
Cholesterol jest przyczyną miażdżycy
Przez wiele lat oficjalna dietetyka za główną przyczynę miażdżycy uważała spożywany cholesterol. Wreszcie, po długim i szkodliwym okresie "błędów i wypaczeń", przyszła "odwilż". Jak już wiemy, obecnie zakłada się, że główną przyczyną miażdżycy jest przewlekły stan zapalny tętnic spowodowany najprawdopodobniej drażniącym działaniem wolnych rodników powstających z PUFA. Dopiero w tak zmienionych ścianach naczyń zaczynają się odkładać różne substancje, a wśród nich cholesterol, co ostatecznie powoduje zmiany miażdżycowe. Złogi tych substancji przyczyniają się do zwężenia naczyń wieńcowych i zwiększają prawdopodobieństwo zawału.
Trudno w tej sytuacji uważać cholesterol za przyczynę miażdżycy. Do mitów zaliczyłbym zwłaszcza pogląd, że to zjedzony cholesterol odkłada się w tętnicach człowieka, choć tego rodzaju zjawisko może się zdarzać u niektórych zwierząt roślinożernych w sztucznych warunkach doświadczalnych. Podwaliny tego mitu stworzył na początku XX wieku Aniczkow, który wykazał w badaniach na królikach, że dodatek do paszy znacznych ilości cholesterolu wywołuje u tych zwierząt zmiany w ścianach naczyń o charakterze zbliżonym do miażdżycowych.
Musimy jednak pamiętać, że w naturalnej paszy królika cholesterol w ogóle nie występuje, jest więc dla niego "ciałem obcym".
Karmienie dietą "cholesterolową" zwierząt mięsożernych, jak psy i koty, nie wywoływało u nich miażdżycy. Podobnie jest u człowieka. Jak pisał nieżyjący już polski fizjolog, Walawski, ściana jelita nie jest bibułą, przez którą może wszystko przechodzić tam i z powrotem. Podawał po 10 g cholesterolu dziennie młodym mężczyznom i przekonał się, że wchłaniali nie więcej niż 0,6 g; reszta była wydalana.
Nowsze, precyzyjniejsze, badania izotopowe (Krumdieck i Ho, 1977) mówią już tylko o wchłanianiu rzędu 0,35 g cholesterolu.
"Prawdziwi" Masajowie piją codziennie 5-6 litrów zsiadłego mleka (Mann i Spoerry, 1974), nie jedzą warzyw ani owoców, a ich poziom cholesterolu, rzędu 100 mg na 100 ml krwi, jest najniższy na świecie. Oczywiście próbuje się to tłumaczyć genetyką, ale skoro tak, to dlaczego ten poziom nagle rośnie, kiedy Masaj wstępuje do wojska i je z żołnierskiego kotła?
Twierdzi się że w społeczeństwach, które obecnie mają najwięcej zawałów, wzrosło znacznie spożycie tłuszczu. Nie zauważa się jednak, że równolegle w tym samym okresie wzrosło spożycie węglowodanów, w tym - cukru i słodyczy. Ludy, które jedzą dużo białka i tłuszczu, a mało węglowodanów, nie cierpią na choroby cywilizacji.
Pokarm zwierzęcy jest znacznie łatwiej przyswajalny i bogatszy w składniki odżywcze niż pokarm roślinny. To właśnie dlatego zwierzęta nie tylko mięsożerne, ale także roślinożerne karmią swoje potomstwo mlekiem, a nie sokiem owocowo-warzywnym lub trawą.