Pomógł: 6 razy Dołączył: 16 Sie 2009 Posty: 882 Skąd: 50N 19E
Wysłany: Pią Lip 30, 2010 21:59
Damian napisał/a:
Niepewnie patrzę na te produkty mleczne...
Patrzeć należy, aczkolwiek mnie bardziej zszokowało „drugie śniadanie”, prawie zapomniałem co to jest, gość wyraźnie nie daje wątrobie odpocząć.
Trzeba czekać na rozwój wypadków.
Smalec – jak Ci to nie sprawi kłopotu to pisz co i o której godzinie jesz,
będzie można śledzić rozwój nawyków żywieniowych.
Raz jeszcze powodzenia.
PS Jak kolejne wyniki badań wykażą brak postępu to trzeba będzie jednak prosić o fachową pomoc i zalecenie żelaznej diety (zwłaszcza w kwestii uproszczenia jadłospisu, może jeden typ białka dziennie, ale do syta, np. dzień oparty na żółtkach, dzień oparty na mięsie).
Produkty zawsze podejrzane, choć nie zawsze mające kluczowe znaczenie i czasami z czasem sięga się po nie automatycznie zgodnie z apetytem nie częściej niż raz w tygodniu:
--- Wszystko co z mleka. ---
Produkty zawsze słusznie podejrzane:
--- Wszystko co ze zboża. ---
Patrzeć należy, aczkolwiek mnie bardziej zszokowało „drugie śniadanie”, prawie zapomniałem co to jest, gość wyraźnie nie daje wątrobie odpocząć.
Przepraszam, czy mogę prosić o rozwinięcie tego fragmentu??? Czy chodzi o zbyt wiele posiłków w ciągu dnia? Czy o to, że jem tłusty ser z tłustą śmietaną bądź boczek? Bardzo proszę o rozwinięcie myśli a chętnie wezmę pod uwagę i w miarę możliwości dostosuję się. Będę też dążył do coraz większego wprowadzania produktów szczególnie zalecanych przez dr Kwaśniewskiego. W pierwszych dniach skupiłem się na rygorystycznym przestrzeganiu ilości poszczególnych składników odżywczych. Teraz będę pracował nad podwyższaniem ich jakości i dziennego rozkładu.
Jeśli chodzi o 2 śniadanie - jem je, bo zwyczajnie jestem głodny 1 śniadanie jem o 6:30 rano a obiad dopiero o 17:00. Jak na razie trudno mi nie zjeść czegoś w ciągu dnia - po prostu jestem głodny. Jest na to jakiś sposób?
Generalna gramatura składników w dniu dzisiejszym to 75 gramów białka, 150 tłuszczu i 60 węglowodanów. Jeśli jestem głodny, to który składnik powinienem zwiększyć? Czy tłuszcz?
zeto555 Pomógł: 1 raz Wiek: 42 Dołączył: 09 Mar 2010 Posty: 916 Skąd: podlasie
Wysłany: Pią Lip 30, 2010 22:51
smalec napisał/a:
Generalna gramatura składników w dniu dzisiejszym to 75 gramów białka, 150 tłuszczu i 60 węglowodanów. Jeśli jestem głodny, to który składnik powinienem zwiększyć? Czy tłuszcz?
B. dobre proporcje diety Optymalnej. Jesli jestes glodny to tluszczu mozesz jesc do woli.
Namawiam Cie raz jeszcze do konsultacji z lekarzem Optymalnym. Napisz do dr. Ewy Bednarczyk-Witoszek , Ona czasami tutaj zaglada.
_________________ Dieta Optymalna ponad wszystkie diety.
Pomógł: 6 razy Dołączył: 16 Sie 2009 Posty: 882 Skąd: 50N 19E
Wysłany: Sob Lip 31, 2010 00:25
Moim skromnym zdaniem powinno się udać zjeść tyle żółtek i tłuszczu na śniadanie by dotrwać bez dyskomfortu do jedzonej o 17:00 porcji mięsa duszonej z warzywami, choć oczywiście nic na siłę. Zawsze też można rozważyć zabranie ze sobą do pracy kawałka powiedzmy karkówki uduszonej dzień wcześniej i zjedzenie go w pracy wedle potrzeby (zwłaszcza jeśli jest tam lodówka).
O tyle produkty mleczne i zbożowe są niemile widziane, że sprzyjają wszelkiego rodzaju zapaleniom.
Wzorzec diety mogący stanowić punkt wyjścia do rozmyślań:
Karczek fajnie się dusi „nad świeczką” czyli na naprawdę bardzo małym ogniu oczywiście pod przykryciem bez dodatku tłuszczu z odrobiną wody, para zaczyna się wydobywać po godzinie, po następnych dwóch karczek jest super miękki, trzeba tak zmniejszyć gaz by para się praktycznie nie wydobywała z naczynia, a dno miało około 100 stopni. Oczywiście można od razu udusić 1.5kg karczku i pociąć na plastry do zamrażalnika i używać do szybkiego przygotowania posiłków przez następne dni.
Generalnie jakiekolwiek stany zapalne wykluczają produkty zbożowe i mleczne, a wykluczenie produktów zbożowych i mlecznych wyklucza zapalenie, prawda jest taka, że rygorystycznego przestrzegania tej zasady można oczekiwać dopiero od ludzi postawionych pod ścianą.
A co do proporcji to ważna jest, ale zwróć uwagę że:
300g nasion słonecznika łuskanego zawiera:
B:T:W 70:150:50 1:2.2:0.8
Pozwoliłem sobie wczoraj wykonać taki eksperyment i zjeść w ciągu dnia tylko te nasionka, takie wegetariańskie szaleństwo – papugi to jedzą i długo żyją, bo tyle tu mowy o tłuszczach roślinnych, zgodnie z oczekiwaniami dziś czuję posmak wody utlenionej w ustach i nie mam ochoty nic jeść, takie szaleństwa to raz w miesiącu.
Lepiej byłoby gdybyś się konsultował z lekarzem-dietetykiem (link podałem), a nie z przypadkowym osobnikiem (mną) na forum. Traktuj więc to co napisałem raczej jak moje doświadczenia, a nie kompletną wiedzę.
Pomógł: 79 razy Wiek: 26 Dołączył: 25 Lut 2007 Posty: 10357 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Lip 31, 2010 05:33
Zielony Karzeł napisał/a:
Mam wrażenie, że na diecie optymalnej ludzie czasami o tym nie pamiętają.
A to się bierze przede wszystkim z niezwracania uwagi na jakość produktów.
Przemysłowy smalec, wieprzowina, mleczne = spore dysproporcje pomiędzy o3 a o6.
_________________ "Każda słuszna sprawa zaczyna swój żywot jako ruch społeczny, następnie przeistacza się w biznes, aż wreszcie kończy jako wielki przekręt"
Eric Hoffer
Mowilem ci juz kiedys- Polkowice nie tak daleko i mozesz kogos bardziej zdenerwowac.
Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka
Zapraszam Zeto ja i Amasimar z chęcią cię powitamy.
zeto555 napisał/a:
Jestes z takich ludzi, ktorych za zadne skarby nie mozna krytykowac, a nawet wypomniec najmniejszy blad.
Jestem z takich ludzi którzy chętnie bluzg krytyki "konstruktywnej" ale nie głupiej tłumaczonej zaledwie niezgodnością z własnymi poglądami.
zeto555 napisał/a:
Powiem Ci cos maly : wole nic nie pisac niz przepisywac to co inni napisali jak ty to robisz.
Tak przepisuje ale z pamięci
zeto555 napisał/a:
Oczyweiscie Ty znasz odpowiedz na kazdy temat.
Niestety nie znam, ale jestem tego świadom więc się stale uczę. Za to Ty Panie Zeto nawet podstaw nie opanowałeś, jeśli sądzisz inaczej to udowadniaj to w postach.
Bardzo dziękuję wszystkim za porady. Miałem wielkie problemy z rodziną, żeby przekonać ich do postawienia na głowie tzw. "piramidy żywieniowej" w sytuacji choroby zagrażającej bezpośrednio życiu. Teraz mam w ręku konkretne argumenty i rodzina zaczyna przychylniej patrzeć na moją dietę.
O ile ustąpienie dolegliwości refluksowych można dość łatwo tłumaczyć zminimalizowaniem węglowodanów, które są wybitnie kwasotwórcze [najgorsze są owoce i ciastka - mówię z doświadczenia], o tyle nad niesłychanym wprost cofnięciem się objawów wieloletniej nadwrażliwości dziąseł i początków paradontozy [skłonność po rodzicach, podobnie jak refluks] nie da się przejść do porządku dziennego. Zniknęły mi bóle promieniujące od nadmiernie odsłoniętych szyjek dolnych jedynek i dwójek do dolnej szczęki, które były najsilniej zaatakowane. Dziąsła mają coraz zdrowszy kolor. Mając takie argumenty w ręku, mogę coraz swobodniej stosować dietę niskowęglowodanową i prosić o produkty niegdyś zakazane.
Odnośnie relacji Omega 3 i 6 - nie znam się zbyt dobrze na tym, ale używam oliwy extra virgin do surówek [jem niewielkie, 100-gramowe porcje]. Fakt, że nie są to gigantyczne ilości. Chętnie wysłucham, jak z zagadnieniem relacji tych tłuszczów radzą sobie Forumowicze.
Jeżeli chodzi o liczbę posiłków, to tzw. kolacja jest na ogół minimalna i służy dopełnieniu proporcji i zaspokojeniu głodu po być może zbyt skromnym obiedzie. Nie obżeram się na noc.
Jeśli chodzi o śniadanie, to póki co wciśnięcie w siebie jajecznicy z 4 jaj na 100 gramach słoniny wydaje się szczytem moich możliwości, chociaż obserwuję, że wzrasta tolerancja organizmu na ten typ jedzenia. To dopiero 4 dzień diety. Do słodyczy i chleba ani trochę mnie nie ciągnie.
P.S.
Waga znowu lekko w dół [pomimo ważenia po śniadaniu] i zaobserwowałem spadek tkanki tłuszczowej w okolicach brzucha. Powiedziałbym, że mi się lekki kaloryfer robi Trenuję trochę brzuszków, pompek i przysiadów, ale na pewno nie wyczynowo.
Ostatnio zmieniony przez smalec Sob Lip 31, 2010 10:45, w całości zmieniany 1 raz
Najczęstszym błędem jaki popełniają początkujący jest zbytnie ograniczenie węglowodanów. W zależności od cech osobniczych jeśli nie pojawią się u ciebie ciała ketonowe to dobry znak. Mało kto pracuje poprawnie na tak ekstremalnych ilościach jak 30W, więc odradzam schodzenie do tych ilości, oczywiście można po eksperymentować ale jeśli ci zależy na dobrych wynikach to odradzam.
Stosunkowo nie dawno u optymalnych pojawiły się objawy przebiałczenia. Dr. Kwaśniewski tłumaczy to różnymi świństwami dodawanymi do produktów zwierzęcych dlatego jeśli jest możliwość to lepiej wybierać te lepszej jakości szczególnie jeśli chodzi o podroby.
acha i warto nieraz spojrzeć do książek z kuchnia staropolską - jest tam pełno dobrych przepisów zgadzających się z DO. I gratis masz tu przepis na identyczny sos czosnkowy taki jaki masz w kebabach:
2 jogurty 400ml
Mały słoik majonezu
Czosnek jak chcesz dla mnie pozycją wyjściowa są 3 ząbki, 5 ząbków to już naprawdę mocny sos.
szczypta papryki ( nie koniecznie )
wszystko wymiksować i smacznego
Na prawdę dobre jest :
Surówka jak w kebabie + przysmażona pierś z kurczaka obtoczona w przyprawie do gyrosa + sos czosnkowy ja dawałem jeszcze jajka na twardo pokrojone w plasterki. Teraz jem na surowo więc jajek nie daje a majonez robię sam .
Smalec, dobrze byłoby gdybyś jeszcze przestał takie gupoty wypisywać. Nie ma takich skłonności. Po prostu źle funkcjonujący układ pokarmowy (czyli tak naprawdę cały organizm) daje takie objawy. Jeżeli już nazywasz to skłonnością to dzielisz ją z całym gatunkiem.
Jak sobie do tego dośpiewasz temat cukrzycy, insulinooporności i innychpodobnych to zrozumiesz że to są typowe procesy w zepsutym organizmie i nic ponad to. A co do genów to one nie stanowią o chorobach, to trzeba sobie jasno raz a dobrze wbić do głowy.
smalec napisał/a:
Jeśli chodzi o śniadanie, to póki co wciśnięcie w siebie jajecznicy z 4 jaj na 100 gramach słoniny wydaje się szczytem moich możliwości, chociaż obserwuję, że wzrasta tolerancja organizmu na ten typ jedzenia. To dopiero 4 dzień diety. Do słodyczy i chleba ani trochę mnie nie ciągnie.
Nic dziwnego, choroba = słabość, a słabość to też słabe trawienie. Polecam pomyśleć o tym aspekcie i trochę wspomóc ziółkami. Wespół w zespół zawsze się lepiej wychodzi.
_________________ It's so pitable a sight, to see them walk the plank
They squirm and cry for mercy regardless of their rank.
Wysłany: Sob Lip 31, 2010 11:32 Re: ochrona wątroby przy HCV - prośba o pomoc!
smalec napisał/a:
Witam Forumowiczów
...
Po długiej lektury w sieci ustaliłem na opczątek: B: 1, T: 2,5, W: 0,8. Czy jest to dobry punkt wyjścia, czy też coś zmienić? Czy na poprawę pracy i osłonę atakowanej przez wirusa wątroby są jakieś szczególne sposoby? Czy nie pogorszą mi się od tłuszczu wyniki prób wątrobowych?
Pozdrawiam,
smalec
Za dużo tłuszczu. Taka proporcja nawet zdrowego po kilku latach prowadzi do choroby.
Powinno być najwyżej 1:1,5 lub mniej.
Wątrobę najbardziej obciąża fruktoza, cukier z owoców. Należy owoców unikać.
Białko nie szkodzi tak bardzo, jak się powszechnie sądzi.
Nawet medycyna zaleca dużo białka 100-120g w przypadku marskości wątroby.
Ochronnie działają różne substancje, takie jak cholina, betaina, niektóre aminokwasy egzogenne. To wszystko jest zawarte w pierwszym rzędzie w produktach zwierzęcych, głównie żółtkach, mięsie, drobiu, rybach.
Białka z jajek raczej proszę unikać, ostatecznie jedno dziennie dla poprawy smaku.
I przede wszystkim proszę poważnie przeczytać książkę Lutza.
Ewentualnie cykl moich artykułów o wątrobie w Poradniku Dobrego Zdrowia.
JW
Otóż to, białka również są niezbędne do regeneracji wyrafinowanych komórek układu pokarmowego, takich jak chociażby Tight Junctions w jelitach. Także koło się zamyka, złe zdrowie i za mało białek = złe trawienie i wchłanianie. Złe trawienie i wchłanianie to choroba.
_________________ It's so pitable a sight, to see them walk the plank
They squirm and cry for mercy regardless of their rank.
Smalec, dobrze byłoby gdybyś jeszcze przestał takie gupoty wypisywać. Nie ma takich skłonności. Po prostu źle funkcjonujący układ pokarmowy (czyli tak naprawdę cały organizm) daje takie objawy. Jeżeli już nazywasz to skłonnością to dzielisz ją z całym gatunkiem.
Gratuluję Panu pewności siebie.
Osobiście spotkałem osoby, które miały uczulenie na smalec i nie mogły go spożywać pod żadną postacią. Pomimo, że żywiły się niskowęglowodanowo.
Podobnie spotkałem osoby mające tak silną nietolerancję naturalnego masła, że nawet kilka gramów powodowało poważne zaburzenia jelitowe.
JW
Smalec, dobrze byłoby gdybyś jeszcze przestał takie gupoty wypisywać. Nie ma takich skłonności. Po prostu źle funkcjonujący układ pokarmowy (czyli tak naprawdę cały organizm) daje takie objawy. Jeżeli już nazywasz to skłonnością to dzielisz ją z całym gatunkiem.
Gratuluję Panu pewności siebie.
Osobiście spotkałem osoby, które miały uczulenie na smalec i nie mogły go spożywać pod żadną postacią. Pomimo, że żywiły się niskowęglowodanowo.
Podobnie spotkałem osoby mające tak silną nietolerancję naturalnego masła, że nawet kilka gramów powodowało poważne zaburzenia jelitowe.
JW
Nie wiem czy pan zaważył, ale ja odniosłem się do kwestii refluksu i paradontozy. Co się tyczy nietolerancji to nie zaprzeczę, chociaż nawet jeżeli ktoś ma nietolerancję wrodzoną, to jednak musi być to wielka mniejszość niż większość. W swojej naiwności i ignorancji myślę jednak sądzę że te nietolerancje też są tylko zaburzeniami które da się naprawić postepując w odpowiedni sposób, a nie prawidłowością.
_________________ It's so pitable a sight, to see them walk the plank
They squirm and cry for mercy regardless of their rank.
Wysłany: Sob Lip 31, 2010 11:42 Re: ochrona wątroby przy HCV - prośba o pomoc!
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Za dużo tłuszczu. Taka proporcja nawet zdrowego po kilku latach prowadzi do choroby.
Powinno być najwyżej 1:1,5 lub mniej.
Wątrobę najbardziej obciąża fruktoza, cukier z owoców. Należy owoców unikać.
Białko nie szkodzi tak bardzo, jak się powszechnie sądzi.
Nawet medycyna zaleca dużo białka 100-120g w przypadku marskości wątroby.
Ochronnie działają różne substancje, takie jak cholina, betaina, niektóre aminokwasy egzogenne. To wszystko jest zawarte w pierwszym rzędzie w produktach zwierzęcych, głównie żółtkach, mięsie, drobiu, rybach.
Białka z jajek raczej proszę unikać, ostatecznie jedno dziennie dla poprawy smaku.
I przede wszystkim proszę poważnie przeczytać książkę Lutza.
Ewentualnie cykl moich artykułów o wątrobie w Poradniku Dobrego Zdrowia.
JW
Bardzo dziękuję za odpowiedź, ale mam 2 pytania:
- skoro białko jest wskazane, dlaczego mam unikać białka jaj?
- jeśli węglowodanów należy unikać a proporcje B:T winny być Pańskim zdaniem 1:1 max 1:1,5 to skąd czerpać energię do funkcjonowania?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach