiedy po zaleconej przez nich kuracji witaminą D przychodzi do nich pacjent, którego stężenie aktywnej formy skoczyło do górnych granic "normy", a stan zdrowia nie uległ poprawie, albo się pogorszył.

Rozumiem entuzjazm związany z witaminą D, bo pewien siwy pan z Australii ma dar przekonywania i jak komuś zrył beret to niektórym zostaje na długo. Przed tego typu głupawkami nie chroni posiadanie dyplomu wyższej uczelni. Czasem wręcz do nich predysponuje.

Powtórzę jeszcze raz, żeby się Panu utrwaliło. Jeśli nie jest się sprzedawcą suplementów, to zgłębianie tajników niedoborów witaminy D u szkockich murzynów jest stratą czasu, a ja suplami nie handluję.

Gdyby na mnie osobiście ciążyła konieczność zaordynowania witaminy D, to wtedy rozpatrywał bym każdy taki przypadek indywidualnie. Na szczęście nie ciąży.

Ma Pan jeszcze jakieś pytania? Bo na wódkę idę. Bezglutenową.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Nie Lip 31, 2022 14:49, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Lip 31, 2022 21:00   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
aśnie trafiłem na taką pracę:
Effect of Metformin on Bone Marrow Progenitor Cell Differentiation: In Vivo and In Vitro Studies
Effect of Metformin
Metformina zmniejsza przyswajanie cukrów, więc żywienie niskowęglowodanowe dające ten sam efekt powinno sprzyjać różnicowaniu komórek progenitorowych.
Itd.
Jak widać, dobrze jest rozważyć spokojnie, bez piany na ustach, suplementację w/w grup.
JW
To już wiem czym kura wodę pije. Tak myślałem, że mógłby Pan z Marcinem tworzyć niezły tandem. Tylko obawiam się, że wyszła by z tego grupa cyrkowa. Obaj szukacie kamienia filozoficznego. Naczytał się Pan o tym, że Metformina to lek, który może czynić długowiecznym. Sęk w tym, że jest on stosowany w lecznictwie od 1957 roku. Na logikę rzecz biorąc, jeśli stosowano go wtedy u ludzi mających 50 lat, to dziś po świecie powinno biegać mnóstwo stulatków rześkich jak źrebięta, którzy zawdzięczają swoją nieśmiertelność metforminie. Tymczasem marli i mrą oni w wieku nie odstającym od średniej.
To może jeszcze kilka słów o rzekomym podobieństwie działania Metforminy i diety niskowęglowodanowej.
Cytat:
W kontekście gospodarki węglowodanowej główne mechanizmy działania metforminy opierają się na: zmniejszeniu wytwarzania glukozy w wątrobie wskutek hamowania glukoneogenezy, zwiększeniu zużycia glukozy w tkankach obwodowych wskutek nasilenia glikolizy beztlenowej, zmniejszeniu wchłaniania glukozy w jelitach, zwiększeniu obwodowego wychwytu glukozy wskutek zwiększenia wrażliwości tkanek obwodowych na działanie insuliny, hamowaniu w żołądku dipeptydylopeptydazy IV (DPP IV), co pośrednio zwiększa sekrecję glukagonu, zmniejsza wydzielanie insuliny, spowalnia opróżnianie żołądkowe i zmniejsza łaknienie.
Gdzie tu podobieństwa tego nie wiem. Skutki są podobne, lecz to tylko pozory.
Tylko co ma do tego suplementacja witaminy D? To nie wystarczyło by być nieśmiertelnym? Trzeba być nieśmiertelnym z wysokim stężeniem witaminy D?

Aha. Warto jeszcze wspomnieć o tym, że Metformina ryje zasoby B12, co z czasem jeszcze bardziej upośledza glukoneogenezę.

To teraz łopatologicznie. Metformina powoduje podobne skutki poprzez upośladzanie czynności narządów, co samo w sobie jest chore. Natomiast ograniczenie węglowodanów uwrażliwia na insulinę, obniża glikemię, powoduje spadek masy ciała, a wszystko to z zachowaniem wszystkich funkcji narządów.
Ja bym poszedł dalej. Każdemu grubasowi z cukrzycą typu II upierniczył bym pół żołądka i ⅔ jelita cienkiego. Chudli by w oczach.
Jan Kwaśniewski w jednej ze swoich książek już kilka dekad temu pisał o tym, że przecież można obniżać stężenie cholesterolu upośledzajac jego syntezę w wątrobie za pomocą małych dawek amanityny. To co że taki człowiek zmarnieje i umrze od takiej kuracji bo z braku cholesterolu utraci zdolność regeneracji uszkodzonych komórek. Jednak umrze z niskim poziomem cholesterolu, co według dzisiejszej wiedzy jest zjawiskiem pożądanym.

Taka to logika i alopatów i altmedów. Jedni warci drugich. Jedni i drudzy mają swoje pigułki szczęścia.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Nie Lip 31, 2022 21:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pon Sie 01, 2022 09:13   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Cytat:
Dobrze jest czytać wszystko, co interlokutorzy piszą
Czytam, jednak z uwagi na to, że w większości pisze Pan głupoty o dobroczynnym działaniu stężenia witaminy D na zasadzie "im więcej tym lepiej" to czasem pomijam te fragmenty.
Cóż, kolejna nadinterpretacja, nigdzie czegoś takiego nie napisałem. Wprost przeciwnie, jako jedyny tutaj od 15 lat wysuwam zastrzeżenia co do bezkrytycznego suplementowania nadmiarem wit.D3.
Np. http://www.dobradieta.pl/...p=227479#227479
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Sie 01, 2022 10:24   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Cytat:
Dobrze jest czytać wszystko, co interlokutorzy piszą
Czytam, jednak z uwagi na to, że w większości pisze Pan głupoty o dobroczynnym działaniu stężenia witaminy D na zasadzie "im więcej tym lepiej" to czasem pomijam te fragmenty.
Cóż, kolejna nadinterpretacja, nigdzie czegoś takiego nie napisałem. Wprost przeciwnie, jako jedyny tutaj od 15 lat wysuwam zastrzeżenia co do bezkrytycznego suplementowania nadmiarem wit.D3.
Np. http://www.dobradieta.pl/...p=227479#227479
JW


O to, właśnie to. Pewnie zabrzmi to dziwnie, że heretyk cytuje Biblię.
Cytat:
Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie.

Mimo że jestem chamem, prostakiem, to od ludzi, którzy mówią, że wiedzą wymagam więcej. Nie są to więc złośliwości aby komuś ot tak dowalić. Być może to podświadomy sposób aby zmusić do myślenia. Tego nie wiem i szczerze mówiąc nie mam ochoty na autopsychanalizy.
Warto sobie tylko uświadomić, że wzorowanie się na alopatach czy na pomysłach altdmedowych guru, to ślepa uliczka. Do jednych i do drugich trzeba podchodzić jak pies do jeża. Wrzucanie w jelita, czy dożylne podawanie izolowanych witamin w dawkach 100, 1000 czy nawet 10 000 razy większych zawsze prędzej czy później odbije się czkawką.
Bardzo głupie jest też naginanie faktów pod swoje przekonania, tj mówienie "nie da się uzupełnić niedoborów witaminy D pożywieniem, bo w rybach jest rtęć". Doprawdy? A gdzie jej nie ma? Jest w wieprzowinie, wołowinie, warzywach. Tyle, że aby skumulować w organizmie tyle rtęci, aby się nią zatruć, trzeba by jeść kilka kg ryb codziennie przez wiele lat.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pon Sie 01, 2022 10:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Sie 01, 2022 11:01   

Jedna ważna rzecz. Nie wiem, czy robił Pan to podświadomie, czy premedytacją, ale stawiał bym na to, że podświadomie.
Używał Pan w niewłaściwy sposób eliminowania poszczególnych składników diety niskowęglowodanowej, co postronnego obserwatora mogło skłonić do wniosku, że jedynym dobrym wyborem jest droga suplementacji.
To bardzo nierozsądne zastosowanie Brzytwy Ockhama, bo wpada się w pułapkę lekomanii. W tym przypadku suplementomanii, ale to na jedno wychodzi.
Kiedy już dojdzie się do wniosku, że zamiast ryb lepiej połykać witaminę D w kapsułkach, to z czasem można się obudzić z workiek suplementów w szafce kuchennej, bo może lepiej suplementować witaminy z grupy B skoro w wątróbce tyle szkodliwych rzeczy, może liofilizowane mleko klaczy za pińcet zeta od Zięby, bo w żółtym serze za 5 zeta za dużo wapnia, itd itd. Tylko cienka linia dzieli już wtedy od chęci zapłacenia 55 tys dolarów za kilogram sproszkowanego rógu nosorożca, bo wbrew pozorom wiara w suple i w cudowne właściwości sproszkowanej keratyny opiera się na tych samych mechanizmach. W Wietnamie kupują to biedycy chorzy na raka, którzy są gotowi poświęcić cały skromny dorobek życia, aby kupić kilkadziesiąt gramów tego "lekarstwa na raka". Jednak w Chinach kupują go ludzie bogaci i wykształceni, bo jest uznawany za afrodyzjak.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pon Sie 01, 2022 11:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pon Sie 01, 2022 20:58   

W tym co piszę nie ma podświadomych omyłek, ale skróty myślowe, ponieważ zakładam, że forumowicze tutaj są dostatecznie wyedukowani i czytali to, co wcześniej napisałem, żeby nie trzeba było tłumaczyć każdego pojęcia od zarania dziejów.
Tak samo, jak inżynierowi nie trzeba tłumaczyć zasady wzrostu entropii tylko od razu można ją zaadaptować do organizmów żywych i zagłębić się w implikacje.

Podobnie na pytanie, czy należy podawać wit.D3 prawidłowa odpowiedź brzmi:
zależy komu, kiedy, w jakiej ilości oraz w jakiej formie.

Bez uwzględnienia tych prostych pojęć odpowiadanie, że należy albo nie należy się suplementować wit.D3, to obskurantyzm naukowy.
Ani jedna ani druga odpowiedź nie jest właściwa.
Tak samo, jak odpowiedź na pytanie, czy lepiej jechać autobusem czy płynąć łodzią.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Sie 02, 2022 00:28   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
na pytanie, czy należy podawać wit.D3 prawidłowa odpowiedź brzmi: zależy komu, kiedy, w jakiej ilości oraz w jakiej formie. Bez uwzględnienia tych prostych pojęć odpowiadanie, że należy albo nie należy się suplementować wit.D3, to obskurantyzm naukowy. Ani jedna ani druga odpowiedź nie jest właściwa. Tak samo, jak odpowiedź na pytanie, czy lepiej jechać autobusem czy płynąć łodzią.
Dramatyzuje Pan, a odpowiedź jest tak prosta.
Rozdął Pan małą rzecz do niebotycznych rozmiarów.
Celowo zamieściłem wyniki dwóch badań w których zarówno 20 jak i 40 ng/ml zostało uznane za optymalne. Liczyłem na to, że pójdzie Pan tym torem dochodząc do prostej konkluzji.
Przeliczyłem się.
To dobiegnijmy w końcu do mety:
Cytat:
“Furthermore, the relationship between the 25(OH)D level and the risk of diseases may be nonlinear. As shown by previous studies, vitamin D supplementation only shows treatment effects among individuals with baseline 25(OH)D levels of no more than (12 ng/ml). When all participants were analysed irrespective of their baseline 25(OH)D levels, there was no treatment effect. Thus, the effect of 25(OH)D on health outcomes may differ by baseline serum 25(OH)D level. Considering the potential divergent 25(OH)D levels of the UK population, it is possible that we missed the true association between 25(OH)D levels and diseases among individuals of certain 25(OH)D levels”.
https://ar.iiarjournals.org/content/40/1/491
Nie ma więc co dramatyzować. Jeśli stężenie nie jest poniżej kilkunastu ng/dl, to szkoda nawet zajmować się sprawą witaminy D.
To po prostu kolejna głupawka, coby skubać z kasy wszystkich, którzy dadzą się na to nabrać.

Wszystkich zaniepojonych wypada uspokoić, że ludzkości nie grozi rychłe wymarcie z powodu rzekomych niedoborów witaminy D.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Wto Sie 02, 2022 00:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Wto Sie 02, 2022 11:06   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
https://ar.iiarjournals.org/content/40/1/491
Nie ma więc co dramatyzować. Jeśli stężenie nie jest poniżej kilkunastu ng/dl, to szkoda nawet zajmować się sprawą witaminy D.
To po prostu kolejna głupawka, coby skubać z kasy wszystkich, którzy dadzą się na to nabrać.

Wszystkich zaniepojonych wypada uspokoić, że ludzkości nie grozi rychłe wymarcie z powodu rzekomych niedoborów witaminy D.
Co ja mogę, że sam Pan cytuje badania, z których wynika, że ryzyko raka zmniejsza poziom wit.D 40 ng/ml:
Cytat:
On the basis of those studies, the serum 25(OH)D concentration for cancer prevention and treatment should be at least 40 ng/ml. Few adverse effects occur for 25(OH)D concentrations below 100 ng/ml.
Takiego poziomu nie uzyska się zimą, nawet po intensywnym opalaniu latem.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Sie 02, 2022 17:36   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
https://ar.iiarjournals.org/content/40/1/491
Nie ma więc co dramatyzować. Jeśli stężenie nie jest poniżej kilkunastu ng/dl, to szkoda nawet zajmować się sprawą witaminy D.
To po prostu kolejna głupawka, coby skubać z kasy wszystkich, którzy dadzą się na to nabrać.

Wszystkich zaniepojonych wypada uspokoić, że ludzkości nie grozi rychłe wymarcie z powodu rzekomych niedoborów witaminy D.
Co ja mogę, że sam Pan cytuje badania, z których wynika, że ryzyko raka zmniejsza poziom wit.D 40 ng/ml:
Cytat:
On the basis of those studies, the serum 25(OH)D concentration for cancer prevention and treatment should be at least 40 ng/ml. Few adverse effects occur for 25(OH)D concentrations below 100 ng/ml.
Takiego poziomu nie uzyska się zimą, nawet po intensywnym opalaniu latem.
JW

Niestety nie zmniejsza ryzyka zachorowania na raka. Mnóstwo niejasności i korelacja na poziomie błędu statystycznego, to nie jest dowód naukowy.
https://www.google.com/ur...Yylz7n1EVlos5AI
Za to duże badania, podczas którego niemal ćwierć miliona ludzi zostało poddanych obserwacji przez 7 lat, wykazały, że optymalne stężenie kalcytriolu to 20 ng/ml. Wyższe daje duże prawdopodonieństwo zejscia z powodu rozległego zawału lub udaru.
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C404174%2Cnadmiar-witaminy-d-tez-nie-jest-korzystny-dla-zdrowia.html
Istotnie. Witamina D w stężeniu 40 ng może zapobiegać zachorowaniu na nowotwory, bo jeśli ktoś padnie na zawał, to nie zdąży na raka zachorować.
Dilerzy supli mogą sobie podać rekę z dilerami leków. Fajnie, że poprawiając naturę dają ludziom wybór czy umrzeć na raka, czy z powodu udaru.

Jak widać selekcja naturalna niejedno ma oblicze.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Wto Sie 02, 2022 17:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 08:03   

Ustaliliśmy już, że młody opalony mięśniak nie potrzebuje suplementacji i tu nie ma co wyważać otwartych drzwi.
Rozpatrujemy jednak inne przypadki, bo większość ludzi odbiega znacznie od młodego prokreatora.
Co do ryzyka zawału, proszę wybaczyć, cytowana notatka prasowa jest warta tyle, co nic. Oczekujemy tutaj poważnych prac a nie notatki z redaktorskiej dyńki.
Oczywistą oczywistością jest, że suplementacja wit.D3 wymaga dodatku K2MK7, która porządkuje metabolizm wapnia i chroni przed kalcyfikacją naczyń.
Cytat:
https://www.mdpi.com/2072-6643/5/10/3993
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention
Praca warta przeczytania, bo opisuje nie tylko efekt przeciwrakowy wit.D3 ale zaczyna od omówienia funkcji tej witaminy w organizmie, które to funkcje daleko wkraczają poza metabolizm wapnia. Warto się ubogacić.
Poza tym po raz pierwszy tu na forum jest informacja o analogu witaminy D3 w formie MART-10
19-nor-2α-(3-hydroxypropyl)-1α,25-Dihydroxyvitamin D3
który to analog jest 1000 razy bardziej skuteczny przeciwrakowo a jednocześnie nie powoduje hiperkalcemii.
JW
 
     
Antek

Dołączył: 17 Sie 2015
Posty: 31
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 09:14   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
MART-10
19-nor-2α-(3-hydroxypropyl)-1α,25-Dihydroxyvitamin D3

Z czym się to je?
Ostatnio zmieniony przez Antek Śro Sie 03, 2022 09:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 09:32   

Antek napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
MART-10
19-nor-2α-(3-hydroxypropyl)-1α,25-Dihydroxyvitamin D3

Z czym się to je?
Będzie trudno znaleźć, bo nazwa MART-10 jest bardzo popularna i dotyczy mnóstwa badziewia niezwiązanego z D3.

Zacytowana praca jest na tyle ważna, że istotne fragmenty przetłumaczę, oczywiście idąc na łatwiznę z Google.
https://www.mdpi.com/2072-6643/5/10/3993
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention

Cytat:
Związek molekularny między witaminą D a profilaktyką raka
Meis Moukayed i William B. Grant

...W ciągu 90 lat od powyższego odkrycia naukowcy jednoznacznie wykazali, że witamina D wywiera spektrum efektów biologicznych znacznie wykraczające poza jej klasyczną rolę w homeostazie wapnia i fosforanów. Klonowanie receptora witaminy D (VDR) w 1987 roku i wykrycie VDR w prawie wszystkich tkankach ciała wzbudziło duże zainteresowanie jego funkcjami fizjologicznymi [23]. Witamina D3 pełni ważne funkcje homeostatyczne w rozwoju płodu i dorosłych oraz w różnicowaniu układu hormonalnego, metabolicznego, neurologicznego, naskórkowego i immunologicznego organizmu człowieka [24–26] (tab. 1). Co więcej, kilka badań potwierdza zasadniczą rolę witaminy D w regulacji mechanizmów kontrolujących proliferację, różnicowanie i wzrost komórek. Te dowody wskazują na ochronne funkcje witaminy D przed nowotworami wywołanymi przez czynniki rakotwórcze i nawracającymi przerzutami wtórnymi

JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 09:51   

Cytat:
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention
Meis Moukayed i William B. Grant

Witamina D, funkcje:

Jelito
Dwunastnica
……↑ Wchłanianie wapnia w jelitach (jelitowe transportery wapnia TRPV6)
……↑ Kalbindyna D28k

Jejunum jelito czccze (brzeg szczoteczkowy i membrany podstawno-boczne)
……↑ Transport jelitowy fosforanów

Kość Osteoblasty (i z kolei osteoklasty) oraz chondrocyty
…↑ Tworzenie kości: mineralizacja kości i tworzenie macierzy;
…↑ osteokalcyna;
…↑ osteopontyna/SPP1;
…↑ RANKL dla osteoblastów do aktywacji osteoklastów

Przytarczyce
…↓ PTH

Nerki Kanaliki dystalne (Ca) i Rurki proksymalne (fosforanowe)
…↑ Reabsorpcja wapnia (↑ TRPV5, kalbindyna)
…↑Reabsorpcja fosforanów (↑ NPT1 i NPT2)
…↑ Detoksykacja 1α,25 dihydroksywitaminy D3 (CYP24A1 OHaza)
…↑ Kalbindyna D9k

Układ odpornościowy Monocyty/makrofagi i limfocyty T (pomocnicze typu 1)
…Tłumienie interferonu γ oraz IL-1–6

Ośrodkowy układ nerwowy Zwoje korzeni grzbietowych (komórki glejowe) i hipokamp
…↑ Produkcja NGF, neurotrofiny 3 i czynnik hamujący białaczkę

Epithelium - Nabłonek
Naskórek (keratynocyt) ↑ Różnicowanie keratynocytów
Mieszki włosowe ↑ Różnicowanie mieszków włosowych
Układ rozrodczy kobiety ↑ Rozwój macicy
Sutek ↓ Rozwój komórek
Prostata ↓ Rozwój komórek
Okrężnica ↓ Rozwój komórek

Tkanki endokrynologiczne
Tarczyca ↓TSH
Komórki β trzustki ↑ Wydzielanie insuliny (Kalbindyna 28K)

Inne systemy Różnorodne komórki i linie komórek nowotworowych
… ↓ Wzrost komórek (↓ c-Fos, ↓ c-Myc)
… ↑ Zróżnicowanie (↑ p. 21, ↑ p. 27)
… ↑ Apoptoza (↓ Bcl-2)
… ↓ Angiogeneza

Słowniczek
↑ = zwiększa/wzrasta;
↓ = zmniejsza/zmniejsza.
OHaza CYP24A1 = 24-hydroksylaza 1,25-dihydroksywitaminy D3;
IL = interleukina;
NGF = czynnik wzrostu nerwów;
NPT1 = zależny od sodu transporter fosforanowy 1;
NPT2 = zależny od sodu transporter fosforanowy 2;
PTH = parathormon;
RANKL = aktywator receptora ligandu jądrowego czynnika kappa-B;
SPP-1 = wydzielana fosfoproteina 1;
TRPV5 = potencjalny receptor przejściowy podrodziny V kanału kationowego nr 5;
TRPV6 = potencjalny receptor przejściowy podrodziny V kanału kationowego nr 6;
TSH = hormon stymulujący tarczycę.
Uff, zmęczyłem tę rozbudowaną tabelę.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 11:03   

Cytat:
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention
Meis Moukayed i William B. Grant
Witamina D działa jak hormon steroidowy, regulując transkrypcję genów. Działanie bioaktywnego hormonu 1α,25-dihydroksywitaminy D3 następuje poprzez VDR. VDR został zidentyfikowany w 1969 [28] i sklonowany w 1987 [29]; jego strukturę krystaliczną i wiązanie z naturalnym ligandem scharakteryzowano w 2000 roku [30]. Od czasu jego odkrycia naukowcy wykryli VDR w wielu tkankach ciała, w tym w kościach, komórkach β trzustki, przytarczycach, mózgu, skórze, prostacie, jądrach, sercu, tkance mięśni szkieletowych, piersi, wątrobie, płucach, jelitach, nerkach, komórki tłuszczowe i komórki odpowiedzi immunologicznej, takie jak makrofagi, komórki dendrytyczne i aktywowane komórki B i T [31–36]. Receptor jest szeroko rozpowszechniony w organizmie, co wskazuje na fizjologiczną rolę w regulacji homeostatycznej poza tkanką kostną Nutrients 2013, 5 3997 mineralizacja. Wiązanie liganda przez 1α,25-dihydroksywitaminę D3 z jego receptorem może aktywować lub tłumić geny
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 11:31   

Cytat:
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention
Meis Moukayed i William B. Grant

Witamina D może również działać poprzez mechanizmy niegenomowe, nie wywierając efektów transkrypcyjnych ani nie wymagając dodatkowej syntezy białek. Takie niegenomowe efekty były wcześniej zgłaszane dla innych hormonów jądrowych, takich jak estrogen, hormon tarczycy i kortykosteroidy [58,59]. Uważa się, że witamina D reguluje szybki przepływ wapnia w komórkach i aktywność aktywowanego wapniem kanału chlorkowego poprzez związane z błoną białko receptorowe znane jako białko wiążące steroidy o szybkiej odpowiedzi 1,25-(OH)2D (1,25 D-MARRSBP) ), znane również jako białko stresu retikulum endoplazmatycznego 57. MARRSBP został zidentyfikowany, oczyszczony i sklonowany z nabłonka jelitowego kury [60]. MARRSBP wykryto również w tkankach, w tym osteoblastach, wątrobie, adipocytach i mięśniach
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 11:35   

Cytat:
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention
Meis Moukayed i William B. Grant

Mechanizmy witaminy D regulujące proliferację i wzrost komórek
Poprzez genomowe działanie witaminy D3 poprzez regulację VDR kilku genów zawierających VDRE, 1α,25(OH)2 witamina D3 i jej analogi hamują progresję cyklu komórkowego i wzrost komórek nowotworowych w kilku liniach komórek nowotworowych. Takie mechanizmy obejmują zapobieganie proliferacji komórek (zatrzymanie cyklu komórkowego) przez indukowanie apoptozy do indukowania lub tłumienia cząsteczek adhezji komórek i czynników wzrostu, które promują zasiedlanie komórek i przerzuty.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 11:47   

Cytat:
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention
Meis Moukayed i William B. Grant

Cykl komórkowy jest regulowany przez złożoną sieć powiązanych ze sobą regulatorów, które wspólnie zarządzają proliferacją komórek. Witamina D może wywierać działanie hamujące wzrost poprzez represję różnych kluczowych cząsteczek zaangażowanych w regulację cyklu komórkowego. Na przykład Jensen i współpracownicy [71] wykazali, że leczenie 1,a,25-(OH)2D3 linii komórkowej ludzkiego raka piersi MCF-7 spowodowało represję c-Myc, znanego protoonkogenu w maszynerii regulującej cykl komórkowy . Salehi-Tabar i wsp. [72] wykazali, że 1,a,25-(OH)2D3 może tłumić ekspresję onkogenu c-Myc, a tym samym promować zwiększoną ekspresję jego antagonisty, represora transkrypcji MAD1/MXD1. W tym efekcie pośredniczą inne regulatory komórkowe, takie jak białko F-box (FBW7). Meyer i współpracownicy [73] również Nutrients 2013, 5 3999 wykazali, że w komórkach okrężnicy guzów jelita grubego leczenie 1,a,25-(OH)2D3 może hamować ekspresję genów c-Fos i c-Myc w sposób, który obejmuje interakcje sygnalizacyjne B-kateninę.
W komórkach raka prostaty Washington i wsp. [74] wykazali, że ta represja jest niezależna od białka siatkówczaka (Rb). Li i współpracownicy [75] wykazali, że leczenie komórek raka jajnika 1,25-dihydroksywitaminą D3 powoduje stabilizację p27(Kip1) i zatrzymanie G(1) poprzez regulację w dół cykliny E/kinazy zależnej od cykliny 2 i Skp1-Cullin-F białko -box/ligaza ubikwityny Skp2. Podsumowując, badania te potwierdzają, że witamina D może hamować proliferację komórek poprzez działanie hamujące na kilka regulatorów w sieci maszynerii kontrolującej cykl komórkowy.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 11:54   

Cytat:
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention
Meis Moukayed i William B. Grant
Niedotlenienie i stres oksydacyjny są często związane z progresją raka. Stres oksydacyjny często powoduje uszkodzenie DNA i utratę zdolności do naprawy DNA [80,81]. Niedotlenienie promuje również angiogenezę zależną od czynnika 1 (HIF-1) zależną od niedotlenienia, niezbędną do wzrostu guza [82]. Leczenie witaminą D kilku linii komórkowych, takich jak SW-480-ADH, LNCaP (linia komórek raka prostaty) i MCF-7, aktywuje komórkowe kaskady sygnalizacyjne, które redukują tioredoksynę i promują odpowiedzi antyoksydacyjne, indukują ekspresję mRNA dysmutazy ponadtlenkowej (w komórek nabłonka prostaty) i obniżają poziom glutationu poprzez zwiększenie ekspresji dehydrogenazy glukozo-6-fosforanowej [83–85].
Witamina D3 hamuje inicjatory komórkowej angiogenezy w kilku liniach komórek nowotworowych. Dodanie witaminy D3 do wysoce agresywnej, niewrażliwej na androgeny linii komórkowej raka prostaty, CL-1, hamuje proliferację tych komórek zarówno w środowisku normoksji, jak i niedotlenienia, które przypominają te w tkankach nowotworowych. Efekt ten obserwuje się również w liniach komórkowych raka okrężnicy LNCaP i SW-480. Witamina D3 hamuje również wydzielanie czynnika wzrostu śródbłonka naczyniowego (VEGF) w tych liniach komórkowych, a także w linii komórkowej raka piersi MCF-7. Ponadto leczenie witaminą D obniża poziom endoteliny 1 (ET-1) i transportera glukozy 1 (Glut-1). VEGF-1, ET-1 i Glut-1 są niezbędne do indukowania angiogenezy. W tym efekcie molekularnym pośredniczy znaczna regulacja w dół transkrypcji i translacji HIF-1 [86]. Badanie przeprowadzone przez Chunga i współpracowników [87] wykazało, że w komórkach śródbłonka pochodzących z guza od myszy z nokautem VDR utrata VDR powodowała wzrost poziomu HIF-1α, VEGF, angiopoetyny 1 i płytkopochodnego czynnika wzrostu. Co więcej, in vivo myszy pozbawione VDR wykazywały powiększone naczynia krwionośne umożliwiające perfuzję zmian nowotworowych. To wyraźnie implikuje VDR w kontroli angiogenezy związanej z nowotworem.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 12:13   

Cytat:
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention
Meis Moukayed i William B. Grant

...Witamina D3 silnie hamuje kaskadę sygnalizacyjną Sonic Hedgehog w ludzkim raku nerkowokomórkowym. Myszy z heteroprzeszczepem komórek raka nerkowokomórkowego leczone witaminą D wykazują brak rozwoju nowotworu lub znaczne zahamowanie wzrostu, co sugeruje, że witamina D3 może być stosowana profilaktycznie w celu zapobiegania rozwojowi lub regresji nowotworu [88]. Insulinopodobne czynniki wzrostu (IGF) i ich białka wiążące zostały zaangażowane w rozwój kilku nowotworów [89]. Na przykład w raku prostaty poziomy białka IGFBP3 zmniejszają się, gdy komórki przechodzą od przerzutów łagodnych do złośliwych [90, 91]. Analiza mikromacierzy wykazała, że witamina D3 reguluje IGFBP3, które sekwestruje i moduluje poziomy IGF-I w liniach komórkowych ludzkiego raka prostaty LNCaP [92]. Po potraktowaniu witaminą D3 mRNA IGFBP3 jest silnie podwyższony w komórkach LNCaP. W złośliwych i przerzutowych komórkach raka piersi MCF10CA transkrypty IGFBP3 uległy zwiększeniu po leczeniu analogiem witaminy D, Gemini [93].
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 12:19   

Cytat:
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention
Meis Moukayed i William B. Grant

Działanie przeciwnowotworowe witaminy D, które antagonizuje działanie sygnalizacyjne Wnt, zostało najlepiej wykazane w komórkach raka piersi, jelita grubego i prostaty. Leczenie witaminą D reguluje w dół kilka z powyższych genów promujących nowotworzenie. Działanie to jest modulowane przez genomowe efekty oddziaływania VDR z β-kateniną, a zatem tłumienie indukcji transkrypcji aktywowanej Wnt przez wyżej wymienione geny [85,94,107–112]. Witamina D reguluje również w górę antagonistę Wnt, DKK-1, hamując w ten sposób aktywację Wnt i związaną z tym transformację [112, 113].
Leczenie witaminą D blokuje wytwarzanie IL-1β w makrofagach [114], a zatem blokuje stan zapalny związany z progresją raka okrężnicy. Ta inaktywacja IL-1β hamuje stan zapalny i, z kolei, aktywację sygnalizacji Wnt w komórkach nabłonkowych raka okrężnicy, niezbędną do progresji guzów okrężnicy [115]. Supresyjny wpływ witaminy D na stan zapalny został również potwierdzony w badaniach, które wykazały, że witamina D może hamować IL-1β, IL-6 i IL-17 oraz NF-κB w stanach zapalnych związanych z komórkami raka piersi i prostaty
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 12:29   

Cytat:
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention
Meis Moukayed i William B. Grant

2.5. Autofagia
Witamina D reguluje autofagię związaną z rakiem. Autofagia jest ważna w zapobieganiu progresji nowotworu in vivo [118, 119]. Autofagia pozwala komórkom przetrwać w warunkach stresu, takich jak niedobór tlenu lub składników odżywczych, poprzez trawienie resztek komórkowych lub nagromadzonych uszkodzonych organelli. Takie szczątki mogą uszkodzić komórkę, a tym samym wpłynąć na żywotność i przeżycie. Chociaż można uznać za sprzeczność zaakceptowanie, że promowanie przeżycia komórek w komórkach nowotworowych byłoby uzasadnione, badania na komórkach białaczki szpikowej HL60 i liniach komórkowych raka piersi MCF-7 wskazują, że aktywacja szlaków autofagii przez hormon, witaminę D, jest ważna w szlakach sygnałowych pośredniczących w hamującej nowotwory roli witaminy D.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 12:47   

Cytat:
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention
Meis Moukayed i William B. Grant

Istnieje wiele powodów, dla których tak niewiele badań z randomizacją dotyczących witaminy D wskazuje na zmniejszone ryzyko zachorowania na raka. Jednym z nich jest to, że przez wiele lat naukowcy stosowali 400 IU dziennie witaminy D3. Ta kwota zmniejsza ryzyko krzywicy, ale niewiele więcej. Dopiero w ostatniej dekadzie zgłoszono wiele niekalcemicznych korzyści witaminy D. Dla korzyści niekalcemicznych wymagane są wyższe poziomy 25(OH)D w surowicy. Drugim powodem jest to, że większość RCT dotyczących witaminy D traktowała witaminę D jako lek, zakładając, że inne źródła witaminy D były nieistotne i że istniała prosta zależność dawka-odpowiedź między doustną witaminą D a poziomem 25(OH)D w surowicy . W rzeczywistości zależność poziomu witaminy D w surowicy 25(OH)D jest nieliniowa i ostatecznie ulega wysyceniu [186]. Prawidłowe badania RCT dotyczące witaminy D powinny wykazywać modelową zależność między poziomem 25(OH)D w surowicy a stanem zdrowia, na ogół z badań obserwacyjnych, rekrutować osoby z dolnego końca tego związku, uzupełniać je wystarczającą ilością witaminy D3, aby podnieść poziom 25(OH) w surowicy. poziom D do górnej granicy i zmierz poziom 25(OH)D w surowicy w momencie rekrutacji i po roku suplementacji, a także rozważ inne źródła witaminy D, takie jak promieniowanie słoneczne UVB. Wytyczne dotyczące przeprowadzania RCT dotyczących witaminy D zostały przedstawione w niedawnym artykule


Cytat:
Opierając się na dowodach przeanalizowanych w tym artykule, istnieją bardzo dobre do doskonałych dowodów naukowych, że promieniowanie słoneczne UVB i witamina D zmniejszają ryzyko wielu rodzajów raka. Jednak akceptacja przez komisje rewizyjne porządku publicznego nie zaakceptowała jeszcze dowodów. Częściowo jest to spowodowane tym, że na ogół wymagają one dobrze przeprowadzonych randomizowanych badań kontrolowanych, a nie badań ekologicznych lub obserwacyjnych przed sformułowaniem zaleceń. Innym powodem jest to, że promieniowanie UV jest uważane za najważniejszy czynnik ryzyka czerniaka i nieczerniakowego raka skóry, dlatego wiele organów zdrowia publicznego niechętnie zaleca większą ekspozycję na słońce.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 13:08   

Uff! Starczy.

Na koniec inna praca pod znamiennym tytułem:
Dlaczego czasem niektóre randomizowane badania wapnia i wit. D są fałszywe?
Jak by nie było, napisali ją naukowcy z uniwersyteckiego centrum badań osteoporozy, którzy raczej powinni błędy badawcze ukrywać.

Cytat:
https://www.ncbi.nlm.nih....pdf/de-4-95.pdf
Why randomized controlled trials of calcium and vitamin D sometimes fail
Joan M. Lappe and Robert P. Heaney*
Creighton University; Osteoporosis Research Center; Omaha, NE USA

Skupiliśmy się głównie na pewnych kwestiach związanych z biologią, odpowiedzią na dawkę, przede wszystkim dlatego, że są one w stanie same wyjaśnić wiele z mieszanych zapisów odpowiedzi w RCT dotyczących wpływu wapnia i witaminy D na ryzyko choroby. Podkreślamy, że nie są to jedyne powody, dla których dobrze zaprojektowane i wykonane metodologicznie badanie RCT może zawieść. Wystarczą jednak, aby jasno pokazać, dlaczego takie badania mogą się nie powieść – i rzeczywiście należało się spodziewać, że się nie powiodą. Analiza ta wykazała zarówno, że wiele z istniejących RCT dotyczących wapnia i witaminy D zawiera istotne, a czasem fatalne wady konstrukcyjne – wady, które uniemożliwiają ich odpowiednie zajęcie się pytaniami badawczymi, na które postanowili odpowiedzieć. Przeglądy systematyczne, które mimo wszystko zawierają takie błędne badania, będą nieuchronnie mylące i nie powinny, jak utrzymujemy, być wykorzystywane jako podstawa do opracowywania polityki żywieniowej.
Pośrednio wykazaliśmy również, że pytania badawcze dotyczące skuteczności składników odżywczych u ludzi są z natury trudne do rozwiązania. W konsekwencji wydaje się, że potrzebne są podejścia inne niż te stosowane w EBM. W każdym razie nieuniknione jest, że wnioski wyciągnięte z badań nad efektem zerowym, które zawierają istotne wady biologiczne, zasadniczo nie ujawniają niczego na temat skuteczności składników odżywczych.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 17:11   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Ustaliliśmy już, że młody opalony mięśniak nie potrzebuje suplementacji i tu nie ma co wyważać otwartych drzwi.
Rozpatrujemy jednak inne przypadki, bo większość ludzi odbiega znacznie od młodego prokreatora.
Co do ryzyka zawału, proszę wybaczyć, cytowana notatka prasowa jest warta tyle, co nic. Oczekujemy tutaj poważnych prac a nie notatki z redaktorskiej dyńki.
Oczywistą oczywistością jest, że suplementacja wit.D3 wymaga dodatku K2MK7, która porządkuje metabolizm wapnia i chroni przed kalcyfikacją naczyń.
Cytat:
https://www.mdpi.com/2072-6643/5/10/3993
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention
Praca warta przeczytania, bo opisuje nie tylko efekt przeciwrakowy wit.D3 ale zaczyna od omówienia funkcji tej witaminy w organizmie, które to funkcje daleko wkraczają poza metabolizm wapnia. Warto się ubogacić.
Poza tym po raz pierwszy tu na forum jest informacja o analogu witaminy D3 w formie MART-10
19-nor-2α-(3-hydroxypropyl)-1α,25-Dihydroxyvitamin D3
który to analog jest 1000 razy bardziej skuteczny przeciwrakowo a jednocześnie nie powoduje hiperkalcemii.
JW


Ta rzekomo bezwartościowa notatka oparta jest na wynikać obserwacji ćwierć miliona osób przez 7 lat. Oczywiście, że Pana to nie zachwyci, bo woli Pan badania na kilkudziesięciu osobach, które potwierdzają pańską wiarę w cudowne działanie supli, niż długoterminowe obserwacje setek tysięcy osób, które prowadzą do prostego wniosku, że co za dużo to niezdrowo.
To jest chyba jakaś skrajna forma uzależnienia od wiary w suple. Byle co, byle w tabletkach.

Do świąt Bożego Narodzenia jeszcze pół roku, a już cuda cuda ogłaszają.
Ileż tu wspaniałości na temat witaminy D. Jesteśmy uratowani. Wystarczy tylko rozdać każdemu po wiadrze witaminy D i nadejdą złote czasy.

Takich głupawek pamiętam już kilka. Dwie dekady temu niemal identyczna dotyczyła tokoferoli. Witamina E w dużych dawkach miała zapobiegać i leczyć. Naprodukowano mnóstwo badań na myszach, ludziach, królikach, antylopach. Ileż było ochów i achów na temat cudownych właściwości dużych dawek witaminy E. Badano skutki podawania kombinacji witamin E i C, łączono to z kwasem acetylosalicylowym. Testowano to na zdrowych, na chorych, na Maorysach, Apaczach, Wikingach. Im dłużej trwała ta zabawa, tym więcej pojawiało się niepokojących wieści. Niektóre badania wykazywały wzrost nagłych zdarzeń sercowo-naczyniowych zarówno u zdrowych jak i chorych, którym przez dłuższy czas podawano kilkaset j.m tokoferolu. Ostatecznie zignorowano te doniesienia i kardiologom zalecono włączenie dużych dawek witaminy E do protokołu leczenia chorób układu sercowo-naczyniowego.
Sielanka nie trwała długo. Nastąpił wzrost zgonów spowodowanych udarami krwotocznymi, zawałami serca, nasilającymi się objawami niewydolności krążenia.
Stopniowo wycofano się z leczenia tych schorzeń witaminą E.
Jest to jeden z powodów, dla których nie było by łatwo wprowadzić witaminę D do protokołu leczenia szeregu chorób. Świat medyczny mając w pamięci to jak skończyła się historia z witaminą E jest już ostrożny. Nie dziwię im się, bo skutki podawania kolejnej witaminy w dużych dawkach w dłuższej perspektywie czasowej mogła by dać podobny efekt.
Obecnie oficjalne zalecenia dotyczące tokoferolu ograniczają się do ostrożności w kwestii suplementacji i diety. Podobnie jest zresztą z witaminą D.
A co do analogów, to nadal trwają prace nad analogami tokoferolu. Analogi to żadna nowość. Są pozbawione "wad" swoich naturalnych odpowiedników i podawane w dużych dawkach nie powodują tych samych negatywnych skutków. Powodują zupełnie nowe negatywne skutki.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Śro Sie 03, 2022 17:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 21:43   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Ta rzekomo bezwartościowa notatka oparta jest na wynikać obserwacji ćwierć miliona osób przez 7 lat.

Po pierwsze, notatka jest napisana przez redaktora bez podania linku do pracy źródłowej, co na dzień dobry dyskwalifikuje newsa.
Po drugie treść jest taka:
Cytat:
Badacze zmierzyli poziom witaminy D we krwi ponad 247 tys. osób, a następnie przez siedem lat śledzili ich losy. W tym czasie zmarło 16 645 badanych pacjentów. Naukowcy przeanalizowali związek pomiędzy ich śmiercią a stężeniem witaminy D w organizmie.
Wyniki analiz potwierdziły, że osoby z niskim poziomem witaminy D (poniżej 50 nmol/l) są bardziej narażone na ryzyko przedwczesnej śmierci, co jest zgodne z rezultatami poprzednich badań. [tzn. poniżej 19 ng/ml !!!]
Jednak okazało się, że również osoby z wysokim poziomem witaminy D (powyżej 100 nmol/l) nie mogą czuć się bezpiecznie, bo występuje u nich podwyższone prawdopodobieństwo śmierci w wyniku chorób układu krążenia. [tzn. powyżej 38 ng/ml !!!]
„Innymi słowy, poziom witaminy D nie powinien być ani zbyt niski, ani zbyt wysoki, ale znajdować się gdzieś pomiędzy 50 a 100 nmol/l. Wyniki naszego badania pokazują, że optymalne stężenie witaminy D wynosi 70 nmol/l” – mówi współautor badania prof. Peter Schwartz. [tzn. optymalnie 27 ng/ml !!!]

No i nadal nie znamy treści pracy źródłowej, a w szczególności konkretnych liczb oraz innych czynników, w szczególności spożycia wit. K2MK7.
Zero liczb, zero przedziału ufności, zero warunkowania statystycznego, zero informacji o sponsorach.

To, co powyżej mozolnie przetłumaczyłem, to nie dla Pana, ale w sumie dla mnie, żebym miał w jednym miejscu te informacje oraz dla ewentualnie zainteresowanych.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Sie 03, 2022 22:27   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Ta rzekomo bezwartościowa notatka oparta jest na wynikać obserwacji ćwierć miliona osób przez 7 lat.

Po pierwsze, notatka jest napisana przez redaktora bez podania linku do pracy źródłowej, co na dzień dobry dyskwalifikuje newsa.
Po drugie treść jest taka:
Cytat:
Badacze zmierzyli poziom witaminy D we krwi ponad 247 tys. osób, a następnie przez siedem lat śledzili ich losy. W tym czasie zmarło 16 645 badanych pacjentów. Naukowcy przeanalizowali związek pomiędzy ich śmiercią a stężeniem witaminy D w organizmie.
Wyniki analiz potwierdziły, że osoby z niskim poziomem witaminy D (poniżej 50 nmol/l) są bardziej narażone na ryzyko przedwczesnej śmierci, co jest zgodne z rezultatami poprzednich badań. [tzn. poniżej 19 ng/ml !!!]
Jednak okazało się, że również osoby z wysokim poziomem witaminy D (powyżej 100 nmol/l) nie mogą czuć się bezpiecznie, bo występuje u nich podwyższone prawdopodobieństwo śmierci w wyniku chorób układu krążenia. [tzn. powyżej 38 ng/ml !!!]
„Innymi słowy, poziom witaminy D nie powinien być ani zbyt niski, ani zbyt wysoki, ale znajdować się gdzieś pomiędzy 50 a 100 nmol/l. Wyniki naszego badania pokazują, że optymalne stężenie witaminy D wynosi 70 nmol/l” – mówi współautor badania prof. Peter Schwartz. [tzn. optymalnie 27 ng/ml !!!]

No i nadal nie znamy treści pracy źródłowej, a w szczególności konkretnych liczb oraz innych czynników, w szczególności spożycia wit. K2MK7.
Zero liczb, zero przedziału ufności, zero warunkowania statystycznego, zero informacji o sponsorach.

To, co powyżej mozolnie przetłumaczyłem, to nie dla Pana, ale w sumie dla mnie, żebym miał w jednym miejscu te informacje oraz dla ewentualnie zainteresowanych.
JW


Och cóż za przeoczenie ze strony profesora Petera Schwartza, że nie zamieścił wyników spożycia k2mk7.
Przyczyn może być kilka: Nie czytał ukrytych terapii i przez to nie ma zrytej dyńki.
Bo i dlaczego miałby badać ilość spożycia k2mk7 Jeśli w Danii nie występują naturalne źródła tej frakcji?
Duńczycy nie zajadają się natto. Jeśli już to raczej produktami w której jest k2mk4 i k1.

Nauka w polsce to wiarygodne źródło informacji. Podano nazwisko autora badań.
Wystarczyło więc wpisać w wyszukiwarkę np - prof. Peter Schwartz z dopiskiem level of vitamin D.

To w zupełności wystarczyło aby uzyskać taki wynik wyszukiwania: https://news.ku.dk/all_news/2015/03/high-levels-of-vitamin-d-is-suspected-of-increasing-mortality-rates/

PS. Co Pan z takim mozołem tłumaczył, jeśli wszystko w artykule jest po polsku?
Przecież to co Pan rzekomo przetłumaczył to cytat z https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C404174%2Cnadmiar-witaminy-d-tez-nie-jest-korzystny-dla-zdrowia.html

Mogę coś jeszcze zasugerować? Kiedy trafi Pan kiedyś na badania dotyczące diety beduinów z sahary, to proszę nie zarzucać ich autorom, że nie zamieścili danych o tym ile rocznie owi beduini spożywają mięsa renifera.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Śro Sie 03, 2022 22:44, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Czw Sie 04, 2022 09:39   

Nie ma to, jak ciąć głupa.
Tłumaczyłem pracę:
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention
a nie polskojęzyczną notatkę o badaniach prof. Schwartza.
Cytowane enuncjacje prof. Schwartza po angielsku też nie zawierają żadnych liczbowych szczegółów, poza wnioskiem ex cathedra, więc nadal to jest niewiarygodne.
Tak samo, jak byłby niewiarygodny wniosek, że Murzyni w Afryce jadający sorgo i maniok rzadziej mają miażdżycę niż jadający mięso.
Jak wiadomo, ci pierwsi przebywają na słońcu i zażywają dużo ruchu a ci drudzy, bogaci, siedzą w klimatyzowanych nienasłonecznionych pomieszczeniach.

Co do roli wit.K2, warfaryna będąca antywitaminą K, podawana w celu ochrony przed zakrzepami, prowadzi do kalcyfikacji tkanek miękkich i naczyń. Tak działa niedobór wit.K.
Co to jest antywitamina, można sobie wygooglować.
Wreszcie nie przypadkiem w Japonii terapia osteoporozy polega na podawaniu D3 wraz z K2MK4.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Sie 04, 2022 13:05   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Nie ma to, jak ciąć głupa.
Tłumaczyłem pracę:
Molecular Link between Vitamin D and Cancer Prevention
a nie polskojęzyczną notatkę o badaniach prof. Schwartza.
Cytowane enuncjacje prof. Schwartza po angielsku też nie zawierają żadnych liczbowych szczegółów, poza wnioskiem ex cathedra, więc nadal to jest niewiarygodne.
Tak samo, jak byłby niewiarygodny wniosek, że Murzyni w Afryce jadający sorgo i maniok rzadziej mają miażdżycę niż jadający mięso.
Jak wiadomo, ci pierwsi przebywają na słońcu i zażywają dużo ruchu a ci drudzy, bogaci, siedzą w klimatyzowanych nienasłonecznionych pomieszczeniach.
Pomińmy tych Murzynów, bo znów temat zejdzie na Eskimosów.
Cytat:
Objective: The objective of the study was to determine the association between cardiovascular, stroke, and acute myocardial infarct mortality and serum levels of 25(OH)D.

Design: This was an observational cohort study, the Copenhagen vitamin D study, data from a single laboratory center in Copenhagen, Denmark. Follow-up was from 2004 to 2011.

Setting: Serum 25(OH)D was analyzed from 247 574 subjects from the Copenhagen general practice sector.

Participants: Examination of the association 25(OH)D levels and mortality from cardiovascular disease, stroke, and acute myocardial infarct was performed among 161 428 women and 86 146 men.

Main outcome measures: A multivariate Cox regression analysis was used to compute hazard ratios for cardiovascular, stroke, and acute myocardial infarct mortality.

Results: Of 247 574 subjects, a total of 16 645 subjects died in the ensuing 0-7 years. A total of 5454 died from cardiovascular disease including 1574 from stroke and 702 from acute myocardial infarct. The 25(OH)D level of 70 nmol/L was associated with the lowest cardiovascular disease mortality risk. Compared with that level, the hazard ratio for cardiovascular disease mortality was 2.0 [95% confidence interval (CI) 1.8-2.1] at the lower extreme (∼ 12.5 nmol/L) with a higher risk for men [2.5 (95% CI 2.2-2.9)] than for women [1.7 (95% CI 1.5-1.9)]. At the higher extreme (∼ 125 nmol/L), the hazard ratio of cardiovascular disease mortality was 1.3 (95% CI 1.2-1.4), with a similar risk among men and women. Results were similar for stroke and acute myocardial subgroups.


Conclusions: In this large observational study, low and high levels of 25(OH)D were associated with cardiovascular disease, stroke, and acute myocardial mortality in a nonlinear, reverse J-shaped manner, with the highest risk at lower levels. Whether this was a causal or associational finding cannot be determined from our data. There is a need for randomized clinical trials that include information on the effects of 25(OH)D levels greater than 100 nmol/L.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25710567/
Kiedy się dobrze poszuka w odnośnikach, to się znajdzie: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/23666975/ Tu uwzględniono nawet te czynniki, które tak bardzo Pana nurtują, typu czy szkocki murzyn, czy meksykański eskimos. Nawet wykresy są, więc jest też coś dla miłośników obrazków.

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Co do roli wit.K2, warfaryna będąca antywitaminą K, podawana w celu ochrony przed zakrzepami, prowadzi do kalcyfikacji tkanek miękkich i naczyń. Tak działa niedobór wit.K.
Co to jest antywitamina, można sobie wygooglować.
Wreszcie nie przypadkiem w Japonii terapia osteoporozy polega na podawaniu D3 wraz z K2MK4.
Jak widać powyżej, 99,9% cytowanych przez Pana badań nie zawiera informacji o antagonistach witaminy K. Do pełni szczęścia wystarczają panu dane o stężeniu kalcytriolu.
Nie byłby Pan sobą, gdyby nie strzelił sobie w stopę kilka razy dziennie. Ta pańska ulubiona Japońska metoda "leczenia" jakoś kiepsko działa:
Cytat:
Rozpowszechnienie i śmiertelność w udarach mózgu jest różna w poszczególnych krajach. Według danych WHO, surowe współczynniki zapadalności wahają się od 30 do 300/100 000, najniższe są w krajach Afryki, najwyższe w Japonii
Chyba że o czymś nie wiem i w Afryce jedzą jeszcze więcej supli niż w Japonii.
To może jeszcze ranking na co umierają Japończycy:
1.Choroba niedokrwienna serca
2.Udar mózgu
3.Rak płuca
4.Grypa i zapalenie płuc
5.Rak okrężnicy-odbytnicy
6.Choroba płuc
7.Samobójstwo
8.Rak żołądka
9.Rak piersi
10.Rak trzustki
11.Alzheimera/demencja
12.Choroba nerek
13.Rak wątroby
14.Rak prostaty
15.Inne urazy
16.Choroba wątroby
17.Chłoniaki
18.Rak jajnika
19.Rak przełyku
20.Inne nowotwory
21.Białaczka
22.Rak szyjki macicy
23.Wady wrodzone
24.Zaburzenia endokrynologiczne
25.Choroba Parkinsona
26.Wypadki drogowe
27.Rak jamy ustnej
28.Utonięcie
29.zapalną/serca
30.Rak macicy
31.Spada
32.Rak pęcherza
33.Cukrzyca
34.Nadciśnienie
35.Choroba wrzodowa
36.Gruźlica
37.Choroby biegunkowe
38.Padaczka
39.Zapalenie wątroby typu C
40.Reumatoidalne zapalenie stawów
41.Choroba skóry
42.Rak skóry
Jak Pan widzi, choroby którym mają zapobiegać końskie dawki D³ i K2MK7 są w Japonii w ścisłej czołówce. Czegoś tu więc nie rozumiem.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Czw Sie 04, 2022 13:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pią Sie 05, 2022 09:31   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Jak Pan widzi, choroby którym mają zapobiegać końskie dawki D³ i K2MK7 są w Japonii w ścisłej czołówce. Czegoś tu więc nie rozumiem.
Nie tracę nadziei i powtórzę jeszcze raz, nie mówię o końskich dawkach suplementów. Końskie, uderzeniowe dawki, to domena certyfikowanej medycyny.
Co do Japończyków, niezależnie od chorób trapiących ich, nadal są narodem najdłużej żyjącym, pomimo, że dużo palą i amerykanizują swoją dietę, co musi powodować choroby "cywilizacyjne".
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pią Sie 05, 2022 10:19   

Cieszę się, że znalazł Pan pracę źródłową, nareszcie możemy porozmawiać o konkretach.
https://www.ncbi.nlm.nih....cles/PMC3701270
Z cytatu wynika, że niski poziom wit.D bardziej sprzyja zawałom niż wysoki, a najlepiej mieć średni, nie 29 ng/ml jak pisano, ale 29-38 ng/ml.
Średnia z 29-38 ng/ml to (29+38)/2= 34 ng/ml.
Co więcej, autorzy przyzwoicie konkludują, że nie wiadomo, czy ten związek jest przyczynowy.
Poziomu wit.K2 nie badano.

Na rys.2 tej pracy dokładnie widać, że śmiertelność jest najniższa 1,4%
dla poziomu 29-38 ng/ml. Średnio 34 ng/ml
Przypomnijmy, że przeciętnie po słonecznym lecie człowiek ma poziom 36 ng/ml.
Istotnie, śmiertelność wzrasta do 2% przy stężeniu powyżej 47 ng/ml.
Jednak przy zmniejszaniu stężenia poniżej 29 ng/ml śmiertelność wzrasta jeszcze bardziej i przewyższa 3% poniżej stężenia 8 ng/ml. czyli przy niskich stężeniach ryzyko śmierci wzrasta ponad dwukrotnie.
Uwaga: współczynnik przeliczania nmol/L na ng/ml wynosi 2,6.

Wniosek, dziennikarze cytujący resume pracy byli nastawieni na dyskredytowanie suplementacji wit.D3, skoro przyjęli, że najniższa śmiertelność jest przy 29 ng/ml,
a nie przy 29-38 ng/ml oraz wyraźnie nie zaznaczyli, że przy niskim poziomie śmiertelność jest znacznie większa, niż przy wysokim.

Sam Pan zacytował:
Cytat:
Conclusions: In this large observational study, low and high levels of 25(OH)D were associated with cardiovascular disease, stroke, and acute myocardial mortality in a nonlinear, reverse J-shaped manner, with the highest risk at lower levels. Whether this was a causal or associational finding cannot be determined from our data. There is a need for randomized clinical trials that include information on the effects of 25(OH)D levels greater than 100 nmol/L.
Czyli:
Wnioski: W tym dużym badaniu obserwacyjnym niski i wysoki poziom 25(OH)D wiązały się z chorobą sercowo-naczyniową, udarem mózgu i ostrą śmiertelnością mięśnia sercowego w sposób nieliniowy, odwrócony w kształcie litery J, z najwyższym ryzykiem przy niższych poziomach.
Na podstawie naszych danych nie można ustalić, czy było to ustalenie przyczynowe, czy skojarzeniowe. Istnieje potrzeba przeprowadzenia randomizowanych badań klinicznych, które zawierają informacje o skutkach poziomów 25(OH)D większych niż 100 nmol/l.

Strzelanie w stopę, to domena szeryfów.
Jam skromny wyrobnik nauki.
JW

 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Sie 05, 2022 21:55   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Cieszę się, że znalazł Pan pracę źródłową, nareszcie możemy porozmawiać o konkretach.
https://www.ncbi.nlm.nih....cles/PMC3701270
Z cytatu wynika, że niski poziom wit.D bardziej sprzyja zawałom niż wysoki, a najlepiej mieć średni, nie 29 ng/ml jak pisano, ale 29-38 ng/ml.
Średnia z 29-38 ng/ml to (29+38)/2= 34 ng/ml.
Co więcej, autorzy przyzwoicie konkludują, że nie wiadomo, czy ten związek jest przyczynowy.
Poziomu wit.K2 nie badano.

Na rys.2 tej pracy dokładnie widać, że śmiertelność jest najniższa 1,4%
dla poziomu 29-38 ng/ml. Średnio 34 ng/ml
Przypomnijmy, że przeciętnie po słonecznym lecie człowiek ma poziom 36 ng/ml.
Istotnie, śmiertelność wzrasta do 2% przy stężeniu powyżej 47 ng/ml.
Jednak przy zmniejszaniu stężenia poniżej 29 ng/ml śmiertelność wzrasta jeszcze bardziej i przewyższa 3% poniżej stężenia 8 ng/ml. czyli przy niskich stężeniach ryzyko śmierci wzrasta ponad dwukrotnie.
Uwaga: współczynnik przeliczania nmol/L na ng/ml wynosi 2,6.

Wniosek, dziennikarze cytujący resume pracy byli nastawieni na dyskredytowanie suplementacji wit.D3, skoro przyjęli, że najniższa śmiertelność jest przy 29 ng/ml,
a nie przy 29-38 ng/ml oraz wyraźnie nie zaznaczyli, że przy niskim poziomie śmiertelność jest znacznie większa, niż przy wysokim.

Sam Pan zacytował:
Cytat:
Conclusions: In this large observational study, low and high levels of 25(OH)D were associated with cardiovascular disease, stroke, and acute myocardial mortality in a nonlinear, reverse J-shaped manner, with the highest risk at lower levels. Whether this was a causal or associational finding cannot be determined from our data. There is a need for randomized clinical trials that include information on the effects of 25(OH)D levels greater than 100 nmol/L.
Czyli:
Wnioski: W tym dużym badaniu obserwacyjnym niski i wysoki poziom 25(OH)D wiązały się z chorobą sercowo-naczyniową, udarem mózgu i ostrą śmiertelnością mięśnia sercowego w sposób nieliniowy, odwrócony w kształcie litery J, z najwyższym ryzykiem przy niższych poziomach.
Na podstawie naszych danych nie można ustalić, czy było to ustalenie przyczynowe, czy skojarzeniowe. Istnieje potrzeba przeprowadzenia randomizowanych badań klinicznych, które zawierają informacje o skutkach poziomów 25(OH)D większych niż 100 nmol/l.

Strzelanie w stopę, to domena szeryfów.
Jam skromny wyrobnik nauki.
JW

Obrazek

Obraża Pan skromnych wyrobników nauki.
Jeśli przez 10 lat nie pojął Pan różnicy pomiędzy efektywnym metabolizmem witaminy D, a środkami zastępczymi w postaci supli z witaminą K, to nie mamy o czym gadać.

Dlaczego mnie Pan nie zbanował mimo że nazwałem Pana głupkiem i tłukiem?
Dlatego że tak jest w rzeczywistości i ma Pan mnóstwo wątpliwości.
Sęk w tym, że to wymagało by miesięcy pisania z tłumaczeniem krok po kroku wszystkich zależności. Na to nie mam ani czasu ani chęci.
Po kolei wywlókł bym wiele pańskich błędów poznawczych.
To jednak byłaby orka po całości na którą nawet taki głupek jak ja nie ma ochoty.

Proszę tylko odpowiedzieć na pytanie, dlaczego przez kilka tygodni czytam pańskie "w końcu mamy badania"?
Czy to nie na Panu spoczywa obowiązek udowadniania swoich tez?
W zasadzie to nie swoich, bo są to tezy Zięby, który jest zbyt głupi żeby je uzasadnić.

Nie wieje optymizmem jeśli książka wybrana pod tezy sprzyjające sprzedaży supli ryje beret takiej ilości ludzi.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pią Sie 05, 2022 22:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Sob Sie 06, 2022 10:50   

Nie chcę nadużywać funkcji admina no i mam cichą nadzieję, że coś tam w końcu się przedrze przez zwoje mózgowe.
Poza tym, nawet tak zacietrzewiona osoba, jak Pan, znajduje wartościowe prace naukowe, które możemy poznać z pożytkiem dla wszystkich.

Poza tym nie czyta Pan kompletnie tego, co napisałem, bo ja podałem link do innej pracy, niż Pan.
Gdyby Pan cokolwiek przeczytał ze zrozumieniem, to od razu by Pan to wyłapał.
A tak, traci Pan wiarygodność.
To były różne prace:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25710567
oraz
https://www.ncbi.nlm.nih....cles/PMC3701270

JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Nie Sie 07, 2022 09:51   

Obie wyżej cytowane prace:
A Reverse J-Shaped Association Between Serum 25-Hydroxyvitamin D and Cardiovascular Disease Mortality: The CopD Study
oraz
Is There a Reverse J-Shaped Association Between 25-Hydroxyvitamin D and All-Cause Mortality? Results from the U.S. Nationally Representative NHANES
pochodzą z tak różnych krajów jak Dania i USA a jednak prezentują podobne wyniki wieloletnich badań korelacji poziomu 25(OH)D3 z długością życia.
Autorzy obu prac podchodzą z dystansem do swoich wyników.
Stwierdzają, że nie wiadomo, czy związek długości życia z poziomem wit.D3 jest przyczynowy czy to tylko korelacja jakichś nieznanych czynników, które nie były uwzględnione.
Autorzy drugiej pracy zauważają, że nie można wykluczyć relacji odwrotnej, tzn. że choroby skracające długość życia jednocześnie obniżają poziom wit.D3 albo nawet go zwiększają.
Nie wiadomo też, czy przewlekle chorzy nie suplementowali się tą witaminą.
Zazwyczaj także przewlekłe chorzy zażywają mało ruchu i kąpieli słonecznych.
Ponadto wyniki mogą być zafałszowane, ponieważ niektórzy badani mogli cierpieć od początku na niezdiagnozowane choroby.
Wszystkie te czynniki mogą wpływać na wyniki a nie były uwzględniane w badaniach.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Sie 08, 2022 18:54   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Nie chcę nadużywać funkcji admina no i mam cichą nadzieję, że coś tam w końcu się przedrze przez zwoje mózgowe.
Poza tym, nawet tak zacietrzewiona osoba, jak Pan, znajduje wartościowe prace naukowe, które możemy poznać z pożytkiem dla wszystkich.

Poza tym nie czyta Pan kompletnie tego, co napisałem, bo ja podałem link do innej pracy, niż Pan.
Gdyby Pan cokolwiek przeczytał ze zrozumieniem, to od razu by Pan to wyłapał.
A tak, traci Pan wiarygodność.
To były różne prace:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25710567
oraz
https://www.ncbi.nlm.nih....cles/PMC3701270

JW

Nie jestem zacietrzewiony. Po prostu irytują mnie głupie twierdzenia.
To dlatego naskoczyłem tak swojego czasu na zyona za to, że Darek pod wpływem jego twierdzeń głodził się bez jakiegokolwiek sprawdzenia tego w jakim stanie jest jego organizm.

To jest sytuacja analogiczna, bo wbrew pańskim wnioskom te młode byczki w wieku reprodukcyjnym beż problemu zniosą suplementację witaminą D w dużych dawkach. IM słabszy organizm tym skutki mogą być gorsze. Nigdy na odwrót.
To dlatego idiotyczne jest udowadnianie tego, że można połknąć 100 000 j.m witaminy D przez miesiąc, jeśli robi to na YouTube młody zdrowy człowiek.
U schorowanego siedemdziesięciolatka taki eksperyment mógłby się skończyć na oiomie lub w kostnicy.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pon Sie 08, 2022 19:08, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Sie 08, 2022 19:06   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Obie wyżej cytowane prace:
A Reverse J-Shaped Association Between Serum 25-Hydroxyvitamin D and Cardiovascular Disease Mortality: The CopD Study
oraz
Is There a Reverse J-Shaped Association Between 25-Hydroxyvitamin D and All-Cause Mortality? Results from the U.S. Nationally Representative NHANES
pochodzą z tak różnych krajów jak Dania i USA a jednak prezentują podobne wyniki wieloletnich badań korelacji poziomu 25(OH)D3 z długością życia.
Autorzy obu prac podchodzą z dystansem do swoich wyników.
Stwierdzają, że nie wiadomo, czy związek długości życia z poziomem wit.D3 jest przyczynowy czy to tylko korelacja jakichś nieznanych czynników, które nie były uwzględnione.
Autorzy drugiej pracy zauważają, że nie można wykluczyć relacji odwrotnej, tzn. że choroby skracające długość życia jednocześnie obniżają poziom wit.D3 albo nawet go zwiększają.
Nie wiadomo też, czy przewlekle chorzy nie suplementowali się tą witaminą.
Zazwyczaj także przewlekłe chorzy zażywają mało ruchu i kąpieli słonecznych.
Ponadto wyniki mogą być zafałszowane, ponieważ niektórzy badani mogli cierpieć od początku na niezdiagnozowane choroby.
Wszystkie te czynniki mogą wpływać na wyniki a nie były uwzględniane w badaniach.
JW
W końcu urodził Pan zdrowy wniosek. Choć trzeba przyznać, że to był długi i bolesny poród. Co prawda ten wniosek to cytat, ale jednak.
Witamina D to specyficzny hormon. Przez szerokie spektrum oddziaływania może zrobić dużo dobrego lub dużo złego.
Wysokie jak i niskie stężenie może wynikać ze schorzeń, upośledzenia funkcji narządów, niedoborów enzymów i kofaktorów tychże enzymów, które uczestniczą w przemianach nieaktywnej formy D³ w aktywną i vice versa.
Suma sumarycznie zostaje wąska grupa, u której suplementacja nie wywoła w krótszej lub dłuższej perspektywie czasowej negatywnych skutków.

Zrozumienie tego nie jest znowu takie trudne. Przynajmniej tak mi sie wydaje.
Paradoksalnie starej daty medycy byli tego wszystkiego świadomi, dlatego ewentualne niedobory witaminy D leczono dietą lub promiennikami UVB. Te metody były pozbawione wad które ma suplementacja izolowaną witaminą D.

W zasadzie to tak było jeszcze kilkanaście lat temu.
Głupawka rozpoczęła się na dobre, kiedy pewien siwy Pan z Australii zaczął opowiadać ludziom bajki o witaminie D, nie mając najmniejszej wiedzy o tym, że w krótkim czasie przyczyni się do wzrostu liczby wapniaków.
Te bajki jakoby cudna witaminą k2mk7 wyrwie wapń z tkanek miękkich i przeniesie go we "właściwe miejsce" jest ujmującą. Tyle że nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pon Sie 08, 2022 21:35   

Akurat niedobór wit.K2 prowadzi do kalcyfikacji tkanek miękkich i miażdżycy, co jest charakterystyczne dla warfaryny stosowanej po stentach.
I nie tylko, Klopidogrel działa podobnie.
Odwrotnie, wyższe spożycie wit.K2Mk7 zmniejsza ryzyko patologicznej kalcyfikacji i zawałów.
Wszystkie odnośne prace naukowe cytowałem tu kilkakrotnie, więc nie będę się powtarzał.

Co do wit.D3, stopniowałem wiedzę i poszczególne aspekty wpływu tej witaminy na zdrowie w kolejnych postach.
Bo całości obszernego tekstu mało komu się chce czytać i zrozumieć, stąd później wyrywanie jednego zdania z kontekstu przez zacietrzewionych oponentów.
Niczego stopniowo wreszcie nie zrozumiałem, bo od lat o tym pisałem.
Natomiast mozolnie odszukaliśmy tu kolejny raz prace mniej więcej to potwierdzające.

Ponadto ten research rzeczywiście jest nowy, jeżeli chodzi o MART-10 analog wit.D3, wpływ jej na raka oraz usystematyzowanie funkcji wit.D3 w poszczególnych tkankach poza układem kostnym.
Malo kto zdaje sobie sprawę, że receptory wit.D3 znajdują się we wszystkich komórkach.
I dobrze byłoby bez zacietrzewienia rozwinąć ten temat, bo medycy dotychczas ograniczali się do przeciwkrzywiczej roli tej witaminy.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Wto Sie 09, 2022 09:22   

Starej daty medycy, zresztą nowi też, nie mieli pojęcia o żywieniu i nie wiedzieli, że w przeciętnym pożywieniu jest najwyżej połowa niezbędnej wit.D3 a resztę trzeba uzyskać ze słońca.
Niby skąd mieli wiedzieć, skoro nie było dostępnych komputerów.
Żeby bez słońca przyjąć niezbędną ilość tej witaminy, potrzebna była suplementacja tranem. I oni tę suplementację tranem zalecali.
Tran apteczny, to nie pożywienie ale sztuczny suplement wyciskany z wątróbek dorsza.
Coś, czego nikt nigdy nie jadał.
Inuici tranem nazywali tłuszcz wytopiony z tkanki tłuszczowej morskich ssaków, tak, jak nasz smalec.
Medycy starej daty zawał leczyli Cardiamidem z kofeiną i silnymi środkami przeciwbólowymi. Jak gościu był silny, to przeżył, bo przeżyłby i bez tego leżąc w domu miesiąc. A słabi umierali.
Może dlatego dawniej chorzy w szpitalach byli dosyć izolowani od rodziny. Pewnie dlatego, żeby ktoś nie zauważył takiego medycznego obciachu.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Sie 09, 2022 10:19   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Akurat niedobór wit.K2 prowadzi do kalcyfikacji tkanek miękkich i miażdżycy, co jest charakterystyczne dla warfaryny stosowanej po stentach.
I nie tylko, Klopidogrel działa podobnie.
Odwrotnie, wyższe spożycie wit.K2Mk7 zmniejsza ryzyko patologicznej kalcyfikacji i zawałów.


Omnia sunt venena, nihil est sine veneno. Sola dosis facit venenum.

Cytat:
WITAMINA K A KALCYFIKACJA NACZYŃ

Choroby układu krążenia są główną przyczyną zgonów na całym świecie. Objawy zazwyczaj są szybko wykrywane, natomiast przyczyny leżące u podstaw choroby są zaawansowane i trudne do wyleczenia. Często jest to proces miażdżycowy, który rozwija się przez dziesięciolecia. Nowoczesne metody obrazowania (EBCT, elektron beam computed tomography) wykazały, że ponad 90% blaszek miażdżycowych jest uwapnione, co koreluje z zaawansowaniem zwężeń naczyń wieńcowych, obrazowanych w koronarografii. Kalcyfikacja może obejmować małe tętniczki oraz duże i średnie naczynia, czego rezultatem może być przerost i zawał serca. W niedawno przeprowadzonych badaniach wykazano, że niedobór białek biorących udział w regulacji przemiany wapniowej w ścianie naczynia jest istotnym ogniwem patogenezy kalcyfikacji naczyń [24]. Dużą rolę przypisuje się białku MPG oraz Gas6. Karboksylowane cząsteczki białka MPG, przy udziale witaminy K, wiążą jony wapnia i fosforu, zapobiegając odkładaniu się tych minerałów w ścianie naczyń. Zależność MPG od witaminy K powoduje, że w przypadku jej niedoboru wzrasta ryzyko zwapnienia tętnic. Natomiast miarą wielkości niedoboru witaminy K jest stężenie niekarboksylowanego białka MPG (ucMPG, uncarboxylated MPG). Poza karboksylacją również proces fosforylacji może wpływać na stężenie białka MGP w surowicy. Fosforylacja trzech reszt serynowych MGP wydaje się istotna dla procesu wydzielania tego białka [25, 26]. Najwyższe stężenie MGP obecne jest w sercu, płucach, nerkach i tkance chrzęstnej. Niewątpliwa rola MGP w procesie zwapnienia została potwierdzona przez Luo i wsp. [27], którzy zauważyli, że zwierzęta z niskim stężeniem MGP zmarły w ciągu 6–8 tygodni na skutek masywnego zwapnienia i pęknięcia tętnicy. Istotny jest fakt, że akumulacja wapnia jest procesem aktywnie regulowanym z udziałem zależnym od witaminy K2, a MGP jest najsilniejszym inhibitorem kalcyfikacji. Przez wiązania wapnia MGP przyczynia się do usuwania go z tętnic, utrzymując ich czystość i elastyczność. Matrycowe białko Gla musi być aktywowany przez witaminę K2, aby pełnić swoją hamującą funkcję. W przypadku niedoboru witaminy K2, MGP nie może działać prawidłowo, prowadząc tym samym do zwiększania ryzyka wystąpienia incydentów sercowo-naczyniowych. Jednym z badań dotyczących wpływu witaminy K na układ sercowo-naczyniowy jest przeprowadzone przez Geleijnse i wsp. [28] w Holandii badanie Rotterdam Study w 2004 roku, dotyczące spożycia filochinonu i menachinonu oraz ich wpływu na zwapnienia aorty i wystąpienie choroby wieńcowej. Rotterdam Study to prospektywne badanie populacyjne służące do oceny występowania chorób u osób w podeszłym wieku, a także wyjaśnieniu ich uwarunkowania [28]. Kohorta obejmowała 7983 mężczyzn i kobiet w wieku powyżej 55 lat, którzy mieszkali w określonej dzielnicy Rotterdamu. Oceniono spożycie alkoholu, składników mineralnych i całkowitej energii z pożywienia. W badaniu wykazano, że przyjmowanie z diety witaminy K wśród mężczyzn było wyższe niż u kobiet (253,5 v. 241,1 µg/d. dla filochinonu i 29,2 v. 26,9 µg/d. dla menachinonu). W badaniu nie wykazano natomiast korelacji między spożyciem filochinonu, a menachinonu (r = –0,02). Ryzyko śmierci z powodu incydentów choroby wieńcowej było istotnie statystycznie mniejsze w grupie osób przyjmujących większą ilość menachinonu w diecie w porównaniu z osobami spożywającymi jej mniejszą ilość. Ponadto większe spożycie K2 w diecie było odwrotnie proporcjonalne do wszystkich przyczyn śmiertelności badanych osób. Tym samym badanie Rotterdam Study potwierdza hipotezę, że witamina K2, ale nie K1, może mieć korzystny wpływ na prewencję chorób układu krążenia [28]. Wyniki tego badania mogą dostarczać przekonujących danych, że dieta bogata w produkty spożywcze będące dobrym źródłem witaminy K2, gdy podaż tej witaminy nie jest mniejszy niż 32 µg/dobę, może odgrywać rolę w profilaktyce choroby wieńcowej. Warto zwrócić uwagę, że suplementacja witaminy K1 otrzymanej z zielonych warzyw nie wykazywała takich właściwości, nawet w przypadku spożycia w dużych dawkach. Również w badaniu Gasta i wsp. [29] wykazano protekcyjny wpływ wysokiego spożycia menachinonu na ryzyko choroby wieńcowej. Badanie to zostało przeprowadzone wśród 16 057 kobiet w wieku 43–70 lat, u których w chwili kwalifikacji do badania nie wykazano żadnych chorób sercowo-naczyniowych. Spożycie witaminy K zostało oszacowane na podstawie kwestionariusza częstotliwości spożycia produktów spożywczych. Po 8,1 ± 1,6 roku od rozpoczęcia badań w grupie badanych kobiet, u których średnie spożycie witaminy K1 wyniosło 211,7 ± 100,3 µg/dobę, a witaminy K2 — 29,1 ± 12,8 µg/dobę, rozpoznano 480 incydentów choroby wieńcowej. W badaniu wykazano odwrotną korelację między spożyciem witaminy K2 (MK-7, MK-8 i MK-9) a liczbą incydentów choroby wieńcowej [29]. Beulens i wsp. [30] w badaniu przekrojowym także wykazali, że wysokie spożycie witaminy K2 przyczynia się do zmniejszenia zwapnienia naczyń wieńcowych. Badanie przeprowadzono w grupie 564 kobiet w wieku pomenopauzalnym, wśród których spożycie witaminy K1 i K2 oceniano również za pomocą kwestionariusza częstości spożycia produktów spożywczych [30]. Badania dotyczące wpływu suplementacji witaminy K na określone funkcje zdrowotne do tej pory przeprowadzono jedynie wśród zwierząt doświadczalnych. Ich wyniki potwierdzają jednak, że duże spożycie witaminy K2 dzięki farmakologicznej suplementacji diety badanych zwierząt zmniejsza stężenie cholesterolu całkowitego we krwi, zmniejsza peroksydację lipidów i odkładanie się estrów cholesterolu w aorcie w grupie zwierząt z rozpoznaną wcześniej hipercholesterolemią oraz zwiększa rozszerzalność naczyń [31, 32]. Przytoczone wyżej wyniki pochodzą z badań ankietowych oceniających spożycie witaminy K z diety lub suplementacji diety zwierząt witaminą K, stąd istnieje pilna potrzeba przeprowadzenia w tym zakresie kontrolowanych badań klinicznych oceniających suplementację diety zarówno menachinonem, jak i filochinonem u ludzi. Takie badania są obecnie prowadzone. Jednym z nich jest badanie The VitaVasK study in Europe, w którym ocenie poddawany jest wpływ suplementacji witaminy K1 na kalcyfikację naczyń krwionośnych u chorych hemodializowanych (ClinicalTrials.gov identifier: NCT01742273) [33].

WITAMINA K A LECZENIE PRZECIWKRZEPLIWE

Zastosowanie leków przeciwzakrzepowych z grupy antywitamin K (acenokumarol, warfaryna) blokuje reduktazę epoksydową, hamując redukcję witaminy K, przez co zmniejsza się MGP zarówno w wątrobie, jak i tkankach obwodowych. Prowadzi to do zahamowania produkcji aktywnych form czynników krzepnięcia oraz innych białek podlegających karboksyacji z udziałem witaminy K, pełniących między innymi funkcję protekcyjną w kalcyfikacji naczyń. Karboksylacja białek zachodzi w tkankach obwodowych, do których witamina K wchłonięta w jelitach dociera w drugiej kolejności (inaczej niż w przypadku czynników krzepnięcia krwi syntetyzowanych w wątrobie). Funkcje pełnione przez te białka w organizmie będą łatwiej ulegały upośledzeniu w sytuacji niedobory witaminy K, wynikającego zarówno z niedostatecznej jej podaży do organizmu, jak również z zastosowania leczenia farmakologicznego.

Niedobór witaminy K, prowadzący do utraty funkcji białka MGP, będącego inhibiotrem wapnienia w tkankach miękkich, może prowadzić do wapnienia ścian tętnic. W badaniach prowadzonych zarówno na modelach zwierzęcych, jak i na ludziach wykazano przyspieszenie wapnienia naczyń w związku ze stosowaniem antywitamin K [34, 35].

Witamina K1 wykorzystywana jest głównie przez wątrobę. Niedobór witaminy K w organizmie prowadzi do znacznie większego jej niedoboru w ścianach naczyń, powodując nasilenie procesu ich wapnienia. Podana witamina K1 będzie wykorzystana głównie przez wątrobę, co w przypadku zastosowania leków przeciwzakrzepowych wiązałoby się z koniecznością zwiększenia ich dawki. Dlatego też nie ma racjonalnego uzasadnienia dla rozważania suplementacji witaminą K1 podczas stosowania leków przeciwzakrzepowych [34]. W przeprowadzonych na modelu zwierzęcym badaniach wykazano, że bardziej uzasadnione jest wdrożenie suplementacji witamin z grupy K2 u zwierząt, którym jednocześnie podawano leki przeciwzakrzepowe. Ma to swoje uzasadnienie w tym, że witamina K2 wykorzystywana jest głównie przez tkanki obwodowe. Podanie witaminy MK-4 zwierzętom, które jednocześnie przyjmowały warfarynę, ograniczało zwapnienie ściany naczyń [33]. Adams i Pepping [35] w swojej pracy sugerują, że witamina K może być skuteczna w prewencji i leczeniu zwapnienia naczyń. Schurgers i wsp. [31] wykazali, że podaż witaminy K2 hamuje kalcyfikację naczyń, wywołaną przez warfarynę u doświadczalnych szczurów. Ponadto zwiększona podaż witaminy K2 (szczególnie MK-7, MK-8 i MK-9) wiązała się z niższym ryzykiem wystąpienia choroby wieńcowej. Takiego związku nie wykazano dla witaminy K1. Mimo doniesienia o protekcyjnym działaniu filochinonu, coraz więcej badań wskazuje, że zmniejszenie ryzyka zgonu oraz nasilenia zwapnień aorty związane jest jedynie z menadionami [34].

Nie u każdego pacjenta przyjmującego leki przeciwkrzepliwe dojdzie do kalcyfikacji naczyń, a jej prawdopodobieństwo nie jest ilościowo określone w żadnym dostępnym badaniu. Przypuszczalnie wpływ na powstawanie tego procesu mogą mieć takie czynniki, jak: mechanizmy genetyczne i epigenetyczne, dieta czy stosowanie innych leków mogących mieć wpływ na metabolizm witaminy K [36]. Wśród leków wpływ na metabolizm witaminy K mogą mieć antybiotyki o szerokim spektrum działania, inhibitory pompy protonowej, salicylany, steroidy, leki hipotensyjne, statyny oraz suplementacja witaminy D [36]. Te liczne interakcje znacznie utrudniają dokładne określenie wpływu leków przeciwkrzepliwych na kalcyfikacje naczyń. Sugeruje się także, aby u pacjentów o zwiększonej wrażliwości na kalcyfikację naczyń rozważyć terapię inhibitorami czynnika Xa zamiast warfaryną [36].

Na występowanie kalcyfikacji naczyń szczególnie narażone są osoby z niewydolnością nerek, otyłością brzuszną i cukrzycą [37, 38]. Według wytycznych American College of Chest Physicians (AACP) spożycie produktów spożywczych dostarczających witaminę K jest wskazane i nie należy specjalnie zmniejszać jej podaż z diety lub zwiększać za pomocą suplementów diety u osób będących pod stałą kontrolą leczenia przeciwkrzepliwego [39].

PODSUMOWANIE

Wzrost zainteresowania w ostatnich latach witaminą K oraz prowadzenie licznych badań określających jej oddziaływanie na organizm człowieka ukazały nowe oblicze tej witaminy. Początkowo witaminę K łączono jedynie z prawidłowym procesem krzepnięcia krwi. Wyniki licznych badań przeprowadzonych zarówno na zwierzętach, jak i na dużych populacjach ludzi ukazały aktywność witaminy K w obrębie innych tkanek pozawątrobowych. W świetle tych badań deficyt witaminy K zwiększa ryzyko rozwoju osteoporozy, chorób nowotworowych czy stanów degeneracyjnych ośrodkowego układu nerwowego, na przykład AD, a także chorób układu krążenia.

Biorąc pod uwagę badania przedstawione w niniejszym artykule należy rozważyć korzyść płynącą z oceny zawartości witaminy K, szczególnie menachinonu, w diecie osób z grupy ryzyka chorób sercowo-naczyniowych i wyrównania niedoborów podaży jej wraz z dietą. Jest to również informacja o konieczności projektowania i przeprowadzenia kontrolowanych badań klinicznych mających na celu ocenę wpływu suplementacji diety mechaninonem oraz filochinonem na kalcyfikację naczyń krwionośnych.
  https://journals.viamedica.pl/choroby_serca_i_naczyn/article/view/42663/30220

Jest to jedna z nielicznych prac w której nie ma motywów baśniowych o zbawiennym wpływie jednoczesnej podaży witaminy K i D. Co jest zresztą logiczne, bo są to antagoniści, a nie protagoniści i suplementacja witaminy D niweczy działanie witaminy K przeciwdziałające kalcyfikacji.

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Malo kto zdaje sobie sprawę, że receptory wit.D3 znajdują się we wszystkich komórkach.
I dobrze byłoby bez zacietrzewienia rozwinąć ten temat, bo medycy dotychczas ograniczali się do przeciwkrzywiczej roli tej witaminy.

Najpierw warto ze zrozumieniem spojrzeć na prosty fakt. To że czegoś dużo krąży we krwi, nie oznacza jest to dobre dla posiadacza wysokiego stężenia aktywnych metabolitów witaminy D we krwi. I vice versa. Niskie stężenie nie odzwierciedla zasobów tkankowych. 
Cytat:
METABOLIZM WITAMINY D
Proces aktywacji witaminy D przebiega wieloetapowo. Witamina D magazynowana jest w tkance tłuszczowej oraz w wątrobie. W tej ostatniej ulega przekształceniu do 25-hydroksywitaminy D (kalcidiol, kalcifediol, 25OHD) w wyniku hydroksylacji atomu węgla C25. Badania wykazały, że proces ten zachodzi również w komórkach nabłonka – keratynocytach (3). W kolejnym etapie metabolicznej przemiany, kalcidiol ulega hydroksylacji pod wpływem 1-α-hydroksylazy do 1,25-dwuhydroksywitaminy D (kalcitriol, 1,25(OH)2D) – najbardziej aktywnej formy witaminy D (formy hormonalnie aktywnej). Pierwotnie sądzono, że proces ten zlokalizowany jest tylko w nerkach. Obecnie wiadomo, że przejście 25OHD do 1,25(OH)2D ma miejsce także w przewodzie pokarmowym, układzie kostnym, mięśniach, neuronach, trzustce, gruczole krokowym i limfocytach (19). W przypadku zaburzeń w funkcjonowaniu nerek poziom kalcitriolu w układzie krążenia spada jednak do wartości niewykrywalnych. Wynika z tego, że jeśli inne tkanki i organy produkują hormonalnie aktywną formę witaminy D, to najwidoczniej nie jest ona uwalniania do krwioobiegu, lecz działa lokalnie, w obrębie komórki, w której powstała lub w komórkach sąsiadujących. Może to świadczyć o parakrynnej i autokrynnej regulacji systemu wydzielania witaminy D.
https://www.czytelniamedy...witaminy-d.html

To w logiczny sposób tłumaczy przypadki osób, które w podeszłym wieku są w dobrej kondycji przy stężeniu np 20 ng/ml i kiepską kondycją tych ze stężeniem 60 ng/ml.
Wysnuwając jakiekolwiek wnioski na podstawie stężenia można przecież uznać, że osoba, której niskie stężenie we krwi aktywnych metabolitów D³ jest wynikiem sprawnego metabolizmu, jest w gorszym położeniu od osoby z 2-3 razy wyższym stężeniem, które w wielu przypadkach jest skutkiem rozwoju w ich ciele nowotworu.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Sie 09, 2022 10:50   

To jeszcze nomen omen mały suplement do zacytowanych powyżej badań, a dokładnie do tego fragmentu:
Cytat:
W badaniu wykazano, że przyjmowanie z diety witaminy K wśród mężczyzn było wyższe niż u kobiet (253,5 v. 241,1 µg/d. dla filochinonu i 29,2 v. 26,9 µg/d. dla menachinonu). W badaniu nie wykazano natomiast korelacji między spożyciem filochinonu, a menachinonu (r = –0,02). Ryzyko śmierci z powodu incydentów choroby wieńcowej było istotnie statystycznie mniejsze w grupie osób przyjmujących większą ilość menachinonu w diecie w porównaniu z osobami spożywającymi jej mniejszą ilość. Ponadto większe spożycie K2 w diecie było odwrotnie proporcjonalne do wszystkich przyczyn śmiertelności badanych osób. Tym samym badanie Rotterdam Study potwierdza hipotezę, że witamina K2, ale nie K1, może mieć korzystny wpływ na prewencję chorób układu krążenia [28]. Wyniki tego badania mogą dostarczać przekonujących danych, że dieta bogata w produkty spożywcze będące dobrym źródłem witaminy K2, gdy podaż tej witaminy nie jest mniejszy niż 32 µg/dobę, może odgrywać rolę w profilaktyce choroby wieńcowej. Warto zwrócić uwagę, że suplementacja witaminy K1 otrzymanej z zielonych warzyw nie wykazywała takich właściwości, nawet w przypadku spożycia w dużych dawkach.
https://journals.viamedica.pl/choroby_serca_i_naczyn/article/view/42663/30220

Cytat:
doustne podawanie witaminy K1 pozwala na jej przekształcenie w witaminę K2 poprzez usunięcie alifatycznego łańcucha bocznego z cząsteczki filochinonu (...) najczęściej spotykaną w żywności witaminą K jest filochinon (15), który w diecie zachodniej stanowi ponad 80% całkowitej podaży witaminy K (16). Pozostały procent to witaminy z grupy K2, których źródłem jest nie tylko dieta, ale również inne postaci witamin K ulegające konwersji do MK-4. Dlatego też uważa się, że zarówno filochinon, jak i menachinony w równym stopniu mogą zasilać pulę witaminy K w ludzkim organizmie
https://www.czytelniamedy...izacyjnych.html

To tak na dokładkę, coby znów nie było, że nie rozpracowuję tematów do końca (o ile to w ogóle możliwe).
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Sie 09, 2022 14:22   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jam skromny wyrobnik nauki.
JW
Więc panie skromny wyrobniku nauki. Jestem ciekaw zdania skromnego wyrobnika nauki w temacie dwóch kwestii: 1) Jeśli K2 wiąże jony wapnia we krwi, to czy związany z tym spadek stężenia jonów wapnia nie pobudza przytarczyc do sekrecji PTH, a co za tym idzie do wzrostu stężenia aktywnych metabolitów D³? 2) Jeśli zapotrzebowanie na K2 jest określane w mikrogramach na kilogram masy ciała, to nie prościej by było zastosować to także do witaminy D³?
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Wto Sie 09, 2022 15:02   

Oczywiście, że najprościej byłoby używać legalnego układu miar i wag SI.
Niestety, medyczne mataczenie prowadzi do tworzenia dziwacznych jednostek międzynarodowych IU, które dodatkowo są różne w gramach dla każdej substancji. Każdy doktorek odkrywca czegoś tam musiał wnieść swój wkład do medycznej metrologii ustanawiając jednostkę odmienną od wszystkiego co znane.
Nawet dla węglowodanów była jednostka chlebowa 12 g,
a obecnie jest jednostka węglowodanowa 10 g. Tak, jakby diabetycy byli upośledzeni umysłowo i nie jarzyli gramów.
Doktorzy ustanawiali własne jednostki, tak jak Kim Dzong Un ustanowił własny czas różny od jakiegokolwiek ziemskiego o kwadrans.

Na wydzielanie PTH wpływa wiele czynników, np. nadczynność przytarczyc, kiedy wycięcie jednej z czterech przytarczyc normuje wszystko. To fakt z życia wzięty.
Jeżeli poziom wapnia spada z powodu leków, to najprościej zastosować suplementację wit.D3, która obniża wydzielanie PTH a jednocześnie nasila kościotworzenie, wchłanianie wapnia w jelitach oraz jego reasorbcję w nerkach.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Sie 09, 2022 16:06   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Oczywiście, że najprościej byłoby używać legalnego układu miar i wag SI.
Niestety, medyczne mataczenie prowadzi do tworzenia dziwacznych jednostek międzynarodowych IU, które dodatkowo są różne w gramach dla każdej substancji. Każdy doktorek odkrywca czegoś tam musiał wnieść swój wkład do medycznej metrologii ustanawiając jednostkę odmienną od wszystkiego co znane.
Nawet dla węglowodanów była jednostka chlebowa 12 g,
a obecnie jest jednostka węglowodanowa 10 g. Tak, jakby diabetycy byli upośledzeni umysłowo i nie jarzyli gramów.
Doktorzy ustanawiali własne jednostki, tak jak Kim Dzong Un ustanowił własny czas różny od jakiegokolwiek ziemskiego o kwadrans.

Na wydzielanie PTH wpływa wiele czynników, np. nadczynność przytarczyc, kiedy wycięcie jednej z czterech przytarczyc normuje wszystko. To fakt z życia wzięty.
Jeżeli poziom wapnia spada z powodu leków, to najprościej zastosować suplementację wit.D3, która obniża wydzielanie PTH a jednocześnie nasila kościotworzenie, wchłanianie wapnia w jelitach oraz jego reasorbcję w nerkach.
JW

Fakt, namotali. Dlatego uprościłem to sobie i wyszła rzecz ciekawa.
Po analizie kilkuset badań laboratoryjnych z internetu przeliczyłem podaż D³ i K² na mikrogramy.
Przy podaży 1 mikrograma K²/kmc i 0,25 mikrograma D³/kmc ustrój na zasadzie sprzężenia zwrotnego utrzymuje średnie stężenie K² na poziomie 0,5 ng/ml i D³ na poziomie 30 ng/ml.
Wydaje się więc, że takie jest optymalne fizjologiczne stężenie obu tych związków.

Co prawda w niektórych obliczeniach stężenie K² jest nieco wyższe, bo 1 ng/ml. To trochę rozszerza widełki. Może to wynikać ze zmienności osobniczych.

Łatwiej można też obliczyć zwiększone zapotrzebowanie otyłych na witaminę D posługując się wartościami wyrażonymi w mikrogramach.

No i widać jak na dłoni że zapotrzebowanie na K² w mikrogramach jest dwa razy wyższe niż na D³. To jest ciekawe, bo jeśli przyjrzeć się zawartości tych witamin w np jajach, wątrobie to pokrywa się to w dużej mierze.

Można powiedzieć że homo sapiens wyewoluował z niskowęglowodanówki.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Wto Sie 09, 2022 16:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Sie 09, 2022 19:47   

Ogólna konkluzja jest więc taka, że stężenie D³ do K² wyrażone w ng/ml powinno być jak 30-60:1, ponieważ takie stara się utrzymywać ustrój poprzez ujemne sprzężenie zwrotne. Prawdopodobnie ± taka proporcja powoduje ochronę przed zwapnieniami tkanek miękkich i majstrowanie przy tym poprzez wymuszanie wyższego stężenia D³ suplementacją wyższymi dawkami, wydaje się zaburzać homeostazę i powoduje kalcyfikacje. Na ile można to zniwelować zwiększoną podążą K² to trudno określić. Pewnie można tak robic do pewnego stopnia, tj do momentu kiedy osiągnie się górną granicę zdolności do przemian metabolicznych w wyniku reakcji enzymatycznych, a gdzieś ta granica zapewne jest.
Nie chce mi się nawet w to wynikać, bo nie zamierzam spędzić reszty życia na zgłębianiu zależności pomiędzy dwoma witaminami. Ustrój radzi sobie dość dobrze z utrzymaniem homeostazy i wymaga od człowieka rozumnego tylko tego, żeby dostarczać mu z pożywieniem tego czego potrzebuje i ile by o tym nie gadać, to sprowadza się to do tej jednej prostej zasady. No i jeszcze ruszać zadek.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Wto Sie 09, 2022 19:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 10, 2022 09:17   

Kolejna obszerna praca dotycząca roli wit.D3 poza szkieletem.
VDR to receptor komórkowy wit.D
Cytat:
https://academic.oup.com/edrv/article/33/3/456/2354950?login=false
Zbliża się setna rocznica zidentyfikowania czynnika, którego niedobór wiązał się z rozwojem krzywicy, a później okazał się cholekalcyferolem. Żmudna praca wielu laboratoriów w ciągu ostatnich dziewięciu dekad przekonująco wykazała, że cholekalcyferol jest nie tylko niezbędny dla zdrowia szkieletu, ale także jest hormonem pośredniczącym w nieklasycznych efektach tkankowych w szerokim zakresie funkcji homeostatycznych. Fizjologia witaminy D od jej syntezy w skórze do jej aktywnej postaci, 1,25-dihydroksywitaminy D [1,25-(OH)2D], została w pełni zdefiniowana w połowie lat 70. (ryc. 1, A i B) . Jednak klonowanie receptora witaminy D (VDR) nastąpiło dopiero w 1987 r., a jego późniejsza identyfikacja w praktycznie wszystkich tkankach zachęciła do dalszych badań podstawowych i klinicznych oraz doprowadziła do znacznie większego zrozumienia fizjologicznej roli witaminy D (ryc. 2). ). Jednocześnie gwałtownie wzrosło zainteresowanie witaminą D jako środkiem terapeutycznym w zapobieganiu chorobom przewlekłym. Rzeczywiście, w ciągu 2 miesięcy latem 2011 roku ukazało się ponad 500 publikacji dotyczących witaminy D, z których większość dotyczyła jej związku z tkankami nieszkieletowymi. Jednak wyniki tych badań, jak i innych, są niejasne i trudne do interpretacji. W niniejszym oświadczeniu naukowym staramy się przedstawić dowody, które definiują wpływ witaminy D na tkanki naskórkowe, nerwowo-mięśniowe, sercowo-naczyniowe (CV), metaboliczne, immunologiczne, matczyne/płodowe i nowotworowe. Przed przeglądem dowodów w tych obszarach, najpierw przedstawiamy przegląd VDR, ponieważ ta cząsteczka reprezentuje ostatni wspólny szlak, przez który witamina D działa na tkanki nieszkieletowe. Następnie krytycznie oceniamy literaturę dla każdego układu narządów, zaczynając od biologicznej wiarygodności związku, a następnie wykorzystując dostępne dowody z badań obserwacyjnych i badań randomizowanych, aby określić siłę powiązań między 25-hydroksywitaminą D w surowicy [25(OH )D] i/lub dawka suplementacji witaminy D i wyniki specyficzne dla tkanek.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Śro Sie 10, 2022 10:22   

Cytat:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28272298/
Effects of Vitamin D Supplementation on Strength, Physical Function, and Health Perception in Older, Community-Dwelling Men
Dane z dostępnych badań klinicznych, w których suplementowano osoby dorosłe D3 w zakresie od 400 j.m. do 5714 j.m. wykazały, że suplementacja witaminą D w dawce 1000 j.m. najlepiej tłumiła poziomy PTH w surowicy, całkowite SMD = -0,58, podczas gdy suplementacja witaminą D 4000 j.m. wykazała największy wzrost poziomy 25OH w surowicy. Suplementacja witaminą D i wapniem odpowiednio 700 IU i 500 mg również wykazała istotny wpływ leczenia na supresję PTH przy całkowitym SMD = -5,30 (95% CI = -9,72 do -0,88). Podsumowując, metaanaliza dostępnych badań klinicznych wskazuje, że suplementacja 1000 IU witaminy D może obniżyć poziom PTH w surowicy, podczas gdy 4000 IU witaminy D wiązało się z największym wzrostem poziomu 25OHD w surowicy w populacji z nadwagą i otyłością.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Sie 10, 2022 19:58   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Cytat:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28272298/
Effects of Vitamin D Supplementation on Strength, Physical Function, and Health Perception in Older, Community-Dwelling Men
Dane z dostępnych badań klinicznych, w których suplementowano osoby dorosłe D3 w zakresie od 400 j.m. do 5714 j.m. wykazały, że suplementacja witaminą D w dawce 1000 j.m. najlepiej tłumiła poziomy PTH w surowicy, całkowite SMD = -0,58, podczas gdy suplementacja witaminą D 4000 j.m. wykazała największy wzrost poziomy 25OH w surowicy. Suplementacja witaminą D i wapniem odpowiednio 700 IU i 500 mg również wykazała istotny wpływ leczenia na supresję PTH przy całkowitym SMD = -5,30 (95% CI = -9,72 do -0,88). Podsumowując, metaanaliza dostępnych badań klinicznych wskazuje, że suplementacja 1000 IU witaminy D może obniżyć poziom PTH w surowicy, podczas gdy 4000 IU witaminy D wiązało się z największym wzrostem poziomu 25OHD w surowicy w populacji z nadwagą i otyłością.


Jedzie to na kilometr procedurami medycznymi. Pomiędzy pańskim zachytem łagodzenia objawów za pomocą suplementacji można postawić znak równości pomiędzy tym co Pan tak krytykuje w alopatycznej medycynie.
To nie lepiej żeby grubas schudł maszerując w słońcu?  Czy to się mieści w kategoriach pańskiego pojmowania rzeczywistości? Pewnie tak, ale nie może Pan tego powiedzieć klientowi w gabinecie, bo najlepiej sprzedaje się to czego oczekują ci liczący na sposoby lekkie, łatwe i przyjemne.
Tylko dlaczego wciska Pan ten sam kit na forum, jednocześnie twierdząc, że czytają to ludzie z wieloletnim doświadczeniem?
To się kupy nie trzyma.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Czw Sie 11, 2022 07:56   

To jest jedna z setek prac naukowych na temat roli wit.D3.
Oczekuję merytorycznej dyskusji a nie słowotoku.
Wszyscy tutaj się zgadzają, że najlepszym sposobem zażywania wit.D3 jest łagodne opalanie się. Bez sensu jest nieustanne powtarzanie tego.
Jak byk jest w cytacie stwierdzenie
Cytat:
Podsumowując, metaanaliza dostępnych badań klinicznych wskazuje, że suplementacja 1000 IU witaminy D może obniżyć poziom PTH w surowicy, podczas gdy 4000 IU witaminy D wiązało się z największym wzrostem poziomu 25OHD w surowicy w populacji z nadwagą i otyłością.
Co to ma wspólnego z odchudzaniem, nie mam pojęcia. To jest stwierdzenie faktu, a nie poszukiwanie sposobu na odchudzenie.
Prawidłowe pytanie jest, dlaczego akurat u otyłych ten wzrost jest największy i co z tego wynika.
No i ważna obserwacja dla kobiet w okresie menopauzy, że niewielka dawka 1000 IU obniża poziom PTH i w związku z tym osteomalację.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Czw Sie 11, 2022 10:32   

Tutaj konkretna praca dotycząca suplementacji D3 i jej poziomu we krwi.
To jest to, czego szukamy.
I znajdujemy w Korei Płd. Sic!
W Polsce praktycznie większość prac jest niedostępna, pomimo, że finansowana z naszych podatków.
https://synapse.koreamed.org/articles/1100777
Maintenance Dose of Vitamin D: How Much Is Enough?

Badani, to zdrowe kobiety i mężczyźni w Arabii Saudyjskiej.
Jak się okazuje, właśnie tam ludzie chronią się przed palącym słońcem i mają niedobory tej witaminy, poniżej 20 ng/ml lub <50 nmol/L. (Dokładny przelicznik to 2,5 raza)
Praca jest krótka i klarowna z czterema tylko rysunkami.
Badani byli lekko otyli BMI=30, mieli niski poziom 25(OH)D3 oraz podwyższony PTH o 28%.
Zarówno suplementacja 50000 IU co tydzień, jak i 2000 IU codziennie spowodowała wzrost poziomu we krwi D3 do 30 ng/ml, ale po 3 miesiącach nastąpił spadek do początkowej wartości 20 ng/ml. Autorzy upatrują tego fenomenu w otyłości, w sumie niewielkiej BMI=30.
JW

PS. Oczekuję cytowania podobnych prac, a nie steku inwektyw z dyńki.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Sie 11, 2022 13:31   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Tutaj konkretna praca dotycząca suplementacji D3 i jej poziomu we krwi.
To jest to, czego szukamy.
I znajdujemy w Korei Płd. Sic!
W Polsce praktycznie większość prac jest niedostępna, pomimo, że finansowana z naszych podatków.
https://synapse.koreamed.org/articles/1100777
Maintenance Dose of Vitamin D: How Much Is Enough?

Badani, to zdrowe kobiety i mężczyźni w Arabii Saudyjskiej.
Jak się okazuje, właśnie tam ludzie chronią się przed palącym słońcem i mają niedobory tej witaminy, poniżej 20 ng/ml lub <50 nmol/L. (Dokładny przelicznik to 2,5 raza)
Praca jest krótka i klarowna z czterema tylko rysunkami.
Badani byli lekko otyli BMI=30, mieli niski poziom 25(OH)D3 oraz podwyższony PTH o 28%.
Zarówno suplementacja 50000 IU co tydzień, jak i 2000 IU codziennie spowodowała wzrost poziomu we krwi D3 do 30 ng/ml, ale po 3 miesiącach nastąpił spadek do początkowej wartości 20 ng/ml. Autorzy upatrują tego fenomenu w otyłości, w sumie niewielkiej BMI=30.
JW

PS. Oczekuję cytowania podobnych prac, a nie steku inwektyw z dyńki.


Przecie to nie były inwektywy. Jeno podkreśliłem bezsens tego typu prób. Tych badań z próbami podniesienia za pomocą supli stężenia witaminy D u grubasów było już mnóstwo. Tylko po co?

Ta pańska kopalnia wiedzy, to kopalnia wiedzy bezużytecznej. Nawet tak inteligentni ludzie jak koreańscy naukowcy podają otyłym suple z wit D, tylko po to żeby po jakimś czasie stwierdzić, że organizm broni się poprzez nasilenie sekwestracji witaminy D w tkance tłuszczowej, po czym skrobią się w beretki "upatrując czegoś w fenomenie otyłości".

Około 2 lata temu czytałem o tym, że starej daty lekarze, do których ma Pan awersję, zalecali osobom wychudzonym częste kąpiele słoneczne. Na początku potraktowałem to jak voo doo, ale nie dawało mi to spokoju. W jaki sposób witamina D mogła by powodować przyrost tkanki tłuszczowej. Z czasem dokopałem się do badań, które to potwierdzają:
Cytat:
Mechanizm powyższych zjawisk do niedawna był niejasny. Dopiero Zemel [44, 49 w piśmiennictwie pod 45 nie ma tego nazwiska] zaproponował następującą teorię. Podwyższone stężenie kalcytriolu, w odpowiedzi na niską zawartość wapnia w diecie, oddziaływując
przez specyficzne błonowe receptory na adipocytach, nasila dokomórkowy napływ jonów wapnia. Podwyższone stężenia Ca w adipocytach stymuluje lipogenezę, hamuje lipolizę, czego efektem jest wypełnienie komórki
tłuszczem. Dodatkowo kalcytriol poprzez supresję ekspresji białka rozprzęgającego (UCP2, uncoupling protein 2) zmniejsza transport do mitochondrium oraz utlenianie kwasów tłuszczowych [46].   (...)   Kolejnym interesującym zagadnieniem dotyczącym wpływu wapnia na tkankę tłuszczową jest autokrynna produkcja kortyzolu przez adipocyt w odpowiedzi na stymulację jonami wapnia. W tkance tłuszczowej obserwuje się podwyższone stężenia 11-b-dehydrogenazy hydroksysteroidowej odpowiedzialnej za przemianę
kortyzonu w kortyzol [54]. Trzewna tkanka tłuszczowa charakteryzuje się większą aktywnością tego enzymu od tkanki tłuszczowej podskórnej [44, 46]. W badaniach
przeprowadzonych in vitro wykazano, że agoniści wapαnia (w tym kalcytriol) w sposób istotny (3–6-krotnie) zwiększają produkcję kortyzolu w ludzkich adipocytach [55–57]. Zatem wzrost zawartości wapnia w diecie, obniżając stężenie witaminy D3, może potencjalnie zmniejszyć zawartość tkanki tłuszczowej poprzez obniżenie produkcji kortyzolu przez adipocyt.
https://www.google.com/ur...9EZ6WhF30qKrZAF Tak więc jeśli kalcytriol hamuje lipolizę i stymuluje lipogenezę, to suplementacja witaminy D zrobi z czasem z grubasa jeszcze większego grubasa.
Jest to zapewne w jakimś stopniu uwarunkowane ewolucyjnie, bo czas od wiosny do jesieni to był kiedyś okres gromadzenia tkanki tłuszczowej, a jak widać z powyższego badania, witamina D z pożywienia czy syntezy skórnej nasila lipogenezę.

Po raz kolejny naukowe głupki chcą pigułkami poprawiać naturę i po raz kolejny natura pokazuje im środkowy palec.
Ile jeszcze dowodów Pan potrzebuje, żeby pojąć, że pańska wiara w suple nie ma nic wspólnego z naturą. To tzw naturopaci nazywają podawanie witamin w tabletkach terapiami naturalnymi. To się niczym nie różni od procedur medycznych, bo jak Pan dobrze wie większość tego co wytwarza farmacja to substancje naturalne. Statyny, chemioterapeutyki itd to substancje pozyskane z roślin lub ich syntetyczne odpowiedniki. Czy więc byłoby nieprawdą gdyby alopaci nazywali to terapiami naturalnymi?
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Czw Sie 11, 2022 13:39, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Sie 11, 2022 19:20   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
PS. Oczekuję cytowania podobnych prac, a nie steku inwektyw z dyńki.

Proszę jeszcze raz przeczytać swoje słowa.
Namawia mnie Pan do hipokyzji.
Mam myśleć swoje, a zachwycać się badaniami, które Pan cytuje?
Cytuje Pan głupoty, więc jak mam się do nich odnieść?
Naturalną reakcją na głupoty i na głupków którzy to powielają jest wytykanie tych głupot i głupotę powielaczy tych głupot.

Szczerze mówiąc czuję sie troche nieswojo kiedy ktoś dwa razy starszy ode mnie i to w dodatku weteran walki z Janem Kwaśniewskim pisze "że w końcu mamy badania".
Ile razy trzeba Ci człowieku udowadniać, że nie dorastasz do pięt Janowi Kwaśniewskiemu i że jako inżynier automatyk nie pojmiesz do końca życia tego co JK był w stanie pojąć pół wieku temu?
Powiem Ci po chłopsku jako prosty specjalista od medycyny fizykalnej - Nie sil się nadto co jesteś w stanie pojąć. Z twoim tokiem myślenia jesteś w stanie naprawić automat, ale nie człowieka i pogódź się z tym.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Czw Sie 11, 2022 19:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Czw Sie 11, 2022 19:55   

Co jest z Panem nie tak?
Tworzy Pan jakieś jednostronne konstrukcje myślowe nieprzystające do tego, co pisałem.
Nie ma mowy o żadnym zachwycie.
Temat jest o wit.D3 i pracach naukowych na jej temat, które wzbogacą naszą wiedzę na plus i na minus.
Głównym wrogiem suplementacji jest klasyczna medycyna, której banalna wit.D3 odbiera sprzedaż drogich bisfosfonianów, endoprotez i wizyt u profesorów.
Nieustanne atakowanie w czambuł całej suplementacji to klasyczna propaganda promedyczna.
Niech się Pan wreszcie przyzna, że wzorem Samarytanina jest Pan piątą kolumną farmacji.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Sie 11, 2022 20:03   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Co jest z Panem nie tak?
Tworzy Pan jakieś jednostronne konstrukcje myślowe nieprzystające do tego, co pisałem.
Nie ma mowy o żadnym zachwycie.
Temat jest o wit.D3 i pracach naukowych na jej temat, które wzbogacą naszą wiedzę na plus i na minus.
Głównym wrogiem suplementacji jest klasyczna medycyna, której banalna wit.D3 odbiera sprzedaż drogich bisfosfonianów, endoprotez i wizyt u profesorów.
Nieustanne atakowanie w czambuł całej suplementacji to klasyczna propaganda promedyczna.
Niech się Pan wreszcie przyzna, że wzorem Samarytanina jest Pan piątą kolumną farmacji.
JW

Ależ nie. To Pan zakręcił się na stężeniu witaminy D we krwi ignorując wszystko to co z tego wynika.
Czy można coś takiego traktować poważnie?
Nie widzę tu wzbogacania wiedzy. Na każdy rzeczowy argument reaguje Pan jak autystyczny nastolatek, cytując "naukowców" udnowadniających, że wszyscy potrzebujemy supli z witaminą D³.
Przez pańskie ograniczenia nie jesteśmy w stanie rozwijać rozmowy do poziomu Lutza czy Kwaśniewskiego.

To typowa taktyka ludzi z tego typu ograniczeniami, że wmawiają je innym.
Proszę nie próbować ze mną takich gierek, bo za doświadczony w tym jestem żeby dać się w takie gierki wciągać. Mogę udawać, że dam się w to wkręcić, ale nie mam ochoty po raz kolejny udowadniać, że jest Pan zwykłym ignorantem.
No chyba że ma Pan skłonności masochistyczne.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Czw Sie 11, 2022 20:16, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Sie 11, 2022 20:46   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Nieustanne atakowanie w czambuł całej suplementacji to klasyczna propaganda promedyczna.
Pan tak na poważnie, czy to inspiracja dochtórem Ziębą?
Chce Pan rozmawiać poważnie o faktach, czy robić za handlarza suplementami, który za kilka stówek będzie robił z siebie półgłówka?
Mnie to obojętne. I tak suma sumarum zrobi Pan z siebie głupka, bo to Pana ulubione zajęcie od dłuższego czasu.
Jako skromny sługa nauk przyrodniczych i medycyny fizykalnej na 99% jestem w stanie stwierdzić, że pańskie pojmowanie tego o czym tu od miesięcy piszemy jest mocno ograniczone.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Pią Sie 12, 2022 14:29   

Nadal Pan brnie, jak niedowartościowany burak Cejrowski.
Poczucia własnej wartości nie wzmacnia się frazesami, jak parchaci politycy bez matury.
Wysługiwanie się farmacji, wzorem Samarytanina, poprzez ślepe dyskredytowanie wszystkich suplementacji też nie buduje autorytetu.

Powtórzę, temat dotyczy podstawowych i prostych pytań, na które jasnej odpowiedzi dotychczas nikt nie zna, a już medycy w szczególności:
1. Kto powinien przyjmować dodatkowo wit.D3?
2. Kiedy, w jakiej sytuacji?
3. W jakiej formie oraz ilości?
4. Jakie funkcje pełni wit.D3 ?
5. Jakie są działania uboczne suplementacji?
6. Komu nie wolno się suplementować?
7. Kto może pominąć suplementację?
8. Jak wpływa suplementacja na młode osoby ze zrównoważonym już metabolizmem?
9. Czy mleko kobiece zawiera niedostateczną ilość wit.D3 i niemowlęta wymagają suplementacji zimą?

Jak Pan przedstawi wiarygodne prace naukowe a nie własne elukubracje, to powiem, szacun.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 431
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Sie 12, 2022 21:11   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Nadal Pan brnie, jak niedowartościowany burak Cejrowski.
Poczucia własnej wartości nie wzmacnia się frazesami, jak parchaci politycy bez matury.
Wysługiwanie się farmacji, wzorem Samarytanina, poprzez ślepe dyskredytowanie wszystkich suplementacji też nie buduje autorytetu.

Powtórzę, temat dotyczy podstawowych i prostych pytań, na które jasnej odpowiedzi dotychczas nikt nie zna, a już medycy w szczególności:
1. Kto powinien przyjmować dodatkowo wit.D3?
2. Kiedy, w jakiej sytuacji?
3. W jakiej formie oraz ilości?
4. Jakie funkcje pełni wit.D3 ?
5. Jakie są działania uboczne suplementacji?
6. Komu nie wolno się suplementować?
7. Kto może pominąć suplementację?
8. Jak wpływa suplementacja na młode osoby ze zrównoważonym już metabolizmem?
9. Czy mleko kobiece zawiera niedostateczną ilość wit.D3 i niemowlęta wymagają suplementacji zimą?

Jak Pan przedstawi wiarygodne prace naukowe a nie własne elukubracje, to powiem, szacun.
JW



Częstochowski cwaniaczek. Szukaj se Pan sam. Kiepsko to jakoś do tej pory szło skoro kręcił się Pan w kółko od lat a tu w krótkim czasie temat się mocno rozwinął.
Nie ma odpowiedzi na te pytania, bo pomimo tysięcy badań nie da się udowodnić, że suplementacja witaminy D jest komukolwiek potrzebna.
Tak że przykro, ale nie pomogę. Nie tylko dlatego, że nie zamierzam wspomagać tych, którzy wciskają innym kit żeby wcisnąć im nic nie dajace suple, ale też dlatego, że nie ma co mielić bezrozumnie tego tematu.

Nie ma to jak stworzyć wrażenie oblężonej twierdzy. Wypróbowany sposób handlarzy suplementami.
Od wielu lat podpinał się Pan to do Kwaśniewskiego, to do Ponomarenki, to do Zięby. Ludzie stanowiący rdzeń środowiska paleo diety, lchf czy lcd podchodzili i podchodzą bardzo sceptycznie do suplementów diety. Większość z nich twierdzi, że jest to jedna wielka ściema. Potrafią to uzasadnić. Nie jest Pan i nigdy nie był częścią tego środowiska.
Prócz nich są tacy jak Udo Pollmer.
Cytat:
Rzucając światło na witaminę D
Sensację wywołuje jedna witamina: witamina D – substancja, której brakuje nam zimą. Eksperci ostrzegają przed objawami niedoboru, sprzedawcy preparatów nazwali ją „szczęśliwą witaminą”. Czy takie dodatki rzeczywiście są darem niebios dla klientów – czy tylko dla sprzedawców?
Ciemne zimowe dni uderzają nie tylko w Ciebie. Zatrzymuje się również tworzenie witaminy D. Witamina D jest produkowana w skórze, gdy jest wystawiona na działanie promieni słonecznych UV. Ponieważ zimą zwykle owijamy się grubo, odrobina światła słonecznego nie ma prawie żadnych szans.

Wielu ekspertów ostrzega teraz przed niedoborami, zalecając suplementy zimą, a nawet wzywając do wzbogacenia żywności. W mediach witaminie D przypisuje się niemal magiczne działanie. Dlatego tematem zajął się również Federalny Instytut Oceny Ryzyka. BfR stara się stłumić entuzjazm dla tego nowego rynku farmaceutycznego. Ponieważ to, co w programach zdrowotnych pojawia się jako witamina, jest w rzeczywistości hormonem, takim jak estrogen lub kortyzol.

Prawdą jest, że istnieje wiele badań, które wykazały zwiększoną zachorowalność i śmiertelność u osób z niskim poziomem D. Ale to może, ale nie musi być powiązane przyczynowo. Niski poziom D jest wskaźnikiem tego, czy ktoś wychodzi na zewnątrz. Każdy, kto nie jest w stanie chodzić lub jest nawet przykuty do łóżka, nie tylko ma we krwi mniej witaminy D z powodu braku słońca, ale i tak jest chory – stąd wiele z tych wyników.

Niemniej jednak słońce jako gwiazda centralna jest podstawą życia na tej ziemi, jego promieniowanie jest tak samo ważne jak jedzenie i picie. Dzięki długiej ewolucji za pomocą światła nie chodzi tylko o pojedynczą substancję, ale o cały rój związków podobnych do witaminy D z licznymi zadaniami. Światło słoneczne działa zatem inaczej niż podanie pojedynczego hormonu.

Do tej pory w przyrodzie zidentyfikowano dobry tysiąc takich związków. Sporo z nich jest trujących. I nawet pozytywne substancje mają swoje pułapki. Nie bez powodu prawdziwy hormon, witamina D, jest również wykorzystywany do produkcji zwapnienia w doświadczeniach na zwierzętach. Działa to tak niezawodnie, że witamina D – ale nigdy światło słoneczne – jest uważana za przyczynę miażdżycy.

Istnieją nawet rośliny, które chronią się przed drapieżnikami z wysokim poziomem związków witaminy D. Dlatego bydło czasami cierpi na zwapnienie naczyń. Przyczyną jest złocisty owies na łąkach. U ludzi zdarzają się również zatrucia – na przykład przez niektóre grzyby jadalne, które zawierają substancje podobne do witaminy D. W USA mleko jest nawet wzmocnione literą „D”. Błędy w dozowaniu miały tragiczne konsekwencje. W jeszcze innych przypadkach klienci byli narażeni na śmiertelne niebezpieczeństwo, przyjmując suplementy diety, również dlatego, że pomylili hormon z witaminą i przedawkowali.

Nasza wiedza na temat działania witaminy D jest niepełna. Tak więc spożycie przez matki karmiące piersią nie doprowadziło do wymiernego wzrostu mleka matki. Można sobie wyobrazić, że niemowlę powinno być chronione przed przedawkowaniem. Inny powód jest równie prawdopodobny: witamina D jest związana z białkiem w mleku. W rezultacie jest niewidoczny dla analityka i nie można go już zmierzyć. Potwierdza to również fakt, że dla sera topionego określone są wyższe poziomy niż dla rodzajów sera, z którego jest wytwarzany. Produkcja sera topionego rozkłada białko, co sprawia, że ​​hormon jest mierzalny. Rzeczywisty poziom witaminy D w żywności jest prawdopodobnie wyższy niż pokazano w tabelach.

Więc co robić? Światło dzienne na zewnątrz reguluje ludzki system hormonalny. Zimą śnieg, szczególnie w górach, powoduje zwiększone promieniowanie UV poprzez odbicie. Ponieważ słońce nic nie kosztuje, nikt go nie reklamuje. Nie należy blokować światła UV poprzez nakładanie drogich kremów pielęgnacyjnych na duże obszary – niektóre zawierają egzotyczne czynniki chroniące przed słońcem. Wtedy słońce wniesie trochę więcej światła w ciemność naszej równowagi hormonalnej. Czas posiłku!

https://www.deutschlandfu...amin-d-100.html
Nie karmię swojego ego jak to Pan insynuuje. Wręcz przeciwnie. Patrzenie na to jakimi głupkami są ludzie, którzy stwarzali pozory mądrych jest przygnębiające.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Sob Sie 13, 2022 07:52   

Koniec. Doigrał się Pan.
Prezentuje Pan felietony zamiast prac naukowych
mnoży inwektywy i sączy medyczną propagandę.
Niech medyczni sponsorzy znajdą Panu zatrudnienie na innym forum.
Bytność tutaj zaczął Pan od zapoznania się z książką Ponomarenki
w grudniu 2013 i wystarczy.
Przez 9 lat dostawał Pan wielokrotnie nową szansę a ciągle powraca Pan do buractwa.
Żegnam.
Tym razem na zawsze.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Sob Sie 13, 2022 10:13   

Cytat:
Efficacy and safety of vitamin D3 intake exceeding the lowest observed adverse effect level
https://www.researchgate....se_effect_level

Conclusions: The 100-mcg/d dosage of vitamin D3 effectively increased 25(OH)D to high-normal concentrations in practically all adults and serum 25(OH)D remained within the physiologic range; therefore, we consider 100 mcg vitamin D3/d to be a safe intake.


Codzienna suplementacja wit.D3 w ilości 25 lub 100 mcg (1000 lub 4000 IU) po trzech miesiącach (dopiero) powodowała zwiększenie w osoczu poziomu 25(OH)D3 odpowiednio do 28 lub 40 ng/ml.
W tym czasie wzrosło też trochę wydalanie wapnia z moczem, natomiast stężenie wapnia w osoczu praktycznie nie zwiększyło się.
Autorzy konkludują, że codzienna dawka 100 mcg, 4000 IU nie stanowi zagrożenia dla zdrowia.
JW
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8854
Wysłany: Pon Sie 29, 2022 19:13   

No coz, Grigorij znowu dostal bana, mam nadzieje, ze nie za cytowanie enfant terrible swiata dietetyki Udo Pollmera, ktory wielokrotnie wkladal kil w mrowisko. Prace Pollmera i jego wspolpracownikow to nie publicystyka, to podejscie zdroworozsadkowe i logiczne. Moglbym wlepic film z dr.Kwasniewskim, ktory mowil mniej wiecej to samo.
Owszem - kiedy ktos juz sobie wyhoduje jakas chorobe czy syndroma, to suplementy moga pomoc szybciej wyjsc z dolka ale nic poza tym.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Piotrx 

Pomógł: 8 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1460
Wysłany: Czw Gru 22, 2022 08:08   

Codziennie przyjmuję 4 tys jednostek. Poziom witaminy D w badaniu 26 czyli poniżej normy.
 
     
lipon 

Dołączył: 21 Paź 2013
Posty: 166
Wysłany: Czw Gru 22, 2022 08:14   

Piotrx napisał/a:
Codziennie przyjmuję 4 tys jednostek

A ja nie mogę przyjmować 4000tys,max 2000 tys. Przy większej dawce rośnie mi ciśnienie, dziwne ale prawdziwe
 
     
Piotrx 

Pomógł: 8 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1460
Wysłany: Czw Gru 22, 2022 10:19   

lipon napisał/a:
Piotrx napisał/a:
Codziennie przyjmuję 4 tys jednostek

A ja nie mogę przyjmować 4000tys,max 2000 tys. Przy większej dawce rośnie mi ciśnienie, dziwne ale prawdziwe


Czy masz na myśli 4 miliony, czy 4 tys? Napisałeś 4 miliony.
 
     
Gutek 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 02 Kwi 2011
Posty: 77
Skąd: New Jersey
Wysłany: Czw Gru 22, 2022 20:24   

Piotrx napisał/a:
Codziennie przyjmuję 4 tys jednostek. Poziom witaminy D w badaniu 26 czyli poniżej normy.


Czy wiesz jaki miałeś jej poziom przed rozpoczęciem suplementacji?
Ile czasu bierzesz taką dawkę?
Sprawdź znów za miesiąc, a jak nie będzie zmiany to pewnie preparaty witaminy D dostępne w Polsce są po prostu kiepskiej jakości.
 
     
Piotrx 

Pomógł: 8 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1460
Wysłany: Czw Gru 22, 2022 21:00   

Gutek napisał/a:
Piotrx napisał/a:
Codziennie przyjmuję 4 tys jednostek. Poziom witaminy D w badaniu 26 czyli poniżej normy.


Czy wiesz jaki miałeś jej poziom przed rozpoczęciem suplementacji?
Ile czasu bierzesz taką dawkę?
Sprawdź znów za miesiąc, a jak nie będzie zmiany to pewnie preparaty witaminy D dostępne w Polsce są po prostu kiepskiej jakości.


Nie wiem jaki miałem wcześniej poziom. W lecie brałem 2 tys, jesienią zacząłem brać 4 tys, bo czułem, że za mało. Robiłem inne badania i przy okazji sprawdziłem poziom witaminy D. Zwiększyłem teraz do 6 tys.
Preparaty nie są z najwyższej półki, ale ja mam od wielu lat problemy z jelitami i słabe wchłanianie.
 
     
Gutek 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 02 Kwi 2011
Posty: 77
Skąd: New Jersey
Wysłany: Pią Gru 23, 2022 02:22   

Wg tabelki jaka znalazłem (niestety nie umiem jej tu wkleić) u osoby ważącej ok 70 kg:

z poziomu 25 ng/ml aby wzrosło do 40 ng/ml trzeba brać 4000 IU na dzień
z poziomu 25 ng/ml aby wzrosło do 50 ng/ml trzeba brać 7000 IU na dzień
z poziomu 25 ng/ml aby wzroslo do 60 ng/ml trzeba brac 10 000 IU na dzień

Kontrola po 3 miesiącach.
Oczywiście wiesz, ze wit D należy brać rano z tłustym posiłkiem (chociaż chleb z masłem)

Gdy osiągniesz 50 ng/ml dawka do uzyskania 60 ng/ml wynosi 4000 IU na dzień.
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 493
Wysłany: Śro Gru 28, 2022 18:56   

Poziom witaminy nie tak łatwo podnieść a na pewno trwa to długo i przy odpowiednich dawkach.
 
     
arturmurek 

Wiek: 30
Dołączył: 14 Mar 2023
Posty: 2
Skąd: Białystok
Wysłany: Wto Mar 14, 2023 12:01   

Zamiast faszerować się jakimiś suplementami wit. D proponowałbym zastosować odpowiednią dietę, na pewno wyjdziemy na tym lepiej.
 
     
Piotrx 

Pomógł: 8 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1460
Wysłany: Pon Cze 12, 2023 18:30   

Dzisiaj robiłem znowu badanie. Po intensywnym opalaniu codziennie przez godzinę i braniu codziennie po 2 tyś jednostek poziom witaminy wynosi 54, czyli przekracza nieznacznie poziom optymalny. Wydaje się, że jak się opalam, to nie potrzebuję już suplementować witaminy żeby mieć właściwy poziom.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Wto Cze 13, 2023 07:26   

Piotrx napisał/a:
Dzisiaj robiłem znowu badanie. Po intensywnym opalaniu codziennie przez godzinę i braniu codziennie po 2 tyś jednostek poziom witaminy wynosi 54, czyli przekracza nieznacznie poziom optymalny. Wydaje się, że jak się opalam, to nie potrzebuję już suplementować witaminy żeby mieć właściwy poziom.
W jakich jednostkach jest podany ten poziom 54, w ng/ml czy mmol/l?
JW
 
     
Piotrx 

Pomógł: 8 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1460
Wysłany: Wto Cze 13, 2023 15:22   

54 ng/mL
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 46 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8837
Wysłany: Wto Cze 13, 2023 22:29   

Samo opalanie bez suplementacji powoduje wzrost poziomu do 36 ng/ml, czyli niewiele więcej ponad granicę 30 uznawaną za dobre minimum.
Sprawdziłem to na sobie i znalazłem pracę badawczą, która też podaje taki wynik. Więc, jeżeli chcemy uzyskać wyższy wynik, trzeba się suplementować.
Pytanie, czy rzeczywiście trzeba dążyć do wyższego wyniku.
JW
<