Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Biura podróży - jak to drzewiej bywało
Autor Wiadomość
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6853
Wysłany: Nie Mar 25, 2018 12:04   Biura podróży - jak to drzewiej bywało

O randze i znaczeniu człowieka świadczy ilość jego wrogów.
W Wikipedii na temat dra Kwaśniewskiego jest mała strona, podobnie w przypadku Zbigniewa Nowaka i Anatolija Kaszpirowskiego. Praktycznie nikt nie trudzi się, żeby ich krytykować, nawet psychiatrzy.
Nawet sir Isaak Newton dostąpił zaszczytu tylko 7 stron w Wikipedii i 21 linków do publikacji.
Na temat Zięby Wikipedia rozpisuje się szeroko, cytując luminarzy medycyny. Jest tego 13 stron i 140 bibliograficznych pozycji.

Siłą rzeczy młodzież nie ma żadnego pojęcia o komunizmie, więc należy się kilka słów wyjaśnienia.

Zięba ukończył studia politechniczne jesienią 1981, a w grudniu tamtego roku ogłoszono stan wojenny.
Wcześniej, w latach 70-tych można było wyjeżdżać do krajów demoludu na tzw. wkładkę paszportową ważną tylko z dowodem osobistym. Trzeba było mieć zaproszenie od autochtona lub uczestniczyć w wycieczce. Tajne służby się takimi turystami nie interesowały, pracę mieli tylko celnicy wyłapujący przemycane towary.

Prawdziwy paszport przyznawano z różnych powodów. Były paszporty tylko na Europę, były na cały świat, były takie z prawem jednokrotnego przekroczenia granicy, bez powrotu do ojczyzny.
Ten prawdziwy paszport przechowywała policja, zwana wtenczas orwelowsko Milicją Obywatelską. Przed wyjazdem zostawiało się u nich dowód osobisty i dostawało paszport. Po powrocie odwrotnie, należało paszport oddać i odebrać dowód.
Szary obywatel nie mógł tak sobie dostać paszport i wyjechać np. do San Escobar.
Musiał mieć zaproszenie stamtąd albo zapisać się na wycieczkę z państwowego biura podróży.
Z racji profesji były grupy, które mogły wyjeżdżać swobodnie. I nie mam na myśli tajnych służb i terrorystów, ale normalne zawody, takie, jak sportowcy, dziennikarze, naukowcy, artyści a także studenci. Studentom otworzono za Gierka furtkę do wyjazdu na praktyki. Jeżeli student znalazł sobie na Zachodzie jakiś zakład, który zgodził się przyjąć go na wakacyjną praktykę, to uzyskiwał możliwość legalnego wyjazdu.
Stosunkowo łatwo paszport uzyskiwali emeryci, ale ku zelżywości władzy, oni akurat zawsze wracali z wycieczek. :)
Była taka anegdota: co to jest kwartet? Moskiewska Orkiestra Symfoniczna po występach w Chicago.
Były też paszporty służbowe dla robotników i kadry na kontraktach zagranicznych.
Jak ze wszystkim, tak i z paszportami łatwiej mieli członkowie PZPR. Ale ten medal miał dwie strony, bo taki wyjazd, szczególnie na saksy, mógł być i był wykorzystywany do zdegradowania towarzysza i wskoczenia na jego stanowisko.
Rutynowo, po powrocie wojażer był przesłuchiwany i musiał opowiedzieć, co robił na Zachodzie. Oczywiście dotyczyło to osób pożądanych przez służby z racji zawodu i pozycji, emerytom dawali już spokój. Podobnie istniał zakaz werbowania członków Partii, więc Leszek Miller rzeczywiście mógł nie spotkać się osobiście z takimi praktykami. Także robotnicy nie byli specjalnie cenni dla służb.
Studentów i ludzi z wyższym wykształceniem wypuszczano z kraju pierwszy raz, potem na wabia drugi raz i szlus, albo zgadzał się na współpracę albo nigdy już nie wyjeżdżał. To było rutynowe działanie, takie, jak dzisiaj kontrola drogowa. Nie było w tym żadnej dobrowolności. Siłą rzeczy korespondenci zagraniczni wszyscy musieli współpracować. Jest tylko kwestia, czy starali się nie szkodzić. Smarkateria dziennikarska, która dzisiaj bez żenady prostytuuje swoje poglądy nie ma prawa oceniać sędziwych kolegów z tamtych czasów.
Sankcje spotykały też sportowców. Wystarczyło, że zawodnik nie dość gorliwie wykazywał się postawą socjalistyczną, a już "aresztowano" mu paszport i nie jechał na prestiżowe zawody.

Po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 r. kraje zachodnie humanitarnie zaczęły przyjmować polskich uchodźców. Zorganizowano obozy przejściowe. Ci, którzy akurat tam byli, bez problemu mogli uzyskać prawa i pracę.
Stopniowo w Polsce łagodzono rygory i można było wyjeżdżać na wycieczki, z których wracali głównie emeryci. Turyści młodzi dynamiczni, właśnie dzięki stanowi wyjątkowemu, łatwo uzyskiwali azyl na Zachodzie. Kiedy się taki facet jako tako urządził, ściągał do siebie żonę i dzieci. Takie były trudne wybory tamtych lat.
Niektórzy zdesperowani uciekali, np. w kontenerach. Słynna był ucieczka dwóch chłopców do Szwecji.
Jeżeli ktoś przed 1990 r. chciał jednak wrócić do kraju, musiał oczywiście rutynowo zeznawać. Służby, z natury rzeczy biegłe w swoim rzemiośle, skwapliwie podsuwały kartkę i długopis, żeby delikwent sam spisał swoje zeznania. Wielu dawało się złapać na ten haczyk. Nie wiedzieli, że w ten nieregulaminowy sposób tworzą dowód, że są tajnym współpracownikiem. Regulaminowo zeznanie powinno być spisane przez służby, a delikwent tylko powinien to podpisać. Taki odręczny tekst służył potem do szantażu.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6853
Wysłany: Nie Mar 25, 2018 13:09   

Tak więc Zięba ukończył studia politechniczne jesienią 1981, a w grudniu tamtego roku ogłoszono stan wojenny. Z całym szacunkiem dla wysiłku edukacyjnego dzisiejszych żaków, studia lat 60-70 to było trochę więcej nauki, niż dziś.
W 1982 roku Zięba wyemigrował do Republiki Federalnej Niemiec, a rok później do Australii. W tamtych latach to był dosyć popularny kierunek.
Zaczął od pracy jako inżynier w Kloeckner-Becorit Pty. Ltd potem skierował się bardziej w stronę menadżerską.
W 1990 roku upadła komuna i każdy w Polsce może sobie trzymać paszport, gdzie mu się żywnie podoba, a nawet jeździć po Europie bez paszportu na dowód.
Tutaj jest CV Zięby.
https://workstory.s3.amazonaws.com/assets/169599/CV_George_Zieba_original.doc
W latach 91-93 był:
Director/Partner, Exin Pty. Ltd (1991-1993), aviation company
W 1994 roku zaoferował inkryminowany kontrakt kontrakt na samoloty.
Z książkami Kwaśniewskiego mógł się zapoznać najwcześniej w 1997 r., bo wcześniej ich nie było.
Ma 62 lata i jak na warunki zachodnie, zapewne uzyskał niezgorszą emeryturę.
Swoje wieloletnie doświadczenia menadżerskie wykorzystuje w działalności prozdrowotnej, co widać gołym okiem po sposobie działania i efektach.
Niezależnie od krytycznej analizy jego konkretnych poczynań, całość zasługuje na szacunek i podziw dla jego organizacyjnych umiejętności i pracowitości.
JW
 
     
Sentinel 

Wiek: 44
Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 910
Wysłany: Nie Mar 25, 2018 14:45   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Tak więc Zięba ukończył studia politechniczne jesienią 1981, a w grudniu tamtego roku ogłoszono stan wojenny. Z całym szacunkiem dla wysiłku edukacyjnego dzisiejszych żaków, studia lat 60-70 to było trochę więcej nauki, niż dziś.
W 1982 roku Zięba wyemigrował do Republiki Federalnej Niemiec, a rok później do Australii. W tamtych latach to był dosyć popularny kierunek.
Zaczął od pracy jako inżynier w Kloeckner-Becorit Pty. Ltd potem skierował się bardziej w stronę menadżerską.
W 1990 roku upadła komuna i każdy w Polsce może sobie trzymać paszport, gdzie mu się żywnie podoba, a nawet jeździć po Europie bez paszportu na dowód.
Tutaj jest CV Zięby.
https://workstory.s3.amazonaws.com/assets/169599/CV_George_Zieba_original.doc
W latach 91-93 był:
Director/Partner, Exin Pty. Ltd (1991-1993), aviation company
W 1994 roku zaoferował inkryminowany kontrakt kontrakt na samoloty.
Z książkami Kwaśniewskiego mógł się zapoznać najwcześniej w 1997 r., bo wcześniej ich nie było.
Ma 62 lata i jak na warunki zachodnie, zapewne uzyskał niezgorszą emeryturę.
Swoje wieloletnie doświadczenia menadżerskie wykorzystuje w działalności prozdrowotnej, co widać gołym okiem po sposobie działania i efektach.
Niezależnie od krytycznej analizy jego konkretnych poczynań, całość zasługuje na szacunek i podziw dla jego organizacyjnych umiejętności i pracowitości.
JW


Chociaż w cv napisał prawdę. Hypnotherapy jest w rubryce "hobbies".
W Polsce przez wiele lat podawał się za hipnoterapeutę klinicznego, co jest wykroczeniem i podlega karze grzywny, a nawet pozbawienia wolności.
Sprawdzałem wszystkie rejestry hipnoterapeutów klinicznych: USA, australijski, nowozelandzki, kanadyjski, brytyjski. Nie ma tam ani George Zieba, ani Jerzy Zieba ani żadnego innego Zieba.

W to co w cv wygląda bardzo ładnie, ale Jerzy Zięba lubił unarwiać swój życiorys, kwalifikacje i osiągnięcia.
http://ryzyko.blox.pl/201...nie-Czarow.html
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Nie Mar 25, 2018 15:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Wiek: 44
Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 910
Wysłany: Nie Mar 25, 2018 19:48   Re: Biura podróży - jak to drzewiej bywało

Witold Jarmolowicz napisał/a:
O randze i znaczeniu człowieka świadczy ilość jego wrogów.
W Wikipedii na temat dra Kwaśniewskiego jest mała strona, podobnie w przypadku Zbigniewa Nowaka i Anatolija Kaszpirowskiego. Praktycznie nikt nie trudzi się, żeby ich krytykować, nawet psychiatrzy.
Nawet sir Isaak Newton dostąpił zaszczytu tylko 7 stron w Wikipedii i 21 linków do publikacji.
Na temat Zięby Wikipedia rozpisuje się szeroko, cytując luminarzy medycyny.
JW

Błąd logiczny. W czasach Kaszpirowskiego 99,9 procent Polaków mogło tylko pomarzyć o dostępie do Internetu.
Kiedy Kwaśniewski zaczynał swoją działalność na szerszą skalę nie było dużo lepiej. Dostęp do sieci był cholernie drogi i wymagał bardzo drogiego ustrojstwa.
Kiedy w Polsce objawił się Zięba dostęp do internetu był tani i powszechny, a o Nowaku, Kaszpirowskim i Kwaśniewskim większość już zapomniała. (Kwaśniewski nie gadał aż takich głupot jak Zięba, więc nie budził takich emocji. Bądź co bądź opierał się na Biochemii i nie cytował ruskich portali ani magików ze specnazu).

Ilość wrogów nie jest miarą wartości człowieka. Zięba wbrew pozorom ma niewielu wrogów i dlatego tak nagłaśnia swoją działalność, bo głupek zawsze wybierze rozgłos przez wzbudzanie kontrowersji. On chce stworzyć wrażenie, że ma wielu wrogów i mnóstwo osób daje się na to nabrać. To chwyt marketingowy.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Nie Mar 25, 2018 19:51, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6853
Wysłany: Nie Mar 25, 2018 20:27   Re: Biura podróży - jak to drzewiej bywało

Sentinel napisał/a:
Ilość wrogów nie jest miarą wartości człowieka.
Ależ w Polsce jest jak najbardziej. W Polsce tylko menel i alkoholik budzą współczucie i chęć pomocy, bo im się obywatelom należy. Reszta gotowa topić się nawzajem w łyżce wody, a najlepiej tych, którzy trochę wyrastają.
Możemy się tak długo przekomarzać bez konstruktywnych konkluzji.
Nikt nie ma zupełnej racji, Zięba też, ale odnoszę wrażenie, że Pan po prostu nie przeczytał tych książek, a tylko wyrywa z nich niektóre fragmenty.
Na podobnej zasadzie mogę przedstawić przeciwne argumenty in plus, dotyczące wit. K2 na którą zwrócił uwagę Zięba. Jeżeli już chwycimy tę nić przewodnią, to bez Zięby możemy sobie znaleźć w Internecie dziesiątki prac mówiących o związku tej witaminy z miażdżycą i osteoporozą. A także o szkodliwości warfaryny, a nawet, o czym już Zięba nie pisał, Klopidogrelu powodującego także miażdżycę.
JW
 
     
Sentinel 

Wiek: 44
Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 910
Wysłany: Nie Mar 25, 2018 21:30   Re: Biura podróży - jak to drzewiej bywało

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Ilość wrogów nie jest miarą wartości człowieka.
Ależ w Polsce jest jak najbardziej [...] Na podobnej zasadzie mogę przedstawić przeciwne argumenty in plus, dotyczące wit. K2 na którą zwrócił uwagę Zięba.
JW

To Jerzy Zięba zaczął w Polsce karierę od atakowania wszystkiego co się rusza. W ten sposób chciał zaistnieć i do pewnego stopnia udało mu się to.
Jeśli nie masz wiedzy i chęci do uczciwej ciężkiej pracy, to możesz zaistnieć tylko w taki sposób.

W 1982 roku, kiedy miałem niską krzepliwość krwi, lekarz przepisał mi witaminę K. Zięba nie odkrył witaminy K.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6853
Wysłany: Pon Mar 26, 2018 11:09   

Sentinel napisał/a:
W 1982 roku, kiedy miałem niską krzepliwość krwi, lekarz przepisał mi witaminę K. Zięba nie odkrył witaminy K.
Zięba niczego osobiście nie odkrył, ale przeanalizował i upublicznił wiele ważnych prac naukowych. M.in. w kwestii wit. K, na temat której lekarze wiedzieli tyle, co nic. Bo nie mieli zielonego pojęcia, że wit. K2 nie służy tylko do zwiększania krzepliwości krwi, ale przede wszystkim działa ochronnie przed miażdżycą i osteoporozą.
Sprawdziłem w podręczniku internisty, jedyne, co tam można wyczytać o wit. K, to:
Cytat:
Głównym przejawem niedoboru jest skaza krwotoczna...
Zero innych informacji o tak niebezpiecznych schorzeniach, jak miażdżyca czy osteoporoza.
Nawet Biochemia Harpera ogranicza się do skazy krwotocznej, pomimo, że omawia tę witaminę na trzech stronach. Nie podaje też, że przeciwkrzepliwa warfaryna blokująca wit. K powoduje miażdżycę.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6853
Wysłany: Pon Mar 26, 2018 11:27   

Sentinel napisał/a:
Błąd logiczny. W czasach Kaszpirowskiego 99,9 procent Polaków mogło tylko pomarzyć o dostępie do Internetu.
Kiedy Kwaśniewski zaczynał swoją działalność na szerszą skalę nie było dużo lepiej. Dostęp do sieci był cholernie drogi i wymagał bardzo drogiego ustrojstwa.
Kiedy w Polsce objawił się Zięba dostęp do internetu był tani i powszechny, a o Nowaku, Kaszpirowskim i Kwaśniewskim większość już zapomniała.

Dobrze, to weźmy z Wikipedii współczesnych celebrytów, którzy na bank mają wielu wrogów stymulowanych finansowo, czyli w sposób najskuteczniejszy.
Donald Tusk 7 stron i 45 publikacji
Amber Gold 3 strony 26 publikacji
Plichta, właściciel Amber Gold 2 strony i 18 publikacji
Konstanty Radziwiłł 3 strony i 21 publikacji

Jedynie Lech Wałęsa dorównuje w Wikipedii Ziębie: :)
16 stron i 140 publikacji
JW
 
     
Sentinel 

Wiek: 44
Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 910
Wysłany: Pon Mar 26, 2018 12:18   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
W 1982 roku, kiedy miałem niską krzepliwość krwi, lekarz przepisał mi witaminę K. Zięba nie odkrył witaminy K.
Zięba niczego osobiście nie odkrył, ale przeanalizował i upublicznił wiele ważnych prac naukowych. M.in. w kwestii wit. K, na temat której lekarze wiedzieli tyle, co nic. Bo nie mieli zielonego pojęcia, że wit. K2 nie służy tylko do zwiększania krzepliwości krwi, ale przede wszystkim działa ochronnie przed miażdżycą i osteoporozą.
Sprawdziłem w podręczniku internisty, jedyne, co tam można wyczytać o wit. K, to:
Cytat:
Głównym przejawem niedoboru jest skaza krwotoczna...
Zero innych informacji o tak niebezpiecznych schorzeniach, jak miażdżyca czy osteoporoza.
Nawet Biochemia Harpera ogranicza się do skazy krwotocznej, pomimo, że omawia tę witaminę na trzech stronach. Nie podaje też, że przeciwkrzepliwa warfaryna blokująca wit. K powoduje miażdżycę.
JW


Zięba niczego nie przeanalizował, ponieważ nie ma na ten temat niezbędnej wiedzy. O witaminie K wie mniej więcej tyle co o sepsie. Czyli nic. On to tylko przepisał i nie rozumie tego co przepisał.

Dlaczego nie ma nic o wit K2 w podreczniku dla internistów?
Zdradzę Panu w sekrecie dlaczego:
1.Menachinony syntetyzowane są przez bakterie jelitowe.
2.cykl przemian witaminy K w organizmie (KH2 do KO i tak w koło Macieju) jest taki, że każda czasteczka wchodzi w ten cykl koło 5000 razy i tyle razy może być powtórnie użyta. Dlatego dzienne zapotrzebowanie liczone jest w mikrogramach.
3. KAŻDA, dobrze zbilansowana dieta dostarcza wystarczającej ilości wit K. A jeśli dieta jest do bani, to suplementacja zda się psu na buty, bo wit K tak jak każda inna, działa najlepiej z innymi witaminami, z białkami, tłuszczami.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pon Mar 26, 2018 12:55, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Sentinel 

Wiek: 44
Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 910
Wysłany: Pon Mar 26, 2018 12:28   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Błąd logiczny. W czasach Kaszpirowskiego 99,9 procent Polaków mogło tylko pomarzyć o dostępie do Internetu.
Kiedy Kwaśniewski zaczynał swoją działalność na szerszą skalę nie było dużo lepiej. Dostęp do sieci był cholernie drogi i wymagał bardzo drogiego ustrojstwa.
Kiedy w Polsce objawił się Zięba dostęp do internetu był tani i powszechny, a o Nowaku, Kaszpirowskim i Kwaśniewskim większość już zapomniała.

Dobrze, to weźmy z Wikipedii współczesnych celebrytów, którzy na bank mają wielu wrogów stymulowanych finansowo, czyli w sposób najskuteczniejszy.
Donald Tusk 7 stron i 45 publikacji
Amber Gold 3 strony 26 publikacji
Plichta, właściciel Amber Gold 2 strony i 18 publikacji
Konstanty Radziwiłł 3 strony i 21 publikacji

Jedynie Lech Wałęsa dorównuje w Wikipedii Ziębie: :)
16 stron i 140 publikacji
JW


I o czym to świadczy? Przecież ilość publikacji w wiki nie jest miarą wartości zamieszczanych przez tych ludzi treści.
Przeciętna gwiazdka porno ma pewnie więcej niż Zięba i co z tym fantem zrobić?

Zadanie z logiki: jeśli o Kazimierzu Funku czy Julianie Aleksandrowiczu piszą w wiki mniej niż o Jerzym Ziębie, oznacza to, że Zięba jest bardziej wiarygodny od tych dwóch naukowców?

Jeśli Zięba ma wrogów, to tylko dlatego, że jego strategia biznesowa opiera się na zdobyciu rozgłosu przez atakowanie kogo tylko się da. To wzmacnia w jego wyznawcach syndrom oblężonej twierdzy.
Sztuczka stara jak świat.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6853
Wysłany: Wto Mar 27, 2018 11:48   

A kogo Zięba zaatakował konkretnie?
Nie mieszajmy dyskusji z niedouczonymi profesorami z atakowaniem.
To nie Zięba wygaduje co mu ślina na język przyniesie, tylko profesorzy medycyny troszcząc się o swoje synekury potulnie gawędzą.
Jak by nie patrzył, on przynajmniej podpiera się cytatami prac naukowych, nawet, jeżeli nie zawsze prawidłowo je interpretuje. Ale każdy może to sprawdzić, w przeciwieństwie do bzdur wygadywanych przez profesorów, którzy swoje opinie wygłaszają gołosłownie, z dyńki.
Gadają na zasadzie metodyki EBM -eminence based medicine.
Cytat:
I o czym to świadczy? Przecież ilość publikacji w wiki nie jest miarą wartości zamieszczanych przez tych ludzi treści.
Przeciętna gwiazdka porno ma pewnie więcej niż Zięba i co z tym fantem zrobić?

Nie ma Pan szczęścia do argumentów.
Ciociolina 3 str. 35 publikacji
hasło pornografia 8 str. 44 publikacje

Objętość danego hasła w Wikipedii mierzona liczbą stron i cytowanych publikacji świadczy o oddźwięku społecznym, zainteresowaniu oraz jest proporcjonalne do liczby przeciwników i zwolenników. Jest rzeczą matematyków dokładne sprecyzowanie problemu, wszakże miażdżąca przewaga Zięby nad resztą celebrytów świadczy, że:
1. Kilkakrotna różnica jest istotna statystycznie, to nie przypadek
2. Naruszył potężne grupy interesów, które poczuły się zagrożone. Te grupy nie uznały za poważnych przeciwników takich celebrytów, jak Kaszpirowski i Nowak, a Ziębę jak najbardziej tak. O Janie Taratajcio nie ma ani słowa. Gdyby Zięba wygadywał bzdury, pies z kulawą nogą by się tym nie zainteresował.

Wikipedia funkcjonuje na zasadzie astroturfu i poniekąd służy do modelowania opinii "ciemnego ludu". Przez kogo? Oczywiście przez tych, którzy mają pieniądze i nie lubią, jak ktoś im je zabiera.
JW
 
     
Sentinel 

Wiek: 44
Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 910
Wysłany: Wto Mar 27, 2018 17:48   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
A kogo Zięba zaatakował konkretnie?
Nie mieszajmy dyskusji z niedouczonymi profesorami z atakowaniem.
To nie Zięba wygaduje co mu ślina na język przyniesie, tylko profesorzy medycyny troszcząc się o swoje synekury potulnie gawędzą.
Jak by nie patrzył, on przynajmniej podpiera się cytatami prac naukowych, nawet, jeżeli nie zawsze prawidłowo je interpretuje. Ale każdy może to sprawdzić, w przeciwieństwie do bzdur wygadywanych przez profesorów, którzy swoje opinie wygłaszają gołosłownie, z dyńki.
Gadają na zasadzie metodyki EBM -eminence based medicine.
Cytat:
I o czym to świadczy? Przecież ilość publikacji w wiki nie jest miarą wartości zamieszczanych przez tych ludzi treści.
Przeciętna gwiazdka porno ma pewnie więcej niż Zięba i co z tym fantem zrobić?

Nie ma Pan szczęścia do argumentów.
Ciociolina 3 str. 35 publikacji
hasło pornografia 8 str. 44 publikacje

Objętość danego hasła w Wikipedii mierzona liczbą stron i cytowanych publikacji świadczy o oddźwięku społecznym, zainteresowaniu oraz jest proporcjonalne do liczby przeciwników i zwolenników. Jest rzeczą matematyków dokładne sprecyzowanie problemu, wszakże miażdżąca przewaga Zięby nad resztą celebrytów świadczy, że:
1. Kilkakrotna różnica jest istotna statystycznie, to nie przypadek
2. Naruszył potężne grupy interesów, które poczuły się zagrożone. Te grupy nie uznały za poważnych przeciwników takich celebrytów, jak Kaszpirowski i Nowak, a Ziębę jak najbardziej tak. O Janie Taratajcio nie ma ani słowa. Gdyby Zięba wygadywał bzdury, pies z kulawą nogą by się tym nie zainteresował.

Wikipedia funkcjonuje na zasadzie astroturfu i poniekąd służy do modelowania opinii "ciemnego ludu". Przez kogo? Oczywiście przez tych, którzy mają pieniądze i nie lubią, jak ktoś im je zabiera.
JW


Nie mam tyle wolnego czasu żeby wymieniać to kogo i w jaki sposób atakował i atakuje Zięba. Oberwało się nie raz też tym, którzy w desperacji próbowali metod z ukrytych terapii i nie pomogło lub zaszkodziło.
W słowach nie przebierał. Chciał "bić po ryju" i "napluć w twarz" tym którzy doświadczalnie sprawdzali na sobie skuteczność opisywanych przez niego terapii.

Przecież cały czas opiera się Pan na EBM (przynajmniej w duskusjach ze mną). Podajemy opisy terapii opartych na twardych dowodach naukowych.
Dieta niskowęglowodanowa to EBM. Setki tysięcy badań wykazały jej skuteczność.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Wto Mar 27, 2018 17:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6853
Wysłany: Sob Mar 31, 2018 16:04   

Sentinel napisał/a:
Przecież cały czas opiera się Pan na EBM
Nie do końca, raczej pod pojęciem EBM rozumiem nie evidence, ale eminence, Eminencję, która gada bzdury, bo ma tytuł profesora. Jest Pan człowiekiem inteligentnym i myślę, że doskonale rozumie Pan, co znaczy eminence based medicine, medycyna oparta na eminencji.
JW
 
     
Sentinel 

Wiek: 44
Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 910
Wysłany: Sob Mar 31, 2018 18:48   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Przecież cały czas opiera się Pan na EBM
Nie do końca, raczej pod pojęciem EBM rozumiem nie evidence, ale eminence, Eminencję, która gada bzdury, bo ma tytuł profesora (...) myślę, że doskonale rozumie Pan, co znaczy eminence based medicine, medycyna oparta na eminencji.
JW


Jeśli przyjrzeć się dokładniej piśmiennictwu ciekawszych prac naukowych, to można zauważyć, że autorami są ludzie z tytułami zawodowymi. Sporadycznie pojawia się tytuł naukowy: doktor lub profesor. Odkryć dokonują wyrobnicy z tytułami zawodowymi, a potem zdobywają stopnie naukowe, a w zasadzie to zostają namaszczeni przez system na proroków. Niepokornych się nie awansuje lub pozbawia tutułu. To doktorzy i profesorzy (z naciskiem na profesorzy) decydują o sposobach leczenia ma terenie całego kraju. Między bajki można włożyć opowieści o tym, że koncerny farmaceutyczne korumpują wszystkich lekarzy. Byłoby to kompletnie nieopłacalne. Kupuje się ministra zdrowia. Jeśli nie ma takiej możliwości, to kupuje się tych profesorów, którzy będąc autorytetami w środowisku medycznym mogą wywierać presję na ministra. Oczywiście jest też dolna półka mamiona w jakiś sposób przez system, ale to są pionki. Są wśród nich lekarze, działacze, dziennikarze, informatycy jak np Mateusz Kijowski, który jest założycielem strony StopStopNOP, mającej za zadanie ośmieszyć StopNOP Justyny Sochy i udaje im się to z powodów o których wspomniałem w dziale "szczepienia". To co nazywane umownie bigpharmą, to nie są tylko firmy farmaceutyczne. Jest to w zasadzie konsorcjum. To moloch, kombinat: firmy farmacetyczne, informatyczne, portale społecznościowe itd. Ktoś kto chce z nimi walczyć informacjami z "tajnego archiwum watykańskiego" i tym podobnych, tylko się ośmiesza. Co najwyżej zacutują go na Facebooku z wpisem "patrzcie, to te oszołomy, antyszczepy co wierzą w szkodliwość szczepień i płaską Ziemię". A że przeciwnicy szczepień często mają gorące głowy, to wywiązuje się pyskówka i w świat idzie przekaz "jakie te antyszczepy chamy i prostaki". Jest to proste bo trolle farmaceutyczne podzielone są na kilka grup: grupa preparujące fake newsy, grupa która ze stoickim spokojem w merytoryczny sposób dyskutuje ze swoimi przeciwnikami, którzy rzucają mięsem, wykazując "że tamci to chamy i prostaki i nie można im wierzyć", grupa podszywająca się pod przeciwników szczepień, mająca za zadanie podgrzewanie internetowych dyskusji. Tych grup i podgrup jest wiecej, ale trzon stanowią te 3.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6853
Wysłany: Nie Kwi 01, 2018 09:59   

Nigdy wszystkich się nie korumpuje , ale skoro redaktor Lancetu stwierdził, że 90% prac jest sponsorowanych, to coś w tym jest.
Poza tym wystarczy utrącić kilku niepokornych naukowców, nagłośnić to i reszta badaczy będzie szerokim łukiem omijać kontrowersyjne tematy.
Ten mechanizm dotyczy wszystkich środowisk, także tych, które propagują terapie alternatywne. Rzekłbym nawet, że tam bardziej silna jest ortodoksja i magiczna wiara w posłannictwo a także zwykły serwilizm.
JW
 
     
Sentinel 

Wiek: 44
Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 910
Wysłany: Wto Kwi 03, 2018 11:15   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
redaktor Lancetu stwierdził, że 90% prac jest sponsorowanych
JW

Jest, ale z pozostałych dziesięciu procent można uzyskać mnóstwo ciekawych informacji.
Zresztą jest tyle prac z okresu od początku do połowy XX wieku, że aby to wszystko ogarnąć trzeba wielu lat. Sensowni autorzy prac o diecie niskowęglowodanowej i tak opierali się na obserwacjach badaczy sprzed 100-150 lat, i proszę zauważyć, że nowe badania niczego szczególnego do sprawy nie wniosły.
Czytam te nowości jedynie z ciekawości, a swoją dietę opieram na tym co opisane zostało 100 lat temu.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6853
Wysłany: Śro Kwi 04, 2018 10:01   

Dokładnie tak. Prace sprzed kilkudziesięciu lat były rzetelne, bo oni chcieli na prawdę odkryć jakieś relacje. A dziś naukowcy chcą uzasadniać założone tezy w ramach wdzięczności dla sponsorów.
JW
 
     
Sentinel 

Wiek: 44
Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 910
Wysłany: Czw Kwi 05, 2018 09:41   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dokładnie tak. Prace sprzed kilkudziesięciu lat były rzetelne, bo oni chcieli na prawdę odkryć jakieś relacje. A dziś naukowcy chcą uzasadniać założone tezy w ramach wdzięczności dla sponsorów.
JW


Najciekawsze są właśnie obserwacje dawnych badaczy. Egipt był pierwszym miejscem gdzie lekarze byli opłacani przez państwo. Dlaczego tylko Egipt? Czy dlatego, że był wysoko rozwiniętą cywilizacją? Były w tym czasie inne o podobnym stopniu rozwoju. Dlaczego raka opisano w papirusie Ebersa, dlaczego opisał go Hipokrates, a nie Vikingowie, indiańscy szamani? I jedni i drudzy mieli świetnych lekarzy, którzy potrafili zszywać rany, składać złamane kości, a nawet trepanować czaszkę, wszyscy w tym czasie posługiwali się pismem hieroglificznym, ale tylko w Egipcie opisano raka. Co by na to powiedzieli "amerykańscy naukowcy"? Pewnie wymyśliliby kolejną bajeczkę, a tymczasem odpowiedź jest prosta: gospodarka Egiptu oparta była na rolnictwie, na zbożach, na węglowodanach. Tylko tam opisano tzw choroby cywilizacyjne: raka, cukrzycę, choroby reumatyczne i inne choroby winikające z autoagresji, która jest konsekwencją diety wysokowęglowodanowej. Nie poczyniono opisów tych chorób w społecznościach myśliwsko zbierackich. Nie powielano informacji o tym w przekazach ustnych, ponieważ tego nie zaobserwowano. Indianie potrafili zatrzymać silny krwotok, zaopatrzyć rany z którymi mieliby problem nawet współcześni chirurdzy. Szaman który tańczył wokół rannego z kadzidełkiem nie odprawiał czarów. Dym z tlących się w kadzidle roślin miał działanie antyseptyczne, znajomość sztuki medycznej była na wysokim poziomie, a mimo to nie ma żadnej wzmianki o raku czy innych chorobach wynikających z nadmiernego spożycia węglowodanów, a w szczególności zbóż.

To ilość chorób wynikających ze sposobu odżywiania przyczyniła się do powstania w Egipcie pierwszej w Historii opłacanej przez państwo służby zdrowia.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Czw Kwi 05, 2018 09:47, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2018 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved